Dodaj do ulubionych

dlaczego zawsze winny meżczyzna??

16.02.06, 17:36
Wszędzie widzę mój facet mnie nie dopieszcza, mój facet o mnie nie dba..a
moze tak chociaż jedno miłe słowo???
Jestem ze swoim mężem prawie 8 lat z tego, pół roku po ślubie i mimo że
czasem są dni, kiedy mam wszystkiego dość..kiedy męczą mnie te <gołe dupska z
internetu>, kiedy wkurza mnie dosłownie wszystko-nawet nie takie spojrzenie
jakie bym sobie życzyła to mój mężczyzna jest naprawdę wspaniały. Nie
wyobrażam sobie życia bez niego, bez jego dotyku, czułych słów, bez
przytulenia. Owszem też mam takie dni, kiedy chciałabym sie częsciej
kochać...i sie wściekam kiedy słyszę że jest zmęczony(wrócił po nocnej
zmianie), ale powinnam się cieszyć, bo słysze często miłe słowa, słyszę że mu
sie podobam, że mnei kocha..że tęsknił...
Różni faceci, mają różne dewiacje, które nam płci pieknej się nie
podobają...więc może warto zapytać czego oczekuje teraz w łóżku, moze czasem
warto zapytać go jak idzie gra?? moze ci kolacje uszykować...prygotuję pyszne
kanapki, zrobie herbatkę...dac całusa i powiedzieć<przyjdź szybko do mnie nie
pożałujesz>...
Czy nie byłoby łatwiej??
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • drak02 Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 16.02.06, 18:02
      Wiekszość nieszczęsliwych kobiet pisze w zasadzie o jednej dewiacji swoich
      partnerów
      - oglądnie gołych dup w internecie i namiętny onanizm zamiast ogólnie przyjętej
      formy współżycia jaką jest stosunek płciowy.
      Rozmumiem że zgodnie z twoim zaleceniem, zaniedbana seksualnie niewiasta zamiast
      obsabaczac swojego faceta powinna (zastając go w jednoznacznej sytuacji
      pornograficzno-onanistycznej ) wygłośić mniej więcej taką kwestię.
      - kochanie, jak co idzie ? nie chciałabym cie rozpraszać ale własnie
      zaparzyłam Earl Greya , czy przegryziesz co nieco w trakcie "marszczenia
      freda" czy zjesz kolację jak skończysz. A jak przyjdziesz do mnie do łóżka to
      nie pożałujesz, kupiłam co nowy pejczyk i skórzane wdzianko.
      • jag_24 Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 16.02.06, 18:14
        Nie, nie mówię tu o akceptowaniu dewiacji facetów...ale o tym, ze skoro facet
        woli siedziec przy kompie i namiętnie gierczyć...to moze poprostu należy
        pokazać że nas tez to interesuje(mimo ze jest zupełnie na odwrót) każdy facet
        chętnie skosztuje jedzonka...I nie rozumiem dlaczego mówisz o <zaniedbanej
        seksulanie niewiaście> !!!!! Dlaczego wychodzisz z założenia że moze byc
        zaniedbana...i dlaczego pejczyk?????
        jesli facet woli się onanizowac przed zdjeciem wyuzdanej panienki(moge napisac
        gorzej), to przepraszam bardzo...ale to jest pozbawiona uczuc egoistyczna świnia
        Mówię o tym, ze czasem narzekamy na nich że oglądają, zaznaczam jeszcze raz
        oglądają panienki( a nie onanizują sie przy nich), lub ze sa zafascynowani gra
        komputerową i to jest wazniejsze od żony i ze moze czasem warto okazać to, ze
        ma sie ochote na seks...
        czy wy facei musicie byc naprawde tacy ograniczeni myślowo???
        Czy ja napisałam o tym, ze sie zapokaja przed kompem???
        • becikowy Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 16.02.06, 18:25
          Jesli was gra nie interesuje to nie udawajcie, ze tak jest.
          Ale jesli interesuje was ten facet za kompterem to juz co innego. I nawet
          jesliby sie onanizowal to moze wtedy warto byloby sie do niego dolaczyc i zrobic
          mu lepiej niz sam sobie potrafi. Tak, zeby mu sie az glupio zrobilo.
          • jag_24 Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 16.02.06, 18:43
            Jesli kobiete interesuje facet za kompem a on mimo to dalej jest zafascynowany
            grą( duze dzieci) to czasem warto poudawać że gra jest super..pokaz mi jak sie
            w nią gra(itd). Napisałam tu ogólnie, sama lubie pograć i często sa bitwy kto
            usiądzie przy kompie.
            Ale kiedy facet zobacy ze kobeita sie ineteresuje tym co robi, caływ ieczór
            moze zupełnie ianczej wyglądac niz jak to w jednym wątku było( bo do niego
            głównie nawiązuje)że facet gra kobieta przychodzi i daje do zroumienia że chce
            sie kochać..ale dla neigo gra jest ważniejsza...a pożniej onanizuje sie przy
            dupie z internetu.
            Odbiegajac od tematu: ciekawe jakby się czuł facet ktory chce sie kochac ze
            swoja partnerką ona <wysyła go na drzewo> , koles idzie spac a ona wraca po
            godzince i mówi ze sama sie zapokoiła przy zdjeciu jakiegoś faceta z neta...
            I tak...parę dni z rzędu co wtedy z wasza męskością??? czy nie bylibyście
            zawiedzeni, czy nie zastanawialibyście się cy moze już nie potraficie jej
            zaspokoić???
            Po co życ w zwiazku w którym, kobieta przez 27 miesięcy nie zaznała seksu z
            własnym męzem..i nie zdradza go-bo poprostu bardzo go kocha...a facet onanizuje
            się co drugi dzień przed kompem..zamiast pokochac sie z żoną.
            Jeśli żona go nie kręci niech spakuje manele i niech spada do laski przy której
            zdjeciu sie onanizował??

            • becikowy Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 16.02.06, 18:54
              Facet czulby sie prawdopodobnie tak jak kobieta w teakiej samej sytuacji.
              Ja nie twierdze, ze to jest sytuacja normalna i wiem, ze jej rozwiazanie na
              pewno nie jest latwe. Ba! Moze byc nawwt niemozliwe.
              Ale pretensjami i wyrzutami na pewno niczego sie nie poprawi a przejmujac
              inicjatywe, zaskakujac faceta mozna przynamniej dac mu cos do zrozumienia. Mozna
              powiedziec - bylo miedzy nami kiepsko ale teraz ja Ci pokarze jak sie robi loda.
              Jaka jest szansa, ze to zadziala? Nie wiem, wiem natomiast, ze nic nie robiac
              nic sie nie osiagnie.

              A moze facet jest aseksualny, moze chcial rodziny i niczego wiecej juz nie chce,
              moze... Mozemy sobie na ten temat dyskutowac, jednak ja ze swojej strony powiem
              tylko tyle, ze czasem aktywne zachowanie kobiety jest bardzo ale to bardzo na
              miejscu. A wiele kobiet nawet nie wpadnie na to, zeby siasc za facetem i z
              zaskoczenia wsadzic mu reke w gacie.
            • glamourous Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 17.02.06, 09:53
              jag_24 napisał:

              Po co życ w zwiazku w którym, kobieta przez 27 miesięcy nie zaznała seksu z
              > własnym męzem..i nie zdradza go-bo poprostu bardzo go kocha...a facet onanizuje
              >
              > się co drugi dzień przed kompem..zamiast pokochac sie z żoną.
              > Jeśli żona go nie kręci niech spakuje manele i niech spada do laski przy której
              >
              > zdjeciu sie onanizował??

              ...bo zycie jest takie proste;)
              "Niech spada do laski" - jaaasne ;)
        • drak02 Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 17.02.06, 08:36
          jag_24 napisał:

          > Nie, nie mówię tu o akceptowaniu dewiacji facetów...ale o tym, ze skoro facet
          > woli siedziec przy kompie i namiętnie gierczyć...to moze poprostu należy
          > pokazać że nas tez to interesuje(mimo ze jest zupełnie na odwrót) każdy facet
          > chętnie skosztuje jedzonka...I nie rozumiem dlaczego mówisz o <zaniedbanej
          > seksulanie niewiaście> !!!!! Dlaczego wychodzisz z założenia że moze byc
          > zaniedbana...i dlaczego pejczyk?????
          > jesli facet woli się onanizowac przed zdjeciem wyuzdanej panienki(moge
          napisac
          > gorzej), to przepraszam bardzo...ale to jest pozbawiona uczuc egoistyczna
          świni
          > a
          > Mówię o tym, ze czasem narzekamy na nich że oglądają, zaznaczam jeszcze raz
          > oglądają panienki( a nie onanizują sie przy nich), lub ze sa zafascynowani
          gra
          > komputerową i to jest wazniejsze od żony i ze moze czasem warto okazać to, ze
          > ma sie ochote na seks...
          > czy wy facei musicie byc naprawde tacy ograniczeni myślowo???
          > Czy ja napisałam o tym, ze sie zapokaja przed kompem???

          Przyznaję się do tego , że moja ograniczonośc umysłowa i niemożność zrozumienia
          głębi intelektualnej twojego wywodu, wypaczyła sens przesłania. Jestem
          przekonany, że twoje doświadczenie jest bezcenną radą dla wszystkich
          zawiedzionych kobiet.
          • sutra Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 18.02.06, 17:42
            drak02 napisał:

            > Przyznaję się do tego , że moja ograniczonośc umysłowa i niemożność
            zrozumienia
            > głębi intelektualnej twojego wywodu

            Ja bym to raczej nazwała głąbią intelektualną.
      • becikowy Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 16.02.06, 18:22
        A byloby w tym cos zlego?

        Ciekaw jestem jak facet by na to zareagowal. Dla samej przyjemnosci
        zaobserwowania zdezorientowanego wyrazu twarzy warto byloby cos takiego zrobic.
        Dla podtrzymnia sensownych wiezi rodzinnych tym bardziej. Kto wie, moze czasem
        by zadzialalo. Ale nie, kobiety musza byc dumne, nieustepliwe, wiecznie
        adorowane i z monopolem na racje. A moze czasem samemu trzebaby sprobowac jak to
        jest po tej drogiej stronie.

        Popieram jag_24 - wiecej takich postow a moze zamiast postow "jest mi zle bo moj
        maz jest ...." pojawi sie troche postow "moj maz zachowuje sie ... jak to zminic"
        • olalia Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 16.02.06, 19:53
          Tak to jest jak ktoś nie przeżył czegoś na własnej skórze !chyba nie chcecie
          powiedzieć tym wszystkim kobietom które się tu żalą,ze nie próbują same czegos
          sprowokować?Że biernie czekają aż facet się sam domyśli,że mają ochotę na seks.
          Nie raz próbowałam i tego i owego (praktycznie wszystkiego)i zawsze dostawałam
          po łapach.
          • dixia Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 16.02.06, 22:17
            Nikt tu nie twierdzi, że wszystkie - ale ta większa część... =0)))
    • yogi.net Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 16.02.06, 22:26
      Jag! Mogę tylko pogratulować Twojego stosunku do męża. A Jemu pozazdrościć
      takiej Żony!
      Nareszczie powiało optymizmem...
      • zbyszek_1980 Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 16.02.06, 23:32
        A ja sie dokładam do tych gratulacji. Jak widac rozumiesz facetów, a to znak że jeszcze chodzą po ziemi kobiety, które próbują wczuć się w skóre swojego partnera. Bardzo mi to zaimponowało. I nie zgodze się z wcześniejszą wypowiedzią, ze jak kobietę cos nie interesuje, to żeby nie udawała. Przecież o to wlasnie w związku chodzi miedzy innymi - o zainteresowanie sie! Nawet udawane! Jest poprostu wtedy miło. Można poczuć sie docenionym. W dodatku wnioskuje z tego co piszesz, ze jestes w stanie udzelić, a może nawet i udzielasz duży kredyt aprobaty swojej drugiej połowie ;] Tak trzymaj!
      • glamourous Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 17.02.06, 10:18
        Sorry, ale dla mnie wizja sfrustrowanej, olewanej przez meza kobiety
        podchodzacej i pytajacej, cytuje autorke watku "jak ci idzie gra?" (sic!) jest
        troche groteskowa.
        Ze juz nie wspomne o "A moze ci kolacje uszykowac?" (tez cytat)

        Oczywiscie nie mowimy o normalnym, cieplym zwiazku - mowimy o jawnym olewaniu
        zony i jej potrzeb przez meza.

        Czyli co? Facet ma kobiete w du(...)e, nie kiwnie nawet palcem w jej strone, a
        ona ma kolo niego skakac, wdzieczyc sie i strugac mamuske, zeby zapracowac na
        seks z łaski?
        "Bede dobra, dam mu wszystko, moze zrozumie i sie zmieni". Tak sobie wlasnie
        kobiety wychowuja maczo i seksistowskich chamow, majacych gdzies ich potrzeby.



    • jag_24 Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 17.02.06, 08:10
      dziękuje za odpowiedzi, już myślałam że mnie tutaj co niektórzy oskalpują.
      Mam sobie wiele do zarzucenia jeśli chodzi o charakter czasem jednym słowem
      wszystko potrafie popsuć i cały czar pryska.
      Nie potrafię zaakceptowac paru rzeczy w swoim związku, ale tez nie moge
      narzekac na swoją połówke że to tylko jego wina, kiedy ja chce sie kochac a on
      nie!!!
      Czasem jest miło przyjemnie, a czasem zachowuję sie jak wredna jędza i wiem, ze
      takim zachowaniem niczego nie zyskam wręcz przeciwnie sama na tym stracę..jesli
      on ma ochote na seks...a ja zrzędze, ze naczynia nie umyte, ze znowu po sobie
      nie posprzątał...to pół biedy kiedy skońćze tylko na zrzędzeniu, ale kiedy
      wytaczam przeciwko niemu działa typu:wypominanie wszystkiego...to wtedy moge
      pomarzyc o seksie, wtedy co najwyzej mogę o nim poczytac w necie na forach dla
      kobiet.
      Chcę poprostu pokazać, że czasem wystarczy odrobina dobrej woli, jakiś gest,
      zachęta w stronę naszego partnera, okazanie zainteresowania.
      Nigdy nie zaakceptuję onanizowania sie mojego partnera przed laską w kompie,
      ale też mój partner o tym wie..i wiem tez, że jemu również by nie sprawiało
      przyjemnosci gdybym ja robiła to samo przed jakims facetem. Jeżeli on akceptuje
      moje ciało i ja jego ciało to po co mi inny facet do samozaspokojenia??? jesli
      bede chciała obejrze zdjecia mojej połówki, to on jest tym, którego kocham i
      tym który zaspokaja moje potrzeby seksualne.
      Ale jeśli wszystko ma sie w związku ukłądac to chyba nalezy sie zastanowić nad
      tym jacy jestesmy dla swoich partnerów???
      Wieczne żale, pretensje, strojenie fochów, obrażanie sie nie sprawi, ze partner
      nas zapragnie, wręcz przeciwnie bedzie na nas wściekły o kolejną awanture z
      niczego.
      I nie mówię tego ot tak sobie, ale na własnym przykładzie.
      Myślę ze wiele kobiet powinno sobie na to pytanie odpowiedzieć.
      Jeżeli sa kobiety które starają sie jak mogą a ich partner dalej jest oziębły i
      wiekszą rozkosz sprawia mu laska z kompa to, to oznacza ze jest z nim jakis
      problem..A nie z jego kobietą!!!!
      Ale jeśli jest gro takich, które potrafią zdołowac swojego partnera, no to
      jedyny sposób aby seks był udany to czasem zacisnąc zęby i nie paplac tego co
      ślina na język przyniesie.A zadbanie o to, by partner miał na nas chrapkę.


      • yogi.net Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 17.02.06, 08:27
        Dobrze powiedziane - nie paplać tego co ślina na język przyniesie.
        Moja połowica na taką moja uwaga dostała by biłej gorączki. "Przecież jesteśmy
        ludźmi wolnymi i nikt nie będzie mi mówił co ja mam powiedzieć a czego nie!!!"
        A czy te wypowiedziane słowa ranią kogoś czy nie - nie interesuje to jej. Ja mam
        słuchać tego i nie komentować, nie okazywać uczuć.
        • jag_24 Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 17.02.06, 08:41
          No właśnie, z przykrością musze stwierdzić że czasem coś powiem, coś chlapnę,
          sprawię mu przykrość, nie licząc się z uczuciami.
          ja naprawdę mam skarb w domu, tylko musze to częsciej doceniać
          • yogi.net Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 17.02.06, 11:21
            Najważniejsze jest to że masz tego świadomość. Mało kto ją ma ...
      • glamourous Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 17.02.06, 10:36
        Hmm, poczytaj sobie posty niektorych panow na tym forum, ktorzy zyja w
        bezzseksiu przez dlugie miesiace. Ich zony zrzedza, sa asertywne do bolu, a mimo
        to ci mezowie oddaliby wiele za marne 5 minut milosnych igraszek. Kochaja,
        pragna i ani mysla o zdradzie czy waleniu przed kompem. I to, ze zona zrzedzi o
        nie umyte szklanki bynajmniej nie zraza ich do seksu.
        I odwrotna sytuacja opisywana na tym forum. Zona stara sie, zabiega, zaprasza,
        podtyka pod nosek, inicjuje, szuka w sobie winy... A maz nieczuly na jej zabiegi
        i tak woli komputer, kolezanki z pracy, czy własna reke.

        Im dluzej czytam o forum, tym bardziej dochodze do wniosku, ze jest w tym
        wszystkim jakas dziwna prawidlowosc, i to bynajmniej nie taka, jaka sugeruje
        jag_24...
        • searena Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 17.02.06, 11:57
          A ja dochodzę do wniosku że jakies 60% małżeństw, które istnieją w ogóle nie
          powinny być małżeństwami.
        • jag_24 Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 17.02.06, 12:27
          przykro mi że sa faceci którzy już nie zabiegają o swoje żony, no bo i po
          co..skoro już ją ma...to po co sie o cokolwiek starać.
          Przykro mi gdy kobieta stara się jak tylko może a facet dalej woli siedziec
          przed kompem i bardziej go kręci laska z neta.
          Taki człowiek powinien skorzystac z porady psychologa widocznie coś jest nie
          tak, byc może terapia mu pomoze.
          W żadnym wypadku nie obwiniam tu kobiety.
          Napisałam o zupełnie innych sytuacjach.
          Na niektóre dewiacje nie ma lekarstwa a i ja bym sie nie starała tego
          naprawiać, robic wszystko zeby drugiej połówce było dobrze i dostawac jeszcze
          po dupie.
          Prosze czytać uwazniej
          • your_and Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 17.02.06, 13:14
            Wielokrotnie tutaj narzekają że ich mężczyżni przestali być męscy, nie zabiegają
            o nie, nie starają sie, nie porządają ich, a jednocześnie nie widzą żadnego
            związku w tym faktem że same dawno przestały być kobiece, zachowywać sie
            uwodzicielsko, zalotnie, prowokować erotycznie, starać się kobieco wygladać...

            Dlatego nie raz romans potrafi rozkrecić związek, jedna ze strom zaczyna sie
            starać (dla kogoś innego...) ale i inspiruje partnera do nowego spojrzenia na
            siebie...
        • cytrynka_44 Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 17.02.06, 19:22
          Z ust mi to wyjęłaś. Czytam to forum i dochodzę do tych samych wniosków.
          A, że nie ma tu par, które są szczęśliwe w swoim małżeństwie/partnerstwie, nie
          mamy porównania
          :)

          Sama się zastanawiam jak to jest, że jedna strona chce, a druga nie..
          Jeżeli jedna strona chce sexu, a druga go nie chce i KOCHA?
          Czy można kogoś kochać, być z nim i nie chcieć sexu? Nie czuć jego potrzeby?
          • cytrynka_44 Ten post był do glamourous 17.02.06, 19:24
    • jag_24 Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 17.02.06, 12:21
      nie rozumiem dlazcego mam niby czytać posty innych panów na forum itp itd,
      napisałam to, co ja myślę, jak ja to widzę. Ludzie sa różni, związki bywaja
      różne.Jezeli kobieta akceptuje to, ze facet siedzi w kompie zamiast się nią
      zajac nie robiąc nic w tym kierunku to przykro mi bardzo ale ja tego nie
      rozwiąże, zaproponowałam tylko to, zeby czasem odrzucić dumę na bok i zrobić
      coś nawet wbrew samej sobie(czyli nie że jestem wściekła na niego niech mnie w
      nos pocałuje, spieprze mu ten wieczór-tylko dobra, moze faktycznie przesadziłam
      mówiąc to, czy tamto)
      Nie oczekuję że każdy będzie robił to co napisałam, nie uwazam też że to
      usługiwanie!!!!!!!
      Mój mąz kiedy byłam chora potrafil pojechać do miasta i kupic mi truskawki!!!,
      potrafił pójsc do sklepu i kupic krem z borowików i mi przyrządzić, ugotował
      nawet dwie kiełbaski(mimo ze ich ne znoszę) ale liczylo sie to, ze mam jeść bo
      organizm mam wykończony lekami. Dbał o mnie. Więc nie widze nic żłego w tym, że
      keidy gra na kompie podaję mu obiad. Kiedy mamy wolne dni a rzadko sie to
      zdarza, to podaje śniadanie do łózka..i jemy wspólnie.
      Czy to jest usługiwanie mojemu mężowi???
      A kiedy ja chcę kupić zwykłe płatki kosmetyczne to czy prosząc o to mojego męża
      on mi usługuje???
      • ewolwenta Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 17.02.06, 13:25
        Ależ "usługiwanie" bywa całkiem przyjemne!

        Zwłaszcza wtedy, kiedy ten „obsługiwany” dostrzega wysiłek „obsługująceo”
        i ma świadomość, że "obsługujący" czerpie przyjemność
        z „obsługiwania” właśnie i tylko „obsługuiwanego”. I jeszcze gdy role się
        zmieniają regularnie.
      • wypasior nietypowa postawa jak na to forum... 17.02.06, 13:29
        nie znajdziesz tu zrozumienia, często problemy z seksem są czubkiem góry
        lodowej innych problemów, wynikają z ogólnego rozkładu związku; twoje podejście
        jest tu nieczęste ponieważ gdyby uczestniczki robiły tak jak ty, to by ich na
        tym forum nie było i nie miałyby problemów o których piszą

        jeśli chcesz się wpisać w słuszny kanon, to wysmaruj coś w takim stylu: "a
        leniwy jaśnie małżonek woli coś tam..."
      • glamourous Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 17.02.06, 14:52
        Napisalam wczesniej w odpowiedzi na Twoj post, ze nie bierzemy tu pod uwage
        normalnego, zdrowego zwiazku, w ktorym ludzie swietnie sie dogaduja, przescigaja
        w troszczeniu sie o siebie, kupuja sobie truskawki, gotuja kielbaski i spelniaja
        rozliczne zachcianki.
        W takim zwiazku, jezeli jedno boli glowa, jest zmeczone, czy tez ma ochote
        spedzic wieczor grajac na komputerze (bo ma do tego swiete prawo) - jest
        oczywiste ze wyrozumialosc ze strony partnera jest jak najbardziej na miejscu.
        Sama tak robie, bo jestem w zdrowym zwiazku, gdzie chwilowy spadek
        czestotliwosci seksu bynajmniej wynikal z braku uczuc czy braku wiezi.
        generalnie takie dobre zwiazki, nawet gdy chwilowo cos nie gra, poradza sobie
        same, wybronia sie.

        Ale to forum nie jest miejscem gdzie pisza same szczesliwe zonusie i mezusiowie
        z chwilowym kryzysikiem.
        Nagminnym problemem ludzi tu piszacych jest calkowity lub czesciowy zanik wiezi,
        dorzucenie przez partnera i tacy ludzie najczesciej oczekuja rady : co robic. W
        takich przypadkach robienie kanapeczek niestety nie pomoze.

        Natomiast to, ze maz onanizuje sie przed komputerem zamiast zaspokoic zone jest
        zalosne, ale zboczeniem nie jest. Wbrew pozorom robi to wielu facetow w stalych
        zwiazkach, bo latwiej i prosciej, bo chemia sie w zwiazku wyczerpala, bo zona
        juz sie troche znudzila, bo laska internetowa jest blondynka z duzym biustem, a
        on takie lubi. Powodow moze byc tysiac, wszystko zalezy od kontekstu zwiazku,
        ale generalnie zawsze jest to jakis sygnal alarmowy, ze cos sie zle dzieje. Bo
        jesli faceta kobieta naprawde kreci, to nie wybierze lapy zamiast niej. A jesli
        jednak mimo wszystko woli lape, to nikt mi nie wmowi, ze skakanie wokol mezusia
        i robienie mu kolacyjek uleczy taka kulejaca relacje. Takiemu facetowi walnac
        piescia w stol trzeba po prostu. I to porzadnie!
      • sutra Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 17.02.06, 19:41
        Nie masz problemu, to się ciesz, ale to forum nie jest dla ciebie. Idź ze
        swoimi prostymi receptami gdzie indziej.
        • fi_glik nie pasi, bo jej dobrze? 17.02.06, 19:45
          prawda w oczy kole, to niech lepiej z oczu zlizie - tak?
          • sutra Re: nie pasi, bo jej dobrze? 17.02.06, 20:19
            Bzdury gadasz. Widać przecież, że dziewczyna nie rozumie, co to znaczy miec
            problem w małżeństwie na tym konkretnym tle. Takie rady mogą być sukteczne w
            małżeństwach, w których nie ma poważnych dysfunkcji, ale nie w małżeństwach, w
            których sa narosłe problemy.
            • fi_glik od czegoś trzeba zacząć 17.02.06, 20:35
              i lepiej się leczyć u zdrowego niż u chorego jak się jest chorym.

              W zapatrzeniu w swoje problemy nie widać już co normalne a co nie, bo wszystko
              wydaje się do kitu. Jak się pojawiła na tym forum to wie dlaczego i po co.
              A jak się komuś nie podoba co pisze, to przymusu czytania nie ma - prawda?
              • sutra Re: od czegoś trzeba zacząć 18.02.06, 00:04
                Ja akurat nie mam w małżeństwie poważnych problemów, choć nie oznacza to, że
                nie mam wcale. Ale miałam. I wiem, ze kiedy ma się rzeczywiście problemy,
                takimi radami można sobie d... podetrzeć. A najlepiej podziałała na problemy
                zmiana partnera. Jakoś z moim obecnym meżem udaje się to, co nie udawało sie z
                żadnymi innymi facetami, mimo że ja jestem taka sama.

                Oczywiście, że można nie czytać takich rad, masz rację. Wrzucę sobię tę pańcię
                do KF-a i będzie załatwione. Albo może zacznę jej radzić, co robić żeby maż
                gołych d... w internecie nie oglądał, hehe, bo mój nie oglada.
                • fi_glik Re: od czegoś trzeba zacząć 18.02.06, 00:22
                  sutra napisała:

                  > Ja akurat nie mam w małżeństwie poważnych problemów, choć nie oznacza to, że
                  > nie mam wcale. Ale miałam. I wiem, ze kiedy ma się rzeczywiście problemy,
                  > takimi radami można sobie d... podetrzeć. A najlepiej podziałała na problemy
                  > zmiana partnera.

                  Jasne! nie podoba się to kopa w d..ę i po ptokach. Nowy "towarek" aż trafi swój
                  na swego.

                  > Jakoś z moim obecnym meżem udaje się to, co nie udawało sie z żadnymi innymi
                  > facetami, mimo że ja jestem taka sama.

                  Gratulacje, że trafiłaś na swojego. Tylko nie wciskaj może kitu, że Ty jesteś
                  taka sama, bo każde doświadczenie życiowe zmienia człowieka czy tego chce czy
                  nie i może nawet o tym nie chce sam ze sobą gadać co nie zmienia faktów.

                  > Oczywiście, że można nie czytać takich rad, masz rację.
                  > Wrzucę sobię tę pańcię do KF-a i będzie załatwione.
                  > Albo może zacznę jej radzić, co robić żeby maż
                  > gołych d... w internecie nie oglądał, hehe, bo mój nie oglada.

                  Jesteś pewna? A jeśli nawet teraz, czy przy Tobie, albo o tym nie wiesz, to czy
                  jesteś pewna, że kiedyś nie zacznie?
                  Poza tym skąd wiesz, że Jej ogląda? a jeśli nawet to skąd wiesz, że Jej to
                  przeszkadza? Może to robi razem z Nim?
                  • sutra Re: od czegoś trzeba zacząć 18.02.06, 17:38
                    fi_glik napisał:

                    > Jasne! nie podoba się to kopa w d..ę i po ptokach. Nowy "towarek" aż trafi
                    swój
                    >
                    > na swego.

                    Na tym polega dobór w parę, jakby nie patrzeć. Po to się szuka partnera, z
                    którym jest się dopasowanym jak dwie połowki jabłka.

                    A jak przeczytasz wyraźnie to zobaczysz, że napisałam, co u mnie podziałało.
                    Nikomu nie doradzam takich rozwiązań przy byle problemach.

                    > Gratulacje, że trafiłaś na swojego. Tylko nie wciskaj może kitu, że Ty jesteś
                    > taka sama, bo każde doświadczenie życiowe zmienia człowieka czy tego chce czy
                    > nie i może nawet o tym nie chce sam ze sobą gadać co nie zmienia faktów.

                    Owszem, jestem taka sama. Ew. jeśli się zmieniłam, to tylko na gorsze, hehe.

                    > Jesteś pewna? A jeśli nawet teraz, czy przy Tobie, albo o tym nie wiesz, to
                    czy
                    >
                    > jesteś pewna, że kiedyś nie zacznie?

                    Nie jestem pewna, że nie zacznie, ale jestem pewna, że nie ogląda. Wiem, co
                    piszę.

                    > Poza tym skąd wiesz, że Jej ogląda?

                    Pisała.
      • zbyszek_1980 Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 17.02.06, 20:15
        Nie przejmuj sie wypowiedziami typu "to jest forum dla ludzi, którzy maja poważne problemy" albo "nie chcemy czytac o tym ze zyjecie szczesliwie". Nie rozumiem zupełnie tego. Co wy sugerujecie? Ze mamy tutaj jeden przez drugiego sie wyzalac i smarować swoją połowę przed wszystkimi? A jak pojawia sie ktoś kto ma pomysł jak można życ w związku lepiej, to go zjechac?

        Z uwaga czytam twoje wypowiedzi i bardzo podoba mi się to co piszesz. Widzę, że masz zdrowy rozsądek i jesteś w stanie spojrzeć na siebie z dystansem. Powiało mi świeżością na tym smutnym formum. I wreszcie dowiedziałem się o paru konkretnych rozwiązaniach ;]
        • sutra Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 17.02.06, 20:20
          zbyszek_1980 napisał:

          A jak pojawia sie ktoś kto ma pom
          > ysł jak można życ w związku lepiej, to go zjechac?

          Jak jest naiwniakiem, to zjechać. To nie jest forum dla takich paniuś, co nie
          mają pojecia o problemach w związku. Przeczytaj sobie opis: "Forum o problemach
          z seksem w długich związkach - niekoniecznie małżeńskich." Comprendo?
          • fi_glik Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 17.02.06, 20:43
            sutra napisała:

            > Jak jest naiwniakiem, to zjechać. To nie jest forum dla takich paniuś, co nie
            > mają pojecia o problemach w związku. Przeczytaj sobie opis: "Forum
            > problemach z seksem w długich związkach - niekoniecznie małżeńskich."
            > Comprendo?

            Jasne!
            Żeby skutecznie leczyć wariatów trzeba być wariatem.
            Interesujący pogląd na problem i jego rozwiązanie.

            A możeby tak chwycić tą "paniusię" co - Twoim zdaniem - nie ma problemów
            w związku - i wypytać jak to robi, że nie ma, a nie pokazywać "odszczepieńcowi"
            drzwi paluchem?

            Kobiety!
            Co z was za istoty?
            "Kto ma inne zdanie to won" - i jak z wami ma wytrzymać normalny meżczyzna,
            co na wiele spraw ma własny pogląd i odmienne zdanie? Babą się ma stać czy jak?
            • sutra Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 18.02.06, 00:08
              fi_glik napisał:

              > Jasne!
              > Żeby skutecznie leczyć wariatów trzeba być wariatem.
              > Interesujący pogląd na problem i jego rozwiązanie.

              Albo trzeba być profesjonalistą (wariat-psychiatra), albo samemu trzeba
              doswiadczyć podobnej sytuacji życiowej (wyleczony wariat-wariat; ale ten może
              co najwyżej coś doradzić). Pańcia nie jest ani jednym, ani drugim. Nie ma
              bladego pojęcia o czym pisze.

              > A możeby tak chwycić tą "paniusię" co - Twoim zdaniem - nie ma problemów
              > w związku - i wypytać jak to robi, że nie ma, a nie
              pokazywać "odszczepieńcowi"
              >
              > drzwi paluchem?

              Jakoś nie widzę, żeby ktoś ją wypytywał. A ja nie potrzebuję wypytywać, więc
              nie widzę powodu.

              > Kobiety!
              > Co z was za istoty?

              Normalni ludzie, za to faceci jak widzę w tym wątku mają niepowstrzymany pęd do
              pouczania. To się zresztą daje zaobserwować również w realu.

              > "Kto ma inne zdanie to won" - i jak z wami ma wytrzymać normalny meżczyzna,
              > co na wiele spraw ma własny pogląd i odmienne zdanie? Babą się ma stać czy
              jak?

              Ze mną mąż wytrzymuje, ty na szczęście nie musisz. Ani ja z tobą.
              • fi_glik fakt i całe szczęście, że nie muszę z Tobą. 18.02.06, 00:27
                łatwo osądzasz ludzi, gładko Ci to przychodzi.
                Życzę Ci żeby Twój facet nigdy i w niczym Cię nie zawiódł(zwłaszcza w uważnym
                słuchaniu).
                • sutra Jestem przeszczęśliwa z tego powodu. 18.02.06, 17:40
                  fi_glik napisał:

                  > łatwo osądzasz ludzi, gładko Ci to przychodzi.

                  Tobie też, jak to pokazałeś w całej dyskusji. Ale belki w swoim oku nie
                  widziesz.

                  > Życzę Ci żeby Twój facet nigdy i w niczym Cię nie zawiódł(zwłaszcza w uważnym
                  > słuchaniu).

                  A dziękuję z całego serca.
    • jag_24 Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 18.02.06, 04:07
      przyznam się, że widząc podejscie niektórych kobiet,nie dziwie się że o seks
      musza błagac faceta.
      Nie potraficie (nie mówię o wszystkich) sprawić by było miło, zwykłą uprzejmośc
      nazywacie usługiwaniem..na zmiane problemów niektórzy nawet proponują zmianę
      partnera..
      cóż życzę więc powodzenia, w oszukiwaniu samych a moze raczej samej siebie.
      I jeszcze jedno <paniusia> równiez miewała problemy, ale z tymi problemami
      sobie poradziła. Nie musiała pisac o tym na forum, bo zamiast siedziec i sie
      zastanawiac co zrobić poprostu sobie z mężem poradzili, mimo że trwało to parę
      miesięcy, kosztowało wiele nieprzespanych, zapłakanych nocy.
      Jak w każdym zwiazku zdarzają sie sytuacje konfliktowe ale sukcesem do tego
      jest rozmowa,analizowanie problemów.
      Jeśli komuś na czymś zależy, nalezy o to walczyć.
      Nikogo nie oceniam, ale zmiana partnera nic nie pomoże...
      Nie pomoże też unoszenie się honorem...ja mam mu jeszcze kolacje robić???!!!
      chyba pogięło gościa...rączki by co niektórym odpadły a później usiąść przed
      kompem i wpisać nowy wątek: <mój facet woli to zrobić z kompem niż ze mną>

      • jackussi Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 18.02.06, 09:50
        jag_24 napisał:

        > Czy ja napisałam .....

        ZAwsze jak widzę taką róznicę to zaczynam wątpić w szczerość wypowiedzi autora
        (ki)
        • jag_24 Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 20.02.06, 12:03
          jackussi napisał:

          > jag_24 napisał:
          >
          > > Czy ja napisałam .....
          >
          > ZAwsze jak widzę taką róznicę to zaczynam wątpić w szczerość wypowiedzi autora
          > (ki)
          no coż ciekawe podejście, bo ja miałąm na myśli to, ze co niektórzy póbują w
          moje usta włożyć słwoa, których nie napisałam.
          Ale każdy sobie jak chce
      • glamourous jag_24 18.02.06, 14:00
        Mi sie po prostu nie podoba ze wszystko wrzucasz do jednego worka. Proponujesz
        ta sama recepte na maly kryzysik w dobrym i silnym zwiazku oraz na calkowity
        rozklad pozycia gdzie maz uparcie odrzuca kobiete od 5 lat nie uprawiajac z nia
        seksu, ponizajac i zdradzajac na prawo i na lewo.
        Jest jeszcze oczywiscie mnostwo wariantow posrednich, gdzie ludzie zachowuja sie
        wobec siebie poprawnie, ale seks czesciowo zanikl pomimo wszelkich staran ze
        strony kobiety. Sama przez to przeszlam, wiec wiem o czym mowie - jesli kobieta
        przestala faceta krecic, to zadne mile zapraszanie, kolacyjki czy herbatki nie
        pomoga, chocbys ze skory wyskoczyla i byla slodka jak miod - nic nie pomoze.
        A zapewniam Cie, ze nie zawsze zycie jest takie proste, ze mozna takiemu
        facetowi wystawic walizki czy samej tak sobie szast-prast odejsc. Czesto bowiem
        wchodza w gre dzieci, uzaleznienie finansowe czy inne blokujace ta decyzje
        zobowiazania.
        NIE MA uniwersalnej recepty, bo kazdy zwiazek to inna historia, inny uklad, inny
        kontekst.
        • jag_24 Re: jag_24 20.02.06, 11:55
          cyt: " NIE MA uniwersalnej recepty, bo kazdy zwiazek to inna historia, inny
          uklad, inny kontekst"
          Zgadzam się z tym całkowicie.
          Ja wiem że każdy z nas ma swoje problemy.
          Mój wątek miał dotyczyć cegoś zupełnie innego, a mianowicie tego, że czasem my
          kobiety zawiniamy swoim nieprzyjemnym zachowaniem. Ale to czasem nie znaczyło
          bynajmniej, że zawsze.
          • sutra Re: jag_24 20.02.06, 17:12
            Tak, a czasem zimy bywają zimne.
            • model369 Re: jag_24 21.02.06, 08:14
              a czasem mroźne.Zgadzam sie z jag_24. Czasami kobiety takze sa winne. Czyżby na
              tym forum były same feministki które nie potrafią przyznać racji jedynej
              kobiecie, która odważyła się to powiedzieć?
    • model369 Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 21.02.06, 11:22
      Moja żonka właśnie mi podała herbatkę. Zapytała co bym zjadl na obiad? i wiecie
      co? to jest podejście kobiety!!! Przez żołądek do serca.
      Owszem, owszem co innego naprawdę kobitka zaniedbana ale moja ideałem może nie
      jest ale dla mnie jest najpiękniejsza, nie onanizuje się przed kompem, bo do
      seksu mam żonę.To ją wybrałem a nie silikonowe lale z internetu.
      Jag_24 podoba mi sie to co napisałaś.
      Zdarza sie że w związku wieje nudą więc ludzie sie zradzają nie rozmawiają o
      swoich potrzebach!!! A poźniej jedno drugie obwinia o coś!!!
      • agapimu Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 21.02.06, 18:24
        brawo jag za takie podejscie do swojej drugiej polowki i za twoje podejscie do
        calej sprawy.Mimo iz jestem jedna z tych nieszczesliwych to podoba mi sie to co
        piszesz.Ale pamietaj ze nie zawsze jest tak pieknie jak u ciebie moze za rok za
        dwa bedziesz w takiej sytuacji jak ja lub inne,inni na tym forum?Zycze ci
        szczescia.
    • chyba_normalny Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 27.02.06, 11:44
      Ano dlatego , że żona wie lepiej :
      - jak naprawić kran
      - dlaczego nieposprzątane w domu
      - dlaczego "Malinowska " jest świnia
      - i wiele wiele innych rzeczy wie lepiej
      ale na pytanie po co jej mąż odpowiada no przecież do - i tu wymienia
      poprzednie odnośniki .
      Dziwi się , że facet ogląda gołe babki w internecie ale sama na rozmowę o
      bieliźnie dla siebie reaguje jak diabeł na święconą wodę ,
      na propozycję wyjścia na zabawę lub do lokalu ma zawsze 1000 powodów przeciw
      jednocześnie wśród rodziny rozpowiada jak to jej mąż nie chce z nią nigdzie
      iść ,
      a kiedy wreszcie zaczyna być jakaś nadzieja na seks to ją BOLI GŁOWA lub jest
      ZMĘCZONA ( bo mąż ją nie wyręcza w pracach domowych )
      Kobiety my też nie jesteśmy święci ale przynajmniej nie dajemy poznać (
      większość ) tego , że coś się nam nie podoba w waszym postępowaniu gdyż rozmowy
      na ten temat ( nie zawsze ) kończą się awanturą słyszalną w całym bloku a my
      chcemy mieć "święty spokój "
      • yogi.net Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 27.02.06, 13:01
        chyba_normalny napisał:

        > Ano dlatego , że żona wie lepiej :
        > ...
        > Sama na rozmowę o
        > bieliźnie dla siebie reaguje jak diabeł na święconą wodę ,
        > Na propozycję wyjścia na zabawę lub do lokalu ma zawsze 1000 powodów przeciw
        > jednocześnie rozpowiada jak to jej mąż nie chce z nią nigdzie iść ,
        > a kiedy wreszcie zaczyna być jakaś nadzieja na seks to ją BOLI GŁOWA lub jest
        > ZMĘCZONA ( bo mąż ją nie wyręcza w pracach domowych )
        > Kobiety my też nie jesteśmy święci ale przynajmniej nie dajemy poznać (
        > większość) tego , że coś się nam nie podoba w waszym postępowaniu gdyż rozmowy
        > na ten temat ( nie zawsze ) kończą się awanturą słyszalną w całym bloku a my
        > chcemy mieć "święty spokój "

        Kurzcze, żywcem przepisane. Nic dodać nic ująć...
      • glamourous Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 27.02.06, 20:19
        chyba_normalny napisał:

        >ale sama na rozmowę o
        >bieliźnie dla siebie reaguje jak diabeł na święconą wodę

        Prawde mowiac nie wyobrazam sobie kobiety (o ile nie jest to pruderyjna
        szescdziesieciolatka ;-) ktora na mezowska propozycje kupienia jej fajnej
        bielizny zareagowalaby tak jak "chyba_normalny" pisze powyzej...

        Czy to w ogole mozliwe?

        Ja tam moglabym seksownej bielizny dostawac cale tony...
        Ale zaraz, no wlasnie - nawiasem mowiac to moze nie trzeba o tej bieliznie z
        zona ROZMAWIAC, tylko po prostu KUPIC, moze wtedy jej reakcja nie bedzie
        diabelska tylko pozytywna?

        • jag_24 Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 28.02.06, 12:09
          cyt:"Sama na rozmowę o bieliźnie dla siebie reaguje jak diabeł na święconą
          wodę "
          Ale to pewnie nie kazda, ja lubie dostawac bieliznę, ładną bieliznę, "fikuśną".
          I mój mąż wie, że sprawi mi to ogromna przyjemność.
          Zgadzam sie tez z glamourous-czasem przyjemnie jest dostać bieliznę, bez
          pytania swojej kobiety czy mam ci kupić, cy chciałabyś..i zrobić niespodziankę
    • kwiryna11 Re: dlaczego zawsze winny meżczyzna?? 28.02.06, 13:51
      jag zgadzam się z Tobą, masz fajne podejście do tego, owszem nie na wszystkie
      związki jest to lekarstwo.
      Czytam sobie dzisiaj z nudów to forum i niestety jest masa związków w których
      winni sa męzczyźni, masa gdzie winne są kobiety.
      Ale gdy mężczyzna-partner-mąż-onanizuje sie przy zdjeciach dz iwek z internetu
      to żal mi takiego chłopa. Albo facet który czatuję i uprawia seks z wirtualną
      kobietą, wyobraża sobie sytuacje z nią. Niedobrze się robi.
      wyrzuciłabym drania za drzwi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka