Dodaj do ulubionych

Jak nie być matką swojego męża

10.04.07, 13:58
Witam forumowiczów:) próbowałam znaleźć odpowiedź na to pytanie w postach, ale
nie udało mi się i jestem ciekawa waszej opinii. Wydaje mi się, że wiem
dlaczego mąż już mnie nie pożąda: trudno pożądać mamusię. Uwielbia jak mu
ugotuję, upiekę i podam, a potem jeszcze pogłaskam i nakryję kocykiem.
Ważniejsza od seksu jest dla niego kwestia pełnej lodówki, prania itp. Dodam,
że nie możemy mieć na razie dzieci, a ponieważ mam silny instynkt
macierzyński, to możecie sobie wyobrazić, że przenoszę to na męża. Problem w
tym, że on to łyka, a jakże, przyzwyczaił się do ciepełka domowego (jesteśmy
razem już parę lat), tylko że seks zdechł. Czy to znaczy, że mam przestać go
przytulać i gotować? Czy mam się stać wredną ździrą, olewać dom, chodzić po
imprezach i wtedy jego namietność wróci? Wszystko, czego nauczyłam się w
kwestii dbania o faceta i o dom obróciło się przeciwko mnie.
Obserwuj wątek
    • your_and Re: Jak nie być matką swojego męża 10.04.07, 14:07
      Masz go inspirować do własnego działania nie wyręczać.
      Identycznie powinno być zresztą w odniesieniu do dzieci.
    • justysialek Re: Jak nie być matką swojego męża 10.04.07, 14:25
      Dla mnie to nie do pomyślenia!
      Nie obraź się, ale pod żadnym pozorem, nigdy nie wolno matkować własnemu mężowi
      i przekonałaś się sama dlaczego!
      Dla męża masz być przyjaciółką, kochanką i partnerką - NIGDY matką,
      siostrzyczką czy czym tam jeszcze.

      I jeszcze jedna ważna kwestia - mąż dla ciebie to też nie dziecko ani zabawka,
      ani mały słodki zwierzaczek - tylko twój mężczyzna, kochanek!!!
      Jest dorosły, mądry, samodzielny i autonomiczny - nie zabieraj mu tego.

      Myślę, że powody braku seksu w tym wypadku leżą po obu stronach. On widzi w
      tobie matkę, a ty w nim - synka. Nie ma tu miejsca na satysfakcjonujący,
      namiętny seks!

      My z mężem tez się czasem rozpieszczamy, ale to ma silny podtekst seksualny np
      masaż stóp, głaskanie główki połączone z gryzieniem w ucho itp. Musisz to
      rozgraniczyć.
      • al9 kup kajdanki i maskę pokraka 10.04.07, 14:49
        dopiero będzie zdziwiony.......
        :-)
        al
    • aandzia43 Re: Jak nie być matką swojego męża 10.04.07, 17:17
      Właściwie to już sobie sama odpowiedziałaś na pytanie. "przestać przytulać i
      gotować stać się wredną ździrą, olewać dom, chodzić po imprezach." :-) To
      oczywiście przesada, ale coś w tym jest. Na pewno dobrze byłoby olać lodówkę,
      pralkę i przykrywanie kocykiem, a więcej treści tchnąć w inne płaszczyzny
      wspólnego bycia razem. NIE REALIZOWAć SIę W PIELęGACJI Misia, od tego była jego
      mama kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. NIE REALIZOWAć SIę W SPEłNIANIU
      PRAGNIEń Misia, tylko przypomnieć sobie o swoich i zasugerować Misiowi
      współpracę w realizacji ich. A propos pragnień: Misio być może dawno zapomniał,
      że ma jakieś pragnienia oprócz najedzenia sie miodku i pławienia w ciepełku
      wytwarzanym przez Mamuśkę. Może nawet nie wie, jaki będzie szczęśliwy, kiedy
      sobie o tym przypomni. Jestem byłą Mamuśką, z tendencjami do remisji :-), ale
      coraz rzadszych. Powodzenia.
      • fama11 Re: Jak nie być matką swojego męża 10.04.07, 18:51
        Wielkie dzięki za odzew:) Pierwszy raz wypowiadam się na forum, ale widzę, ze
        można na Was liczyć. Macie rację, że zaniedbujemy inne płaszczyzny naszego
        życia, ale Misio jest oczywiście domatorem i od kiedy już mamy to ciepełko, to
        rzadko chce mu się je opuszczać. Kino - rozrywka, którą wspólnie
        lubimy/lubiliśmy - było ostatni raz jakieś parę miesięcy temu, teraz jest na
        okrąglo TV. Czasami pójdziemy w weekend na spacerek jak para emerytów (jak go
        poproszę i zejdzie z kanapy). Coś trzeba z tym zrobić, bo nie dosyć, że brak
        seksu, to jeszcze nuda po prostu. Trochę cieżko robić coś kiedy drugiej stronie
        się nie chce i zawsze narzeka, że deszcz pada, że bez sensu, że po co, że
        zmęczony itp. Ale ja się nie dam. Chyba muszę się psychicznie od niego
        odseparować i przestać się dostosowywać do jego rytmu: spanie - jedzenie - praca
        - dom.
    • anais_nin666 Re: Jak nie być matką swojego męża 10.04.07, 17:35
      Czy to znaczy, że mam przestać go
      > przytulać i gotować? Czy mam się stać wredną ździrą, olewać dom, chodzić po
      > imprezach i wtedy jego namietność wróci? Wszystko, czego nauczyłam się w
      > kwestii dbania o faceta i o dom obróciło się przeciwko mnie.

      To znaczy, że masz wypośrodkować. Nie wpadać z jednej skrajności w druga
      skrajność. Pomiędzy mamuską, a z zdzira jest masa form pośrednich i tak
      radziłabym szukać inspiracji.
      Czy Wasze wspólne dotychczasowe zycie to tylko Ty skacząca wokół męża i on
      pozwalający na to czy tez są jakies płaszczyzny, na których masz szanse
      pokazania sie jako osoba całowicie autonomiczna, z pomysłami, potrzebami,
      inwencją, zainteresowaniami?
      Mąż dba o Ciebie? Pozwalasz mu na to?
      • victta Re: Jak nie być matką swojego męża 10.04.07, 18:28
        To ze kobieta sprzata,gotuje,prasuje itp. wcale nie znaczy ,ze jest mamuska.
        Tak samo nie znaczy,ze jak facet remontuje,naprawia samochod itp ze jest tatuskiem.
        Kazde na swoj sposob robi to co umie, w czym czuje sie dobrze i w ten sposob
        okazuje czulos partnerowi i swoje zaangazowanie w zwiazek.
        A cechy toksycznej mamuski to:
        1.Prace domowe zabieraja jej caly czas i wszystkie sily ,w konsekwencji czego
        ona nie inwestuje w siebie,nie odpoczywa,nie spotyka sie ze swoimi znajomymi,nie
        uczy sie,nie tworzy.
        2.Zyje zyciem dzieci i meza co jest konsekwencja tego,ze swojego zycia nie ma.
        3.Robi z siebie ofiare,ktora poswiecila sie na oltarzu rodziny i ja obciaza
        poczuciem winy,za swoj wybor czyli za przeistoczenie sie w mamuske i zmarnowanie
        zycia.

        Wedlug mnie nie przemieiaj sie w "zdzire",bo to bedzie udawanie kogos kim nie
        jestes,zle sie bedziesz czula w tej roli,szybko ja porzucisz i wrocisz znowu do
        roli matki meza.
        Gotuj,pierz,myj podloge i glasz po glowce,jesli to lubisz,ale rowniez dbaj o
        siebie i inwestuj w swoj rozwoj.
        pozdrawiam


        • fama11 Re: Jak nie być matką swojego męża 10.04.07, 20:21
          victta napisała:

          > A cechy toksycznej mamuski to:
          > 1.Prace domowe zabieraja jej caly czas i wszystkie sily ,w konsekwencji czego
          > ona nie inwestuje w siebie,nie odpoczywa,nie spotyka sie ze swoimi znajomymi,
          > nie uczy sie,nie tworzy.

          święte słowa, chyba to wiedziałam, ale trudno jest oderwać się od czegoś
          takiego, zwłaszcza ja się ma wyrzuty sumienia, że to mąż zarabia i płaci
          rachunki, a ja najwyżej zarobie na waciki
      • fama11 Re: Jak nie być matką swojego męża 10.04.07, 20:16
        > Czy Wasze wspólne dotychczasowe zycie to tylko Ty skacząca wokół męża i on
        > pozwalający na to czy tez są jakies płaszczyzny, na których masz szanse
        > pokazania sie jako osoba całowicie autonomiczna, z pomysłami, potrzebami,
        > inwencją, zainteresowaniami?
        > Mąż dba o Ciebie? Pozwalasz mu na to?

        O tak dba...jak najlepszy tatuś:) Głównie zarabia na dom (bo moje zarabianie
        trudno nazwać zarabianiem), ale też troszczy się o mnie jak jestem chora itp.
        Cieżko mi znaleźć te wspólne płaszczyzny, o których piszesz, bo jakieś własne
        zainteresowania i działania mam, ale żeby razem, to chyba nie...
        • anais_nin666 Re: Jak nie być matką swojego męża 10.04.07, 21:41
          O tak dba...jak najlepszy tatuś:) Głównie zarabia na dom (bo moje zarabianie
          > trudno nazwać zarabianiem), ale też troszczy się o mnie jak jestem chora

          Jego dbałość, wedle tego co piszesz, to zarabianie wiekszych pieniędzy. Czy
          czujesz sie zobowiązana w związku z tym do odpłcenia mu opieka za to, że zarabia
          więcej?
          To, że zajmuje sie Tobą gdy jestes chora wydaje mi się czymś zupełnie
          oczywistym. Nie piszesz jednak o codziennej trosce, o tym czy dzielicie sie
          obowiązkami, czy tez Ty robisz wszystko, bo on zarabia więcej kasy. Jak mniemam
          Ty tez pracujesz, zatem praca w domu to dodatkowy zestaw zadań.
          Odpoczywasz czasem?
          Pytając o zainteresowania, pytałam głównie o to czy Ty masz jakies pasje,
          zainteresowania i czy masz na nie czas. Z tego co piszesz wynika, ze czasu dla
          siebie nie masz zbyt duzo...
          Interesująca kobieta, to kobieta mająca coś do powiedzenia, będąca czyms więcej
          niż pomoca domową. Przypomnij męzowi o tym. Pokaz mu się w starej wersji,
          jeszcze sprzed etapu nadopiekuńczej mamusi/pomocy domowej/kucharki/sprzątaczki.
          Pokaż pazur;)
      • ewolwenta Re: Jak nie być matką swojego męża 13.04.07, 21:31
        anais_nin666 ślicznie :))
    • glamourous Re: Jak nie być matką swojego męża 12.04.07, 23:50
      Twoj przypadek jest az za bardzo typowy.

      Jestem swiezo po lekturze ksiazki pt "Dlaczego faceci kochaja zolzy", z ktorej
      wynika jedna konkluzja : jezeli chcesz zeby facet Cie kochal i pragnal, nie
      mozesz byc dla niego "za dobra". Zabrzmi to obrazoburczo, ale zeby na dluzsza
      mete utrzymac meskie pozadanie na jakim takim poziomie, wlasnie wskazane jest
      niestety raz na jakis czas zachowac sie jak wredna zdzira (np. zrobic awanture o
      nic, a potem przeprosic i zwalic to na napiecie przedmiesiaczkowe ;-))) olac
      zakupy, obiad czy zmywanie (niech sobie poradzi sam, a sama w tym czasie do
      kolezanki lub do salonu spa), czy nawet isc na impreze.
      Dlaczego? Bo kobieta powinna byc w jakis sposob dla mezczyzny nieprzewidywalna,
      czasem ni stad ni zowad kopnac faceta w tylek (psychologicznie), a potem
      oczywiscie przytulic. Czasem zignorowac, zniknac z jego oczu zeby sie troche
      pomartwil, zasugerowac malutki powod do zazdrosci, a potem z tajemniczym
      usmieszkiem zapewnic ze wszystko jest OK. Nie byc ciagle taka jednoznaczna.
      Stosowac zasade przyciagania i odpychania. A nie niezmiennie skakac z obiadkiem
      i kocykiem wokol znudzonego pana i wladcy. Pokazac mu ze stac Cie na troche
      zdrowego egoizmu. Bo faceci bardzo kochaja "mamuski", ale ich nie pragna - po
      prostu taka relacja jest dla nich aseksualna.

      • glamourous erratum :-) 13.04.07, 14:14
        Tytul oczywiscie brzmi "Dlaczego mezczyzni kochaja zolzy".
        Polecam te ksiazke (ktora zreszta potwierdza wiekszosc moich prywatnych
        teorii:-) wszystkim kobietom ktore maja problemy z asertywnoscia w zwiazku oraz
        oslabieniem libido swojego mezczyzny.
      • lava71 Re: Jak nie być matką swojego męża 13.04.07, 14:22
        Zgodzę się, że kobiety powinny w pewien sposób intrygować swojego faceta .. ale
        nigdy przenigdy nie powinny dać mu odczuć odrzucenia. W wielu przypadkach jest
        to błąd nie do odrobienia.
        Z nieprzewidywalnością też bym nie przesadzał, bo faceci w większości tego
        zachowania nie rozumieją. A jak nie rozumiemy to zaczynamy się bać i
        interpretować to na niekorzyść.
        Inna sprawa, że panuje pewien stereotyp w naszym społeczeństwie o podziale ról w
        rodzinie. Myślę, że powierzenie od czasu do czasu gospodarstwa domowego facetowi
        nie spowoduje ciężkich strat ... a pozwoli mu się wykazać i być może czegoś nauczyć.
      • ewolwenta Re: Jak nie być matką swojego męża 13.04.07, 21:42
        glamourous odgrywanie nieswojej roli nie ma sensu. Niezależność powinna być
        naturalna, niewymuszona i wynikająca z własnej wewnętrznej potrzeby, z faktu
        posiadania zainteresowań, potrzeb wyższych. Właśnie to czyni człowieka
        interesującym. To nie zołza przyciąga a kobieta o którą można się starać.
        Kobieta która nie osacza swoją nadopiekuńczością a potrafi znaleźć sobie ciekawe
        zajęcie kiedy jej mężczyzna zalegnie przed tv lub idzie na piwo z kumplami.

        Oczywiście nadmiar zajęć, czyli przegięcie w drugą stronę też nie jest najlepsze.
        • wolfinka Re: Jak nie być matką swojego męża 13.04.07, 22:04
          Hihi, a mój "tatuśko", po permanentnym,pełnym oddania poświęceniu się dla
          niego,dzieci, dla ich wspólnych wygód zmienił się w notorycznego zdrajcę.Rogi
          mam od kilku ładnych lat, ale i ja mu je przyprawiłam nawet nie wiedząc
          wcześniej o swoich.
          Miej sie na baczności, tacy "tatuśkowie" to podstępne,wredne lisy.Oby Twój
          tatuś takim sie nie okazał.
        • glamourous Re: Jak nie być matką swojego męża 14.04.07, 00:11
          Evo, "zolza" to tylko pojecie umowne, i nie oznacza doslownie wiedzmy czy
          jakiejs diablicy w ludzkiej skorze - bo z taka doslowną zolzą przeciez na
          dluzszą mete zaden facet nie wytrzyma. Tu chodzi o kobiete ktora nie jest
          calkowicie i niewolniczo podporzadkowana mezczyznie i domowi, o ktora wlasnie,
          tak jak napisalas, facet musi sie starac. Nie chodzi tez o to, zeby kobieta na
          codzien grala na sile zimną i niezalezną femme fatale, ktora nie jest. Chodzi
          tylko o to zeby pozwolila CZASEM dac okazje swojemu facetowi zeby to on troche
          za nia "pobiegal", zeby to on ja porozpieszczal, zeby nie widzial swojej kobiety
          ciagle z oddaniem zajmujacej sie nim i domem. Zeby nie byl jej taki do konca
          pewien. Zeby nie widzial zony wiecznie w kontekscie sprzatania, gotowania i
          prania. Zeby od czasu do czasu mial powod do myslenia ze nie "udomowil" jej tak
          calkowicie. Ze "zwierzyna" nie jest do konca upolowana ani okielznana, ze nie
          mozna popasc w biernosc, przestac sie starac i laskawie pozwolic sobie
          uslugiwac. Postawa "mamuski" nie budzi w mezczyznie samca. Owszem, istnieja
          faceci z przeniesieniem na zone kompleksum edypa czy po prostu uwielbiajacy
          usluzne, matkujace im kobiety oraz tradycyjny podzial rol w malzenstwie. Takie
          zwiazki moga nawet i dosc dobrze funkcjonowac, tyle ze raczej nie ma co w nich
          oczekiwac namietnosci ani pasjonujacego seksu - to sie po prostu wyklucza.

          Jezeli ktos ma nature mamuski, trudno to zmienic. Nie sugeruje wcale radykalnej
          zmiany charakteru i usposobienia w celu utrzymania namietnosci meza, a tylko od
          czasu do czasu pokazanie mu ze jego osoba oraz dbanie o dom nie przeslania
          kobiecie reszty swiata.
          • aandzia43 Re: Jak nie być matką swojego męża 14.04.07, 12:28
            Do Glamourous: Książkę "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" też przeczytałam a
            następnie kupiłam na urodziny 19-letniej córce. Książka jest rewelacyjna!
            Prosto, jasno i dowcipnie opisuje czym się kończy bycie "miłą dziewczyną" a co
            można zyskać będąc "zołzą". Podpisuje się pod tym, co napisała Glam: zołza,
            według autorki, to nie wredny, pokręcony babsztyl, ale kobieta żyjąca własnym
            życiem, w którym znajdzie się też miejsce dla mężczyzny, ale tylko takiego,
            który się z nią naprawdę liczy. Dobra dziewczyna zaś to kobieta koncentrująca
            się na uszczęśliwianiu mężczyzny i czyniąca z niego centrum swojego
            wszechświata, bez względu na to, co on jej serwuje. Zołza jest spełniona, jej
            mężczyzna czerpie więc profity z bycia w związku (czasem niełatwym) z dojrzałym,
            wymagającym człowiekiem. Facet grzecznej dziewczyny czerpie doraźną, usypiającą
            przyjemność z bycia z mamuśką, spędza całe życie na ssaniu cycka. Moim zdaniem
            niegodne mężczyzny, ale każdy sam podejmuje decyzje.
            Paradoksalnie to zołza potrafi dać swojemu partnerowi więcej miłości i szacunku,
            bo zołzę mężczyzna fascynuje, pociąga jako twór integralny, odmienny, chce z nim
            być, czerpać i dawać, jak dorosły człowiek z dorosłym człowiekiem. Jasno stawia
            granice swoich możliwości i wyraża potrzeby.
            Grzeczna dziewczyna zawsze w końcu staje się wredną, grającą nie fair suczką, bo
            ileż czasu można żyć w stanie frustracji, niezaspokojenia i niespełnienia z
            uśmiechem na twarzy. Grzeczna dziewczyna traktuje swojego faceta jak
            rozpieszczone, wszechwładne, nieznające granic dziecko. Czasem je boleśnie
            karci, w sposób, którym grająca fair zołza by się brzydziła, ale zasada związku
            pozostaje niezmieniona.
            Książkę polecam.
            • wolfinka Re: Jak nie być matką swojego męża 14.04.07, 19:37
              Czytając , co napisałam andzia43 dochodzę do zatrważających
              wniosków.Mój "tatuśko" poza wszelkimi schematami.Matkowanie, jak najbardziej,
              wręcz wskazane.Matkowanie i nagminne zdradzanie mnie wręcz wskazane.I co z
              takim egzemplarzem począć?
              Jedyne wyjście, zamienię ma lepszy model,na faceta który doceni matkowanie,moją
              zołzowatość i będziemy zyć długo i szczęśliwie i w końcu będę z facetem, który
              się naprawdę ze mną liczy.I z którym liczę się ja.
      • rarely Re: Jak nie być matką swojego męża 17.04.07, 08:29
        Jestem swiezo po lekturze ksiazki pt "Dlaczego faceci kochaja zolzy", z ktorej
        > wynika jedna konkluzja : jezeli chcesz zeby facet Cie kochal i pragnal, nie
        > mozesz byc dla niego "za dobra". Zabrzmi to obrazoburczo, ale zeby na dluzsza
        > mete utrzymac meskie pozadanie na jakim takim poziomie, wlasnie wskazane jest
        > niestety raz na jakis czas zachowac sie jak wredna zdzira (np. zrobic awanture
        > o
        > nic, a potem przeprosic i zwalic to na napiecie przedmiesiaczkowe ;-))) olac
        > zakupy, obiad czy zmywanie (niech sobie poradzi sam, a sama w tym czasie do
        > kolezanki lub do salonu spa), czy nawet isc na impreze.
        > Dlaczego? Bo kobieta powinna byc w jakis sposob dla mezczyzny nieprzewidywalna,
        > czasem ni stad ni zowad kopnac faceta w tylek (psychologicznie), a potem
        > oczywiscie przytulic. Czasem zignorowac, zniknac z jego oczu zeby sie troche
        > pomartwil, zasugerowac malutki powod do zazdrosci, a potem z tajemniczym
        > usmieszkiem zapewnic ze wszystko jest OK. Nie byc ciagle taka jednoznaczna.
        > Stosowac zasade przyciagania i odpychania. A nie niezmiennie skakac z obiadkiem
        > i kocykiem wokol znudzonego pana i wladcy. Pokazac mu ze stac Cie na troche
        > zdrowego egoizmu. Bo faceci bardzo kochaja "mamuski", ale ich nie pragna - po
        > prostu taka relacja jest dla nich aseksualna.
        >

        sztuczne i mocno wydumane to jest recepta na koniec zwiazku a nie jego naprawe
        kobieta ktora ma swoje pasje swoje zainteresowania jest pewna siebie i swiadoma
        nie potrzebuje udawac grac i wymyslac sposobow jest soba jest ciekawa sama dla
        siebie a przez to dla mezczyn i stac ja na luksus bycia dobra dla swojego
        mezczyzny bo kiedy tylko chce umie powiedziec nie

        a swoja droga te zwiazki to symbioaz mamusika z syneczkiem tatus z coreczka
        dorosly niezalezny asertywny facet nie wiaze sie z mamusia a dojrzala kobieta z
        synkiem
        • aandzia43 Re: Jak nie być matką swojego męża 17.04.07, 16:26
          Do Rarely: Właśnie o to chodzi, żeby nie "grać i nie wymyślać sposobów", tylko
          BYC spełnioną i nie zaniedbującą swoich potrzeb. Ta książka przypomina o tym.
          Nie zauważyłam w niej zachęcania do maskarady i histerii. Raczej do przyjrzenia
          się swojemu niezadowalającemu związkowi i do ewentualnej zmiany frontu. Histerię
          zostawmy "grzecznym dziewczynkom", które nie wytrzymały w końcu nerwowo i szlag
          je trafił. Zołza mówi wyraźnie "nie", jeśli sytuacja wydaje się jej nie do
          zaakceptowania. A że to jest potwornie przykre dla nie przywykłego do
          asertywnych kobiet faceta, to już inne sprawa.
          I jeszcze jedno: Czasem zupełnie niegłupi ludzie zabrną z biegiem lat w ślepą
          uliczkę i wyewoluują w mamuśkę i syneczka, córeczkę i tatuśka i inne takie
          niedojrzałe układy. Dla sporej części jest szansa, jeśli tylko zechcą popracować
          nad sobą. Musi być impuls z tej szybciej niezadowolonej i... swiadomej strony. Z
          moich obserwacji wynika, że tą stroną jest zazwyczaj kobieta. Synek sam się nie
          wtoczy na ścieżkę ku dorosłości, najwyżej zmieni mamuśkę. Sorry panowie, może
          się mylę, fajnie by było.
          • rarely Re: Jak nie być matką swojego męża 21.04.07, 07:51
            Do Rarely: Właśnie o to chodzi, żeby nie "grać i nie wymyślać sposobów", tylko
            > BYC spełnioną i nie zaniedbującą swoich potrzeb. Ta książka przypomina o tym.
            > Nie zauważyłam w niej zachęcania do maskarady i histerii. Raczej do przyjrzenia
            > się swojemu niezadowalającemu związkowi i do ewentualnej zmiany frontu. Histeri
            > ę
            > zostawmy "grzecznym dziewczynkom", które nie wytrzymały w końcu nerwowo i szlag
            > je trafił. Zołza mówi wyraźnie "nie", jeśli sytuacja wydaje się jej nie do
            > zaakceptowania. A że to jest potwornie przykre dla nie przywykłego do
            > asertywnych kobiet faceta, to już inne sprawa.
            > I jeszcze jedno: Czasem zupełnie niegłupi ludzie zabrną z biegiem lat w ślepą
            > uliczkę i wyewoluują w mamuśkę i syneczka, córeczkę i tatuśka i inne takie
            > niedojrzałe układy. Dla sporej części jest szansa, jeśli tylko zechcą popracowa
            > ć
            > nad sobą. Musi być impuls z tej szybciej niezadowolonej i... swiadomej strony.
            > Z
            > moich obserwacji wynika, że tą stroną jest zazwyczaj kobieta. Synek sam się nie
            > wtoczy na ścieżkę ku dorosłości, najwyżej zmieni mamuśkę. Sorry panowie, może
            > się mylę, fajnie by było.

            zgoda co do mowienia nie i okreslania swojch granic ale to dotyczy zarowno
            kobiet i mezczyzn tak naprawde jasne mowienienie ulatwia zycie wszystkim i daje
            poczucie bezpieczenstwa oraz jasnosc sytuacji wbrew pozorom to sie ludziom
            podoba mimo ze sie buntuja

            zreszta teraz zgadzam sie z toba w calosci czasem ludzie kopiuja jakis chory
            układ np. wyniesiony z domu rodzinnego i dopiero dojrzewajac zaczynaj sobie
            zdawc racje ze cos jest nie tak i do tego zeby to zmienic potrzebny jest silny
            impulsimpuls i mnostwo pracy jezeli nie to powiela sie dalej te same schematy

            reasumujac dobrze gadasz:)
            • aandzia43 Re: Jak nie być matką swojego męża 21.04.07, 14:08
              :-))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka