Dodaj do ulubionych

partner bez fantazji :(

04.05.07, 15:58
Witam
Wprawdzie nie jestem mezatka, ale zyje w powaznym zwiazku juz 6 lat - mamy
dom, myslimy o dzieciach. Generalnie nasze pozycie to nigdy nie byly jakies
fajerwerki, a z uplywem czasu wiadomo, na ogol sie lepiej nie robi. Kochamy
sie jednak bardzo, a co wazniejsze przyjaznimy i jest nam po prostu razem
dobrze. Dlatego boli mnie to, ze to nasze pozycie jest takie wlasnie nijakie -
czasem raz w tygodniu, czasem rzadziej, czasem z finiszem, czasem bez. Tak
bardzo marzy mi sie znowu ten zar i spocone ciala. Tym bardziej, ze zawsze
apetyt mi dopisywal :-)
Nie ma w tym niczyjej winy - obydwoje rownie czesto inicjujemy zblizenie,
czesciej jednak jestesmy zmeczeni...
Aby urozmaicic troche nasze zycie, zrobilam troche zakupow - bielizna,
kajdanki, wibrator, filmy. Wszystko to na mnie niesamowicie dziala. Dwa
tygodnie w oczekiwaniu na przesylke mialam miekkie kolana, a po odbiorze,
rzucilam sie na mojego mezczyzne jak wyglodniale zwierze :-)
problem polega na tym, ze dziala to tylko na mnie, a moj mezczyzna poczul
sie...zagrozony, ze tak naprawde nie chodzi w tym wcale o niego, ze moglo by
go nie byc, a ja mialabym tyle samo zabawy :(
Ale najgorze bylo ze zaczal sie ze mnie wysmiewac:(
Kiedy powiedzialam, ze chcialabym byc zdominowana (stad te kajdanki), smial
sie, ze niby staram sie byc taka twarda i niezalezna kobieta w zyciu, a tu
prosze!
i do tego filmy porno! kogo rajcuja takie idiotyzmy?
poczulam sie jak jakis ostatni dziwolag, kajdanki chwilowo powedrowaly do
szafy...
Mam o to wszystko zal, ale poniewaz rozmawiamy otwarcie, probuje tlumaczyc,
ze to tylko takie moje fantazje, ze to na mnie dziala i ze nie mam nic
przeciwko temu zeby realizowac jego fantazje - wrezcz przeciwnie - im wiecej
tym lepiej!
I tu uslyszalam, juz ktorys raz zreszta, ze on nie ma zadnych fantazji! Nic
go jakos specjalnie nie rajcuje. Lubi seks jak kazdy facet i jest mu ze mna
calkowicie dobrze, wg niego ja sama w sobie jestem ucielesnieniem jego
marzen. Poza tym zadnych zyczen - bielizna jest ok, ale bez niej tez jest
fajnie. Film moze byc, ale bez filmu tez mu stanie. Zabawki sa idiotyczne.
Przebieranki go nie kreca. NIC, zero zyczen, zero fantazji!
panowie, czy to jest mozliwe???!!!!

pozdrawiam
ania
Obserwuj wątek
    • glamourous Re: partner bez fantazji :( 04.05.07, 16:51
      anutak napisała:

      > I tu uslyszalam, juz ktorys raz zreszta, ze on nie ma zadnych fantazji! Nic
      > go jakos specjalnie nie rajcuje. Lubi seks jak kazdy facet i jest mu ze mna
      > calkowicie dobrze, wg niego ja sama w sobie jestem ucielesnieniem jego
      > marzen. Poza tym zadnych zyczen - bielizna jest ok, ale bez niej tez jest
      > fajnie. Film moze byc, ale bez filmu tez mu stanie. Zabawki sa idiotyczne.
      > Przebieranki go nie kreca. NIC, zero zyczen, zero fantazji!
      > panowie, czy to jest mozliwe???!!!!

      Moj maz ma tez dokladnie takie podejscie! Czytajac ten ostatni akapit Twojego
      postu pouczulam sie jakbym slyszala argumentacje mojego slubnego ;-). Ja
      rowniez uwielbiam fajna bielizne, kocham przebierac sie, robic mu striptiz,
      podniecac go - ale niestety, metoda prob i bledow odkrylam, ze mojego malzonka
      niespecjalnie to wszystko kreci. Wrecz woli zebym byla spokojna,
      cieplutka "bezpieczna kobietka", a nie wampem w gorsecie i szpilkach. Tez
      ciagle slysze, ze zabawki - nie, bo idiotyczne i dobre dla znudzonych monogamia
      frustratow, filmy niepotrzebne i zalosne. I tez mi mowi, ze nie potrzebuje
      dodatkowych podniet, bo to ja jestem dla niego ucielesnieniem fantazji
      seksualnych - ja jako osoba, a nie moje przebieranki, sztuczki i
      struganie "femme fatale".

      A ja potrzebuje troche fantazji i pikanterii w seksie, lubie jak sypia sie
      iskry. Chcialabym urozmaicic nasze strasznie zwyczajne wspolzycie, bo tez moim
      zdaniem troche wieje nuda - ale on nie podziela mojego zdania, dla niego jest
      OK tak jak jest, nasz seks jest cudowny i nie chce nic zmieniac ;-(
      Jak to mi mowi "potrzebuje kobiety cieplej, a nie wampa w podwiazkach"

      Kurcze, co za ironia losu :-)
    • nowy610 Re: partner bez fantazji :( 04.05.07, 21:38
      a ja owszem, a ja tak - mam fantazje za to moja żona wcale. I tez
      jestem "zboczony" ( dal mojej żony ) jak oglądam filmy xxx, o bieliźnie i
      innych rzeczach nie wspominam. Pozdrawiam:)))
    • zamyslona4 Re: partner bez fantazji :( 04.05.07, 22:51
      taaaaa..

      ja godzinke temu pokazalam mojemu sexi bielizne na stronce intrnetowej. zaden
      perwers- po prostu urocze koszulki i ponczoszki.
      jego komentarze:
      1. "niezla dupa!" (o modelce)
      ja: miałam na mysli to co ma na sobie a nie ją
      On: ok

      2. ja "moze kupisz mi to na urodzinki?"
      on: "juz masz prezent"
      ja:" to na twoje- sam skorzytasz"
      on :hahhahahahahhaha

      no tak - czy mozna go zaliczyc go grona partnerow bez fantazji?
      o naszych ostatnich sytuacjach pisalam w watku "jestes natretna". ale mamy sie
      polozyc spac razem, drugiej koldry nie mam wiec jakos chcialam zrobic milo. ale
      poki co ubieram sie w pizamke i spac.
      poki co nawiazalam flirt internetowy i chociaz ten wirtualny jakos ormalnei
      zareagowal ......

      pozdro
      • glamourous Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 11:15
        zamyslona4 napisała:

        >czy mozna go zaliczyc go grona partnerow bez fantazji?

        nie wiem czy bez fantazji, natomiast zdecydowanie mozna go zaliczyc do partnerow
        bez odrobiny wyczucia i troski o uczucia drugiej osoby.

        Zamyslona, wlos mi sie jezy jak czytam Twoje "scenki z zycia malzenskiego".
        Sorry za dosadnosc, ale ja bym takiego chamskiego i gruboskornego faceta
        wykopala ze swojego zycia na zbity pysk. Bo co innego brak fantazji czy brak
        fajerwerkow w kilkuletnim zwiazku, a co innego totalny brak szacunku do
        partnerki i swiadome sprawianie bolu wlasnej kobiecie.

        Wlasnie kiedy czytam twoje posty przychodza mi na mysl "Gorzkie gody"
        Polanskiego o ktorych ktos tu juz gdzies napomknal. Glowny bohater tego filmu na
        pewnym etapie podobnie traktowal swoja partnerke, czym calkowicie w koncu
        usmiercil jej poczucie wlasnej wartosci.
        • zamyslona4 Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 19:51
          glamourous napisała:

          > Wlasnie kiedy czytam twoje posty przychodza mi na mysl "Gorzkie gody"
          > Polanskiego o ktorych ktos tu juz gdzies napomknal. Glowny bohater tego filmu
          n
          > a
          > pewnym etapie podobnie traktowal swoja partnerke, czym calkowicie w koncu
          > usmiercil jej poczucie wlasnej wartosci.


          no niestety dzis mu powiedzialam to samo. zapytalam czy ma jakis problem ze
          soba, swoja cilesnoscia, ze pozwala sobie na takie zachowanie.
          ja wlasnie walcze o poczucie wlasnej wartosci. 5-10 kg wieccej to jeszcze nie
          powod aby jechac z kims jak z g... tym badziej ze to nic nie ujelo mojej
          kobiecoci.
          dzis sie kochalismy. ale ja juz nei wierze ze kiedys cos wroci do normy. poki
          co nie umiem cieszyc sie sexem- poza chwilowa euforia...
    • miedzianakonefka Re: partner bez fantazji :( 04.05.07, 23:27
      Hmmm coś w tym jest. Może kwestia że nie od początku tak było ? Szczerze to
      jakby moja od 9 lat ślubna (żadnych fajerwerków nie było) wypadła z takim
      pomysłem to bym się nieźle zdziwił i nie wiem czy miałbym ochotę. Natomiast
      jakby to była moja przyjaciółka z którą od początku wydziwiamy w łóżku to
      podejrzewam że dostałbym kota i najchętniej nie wyłaził z wyra ze dwa dni.
      Ale nie wiem od czego to zależy. Moja niedopieczona teoria wygląda tak, że być
      może człowiek się przyzwyczaja do określonych zachowań innych osób i potem
      nagła zmiana zachowania danej osoby wydaje się czymś dziwnym i niepokojącym a
      nie pociągającym. Hmmm.. ?

      Alleluja i do przodu...
      • anutak Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 01:52
        troche w siebie wlalam wina wiec jak nie bedzie skladnie to przepraszam :-)

        glamourous, tak wlasnie jest u nas! on tez mnie nie chce takiej wyuzdanej, tylko
        mam byc czula i kochana. a najchetniej by chcial zebym sie roztyla i dostala
        pryszczy - on mnie i tak bedzie kochal, a moze odpadna ci co wg niecgo tylko
        czychaja na okazje...

        miedzianakonefka, moze to kwestia przyzwyczajenia, a moze raczej nastawienia.
        nie znam twojej historii, ale piszesz we masz przyjaciolke...moze gdyby w zone
        nagle wstapil demon seksu, zburzyloby ci to troche porzadek (czytaj: racje bytu
        przyjaciolki)i byc moze wcale nie byloby ci to na reke, bo jak wytlumaczyc wtedy
        potrzebe posiadania przyjaciolki?
        nie wiem...to nie tak ze nigdy nie bylo fajnie. nigdy nie bylo maratonow,
        akrobacji i dziesieciu orgazmow na raz, ale czulam sie zaspokojona. potrafil
        doprowadzic mnie do takiego orgazmu, ze szlochalam i nie moglam zlapac oddechu.
        ale tyle minelo czasu, on cos kiedys powiedzial, ze mu nie wygodnie, ja cos
        powiedzialam, ze mnie tylko poocieral i gdzies sie to po drodze wszystko pogubilo

        kocham go tak strasznie, ze czasem szkoda mi zasnac. bo kiedy zamkne oczy i
        odplyne, to juz go przy mnie nie bedzie. i chociaz wiem, ze znowu bedzie jutro,
        to zawsze jeden dzien mniej. i przy tym wszystkim nie ma w nas juz tego ognia,
        ktory byl na poczatku :-(
        czy to takie dziwne, ze probuje go na nowo rozpalic? jasne, ze to nie to samo.
        kiedys robilam sie mokra pod wplywem jego spojrzenia, teraz potrzebuje
        pobudzaczy. ale czy to jest az takie nienormalne??
        skoro on niczego nie potrzebuje, to moze jest....
        • miedzianakonefka Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 14:17
          Wszystko co akceptujemy jest dla nas normalne (dla innych nie musi) :P. To tak
          tytułem wstępu. A co do uatrakcyjniania po kilku latach to rozwijając
          poprzednią myśl i opierając sie na TYLKO MOICH doświadczeniach to jeżeli by
          moja ślubna która nigdy nie lubiła eksperymentów a nawet seks oralny był czymś
          potwornie niewyobrażalnym wyskoczyła z kajdankami i sztucznym fallusem, to
          wietrzył bym w tym jakiś podstęp. Jeżeli się zna człowieka wiele lat to nie
          trudno zobaczyć że pewne zachowania mogą być wymuszone na nim przez daną
          sytuację i posuwa się do czegoś czego normalnie nie akceptuje. Może uważa że
          musi (albo tak mu się wydaje że musi) się tak zachować żeby uratować związek
          lub zapobiec czemuś. A moim skromnym zdaniem seks ma być radością dla obu
          stron, a nie że zmuszę sie do tego bo ona/on odejdzie itp. To dopiero jest
          chore.

          Alleluja i do przodu...
    • gomory Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 08:34
      Przyszlo mi do glowy kilka mozliwosci. Pomyslalem przez chwile o calej sytuacji jako mezczyzna, i kilka wnioskow mi sie nasunelo.
      Klasyczny mezczyzna, nie majacy cechy masochistycznych lubi miec poczucie dominacji w zwiazku. To on ma byc przywodca. W obecnych czasach mezczyznom ta pozycja sie wymyka. Czesto mowi sie, ze mezczyzna musi wiecej zarabiac od kobiety inaczej cierpi jego ego. Ja rzeklbym, ze gorsza jest swiadomosc wymykajacej sie wladzy w zwiazku. Jak ma wywiazac sie z roli glowy rodziny skoro "to pieniadze daja wladze" a on ma ich mniej? Juz samo to, ze kobieta jest mocno aktywna zawodowo podkopuje wage pracy jako substytutu polowania u jaskiniowcow.
      Kiedys samiczki nie chodzily na mamuty, samiec mogl wiec z duma wracac z polowania. Dzisiaj zblizone lupy przynosza oboje z podobnych "polowan" wiec mezczyzni traca powody do swojej dumy.
      Za tym idzie czesto podkreslane przez kobiety oczekiwania do rownoprawnego partnerstwa w zwiazku.
      Pisze o tym, bo wskazac zaplecze wojny plci jaka sie toczy. Jej najwiekszym polem bitwy jest lozko ;). Tutaj tez toczy sie walka o wladze (przynajmniej gdzies tam w glowie). Facet pozbawiony sily decyzyjnej, traci meskosc i pewnosc. Bedac przytloczonym kobieca ekspansywnoscia na tych terytoriach moze deprecjonowac seks jako taki. Unikac wspolzycia ktore go tlamsi. Gdy to on jest inicjatorem nowych pomyslow lozkowych wszystko jest w w porzadku. Ale jesli to kobieta przebija go pomyslowoscia, to co moze zrobic? Odruchowo moze probowac od tego uciec, albo kwalifikowac takie pomysly jako glupie, nudne godne wysmiania. Wysmiane przestaja byc zagrozeniem ;). Wielu mezczyzn ma w glowach to, ze to oni powinni byc tymi ktorzy dyktuja warunki, wyakazujac sie wieksza kreatywnoscia seksualna. W stwierdzeniu "otwarta i _pomyslowa_ partnerka seksualna" najczesciej maja na mysli kobiete ktora ochoczo godzi sie na JEGO pomysly, niz promujaca wlasne.
      W opisywanych przypadkach dochodzi tez jeszcze jeden aspekt. Mezczyzni sa czestokroc bardziej wygaszeni w swoich fantazjach, i maja gorsze zdolnosci aktorskie. Swego czasu sporo bawilem sie na sejsach RPG, Larpach. Dla niewtajemniczonych - to takie odgrywanie na zywo wymyslonych przygod. Mozna powiedziec - teatr w ktorym aktorzy odgrywaja swe role nie znajac scenariusza. Kobiety do tego podchodzily z wiekszym pietyzmem, nigdy "na odwal sie". To bylo nie do pomyslenia by dziewczyna na LARPA w klimatach srednioweicznych zjawila sie w stroju majacym wyrazne XXwieczne konotacje. Co facetom zdarzalo sie nagminnie. Chociaz moznaby sie sie klocic, o slaba meska wyobraznie gdy wspomne jednego typa usilujacego mnie przekonac, ze jego recznie dziergany sweter przypomina kolczuge ;). Odtwarzajac swe role panie robily to najczesciej po prostu lepiej. Lzy w oczach, pocalunki, smiech odgrywanie calego wachlarza emocji przychodzilo im z wieksza latwoscia. Oczywiscie znam i facetow ktorzy robia to doskonale, maja niebywala fantazje - ale oni sa wiekszymi ewenementami posrod meskiego towarzystwa.
      Wlasnie - fantazja... mezczyzni maja je najczesciej biedniejsze. Jesli mieliby je wyrazic, to byly to 2 uklady i 3 techniki zawarte w dwoch zdaniach ;). Tutaj nie ma miejsca na rozbudowane historie, tylko szast-prast wszystko wyrazone od razu. No a swoje fantazje to same znacie ;).
      Nie napisalem tego wszystkiego, by pokazac jaki tragiczny los dotyka obecne dynamiczne kobiety, majace ochote czerpac radosci w lozku z fantazja i polotem. Pomyslalem, ze moze niektore z was dostrzega lepiej scenagorafie w ktorej przyszlo wam wystepowac ;). Moze niekiedy warto poczuc sie szyja, a mezczyznie pozwolic byc glowa? Miast dawac gotowe rozwiazanie, podsunac je i pozwolic wybrac mezowi? Gdyby to on zadal sobie trud wyszukania strony, pokazywania jej, i decydowania o zakupach to inaczej wygladaloby pozniej jego nastawienie. No wiecie... bo w koncu jakos niezrecznie dominowac kobiete ktora wszystko zaplanowala, wyznaczyla, okreslila a w zwiasku dzierzy calkiem sporo wladzy w swych niby malutkich dloniach?
      Wiecej nie napisze bo ide z zonka posniadac. Sobie zycze smacznego a czytelniczkom wielu zwyciestw w wojnie plci :).
    • kici10 Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 09:40
      Dziewczyno, jesteś szczęściarą. Szkoda, że tego nie dostrzegasz. Twój partner
      nie potrzebuje żadnych wspomagaczy, żeby mieć apetyt na Ciebie. Wystarczasz mu
      sama Ty. Czasami kobiety ze skóry wyłażą, żeby ruszyć partnera, a tu nic.
      MOwisz, że nie ma fantazji. Czy chodzi Ci o to, by wyobrażał sobie inną kobietę
      (lub całe ich stado) by móc się kochać z Tobą? Czy chodzi Ci o stworzenie
      sytuacji, że bez gadżetów nie jest w stanie? Czy bez adrenaliny ma być
      niemożliwe? Fantazje mają swoją i jasną i ciemną stronę. Zakładsz tylko jasną.
      A jeśli przy okazji ujawni się ta ciemna, to co z tym zrobisz? Żeby rozbudzić
      czyjeś fantazje trzeba dużo taktu i cierpliwości. Nic na siłę. To delikatna
      sfera życia. Bardzo podatna na zranienie. Jak ma się czuć przy Tobie facet,
      skoro pokazujesz, że to Ty masz większe jaja? Czasami nie warto być zwycięzcą.
      Dostajesz atrybuty władzy, a tracisz coś ważniejszego. Czasami lepiej pociągać
      za sznurki, niż stać na świeczniku.
      Moje doświadczenia nauczyły mnie, że dobrze jak kobieta ma wysokie libido, ale
      pod warunkiem, że odrobinę mniejsze od partnera. Dobrze jak jest aktywna, ale
      nie za bardzo. Dobrze jak jest trochę wyuzdana, ale nie za bardzo. A najlepiej
      jak to wyuzdanie pojawia się po usilnych namowach partnera. Przy czym granica
      jest płynna. Zależy od osobowości partnerów i etapu związku. Wszystko ewoluuje.
      Piszesz, że brakuje Ci fajerwerków. Po kilku latach w związku nie ma już
      fajerwerków. Inaczej wszyscy wylądowalibyśmy w psychiatryku. Człowiek nie może
      całe swoje życie przeżyć na totalnym odlocie. Zadbała o to natura, abyśmy się
      sami nie wykończyli. Nie ma w tym niczyjej winy. Partner, to nie wibrator. Ma
      swoją historię, swoje uczucia, swoje zahamowania, swoje preferencje. A Ty
      chciałabyś, żeby dał Ci wszystko, o czym pomarzysz. Nigdy nie dostaniesz
      wszystkiego. Zawsze jest coś za coś.
      Wybacz, ale domaganie się ustawicznych fajerwerków dowodzi niedojrzałości. To
      pogoń za tęczą.
      Polecam film Polańskiego "Gorzkie gody". Na długo mi zapadł w pamięci.
      • anutak Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 12:10
        gomory i kici, obydwoje macie duzo racji, ale nie calkowita

        Po pierwsze, to ja faktycznie jestem ta ktora przynosi do domu pieniadze (duzo,
        znacznie ponad srednia krajowa). Mam swietne wyksztalcenie i pracuje w bardzo
        prestizowej firmie. Moj mezczyzna za to, uprawia wolny zawod ktory mu sprawia
        duzo radosci, ale pieniadze sa z tego takie sobie.
        Ale ja to szanuje. Szanuje jego WYBOR. Imponuje mi wiedza, jaka sobie przyswoil
        aby byc dobrym w tym co robi, i jestem z niego bardzo dumna. Ja sie pracy nie
        boje, jestem ambitna, ciesza mnie moje sukcesy, ciesze sie, ze mozemy sobie
        pozwolic na wiecej i wiecej. Czasem tylko mysle sobie, ze dobrze by bylo pobyc
        sobie zona co sie zajmuje domem, ale pewnie dlugo bym tak nie dala rady :-)
        Co wiecej, moj mezszczyzna ma wszystkie zarobione do swojej calkowitej
        dyspozycji. Logiczne, on placi rachunki, ja nawet nie wiem co ile kosztuje.
        Naleze do osob ktore nie wiedza, ile maja pieniedzy w portfelu. Nie dlatego, ze
        mam ich tak duzo (na ogol nie mam nic) tylko mam do nich zupelnie ambiwalentny
        stosunek. Do niedawna, nie mialam nawet swojego konta, moja pensja byla
        przelewana na wspolne, teraz mam i odbieram sobie ulamek, tak zeby moc troche
        naklamac jak sobie kupie jakies idiotycznie drobie buty :-). Oczywiscie moj
        mezszczyzna moze moje konto zawsze sprawdzic :-)

        kici, ja wiem, ze jestem szczesciara. Wystarczy, ze sie rozejrze po moich
        znajomych, nie musze szukac potwierdzenia tutaj. I wlasnie tak to postrzegam -
        cos za cos. Nie jestem dzieckiem, wiem, ze nigdy nie ma sie wszystkiego. I
        dlatego sama sobie, dostarczam tego seksu, ktorego mi jednak troche brakuje. I
        tylko czasami, kiedy dopadna mnie wyrzuty sumienia, albo kiedy ogarnie mnie
        okropny zal, zaczynam myslec jak by to wszystko ozywic.
        Nie jest mi latwo osiagnac orgazm, albo nawet czerpac prawdziwa przyjemnosc ze
        zblizenia. Jest tylko kilka pozycji, kilka sztuczek. Podalam mu sie na talerzu,
        zawinieta w instrukcje obslugi. Tylko ze on korzysta z niej raz na dwa, trzy
        miesiace, wtedy jest cudownie - pozostale razy jest "spontanicznie" i bez mojej
        "potrzeby kontrolowania wszystkiego". Ale kiedy on zasypia, ja leze obok
        poocierana i obolala i ciesze sie, ze mam to za soba :( A nastepnego dnia, sama
        sobie funduje troche radosci.
        Do tego kilka razy uslyszalam ze zniecierpliwionym westchnieciem "strasznie
        dlugo to trwa" albo "juz nie moge, zdretwiala mi reka/noga". To zapada w glowe
        natychmiast i czasem wszystko rozkreca sie tak powoli, ze poddaje sie na samym
        poczatku i juz tylko gram dla niego.
        Czy to czego bym chciala to sa fajerwerki? nie wiem. Ale troche przeraza mnie
        wizja rozpoczecia staran o dziecko. To beda mistrzosko wyrezyserowane zblizenia,
        uswiecone celem. Ja nie chce tak.
        • miedzianakonefka Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 14:28
          Ja myślę że wcale nie jesteś "szczęściarą" jak tu koleżanki były łaskawe
          napisać. Bo jeżeli jednej stronie związku chodzi cos po głowie a druga to zleje
          i wyśmieje to nie jest tak fajnie do końca. Znam to z autopsji i to wcale nie
          jest to takie szczęście jak Wam sie wydaje.

          Alleluja i do przodu...
          • kici10 Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 14:33
            A jeśli jednej stronie chodzi po głowie sado-maso, a druga to zleje to też jest
            be? O bardziej drastycznych rzeczach nie wspomnę.
            • miedzianakonefka Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 14:44
              Nie przesadzaj, dyskutujemy o miłych sprawach a nie o hardkorze z inetu. :P
              Demagog :)

              Alleluja i do przodu...
              • kici10 Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 15:22
                Wcale nie przesadzam. Każdy ma inne normy. Inne fantazje. Inne marzenia. Kto
                decyduje co jest miłą sprawą, a co hard corem?
                • miedzianakonefka Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 16:08
                  >Kto decyduje co jest miłą sprawą, a co hard corem?<
                  Jeżeli tego nie wiesz to Ci wpółczuję. Ale ci podpowiem że to ma coś wspólnego
                  z dwoma osobami. A pozatym to znowu wypisz wymaluj podręcznik młodego
                  demagoga :P

                  Alleluja i do przodu...
                  • kici10 Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 16:14
                    Jeżeli tego nie wiesz to Ci wpółczuję. Ale ci podpowiem że to ma coś wspólnego
                    > z dwoma osobami

                    Doprawdy? No, nigdy bym nie zgadła.
                    • miedzianakonefka Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 16:21
                      Może zakopmy ten topór, póki nikt się nie pokaleczył, jak mawiali starożytni
                      indianie :P Jakbyś była z krakowa to zapraszam na kawę w celu omówienia
                      warunków kapitulacji :)

                      Alleluja i do przodu...
                      • miedzianakonefka Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 20:31
                        Wymiekasz ?
                        • kici10 Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 20:39
                          Nie wymiękam, ale życie toczy się również poza kompem.
                      • kici10 Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 20:37
                        Kochany, słowa to nie szable. Nie pokaleczą. Znakomicie ćwiczą umysł. Zwłaszcza
                        te złośliwe. Ale dobra, pokój na świecie. Za zaproszenie bardzo dziękuję, ale
                        do Krakowa mam jakieś 500 kilometrów.
                        • miedzianakonefka Re: partner bez fantazji :( 06.05.07, 08:22
                          szkoda :(

                          Alleluja i do przodu...
        • kici10 Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 14:30
          gomory i kici, obydwoje macie duzo racji, ale nie calkowita

          A widziałaś kogoś, kto by miał całkowitą rację? Jest Twoja prawda, moja prawda
          i gówno prawda.

          Seksu kochana kobitki muszą się nauczyć. Nie jest on tak automatyczny jak u
          facetów. Tkwi w naszej głowie. Żaden facet nie wygra z dildo. Tylko Ty wiesz
          gdzie Cię w danej chwili swędzi i gdzie Cię podrapać.
          Jeśli masz problem z szybkim szczytowaniem, to nie jest tylko problem Twojego
          faceta, ale również Twój. Widocznie Twoja głowa nie jest na to gotowa. Może
          zaprzątają Cię różne myśli, które opóźniają wyłączenie tzw. ciała migdałowatego?
          Wyobraź sobie, że robisz facetowi loda. Starsz się, a on nic. Mija godzina,
          potem następna, a on nic. Masz zjechane całe gardło, nie czujesz języka, masz
          odruch wymiotny, a on nic. Jakie wtedy nachodzą Cię myśli? Może, nie to się już
          wreszcie skończy? Co wtedy powiesz partnerowi? Skończ już, bo już nie wyrabiam,
          czy nie przejmuj się mną, kontynuuj? Wszytko zależy od punktu siedzenia. Jeśli
          ktoś rzeczywiście nie wyrabia, ma omdlałe ręce, brakuje mu oddechu, to nie po
          to, by Tobie zrobić na złość. Może warto zrobić przerwę partnerowi, samemu
          popracować, a zaprosić go dopiero na finał?
          Jesteś uczestnikiem tej gry. W tym, że coś się rozkręca powoli masz też swój
          udział. Sama siebie znasz najlepiej, wiesz co Cię nakręca. Może warto
          przygotować się wcześniej, by niepotrzebnie nie dręczyć i nie zniechęcać
          partnera?
          • miedzianakonefka Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 14:40
            No nie żartuj... godzina ? To może nawalony był... :P Wtedy i matka boska nie
            pomoże.

            Alleluja i do przodu...
            • kici10 Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 15:24
              A mało to nawalonych chętnych?
              • miedzianakonefka Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 16:12
                A co z tego jak nawalony to chęci ma, ale może niewiele. Gorzej że jak
                wytrzeźwieje i zobaczy to wtedy może móc ale chęci nie ma i ucieka :P

                Alleluja i do przodu...
          • anutak Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 18:54
            kici, po pierwsze nie traktuj mnie tak protekcjonalnie bo na to mam alergie, a
            po drugie przeczytaj jeszcze raz moje posty

            > Seksu kochana kobitki muszą się nauczyć. Nie jest on tak automatyczny jak u
            > facetów. Tkwi w naszej głowie. Żaden facet nie wygra z dildo. Tylko Ty wiesz
            > gdzie Cię w danej chwili swędzi i gdzie Cię podrapać.

            Jestem juz po trzydziestce, partnerow mialam wiecej niz palcow u rak, wiem co
            lubie i wiem czego chce. Moj partner tez o tym wie,bo mu powiedzialam! Pisalam,
            ze dostal ode mnie pelna instrukcje obslugi, ale domaga sie, zeby bylo
            "spontanicznie", wscieka sie kiedy mowie ze chcialabym tak a tak. Bo on nie ma
            takich potrzeb, jemu jest zawsze fajnie

            Może warto zrobić przerwę partnerowi, samemu
            > popracować, a zaprosić go dopiero na finał?
            > Jesteś uczestnikiem tej gry. W tym, że coś się rozkręca powoli masz też swój
            > udział. Sama siebie znasz najlepiej, wiesz co Cię nakręca. Może warto
            > przygotować się wcześniej, by niepotrzebnie nie dręczyć i nie zniechęcać
            > partnera?

            No przeciez o tym wlasnie pisze! Ja sie nie rozkrecam kiedy on mnie znienacka
            zlapie za biust. On tak, jemu to wystarczy. Po szesciu latach wkrada sie rutyna
            i przyzwyczajenie i ja potrzebuje dodatkowych bodzcow. Nakrecaja mnie filmy,
            ktore kupilam. Nie zadne chamskie porno, ciut bardziej wyszukane i bez hard
            coru. Nakreca mnie mysl o kajdankach, nakreca mnie wibrator do pobudzania
            lechtaczki. Nakreca mnie mysl ze go uzywam kiedy on jest we mnie. Ale on to
            wszystko krytykuje, smieje sie ze mnie, nie rozumie czemu to robie. On tego nie
            robi zlosliwie, on po prostu nie ma takich potrzeb ani zadnych absolutnie fantazji!
            • hard-candy Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 19:14
              Tak sobie czytam tę całą dyskusję i dochodzę do wniosku, że są osoby (a
              właściwie jest to większa część społeczeństwa), które nie mogą przyjąć normalnie
              do wiadomości faktu, że kobiety też nudzą się partnerami i doskwiera im rutyna w
              związku po jakimś czasie. Zawsze monopol na to mieli mężczyźni, a kobiety, nawet
              jak to odczuwały, to musiały się z tym kryć i cierpieć w milczeniu, bo nie miały
              na to przyzwolenia społecznego. Z tej dyskusji wynika, że nadal nie mają. Ot,
              takie społeczne tabu.
              • miedzianakonefka Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 20:28
                Gdzieś się zgubił mój post :P w którym napisałem ze odnoszę się stricte do
                tematu, natomiast po nomalnemu to strasznie by mnie to kręciło

                Alleluja i do przodu...
            • kici10 Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 20:55
              Nie był moją intencją żaden protekcjonalny ton. Ale język forum jest dość
              specyficzny. Wersal to, to nie jest i nigdy nie będzie. Podając swój temat na
              forum, nie masz wpływu na to kto Ci odpisze i jakim językiem. Zawsze możesz
              zamknąć kompa i po prostu nie czytać.
              Sama piszesz, że jesteś już znudzona seksikiem w wykonaniu partnera. Piszesz,
              że dajesz mu pełną instrukcję obsługi, a on ma być rzemieślnikiem, który ma to
              wykonać. To coś na kształt gospodarki planowanej centralnie.
              Domyślam się, że temu znudzeniu dajesz wyraz mniej lub bardziej bezpośrednio.
              Tak więc wzbudzasz w partnerze element zagrożenia. Czuje, że Cie nie zadowala.
              Czuje, że jesteś znudzona. Tak więc, każdy wspomagacz traktuje jako dowód na
              to, że tak jest. Dlaczego więc ma to lubić? Przecież to dowód na to, że jest
              kiepski. Boi się tego. A jak najłatwiej pokonać strach? Wyśmiać go.
              • anutak Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 21:01
                Ok, trzyma sie kupy to co piszesz
                To teraz poprosze o dobre rady :)
                • kici10 Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 21:54
                  Gotowej recepty na swoje problemy nie dostaniesz.
                  Wszystko zależy jakie masz intencje. Czy chcesz zostać z partnerem, czy
                  wymienić na nowszy model. Chcesz fajerwerków w obecnym związku, czy wogóle
                  fajerwerków. Zależy Ci na dobrostanie swoim i partnera, czy tylko swoim. Sama
                  musisz określić o co Ci chodzi. Tutaj dostaniesz tylko różne punkty widzenia,
                  które może spowodują refleksję, albo i nie. To Twoje małpy i Twój cyrk.
                  • anutak Re: partner bez fantazji :( 05.05.07, 23:35
                    Oczywiscie, ze chce zostac w obecnym zwiazku i oczywiscie chce zeby nam obojgu
                    bylo dobrze. Prweciez caly czas o tym pisze.

                    Pytam, bo czego bym nie napisala to ciagle probujesz mi wytknac ze cos robie
                    zle, albo ze intencje mam zle. Nie zrozum mnie zle, ja nie twierdze, ze to ja
                    jestem ta dobra, a on ten zly i denerwuje sie krytyka. Nie, bardzo chetnie
                    przyjme wiadro zimnej wody jezeli faktycwnie nasze problemy to moja wina, chodz
                    w naturalnym odruchu bede sie przed nim bronic :)
                    Ale Twoj krytycyzm jest w wiekszosci bezpodstawny i zupelnie niekonstruktywny
                    A ja szukam rozwiazan. Wytlumaczenia. Rozwiazan dla nas i wytlumaczenia dla
                    siebie. Czekam kiedy jakis mazszczyzna mi powie, ze faktycznie tak moze byc, ze
                    facet ktory kocha swoja kobiete nie ma zadnych fantazji, nawet z ta kobieta w
                    roli glownej.
                    I jak ozywic pozycie, bez zwracania sie ku podstawowym pomocom naukowym? :)
                    • kici10 Re: partner bez fantazji :( 06.05.07, 09:52
                      A wiesz co to jest dyskusja? Czy dyskusja polega na kadzeniu komuś?
                      Oczekujesz krytyki partnera? Przecież nie przedstawił swojego punktu widzenia.
                      Nie wiem czyją winą są Wasze bproblemy. Jednak swój udział masz w tym z
                      pewnością. Dyskutujemy nad Twoim udziałem, bo nad czym mamy dyskutować, skoro
                      nie znamy wersji partnera?
                      W głowie Ci się nie może pomieścić, że ktoś może nie mieć fantazji, takich
                      jakie Ty masz. Wyobraź sobie, że może nie mieć. Albo może mieć zupełnie inne.
                      Albo może nie chcieć sie nimi dzielić, tylko wyobrażać sobie. Dlaczego
                      zakładasz, że ktoś musi mieć tak jak TY? A jak tak nie ma, to jest gorszy?
                      Jednych rajcują kajdanki, a innych nagie ciało. Jednych kręcą pornole, a innych
                      romansidła. Jednych kręci seksowna bielizna, a innych barchany.
                      Czy tak trudno zrozumieć, że różnimy się nie tylko pomiędzy płciami, ale
                      również osobniczo? Wszyscy mają pasować do sztancy?
                      Wiesz co, kojarzy mi się to z tupaniem nóżką i tekstem "płacę więc wymagam".
                      I na zakończenie. Wiesz co nas najbardziej wkurza w innych osobach? To co sami
                      posiadamy, a czego nie akceptujemy u siebie, nie chcemy przyjąć do wiadomości.
                      Tak więc, co Cię wkurza w moich postach?
                    • gomory Re: partner bez fantazji :( 06.05.07, 10:29
                      > Czekam kiedy jakis mazszczyzna mi powie, ze faktycznie tak moze byc, ze
                      > facet ktory kocha swoja kobiete nie ma zadnych fantazji, nawet z ta kobieta w
                      > roli glownej.

                      Wydawalo mi sie, ze juz to gdzies tam napisalem. Tak, mezczyzni sfere fantazji maja raczej mniej rozbudowana niz kobiety. Nie chce Ci wbijac noza w plecy, ale to chyba nie jest az taka straszliwa prawda. Mezczyzni jesli w ogole uprawiaja jakas gre wyobrazni, to najczesciej nie ma tam "ich" ukochanej w roli glownej. Jesli juz, to ewentualnie miedzy innymi. Chociaz wiadomo, ze to indywidualna specyfika to jednak pewien nazwijmy to "kanon" jest typowy.
                      Faceci bardziej ciaza ku wrazeniom wzrokowym. Co skwapliwie wykorzystuje rynek erotyczny. Gdyby sklonic kilku statystycznych Kowalskich do smielszych wypowiedzi swoich pragnien okazaloby sie, ze sa one "realniejsze" niz kobiece. Kobietom czesciej zdarza sie miec takie ktorych niekoniecznie chcialyby realizowac. Mezczyzni na tym polu sa mniej oderwani od rzeczywistosci. Jak mu sie marzy 3kat, to nie odrzuca realizacji tego w praktyce. Chociaz moze miec hmm... nazwijmy to leki przed tym. Pod tym wzgledem jestesmy dosc prosci (co daje tez latwa mozliwosc np. manipulacji erotyzmem).
                      Jest jeszcze aspekt pewnych wiezi jakie powstaja w wyniku zycia pod jednym dachem. Pisalem juz o "walce plci". Coz... mezczyzna nie bedacy masochista w kobiecie domowym-generalku nie moze nagle dostrzec oddanej kochanki.
                      Strasznie latwo tez samcom z czasem zaczac postrzegac swoja kobiete jako seksualnie wyeksploatowana. Przepraszam brzmi to brzydko, ale nie potrafilem tego trafniej ujac. W domu ma sie kobiete ktora sie ceni za to jaka jest gospodynia, matka ale niekoniecznie kochanka. To jest oczywiscie indywidualna rzecz. Wroce w tym miejscu do teorii o "walce plci". Typowy mezczyzna w roli dominujacej, niejako wywyzsza sie nad partnerke seksualna. Trudno cos takiego zrobic szanowanej zonie. Wiec rozne "brzydkie" rzeczy na ktore by mial ochote, wolalby zrealizowac poza domem, a nie ukochanej malzonce. Kazda najdrobniejsza odmowe z przeszlosci, niewinny zart, czy nawet wyimaginowany przez niego grymas bedzie w glowie przetwarzal, zwielokrotnial i przedstawial sobie jako dowod, ze "takich" rzeczy nie serwuje sie w malzenskiej loznicy. Tutaj wszystko jest poukladane, znane, typowe. Prowadzace prosto do rutyny i znudzenia. Ot meski paradoks ;).
                      Acha - i jeszcze wez pod uwage, ze wielu mezczyzn jest szalenie niedomyslnych, leniwych i wygodnickich. Jesli bedziesz zmyslowo przechadzac sie po pokoju gdy on zaczal wlasnie ogladac mecz czy walczyc w jakiejs grze komputerowej to szanse masz nie za duze. Kazdy z forumowiczow przyzna, ze powinien sie na Ciebie rzucic jak wyglodniale zwierze i..., no ale wybacz: naprawde jestesmy szalenie niedomyslni, zwyczajnie leniwi i bardzo wygodniccy ;).
                      • anutak Re: partner bez fantazji :( 06.05.07, 11:54
                        czyli seks w dlugotrwalym zwiazku jest z gory skazany na porazke?

                        Wszystko co piszesz ma dla mnie mase sensu, w odniesieniu do mezczyzn jako
                        ogolu. Nijak nie potrafie tego jednak odniesc do mojego mezczyzny, ktory w
                        gruncie rzeczy jest stuprocentowym hedonista
                        • gomory Re: partner bez fantazji :( 06.05.07, 21:15
                          Seks w dlugotrwalym zwiazku nie jest z gory skazany na porazke. Pisze to z cala stanowczoscia! Jesli ludzie maja podobne checi oraz oczekiwania seksualne co do rodzaju pieszczot i technik, zblizony temperament, inteligencje i pomyslowosc erotyczna, to moga uprawiac satysfakcjonujace pozycie przez wiele lat. Im bardziej sie nie dopasowali, tym trudniej sie nawzajem zaspokajac w dluzszej perspektywie czasu.
                          Oczywiscie wszystko co pisalem odnosilo sie do mezczyzn jako ogolu. Wszak, nie znam Twojego meza, wiec trudno bym mogl wziasc jego jakos szczegolnie pod uwage. Ale z drugiej strony, przeciez jest mezczyzna. Oczywiscie niezwyklym, bo z byle kim bys sie nie wiazala, ale jednak ;).
                          Skoro taki z niego 100% hedonista, to raczej jest szczesliwym czlowiekiem. Mial sporo czasu by ulozyc sobie zycie tak by bylo wygodne. Moze Ty chcac je ozywiac, zmieniasz je i burzysz to szczescie. Nie znam jego temperamentu, czy jest skory do wyzwan, w ogole chetny na nowinki, ciekawy nowych smakow, miejsc, zabaw. Moze nie. Moze go to po prostu nie interesuje. Wibrator dla takiego mezczyzny moze byc oznaka malej wiary w jego witalnosc, wiec bedzie go odrzucal. Zreszta wszystkie nowinki wprowadzane przez kobiete by odrzucal, bo godza w porzadek ktory on ustalil.
                          Ludzie wchodzac do lozka, nie tylko rozladowuja swoje seksualne potrzeby! Mezczyznie nie tylko o "spuszczenie z krzyza" chodzi, nawet jesli tak twierdzi. W lozku rozladowywane sa stresy dnia, potwierdza sie (lub nie) atrakcyjnosc, zmaga sie ze wstydem, lekami, problemami z plcia przeciwna, poczuciem wlasnej meskosci/kobiecosci, testowane sa doznania, porownywani sa partnerzy, odgrywa sie krzywdy, godzi sie, w czlowieku gotuja sie hormony (albo i nie) i masa jeszcze innych aspektow zlewa sie w to slowko "seks".
                          Podskornie czuje, ze jestes zbyt ekspansywna w stosunku do swojego meza. Przytlaczasz go po prostu swoimi checiami. On jest jaki jest, a w waszym ukladzie mezczyzna nie jest inicjatorem. Jakby zachwiane sa te typowe role damsko-meskie. Pod zmyslowa bielizna nosisz meskie spodnie na szelkach, i to sie mezowi raczej nie podoba. Ale byc moze nie mam nawet odrobinki racji :). W koncu znam tylko te okruchy wiesci skapujace z kolejnych postow. Ale i metoda eliminacji blednych drog mozna trafic na te wlasciwa. Wiec moze na cos sie to pisanie przyda ;).
                          • anutak Re: partner bez fantazji :( 07.05.07, 08:24
                            No tak, nie pozostalo mi nic innego jak tylko sie podpisac :)

                            Jest bardzo zadowolonym z zycia czlowiekiem. Twierdzi, ze ma wszystko czego mu
                            do szczescia potrzeba ale nie znaczy to ze nie lubi wyzwan. Moglby rzucic
                            wszystko w diably i przeprowadzic sie na drugi koniec swiata, gdybym wykazala
                            taka ochote. Znacznie mniejsza ma ochote pakowac sie w ojcostwo, z jego
                            wszystkimi wyrzeczeniami.
                            Wiem, ze on sie czuje przez ta moja pomyslowosc i rozbuchane libido zagrozony.
                            Przyjmuje przy tym postawe "psa ogrodnika".
                            No a juz zupelnie sie zgadzam, ze jestem ekspansywna (bardzo dobre slowo, tak
                            na marginesie :). Ale tu wlasnie, po wielu probach i bledach, znalazlam
                            odpowiednio silnego partnera, z charakterem, takiego ktory mnie "ujarzmil" i
                            nie pozwala sobie wejsc na glowe. I ja go za to ogromnie szanuje, chociaz
                            czesto ida iskry. Nie latwo jest miec krolestwo z dwoma krolami :)
                            Moze faktycznie czasami jest mnie za duzo...Bede nad tym myslec :)
                            dzieki :)
    • nadin100 Re: partner bez fantazji :( 06.05.07, 00:40
      A coż ja mogę dodać .Po 24 latach związku jestem sama.Historia z seksem w tle
      .Moj były już mąż ,z kłopotami "tej" natury tłumił moj apetyt na seks tak
      skutecznie bym przestała wierzyć ,że jestem atrakcyjna,zaczęłam wstydzić się
      swoich wszelakich fantazji ,a apetycik miałam niezły.I zaczęłam uciekać w
      fantazje ,a gdy chciałam je wyartykułować ,byłam wyśmiewana ,wypytywana ilu
      miałam przed nim etc.Moj boże ,teraz odszedł z viagrą w dłoni do kobiety ,ktora
      nie zna jego kłopotow z potencją ,a mnie określił "zimną rybą" .Jestem nadal
      (wydaje mi się) atrakcyjną szczypłą ,wysportowaną ,inteligentą kobietą ,z
      poczuciem humoru ,fantazje mam nadal ,ale tylko to.A on.No coż ,od viagry
      mnostwo pryszczy na twarzy,głowie ,stres czy mimo prochow stanie ,pogardę dzieci
      ,o ktorych zapomniał.No coż ,jak pisał Vonnegut ,zdarza się i tak
      • gomory Re: partner bez fantazji :( 06.05.07, 19:28
        Tak odmalowalas swojego ex-meza, ze wypada chyba tylko pogratulowac rozstania.
        • nadin100 Re: partner bez fantazji :( 06.05.07, 20:40
          owszem, i tak go odmalowałam i pogratulować ,ale rzecz dotyczyła fantazji
          seksualnych ,a do tego nawiązałam .I jednak i kochałam go mimo braku spełnienia
          ,i 24 lata bycia razem ,to co przeżyliśmy ,to wiele znaczy.Nikt nie jest bez
          wad.A co dzieci przeżyły w związku z wyczynem mego męża ....Zapewniam nie ma
          dobrego wieku dla dzieci na rozwod rodzicow ,a jedynie jeszcze styl w jakim
          rozstanie przebiega ma znaczenie.A u mnie był mocno skundlony i jeśli mogę
          zrozumieć podłe traktowanie swojej ex ,to odsunięcie się od dzieci jest dla mnie
          mocno niestrawne.Ale jak mi na odchodne wyznał radośnie ,że viagra nie jedno
          małżenstwo wykonczyła,no coż ..
          • kici10 Re: partner bez fantazji :( 06.05.07, 23:46
            Za wszystko kiedyś trzeba zapłacić. Odwrócenie się od dzieci w młodym wieku
            skutkuje często odwróceniem się dzieci od rodzica na starość. Wtedy, kiedy ich
            najbardziej potrzebuje. I trudno je za to winić.
            A viagra? Pomyśl jaki przeżyje wstyd, kiedy zostanie przyłapany na jej
            zażywaniu. Chyba, że wcześniej uprzedził partnerkę, że to co pomiędzy nimi
            jest, to czysta "chemia".
            Viagra, viagrą, ale i tak każdy w końcu napotka swoją ścianę i zapyta, gdzie są
            ci bliscy mi ludzie, na których mogę polegać?
            • gardenersdog Re: partner bez fantazji :( 07.05.07, 00:07
              >>A viagra? Pomyśl jaki przeżyje wstyd, kiedy zostanie przyłapany na jej
              zażywaniu. Chyba, że wcześniej uprzedził partnerkę, że to co pomiędzy nimi
              jest, to czysta "chemia".

              Co za bzdury!
            • miedzianakonefka Re: partner bez fantazji :( 07.05.07, 08:42
              Gorzej jak takie pytanie zada ten co przez całe życie sie starał o rodzinę.
              Bo znam i takie przypadki.

              Alleluja i do przodu...
    • loppe Re: partner bez fantazji :( 07.05.07, 11:29
      Romance Enhancement Consultant rozwiąże takie problemy (zawód zarejestrowany w
      USA)
    • jasienczyk Re: partner bez fantazji :( 08.05.07, 13:41
      Gdyby przyszła do mnie do pracy żona po coś tam niby przypadkiem, ubrana tylko
      w ponczochy, majteczki i staniczek a na to plaszczyk to bym juz nie mogl
      pracowac...do domu bym pedzil na zlamanie karku by rzucic sie na nia w drzwiach
      mieszkania.....uwielbiam jak sie poci po uprzedniej kapieli....tak slodko
      pachnie ze....
      • sagittka Re: partner bez fantazji :( 08.05.07, 15:15
        > Gdyby przyszła do mnie do pracy żona...

        a gdyby w tych pończoszkach przyszła do ciebie teściowa albo ciotka, to też byś
        się rzucił na nią?

        zrozum, że nie każdy facet pragnie swojej żony, nie każdemu żona się (jeszcze)
        podoba, nie dla każdego żona jest wymarzoną kochanką

        zastanów się też, czy to samo napisałbyś o żonie po 20 latach małżeństwa?
        a przecież każdy ma prawo do seksu, nawet po 40-stce :)
        • gomory Re: partner bez fantazji :( 08.05.07, 15:24
          Ale gwoli scislosci to on pisal o swojej zonie, a nie tesciowej. No i obecnej, a nie tej sprzed czy tez za ~40 lat. Czyz to nie urocze ;)?
          • sagittka Re: partner bez fantazji :( 08.05.07, 15:31
            urocze:)

            wiele osób pisze na tym forum w ten właśnie sposób
            "no ja bym od razu się rzucił" - ma na myśli swoją ponętną młodą żonę
            "w życiu bym tego nie zaakceptowała" - mąż szanuje i ją i jej potrzeby
            "nie chce, to na pewno impotent" - jej facet tak ma

            może to i typowe, że każdy pisze przez pryzmat swoich doświadczeń i swoich
            uczuć, zresztą pewnie tez to robię, tylko że to nie może być odpowiedź na każdy
            problem

            ostatnio też ktoś pisał o rutynie w długim związku i autorka dostała poradę od
            panienki jak ona postępuje ze swoim narzeczonym, przecież to się ma jak piernik
            do wiatraka, a raczej jak młokos do piernika :)
            • sagittka Re: partner bez fantazji :( 08.05.07, 15:33
              zresztą juz kiedyś na tym forum zgodnie doszliśmy do wniosku, że "kolacja przy
              swiecach, seksowna bielizna i szczera rozmowa" nie są lekarstwem na wszsytko i
              dla każdego
              • gomory Re: partner bez fantazji :( 08.05.07, 15:48
                Ale pojawiaja sie nowi forumowicze ze starymi problemami, kroczacy ta sama trudna droga. Nie miejmy nikomu za zle dobrych intencji. Ja tam wole sluchac rad (nawet nietrafionych), niz sarkastycznego - "wroc tutaj za X lat to pogadamy".
                • sagittka Re: partner bez fantazji :( 08.05.07, 16:01
                  masz rację

                  • anutak Re: partner bez fantazji :( 09.05.07, 08:14
                    j.w. !:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka