julitta81
27.03.07, 11:06
Znamy się z moim mężem od 8 lat, od trzech jesteśmy małżeństwem, mamy 2,5
letnią córkę, za dwa mies będziemy mieć też synka...Nigdy w nzszym związku nie
było za dużo seksu, mąż tłumaczył to "brakiem warunków"- oboje mieszkaliśmy z
rodzicami. Fajerwerków też raczej nie było, twierdził że jestem taka
fantastyczna, że nie wytrzymuje...Żałosne? Do tego ja byłam motorem naszego
związku, pchałam wszystko do przodu, zarzegnywałamwszelkie konflikty... Kiedy
byłam zdecydowana zakończyć tę znajomość okazało się, że jestem w ciąży...
Pojawiły się warunki do seksu, zamieszkaliśmy razem, sami ale... mój mąż bał
się ze mną kochać, bo dziecku mogło by się coś stać no i z kobietą w ciąży to
jakoś dziwnie(teraz mam powtórkę z rozrywki choć mnie roznosi i rzuciłabym
się na każdego chętnego faceta). Potem oczywiście połóg, kłótnie zmęczonych
młodych rodziców i tak z małymi przerwami do dziś. Owszem czasami miał ochotę
, najczęściej po alkoholu. Moje wszelkie próby zainicjowania konczyły się
tekstami w stylu: no co ty!, daj spokój, jestem zmęczony, muszę rano wcześnie
wstać. Tylko jeden raz mnie posłuchał, ale wszedł we mnie kiedy jeszcze byłam
nizbyt gotowa, skończył po dwóch min, odwrócił się i zasnął. Obecna ciąża to
był mój pomysł na który przystał, jednak za dużo przyjemności z tego nie
miałam bo szybko został osiągnięty założony cel.Na pozór, przed znajomymi,
rodziną wszystko jest ok. Próbowała wiele razy rozmawiać ale on uważa, że nie
ma o czym, on po prostu tak ma, ale mnie kocha??? I taraz sedno mojego
problemu. Już kiedyś przyłapałam go na oglądaniu filmóm porno, w dodadku
amatorskich, z wiejskimi dziewuchami, z pryszczatymi dupami. Przez jakiś czas
był spokój (albo się lepiej krył...). Teraz znów w necie zagląda na strony
porno, ogląda wszystko od nastolatek, azjatek ciasnych zarośniętych po
dojrzałe, anale itp. Na dodatek ostatnio szuka jakiś noclegów w Krakowie, a na
pewno ze mną się tam nie wybiera. ńa dodatek w każdą niedzielę ciągnie mnie do
kościoła a potem na obiadek do swojej mamusi.Jak do niego, dotrzeć, jak
rozmawiać żeby przynosiło skutek. Próbowałam już prośby i groźby. Mógłby sobie
oglądać nawet Kaczyńską gdyby później dał trochę radości żonie. Dodam jeszcze,
że nie jestem zrzędzącą babą w papilotach ale atrakcyjną, młodą dziewczyną,
która nie narzekała na brak adoratorów(chwilowo to się zmieniło;)). a tak
skończyłam... Czy w ogóle jest sens to ciągnąć?
poradźcie coś!!!