Dodaj do ulubionych

czy ktoś z Was to przeżył?

21.06.06, 22:56
od przeszło dwóch lat tkwię w silnym emoconalnym związku z mężczyzną. Nie
sypiamy ze sobą (z mojej inicjatywy) z szacunku do naszych bliskich - ja mam
męża i dwójkę dzieci, on jeszcze w tym roku się żeni. Chemia między nami
niesamowita, przez te dwa lata nie mija. Boję się, że to nas w końcu zgubi,
któreś z nas wpadnie po uszy i sprawa się jescze bardziej skomplikuje. Być
może gdybyśmy się w końcu ze sobą przespali, przestałoby nam na sobie tak
bardzo zależeć. Co zrobić? Ma ktoś podobne doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • brass_monkey Re: czy ktoś z Was to przeżył? 21.06.06, 23:12
      Zaraz, cos tu nie gra. Ciebie moge jeszcze zrozumiec ale "on jeszcze w tym
      roku się żeni"??. Jaki diabel!?

      I jeszcze to:
      >Być może gdybyśmy się w końcu ze sobą przespali, przestałoby nam na sobie tak
      > bardzo zależeć.

      Pomoz mi to zrozumiec.


      • laurka79 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 21.06.06, 23:18
        nie ma spełnienia - nie ma uwolnienia
        tak mi się wydaje
        • anula36 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 21.06.06, 23:35
          ale w czym wam ten romantyczny zwiazek przeszkadza skoro potraficie zyc
          rownolegle w innych??
          • brass_monkey Re: czy ktoś z Was to przeżył? 21.06.06, 23:51
            Ja jestem dosyc tolerancyjny ale szkoda mi tej "czwartej". Proponuje odpuscic
            jego slub.
            • anula36 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 21.06.06, 23:55
              no bez jaj i bedzie face usychal w platonicznej milosci do mezatki ktora
              zamaist kopnac go w d... radosnie sie nim zabawia?
              • brass_monkey Re: czy ktoś z Was to przeżył? 22.06.06, 00:01
                No wlasnie, teraz zaczelismy rozmawiac powaznie. Widze ze jestesmy na tej
                samej fali:)
              • dixia Re: czy ktoś z Was to przeżył? 22.06.06, 08:03
                No to raczej on powinien się zabawić mężatką i kopnąć ją tam gdzie
                wspomniałaś... Kiurczę... Ale ludzie to jednak uwielbiają sobie bruździć w życiu...
                • anula36 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 22.06.06, 08:30
                  zalozylam ze w tym ukladzie kobieta jesli nie jest nawet starsza to powinna
                  byc madrzejsza.
                  Ale bez bruzdzenia nie ma zycia jak widac.
                  • dixia Re: czy ktoś z Was to przeżył? 22.06.06, 08:41
                    A może bez świadomej głupoty?
                    • anula36 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 22.06.06, 08:46
                      widze ze niektorzy to ze swiadomym rozsadkiem nudza sie w pracy:)
                      • dixia Re: czy ktoś z Was to przeżył? 22.06.06, 08:54
                        I viceversa bo ja tu jestem inblanco... ;o)))
                        • anula36 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 22.06.06, 09:04
                          na szczescie dla niektorych ktorzy sa tu inco-blanco- nie musza zaczynac przed
                          10;)
      • taka_laska Re: czy ktoś z Was to przeżył? 26.06.06, 09:30
        on sie zeni , bo ile lat mozna tkwić w silnie emocjonującym związku bez
        seksu...DDDDD
        • taka_laska Re: czy ktoś z Was to przeżył? 26.06.06, 09:32
          P>S.
          moze zona mu da to, czego nie chce mu dawać kolezanka, a facet tez chce mieć
          swoją rodzinę, a nie cudzego męża i cudze dzieci.
    • ulka72 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 24.06.06, 19:03
      Sama przeżyłam coś podobnego,jednakże w moim przypadku to on był w formalnym
      związku,miał dwójkę dzieci,a ja żyłam w wieloletnim związku (nieformalnym) z
      innym mężczyzną.Trwało równie długo jak u Ciebie,nie wiadomo kiedy pojawiło się
      silne emocjonalne zaangażowanie,pomimo tego,że obiecywaliśmy sobie,że do tego
      nie doprowadzimy.Staraliśmy się trzymać dystans,ale po prostu oszaleliśmy
      obydwoje...tego się nie da nawet opisać słowami.Były pocałunki,była
      bliskość,ale nidy nie kochaliśmy się(ja nie chciałam),nie dlatego,że mnie nie
      pociągał,po prostu nie chciałam tak bardzo pogłębiać tej
      znajomości,wiedziałam,że wtedy będzie nam jeszcze ciężej.Potrafiliśmy godzinami
      siedzieć wtuleni w siebie w milczeniu,to nam wystarczało-szanowaliśmy tą
      znajomość bardzo.Powiedział któregoś dnia,że kocha,że nie potrafi tego
      zatrzymać,że pierwszy raz coś takiego czuje.Ja zaczęłam się izolować od
      niego,zakończyłam tę znajomość(bardzo było mi źle bez jego obecności),ale
      wiedziałam,że to nas do niczego nie prowadzi dobrego,że im dłużej tak
      będzie,tym gorzej będzie nam o sobie zapomnieć,bo wiedzieliśmy,że nigdy nie
      będziemy razem.Od ponad pół roku nie mam żadnego kontaktu z nim i wiem,że tak
      było najrozsądniej.Tęsknie za nim momentami...ale wiem,że tak być musiało.Ze
      swojej strony radzę-bądź silna i spróbuj wycofać się z tej znajomości,wierz
      mi,że tak będzie lepiej.Nie będzie łatwo,ale po jakimś czasie będziesz inaczej
      już o tym myśleć.Ja też myślałam,że sobie nie poradzę-ale w którymś momencie
      zdecydowałam,że muszę.
      Pozdrawiam :-)
    • nikkka5 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 25.06.06, 07:35
      Tylko i wylacznie konsumpcja i to szybko, inaczej zawsze bedziecie w swoich
      marzeniach i tesknotach obiektami nieosiagalnymi, a przez to bardziej
      pozadanymi. Pieknie jest sie zabawiac w romantyzm, ale czas na rzeczywistosc.
      Jesli okaze sie rowniez piekna, to po co dawac blogoslawienstwo tej
      czwartej?!Albo po co tak sobie i innym paprac zycie? Po co zyc i meczyc sie w
      rodzinie? A jesli po konsumpcji opadna troche emocje to i czar prysnie,
      wracajcie jak najszybciej do swoich swiatow szanujac je i zamknijcie ten
      rozdzial w zyciu. Macie emalo czasu, czas na dokonanie wyboru-swiadomego.Pozdrawiam
      • amfs Re: czy ktoś z Was to przeżył? 25.06.06, 20:50
        to co napisałaś nikkka5 to dla mnie szczyt egoizmu - po cholerę liczyć się z
        uczuciami innych? ważne by mi było dobrze, ślubowałam miłość komuś? mam dzieci?
        co z tego, po co sobie życie uprzykrzać skoro na horyzoncie jest nowy facet?

