Dodaj do ulubionych

Powiedzcie czy moje pragnienia to normalność

01.06.07, 16:18
Jesteśmy z żoną małżeństwem od 5 lat + 5 lat "chodzenia" wcześniej, oboje
mamy po 30 lat. Zawsze byłem o żonę strasznie zazdrosny, w życiu nie
wyobrażałem sobie aby mogła zrobić "coś" z innym facetem. Ale od pewnego
czasu mam moim zdaniem nietypowe fantazje i pragnienia - chciałbym aby żonę
moją porządnie zerżnął inny facet najlepiej na moich oczach, również marzą mi
się zabawy w większym gronie ( wymiany partnerów itp. ). Aż boję się pomyśleć
co by moja żona powiedziała jakbym jej o tym powiedział. Nadmieniam, że
jesteśmy szczęśliwą rodziną ( 2 dzieci ), aż strach pomyśleć co by moja żona
na to jakbym jej o tym powiedział. BARDZO PROSZĘ O OPINIE W TEJ SPRAWIE, MOŻE
KTOŚ Z WAS MIAŁ PODOBNE ROZTERKI, JAK PÓŻNIEJ WYGLĄDA ZWIĄZEK PO EWENTUALNEJ
REALIZACJI.
Obserwuj wątek
    • ewolwenta Re: Powiedzcie czy moje pragnienia to normalność 01.06.07, 16:44
      A fantazjuj sobie ile chcesz ale nie realizuj, bo to rzadko się kończy dobrze.

      Wrażliwość po serii silnych bodzców spada i potem trudno wracać do codzienności
      i zwykły seks nie będzie satysfakcjonował. Trudno też przewidzieć swoje
      późniejsze reakcje nie mówiąc o żony. Jeśli ona dokona porównania a Ty
      wypadniesz blado to jak sobie poradzisz?

      Uważaj nawet na dzielenie się z nią tymi pomysłami jak Ci spokój rodzinny miły.

      Na marginesie, czy to właściwe forum dla Ciebie skoro jedyny problem to fantazje?
      • sagittka Re: Powiedzcie czy moje pragnienia to normalność 01.06.07, 18:57
        > wypadniesz blado to jak sobie poradzisz?

        zwłaszcza, ze to bardzo prawdopodobne, bo dla osób w stałych związkach seks z
        kimś nieznajomym, nowym, sam w sobie jest wielkim przeżyciem i silnym bodźcem,
        więc zazwyczaj jest oceniany jako bardziej namiętny, fascynujący, ekscytujący.
        To tylko pułapka, bo ten ktoś po latach stałby się pewnie tak samo pociągający
        jak stały partner, ale łatwo w nią wpaść niestety.
    • glosatorr Efekt wahadła 01.06.07, 18:31
      30-latek1 napisał:

      30-latku - to co opisujesz, to tzw. efekt wahadła.
      Twoja niedojrzałość najpierw objawiała się tak:

      > mamy po 30 lat. Zawsze byłem o żonę strasznie zazdrosny, w życiu nie
      > wyobrażałem sobie aby mogła zrobić "coś" z innym facetem.

      Nikt kto kocha drugą osobę nie wyobraża sobie takich rzeczy, ale jeśli ktoś jest
      "strasznie zazdrosny" podświadomie traktuje swojego partnera jak przedmiot a nie
      jako osobę - wolną. Prawdopodobnie Twoja "straszliwa zazdrość" miała jakiś
      wpływ na jakość związku. Ponieważ piszesz, że jesteście "szczęśliwą" rodziną - a
      jest to tylko Twoja opinia a Ty masz takie podejście do żony i takie marzenia,
      jakie prezentujesz - jeśli przy "straszliwej zazdrości" Ty czujesz że zbudowałeś
      szczęśliwą rodzinę - ja myślę, że Twoje szczęście opiera się na całkowitym
      podporządkowaniu (zniewoleniu) żony. W takim przypadku, kiedy już "przedmiot"
      Twojej "miłości" jest zdominowany - do głowy przychodzą właśnie takie pomysły
      jak te, które prezentujesz.

      Już nie mając kogo upokarzać, dominować, niewolić - chcesz by Twoja żona miała
      być upokarzana, niewolona w inny sposób, Ciebie rajcujący.

      Już sposób w jaki to opisujesz - tu zacytuję: "chciałbym aby żonę
      moją porządnie zerżnął inny facet najlepiej na moich oczach"
      wskazuje, że przynajmniej Tobie przydałaby się poważna terapia.
      Wiem, to zabrzmi dla Ciebie szokowo - ale ja współczuję Twojej żonie.
      I pewnie dostanie mi się od innych tutaj - ale znając życie, powiem Ci, że
      pewnie Twoja zdominowana "szczęśliwa" żona w końcu i na ten pomysł pójdzie (tzn.
      siłą przekonasz ją do tego pomysłu) - ale jeśli teraz uważasz swój związek za
      "szczęśliwy" to później wg. Twojej terminologii będzie albo "bardziej
      szczęśliwy" albo Twoja żona dojdzie do kresu wytrzymałości i przestanie udawać
      "szczęśliwą".

      Proponuję jednak byś pomyślał, skąd u "straszliwie zazdrosnego" faceta takie
      pomysły. A najlepiej byś to obgadał ze specjalistą a nie na forum.
      Kubła zimnej wody życzę.
      • eeela Re: Efekt wahadła 01.06.07, 18:38
        Wszystko, co opisales, moze miec miejsce, ale nie musi. Moim zdaniem, twoja
        interpretacja jest stanowczo na wyrost w stosunku do przeslanek, jakie zostaly
        nam przedstawione :-)

        Ja mam wiele bardzo dziwnych fantazji zupelnie nie przystajacych porzadnej
        kobiecie. Ale to tylko fantazje i wcale nie chce ich realizowac, wrecz
        przeciwnie, wiem, ze bylabym bardzo nieszczesliwa, gdyby zostaly zrealizowane.
        Mimo to je mam i ekscytuja mnie - to wszystko. Niektorzy je maja i nie sa do
        konca swiadomi, ze realizacja fantazji moze ich tylko unieszczesliwic, i na tym
        jedynie polega chyba ich problem.
        • glosatorr Re: Efekt wahadła 02.06.07, 15:40
          eeela napisała:

          > Wszystko, co opisales, moze miec miejsce, ale nie musi. Moim zdaniem, twoja
          > interpretacja jest stanowczo na wyrost w stosunku do przeslanek, jakie zostaly
          > nam przedstawione :-)
          >
          > Ja mam wiele bardzo dziwnych fantazji zupelnie nie przystajacych porzadnej
          > kobiecie.

          A ja mam wiele fantacji, jakich się nie wstydzę realizować w świecie realnym,
          kiedy mam z kim. Natomiast w tym wątku ktoś powiedział nie tylko o swoich
          fantazjach. Autor watku byłby gotów to zrobić i nie wie dlaczego jest gotów to
          zrobić - więc mu odpowiedziałem na ile zasób mojej wiedzy i doświadczenia w tych
          sprawach pomógł.
          Każdy ma fantazje - kobiety marzą o tym by być "zgwałconą", by kochać się z
          kilkoma mężczyznami na raz, by kochać się w miejscu publicznym, autobusie,
          metrze, na środku stadionu czy w kościele, etc, etc. I te marzenia też coś
          wyrażają - pewne pragnienia i potrzeby - ich analiza dużo mówi o kobiecie i
          wcale nie źle. Natomiast Autor wątku wyraża coś tym co napisał i ja o tym
          mówiłem. Nie mam nic przeciwko temu, żeby ludzie realizowali swoje marzenia, ale
          jeśli ktoś marzy o tym, by kogoś upokorzyć - to to marzenie wraz z innymi
          rzeczami jakie opisuje - wskazuje na coś głęboko niedobrego i ukrytego.

          >Ale to tylko fantazje

          Jeśli to są tylko fantazje, to proszę mieć pretensje do Wielkich psychologów
          typu Freud, czy psychiatrów - że dla nich nasze fantazje, najskrytsze marzenia
          wyrażają coś o wiele głębszego niż się nam wydaje.

          > i wcale nie chce ich realizowac,

          A ja mam marzenia, które chcę i albo zrealizowałem albo kiedyś zrealizuję.
          Kiedy chciałem się kochać na dachu drapacza chmur, w bezchmurną noc - to ja to
          zrobiłem z obopólną korzyścią dla mnie i mojej partnerki. Kiedy ona chciała się
          kochać na murawie stadionu - kiedy trawa jest zraszana zraszaczami - to też się
          zrealizowało. Ale jeśli ktoś jak pisze - jest chorobliwie zazdrosny a teraz
          byłby gotów oddać swoją kobietę innym i to by go podniecało - to nie jest to
          tylko fantazja moja Wielceszlachetna Przedmówczynio.

          > wrecz
          > przeciwnie, wiem, ze bylabym bardzo nieszczesliwa, gdyby zostaly zrealizowane.

          A czemu?

          > Mimo to je mam i ekscytuja mnie - to wszystko. Niektorzy je maja i nie sa do
          > konca swiadomi, ze realizacja fantazji moze ich tylko unieszczesliwic, i na tym
          > jedynie polega chyba ich problem.

          Są fantazje i fantazje - jeśli byś myślała i marzyła, że przywiazujesz inną
          kobietę i tniesz ją żyletkami, zlizujesz jej krew i to Cię podnieca - to wybacz,
          taka fantazja dużo mówiłaby o Twoich podświadomych potrzebach a z nich można
          wyczytać jeszcze wiecej.
          Ale jeśli masz fantazje i wiesz, że one nie są do zrealizowania ze względu na
          to, że konsekwencje są szkodliwe dla Ciebie czy związku - sama sobie zadaj
          pytanie, dlaczego są szkodliwe i czemu je masz.
          Mnie to na prawdę nie interesuje.

          Miłego weekendu
          • eeela Re: Efekt wahadła 03.06.07, 15:59
            > > Ja mam wiele bardzo dziwnych fantazji zupelnie nie przystajacych porzadne
            > j
            > > kobiecie.
            >
            > A ja mam wiele fantacji, jakich się nie wstydzę realizować w świecie realnym,
            > kiedy mam z kim.

            > > wrecz
            > > przeciwnie, wiem, ze bylabym bardzo nieszczesliwa, gdyby zostaly zrealizo
            > wane.
            >
            > A czemu?


            Dlatego, ze tak naprawde nie lubie przemocy, przemoc mnie rani i paralizuje.
            Dlatego, ze tak naprawde nie wyobrazam sobie seksu bez uczuciowego
            zaangazowania. Gdyby nie przydarzylo mi sie raz czy drugi byc wyraznie bardziej
            niz zwykle podekscytowana, ogladajac scenki aranzowanego zbiorowego gwaltu w
            naszej kolekcji pornografii, nie przyszloby mi nawet do glowy, ze moge sie czyms
            takim ekscytowac. Uwierz mi, jest mozliwe podniecac sie samym wyobrazeniem,
            palajac zarazem gleboka niechecia do realizacji.
      • elein Re: Efekt wahadła 02.06.07, 14:59
        dużo racji w tym co napisałeś
      • zonomatkonikt Re: Efekt wahadła 05.06.07, 20:49
        Jestem przerażona analizą.......... ale po przemyśleniu...... jestem właśnie
        kobietą, której mąż jakiś czas temu nadmieniał o tego rodzaju fantazjach. Puki
        sprawa działa się w łóżku- zgodnie z umową 'w łóżku, między nami wszystko
        dozwolone'- poza małym dyskomfortem z mojej strony było ok. On jednak coraz
        częściej wspominał o tym poza łóżkiem- pół żartem , pół serio. Wtedy się trochę
        przestraszyłam. Bardzo poważnie podeszłam do sprawy i wytłumaczyłam mu, że
        w 'realu' taka sytuacja nigdy nie będzie miała miejsca. Ogólnie między nami
        jest bardzo źle (jesteśmy razem 12lat). Życie seksualne powoli zanikało, aż do
        totalnego zera (nie interesuję już go). Myślę poważnie nad rozwodem. Analiza
        napisana przez Glostorra chyba naświetliła mi dużo rzeczy. Mój mąż nigdy w
        życiu mnie nie kochał, kochał jedynie to, że ja szalałam za nim przez wiele
        lat, że on mógł zrobić mi dosłownie wszystko a ja zakochana wybaczałam,
        tłumaczyłam i liczyłam na to, że już to się nie powtórzy. Teraz gdy jestem
        zmęczona już tym, że żyję z obcym, nieczułym człowiekiem, a może po prostu
        dojrzałam i zaczynam wymagać kogoś więcej niż gościa hotelowego pokrzykującego
        na mnie i dziecko, on jest śmiertelnie obrażony. Ale chyba już zaczynam
        rozumieć dlaczego.
        pozdrawiam
    • misssaigon Re: Powiedzcie czy moje pragnienia to normalność 01.06.07, 19:06
      naprawde wierzysz, że na tym forum ktos sie przyzna że był alfonsem swojej zony?

      glosator nadinterpretowal to co napisałeś..ale..fakt, ze fantazjujesz na
      zasadzie , "uzyczenia, rozporzadzenia" swoja zona może wskazywac na skłonności
      do przedmiotowego traktowania

      czytalam kiedys watek o takim malzenstwie - mąz zaproponowal niezbyt bliskiemu
      koledze seks z zona przy swoim udziale jako obserwatora..a potem nie mógł sie
      uwolnic od obsesji nt romansu swoje zony z owym kolega..trawlo to kilka lat i
      nie zakonczylo sie happy endem

      • glosatorr Bardzo proszę... 02.06.07, 15:31
        Można się ze mną nie zgadzać - każdy ma prawo do swoich opinii.
        Ale ja podchodzę do wypowiedzi tutaj bardzo poważnie, analizuję to co ludzie
        piszą i nie nainterpretuję, ale analzuję i wyciągam MOJE wnioski.
        Nikt niech się nie czuje zobligowany, ale proszę je po prostu też brać pod uwagę
        jak i inne, często mądre i celne uwagi moich Szanownych Forumowiczów .

        Pozdrawiam i życze udanego weekendu
        • miedzianakonefka Re: Bardzo proszę... 02.06.07, 15:48
          Dobra dobra. A czy nie Ciebie widziałem z tą czerwoną damską torebką na
          ramieniu ? ;) (nie mogłem się powstrzymać wybacz) Ja uważam że Twoje wnioski są
          zwykle celne tyle że wszyscy mają nadzieję że się nie sprawdzą. Każdy woli
          myśleć że oprócz najgorszego może być jeszcze "tylko trochę źle".

          Alleluja i do przodu...
          • glosatorr Re: Bardzo proszę... 03.06.07, 00:32
            miedzianakonefka napisał:

            > Dobra dobra. A czy nie Ciebie widziałem z tą czerwoną damską torebką na
            > ramieniu ? ;)

            Nie, ja byłem w tej torebce ;))) To też była fantazja ;)))

            >(nie mogłem się powstrzymać wybacz)

            Rozumiem Konefka - jako hetero mam do Ciebie pewną słabość :)_)))

            > Ja uważam że Twoje wnioski są
            > zwykle celne tyle że wszyscy mają nadzieję że się nie sprawdzą.

            Kiedyś złapała mnie w górach z grupą kumpli burza. I widząc nadchodzącą scianę
            wody plus pioruny tak walące, że ziemia drżała a Ci co siedzieli na skałach
            czuli szczypanie w tyłki rozgorzała dyskusja - Czy schodzić w dół i się schronić
            w skałach, czy przyśpieszyć i zdążymy przed burzą zejść po drugiej stronie.

            Pamiętam, że optowałem za tym, by na wszelki słuczaj jednak zejść te paręnaście
            metrów w dół. Podzieliliśmy się - część ludzi pognała przodem, część została.
            Okazało się, że jedną z osób trafił piorun - liczyła, że zdąży.
            Potęga wiary, jeśli jest oderwana od rozsądku i rozumu - nie jest niczym godnym
            pochwalenia. Bo potem okazuje się tylko zabobonem.

            Tak więc jeśli ktoś oleje to co piszę, staram się życzliwie podpowiedzieć, to
            jego za przeproszeniem zbójnickie prawo. Nie ma tu żadnego przymusu, nikt nikogo
            jak tatarzyn, tatarzyna nie trzyma - wolność Tomku w swoim domku.

            Ale wiem, że jak się przejedzie, to zaklnie setnie, że takiej Konefki, Ali czy
            innego Glosatora nie posłuchał/a i zmarnował/a czas, energię, nerwy i co tam
            jeszcze - np. kasę. Ja pewnie gdybym był głupi i naiwny, może bym i olał to co
            jakiś tam Anonim pisze. Ale sam kiedyś główkowałem i szukałem porady i takie
            anonimowe rady nieznanych ludzi zmuszały mnie do myślenia. Więc jeśli ja też
            zmuszam - to cel został osiągnięty. Nie ma gorszej rzeczy jak chodzenie na
            skróty i liczenie, że piorun w łeb nie trzaśnie. Zwykle to co ma się stać złego,
            stanie się w pierwszej kolejności - tak mówi mój Guru Murphy w swoich prawach.

            > Każdy woli
            > myśleć że oprócz najgorszego może być jeszcze "tylko trochę źle".
            >
            No tak - ale jak już tu trafił, a jeszcze ma wątpliwości, to niech po
            przeczytaniu pomyśli, że jak mawiał Murphy w swoich prawach: Zwykle wydarza się
            nie to co przewidywalne ale to co odsuwaliśmy na sam koniec jako coś niemożliwego.

            > Alleluja i do przodu...

            Jak mawiają włosi: Si tira avanti ;))
            Miłego weekendu
        • misssaigon Re: Bardzo proszę... 02.06.07, 17:16
          od tej pory wszytkie twoje "analizy" bede czytac w pozycji na bacznośc...tylko
          nie wiem czy to wystarczy?..:((
          • glosatorr Re: Bardzo proszę... 03.06.07, 00:35
            misssaigon napisała:

            > od tej pory wszytkie twoje "analizy" bede czytac w pozycji na bacznośc...tylko
            > nie wiem czy to wystarczy?..:((

            No i masz... a czy możesz czytać na luzie, nawet w samych majtasach albo na
            waleta, z nogami na biurku, z drinkiem w jednej ręce zaś w np. kiełbasą w
            drugiej, ale myśląc i zastanawiając się czy w tym, co się czyta ktoś tam może
            jednak ma rację? Mi to wystarcza ;)))

            Jeśli czytasz na baczność, ja mówię - spocznij ;)_))
          • raqu46 Re: Bardzo proszę... 06.06.07, 08:17
            missajgon czemu stawać na bacznośćprzed kimś kto mówi tylko: nie czyń drugiemu
            co tobie nie miłe?


            hihi, ja wiem, ze to przewrotne, bo co do przyczyn to się z Panem G. nie do
            końca zgadzam, ale co do skutków to 100 % TAK!

            NAJSZYBSZA DROGA DO SPIE...NIA SOBIE ŻYCIA TO WCIELIĆ TE MARZENIA W ŻYCIE.
            sorki za caps. tak jakoś z powodu nowej klawiatury.
        • deenzeel Re: Bardzo proszę... 03.06.07, 03:43
          chłopie dobrze oceniłeś i kasy nie kazałeś zapłacić...graba!
    • miedzianakonefka Re: Powiedzcie czy moje pragnienia to normalność 02.06.07, 14:38
      Ja bym na twoim miejscu żony w to nie pakował. Jak się zmusi zrobić o dla
      ciebie to potem jak się pożrecie to jej powiesz że jest kurwa. Tym bardziej że
      jak piszesz jesteś zazdrosny. Wypij szklankę wody (zimnej) i poszukaj w interku
      gdzie się spotykaja tacy co to grupowy seksik lubią. Tam się wyżyj a baby w to
      nie plątaj bo sobie sam spier....sz własny związek.

      Alleluja i do przodu...
      • zonomatkonikt Re: Powiedzcie czy moje pragnienia to normalność 07.06.07, 21:45
        zmienić związek. jeśli gościu traktuje kobietę jak rzecz, to każda szanująca
        się kobieta wcześniej czy później to zrozumie..........i ucieknie..............
        albo specjalista albo dać sobie spokój.
        moje zdanie.
    • joje Re: Powiedzcie czy moje pragnienia to normalność 08.06.07, 00:14
      www.rogacz.fora.pl/
      • herbatka.jasminowa Re: Powiedzcie czy moje pragnienia to normalność 15.06.07, 08:56
        im więcej czytam wypowiedzi glassatora, tym bardziej mi się podobają...
        • herbatka.jasminowa Re: Powiedzcie czy moje pragnienia to normalność 15.06.07, 09:00
          gdyby mój facet powiedział mi, że: jest ze mną szczęśliwy, ale chce, żeby mnie zerżnął inny facet na jego oczach- dałabym po pysku!
          • glosatorr Mądra Kobieta 15.06.07, 23:50
            to taka, która wie co robić w odpowiednim momencie ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka