annubis74 19.06.06, 09:48 w ostatniej polityce jest świetny artykuł o tym jak sie zostaje ta trzecia, czytaliście, co o tym myslicie? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
woman-in-love Re: ta trzecia- polityka 19.06.06, 09:57 czytałam, polecam. Barbara Pietkiewicz pisze w sposób wywazony, przedstawiając sprawę z różnych stron. Warto przeczytac uwaznie. Rzadka perełka. Odpowiedz Link
beady_belle Re: ta trzecia- polityka 19.06.06, 14:05 Czytałam. Moim zdaniem artykuł jest dość powierzchowny. Pewnie ze względu na ograniczenia formy, którą uprawia autorka. Z całą pewnością sięgnę po cytowanych przez B. Pietkiewicz autorów. Zaskoczyły mnie statystyki podawane za amerykańską badaczkę tego zjawiskja społecznego. Wynika z nich, że relatywnie niewielki odsetek małżeństw jako powód rozwodu podaje zdradę małżeńską. To daje do myślenia. Wygląda na to, że jednak małżonkowie w obliczu zdrady potrafią 'przekalkulować' straty i zyski związane z takim radykalnym rozwiązaniem a wierność jest tylko JEDNĄ Z wielu pożądanych zalet, jakie cenimy u partnera, której brak można z powodzeniem kompensować przez inne cechy, jak np. troskliwość, zalotność, zagrobliwość, urok osobisty, inteligencja, czy ponętność. Odpowiedz Link
petar2 Re: ta trzecia- polityka 19.06.06, 14:51 Wg polskich statystyk zdrada na 4 miejscu powodów rozwodu i z tego co pamiętam, jednocyfrowym procentem. Ostatnio aspekt moralny zdrady intensywnie wałkowany na forum. Spora część forumowiczów uważa to jako najgorszą rzecz w małżeństwie, wiarołomnych odsądzając od czci, wiary, honoru, odwagi itd. Zapominają przy tym, że w przysiędze oprócz wierności są słowa o miłości i "nie opuszczę Cię aż do śmierci". O ile więc zdrada, czyli niedotrzymanie częsci przysięgi dotyczącej wierności, jest czymś najgorszym to stwierdzenie małżonka, który się zakochał "nie kocham Cię, nie męczmy się, proszę o rozwód" jest nie tylko w porządku ale nawet uznawane jako czyn odważny i godny. Odpowiedz Link
beady_belle Re: ta trzecia- polityka 19.06.06, 15:10 petar2 napisał: > O ile więc zdrada, czyli niedotrzymanie częsci przysięgi dotyczącej wierności, > jest czymś najgorszym to stwierdzenie małżonka, który się zakochał "nie kocham > Cię, nie męczmy się, proszę o rozwód" jest nie tylko w porządku ale nawet > uznawane jako czyn odważny i godny. Jest tak prawdopodobnie dlatego, że w powszechnym mniemaniu króluje przekonanie, że o ile dotrzymanie przysięgi o wierności jest w 100% od nas zależne, o tyle dotrzymanie przysięgi o dozgonnej miłości - już nie. Mamy tenencję do stwierdzeń, że miłość chodzi, kędy chce i jest zupełnie niezależna od naszej woli. Tak więc pani, która zdradziła znajduje swoje walizki na progu mieszkania, ale pan, który decyduje się odważnie na zakończenie związku z powodu "wygaśnięcia" uczucia, odważa się na czyn heroiczny. Odpowiedz Link
justyna.ada Re: ta trzecia- polityka 19.06.06, 15:25 > że o ile dotrzymanie przysięgi o wierności jest w 100% od nas zależne, Bo wierność wydaje się łatwiejsza do zdefiniowania. Przynajmniej na oko... o tyle > dotrzymanie przysięgi o dozgonnej miłości - już nie. > Mamy tenencję do stwierdzeń, że miłość chodzi, kędy chce i jest zupełnie > niezależna od naszej woli. No bo tak jak z "wolnością", rozbija się sprawa o definicje. Cóz to jest owa miłość, którą ślubuję? Jeśli mam tego czegoś strzec i pielęgnować do śmierci, to muszę wiedzieć co to jest :-) albo chociaż co ma być. Odpowiedz Link
beady_belle Re: ta trzecia- polityka 19.06.06, 15:38 Tak, precyzyjne określenie oczekiwań co do miłości i wierności może okazać się pomocne. Jednak jak można oczekiwać takiej precyzji od narzeczonych planujących ślub, skoro oni często nawet nie rozmawiają o tym, ile dzieci by chcieli mieć i kiedy? (To z kolei artykuł z ostatniego "Przekroju") Ale z drugiej strony, czy brak precyzyjnej definicji może "rozgrzeszać" relatywizm? Odpowiedz Link
petar2 Re: ta trzecia- polityka 20.06.06, 09:14 Nie potrzeba żadnej definicji miłości ani wierności. W przypadku pierwszej nie udało się to przez tysiąclecia a więszkość świetnie rozumie to intuicyjnie i z przykładów. Wrto tylko czasem przypomnieć sobie, że gderająca, czasem kłócąca się i opiekująca schorowanym dziadkiem to również Miłość przez duże M. Wierności natomiast nie da się zdefiniować bo to zbyt emocjonalne pojęcie i każdy inaczej rozumie. Były próby na forum i dochodziło do absurdów. Odpowiedz Link
petar2 Re: ta trzecia- polityka 20.06.06, 09:08 > Jest tak prawdopodobnie dlatego, że w powszechnym mniemaniu króluje > przekonanie, że o ile dotrzymanie przysięgi o wierności jest w 100% od nas > zależne, o tyle dotrzymanie przysięgi o dozgonnej miłości - już nie. Ostatnio usłyszałem w radio, bodajże od Starowicza, że zakochanie jest niezależne od nas natomiast miłość jest wyborem. Więc to powszechne mniemanie jest nieprawdziwe a może się okazać odwrotnie, że miłość jest bardziej zależna od nas niż wierność. Odpowiedz Link
annubis74 Re: ta trzecia- polityka 19.06.06, 16:51 czy ja wiem, czy powierzchowne? pomijajac formę no i długość tekstu, co wymusza uogólnienia, wydaje mi sie, że już sam fakt, ze artykuł jest pisany z punktu widzenia tej trzeciej zwykle odsądzanej od czci i wiary jest innym, chyba mało powierzchownym spojrzeniem. Przecież zwykle wiekszośc kobiet za winą uważa te trzecia, a nie swojego ślubnego. Poza tym mnie najbardziej poruszył fragment o tym jak różne były wspomnienia długoletniej kochanki i córki o tym samym człowieku. Może gdybyśmy bardziej dbali o odswietność codzienności w zwiazkach nasze drugie połówki nie szukałyby trzecich (chociaż to moze za daleko idące uogólnienie). W kontekscie wałkowanego tu watku o zdradzie, ciekawe, że zdrade tutaj uznano za cos co albo zabije zwiazek albo go wzmocni (a czesciej wzmocni). Odpowiedz Link
mja-1 Re: ta trzecia- polityka 19.06.06, 22:19 Pozwolę sobie na uogólnienie także: zawsze chodzi o gotowość przyjęcia odpowiedzialności za swe własne czyny. Zdradzam- jak mnie złapie -to wystawi mi walizki, kradnę- jak mnie nakryją -to zamkną do kicia albo kości porachują... W gruncie rzeczy jest to proste i uczciwe. Wolna wola i pełna odpowiedzialność. A że błądzić jest rzeczą ludzką... No cóż, gdy już tak sobie błądzę, to przyjmuję do wiadomości, że inni (statystycznie 50 %) błądzenia tego rozumieć i usprawiedliwiać nie mają zamiaru. Wolna wola;-))) Odpowiedz Link
annubis74 Re: ta trzecia- polityka 20.06.06, 09:02 ???? czytałas/ czytałeś artykuł o którym mowa, czy to tak zwane wolne wnioski Odpowiedz Link
dixia Re: ta trzecia- polityka 20.06.06, 09:20 Przeczytałem artykuł. Nie znalazłem w nim za wiele ciekawostek poza statystyką, która rzeczywiście daje do myślenia. Zwłaszcza jeśli chodzi o żal rozwodu. 74 i 60 % (podaję z pamięci). Kiedyś W-i-L rozpoczęła wątek o "tej trzeciej" jednak znikł po jakims czasie. A to mnie akurat zafrapowało. W artykule pośrednio jest mowa o facetach, którzy sa beznadziejni i kobiety nie mają wyboru. Dlatego decydują się na status "trzeciej". Smutne to. Niestety bardzo prawdziwe... Z mojego otoczenia znam sporo kobiet, które tak właśnie czynią... Z drugiej strony zastanawiające jest to, że taki stan rzeczy jest w pewnym sensie pochodną od emancypacji... Jest dużo wykształconych, ambitnych i niezależnych kobiet. Facetów, którzy mogą dotrzymać im kroku jest zaś jak na lekarstwo. Znam kilka fajnych dziewuch w okolicach trzydziestki, które nijak nie mogą znaleźć jakiegoś sensownego mężczyzny. Dlatego sporo winy jest w nas - facetach. A rynek nie balonik - nie rozciągnie się ;o))) Odpowiedz Link
petar2 Re: ta trzecia- polityka 20.06.06, 09:34 > Z drugiej strony zastanawiające jest to, że taki stan rzeczy jest w pewnym > sensie pochodną od emancypacji... Jest dużo wykształconych, ambitnych i > niezależnych kobiet. Facetów, którzy mogą dotrzymać im kroku jest zaś jak na > lekarstwo. Znam kilka fajnych dziewuch w okolicach trzydziestki, które nijak > nie mogą znaleźć jakiegoś sensownego mężczyzny. Dlatego sporo winy jest w > nas - facetach. A rynek nie balonik - nie rozciągnie się ;o))) To fakt, jest dużo fajnych, wolnych lub rozwódek w okolicy 30tki. Nie zgadzam się natomiast z Twoim wnioskiem, że to wina facetów. To raczej problem tych kobiet, zbyt duże oczekiwania, utrata pewnych cech atrakcyjnych dla facetów, skłonności do dominacji czy swoiście interpretowanego partnerstwa. A czas mija, rynek jak wiadomo, sprzyja facetom. Odpowiedz Link
dixia Re: ta trzecia- polityka 20.06.06, 09:47 Ja nie napisałem, że to wyłącznie wina facetów. Jednak część takiego stanu rzeczy jest naszym udziałem... Iluz jest facetów z wykształceniem zawodowym i jedynym ich hobby jest walenia jaboli w krztolach? A ich ambicje kończą się na tym by skołować kasę na nastepną flaszkę? A jak ktoś powiedział: "kobiety sa ambitne - nie poprzestają na małym" ;o))) Odpowiedz Link
woman-in-love Re: ta trzecia- polityka 20.06.06, 11:41 tak więc watek "tej trzeciej" sam się wznawia, bo temat jest żywy. Statystyka jest dla kobiet fatalna: coraz mniej facetów, bo część sie rozpija, część sie pedali (być może podobna ilośc kobiet zakochuje sie inaczej czyli też w kobietach) część idzie na księdza, częśc przestaje odczuwać potrzebe jakiegokolwiek seksu. Około 6 tys mężczyzn w wieku średnim a więc "przydatnym" popełnia samobójstwo (cóż za strata!) Przynajmnie pohamujmy te tragiczne inklinacje. Skąd ta depresja u mężczyzn? To my, kobiety mamy ku niej powód. Odpowiedz Link
dixia Re: ta trzecia- polityka 20.06.06, 12:12 Witaj dawno nie czytana W-i-L ;o))) Faktycznie jest to depresja. Ale nie macie na nią wyłączności... ;o)))) Skąd się bierze? Moim zdaniem z następujacych powodów: - zmiany demograficzno-kulturowe: mniej pracy dla mężczyzn w "tradycyjnych" zawodach gdzie wymagana była siła fizyczna itd. Zamykane są kopalnie, rolnictwo zmechanizowano... W zawodach "mieszanych" następuje feminizacja. Kobiety są lepiej zorganizowane, więcej czasu spędzają na nauce i samokształceniu. Maja mniejsze wymogi finansowe (albo im mniej płacą), są bardziej sumienne itd. - brak pracy: powoduje niedowartościowanie facetów. Trudno jest dziś wyżyć z jednej pensji. Często też kobieta więcej zarabia i to również rodzi różnorakie frustracje (u mnie żona zarabia więcej i czasem to boli,,,) :o((( - różnice w wykształceniu: wspomniane w artykule, sa bardzo istotne! Facio po zawodówce lub podstawówce nie ma szans na znalezienie dobrej pracy a zaradność życiowa zawsze będzie w cenie u kobiet... Ponadto dochodzą różnice w postrzeganiu świata, rozłącznego towarzystwa, w którym się obracają itd itp. ______________________ Nie ma co... my faceci - jesteśmy w defensywie! Dlatego przywdziewamy różne maski: cyników, luzaków, hipochondryków, artystów, gejów etc ;o))) A tak naprawdę stoi za nami świadomość nieudacznictwa życiowego, kompleksy i świadomość, że "baba mnie bije"... A bije i to na każdym polu, niestety... Odpowiedz Link
dixia Re: ta trzecia- polityka 20.06.06, 12:25 UWAGA! Reklama :o))) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=32894643&wv.x=2&a=43887643 Odpowiedz Link
your_and Re: ta trzecia- polityka 20.06.06, 14:23 woman-in-love napisała: > Skąd ta depresja u mężczyzn? To my, kobiety mamy ku niej powód. Dwa ciekawe artykuły o depresji, zagubieniu mężczyzn w zmieniających się uwarunkowaniach współczesności i coraz mniejszej satysfacji ze swoich związków: www.wprost.pl/drukuj/?O=2185 kobieta.gazeta.pl/wysokie_obcasy/1,53664,1229406.html Odpowiedz Link
dixia Re: ta trzecia- polityka 20.06.06, 14:50 No ten drugi artykuł mnie "uskrzydlił" myślałem, że tylko ja tak myślę :o))) Odpowiedz Link
woman-in-love Re: ta trzecia- polityka 20.06.06, 15:54 koledzy jesteście nieocenieni! Niezawodni! :-) Odpowiedz Link
your_and Re: ta trzecia- polityka 20.06.06, 23:29 dixia napisał: > No ten drugi artykuł mnie "uskrzydlił" myślałem, że tylko ja tak myślę :o))) Zofia Milska-Wrzosińska rzadko pisze nudnie i nie na temat, zwróc uwage na jej inne publikacje zatem. Odpowiedz Link
taka_laska Re: ta trzecia- polityka 20.06.06, 17:00 Trzech aktorów dramatu: 1. on - zonaty 2. ona - zona 3. ona - kochanka Kazda postac ma inne cele i oczekiwania : 1. on chce zachować dom, rodzinę i jednoczesnie mieć przygodę, odmienność od szarej codzienności, przystan, gdzie moze sie zrelaksować, wyluzować, bo zamykając drzwi domu kochanki , zostawia za nimi cały realny świat i wszystkie problemy. 2. ona - westalka domowego ogniska, matka , na której barkach spoczywa cały dom i zmęczona zasypia snem sprawiedliwym marząc tylko o jednym , zeby tylko on już od niej niczego nie chciał, albo okazał odrobinę zainteresowania jej problemami, które są także jego, ale cięzar ich rozwiazywania spoczywa na niej. Ona marzy o rycerzu na białym koniu, który porwie ją na koniec świata , tam , gdzie nie ma gotowania, prania, srania i sprzątania, gdzie facet, któremu poświęca swoje zycie powie zwykłe dziękuję, ze jesteś, ze mogę na tobie polegać. 3. kochanka samotna , panna lub rozwodka z nikłymi szansami ,aby złapac samotnego faceta na swoim poziomie, czekająca , marząca, zyjąca złudzeniami, zastanawiająca się , co zrobić, by on tą odświętność randek, przeciętnie trwających 7 godzin w tygodniu, zamienił na szarą codzienność. Odpowiedz Link