al9
07.02.08, 13:22
Mój przyjaciel od wielu miesięcy boryka się z kryzysem swojego
małżeństwa.. Wiele robił aby uratować związek - zmienił pracę,
nawyki, schudł, zabrał zonę na długie wakacje... Niestety - nie
udało się. Pierwszego stycznia żona poinformowała go, że składa
pozew. Bez orzekania o winie.. Stało się. Juz go nie kocha.
W jednej chwili kochajacy mąż zmienił się w nienawidzącego,
ziejącego żądzą zemsty zranionego wieprza..
Rozsądny i kulturalny facet przerzucił wspólne pieniądze na nowe,
juz tylko jego konto... "zasiedział" lepsze auto (są dwa, jedno
nowe), całe 17 lat życia ocenia jako gówno i porażkę, o ciągle
swojej żonie mówi słowami nie nadającymi się tu do cytowania...
I widać że rozwód będzie długi i bolesny...
Jak cienka jest granica pomiędzy miłością a nienawiścią...
A może to nie była miłość?
al