Dodaj do ulubionych

zabiłam miłość

13.11.07, 00:39
właśnie wróciłam ze spotkania z kimś bliskim, z kimś z kim znam się
wiele lat i o kim zawsze myślałam jak o przyjacielu Parę dni temu
wyznał co do mnie czuje i wszystko się zmieniło ...
spotkałam się z nim dziś, żeby patrząc mu w oczy skłamać, że ja
nic do niego nie czuję, że to była zwykła znajomość i że skoro On
myśli o tym inaczej to nie możemy się spotykać
A teraz wyję z bólu - nie potrafię wyobrazić sobie mojego życia
bez niego
Oboje mamy rodziny - normalne rodziny i dlatego skłamałam.
Skłamałam bo bałam się bliskości bo bałam się że jak przekroczę
pewną granicę nie będę już umiała wrócić do domu
Wiem że to koniec.
On nie próbował mnie zatrzymać, chociaż bardzo tego chciałam
I tylko chciałabym wierzyć, że zrobiłam dobrze
Obserwuj wątek
    • zybi-tomsia Re: zabiłam miłość 13.11.07, 07:37
      Dobrze zrobiłaś.

      Kup sobie persen, dużo wina, a męża "na razie" nie musisz kochać,
      ale doceń go za to, że z tobą jest i że się stara...
      • diana83 Re: zabiłam miłość 13.11.07, 09:37
        Popieram poprzedniczke, pierwszy post chyba od kobiety która tak
        zrobiła, powinnaś być dumna z siebie, potem mogłabyś żałować że za
        dużo straciłaś...
        Trzymaj sie
        • metalin Re: zabiłam miłość 13.11.07, 10:53
          A ja , właśnie dziś,chętnie spotkałabym się kimś takim , kto byłby przyjacielem,
          komu mogłabym wypłakać się w klapę, kogo mogłabym dotknąć, być blisko. Dziś
          chyba nie miałabym w stosunku do męża żadnych wyrzutów sumienia....sam byłby
          sobie winien.
          Nie chciałabym zabić takiej miłości, to byłaby zbrodnia!

          To co dzisiaj czuję , nie odnosi się jednak do postu autorki...ona wie jak
          powinna postąpić, ja piszę, co sama czuję...i tylko tak mi się skojarzyło....
          • wiktoriada111 Re: zabiłam miłość 13.11.07, 12:40
            To była moim zdaniem trudna decyzja i bardzo odważna!! Mogłaś rzucić
            się w jego ramiona, pobawić się a potem co?? Zabiłabyś nie tylko
            miłość (do męża) ale i wszystkie uczucia, które łączą rodzinę.
            Najłatwiej jest skoczyć w bok, ale jeśli nie jesteś osobą pozbawioną
            kręgosłupa moralnego, szybko zjadłyby Cię wyrzuty sumienia...
            Odpowiedz sobie jeszcze tylko na pytanie: Dlaczego postąpiłaś tak a
            nie inaczej. I drugie pytanie: Dlaczego rozważałaś i czy w ogóle
            inną możliwość. Odpowiedzi na te pytania pomogą Ci zroumieć co
            cenisz w swoim małżeństwie, co byś chciała zmienić...
            Takie zauroczenia szybko mijają, choć teraz uważasz to za wzór
            miłości niespełnionej, dodatkowo idealizujesz... to pomyśl
            racjonalnie, to złudne i ulotne. Przypomnij sobie jak zakochałaś się
            w mężu, jak zmieniał się i dojrzewał Wasz związek, myśl o pozytywach
            i nie rozpamiętuj decyzji. Była słuszna, podjęłaś ją dla siebie! i
            tylko to się powinno dla Ciebie liczyć. Pozdrawiam i życzę siły, a
            czas zrobi swoje :-)
      • anais_nin666 Re: zabiłam miłość 13.11.07, 21:23
        zybi-tomsia napisał:

        > Dobrze zrobiłaś.
        >
        > Kup sobie persen, dużo wina, a męża "na razie" nie musisz kochać,
        > ale doceń go za to, że z tobą jest i że się stara...

        A to autorka wątku taka straszna, że trzeba męża doceniać, że z nią wytrzymuje?
        Nie sądzę, by wiedział o żoninych przewinieniach;)
        I skąd wiadomo, że mąż sie stara?
        A persen + wino to średnie połączenie.
        W jednym się zgadzam - dobrze zrobiłaś. Gdybyś zaczęla brnąc w "lewy" układ
        zaszłabyś pewnie tak daleko, że z czasem nie umiałabyś odszukać wyjścia z
        sytuacji i dopiero wówczas byłaby rozpacz.
        Pozbierasz się. Lepiej teraz popłakać niz za rok wpaść w czarną rozpacz
    • fam.me Re: zabiłam miłość 13.11.07, 15:18
      Mój boszeee, pare dni temu facet wyznaje uczucie,a ona juz gotowa
      jest rzucić rodzinę i nie moze bez niego żyć.
      Jaką moc mają męskie wyznania, choć nie muszą pokrywać się z prawdą,
      a ich intencje są często jednoznaczne, wyrwać babkę na seks.
      Zyj tak, jak dotychczas żyłaś - proste jak drut.
      • murakami2 Re: zabiłam miłość 13.11.07, 19:57
        fam.me napisała:

        > Mój boszeee, pare dni temu facet wyznaje uczucie,a ona juz gotowa
        > jest rzucić rodzinę i nie moze bez niego żyć.
        > Jaką moc mają męskie wyznania, choć nie muszą pokrywać się z prawdą,
        > a ich intencje są często jednoznaczne, wyrwać babkę na seks.
        > Zyj tak, jak dotychczas żyłaś - proste jak drut.


        Tak, z tego tekstu zapewne wynika taka interpretacja. Gratuluję wrażliwości i
        umiejętności czytania ze zrozumieniem.
    • okinox ..... 13.11.07, 20:34
      kilkanaście lat temu byłem w podobnej sytuacji. Przyjaźn zaczęła się
      przeradzać w uczucie, coraz silniejsze i pełniejsze. Aż w końcu
      doszliśmy do takiej bariery, za którą byla tylko sypialnia... To
      była bardzo cienka bariera, zbyt cienka... Każde spotkanie,
      spojrzeenie w oczy, dotyk to był taniec iskier mogący wywołać
      eksplozję. Rozstanie było nagłe - nie chciała wierzyć, że stać mnie
      na zerwanie tego wszystkiego z dnia na dzień, aby chronić
      małżeństwo - jej małżeństwo, bo ja byłem wtedy singlem... A jednak.
      Nigdy więcej się później nie spotkaliśmy. Do dziś nie wiem, czy
      zrobiłem dobrze....
    • al9 dobrze zrobiłaś? 14.11.07, 09:50
      Tak. Świetnie zrobiłaś!
      Mąż jest cudowny, potencjalny kochanek niekoniecznie. Niedługo o nim
      zapomnisz, Twoje małżeństwo będzie trwało długo i szczęsliwie a
      pamięc o Twoim wahaniu tylko wzmocni Twoją relację z mężem...

      Nie. źle zrobiłaś!
      Twój alternatywny i potencjalny kochanek jest cudowny a mąż
      niekoniecznie. Niedługo o mężu zapomniałabyś i nowy związek mógłby
      trwać długo i szczęsliwie a pamięc o Twoim braku wahań wspaniale
      wzmocniłaby Wasz nowy związek...
      ------------------------------

      co wiemy o życiu saa-na żeby próbować oceniac jej decyzje?
      I twierdzić ze jej decyzja jest słuszna?
      Saa-na!
      Człowiek szczęsliwy to ten który podejmuje decyzje a potem PRZESTAJE
      patrzeć wstecz! I nie wraca do alternatywnych rozwiązań..
      Zrobiłas jak uważałaś i bądź szczęśliwa!
      Pozdr
      • nemo1968 Re: dobrze zrobiłaś? 14.11.07, 14:38
        Świetna odpowiedź :).
        Ustosunkowujemy się tak, jakby nam się to przytrafiło, a tak
        naprawdę nie znamy szczegółow. Ale to urok forum, że najczęściej
        wypowiadamy się o sprawach, o których mamy mniej niz blade
        pojęcie :).
    • loppe Re: zabiłam miłość 15.11.07, 11:16

      Dla zdrowia psychicznego być może lepsze byłoby spełnienie i potem
      ewentualne zakończenie znajomości, zabijanie niespełnionej miłości
      nie udaje się na poziomie nieswiadomego umysłu
    • heksa34 Re: zabiłam miłość 18.11.07, 21:13
      Rozumiem to co czujesz, to najtrudniejsza decyzja, ale niestety z
      doświadczenia powiem, że mądra. Ja nie umiałam tego zrobić. Znamy
      się 12 lat, od początku było między nami silne uczucie - miłość i
      namiętność (tylko pocałunki i pieszczoty, byłam jego pierwszą
      dziewczyną i wtedy dziewicą). Niestety jak się poznaliśmy, ja byłam
      już kimś związana od 3 lat. Zdrada, rozstanie, próba bycia razem z
      nim - nie udana z powodu mojej dziecinady, powrót do tamtego...
      Kontakty trwały zawsze. On czekał na rozpad mojego związku, ja
      próbowałam go ratować... Po prawie 4 latach poznał kogoś - znam ją.
      Krótka znajomość, kilka miesięcy, zaręczyny, chyba po niecałym roku
      znajomości wzięli ślub. Szanowałam jego decyzję, miał prawie 30 lat
      i chciał mieć dom, rodzinę, dzieci - przez prawie dwa lata żadnych
      kontaktów. On nie dzwonił, ja też nie (nie chciałam zepsuć tego co
      buduje z nią). On pierwszy nawiązał ze mną kontakt. Kilka lat
      przyjaźni, nie zbyt częste spotkania na kawę i rozmowy telefoniczne.
      Potem problemy w jego małżeństwie i moim związku, uratowanym na
      siłę - zdrady się nie zapomina i nie wybacza, nigdy! Nie miej
      złudzeń. Coraz częstsze spotkania, rozmowy, smsy, przyjaźń,
      bliskość, flirt... Ale nie seks:-). On w nie udanym małżeństwie, ja
      w wieloletnim związku z problemami... Po roku takich spotkań był
      seks. Dodam, że chyba dla obojga z nas (w każdym razie dla mnie)
      seks nie był i nie jest najważniejszy, zdarza się raz na kilka
      miesięcy, ale wtedy są to najcudowniejsze chwile. Romans trwa ponad
      dwa lata, ale niestety strasznie wypala i niszczy. Jego pewnie
      też... Teraz wiem, że to był mój błąd, najpierw porządkujemy własne
      problemy, a potem próba budowania nowego związku... Nigdy
      odwrotnie... Zresztą powinnam była pamiętać poprzednią nauczkę. Gdy
      my odpuściliśmy, to nasze połowy zaczęły walczyć o ratowanie
      związków i pat... Nigdy nie pozwolę ci odejść... Koszmar trwa... Na
      szczęście ani w jego małżeństwie nie ma dzieci , ani w moim
      związku... Jedyny plus tej sytuacji... Wiem, że jedyne wyjście to
      zerwanie, ale on nie chce zrezygnować a ja nie potrafię odejść…
      Kocham go … Zresztą on zawsze mi powtarza, że to niczego nie zmieni,
      będziemy tylko jeszcze bardziej nieszczęśliwi.
      Możesz sobie tego wszystkiego zaoszczędzić. Pozdrawiam
      • saa-na Re: zabiłam miłość 20.11.07, 18:45
        heksa34 dziękuję za to co napisałaś
        niestety chyba nie mogę sobie tego zaoszczędzić...
        • heksa34 Re: zabiłam miłość 20.11.07, 20:02
          Mogę się tylko domyślać tego co czujesz, ale to naprawde jest jedyne
          rozsądne wyjście. Jeżeli oczywiście ktoś potrafi łączyć uczucia z
          tzw. "zdrowym rozsądkiem" Jedyne co mogę powiedzieć to spróbuj...
      • pecan do heksa34 21.11.07, 20:07
        Skoro nie macie dzieci i macie nieszczesliwe zwiazki to dlaczego nie
        rozejdziecie sie? Przeciez te wasze zwiazki i tak sie rozpadna! nie wiem
        dlaczego ucieklas przed tamtym uczuciem kiedys dawno temu...to warte
        zastanowienia.hm?
        • heksa34 Re: do heksa34 21.11.07, 21:25
          Trudne pytanie zadałeś... Nie wiem jak najprościej na nie
          odpowiedzieć... Poczucie odpowiedzialności za podjęte decyzje,
          zobowiązania wobec partnerów, z drugiej strony naciski rodziny na
          utrzymanie małżeństwa, związku... Do tego inne problemy osobiste
          jego i moje, które nie sprzyjają życiowej rewolucji. Przyzwyczajenie
          (to w końcu druga natura człowieka) - niestety również do
          istniejącego stanu rzeczy i wiek w którym nie ma się już złudzeń, że
          nowy związek to rozwiazanie problemów... Tzn. rozwiązanie jednych i
          pojawienie się innych nowych, które pewnie dałoby się rozwiązać, ale
          trzeba je przetrwać. Kredyt hipoteczny silniejszym węzłem niż
          małżeństwo...
    • annamariamuff Re: zabiłam miłość 21.11.07, 13:39
      saa-na rozumiem Cie jestem w podobnej sytuacji u nas narazie jest
      tylko przyjazn. Choc zblizamy sie niebezpiecznie do czegos innego .
      Zdaje sobie z tego sprawe ale narazie nie potrafie i nie chce
      zrezygnowac ze spotkan z nim.
      Czasami sama sobie tlumacze ,ze fakt ,ze dotyka moich wlosow lub
      bierze mnie za reke to takie tylko przyjacielskie gesty.
      Moze tak byc i moze zimny prysznic by mi sie przydal wyczuwam chyba
      jednak ,ze jest inaczej.
      Takie kuszenie losu.W moim malzenstwie brakuje seksu i wiem ,ze to
      co mnie przyciaga do niego to chemia.Dodatkowo jest fajnym
      czlowiekiem.Tylko ,ze takie polaczenie moze zaowocowac czyms wiecej.
      Troche nieskladny jest ten post .Ja mam dodatkowo dzieci on jest
      wolny, bezsensu to wszystko.
    • krissdevalnor100 Re: zabiłam miłość 22.11.07, 17:28
      No cóż, ja akurat nie zazdroszczę dylematu. Obojętne jednak, co było. Najważneijsze to TRZYMAĆ SIĘ SWOJEJ DECYZJI.
      Nie ma nic gorszego niż podjęcie decyzji tego typu, aby się zadręczać, rozpamiętywać, pompować uczucia do niedoszłego kochnka a jego samego idealizować. Obecny na codzień i pod ręką mąż, ze wszystkimi prozaicznymi stronami i standardowymi problemami każdego związku- nigdy nei wygra z taką idealną konkurencją.
      Konsekwencji więc i powodzenia teraz życzę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka