Dodaj do ulubionych

Odkrylem zdradę żony.......

31.05.06, 11:29

Na forum gazety jestem od roku. Udzielam się na kilku forach tematycznych.
Zalozylem nowy nick gdyz chciałbym być anonimowy. Sprawa o ktorej chce pisac
nienadaje się na tamte fora.Wczesniej nie miałem potrzeb aby szukac forum o
tematyce..... zdrady.

Kilka dni temu zawalil mi się swiat.
Przypadkowo znalazlem w komputerze dowod zdrady. Zona nie wylogowala się z
konta pocztowego i odeszla od komputera. Cos musialo ja oderwac. Wrocilem
wczesniej z pracy i usiadlem do komputera. Nie wcisnalem nic bo podejrzewalem
ze nic wiecej program mi nie wyswietli a wrecz ze wyloguje.

Przeczytalem emaila skierowanego do mojej zony. Było w nim wiele czulych
pieszczotliwych slow. Znajomosc wyglada na bliska zazylosc. Łaczy ich seks
gdyz ewidentnie wywnioskowalem to z tej wiadomosci. Oszczedze wam i sobie
szczegoly gdy ten facet wspominal szczegoly ich wspolnych uniesien. Facet nie
może się doczekac kolejnego, upojnego spotkania.....znajomosc jest bliska i
zazyla.... napisal ze kocha, teskni, pragnie jej.....
Mogę wiec wywnioskowac ze nie chodzi tylko o seks a ze wiaza ich uczucia.....

Ży...ać mi się chcialo gdy to czytalem..... Zaczalem sobie wyobrazac swoja
zone w jego ramionach........ nie moglem zrozumiec dlaczego, po co to
zrobila, jak mogla,co ja zrobilem nie tak,?????

Minely 2 dni.Nie rozmawialem o tym z nikim.Nie wiem co robic.Nie wiem jak się
zachowywac wobec niej.Kiedy wychodzila wczoraj do pracy i mowila ze po pracy
pojdzie z kolezanka pochodzic po sklepach zastanawialesm się czy klamie.Do
domu wrocila po 3 godz od zkonczenia pracy.Kupila sweterek. Pytalem z kim
była- twierdzi ze z kolezanka z pracy...(nie podala imienia, a ja nigdy
wczesniej nie dopytywalem)/

Jestesmy malzenstwem od 6 lat, bardzo kocham swoja zone, nie mamy dzieci. Do
poniedzialku myslalem ze wszystko jest w naszym malzenstwie okey.

Co czuje? Sam nie wiem. Zlosc i bol..... Zostalem zdradzony.... Inny facet
dotykal mojej zony, sprawial jej przyjemnosc i to pewnie nie raz.... nie
okazalemsie mezczyzna skoro musiala szukac meskosci u innego faceta. Kochalem
i okazywalem uczucia,nie zaniedbywalem jej, pamietalem o
urodzinach,rocznicach....nie pije, nie pale....dobrze zarabiam,

Doradzcie co robic? Czekac? Sprawdzac?Szukac dowodow?Zapomniec?Lepiej
wiedziec czy nie?
Wiem ale nie mam dowodow. Nie wim kto to może być ale podejrzewam faceta z
pracy.
Kocham ja. Nie wiemczy będę potrafil wybaczyc, czy będę potrafil kochac się z
nia wiedzac ze sypiala z innym....
Obserwuj wątek
    • drak02 Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 11:39
      To smutne co piszesz. Jeżeli jestes pewien to chyba nie pozostaje nic innego jak
      porozmawiac z nią o tej sytuacji.
      Może byłes zbyt dobrym mężem.

      • krzycho44 Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 11:54
        Zrób to samo to Ci ulży.
        • m.4 Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 11:58
          do krzycho44: kocham ja i nie mam potrzeby by zdradzac.Nie chce sie mscic.
          • wypasior nie mścij się, to nie w twoim stylu 31.05.06, 14:56

            w twoim stylu jest rozczulać się, kochać jeszcze mocniej (nieszczęśliwie),
            analizować, szukać winy u siebie.....
            tacy jelenie są stworzeni do robienia w bambuko i twoja żona właśnie odkryła
            twoje prawdziwe powołanie
      • jason_bourne Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 11:55
        Zgadzam się może byłes zbyt dobrym mezem, z drugiej strony coś ją do tego
        sklonilo, zastanów się nad tym na co narzekala i z czym jej zle moglo byc.
        Ciezko ci bedzie, i dlugi czas to bedzie stalo miedzy wami. Czeka was powazna
        rozmowa, ale nie daj sie zbic na ogólniki i kity, jezeli macie byc razem niech
        wyzna szczerze co i jak bez wykretow
        Teraz to ona ma zawalczyc o odzyskanie ciebie, i pamietaj zeby szybko nie
        zmieknac. Pokaz jej ze jestes stanowczym facetem z podniesiona glowa
      • m.4 Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 11:57
        do Drako:

        porozmawiac???? czytalem wczoraj watki o zdradzie jakie znalazlem przez
        wyszukiwarke na forum gazety. Zazwyczaj partnerzy nie chca sie przyznac. Mysle
        ze moja zona postapi tak samo.... Nie czuje sie gotowy do rozmowy....musze
        wszystko przemyslec....nie mam zadnego dowodu..... ona moze powiedziec przeciez
        ze to nie jej konto mailowe, ze jakas kolezanka byla u nas w domu i sprawdzala
        swoja poczte.... to co czytalem to nie jest 100% dowod.....
        Czy bylem dobrym mezem?Jesstem nim......
        • jason_bourne Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 11:59
          To okaz zdecydowanie i klase, tutaj nie ma sie co patyczkowac. Albo w tą albo w
          tamta i bez kitow
          • staszek53 Re: Odkrylem zdradę żony....... 03.06.06, 22:13
            Porozmawiaj z żoną.Zapytaj czy tyś mnie kiedyś zdradzia? Zobacz jaka będzie jej
            reakcja.Ja bym tak zrobil,a nie czekal bym niewiadomo naco.
        • drak02 Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 12:03
          m.4 napisał:

          > do Drako:
          >
          > porozmawiac???? czytalem wczoraj watki o zdradzie jakie znalazlem przez
          > wyszukiwarke na forum gazety. Zazwyczaj partnerzy nie chca sie przyznac.
          Mysle
          > ze moja zona postapi tak samo.... Nie czuje sie gotowy do rozmowy....musze
          > wszystko przemyslec....nie mam zadnego dowodu..... ona moze powiedziec
          przeciez
          >
          > ze to nie jej konto mailowe, ze jakas kolezanka byla u nas w domu i
          sprawdzala
          > swoja poczte.... to co czytalem to nie jest 100% dowod.....
          > Czy bylem dobrym mezem?Jesstem nim......

          Pomyśl przez chwilę czy to co znalazłes a mailu dostatecznie utwierdziło cie w
          przekonaniu że twoja zona cię zdradza- psychicznie , fizycznie jakkolwiek.
          Jeżeli tak , to po cóż ci jakieś dochodzenie. Chcesz ją śledzić , zbierac
          dowody, poczujesz się jeszcze bardziej podle.
          Juz teraz masz dosyć powazny kryzys małżeński i piłka jest po twojej stronie.
          Możesz wybaczyć i próbowac odbudowac wasz związek, mozesz odejsć, możesz nie
          wybaczać i tkwić w zwiazku dalej- to jest twoje życie i twoja decyzja, moralnie
          masz prawo do zdecydowania o przyszłosci waszego związku. Tak mi się wydaje.
          • jason_bourne Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 12:05

            > Pomyśl przez chwilę czy to co znalazłes a mailu dostatecznie utwierdziło cie
            w
            > przekonaniu że twoja zona cię zdradza- psychicznie , fizycznie jakkolwiek.
            > Jeżeli tak , to po cóż ci jakieś dochodzenie. Chcesz ją śledzić , zbierac
            > dowody, poczujesz się jeszcze bardziej podle.
            > Juz teraz masz dosyć powazny kryzys małżeński i piłka jest po twojej stronie.
            > Możesz wybaczyć i próbowac odbudowac wasz związek, mozesz odejsć, możesz nie
            > wybaczać i tkwić w zwiazku dalej- to jest twoje życie i twoja decyzja,
            moralnie
            >
            > masz prawo do zdecydowania o przyszłosci waszego związku. Tak mi się wydaje.
            Zgadzam sie piłeczka jest po twojej stronie.

        • omega27 Re: Odkrylem zdradę żony....... 17.06.06, 17:46
          A jednak nie masz wyboru...
    • loppe Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 12:16
      poza wszystkim nie zapomnij o kilku siarczystych klapsach na gołą, na pewno jej
      się spodoba, a brak temperamentu w Twej reakcji może obniżyć Twoje notowania
      jeszcze bardziej
      • kawitator Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 13:51
        Znalazłeś na razie list nic więcej. Możesz oczywiście zacząć szukać winy w sobie jak to radzą panie lub udawać ze się nic nie stało. Czy wytrzymasz ? Wątpię. takie rzeczy nie dają się ukryć zbagatelizować czy pozamiatać pod dywan. Czy porozmawiać z żoną teraz? A o czym o podejrzeniach. A co to ci da? Pójdzie w zaparte JA ??? nigdy nic ??? Niezależnie czy jest ta zdrada tworem twojej wyobraźni czy faktem w każdym wypadku dziewczyna będzie postępowała identycznie Zaprzeczy ze świętym oburzeniem. Taka rozmowa nic ci nie da. Według mnie oczywiście powinieneś spokojnie dyskretnie ustalić niezbite fakty. Musisz wiedzieć na pewno a nie się domyślać i konfabulować Musisz mieć dowody na niewinność lub zdradę bowiem obie te interpretacje są dotychczas możliwe Co zrobisz z ta wiedzą to juz inna para kaloszy. Jeżeli zdradziła możesz pogonić babę , lub spróbować wybaczyć . Jeżeli niewinna nic nie mówić i podarować futro z norek lub coś równie spektakularnego aby choć we własnych oczach wynagrodzić krzywdę którą robiłeś nieuzasadnionymi podejrzeniami. Zostawisz to tak jak jest teraz to najbliższe lata będziesz się wariował w swoich podejrzeniach obawach. Zrobisz krzywdę sobie i jej .
        • loppe Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 13:53
          jednym słowem: lustracja
          • kawitator Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 14:03
            > jednym słowem: lustracja
            według mnie oczywiście ale dyskretnie
            Zeby nie było tak:
            Pan Jezus wychodząc z IPN-u kręci głową i mowi
            A ja przez 2000 lat myślałem ze to Judasz
      • anais_nin666 Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 19:11
        poza wszystkim nie zapomnij o kilku siarczystych klapsach na gołą, na pewno jej
        >
        > się spodoba
        I kto to pisze;) Pamiętam Twoj post Loppe, w którym pisałeś, że nigdy się nie
        odważyłeś dać kobiecie klapsa, choc po głowie Ci to chodziło;)
        • loppe Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 19:58
          Tak lecz tu sytuacja woła o nadzwyczajne środki... tu nie ma się co pieścić...
          popsuł chyba, rozpieścił partnerkę a jednoczesnie zatracił autorytet sesualny
          • anais_nin666 Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 20:04
            Tak lecz tu sytuacja woła o nadzwyczajne środki... tu nie ma się co pieścić...
            > popsuł chyba, rozpieścił partnerkę a jednoczesnie zatracił autorytet sesualny
            Prześcigasz sam siebie Loppe. Hehe;)
            • loppe Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 21:10
              To znaczy Annais tam było o ars amandi mojej ubogiej w klapsy. Tutaj
              metaforycznie:) mówię: assert yourself, husband!
    • pietrzj1 Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 14:16
      Wg mnie (oczywiście nie uważam, że to najlepsze wyjście) powinieneś zrobić tak:
      Powiedzeć jej wprost, że wiesz, że Ciebie zdradza. Nie pytać na początek
      dlaczego, co ją skłoniło itp. Zapytać jedynie czy chce jeszcze być z Tobą, czy
      wobraża sobie dalsze życie razem, gdy już sie dowiedziałeś. Jeśli będzie
      kręcić, że to nieprawda, to pozostaje Ci spoakować ją lub siebie i zaprzestać
      tej farsy. Jeśli nie możzesz, bo kredyty, dzieci, układy - to masz przesrane...
      Jeśli zaś małżonka jednak zechce walczyć o Wasze małżeństwo - to wtedy
      pozostaje powolne dojście, co spowodowało taki stan... i zacznie się długa
      droga do naprawy waszego życia...

      Tyle z mojej strony
      Pozdrawiam
      • ankamk78 Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 14:31
        Zadziwia mnie,ze po kilku latach małzenstwa Ty nie masz pewnosci (i tym samym
        nie umiesz dowiesc)jaki jest adres mailowy Twojej zony. CO Ty tak naprawde o
        niej wiesz?

        Uwazam,ze nie trzeba zbierania dowodow,domysłow,przygladania sie,sprzegowania i
        całego tego syfu,ktory sprawi tylko tyle,ze poczujesz sie jeszcze gorzej.

        Wez Ty chłopie zapytaj swoja Kobite wprost co to było do cholery?

        Jestem zwolennikiem rozwiazywania probelmow na goraco,bo z uplywem czasu
        niektore sprawy bledna, spojrzenie sie wypacza, a emeocje i zranione uczucia
        biora gore.

        I jeszcze jedno. Zwiazek to dwoje i licza sie uczucia obydwu stron. MAsz prawo
        nie zyczyc sobie "natykania sie" na zazyła korespondencje na własnym
        komputezrze. MAsz prawo wiedziec co to jest,od kogo,po co i dlaczego.

        No chyba,ze zonka zostawila to celowo. No to wtedy jest problem z innej bajki juz.
    • katmandu5 Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 14:32
      Kolego czekaja Ciebie cięzkie dni, miesiące, lata. Ja też złapałem zone na
      zdradzie mentalnej tylko i aż tylko. Niestety zeszmaciłem się lustrujac jej
      telefon. To ona na poczatku powiedziała, że sie spotyka ze swoja pierwsza
      miłością. Wybaczyłem wiedząc, że nie doszło to czegos wiecej. Ale przyszedł
      dzień, ze znowu ja przyłapałem na dośc soczystych wyznaniach. Od razu chciałem
      separacji. Ubłagałam mnie, mamy dzieci. Postanowiłem walczyc. Róznie z tym
      bywa, nadal sie z nim kontaktuje chociaz sporadycznie. Bardzo cierpię, chociaz
      staram sie tego nie okazywać. Wina tej zdrady była po dwóch stronach. Mojej
      też. Ale uważam, ze chyba byłem za dobry. Cześć nieporozumień była i nadal jest
      na tle niedopasowania seksualnego. Niby jest lepiej, ale brak tej iskry, króra
      była przed laty. I jeszcz jedno, może wyjdę na sk.....na ale postanowiłem
      stworzyc historie zdrady mojej żony. Zapisać, co, kiedy, Staram sie jej
      wierzyć, ale wolę byc przygotowany na każda ewentalność. To ona kłamała i mimo
      nauczek, nadal mnie oszukiwała. Mnie można oszukać, ale rodziny, dzieci - nie,
      na to nie pozwolę. Jesli kiedykolwiek dojdzie do sepracji, to ja chce decydować
      o moich dzieciach. A sąd bedzie chciał dowodów.
      • ammianus Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 14:45
        Twierdzisz ze masz mocny dowód i milczysz DWA DNI zakładajac temat na forum
        internetowym ??????????? Mnie sie to poprostu w głowie nie mieści !!!!!!!!!!!!!
        • kawitator Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 14:52
          Twierdzisz ze masz mocny dowód i milczysz DWA DNI zakładajac temat na forum
          > internetowym ??????????? Mnie sie to poprostu w głowie nie mieści !!!!!!!!!!!!!
          Mnie też. Dlatego uwazam ze ma raczej podejrzenia lub konfabuluje a nie dowody.
        • kici10 Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 16:00
          A mnie się mieści to w głowie. Poprostu narazie jest w szoku. Nie jest w stanie
          racjonalnie myśleć. A kiedy szok minie (najbliższe dni), być może nie będzie
          chciał od razu podejmować jakichkolwiek działań, ze strachu, że to może być
          prawda. A tak istnieje jeszcze iskierka nadziei, że to pomyłka. Ja jestem
          zdania, że nie ma co zaczynać rozmowy bez mocnych dowodów. Skończy się na
          niczym, a autor będzie się gryzł z własnymi myślami przez najbliższe parę lat.

          Wpada do sypialni mąż i widzi w łóżku swoją żonę z kochankiem. Żona mówi
          kochanie, to nie tak jak myślisz. Wierzysz mnie, czy swoim oczom?
    • code46 Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 15:33
      Nie rob nic na goraco. Wzburzone emocje sa najgorszym doradca. Nie watpie ze
      beda to najtrudniejsze dni Twojego zycia.

      Z jednej strony: Byc moze naprawde kreci cos na boku. Zaprzeczy wtedy to jest
      pewne. Nie przyzna sie do tego za nic, a jej obrona bedzie atak, ze nie
      szanujesz jej prywatnosci i pewnie wiele innych. Byc moze nawet bedzie potrafila
      wmowic Tobie ze to jakies fatalne nieporozumienie, a ty uwierzysz ze sie
      myliles. A ona tylko wzmocni swoja czujnosc i bedzie sie bardziej pilnowala.

      Z drugiej strony: Moze to naprawde jakas fatalna pomylka. Caly czas masz bardzo
      malo informacji. Masz jednego maila, ktory moze byc nieporozumieniem.

      Na Twoim miejscu bardziej przyjrzalbym sie poczynianiom Twojej malzonki. Tylko
      dyskretnie. Trzymaj sie.
      • anula36 Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 15:44
        bycie dobrym mezem nie jest rownoznaczne z byciem dobrym kochankiem. ospowiedz
        sam sobie jak to u was w sypialni bylo.
        • aska372 Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 15:49
          Popieram Cie, sypialnia zawiodła.Z drugiej strony to okrutna rzeczywistość
          widziana z dwóch stron.
          • code46 Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 18:01
            Jezeli nawet przyjac ten wariant, to powiedzcie drogie Panie dlaczego jego zona
            po prostu nie zakonczyla tego zwiazku? Dlaczego naraza faceta, ktory wyglada na
            to ze naprawde sie stara, na takie przejscia? Dlaczego zdecydowala sie grac nie
            fair?

            Uczciwosci zabraklo. Takiej najzwyklejszej. A moze zakazany owoc bardziej smakuje?
            • aska372 Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 18:10
              Nie mogę mówić glosem jego zony-tylko ona zna powod.Nie odchodzi sie z różnych
              przyczyn.Skoro jest takim męzem jakim sie nam tu przedstawia, jedynym
              racjonalnym powodem jest dla mnie łózko.Ale to muszą rozwiazać sami.
              Zbierz dowody niezbite i uderz prawdą- otrzymasz prawdę o swoim zwiazku.
              Pozdrawiam.
    • trzydziecha Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 15:44
      ... wiesz co...? Ty się pytasz co zrobić? Krótka piłka: znajdź gościa. Odbij mu
      ślad dłoni (najlepiej z obrączką) na twarzy. Ja tak zrobiłam z paniusią
      która "wyrwała" mojego męża kilka lat temu. Mówię Ci: ULŻYŁO mi :) Paniusia się
      odczepiła, a mój małżonek po 3 miesiącach wrócił skulony. Jesteśmy (jeszcze?)
      razem. Powiem Ci tak: moim zdaniem da się z tym żyć jeśli się kogoś kocha, ale
      prawda jest taka, że zapomnieć się nie da i zawsze już będę patrzyła na niego
      przez pryzmat tego co zrobił.
      Wiem jakie to jest trudne i jak bardzo to boli (pamiętam wręcz ból f i z y c z
      n y z tych najgorszych dni czyli pierwszych dwóch miesięcy po tym jak sie
      dowiedziałam). Trzymam za Ciebie kciuki.
      • omega27 Re: Odkrylem zdradę żony....... 17.06.06, 17:55
        trzydziecha napisała:

        > ... wiesz co...? Ty się pytasz co zrobić? Krótka piłka: znajdź gościa. Odbij
        mu
        >
        > ślad dłoni (najlepiej z obrączką) na twarzy. Ja tak zrobiłam z paniusią
        > która "wyrwała" mojego męża kilka lat temu. Mówię Ci: ULŻYŁO mi :) Paniusia
        się
        >
        > odczepiła, a mój małżonek po 3 miesiącach wrócił skulony. Jesteśmy (jeszcze?)
        > razem. Powiem Ci tak: moim zdaniem da się z tym żyć jeśli się kogoś kocha,
        ale
        > prawda jest taka, że zapomnieć się nie da i zawsze już będę patrzyła na niego
        > przez pryzmat tego co zrobił.
        > Wiem jakie to jest trudne i jak bardzo to boli (pamiętam wręcz ból f i z y c
        z
        > n y z tych najgorszych dni czyli pierwszych dwóch miesięcy po tym jak sie
        > dowiedziałam). Trzymam za Ciebie kciuki.

        Już mi się podobasz. Twarda kobitka z ciebie. hehe
    • igell Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 16:02
      Co robić? Trochę mało informacji, ale... proszę bardzo.
      Sytuacja jest trywialnie prosta - opcje są tylko dwie. Albo rozstajesz się z nią, albo zostajesz. Oczywiście, jeżeli zostajesz musisz całkowicie przewartościować swój stosunek do Waszego związku, sposób patrzenia na kwestie wierności małżeńskiej, zacząć uczyć się zupełnie nowych zasad, nabrać niezwykłego dystansu. To już nigdy nie będzie to, czym było przedtem. Oczywiście można wybaczyć, niemal można zapomnieć. Ale tylko wtedy, gdy zmieni się swój stosunek do małżeństwa, partnerstwa w ogóle.

      Druga opcja jest jeszcze prostsza. Jeżeli decydujesz się jednak w trwaniu w swoch zasadach, jeżeli uznajesz swój pogląd na relacje między ludzkie jako rzecz, której warto się trzymać - skończ to. Napisałeś, że nie macie dzieci. To dobrze. Nie napisałeś, w jakich relacjach finasowych jesteście (mieszkacie w mieszkaniu wspólnym, Twoim, jej...) w zależności od tego, albo sam się spakuj dziś, po powrocie do pracy, albo spakuj ją; i to tylko najpotrzebniejsze rzeczy (jedna walizka). Powiedz, że resztę dostarczysz jej, pod wskazany przez nią adres. Mam nadzieję, że wydrukowałeś ten mail lub rzeczywiście potrafisz ustalić kim jest Twój "szwagier". Jeżeli nie, a Twoja żona okaże się złośliwą babą, możesz się przy rozwodzie dość długo bujać. Jeżeli tak, powinieneś ją móc przekonać (a jeżeli nie ty, to jej prawnik), że nie ma sensu zbytnio tego przedłużać.

      Jedno jest pewne - zapomnij o związku jaki tworzyliście wcześniej. Teraz będzie to coś zupełnie innego. Albo nie będzie tego w ogóle.

      Powodzenia, bez względu na decyzję.
    • smartika2 Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 16:02

      Wiem co teraz przeżywasz. Jestem niemal w identycznej sytuacji jak Ty. Mój mąż wyparł się
      wszystkiego, gdy miałam tylko w zanadrzu domysły i intuicję. Zaufałam mu, a on doskonałe usypiał
      moją czujność . Teraz żałuję, że 9 miesięcy temu nie przekopałam mu komputera.
      Niedawno przypadkowo nadziałam się na meile do jego nowej Myszki. Obserwuje Go bacznie i
      zbieram dowody. Przygotowuje się do rozmowy i na wszystkie ewentualności, włącznie z rozwodem.
      Miałam ogromny opór moralny przed inwigilacją męża. Jednak im więcej wiem, tym bardziej przekonuje
      się do tego, że było to słuszne. Myślę, że dowód w postaci jednego meila byłby w stanie z łatowścią
      obalić
    • zmeczony_sexem Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 19:15
      E tam od razu myślisz że nie jesteś facetem. Baby jusz takie som że czasem im
      się we łbie popszewraca i szukajom miłosci motylków i romantysmu i takich tam
      pierduł! Ja bym sie na twoim miejscu wywiedział co i jak i skół gahowi morde! A
      jak samemu nie dasz rady to weś kogos do pomocy. Albo wywiec sie czy ma żone
      jesli tak to zrub nalot we dwujke!!!
    • anais_nin666 Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 19:23
      Jesli nie masz dowodów - to nie wiesz, tylko sie domyślasz.
      Porozmawiać możesz zawsze, pytanie czy zona powie prawdę - zapewne nie.
      Wejśc w sprawe głebiej, jak radzil Kawi, i poznac szczegoly - czemu nie.
      Pytanie - czy jestes gotowy na prawde. A jesli jestes - czy juz wiesz co dalej z
      nia zrobisz.
      Proponuje, nim podejmiesz jakiekolwiek dzialania, zastanowic sie co dla Ciebie
      ta zdrada oznacza. Czy wiedzac, ze zona faktycznie zdradzala bedziesz potrafil
      nadal z nia zyc, czy bedziesz chcial odejsc. Jesli bedziesz chcial zyc - czy
      dasz zyc i jej, czy raczej ja zadreczysz wyrzutami, nieufnoscia itd.
      I sprawa najwazniejsza - zastanowiles sie dlaczego (jesli w ogole) zdradzila?
      Z lektury postow na forum wynika, ze prawie kazda zdrada bywa efektem brakow w
      zwiazku. Myslales nad tym czego zabraklo w Waszym ukladzie?
      Masa spraw do przemyslenia.
      Gdy bedziesz wiedzial czego chcesz - zacznij dzialac.
      Daj sobie jednak choc troche czasu na przetrawienie , inaczej zrobisz mase
      glupich rzeczy. Mozesz miec wowczas jeszcze wiekszy niemsak niz masz teraz.
      • m.4 Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 19:51
        Dzieki za wszystkie wasze wypowiedzi. Pomogly mi troche ale nie znalazlem
        jeszcze rozwiazania... Nie wiem jak postapie. Chyba jestem w szoku jak ktos
        sugerowal. Nie chce pochopnie decydowac.....

        Odpowiem zbiorowo na wasze sugestie.

        Jeszcze nie wiem na 100 % (ale raczej tak) czy chce ja sledzic, zbierac
        dowody..... wiem ze chce znac prawde.... wiem ze jeśli mnie zdradza chciałbym
        wiedziec co ja pchnelo do tego. Z mojego punktu widzenia wszystko miedzy nami
        ukladalo się nalezycie. Chociaz..... od jakiegos czasu.... mam wrazenie ze
        bardziej o siebie dba, wiecej czasu spedza przed lustrem kupuje nowa bielizne,
        perfumy itp
        Klapsa raczej jej nie dam. Jestem opanowanym czlowiekiem. Nigdy jej nie
        uderzylem i jeśli moje podejrzenia się potwierdza nie zrobie tego. Jej gachowi
        moglbym skopac tylek tak żeby popamietal..... ze cudzych zon się nie tyka....
        ale pewnie to tak jest ze zakazany owoc jakos lepiej smakkuje..... Z cudza zoną
        seks jest lepszy jak z wlasna.... zawsze myslalem ze mnie to nie spotka.....

        Czy pilka jest po mojej stronie? W tej chwili tak ale jeśli powiem jej o
        zdradzie a ona się przyzna i zaluzmy ze dam jej ultimatum- ja albo on- pilka
        będzie po jej stronie. To ona dokona wyboru. Może wybrac jego....... W chwili
        obecnej nie wiem czy chciałbym aby musiala dokonac takiego wyboru.....

        Chyba skorzystam z rady kawitatora u postaram się ustalic fakty, sprawdzic,
        znalezc dowody jeśli zdradda miala miejsce. Na pwno nie zostawie sprawy tak jak
        jest. Nie chce zyc w klamstwie. Jeśli zaszlaby w ciaze teraz mogl bym nie być
        ojcem dziecka (jeśli ma ten romans).

        Ankamk78 zarzucila mi ze nie znam swojej zony. Jakbys miała romans to bys
        zalozyla nowe konto mailowe, którego nie znalby twoj maz czy uzywalabys
        dotychczasowego????. Jak mam dowiesc czy to adres mailowy mojej zony???? Nie ma
        w loginie jej imienia ani nazwiska. Z Twojego nika wynika ze masz na imie Anna
        i urodzilas się w 1978 roku. Z jej maila nic nie wynika.
        Oczywiście zapisalem tresc tamtej wiadomosci oraz adresy mailowe. Będę probowal
        się tam zalogowac.... lub może zlamac haslo.....

        Ammianus dziwi się dlaczego milcze dwa dni....... kocham ja.... musze mieć
        pewnosc... jeśli mnie zdradza... nie wiem czy będę potrafil wybaczyc, zyc z
        nia.... nie wiem czy chce aby matka moich dzieci zostala kobieta która zlamala
        zlozona mi przysiege.... jeszcze tego nie wiem....

        Aska372 uwaza ze sypialnia zawiodla... skad to wiesz? Dlaczego tak oceniasz?
        Mowila ze jest cudownie..... i nadal uprawiamy często seks.... Jeżeli ma ten
        romans jedynym powodem jaki mi przychodzi do glowy jest to ze...... się
        zakochala....

        Spotkalem się dzisiaj z przyjacielem. Najblizszym kumplem jeszcze z ogolniaka.
        Znamy się na wylot. Często bywa u nas w domu. Powiedziaalem mu o swoich
        watpliwosciach. Dlugo gadalismy. Jest zonaty i dzieciaty. Mowi ze jak kobieta
        zdradzi raz to..... zdradzi i drugi. Jak się raz wybaczy to ona i tak zdradzi
        ponownie.....

        Dzieki za kciuki.... dam wam znac co będzie dalej......
        Wkrotce jade w delegacje.......
        • aska372 Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 20:25
          Nie chcialam urazic twojego ego,uwierz mi.Może potrzebowala odskoczni, innych
          wrażen aby Wasz zwiazek dzieki temu mógł być tak barwny i udany jak
          uważasz.Powiedz mi tylko dlaczego jest tak DOBRZE skoro jest tak ZLE?
          Nie obawiaj się prawdy i rozmowy na ten temat.
          Nie odejdzie,możesz byc pewien:),skoro jest z Toba fizycznie,tamto nie jest
          prawdziwym uczuciem.Gdy kobieta kocha naprawdę jest lojalna wobec tej osoby-
          taka mamy przypadłość.
          Nie stracisz jej, tylko czy będziesz mogł z tym zyc?
        • tester3000 Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 20:28
          może daje upust swojej wyobraźni uprawiając namiętną wymianę listów.
          ważne są gesty, codzienne sprawy które przestały być codzienne, niekoniecznie
          kupowanie nowej bielizny oznacza zdradę
          • magi18 Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 20:43
            ale jednak cos sugeruje...
            to sa bardzo trudne i niejednoznaczne sprawy, każdy związek, każda para jest
            inna,nigdy nie udzielam rad małżeńskich a zwłaszcza w takiej sprawie
            często jest tak, ze to co dla jednego związku mogłoby stanowić podstawe do jego
            zakończenia dla innej pary bywa tylko jakąś niedogodnościa, zwykłym problemem do
            rozwiązania
            ja osobiście zdradę mogłabym może nie wybaczyć - bo to zawsze jest
            najtrudniejsze, ale zapomnieć
            ale moja przyjaciólka twierdzi, ze nie umiałaby zyć z mężem po zdradzie mimo
            tego, ze bardzo go kocha
            • mojanoga Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 21:37
              Łatwo jest mówić co by było gdyby...Sama też twierdzilam,ze nie wybaczę zdrady
              i spakuję się jak najszybciej.
              Niestety-mnie też to dotknęlo,wyprowadzilam się,ale...Cierpiałam i prosiłam
              żeby pozwolił mi wrócić,chciałam skończyć ze sobą pomimo tego,że miałam
              malutkie dziecko!!Sama nie wiem jak mogłam tak myśleć i robić!!Ale to
              fakt.Każdy reaguje inaczej na taką wiadomość.Szczerze współczuję.
        • mmajja Re: Odkrylem zdradę żony....... 19.06.06, 23:42
          Z ta kobieca zdrada nie koniecznie masz calkowita racje. Kobieta nie musi
          zdradzic drugi raz. ja kiedys zdradzilam, az trafilam na faceta, ktory jest
          mezczyzna mojego zycia i nie wyobrazam sobie zdradzenia go.
          Jest genialna ksiazka w ktorej znajdziesz wiele odpowiedzi na Twoje rozterki.
          To "188 dni i nocy". Polecam.
          I jeszcze jedno - mnie sie osobiscie wydaje ze kobiety zdradzaja glownie z
          potrzeby ducha, z brakow w porozumieniu, dopiero na drugim, bardzo bliskim
          miejscu jest sfera sypialniana. Tak wiec czeka Cie odbudowa duszy, jesli chcesz
          cos odbudowywac. A tak przy okazji - zawsze mozna powiedziec facetowi w
          sypialni ze bylo cudownie.... i facet z reguly wierzy.
          Nie mniej jednak zycze Ci powodzenia i trzymam kciuki.
    • taranee1 Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 22:13
      Myślę, że milczysz ponieważ się boisz. Boisz się jej decyzji. Boisz się, że
      odejdzie. Powodów zdrady jest tyle ile jest ludzi którzy zdradzają.Współczuję
      Tobie ponieważ byłam zdradzana i znam to uczucie gdy ziemia usuwa się spod nóg
      i wbrew temu co zawsze głosiłam, zostałam z tym facetem. Z mojego doświadczenia
      mogę tylko powiedzieć, że zdrady nie można wybaczyć ani zapomnieć, można
      natomiast z tym żyć, a raczej żyć z tą świadomością wiedzy, ponieważ generalnie
      uważam, że zdrada jest w większości związków obecna tylko poprostu zostaje
      nieujawniona. Trzymaj się.
      • woman-in-love Re: Odkrylem zdradę żony....... 31.05.06, 22:44
        trzeba pogodać, bo maile to jeszcze za mało, moze to jakieś bajdy???
        • julajka Re: Odkrylem zdradę żony....... 01.06.06, 13:46
          Bardzo współczuję Ci tej sytuacji. Piszesz że nie macie dzieci. Może zacznij
          romawiać na ten temat, o wspólnej przyszłości jako rodzina z dzieckiem.
          Powinineś coś zauważyć podczas takiej rozmowy, czy wymiguje się z takich planów
          czy też nie. Naturalnie nie wiem z jakiego powodu nie posiadacie dzieci i być
          może ta propozycja jest nieadekwatna. Ajeśli nie plany z dzieckiem to coś
          innego co wymaga wspólnego działania i chęci.
          • ankamk78 Re: Odkrylem zdradę żony....... 01.06.06, 14:19
            Masz racje,adres mailowy nie jest wyznacznikiem poziomu znajomosci małzonka -
            chyba przemowila przeze mnie zyciowa naiwnosci (spowodowana brakiem
            doswiadczenia w tym temacie?).

            Co do Twojego zachowania i odwlekania wszystkiego w czasie,to z jednej strony
            rozsadnie,ze nie chcesz podejmowac decyzji pod presja w nerwach i w stresie.
            Jednak wez pod uwage,ze ze swoimi podejrzeniami swiadomie lub nie,odsuniesz sie
            od zony. Bedziesz troche z boku,bo chcac obserwowac inaczej sie nie da. Jezeli
            Cie zdradza,dostanie kolejny argument utwierdzajacy ja w słusznosci swojego
            postepowania.

            Zgadzam sie rowniez co do tego,ze zdrada popełniona raz,niesie duze
            prawdopodobienstwo,ze powtorzy sie ponowanie. Albo sie ma do niej pewne
            predyspozycje albo nie.
            Generalnie chyba mało jest ludzi,ktorym zdaza sie skoczyc w bok raz i pod
            wpływem emocji. Najczesciej jest to swiadomy wybor. Zas cukierkowe maile w
            takich sytuacjach swiadcza najczesciej o zaangazowniu emocjonalnym,o ktore u
            kobiety nie trudno.

            Mimo wszystko zycze pomyslnych rozwiazan i nie zazdroszcze sytuacji.
            • tenin Re: Odkrylem zdradę żony....... 01.06.06, 15:37
              odbierz email
              • ambx Fakty i kontakty, a decyzja później 01.06.06, 16:01
                Poza zapisywaniem różności z otwartego maila, trzeba było odpalić drukarkę i
                wydrukować całą korespondencję z gachem. W sądzie jak znalazł. Znajdź agencję
                detektywistyczną, wyspecjalizowana w takich sprawach. Gdy zgłosi
                kolejne "zakupy z koleżanką", poślą za nią np. młodego chłopaka z dziewczyną,
                albo panią w średnim wieku. Dowiesz się z kim się spotkała i gdzie byli. Nie
                jest to nawet bardzo drogie. Będziesz miał zdjęcia, zeznania, nawet nagrania.
                Wtedy dopiero, jak masz w ręku dowody wystarczające do przeprowadzenia rozwodu
                z jej winy, usiądź z nią do rozmowy, pokaż jej kopie wydrukóW, zdjęć i nagrań i
                grzecznie się jej zapytaj: Co ja k...o jedna mam z tym zrobić? Posłuchaj jej
                propozycji, ale sam podejmij decyzję.
                • astreja Re: Fakty i kontakty, a decyzja później 01.06.06, 20:56
                  jak ją nazwei k...ą to raczej dojdzie do ostrej wymiany zdań... niech facet
                  będzie na poziomie i jej nie wyzywa tylko na zimno(choc o to ciężko)
                • halszka17 Re: Fakty i kontakty, a decyzja później 01.06.06, 21:00
                  A dlaczego autor watku milczy? Co sie u niego dzieje?
                  Jedno jest pewne: musisz miec dowody w reku, musisz WIEDZIEC na pewno, a nie
                  domyslac sie, wtedy sam zobaczysz, jak potrafisz z nia rozmawiac.
                  Zdradzajacy sa bezwzgledni, beda wypierali sie wszystkiego patrzac slodko w
                  oczy..Dlatego musisz miec dowody w reku. Inaczej nie bedzie uczciwej rozmowy.
                • clnumber9 Re: Fakty i kontakty, a decyzja później 01.06.06, 21:13
                  m.4,to jest cios. Ale jego uderzenie masz juz za soba. Piszesz, ze twoj swiat sie zawalil i to jest jasne. Ale jednoczesnie piszesz o swojej milosci do Zony. Dla mnie to juz jakby czesc odpowiedzi na pytanie, co robic. Mysle, ze przede wszystkim moglbys sprobowac zastanowic sie gleboko, co moglo byc przyczyna. A raczej, czy pomiedzy Wami nie bylo czegos, czego ona bardzo pragnela i znalazla to poza zwiazkiem z Toba. Takie przemyslenie wszystkiego od poczatku, pozwoli Ci moze lepiej zobaczyc siebie. Ale nie mowie o szukaniu winy w sobie. Mowie o przeanalizowaniu Twojego malzenstwa, jego historii i wszystkiego, co mozesz i chcesz pamietac. A potem zastanow sie, czy chcesz sprobowac ratowac malzenstwo. Bo jesli tak, to im mniej bolu, awantur, sledzenia i nasylania detektywow, tym latwiej bedzie wyjsc z tej matni. Takze i jej, jesli Wasz dalszy ciag nie ma byc juz tylko polczeniem Twojego bolu i jej poczucia winy. To oczywiscie Twoj wybor jak postapisz z samym "fantem" czyli tamtym jej zwiazkiem. Sledzenie, podsluchiwanie czy inne metody... Ajak ty to czujesz. Wiem, ze ktos poradzil ci, zebys te listy czy list wydrukowal, bo to bedzie dowod. I chyba to jednak byla racja. Tak na wszelki wypadek. Bo niestety nie wiesz, czy za jakis czas nie uslyszysz, ze ona chce rozwodu. Tylko co tym zyskasz? Szanse na kwalifikacje tego rozwodu jako jej wylacznej zaslugi (kwestia orzeczenia o winie). Czy to bedzie mialo znaczenie? Tak, jesli ona bedzie chciala wytoczyc ci sprawe rozwodowa wskazujac... Ciebie jako winnego. Nieprawdopodobne? To przykre ale zdarza sie nader czesto, ze prawdopodobne. Miej to na uwadze i zabezpiecz sie dowodami - masz do tego moralne prawo, o ile nie bedziesz ich wykorzystywal poza sadem do jakiegos emocjonalnego nacisku (nie chce uzyc dosadniejszego slowa). I jeszcze jedno - przeciez nie mozesz tak zyc, skoro jestes juz pewien. To byloby nienormalne. Jak milczace przyzwolenie na zasadzie "moze jej przejdzie", "zniose to, byle ocalic zwiazek". Ani jej nie przejdzie ani nie powinienes byc emocjonalnym masochista. Lepiej o tym powiedziec, niz wykrzyczec tracac panowanie nad samym soba. Ze wiesz. Nic wiecej. Reszta potoczy sie sama. Sprobuj. A ja jestem z Toba Chlopie. Co do tego, czy mozna byc za dobrym mezem - nie mozna. Ani za dobra zona. Rzecz we wzajemnosci tej jakosci. Choc to prawda, ze codzienne staranie, milosc i cieplo przyzwyczaja do siebie i moze czasem przestaje byc w ogole postrzegane. Jak juz powiedzialem. To zalezy od klasy, kobiecej madrosci i stopnia dojrzalosci emocjonalnej i psychicznej Zony. Albo meza, bo czesciej jednak bywa odwrotnie - nie oszukujmy sie. Nie czekaj w kazdym razie. Niech ona dowie sie, ze ty wiesz. Niech nie boi sie Twojej wiedzy w sensie jakiegos strachu przed twoja agresja, trzesieniem ziemi. To nia wstrzasnie. I albo sama sie obudzi i bedzie robila wszystko, zeby ocalic Wasz zwiazek albo postanowi inaczej. Kazde z tych rozwiazan jest lepsze niz stan, w ktorym teraz sie znajdujesz. Nie musisz i nie powinienes. Bardzo serdecznie Cie pozdrawiam
    • a06081978 Re: Odkrylem zdradę żony....... 01.06.06, 21:07
      Jestem zdradzoną żoną, też odkryłam zdradę męża, która trwała 6 miesięcy
      zaczym to odkryłam (znalazłam smsa w telefonie). Byłam dobrą żoną dbającą o dom
      i męża mialiśmy 5 letni staż małżeński,nie mieliśmy dzieci,ale mialiśmy dobre
      prace, postawiliśmy dom...... Nie mogłam sobie wytłumaczyć co było nie tak,
      czego mu brakował by zadawać się z pustakiem (inaczej nie umię nazwać tej
      kobiety). Myślałam podobnie jak Ty że go kocham, ale dziś wiem że nie umiałbym
      z tym żyć , spotkać się ze znajomymi i każda kłótnia by kończył się
      wypominaniem tej sytuacji. Jeżeli ktoś zdradzi raz zrobi to i drugi i trzeci
      itd.....Dziś jestem po rozwodzie i zaczełm nowy etap w moim życiu nie powiem że
      jest łatwo, ale czas leczy rany i myślę ze spotkam kogoś kto mnie pokocha i
      nigdy tak nie zawiedzie jak mój były mąż.Zastanów się czy będziesz umiał żyć z
      taką świadiomością że Cię zdradziła i czy nie zrobi tego jeszcze raz ja nie
      umiałam.
    • iberia30 Re: Odkrylem zdradę żony....... 01.06.06, 21:07
      m.4 napisał:


      >> Ży...ać mi się chcialo gdy to czytalem..... Zaczalem sobie wyobrazac swoja
      > zone w jego ramionach........ nie moglem zrozumiec dlaczego, po co to
      > zrobila, jak mogla,co ja zrobilem nie tak,?????
      >
      > Minely 2 dni.Nie rozmawialem o tym z nikim.Nie wiem co robic.Nie wiem jak się
      > zachowywac wobec niej.Kiedy wychodzila wczoraj do pracy i mowila ze po pracy
      > pojdzie z kolezanka pochodzic po sklepach zastanawialesm się czy klamie.Do
      > domu wrocila po 3 godz od zkonczenia pracy.Kupila sweterek. Pytalem z kim
      > była- twierdzi ze z kolezanka z pracy...(nie podala imienia, a ja nigdy
      > wczesniej nie dopytywalem)
      > Co czuje? Sam nie wiem. Zlosc i bol..... Zostalem zdradzony.... Inny facet
      > dotykal mojej zony, sprawial jej przyjemnosc i to pewnie nie raz.... nie
      > okazalemsie mezczyzna skoro musiala szukac meskosci u innego faceta.

      absolutnie NIE WOLNO Ci tak myslec!!!!

      > Kochalem i okazywalem uczucia,nie zaniedbywalem jej, pamietalem o
      > urodzinach,rocznicach....nie pije, nie pale....dobrze zarabiam,

      wiesz czesto sie zastanawiam jak to jest, ze tacy porzadni faceci trafiaja na
      takie...<piiip> baby, ktore doprawiaja im rogi....
      >
      > Doradzcie co robic? Czekac? Sprawdzac?Szukac dowodow?Zapomniec?Lepiej
      > wiedziec czy nie?
      > Wiem ale nie mam dowodow. Nie wim kto to może być ale podejrzewam faceta z
      > pracy.
      > Kocham ja. Nie wiemczy będę potrafil wybaczyc, czy będę potrafil kochac się z
      > nia wiedzac ze sypiala z innym....

      na te pytanie bedziesz musial sam sobie odpowiedziec....wyjsc jest kilka:
      1.udawac, ze nic sie nie stalo
      2.poszukac lub poczekac na eweidentne dowody i.....powiedziec, zonie, ze
      wiesz...
      3.ROZMOWA, rozmowa , rozmowa z zona sytuacje i....albo sie rozstac albo
      wybaczyc i zapomniec...

      Nie wiem, nigdy nie bylam w takiej sytuacji i jest mi przykro, ze cos takiego
      spotkalo Ciebie :-(
      • clnumber9 Re: Odkrylem zdradę żony....... 01.06.06, 21:16
        m.4, napisalem do Ciebie ale przez przeoczenie umiescilem swa odpowiedz nie na koncu listy, tylko troche wczesniej - wiadomosc nadana o 21.13 jesli dobrze pamietam
    • joana311 [...] 01.06.06, 23:30
      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
      • clnumber9 Re: Odkrylem zdradę żony....... 02.06.06, 16:33
        Joanno, m.4 zrobil oczywiscie cos nieetycznego czytajac korespondencje swojej zony z jej kochankiem. Tajemnica korespondencji to rzecz oczywista i ja to doskonale rozumiem zarowno w kontekscie moralnym jak i prawnym (jako prawnik z wyksztalcenia). To juz wiemy. czy tylko to auwazylas w tej sprawie? A swoja droga, to czy ten dodatek ze wskazaniem, ze jestes konsultantem znanej firmy kosmetycznej, to nie jest cos nieco niestosownego? Jest na to specjalne forum na gazeta.pl. A to forum i ten akurat watek sa niezwykle prywatne a dotykaja bardzo delikatnych sfer zycia - w tym wypadku czegos bardzo bolesnego i trudnego. Ale wracajac do rzeczy - m.4. pyta, co ma robic, bo chce ratowac malzenstwo. Poza tym, m.4 nie pozyskal hasla do poczty swojej zony - zostawila ja otwarta. Powinien pobiec do kuchni i zapytac od kogo w tej poczcie jest np. 30 maili o tytulach jednoznacznie wskazujacych na rodzaj korespondencji? Gdyby tak zrobil - bylby absolutnie moralnie poprawny, po czym ona zaznaczylaby dwa pola i zniszczyla cala te histori. A moze odpowiedzialaby mu - to od kolego Kochanie? Bo na pewno nie odpowiedzialaby, ze to od mezczyzny, ktorego kocha. Moze powinien byl po prostu powiedziec jej, ze nie wylogowala poczty. Ja nie odsadzam zony m.4 od czci i wiary. Ale chyba nie tajemnica korespondencji jest w tej sytuacji najwazniejszym dobrem, ktore domaga sie ochrony. Tym dobrem jest wezel malzenski i tego takze mnie uczyli
    • uwolniony Re: Odkrylem zdradę żony....... 02.06.06, 17:25
      Stary... przeżyłem to co Ty opisujesz... ponad rok temu.
      I mam dla Ciebie jedną radę... Twoja miłość przeszła w żal... i użalanie się
      nad sobą. Pamietaj, że możesz 1.udawać, że nic się nie stało - droga
      donikąd... 2. porozmawiać... nie wierzę że Twoja Żona się przyzna... będzie
      kłamać do końca, wymyślać różne historie... a Ty jeśli kochasz będziesz chciał
      uwierzyć... ale po czasie przyjdzie otrzeźwienie... i złość na siebie samego.
      3. opcja moim zdaniem najwłaściwsza, uciekaj od tej chorej miłości, chorego
      związku. Do szczęścia potrzeba dobrej woli dwojga. Pamiętaj ktoś kto zdradził,
      zdradzi ponownie... podobno drugi raz jest łatwiej, to jak recydywa.
      Powiem Ci, że było mi trudno i nadal nie jest łatwo, ale przynajmniej nie
      zadręczam się i ... zacząłem życia od nowa z dużym bagażem. Ty też możesz...
      nie macie dzieci, nikogo nie krzywdzisz.
      Głowa do góry, klata do przodu, i przejdź przez to... boli ale przestanie...
      Twoja zraniona dusza.
      Zdrada Twoja dla zemsty to totalny bezsens ;)
      będę 3mał kciuki.
    • rewolwerimelonik Re: Odkrylem zdradę żony....... 03.06.06, 00:45
      proponuję zwiększyć częstotliwość frezownia trzonka)). A poważnie to chłopie
      faktycznie jesteś jeleniem,odchorujesz swoje...ale czy ci będzie łatwiej?? Poza
      tym byłes zbyt dobry i przestała cię szanowac.Na męża jesteś oki.... ale na
      kochanka i ojca-dawcę już nie...hahaha.
      Nie rozczulaj sie tylko poszukaj sobie koobitki o cię zrozumie...i nie trzymaj
      jej zbyt dlugo))
    • jedna.jedyna do m.4 03.06.06, 23:06
      jeśłi zaglądasz jeszcze do tego watku, jeśli masz do tego jeszcze głowę, to
      poczytaj to forum forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=42354934
      tam jest wiele wypowiedzi osób zdradzonych. Nie zawsze kończy się to rozwodem,
      jak wskazywał by tytul tamtego forum. Mam wrażenie, że tam są osoby, które
      udzielą Ci "własciwszych" odpowiedzi. Trzymaj się m.4...... wiem jakie to
      trudne.
      • vampirek444 Re: do m.4 04.06.06, 00:07
        Za dobry, za zły..... To nie ma znaczenia. jak zaiskrzy, to nie ma mocnych.
        Trzeba naprawdę silnej woli, by nie ulec. Ten, kto tego nie przezyl nie
        zrozumie. Nie win siebie za to, co sie stało, bo tak po prostu bywa.....Pytanie,
        czy to tylko feromony, iskra, czy zaangazowanie emocjonalne. Nieprawdą jest, ze
        kobiety nie oddzielaja sexu od innych aspektów zycia (w tym miałyby sie podobno
        róznić od facetów). Oddzielaja i to nie zdając sobie z tego sprawy. Jesli nie
        macie dzieci, a Ona jeszcze nie odeszła, to znaczy, ze Cie kocha, to znaczy, ze
        jestes dobrym materiałem na męza i opiekuna Jej dzieci. Ale czy na ojca, tego
        juz nie moze nikt byc pewny, oprócz Niej:)

        Tak po prostu bywa. nic na to nie poradzisz. Jesli nie chcesz z nia o tym
        rozmawiac, to przeanalizuj to, co przeczytałes od kochanka, i zastanów sie, co
        robił on, czego nie robiłes Ty.

        No i najwazniejszem czy bylo to zwykłe świntuszenie przez net, co obie płcie
        uwielbiaja, czy wspomnienia realnych przezyc.....

        Tak, czy inaczej, jak nie wyjasnisz sprawy, podejrzenia Cie zjedza.
        Zapytaj i wyprowadź sie na jakiś czas, by przemyslec wszystko i dac Jej czas na
        przemyslenia.....

        Powodzenia i pozdrawiam:)
    • iberia30 Re: Odkrylem zdradę żony....... 04.06.06, 14:59
      zdrowie.onet.pl/1338322,2041,,,,przezyc_zdrade,psychologia.html
      Przeżyć zdradę
      Zdrada - choć czasem ma być tylko nic nieznaczącym epizodem, przygodą bez
      zobowiązań - ma ogromną siłę rażenia. Niszczy zaufanie, poczucie bezpieczeństwa
      i bliskość w związku. Wystawia na próbę uczucia i ludzką wytrzymałość. Boli.
      Ale nie musi oznaczać końca związku. Może go nawet wzmocnić.

      Dowiedziałaś się, że twój mąż ma romans. Poczułaś się tak, jakbyś dostała cios
      w serce - szok, rozpacz i ból. Nie potrafisz myśleć o niczym innym. Nie jesteś
      w stanie jeść, pracować, spać. Czujesz się okropnie oszukana.
      Pytania: "Dlaczego"?, "Jak on mógł"? rozsadzają ci głowę. Zawalił ci się cały
      świat.
      Choć pewnie nie wierzysz, by ktokolwiek tak mocno cierpiał, to kryzys, jaki
      pojawił się w twoim związku, dotyka wiele par. Według badań Zbigniewa
      Izdebskiego i Antoniny Ostrowskiej zamieszczonych w książce "Seks po polsku", w
      naszym kraju ok. 33 proc. mężów i 16 proc. żon przyznaje się do pozamałżeńskich
      przygód. Psycholodzy zajmujący się terapią małżeństw twierdzą jednak, że w
      rzeczywistości liczby te są większe, że zdrada staje się zjawiskiem
      powszechnym - sporadyczne są raczej przypadki wierności. W naszych
      nowoczesnych, liberalnych czasach trudno dochować przysięgi małżeńskiej, bo
      coraz więcej mamy pokus i okazji do skoków w bok. Spędzamy w pracy niemal cały
      dzień, nic więc dziwnego, że kwitną tu biurowe romanse. Niebagatelną rolę
      odgrywa też Internet - niejeden rozczarowany mąż czy żona szuka na stronach www
      leku na samotność.

      No cóż, utrzymanie stałego związku wymaga pracy i oddania. Nie jest to łatwe. A
      zdrada - choć czasem ma być tylko nic nieznaczącym epizodem, przygodą bez
      zobowiązań - ma ogromną siłę rażenia. Niszczy zaufanie, poczucie bezpieczeństwa
      i bliskość w związku.

      Szaleją emocje, krwawi serce

      Jak zmierzyć się z tym doświadczeniem? Co zrobić, by nie zwariować? Jak potem
      żyć? W jaki sposób poradzić sobie z ranami, które pozostają po zdradzie?

      Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo zdrada zdradzie nierówna. I każdy przypadek
      jest inny. Psycholodzy mówią jednak zgodnie - na początku trzeba dać sobie czas
      na przeżycie smutku. Nie warto walczyć ze swymi uczuciami. Zdrada boli, więc to
      naturalne, że odczuwasz agresję i nienawiść. Nie tłum w sobie tych emocji. Nie
      oszukuj się, że nic się nie stało, nie wypieraj bólu, bo fundujesz sobie
      ogromny stres. Krzycz, wal pięściami w poduszkę, płacz ile wlezie. Wyładuj całą
      swą złość, wściekłość i żal.

      Liczy się każda pomoc i wsparcie

      Ważne jest, by nie zostawać samemu ze swym bólem. Dobrze jest porozmawiać o
      tym, co się wydarzyło, z kimś zaufanym, komu można przyznać się do porażki,
      pokazać swą rozpacz. Gdy się wygadasz, wypłaczesz, zrzucisz z siebie część
      ciężaru, poczujesz ulgę. Świetnie zrozumie cię osoba, która też została
      zdradzona, poza tym jej wskazówki mogą ci się bardzo przydać. Wiele osób z
      podobnymi przeżyciami znajdziesz w Internecie, na forach rozczarowanych czy
      zdradzonych.

      Skutecznym sposobem autoterapii jest zapisanie swoich przeżyć w formie listu.
      To pozwala przerzucić na papier uczucia, z którymi nie potrafimy dać sobie
      rady. Czasem dobrze zostawić wszystko i zrobić sobie wakacje. Wyjazd pomaga
      nabrać sił i dystansu do tego, co się stało. I choć o zdradzie trudno przestać
      myśleć, warto spróbować nie koncentrować się wyłącznie na swoim cierpieniu.
      Otwórz się na kłopoty innych, wysłuchaj ich - przekonasz się, że zdarzają się
      większe tragedie. Wielu osobom pomaga praca. Obowiązki zawodowe wymagają
      wzięcia się w garść, często też wzmacniają nadszarpnięte poczucie własnej
      wartości. Hillary Clinton wspomina, że uratowało ją właśnie to, że musiała rano
      wstać, ubrać się i wyjść do pracy.

      Co dalej ze związkiem?

      Można pogrążyć się w smutku, bez końca rozpamiętywać swój żal. Można zdradzić w
      odwecie, unieść się honorem i natychmiast spakować mężowi walizki czy samej
      odejść. Ale można też spróbować odbudować to, co zostało zniszczone, czy
      ratować to, co ocalało. Bo wciąż jest wiele spraw, które was
      łączą:dzieci,przeszłość, może też uczucia. - Nawet najgłębszy kryzys da się
      zażegnać, jeśli obydwu stronom na tym zależy, a przezwyciężony stwarza szansę
      na lepszy związek - mówi Anna Dodziuk, znana psychoterapeutka. Jak to możliwe?
      Zdrada to dowód słabości związku, sygnał, że coś w nim było nie tak. Wina
      zazwyczaj leży gdzieś pośrodku. Być może partner nie czuł się potrzebny,
      dowartościowany i dlatego nie potrafił oprzeć się pokusie? Warto zastanowić
      się, jak wyglądało wasze życie. Jeśli zaczniecie o tym rozmawiać, jeśli zdradę
      potraktujecie jako bolesną lekcję, która pokazała, co warto zmienić we
      wzajemnych relacjach, nad czym trzeba popracować, możecie nie tylko wyjść z
      kryzysu, ale i ocalić swoją miłość. Bardzo dobrze robi wspólna wizyta u
      psychoterateupy - z pomocą specjalisty łatwiej bowiem dotrzeć do problemów i je
      rozwiązać.
      Wystarczą rozwaga, spokój, cierpliwość

      Wyrozumiałość to zwykle najskuteczniejsza metoda ratowania związku. Ale osobie,
      która została zdradzona, nie jest łatwo przyjąć taką postawę, bo ma poczucie
      głębokiej krzywdy i niesprawiedliwości. Rzeczą naturalną wydaje się osądzenie i
      ukaranie winnego. Tymczasem taka droga prowadzi donikąd. Jeśli oczekujesz
      sprawiedliwości i zapłaty za krzywdy, nie licz na uzdrowienie związku. Choćby
      partner na każdym kroku udowadniał swą miłość, ciągle będzie ci się wydawać, że
      rachunki nie zostały wyrównane. Będziesz wciąż wypominać mu zdradę, wpędzać w
      poczucie winy. To będzie związek oprawcy i ofiary, a w takim nie ma miejsca na
      bliskość i zaufanie. Nieufność, lęk przed kolejną zdradą odbiorą ci spokój.
      Wspólne życie stanie się piekłem. Dlatego, jeśli zależy ci na partnerze, jeśli
      czujesz, że wciąż łączy was więź, daj wam szansę. Spróbuj zaufać i nastawić się
      na to, że będziecie zbliżać się do siebie i pokonywać małżeński kryzys.

      Warunkiem do rozpoczęcia wspólnego życia na nowo jest zamknięcie drzwi za
      przeszłością. Kluczem do tych drzwi jest wybaczenie, czyli zaakceptowanie
      sytuacji takiej, jaka jest. Jest to konieczne nie po to, żeby pokazać, jakim
      się jest wspaniałomyślnym, tylko by sobie pomóc. - Utrzymywanie zadry w sercu
      powoduje, że nasza dusza gnije od środka - twierdzi Ireneusz Rudnicki, dyrektor
      i trener Instytutu Radykalnego Wybaczania. A wybaczając, uwalniamy się od
      ciężaru bolesnych emocji, rozstajemy się z przeszłością i niejako zyskujemy
      wolność. Odczuwamy ulgę, radość, możemy zająć się chwilą bieżącą. To tak
      naprawdę jedyna szansa, aby wyjść z krainy ofiar i uzdrowić nie tylko związek,
      ale i siebie. Porzucając bowiem perspektywę osoby skrzywdzonej, uwalniamy się
      od przekonań, które osaczają zdradzonych: "Jestem nikim", "Nie zasługuję na
      miłość". A to właśnie one nie pozwalają zaufać ani być szczęśliwym.

      Wybaczanie nie jest aktem jednorazowym, to długi proces. Nie wystarczy
      powiedzieć: "Wybaczam ci". Ale zdaniem trenera Rudnickiego najważniejsza jest
      intencja, postanowienie, chęć. Jeśli wybiera się drogę przebaczenia, to
      znajdzie się w sobie siłę, aby tego dokonać. Uwalnia się bowiem wtedy w nas
      ogrom energii i dobrej woli.

      Można zacząć wszystko od nowa

      Zapomnieć całkiem o zdradzie to prawie niemożliwe. Ale czas naprawdę leczy. Złe
      wspomnienia bledną, rany się zabliźniają. Zofia Milska-Wrzosińska w swej
      książce "Bezradnik" (polecam ją i zdradzanym, i zdradzającym) pisze, że
      niszczący wpływ na związek ma na ogół nie sama zdrada, ale sposób, w jaki
      partnerzy odnieśli się do tego faktu i jakie mu nadali znaczenie emocjonalne. I
      to jest chyba najistotniejsze. Zdrada może być przełomem, który cementuje więź
      między partnerami. Terapią szokową, która ma uzdrawiającą moc. Po tym kryzysie
      małżeństwo często wkracza w dojrzalszą fazę, bo partner
    • gczern Re: Odkrylem zdradę żony....... 04.06.06, 16:23
      Bardzo mi przykro że tak się stało. Utnij sprawę i koniec, nie łudź się że to
      się wyprostuje, że kiedyś zapomnisz, znowu zaufasz, że będzie dobrze, niestety
      ale prawda jest taka że jak nie zaczniesz od nowa to nigdy nie będziesz miał
      spokoju i kłamliwy jest pogląd że to można przetrwać. Może i można ale nigdy
      nie będzie nic już tak jak przedtem. Poznaj kogoś nowego, nie bój się zmian i
      nowego początku, pamiętaj że nie wszyscy ludzie są tacy jak ona. Widzisz od
      biedy można przeżyć sam seks, jak kobieta po prostu miałą okazję i skorzystała
      z różnych powodów, ale niestety jak się widocznie z kimś związała
      emocjonalnie.... Jednocześnie zastanów się co do tego mogło doprowadzić (ziarno
      w końcu musiało trafić na podatny grunt) może za dużo pracowałeś, może nie
      spełniałeś jej próśb o których myślałeś że są nieważne a jednak były..... te
      przemyślenia zastosuj w Twoim przyszłym związku na który mam nadzieję się
      zdecydujesz. Jakie chcesz jeszcze dowody, te maile nie wystarczą?? PS chyba
      nikt nie uwierzy że dowiedziałeś się o tym przypadkowo, raczej otworzyłeś jej
      pocztę bo była taka okazja .

      Pozdrawiam i życzę powodzenia
      • m.4 decyzja o rozstaniu 05.06.06, 12:21
        Kilka minionych dni było dla mnie pieklem.
        Dzieki za wsparcie jakie mi daliscie.

        Musialem mieć pewnosc co do zdrady. Byłem gotow wlamac się na tamto konto.
        Zrobilem to. Moja zona nie wysilila się z haslem. Zalogowalem się sprawdzjac
        wazne dla niej slowa i liczby. Miałem dzwonic do kumpla informatyka z prosba o
        pomoc ale nawet nie było to konieczne.
        Wszystkie e-maile wydrukowalem, przeslalem tez na swoja poczte.
        Tresc e-maili nie pozostawiła mi złudzeń.
        Byłem w delegacji której nie mogłem przełożyć. 2 noce poza domem. Na szczescie
        mój przyjaciel bardzo mi pomogl. Może nie powinienem się przyznawac do tego co
        zrobilem. Mam gdzies ze ktos powie ze zlamalem prawo bo przeczytalem jej maile.
        Mam gdzies to ze ktos powie ze zlamalem jej prawo do prywatnosci kiedy
        przyjaciel ja sledzil. Mam to wszystko gdzies bo zrozumialem ze nie zasluzylem
        i ze nie zawinilem.
        Po powrocie z delegacji i wnikliwej rozmowie z przyjacielem podjalem waznekroki.
        W sobote kiedy wyszla spakowalem jej ciuchy, kosmetyki ,. Gdy wrocila z zakupow
        rozpocząłem rozmowe. Zapytalem czy ma romans. Tak jak pisaliscie uslyszalem ze
        nie. Nakrzyczala na mnie pytajac skad takie podejrzenia.zapewniala o
        uczciwosci,milosci. Wyjalem swoje wydruki i zaczalem czytac. Rozryczala się
        proszac zebym przestal. Prosila o wybaczenie ale nie chcialem jej sluchac. Może
        to dziwne, pisalem tu pare dni temu ze ja kocham i kocham ja bardzo caly czas
        ale nie musze wiedziec dlaczego to zrobila. To już nie ma znaczenia. Fakty się
        licza!!!!!!!!!! Po przeczytaniu tych listow zrozumialem ze liczy się tylko to
        ze to zrobila. Przerwalem jej tlumaczenia i przynioslem walizke. Zanioslem ja
        do jej samochodu. Zabralem jej klucze od domu i poprosilem żeby wyszla. Jej
        romans trwa niewiele ponad półroku. W skrzynce mailowej pozostały emaile jakie
        pisala z innym facetem latem 2004 roku. Łaczyl ich seks. Wydaje mi się ze z tym
        pierwszym tylko seks, a z drugim cos wiecej. Nie umiem wybaczyc.

        Siedzę w pracy i ciesze się ze dzis wroce do pustego domu. Ciesze sie ze nie
        bede musial patrzec na kobiete ktora mnie zdradzila. Te pare dni pozwolilo
        odpowiedziec sobie na pytanie z mojego pierwszego postu „Nie wiemczy będę
        potrafil wybaczyc, czy będę potrafil kochac się z
        nia wiedzac ze sypiala z innym....” Wybaczyc kiedys może tak. Kochac się z nia
        już nigdy. Kochac ją- nie.

        Dzieki serdeczne wam wszystkim którzy mnie wsparliscie dobrym slowem,
        wskazowkami jak dzialac i wspolczuciem. Jutro spotykam się adwokatem. Rozwiodę
        się z nia.

        Iberio30: dziekuje ci za ciekawyartykuł.
        Gczern: piszesz slowami mojej mamy. Przy calej swej sympati dla mojej zony
        wczoraj uzyla takich slow jak ty. Moja mama mowi ze nie zaufal bym już nigdy
        zonie. Może jej wybacze po katolicku ale nie zapomne. Może nie czas na to ale
        mama powiedziala wczorj to co napisales – ze nie wszyscy sa tacy jak ona i ze
        na pewno poznam kogos nowego.
        Moja zona nie wylogowala się ze swojej poczty. To był przypadek. Nie musisz
        wierzyc ale tak się stalo.


        Nie znalem prawdziwego obliczaswojej zony.
        • astreja Re: decyzja o rozstaniu 05.06.06, 12:35
          słuszną decyzje podjąłeś,
          powodzenia, pozdrawiam trzymaj się ciepło!
        • aska372 Re: decyzja o rozstaniu 05.06.06, 13:05
          NIe wiem czy cieszyć się z tego,że mialam racje pisząć,że to łóżko jest
          problemem.Widzac jak bardzo nie chcesz w to wierzyc nie ciągnęłam dalej tego
          tematu aby nie sprawiac Tobie niepotrzebnego bolu.Jak widzisz PRAWDA nawet
          najgorsza jest lepsza od ignorancji.Cieszę sie,że chciales ja poznać-cel
          uświeca środki :) nie mam pretensji o środki jakimi sie posłuzyłeś-czy inni
          będą ją mieć? Nie sądzę.
          Tylko co teraz zrobisz z tą "wolnością"?
          Pozdrawiam.
          • ammianus Asiu o czym Ty piszesz ???? 05.06.06, 13:48
            Z jakims niezrozumiałym uporem po raz drugi podnosisz kwestie na temat której
            autor sie już wypowiedział !! Niezmiernie ciekaw jestem na podstawie jakich
            przesłanek wydedukowałaś, ze to łóżko(czytaj m.4) zawiodło - czyli zawiódł on
            jako kochanek, co było przyczyna jej zdrady. Rozmawiałąś z jego żona, jak
            rozumiem ? Prosze napisz bo ciekawi mnie to bardzo.
            Czy naprawde nie słyszałąś o takim zjawisku jak szczęsliwa meżatka, szczęśliwa
            w każym aspekcie swego pozycia małżeńskiego i cudowny amant na boku ? To
            zjawisko naprawde nie tak żadko w naturze spotykane, nie każda kobieta ma taki
            stosunek do sexu jak Ty(niestety), nie każda potrafi i chce sie chamować przez
            flirtami, romansami, czy najzwyklejszym zaliczaniem urodziwych byczków pędząc
            jedocześnie spokojne i harmonijne zycie pod okiem życiowego partnera. Przecież
            o tym w kółko na forum. Nie mitologizujmy.
            • mojanoga Do m.4 05.06.06, 14:11
              Wspólczuję i jestem pełna podziwu dla Twojej stanowczości!Życzę dużo silnej
              woli i ...trzymaj się!
            • aska372 Re: Asiu o czym Ty piszesz ???? 05.06.06, 18:07
              Tym razem ja nie bardzo rozumiem ten atak:).Tak,z uporem maniaka powtarzam te
              kwestie i nie zrezygnuje z tego stanowiska. No way.Nie jest moim celem
              godzenie w meskość któregokolwiek z Panow.Fakt,że kobieta twierdzi,że jest jej
              dobrze z meżczyzna fizycznie jeszcze nie mowi calej prawdy:)-jak dowiodły to
              niezbite dowody w/w.Można cudownie udawać,z różnych przyczyn.Może mąż byl tej
              pani potrzebny z innych powodow,dlatego nie rozstawala sie z nim, ba nawet to
              dobrze ukrywała :)? Może z prożności, moze z innych nam nie znanych powodow
              szuka się spełnienia? Hipotetyzuję, nie znam żadnej ze stron osobiście.Twierdze
              jednak,że bez przyczyny nic sie nie dzieje:).Jak to wcześniej
              wspominałam,dobrowolne odejscie żony wykluczyłam i dalej twierdzę,że bedzie
              chciała wrócić:).Tylko nie bardzo rozumiem kogo Ty tutaj bronisz? Zaznaczam, że
              do swietych nie należe, znam życie z wielu stron.
            • ammianus Re: Do Asi _ 06.06.06, 15:01
              Asiu ja nikogo nie bronie - stwierdzam jedynie fakt : chodzą po tej planecie
              kobiety które potrafią traktować sex instrumentalnie i rozrywkowo. Moga być na
              codzień zwiazane z mężczyznami, którzy sa wspaniałymi kochankami etc i nie
              potrzeba w ich związkach żadnych pęknięć , braków, czy jakiegokolwiek
              niezrozumienia na jakiejkolwiek płaszczyźnie, żeby takowe panie robiły skoki w
              bok. Dokładnie tak jak mężczyźni , choć oczywiście tym zdaża sie to o wiele
              częściej.Nie wiem skad w Tobie takie romantyczne przekonanie, ze musiało być
              coś nie tak bo inaczej ona by nie zdradziła. Nikt z nas nie wie jak było
              naprawde, ale powtórze sie - nie brakuje kobiet które skaczą i skakać będa na
              boki choćby w łóżku miały Don Juana a w gospodarstwie McGaywera w jednej
              osobie.
              Zgadzam się z Tobą że m.4 mógł być oszukiwany przez swoja żone, która
              zapewniała go że ich pożycie układa sie cudownie gdy tymczasem było coś na
              rzeczy, ale równie dobrze nie musiał byc wcale oszukiwany i akurat mnie(sadze
              ze nie tylko mnie) to wcale nie dziwi.
              • aska372 Re: Do ammianus 06.06.06, 15:22
                W takim razie zyję na innej planecie.Choć zapewniam Cie, ze istnieją i takie
                kobiety,dla których zdrada jest ogromnym dylematem moralnym i do niej muszą
                popchnąć konkretne powody.Choć dla świata zewnetrznego zycie jej to idylla.
                Pozdrawiam.
          • m.4 Re: decyzja o rozstaniu 05.06.06, 16:06
            asiu ciesze sie znalazlas przyczyne zdrady mojej zony.Odetchnalem z ulga.
            Myslalem ze sie zakochala w innym facecie, a to tylko lozko.Tylko seks. Ty na
            pewno wiesz lepiej niz ja i moja zona, ze to lozko zawiodlo w naszej relacji.
            • aska372 Re: decyzja o rozstaniu 05.06.06, 18:26
              M4, niczego nie wiem na pewno, zwłaszcza w kwestii Waszych codziennych
              relacji, które (jak to mnie sie moze oczywiście wydawać) nie budziły zastrzeżen
              tylko z Twojej strony. Okazuje się,że Ty po prostu nie znasz swojej
              żony.Jeżeli, jak sugerujesz tym razem zona się zakochała, to uwierz mi TAKIE
              sygnały widać.Wiszą w powietrzu...Decyzja jaką podjąłeś jest twoja decyzją,z
              czasem gniew ucichnie i wciąż będziesz zadawal sobie pytanie Dlaczego? Nie
              popełnij błedu w następnym związku.On najczęściej lezy po środku.Pozdrawiam.
              • code46 Re: decyzja o rozstaniu 07.06.06, 11:49
                Moze i popelnil jakies bledy, tego nie wiemy, kto ich nie popelnia. Faktem na
                pewno jest, ze trafil na kobiete, ktora myslala, ze potrafi ukryc kochanka przed
                mezem. Jezeli jej czegos brakowalo to dlaczego nic nie powiedziala swojemu
                facetowi? Sory, ale to ona zawinila, ona go oszukiwala. Nawet jezeli jej
                "czegos" brakowalo to z odrobina dobrej woli mogla to odnalezc w swoim zwiazku.
                Poszla na latwizne.
                • dixia Re: decyzja o rozstaniu 07.06.06, 11:55
                  Może nie na łatwizne - bo ja bym tu raczej widział urok zakazanego owocu,
                  niemniej jednak faktycznie wina jest po jej stronie... Nie był to jednorazowy,
                  przypadkowy wyskok po wódeczce ale świadome i długotrwałe działanie!!!
        • petar2 Re: decyzja o rozstaniu 05.06.06, 14:17
          Decyzję o rozwodzie podjąłeś:
          - bardzo szybko (kilka dni)
          - po jednej tylko rozmowie z żoną nie dając jej szans na wyjaśnienia i obronę
          (a walizki uszykowane już przed rozmową)
          - po uświadomieniu skali romansów (co najmniej 2, co najmniej 2 lata).

          Myślę, że decyzja pod wpływem silnych emocji, nie tylko związanych ze zdradą
          żony ale i z uświadomieniem sobie, że nic nie zauważyłeś przez 2 lata.
          Nie mieliście dzieci, 6 lat to sporo. Dlaczego?
          Napisałeś, że nie znałeś prawdziwego oblicza żony, wygląda na to, że w ogóle
          słabo ją znasz.

          Zawsze zastanawiają mnie komentarze jednoznacznie doradzające i popierające
          ważne w życiu decyzje przy tak nikłych i jednostronnych informacjach. O żone
          Autora wątku nie wiemy nic, o jego małżeństwie tylko tyle, że m.4 wydawało się
          dobre.
          • clnumber9 Wlasnie... 05.06.06, 14:48
            Petar 2, znow musze schylic czolo przed Twoim intelektem i trafnym spostrzezeniem. Ja czytajac ten ostatni post m.4 mialem troche wrazenie, jakby to juz nie byl ten sam m.4. Nie chodzi o to, ze taka a nie inna decyzje podjal. Tak czul, tak postanowil, tak zrobil. Rozmowa z zona i spakowane walizki rowniez mnie tknela. Ale to jest zycie m.4. Oby nie musial juz nigdy przerabiac tej leksji powtornie. A jego zona oprocz zdrady popelnila jeszcze pewien blad. Wziala wlasnego meza za idiote. Teraz juz wie, ze nim nie byl i nie jest.
            • astreja Re: Wlasnie... 05.06.06, 14:53
              a mi się wydaę, ze niektórzy nie chcą się patyczkowac latami z bólem i z tym
              wszystkim, może m4 podjął decyzję jak tylko się dowiedział, może wyznaje
              zasadę, że jeśli zdrdziła jedna strona to nie kocha i po prostu potrzebował
              dowodów, pod różnymi kontami można to roważać, stało się, to jego życie, można
              mu życzyć w przyszłości odnalezienia szczęścia, miłości i wierności i spokoju
              • petar2 Re: Wlasnie... 05.06.06, 15:04
                To czy druga strona kocha nie zależy od zasad jakie się wyznaje.
                Nie piszę, że zrobił dobrze czy źle, za szybko czy zbyt stanowczo. Jedynie
                zamiast poklepywania po plecach (co też ma swoje zalety) zwracam uwagę na parę
                aspektów.
                A tak naprawdę to trudno powiedzieć jak się sprawa zakończy, możliwe sa jeszcze
                wszystkie warianty. Na razie grają silne emocje, urażona duma i zagwozdka jak
                to mogło tyle trwać. M.4 nie odkochał się przez te kilka dni, nie wiadomo co
                zrobi żona, m.4 musi też spojrzeć na to małżeństwo z dystansu i swoje
                zachowanie, inaczej następna miłość może skończyć się podobnie.
    • gemini14 Re: Odkrylem zdradę żony....... 05.06.06, 14:54
      wyluzuj!!!!
      • m.4 Re: Odkrylem zdradę żony....... 05.06.06, 16:02
        Dzieki serdeczne za analizę i wasze kolejne wypowiedzi.
        Przyznaje ze decyzja jest szybka i może być uznana przez wasza pochopną.
        Podjalem taka decyzje po lekturze tamtej korespondencji. Nie wiecie jak się
        czulem czytajac ja...... Nie widzieliscie mojego zachowania wtedy..... Czas nie
        ma nic do rzeczy. Za tydzien zrobilbym to samo a musial bym jeszcze zyc z nia
        tydzien dluzej.
        Ona zrobila cos czego nie wolno było jej zrobic jako mojej zonie.I ciesze się
        ze nie mamy dzieci.Nie chciałbym żeby moje dzieci mialy taka matke. Okazalo się
        ze jej nie znalem bo prowadzila podwojne zcie. Mowila kocham nie tylko mnie.
        Nie odkocham się na zawolanie ale wiem ze nie mogę być z taka kobieta. Nie
        chce.Nie chce probowac.Czytalem swój pierwszy post. Widzialem w nim swoje
        wahanie przed prawda. Teraz już ja znam..... Zabolala ale dala ulge.
        Moja zona probuje się ze mna skontaktowac.Nie odpowiadam na teproby.
        • ambx Teraz nie ma zmiłuj... 05.06.06, 18:08
          ...będą płacze, błagania i przysięgi, że już nigdy... Dobrą metodą, by
          zablokować jej starania o wybaczenie, jest udostępnienie tej korespondencji
          przyjaciołom i rodzinie, których napewno użyje jako mediatorów. I rozwód tylko
          z jej winy. Masz te listy i zeznania przyjaciela. Nie wywinie się. Naprawdę -
          większość kobiet nie ma takich poligamicznych, małpich ciągot jak twoja
          niewierna exmałżonka. Wierzę, że nie popuścisz. Recydywa nie zsługuje na
          wybaczenie.
          • nasturcja33 ambx 05.06.06, 19:37
            ambx, zastanow sie zanim cos naopiszesz, sprawia ci przyjemn\osc
            podjudzanie dwojga ludzi na siebie??? moze jakies osobiste wspomnienia ????????
        • nasturcja33 Re: same wyrocznie 05.06.06, 19:35
          Śledze ten wątek od samego początku. Nie rozumiem jak obcy ludzie mogą
          doradzać rozwiązania ostateczne. Jeżeli mąz sie rozstanie z niewierną zoną
          to jego decyzja, ale jak ludzie którzy nie znają tego małżeństwa mogą
          doradzać rozwiązania ostateczne. Nik nie wie co tam sie naprawdę wydarzyło
          a jakie łatwe osądy. To tylko parę zdań od rozżalonego męża. Uważam , że
          to jest sprawa tych dwojga ludzi, można delikatnie przekazać swoje
          stanowisko a nie mowić co ten facet ma robić. Jeżeli już tak to może
          zaprośmy żonę do dyskusji. Już Chrystus powiedział - kto jest bez winy
          niech pierwszy rzuci kamieniem. A poza tym każda nawet zdrada jests inna
          , inaczej uwarunkowana , a wy wszyscy .....ech. Nie popieram tego co
          zrobiła żona ale nie można na forum mowic facetowi co ma zrobic ,
          normalnie ukamienowaliscie juz tą kobietę.
          • gagatek10 Re: same wyrocznie 05.06.06, 19:47
            Dobrze zrobiłeś. Gdyby to był jednorazowy przypadek- jednorazowa chwila
            słabości, to mogłbys sie zastanawiac nad wybaczeniem. Ale skoro ona weszła w
            regularny półroczny związek( i to już drugi z kolei!!!!) to nie ma sie nad czym
            zastanawiac. A najgorszy jest nie sam fakt zdrady ale to ze ona prowadziła
            długofalowo podwójne zycie- wracała do domu, patrzyla Ci w oczy, szła z Toba do
            łożka, wiedząc ze jutro rano bedzie w łozku z innym i majac swiadomosc ze Ty
            niczego nie podejrzewasz. Nie oceniam ludzi, którym zdarza sie jednorazowa
            zdrada bo moga byc rozne powody...ale ktos kto stale zdradza musi byc wyjątkowo
            dwulicowy i wyrachowany.
            • lider_60 Re: same wyrocznie 05.06.06, 23:23
              Zgadzam się z poprzednikiem. By prowadzić podwójne życie przez tak długi czas,
              trzeba być wyjątkowo nieszczęśliwym w związku albo wyćwiczonym w kłamstwach.
              Tym bardziej że to kolejna zdrada, a nie widać, by podejmowała próby naprawy
              związku. Wiele kobiet zapewne uszczęśliwiłby związek z Tobą, Jej widać nie.
        • iberia30 Re: Odkrylem zdradę żony....... 06.06.06, 17:57
          Wiesz....podziwiam Cie, ze tak szybko a jednak po namysle podjales te decyzje,
          DOBRA DECYZJE,domyslam, sie ze nie byla ona dla Ciebie latwa, a mimo to
          stawiles jej czola i zrobiles to z klasa.Teraz potrzebujesz czasu, on naprawde
          leczy rany,zycze Ci abys za jakis czas gdy bedziesz juz na to gotowy spotkal
          tej JEDYNA kobiete, ktora bedzie na Ciebie zaslugiwac:-) Trzymaj sie cieplo:-)
          • zonaniezona1 straszne.... 06.06.06, 18:11
            tylko czy podziw jest w tym wypadku na miejscu.....
            • iberia30 Re: straszne.... 06.06.06, 18:49
              zonaniezona1 napisała:

              > tylko czy podziw jest w tym wypadku na miejscu.....

              daruj sobie te ironie bo jest nie na miejscu.
              Tak podziw, ze nie dal sie omamic i nabrac na ewentualne zapewnienia zonki, ze
              ta sie zmieni.
        • janptak Re: Odkrylem zdradę żony....... 12.06.06, 18:45
          > Dzieki serdeczne za analizę i wasze kolejne wypowiedzi.
          > Przyznaje ze decyzja jest szybka i może być uznana przez wasza pochopną.
          > Podjalem taka decyzje po lekturze tamtej korespondencji. Nie wiecie jak się
          > czulem czytajac ja...... Nie widzieliscie mojego zachowania wtedy..... Czas
          nie
          >
          > ma nic do rzeczy. Za tydzien zrobilbym to samo a musial bym jeszcze zyc z nia
          > tydzien dluzej.
          > Ona zrobila cos czego nie wolno było jej zrobic jako mojej zonie.I ciesze się
          > ze nie mamy dzieci.Nie chciałbym żeby moje dzieci mialy taka matke. Okazalo
          się
          >
          > ze jej nie znalem bo prowadzila podwojne zcie. Mowila kocham nie tylko mnie.
          > Nie odkocham się na zawolanie ale wiem ze nie mogę być z taka kobieta. Nie
          > chce.Nie chce probowac.Czytalem swój pierwszy post. Widzialem w nim swoje
          > wahanie przed prawda. Teraz już ja znam..... Zabolala ale dala ulge.
          > Moja zona probuje się ze mna skontaktowac.Nie odpowiadam na teproby.


          Witaj,
          Mialem watpliwa przyjemnosc uczestniczenia w podobnej historii. Skonczyla sie
          inaczej. Wybaczylem. Jestesmy razem. Ale to juz nie to. Cos zdechlo i nie
          wstanie. Patrze na nia inaczej, na siebie tez. Jestem teraz zlym cynicznym
          czlowiekiem. Wiem ze zdradze ja przy najblizszej okazji, nie bede mial wyzutow
          sumienia. W sumie moze powinienem sie rozstac z nia natychmiast, ale nie mam na
          tyle silnej woli co ty, a moze jestem wygodny? To co zrobiles jest bardzo
          dobre. Nie oceniam ani ciebie ani twojej zony. Ale uwazam, ze oboje zaczniecie
          z czysta karta. Nie ma dzieci, wiec nikt niewinny nie bedzie cierpiec. Mam
          nadzieje ze ulozy sie i tobie i twojej zonie.
          pozdrowienia
          cynik
    • zonaniezona1 Re: Odkrylem zdradę żony....... 06.06.06, 17:50
      A j anie wierzę w sietośc m 4... Nieskazitelny mąż, ktory zamiast porozmawiać z
      żoną, opisuje sytuację na forum... CZy to nie jest mała manipulacja. Szukanie
      wsparcia, do swoich decyzji, rozmowy z mamą ??? I to ,że jesteś dobrym
      męzem...ale to Twoja ocena! Mówisz o faktach , nawet nie zastanawiajac się nad
      przyczynami ... Założyłeś ...,ze Ty jesteś idealem....
      Może warto się odbrązowić ..nie ma świętych w związkach...
      • nutelka79 Re: Odkrylem zdradę żony....... 06.06.06, 18:26
        racja nie ma świętych w związkach.......ale jesli ludzie się kochają, jeśli się
        SZANUJĄ powinni ze sobą rozmawiać, o swoich obawach, o tym co im przeszkadza
        itd..a nie szukać na boku kogoś innego. Uważam że autor tego wątku podjął
        słuszną decyzję...i .życzę mu więcej pogodnych dni..a nie życia w smutku i
        rozpamiętywaniu.
        • zonaniezona1 Re: Odkrylem zdradę żony....... 06.06.06, 20:04
          Nie staję po stronie żony. Jedynie jego brak refleksji mnie przeraża.
          A porozmawiać trzeba zawsze, dowiedziec się dlaczego tak sie stało.
          W końcu to nie był byle kto...ale jego własna żona ...drogie Panie.....
      • iberia30 Re: Odkrylem zdradę żony....... 06.06.06, 18:47
        a dlaczego ty uwazasz, ze to zawsze kobiety sa takie swiete a panowie winni?
        Wyobraz sobie, ze coraz czsciej dzieje sie tak, ze to pozornie wspaniale zony
        przyprawiaja rogi mezom, znecaja sie psychicznie i...fizycznie.Przemawia przez
        ciebie bezmyslna solidarnosc jajnikow.
    • misbaskerwill Re: Gratulacje:-))) 06.06.06, 18:40
      im szybciej, tym lepiej.
      Miałem praktycznie identyczną sytuację jak Ty.
      Ja swojej nie mogłem wyrzucić (mamy dzieci, kochanek jej nie chciał przyjąć -
      sam miał żonę:) ), i od kilku miesięcy każda rozmowa jest koszmarem, wracam
      coraz później do domu by jej unikać... Ale chyba w końcu wyniesie się przed
      zakończeniem rozwodu ("dopóki jestem twoją żoną nie wyniosę się stąd" mówi).

      Życzę wytrwania w decyzji:-)
      • srebrzysta wątpliwosc 07.06.06, 09:43
        Rowniez sledzę ten wątek od początku - jest mocno dramatyczny...
        Opadły mnie wątpliwości, ja też jestem żoną, i bynajmniej nie świętą. Ale czy
        postępowanie typu : 'spakowałem jej rzeczy, zabrałem klucze od mieszkania' nie
        jest czasem niezgodne z prawem? Rozumiem ze M4 ma do zony uzasadnione
        pretensje, rozumiem ze chce sie rozwiesc (choc rzeczywiscie niezbyt jakos,
        przynajmniej na forum, probuje dociec przyczyn sytuacji, woli raczej opisywac
        sensacyjne wydarzenia) - ALE - czy moze ot tak zabronic zonie wstępu do
        mieszkania? nawet gdyby było jego odrębnym majątkiem?? nawet jesli ona ma
        mozliwosc spania np u rodziców czy kolezanki?
        nikt z forumowiczów jakos tego tematu nie podjął, poza stwierdzeniami ze
        decyzja była zbyt pochopna...
        • astreja Re: wątpliwosc 07.06.06, 09:49
          mam wrażenie, może mylne, ze jakby chodziło o zdradzającego mężczyznę, który
          zdradził jakiś czas temu i teraz znowu, to nie byłoby tych wątpliwości...
          • srebrzysta Re: wątpliwosc 07.06.06, 09:50
            astreja napisała:

            > mam wrażenie, może mylne, ze jakby chodziło o zdradzającego mężczyznę, który
            > zdradził jakiś czas temu i teraz znowu, to nie byłoby tych wątpliwości...

            Wystawianie walizek przez zone budzi takie same wątpliwosci.
          • aska372 Re: wątpliwosc 07.06.06, 09:59
            Sądzę,że M4 działał pod wpływem emocji,silnych emocji których istnienia się nie
            spodziewał.Gdy emocje opadną przyjdzie czas na rzeczywiste rozwiazania,zgodne z
            prawem.
            • jagodka61 Re: wątpliwosc 07.06.06, 10:48
              w zyciu nic nie jest biało-czarne,pzewaznie jest duza doza szarosci.Trudno
              osobom postronnym tak naprawde doradzac w danej kwesti/problemie.bardzo łatwo
              ocenia się innych ,gdy sami nie musimy podejmować decyzji.Nic nie dzieje sie bez
              przyczyny ,dobra żona nie staje sie nagle złą żoną , nie kochającą.
        • uwolniony Re: wątpliwosc 07.06.06, 10:35
          a nie może sobie spać tam gdzie spędzała upojne chwile ze swoim kochasiem?
          tak trzymaj M4... i nie przejmuj sie krytyką...
          Twoje życie, Twoje decyzje, Twoje wybory.
          Juz raz sie pomysliłeś (co do wybranki serca), teraz będzie łatwiej bo masz
          jakieś doświadczenie.
          Poza tym... tak chyba się kończą małżeństwa w których w wieloletnim związku nie
          ma dzieci...
          • petar2 Re: wątpliwosc 07.06.06, 10:50
            > tak trzymaj M4... i nie przejmuj sie krytyką...
            > Twoje życie, Twoje decyzje, Twoje wybory.

            Oczywiście, nikt tego nie kwestionuje. Krytyka czy spojrzenie z różnych stron
            raczej ma na celu pomóc m.4 w podjęciu przemyślanych decyzji.

            > Juz raz sie pomysliłeś (co do wybranki serca), teraz będzie łatwiej bo masz
            > jakieś doświadczenie.

            A to niby na jakiej podstawie? Właśnie takie radykalne ucięcie zwiazku bez
            wyjaśnień i potraktowanie żony z okrucieństwem i surowością mającego monopol na
            rację inkwizytora (oczywiście tego z "czarnej legendy" a nie faktycznego) nie
            rokuje za dobrze, że w przyszłości uda mu się uniknąć błędu.

            Dobry związek to nie tyle jakaś loteria gdzie się trafi wierną/niewierną, z
            libido/bez libido, mądrą/głupią itd. Związek to uczucie, dwoje ludzi którzy go
            budują.

            >Poza tym... tak chyba się kończą małżeństwa w których w wieloletnim związku nie
            > ma dzieci...

            No w tym się zgodzę. Z tego co pamiętam to piszesz z autopsji.
            • uwolniony Re: wątpliwosc 07.06.06, 11:02
              petar2 napisał:
              > A to niby na jakiej podstawie? Właśnie takie radykalne ucięcie zwiazku bez
              > wyjaśnień i potraktowanie żony z okrucieństwem i surowością mającego monopol
              na
              >
              > rację inkwizytora (oczywiście tego z "czarnej legendy" a nie faktycznego) nie
              > rokuje za dobrze, że w przyszłości uda mu się uniknąć błędu.
              >
              > Dobry związek to nie tyle jakaś loteria gdzie się trafi wierną/niewierną, z
              > libido/bez libido, mądrą/głupią itd. Związek to uczucie, dwoje ludzi którzy
              go
              > budują.
              >
              z reguły się z Tobą Petarze jak pamietasz nie zgadzam (łagodnie ujmując...).
              wyjatek potwierdza regułę... i tym razem masz rację ;)
              ale trudniej budować związek z osobą z założenia "głupią, z niskim libido i
              niewierną"...
              jako saper który okrutnie się pomylił nie potrafię pomóc m.4... ale wiem z
              własnego doświadczenia że teraz patrzę na życie/związki inaczej. Nie wiem czy
              lepiej, dojrzalej... inaczej. I w kobiecie szukam... aczkolwiek nadal preferuję
              blondynki ;)
            • your_and Re: wątpliwosc 07.06.06, 11:18
              petar2 napisał:
              > >Poza tym... tak chyba się kończą małżeństwa w których w wieloletnim związ u nie
              > > ma dzieci...
              > No w tym się zgodzę. Z tego co pamiętam to piszesz z autopsji.

              No a ja sie nie zgodzę zupełnie. Na emamie masz codziennie średnio wątek o nowej
              zdradzie.
              • dixia Re: wątpliwosc 07.06.06, 11:29
                No ale wówczas generalnie jest przynajmniej powód by spróbowac żyć razem a nie
                rozstawać się ;o))))
              • petar2 Re: wątpliwosc 07.06.06, 12:32
                > No a ja sie nie zgodzę zupełnie. Na emamie masz codziennie średnio wątek o
                > nowej zdradzie.

                Tu chodzi raczej o zdradę kobiety. Hormony buzują, mąż zajety pracą zawodową, w
                łóżku letnio, dziecka brak a wolnego czasu sporo, latka lecą i kurczy się okres
                zalecany na pierwsze dziecko no i w końcu trafia się okazja ...

                A że facetowi odbije i odsunięty nowym obiektem zainteresowania świeżo
                upieczonej mamusi podleczy swoje ego niezobowiązującym romansikiem?
                Obić pysk, nałożyć szlaban, obarczyć obowiązkami i nie dramatyzować!
                Od wieków wiadomo, że faceci tak mają.
                No i mniej harlekinów i romantycznych produkcji holywoodzkich!

                • dixia Re: wątpliwosc 07.06.06, 15:03
                  Czyżby relatywizm moralny z nutką dualizmu? ;o)))
                  A może tylko mentalność Kalego się wyłoniła niczym pióropusz z pary wodnej
                  wypuszczony przez walenia i poprzedzający okrzyk "there she blows"? ;o))))
                  • petar2 Re: wątpliwosc 08.06.06, 11:56
                    Relatywizm moralny?

                    Nie pochwalam zdrady ani jej nie propaguję.
                    Natomiast śmieszy mnie absolutyzm moralizatorstwa, zero-jedynkowe werdykty i
                    infantylne uogólnienia. A wszystko to dotyczy dość powszechnego i istniejącego
                    od zawsze zjawiska.
                    Świątobliwi moraliści po prostu mają pewne problemy z przekroczeniem własnych
                    fobii i lęków. Trudno im zrozumieć złożoność natury ludzkiej. Przy założeniu,
                    że zjawisko dość powszechne a wychodzi na jaw jakieś marne pojedyńcze procenty
                    zdrad, część oburzonych umrze z mylną świadomością wieroności partnera/ki.

                    Mentalność Kalego?
                    Nie, facetom wybacza się więcej w tym względzie.
                    • uwolniony Re: wątpliwosc 08.06.06, 14:52
                      petar2 napisał:
                      > Nie pochwalam zdrady ani jej nie propaguję.
                      witamy w klubie :)

                      > Natomiast śmieszy mnie absolutyzm moralizatorstwa, zero-jedynkowe werdykty i
                      > infantylne uogólnienia. A wszystko to dotyczy dość powszechnego i
                      istniejącego
                      > od zawsze zjawiska.
                      > Świątobliwi moraliści po prostu mają pewne problemy z przekroczeniem własnych
                      > fobii i lęków. Trudno im zrozumieć złożoność natury ludzkiej. Przy założeniu,
                      > że zjawisko dość powszechne a wychodzi na jaw jakieś marne pojedyńcze
                      procenty
                      > zdrad, część oburzonych umrze z mylną świadomością wieroności partnera/ki.
                      i znowu muszę przyznać, że moim zdaniem Petar ma rację...
                      zdrada była i będzie tak jak długo będzie trwał rodzaj ludzki.
                      Nasz indywidualny stosunek do zagadnienia zdrady... to osobista sprawa każdego
                      z nas i nie poczuwam się do zmuszania innych aby postępowali według moich zasad.
                      Każdy z nas ma prawo wyboru i podjęcia decyzji... tak żona m.4 podjęła ryzyko
                      zdrady... no i musiała się liczyć z konsekwencjami. Skoro nie mówiła wcześniej
                      m.4 że sypia z innym facetem, to widocznie wiedziała, że jemu to sie nie
                      spodoba i nie uzyska jego aprobaty. Wolny wybór :)
                      • petar2 Re: wątpliwosc 08.06.06, 15:08
                        > Każdy z nas ma prawo wyboru i podjęcia decyzji... tak żona m.4 podjęła ryzyko
                        >zdrady... no i musiała się liczyć z konsekwencjami. Skoro nie mówiła wcześniej
                        > m.4 że sypia z innym facetem, to widocznie wiedziała, że jemu to sie nie
                        > spodoba i nie uzyska jego aprobaty. Wolny wybór :)

                        Generalnie sama prawda i truizmy niewarte komentarza. Tylko ten przebijający
                        triumfalizm ... Prawda, że bardziej cieszysz się z ukarania cudzołożnicy niż
                        współczujesz m.4?




                        • uwolniony Re: wątpliwosc 08.06.06, 15:18
                          petar2 napisał:
                          > Prawda, że bardziej cieszysz się z ukarania cudzołożnicy niż
                          > współczujesz m.4?
                          no nareszcie... myślałem, że się nie doczekam :)
                          Petarze współczuć m.4 mogłem w czasie jak był oszukiwany i robiony w balona.
                          Teraz cieszy mnie, że facet świadom tego co go spotkało może żyć... w realnym
                          świecie a nie matrixie stworzonym przez żonkę.
                          triumfalizm, banały... lubisz te słowa, nieprawdaż? czasami trzeba empirycznie
                          czegoś doświadczyć, aby wiedzieć co drugi czuje. M.4 nie współczucie potrzebne
                          ale twarde słowa i przekonanie, że na tej pani nie kończy się jego życie i
                          wiara w miłość... zresztą czy ty Petarze wiesz co to uczucia???
                          • petar2 Re: wątpliwosc 08.06.06, 15:33
                            > Petarze współczuć m.4 mogłem w czasie jak był oszukiwany i robiony w balona.
                            > Teraz cieszy mnie, że facet świadom tego co go spotkało może żyć... w realnym
                            > świecie a nie matrixie stworzonym przez żonkę.

                            Z tego co piszesz o bardziej wynika, że bardziej cieszy Cię kara wiarołomnej.

                            > M.4 nie współczucie potrzebne
                            > ale twarde słowa i przekonanie, że na tej pani nie kończy się jego życie i
                            > wiara w miłość...

                            Tak, dołączyłeś do zgodnego chórku powtarzającego to w kółko.

                            > zresztą czy ty Petarze wiesz co to uczucia???

                            Stanem neuronów i impulsami w mózgu wywoływanymi złożonymi związkami
                            organicznymi?
                            Ale chętnie posłucham Twojej wersji.
                            Niech zgadnę: miłość to oddanie się kochanej osobie, poświęcenie, potrzeba
                            uszczęśliwienia jej itd.
                            Oczywiście ta miłość zupełnie nie przeszkadza chłodno wyrzucić z domu bez
                            wyjaśnień obiekt miłości tuż po otrzymaniu dowodów zdrady i zerwać kontakty.
                            Prawda, że paradoks?
                            A może nie, może nie ma sprzeczności a obiektem miłości m.4 jest on sam?
                            • uwolniony Re: wątpliwosc 08.06.06, 15:53
                              petar2 napisał:
                              > Z tego co piszesz o bardziej wynika, że bardziej cieszy Cię kara wiarołomnej.

                              myślę, że dla niej było karą podwójne życie... wystarczającą...
                              poza tym skoro z m.4 była dla pozorów posiadania stałego związku... to
                              rozstanie z nim było dla niej nagrodą, może być teraz z którym zechce ze swych
                              kochasiów.

                              > Tak, dołączyłeś do zgodnego chórku powtarzającego to w kółko.

                              widocznie coś w tej "chórzatsej" opinii jest... a może nawet jest najbliższa
                              prawdy. Obawiam się, że prawdy nie poznamy bo każdy z nas (m.4 i jesgo
                              niewierna zona) ma subiektywne odczucie tego co wokół nas się dzieje.
                              Czasami wole wykonania chóralne... niż nawet najlepiej przygotowany występ
                              solisty...
                              aczkolwiek wbrew temu co myslisz szanują twoja opinię (co nie przeszkadza mi w
                              wiekszości przypadków nie zgadzać się z Tobą)

                              > Ale chętnie posłucham Twojej wersji.
                              niestety Twoje przelane na papier mysli tez ograniczaja się do "Stanem neuronów
                              (- wzbudzonych depolaryzacją błony komórkowej przez przemieszczające się jony -
                              związki o charakterze nieorganicznym) i impulsami w mózgu wywoływanymi
                              złożonymi związkami organicznymi, (które z reguły powstają na zasadzie
                              wykorzystania dróg przewodnictwa elektrycznego)"

                              > Prawda, że paradoks?
                              a paradoksem nie jest że ktoś mówi kocham a za chwilę zdradza???

                              > A może nie, może nie ma sprzeczności a obiektem miłości m.4 jest on sam?
                              a to już musisz m.4 spytać.
                              natomiast mślę, ze elementem napędzającym Go w tej chwili jest zraniona duma
                              (męskie ego), poczucie ŻALU i nienawiść...
                              Ale przejdzie mu... prędzej lub później
                              • petar2 Re: wątpliwosc 08.06.06, 16:37
                                > myślę, że dla niej było karą podwójne życie... wystarczającą...

                                eee tam, to akurat było fajne dla niej.

                                > poza tym skoro z m.4 była dla pozorów posiadania stałego związku... to
                                >rozstanie z nim było dla niej nagrodą, może być teraz z którym zechce ze swych
                                > kochasiów.

                                To nie było jej celem. Ironizujesz czerpiąc satysfakcję z jej dramatu.

                                > widocznie coś w tej "chórzatsej" opinii jest... a może nawet jest najbliższa
                                > prawdy. Obawiam się, że prawdy nie poznamy bo każdy z nas (m.4 i jesgo
                                > niewierna zona) ma subiektywne odczucie tego co wokół nas się dzieje.

                                Jaka prawda? Tu nie chodzi o prawdę tylko analizę sytuacji i zachowań.

                                > a paradoksem nie jest że ktoś mówi kocham a za chwilę zdradza???
                                Wina żony udowodniona i nie podlega dyskusji. Pytanie czy posiadanie racji
                                uprawnia do każdego zachowania.

                                > natomiast mślę, ze elementem napędzającym Go w tej chwili jest zraniona duma
                                > (męskie ego), poczucie ŻALU i nienawiść...

                                Zapewne. Ale to pokazuje, że z tą miłością to kiepściutko było.
                                • uwolniony Re: wątpliwosc 08.06.06, 16:50
                                  petar2 napisał:

                                  > eee tam, to akurat było fajne dla niej.
                                  wiesz to z autopsji czy rozmawiałeś z żona m.4?
                                  a może to Twoje maile m.4 odczytał? ;)

                                  > To nie było jej celem. Ironizujesz czerpiąc satysfakcję z jej dramatu.
                                  nie oceniaj innych według własnego systemu wartości... Petarze.
                                  Satysfakcję czerpię raczej z "sytuacji" które przez ogół uważane są za
                                  radosne...
                                  jeśli Ty wiesz co było jej celem to gratulacje. Ja nie mam pojęcie z wyjątkiem
                                  podejrzenia, że była egositka myślącą o sobie i własnych przyjemnościach... dla
                                  mnie kobieta-modliszka
                                  a ironizować lubię... z ciebie na ten przykład ;)

                                  > Jaka prawda? Tu nie chodzi o prawdę tylko analizę sytuacji i zachowań.
                                  no widzisz dla Ciebie prawdy nie ma... a dla mnie jest i tym się róznimy.
                                  Chociaż przyznaję, że trudno uzyskać pewność co do "prawdy obiektywnej" (jak
                                  dla mnie to sformułowanie to potoczny bełkot). Nie wydaje mi się, aby m.4
                                  oczekiwał analizy sytuacji... raczej szuka odpowiedzi na dręczące go pytania
                                  i ... wyrzuty sumienia.

                                  > Wina żony udowodniona i nie podlega dyskusji. Pytanie czy posiadanie racji
                                  > uprawnia do każdego zachowania.
                                  do każdego nie... Ciekaw jestem jak Ty byś zareagował w Jego sytuacji? zapewne
                                  wiesz co to emocje?
                                  nie zrobił niczego wbrew prawu... być może nie doczytałem ale nie zmienił
                                  zamków w drzwiach. Zwyczajnie dał jej do zrozumienia że z nią pod jednym dachem
                                  mieszkać już nie może...

                                  > Zapewne. Ale to pokazuje, że z tą miłością to kiepściutko było.
                                  jesteś albo cyborg, albo nie wierzysz w postulowano przez Ciebie "złożoność
                                  ludzkiej natury"
                                  wzięły w nim góre emocje... a swoje wyobrażenie o niej będzie kochał zawsze...
                                  ale "wyobrażenie" a nie prawdziwe oblicze żony.
                    • kici10 Re: wątpliwosc 08.06.06, 15:31
                      Jakże często złożone natury ludzkie potrzebują całkiem prostej, zero jedynkowej
                      natury swojej partnerki(ra). I najczęściej z takimi się właśnie wiążą. Sobie
                      tylko dając prawo do złożoności. I potem zdziwko ich trzaska, kiedy prosta
                      natura staje się w odpowiedzi równie złożoną, albo nawet bardziej. A nie lepiej
                      by było dać sobie wzajemnie prawo do owej złożoności już na samym początku,
                      albo poszukać równie złożonych, czy raczej rozłożonych?
                      • petar2 Re: wątpliwosc 08.06.06, 15:40
                        Nie ma prostych, zero-jedynkowych ludzi. Tylko nie wszyscy o tym wiedzą.
                        Stąd taki szok po zdradzie.
                        Szok wynika z tego, że wydaje nam się iż poznaliśmy partnera, wiemy wszystko.
                        Nie zostawiamy marginesu nieoznaczoności, nieprzewidywalności, błędu czy
                        zmiany.
                        • kici10 Re: wątpliwosc 08.06.06, 15:53
                          Szok wynika z zupełnie czegoś innego. Z tego, że przypisywaliśmy partnerowi
                          swój system wartości. A on miał zupełnie inny. Tylko, że systemu wartości
                          dopuszczającego zdrady nam nie przedstawił w odpowiednim czasie, tylko
                          skrzętnie to ukrywał. Nie dał nam możliwości zrezygnowania z niego i jego
                          systemu wartości wtedy, kiedy jeszcze by nas to mało bolało.
                          • petar2 Re: wątpliwosc 08.06.06, 16:22
                            > Szok wynika z zupełnie czegoś innego. Z tego, że przypisywaliśmy partnerowi
                            > swój system wartości.

                            No właśnie o tym pisze. Szok wynika z przyjęcia pewnych założeń i braku
                            świadomości, że druga osoba jest autonomiczna, może popełnić błąd, mieć jakieś
                            nieodkryte słabości czy zakochać się. Traktujemy ją jakbyśmy byli pewni jej
                            zachowań nie zostawiając marginesu.
                            • kici10 Re: wątpliwosc 08.06.06, 19:53
                              Traktujemy ją jakbyśmy byli pewni jej
                              zachowań nie zostawiając marginesu.

                              I tu właśnie jest błąd w założeniu. To nie osoba zdradzana traktuje partnera
                              jak pewnik, ale na odwrót. To zdradzający jest tak pewny swojego partnera, że
                              bierze w ryzyko ujawnienie romansu, ponieważ sądzi, że partner nie odejdzie. Że
                              mu włos z głowy nie spadnie. Jakoś mam wrażenie, że zdradzający uważają się za
                              kogoś lepszego w związku, kogoś kto ma jakby więcej praw. A przecież każdy
                              zdradzający, choc trochę myślący człowiek musi się liczyć z ewentualnymi
                              konsekwencjami ujawnienia romansu. Jednak i arogancja i buta sprawiają, że
                              ignorują te konsekwencje i wybierają dobro własne i tylko własne. Czasami
                              srodze się zawodzą, a czasami nie. Ale cóż takie ryzyko na siebie wzięli. Mam
                              nieodparte wrażenie, że Twój pogląd Petarze odnośnie wyrzucania z domów
                              wiarołomnych partnerów wiąże się z Twoim punktem siedzenia. Gdyby wszyscy
                              parnerzy Twoich 9 czy 10 kochanek wyrzucili je z domu, to miałbyś nie lada
                              problem. Stanęłyby bowiem przed Twoimi drzwiami i nieujawnione stałoby się
                              jawnym. A wtedy Twoje małżeństwo stanęłoby pod wielkim znakiem zapytania. Tak
                              więc niech zdradzani mężowie trzymają w domach wiarołomne małżonki ku radości i
                              braku problemów innych Petarów. Pobzykać dobra rzecz, tylko po co od razu
                              ponosić odpowiedzialność. Nieprawda Piotrusiu Panie?
                              • petar2 Re: wątpliwosc 08.06.06, 22:18
                                Posługujesz się niezbyt prawdziwymi stereotypami więc parę słów wyjaśnienia:
                                1. bzykanie nie jest jedyną atrakcją romansu, często nawet nie najważniejszą
                                2. jeśli jest ryzyko to jest i możliwość wpadki, wie o tym każda w miarę
                                inteligentna dziewczyna, głupiutkie mnie nie interesują bo -> patrz punkt 1.
                                3. ryzyko to dodatkowe doznanie
                                4. rozstawałem się bez specjalnych urazów więc w przypadku ewentualnej wpadki
                                drugiej strony nie miałaby ona ani chęci ani interesu robic mi kłopotów
                                • kici10 Re: wątpliwosc 08.06.06, 22:34
                                  Brak urazów, domyślam się jest jedynie Twoją perspektywą. Zaś w przypadku
                                  wyrzucenia z domu przez swojego partnera mogłaby zwrócić się do Ciebie o pomoc
                                  jako do człowieka współodpowiedzialnego zaistniałej sytuacji. Muszę przyznać,
                                  że napotykałeś na wyjątkowo zrównoważone partnerki. I tu z kolei stereotyp
                                  jakim Ty się posługujesz. Nie każda kobieta jest zrównoważona, mimo że się taka
                                  wydaje. I nie każda nie ma urazy, mimo że się tak wydaje, bądź nawet tak mówi.
                                  Zwłaszcza w obliczu traumatycznych przeżyć w swoim małżeństwie. Jak to
                                  mówią "nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka". Ale mogę to zrozumieć, że
                                  będziesz bronił zdradzających "do krwi ostatniej" ze względu na własny interes.
                                  Ten codzienny, prozaiczny, jak i ten niewymierny, polegający na zachowaniu
                                  szacunku do siebie.
                                  Pozdrawiam serdecznie
                                  • misssaigon aż mnie skręca 08.06.06, 22:41
                                    ..jak słysze tutak chórek oburzonych facetów domagajacych sie bezwxglednego
                                    potepienia dla wiarołomnej zony, ktora popełniala grzech spiac ze swoim mezem i
                                    mowiac ze go kocha....
                                    bosze ..ile to ja razy slyszalam, ze pzrzeciez mozna kochac dwie kobiety naraz,
                                    ze jedno drugiemu nie przeszkadza - i z meskich to ust nader czesto
                                    slyszalam..z ust mezczyzn, ktorzy potem wracali do cieplej zony chylkiem
                                    wslizgujac sie pod wspolna kolderke...
                                    zaloze sie ze byli wsród nich tez obecni tu "falszywi pochlebcy" m.4 -
                                    kibicujący jego szybkiemu i quasi bezbolesnemu rozstaniu...
                                    ech zycie...
                                    • xvqqvx jak czytam próby obrony zdradzieckiej żony 09.06.06, 06:40
                                      Ci wszyscy faceci mieliby wychwalać postępek tej żony, tak?
                                      W końcu to nic takiego, tylko 2 alternatywne związki (a skąd wiadomo, że wcześniej ich nie było, :-)).
                                      Równie dobrze mogło tak być, że ta kobieta od początku była wyrachowana i nigdy m.4 nie kochała, a wyszła zań, bo jest zamożny.
                                      A po 6 latach małżeństwa stała się jedną z tych, co mają kochanka na boku, a do zakupów kartę kredytową męża.
                                    • dixia Re: aż mnie skręca 09.06.06, 07:46
                                      Nie no pewnie... Jak zdradza facet - to jest to jego fanaberia. Gdy kobieta - to
                                      wtedy napewno wina l;eży po stronie męża...
                                      Już naprawdę ściemniasz...
                                      • misssaigon Re: aż mnie skręca 09.06.06, 08:16
                                        to ty sciemniasz - ja nic takiego nie napisalam...tylko probuje zwroci uwage ze
                                        zupelnie inaczej traktuje sie zdrade mezczyzny i kobiety . Mezczyzna traktwany
                                        jest jako istota poligamiczna, ktora ze wzgledu na normy spoleczne (ktore sam
                                        stworzył) zgodzil sie na monogamie...ale jest to dla niego stan nienaturalny
                                        zatem usprawiedliwiac i tlumaczyc ze taka "meska natura" - natomiast kobieta,
                                        ktora zdradza jest z gruntu zła, i tak jak mezczyzne idealnie tlumaczy biologia
                                        tak kobiety nic nie tlumaczy.
                                        • dixia Re: aż mnie skręca 09.06.06, 08:30
                                          Zdrady tak naprawdę nic nie tłumaczy... Próby wybielania własnych grzeszków tu
                                          na nic... Zarówno w przypadku faceta jak i kobiety. Zdrada to zdrada - i cześć
                                          pieśni!!!
                                          • misssaigon Re: aż mnie skręca 09.06.06, 08:32
                                            jasne, to pewnie kara tez powinna jednakowa dla wszystkich? najlepiej kara
                                            smierci bez okolicznosci lagodzacych, nadzwyczajnego zlagodzenia kary...itd
                                            itp..czytaj: urawnilowka - wtedy bedzie sprawiedliwie
                                • kici10 Re: wątpliwosc 08.06.06, 22:52
                                  I jeszcze jedno Petarze. Bardzo mnie interesuje jak byś się czuł ze
                                  świadomością 10 romansów Twojej żony w trakcie Twojego małżeństwa. I ze
                                  świadomością, że ona puszczała wcześniej znaki dymne, że coś jest nie tak,
                                  tylko Ty ich nie odbierałeś. Nie zmieniłoby to Twojego dobrego samopoczucia i
                                  nie miałoby wpływu na dalsze Twoje życie? Nie sądzę. Ludzie różnie reagują na
                                  zdradę. I mają do tego najświętsze prawo. Każdy sam rozpatruje swoją sytuację.
                                  I sam określa czy jest jeszcze co ratować, czy nie ma już nic. I uwierz mi
                                  rozstanie jest najmniej bolesną metodą. Nieporównanie bardziej trudne jest
                                  zbudowanie nowego związku z tym samym człowiekiem na bazie żalu, rozgoryczenia,
                                  upokorzenia. Muszą zaistnieć poważne przesłanki, aby podjąć to ryzyko i nie
                                  żałować później zmarnowanego czasu.
                                  • petar2 Re: wątpliwosc 09.06.06, 09:25
                                    Równie dobrze mogłabyś zapytać jak by się czuł m.4 gdyby nie przeczytał
                                    zstawionego mejla, żona wkrótce zaszłaby w ciążę i zmiany hormonalne
                                    zniechęciłyby ją do innych facetów i żyliby długo i szczęśliwie.

                                    > Ludzie różnie reagują na zdradę. I mają do tego najświętsze prawo. Każdy sam
                                    > rozpatruje swoją sytuację. I sam określa czy jest jeszcze co ratować, czy nie
                                    > ma już nic.

                                    Racja. Dlatego nie podważam prawa m.4 do tego co zrobił. W wątku tym rozważamy
                                    sytuację m.4, nie jego żony. I to co napisałem dotyczy jego. Moim zdaniem
                                    lepiej dla niego jeśli wyjaśni sytuację i pobudki żony bo to pozwoli mu zamknąć
                                    tą historię, mniej rzutować na życie i łatwiej je sobie ułożyć.

                                    Nie bronię też do "krwi ostatniej" zdradzających. Wątek ten przybiera duże
                                    rozmiary bo wzbudza emocje i poniekąd dotyka każdego z nas. Każdy piszący albo
                                    czegoś doświadczył albo się obawia i reaguje alergicznie. Charaterystyczną
                                    reakcją na głebokie lęki jest agresja, podkręcanie emocji tłumu. A ja jakoś nie
                                    lubię tłumu. Zapewniam Cię, że gdyby większość krytykowała m.4 i tłumaczyła
                                    jego żonę też bym polemizował.
                                    • kici10 Re: wątpliwosc 09.06.06, 10:27
                                      Moim zdaniem
                                      lepiej dla niego jeśli wyjaśni sytuację i pobudki żony bo to pozwoli mu zamknąć
                                      tą historię, mniej rzutować na życie i łatwiej je sobie ułożyć.

                                      Owszem, też jestem zdania, że przynajmniej trzeba wysłuchać co druga strona ma
                                      do powiedzenia. Zwłaszcza w długotrwałych związkach. Jednak uważam, że
                                      pojedyncza rozmowa lub nawet kilka niczego nie wyjaśni, a jedynie zagmatwa. Do
                                      dokopania się do prawdziwych przyczyn potrzeba otwartości na maxa obydwu stron.
                                      Z reguły jest to obarczanie winą partnera, a wybielanie siebie, które niczego
                                      nie wnosi. Pozostawia zdradzonego dodatkowo w upokorzeniu i świadomości, że sam
                                      zapracował na to co się stało. Tak więc dokopuje mu się po raz drugi.
                                      Zdradzający przedstawia sytuację tak, że w obliczu tego co było pomiędzy nimi,
                                      no poprostu musiał to zrobić, nie miał innego wyjścia. A wszystko to wina
                                      partnera.Jest to zrozumiałe z psychologicznego punktu widzenia (zachowanie
                                      twarzy), ale napewno nie służy polepszeniu stosunków pomiędzy partnerami.
                                      Zdradzony oczekuje pokajania się, a nie aroganckiego zwalania winy. Jeśli chce
                                      się wybaczenia, to najpierw lekcja pokory, a dopiero później rozwiązywanie
                                      węzła narosłych żalów, tłumaczenia, naprawy.
                                      • petar2 Re: wątpliwosc 09.06.06, 11:45
                                        Lekcja pokory. Wystawienie walizek, uderzenie w twarz, awantura, potłuczenie
                                        rodzinnej zastawy.
                                        Z racjonalnego punktu widzenia najkorzystniejsze wystawienie walizek.
                                        Wykorzystując zaskoczenie łatwo to zrobić (parę dni później byłoby trudniej) a
                                        jaka przewaga psychologiczna przed żoną i otoczeniem. Świetny punkt do
                                        dyktowania warunków, do rozwodu.
                                        No i z psychologicznego punktu widzenia zachowanie twarzy: "owszem, zdradzała
                                        mnie i to od dawna ale zachowałem się jak należało, twardo i bez litości.
                                        Nikt mi nie zarzuci, że stchórzyłem, zmiękłem, brak mi godności."

                                        Myślę, ze w decyzji m.4 było sporo z takiej kalkulacji. I nie odmawiam mu prawa
                                        do tego. Tylko gdzieś tam wsiąknęło szybko "bardzo ją kocham".
                                        Miłość to nie umowa biznesowa gdzie przy naruszeniu warunków jednej strony
                                        druga zupełnie naturalnie egzekwuje zapisane kary i odszkodowania.
                                        • xvqqvx Re: wątpliwosc 09.06.06, 12:05
                                          > do tego. Tylko gdzieś tam wsiąknęło szybko "bardzo ją kocham".
                                          > Miłość to nie umowa biznesowa gdzie przy naruszeniu warunków jednej strony
                                          > druga zupełnie naturalnie egzekwuje zapisane kary i odszkodowania.
                                          Pozwolę sobie zwrócić uwagę na fakt, że m.4 decyzję podjął po przeczytaniu
                                          korespondencji żony z gaszkami i nie wiemy, co w niej było.
                                          Może np. coś takiego (:-)):
                                          "Nigdy nie kochałam męża. Wyszłam za niego, bo był zamożny i z dobrego domu, a
                                          że się zakochał we mnie, to szkoda było tracić taką partię. Najchętniej bym się
                                          dawno z nim rozwiodła, ale gdzie tyle będę miała. A jemu wystarczy powiedzieć
                                          <<Kocham cię.>> i jest cały rozanielony.".
                                          Celowo wybrałem przykład skrajnie przejaskrawiony, ale dlatego żeby podkreślić,
                                          że bezpośrednio do decyzji mogła przyczynić się korespondencja i zawarta w niej
                                          treść.
                                          • petar2 Re: wątpliwosc 09.06.06, 12:19
                                            Teoretycznie mogłoby w korespondencji być coś w tym stylu. Ja jednak wątpię by
                                            tam było coś więcej niż w pierwszym liście.
                                            M.4 podał rzeczowo sporo informacji dotyczących tego listu oraz aspektów całej
                                            sprawy (a tak naprawdę nic nie napisał o żonie, o ich dotychczasowym życiu)
                                            więc gdyby było coś więcej, napisałby.
                                            Treść skrzynki po prostu potwierdziła przeczytaną wiadomość i pokazała, że to
                                            nie był incydent. M.4 wykląda na rozsądnego, chłodnego faceta, żonie zapewne
                                            brakowało ekscytujących uniesień, romantycznych wyznań które były w listach.
                                            I to mogło przekonać M.4 że związek nie ma szans.
                                          • m.4 Re: wątpliwosc 11.06.06, 21:07
                                            Rzeczywiscie do mojej decyzji przyczynila sie tresc tamtej
                                            korepondencji.Podales przejaskrawiony przyklad ale potwierdzam to co piszesz. Z
                                            tamtych listowwiele sie dowiedzielem.Wystarczajao wiele zeby wiedziec jak
                                            mezczyzna powinien sie zachowac w takiej sytuacji.
                                        • kici10 Re: wątpliwosc 12.06.06, 09:44
                                          A nie przyszło Ci do głowy, że miłość to uczucie. Można kogoś kochać i nie
                                          mieszkać z nim. Są takie pary, które się kochają, ale nie są w stanie ze sobą
                                          żyć. Ponadto tu ścierają się ze sobą dwie miłości: miłość własna i miłość do
                                          partnera. I miłość własna nakazuje nie pozwalanie partnerowi na takie
                                          zachowania. Również nie bez znaczenia jest świadomość, że zostało się
                                          wmanewrowanym w trójkącik, bez pytania o zgodę. Nie każdy ma ochotę spijać
                                          ślady trzeciej osoby, a niektórych to nawet brzydzi. Tak więc ta miłość jest
                                          wystawiona na ciężką próbę. Czasami trzeba zastosować tzw. trudną miłość. Tzn.
                                          pozwolić partnerowi zaznać wszystkich konsekwencji swojego zachowania i
                                          pozwolić mu na świadomy wybór. Inaczej mówiąc, skoro widział(a) swoje szczęście
                                          w objęciach kochanka(i), to niech sobie to szczęście weźmie z całym
                                          dobrodziejstwem inwentarza (prozą codziennego życia). Nic na siłę. Wtedy jest
                                          szansa, że świadomie określi kto jest w jego(jej) życiu ważny. Pozwólmy ludziom
                                          ponosić konsekwencje swoich zachowań, a nie chrońmy ich na siłę przed nimi
                                          kosztem własnym
                                    • kici10 Re: wątpliwosc 09.06.06, 10:30
                                      I wszystko dobrze, póki sprawa się nie rypnie. Ale cholerka rypnąć się może
                                      zawsze, nawet po dwudziestu latach.
                • your_and Re: wątpliwosc 07.06.06, 21:02
                  petar2 napisał:
                  > Tu chodzi raczej o zdradę kobiety.

                  Generalizując reguły: jak nie ma w związku dziecka to zdradza niespełniona
                  kobieta. Jak dziecko jest to zdradza odstawiony na boczny tor mężczyzna?
                  • petar2 Re: wątpliwosc 08.06.06, 11:57
                    > Generalizując reguły: jak nie ma w związku dziecka to zdradza niespełniona
                    > kobieta. Jak dziecko jest to zdradza odstawiony na boczny tor mężczyzna?

                    Myślę, że można dostrzec taką prawidłowość.
          • srebrzysta Re: wątpliwosc 07.06.06, 10:56
            Czy jedno z malzonkow, nie ma znaczenia ktore, ma prawo nawet dzialajac w
            slusznym oburzeniu, natychmiast kazac sie drugiej stronie wyniesc na amen? Z
            wpisow M4 tak wynika - spakował zone, i teraz nie ma ona wstepu do mieszkania.
            Ja naprawde rozumiem , ze byl wsciekly, rozumiem chec natychmiastowego ukarania
            zony i rozstania. Ale nie wyobrazam sobie, ze ja sama, odkrywszy np w
            analogiczny sposob zdrade meza, kaze mu sie natychmiast wynosic i nie pozwalam
            przestapic progu domu. Mysle, ze w swietle prawa cos takiego nie jest
            wykonalne. Gdyby bylo, na pewno skorzystalyby z takiej opcji maltretowane zony
            alkoholikow...
            • kici10 Re: wątpliwosc 07.06.06, 12:02
              Właśnie, że jest możliwe. Prawo odnośnie kwestii wyrzucania z domu dręczycieli
              zostało niedawno znowelizowane. Tak więc maltretowana żona może wyrzucić męża z
              domu, do czasu aż sąd zadecyduje co dalej. Tak samo przebywanie w towarzystwie
              zdradzającego(ej) może być formą dręczenia psychicznego, co nie tak trudno
              udowodnić. Tak więc strona pokrzywdzona może spakować manatki i kazać poczekać
              do rozstrzygnięć sądowych.
    • dixia Odkrycie zdrady... reakcja... i komentarze... 07.06.06, 11:28
      Witam, dorzucę swoje 3 grosze.

      m4 - w moim przekonaniu postąpił słusznie. Piszecie, że zbyt pochopnie, że
      okrutnie się obszedł z żoną... Banialuki. Gdyby mnie spotkała taka "przygoda" to
      nie wiem czy nie polałaby się krew... Żona m4 - przez ponad 2 lata - robiła
      gościa w bambuko i teraz wylewają niektórzy krokodyle łzy nad tym, że facet ją
      wywalił z chałupy... Nie no pewnie - powinien pogłaskać ją i pogrozić palcem....
      Samo odkrycie zdrady - przypadek - a następnie łamanie hasła... Znam doskonale z
      autopsji. Też w ten sposób dowiedziałem się, że "nie jestem jedyny". Co prawda
      podówczas jedynie "chodziłem" z dziewuszką niemniej jednak do siebie nie miałem
      nigdy zastrzeżeń, że złamałem prawo...

      Zbytnia szybkość działania? Ja bym nazwał ją "właściwa"!!! A po co czekac na
      wymyślane argumenty? Po co znać jej wersję? Zdrada jest tak bolesną sprawą, że
      jakiekolwiek działanie podejmowane przez nas powinno choć trochę uśmierzyć ból.
      A skoro m4 znalazł ten sposób? Skoro przeorientował swój ból na szybkie
      działanie i brak kontaktów z nią - to przyjmijmy to. Potraktujmy ten watek jak
      film, nowelę czy coś w tym stylu - i po japkach ;o)))

      Zgadzam się ze stwierdzeniem, że zdradę można wybaczyć! Ale jej się nie
      zapomni!! Gdyby nawet jakimś cudem nie rozeszli się - to kobieta będzie miała
      przechlapane! Nigdy nie będzie miała jego zaufania!!!

      No to ja na tyle ;o)))
      • antonio50 Re: Odkrycie zdrady... reakcja... i komentarze... 07.06.06, 13:02
        Zgadzam się Dixia z Twoimi słowami. W w "święcie oburzonych " paniach,
        krytykujących męża na kilometr wyczuwam kochanki, które mogłyby się obawiać
        podobnych zdecydowanych kroków od tych, którym przyprawiają rogi.
      • iberia30 Re: Odkrycie zdrady... reakcja... i komentarze... 07.06.06, 13:21
        dixia-podpisuje sie pod Twoim tekstem obiema lapkami :-)
      • astreja Re: Odkrycie zdrady... reakcja... i komentarze... 07.06.06, 15:44
        również się pod tym podpisuję
        cżłowiek oddaje serce dusze ciało wierzy a tu takie coś okłamywanie i to bardzo
        długo
      • misssaigon Re: gdyby zamknela skrzynke pocztowa.... 07.06.06, 20:20
        abstarhujac od tego czy słusznie czy nie słusznie odsunal swa zone od loza,
        domu i calej reszty to gratuluje m.4 spostrzegawczosci - skoro udalo mu sie
        przeoczyc prawie 2 solidne romanse to jakby oczywiste ze nie zauwazyl
        symptomow, ktore by na kryzys w malzenstwie wskazywaly, na kryzys , ktory
        doprowadzil w prostej konswekcji zamiast do rozmow i postepowania naprawczego
        (moze sygnaly byly ale czy spostrzegawczy m.4 je aby zauwazyl?)
        Zaznaczam, ze zdrada bez powodu - taki seksik dla sportu do dosyc rzadka
        postawa wsrod zameznych kobiet - zwykle do zdrady popychaja : osamotnienie,
        niemoznosc porozumienia sie z partnerem, odegarnie sie za lekcewazenie jej
        zycia problemow etc ...mnozyc by a mnozyc...
        • misssaigon Re: gdyby zamknela skrzynke pocztowa.... 07.06.06, 20:22
          tfu... abstrahujac....oczywiscie
        • your_and Re: gdyby zamknela skrzynke pocztowa.... 07.06.06, 20:57
          misssaigon napisała:
          > domu i calej reszty to gratuluje m.4 spostrzegawczosci - skoro udalo mu sie
          > przeoczyc prawie 2 solidne romanse to jakby oczywiste ze nie zauwazyl
          > symptomow, ktore by na kryzys w malzenstwie wskazywaly, na kryzys , ktory
          > doprowadzil w prostej konswekcji zamiast do rozmow i postepowania naprawczego
          > (moze sygnaly byly ale czy spostrzegawczy m.4 je aby zauwazyl?)

          Dokładnie to samo pomyślałem miss. Przecież to pewien proces oddalania sie
          którego zdrada jest jedynie zwieńczeniem.
          No chyba że od początku się było zupełnym ślepcem komu sie ślubowało...
        • dixia Re: gdyby zamknela skrzynke pocztowa.... 08.06.06, 09:50
          Wszyscy wiem, że można przez wiele lat prowadzić podwójne życie. Zdajemy sobie
          sprawę, że niektórzy potrafią się doskonale maskować. Nie potępiam m.4 za to, że
          nie zauważył bo mógł nie brać tego pod uwagę. A jego żonę wcięgnęło takie życie...
          I jeszcze coś - nie ma wytłumaczenia zdrady!!!! To, że może być źle w
          małżeństwie, może być kryzys to NIC jej nie tłumaczy!!! Nie ma, niestety...
          Można próbować zrozumieć dlaczego - jednak jest to przestępstwo p-ko związkowi -
          i dlatego różny jest wyrok...
          • uwolniony Re: gdyby zamknela skrzynke pocztowa.... 08.06.06, 14:30
            dixia napisał:
            > Wszyscy wiem, że można przez wiele lat prowadzić podwójne życie. Zdajemy sobie
            > sprawę, że niektórzy potrafią się doskonale maskować. Nie potępiam m.4 za to,
            > że nie zauważył bo mógł nie brać tego pod uwagę. A jego żonę wcięgnęło takie
            > życie...
            > I jeszcze coś - nie ma wytłumaczenia zdrady!!!! To, że może być źle w
            > małżeństwie, może być kryzys to NIC jej nie tłumaczy!!! Nie ma, niestety...
            > Można próbować zrozumieć dlaczego - jednak jest to przestępstwo p-ko
            > związkowi - i dlatego różny jest wyrok...
            podpisuje się pod tym 4 kończynami.
            Zarówno kobiety jak i mężczyźni potrafią świetnie się maskować i udawać. EX
            miała w pracy pseudo "żelazna dziewica" ;) dla kogo żelazna to żelazna (dla
            tych którzy nie mogli wspomóc jej kariery...) ... dla innych bardzo łatwa.
        • kici10 Re: gdyby zamknela skrzynke pocztowa.... 08.06.06, 11:51
          W tym miejscu pozwolę sobie nie zgodzić się z taką opinią. Moje doświadczenia w
          tej kwestii są inne. Czasami bywa tak, że partner powodowany wyrzutami sumienia
          stara się wynagrodzić drugiemu to, że go zdradza. Staje się "do rany przyłóż".
          I to zarówno w codziennych sprawach, jak i w seksie. A proszę mi wierzyć,
          niektóre kobiety potrafią perfekcyjnie udawać. I jeśli nawet wcześniej w
          związku był kryzys, to po takiej zmianie zachowania partner zaczyna sądzić, że
          wszystko idzie ku lepszemu. A w tym czasie romans kwitnie.
    • tajmahal2 Re: Odkrylem zdradę żony....... 07.06.06, 12:54
      Wynajmij detektywa i jesli dostarczy dowodow rozstan sie z zona. Szkoda czasu na
      ten zwiazek.
      • uzne Re: Odkrylem zdradę żony....... 07.06.06, 13:34
        jak nie masz dzieciaka to sie ciesz, polecam zebys ja wyd... i rzucil w krzaki, zrobila to raz zrobi to ponownie. ciesz sie zyciem a nie stresuj glupia baba. po ulicach chodzi miliony innych kobiet. pozdro.
        • zonaniezona1 Podmiotowy ... 07.06.06, 19:46
          stosunek do drugiego człowieka :))))
          • m.4 Re: Podmiotowy ... 07.06.06, 20:26
            Dzieki za dalsze glosy w dyskusji na temat mojego życia.Nie mam do nikogo
            pretensji.Każdy z was wyraza swoje zdanie.Wierzcie lub nie ale czytalem ten
            watek wiele razy.....Decyzje sa moje a nie wasze.....
            Spodziewalem sie osadzania swojej decyzji.Tak to jest na forach interenetowych
            jak wystawia sieswoja prywatnosc na widok ludziom. Jedni mnie popieraja inni
            gania za to ze wyrzucilem zone.
            Moi rodzice mieszkaja 200 km dalej. Jej mieszkaja w tym samym
            miescie.Wiedzialem ze nie wyladuje pod mostem. Moglem isc do znajomych,
            przyjaciol. Moglem ale to ona mnie zdradzila wiec dlaczego mialbym się
            wyprowadzac? Skoro było jej gdzies lepiej to może tam przebywac 24
            h/dobe.Umozliwilem jej to.

            Otrzymalem przykra propozycje e-mailowa. W zwiazku z nia pradopodobmie
            poprzestane na opowiadaniu wam swoich poczynan.Nie chce aby moje zycie prywatne
            posluzylo komus za scenariusz do ksiazki, opowiadania itp./ Odezwala sie do
            mnie pani z telewizji propnujac udzial w programie o zdradzie. Nie bede podawal
            nazwy telewizji i programu. Odmowilem ale podejrzewam ze czyta Pani ten watek.
            Proszę mi wierzyc ze nie wszystko w zyciu jest na sprzedaz.Wspolczuje ze Pani
            tego nie rozumie. Dziekuje wszystkim ktorzy okazalimi wsparcie na forum czy to
            poza nim piszac wiadomosci prywatne.Przepraszam tych ktorym nie
            odpowiedzialem.Pozdrawiam i dzieki wam za pomoc bo wasze opinie okazaly sie
            nieocenione.....
            • iberia30 Re: Podmiotowy ... 07.06.06, 20:40
              m.4 napisał:

              >Moglem ale to ona mnie zdradzila wiec dlaczego mialbym się
              > wyprowadzac? Skoro było jej gdzies lepiej to może tam przebywac 24
              > h/dobe.Umozliwilem jej to.

              dokladnie.

              >
              > Otrzymalem przykra propozycje e-mailowa. W zwiazku z nia pradopodobmie
              > poprzestane na opowiadaniu wam swoich poczynan.Nie chce aby moje zycie
              prywatne posluzylo komus za scenariusz do ksiazki, opowiadania itp./ Odezwala
              sie do mnie pani z telewizji propnujac udzial w programie o zdradzie. Nie bede
              podawal nazwy telewizji i programu.

              domyslam sie, ze to tvn-rozmowy w toku, ale takie sa ich sposoby zdobywania
              gosci do tego talk-show.

              > Odmowilem ale podejrzewam ze czyta Pani ten watek.
              > Proszę mi wierzyc ze nie wszystko w zyciu jest na sprzedaz.Wspolczuje ze Pani
              > tego nie rozumie. Dziekuje wszystkim ktorzy okazalimi wsparcie na forum czy
              to poza nim piszac wiadomosci prywatne.Przepraszam tych ktorym nie
              > odpowiedzialem.Pozdrawiam i dzieki wam za pomoc bo wasze opinie okazaly sie
              > nieocenione.....

              nie przejmuj sie, glowa do gory!
              Wszystkiego dobrego, trzymaj sie.
            • movisz Re: Podmiotowy ... 08.06.06, 01:39
              Calkowicie popieram twoje decyje odnosnie wszystkiego co uczyniles by dojsc do
              zakonczenia tego zwiazku. Prawdopodobnie gdyby wchodzily w gre dzieci to troche
              bym sie wahala z tak radykalnymi posunieciami z twojej strony. Ale na szczescie
              ich nie macie. Jednakze zyczylabym kazdej kobiecie zdradzanej bo wiemy ze ich
              jest jednak wiecej tyle konsekwencji i stanowczosci ile ty wykazales. Do tego
              potrzeba bylo duzo sily a kobietom czesto tego brak.
              Zdrady zrobily sie zbyt normalnym zjawiskiem w tych czasach i czas jest by
              uzmyslawiac ludziom ile zla sie z tym wiaze i ile ludzi sie krzywdzi i takze
              ile traci sama osobowa zdradzajaca. Zdrada to nic innego jak brak honoru,
              klamstwo, tchorzostwo, zaklamanie, wygodnictwo i niedowartosciowanie.
              Jestes bogatszy o jedno zle doswiadczenie ale nie obawialabym sie o twoja
              przyszlosc bo widac ze jestes facetem z charakterem.
              • drak02 Re: Podmiotowy ... 08.06.06, 09:12
                Gawiedź niestety lubi oglądac takie "sensacje'.
                Twoja postwa bardzo mi zaimponowała, zachowałes sie jak meżczyzna z charakterem.
                Myślę że twój post powinna przeczytać sobie autorka innego postu na tym forum
                może dla niej i dla innch znudzownych żon będzie to jakąs przestrogą.
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=33548248
                Romans twojej żony to nie było jakiś przypadkowe zauroczenie, jednarozowe
                zapomnienie. To mozna by jescze jakoś zrozumieć , natomiast w przypadku twojej
                żony to było długotrwałe oszukiwanie i podwójne życie.
                Pozdrawiam i życzę Ci powodzenia:)
                • flig Re: Podmiotowy ... 08.06.06, 09:49
                  Zastanawia mnie jedno. Wiele osób pisze, że nie był to jednorazowy wyskok,
                  zauroczenie. To byłoby lepsze? Łatwiej sobie wytłumaczyć, że powodem był alkohol
                  czy chwilowe "zamroczenie" niż jakieś nasze błędy prawda?
                  Moim zdaniem właśnie jednorazowe skoki w bok świadczą o takich jak to piszecie
                  "ciągotach". Jeśli kobieta decyduje się na podwójne życie, długotrwały romans to
                  na pewno nie podjęła decyzji w 5 minut. To musiał być proces. I wina NIGDY nie
                  leży po jednej stronie. A zdradzony/zdradzona też/ zazwyczaj potem mówi "może
                  robiłem/nie robiłem czegoś tam, może nie było różowo ale to nie upoważnia do
                  zdrady". Nie upoważnia. Ale doprowadza do rozpaczy. Do poczucia, że skoro on/ona
                  o mnie nie dba, nie widzi mojej złości,smutku,załamania to znaczy, że jestem
                  nieważny, że zasługuję na takie traktowanie. I zdarza się zdrada. Która jest
                  wynikiem zaniedbania, lenistwa, zauważania tylko czubka własnego nosa.
                  Zapewniam, że gdyby wysłuchać opowieści zdradzającego i zdradzonego to
                  przedstawiliby swój dotychczasowy związek w zupełnie innych barwach.

                  • dixia Re: Podmiotowy ... 08.06.06, 09:56
                    No pewnie. Truizm...
                    Ale skoro jest rozpacz - to odejdźmy, zakończmy związek. A wtedy róbmy co chcemy
                    ale litość boską nie próbujmy wytłumaczyć się i wybielić gdy zdradzamy!!!
                    • misssaigon Re: Podmiotowy ... 08.06.06, 10:05
                      a nie uwazasz ze to m.4 sie wybiela i kreuje na sprawiedliwego, niezlomnego i
                      ostoje uczciwosci malzenskiej bez cienia watpliwosci wydajac wyrok na swa
                      wiarolomna zone....pomnik mu sie nalezy ..ani chybi a co najmniej zgrabny
                      postumencik.
                      • drak02 Re: Podmiotowy ... 08.06.06, 10:13
                        Nie twierdze że trzeba usprawiedliwiać i wybaczac jednorazowe skoki w bok.
                        Zdrada jest zdradą i tyle. Chodzi o to, że czasem kryzysy w małżeństiwe
                        zdarzają się, narasta brak zrozumienia , z róznych powodów małżonkowie żyją
                        obok siebie a nie ze sobą i obydwie strony maja swiadomosc tego ze sytuacja nie
                        jest normalna. Natomiast z tego co zrozumiałem, autor postu był przekonany ze
                        jego małżeństwo funkcjonuje normalnie, żona nie sygnalizowała jakis powaznych
                        problemów, z tego co pisze autor nie wynika że ich małżeństwo przeżywało
                        kryzys. Wręcz przeciwnie, żona sypiała z mężem i utwierdzała go w przekonaniu
                        że wszystko jest o.k. Dlatego pojawia się wątek podwójnego zakłamanego życia .
                        • flig Re: Podmiotowy ... 08.06.06, 10:30
                          To że ktoś z kimś sypia nie oznacza że jest ok.
                          To że jedna osoba uważa że nie ma problemu nie oznacza że tak jest.
                          To że ktoś nie widzi sygnałów dawanych przez drugą osobę nie oznacza że ich nie
                          było.

                          Odejście nie jest łatwe i nie zawsze jest najlepszym wyjściem.

                          Zdrada jest paskudna, niemoralna itp itd. Ale niektórym pozwala nie zwariować.
                          • doti103 Re: Podmiotowy ... 08.06.06, 11:14
                            zdrada , podwóje życie, powodują, ze zdradzający zmienia swój system wartości i
                            dopasowuje zasady do swojej sytuacji...
                            moim zdaniem jest to taka równia pochyła...
                            robi się to po raz pierwszy bo małżeństwo jest niedobre,mąż nie spełnia
                            oczekiwań, bo powiało nudą i beznadzieją albo dlatego, ze raptem spotykamy na
                            sojej drodze kogoś kto powoduje, że świat wiruje...
                            a potem to juz z górki..hamulce są zwykle osłabione
                            i żyje się w takim fikcyjnym układzie nierzadko zapominając, ze mąż jest
                            człowiekiem, któremu się cos kiedyś przysięgało, obiecywało...
                            zdrada upadla...nie tylko zdaradzonego
                          • kici10 Re: Podmiotowy ... 08.06.06, 14:57
                            Jasne. Jeśli jedna strona myśli, że w związku wszystko się układa, to musi
                            pójść do wróżki, aby sie zapytać, czy tak jest, czy jej się tylko tak wydaje.
                            Sygnały wysyłane nie dla wszystkich są jasne i we właściwy sposób
                            interpretowane. Jeśli coś komuś nie pasuje, to mówi się wprost, a nie puszcza
                            sygnały dymne. A system wartości rzeczywiście ulega modyfikacji, po to by
                            zachowac w miare dobre zdanie o sobie. I choćby najświętszy był partner, to
                            zawsze znajdzie się w jego zachowaniu coś, co usprawiedliwia własne
                            postępowanie. Moim zdaniem do zdrady rzeczywiściwe popycha brak szacunku do
                            partnera, jak i pewność tego, że nie odejdzie. Czasem za tę przedwczesną
                            pewność i brak szacunku trzeba zapłacić.
                      • m.4 Re: Podmiotowy ... 11.06.06, 21:14
                        Nie wybielam sie nie kreuje na sprawiedliwego niezlomnego i ostoje
                        uczciwosci.Ja mam dowody zdrady mojhej zony wiec twoje slowa "bez cienia
                        watpliwoscie" sa nieprawdziwe.
                  • uwolniony Re: Podmiotowy ... 08.06.06, 11:26
                    upraszczasz... wszystko...
                    Niestety do zdrady pcha nie tylko niezadowolenie w obecnym związku ale także
                    genetycznie zaprogramowane "..." oraz chęć przezycia czegoś nowego, a przede
                    wszystkim egoizm i brak szacunku dla obecnego partnera.
                    Przestańmy się bawić w tłumaczenie wszystkiego "krzywdą" osoby która zdradza.
                    Zdradzający robi to dla własnej przyjemności. Czy większość ludzi kradnie z
                    głodu czy dla chęci zysku???
                    Dla mnie podobnie zdradzający w większości robią to dla zaspokojenia własnych
                    chuci, podniesienia poziomu adrenaliny... a Ci którzy to robią bo partner
                    jest "be" też nie potrafią radzić sobie z problemami i rozwiązywaniem
                    partnerskich problemów choćby przez rozmowę.
                    Mierzi mnie tłumaczenia zdradzających pod hasłem "zdradzaja bo w związku nie
                    otrzymywali tego co potrzebowali"... może nie potrafili wyartykułować co
                    potrzebują?
                    • flig Re: Podmiotowy ... 08.06.06, 11:41
                      > Mierzi mnie tłumaczenia zdradzających pod hasłem "zdradzaja bo w związku nie
                      > otrzymywali tego co potrzebowali"... może nie potrafili wyartykułować co
                      > potrzebują?

                      Tak, a zgwałcone prowokowały...bitym pewnie się należało...
                      Jaki piekny czarno-biały świat
                      • uwolniony Re: Podmiotowy ... 08.06.06, 14:25
                        > Tak, a zgwałcone prowokowały...bitym pewnie się należało...
                        ciekawa interpretacja... porównanie osób które zdradzają do zgwałconych i
                        bitych. Jak dla mnie przegięcie i nic więcej. Patrząc aż tak krzywo na życie
                        można dojść do wniosku że faszyzm miał dobre intencje.
                        Życzę dobrego życia i samopoczucia.
                        Jestem wrogiem inkwizycji... ale za swoje czyny się odpowiada.

                        > Jaki piekny czarno-biały świat
                        nie wiem jak Twój, ale mój jest kolorowy i bardzo sympatyczny, od czasu jak
                        uwolniłem się od kłamstwa i obłudy :)
                    • your_and Re: Podmiotowy ... 08.06.06, 11:44
                      uwolniony napisał:
                      > Mierzi mnie tłumaczenia zdradzających pod hasłem "zdradzaja bo w związku nie
                      > otrzymywali tego co potrzebowali"... może nie potrafili wyartykułować co
                      > potrzebują?

                      A jak potrafią wyartykułować? I druga strona ma to za nic? Bo ma wizje jedynie
                      słuszną nie podlegającą negocjacji - własnych potrzeb. Niby jedna strona jest
                      zadowolona bo postawiła na swoim a w tle narasta oddalanie.

                      > Zdradzający robi to dla własnej przyjemności. Czy większość ludzi kradnie z
                      > głodu czy dla chęci zysku???

                      Okazja zawsze czyni złodzieja (niestety). Jedni kradna a z biedy a dla innych
                      jest to sposób na życie. A policja do której sie zwrócisz wytknie ci ze musiałeś
                      byc bardzo głupi i naiwny żeby zostawić cenne radio w aucie w centrum miasta.
                      Albo wcale nie było dla ciebie cenne, a dla kogoś było i na pewno nie podzieli
                      twojego oburzenia jak Ci go ukradną...
                      • uwolniony Re: Podmiotowy ... 08.06.06, 14:22
                        > Okazja zawsze czyni złodzieja (niestety). Jedni kradna a z biedy a dla innych
                        > jest to sposób na życie. A policja do której sie zwrócisz wytknie ci ze
                        > musiałeś
                        > byc bardzo głupi i naiwny żeby zostawić cenne radio w aucie w centrum miasta.
                        > Albo wcale nie było dla ciebie cenne, a dla kogoś było i na pewno nie podzieli
                        > twojego oburzenia jak Ci go ukradną...

                        AMEN
                        • m.4 Re: Podmiotowy ... 11.06.06, 21:03
                          Miałem siedziec cicho ale zmienilem zdanie.
                          Kolejna propozycja wystapienia w programie zmusilamnie do wypowiedzi na
                          forum.Proszę się nie fatygowac ponownie i nie pisac do mnie.Odpowiedzialem
                          dziennikarce TVN Miasta Kobiet gdyz jej list był uprzejmy i konkretny.Dostalem
                          kolejny list , z tej samejstacji czyli TVN ale z programu Rozmowy w toku.
                          Dziennikarka tego programu przeprasza mnie w pierwszym zdaniu za za
                          zasmiecanie skrzynki........!!!!!!!!!! Ludzie zmilujcie sie........Jeśli jakis
                          program z TVN chcialby mnie u siebie goscic uprzedzam ze dziekuje za
                          zaproszenie. Proszę to gdzies wywiesic u siebie w TVN/ Nie mam uprzedzen do TVN
                          wiec jak polsat czy inna stacja napisze tez odmowie.Moje zycie,moja tragedia
                          nie jest na sprzedaz.Zapamietajcie to sobie!!!!
                          • to.ja.kas Re: Podmiotowy ... 12.06.06, 11:26
                            Witaj,

                            i nie przejmuj sie tymi mailami. Czyta sie Ciebie z uwaga bo masz mądre i
                            wyważone sądy i opinie. Wielu z nas dostało takie maile z propozycja występu
                            czy zwierzenia sie publicznie. Oni chyba takie propozycje wysyłaja wiekszosci
                            osób tu piszącym. Ja tez dostałam.
                            sama propozycja zostaje tylko niewarta uwagi propozycja, poki sam nie zaczniesz
                            sie zastanawiac czy nie warto skorzystac :-)
                            • dixia Re: Podmiotowy ... 12.06.06, 11:44
                              Zgadzam się. Olej dziennikarzy! Gdzieś przeciez muszą szukać ludzików co
                              wystąpia w debilnym prgramie... :o)))
                              • kawitator do M 14.06.06, 10:31
                                Do M
                                Nie miałem dostępu do sieci przez jakiś czas . Przeczytałem twój wątek po powrocie Trudno cos dodać albowiem dyskutanci poruszyli juz chyba wszystkie możliwe aspekty i konsekwencje twojej sytuacji.
                                Chciałbym jednak zwrócić twoja uwagę na temat juz poruszany szczególnie w wypowiedziach Petera Kici i Uwolnionego.
                                Ludzie budują związki lokują w nich swoje uczucia, nadzieje i pragnienia. Budują je w formie sakramentalnej lub nie ale w każdym wypadku zakładają, ze to będzie na zawsze „dopóki śmierć ich nie rozdzieli”. Jeżeli związek się rozpada to musimy przyznać ze oboje ponieśli klęskę Ich zamierzenia się nie udały. Tak tez stało w przypadku Twoim i Twojej żony. Nie wchodzę tutaj w sprawy przyczyn czy winy. Ale nawet jeżeli „była to zła kobieta” to ty ja jednak wybrałeś Były jakieś powody dlaczego wybrałeś właśnie tę kobietę .
                                Dlaczego o tym piszę Uważam ze powinieneś dopuścić do głosu swoją żonę Powinieneś wysłuchać jej opowieści . Nie musisz jej wybaczać ale postaraj się zrozumieć choć na chwilę . Być może karmiona radami tygodników dla kucharek będzie łgała dalej ale jest możliwe także , że się przełamie i zacznie mówić szczerze . Być może zobaczysz w niej także człowieka przeżywającego swoje załamania rozterki i tragedie. To będzie także dla Ciebie nauka Bardzo cenna nauka.
                                W tej chwili może to być dla ciebie bolesne bowiem zakochanie walczy o lepsze z obrzydzeniem i nienawiścią ale przyzwoitość wymaga abyś to zrobił. Możesz zakończyć ten związek lub nie . To jest wyłącznie Twoja i Tylko twoja decyzja ale chcąc budować coś nowego powinieneś pozamykać do końca poprzednie sprawy. To pomaga zacząć od nowa
                                • matylda_n Re: do M 14.06.06, 10:34
                                  mądre słowa :)
                                  • woman-in-love Re: do M 18.06.06, 20:43
                                    Tak, wyjatkowo madre słowa. Kawitator nie zniża lotu. Pozdrawiam :-)
          • uzne Re: Podmiotowy ... 19.06.06, 22:26
            a jaki byl stosunek zony do meza? ona sie moze dymac a on ma moze poklepywac ja
            po glowie??? pozdr
            • xvqqvx Re: Podmiotowy ... 20.06.06, 06:38
              > ona sie moze dymac a on ma moze poklepywac ja po glowie???
              No co Ty? Przecież to zbyt samcze i nienowoczesne. :-)
              Powinien wynająć dla żonki i jej kochasia mieszkanko na schadzki, a także
              znaleźć jej jeszcze z 2 kochanków, żeby była w pełni usatysfakcjonowana. :-)
              • dixia Re: Podmiotowy ... 20.06.06, 08:54
                Jakby tak robiła w polu to nie miałaby juz ochoty na jakieś miastowe fanaberie...

                - rolnik
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka