Dodaj do ulubionych

trudne relacje

07.09.07, 22:08
mam podobne doświadczenia jak większość tu obecnych ale z tą różnicą ze ja
stałam po tej drugiej stronie barykady,totalna znieczulica na seks, na czułość
partnera , zrzędliwość ignorancja długo by wymieniać generalnie kaplica, jak
sobie tak teraz to wspominam to jestem pełna podziwu za to ze tak długo ze mną
wytrzymał bo ja sama ze sobą nie dawałam już rady ale do rzeczy zanim doszłam
do tego co było tego przyczyną zajęło mi to sporo czasu a okazało sie ze
spadek libido ogólna depresja i wahania nastrojów spowodowany był przez
tabletki(brałam je za jego namową tak było wygodniej i bezpieczniej) ale wiem
to bo po ich odstawieniu wszystko
wróciło do normy, niestety za późno bo finał historii był taki że już nie
jesteśmy razem od ponad pół roku.Moje argumenty i wyjaśnienia nie trafiły do
niego,że wiem co sie stało że mam to za sobą ale było już za późno. Z jednej
strony sie wcale nie dziwie i całą winę za rozpad związku wzięłam na siebie.Po
przeczytaniu wielu wątków na tym forum teraz wiem co było złe ze to była moja
wina w większości a odszedł bo to było jedyne racjonalne wyjście z
sytuacji dodam że walczył o nas strasznie bo byłam jego wielka miłością jak to
mówią ideałem ale nie rozumiem jego postawy teraz.Uczucie może zgasnąć ale tak
z dnia na dzień, dzień przed rozstaniem mówił jak bardzo mnie kocha może
oszukiwał sam siebie itd.Brak uczucia jestem w stanie zrozumieć bo jak każde
może minąć a wtedy pojawia sie obojętność a tu ta wrogość w oczach, niechęć do
jakiegokolwiek kontaktu jak obcy ludzie którzy mijają sie obojętnie na
ulicy?Ostatnio spotkaliśmy się.Katastrofa.Mówił ze nic dla niego nie znacze że
nie chce mieć ze mną żadnego kontaktu.A jednocześnie ten drący głos i ta
ogólna nerwowość miałam wrażenie że chce uciec. Może moje pytanie wyda sie
naiwne ale
chciałabym sie jak to jest u was co czujecie do swoich eks lub tej drugiej
połówki z którą z jakiś przyczyn jesteście.Czy jest możliwe że mimo tej jego
negatywnej postawy wobec mnie jednak coś jeszcze do mnie pozytywnego czuje
taki emocjonalny kamuflaż chociaż mówi sie że mężczyźni są prości emocjonalnie
co czują tak mówią ?Pseudopsychologia wiem ale nie daje mi to spokoju od kilku
dni. Ale się zamotałam. Ja go kocham nadal ale niechciałabym sie łudzić że coś
z tego jeszcze będzie.Dzięki za wszelkie opinie nawet te negatywne pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • ewolwenta Re: trudne relacje 07.09.07, 22:33
      Relacja nie kończy się tak od razu z rozpadem związku zwłaszcza
      jeśli ten trwał jakiś czas. Jednak nie rób sobie nadziei. Dwa razy
      do tej samej rzeki się nie wchodzi.
    • kalina1970 Re: trudne relacje 07.09.07, 22:38
      Daj sobie spokoj z analizowaniem tego zwiazku.Poszukaj nowego faceta
      a o tym zapomnij,i tyle:):)
      • myszu1200 Re: trudne relacje 08.09.07, 08:02
        też wyszłam z założenia,że dam sobie spokój bo skoro koniec to koniec nawet
        nieźle mi szło ale ostatnio sie spotkaliśmy,no i jakoś nie mogę sie od tej pory
        pozbierać jestem jak zbity pies,niby wszystko jasne koniec to koniec ale czy to
        oznacza ze mam go omijać na ulicy jak kogoś obcego nierozumiem tego,dodam tylko
        ze jeśli chodzi o jego poprzednie związki i rozstania to ma kontakt z byłymi eks
        rozmawiają itd a ze mną nic,jak wróg.Czy to normalne?
        • sylwiamich Re: trudne relacje 08.09.07, 08:31
          Nie wiem jak u wszystkich.Ale u mnie...choćby były mąż był ostatnim
          facetem na ziemi...ja juz go bym nie chciała.Czemu?Przez wiele lat
          odpychał mnie.Nie bylo między nami czułości, intymności.Stawał się
          coraz bardziej obcy.Teraz też patrzę na niego z
          niechęcią.Znieczuliłam się na niego, miłości już nie ma...koniec nad
          końcami:(((On też chce wrócić....
          • jakniejatokto Re: trudne relacje 08.09.07, 08:48
            Piszesz, że on walczył o was, starał się. Jak widać coś poszło nie tak, bo się
            rozstaliście. Dziwisz się facetowi, że nie chce z Tobą gadać, skoro zmarnował na
            Ciebie sporo czasu i energii, a i tak wszystko na nic? Takie rzeczy narastają
            latami, nie dzieją się z dnia na dzień. A że mówił, że kocha? Bo pewnie kochał,
            tylko nie zawsze wystarczy kochać, żeby chcieć z kimś być. A że teraz nie chce
            kontaktu z Tobą - a po co ma sobie przypominać bolesne sprawy?
            Więc może uszanuj jego wolę i nie szukaj kontaktu na siłę, co? Każde z was
            zasługuje na szczęście - skoro ty nie możesz być jego szczęściem, to pozwól mu
            poszukać sobie kogoś innego.
            I wierz mi, można kiedyś ukochaną osobę traktować jak wroga. Ba, można ją nawet
            za tego wroga uważać. Wiem z autopsji ;)
            • myszu1200 Re: trudne relacje 08.09.07, 10:19
              to że napisałam ze walczył o nas nie oznacza ze i ja nie walczyłam, kiedy
              zorientowałam sie w tym ze to po tych tabletkach dzieje sie tak jak sie dzieje
              poszły w odstawkę ale jak każda ingerencja w organizm wymaga czasu aby wróciło
              wszystko do normy(pisałam ze teraz wszystko ze mną jest ok).Ale dla mojego eks
              to było już za późno bo według jego filozofii każdy zasługuje tylko na jedną
              szanse a ja swoją już wykorzystałam ale zapomina o tym że decyzja o takim a nie
              innym sposobie antykoncepji była wspólna więc jej skutki też powinny być
              rozłożone na dwie strony .A teraz wygląda to tak że to tylko ja jestem winna ja
              jestem wrogiem to nie jest fair.
              • misssaigon Re: trudne relacje 08.09.07, 11:06
                dla niego tez to na pewno bylo traumatyczne przezycie..

                mysza, okaz milosierdzie i daj mu spokoj, jesli bedzie mila ochote na kontakty z
                toba - sam sie zglosi...czas goi rany - widac jest jeszcze za wczesnie:))
                • kawitator Re: trudne relacje 08.09.07, 11:07
                  Zastanów się co piszesz
                  O ile wyczytałem na tym forum bo sam nie mam z oczywistych powodów doświadczeń w niektórych przypadkach tabletki antykoncepcyjne obniżają libido. Nie słyszałem aby powodowały zrzędliwość i zołzowatość To juz chyba twój indywidualny wkłada w wasz związek

                  teraz wiem co było złe ze to była moja
                  wina w większości a odszedł bo to było jedyne racjonalne wyjście z
                  sytuacji dodam że walczył o nas strasznie bo byłam jego wielka miłością

                  ale zapomina o tym że decyzja o takim a nie
                  innym sposobie antykoncepji była wspólna więc jej skutki też powinny być
                  rozłożone na dwie strony .A teraz wygląda to tak że to tylko ja jestem winna ja
                  jestem wrogiem to nie jest fair.

                  A jakie dodatkowe skutki facet ma ponieść ?
                  Co jest nie fair On miał wielka miłość i po długim czasie walki z nawiedzona kobitka coś się w nim wypaliło Długo walczył i przegrał Zapłacił wysoką cenę. Dla niego jesteś wrogiem bowiem odrzuciłaś i podeptałaś to co ci ofiarowywał To co miął w swoim odczuciu najcenniejsze. Przesrałaś w swojej głupocie wielkie uczucie bowiem tyko takie zmienia się w swoja odwrotność w nienawiść
                  Dziecko ! Życie to nie \gra w komputerze, że można powiedzieć jeszcze raz od nowa teraz to już będę inna W życiu za błędy się płaci. Nie dostaje się co raz nowej szansy drugiej trzeciej czwartej
                  Wyciągnij z tego jakąś nauczkę na przyszłość i tyle Finita la commedia
                  • anula36 Re: trudne relacje 08.09.07, 11:23
                    a po co wam te kontakty? chcesz sie przyjaznic z eksem, do ktorego zreszta cos czujesz jeszcze, zeby ci opowiadal o nastepnej wielkiej milosci?
                    • myszu1200 Re: trudne relacje 08.09.07, 13:09
                      w sumie to masz racje tak sobie to teraz czytam i analizuje i dochodzę do
                      wniosku ze to bez sensu ale o jedno mi tylko chodziło ze skoro ja potrafię
                      wybaczyć ( doda ze początek związku nie był łatwy ale tym razem nie moja wina i
                      ja wybaczyłam) ale w drugą stronę okazało sie ze to nie działa mimo ze to nie
                      było z mojej strony perfidnie zaplanowane zachowanie.Teraz sobie uzmysłowiłam ze
                      macie racje nic z tego nie będzie i nie ma sie co łudzić ale ta jego nienawiść w
                      oczach to mi spokoju nie daje i tego chyba nigdy nie zrozumiem
                      • anula36 Re: trudne relacje 08.09.07, 14:03
                        zaraz nienawisc, moze tylko brak zainteresowania?
                        A ile ty masz lat?
                  • myszu1200 Re: trudne relacje 08.09.07, 13:03
                    odnośnie tego co napisałeś co mają wspólnego tabletki z rzędliwością a to tyle
                    ze jednym ze skutków ubocznych są wahania nastrojów ale to sie wie jak sie
                    chociaż raz w życiu przeczytało ulotkę informacyjną lub konsultowało z lekarzem
                    a tego najwidoczniej nie zrobiłeś.Ja się tu nie chce wybielać ani
                    usprawiedliwiać bo nie o to tu chodzi ja sie otwarcie przyznałam do swoich
                    błędów tylko jednego nie mogę zrozumieć ze skoro wiem co było tego przyczyną ze
                    chciałam nad tym popracować to to zostałam zignorowana.Związek chyba polega na
                    wzajemnym zrozumieniu i wybaczaniu a tego tu zabrakło. I nad tym strasznie
                    ubolewam ze on tego pojąc niepotrafi i obarcza mnie winą za wszystko ( a
                    przecież to nie byłam tak naprawdę prawdziwa ja) a prawda jest taka ze tabletki
                    to był jego pomysł więc może by tak trochę konsekwencji i zrozumienia z jego
                    strony ale to może wynika z emocjonalnej niedojrzałośi bo on ma 24 lata i byłam
                    jego pierwszą poważną miłośćią
                    • eeela Re: trudne relacje 08.09.07, 13:26
                      Mnie tez sie zdarzalo i zdarza silne rozchwianie emocjonalne na tle hormonalnym.
                      Tak silne, ze nie potrafie panowac nad roznymi swoimi zachowaniami - placze o
                      byle co, jestem roztrzesiona, rozdrazniona. Ale jakos zawsze udaje mi sie
                      powstrzymac od wyzywania sie na bliskich. Chlopu po prostu otwarcie mowie, ze
                      mam zly dzien, ale i tez zawsze specjalnie w takie dni staram sie, zeby nie
                      ranic otoczenia, ktore niczemu nie winne - a zwlaszcza swego lubego. Dlaczego
                      ludzie tak czesto nie rozumieja, ze zainwestowanie odrobiny wysilku we wzajemna
                      troske i uprzejmosc na codzien wielce procentuje dla nas samych?
                      • myszu1200 Re: trudne relacje 08.09.07, 16:45
                        to nie było tak ze wyżywałam sie na wszystkim ,mój eks luby wiedział ze coś jest
                        ze mną nie tak bo sama to czułam i mu to mówiłam ale do niego to chyba nie
                        docierało bo ciągle było to samo jak zaciągnąć mnie do łózka, sama tez chciałam
                        ale za każdym razem kończyło się bólem i płaczem i wzajemną frustracją.Tak jak
                        już wcześniej wspominałam przed tabletkami i po nich wszystko grało i gra wiec
                        chyba mieliśmy życiowego pecha że tak wyszło.A co do wcześniejszego pytania ile
                        mam lat to 27.Jedyne czego oczekiwałam to trochę wyrozumiałości ale nie wtedy
                        kiedy nie byłam świadoma tego co sie ze mną dzieje tylko potem kiedy chciałam to
                        naprawić ale mój luby eks sie na mnie wypiął i tyle obarczając wina za wszystko
                        a przecież ja nie byłam sobą.
                    • murakami2 Re: trudne relacje 09.09.07, 10:40
                      Związek chyba polega na
                      > wzajemnym zrozumieniu i wybaczaniu a tego tu zabrakło. I nad tym strasznie
                      > ubolewam ze on tego pojąc niepotrafi i obarcza mnie winą za wszystko ( a
                      > przecież to nie byłam tak naprawdę prawdziwa ja) a prawda jest taka ze tabletki
                      > to był jego pomysł więc może by tak trochę konsekwencji i zrozumienia z jego
                      > strony ale to może wynika z emocjonalnej niedojrzałośi bo on ma 24 lata i byłam
                      > jego pierwszą poważną miłośćią



                      Już nie będe nawet kwestionować wieku, bo różnie ludzie dojrzewają, ale powiem
                      ci jedno na własnym przykładzie - mój facet obecny jest w związku tą stroną
                      emocjonalnie nas wyniszczającą (tez bez oczywistej winy, bo przecież wrodzonej
                      wady w postaci ograniczonego wydzielania serotoniny nie można uznać za jego
                      winę) i powiem ci, że miałam i mam takie momenty w życiu, kiedy chciałam odejść
                      i już więcej go nie oglądać. Bo kiedy ktoś ci niszczy nerwy, to się nie
                      zastanawiasz, czy jest temu winna tabletka. Nastrój człowieka nie jest w tak
                      oczywisty sposób odbierany jako coś niezależne od niego. Za to niszczy, powoduje
                      kompleksy, poczucie braku własnej wartości i beznadziejność. Były i są takie
                      momenty, które zapadły mi w pamięc i nie mogę się ich pozbyć, a tym bardziej
                      przebaczyć, zapomnieć, odpuścić. I nie dziwię się Twojemu eksowi. Ja tez nie
                      chciałabym cię widzieć. I nie chciałabym przyjaźni. Bo miałabym cię dość.
                      • myszu1200 Re: trudne relacje 09.09.07, 11:59
                        tak sobie czytam ten swój wątek i dochodzę do jednego konstruktywnego wniosku ze
                        co osoba to opinia.Może trochę zrozumiałam postępowanie mojego eks ale z tym ze
                        w życiu jest tylko jedna szansa i że nie ma drugiej na naprawienie błędów lub
                        chociażby próbę ich naprawienia to się nie mogę zgodzić może to wynika z mojego
                        naiwnego podejścia do świata bo ja tak nie umiem.Jak już w którymś wcześniejszym
                        tekście napisałam,on dostał ode mnie druga szanse ale jak widać w drugą stronę
                        to nie działa a szkoda bo mogło być tak pięknie ale jak to mówią kto ma miękkie
                        serce ten musi mieć twardy tyłek ...
                        • misssaigon Re: trudne relacje 09.09.07, 13:11
                          pieknie i sprawiedliwie to jest tylko na plakacie wyborczym PiS
                        • murakami2 Re: trudne relacje 09.09.07, 15:39
                          w życiu jest tylko jedna szansa i że nie ma drugiej na naprawienie błędów lub
                          > chociażby próbę ich naprawienia to się nie mogę zgodzić może to wynika z mojego
                          > naiwnego podejścia do świata bo ja tak nie umiem.Jak już w którymś wcześniejszy
                          > m
                          > tekście napisałam,on dostał ode mnie druga szanse ale jak widać w drugą stronę
                          > to nie działa a szkoda bo mogło być tak pięknie


                          I tu sie mylisz, pięknie by nie było, wszystkiego naprawić sie nie da, Są takie
                          rzeczy, od których po prostu trzeba uciekać i już, póki czas. Jesteś młoda, on
                          też, jeszcze macie dużo lat przed sobą, aby w coś nie niosącego okrutnego bagażu
                          się angażować.
                          Poza tym ciągle myślisz, że dałaś mu druga szansę. To co, łaskę mu zrobiłaś czy
                          jak? To wspaniałomyślność była? Nie jestem złośliwa tutaj, tylko racjonalna.
                          Dałaś mu szansę na - w jego ocenie - konfrontowanie się z być może nawracającą
                          własną duchową szpetotą. Myślę, że z jego perspektywy tłumaczenie sie tabletkami
                          wypadło żałośnie, nieprawdziwie, a nawet jeśli prawdziwie, to facet jednak ma
                          świadomość, że byłaś jego wielką miłością, która w związku zamieniła się w
                          potwora. To po co to utrzymywać przy życiu?
                          Rozstanie z wielką miłością i pozostanie w przyjaźni jest baardzo trudne. jeśli
                          on nie był kimś takim dla ciebie, to chyba nie zrozumiesz, co to za ból.
                          Poza tym odnoszę wrażenie, że jakaś wyimaginowana przyjaźń jest dla ciebie
                          ważniejsza, niż samopoczucie drugiego człowieka. Tylko po co? Jaki sens dla
                          niego, człowieka chyba wciąż przezywającego rozstanie, to miałoby?
                          Możesz oczywiście poczekać kilka lat i wtedy zobaczyć, czy przyjaźń wam wyjdzie.
                          Bo teraz to nie ma sensu.
                  • ewolwenta Re: trudne relacje 09.09.07, 00:24
                    > uczucie bowiem tyko takie zmienia się w swoja odwrotność w
                    nienawiść

                    Tu się Kawi nie zgodzę. Nienawiść to efekt zranionej dumy,
                    naruszonego poczucia własnej wartości, wywołania wewnętrznego
                    konfliktu.

                    Nieważne czy wielka czy mała miłość, kiedy mija może na równi
                    przejść w nienawiść albo obojętność a bardzo rzadko w przyjaźń (co
                    ma sens gdy są dzieci).

                    Nie zarzucałabym dziewczynie, że wszystkiemu winna jest ona sama.
                    Oboje nie zrobili tego co pozwoliłoby by związek przetrwał.

                    Teraz już nie ma do czego wracać. Jeszcze coś ich łączy, jak zawsze
                    gdy rozpada się kilkuletni związek, stąd emocje. Trzeba czasu aż
                    więzi i wspomnienia osłabną.

                    Cierpliwości i dobrych wniosków należy życzyć.
                    • sagittka Re: trudne relacje 09.09.07, 19:34
                      > > uczucie bowiem tyko takie zmienia się w swoja odwrotność w
                      > nienawiść
                      >
                      > Tu się Kawi nie zgodzę. Nienawiść to efekt zranionej dumy,
                      > naruszonego poczucia własnej wartości, wywołania wewnętrznego
                      > konfliktu.

                      Oczywiście nie musi zmienić się w nienawiść. Myśle, ze Kawiemu
                      chodziło o to, że ambiwalentne uczucia są równie silne.
                      Według prof. Wociszke istnieje ścisły związek miłości z nienawiścią.
                      To najbliższy człowiek może nam zadać najdotkliwszy ból. Wtedy obok
                      miłości pojawia się uczucie nienawiści (choćby krótkotrwałe) i
                      cierpienie. Nie oznacza to jednak, ze musi to być powodem rozpadu
                      zwiazku, bo miłosc potrafi takie negatywne emocje zwyciężyć.
                      • ewolwenta Re: trudne relacje 09.09.07, 19:44
                        Faktycznie każdy upraszcza sobie obraz tego świata tak jak dyktuje
                        mu jego własne doświadczenie. Uproszczenie to nic innego jak wygoda
                        okupiona ryzykiem błędu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka