Dodaj do ulubionych

zagryzc zęby z wściekłości i co dalej?

06.02.06, 09:16
Jezuu, my się chyba powinniśmy tutaj wsród forumowiczow dobierac -bojak
człowiek poczyta, kto ma jakie problemy z partnerem/i seksem/ w związku...
Skąd ci nieczuli faceci i te oziębłe kobiety??

I jak tu (chwała Bogu, że większość jednak nie wciela tego w życie) iść za
pobożnymi radami typu "zachowaj dziewictwo do ślubu, mąż będzie happy i super
wam się potem ułoży"?!

Super? Rany boskie, dla WIELU kobiet seks jest bardzo istotną częścią
związku, i to nie jest kwestia machinalnego testowania kogoś, ale kilka razy
wycofałam się ze wziązku może i z poczciwymi facetami, ale w łóżku było
fatalnie!!
Zero fantazji, byle jakie pieszczoty no i to tempo, ta częstotliwośc! Kiedy
jestem kimś zafascynowana, mogłabym nie wychodzić z łóżka, czy raczej
mieszkania, no po prostu mam ochotę czuć jego bliskość niemal ciągle!
Jak można przeżyć, przepraszam za dosłowność, krótkie stuknięcie bez
jakiejkolwiek kontynuacji?

Nie chodzi mi o trzygodzinną grę wstępną, uwielbiam ekspresowe numerki 5 min
przed wyjsciem na impreze czy do pracy, ale to nie to samo co to anemiczne
raz-dwa-trzy niektorych panów:-/

No i co zrobić?
Leczyć się?
:-(

Zaznaczę, że potrafię spokojnie "wytrzymać" kilka tygodni,ba pewnie nawet
miesięcy bez żadnych zdradowych ekscesów z byle kim, jesli tylko jest to
uzasadnione życiową sytuacją, więc chyba moj "popęd" nie jest chorobliwy...
Obserwuj wątek
    • tomry1 Re: zagryzc zęby z wściekłości i co dalej? 06.02.06, 13:51
      Ktoś mądry powie: „Rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać…” potem doda: „Słuchać,
      słuchać, słuchać…”. Gdy już powiemy i wysłuchamy, dopadnie nas demon seksu?
      Bardzo wątpię.
      Inny (też mądry): „Zmienić coś lub się, starać się, pracować nad tym etc.”
      Syzyf już to przerabiał.
      Zrozumieć odmienność potrzeb drugiej osoby? Zrozumiałem….
      Kompromis? Nie lubię mieć „połowy orgazmu”!
      Zaakceptować, tolerować - na zasadzie 20% „przeżyć z partnerką/m”, 80%
      we „własnym zakresie”?
      Leczyć się? Czym – może bromem? Leczyć …. może Viagrą?
      Zapomnieć – próbowałem – nie da się!
      Jeśli chcę kochać się każdego dnia, to znaczy, ze Kocham i chcę tej bliskości,
      a każdy dzień jest ważny. Niestety dla drugiej strony te pragnienie było,
      delikatnie mówiąc niesmaczne…
      W ten sposób gaśnie uczucie, tracimy każdy dzień, tracimy cześć siebie…
      Zostaje już tylko samotność, rozsądek, racjonalny wybór, obowiązek i
      odpowiedzialność (dzieci) – da się z tym zyć, choć bardzo trudno.
      Nie wierze w rozmowy, słuchanie, starania, terapie i „cud diety”. Zobaczymy, co
      życie przyniesie. Może samo podsunie rozwiązanie? Może obudzę się pewnego dnia
      w innym miejscu i będę chciał tam zostać lub nie będę miał gdzie wracać?
      Pozdr.

      • sonner Re: zagryzc zęby z wściekłości i co dalej? 07.02.06, 01:34
        Amen.
        • mi692 Re: zagryzc zęby z wściekłości i co dalej? 07.02.06, 11:50
          Witaj w Klubie mam tak samo
          Nic fajnego
          To jest jak jad zabija powoli
          • woman-in-love Re: zagryzc zęby z wściekłości i co dalej? 07.02.06, 12:19
            Tym miejscem moze być szpital. To jad, realnie zabija. Czekanie nie ma sensu.
          • 30martyna Re: zagryzc zęby z wściekłości i co dalej? 07.02.06, 12:27
            Niestety, bo to nie tylko o seks chodzi ale o poczucie że jest się pożądanym,
            kochanym i docenianym - jeżeli tego nie ma to rzeczywiście zostaje coś w
            rodzaju samotności.
            I ja tez nie wierzę w diety, rozmowy itd - nie zmieni się kogoś, nawet jeżeli
            zmieni się siebie:(
            Zgadzam się też ze stwierdzeniem" to jest jak jad zabija powoli" - ja, na
            poczatku jeszcze sie próbowałam do niego przytulić, pocałować - teraz o tym juz
            nie marzę. A, i po ostatnim 4 min numerku - po 3 tyg przerwie, to nawet nie mam
            ochoty na taki wymuszony seks
            pozdrawiam
            martyna
            • mi692 Re: zagryzc zęby z wściekłości i co dalej? 07.02.06, 12:38
              Kocham ją jeszcze z dnia na dzien oddala się. Oddala się nocą po cichu jak zjawa
              oddala się bo nie chce seksu unika go jak ognia. Czasem czekam miesiąc czasem
              trzy. Proszę o seks to tak strasznie upokarza poniża mnie a otrzymuję w zamian
              "Ty ciągle o tym samym". Jeśli odejdę zabierze mi dzieci a wtedy umrę całkiem.
              Już mam w sobie ten jad czuje jak odbiera mi chęci do życia każdej samotnej
              nocy. W dzień jest cacy w noc inacy
              A ja w środku dziurę mam taką pustą wielką dziurę
              • bea747 Re: zagryzc zęby z wściekłości i co dalej? 07.02.06, 13:15
                cholera tak właśnie musiał czuć się mój mąż.........a ja tego nie dostrzegałam.....
                • mi692 Re: zagryzc zęby z wściekłości i co dalej? 07.02.06, 13:28
                  Czy wciąż jest twoim mężem ?
                  • bea747 Re: zagryzc zęby z wściekłości i co dalej? 07.02.06, 13:34
                    TAK...Oczy mi się otworzyły, gdy przeczytałam sms-a "słoneczko moje..." Dodam,
                    że ten sms nie był do mnie...
                  • bea747 Re: zagryzc zęby z wściekłości i co dalej? 07.02.06, 13:35
                    Ale broń boże nic ci nie sugeruję!!!
                    • mi692 do beaty 07.02.06, 13:36
                      Wiesz Bea otwarteoczy to nie wszystko :))
                      • bea747 Re: do beaty 07.02.06, 14:01
                        Uwierz mi, że mieć otwarte oczy to bardzo dużo.
                        • metalin Re: do beaty 07.02.06, 14:28
                          Mi692, ścisnęło mnie, jak przeczytałam co napisałeś.....zabaw się z żoną w taką
                          zabawę; pokaż jej to Forum i niech przeczyta ostatnich kilka wątków (niechby
                          znalazł się ten z Twoim postem)- zadanie dla niej ; niech zgadnie , który to
                          może być Twój post :)
                          Świat się nie zawali...no chyba ,że masz coś do ukrycia!?
                          Warto powiedzieć II-giej połówce to, co naprawdę boli i dostać odpowiedź
                          dlaczego jest tak a nie inaczej!?.
                          Ja to powiedziałam, stawiając sprawę na ostrzu noża; albo, albo! Jak na razie
                          działa.
                          • mi692 Re: do metlin 07.02.06, 15:15
                            Ja też mówiłem, wściekałem się, obrażałem, przytulałem, kupowałem prezenty
                            nosiłem kwiatki, to czasem działało czasem nie. Kiedyś kupiłem butelkę dobrego
                            wina mielismy się razem napić postawiłem na stole nalałem lampkę podałem do ręki
                            wyszła "na chwilę tylko" obudziła się rano - wino wypiłem sam. Nie uderzyło mi
                            do głowy nie rozweseliło wpadło w tą cholerną pustkę. Wiesz Met któregoś dnia Ty
                            też zobaczysz pozorność wszystkich takich działań. Zrozumiesz co znaczy
                            Pyrrusowe zwycięstwo. A może Tobie się uda ? Mam nadzieję że Tobie się uda
                          • mi692 Re: Miało być do metalin :)) 07.02.06, 15:15
                          • mi692 Re: do Metalin 07.02.06, 15:18
                            Moja Babcia mawiała że z niewolnika nie ma robotnika :)
                            Więć nie wiem czy stawianie sprawy na ostrzu noża coś poprawi
                            Może poprawi Niech tak będzie niech poprawi
                            • metalin Do Mi692 i nie tylko:) 07.02.06, 17:07
                              Moje "ostrze noża" pojawiło się po ponad 20-tu latach(hehe) małżeństwa:) I
                              nieważne jaki się ma staż, ważne by być na tyle zdeterminowanym by szukać
                              wyjścia z patowej sytuacji....szukałam , ktoś mi pośrednio pomógł, pomogłam
                              dzięki temu sobie i pewnie mojemu mężowi. Może nie jest jak w Harlekinach , ale
                              czy gdzieś tak jest....!?

                              A co z pokazaniem żonie forum?
                              • mi692 Re: Do Mi692 i nie tylko:) 07.02.06, 18:25
                                Nie wiem czy to ma jakiś sens rozmawialismy o tym wiele razy O tym co czuje
                                czemu ona niechce
                                Nie bo nie
                                Nie bo niechciana ciąza
                                nie bo biore tabletki i nie mam ochoty
                                nie ...
                                etc etc.
                                • ewolwenta Re: Do Mi692 i nie tylko:) 07.02.06, 18:32
                                  Tabletki można lepiej dobrać bo źle dopasowane rzeczywiście osłabiają popęd
                                  poza tym można przejść na gumki.
                                  Jak gumka pęka to widać i można jeszcze ratować się „antykoncepcją po”
    • bea747 Re: zagryzc zęby z wściekłości i co dalej? 07.02.06, 15:35
      Jak bardzo czasem my kobiety jesteśmy ślepe.O mały włos a straciłabym
      męża...szkoda że nie wiedziałam troszkę wcześniej tego co piszesz ty ,co czuł
      mój mąż...Próbuj...
      • mi692 Re: probować tylko ja juz nie wiem jak .... 07.02.06, 15:42
      • bea747 Re: zagryzc zęby z wściekłości i co dalej? 07.02.06, 15:45
        A próbowałeś odpuścić?Dopiero gdy mój mąż przestał się mna interesować, stałam
        się podejrzliwa i to ja przejęłam inicjatywę. Troszkę za pozno, ale lepiej pozno
        niż wcale...
        • mi692 Re: zagryzc zęby z wściekłości i co dalej? 07.02.06, 15:51
          Tak probowałem może mi ta metoda nie wychodziła najlepiej :) bo to wcale nie
          jest łatwo zrezygnować z ciastka gdy się jest baaardzo głodnym
          • bea747 Re: zagryzc zęby z wściekłości i co dalej? 07.02.06, 15:56
            Powtórzę sie-dla mnie terapią wstrząsową było to jak dowiedziałam się o
            zdradzie. A może by takie małe kłamstewko...
          • ewolwenta Re: zagryzc zęby z wściekłości i co dalej? 07.02.06, 16:13
            Ostrze noża tnie a nie spaja. Kłamstwo natomiast prowadzi na manowce.

            Czemu ona nie chce seksu? Szukałeś odpowiedzi?

            Wierz mi, na forum mało jest historii z happy end-em, bo po gdy ten nastąpi
            mało kto ma potrzebę o tym pisać. Ale one się zdarzają.
            Dziś rano o czwartej wymkał się cicho w delegację. Usłyszałam brzęk kluczy,
            kiedy już wychodził, więc cmoknęłam w powietrze. Po chwili zostałam
            wycałowana :) Nie zawsze było tak miło o poranku. A jednak znów jest.
            Na prawdę się da. To tylko kwestia chęci i świadomości obydwojga.
            • mi692 Re: zagryzc zęby z wściekłości i co dalej? 07.02.06, 18:16
              :) tak zycie jest piekne czasami moze jestem zbyt głupi by cos jeszcze wymyslic
              a moze moj repertuar jest na wykonczeniu ? Któregoś dnia zepsuję telewizor !
              • woman-in-love Re: zagryzc zęby z wściekłości i co dalej? 07.02.06, 18:25
                Mi692 - rozstanie to nie koniec swiata; to tak na wszelki wypadek. Nie zabierze
                Ci dzieci i nie "umrzesz całkiem". Ona na tym Twoim przekonaniu żeruje. Nie
                jestem za tym, zeby małżeństwa sie rozpadały. Jeśli nie zrobisz czegoś ze
                swoją "czarną dziurą" w środku - ona zmaterializuje się jako....wole nie
                kończyć. Zadbaj o siebie. Nie pozwól soba pomiatać. Pójdż do psychologa i
                przynajmniej o tym pogadaj. To co robi Twoja Królowa to ostatnie świństwo. Dużo
                rozmawiam z kobietami. Utrzymywanie takiego stanu rzeczy opłaca się im. Sa dwie
                mozliwości: albo ma kogos na boku, albo nie. Raczej ma. Lecz na twoim miejscu
                nie starałabym sie za tym gonić. W gruncie rzeczy na jedno wychodzi. A dalej
                poczytaj jeszcze raz Bea. Trzymaj sie chłopie.
              • ewolwenta Re: zagryzc zęby z wściekłości i co dalej? 07.02.06, 18:29
                a telewizor wyrzuć - faktycznie
                • bea747 Re: zagryzc zęby z wściekłości i co dalej? 07.02.06, 19:02
                  czytam i oczom nie wierzę, jakby on pisał o mnie.Czy naprawdę byłam
                  taka...Tabletki nie były dobre, do lekarza nie miałam czasu pójść,gumka nie
                  wygodna...na szcęście mamy to za sobą.Wiem, że teraz już tylko może być lepiej...
                  • woman-in-love Re: zagryzc zęby z wściekłości i co dalej? 07.02.06, 19:08
                    Bea, ty poważnie, czy robisz sobie jaja? Nie dopuszczałaś męża do siebie i
                    uważałaś, że wszystko "very cacy"? Wygląda na to, ze droga do szczęścia wiedzie
                    przez zdradę!
                    • bea747 Re: zagryzc zęby z wściekłości i co dalej? 07.02.06, 19:35
                      Nie, nie uważałam, że jest dobrze.wręcz przeciwnie...ale uwierzcie mi, że nie
                      zdawałam sobie sprawy, że było aż tak...głupia i wredna byłam. Ale tak nie było
                      cały czas.Początki małżeństwa były cudne, wszystko robiliśmy razem, a gdy
                      pojawiły się dzieci i wszystko spadło na moje bary(bo mąż musiał "na nas
                      zapracować"), przestałam dawać radę...Nieświadomnie zaczęłam go odpychac od
                      siebie...i tak zostało...na szczęście pozostała też miłość...
                    • bea747 Re: zagryzc zęby z wściekłości i co dalej? 07.02.06, 19:46
                      Piszesz:Wygląda na to, ze droga do szczęścia wiedzie> przez zdradę!
                      To trochę nie tak, u nas było tak:najpierw było wielkie szczęście, potem
                      zagubienie,zdrada niestety na moje życzenie,znów szczęście...
                      • your_and Re: zagryzc zęby z wściekłości i co dalej? 07.02.06, 21:02
                        bea747 napisała:
                        > Piszesz:Wygląda na to, ze droga do szczęścia wiedzie> przez zdradę!


                        "Zdrada w większości przypadków cementuje związek. Tak uważam."

                        O podstawach udanego małżeństwa i najczęstszych przyczynach kryzysów mówi
                        psychoterapeuta rodzinny Andrzej Wiśniewski*.
                        kobieta.gazeta.pl/edziecko/2029020,55005,2166708.html
                  • mi692 Prosilem wczoraj o telefon 08.02.06, 08:53
                    Jestem w delegacji. Zadzwoniłem wieczorem nie mogła rozmawiać kładła dzieci
                    spać.Poprosiłem by zadzwoniła kiedy będzie mogła nie zadzwoniła. Chciałem
                    porozmawiac.
                    Chyba czas skończyć z tym kulawym związkiem
                    • metalin Re: Prosilem wczoraj o telefon 08.02.06, 09:02
                      Nie tak dawno nie było mnie w domu 3 tygodnie...nie doczekałam się telefonu.Po
                      przyjeżdzie powiedziałam ,że było mi bardzo przykro. Odpowiedź brzmiała: po co
                      miałem dzwonić , zadzwoniłaś ,że dojechałaś i starczy :)No dzwoniłam jeszcze ze
                      3 razy- może faktycznie dla niektórych to wystarczy.Mój M z e swoim dzieckiem
                      też nie ma o czym przez tel. rozmawiać ...taki typ.Ale czy to powód do rozwodu!?
                      • bea747 Dzięki mi692.... 08.02.06, 13:09
                        Przeczytałam kilka razy co ci napisałam, a chodzi mi o kłamstewko na temat
                        zdrady. I pomyślałam: jak bardzo chciałabym, żeby mój mąż tak zrobił.No i
                        poprostu zapytałam go, opowiedziałam twoją historię.Może nie uwierzysz, mi samej
                        trudno w to jeszcze uwierzyć(no cóz intuicja kobieca...)ale dowiedziałam się, TO
                        BYŁO KŁAMSTWO!!!!Nie mógł dotrzeć do mnie w inny sposób, więc postanowił
                        zaryzykować...Dużo miał do stracenia(tak powiedział), ale miał nadzieje, że
                        wciąż go kocham.Bo on kochał i kocha.
                        Przypomiałam sobie wypowiedz pani psycholog, ktora mówiła o kłamstwach białych(w
                        dobrej wierze) i czarnych(tych złych).Trzeba słuchać, warto słuchać...
                        Ktoś pomyśli, że to naiwność z mojej strony.Ale to nie tak.To po prostu jest
                        miłość....Życze ci wszystkiego dobrego.
                        • matylda_n Re: do bea747 08.02.06, 13:52
                          Poczytaj swoje posty z wątku halszki17

                          Chcesz powiedzieć teraz, że twój mąż zrobił sobie taki teatrzyk pt. "Zdrada"
                          dla Ciebie... a to wszystko co przeszliście to tylko gra pozorów.. i on to
                          zrobił bo cię kocha... ??????
                          • bea747 Re: do bea747 08.02.06, 14:30
                            Znam historie Halszki.A mój mąż to zrobił, żebym przejrzała na oczy i zobaczyła
                            w końcu co w życiu jest najważniejsze.A najważniejsi jesteśmy my...I wiem, że
                            mnie kocha.
                            • matylda_n Re: do bea747 08.02.06, 16:23
                              Nie o historie halszki mi chodziło ale o twoje posty w jej wątku...
                              Przepraszam ale nie rozumiem... On chciał, żebyś przejrzała na oczy więc
                              poszedł do twojej przyjaciółki, opowiedział jej o waszych problemach i
                              postanowili razem tobie pomóc. Tak sobie wymyślili, że on będzie wysyłał jej
                              smsy a potem podłoży telefon tak abyś mogła sobie wszystko odkryć.... ???
                              • bea747 Re: do bea747 08.02.06, 16:39
                                Watek mojej przyjaciólki przeczytałas mało dokładnie.Ona pomagała mi a nie
                                mojemu mężowi.Jemu pomagał nasz wspólny przyjaciel.
                                • matylda_n Re: do bea747 08.02.06, 17:02
                                  Re: wiem, ze zdradza- co robic??
                                  Autor: bea747
                                  Data: 22.01.06, 13:17

                                  (...)Jeśli jeszcze nie kontaktowałaś się z tamtą kobietą, to NIE RÓB TEGO!
                                  Moja przyjaciółka była tą trzecią. Takiej kobiety Ty nic nie obchodzisz, one
                                  mają nas w dupie. (...)

                                  To twoje słowa, bea747. Jeżeli coś źle zrozumiałam to proszę sprostuj i napisz
                                  jak jest faktycznie...
                                  • bea747 Re: do bea747 08.02.06, 18:52
                                    Ale nie w moim związku!!!
                                    • bea747 Re: do bea747 08.02.06, 19:03
                                      Radziłam Halszce nie kontaktować się z tamtą kobietą bo to do niczego nie
                                      doprowadzi,za dobrze znałam historie mojej przyjaciółki.A szczegółów zdrady
                                      mojego męża nie znałam, bo na początku bałam się ich, a potem nie chciałam
                                      rozdrapywać "ran"...
                                      • matylda_n Re: do bea747 09.02.06, 09:23
                                        No tak, to stawia sprawę w zupełnie innym świetle. Przepraszam jeżeli byłam
                                        zbyt dociekliwa. Sporo mądrych rzeczy napisałaś w wątku halszki17 o niepewności
                                        o tym, że nie da się zapomnieć... I tak się zastanawiam czy teraz, kiedy mąż
                                        wyznał ci, że okłamał cię mówiąc, że cie zdradził jest ci lepiej i łatwiej
                                        żyć ? Ja rozumiem, że zrzuciłaś brzemię kobiety zdradzonej. Ale utracone
                                        zaufanie do męża pozostanie, prawda ? Nie masz wrażenia, że Tobą manipuluje ?
                                        • bea747 Re:zagryzam zęby z wściekłości.... 09.02.06, 14:56
                                          Zagryzam zęby z wściekłości i nie drążę tematu, bo jest mi teraz dobrze...Mój
                                          mąż bardzo stara się,żeby odzyskać moje zaufanie, więc jest mi łatwiej.I uwierz
                                          mi, że dużo łatwiej jest żyć ze świadomością kobiety niezdradzonej.O manipulacji
                                          nie myślę bo pewnie bym zwariowała.Myślę raczej, że chciał dobrze no i wyszło
                                          dobrze.Szkoda tylko, że moim kosztem...pozdrawiam
                                          • matylda_n Re:zagryzam zęby z wściekłości.... 10.02.06, 10:20
                                            Dużo w tobie takiego wewnętrznego optymizmu... ehh zazdroszczę..
                                            Powodzenia
                                            • bea747 Re:zagryzam zęby z wściekłości.... 10.02.06, 12:33
                                              nie zazdrość tylko się nim zarażaj...
                                          • prawydolewego Re:zagryzam zęby z wściekłości.... 10.02.06, 11:01
                                            No ale ochota na seks wróciła?
                                            • bea747 Re:zagryzam zęby z wściekłości.... 10.02.06, 12:30
                                              Wróciła, wróciła...i wciąż rozkwita...hahahaha.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka