kampai
24.02.08, 23:15
Słuchajcie, żona czepia się mnie. Czepia się, że się migam od "tych rzeczy" bo
czuć od niej fajkami. Niby miała nie palić, jak jej parę razy to dosadnie
wyłożyłem po dwóch porodach (kiedy do tego wracała), ale czuć jej z ust taki
zgniły zapach z ust, który mnie irytuje. Wiem, że na imprezach z ludźmi z
pracy pozwala kupuje te "cieniasy" dla kobiet. Niestety oddech jest mimo to
zmieniony (bo był normalny, tzn. bezwonny). A mnie to pieni, bo śmierdzi. Jej
argument jest typowy: nie praw mi morałów dorosła jestem, każdy ma prawo do
swojej przyjemności.
No to ja mam prawo do swojej: mam przyjemność całować usta z których nie
jedzie gnojem.
No i ponoć jestem niedojrzały. Co wy na to?