felicita33
29.10.06, 19:57
...i mam tego dosyć!
Czasem proszę o coś mojego męża-np. coś mi nie pasuje w naszym związku i
próbuję z nim na ten temat rozmawiać, wszytstko po dobroci...A on- jednym
uchem wpuści, drugim wypuści, próbuję innych sposobów pokojowych- też bez
skutku. Aż w końcu wytaczam armatę- obrażam się, idę sobie "do mamusi", nie
chcę go widzieć, ani z nim rozmawiać(niestety długo tego nie wytrzymuję, bo z
natury nie potrafię się obrażać)!!!Po prostu go terroryzuję!
I wtedy wszystko załatwię!Wtedy (jak już zacznę się odzywać), to mnie słucha
z uwagą i stara się coś zmienić...
Tylko mnie takie metody nie pociągają, wolałabym pokojowo...