Dodaj do ulubionych

miłość i nienawiść

07.02.08, 13:22
Mój przyjaciel od wielu miesięcy boryka się z kryzysem swojego
małżeństwa.. Wiele robił aby uratować związek - zmienił pracę,
nawyki, schudł, zabrał zonę na długie wakacje... Niestety - nie
udało się. Pierwszego stycznia żona poinformowała go, że składa
pozew. Bez orzekania o winie.. Stało się. Juz go nie kocha.
W jednej chwili kochajacy mąż zmienił się w nienawidzącego,
ziejącego żądzą zemsty zranionego wieprza..
Rozsądny i kulturalny facet przerzucił wspólne pieniądze na nowe,
juz tylko jego konto... "zasiedział" lepsze auto (są dwa, jedno
nowe), całe 17 lat życia ocenia jako gówno i porażkę, o ciągle
swojej żonie mówi słowami nie nadającymi się tu do cytowania...
I widać że rozwód będzie długi i bolesny...
Jak cienka jest granica pomiędzy miłością a nienawiścią...
A może to nie była miłość?
al
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: miłość i nienawiść 07.02.08, 13:37
      Urażona ambicja, utrata wygodnej stabilizacji, strach przed
      zmianami, obniżonej poczucie własnej wartości. Potraktował chyba
      związek jak inwestycję, która musi się zwrócić tj. on się zmienił a
      jej obowiązkiem było przyjąć zmiany pozytywnie. Bo jak to? On się
      starał (w jego mniemaniu) a ona nie chce?! Tyle, że pewnie bilans
      zysków i strat w tym związku dla niej był juz od lat ujemny.
      • your_and Re: miłość i nienawiść 07.02.08, 13:50
        triss_merigold6 napisała:
        > starał (w jego mniemaniu) a ona nie chce?! Tyle, że pewnie bilans
        > zysków i strat w tym związku dla niej był juz od lat ujemny.

        A skąd to takie domniemanie?
        Może po protu jest ktoś inny dla którego straciła głowę i kto
        oferuje jeszcze lepszy bilans?
        Mężczyźni postępują w takim przypaku dużo badziej lekkomyślnie i
        nieprzemyślanie niż kobiety. Bo jak by było z orzekaniem o winie,
        podział majątku mógłby być jeszcze bardziej niekorzystny.
    • your_and zabił policjantów, bo miał problemy rodzinne 07.02.08, 13:54
      I gwałtowniejsza namietność tym cześciej urażona zamienia się w
      nienawiść. Choćby z ostatniej chwili:

      Sieradzka Prokuratura Okręgowa skierowała wczoraj do sądu akt
      oskarżenia przeciwko strażnikowi więziennemu, który 26 marca zabił
      trzech policjantów. Z ustaleń śledztwa wynika, że Damian C. zaczął
      strzelać, bo miał problemy rodzinne i nie umiał sobie poradzić ze
      stresem.
      • your_and trudno mu było zaakceptować rozstanie się z żoną 07.02.08, 13:57
        Nieoficjalnie wiadomo, że trudno mu było zaakceptować rozstanie się
        z żoną.
        rzeszow.naszemiasto.pl/wydarzenia/796476.html
    • zlosnica100 Re: miłość i nienawiść 07.02.08, 13:55
      Nigdzie nie jest powiedziane ze w zwiazek nie
      nalezy "inwestowac"...należy.
      Zieje nienawiscia...ja mysle raczej ze to mieszanka zlosci,
      rozpaczy, zalu...W takich sytuacjach ciezko zachowac dystans.Skoro
      zaczal sie zmieniac dla zony, oznacza to ze zapewne ona podala na
      wstepie powody ktore jej nie pasują, pewnie powiedziala ze on jej
      juz nie pociaga /schudł/, ze za malo zarabia lub za dlugo
      pracuje /zmienil prace/, ze nie poswieca jej czasu /zabral na
      wakacje/...Tylko ze z jej strony byly to jak sie okazuje
      wymowki.Powinna byla x czasu temu odejsc a nie szukac dziury w calym
      i zarzynac chlopa.Nie dziwie sie ze tak zareagowal, dyplomacja w
      takiej sytuacji siada.
      • your_and Lepsza altenatywa 07.02.08, 14:11
        zlosnica100 napisała:
        > Powinna byla x czasu temu odejsc a nie szukac dziury w calym
        > i zarzynac chlopa.Nie dziwie sie ze tak zareagowal, dyplomacja w
        > takiej sytuacji siada.

        Pamiętam wiele wypowiedzi psychologów że kobiety bardzo rzadko
        odchodzą w nicość z powodu zaniku emocji, braku uczuć, seksu (po za
        patologiami, alkoholizm, przemoc) w odróżnieniu od mężczyzn.

        Faceci odchodza jak im coś nie pasuje, brakuje. Kobiety odchodzą
        jeśli mają dodatkowo już kogoś innego - lepszą altenatywę. To wredne
        ale co zrobić.

        A wtedy na ratowanie jest już i tak za późno...

        • zlosnica100 Re: Lepsza altenatywa 07.02.08, 14:18
          Tym gorzej.Bo to oznacza brak szczerosci juz na starcie.Zapewne
          dawala mu sygnaly ze cos jest nie tak zeby znalezc "oficjalny"
          powod, obarczyc byc moze wina jego.
          moze nawet nie zakladala ze maz sie tak przejmie ze ;schudnie,
          zmieni prace i zasponsoruje wypad na Bahamy/np;)/.Stawiala coraz to
          nowe warunki jak w tych bajkach o ksiezniczkach gdzie ksiaze spelnia
          to coraz bardziej wymyslne zadania na rozkaz krola /za reke
          krolewny/.
          A jak sie okazalo ze on wyprul zyly i dalej chce byc z nia to
          strzepnela pylek z rekawa i powiedziala ;sorry kotku wlasciwie to
          cie nie kocham.
          • your_and Re: Lepsza altenatywa 07.02.08, 14:25
            zlosnica100 napisała:
            > A jak sie okazalo ze on wyprul zyly i dalej chce byc z nia to
            > strzepnela pylek z rekawa i powiedziala ;sorry kotku wlasciwie to
            > cie nie kocham.

            I tak się rodzi nienawiść.
            • zlosnica100 Re: Lepsza altenatywa 07.02.08, 14:29
              Najgorsza jest obojętność.
          • al9 uzupełnienie 07.02.08, 14:40
            Z mojej wiedzy wynika że ona nie ma nikogo innego...
            Jej dyskomfort w tym związku jest raczej pochodną emancypacji..
            Kilka lat temu skończyła studia, ma ciekawą pracę, jest atrakcyjna...
            A on.. Starał sie - widziałem to...
            Casem tak bywa,
            Dalej jednak nie rozumiem, jak mozna swoją wieloletnią Partnerkę,
            matkę swojego dziecka - traktować jak wroga...

            Sam rozstawałem się dwa razy. Zawsze bolało, ale pozostały mi same
            dobre wspomnienia, może przyjaźń z Byłymi to złe określenie, ale nie
            musze się wstydzić patrząc w lustro...

            Teraz sam mam kryzys naszej przyjaźni - patrzę na to z dużym
            smutkiem...
            al
            • zlosnica100 Re: uzupełnienie 07.02.08, 14:47
              Pytanie Al jak one rozstawaly sie z Tobą?
              czy na koniec poczules sie wykorzystany, zmanipulowany, poczules ze
              ktos wytarl o ciebie buty i odchodzi?
              Bo moze twoje panie i ty robiliscie to z szacunkiem?
              Moze czules ze uczucie sie wypalilo a nie ze ktos stwierdza ze juz
              sie zaamortyzowales i wynocha?
              • al9 Re: uzupełnienie 07.02.08, 14:53
                Nie czułem się zmanipulowany i rozstaliśmy się z szacunkiem...
                Do tego samego zachęcam swojego Przyjaciela...
                Na razie bezskutecznie...

                al
              • aandzia43 Re: uzupełnienie 07.02.08, 15:08
                Złośnico, interpretacja czynów (nie mówiąc już o słowach) drugiej
                strony często nie ma nic wspólnego z jej rzeczywistymi postępkami, a
                tym bardziej z intencjami.

                Nie brakuje ludzi żyjących w ciągłym poczuciu krzywdy, których świat
                pełen jest byłych wrednych i podstępnych partnerów i przyjaciół.
                Taki jest ich matrix i "żeby im dupę masłem smarować" jak mawiała
                moj babcia, zawsze będą się czuli wykorzystani, porzuceni,
                rozgoryczeni i wściekli na świat. Nie twierdzę, że przyjaciel Ala to
                właśnie taki typ. Przypominam tylko, ze na ocenę bliźnich ma wpływ
                nasza optyka, nasz filtr przez który patrzymy na świat. A już na
                pewno dzieje się tak w stytuacjach wielkich emocji.
                • al9 Re: uzupełnienie 07.02.08, 15:19
                  andzia bardzo celnie....
                  Oboje mili, wykształceni,ciekawi świata, zaradni..
                  wspólne pasje - film, fotografia, podróże...
                  Nastoletnie dziecko - w dobrej szkole, ułozone, z dobrym
                  charakterem...
                  Zadowoleni z życia.
                  Ale cos pękło. Odeszło. Skończyło się...
                  On tego nie rozumie. Reaguje agresją..
                  Mijaja tygodnie. Jest coraz gorzej...
                  Martwię się - o nich oboje..
                  Jaka jest moja rola? Byc powiernikiem, słuchac i stac jak opoka czy
                  robi dorze czy źle? Nie... Mówię co myślę i mam do niego coraz mniej
                  szacunku... Jesli sie to nie zmieni - straci tez moją przyjaźń...
                  al
                  • zlosnica100 Re: uzupełnienie 07.02.08, 15:27
                    Tak, zabawka jest stara trzeba ja wyrzucic.Bez powodu...ale nie jest
                    powod, znudzila sie.
                    • al9 Re: uzupełnienie 07.02.08, 15:36
                      myślisz że to takie proste....?
                      Ona tą decyzję podejmowała długo
                      Przemyślała ją...
                      Mimo że się raczej z nim soldaryzuję - rozumiem ją..
                      al
                      • zlosnica100 Re: uzupełnienie 07.02.08, 15:41
                        Małżeństwo...odpowiedzialność za dwie osoby.Przysiega.Łatwe? Nie,
                        bardzo trudne.
                        Tam chyba nie bylo milosci.Tylko klamstwo od poczatku.Wiesz czemu
                        ona ma dystans, bo jej nie zalezy, jemu tak....
                    • aandzia43 Re: uzupełnienie 07.02.08, 15:45
                      zlosnica100 napisała:

                      > Tak, zabawka jest stara trzeba ja wyrzucic.Bez powodu...ale nie
                      jest
                      > powod, znudzila sie.

                      Nie, zabawka nie znudziła się. Jedno wyewoluowało w kierunku
                      przeciwległym do drugiego. To tragiczne, ale nie wynika ze
                      złośliwosci, małości charakteru, czy niedojrzałości partera
                      porzucającego. Czasem tak się po prostu dzieje.
                      • zlosnica100 Re: uzupełnienie 07.02.08, 15:54
                        Przyjmuje na wiare, nie mam takiego dystansu :)
                        • aandzia43 Re: uzupełnienie 07.02.08, 16:21
                          Mój dystans do tej kwestii to sprawa dość świeża, ot, jakieś
                          dziesięć lat. Kiedyś zostałam porzucona i przeżyłam to tak,
                          że...ledwie przeżyłam, bez ściemy. Znam ten bezmiar rozpaczy i
                          poczucie końca wszechrzeczy, jakie wtedy dopada. I ciągnie się
                          latami. Trochę to już przepracowałam i teraz doskonale rozumiem
                          mojego byłego. Już nie czuję do niego nienawiści i wiem, że będąc
                          takim człowiekiem, jakim był wtedy, nie mógł kochać mnie i ze mną
                          być. Po prostu poszedł w innym kierunku, a mnie tam nie było. Nie
                          nadążałam.
                • zlosnica100 Re: uzupełnienie 07.02.08, 15:21
                  Oczywiscie masz racje.Ja tylko chcialam pokazac jak to "odejscie za
                  porozumieniem stron" moze odbierac mąż.
        • aandzia43 Re: Lepsza altenatywa 07.02.08, 14:30
          your_and napisał:
          > Pamiętam wiele wypowiedzi psychologów że kobiety bardzo rzadko
          > odchodzą w nicość z powodu zaniku emocji, braku uczuć, seksu (po
          za
          > patologiami, alkoholizm, przemoc) w odróżnieniu od mężczyzn.
          >
          > Faceci odchodza jak im coś nie pasuje, brakuje. Kobiety odchodzą
          > jeśli mają dodatkowo już kogoś innego - lepszą altenatywę. To
          wredne
          > ale co zrobić.

          Pamięć płata nam czasem figle. Chciałabym zobaczyć te wypowiedzi
          psychologów. Obawiam się od dawna, że chodzi tu o kolejny wygodny
          dla niektórych panów mit, nie znajdujący potwierdzenia w
          rzeczywistości. Założyłam kiedyś wątek na ten temat. To, że moje
          osobiste spostrzeżenia na ten temat są odmienne od twoich to
          nieistotne. Spostrzeżenia uczestników forum były zbieżne raczej z
          moimi. A żadnych poważnych doniesień osób znających się rzeczy na
          ten temat nie czytałam.
          • your_and wygodny dla niektórych panów mit? 07.02.08, 15:49
            > Pamięć płata nam czasem figle. Chciałabym zobaczyć te wypowiedzi
            > psychologów. Obawiam się od dawna, że chodzi tu o kolejny wygodny
            > dla niektórych panów mit, nie znajdujący potwierdzenia w
            > rzeczywistości. Założyłam kiedyś wątek na ten temat.

            Insynujesz mi manipulację...
            A nie zauważyłaś że forumy tematyczne są skrajnie niereprezentatywne
            (jak na przykład to gdzie jest wiekszość kobiet)?
            To ze możesz mieć inne doświadczenia nie wyklucza wiekszość reaguje
            innaczej. A wytłumaczenie tego faktu było banalnie proste: kobiety
            dużo bardziej cenią sobie stabilizacje i bezpieczeństwo które daje
            byle jaki związek niż mężczyźni.

            A o szerszj niż forum statystyce masz tu pierwszy wyskakujący na ten
            temat artykuł z wyszukiwarki:

            Likwidacja nieopłacalnego biznesu

            Kobiety składają pozew częściej - mniej więcej w 2/3 przypadków.
            Jednak w ostateczności, gdy są u kresu wytrzymałości, bo on bije i
            pije. Druga ewentualność - ona kogoś ma. Młode i atrakcyjne
            przechodzą z ramion w ramiona. To dla nich i ich równie niezależnych
            partnerów powstają coraz to nowe poradniki: "Jak się rozwieść", w
            których koniec małżeństwa przedstawiany jest jak zamknięcie
            wspólnego biznesu.
            www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_070519/plus_minus_a_3.html
            • aandzia43 Re: wygodny dla niektórych panów mit? 07.02.08, 16:07
              Your, niczego nie insynuuję. Każdy ma swoje okulary, przez które
              patrzy na świat. Ja też mam swoje podwórko do obserwacji, między
              innymi to forum. Na tym podwórku to panowie są bardziej
              konformistyczni. Może jest ono wyjątkowe, ale staram się też
              rozglądać po sąsiednich. Chciałabym znaleźć jakieś rzetelne prace na
              ten temat.
    • aandzia43 Re: miłość i nienawiść 07.02.08, 14:10
      Twój znajomy zareagował zapewne tak, jak zwykł reagować w sytuacjach
      stresowych związanych z odrzuceniem. Ten typ tak ma;-)
      Chyba w ogóle granica między plusem i minusem w przypadku silnych
      emocji jest dość cienka. Łatwo się przebiegunować;-) Trzeba nie byle
      jakiego opanowania, mądrości i innych takich przymiotów ducha, żeby
      nie dać się ponieść. A przynajmniej nie dać się ponosić za długo.
      Jesli twojemu przyjacielowi minie szał po paru tygodniach czy
      miesiącach to fajnie. Przede wszystkim ze względu nie niego samego.
      Pielęgnowana nienawiść niszczy głównie nienawidzącego.
      Czy to była miłość? Pewnie tak, pokaże czas i dalszy rozwój
      wypadków.
    • szklany_klosz Re: miłość i nienawiść 07.02.08, 16:11
      C'est la vie, niestety... Łatwiej kogos nienawidzić po rozstaniu niż
      zachować dystans i spokój, gdy boli. Trzeba duzo siły, by wyjść z
      rozstania z godnością. Zawór puszcza i tak to się kończy. :-(
    • loppe Re: miłość i nienawiść 08.02.08, 12:20
      Niewątpliwie jest bardzo zraniony, lecz reakcja na to zranienie
      wypływa z dawnej miłości czy z ogólnej płytkości to trudno orzec
      • glosatorr Re: miłość i nienawiść 08.02.08, 12:29
        loppe napisał:

        > Niewątpliwie jest bardzo zraniony,

        Tak - ambicje ma zranione. Nagle odkrył, co stracił. Jest wściekły.

        >lecz reakcja na to zranienie
        > wypływa z dawnej miłości czy z ogólnej płytkości to trudno orzec

        Nie - nietrudno orzec właśnie.
        Jeśli człowiek odkrywa, że coś co było się skończyło - to ma dwie możliwości
        zachowań. Pierwsza - niech pożegnanie nie będzie wysadzaniem mostów wogóle.
        Zostawia się furtkę, bo życie potrafi platać różne figle. Jeśli się kochało
        autentycznie - to odejście kochanej osoby przyjmuje się na spokojnie. Jak ktoś
        miał gębę wypełniona frazesami a kobietę np. traktował jak własność, jak
        przedmiot - to zachowuje się wtedy po chamsku. Ale jeśli ktoś autentycznie
        kochał - to nie chce się żegnać w złości i nienawiści.
        Tak więc takie zachowanie u faceta pokazuje zwykle, że kobieta miała rację.
        • loppe Re: miłość i nienawiść 08.02.08, 12:32

          modelowo tak, lecz nie znamy faktów nt. tego co ona mu zrobiła lub
          nie
          • glosatorr Re: miłość i nienawiść 08.02.08, 12:57
            loppe napisał:

            >
            > modelowo tak, lecz nie znamy faktów nt. tego co ona mu zrobiła lub
            > nie

            Niezależnie co ona mu zrobiła i jak bardzo go skrzywdziła - mężczyzna z klasą
            zawsze pozostanie mężczyzną z klasą i będzie zachowywał się nienagannie a w
            stosunku do kobiety nawet jeśli ona się na niego zamachnie, to wie co zrobić, by
            to jej było głupio. A jak ktoś jest chamem to zawsze zadziała po chamsku. I
            niestety jak obserwuję - to wielu facetów tłumi w sobie nienawiść przez lata a
            potem nagle eksplodują. Dlatego większość kobiet patrzy na tych swoich chłopów i
            nie wykopie ich z życia mimo, iż zasługują - bo się najzwyklej w świecie facetów
            boją - jak zareagują jak im powiedzą Bye!


            Zemsta, nienawiść to małe uczucia dla małych ludzi.
            • loppe Re: miłość i nienawiść 08.02.08, 13:00

              Też skłaniam się ku Nowemu Testamentowi oraz galanterii wobec Płci,
              lecz dopuszczam przypadki (Erica Hess etc:)) gdy Stary Testament i
              równouprawnienie płci mogą okazac się OK
        • sagittka Re: miłość i nienawiść 08.02.08, 15:20
          > Jeśli się kochało autentycznie - to odejście kochanej osoby
          przyjmuje się na spokojnie.

          Spokojnie? Kiedy się wali świat, kiedy to, w co się wierzyło nagle
          traci sens, kiedy żal i ból rozsadza serce?
          Na spokojnie to może reagują ci, którym już nie zależy.
          Zgadzam sie, że chamskie reakcje są złe i napewno nie świadczą o
          miłości, ale sa jeszcze inne silne emocje, które nie pozwalają na
          spokojne podejście do sprawy (chyba że upłynie wystarczająco dużo
          czasu do nabrania dystansu).
          • glosatorr Re: miłość i nienawiść 08.02.08, 16:00
            sagittka napisała:

            > > Jeśli się kochało autentycznie - to odejście kochanej osoby
            > przyjmuje się na spokojnie.
            >
            > Spokojnie? Kiedy się wali świat, kiedy to, w co się wierzyło nagle
            > traci sens, kiedy żal i ból rozsadza serce?

            Tak - na spokojnie. Co nie znaczy, że nic się nie czuje. Oczywiście, na
            spokojnie, chociaż w środku może się wyrywać serce i chce się wyć.
            Bo co daje wrzask, chamskie odzywki? Co daje nienawiść?
            To niepotrzebna strata, czasami potwierdzająca powód, dla którego ktoś nas
            przestał kochać. Ja mówię oczywiście o przypadku, który został tutaj opisany.
            Ale jeśli pozwala sobie w takiej sytuacji człowiek na takie reakcje - na
            nienawiść - to nic dobrego z tego nie będzie.


            > Na spokojnie to może reagują ci, którym już nie zależy.

            Nieprawda. Właśnie niespokojnie, z nienawiścią reagują ci, którym zupełnie na
            niczym nie zależy. Wysadzają mosty, wyciągają armię Ci, którym się wydaje, że
            kogoś można zatrzymać na siłę, wbrew jego woli.

            > Zgadzam sie, że chamskie reakcje są złe i napewno nie świadczą o
            > miłości,

            O tym pisze - nie znany jest tutaj powód rozstania. Ja odnoszę się już do
            rozstania - do ostatniego aktu, po którym opada kurtyna.

            > ale sa jeszcze inne silne emocje, które nie pozwalają na
            > spokojne podejście do sprawy (chyba że upłynie wystarczająco dużo
            > czasu do nabrania dystansu).

            Właśnie - emocje, szczególnie te negatywne powodują, że ludzie w sądach, dzieci,
            cierpią, toczą się wojny, leje się krew a nienawiść wypala ludzi od środka.
            Potem latami nie mogą dojść do siebie, kobiety boją się wejść w następny
            związek, faceci zaś zaczynają podchodzić do związków z rezerwą, mając zawsze w
            zanadrzu haczyk, na okazję, gdyby coś mu się powtórzyło jak za Tamtym razem.

            Emocje niech wypalają się w nas - na zewnątrz zaś, niech króluje rozsądek.
            Oczywiście jeśli mówimy o Miłości a nie o innych tylko naśladujących Miłość w
            formie uczuciach.
          • aandzia43 Re: miłość i nienawiść 08.02.08, 22:06
            Tak i mnie się wydaje, Sagittka. Kiedy dopada nas nieszczęście, ból jest świeży
            i wszechogarniający, mogą się dziać z nami różne dziwne rzeczy. Przez chwilę nie
            jest się sobą i latają w powietrzu słowa powszechnie uznane za obelżywe i
            szklanki, ma miejsce kopanie dołków (lei po bombie) i knucie intryg. Jeśli
            jednak nadal po miesiącach i latach "nie jest się sobą" i żyje się nienawiścią i
            żalem nie wyciągając żadnych wniosków, to rzeczywiście... chyba jest się
            nieszczególnie mądrym człowiekiem.
            Ale różne szalone i niegrzeczne zachowania w tym pierwszym momencie nieszczęścia
            skłonna byłabym wytłumaczyć. Potem trza się pozbierać do kupy, podnieść,
            otrzepać i zasuwać dalej, do przodu;-) Do przodu.
    • glosatorr Re: miłość i nienawiść 08.02.08, 12:26
      al9 napisał:


      > Jak cienka jest granica pomiędzy miłością a nienawiścią...
      > A może to nie była miłość?
      > al

      Al - ktoś kiedyś powiedział, że miłość ma dwa oblicza - to pożądanie i
      nienawiść. Ale... w opisanym przez Ciebie przypadku mamy do czynienia z
      zachowaniem typowego faceta, który o ile walczy o coś na czym mu zależy, to jest
      do rany przyłóż ale kiedy zabawki nie dostanie, to by gryzł, kopał i walił na
      oślep. No chłopiec zabrał zabawki i się obraził.

      Niestety czasami barak kultury, brak klasy w ten sposób się objawia. Ta Pani
      widać miała powody do tego, by odejść od takiego Pana.
      A Pan pokazuje, że ona miała rację.
      Z klasą Al - trzeba niestety się urodzić i w niej się wychować - jak ktoś tylko
      udaje - to wcześniej czy później wychodzi z faceta burak.
      W inkryminowanym przypadku wychodzi... że później.
    • misssaigon Re: miłość i nienawiść 09.02.08, 23:46
      co kieruje tym Panem?

      glebokie kompleksy - ktore doszly do glosu "widac, zona poznala sie kim naprawde
      jestem i mnie opuscila, zatem bede ja nienawidziec bo wie kim naprawde jestem")
      nieumiejetnosc pogodzenia sie z porazka w zyciu - sa ludzie, ktorzy nie umieja
      przegrywac i zawsze szukaja winnych poza soba...


      co do sposbu traktowania "przyjaciela " - Al - sprobuj tak " moj drogi
      przyjacielu, jezeli nie zaczniesz sie zachowywac jak na dzentelmena przystalo,
      to bede swiadkiem twojej zony na sprawie rozwodowej i obydwoje puscimy cie z
      torbami"
      • metalin Re: miłość i nienawiść 11.02.08, 11:24
        To co napisała misss, jest po stokroć prawdą!
        Ten gość to mały człowieczek, nieodporny na prawdę o sobie i nie potrafiący
        niczego w sobie zmienić, wini innych , nie siebie. Znam taki przypadek, aż za
        dobrze.
    • olka119 Re: miłość i nienawiść 11.02.08, 10:53
      no tak jesli kochasz to nie potrafisz znienawidziec.przynajmniej tak jest w moim przypadku.jestem 15 lat po slubie mam 2 dzieci i meza ktory czesto mie zdradzal kiadys a teraz ma kochanke,odchodzil odemnie juz 2 razy potem wracal konczyl z nia ale nie moze i pewno niechce.a ja nie potrafie bez niego zyc i bez jego milosci.jest ze mna tylko ze wzgledu na nasze dzieci.coz narazie mieszkamy razem ale nie moge tego zniesc,musze sie usamodzielnic i wtedy zobacze co zrobie.pozdrawiam
    • krissdevalnor100 hmmm 12.02.08, 14:49
      Taki odruch obronny. Żeby kolesia nie zeżarła urazona duma i
      obniżone poczucie własnej wartości, jest mu wygodnie zrobić z
      rzucajacej go kobiety najgorszą wycieraczkę. Łatwiej znieść, że
      rzuca mnie ktos niewart splunięcia niż to, ze tracę wartościową i
      ważna dla siebie osobę.
      Ani to miłość, ani to nienawiść. To dziecinne zachowanie i pewna
      słabość charakteru, kiedy to jakiegoś prostego faktu nie mozemy
      udźwignąć i radzimy sobie z tym, no, tak jak widać...
      :)
      • kamcia884 Re: hmmm 13.02.08, 15:19
        " Czasami coś pęka", tak to jest bardzo dobre okreslenie , pęka
        psychika .Mi tez pękła, jak przygotowując Swięta Bozego Narodzenia ,
        moj facet mowił "nie rob bigosu ,bo ja nie lubię , no to co z tego ,
        ze ty nie lubisz , lubia moje dzieci" , zrobiłam i na drugi dzien
        wracam z pracy , a tu wyżarte z bigosu mięso. NIe powiedziałam nic ,
        ale coś pękło , rozstalismy sie po świętach
        • zlosnica100 Re: hmmm 13.02.08, 15:32
          Jeju mieso zjadł?!!!! jak mógł.Teraz tetnice bedzie mial
          zapchane !!:)
          • kamcia884 Re: hmmm 13.02.08, 15:49
            powiem ci więcej , wcale mi do smiechu nie było.
            • zlosnica100 Re: hmmm 13.02.08, 15:57
              Nie dziwie sie.Nie upolował a zjadł.
              • krissdevalnor100 Re: hmmm 14.02.08, 16:29
                Heh, przykład brzmi pociesznie, ale przesłaniem miało chyba być:
                "dlacezgo nie należy wchodzić w zwiazek z egoistą"...
                ;P
                • zlosnica100 Re: hmmm 15.02.08, 15:16
                  Wszyscy mężczyźni sa egoistami ;) No ale zjeśc mięcho? Może to
                  jeszcze w piąteczek było;)
    • mex33mex --to jest-- 16.02.08, 21:29
      Po niemiecku to nazywa się NAHTKAMPF :)

      mex33
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka