glamourous
24.01.07, 15:25
Zauwazylam dziwna prawidlowosc. Mam czesto takie dni, ze bardzo chce seksu,
moglabym to robic bez przerwy, ale wtedy moj maz jest srednio pobudzony i na
ogol slysze wykrety : zmeczenie itp, itd. Natomiast kiedy dostaje odplywu i na
seksie srednio mi zalezy - sama jestem zmeczona i "nie w nastroju" - wtedy
moge miec gwarancje ze maz bedzie zachowywal sie jak samiec w okresie godowym
i uparcie dazyl do seksu. W ciagu ostatnich kilku dni nie mialam specjalnie
ochoty. I wczoraj maz prawie sie na mnie obrazil, kiedy nie wyrazilam
entuzjazmu wobec jego zalotow, stwierdzil ze to do mnie nie podobne, bo
przeciez tak dawno sie nie kochalismy (a to przeciez bylo 2 dni wczesniej...)
Dosc rzadko nam sie zdarzaja momenty kiedy oboje jestesmy rowno napaleni,
zazwyczaj jest wlasnie ta dysproporcja. Czy my jestesmy az tak niedopasowani?
A moze oboje lubimy zdobywac, tylko ze ciezko jest zdobywac sie nawzajem w tym
samym momencie...
Czy Wam sie tez to zdarza?