        a gdzie odpowiedzialność? gdzie uczciwość? nie zazdroszczę gościowi z którym
        się zwiążesz/związałaś, aż strach pomyśleć co będzie jak pojawi się nowa
        fascynacja..
        • nikkka5 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 26.06.06, 09:43
          amfs napisał:

          > to co napisałaś nikkka5 to dla mnie szczyt egoizmu - po cholerę liczyć się z
          > uczuciami innych? ważne by mi było dobrze, ślubowałam miłość komuś? mam dzieci?

          A czy szczytem egoizmu nie jest dla Ciebie to, ze spiac u boku meza serce i
          mysli naleza do kogos innego? Ze kochajac sie z mezem wyobraza sobie kogos
          innego? Dopoki definitywnie nie skoncza potajemnej -chemicznej znajomosci ich
          pozadanie do siebie bedzie tylko roslo i to im komplikuje zycie , przede
          wszystkim rodzinne.Dla mnie egoizmem i glupota jest spotykanie sie i podsycanie
          tej znajomosci( jesli rzeczywiscie maja szacunek do rodziny i narzeczonej).Albo
          definitywne zakonczenie znajomosci, albo konsumpcja.W pierwszym przypadku nie
          ma sensu UDAWAC tylko przyjazni i ograniczac sie do spotkan, w drugim albo
          pozostana tylko mile wspomnienia bez zalu, ze tego sie nie zrobilo ; albo chemia
          sie wzmocni...A wtedy to juz beda mieli inny problem .

          nie zazdroszczę gościowi z którym
          > się zwiążesz/związałaś, aż strach pomyśleć co będzie jak pojawi się nowa
          > fascynacja..

          Dziekuje za troske o moj juz prawie 20-letni zwiazek. Poki co moj maz jest moja
          fascynacja i pragne, aby juz tak zostalo.
          • laurka79 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 04.07.06, 18:52
            oboje postanowiliśmy to skończyć. Bez konsumpcji. Jest ciężko, ale jakoś do
            przodu. Tylko, że sprawa jest ogromnie utrudniona przez fakt, że pracujemy w
            jednej firmie i codziennie się widujemy. Kontakty niby ochłodzone -
            piszę "niby", bo oboje czujemy, że gdyby tylko była okazja (która się niestety
            kroi za 2 miesiące - wspólna delegacja)to nie ma takiej siły, która nas
            powstrzyma... co robić?
            • onka75 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 04.07.06, 20:40
              Nic. Albo wszystko. Ale w tym drugim przypadku niech on się lepiej nie żeni.
              Rozwody są przykre.
            • while1 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 04.07.06, 22:56
              Dlaczego piszesz,że obydwoje postanowiliście to zakończyć-skoro widać z tego co
              piszesz,że to nie do końca prawda.Jeśli rzeczywiście konsekwentnie chcecie do
              zakończyć-któreś z Was musi z tego wyjazdu zrezygnować.Innego wyjścia nie widzę
              osobiście.Wspólny wyjazd w delegację odświeży tą znajomość...i będziesz tkwiła
              w tym wszystkim dalej.Obawiam się,że wspólna praca bardzo utrudni
              Wam "zakończenie" tej znajomości.
              • laurka79 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 04.07.06, 23:36
                właściwie nawet nie chodzi o ten wyjazd. Po prostu oboje czujemy, że kiedyś to
                w końcu wybuchnie, choćbyśmy się nie wiem jak starali. I chyba faktycznie, z
                wyjazdu trzeba będzie zrezygnować. Pomyślę o tym. Pracy nie rzucę, bo za dobra,
                więc będzie piekielnie trudno, zwłaszcza, że "to" wisi cały czas w powietrzu.
                Wiem, że przemawia ze mnie brak konsekwencji, bo muszę to skończyć choć nie
                chcę. Postanawiam poprawę..
                • anula36 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 04.07.06, 23:42
                  no to wybuchnijcie teraz i przynajmniej sie przekonacie czy bylo warto
                  rezygnowac z ciekawego wyjazdu.
                  • dixia Re: czy ktoś z Was to przeżył? 04.07.06, 23:48
                    Też mi się to nasuneło.... Wyjść niby na lanczyk i w krzaki ;o))))
    • fedex2 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 05.07.06, 13:56
      ciężka sprawa...powiem Ci jak było u mnie. Całkiem całkiem podobnie. Ja w
      stałym, nieformalnym związku od jakichś 7 lat wówczas, on świeżo po rozwodzie
      (nie z mojego powodu, wtedy nic nas nie łączyło prócz wspólnej nazwy firmy )
      Swojego ówczesnego partnera kochałam chyba, ale życie coraz bardziej, z roku na
      rok weryfikowało nasz związek. Brakowało juz dosłownie wszystkiego, począwszy
      od rozmów skończywszy na czułości...która jest podstawą głębokiej wmocjonalnej
      więzi. Początkowe niewinne rozmowy z kolegą z pracy, przerodziły się, wbrew
      nam, naszym zapewnieniom, w silniejsze, emocjonalne przywiązanie. I powiem z
      reką na sercu - nie szukałam wtedy przygody, skoku w bok...Poprostu wreszcie
      był ktoś, kto mnie słuchał i rozumiał. Banał ale prawdziwy...Ta szarpanina
      trwała jakieś 3 lata, mój związek tracił coraz więcej, mimo, że zdawałam sobie
      sprawe, że nie pomagam sobie ta znajomoscią, próbowałam jakoś go składać,
      ratować...Partnera jednak to przerastało. Przerastaly go moje oczekiwania...I
      jak to się skończyło ??? a tak, że mimo kilku prób zrywania znajomości, wbrew
      wszystkim i wszystkiemu jesteśmy dziś małżeństwem :))) Kocham Go nad życie,
      jest odpowiedzią na niemal wszystkie moje pragnienia dotyczace związku dwojda
      ludzi. I chociaż bylo ciężko...nie żałuje niczego...Jesli chodzi o sex, to nie
      był on sprawą nadrzędną, bo kochalismy się dopiero wtedy jak zdecydowaliśmy się
      być razem. Każdy przypadek jest inny. Mnie zdarzyło się w życiu to, o czym
      kiedyś nawet bałam się pomyśleć. Nadeszła chwila, nadeszła siła wewnętrzna, by
      stawić czoła wszystkim przeciwnościom...Sama musisz zrobić bilans...Kogo tak
      naprawde kochasz i z kim chcesz dzielić życie, szczęście, smutek, żal...kto
      jest Twoim lekarstwem i balsamem...a kto tylko przyzwyczajeniem lub czystą
      namiętnością. Pozdrawiam...J
      • loppe Re: czy ktoś z Was to przeżył? 05.07.06, 14:15
        Kogo tak naprawde kochasz i z kim chcesz dzielić życie, szczęście, smutek,
        żal...kto jest Twoim lekarstwem i balsamem...a kto tylko przyzwyczajeniem lub
        czystą namiętnością.


        Wyśmienite.
        • aga7615 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 05.07.06, 18:13
          Ja też stałam przed dylematem, kto jest w moim życiu prawdziwym szczęściwm.
          Jako mężatka z 4-letnim stażem i niespełna 3-letnim dzieckiem pozwoliłam sobie
          na poryw serca i zdradę. Niby nic mi nie brakowało, kochający mąż, fajna praca,
          dom, rodzina itp. a jednak kiedy ten trzeci zaczepił mnie na gg zdarzyło się
          coś dziwnego. Być moze to była ta chemia, o której wspominacie. Przez prawie 3
          lata trwał ten niby-romans. Ja o mały włos nie zniszczyłam tego uczucia, które
          sprawiło, że wzięłam ślub. Ten "trzeci" niemal równolegle ze mną poznał
          dziewczynę, ona szybko zaszła w ciążę i w końcu się pobrali. Chory układ,
          przyznaję, ale ciągnęło nas do siebie niesamowicie. Zdradziłam z nim męża kilka
          razy, ale któregoś razu uświadomiła sobie, że to nie tego szukałam. Choć
          zapewniał, że kocha, że jestem spełnieniem jego marzeń; choć sms-ami, rozmową
          przez telefon potrafił rozpalić moje zmysły do czerwnoności, to kiedy się w
          końcu spotkaliśmy - nie było, przynajmniej z moje strony - oczekiwanego
          odczucia "trzęsienia ziemii". Wiec po co, dla kogo i dla czego było psuć to co
          miałam? Wytłumaczyłam sobie, że po prostu goniłam marzenia o czymś, czego mi
          brakowało w związku małżeńskim, ale dzika namiętność to nie wszystko. To mąż, a
          nie kto inny dawał mi poczucie bezpieczeństwa, miłosć, oddanie... Stoczyliśmy
          prawdziwą walkę o nasze małżeństwo, były chwile, że juz chcielismy sie poddać,
          ale się udało. I moze wyda Wam sie to banalne, wiemy oboje - że warto było
          walczyć. A kiedy już poczulismy, ze na nowo do siebie wróciliśmy -
          zapragnęliśmy drugiego dziecka. I we wrześniu - będziemy rodzicami po raz drugi.
          Jednego jestem po tym wszystkim pewna - trzeba być szczerym wobec siebie i
          swoich uczuć. Jeśli kochasz naprawde, zranioną miłość uda sie odbudować, ona
          będzie silniejsza niż wszystkie burze. Jeśli nie kochasz - nic nie uratuje
          żadnego związku... A namiętność - przychodzi i odchodzi, taki jej urok...
          • laurka79 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 05.07.06, 18:44
            Dzięki za wypowiedzi. Chyba pomogły mi zweryfikować fakty, i to,jak sobie z tym
            muszę poradzić. Nie powiem,że go kocham, boję się nawet przyznać do tego,
            zresztą o miłości nigdy nie mówiliśmy, chyba za jasny układ był między nami już
            od samego początku - oboje w związkach, dość udanych, więc po co psuć. Choć
            oboje nie raz myśleliśmy o tym, aby zrobić zwroty w naszych życiach, ale zawsze
            pozostawało to raczej w sferze marzeń a nie decyzji. W końcu ja mam
            zobowiązania wobec męża, rodziny, on się niedługo żeni (bynajmniej nie dlatego,
            że "musi") z kobietą, z która jest szczęśliwy od paru lat. Więc utwierdzam się
            tylko w przekonaniu, że dobrze robimy kończąc to, czego nawet boimy się nazwać.
            Brak nam obojgu odwagi, by zacząć razem wszystko od nowa, by zostawić nasze
            dotychczasowe życia, choć oboje chcielibyśmy spróbować..Gratuluję i zazdroszczę
            odważnym! A u nas - Trudno! mamy po jednym życiu, które obiecaliśmy już naszym
            bliskim. Teraz pozostaje tylko trzymać się wytrwale decyzji, i wmówić sobie, że
            tak naprawdę między nami nic prócz chemii nie ma, a na samej chemii i tak byśmy
            daleko nie zajechali (chyba). Pozdrawiam.
            • woman-in-love Re: czy ktoś z Was to przeżył? 05.07.06, 22:26
              I to własnie sytuacja z cyklu: czy to Milość? Bo jeżeli tak? Skąd można mieć
              pewność? oczywiscie uczucie mozna zagłodzić na smierć i pogrzebac na swoim
              prywatnym "cmentarzyku" - tylko w imie czego?
    • blue_blueberry Re: czy ktoś z Was to przeżył? 06.07.06, 14:44
      Mam identyczną sytuację.Zaczeło sie niewinnie kilka lat temu wymianą maili na
      słuzbowy temat i te maile ciągną się za nami do dziś,z tym że dziś mają zupełnie
      inną treść i wymiar.Mamy podobne zaiteresowania,wspólne problemy bo dzieci są w
      tym samym wieku,podobne temperamenty i fantazje seksualne.
      Mimo,ze mieliśmy wiele okazji by skonsumować naszą znajomość,świadomie
      wycofywaliśmy się z podjęcia dalszych kroków.Pozwoliliśmy sobie tylko na
      przytulanie i pocałunki.Wiemy,ze następny ruch niósłby za soba poważne
      konsekwencje.Akceptujemy wiec sytuacje taka jaka jest,bez zobowiazań i
      nacisków,jednocześnie wspieramy się w trudnych chwilach.Podobno nie ma przyjaźni
      miedzy meżczyzna a kobieta ale w naszym przypadku tak jest.
      I nie jestem w stanie zrezygnować.Być może sama się oszukuję,ze nikomu nie
      wyrządzam krzywdy,chyba że sobie,mając na uwadze rozdwojenie myśli.Mężą kocham
      tak samo jak kochałam,swojego drugiego mężczyznę bardzo lubię ,nawet trudno
      powiedzieć czy go kocham bo świadoma jestem,że pewnie też ma swoje
      wady.Stworzylam prawdopodobnie wyidealizowany jego obraz i znajduję w nim tego
      czego nie mogę znaleźć u swojego meża.Na razie jednak widzę same plusy
      podtrzymywania tej relacji bo mam min dodatkową motywację żeby ladnie wyglądać
      -mój mąż już tego niestety nie zauważa albo się przyzwyczaił,mam większą wiarę w
      siebie i swoje możliwości i jestem bardzo radosna.Dlatego póki nic więcej się
      nie dzieje,oba związki toczą sie rownolegle a co najważniejsze bez szkody dla
      rodziny to zostawiam to tak jak jest.
      • anula36 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 06.07.06, 14:53
        jak to ktos tu kiedys madrze napisal- niewazne gdzie sie nabiera apetytu wazne
        zeby konsumowac w domu:)
        jak znam siebie - skonsumowalabym - z czystej ciekawosci i dla radosci
        zmyslow;)
        • nikkka5 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 06.07.06, 15:12
          I zeby nie zalowac za kilka/kilkanascie lat ,ze sie jednak nie sprobowalo tego
          smaku.
          • marry8 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 06.07.06, 18:56
            Widze, ze jest wiele osob, ktore sa w podpbnej sytuacji do mojej.
            Sama jestem w zwiazku od 8 lat a od roku ten zwiazek jest formalny. Kilka
            miesiecy temu pojawilo sie wielkie uczucie. Oboje jestesmy w sobie zakochani. On
            jest w zwiazku nieformalnym od 8 lat.
            Oboje chcemy byc ze soba, ale ja jestem po slubie :(
            Nie potrafilam odejsc od meza wiec on postanowil sprobowac jeszcze dac szanse
            osobie, z ktora jest tyle lat... Chce byc w stosunku do niej ok wiec nie pisze
            mi juz milych slow, nie pisze smsow, nie dzwoni... :(
            Bardzo zaluje, ze nie skonsumowalismy do konca bo poczatek byl ale niestety nie
            wyszlo z mojej winy :-( Bede tego zalowala do konca zycia.
            Jednak nadal wierze, ze jeszcze bedziemy razem a on mi na to 'niegny nie mow
            nigdy'...
          • laurka79 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 06.07.06, 18:58
            oj dziewczyny, wcale mi nie pomagacie!! A tak serio, to nie muszę czekać kilka
            czy kilkanaście lat, żeby żałować - ja już żałuję, że nie "spróbowałam tego
            smaku" ale jednocześnie wiem, że żałowałabym też, gdybyśmy poszli na całość, i
            już nawet nie dlatego, że przyprawiłabym mężowi rogi, ale tego.. że zamiast
            zakończyć sprawę mogłoby się nam spodobać, albo co gorsza, jednemu z nas..
            Kiedyś powiedział mi, że boi się wyjechać ze mną na dłużej (mieliśmy w planach
            wspólny wyjazd) bo boi się, że mogę się okazać kobietą jego życia, a on dla
            mnie nie. Lub na odwrót. wtedy to już całkiem mogiła by była..I między innymi
            dlatego zrezygnowaliśmy z nas..
      • laurka79 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 06.07.06, 19:25
        blue_blueberry, jakbym czytała swoją historię! Tak samo się zaczęła i taki sam
        ma przebieg. Do tej pory też było cudnie, bo bez zobowiązań, nacisków, bez
        zbytniego zaangażowania.. a zaangażowanie jednak przyszło, ja wolę nie ciągnąc
        tego w nieskończoność, bo chcę dać mu szansę ułożyć sobie życie z przyszłą
        żoną. Choć jesteśmy sobie naprawdę bardzo bliscy, nie bardzo mogę uwierzyć w
        prawdziwą i szczerą przyjaźń między nami. Za dużo prądów, marzeń,
        nieakceptowanych przez środowisko emocji. Przyjaźń, tak jak miłość, nie może
        się ukrywać przed światem.To oznaka, że coś nie gra..
        • kici10 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 06.07.06, 19:32
          A co powiecie o szansach jakie daje ten facet swojej przyszłej żonie? Czy taki
          romans na starcie jest dobrym prognostykiem na dalsze udane życie małżeńskie?
          Odnoszę wrażenie, że przyszła żona od początku jest robiona w bambuko. Nie
          pozostawia jej się wyboru. To k..as nie facet.
          • anula36 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 06.07.06, 21:18
            romans niue. Ale jego nie skonsumowanie i zerwanie - tak.
          • rumiane laurka? 07.07.06, 18:04
            punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
            a jak laurka ocenia jego zachowanie wobec przyszłej żony?
            • laurka79 Re: laurka? 07.07.06, 19:10
              wiem o nim dużo, wiem, że nie jest święty, że wcześniej też nie był. Staram się
              nie oceniać, wiem, że tek najłatwiej. Ale z ręką na sercu bałabym się stworzyć
              z nim związek właśnie dlatego, że znam jego przeszłość (no i teraźniejszość). a
              mimo to zazdroszczę jej jego...
              • rumiane Re: laurka? 08.07.06, 11:08
                laurko- myślę, że gdybyś z nim była szybko przeszłoby to "uczucie" jakie do niego żywisz. są mężczyźni (kobiety też) którzy są wprost czarujący dla obcych, bliskim gotują piekło. cierpiałabyś, szybko przeszłoby zrozumienie, być może pojawiłaby się kolejna na boku... ale TY widzę zdajesz sobie z tego sprawę- i bardzo dobrze.
                piszesz, że nie chcesz oceniać... być może dlatego, że boisz się, że to uczucie do niego przygaśnie, przestaniesz czuć tą euforię na myśl o spotkaniu z nim, zaniknie gdzieś motywacja do dbania o siebie... zakochana kobieta pięknieje...
                • laurka79 Re: laurka? 11.07.06, 18:38
                  dziś podjeliśmy wspólnie decyzję o zakończeniu naszego "związku". Bardzo mi
                  przykro z tego powodu, bo tracę kogoś naprawdę bliskiego. Ale musieliśmy to
                  zrobić. Muszę dać im szansę. Niech układają sobie życie z czystym kontem. Jest
                  mi źle i smutno. Proszę o wsparcie, napiszcie, że dobrze zrobiłam, że ta
                  historia to tak naprawdę banał, jakich miliony, więc przeżywam to nie ja
                  pierwsza i nie ostatnia.. może pomoże..
                  • rumiane Re: laurka? 11.07.06, 18:40
                    dobrze zrobilas...
                    zadbaj o relacje z mezem :)
                    • marry8 Re: laurka? 11.07.06, 20:37
                      Ja tak nie powiem. Nie wiem czy dobrze zrobilas jesli kochasz... Jestem w
                      podobnej sytuacji. Niby zerwalismy kontakt ale ja sie strasznie mecze. Nie moge
                      przestac o nim myslec, o tym co pisal do mnie, co i jak mowil, o tym co miedzy
                      nami bylo miedzy nami... Bardzo mi go brakuje..
                      Na pewno bedzie Ci ciezko bo jesli bylo (jest) uczucie to nie da sie inaczej...
    • janek_dolas Re: czy ktoś z Was to przeżył? 13.07.06, 09:15
      widze ze obludy to w tobie jest sporo....

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=44815305
      • laurka79 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 13.07.06, 18:54
        a dlaczego od razu obłudy? nic nie ukrywam, nie czaruję. Takie mam życie. A
        chcąc pozostać obłudną, napisałabym drugi wątek pod innym nickiem, nie uważasz?
        Czy jeden mój wątek wyklucza drugi? w żadnym się nie wybielałam. po prostu:
        rozterki kobiety w związku.. pozdrawiam.
        • woman-in-love Re: czy ktoś z Was to przeżył? 13.07.06, 22:04
          Janek pewnie patrzy od strony męża ;-)
          • janek_dolas Re: czy ktoś z Was to przeżył? 14.07.06, 08:47
            tak od strony meza, bo tez zapieprzam aby w domu bylo wszystko pod dostatkiem
            dla zony i dzieci...a wystarczy ze przyjda kiepskie dni to sie zaczną
            marudzenia ze kiedys szyneczka to k..wa byla a teraz to nie ma...tak jest zle i
            tak niedobrze.nie ma w domu meza bo robi to szukam sobie kochanka chociaz zlote
            gory by maz k..a przynosil bo mam wszystko to sie nudze i poszukam szczescia
            gdzie indziej...
            ...ponosi mnie ale jak patrz na inteligencje emocjonalna co niektorych to az
            mnie reka swiezbi.
            • kawitator Re: czy ktoś z Was to przeżył? 14.07.06, 10:08
              Rozumiem twoja frustrację bo mnie to też wkurza. Jak czytasz to forum to widać że się kobitkom u nas z nadmiaru w dupach poprzewracało. Na szczęście różne lokatorki ma na tym świecie Dobry Bóg i nie wszstkie są takie popaprane. Naprawdę czasami zdarzy się jakaś normalna jak dobrze poszukasz. Z drugiej strony wychowywane przez mausie, przedszkolanki nauczycielki i inne babony okropne facet też nietęgo wygląda a właściwie do dupy zupełnie. Jak się już znajdzie prawdziwy facet to z jednej strony wrzask się podnosi okrutny, że jest prawdziwą męska heteroseksualną świnia a jednocześnie te same wrzeszczące pozabijały by się walczac o jego względy.
              • anula36 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 14.07.06, 10:26
                gdyby na swiecie byly same dobre kobiety i prawdziwi mezczyzni byloby potwornie
                nudno:)
                Na szczescie jeszcze cos sie dzieje:)
                • kawitator Re: czy ktoś z Was to przeżył? 14.07.06, 10:59
                  gdyby na swiecie byly same dobre kobiety i prawdziwi mezczyzni byloby potwornie
                  nudno
                  PRAWDZIWE kobiety nie dobre. Prawdziwe kobiety tak samo cenię jak prawdziwych facetów i równie rzadko je spotykam. Nawet jak się patrzę do lustra przy goleniu to nie jestem pewien czy osobnik którego tan widzę zasługuje na miano prawdziwego faceta.
                  Co do nudny najgorsze przeklenstwo najgorsze życzenie doświadczonych ludzi to obys żył w ciekawych czasach lub miał ciekawe życie .
                  • justyna.ada Re: czy ktoś z Was to przeżył? 14.07.06, 11:11
                    . Prawdziwe kobiety tak samo cenię jak prawdziwych
                    > facetów i równie rzadko je spotykam.

                    Może się wydać idiotycznym pytaniem, ale... jak to jest wg Ciebie z tą
                    prawdziwą kobietą, co przesądza o tej prawdziwości i rzadkości? Nie wkręcam
                    tylko cenię sobie Twoje zdanie. :-)
                  • ewolwenta Re: czy ktoś z Was to przeżył? 14.07.06, 11:29
                    no Kawi rozwiń tę myśl :)
                  • dixia Re: czy ktoś z Was to przeżył? 14.07.06, 12:32
                    Hmmm.... A Ty w ogóle się golisz???? Bom myślał, że masz brodę jak inni
                    wikingowei ;o)))
              • kici10 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 14.07.06, 11:19
                No Kawi, dałeś czadu.
              • misssaigon Re: czy ktoś z Was to przeżył? 14.07.06, 13:34
                kawi, komu to sie poprzewracalo i od namiaru czego? jesli na tym forum to na
                pewno od nadmiaru seksu, ani chybi...a pewnie reszta zostala totalnie
                rozpieszczona przez mezow krezusow i tylko leza na szezlongu, czytaja "Tine" i
                pachna....
                ps tylko jakiego procentu to dotyczy?
                • kawitator Re: czy ktoś z Was to przeżył? 15.07.06, 12:23
                  Po kolei
                  Może się wydać idiotycznym pytaniem, ale... jak to jest wg Ciebie z tą
                  prawdziwą kobietą, co przesądza o tej prawdziwości i rzadkości?

                  Według mnie oczywiście bowiem, każdy ma w sobie inny obraz tej prawdziwej baby. Kolejność jak najbardziej nieprzypadkowa
                  Mądra, nie inteligentna ale mądra Niby to samo ale jednak różnica wielka.. Z dystansem do siebie i innych i związanym z tym poczucie humoru. Z silna wolą aby jakaś taka bezwolna lalka nie była a ostra baba z energia . Taka co to jest z facetem bo chce z nim być a nie ze musi z nim być bo sama to ......te cechy powodują ze jest piękna w środku a rolą faceta jest to docenić i wydobyć. Jeżeli do tego posiada tak cenione przez Yorica drugorzędne cechy płciowe i kształtami wysyła sygnały biologiczne to juz ideał

                  Hmmm.... A Ty w ogóle się golisz???? Bom myślał, że masz brodę jak inni
                  wikingowei ;o)))
                  W zawodzie wikinga najbardziej sobie cenie gwałcenie – koniec cytatu
                  Jeszcze czego broda Już jest źle a było by tragicznie. Dzieci by mną straszyli. Poza tym na smoczej łodzi w broda liny może się zaplątać.

                  No Kawi, dałeś czadu.
                  JAAAAA ???? . Ja czadu a niby dlaczego
                  Spokojny miś jestem i nie wychylam się.

                  kawi, komu to sie poprzewracalo i od namiaru czego? jesli na tym forum to na
                  pewno od nadmiaru seksu, ani chybi...a pewnie reszta zostala totalnie
                  rozpieszczona przez mezow krezusow i tylko leza na szezlongu, czytaja "Tine" i
                  pachna....
                  ps tylko jakiego procentu to dotyczy?

                  Babom sie poprzewracało w dupach. Tym tu obecnym raczej nie od nadmiaru seksu, ale od propagandy. Czytają gender pisma i artykuły stworzone przez ta pseudonaukę ( do tej samej kategorii zaliczam astrologię, okultystkę, wróżbiarstwo i rozprawy o wyższości świąt bożego narodzenia nad świętami wielkiej nocy.) dla niepoznaki publikowane w gazetach i nasiąkająca bzdurami jak gąbki. Może mają mało ale im się należy, bo som kobiety Mają prawa, i są pokrzywdzone a jedyna organizacją która ich broni jest przybudówka wielkiego Proletariatu sekcja kobieca ..

                  Jakoś tak się dziwnie składa ze moi bardzo zasobni koledzy co to rozpieścić finansowo mogą swoje dziewczyny do nieprzyzwoitości maja fajne ostre babki za żony i pomimo, że w każdej chwili mogą leżeć pachnieć i mieć pretensje to pracują i mają wcale nie popieprzone w główkach.
                  • ewolwenta Re: czy ktoś z Was to przeżył? 15.07.06, 12:42
                    > Mądra, nie inteligentna ale mądra


                    a czy mądrość to nie robienie użytku inteligencji?
                    • kawitator Re: czy ktoś z Was to przeżył? 15.07.06, 14:45
                      a czy mądrość to nie robienie użytku inteligencji?

                      Można oczywiście spierać się o zakres znaczeniowy tych pojęć, ale dla mnie
                      madrość to coś znacznie więcej niż inteligencja Można to określić takim
                      żartobliwym powiedzeniem:
                      Inteligencja pozwala nam szybko i błyskotliwe wychodzić z trudnych sytacji w
                      które wogóle nie wpakowalibyśmy się gdybyśmy byli mądrzy

                  • petra77 Re: czy ktoś z Was to przeżył? 15.07.06, 12:43
                    > Jakoś tak się dziwnie składa ze moi bardzo zasobni koledzy co to rozpieścić
                    fin
                    > ansowo mogą swoje dziewczyny do nieprzyzwoitości maja fajne ostre babki za
                    żony
                    > i pomimo, że w każdej chwili mogą leżeć pachnieć i mieć pretensje to pracują i
                    > mają wcale nie popieprzone w główkach.



                    Ej, no to nie taka znowu rzadkość z tymi prawdziwymi kobietami...
                  • misssaigon Re: czy ktoś z Was to przeżył? 15.07.06, 21:10
                    kawi, najbardziej rozpieszczonym zwierzeciem świata obecnie jest mniej wiecej
                    trzydziestoletni facet - japiszon, z nabitym kasa kontem, wypasionym
                    samochodzkiem i niemozliwa dawka megalomanii w glowie - taki to co clubbinguje,
                    lata na Malediwy i bog wie co jeszcze (tyle tego ze sie w opisie na Sympatii
                    nie miesci)- smieszna to postac i wcale prawdziwa -wiec faceci wcale nie sa w
                    tej mierze gorsi od kobitek...
                    jednak zaryzkowałabym takie twierdzenie ze sie ludziom w dupach poprzewracalo
                    od dobrobytu braku nakazow zycia dla kogokolwiek wiecej oprocz siebie...i tyle
    • laurka79 reaktywacja 24.07.06, 22:59
      nie, nie tego związku. Postanowiłam zawalczyć o związek z mężem. Z tamtym
      mężczyzną pożegnaliśmy się na dobre - na dwa dni przed jego ślubem spotkaliśmy
      się i udowodniliśmy sobie nawzajem, że.. damy radę, że wcale nie musimy ulegać
      pokusie, że będziemy w końcu zachowywać się jak odpowiedzialni ludzie.
      Rozstaliśmy się w bardzo przyjaznej atmosferze, bez skrywanych żalów i
      pretensji. Odpuściłam go sobie. Teraz są w podróży poślubnej, a jego
      nieobecność pomaga mi nabierać zdrowego dystansu do sprawy. Stałam się czulsza
      dla męża, staram się nie zrzędzić, nie kwękać, że wiecznie nie ma go w domu.
      Interesuję się jego sprawami, no i w sprawach sexu daję z siebie maksimum - to
      skutkuje, bo działa w obie strony. Życzę sobie wytrwałości. Pozdrawiam.
      • ten_jeden_raz wskaźnik 25.07.06, 08:34
        najlepszym wskaźniekiem tego czy to dobrze mieć tą idealną meilową drugą połowę,
        może powinna być reakcja stałego partnera na pokazanie tych listów. Skoro to
        takie nic czemu jest owiane tajemnicą? Czemu wstyd powiedzieć o tym mężowi i żonie:
        Wiesz kochanie poznałam(poznałem) kogoś ciekawego, zaprzyjaźnijmy się , to
        naprawdę dobry przyjaciel.
        Skoro nie można tak powiedzieć , może to ukrywnie świadczy o tym że jednak to źle.

        Dla mnie to zwyczajna zdrada, takie meile, może nawet większa,, niż szybki sex w
        krzakach lub hotelu. Po za tym ten ktoś trzeci na zawsze już pozostaje między
        małżonkami, a to nie pomaga.
        • soften Re: wskaźnik 25.07.06, 09:39
          jak sie prześpicie cos się zmieni bezpowrotnie,
          może sie polepszy, może nie,
          jak jest dobrze lepiej zostawic jak jest...
      • janek_dolas Re: reaktywacja 25.07.06, 09:55
        laurka chcialem ci podziekowac i pogratulowac.ciesze sie z twojego wyboru.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka