Dodaj do ulubionych

maz/kochanek/partner nie chce seksu

11.12.06, 20:53
Zastanawia mnie bardzo pewna rzecz.
Czytam czesto o tego typu problemach w obie strony. Nie wiem zupelnie, co
nalezy zrobic, zeby przekonac kobiete do wiekszej ilosci seksu (mnie nie
trzeba przekonywac). Ale czy z mezczyzna naprawde jest tak trudno? Wydaje mi
sie, ze zdrowy mezczyzna, ktory znajduje swoja partnerke atrakcyjna, nie jest
w stanie ulezec spokojnie, jak mu sie zaatakuje przyrodzenie recznie lub
ustnie. Co to zatem znaczy, ze facet "nie chce o tym slyszec", "rozmowy nie
pomagaja", "nie moge go przekonac"? Jesli mezczyzna odgania dlon lub usta -
pojmuje, ta zniewaga krwi wymaga i w ogole bez sensu, jak odgania, zamiast sie
cieszyc. W tym przypadku nalezaloby sie zastanowic nad powazniejszymi decyzjami.
Jesli nie reaguje - albo nie pociaga go partnerka, albo ma problem zdrowotny
(moze sie zdarzyc raz czy drugi w okresie przepracowania, ale nie czesciej!)
Penis to takie mile urzadzenie - zlapiesz, ono rosnie, i facet nie ma juz nic
do gadania ani tez wyboru, bo penis za niego mysli.

Narzekajacym paniom poradzilabym taki wlasnie eksperyment: nie bojcie sie,
zlapcie no przynalezny wam kawalek mezczyzny w dlon i pobawcie sie nim,
zamiast narzekac na niechec partnera do seksu. To pierwszy test powinien byc,
i dopiero kiedy on zawiedzie, jest sens pisac na forum z prosba o porady.
Obserwuj wątek
    • avide Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 11.12.06, 21:27
      Bądź że błoosławiona eeela z twoim wątkiem.
      Dokładnie problem w tym że część kobiet uważa że penis to jakies obrzydlistwo
      którego do reki nie wypada wziąć że o ustach już nie wspomnę. Uśmiechaja się
      pszczają "znaki dymne" zamiast wziąć sprawy swoje ręce, tudziez usta :)))
      Pozdrawiam
      • eeela Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 11.12.06, 22:00
        > Dokładnie problem w tym że część kobiet uważa że penis to jakies obrzydlistwo
        > którego do reki nie wypada wziąć że o ustach już nie wspomnę.

        Jakze wiec miec pretensje, ze facet nie chce seksu, jak sie podstawowe narzedzie
        obrzydzeniem obdarza???
      • adsa_21 Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 29.12.06, 20:35
        eee tam. zycia nie znacie.
        ilez to razy probowalam zachecic meza w ten sposob, bawiac sie nim itp,malujac,
        zakladajac sexi bielizne.
        Ale on lezal, udawal ze nie wie o co chodzi. Odwracal sie na drugi bok albo
        wychodzil, czulam sie jak kretynka.
        Na szczescie moj obecnego zachecac nie trzeba, jest cudowny i przy nim niczego
        sie nie wstydze i czuje ze zyje:-)))
    • alta_rica Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 11.12.06, 22:24
      Eeela, ty faktycznie masz myślenie albo "typowo po chłopsku" albo pierwszej
      naiwnej osiemnastki.
      • eeela Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 11.12.06, 22:28
        Hmmm, osiemnastka juz od jakiegos czasu nie jestem, naiwna do pewnego stopnia
        pozostane pewnie cale zycie, i pewnie wlasnie moja naiwnosc sprawia, ze zupelnie
        nie rozumiem, co masz do zarzucenia logice mojego postu. Nie to, bron Boze,
        zebym cie oskarzala, ze nie dalas zupelnie zadnego wytlumaczenia, po prostu
        chetnie bym przeczytala rozszerzenie twojego potepienia.
        • onisiaa Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 11.12.06, 22:37
          Wiesz, w sumie zgadzam się z Tobą. Ja też przyznam się, że zanim zaczęłam
          czytać to forum to jakoś nie słyszałam żeby jakiś facet nie chciał. Nie mówię
          tylko o swoim doświadczeniu ale nawet wsród znajomych. W sumie naprawdę, jak
          facet nie chce to co najmniej dziwne jak dla mnie. Tzn albo chory albo nie
          pasuje mu totalnie kobieta.
          • eeela Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 11.12.06, 22:51
            No totez wlasnie. Mezczyzni maja troche inna fizjologie, to nie wyglada tak jak
            u kobiet. Oni sa skonstruowani tak, zeby byc gotowymi w kazdej sytuacji i z
            niemal kazda samiczka. Jesli tak nie jest, maja albo powazny problem zdrowotny,
            albo wstret do danej kobiety, albo silne i wieloletnie pranie mozgu (kulturowe
            tabu, jak na przykladzie ksiezy naprawde zyjacych w celibacie).

            Przeczytalam <a
            href="https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=395&w=3579591&v=2&s=0">TU</a>

            (oryginal TU

            ze mezczyznie czesto wystarczy samo pelne uwielbienia spojrzenie na jego
            Wojownika, coby w pelnym rynsztunku go wystawic :-) Jasne, w przypadkach
            problematycznych, na tym watku poruszanych, samo patrzenie pewnie nie da rady,
            ale warto i innych metod (w cytowanych linkach podanych) troche poprobowac, czyz
            nie?
            • eeela Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 11.12.06, 22:56
              Popsulam pierwszy link, oto on:

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=395&w=3579591&v=2&s=0
        • alta_rica Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 11.12.06, 22:43
          To niestety nie jest takie proste. A co jeśli mężczyzna jest zdrowy (cokolwiek
          by to znaczyło), ale po prostu ma niskie libido i zawsze takie miał ? I
          niewiele co go podnieca, o seksie myśli rzadko, pewnie nawet gdyby nie został
          poderwany to i partnerki by nie miał. O inną partnerkę nie chce mu się starac,
          bo chociaż to byłoby pewnie miłe, ale tyle zachodu o rzecz, na której i tak mu
          niespecjalnie zależy....
          Pornosów nie ogląda - nudzi go to albo nie lubi, panieniek w internecie też
          nie - woli samochody.
          To ile można się starac ? Ręcznie, ustnie, z bielizną, bez, na drągu w pociągu
          czy jak tam chcesz ? Ile ??? Ile lat robienia laski ? Z kostkami lodu, bez, z
          czekoladą, z lodami, bitą śmietaną, w łóżku, w samochodzie, w hotelu, w
          plenerze, na stojąco na wisząco ? Z wytryskiem do buzi, nie do buzi ? Ile ?
          Pięc, dziesięc, piętnaście ?
          • eeela Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 11.12.06, 22:55
            > To ile można się starac ? Ręcznie, ustnie, z bielizną, bez, na drągu w pociągu
            > czy jak tam chcesz ? Ile ??? Ile lat robienia laski ?

            No i co, recznie, ustnie, z bielizna, bez, i nie stanal w pogotowiu? Nie bylo z
            czego korzystac? To nie niskie libido, to choroba zatem!

            w
            > plenerze, na stojąco na wisząco ? Z wytryskiem do buzi, nie do buzi ? Ile ?

            Aaaa, to jednak stanal na wysokosci zadania, skoro mowimy o wytrysku. Wiec w
            czym problem?

            Kostek lodow nie polecam, tak a propos. Powoduja kurczenie ;-P
            • alta_rica Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 11.12.06, 23:00
              Było z czego. Parę lat temu nazad. Teraz niespecjalnie. Seksuolodzy stawiają
              jasną diagnozę : "niskie libido" (wszystkie badania w porządku). Niby można
              starac sie to libido podnieśc. Tylko trzeba by chciec.
              • eeela Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 11.12.06, 23:06
                Prania mozgu pod tytulem niecne to i grzeszne, tez nie bylo?
                To bylby jakis niesamowicie rzadki przypadek ;-P
                • eeela Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 11.12.06, 23:10
                  Zreszta w takim razie ty sie nie zaliczasz do grupy docelowej powyzszego apelu.
                  Napisalam, ze najpierw nalezy sprobowac metod takich a takich, a dopiero potem
                  szukac pomocy gdzie indziej. Ty, jak rozumiem, sposoby wykorzystalas, no i
                  cholera, kiepsko ci sie trafilo, przykro mi z tego powodu. Ale wedlug wszelkiej
                  mojej wiedzy to jest bardzo rzadkie, znalezc faceta, ktory nie chce nawet po
                  takich zabiegach. Mialas cholernego niefarta, ot co :-(
                • alta_rica Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 11.12.06, 23:10
                  Nie było.
                  To niestety nie jest rzadki przypadek. To jest wbrew pozorom dośc częsty
                  przypadek przytrafiający sie obu stronom zresztą.
                  Dlatego właśnie napisałam co napisałam.
                  • eeela Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 11.12.06, 23:15
                    Nie sadze, zeby byl czesty. Czytujesz inne fora, oprocz tego? Gazety? Literature
                    na ten temat? Mialas kilku parnterow?

                    Kobiety miewaja problem niskiego libido o wiele czesciej, i - jak juz rzeklam -
                    nie mam pojecia, co sie z tym robi. Mezczyzni - o wiele rzadziej. Taka jest juz
                    ich konstrukcja biologiczna, a osobnik o niskim libido to wadliwy egzemparz
                    reprodukcyjny.
                    • alta_rica Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 11.12.06, 23:22
                      Eeela, proszę cię, nie rozczulaj mnie...
                      Twoja teoria o biologicznej konstrukcji jest już lekko nieaktualna w obecnych
                      czasach, co ci powie pierwszy lepszy seksuolog na pierwszej z brzegu wizycie.
                      Na wszystkie twoje pozostałe pytania odpowiedź brzmi tak, w kwestii literatury
                      to przeczytałam większośc tego co ukazało się w Polsce po 1960 roku. O gazetach
                      błagam cie nie wspominaj, bo żenua, chyba że coś powyżej "Medycyny Praktycznej".

                      Ale dzięki za zainteresowanie i zaangażowanie ;-))))
                      • eeela Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 11.12.06, 23:34
                        Podaj mi wiec, prosze, wiarygodne statystyki, oraz ich zrodlo. Jaki procent
                        mezczyzn dotyka ten problem?
                        • gomory Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 12.12.06, 01:32
                          Czytalem taki wywiad w ktorym bral udzial Lew Starowicz i Zbigniew Izdebski.
                          Odnosili sie do wynikow swoich dawnych badan. Nie potrafie podac precyzyjnych
                          dat, ale ten pierwszy raportowal pozycie powiedzmy na poczatku lat 90, a drugi
                          pod koniec. W chwili obecnej obaj zgodnie orzekli, ze zdecydowanie zwiekszyla
                          sie ilosc pan niezadowolonych z ilosci i jakosci pozycia malzenskiego w ich
                          gabinetach. Podali jakies liczby ale ich nie pamietam ;). Podobna tendencja
                          jest u ich kolegow po fachu. Znamiennym jednak jest sam fakt, na ktory zwrocili
                          uwage. Oczekiwania kobiet dzisiaj sa inne niz np. 20 lat temu, mezczyzni czesto
                          nie to, ze nie moga, ale wcale nie chca im sprostac. Ale to zupelnie inny
                          temat ;).
                          • eeela Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 12.12.06, 02:23
                            > nie to, ze nie moga, ale wcale nie chca im sprostac. Ale to zupelnie inny
                            > temat ;).

                            Ja bym byla wdzieczna za pociagniecie tematu jednak, bo bardzo mnie zaintrygowal
                            ten wstep :-)
                  • limes8 Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 16.12.06, 12:08
                    zgadzam sie z tobą. to jest częste, nawet u mezczyzn, tyle ze nie
                    zdiagnozowane. faceci boja sie przyznac, ze nie sa w stanie podolac wymaganiom
                    partnerki. na swoja impotencje maja rozne wymowki: stres to najczestrza. a tu
                    czasem nie chodzi o to, zebys ty jemu zrobila dobrze [z tego co napisalas to ty
                    skakalas wokol niego], tylko zeby on sie postaral, popiescil, no i to co lubisz
                    najbardziej, tak zebys byla zadowolona. sex moze byc rownie boski bez stosunku
                    pelnego.skupiasz sie na nim, kiedy on tego nie chce, to niech on sie skupi na
                    tobie, bo wlasnie ty chcesz. to wtedy nazywa sie kompromis i udane zycie
                    sexualne.
        • czarna.porzeczka Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 12.12.06, 09:35
          Obawiam sie eeela ze dotad nie zrozumiesz problemu, dopoki go osobiscie nie
          przerobisz. I zapewniam Cie ze nie chodzi tu o niechec do partnera czy
          tymbardziej jego penisa. To nie jest az takie proste, gdyby bylo, nie byloby
          tego forum. Wystarczyloby sie przyssac do genitaliow partnera, partnerki i po
          sprawie - wszystko dziala.
          Wyobraz sobie ze moga byc tez mezczyzni, ktorzy sa wrazliwi, ktorych krepuje
          brak wzwodu, ktorzy zamykaja sie z takim problemem. Odmawiaja rece czy ustom
          kobiecym dzialania w obrebie ich penisa. Druga sprawa, nie jest tak, ze jak
          wezmiesz penisa w usta czy w dlon to on ZAWSZE urosnie. I nic z tego, ze
          solarium, bielizna, mani i pedikiury zrobione. Nie dziala... I po to jest
          wlasnie forum, wiec nie pisz o czyms o czym nie wiesz. Pozdr.
    • gacusia1 Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 11.12.06, 23:20
      To wszystko wcale nie jest takie proste,jak napisalas...
      • eeela Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 11.12.06, 23:27
        Oczywiscie, ze nie jest.

        Po tym jednak, jak kobieta zdobedzie sie na otwartosc w okazywaniu swoich
        pragnien, jak tez otwartosc na partnera, moze sie okazac, ze problem byl sztuczny.
    • justyna302 Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 11.12.06, 23:25
      Ale słuchajcie, o czym tu w ogóle mowa?
      To co, męża który nie chce mnie, mam atakować ręcznie lub ustami, a potem
      radować się że udało się mi go mechanicznie pobudzic do stosunku?
      To o to chodzi, żeby doprowadzić do erekcji a potem to wykorzystać?
      Przecież to żałosny chwyt nie mający nic wspólnego z miłością dwojga ludzi!
      Jaka to znowu satysfakcja ze mówiąc trywialnie złapię i "stanie mu": wiadomo -
      fizjologia!
      Przecież istota seksu tkwi w mózgu - nie tam. Problemy żon nie polegają przecież
      na tym że nie mogą doprowadzić męża do erekcji - bo fizjologicznie na pewno by
      mogły - ale na tym, że ich mężowie NIE MAJA CHECI, ZEBY ONE IM TO ROBIŁY.
      I dlatego są rozmowy na forach, które rzadko kiedy pozostają na poziomie seksu,
      ale z reguły sięgają drugiego dna: braku miłości, akceptacji, znudzenia, zdrady...
      • alta_rica Re: justyna302 - brawo dla tej Pani ! n/t 11.12.06, 23:30
      • eeela Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 11.12.06, 23:32
        >ale na tym, że ich mężowie NIE MAJA CHECI, ZEBY ONE IM TO ROBIŁY.

        Problem w tym, ze niewiele sposrod tych kobiet w ogole sprawdza, czy ich mezowie
        maja na to chec, czy nie.
        • alta_rica Re: eeela 11.12.06, 23:35
          Kurczę, Eeela, z całym szacunkiem, załóż Społeczny Komitet Robienia Laski, bo
          jesteś trochę monotonna :-)

          A może mężowie też powinni coś sprawdzac?
          • eeela Re: eeela 12.12.06, 00:27
            Hmmm, monotonna? Rozumiem, ze dziewczeta wola narzekac, niz probowac rozwiazywac
            problemy? Wolicie watki, w ktorych mozecie sie bez konca uskarzac, ale watek
            podsuwajacy jakies rozwiazanie (godne wyprobowania) jest monotonny? A o czym to
            forum jest, o seksie chyba?

            Mezowie powinni sprawdzac? To kto jest w koncu ta strona, ktorej brak seksu, w
            opisywanej przez ciebie sytuacji, maz czy zona?
            Ja rozumiem, ze mozesz byc rozgoryczona, bo sprobowalas wszystkiego. I nie
            czujesz sie z tym dobrze. Naprawde mi przykro, to nie ironia. Ale statystyk nie
            podalas. Kazesz mi na slowo wieryc, ze mezczyzn takich jak twoj partner jest na
            peczki, podczas gdy ja widze cos zupelnie przeciwnego. Twoj przypadek jest inny,
            ale wiele kobiet tu piszacych wydaje sie nie zdawac sobie sprawy z dosc prostego
            dzialania, ktore mogloby rozwiazac ich problemy. To nie jest gloryfikacja
            Robienia Laski (swoja droga, rzecz godna gloryfikacji), to jest proba
            wytlumaczenia, ze z chlopami lepiej doslownie, niz znakami dymnymi, jak tu juz
            ktos napisal.
            • justyna302 Re: eeela 12.12.06, 00:54
              Przyjmujesz wszystko za prosto i trochę naiwnie.. Wyobraź sobie, że mimo
              obojętności męża, Twoją metodą udaje ci się go rozbudzić np. oralnie. Oczywiście
              kochacie się i niby jest ok. Ale następnym razem mąż znowu kładzie się do łóżka
              i odwraca plecami, zasypia pierwszy, prowokuje kłótnię wieczorną, oznajmia, że
              czuje się chory, zmęczony, itd. Słowem na wiele sposobów okazuje Ci swoj brak
              zainteresowania. I co? Każdego wieczora będziesz go tam "łapać" i niemalże
              zmuszać do seksu? Będziesz czuła się z tym dobrze?
              Tu naprawdę potrzebna jest przede wszystkim rozmowa, wydobycie na wierzch
              prawdziwego problemu i czasem długotrwała terapia.
              • eeela Re: eeela 12.12.06, 01:07
                mąż znowu kładzie się do łóżka
                > i odwraca plecami, zasypia pierwszy, prowokuje kłótnię wieczorną, oznajmia, że
                > czuje się chory, zmęczony, itd. Słowem na wiele sposobów okazuje Ci swoj brak
                > zainteresowania. I co? Każdego wieczora będziesz go tam "łapać" i niemalże
                > zmuszać do seksu?

                Rozumiem, ze po klotni nie ma sie ochoty na igraszki.
                Odwrocenie plecami, zasypianie, oznajmienie, ze czuje sie chory i zmeczony, nie
                stanowi przeszkody w "lapaniu". Dlaczego zmuszac? Jesli reaguje na "lapanie"
                poprawnie, nie ma zadnego zmuszania.

                > Tu naprawdę potrzebna jest przede wszystkim rozmowa, wydobycie na wierzch
                > prawdziwego problemu i czasem długotrwała terapia.


                Nie do konca mnie rozumiecie. Ja nie napisalam, ze to jedyne lekarstwo.
                Napisalam, ze zanim zacznie sie biadolic, warto sprobowac otwarcie zachecic
                partnera. Jesli wykaze sie entuzjazm do "lapania", moze sie okazac, ze maz to
                polubi i bedzie na to czekal, a z czasem sam zacznie "lapac". Niepotrzebne jest
                faszerowanie sie pigulami ani wizyty u psychologa, zanim nie wyprobuje sie tego
                tricku, i nie wlozy w to troche serca. Tak, kazdego wieczora.

                Moze na kobietach tez to tak dziala, ale tej tematyki to ja juz nie sledze ;-P
                • avide Re: eeela 12.12.06, 07:29
                  No prosze jaka piękna polemika nam się tutaj wywiązała na koniec tego pieknego dnia.

                  Dziewczyny.... to co napisała Eeela jest jak najbardziej świętą racją. Wiem bo
                  jestem facetem. I z rozmów z facetami żaden sie nigdy nie przyznał że nie lubi
                  np. DOBRZE zrobionego sexu oralnego. Ale żeby nie było za różowo w tym wszystkim
                  jest jedno, ale za to bardzo duże "ALE". Sprawa odnosi się do cłakiem sporej
                  grupy kobiet, dla których facet to odmienna wersja wibratora wyzbytego uczuć i
                  pragnień. Ma zaspokajać i juz, co z tego że on też czasem chciałby widzieć
                  zaangażoawnie partnerki, połozyć się i dla odmiany byc że się tak nieładnie
                  wyrażę "obsłużony" od A do Z. Po paru latach sexu z taką kobieta to naprawdę
                  dochodzi do tego że lepiej sie odwrócić plecami i pojść spać bo po co się
                  wyśilać. Orgazm (wytrysk) mozna uzyskac samemu w dużo prostrzy sposób.
                  Moim zdaniem ten watek skierowany był (jest) to tej właśnie grupy naszej płci
                  pieknej.
                  Zas co się tyczy niskiego libido to i najlepiej zrobiona laska nie pomorze.
                  Znaczy się pomorze ale no właśnie ileż można tych lodów robić jak Ci sie facet
                  odwraca plecami bo... zmęczony, boli go głowa, czy zwyczajnie mu się nie chce.
                  Justyna i Alta_rici zdaje sie że mają panów z tej drugiej półki (niestety dla
                  was) i przyznaje że macie tak samo przechlapane jak faceci z oziebłymi kobietami
                  (albo może nawet bardziej bo taki jak się uprze to coś z tego będzie a tu jak
                  nie stanie to klapa koniec.)

                  Zas co się tyczy impotencji meskiej to wcale nie jest taki marginalny problem.
                  Czytałem ostatnio w wywiad z seksuologiem i ostrozne szacunki podaja że problemy
                  zarzurzeń tego typu to tak mniej więcej pół na pół. Niewatpliwie postęp
                  cywilizacji a co za tym idzie stres, ciągła gonitwa życiowa oraz emancypacja
                  kobiet, uświadamianie i zdolności wyartykułowania partnerowi swoich potrzeb w
                  łóżku powoduja iż nawet wydawałoby się 100% samce coraz częściej zawodza sami
                  nie wiedząc czemu sie tak dzieje.

                  Pozdrawiam
                  • eeela Re: eeela 12.12.06, 11:44
                    > Czytałem ostatnio w wywiad z seksuologiem i ostrozne szacunki podaja że problem
                    > y
                    > zarzurzeń tego typu to tak mniej więcej pół na pół.

                    Pol na pol???
                    No wez nie cuduj. 50% mezczyzn jest impotentami? To skad jeszcze sie dzieci
                    rodza? :-P
                    • kabata2006 Re: eeela 19.01.07, 03:25
                      cha cha cha...w USA,gdzie mieszkam,10proc.dzieci nie jest biologicznymi dziecmi
                      swoich oficjalnych ojcow!A nie mowie o tych przysposobionych,ale o tych
                      nieswiadomie blednie uwazanych za wlasne potomstwo.Przynajmniej w tej materii
                      kobitki maja lepiej,bo one zawsze maja pewnosc,ze to ich:)Zastanowcie sie
                      Panowie i wezcie sie pozadnie do roboty;)
                  • limes8 Re: eeela 16.12.06, 12:22
                    avide:
                    masz racje. Tak wlasnie jest. I ktos tam wczesniej powiedzial, ze prawdziwy
                    watek ukryty jest w psychice. Tak sie dzisiaj dzieje, ze zachwialy sie utarte
                    wzorce. 20-lat temu facet byl glowa rodziny, zarabial, byl rycerzem i
                    wojownikiem. Dzis czesto sie zdarza, ze to jego polowica zarabia wiecej, robi
                    kariere. A on kim mialby byc w takim ukladzie? Niewielu z panow potrafi sobie z
                    tym poradzic. A jeszcze isc z tym do psychologa?! to wrecz abstrakcja.
                    Ozieblosc meska moze byc w najblizszym czasie problemem spolecznym, niestety.
                    Jedyne co mozna, to zachecic do zwierzen swojego lubego, zeby powiedzial jak on
                    to widzi, a nie zmuszac siebie do gwaltu na ukochanej osobie.
                    pozdrule.
                  • glamourous Re: eeela 19.01.07, 12:13
                    > Dziewczyny.... to co napisała Eeela jest jak najbardziej świętą racją. Wiem bo
                    > jestem facetem. I z rozmów z facetami żaden sie nigdy nie przyznał że nie lubi
                    > np. DOBRZE zrobionego sexu oralnego.

                    WKURZA MNIE taka gadka! Ja akurat podobno rewelacyjnie wywiazuje sie z "umowy o
                    dzielo" zwane seksem oralnym (mialam w zyciu juz troche partnerow i wszyscy
                    byli bardziej niz zachwyceni!). Rowniez moj maz jest ovzywiscie zachwycony, jak
                    przychodzi co do czego. A mimo to np. wielokrotnie wolal WLASNA REKE przed
                    komputerem niz np seks oralny w moim wykonaniu, choc dobrze wie, ze zawsze
                    jestem chetna (ba, az pale sie do tej roboty ;-))) i robie to chyba naprawde
                    dobrze i wystarczyloby jego skinienie zebym przybiegla i mu to zrobila! Nie
                    chce zeby to wszystko zabrzmialo jak jakas autoreklama czy brak skromnosci, ale
                    probuje po prostu przedstawic Wam faktyczna sytuacje do lepszej jej oceny.

                    Problem jest o wiele bardziej zlozony niz sie kolezance eeeeli wydaje. No coz,
                    jak juz wczesniej napisalam syty nie zrozumie glodnego.

                    Pozadanie ma sie rodzic w glowie, a nie tam nizej. Musi byc gotowy psychicznie
                    na seks zeby taka inicjatywa kobiety spotkala sie z, ze tak powiem "jego
                    cieplym przyjeciem" Facet musi mnie naprawde chciec, a nie tylko laskawie i bez
                    przekonania pozwolic sobie robic laske. Bo inaczej przynajmniej dla mnie, zadna
                    to satysfakcja taki wyzebrany, mechaniczny seks.
                • kabata2006 Re: eeela 19.01.07, 03:02
                  hi:)zagladam tu-znaczy szukam odpowiedzi.Nie tylko tu.Wszedzie.Jestem
                  mloda,atrakcyjna kobieta,baardzo seksowna.Pisze szczerze,poniewaz jak dotad moim
                  jedynym problemem w tej mataterii bylo odganianie sie od facetow.To takie cos co
                  sie ma ,albo nie-nie ma sie co rozwodzic nad tematem-ja to mam.W czym wiec
                  problem?Otoz od dluzszego czasu jestem w bardzo powaznym zwiazku z
                  meszczyzna,ktorego kocham i przez ktorego niezaprzeczalnie jestem kochana.Nasz
                  zwiazek jest wyjatkowo udany,dojzaly,pelen wzajemnego zrozumienia i
                  CZULOSCI!!!Mamy wspolny dom i plany.Tyle,ze jego potrzeby seksualne staly
                  sie(lub zawsze takie byly,w poczatkowej fazie zwiazku mezczyzna stara sie
                  kobiecie zaimponowac,a w tym przypadku sklanialabym sie do takiego wlasnie
                  wniosku)bardzo malutkie:(Fakt,ze pracuje on na nocna zmiane,czesto jest
                  przemeczony,zestresowany,niewyspany,czesto doslownie mijamy sie w dzrzwiach,bo
                  ja pracuje w dzien itp.ale Kochani-wszyscy wiemy,ze jak sie chce to
                  mozna.Tyle,ze jamu rzadko sie chce.Raz na kilka tygodni dochodzi do
                  zblizenia(choc on twierdzi,ze mysli o tym duzo czesciej)a chlop ma 35
                  lat!!!Wiem,ze pociagam go seksualnie,on mnie zreszta tez,jak
                  najbardziej,"przyatakowany"dziala jak nalezy,tyle,ze atakowanie juz mi sie
                  znudzilo.Ironicznym jest dla mnie fakt,ze jako kobieta nieustannie przez
                  meszczyzn adorowana musze sie upominac o seks u partnera,ktory,mowiac szczerze
                  zalet charakteru posiada znacnie wiecej niz ciala.Obawiam sie o dalsze losy
                  naszego zwiazku,poniewaz nie potafie i nie chce z taka sytuacja sie
                  pogodzic.Probuje delikatnie,dyplomatycznie,zeby sie nie czul zle jako facet,ale
                  jak ma niby sie czuc?Dobrze?!Nie oszukujmy sie-facet sie nie sprawdza,a urazona
                  kobiete latwo popchnac do zdrady,chocby w celu poprawienia sobie
                  samopoczucia...Poki co jakos sie trzymam,ale nie recze,nie recze.Prosze Panowie
                  dajcie jakas rade,napiszcie jak to naprawde u facetow wyglada i co z tym fantem
                  zrobic.Stawiac opor,udawac,ze mi tez nie zalezy(ale udawanie to tez nie
                  metoda!)Szczera rozmowa konczy sie wymowkami zmeczeniem,zaciciem w
                  sobie.Please,HELP!!!!Paniom za opinie rowniez bede wdzieczna jak
                  najbardziej.Dzieki.Trzymajcie sie:)Ps.Poprzedni moj zwiazek trwal 9 lat i
                  facetowi nie znudzilo sie ani na chwile,ja na prawde nie mam z tym
                  problemu!!!moj obecny partner jest bardzo usatysfakcjonowany,tylko mu sie po
                  prostu nie chce...zalamka:(
                  • glamourous kabata2006 19.01.07, 15:29
                    kabata2006 napisała:


                    Jestem
                    > mloda,atrakcyjna kobieta,baardzo seksowna.Pisze szczerze,poniewaz jak dotad
                    moi
                    > m
                    > jedynym problemem w tej mataterii bylo odganianie sie od facetow.To takie
                    cos co sie ma ,albo nie-nie ma sie co rozwodzic nad tematem-ja to mam.W czym
                    wiec
                    > problem?Otoz od dluzszego czasu jestem w bardzo powaznym zwiazku z
                    > meszczyzna,ktorego kocham i przez ktorego niezaprzeczalnie jestem kochana.Nasz
                    > zwiazek jest wyjatkowo udany,dojzaly,pelen wzajemnego zrozumienia i
                    > CZULOSCI!!!Mamy wspolny dom i plany.Tyle,ze jego potrzeby seksualne staly
                    > sie(lub zawsze takie byly,w poczatkowej fazie zwiazku mezczyzna stara sie
                    > kobiecie zaimponowac,a w tym przypadku sklanialabym sie do takiego wlasnie
                    > wniosku)bardzo malutkie:


                    Droga kabato, mozemy sobie podac reke, u mnie jest dokladnie tak samo, z ta
                    roznica ze moj patrner sam z wlasnej inicjatywy nie kocha sie ze mna az tak
                    rzadko. Wiec niby nie jest tak zle, ale co ja mam np zrobic jezeli mnie na
                    drugi dzien po seksie tak skreca ze chce jeszcze, lecz wszelkie proby
                    zachecenia partnera na maly "replay" rozbijaja sie o tekst typu "no przeciez
                    robilismy to wczoraj, nie traktuj mnie jak sex-maszynke". generalnie co mnie
                    wkurza to to, ze seks jest tylko wtedy kiedy on ma na to ochote, a kiedy mi
                    hormony buzuja, to musze niestety obejjsc sie smakiem ;-/ I niby nie jets zle,
                    ale zdecydowanie niewystarczajaco, a zwlaszcza okropne jest dla mnie to
                    poczucie ze dlaczego tak to jest urzadzone ze inny faceci uganiaja sie za mna
                    strasznie, w pracy nie ma faceta ktory nie gapilby sie na mnie maslanym
                    wzrokiem, a moj wlasny facet jest taki nieczuly na moje wdzieki i nie chce mnie
                    eksploatowac czesciej...

                    popchnac do zdrady,chocby w celu poprawienia sobie
                    > samopoczucia...Poki co jakos sie trzymam,ale nie recze,nie recze.Prosze
                    Panowie
                    > dajcie jakas rade,napiszcie jak to naprawde u facetow wyglada i co z tym
                    fantem
                    > zrobic.Stawiac opor,udawac,ze mi tez nie zalezy(ale udawanie to tez nie
                    > metoda!)Szczera rozmowa konczy sie wymowkami zmeczeniem,zaciciem w
                    > sobie

                    Tez juz probowalam wszystkiego, zachecanie, bielizna, rozmowy, udawanie
                    aseksualnosci (zeby sam tez pogonil troche za kroliczkiem), dodam rowniez ze
                    metody polecane przez eeeele sa u mnie na porzadku dziennym, ale moj facet tak
                    ma, ze jak z zalozenia nie ma ochoty to NIC, nawte perswazja ustna go nie
                    przekona, no wiec na dluzsza mete zadna z tych metod nie dziala.

                    Teraz szukam sposobu zeby znow zaczac podniecac go psychicznie, a nie tylko
                    mechanicznie, bo to zupelnie nie ta jakosc. Psychicznie, czyli, zeby mu sie nie
                    chcialo kochac tylko kiedy pociagne go za f(...)a albo jak sie troche o mnie
                    poociera, tylko zeby mnie pragnal TAK W OGOLE.

                    Nie wiem czy to jest jescze do zrobienia

                    popchnac do zdrady,chocby w celu poprawienia sobie
                    > samopoczucia...Poki co jakos sie trzymam,ale nie recze,nie recze.Prosze
                    Panowie
                    > dajcie jakas rade,napiszcie jak to naprawde u facetow wyglada i co z tym
                    fantem
                    > zrobic.Stawiac opor,udawac,ze mi tez nie zalezy(ale udawanie to tez nie
                    > metoda!)Szczera rozmowa konczy sie wymowkami zmeczeniem,zaciciem w
                    > sobie

                    Dokladnie tak jak Ty, na razie jeszzce sie trzymam, ale coraz czesciej mysle
                    jednak o zdradzie, jakis chetny przypuszczam blyskawicznie by sie znalazl, sek
                    w tym ze zaden z moich aktualnych "adoratorow"(glownie koledzy z pracy ;-))
                    jakos na razie mnie nie kreci, a ja nie potrafie pojsc do lozka z byle kim
                    tylko dla samego seksu.
                    • kabata2006 Re: kabata2006 19.01.07, 16:52
                      hi:)marna to pociecha wiedziec,ze komus tez jest niefajnie,ale dzieki za
                      solidarnosc:)Widzisz,moj facet NIGDY nie odmawia,on jest bardzo uprzejmy i
                      nigdy nie chcialby mnie urazic,co jednak z tego,skoro ja chce,zeby to on
                      chcial,przynajmniej ten raz na tydzien:(Mam wrazenie,ze samo poruszanie tego
                      tematu dodatkowo pogarsza sytuacje,ale w koncu to juz nie jest tylko jego
                      problem,wiec mam prawo wiedziec na czym stoje.Gdyby tu chodzilo jedynie o
                      seks,poradzilabym sobie z tym bez problemow i wyzutow sumienia(sam jest sobie
                      winien)niestety wiaze mnie z nim wyjatkowo silne uczucie,chodzi o wiez jaka
                      seks buduje m iedzy dwojgiem kochajacych sie ludzi,a poza tym ja chce JEGO!!!
                      Musze lecie ,bo jestem w pracy:)ale z pewnoscia sie jeszcze odezwe.Hugs:)
                      • glamourous Re: kabata2006 19.01.07, 18:09
                        kabata2006 napisała:

                        Gdyby tu chodzilo jedynie o
                        > seks,poradzilabym sobie z tym bez problemow i wyzutow sumienia(sam jest sobie
                        > winien)niestety wiaze mnie z nim wyjatkowo silne uczucie,chodzi o wiez jaka
                        > seks buduje m iedzy dwojgiem kochajacych sie ludzi,a poza tym ja chce JEGO!!!

                        kabata2006, jestes chyba moim alter ego ;-), mam kropka w kropke te same
                        dylematy! Tez bardziej zal mi utraconego pozadania i inicjatywy mojego meza niz
                        samego seksu. I tez nie potrafie poki co wyobrazic sobie zdrady, oddzielic
                        seksu od osoby mojego meza bo go kocham za(...)scie, a wszyscy ci faceci ktorzy
                        za mna lataja nie podobaja mi sie po prostu na tyle, zebym mogla sie z nimi
                        wyobrazic (a co dopiero znalezc) w wyrku.
                        Moze jednak znajdzie sie kiedys ktos do kogo poczuje jakas miete, i wtedy kto
                        wie? chociaz na boga, milion razy wolalabym kochac sie z mezem, i zostac w
                        mojej przytulnej, pelnej wzajemnego uczucia monogamii. Zeby wrocilo jego dawne
                        pozadanie i zebym nie musiala desperacko lustrowac spotykanych facetow
                        poszukiwaniu kochanka, tylko byc z Nim na tych samych (czyli pelnych WZAJEMNEJ
                        namietnosci) zasadach co dawniej!

                        > Mam wrazenie,ze samo poruszanie tego
                        > tematu dodatkowo pogarsza sytuacje,

                        Tez to zauwazylam. Bezposrednio po takiej dyskusji jest niby goracy seksik, ale
                        chyba tylko dlatego ze jestesmy swiezo po klotni i ze on chce mi udowodnic ze
                        przeciez jest jak dawniej. Ale chyba sie troszke zmusza i robi to dla mnie,
                        pode mnie. Czasami zastanawiam sie na ile nieodwracalne dla jego libido sa te
                        szkody ktore wyrzadzaja mu kolejne (inicjowane przeze mnie) lzawe dyskusje w
                        stylu "dlaczego mnie juz nie pragniesz tak jak dawniej, dlaczego nie chcesz sie
                        czesciej kochac" itp. Bo tez mam wrazenie ze to pogarsza sprawe, ze facet
                        kojarzy potem seks z presja, zeby mnie nie urazic. Zastanawiam sie na ile
                        nieodwracalne sa to szkody, czy moze on juz na zawsze bedzie kojarzyl seks ze
                        mna z PRZYMUSEM i cholernym malzenskim obowiazkiem...Czy kiedys mu wroci to
                        radosne, spontaniczne pozadanie...

                        Pytanie do panow : jak myslicie, czy mozna potem, po takich rozmowach traktowac
                        partnerke jako atrakcyjny obiekt do konsumpcji, czy juz zawsze potem bedzie
                        presja przymusu i zero motylkow brzuchu ??

                        PS.I tez musze leciec, bo wlasnie koncze prace, pozdrawiam cie kabata :-)
                        • kabata2006 Re: kabata2006 19.01.07, 21:03
                          tez Cie pozdrawiam o towarzyszko niedoli:)Zastanawialam sie wielokrotnie,czy
                          faktycznie przemilczenie problemu mogloby sytuacje nieco poprawic,aczkolwiek
                          mam juz troche lat oraz doswiadczenia,wiec w takie cuda jak udawanie ,ze nic
                          sie nie dzieje jako jedyne sluszne podejscie niestety nie wierze:(Ja nie
                          placze,nie oskarzam,nie krzycze -po prostu mowie.To w koncu moje zycie i moje
                          urazone uczucia,sprawe mozna jakos rozpracowac zamiast wciskac glupie
                          wymowki.Nie takie rzeczy ludziom sie zdazaja.Nie mam najmniejszego zamiaru czuc
                          sie winna.Nie bede oskarzac siebie ani nie pozwole sobie wmowic,ze powinnam
                          cierpliwie czekac az sprawa sie ulozy(chyba "polozy"raczej:)Nie magluje tematu
                          non stop,bron boze,raz na jakis czas cos rzuce.Ja z tym mezczyzna chcialabym
                          przejsc przez zycie,musze wiedziec z czym mam doczynienia i na co
                          sie,ewentualnie ,decyduje.W pierwszych miesiacach naszego zwiazku kochalismy
                          sie codziennie(nie raz,nie raz)W momencie,kiedy zwiazek wszedl w powazna
                          faze,pojawily sie deklaracje i prawdziwe emocjonalne zaangazowanie-sprawa
                          lozkowa sie rypla:(Niby niezauwazalnie,stopniowo,ale za to skutecznie.W zwiazku
                          z czym przytocze pewna teorie zaslyszana od jednego z moich kumpli(cale zycie
                          mam swietnych kumpli i niemalo o facetach wiem)Mianowicie-zdazaja sie ,choc
                          rzadko!,przypadki,kiedy to facet po latach kawalerskich podrywek na jedna
                          noc,podswiadomie nabiera przedmiotowego stosunku do seksu,co powoduje,ze
                          kobiety przez niego kochanej nie chce postrzegac przez pryzmat czysto fizycznej
                          rozrywki(troche skomplikowalam-ok-ona jest jedyna i porzadna a seks jest
                          nieporzadny).Jego libido spada wiec wprostproporcjonalnie do zaangazowania
                          emocjonalnego:(PANOWIE-CO WY NA TO?PLEASE,DAJCIE COS:)PS.tym,ktorzy posluguja
                          sie jezykiem ang.polecam www.iVilage.com,gdzie mozna sporo informacji na temat
                          sexless relationships znalezc.Hugs:)
        • gacusia1 Mylisz sie...wiele z TYCH kobiet probuje 12.12.06, 23:00
          wszystkiego...a ostatnia rzecza jest najczesciej zdrada...
      • klaris29 Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 29.12.06, 22:08
        Ostojo mądrości kobiecej! :-))))))
    • europa63 Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 12.12.06, 08:19
      Eeeela,
      dorzucę coś, nad czym myślę od soboty. W sobotę przyjaciele wpadli na wino i
      jak to dorośli było o seksie. Jedna z koleżanek w ryk... Facet nie bardzo
      chciał (39 lat), niby zmęczony, a jak ich znam, to tak było. Poradziłyśmy jej
      tak, jak ty sugerujesz. I co?
      Przegięcie w drugą stronę!
      Facetowi tak się robienie laski spodobało, że teraz nie chce inaczej.
      I faktycznie, inaczej mu nie staje...

      Chyba że po kilku dniach wypoczynku,ale żona ma koleżankom (w tym mnie) za
      złe,jest głupio, radziłyśmy z serca.

      Niestety, trzeba zachować umiar i faceta nie rozpuścić - taki miałyśmy wniosek.
      Bo się rozleniwia.
      :)
      • kawitator Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 12.12.06, 08:57
        > I faktycznie, inaczej mu nie staje...
        Bo facet po 40 ( przynamniej znaczna część) to jak FSO Polonez
        bez ssania nie ruszy ;-)))))))))))
        • europa63 Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 12.12.06, 09:05
          O cholera, a mój to chyba jakiś model lux, bo jakoś problemu brak
          ( i z mężem i z samochodem:)))
          • avide Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 12.12.06, 09:11
            Bo w FSO nie brałaś i to wszystrko tłumaczy :))))))))))))
            Miała nosa krótko mówiąc. :))))))))))
            • europa63 Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 12.12.06, 09:15
              Cholera, znowu masz rację, auto niemieckie, a mąż z miasta Gdańska rodem :))))))

          • san1 Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 12.12.06, 10:01
            jak wymusić seks.chyba dobry sposób na oziełych facetów/mi wystarcza sama myśl
            że kobieta potrzebuje seksu/
            • europa63 Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 12.12.06, 10:08
              san1 napisał:

              > jak wymusić seks.

              Raczej sprowokować, bym powiedziała.

              > chyba dobry sposób na oziełych facetów/mi wystarcza sama myśl
              > że kobieta potrzebuje seksu/
              naprawdę? Myśl wystarcza, że kobieta potrzebuje... no,no...
              • san1 Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 12.12.06, 12:26
                europa myśle że napisalem prawde,czasami chciałbym być takim facetem którego
                seks aż tak bardzo nie pociąga
                • europa63 Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 12.12.06, 12:28
                  Cóż, może jednak niechcij...:)
        • avide Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 12.12.06, 09:13
          Kawitator toz to sie na dobry kawał nadaje
          Swietne
          pozdrawiam :)))
        • abdulian Kawi! 12.12.06, 11:03
          Kawi!

          Kiedyś Ci forumowiecze wystawią fakturę za zniszczenia spowodowane opluwaniem
          laptopów tudzież innych urządzeń elektronicznych herbatą i innymi napojami,
          wynikające z czytania Twoich niektórych postów :)
      • eeela Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 12.12.06, 11:39
        > Eeeela,
        > dorzucę coś, nad czym myślę od soboty. W sobotę przyjaciele wpadli na wino i
        > jak to dorośli było o seksie. Jedna z koleżanek w ryk... Facet nie bardzo
        > chciał (39 lat), niby zmęczony, a jak ich znam, to tak było. Poradziłyśmy jej
        > tak, jak ty sugerujesz. I co?
        > Przegięcie w drugą stronę!

        Wiesz co, jak facet jest kolo czterdziestki, to kazda kobieta powinna sie powolo
        przyzwyczajac, ze potrzebne beda dodatkowe zabiegi - nie tylko "ssanie", ale i
        filmy albo co. Bo panowie w tym wieku i wyzej maja wolniejszy rozruch, za to
        wytrzymalosc pozniej niezla. I co to ma byc niby z rozpuszczenie, rozleniwienie?
        Doprowadzasz do erekcji i mozesz sobie hasac, ile wlezie. Co jest zlego w tym,
        ze staje mu tylko, jak go specjalnie pobudzic, jak rany Julek?
        • europa63 Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 12.12.06, 12:06
          może nie napisałam jasno.Rzecz w tym, że on oczekiwał, że ona mu będzie robić
          dobrze ustami, a on sobie poleży,rozumiesz? No, on sobie tryśnie i tyle... W
          żaden inny sposób nie chciał... żadnego wkładania, zapomnij.
          I w tym problem.
          A znamy faceta tyle lat, może jak odpocznie to mu przejdzie..
          No i wyszło na to , że facet poszedł na łatwiznę- po co ma sobie sam robić, ona
          mu zrobi
          • eeela Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 12.12.06, 12:13
            Rzecz w tym, że on oczekiwał, że ona mu będzie robić
            > dobrze ustami, a on sobie poleży,rozumiesz? No, on sobie tryśnie i tyle... W
            > żaden inny sposób nie chciał... żadnego wkładania, zapomnij.

            A to sie wycwanil, leniwiec jeden ;-D Nalezy nie pytac sie wiec, tylko sie
            wgramolic po osiagnieciu zadosalajacego efektu, skorzystac z niego, i tyle ;-)
            Co se chlop bedzie myslal, no!
            :-)
            • europa63 Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 12.12.06, 12:20
              Tak też szacowne grono zebranych pań doradziło biedaczce, ale o skutkach puki
              co nie wiadomo, bo coś komórki nie odbiera...Hmmmmm
              Warianty są dwa: albo jest tak dobrze, że mie ma sił gadać, albo jest tak
              wk...a, że nie chce jej się gadać.

              Ale swoją drogą takiego gada sobie na własnej...piersi wychodować, to już
              trzeba mieć pecha.
            • misssaigon eeelaaaaa 12.12.06, 22:37
              a czy moze przyszlo ci do głowy ze facet jest troche bardziej skomplikowany od
              wozu z dyszlem?
              czy rownie genialnej w swej prostocie rady udzielisz mezczyznom narzekajacym na
              ozieble partnerki ? zeby za cyca chycic a potem posladek i co? woz juz jedzie???
              • eeela Re: eeelaaaaa 12.12.06, 23:56
                W przypadku kobiet chwytanie za cyca tak nie dziala, jak chwytanie za dyszel,
                niestety ;-P

                Fizjologia zdrowego mezczyzny owszem, jest prosta. Gorzej, gdy ma sie do
                czynienia z choroba (a impotencja jest chyba choroba, czy nie?)
                • europa63 Re: eeelaaaaa 13.12.06, 06:56
                  eeela napisała:

                  > W przypadku kobiet chwytanie za cyca tak nie dziala, jak chwytanie za dyszel

                  Ja tam wiem swoje, że chwytanie za pieś + dobre pocałunki to akurat to mnie
                  kręci bardzo. I jeszcze inne rzeczy, oczywiście, też. :)Może i fiut mi nie
                  staje, ale sutki i owszem. Każda płeć ma inaczej. A już lizanie to dopiero
                  podnieca.
                  :)
                  Więc czy kobieta tak bardzo inaczej odczuwa?
                  • eeela Re: eeelaaaaa 13.12.06, 09:39
                    Ja tez nie narzekam ;-P Ale to akurat wiem, ze w przypadku wielu kobiet nie jest
                    takie proste, pobudzic je. Wiekszosc mezczyzn natomiast na chwytanie za dyszel
                    reaguje automatycznie ;-)
                    • europa63 Re: eeelaaaaa 13.12.06, 09:43
                      eeela, cieszę się że też nie narzekasz , bo w tym towarzystwie to czasem czuję
                      się jak cudak:)

                      Co do reszty - racja, racja, oni mają taki automat:)


                      • misssaigon europa 14.12.06, 22:11
                        a zwrocilas moze uwage na nazwe forum na ktorym sie aktualnie udzielasz???
                        co chwytanie - istotne:
                        - kto to robi
                        - jak to robi i kiedy
                        zapewniam cie ze istnieja egzemplarze, o roznym stopniu skomplikowania, co do
                        ktorych to genialna w swej prostocie metoda nie dziala...
                        • europa63 Re: europa 14.12.06, 22:46
                          misssaigon napisała:

                          > a zwrocilas moze uwage na nazwe forum na ktorym sie aktualnie udzielasz???

                          naturalnie, z zasady rozmawiam na temat
        • gomory Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 12.12.06, 13:03
          Ludzie w sporej czesci calkiem niezle czuja sie w swojej roli. Takiej ktora
          narzuca plec, oczekiwania. Taki modelowy szczesliwy uklad, to zmyslowa kobieta
          ktora swoim czarem i uroda doprowadza kochanka do lozka, a tam rozpalony
          mezczyzna staje na wysokosci zadania. Gdy to zagra, oboje moga byc
          szczesliwi :). Takie wlasnie role natura rozpisala dla erotycznych spektakli
          zycia ;). W zyciu jak to w zyciu, bywa roznie. Roznie moga "aktorzy" do swych
          rol podchodzic. Komus moze nawet tak zalezec na poziomie spektaklu, ze na sile
          ciagnie obie role. Ale w takim wypadku, trudno oczekiwac sukcesow wiekszych niz
          to, ze w ogole cos sie dzieje na tej scenie :P.
          • europa63 Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 12.12.06, 13:18
            Radzisz całkiem zaprzestać? Dziweczyna załamana, ale 2 role ciągnąć to koszmar.
            Ciekawe, jak jest teraz, ale cisza...
            • eeela Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 13.12.06, 09:42
              I co w koncu, dopomniala sie o swoje? Na dyszel wlazla? Slychac cos w tej
              sprawie? :-)
              • europa63 Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 13.12.06, 09:48
                Cholera, juz piszę.
                Wieści z frontu na dzień wczorajszy - facet w krzyk i do seksuologa ją wysyła,
                bo niby jakaś taka niewyżyta czy coś. Ale to wiem z drugiej ręki, bo główna
                zainteresowana już prawie w depresje popada i komóry nie tyka. No to tyle.
                Klawo, jak cholera, Egon, nie:)
                • eeela Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 13.12.06, 13:49
                  > Wieści z frontu na dzień wczorajszy - facet w krzyk i do seksuologa ją wysyła,
                  > bo niby jakaś taka niewyżyta czy coś.

                  Na glowe upadl, czy na siurka, to jedno mnie zastanawia. Jedno z dwojga ma
                  niesprawne :-D
                  • avide Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 13.12.06, 13:59
                    Ten typ trak mi i już.
                    Z pustego i Salomon nie naleje może dlatego taki jest.
                    A kobieta właśnie uświadomiła sobie swoje potrzeby i depresja ją dlaego łapie.
                    • europa63 Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 17.12.06, 18:10
                      Widzisz,Avide,tu się grubsza sprawa kroi...
                      Wieść gminna niesie, że to nie całkiem tak, jeden z facetów żonie farbę puścił,
                      że jak byli na balkonie zapalić w męskim gronie, to klient delikatnie zadał
                      temat o koleżankach/przyjaciółkach. No, niby co oni sądzą o takich
                      przyjaciółkach- czy jakoś tak(:
                      Co prawda panowie byli po kilku głębszychi nie do końca są pewni, ale...
                      Teraz komórki się grzeją i wszystkie dziewczyny kombinują, czy facet dawał
                      jakieś oznaki zainteresowania innymi, ale główna zainteresowana ryczy i nie ma
                      pojęcia o naszych naradach. Ale im się wyjazd świąteczny szykuje-nie
                      zazdroszczę. To tyle na dziś.
                      Może to moje pisanie trochę pokrętne, ale trudno pisać z "drugiej ręki"
                      Generalnie - realna możliwość zdrady, niestety. A on jej tym seksuologiem...
    • arkadiusz1234 do eeeli i reszty 13.12.06, 15:13
      Do eeeli - tak czytam te wypowiedzi i czytam .. i widze, ze Ci ludzie wogole Cie
      nie czytaja eeelu!!
      Do reszty, ktora jej nie rozumie - przeciez ona nie uwaza, ze nie ma innych
      problemow zwiazanych z zyciem seksualnym, z tym ze facete nie chce czy chce..
      Ona tylko napisala jak to konkretnie sprawdzic, a faceci w wiekszosci w tych
      sprawach sa konkretni !!
      Tak wiec jesli kobieta zrobi to co eeela doradzila i koles nie chce to juz
      wiemy, ze chodzi o cos innego niz zwykly brak ochoty.. bo czasami jest brak
      ochoty, zmeczenie, bole glowy (oczywiscie to jest przeznaczone dla kobiet;)),
      ale jesli takie cos nie dziala to chodzi o cos innego, zwykle powazniejszego.
      Kobieta zwykle (choc nie jest to regula) chce nastroju, odpowiedniej chwili itd.
      aby to zrobic, a facetowi po prostu wystarczy "dobranie sie do niego",nawet
      jesli jest zima i centrum marketu ;)
      Tak wiec podsumowujac... eeela nie wyklucza powodow roznej masci,
      psychologicznych itd., ze facet nie chce sie kochac, tylko po prostu pokazuje co
      zrobic zeby sprawdzic jakiej "kategorii" jest problem.
      eeelu pozdrawiam Cie :)
      • eeela Re: do eeeli i reszty 14.12.06, 20:16
        Dzieki wielkie za zrozumienie :-)
      • justyna302 Re: do arkadiusza1234 15.12.06, 00:22
        Arkadiuszu1234, przecież to forum okupują ludzie, którzy już wiele przeszli w
        swoich małżeństwach, ich kłopoty ciągną się przez lata całe, to nie jest forum
        tworzone przez panienki, których partner niespodziewanie nie ma ochoty i one
        bezradnie trzepocą rzęsami - co teraz?
        Poczytaj sobie wypowiedzi podłamanych ludzi w innych wątkach: latami
        próbowałem/łam tego i tamtego i wszystko nadaremno.
        Uważasz, że ludzie tu piszący urwali się z choinki? Każdy zaczyna od tego, że
        próbuje partnera nakłonić, rozruszać, popieścić, pomiętosić, nawet pomolestować
        trochę. Zapewniam Cię i eeelę, że takie próby podejmuje się zwykle najpierw. W
        dobrym związku to podziała i problem z głowy. W niezdrowym - nie i wtedy pisze
        się dopiero na forum.
        Dlatego rada typu złap go za członka, nie jest genialna w swojej prostocie, ale
        powiedziałabym na tym forum i w obliczu przedstawionych tu ludzkich dramatów
        rozbrajająco naiwna.
        • uva Re: do arkadiusza1234 15.12.06, 01:46
          justyna302 napisała:

          > Arkadiuszu1234, przecież to forum okupują ludzie, którzy już wiele przeszli w
          > swoich małżeństwach, ich kłopoty ciągną się przez lata całe, to nie jest forum
          > tworzone przez panienki, których partner niespodziewanie nie ma ochoty i one
          > bezradnie trzepocą rzęsami - co teraz?
          > Poczytaj sobie wypowiedzi podłamanych ludzi w innych wątkach: latami
          > próbowałem/łam tego i tamtego i wszystko nadaremno.
          > Uważasz, że ludzie tu piszący urwali się z choinki? Każdy zaczyna od tego, że
          > próbuje partnera nakłonić, rozruszać, popieścić, pomiętosić, nawet pomolestować
          > trochę. Zapewniam Cię i eeelę, że takie próby podejmuje się zwykle najpierw. W
          > dobrym związku to podziała i problem z głowy. W niezdrowym - nie i wtedy pisze
          > się dopiero na forum.
          > Dlatego rada typu złap go za członka, nie jest genialna w swojej prostocie, ale
          > powiedziałabym na tym forum i w obliczu przedstawionych tu ludzkich dramatów
          > rozbrajająco naiwna.

          Dziecinko ile ty masz lat? Jaką masz pewność że po drugiej stronie kabla jest
          faktycznie osoba z problemami, a nie np jakaś licealistka, znudzony student(ka),
          zniewieściały pan(i) lub po prostu żartowniś? Zapewniam cię że wiele osób daje
          na tym forum upust swojej bujnej wyobraźni lub po prostu pisze bzdety dla
          zabicia czasu.
          • justyna302 Re: do arkadiusza1234 15.12.06, 15:24
            >uva napisał:

            > Dziecinko ile ty masz lat? Jaką masz pewność że po drugiej stronie kabla jest
            > faktycznie osoba z problemami, a nie np jakaś licealistka, znudzony student(ka)
            > ,
            > zniewieściały pan(i) lub po prostu żartowniś? Zapewniam cię że wiele osób daje
            > na tym forum upust swojej bujnej wyobraźni lub po prostu pisze bzdety dla
            > zabicia czasu.

            Zadedykuj swoja powyższą wypowiedź tym wszystkim osobom, które odpowiadają na
            każdy pojawiający się tu post i zawsze spieszą nieść pomoc.
        • eeela Re: do arkadiusza1234 15.12.06, 03:10
          O, tu zwlaszcza az sie roi od kobiet, co juz wszystkiego wyprobowaly i moja
          prosta rada na nic im sie nie przyda:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=52973199
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=53145783&a=53228885
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=52973199&a=53015505
          I wiele, wiele innych. Srednio kilkanascie w tygodniu.
          • selfmademan A propos tytułu 15.12.06, 17:16
            Rozumiem, że mąż albo partner nie chce seksu....ale żeby kochanek nie chciał ?
            Męska prosta logika wysiadła mi przy tym założeniu ;-)

            No ale może w tych najnowszych statystykach Szanownych Profesorów są już i
            takie przypadki - "panie doktorze, jestem kochankiem żonatej damy...tracę
            ochotę na seks..co robić ?"
            Świat staje na głowie :((
            • limes8 Re: A propos tytułu 16.12.06, 12:37
              niestety, kochanek tez moze byc ze stresowany, tym bardziej jesli prowadzi
              podowjne zycie. wtedy statystyki i obejmuja jego osobe :)
              • eeela Re: A propos tytułu 28.12.06, 22:42
                A mnie sie zdarzylo zoczyc juz kilka razy takie watki, w ktorych partnerzy sa
                wciaz na etapie bycia jeno kochnkami, a juz narzekaja. I co najgorsze, zazwyczaj
                wydaja sie gleboko wierzyc, ze to jest w sumie maly problem i zapewne nic zlego
                z tego nie wyniknie.
                • nuke2005 Re: A propos tytułu 29.12.06, 11:58
                  przebrnęłam przez wątek i stanowczo uważam, że eela po prostu totalnie sprawę
                  upraszczasz. Niestety, raz, drugi, trzeci dziewczyny sprobować mogą, ale jak on
                  dalej nie chce, albo, jak piesek francuski z przykładu powyżej, przyzwyczają
                  się, że to ona ma obsłużyć, to wybacz, ale dla dyszla to ja faceta zwykle nie
                  biorę. Jak tak maiłabym się bawić całe życie, to wolałabym dobrą świeczkę,
                  której karmić i ubierać nie trzeba.
                  Facet też się musi postarać o przyjemność partnerki i już. Oni wszyscy są
                  impotentami ... psychicznymi.
                  Hasło: jak mi zrobisz laskę i na nią sama wskoczysz to ci pięknie powinno być -
                  sorry, nie przemawia do mnie. W ogóle
                  nuke: bez problemów seksualnych.
                  • eeela Re: A propos tytułu 29.12.06, 12:04
                    Wybacz, Nuke, ale przebrnelas przez watek malo efektywnie, bo wiele nie
                    zrozumialas. Po pierwsze, apel byl skierowany do tych kobiet, ktore nie
                    probowaly raz, drugi, trzeci. Zrobienie laski i wskoczenie na nia to poczatek
                    rozwiazywania problemow, ktorej to metody bardzo wiele uczestniczek tego forum
                    zdaje sie nie znac, co zostalo udokumentowane za pomoca zalinkowania watkow.
                    • jack79 To powinno wam częściowo sprawę wyjaśnić :) 05.01.07, 23:58
                      cytuję za innym forumowiczem:

                      w USA byl sobie prezydent coolidge, zwiedzał razem z małżonką fermę kur,
                      małżonka wdała się w gadkę z farmerem i pyta, - a ille razy dziennie taki kogut
                      może spółkować z kurami, farmer na to - 20 razy a nawet więcej, na to pani
                      prezydentowa - niech pan pojdzie i powie to mojemu mezowi, farmer prosty czlek,
                      pani prezydentowej posluchal i poszedl powiedzial panu prezydentowi co trzeba,
                      na to pan prezydent - a czy zawsze robi to z ta sama kura?, odpowiedz farmera
                      brzmiala oczywiscie NIE,za każdym razem z inną - więc niech pan pojdzie i powie
                      to pani
                      prezydentowej....
                      w związku z tą anegdotką pojawił się nawet taki termin jak "efekt coolidge'a"
                      mowi on ze po roku współzycia z kobietą napięcie seksualne towarzyszące
                      facetowi spada o połowę, oczywiście w kolejnych latach spada ono coraz
                      bardziej, dotyczy to również kobiet choc dzieje się to wolniej
                      oczywiście jesli facet pozna nową kobiete napięcie seksualne wróci do
                      najwyższego poziomu (zaniedbuje w tym przypadku wpływ wieku faceta na jego
                      możliwości)

                      do czego zmierzam....po prostu facetowi każda kobieta po pewnym czasie choćby
                      była miss swiata budzi coraz mniejsze emocje seksualne, i nie jest to niczyja
                      wina, podświadoma chęc zmian u kobiet może wynikać z chęci
                      przeciwdziałania "efektowi coolidge'a" - zmiana w wizerunku zmienia bodźce
                      odbierane przez faceta
                      • glamourous Nie do konca sie z tym zgodze 19.01.07, 11:32
                        jack79 napisał:

                        > do czego zmierzam....po prostu facetowi każda kobieta po pewnym czasie choćby
                        > była miss swiata budzi coraz mniejsze emocje seksualne, i nie jest to niczyja
                        > wina, podświadoma chęc zmian u kobiet może wynikać z chęci
                        > przeciwdziałania "efektowi coolidge'a" - zmiana w wizerunku zmienia bodźce
                        > odbierane przez faceta

                        Mam w pracy bliskiego kolege, dwukrotnego rozwodnika. Z pierwsza zona mial
                        jedno dziecko, z druga dwoje. Bardzo czesto dyskutujemy na tematy seksu w
                        zwiazku itp. I on mi otwarcie mowi ze z pierwsza zona (rozwiodl sie po 9 latach
                        trwania zwiazku, ich corka miala wtedy 7 lat) mial boski seks, uwielbial sie z
                        nia kochac, nigdy nie odczuwal w stosunku do niej efektu Coolidge'a, podniecala
                        go zawsze niesamowicie i pragnal jej do szalenstwa niemalze do dnia rozwodu.

                        Z druga zona mial zas zupelnie odwrotnie, a w zwiazku z nia spedzil z nia tylko
                        3 lata i bardzo szybko przestala go pociagac, chociaz atrakcyjnoscia nie
                        ustepowala pierwszej. Czyli w pierwszym przypadku 9 lat zwiazku i zero efektu
                        Coolidge'a, a w drugim po roku juz wlasciwie postepujaca degrengolada...

                        Podkreslam raz jesczze, ze atrakcyjnosc obu partnerek bardzo wysoka i na jednym
                        poziomie ( widzialam zdjecia ich obu)

                        Kolega, choc bardzo inteligentny i wiele razy zadawal sobie pytanie - dlaczego,
                        do dzis nie rozwiklal tej zagadki.

                        Jaki z tego wniosek? Nie wiem, moze to wszytsko jest kwestia feromonow? Jest na
                        pewno tak, ze ten tzw efekt Coolidge'a nie jest regula. Tu raczej chodzi o to
                        jak dana osoba indywidualnie na nas dziala, jak wpisuje sie w nasze upodobania,
                        jak dziala na nasze podswiadomosc, jak porusza nasza erotyczna "strune", nasz
                        osrodek w mozgu odpowiedzialny za pobudzenie erotyczne.

                        A CZYM tak dziala? Nie wiem, ale oddalabym wiele, zeby poznac do konca ta
                        recepte. Moze po prostu nie doceniamy biologii ktora sie rzadzi swoimi nie
                        znanymi nam prawami? Wiem ze na pewno nie ma az tak wiele wspolnego z
                        atrakcyjnoscia fizyczna. Ani ze sztuczkami uwodzenia, bieganiem w bieliznie,
                        robieniem kolacyjek przy swiecach, prowokowaniem itp To po prostu jest albo
                        tego nie ma.

                        Pytanie tylko, czy takie "krecenie kogos" mozna przywrocic, w razie gfdyby eket
                        coolidge'a sie jednak pojawil. Bo ja na przyklad mojego faceta krecilam kiedys
                        straszliwie. Och, co to byly za piekne czasy! A teraz zal mi (...) sciska ;-/
                        • libra30 Re: Nie do konca sie z tym zgodze 19.01.07, 11:45

                          > Pytanie tylko, czy takie "krecenie kogos" mozna przywrocic, w razie gfdyby eket
                          >
                          > coolidge'a sie jednak pojawil. Bo ja na przyklad mojego faceta krecilam kiedys
                          > straszliwie. Och, co to byly za piekne czasy! A teraz zal mi (...) sciska ;-/

                          No właśnie? Czy stare dobre czasy mogą powrócić? Panowie, wypowiedzcie się, może
                          macie jakieś doświadczenia w kwestii wracającej namiętności do "starych"
                          partnerek??...??
    • glamourous Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 19.01.07, 10:36
      eeeeela jak widac syty nie rozumie glodnego. Naprawde nie wiesz, jak to jest
      mozliwe?
      Otoz moj facet nie musi koniecznie dawac mi po lapach zeby dac mi do
      zrozumienia ze nie ma ochoty na igraszki. Bo jesli ja wyczuje chociaz odrobine
      ze nie ma ochoty i ze sie "zmusza", to wole dac sobie spokoj, taki seks "na
      sile" nie interesuje mnie. Nie mam ochoty go gwalcic biorac go na sile go buzi
      czy do reki w stylu "nie masz nic do gadania"

      Zreszta moj maz ma bardzo prosty wybieg, zeby mi owa reke czy usta
      odsunac : "oj nieeee, nie jestem czysty" i po prostu sie odsuwa, nie pozwalajac
      mi rozpiac sobie rozporka. Wiem, ze nie znosi jak go dotykam kiedy nie jest
      akurat idealnie czysty (np po calym dniu pracy) - przynajmniej musi wtedy isc i
      umyc sobie interes, ale jakos sie wtedy ochota rozchodzi po kosciach i mnie i
      jemu. A z kolei kiedy robie podchody juz wieczorem w lozku (po prysznicu)
      zwyczajnie mowi "jestem zmeczony, potrzebuje snu".

      Ostatnio wypalil mi nawet z grubej rury : powiedzial mi wprost "nie mam ochoty"

      Jak widac wszytsko jest mozliwe, penis - mile urzadzenie owszem, ale nie
      zawsze, przynajmniej dla mnie, dostepne.

      Buuuuuuuu :-(((((((((((((((( chlip
      • radi_7 Re: maz/kochanek/partner nie chce seksu 19.01.07, 14:47
        glamourous napisała:
        > Bo jesli ja wyczuje chociaz odrobine
        > ze nie ma ochoty i ze sie "zmusza", to wole dac sobie spokoj, taki seks "na
        > sile" nie interesuje mnie.
        Ja chociaż jestem facetem mam tak samo. kiedyś próbowałem naciskać,
        manipulować ... teraz wiem że to nie ma sensu. Lata "potyczek" nauczyły mnie że
        zostaję później z poczuciem jakiegoś "wymuszenia" seksu a to nie daje mi takiej
        satysfakcji jakiej pożądam. Wolę już rzadziej czy nie tak jak bym chciał a w
        atmosferze wzajemnego pożądania. Trochę mnie to zmusza do wycofania się by zbyt
        łatwo nie poddawać się emocjom i potrzebom chwili ale jakoś sobie radzę. Ale
        odkąd naprawdę zrozumiałem że po prostu jesteśmy inni i różnimy się między
        innymi podejściem do seksu zaakceptowałem ten fakt. (oj.. długo to trwało)
        > Jak widac wszytsko jest mozliwe, penis - mile urzadzenie owszem, ale nie
        > zawsze, przynajmniej dla mnie, dostepne.
        No tak.. ja niby u swojej najdroższej mam wszystkie te jej słodkie urządzonka
        na wyciągnięcie reki. Ale do poziomu delikatnych pieszczot.. jeśli zaczynam się
        zbyt rozkręcać albo ona stwierdza że u niej też grozi to jakimś męczącym
        zaangażowaniem to zabawa się kończy. Zazwyczaj...
        Natomiast u faceta (mogę to powiedzieć ze swojego doświadczenia) czasem penis
        rządzi właścicielem, czasem jednak właściciel może posłać go na przymusowy
        odpoczynek - świadomie lub podświadomie. I wtedy na nic najlepsze nawet zabiegi
        najatrakcyjniejszej partnerki. Także jeśli chodzi o facetów i ich penisy, to w
        przypadku tych o których piszą zawiedzione panie, często ma też zastosowanie
        powiedzenie "Bo najgorszy jest ambaras aby dwóm się chciało na raz".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka