dismutase_and_catalase
17.04.07, 08:34
Chciałbym rozpocząć wątek na temat, który przemknął w którymś z poprzednich
wątków, ale mam wrażenie, że powinien być tutaj omówiony.
Istnieje u kobiet pewne schematyczne myślenie:
1. Mężczyzna miał ze mną seks
2. Był podniecony
3. Miał wytrysk
Wniosek:
Mężczyzna miał ze mną spaniały seks i powinien mi dziękować do końca świata i
jeden dzień dłużej.
No właśnie, jak to jest? Miałem przynajmniej kilka stosunków z kobietami,
które były niby takie, jak być powinny, ale tak naprawdę gorsze uczucie
niespełnienia było po niż przed (zaznaczam, że nie chodzi o seks jednorazowy z
byle kim, bez uczuć). Obalmy mit, że mężczyzna ma zawsze orgazm, że seks jest
zawsze dla niego jednakowo przyjemny i że emocje nie grają u niego większej
roli. Mój wniosek: seks z tą samą kobietą jest często tak odmienny, że może
prowadzić do nirwany albo być bolesnym przeżyciem. Im więcej tego drugiego,
tym częściej ma sie ochotę na wymówki i unikanie zbliżeń. Może skusimy się
wspólnie na poszukanie tego, co może być przyczyną tak różnego odbioru
podobnego fizycznie seksu z tą samą kobietą?