Dodaj do ulubionych

Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarciu ???

07.12.07, 15:08
"Świat potrzebuje mężczyzn, którzy odzyskują swoje serca – pisze John Eldredge
w mojej ulubionej książce o mężczyznach „Dzikie serce, tęsknoty męskiej
duszy”. „Skąd bierze się tyle samotnych kobiet, tyle dzieci wychowujących się
bez ojców, tak niewielu prawdziwych mężczyzn? – pyta. – Świat zapełniony jest
karykaturami męskości. Jak to się dzieje, że mężczyźni, zaglądając do swoich
serc, nie odkrywają niczego mężnego, niebezpiecznego, a znajdują głównie
gniew, żądzę i strach? Większość mężczyzn prowadzi życie w cichej rozpaczy. Są
albo bierni, albo gwałtowni. Realne życie przeciętnego mężczyzny wydaje się
odległe o cały kosmos od pragnień jego serca. Nie stacza żadnej bitwy, chyba
że mamy na myśli uliczne korki, narady, kłótnie czy rachunki. Tęskni za
Piękną, ale bez swojego dzikiego i namiętnego serca nie potrafi jej znaleźć,
walczyć o nią ani jej zatrzymać. Choć czuje do kobiety silny pociąg, nie wie,
jak o nią walczyć, ani że w ogóle ma o nią walczyć. Nie ryzykujemy, nie
walczymy i nie ratujemy Ewy. Naprawdę jesteśmy jak drewniane kołki”."

Reszta artykułu tutaj:
partnerstwo.onet.pl/1454660,3500,1,artykul.html
Artykuł ten zainspirował mnie do przemyśleń na temat moich kolegów.
Piszę o nich gdyż wobec siebie mogę nie być obiektywny.
Otóż... wg mnie i mojej żony na ok ... hymm 20 znajomych, stwierdziliśmy, że
mianem faceta, "samca napędzanego testosteronem" w naszych wspólnych oczach
zasługuje może 3-4.

Tylko tych kilku potrafi się zachować jak na facetów przystało. Reszta ...
reszta to takie maminsynki, chłopczyki zdominowane albo przez własnych
rodziców, matki, albo przez swoje dziewczyny, żony, albo w ogóle tacy co
sprawiają wrażenie, że życie im przeszkadza i najlepiej jakby nikt nie kazał
im podejmować jakiejś decyzji w życiu bo się jeszcze spocą od myślenia.

Czyż zatem pytanie "Gdzie się podziali mężczyźni" nie jest bezzasadne ????.
Mam pytanie do wszystkich, zarówno kobiet jak i mężczyzn. Zastanówcie się
chwilę na otaczającymi was facetami. Jakie są wasze spostrzeżenia ?? Czy
faktycznie męskość jako taka podupada ? Czy wg was większości facetom bliżej
do dużego dziecka, myślącej jedynie o zabawie, rozrywce, obawiającego się
podjęcia ważnej decyzji, o zmianie pracy, miejsca zamieszkania, decyzji o
posiadaniu dziecka itd. niż do samodzielnej jednostki na której można polegać
w każdej sytuacji.
???????????????????????????????

Ja osobiście znam 3 może 4 takich facetów. Takich z najbliższego otoczenia o
których mogę powiedzieć coś więcej niż to jak mają na imię oraz ile mają lat.
Trochę mało wg mnie ... nie uważacie ??

Avide
Obserwuj wątek
    • zlosnica100 Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 07.12.07, 15:20
      Ja jestem załamana.Co gorsze to bleden kolo, im bardziej facet
      niewiescieje tym bardziej kobieta chcac utrzymac"poziom" relazji
      dominuje, wtedy mezczyzna jeszcze bardziej oddaje pola.
      • avide Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 07.12.07, 15:27
        A to bardzo ciekawe i trafne spostrzeżenie.
        Tak jakby suma w związku cały czas miała równać się 1. Tyle że to prowadzi
        nieuchronnie do całkowitego zniszczenia męskości w facecie. Efekt... kobieta
        całkowicie przestaje szanować go jako partnera, ona jest chodzącym wrakiem
        faceta, jego marną imitacją, tym samy kobieta sama strzela sobie samobója.

        Czy zatem zważywszy na takie a nie inne czasy kobiety nie powinny na każdym
        kroku doceniać każdy element męskości w facecie ??? Tak by widział co jego
        partnerka w nim ceni i starał się to z siebie wydobywać jak najczęściej by
        zaimponować swojej kobiecie ?????
        Czy tak się da obudzić w nim lwa ???
        • zlosnica100 Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 07.12.07, 15:35
          Oczywiscie masz racje ale do tego trzeba duzej wiedzy i
          dyplomacji.Umiejętnie chwalić, podbudowywac madrze ego to wielka
          sztuka.Zeby nie przesłodzić.ja sie tego ucze i czasem jak kula w
          plot walne.Ponadto kwestia cierpliwoosci i uwarunkowań
          zewnętrznych.Nie łatwo jest mi np; zmienic rolę ze "służbowej" w
          domową.W pracy musze dominowac, musze byc twarda, musze kierowac
          ludzmi, potem spotykam sie z partnerem i;....
          nie raz uslyszalm ;
          - nie komenderuj
          -nie jestem twoim podwładnym
          - nie baw sie w szeryfa
          -terrorystka....
          Ja w role wchodze mimowolnie czesto dlatego ze zachwanie partnera
          jest wyzwalaczem takiej postway niestety :(
        • curiosity Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 07.12.07, 15:49
          przeczytalam ksiazke dzikie serce i zmienila ona bardzo moje
          myslenie o mezczyznach, a takze widze gleboka zmiane jaka zaszla w
          moim mezu po jej przeczytaniu...kobieta, choc moze akceptowac,
          afirmowac, okazywac uwielienie mezczyznie, a tym samym podniesc jego
          poczucie wlasnej wartosci i zachecic do bycia mezczyzna, nie moze
          jemu nadac meskosci. robi to ojciec... ojciec jest wlasciwie chyba
          najwazniejsza postacia w naszym zyciu... jest wzorcem dla swojego
          syna, jest tez pierwszym mezczyzna w zyciu swojej corki...
          przeczytalam ostatnio, ze jesli ojciec nie zaszczepi w swojej corce
          wysokiego poczucia wlasnej wartosci, nie zrobi tego nigdy juz zaden
          inny mezczyzna... i na przykladzie swoim i moich przyjaciolek, moge
          powiedziec, ze to prawda...
          • zlosnica100 Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 07.12.07, 16:01
            Czy nie ma szans na przeprogramowanie?
          • avide Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 07.12.07, 16:47
            Również czytałem choć już kilka lat będzie, mam nawet w domowej biblioteczce.
            Trudna lektura dla myślących.

            Widzisz ... racja kobieta nie nada mężczyźnie męskości. Jednak często nie tyle
            chodzi o nadanie męskość facetowi a ile o nie zabicie w nim faceta który dopiero
            sie budzi.

            Co może powiedzieć 15; 20; czy nawet 25 latek o męskości ??????? NIC !!
            Może mu się wydawać w którym kierunku podążać by stać się facetem. Jednak
            facetem będzie dopiero za kilka lat. Ale takim 100%. Jednak to bardzo ważny
            okres w jego życiu.

            Obecnie mamy ok 35% rozwodów wśród zwieranych małżeństw. Dlatego rola ojca jako
            tego co nadaje charakter swojemu dziecku znacznie marginalizuje się. Jeśli z
            pozostałych ok. 70 % jeszcze tak powiedzmy co drugi się sprawdzi jako mężczyzna
            cóż... szansą dostaje tak naprawdę co 3 dziecko. Te jednak jedna strona.

            Druga jest taka, że kobieta umiejętnie stymulująca faceta może nie nada mu
            męskości ale nie zabije w nim rodzącej się męskości.
            Startujemy w wieku powiedzmy 20-25 lat do wyścigu szczurów. Już na starcie facet
            musi mieć cechy, które kiedyś przysługiwały 35 latkom.
            Kobiety szybciej dojrzewają zwłaszcza psychicznie. Nic dziwnego że między 20 a
            30 rokiem życia często biją na głowę swoich facetów intelektem.
            I teraz popatrz jaki zaczyna działać mechanizm.
            Szybciej rozwinięta kobieta, staje do wyścigu z facetem i wygrywa go. Mężczyzna,
            który na początku KAŻDY jest niepewny swojej męskości to co zaczynało się w nim
            budzić i ugruntowywać żyje w stałym stresie. Czy da radę, musi wszystko
            szybciej, lepiej, mocniej, więcej.
            Bardzo często nie wytrzymuje presji. Gubi się. Zamiast rozwinąć się gaśnie. Taki
            już stłamszony wchodzi w związek małżeński i zaczyna się dramat. Bo kobieta
            oczekuje od niego męskości, decyzyjności, "jaj". Tymczasem on gaśnie coraz
            bardziej. Błyskawicznie idą za tym problemy z libido bo to przecież
            nierozłącznie związane jest poczuciem męskości. Wszystko zaś odbywa się w jego
            głowie.

            Wszystko z czasem często się rozpada. Facet dojrzewa, wchodzi w drugi związek.
            Ale jest wtedy po 30 stce. Wtedy już dorównuje intelektem, mądrością, kobiecie,
            ba nawet zaczyna ją prześcigać. Czyż nie daje do myślenia fakt że jest mędrzec
            (płeć męska), że głowa rodziny to facet ale ten w pełni wieku ??? Jednak taki
            facet musiał mieć szansę dojrzeć, rozwinąć się.

            Dlatego właśnie tak ważne jest umiejętność zrozumienia partnera. I czasami
            zamiast wymagania.. zwyczajnie pochwalić. Nawet jeśli był to trywializm. Kobiety
            w końcu również oczekują, że setki razy będziemy mówić im "kocham cię" a niby to
            takie oczywiste. . Rola ojca w pewnym momencie się kończy, ale jak facet złapie
            prawdziwy męski grunt pod nogami, ... wtedy trudno będzie zachwiać jego męskością.
            tak uważam... może się mylę nie wiem.. :)).

            Pozdrawiam
            Avide
            • aandzia43 Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 07.12.07, 21:39
              Avide napisał:
              > Dlatego właśnie tak ważne jest umiejętność zrozumienia partnera. I czasami
              > zamiast wymagania.. zwyczajnie pochwalić. Nawet jeśli był to trywializm.

              Mój psychor powiedział (a propos) mojego małża: Chwalić, ale bez przesady,
              konkretnie, jak naprawdę jest za co. Nie zagłaskiwać, bo to usypia mężczyznę w
              mężczyźnie.
            • kanapony Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 07.12.07, 21:46
              chyba masz rację
              wśród moich koleżanek coraz więcej (zwłaszcza tych
              inteligentniejszych) rozgląda się za facetami dojrzałytmi, także
              wiekowo - po 30, nawet po rozwidzie (niekoniecznie z dziecmi - tu
              jest małe ale)
              taki mężczyzna to - w domyśle - swoje przeszedł, może dostał już od
              życia i kobiet w kośc, wie czego chce, wie co może dac - nie
              obiecuje gruszek na wierzbie...

              a te głupiutkie znajome (jakoś koleżankami nie mogę ich nazwac, nie
              moja półka, hehehe) to łapią tych ledwie wypuszczonych z domu -
              wymuskanych pięknisiów, zapatrzonych w siebie, szastających
              pieniędzmi dla szpanu... czy to one ich szlifują?

              oczywiście to można i w drugą stronę analizowac...
          • your_and Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 07.12.07, 20:57
            > jest wzorcem dla swojego
            > syna, jest tez pierwszym mezczyzna w zyciu swojej corki...
            > przeczytalam ostatnio, ze jesli ojciec nie zaszczepi w swojej
            corce
            > wysokiego poczucia wlasnej wartosci, nie zrobi tego nigdy juz
            zaden
            > inny mezczyzna...

            Z tą córką to prawda.
            O ile syn może znaleźć wzorzec zastepczy o tyle córka nie znajdzie
            zastępczego źródła pierwszej adoracji...
    • eeela Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 07.12.07, 16:08
      Nie narzekam na mezczyzn w swoim otoczeniu. Znam roznych, z roznych srodowisk, i
      wiekszosc z nich wie, czego chce, potrafi do tego dazyc, mozna na nich polegac.
      Oczywiscie, znam i takich, ktorzy tych cech nie posiadaja. Ale w swoim
      bezposrednim otoczeniu nie widze specjalnie wielu powodow do biadania nad
      upadkiem meskosci.
    • menk.a Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 07.12.07, 16:18
      Kwestia definicji prawdziwego mężczyzny. Zresztą to chyba zależy od
      tego jakimi mężczyznami chcemy i możemy się otaczać. Wszytstko jedno
      czy w relacjach kumpelskich czy jakiś bliskich i zaawansowanych. Ten
      kto nam nie podchodzi po prostu idzie w cień, staje się
      przeźroczysty i nie wart zawracania głowy.;)
      • zlosnica100 Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 07.12.07, 16:29
        Dlatego tyle fajnych kobiet jest samotnych.
        • menk.a Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 10.12.07, 17:42
          Ot fortuna kołem się toczy..;))
    • yoric Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 07.12.07, 16:39
      Zgadzam się.

      A feministki jeszcze bardziej kręcą bat na same siebie. Chcą dorównać facetom i
      nie być zdominowane - i osiągają to tylko po to by odkryć, że takich
      niedominujących facetów nie ma za co podziwiać; tacy faceci przestają ich pociągać.

      Pozdrawiam
      • kawitator Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 07.12.07, 17:16
        W moim środowisku takich facetów jest na kopy. Twarde som ,ostre z pasjami
        Większość osiągnęła spory sukces życiowy Wskaźnik rozwodów gdzies koło 2 % a
        przecież my już nie młodziki. Nie ma problemu ze skompletowaniem załogi na jacht
        czy grupy na spotkanie przy piwie. Równie dobrze miożemy pójść pojechać,
        połynąć w męskim gronie jak z naszymi piękniejszymi połówkami Tylko nasi synowie
        mają kłopot jak by tu nam dokopać i wybić się na męską samodzielność

      • justysialek Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 08.12.07, 23:33
        Ale czy zdominowana, uległa kobieta to PRAWDZIWA kobieta? Może ona też nie jest
        "kobieca", bo nie może naprawdę rozwinąć swojej kobiecości - jedynie
        podporządkowuje się męskiej wizji własnej płci. Czy koniecznie jedna strona
        (czyli jak zawsze kobieta) naprawdę MUSI porzucić "siebie", aby druga osoba
        mogła "siebie" odnaleźć?!
        Przerażająco smutny wniosek.
        • yoric Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 09.12.07, 01:20
          To zupełnie, zupełnie nie tak.

          Nie wiem skąd wzięła się interpretacja "kobieta musi się poświęcić dla faceta".
          Chodzi o to, że sama kobieta nie będzie szczęśliwa przy partnerze, który nie
          jest silny i zdecydowany - ponieważ tak jest uformowana jej psychika. Natomiast
          siłę i zdecydowanie partnera będzie postrzegać przede wszystkim względem
          własnych odpowiednich cech.

          Pozdrawiam
          • justysialek Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 09.12.07, 13:20
            yoric napisał:

            >To zupełnie, zupełnie nie tak.
            > Nie wiem skąd wzięła się interpretacja "kobieta musi się poświęcić dla faceta".


            Może stąd...?:

            "yoric 07.12.07, 16:39 Odpowiedz

            Zgadzam się.A feministki jeszcze bardziej kręcą bat na same siebie. Chcą
            dorównać facetom i
            nie być zdominowane - i osiągają to tylko po to by odkryć, że takich
            niedominujących facetów nie ma za co podziwiać; tacy faceci przestają ich pociągać."

            Czyli mam nie być równa i dać się zdominować?
            Po ch...rę to napisałeś?
      • anais_nin666 Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 09.12.07, 22:27
        yoric napisał:
        (...) feministki jeszcze bardziej kręcą bat na same siebie. Chcą dorównać
        facetom i nie być zdominowane - i osiągają to tylko po to by odkryć, że takich
        niedominujących facetów nie ma za co podziwiać

        Kobieta Yoric musi dorównywać mężczyźnie? Serio? Sama w sobie nie jest
        wartościa;)? Sądziłam, że kobieta pragnie, by zauważono, że nie musi dorównywać,
        bo fakt, iż jest kobietą nie sprawia, że jest gorsza. Chce miec jedynie te same
        mozliwości co facet. A to 2 różne sprawy.
        Druga sprawa - dominacja w obie strony kastruje.
        Czy dominujący facet jest godzien podziwu? Sądziłam, że kobiety szanują mądrych
        facetów, mających swoje zdanie. Mądrośc, a dominacja to 2 rózne sprawy. Mądry
        facet dyskutuje, pertraktuje nie narzuca. Taki ma szanse na szacunek i pożądanie.
        Trzecia kwestia - feministka (przeciętna) nie pragnie dominowac faceta. Pragnie
        w nim widzieć parntera. Człowieka, z którym może porozmawiać, pójśc do łóżka,
        faceta, który nie będzie jej udawadniał, iż fakt, że ma siusika oznacza, że
        posiadł receptę na życie;)

        Naprawdę, gdy facetom zabiera się zabawki typu władza (np. nad kobietą) tracą
        pewnośc siebie i sa jak balony, z których spuszczono powietrze? Jesli tak to
        kiepska w nich drzemała męskość;)

        Co do pytania Avide - wokół mnie sporo facetów, dla których warto zgrzeszyć. Nie
        zauważyłam upadku męskości, raczej jej wzrost. Przy czym dla mnie męskość to nie
        strojenie piórek i piwo w pubie z kolegami;)

        Mężczyzn bojących się własnego cienia zawsze było sporo. I teraz, i 100 lat
        temu. Pantoflarzy, co dokumentuje literatura, także nie brakowało.
        Może teraz facetom trudniej się odnaleźć, gdy mają świadomośc, że nie oni
        dzierżą władzę (nie w 100%), ale sądzę, że minie jakiś czas i też sie odnajdą w
        nowym świecie bez szkody dla swego ego.
        • avide Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 10.12.07, 11:32
          anais_nin666 napisała:
          Co do pytania Avide - wokół mnie sporo facetów, dla których warto zgrzeszyć.
          Nie zauważyłam upadku męskości, raczej jej wzrost. Przy czym dla mnie męskość to
          nie strojenie piórek i piwo w pubie z kolegami;)



          Anais... facetów dla których warto zgrzeszyć zawsze było na pęczki. Wszystko
          zależy jak to postrzegasz. Bo widzisz dla mnie kobiet dla których warto
          zgrzeszyć też jest sporo, są nawet takie dla których warto byłoby zagrać va bank
          by "zgrzeszyć" z nią choć ten jeden raz. zaś kobiety z którymi chciałbym
          spędzić resztę życia i grzeszyć sobie z nimi przy okazji again and again, and
          again to już wcale tak wiele nie ma.

          Strojenie piórek w pubie z kolegami to właśnie dla mnie jedna z tych anty-cech.
          Choć i to zależne, bo jest zasadnicza różnica czy stroisz piórka by zdobyć
          kobietę na punkcie której "odleciałeś" czy jest to co tygodniowe rytualne
          strojenie stroszenie piórek w wiadomym celu.

          pzdr.
          Avide
          • anais_nin666 Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 10.12.07, 15:34
            avide napisał:Anais... facetów dla których warto zgrzeszyć zawsze
            było na pęczki

            Zgrzeszyć włóż w cudzysłów Avidku:D Wówczas nabierze znaczenia tego
            jakie ja mu nadałam, czyli nie przelotnej przygody, a czegoś
            znacznie więcej.
            Zresztą grzeszenie w sensie przygody też jest milsze z kimś
            konkretnym, a nie z trokiem od kalesonów:)
            • avide Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 10.12.07, 17:03

              "Avidek" nie musi wkładać nic w cudzysłów.. :))) Wkładać można ale co innego i
              gdzie indziej.. tak a propos "wkładania" :)))

              Zaś sens jaki temu nadałaś ... wiesz ... :)) można by z tym polemizować :)).

              A co do grzeszenia tak na koniec...

              "> Zresztą grzeszenie w sensie przygody też jest milsze z kimś
              > konkretnym, a nie z trokiem od kalesonów:)"

              No jasne i oczywiste :)). Nie mniej kawa prawie wylądowała na monitorze ze
              śmiechu po przeczytaniu tegoż zdania :)).
              "Trok od kalesonów" ... Boskie :))))

              pozdrawiam
              Avide.
    • bomba44 Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 07.12.07, 20:23
      Czy ktoś mógłby podać mi oryginalny tytuł tej książki?
      • avide Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 10.12.07, 10:08

        Ja miałem na myśli tą pozycję:
        merlin.pl/frontend/browse/product/1,345524.html
        Pzdr.
        A.
    • bomba44 tylko samcy napedzani testosteronem? 07.12.07, 20:46
      Moim zdaniem nie ma jednej słusznej definicji męskości. Ja bym odwrócił Twoje
      pytanie, i zapytał:

      Czy jedynie ktoś, kto zachowuje się jak (jak piszesz:) "samiec napędzany
      testosteronem" zasługuje na miano prawdziwego mężczyzny?

      A co z mędrcami, spiskowcami, przedsiębiorcami... Czy sam fakt, że nie są
      impulsywni, że mają ogładzoną powierzchowność, dochodzą do swoich celów
      okrężnymi drogami, czy zważają na innych sprawia, że nie zasługują na miano
      mężczyzn?

      I dalej piszesz: "większości facetom bliżej do dużego dziecka, myślącej jedynie
      o zabawie, rozrywce, obawiającego się
      podjęcia ważnej decyzji, o zmianie pracy, miejsca zamieszkania, decyzji o
      posiadaniu dziecka itd."

      Czy według Ciebie myślenie o zabawie i rozrywce to zaprzeczenie męskości? Bo
      według mnie nie.
      Czy dla Ciebie częste decyzje o zmianie pracy, miejsca zamieszkania i posiadaniu
      dziecka to wyznacznik męskości? Bo dla mnie nie.

      Nie do końca rozumiem Cię w tym poście Avide. Możesz wyjaśnić?

      Pozdrawiam,
      • zbigniew_zasadniczy Re: tylko samcy napedzani testosteronem? 07.12.07, 21:01
        Zasadniczo zapewne on sam siebie nie rozumie. Rzuca coraz genialniejsze teorie tłumaczące życie, a każda jest ta najlepsza.

        Z powyższego zrozumiałem tyle, że jeśli śmierdzą mi skarpetki, to jestem samiec i mam powodzenie.
        • glosatorr Twoja Definicja prawdziwego mężczyzny... 07.12.07, 21:16
          No właśnie: jakie są Wasze definicje prawdziwego mężczyzny?
          Taki wzorzec.... jak w Sevres :-))

          Bo jak się o czymś dyskutuje to trzeba wiedzieć o czym (lub o kim).

          Dla jednego (tu ukłon) ideałem prawdziwego mężczyzny będzie facet, który zębami
          łamie podkowy, pierdnięciem rozpala ognisko podczas huraganu, litr wódki pije
          haustem i potem jeszcze będzie mógł pokonać kanał La Mans, przelatuje wszystko
          co ma dwie dziurki między nogami, myje się tylko jak jest pora deszczowa, goli
          się nożem i potrafi zdzierając skórę z lwa dyskutować o dziełach Prousta.

          Dla kogoś innego mężczyzną jest dobry ojciec i mąż, dla kogoś innego ktoś taki,
          kogo ktoś inny nazwie debilem.

          Myślę więc, że fajnie będzie jak każdy z piszących tutaj napisze - jaka jest
          jego (jej) definicja prawdziwego mężczyzny.
          Można przy okazji napisać, jaki jest ideał prawdziwej kobiety - może wtedy
          dyskusja wkroczy na włąsciwe tory?
          • kawitator Re: Twoja Definicja prawdziwego mężczyzny... 07.12.07, 21:43
            Będę pierwszy z racji wieku podeszłego
            Ponieważ jako prawdziwy facet jestem leniwy to zacytuję swój tekst który już
            kiedyś popełniłem na tym forum
            To jest moje rozumienie męskości i prawdziwego faceta


            Facet nie musie się spełniać ani nie musi mieć Facetem trzeba być W zależności
            od wieku te wymagania są różne . Chłopaczek aby być facetem przede wszystkim nie
            może być babą. Chłopkom nie trzeba tłumaczyć co to znaczy a kobitkom nie powinno
            się tłumaczyć bo mogły by się pochlastać jak by zrozumiały jakie cechu uważa się
            typowe dla dziewczynek. Dorastający facet przede wszystkim musi się zmierzyć ze
            swoimi autorytetami Ojcem czy w przypadku jego braku z kimś kto pełni te rolę.
            Mało się zmierzyć! Pokonać go! Znaleźć pole na którym będzie lepszy. Musi to
            zostać uznane prze obie strony. To musi być prawdziwe. Żaden fałsz nie
            przejdzie. Nie jest to proste wiem bo byłem po jednej i drugiej stronie Takie
            takie symboliczne pasowanie na faceta po którym obaj ojciec i syn mogą jak równy
            z równym pójść na wódkę. Niektórzy z powodów braku ojca lub dominacji matki w
            rodzinie nie dokonują tego nigdy i włóczą się potem po świecie takie
            niedorobione facety Piotrusie Pany, metroseksualni lub damscy bokserzy.
            Bycie dorosłam facetem niesie za sobą dalsze wymagania Trzeba być
            odpowiedzialnym, pracowitym, dzielnym, mieć serce dla rodziny i być twardym dla
            świata. Trzeba mieć zasady i ich przestrzegać Trzeba w życiu kierować się
            wyższymi celami a nie swoim egoizmem. Trzeba być dobrym, naprawdę dobrym w tym
            co się robi. Można być dobrym chirurgiem i dobrym stolarzem czy cieślą Ta
            konieczność wywołuje czasami niezrozumiałe dla kobitek działania jak uzyskanie
            mistrzostwa europy w modelach latających na uwięzi
            Wymagań tych jest o wiele więcej niektóre zrozumiałe dla kobitek niektóre nie .
            Facet dojrzały lub nawet przejrzały też nie ma lekko Powinien osiągnąć mądrość,
            dystans do siebie i świata Bycie facetem to ciągła walka o osiągniecie ideału i
            ciągły strach ze nie da rady.
            Tak więc bycie facetem nie zawsze łączy sie z posiadaniem rodziny Aby być
            facetem trzeba mieć JAJA w sensie który wyjaśniłem Może wiec nim być mały
            chuderlawy intelektualista, mięśniak, pedał a nawet w szczególnych przypadkach
            kobitka. I
            • glosatorr Re: Twoja Definicja prawdziwego mężczyzny... 07.12.07, 21:46
              Kawi - szacunek i respekt :_)) Bardzo dobry tekst - mi się podoba ;))
            • aandzia43 Re: Twoja Definicja prawdziwego mężczyzny... 07.12.07, 21:52
              Kurde, Kawi, tym razem: tys prowda i cała prowda!
              Buźka! :-)))))))))))))))))))))))))))))))
          • justysialek Re: Twoja Definicja prawdziwego mężczyzny... 08.12.07, 23:45
            Dla mnie prawdziwy mężczyzna to m.in. ktoś, kto nie musi nad nikim dominować,
            nikogo upokarzać, nikim rządzić, ani nikomu udowadniać, że jest silniejszy, czy
            lepszy (szczególnie słabszym!), żeby poczuć się dobrze, poczuć się facetem.
            To samo właściwie tyczy się prawdziwej kobiety.
            • zelm71 Re: Twoja Definicja prawdziwego mężczyzny... 09.12.07, 12:24
              A ja wbrew innym opiniom uważam że prawdziwy mężczyzna jednaj musi
              być dominatorem ale nie tyranem.
              • ilragazzo Re: Twoja Definicja prawdziwego mężczyzny... 10.12.07, 10:13
                > A ja wbrew innym opiniom uważam że prawdziwy mężczyzna jednaj musi
                > być dominatorem ale nie tyranem.

                Ale nad kim Ci dominatorzy bedą dominować? Nad innymi mężczyznami-
                dominatorami? Możesz mi to przybliżyć?
                • justysialek Re: Twoja Definicja prawdziwego mężczyzny... 10.12.07, 10:37
                  ilragazzo napisał:

                  > Ale nad kim Ci dominatorzy bedą dominować? Nad innymi mężczyznami-
                  > dominatorami? Możesz mi to przybliżyć?
                  >

                  Nad kobietami.
                  Oczywista oczywistość ;-)

                  Swoją drogą to bardzo wygodne podejście: Ja muszę dominować, bo inaczej nie będę
                  sobą! Muszę rządzić, robić to, na co ja mam ochotę, bo inaczej będę stłamszony,
                  "wykastrowany" i to ty tego będziesz żałowała.
                  Przecież to czysty egoizm... i każdy tak może powiedzieć, również kobieta!:
                  Jaśli ja nie będę mogła robić tego, co chcę, bo muszę się liczyć ze zdaniem
                  partnera, to nie będę naprawdę sobą, nie będę wolna!
                  Tutaj zahaczamy o kwestie partnerstwa, wyrozumiałości, współżycia z drugą osobą,
                  w ogóle współżycia w społeczeństwie.
                  • ilragazzo Re: Twoja Definicja prawdziwego mężczyzny... 10.12.07, 11:10
                    justysialek napisała:

                    > Nad kobietami.
                    > Oczywista oczywistość ;-)
                    >
                    > Swoją drogą to bardzo wygodne podejście: Ja muszę dominować, bo
                    inaczej nie będ
                    > ę
                    > sobą! Muszę rządzić, robić to, na co ja mam ochotę, bo inaczej
                    będę stłamszony,
                    > "wykastrowany" i to ty tego będziesz żałowała.
                    > Przecież to czysty egoizm... i każdy tak może powiedzieć, również
                    kobieta!:
                    > Jaśli ja nie będę mogła robić tego, co chcę, bo muszę się liczyć
                    ze zdaniem
                    > partnera, to nie będę naprawdę sobą, nie będę wolna!
                    > Tutaj zahaczamy o kwestie partnerstwa, wyrozumiałości, współżycia
                    z drugą osobą
                    > ,
                    > w ogóle współżycia w społeczeństwie.

                    No jakby nie interpretować, to teza z dominatorami jest bzdurą. W
                    kontekście dominacji nad kobietami - Justysialek całkowicie się z
                    Tobą zgadzam. Jeśli drugim wariantem będzie dominacja nad innymi
                    mężczyznami, to logicznie rzecz biorąc "prawdziwych" mężczyzn można
                    by nazwać tylko tych tzw. osobników "alfa", którzy stanowią jakiś
                    mały (5?) procent populacji.

                    Zelm chyba pomylił(a) własne wyobrażenia o idealnym partnerze z
                    obiektywną oceną rzeczywistości... ;-)
                • your_and Re: Twoja Definicja prawdziwego mężczyzny... 10.12.07, 10:41
                  > Ale nad kim Ci dominatorzy bedą dominować? Nad innymi mężczyznami-
                  > dominatorami? Możesz mi to przybliżyć?

                  W przyrodzie gdzie miedzy ssakami istnieją wiezi społeczne
                  najcześciej kopuluje z samicami "samiec dominujący" czyli
                  najsilniejszy w swojej grupie, który dołoży i przepędzi od samic
                  innych samców słabeuszy o watpliwych genach.
                  • ilragazzo Re: Twoja Definicja prawdziwego mężczyzny... 10.12.07, 11:18
                    To ma sens z punktu widzenia ewolucji, ale nasz system społeczny
                    wypracował nieco inne zasady, nieprawdaż? Przynajmniej w teorii.
                    Odpędzamy innych samców tylko od jednej samicy (monogamia) i raczej
                    nie porzucamy samic (a samice nas ;-) ) po upływie "wieku
                    reprodukcyjnego"...

                    Idea samca dominującego we współczesnym społeczeństwie wydaje mi się
                    takim samym anachronizmem jak "twardy" i "dominujący" szef w
                    korporacjach...

                    ... co oczywiście nie przeczy faktom, że kobiety mogą o takich
                    mężczyznach marzyć i tylko o nich myśleć jak o "prawdziwych". Jednak
                    siłą rzeczy, dostęp do takich będą miały tylko niektóre (odpowiedni
                    odsetek populacji) samice...
                    • yoric Re: Twoja Definicja prawdziwego mężczyzny... 10.12.07, 20:18
                      Idea może i jest anachronizmem, jednak nas biologiczny bagaż nie wziął się z
                      ostatniej dekady, tylko z kilkuset tysięcy lat ewolucji. W związku z tym kobiety
                      są biologicznie zaprogramowane, by reagować na pewne cechy kojarzone z
                      'męskością' - pewność siebie, zdecydowanie, charyzma, przywództwo, siła
                      fizyczna.Faceci wykazujący te cechy mają automatycznie większe powodzenie u kobiet.
                  • glosatorr Re: Twoja Definicja prawdziwego mężczyzny... 10.12.07, 12:04
                    > W przyrodzie gdzie miedzy ssakami istnieją wiezi społeczne
                    > najcześciej kopuluje z samicami "samiec dominujący" czyli
                    > najsilniejszy w swojej grupie, który dołoży i przepędzi od samic
                    > innych samców słabeuszy o watpliwych genach.

                    Masz rację - w świecie zwierząt tak jest. Ale czy to się przekłada
                    na świat ludzi? Wątpię.
                    Już pierwszy element - co to znaczy samiec dominujący?
                    To taki, który pokona oddział prewencji z motopompą? - chyba nie.
                    No to typowym biznesman z kupą kasy, mercem i willą? - no ile on
                    tych samic zapłodni? Jak patrze na niektórych kolegów o takich
                    parametrach - to widzę tylko jedną oficjalną żonę (czyli matkę dla
                    jego dzieci) i parę kochanek z doskoku (których nie zapładnia - za
                    seks im płci - prezentami lub pracą) - więc czym on dominuje? Tu
                    raczej widze prawo podazy i popytu.

                    Dominacja Intelektutalna? - o tu można podyskutować - kto ma jaką
                    inteligencję i jeszcze jak potrafi się nią posługiwać. Ale czy
                    samice człowieka wybierają najmądrzejszych?

                    Dominująca pozycja społeczna? - czyli władza. No tu można też
                    podyskutować, czy ktoś kto ma władzę ma dostęp do większej ilości
                    samic? Czy jest przez to bardziejn seksowny? Od razu mi sie nasuwa
                    przykład Leppera i Łyżwińskiego...

                    W naszym ludzkim stadzie nie dominacja jest elementem premiującym
                    samca. Pojęcie siły tez jest pojęciem umownym - w zależności od
                    stada - najsilniejszy samiec, to taki, który nie wywalczył sobie
                    pozycję, ale który został wyznaczony do tej roli. No i czy jak już
                    jest tym dominującym nad innymi samcem, to kobiety nie mają prawa
                    głosu? Ciągle czytam o tych elementach premiujących samca ale
                    milczeniem widze zbywane jest to, iż faktem znaczącym jest to, iż to
                    KOBIETA WYBIERA FACETA i choćby facet był Najsilniejszy,
                    Najbogatszy, Najmądrzejszy i Najprzystojniejszy - to kurcze kobieta
                    może takiego wybrać, ale nie musi. Dlatego takie pisanie o genach
                    (kto bada geny faceta nim go wybierze? - a która kobieta pyta się
                    przysżłego wybranka o częstych chorobach występujących w rodzinie?),
                    dominacji nad samicami - zaczyna mnie już śmieszyć.

                    Bo coraz więcej jest samic dominujących nad samcami, coraz cześciej
                    kobiety potrafią wyłowić faceta niedocenianego w stadzie bo jest
                    bardziej bystra i np. ceni nie posiadanie kasy czy dowcip i
                    inteligencję, ale np. zdolność do podejmowania decyzji albo spokój i
                    stabilność emocjonalną. Tak więc byłbym bardzo ostrożny w powielaniu
                    takich behawiorystycznych teorii doboru naturalnego. Kobiety to nie
                    stado wyposzczonych samic, które czekają tylko kto by je pokrył i
                    miał z nimi potomstwo, a te nasze samce też nie są skore do
                    posiadania jak największej ilości dzieci z jak największa ilością
                    samic. Coraz częściej trzeba faceta podejść by się zgodził mieć
                    dziecko :-)
                    Więc co teraz ewolucja premiuje? Hę?
                  • minsi Re: Twoja Definicja prawdziwego mężczyzny... 10.12.07, 17:10
                    samiec alfa nie jest najsilniejszy, ale ma najwiekszą charyzmę właadzy.
                    najsilniejszy jest samiec beta
                    przynajmniej u wilków
        • avide Re: tylko samcy napedzani testosteronem? 10.12.07, 11:20
          ZASADNICZO to za każdym razem pisze moje przemyślenia, które poddaję do dyskusji
          nie zastrzegając sobie patentu, że to jedyna właściwa droga postępowania czy
          myślenia.

          ZASADNICZO to masz problem, (poważny) czytania ze zrozumieniem.

          Zrobię wyjątek dla ciebie Zbyszku i napisze czemu tak a nie inaczej napisałem
          powyżej.

          Przykład nr1.
          Kolega z firmy. 34 lata. W wieku ok 25 lat zrobił dziewczynie niespodziankę i
          odwiedził ją bez wcześniejszego zapowiedzenia. Cóż... nakrył ją w łóżku z
          facetem. Od tamtej pory jedynie na czym mu tak naprawdę zależy to piłka nożna,
          impreza z kumplami w sobotni wieczór i przelecieć jakąś "dupeczkę". W pracy
          wiecznie zmęczony, nic sobą nie reprezentuje a ma aspiracje na posady
          dyrektorskie. Wieczny chłopiec. Ma dziewczynę... żal mi jej. Na wszelkie rozmowy
          o rodzinie dzieciach itp, widzę przerażenie w jego oczach i stwierdzenia że
          skoro tylu jego znajomych się rozwiodło to po co zakładać rodzinę ??
          Całkowity brak "jaj" jak dla mnie. Gdzieś kiedyś ktoś mu zrobił kuku i teraz
          głowa w piach i niech się dzieje.

          Przykład nr 2.
          Znajomy. Żonaty, był ... na szczęście. Kobieta, lepiej wykształcona, lepiej
          zarabiającą. On, wieczny utrzymanek. Najpierw mamusi, później zony. Nawet
          mieszkając z żoną zdarzały mu się dzienne kilkugodzinne rozmowy z "mamusią". Gdy
          żona była w ciąży, straciła pracę, została oskarżona o nieodpowiedzialność itp.
          bo z czego będą żyli ?? jak mogła na to pozwolić itp. Zamiast jej pomóc,
          rozwiódł się z nią. Zupełny brak własnej woli, brak jakichkolwiek ambicji, brak
          honoru, czegokolwiek. Takie w sumie nie wiadomo co płci męskiej.

          Przykład nr3
          Kumpel ze szkolnych lat. Całkowicie zdominowany przez dziewczynę. Nie potrafi
          samodzielnie podjąć decyzji prawdopodobnie nawet o pierdnięciu. Całkowicie
          ubezwłasnowolniony. Cokolwiek z nim załatwić, na cokolwiek się umówić nie ma
          szans. Bo więcej kręcenia przy tym że nie wie, że się zastanowi, że musi
          pomyśleć. Wryyy. Ilość "jaj" = 0 Jak dla mnie oczywiście. Bo co to za facet
          który nie potrafi podjąć prostej decyzji ?? Któraś z czytelniczek chciała by
          takiego za męża ??? A wszystkie przecież chcecie mieć FACETÓW !!!!.

          Przykład nr4.
          Kolejny chłopiec wiecznie nie potrafiący zdecydować się czego właściwie od życia
          chce. W końcu zdecydowała za niego jego dziewczyna. Spakowała siebie i jego i
          pojechali na wyspy. Żyją sobie powoli, on akceptuje wszelkie jej pomysły na
          życie nie wystawiając własnych postulatów. Jest grzeczny, potulny żyją sobie we
          względnej harmonii. Ciekawe jak długo jeszcze będzie znajdował uznanie w oczach
          dziewczyny, nota bene fajna kobieta, silny charakter, niezależny.

          Takich przykładów mógłbym mnożyć więcej. O tym właśnie panie "zasadniczy" piszę
          i to mnie zastanawia. Skąd to się bierze, że tak wielu w moim przynajmniej
          otoczeniu z tego co obserwuję jest tak słabych. I bynajmniej nie chodzi mi tu o
          fizyczność, bo męskość to przede wszystkim cecha charakteru, osobowość jak dla
          mnie. Czy to problem naszych czasów czy to standard powtarzany od lat.

          Wszyscy są w wieku między 22-35 lat. Wszystkich kobiety-rówieśniczki
          charakterem, decyzyjnością, osobowością biją na głowę. Takich związków w
          których to mężczyzna jest tą ostoją jest jak na lekarstwo. Podkreślam, że mam na
          myśli związki młode. Pary przed trzydziestką. Jednak skoro teraz już tak wygląda
          ich życie jak myślisz co będzie za 10-15 lat ??????

          Znamienne było jak dla mnie co w tym wątku napisał Kawi.
          Cytuję: "Tylko nasi synowie mają kłopot jak by tu nam dokopać i wybić się na
          męską samodzielność"
          Wiesz czemu ??? bo on i jego rówieśnicy to faceci z zupełnie innych czasów.
          Można się z nim często nie zgadzać, jednak jednego nie można mu/im odebrać.
          Zdecydowanych wyrobionych poglądów, własnego niezależnego zdania którego się nie
          boi i umie go bronić, pasji itd.

          Oczywiście to zależy również od charakteru danego człowieka jednak On i jego
          rówieśnicy dorastali w trochę innych czasach. Było im na pewno łatwiej
          ugruntować swoją pozycje jako faceta. Bo presja, konkurencja oczekiwania były na
          pewno mniejsze. Nieważne. ukształtowali się tak a nie inaczej i teraz ich
          synowie maja twardy orzech do zgryzienia ale i w pewnym sensie przykład do
          naśladowania.

          Piszę "jego rówieśnicy" gdyż mój ojciec też jest z tej półki wiekowej :)) i wiem
          jak czasami muszę się nagimnastykować żeby "staruszkowi" pokazać, że mimo całego
          szacunku do jego osoby jego czas jako faceta nr 1 w tej rodzinie powoli mija i
          pora ustąpić miejsca młodej krwi. :)) Na szczęście udaje się, coraz częściej :)).

          Mam nadzieję, że się trochę rozjaśniło.

          Pozdrawiam.
          Avide
    • zelm71 Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 07.12.07, 22:34
      Jaka jest definicja prwdziwego mężczyzny?
      Nie chodzi mi o defincję książkową tylko o Waszą?
      Że ma odpowiadać za własne decyzje? To za mało? To tylko jeden punkt.
      • aandzia43 Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 07.12.07, 22:43
        Zelm, nie miotaj się po wątku, tylko przeczytaj klasyka Kawiego parę linijek wyżej.
        • zelm71 Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 07.12.07, 23:25
          OK. Mokso miiiiii
    • zelm71 Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 07.12.07, 23:56
      A co myślicie o teorii (mojej), że faceci i kobiety to czasami
      tzw. "dostosowywacze"?
      Są np. typowo męscy ale nie rozumiejąć intencji drugiej osoby
      zachowują się wbrew własnej woli. A czasem wbrew woli drugiej osoby -
      źle odczytane intencje i robią z siebie "pokrakę". Dostosowują się
      do sytuacji - dlatego nazywam ich "dostosowyczami".
      Ona nie rozumie jego a on jej.
      Rozmowa potrafi wyczyścić te nieporozumienia i naprawic relacje.
      To nie książkowa teoria tylko moja.
      Może inni mają inaczej.
      Może opowiadam banialuki ale tak było w naszym przypadku.
      • azmb Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 10.12.07, 11:18
        Ja jestem prawdziwą kobietą i zarazem prawdziwym mężczyzną:).
        Mówiąc serio: prawdziwy mężczyzna- pradziwa kobieta to istota, która
        jest człowiekiem przez duże C. Wtedy cechy płci nie niosą za sobą
        piętna "lepszych" lub "gorszych" , są tylko różnicami biologicznymi.
        Koniecznymi chyba (?) dla istnienia ludzkości.
    • p_k_79 Avide.. 10.12.07, 11:37
      Co to znaczy "zachowywać się jak na faceta przystało" w naszych
      czasach, kiedy część Kobiety nie znosi postawy innej niż
      równouprawnienie (czyt. ONA podejmuje decyzje za siebie i za Niego).
      Człowiek, to taka istota, która musi się przystosowywać do zmiennych
      warunków, by móc przekazywać swoje geny..
      • glosatorr Re: Avide.. 10.12.07, 12:10
        p_k_79 napisała:


        > Człowiek, to taka istota, która musi się przystosowywać do
        zmiennych
        > warunków, by móc przekazywać swoje geny..


        Czy w związku z powyższym, w dobie globalnego ocieplenia - facet ma
        być zdolny do bzykania i w ten sposób przekazywania genów przy -20
        st.C w zamieć i jednocześnie mieć tę zdolność przy +40 st. C w
        skwarze? I kurcze zadam jeszcze jedno pytanie: co wy tak z
        przekazywaniem tych genów? Myślicie chłopy, że te Wasze geny są
        dominujące? A co z genami kobiety, hę? I czemu w teorii
        przekazywania genów jakoś dziwnie się przemilcza fakt, że jak facet
        ma jedno, góra dwoje dzieci i to ze ślubną - to jest to jego
        maksimum?
        Czemu więc w kraju, gdzie w RM głosi się teorię, że każde pożycie ma
        służyć zapłodnieniu - ten świat samców Alfa tak drze japki, że to
        zamach na ich możliwość decydowania kiedy, z kim i jak mieć dziecko?

        Kurcze... zastanawiam się, że niby mamy równouprawnienie, ale o
        przekazyuwaniu genów piszą tu prawie wyłącznie panowie a Panie jakoś
        swoich genów z byle kim nie chca mieszać... czemu? Tak bardzo dbacie
        o rodzaj ludzki?

        To się porobiło :-))
        • p_k_79 Re: Avide.. 10.12.07, 12:29
          Nawet gdybym założyła, ze nie wiesz, o co mi szło, to nie chciałoby
          mi się tej litanii komentować.. wybaczysz, jak rozumiem? Wszak ona
          taka niemęska, za to cholernie babska (>gadatliwość), a miało być o
          Mężczyznach.. ;DD
          • glosatorr Re: Avide.. 10.12.07, 12:54
            p_k_79 napisała:

            > Nawet gdybym założyła, ze nie wiesz, o co mi szło, to nie
            chciałoby
            > mi się tej litanii komentować.. wybaczysz, jak rozumiem?

            Przecież tu nie ma musu - więc czemu miałbym wybaczać albo nie
            wybaczać? Mogłaś też wogóle nie odpowiadać, nie mając nic do
            powiedzenia i tez bym to zrozumiał ;)

            > Wszak ona
            > taka niemęska, za to cholernie babska (>gadatliwość),

            No cóż - z ocenami nie polemizuję.

            > a miało być o
            > Mężczyznach.. ;DD

            Jakie kobiety są na podstawie Twojej wypowiedzi, wniosków nie
            wyciągnę - pozwolisz? :-)
            • p_k_79 Re: Avide.. 10.12.07, 13:32
              Nie od dziś wiadomo, ze Kobietą w Twoich oczach być, to dla mnie
              ostatnie pragnienie, jakie mogłabym pielęgnować;)

              I nie mylmy nie wyciąganie z nie pisaniem ;DDD
              • glosatorr Re: Avide.. 10.12.07, 13:44
                p_k_79 napisała:

                > Nie od dziś wiadomo,

                Od kiedy i skąd wiadomo?
                Ciekawym...

                > ze Kobietą w Twoich oczach być, to dla mnie
                > ostatnie pragnienie, jakie mogłabym pielęgnować;)

                To tówj problem - nie mój ;))

                >
                > I nie mylmy nie wyciąganie z nie pisaniem ;DDD

                Ja nie mylę :-)
                Miłego dnia
                • p_k_79 Re: Avide.. 10.12.07, 14:21
                  Konkretnej daty nie znam, ale ujęłam to wtedy wyraźnie:)
                  Problem to niczyj, bo problemu nie ma:))

                  Miłego:)
        • kanapony Re: Avide.. 11.12.07, 01:21
          > Kurcze... zastanawiam się, że niby mamy równouprawnienie, ale o
          > przekazyuwaniu genów piszą tu prawie wyłącznie panowie a Panie
          > jakoś swoich genów z byle kim nie chca mieszać... czemu? Tak
          > bardzo dbacie o rodzaj ludzki?

          bo faceci sobie ględzą, gdybają i puszą
          a kobiety robią swoje

          ;)
    • glamourous Zgadzam sie, ale.... 10.12.07, 14:50
      Avide pisze ze nie wolno alby kobieta "zabijala mezczyzne w
      mezczyznie". Wszystko pieknie, ale niech ktos mi wskaze gdzie w
      kobiecym zachowaniu zaczyna sie granica pomiedzy "zabijaniem
      mezczyzny w mezczyznie" a zwyklym nie pozwalaniu zeby facet wszedl
      jej na glowe...

      Ciezko to czasem wyposrodkowac... Slabych i uleglych kobiet
      dzisiejsi dynamiczni mezczyzni nie cierpia. Od silnych tez uciekaja.
      Wiec co robic jesli facet ma dominujacy charakter i ma czasami
      tendencje do ciosania kobiecie kolkow na glowie? Czasem przeciez
      trzeba mu porzadnie walnac piescia w stol. To jak stapanie po
      kruchym lodzie : nie dac zdominowac i zachowac swoja pozycje - a
      jednoczesnie nie zabic w takim "hegemonie" faceta...
      • avide Re: Zgadzam sie, ale.... 10.12.07, 16:57
        W pewnym sensie, jak dla mnie, Glam odpowiedziałaś sobie sama w drugim akapicie.
        Cholernie ciężko to wypośrodkować i myślę, że nie ma uniwersalnej granicy, gdyż
        jest ona zależna od osobowości partnerów.
        Jednak samo zdawanie sobie sprawy z istnienia samego zagadnienia to już jakieś
        50% sukcesu bo obserwując partnera można reagować. Wiele razy przegniesz w jedną
        czy drugą stronę ale ważne żeby nie tkwić w czymś nieświadomie.

        Lew Starowicz opisuje przykład pary w której mężczyzna nagle przestał się kochać
        z kobietą. Kobieta nie wiedziała o co chodzi. A chodziło o pierdołę. Mycie ciała
        zaraz po akcie seksualnym. On to odbierał jako uczucie bycia "brudnym" po seksie
        z nim. Trafiało go to bezpośrednio w jego właśnie męskość, jego dumę. A okazało
        się że to było jedno wielkie nieporozumienie bo kobieta wychowana była w kulcie
        czystości i było to dla niej tak naturalne, że po seksie wyskakuje pod prysznic
        jak to, że jutro wstanie słońce.
        Znaleźli consensus... mycie ale po jakiejś chwili po seksie. :))
        Przegięła ona (chyba bym identycznie odczuwał jakby mi zona tak właśnie uciekała
        chwilę po wszystkim), przegiął on (bo mógł z nią pogadać a nie manifestacje
        urządzać)w końcu jednak znaleźli się gdzieś po środku, środku akceptowalnym
        przez obie strony.
        Banalny przykład ale generalnie tak właśnie, każda para metodą prób i błędów
        wyznacza granice. Ważne żeby czynić to świadomie i o tym rozmawiać. Dzielić się
        spostrzeżeniami co kogo wkurza itd.
        Co innego dowalić komuś raz, a co innego kastrować nieświadomie dzień pod dniu.
        Mniej więcej tak się wg mnie Glam wyznacza tą granicę.
        Z resztą to już trochę inna tematyka więc na tym skończę.

        Pzdr.
        Avi.
        • glamourous Re: Zgadzam sie, ale.... 10.12.07, 21:20
          avide napisał:

          > W pewnym sensie, jak dla mnie, Glam odpowiedziałaś sobie sama w drugim akapicie

          To pytanie było trochę z gatunku retorycznych, ponieważ sama zdaje sobie sprawę
          ze to nie jest taka prosta sprawa. Kobieta musi cholernie uważać, żeby
          przywołując faceta (czasem dość ostro) do pionu jednocześnie z czasem nie
          wpędzić go pod pantofel.

          Wymaga to ze strony kobiety wielkiego wyczucia, klasy, oraz tzw. aksamitnych
          rękawiczek, czyli delikatnego i inteligentnego podejścia w egzekwowaniu nawet
          trudnych dla mężczyzny ustępstw :-) Taka mała domowa dyplomacja :-)
    • eudajmonika Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 10.12.07, 15:58
      Avide, to, że taki wzorzec osobowości akceptujesz Ty i Twoja żona, nie oznacza,
      że jest on jedyny właściwy. Śmiało mogę wyobrazić sobie kobietę, której kolana
      nie ugną się na widok "napędzanego testosteronem samca".
      Inna sprawa czy nazwanie kogoś "Samcem" to jest aby na pewno komplement?
      • avide Re: Czy prawdziwi mężczyźni to gatunek na wymarci 10.12.07, 16:41
        eudajmonika napisała:

        > Avide, to, że taki wzorzec osobowości akceptujesz Ty i Twoja żona, nie oznacza,
        > że jest on jedyny właściwy


        KJM - (znasz ten skrót ??) a gdzie ja napisałem, że to jedyny właściwy wrzozec,
        model itp. Kurde no co Ty.... To TYLKO TEZA, można się z nią zgadzać albo nie.
        Na pewno warto przemyśleć bo w części związków może akurat TO być problem
        dlaczego facet udaje, że nie widzi kobiety jak się przed nim rozbiera i udaje że
        nie wie o co chodzi ... robi to bo pewnie jej gorąco. :)))).

        Mam przykład związku bliskich znajomych w którym to kobieta na każdym kroku
        KASTRUJE publicznie swojego faceta, mówiąc przy ludziach że mu się nie chce, że
        to że tamto. Zabija w nim faceta, kawałek po kawałku, ciekawe kiedy umrze ich
        "sypialnia" śmiercią naturalną.

        Pisze o tym z resztą sam Lew-Starowicz w swojej ostatniej książce. Męskośc
        zwłaszcza ta nieugruntowana jest w pewnym sensie tak samo delikatną materia jak
        i kobiecośc. Jedną i drugą można zdusić i w pewnym sensie zabić tą ceche w
        człowieku. Jednak w tym wątku piszemy o męskiej stronie zagadnienia.
        Analogiczny wątek można założyć a propos kobiet.

        Pzdr.
        Avide

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka