Dodaj do ulubionych

Małżeństwo na całe życie

13.06.06, 08:40
Witam
Zastanawiam się czy w dzisiejszych czasach małżeństwo ma szanse przetrwać do
późnej starości.
Jestem mężatką od przeszło 3.5 roku, mam wspaniałego męża, bardzo się
kochamy, mamy też wspaniałego 2.5 letniego synka. Planujemy drugie dziecko.
Czasem jak myśle o moim szczęściu to aż sie boję czy za 20 lat mój mąż nie
zostawi mnie albo znudzi się mną.
Może wina tkwi gdzieś w przeszłości i dlatego mam strach i obawy. Mój tata po
25 latach małżeństwa odszedł do innej kobiety, a nic wcześniej nie wskazywało
na to, że rodzice się rozejdą.
Obserwuj wątek
    • skorpionica11 Re: Małżeństwo na całe życie 13.06.06, 08:50
      Mysle ze ma szanse jesli ludzi umieja rozmawiac ze soba,a tutaj na forum po nie
      ktorych widac ze nie umieja wogle rozmawiac z partnerem lub partnerka
      Nie powinnnas az tak bardzo sie zadreczc mysla ile potrwa twoje maluzenstwo
      jesli jestescie szczesliwi i nie ma duzych klutni to cieszcie sie soba
      Wiesz moze ty nie widzialas ze miedzy twoimi rodziciami jest zle i to dla
      ciebie bylo szokiem,bo wlasnie po jakims czasie wbija sie rutyna i
      przyzwyczajenie a zwlaszcza po takim czasie 25 latach.
    • petar2 Re: Małżeństwo na całe życie 13.06.06, 09:55
      > Zastanawiam się czy w dzisiejszych czasach małżeństwo ma szanse przetrwać do
      > późnej starości.

      Życzę Ci jak najlepiej ale generalnie małżeństwo ma coraz mniejsze szanse
      ponieważ zmieniają się wartości i priorytety.
      Dawniej w cenie były odpowiedzialność i normy społeczne. Normy wymyślone nie
      tyle przez religię co wykształtowane i sprawdzone przez setki pokoleń. Różnice
      potrzeb między płciami i jarzmo w postaci małżeństwa do grobowej deski (bardzo
      korzystne dla kobiet) faceci rekompensowali sobie wizytami w burdelu, romansami
      czy seksem z wesołą wdówką co, choć naganne moralnie, stanowiło równowagę w
      małżeństwie i wpływało na jego trwałość.
      Do tego dochodziły aspekty materialne, rodzina to było również gospodarstwo,
      sklep, biznesik.

      Dziś, przy galopującym postępie technicznym ludziom wydaje się, że również
      modele społeczne mogą się szybko zmieniać. Naiwnie uważają, że dużo rozumieją
      więc łatwo odrzucają normy społeczne traktując je jako archaizm i ciemnogród.
      Ten sam postęp techniczy umożliwił emancypację kobiet.
      Teraz najważniejsza jest wolność (często infantylnie rozumiana jako prawo do
      wyboru każdej alternatywy w dowolnym momencie) oraz szczerość (ze skrajnymi
      postawami typu: małżonkowie nie powinni mieć przed sobą żadnych tajemnic czy
      sfery prywatności).

      Załóżmy, ze facet ma 45-50 lat, sporo sił witalnych, odchowane dzieci, żonę
      niezainteresowaną seksem, tenisem, nartami i brydżem z którą łączy go już tylko
      przywiązanie, zabezpieczoną socjalnie i ewentualnymi alimentami.
      Jeśli najważniejsza wolność, szczerość i partnerstwo to dlaczego ten facet nie
      miałby wybrać sobie na kolejny etap życia 10-15 lat młodszą partnerkę z którą
      dużo lepiej zrealizowałby swoje potrzeby?

      Dodatkowo sprzyja temu podważenie pozycji małżeństwa (otwarcie tej instytucji
      dla homoseksualistów, zabezpieczenia dla konkubinatów).
      Rozwód nie jest już porażką, rzeczą wstydliwą lecz po prostu okresową zmianą w
      życiu. Ludzie nie wiążą się "do śmierci" lecz do pierwszego poważniejszego
      kryzysu a przed małżeństwem dodatkowo testują się ile się da.

      Myślę, że ta tendencja będzie się pogłębiać i coraz mniej związków doczeka
      srebrnych godów. Jednak trendy społeczne mają charakter falujący więc po jakimś
      czasie tendencja się odwróci.
      Tym bardziej jak za kilkanaście lat, nafaszerowani wolnością, szczerością i
      partnerstwem zaczniemy na własnej skórze odczuwać skutki długoletniego,
      ujemnego przyrostu naturalnego.
      • dixia Re: Małżeństwo na całe życie 13.06.06, 10:10
        :o)))
        Nie zgodzę się Tobą! Uogólnienia i zrównania dobre są w statystyce!!! Dajesz się
        uwieść czarnym wizjom dziennikarzy i niektórych naukowców. Po za tym patrzymy w
        sposób europocentryczny oraz miejski! Owszem społeczeństwa konsumpcyjne mają
        pewne tendencje do degrengolady. Jednak na Europie i zach. wybrzeżu USA świat
        się nie zaczyna ani nie kończy!!! ;o)))
        A małżeństwa przetrwają. Staną się ponownie "modne"!
        • petar2 Re: Małżeństwo na całe życie 13.06.06, 10:21
          > Nie zgodzę się Tobą! Uogólnienia i zrównania dobre są w statystyce!!!

          Ja właśnie piszę o statystyce a nie pojedyńczych przypadkach.

          > Dajesz się uwieść czarnym wizjom dziennikarzy i niektórych naukowców.

          Ależ skąd. Obserwacja życia oraz tego forum. Jaka jest standardowa odpowiedź
          (90%) na forum na problem gdy żonaty/a się zakocha?
          Rozwieść się.

          > Jednak na Europie i zach. wybrzeżu USA świat się nie zaczyna ani nie
          > kończy!!! ;o)))

          Bez przesady z ta globalizacją, wystarczy mi perspektywa Europy. Myślisz, że
          imigranci z Azji i Afryki zapewnią oczekiwany standard życia starzejącym się
          Polakom?
          Jakoś to nie wychodzi w Hiszpanii czy Francji pomimo subsydiowania budowy
          meczetów przez państwo. A dzietność tam zncznie wyższa.
          No może przyznanie większych praw człekoksztłtnym jest jakimś pomysłem ... ;-)

          > A małżeństwa przetrwają. Staną się ponownie "modne"!

          Przecież tak napisałem.
          • moonbp Re: Małżeństwo na całe życie 13.06.06, 10:48
            Wiecie, w programie naukowym na Discovery, jeden nukowiec powiedizał, że
            zapewne niedługo ludzie dajmy na to w wieku 150 lat, będą na poziomie
            biologicznym 30latka, a za parę stulecie staną się "praktycznie nieśmiertleni".
            Moze więc i lepiej, że przyrost naturalny się obniża? Jeżeli ludzie będą
            umierać dopiero w wieku np, 200 lat ( nie mówiąc już o nieśmiertelności), to
            gdzie my się wszyscy pomieścimy, i co będziemy jeść, pić, itd.? Zwłaszcza, że
            na świecie przyrost i tak jest dodatni, a zasoby naturalne nie rozrózniają
            narodowości ich konsumentów. Jeszcze trzeba będzie sterelizować niemowlęta, bo
            człwiek żyjący 200 lat (nie mówiąc o nieśmiertelności), będzie w stanie
            spłodzić całe miasto!
            • petar2 Re: Małżeństwo na całe życie 13.06.06, 10:58
              Taaa, jakoś w połowie XIX wieku uczeni francuscy (pewnie przodkowie tych
              cytowanych przez Discovery) obliczyli, że przy ówczesnym tempie rozwoju za 100
              lat ulice Paryża będzie zaścielała półmetrowa warstwa końskich odchodów :-)
              • moonbp Re: Małżeństwo na całe życie 13.06.06, 14:38
                E tam. Petarze2 - porównywanie solidnych i popartych sukcesami naukowych
                przewidywań, z prognozowaniem stanu końskich odchodów jest nie adekwatne.
                Dało się zrobić z muchami, da się i z ludźmi. Właśnie rozszyfrowano ostatni
                genom, przewidywnaia są takie, że w przyszłości np. w ogóle nie będzie chorób
                neurodegeneracyjnych, bo ten fragment genomu, który za nie odpowiada, właśnie
                został zupełni odkryty. Pewnie, że to nie od jutra, ale ludzie lekko żyjący 150
                lat, to wcale nie science-fiction. A możliwość całkowietej elimincji starości,
                jako choroby, też nie jest bezpodstawna, nieważne jak abstrakcyjnie brzmi to
                dziś.
                Bodaj Lord Kelvin powiedizł kiedyś, że maszyna cieższa od powietrza nigdy nie
                będzie latała. Myślę, że gigantyczne transportowce wypełnione czołgami są nieco
                od powietrza cięższe. To, że w danym czasie coś brzmi niewiarygodnie, wcale nie
                oznacza, że jest niemożliwe, i że kiedyś nie stanie się faktem.
                • petar2 Re: Małżeństwo na całe życie 13.06.06, 15:18
                  Podejrzewam, ze prognoza względem końskich odchodów była bardziej naukowa wg
                  standardów owczesnych niż więkoszość prezentacji Discovery.
                  Nie rozwijam tematyki genetycznej bo się na tym nie znam a Discovery nie
                  oglądam. Dyskusja nie bardzo na temat bo dotyczy dłuższej i wątpliwej
                  perspektywy. A problemem bieżącym jest jak uchronić się przed starzeniem się
                  społeczeństwa.

                  Tylko jedna uwaga: starość to nie choroba.
              • marcin1973 Re: Małżeństwo na całe życie 14.06.06, 21:57
                petar2 napisał:

                > Taaa, jakoś w połowie XIX wieku uczeni francuscy (pewnie przodkowie tych
                > cytowanych przez Discovery) obliczyli, że przy ówczesnym tempie rozwoju za
                100
                > lat ulice Paryża będzie zaścielała półmetrowa warstwa końskich odchodów :-)

                a w roku 1960 miały się wyczerpać zasoby surowców mineralnych:))
                obliczono też, że srednia prędkość naziemnego poruszania się Londynie nie
                zmieniła się od 100 lat.
          • dixia Re: Małżeństwo na całe życie 13.06.06, 10:57
            To, że jest taka standardowa odpowiedź - wcvale nie znaczy, że "nasze" forum
            jest reprezentatywne ;o))))
      • remax2 Re: Małżeństwo na całe życie 13.06.06, 11:46
        No tak jak do tej pory ceniłem Twoje zdanie, tak ten pseudonaukowy wywód o
        odrzucaniu norm społecznych i tzw.wolności kupy się nie trzyma.

        Jeśli dwoje ludzi się kocha, to nie zmieniają się dla nich "wartości i
        priorytety".
        Zaczałęś od błędnego założenia, więc cały wywód kupy się nie trzyma.
        • petar2 Re: Małżeństwo na całe życie 13.06.06, 12:02
          Dobrze by było gdybyś polemizując używał jednak jakichś argumentów.
          Wartości i priorytety ma się również przed małżeństwem a i świat zewnetrzny
          oddziaływuje na nasze wartości.

          Można przyjąć (choć to zależy od definicji słowa kochać) że ludzie teraz
          bardziej kochają się w małżeństwach niż kiedyś bo dawniej było więcej małżeństw
          z rozsądku, uzależnionych urodzeniem, dziedziczeniem, majątkiem itd.
          Jak to więc jest, że jest coraz więcej rozwodów, singli?

          Najwidoczniej miłość nie jest wystarczającym warunkiem dobrego, trwałego
          związku.
        • annubis74 Re: Małżeństwo na całe życie 13.06.06, 15:53
          ło matko, ja mimo, ze jestem kobietą w szczesliwym związku i romantyzmu mi nie
          brakuje, to jakoś nie wierze w teksty o wiecznej miłości, która wszystko
          pokona. Każdy związek sie zmienia, ewoluuje, trudno wymagac by ludzie, którzy
          poznali sie i pokochali mając lat 20, pozostali takimi samymi do 50. Nad
          związkiem trzeba pracowac i razem sie w nim rozwijac. A pewności i trwałości
          związku nie da żaden papier, cyrograf czy zaklecia przed ołtarzem
      • kici10 Re: Małżeństwo na całe życie 13.06.06, 14:03
        miałby wybrać sobie na kolejny etap życia 10-15 lat młodszą partnerkę z którą
        dużo lepiej zrealizowałby swoje potrzeby?

        Oj Petarze, wiek nie ma tu nic do rzeczy, liczą się chęci.
        • petar2 Re: Małżeństwo na całe życie 13.06.06, 17:26
          > Oj Petarze, wiek nie ma tu nic do rzeczy, liczą się chęci.

          Oczywiście, że chęci. A te są dość mocno uzależnione od wieku.
          Jednym słowem 35-latka statystycznie dużo chętniejsza od 50-latki, bez
          znaczenia czy chodzi o seks czy narty :-)
      • misssaigon Re: Małżeństwo na całe życie 14.06.06, 08:52
        "Załóżmy, ze facet ma 45-50 lat, sporo sił witalnych, odchowane dzieci, żonę
        > niezainteresowaną seksem, tenisem, nartami i brydżem z którą łączy go już
        tylko przywiązanie, zabezpieczoną socjalnie i ewentualnymi alimentami.
        > Jeśli najważniejsza wolność, szczerość i partnerstwo to dlaczego ten facet
        nie miałby wybrać sobie na kolejny etap życia 10-15 lat młodszą partnerkę z
        którą dużo lepiej zrealizowałby swoje potrzeby?"
        pytanie : co zrobi z tymi kobietami, ktore sa niezainteresowane w wieku 45-50
        seksem i nartami? poddac eutanazji? bo raczej watpie ze znajda sobie o 10 lat
        mlodszego partnera, ktory rozgrzeje wystygle chucie....petar - ty z podziwu
        godnym uporem lansujesz meski, nie ludzki pkt widzenia....
        • petar2 Re: Małżeństwo na całe życie 14.06.06, 09:32
          Nie zauważyłaś trybu warunkowego mojego pytania, zacząłem od "jeśli ...".
          Właśnie pokazuję, że obecne wartości przeszkadają małżeństwom "do grobowej
          deski" bo jeśli najważniejsza wolność, szczerość i partnerstwo to jeśli miłość
          się wypali a facet zapała uczuciem do innej, nic nie stoi na przeszkodzie by
          rozbić związek.

          Ja jestem starej daty więc bardziej cenię odpowiedzialność i racjonalne
          podejście do życia, dlatego zamierzam zestarzeć się z moją pierwszą, jedyną i
          najlepszą z żon :-)

          A jako facet oczywiście, że posługuję się męskim punktem widzenia ale często,
          na przykład w tym przypadku, patrzę na interes kobiet.
          Dla nich zmiany społeczne z jednej strony przez emancypację poprzawiły znacznie
          sytuację ale obniżyły trwałość małżeństw na której im dużo bardziej niż facetom
          zależy. W przyrodzie nic nie ginie.
          • misssaigon Re: Małżeństwo na całe życie 14.06.06, 09:43
            petar, tak naprawde to kiedys gwarantem trwalosci malzenstwa byl wlasnie
            mezczyzna...a teraz jest jego slabym ogniwem..miedzy innymi dlatego ze zmienila
            sie jego pozycja spoleczna..zmienila czyli oslabla...kiedys kobieta nie miala
            szans na normal;na egzystencje , w tym przede wszystkim materialna (chyba ze
            odziedziczyla spadek) bez meza..teraz mezczyzna nie jest w stanie najczesciej
            samodzielnie utrzymac rodziny...mezczyznie zostala odebrana jego podstawowa
            rola i niczym jej nie zastapiono - wychowanie chlopcow jest takie jak 100 - 200
            lat temu , i nie przystaje w zaden sposob do zmian zachodzacych w spoleczenstwie
            • petar2 Re: Małżeństwo na całe życie 14.06.06, 11:36
              Nie tyle mężczyzna był gwarantem co normy społeczne i kwestie materialne. Facet
              może i chętnie wymieniłby żonę na nowy model ale:
              - nie było to akceptowane przez otoczenie
              - rozbijał rodzinę i wprowadzał konflikty a to rodzina (dzieci) była gwarancją
              bezpieczństwa na starość
              - żona skazana na męża nie bredziła o orgazmach i grze wstępnej a jak i tak
              było mu mało to zawsze pozostawał burdel, a na to przymykano oczy.
              Przykładem stary Boryna.

              Nie tyle mężczyźnie została odebrana podstawowa rola co sam do tego doprowadził
              przez postęp techniczny umożliwiając emancypację. I do pewnego stopnia były to
              zmiany naturalne, korzystne dla obu płci, ale panie, jak poczuły wiatr w żagle,
              przegięły na własną szkodę.

              Co do wychowania to główne skrzypce grają w nim mamusie i nauczycielki
              wspierane ostatnio przez lewicowe trendy. Ale nie widzę specjalnych zagrożeń,
              jak przyhamuje się panoszenie się lewactwa w edukacji i szkoły oddadzą
              pierwszeństwo w wychowaniu rodzicom to nie będzie źle. Chłopcy wyrosną na
              facetów a dziewczynki na kobiety a nie odwrotnie :-)
              • misssaigon i wszystko jasne ...;)) 14.06.06, 22:30
              • woman-in-love Re: Małżeństwo na całe życie 18.06.06, 20:09
                "szkoły oddadzą pierwszeństwo w wychowaniu rodzicom" - niezle się ubawiłam.
                Szkoły w ogóle nie wychowuja, a rodzice tez specjalnie sie nie kwapią i stąd
                sukces pisemek dla młodych panien itp. Wychowujemy przykładem, więc szkoła nie
                jest w stanie odebrać rodzicom roli wychowawców swoich dzieci. Skad Ty Petar
                bierzesz te swoje truizmy?!?!?!
    • remax2 Re: Małżeństwo na całe życie 13.06.06, 11:35
      Odpowiedż jest jasna i oczywista - ma szanse. Jeżeli dwoje ludzi się naprawdę
      kocha, to dlaczego miałoby być inaczej.

      To forum dla ludzi z problemami. Trafiają tu głównie ci, którym coś w związku
      zaczęło nawalać, ale którzy w większości chcą swoje związki naprawiać - dlatego
      nie może byc traktowane jako "grupa reprezentatywna".
      • petar2 Re: Małżeństwo na całe życie 13.06.06, 11:41
        > Odpowiedż jest jasna i oczywista - ma szanse. Jeżeli dwoje ludzi się naprawdę
        > kocha, to dlaczego miałoby być inaczej.

        No tak, ale po uściśleniu "dwoje ludzi się naprawdę kocha" wyjdzie, że
        niewielki odsetek par to spełnia. A i w tych często zdarza się, że tak jak
        naprawdę się kochali tak w pewnym momencie naprawdę przestają się kochać.
        Miłość to trochę za mało.
        • remax2 Re: Małżeństwo na całe życie 13.06.06, 11:52
          a) co to jest wg Ciebie niewielki odestek i jak go zmierzyłeś ? albo z jakich
          danych źródlowych korzystasz ?

          b) czasami ci którzy się kochali - przestają kochac - to fakt.
          Ale jeśłi się kochają i ciągle dbają o swoją miłośc to czego jeszcze potrzbują ?
          Wygranej miliona w totolotka, lotu na księżyc, zwycięstwa w meczu z NIemcami ?
          Jakoś nie trybię, żeby któras z tych rzeczy byłą wrunkiem koniecznym do
          małżeńskeigo szczęscia.
          • petar2 Re: Małżeństwo na całe życie 13.06.06, 12:18
            a) umówmy się, że jakiś odsetek nie wnikając w liczby.

            > b) czasami ci którzy się kochali - przestają kochac - to fakt.
            > Ale jeśłi się kochają i ciągle dbają o swoją miłośc to czego jeszcze
            > potrzbują?

            "kochają się i ciągle dbają o swoją miłość" - sam widzisz, nie wystarczy już,
            że się kochają ale jeszcze mają dbać o tą miłość i to w sposób ciągły.
            Przyznasz, że to dość trudne warunki w sytuacji szybko zmieniającego się
            świata, wartości, pokus.
            Ja piszę właśnie o tych czynnikach zewnętrznych, które albo pomagają
            małżeństwom albo przeszkadzają. Ostatnio coraz bardziej przeszkadzają i efekty
            widoczne. Choćby po tym wątku, gdzie szczęśliwa żona i mama, bez żadnych
            podstaw obawia się o trwałość swojego małżeństwa.
            • remax2 Re: Małżeństwo na całe życie 13.06.06, 12:51
              Ale to że o miłość trzeba dbać chyba się nie zmieniło ? Myślę, ze tak było
              zawsze.
              Zgodze się całkowicie, ze wspołczesne czynniki,głównie model świata kreowany
              przez media zupełnie nie pomagają w budowaniu trwałości małżenśkiej. Ale
              przecież to od nas zalezy, jak bardzo się im poddajemy !

              Napisałeś pare wpisów powyżej, ze zmieniły się priorytety i wartośći. Nie, bo
              priorytety i wartości sa w nas. To my decydujemy, co zrobimy z naszym życiem.
              Zmieniły się i owszem ale czynniki, formy nacisku z zewnątrz, ale przecież nie
              musimy się im poddawać.

              I chyba trudno zmierzyć, czy teraz jest wiecej (procentowo) szczęsliwych
              małżenstw niż kiedyś. Ilość rozwodów i odsetek singli jest spowodowany w dużej
              mierze społeczną akceptacją. Małżenśtwa, które kiedyś dusiły się w sobie bo
              wstydziły sie rozwodu, dziś się po prostu rozwodza. Osoby, które kiedyś
              wychodziły za mąż na siłe, z rozsadku dziś są singlami. Mamy więc do czynienia
              chyba bardziej z urealnieniem statystyk, niż z rzeczywistym rozkładem życia
              małżenskiego.

              No i jescze raz powtórzę w świetle powyższych dywagacji: miłość, o którą się
              dba wystarczy - jeśłi dwie osoby kochają się potrafią tak ustawić swoje
              wartosci i priorytety, ze zewneetrzne czynniki i pokusy nie burzą ich związku.
      • aska372 Re: Małżeństwo na całe życie 13.06.06, 11:42
        Wniosek z tego,że wyjątki nie stanowią jeszcze reguły?
        Gdyby nie wyjątki wciąz siedzielibysmy na drzewie wciągajac za wlosy partnerkę
        do jaskini:D
        • dixia Re: Małżeństwo na całe życie 13.06.06, 11:48
          Siedząc na drzewie i wciągając do jaskini? Pewnie po to by nakarmić smoka ;o)))
          ____________________
          A tak na poważnie to już zaczynamy wszyscy ściemniać przy wtorku ;o)))
          • aska372 Re: Małżeństwo na całe życie 13.06.06, 11:52
            Dixia detalistą jestes i czepialskim tworem ale nic to.
            A moze coś umknęło międzi wierszami?Znasz twórców Imagism'u to w ten desen było
            napisane.
            • dixia Re: Małżeństwo na całe życie 13.06.06, 13:27
              :o))))
              Ja tam wolę Tsarę i spółkę :o)))
    • rajski.ptak Re: Małżeństwo na całe życie 13.06.06, 12:24
      Piszecie, że wzrost liczby rozwodów jest skutkiem zmian norm społecznych (w
      domyśle - ich upadku) i że jest to negatywne zjawisko.
      Ja mam inny pogląd na ten temat. Moim zdaniem ogólnospołeczna akceptacja
      rozwodów sprawia, że ... więcej ludzi ma szansę przeżyć swoje życie szczęśliwie.
      Z perspektywy dziecka rozwiedzionych rodziców rozwód może się wydawać czymś
      złym (wiem, bo sama jestem takim dzieckiem). Jednak z punktu widzenia jednostki
      każdy ma prawo do własnego szczęścia i odnalezienie go gdzie indziej, niżby
      wszyscy oczekiwali, nie musi być od razu czymś negatywnym.
      Nie promuję rozwodów, uważam jedynie, że rozważając tą kwestię trzeba przede
      wszystkim widzieć nieszczęśliwego człowieka, który nie jest w stanie
      zrealizować się w danym układzie i mając świadomość mijającego czasu szuka
      jakiegoś rozwiązania.
      • xapur Ciekawa opinia. 14.06.06, 14:29
        rajski.ptak napisała:

        > Piszecie, że wzrost liczby rozwodów jest skutkiem zmian norm społecznych (w
        > domyśle - ich upadku) i że jest to negatywne zjawisko.
        > Ja mam inny pogląd na ten temat. Moim zdaniem ogólnospołeczna akceptacja
        > rozwodów sprawia, że ... więcej ludzi ma szansę przeżyć swoje życie
        szczęśliwie
        > .
        > Z perspektywy dziecka rozwiedzionych rodziców rozwód może się wydawać czymś
        > złym (wiem, bo sama jestem takim dzieckiem). Jednak z punktu widzenia
        jednostki
        >
        > każdy ma prawo do własnego szczęścia i odnalezienie go gdzie indziej, niżby
        > wszyscy oczekiwali, nie musi być od razu czymś negatywnym.
        > Nie promuję rozwodów, uważam jedynie, że rozważając tą kwestię trzeba przede
        > wszystkim widzieć nieszczęśliwego człowieka, który nie jest w stanie
        > zrealizować się w danym układzie i mając świadomość mijającego czasu szuka
        > jakiegoś rozwiązania.

        Warto odnotować to zdanie gdyż jest odmiennym podejściem do tematu i zapewne
        często trafnym. Niemniej mam wątpliwość dotyczącą poczucia szczęścia przez
        człowieka. Myślę, że faktem jest, iż potrzeby człowieka są nieograniczone. W
        związku z tym problemem może nie być partner czy związek jako taki, lecz ciągła
        potrzeba poszukiwania ideału, kórego nie ma. Łatwość zerwania związku sprzyja
        dalszym poszukiwanio, które chyba rzadko kończą się sukcesem.
    • psycholog30 Żyj chwilą 13.06.06, 13:06
      Nigdy nie wiadomo co przyniesie przyszłość. Na tym właśnie polega życie.
      Można martwić się mnóstwem rzeczy. Czemu akurat tym że za 20 lat mąż może Cię
      zostawić??? To akurat nie jest najgorsze co się może człowiekowi w życiu
      przydarzyć...Są choroby , śmierć i inne tragedie. I to nie zawsze po 20 latach
      ale nawet w bardzo młodym wieku.
      Szkoda wiec czasu na to by bać sie tego co może sie zdarzyćza 20 lat.
      Prawdopodobieństwo tego że uda nam sięzgadnąć co nas spotka - jest znikome.
      • searena Re: Żyj chwilą 15.06.06, 11:28
        Też nad tym myslałam i absolutnie niemożliwe wydaje mi się wytrzymanie z 1
        człowiekiem do końca życia, choćby nie wiem jak na początku się go kochało. Po
        latach to już nie będzie ten sam człowiek, ludzie się bardzo zmieniają i
        ewoluuja w różne strony i mozna się po prostu rozejść w 2 różne strony - co się
        często zdarza i to jest przyczyną rozpadu wielu małżeństw. Przyjęłam więc
        tymczasowość, że wszystko trwa jakiś czas ale mija i trzeba własnie jak napisała
        przedmówczyni żyć chwilą, tym co jest tu i teraz. A co będzie tego nie wie nikt
        i nie tylko od nas to zależy.
        • czekajac.na.milosc Re: Żyj chwilą 16.06.06, 16:19
          Z zainteresowaniem przeczytałam cały wątek. Myślę, że jest na tym forum wielu
          ludzi słabej wiary. Wiem, że to życie i jego ciemna strona spowodowała takie, a
          nie inne spojrzenie.

          Znałam kilka szczęśliwych małżeństw, które przeżyły w zgodzie, szczęściu i
          radości całe wspólne życie.

          Autorka wątku zastanawia się nad przyszłością. W chwili obecnej nie ma na nią
          wpływu. Wszystko może się zdarzyć. Jej mąż może nawet dzisiaj poznać kogoś,
          zakochać się i odejść. Rozmaite pokusy czają się wszędzie. Dojrzali ludzie
          potrafią się im oprzeć. Każdy odpowiada za siebie. To Wy sobie składaliście
          przysięgę miłości, wierności i uczciwości. Ty również możesz zainetersować się
          kimś innym...

          Twoje wątpliwości pojawiły się z powodu rozstania Twoich rodziców. Zapewne
          przeżyłaś to bardzo, bo jak sądzę niemalże idealny związek Twoich rodziców
          przestał istnieć.

          Miłość jest trudna ale warto nad nią pracować. Nie myśl o tym, czy za 20 lat
          będziecie razem. Pielęgnuj Waszą miłość i miej wiarę, że przetrwa... Nic więcej
          nie możesz zrobić...
    • figurka_z_porcelany Re: Małżeństwo na całe życie 16.06.06, 23:20
      Jak to jest, że dojrzali mężczyźni odchodzą do innych, młodszych kobiet, a
      dojrzałe kobiety od swoich mężów nie odchodzą ?? Jakoś nie słychać o tym na
      forum. A niechby która odeszła do młodszego... suchej nitki by na niej nie
      zostawiono. Kobieta ma być opuszczona dla młodszej i zostać godnie w samotności
      na resztę życia. To jedyny powszechnie akceptowalny standard... Czy
      rzeczywiście dojrzałe kobiety są takimi cierpiętnicami ??
      • anula36 Re: Małżeństwo na całe życie 16.06.06, 23:27
        a moze po prostu nie maja wielkiego wyboru - ilu facetow 30+ ( zwlaszcza
        bezdzietnych) zwiaze sie z kobieta 10-15 lat starsza???
        Faceci takich problemow nie maja- zadbany picdziesieciolatek wciaz jest w
        cenie, nawet u kobiet w wieku wlasnych corek.
        • figurka_z_porcelany Re: Małżeństwo na całe życie 17.06.06, 00:00
          anula36 napisała:

          > a moze po prostu nie maja wielkiego wyboru - ilu facetow 30+ ( zwlaszcza
          > bezdzietnych) zwiaze sie z kobieta 10-15 lat starsza???
          > Faceci takich problemow nie maja- zadbany picdziesieciolatek wciaz jest w
          > cenie, nawet u kobiet w wieku wlasnych corek.

          No właśnie o to pytam, dlaczego powszechnie akceptowalne i uznawane za nic
          nadzwyczajnego są związki mężczyzn z dużo młodszymi kobietami, a odwrotnie
          nie ??
          • anula36 Re: Małżeństwo na całe życie 17.06.06, 00:14
            czysta biologia- nie przeskoczy sie tego.
    • maggie25 "Miłość to wierność wyborowi" 18.06.06, 11:35
      "Miłość to wierność wyborowi" - i oto moja odpowiedź. Miłość do drugiego
      człowieka nie jest dana raz na zawsze. Wbrew pozorom, jest to akt woli. Chęć
      twania przy drugim człowieku, nawet gdy nie jest idealny, gdy nas czymś
      denerwuje (oczywiście nie mam na myśli sytuacji skrajnych, np. bicia itp). Bo
      jest kimś innym niż ja, więc musi być tak, ze reaguje inaczej, myśli inaczej,
      postępuje inaczej niż ja. Ale mimo wszystko CHCĘ go kochać.
      • woman-in-love Re: "Miłość to wierność wyborowi" 18.06.06, 20:13
        Sprzeciw. Miłością nie da się zarządzać. "Wierność wyborowi" to pobożne
        życzenie, niestety - niespełnialne. Kolejny truizm.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka