lezaza
26.08.07, 23:37
niedawno dowiedzialam sie, ze mnie zdradzil. przyszedl i powiedzial
nie kocham cie. bylam... zdziwiona. tego samego dnia mnie przytulal
i mowil jak bardzo kocha, przez telefon dwie godziny wczesniej
gadalismy o swojej przyszlosci. nie uwierzylam. ciagle sie
usmiechalam, bo to bylo takie nierealne.
ale to byla prawda. wiem, ze jest ta druga.
najpierw ryczalam jak bobr i myslalam ze koniec swiata nastapil, a
potem dostalam sily - do tej pory nie wiem skad i kazalam mu
wybierac. zostal. i jest ze mna. ale ja jakos nie potrafie sie
pozbierac do kupy. to tak jakby ta silniejsza Ja powiedziala tamte
slowa, a teraz miota sie ta slabsza. najgorsze jest to ze, jest
dobrze.... a ja sie miotam. wiem, ze wybaczenie a zapomnienie to
dwie inne sprawy, ale jednak jest mi strasznie ciezko...