gabi967 Re: moja historia? 27.04.07, 12:59 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=55920287 Odpowiedz Link
romek123 Re: moja historia? 29.04.07, 20:17 Musze Ci powiedziec iz jestes bardzo inteligentnym i wnikliwym facetem ktorego jakos pokaralo.Trudno radzic bo nie chcesz rozwalac rodziny a pewnie ta rada najprostsza.Moze sproboj subtelniejszych technik presji psychicznej.Nic nie dziala na kobiete jak druga kobieta.Wiem cos o tym.Transformacja o 180st.Rywalizacja pomaga i to bardzo.Zacznij wychodzic wyjezdzac powinno sie poprawic.Pozdrawiam zyczac sukcesow. Odpowiedz Link
deenzeel Re: moja historia? 01.05.07, 02:52 Witam,trzymaj się chłopie i pamiętaj dzisiaj boli głowa jutro chore migdałki,pojutrze zwichnięte nadgarstki-niestety nie potrafię Cię pocieszyć Odpowiedz Link
karlasta2 Re: moja historia? 06.05.07, 23:20 bocznico droga, to ja proponuje zaciagnac zone przed komputer i pokazac jej to co napisales - swoja historie - i odpowiedzi na twoj list. moze cos zrozumie? moze sie obrazi ze wychodzisz z tym do ludzi? moze ty cos zrozumiesz? a moze po prostu jej reakcja da ci jakies podpowiedzi do dzialania? ja po takich slowach swojego meza pewnie bym sie opamietala. swoja droga, bardzo ciekawa historia do przemyslen na przyszlosc. macierzynstwo dopiero przede mna, i mam nadzieje ze tylko zwielokrotni milosc do mojego meza! nie chce by nasze dziecko nas rozdzielilo. Dziecko jest miloscia ktore powinno laczyc! Banal - kanal? Ale robmy wszystko by przy nim zostac......:-) Odpowiedz Link
bea569 Re: moja historia? 07.05.07, 11:30 Zgadzam się z Tobą w 100%!Też o tym myślałam.Uważam,że powinieneś Bocznico to zrobić.Myślę,że nie napisałeś na Jej temat nic obraźliwego.Chociasz na pewno troche zaboli.Kochasz Ja i to się liczy,jeśli ślubna kocha Ciebie to powinna zrozumieć Twoją desperacje. A tak wogole to nie odpowiedziałeś czy jakieś pieszczoty wchodzą w gre? Ale jeszcze raz popieram pomysł naszej koleżanki:)! Odpowiedz Link
gonzoo4 moja historia? 09.05.07, 17:33 Może się powtórze- bo czytałem tylko wątek - pomysł może banalny ale tonący brzytwy się chwyta- zrób tak aby przeczytała ten post niby przez przypadek- nie wprost- niech zobaczy jak się męczysz. Odpowiedz Link
llulaby to najlepsza rada tutaj!!!daj jej to do przeczytan 10.05.07, 08:29 daj jej to do przeczytania!!! Odpowiedz Link
druginudziarz Re: to najlepsza rada tutaj!!!daj jej to do przec 29.05.07, 14:40 llulaby napisała: > daj jej to do przeczytania!!! Moja by nie przeczytała, zaraz na początku stwierdziłaby że to jej nie dotyczy... Odpowiedz Link
axxp Re: moja historia? 26.05.07, 22:37 przywołuję wątek jak czytałam twoją hlstorię to płakałam u mnie jest prawie dokładnie tak samo, z tym że jestem po drugiej stronie proszę napisz czy coś się zmieniło Odpowiedz Link
mrowa_251 Re: do bocznicy 29.05.07, 17:35 Moja historia jest bardzo pobobna tyle ze to ja czuje sie odsunieta przez meża,jesteśmy po slubie 3 lata a od 7 m-cy jestem w ciazy na początku wszystko było ok, ale od kiedy maz dowiedzial sie o ciązy odsunał sie odemnie.Wiele razy tłumaczyłam mu ze dziecku nic sie nie stanie że nie ma żadnych przeciwskazań abysmy sie nie mogli kochać.Niestety nie docieraja do niego zadne argumenty.A mi strasznie brakuje jego bliskosci dotyku!Czasami nie moge wytrzymać robie awantury, ale tonie pomaga.Mam nadzieje ze po rozwiazaniu wszystko wróci do normy.Obym sie nie myliła.Bardzo mi tego brakuje. Trzymaj sie pozdrawiam Odpowiedz Link
jucia80 Re: moja historia? 29.05.07, 22:35 Bardzo,ale to bardzo współczuję! Ja jestem mamą od 5 miesięcy, w ciąży kochaliśmy się do końca, bo Młody urodził się nieco przed terminem, On był obecny przy porodzie... Bałam się, że po tym wszystkim nie będzie chciał mnie dotknąć, a ja prawie zaraz po miałam ogromną na niego ochotę. Nie czekaliśmy nawet dwóch tygodni... Nie rozumiem Twojej żony, myślę, że to nie dziecko jest przyczyną, tylko Ona sama, może wcześniej tego nie zauważyłeś... Mam dwie znajome pary z tym samym problemem, w przypadku jednej z nich pomogła terapia wstrząsowa- on się wyprowadził na kilka miesięcy. W przypadku drugiej...cóż, on pogodził się z losem. Życzę dużo sił i jak najszybszego rozwiązania problemu ! Odpowiedz Link
matam2 Bocznica 07.06.07, 22:53 Bocznico, czytam, i myślę, myslę i czytam... i mam jakieś wnioski... malzenstwo to wiele róznych aspektów. Nie tylko seks. Mam wrazenie, ze skupiasz sie na tym jednym, rozumiem, że istotnym. Ale...jesli ma być udany seks, to w innych sprawach tez powinna być harmonia..no, nie mówię o ideale, oczywiście. Nie wiem, jaka jest twoja zona, jakie są przyczyny tej oziębłosci, braku potrzeby. P r z e c i ę t n a kobieta, ktora jest zoną i matką potrzebuje od meżczyzny poczucia bezpieczenstwa, pewnosci, że moze na niego liczyć, ze jest dla niego wazna nie tylko dla seksu. Chodzi o całoksztalt. Moze jest tak, ze nazbyt mocno akcentujesz tylko ten element i czuje się osaczona? Czy w innych sprawach, niezwiazanych z seksem czuje sie zauwazana, doceniona? Piszesz, że jest swietną matką. Czy ona to wie?Czy zna Twoje zdanie na ten temat, że cenisz ją w wielu innych sprawach? A wasze dziecko? Nie wiem, czy obydwoje pracujecie...czy jest tak, ze razem wychowujecie Wasze dziecko, czy tez od czasu do czasu pobawisz się z nim. To są istotne sprawy. Mialam podobnie, jak Twoja zona. Mój m. po urodzeniu dziecka szczęsliwie poszybował do pracy. ja zostałam w domu. Mialam depresję,mlekotok, noce ze słodkim bobaskiem, i cały ten dziecięcy temat "na własnosc". M. kiwal głowa z usmiechem nad dzieciaczkiem, nieuwaznie słuchał, jak opowiadalam o kupkach, spacerkach, ubrankach itp. On mial swój ciekawy swiat, moje tematy byly...nudne.Był zainteresowany tylko jednym, jesli chodzi o mnie - kiedy do lózka. Przedłuzałam ten czas, jak mogłam. Skutecznie, przez ponad dwa lata. Nie przez zlośliwosc. Cos mnie odpychalo. czułam się jako dopelnienie życia M. Dom, jakieś niezle pieniądze, potomek i jeszcze ja jako nocna okrasa do domknięcia szczesliwego życia, a własciwie moje cialo. Byly awantury o seks, rozmowy, kłótnie, dziecko w sypialni w lozku. Zastanawialam się po cichu, dlaczego nic nie czuję, czy jestem oziębła.Czasami coś tam u mnie drgalo, ale na krótko, bo hamowała mnie myśl, ze słuzę tylko za matkę i uprzyjemniacz. Po dwoch latach coś się zmieniło. (dziś wiem, że to rozmowa M. z jakimś znajomym). M. zauważył mnie. Przyniósł kwiaty i...nie domagał sie seksu. Kupił mój ulubiony gatunek kawy i...nie domagal się seksu. Zaproponowal, zebym poszła sobie gdzies, bo powinnam się oderwać od domu i dziecka, zostal z nim - i nie domagał się seksu. Pytal, co chcę, co o czyms myślę, mimo - wówczas - rozkładu naszego malzenskiego życia szukal rad co do swojej pracy. jak ja chcialam wrócić do pracy, zaproponowal rozmowę, co i jak, jak podzielic obowiazki, zeby kazde z nas - ja też!- mogło być usatysfakcjonowane i dziecko "całe".I...nie domagał sie seksu. Dopiero, jak poczułam, ze jestem ważna, doceniana, szanowana , ze jestem PARTNEREM i nie tylko seks, zaczęło być lepiej. Powolutku, spokojnie, bez hurra.Wiem, że wówczas długo z kims na te tematy rozmawiał.Z jego strony to bylo tak, że dziecko - cudowne, chciane, kochane - nie zmieniło az tak mocno rytmu dnia codziennego: praca,jak była, tak jest, dom - tu mała zmiana na dziecko a potem oczekiwanie stalosci stanu poprzedniego -noc seks. Z mojej strony - zupelnie inne życie. Niezrozumienie tego stało sie powodem zamknięcia się na jedyny wspólny element poprzedniego zycia - seks. Rodzice to zupelnie inni ludzie niz małzonkowie bez dzieci. ps. z trudem zaczelam się otwierac na meza, wszędzie, we wszystkich jego miłych gestach,węszyłam spisek, otumanienie mnie, by dopiąc do tego seksu.Po prawie dwoch i pół roku to ja byłam inicjatorką tego nowego pierwszego razu...:-) teraz jest dobrze, w porywach bardzo dobrze. Odpowiedz Link
matam2 Re: Bocznica 07.06.07, 22:58 i jeszcze jedno. Nie zgadzam się, z radami typu "podrzuć ten wątek do poczytania", zdradz, pobudż zazdrosc itp. Gdyby to się stalo w moim przypadku, skutek bylby zupelnie odwrotny. Odpowiedz Link
druginudziarz Re: Bocznica 08.06.07, 11:41 matam2 napisała: > i jeszcze jedno. Nie zgadzam się, z radami typu "podrzuć ten wątek do > poczytania", zdradz, pobudż zazdrosc itp. Gdyby to się stalo w moim przypadku, > skutek bylby zupelnie odwrotny. Jestem pod wrażeniem Twojego postu, poważnie. Mam tylko małe spostrzeżenie, a znam to z autopsji. Kobiety, zwłaszcza przy pierwszym dziecku mają często skłonność do przesady. Jeśli Twojego męża, w Twoim odczuciu, nie interesowały opowieści o kupkach, to nie dlatego, że nie interesowała go Twoja nowa sytuacja, tylko że męski pragmatyzm mówił mu że tak na oko z połowa tych wszystkich czynności jest zupełnie _obiektywnie_ niepotrzebna. Zresztą wychodzi to szybko przy drugim dziecku. Zauważ też, że w Twoim związku nie tylko mąż "dojrzał" do właściwego punktu wiedzenia, ale i Ty coś tam w sobie zmodyfikowałaś. Mieliście szczęście, a raczej po prostu jesteście dobrzy, bo "manie szczęścia" to nie jest jakaś wartość dodana tylko wypadkowa umiejętności/predyspozcji i pracy. pzdr. serdecznie Odpowiedz Link
agbrz78 Re: Bocznica 08.06.07, 13:14 Witam Cię serdecznie:)) Ja jestem w sytacji trochę twojej żony:(( Jestem z moim mężem dwa lata po ślubie, nigdy nie byłam demonem seksu,ale ostatnio rzeczywiście mam bardzo osłabione libido.Wiem, że mój mąż chciałby abyśmy częściej się kochali ale nie zmusza mnie do tego. Natomiast bardzo dużo o tym rozmawiamy : w jaki sposób to " naprawić" , są to rozmowy bez emocji....i powtarzamy sobie na każdym kroku jak bardzo się kochamy i okazujemy sobie te uczucia w granicach rozsądku:)) Poszłam do psychologa , który mi pomaga ponieważ u mnie ta oziębłość jest spowodowana wychowaniem w domu. Moja mama była osobą oziębłą........Zawsze to z czegoś wynika.Szkoda , że twoja żona nie chce nawet na ten temat o do myślenia: (( Pozdrawiam Odpowiedz Link
racy_red Re: moja historia? 08.03.08, 20:42 Witaj Bocznico, zwykle sie na forach nie udzielam ale w tym wypadku musialam... Bo autentycznie lzy w oczach kiedy czytalam Twoj post. Osobiscie nie wyobrazam sobie zycia bez dotyku, przytulania, calowania, bliskosci... i oczywiscie seksu tez. Wiem ze to zabrzmi dziwnie, ale WIDZE jak cieplym, kochanym, i wartym milosci jestes facetem! I serce sie kroi w takiej sytuacji zwlaszcza ze dotrzymujesz wiernosci, nie bluzgasz na zone, nie obwiniasz jej za wszystko (mimo tego za ja bym Jej pobluzgala z wielka radoscia). A teraz juz bardziej do rzeczy:) Poprzez rozwod nie stracisz dziecka, prawo w Polsce co prawda pojebane ale dobry prawnik, zwlaszcza jak przedstawi sytuacje w malzenstwie, wybroni Cie od "widzen raz na miesiac i alimenty 1000000zl" Dopiero dwa lata minelo, i popatrz sie na siebie... wyobrazasz sobie nastepne 2? 5? 10? 30? Nie widze tu Twojej winy, wrecz przeciwnie odnosze wrazenie ze starales sie by wszystko wrocilo do normy. MAsz prawo do milosci i ciepla, nikt mi nie powie ze zle bys zrobil gdybys zdecydowal sie na rozwod. Nie ranisz Jej, ewentualnie nie bedzie juz miala goscia do wynoszenia smieci i odkrecania sloikow. Nie zostawisz Jej cierpiacej, porzuconej, zranionej... Sorry ale nie sadze. To o czym piszesz jest normalne (stara baba po menopauzie, slinotok na widok kobiet), gdybys byl szczesliwy w zwiazku, i jednym slowem zaspokojony seksualnie pewnie nie ogladalbys sie za spodniczkami:) Widzisz, jestem obca dla Ciebie osoba a tak sie rozpisalam i przejelam;) Mozesz zignorowac ten komentarz, mozesz skorzystac z tych rad.. Zycze Ci szczescia, niezaleznie od tego co wybierzesz:) Pozdrawiam Odpowiedz Link
bawomar Re: moja historia? 09.03.08, 14:36 Wile slow sie cisnie na usta,ale postaram sie byc powsciagliwy. Jestes dupek. Naloz czapke na glowe,powiedz jej papapa i wyjdz sobie na pare dni. Potem wroc,badz mily dobry.Nie rob teatru,ale taki badz po prostu. W tym czasie ,gdy nie bedziesz w domu znajdziesz TA,ktora pozwoli Ci miec buzie miedzy jej rozchylonymi nozkami.Poczujesz jej najpiekniejszy zapach i cudowny smak.POczujesz ta cudowna wilgoc.Bedziesz mial to wszystko w buzi.Kochaj ja wtedy najpiekniej,aby Jej bylo piekniej niz Tobie. Przeciez Bog nie stworzyl jeszcze nic piekniejszego od kobiety,od jej widoku,zapachu i smaku. Poszukaj takiej(wiem,ze sa),bo warto nawet oddac kilka lat zycia,aby miec wlasnie takie zycie. U Ciebie w domu juz tego nie znajdziesz. Wiele Odpowiedz Link
szymucia Re: moja historia? 09.03.08, 16:00 czytałam z zapartym tchem ale... no naprawde nie wiem co mogłabym i co chciałabym ci odpisac. ta oziębłośc może wcale nie ma związku z tobą. Może to wina hormonów po porodzie, a może jakiś ból który się pojawia a o którym nie umie powiedzieć.Bywa i tak. Są kobiety które panicznie boją sie następnej ciązy dlatego brak sexu jest dla nich gwarancją że w ciąże nie zajdą.Może teraz bardziej czuje się matką a żoną będzie troche póżniej. Zoną i kochanką.Mam tylko nadzieję że nie naciskasz zbyt mocno bo to ma odwrotny skutek. PS tak zupełnie żyjecie bez sexu?!Ona ładna, on przystojny czyżby magnesy jednoimienne? Pozdrawiam Odpowiedz Link
weisefrau Re: moja historia? 17.03.08, 21:47 Chłopie - uciekaj, póki jeszcze żyjesz! (Piszę z logina żony, stąd ta weisefrau). Znam to na pamięć z pierwszego małżeństwa (co prawda bezdzietnego) ale objawy zimna i obojętności takie same. Tu nie ma co labidzić, tu trzeba ratować własne życie! Jeśli tego nie zrobisz - Twój wybór. Zawsze możesz pochodzić na boki, ale nie każdy ma do tego dryg, żeby prowadzić podwójne życie. Ratuj się - za 3-4 lata zostanie z ciebie popierdolony gościu z serii erotoman - gawędziarz. Nie żartuję! Z dzieckiem zawsze możesz mieć kontakt - i myślę, że będziesz lepszym ojcem, mając szczęśliwy związek, a nie lodówkę. Pozdro! Odpowiedz Link
sawa34 CZY KOMUŚ SIĘ UDAŁO? 18.03.08, 10:15 Czytam i czytam i zastanawiam się: czy coś z tego może jeszcze wyjsc? Powiedzcie czy komuś się udało? Czy pomogła wizyta u psychologa? Czy ktoś udowodnił, że walka o związek ma sens, tzn przyniosła jakiś efekt? Widzę tu tylko jeden post pozytywny, o uratowanym małżeństwie, wszystkie inne mówią: uciekaj, buduj coś nowego... Odpowiedz Link
pyskata.live Re: moja historia? 18.03.08, 10:08 Duzo czasu zajelo mi studiowanie tego postu.Bocznica juz sie dawno nie udziela...ciekawe jakie podjal decyzje.Smutne jest to o czym napisal zdruzgotany,zdesperowany i sfrustrowany mezczyzna.Wlaciwie wszystko powinno byc ok...ladna zona,dziecko,dom,praca.Tylko,ze dla niego to za malo...potrzebuje milosci,dotyku i seksu jakkazdy czlowiek.Przypadek jego zony jest dla mnie dziwny i powiem szczerze balabym sie o nia.Widze w niej bardzo nieszczesliwa i skrzywdzona kobiete.Bocznica musialby uzbroic sie w cierpliwosc,zebrac cala milosc w sobie i pomoc swojej zonie.Tak,uwazam,ze ona potrzebuje pomocy.Jesli bocznico kochasz jeszcze swoja zone sprobuj dac wam jeszcze szanse i udajcie sie do specjalisty.W zadnym wypadku nie rob tego dla dziecka...zrob to dla siebie i dla niej.Jezeli pomimo prob nic sie nie uda wtedy poprostu odejdz nie zatrzaskujac drzwi dziecku...czasami tak trzeba.Zycze powodzenia i pozdrawiam. Odpowiedz Link
sowisia Re: moja historia? 18.03.08, 14:52 mam do ciebie jedno pytanie czy moglbys mi wytlumaczyc na czym polega .....syndrom starej baby po menopauzie??????????? sama mam53 lata i od paru dni pragne sexu ( konkretnie z moim albo juz nie moim facetem sama nie wiem czy nadal moge go nazywac MOIM) mielismy takie czy inne problemy ale to tu nie ma znaczenia jak piszesz masz 30 lat i jak mlodo mi umrzesz to sie zestarzejesz wiec nie ublizaj tym starym bo oni moze maja duzo bardziej satswakcujacy sex jak niektorzy mlodzi mam nadzioeje ze jakos sobie to poukladasz tego ci zycze z calego serca pa Odpowiedz Link
agag1313 Re: moja historia? 19.03.08, 22:26 bocznica napisał: wspolczuje Ci... moje dziecko ma prawie 4 a ja ciagle czekam na ten seks... Odpowiedz Link
claudel6 Re: moja historia? 29.03.08, 01:54 trafiłam tu późno. jestem tylko obserwatorem, nie uczestnikiem forum. ale ten wątek mnie bardzo poruszył. bocznico, jestes tam jeszcze? napisz jakie decyzje podjąłeś (jeśli jakieś?) jesteś wyjątkowym mężczyzną i zasługujesz na wszystko, czego Ci potrzeba. cała ta gadanina, co powinieneś jeszcze zrobić - zapomnij o tym. powinieneś znaleźć kobietę, która przywróci Ci radość zycia. ten wątek oraz inne na tym forum pozwalają mi zrozumieć, dlaczego mój facet byl ze swoją dziewczyną tyle czasu, pomimo jej anorgazmii. czego ja nie potrafiłam zrozumieć (byłam jego kochanką od któregoś momentu, ale on potrzebował wielu miesięcy by ja zostawić), ale co to forum i wszystkie smutne przejmujące historie na nim, pomagają mi zrozumieć. Odpowiedz Link
marika02 Re: moja historia? 02.04.08, 22:04 witam ja rownież mam 30 lat meza i dzieciatko małe. Historia ponizej opisana to tak jak bym czytała swoją. Jestem i czuje sie totalnie odrzucona nie wiem ale to strasznie boli. jestem taka młoda idac ulica obcy faceci zerkaja na mnie a moj własny maz totalnie nic. Tak strasznie to boli bo zaczynam czuć sie odrzucona i tak cholernie nieszczesliwa. A marzyłam o kochajacej rodzinie o dziecku tak długo czekalam na to. Niestey nie mozna miec w zyciu wszystkiego. Dar losu dal mi dzieciatko ale za to reszta prysla jak banka Odpowiedz Link
lilyrush Re: moja historia? 03.04.08, 15:45 A moze zamiast użalania sie na forum zrobiłbyś cos ze swoim życiem? Odpowiedz Link
magnetic_storm Re: moja historia? 03.04.08, 14:33 szczerze współczuję ..że też na tym świecie wszystko jest takie pokręcone: - jedni są z osobami, które na nich nie zasługują - jak się zabujasz to bez wzajemności, bo obiekt nie osiągalny - jak z wzajemnością - to zwykle manipulator udający "dobrego misiaczka" (tak,żeby baba się nabrała), cwaniak próbujący wykorzystać domniemywaną naiwność świeżego towaru, który mu sie pod rękę nawinął.. - jak cię adorują to akurat nie te pociągające egzemplarze i jest to wręcz irytujące dużo by wymieniać po zebraniu ogólnych spostrzeżeń życiowych, forum to również dodatkowa skarbnica wiedzy o ludzkich relacjach w dzisiejszych czasach najbardziej fascynujące jest jednak życie singla [stwierdzam to po sobie] - mniej zmartwień, luz&blues, wolność...przyjaciele w zupełności wystarczą + ewentualnie kochanek/kochanka.. a jak się już wejdzie w związek, to po początkowej fazie euforii wiadomo co następuje...codzienność, nuda i monotonia, fochy...ehh pozdrawiam Odpowiedz Link