Dodaj do ulubionych

Chwila przed rozwodem

06.10.07, 18:41
Witam Wszystkich. Od niedawna czytam Wasze forum, i postanowilam
opisac rowniez swoja historie.
Mam meza, niedlugo minie 11 rocznica naszego slubu. Mamy dwoje
dzieci, 9 i 3 lata. Niestety, od dluzszego czasu jestesmy
malzenstwem tylko z pozoru. Od poczatku mialam wiekszy temperament
niz maz, ktoremu wystarczal po slubie stosunek raz na 2-3 miesiace.
Potem jeszcze rzadziej:(. W zasadzie mozna powiedzec, ze zart z
Monty Pythona " Kochanie, mamy dwoje dzieci, bo poszlismy do lozka
dwa razy" calkiem dobrze do nas pasuje...
Od chwili poczecia naszego drugiego dziecka maz stwierdzil, ze
rozmnazam sie jak krolica, on nie chce miec wiecej dzieci, i na
temat seksu przestal nawet rozmawiac (o jego uprawianiu juz nie
wspomne). Za urodzenie corki "ukaral" mnie w ten sposob, ze w ogole
sie nia nie zajmowal w okresie niemowlecym. Nie zmienil nawet raz
pieluchy, ani razu nie wykapal.
Przez bardzo dlugi czas podtrzymywalam ten pozor zwiazku - dla
dzieci. Chcialam, zeby mialy ojca. Maz rzadko bo rzadko, ale bawi
sie z nimi, ostatnio zabiera syna na mecze pilki noznej. Wszystko to
jest - jak dla mnie - o wiele za malo, ale dzieci i tak go kochaja...

Cztery lata temu dostal oferte pracy z zagranicy. Dzwonil
codziennie, i prosil, zebysmy przyjechali. Dlugo sie wahalam (w
Polsce mialam mieszkanie i prace, o rodzicach i przyjaciolach juz
nie wspomne), w koncu po urodzeniu corki pomyslalam sobie, ze chyba
nie dam rady wychowywac sama dwojki dzieci, i moze mu jednak na nas
zalezy, i moze to malzenstwo jakos odzyje. Zdecydowalam sie wyjechac
(glupia glupia glupia...).

Oczywiscie malzenswto nie odzylo, a po paru dniach wrecz uslyszalam,
ze sobie moge wracac...

Maz rzuca sobie pomyslami typu przyjedz, wyjedz, ja wyjade, jak
gdyby nie zdawal sobie sprawy, ile takie typu decyzje kosztuja,
zarowno w sensie emocjonalnym, jak i materialnym...

Teraz definitywnie stracilam nadzieje, ze cokolwiek mozna z tego
pseudozwiazku uratowac. Postanowilam sprzedac mieszkanie w Polsce,
kupic tutaj, i wyprowadzic sie od niego. Zaczelam szukac pracy, choc
nie wiem, jak z tym bedzie, bo nie znam jeszcze dobrze jezyka. Ale
znam bardzo dobrze angielski, wiec licze na to, ze w
miedzynarodowych firmach uda mi sie jednak cos znalezc...Najgorsze,
ze po trzyletnim urlopie macierzynskim czuje, jakby iloraz
inteligencji obnizyl mi sie o polowe:(.

I tak sobie mysle (pomijajac moja glupote), ze moze takie zwiazki
(czesciowo) powodowane sa przez to, ze kobiety TAK BARDZO chca byc
kochane, byc w stabilnym zwiazku, miec ojca dzieciom, ze zakladaja
jakby okulary korygujace rzeczywistosc. Z takim filtrem mocno
ograniczajacym sygnaly o tym, ze juz dawno wszystko jest do d...
Moze czesc facetow wchodzi w zwiazki i zeni sie z wygodnictwa. Nawet
nie to, ze nie lubia swoich dziewczyn, pewnie jakos tam lubia, potem
zaczynaja z nimi spac, bo sa pod reka, potem trwa to jakis czas i
otoczenie postrzega ich jako pare, i w sumie nalezaloby sie pobrac,
a wlasciwie to czemu nie, w koncu ona nie jest taka zla... Tylko ze
nie jest tez Najlepsza, a jesli nie jest Najlepsza na swiecie, to i
nigdy nie stanie sie Najlepsza z Zon. I jak taka sympatia
wystarczala na poczatku do jakiegos niemrawego seksu, to potem nawet
i to wygasa, i zona/nie zona przestaje pociagac..

Tak to teraz widze, i widze moja desperacka walke z rzeczywistoscia,
i zycie w swiecie iluzji, gdzie niewielkie sygnaly w miare
przzwitego zachowania wystarczaly, by miec nadzieje na lepsze...
teraz juz ta nadzieje stracilam...

Wiem, ze bedzie mi trudno, ale - potem moze bedzie lepiej?
Obserwuj wątek
    • renebenay Re: Chwila przed rozwodem 06.10.07, 19:55
      Twoje rozgoryczenie jest normalne w tej sytuacji,na razie trzeba zachowac spokoj
      i rozsadek,nalezy dobrze przygotowac rozwod aby nie bylo niespodzianek.Stracilas
      kupe lat na zludzenia i dlatego nareszcie pomysl o sobie-o swoim zyciu z dziecmi
      i troche pozniej dlaczego nie o innym partnerze.Duzo slonca.
    • glosatorr Przed i po 06.10.07, 20:06
      Witaj.
      Z tego co napisałaś, widać, że przyjęłaś na swojego Partnera niedojrzałego i
      nieodpowiedzialnego faceta. Diagnoza jest krótka - ja ją tylko nazywam. Jeśli
      mężczyzna idąc do łóżka wini kobietę za to, że zaszła w ciążę - oznacza to jedno
      - nie jest mężczyzną ale kolosalnym, nieodpowiedzialnym dupkiem. Z tego co
      opisujesz, to co łączyło Ciebie z mężem to bez wątpienia miłość, ale była ona
      jednostronna. Niestety - ciągle to powtarzam i będę powtarzał - jeśli ludzie się
      kochają - to nie robią sobie takich rzeczy jakie opisujesz.
      Myślę, że stoisz przed słuszną decyzją. Nie mów o sobie głupia, bo Miłość
      generalnie w chwili kiedy człowiek człowiek się zakochuje, przysłania wszystko.
      Rozsądek schodzi na plan dalszy. Dlatego im mocniej człowiek jest w stanie
      ocenić sytuację - przed zakochaniem się - tym ma większą szansę na dpotkanie
      mądrej miłości.
      Jako obserwator z boku odradzałbym Ci sprzedaż mieszkania w Polsce.
      Losy za granicą mogą potoczyć się różnie. Zawsze mieszkanie możesz wynająć. A
      sprzedać zawsze zdążysz. Najpierw znajdź pracę, usamodzielnij się. I uwierz w
      siebie.
      Cokolwiek mówi Ci Twój mąż - ma wyłacznie sprawić jedno - byś przestała wierzyć
      w swoje możliwości.
      Każdy człowiek ma wiele siły w sobie. Musi tylko w kacie desperacji, albo mając
      jasny plan na przyszłość ruszyć z miejsca. Jeśli już podjęłaś decyzję - wal do
      przodu śmiało, bez lęku. Znasz język - to Twój atut za granicą. Znajdź dobrą
      pracę, zacznij kochać siebie. Tak - to myślę, dobra rada - zacznij dbać o swoje
      interesy, o dobro dzieci. Postaw sobie cele i odważnie do nich dąż. Teraz wiesz,
      że nie wolno jeśli widzisz, że coś nie gra - brnąć, tylko rozwiązać jak
      najszybciej problem - a jak jest nierozwiązywalny, trzeba problem zostawić i
      wykopać ten problem za drzwi.:-)
      Rozwód - wiesz, zawsze podjęcie decyzji patrząc wstecz - jest trudne. Bo
      przecież ileś tam lat naiwnie wierzyłaś, że będzie dobrze, dałaś z siebie wiele,
      wylałaś trochę łez, zainwestowałaś swoje życie. I trzeba czasami powiedzieć
      sobie: Trudno K....a mać! Zmarnowałem/am ileś tam lat i ani rok dłużej! On
      okazał się dupkiem? A kit mu w ślip.
      Pokażę dzieciom, sobie, innym - że stać mnie na więcej. I choćbym miał/a jeźdź
      chleb ze smalcem i spać po 4 godziny dziennie - pokażę sobie, że stać mnie na wiele.

      Nie daj się, walcz o swoje. I dasz radę. Wszystko na początku wydaje się trudne,
      bo jest nieznane. Ale szybko odetchniesz pełnymi piersiami, kiedy poczujesz, że
      jesteś wolna. I nie dasz już byle dupkowi odebrać Ci tej wolności. 100 razy się
      zastanowisz, nim pozwolisz się znowu zakochać. I zrobisz to już bardziej
      mądrze... prawda?

      Życzę Ci powodzenia
      i
      • oczy.czarne Re: Przed i po 06.10.07, 20:35
        Dziekuje bardzo za te slowa - prawdziwe Slowa Mocy. Kiedy bedzie mi
        zle, bede je czytac...

        " Cokolwiek mówi Ci Twój mąż - ma wyłacznie sprawić jedno - byś
        przestała wierzyć
        > w swoje możliwości."
        Glosatorr, jakbys go slyszal...:-(

        "...zacznij kochać siebie. Tak - to myślę, dobra rada - zacznij
        dbać o swoje
        > interesy, o dobro dzieci."
        Swiete slowa. W milosci zapomina sie o godnosci, pochodnej od
        milosci do samego siebie - a nie powinno sie...
    • glamourous Re: Chwila przed rozwodem 06.10.07, 21:48
      Kolejny przyklad potwierdzajacy regule, ze w milosci, zwlaszcza kobiecie, nie
      wolno za bardzo sie zatracic, nie warto rzucac wszystkiego i isc za facetem z
      klapkami na oczach na koniec swiata.
      Zwlaszcza na jego warunkach i na jego laske i nielaske. Jednak po raz kolejny
      sprawdza sie stara dobra zasada, ze kobieta powinna mimo wszystko zachowac w
      jakims stopniu niezaleznosc.

      Oczy.czarne, Ty zdecydowanie zainwestowalas w ten zwiazek wiecej niz on.
      Trafilas niestety na osobnika nie potrafiacego chyba w ogole wytworzyc glebokiej
      wiezi z kimkolwiek, bo z tego co piszesz nawet jego stosunek do wlasnych dzieci
      jest dosc chlodny. Najprawdopodobniej ma wybitnie egoistyczna osobowosc i
      traktuje ludzi jak przedmioty (te jego "przyjedz", "wyjedz", karanie cie za
      urodzenie kolejnego dziecka) Coz, najwyrazniej zle ulokowalas uczucia i pociesz
      sie, ze on prawdopodobnie z kazda inna kobieta zachowywalby sie tak samo. Masz
      jednak szczescie o tyle, ze masz idealne warunki do odejscia - w przeciwienstwie
      do wiekszosci zastanawiajacych sie nad rozwodem kobiet TY akurat nie masz
      zupelnie czego zalowac. Wszak kompletnie nic was nie laczy, a on pod zadnym
      wzgledem sie w tym zwiazku nie sprawdza : ani jako przyjaciel, ani kochanek, ani
      dobry ojciec dla dzieci. To daje Ci komfort zeby odejsc bez zadnych watpliwosci
      oraz skrupulow - i nigdy w zyciu nie zalowac tej decyzji. Nawet nie masz
      pojecia jakie to cenne.

      Wiec pakuj manatki, zabezpiecz sobie tyly, mieszkanie jednak poki co wynajmij
      (zeby nie palic mostow i miec w razie niepowodzenia jakas alternatywe oraz
      mozliwosc powrotu do kraju) I zacznij wreszcie normalnie zyc, nie podduszana
      przez zimnego emocjonalnie egoiste, ktory tak naprawde do niczego w zyciu nie
      jest Ci potrzebny. Rozwin skrzydla, rozwijaj siebie, a za pare lat pogratulujesz
      sobie w duchu, ze w pore przerwalas ten mialki zwiazek i nie zmarnowalas sobie
      zycia.

      Pozdrawiam i trzymam kciuki :-)
    • gacusia1 Trzymaj sie! 07.10.07, 05:07
      Nie bede sie rozpisywac,bo poprzednicy juz napisali wiele.W kazdym
      razie-dobra decyzja!powodzenia!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka