Dodaj do ulubionych

Jak postąpić?

29.03.08, 11:15
Chciałabym podzielić się z wami wątpliwościami i wysłuchać waszej
rady bo czytanie waszego forum jest bardzo cenne i życiowe, a
czytanie ostatnich wpisów zmobilizowało mnie do odezwania się. Byłam
długo w toksycznym związku z jednym facetem który chce wymazać z
pamięci, teraz trafił mi się prawdziwy skarb. Mam wreszcie
wspaniałego partnera, wsparcie i wreszcie zakręcony seks. Potrafi
być zwierzęco zdecydowany, a innego dnia bardzo czuły, przy nim
czuję się cudownie i w dodatku mam wreszcie orgazm za orgazmem i
myślę o tym potem cały dzień jak jakaś małolata. Dogadujemy się też
z dzieleniem obowiązków, jest odpowiedzialny, choć musiałam nauczyć
się jasno stawiać wymagania, jak to facet nie zrobi przecież nic sam
z siebie. Jesteśmy już 3 lata razem, a ja jestem po trzydziestce i
chcę mieć dzieci. Najlepiej dwoje. I tu jest problem. Bo wiem że ten
temat psuje wszystko miedzy nami. On uważa ze powinniśmy cieszyć się
wolnością i unika się tego tematu panicznie, że to koniec seksu,
intymności, spontaniczności i naszych podróży. Nie naciskam na
razie. Nie chcę tego stracić co mam, boję się jego reakcji nawet
jakby się zgodził, chociaż odczuwam wielką tęsknotę.
Jak połączyć jedno z drugim? Mam świadomość że wiele związków się
sie w takiej chwili rozpada. Czego unikać? Jak postąpić?
Obserwuj wątek
    • trzydziestoletnia Re: Jak postąpić? 29.03.08, 14:18
      Waznych tematow nie wolno unikac. Niedomowienie w tej sprawie moze owocowac tym, ze za pare lat zrobi sie z tego naprawde powazny problem (bo juz bedzie za pozno na ciaze). Idealnie byloby, gdyby mezczyzna wspieral swoja kobiete w decyzjach o macierzynstwie, bo przeciez to dla niej jest duzo wieksze wyzwanie i masa obaw. Idealnie, kiedy mezczyzna tworzy poczucie bezpieczenstwa w tym temacie i rozwiewa niepokoje, gorzej kiedy trzeba sie zmagac z wlasnymi rozterkami i jeszcze dzialac w kwestii "przekonania" pana do posiadania dzieci. A "zegarek cyka".
      Mam wrazenie, ze z ta decyzją o macierzynstwie, to jak z decyzja o slubie - czesciej kobiety robia tu jakies ruchy i popychaja sprawe do przodu. Czasem, kiedy nie robimy nic (pozwalamy unikac tematu) i czekamy az "przyjdzie czas" na decyzję pana, to mozemy sobie czekac coraz bardziej rozczarowane i rozgoryczone.
      Nie wiem co Ci poradzic, bo jestem w troche podobnej sytuacji (34lata, 15 lat w bezdzietnym zwiazku), wiem tyle, ze tematu (szczegolnie po trzydziestce) nie wolno unikac. Nalezy uzyskac konkretne informacje - nie chce teraz czy w ogole, jesli nie teraz to kiedy, zrobic jasne i konkretne plany, uzmyslowic panu, ze dla kobiety po trzydziestce nie ma juz czasu na odkladanie tematu na "lata".

      Po napisaniu tego posta, zrobilo mi sie smutno i ciezko, tylko bezdzietna, starzejaca sie kobieta moze wiedziec jak bardzo boli temat Wielkiego Braku.
      • your_and Re: Jak postąpić? 29.03.08, 16:07
        trzydziestoletnia napisała:
        > ozno na ciaze). Idealnie byloby, gdyby mezczyzna wspieral swoja
        kobiete w decyz
        > jach o macierzynstwie, bo przeciez to dla niej jest duzo wieksze
        wyzwanie i mas
        > a obaw. Idealnie, kiedy mezczyzna tworzy poczucie bezpieczenstwa w
        tym temacie
        > i rozwiewa niepokoje, gorzej kiedy trzeba sie zmagac z wlasnymi
        rozterkami

        To daleko posunięty idealizm. W gruncie rzeczy mężczyna działa wtedy
        przeciw swojemu interesowi. Okres w związku po dziecku dla mężczyzn
        to długofalowy spadek satysfakcji ze związku nierekonmpensowany
        przez realizowanie sie w macierzyństwie jak u kobiet. Satysfakcja
        wraca po opuszczeniu domu przez nastolatki. (Szczegółowo badaniach
        na ten temat można poczytać w książce Płeć Mózgu).

        > Mam wrazenie, ze z ta decyzją o macierzynstwie, to jak z decyzja o
        slubie - cze
        > sciej kobiety robia tu jakies ruchy i popychaja sprawe do przodu.

        Tak samo mężczyźni odczuwają długofalowo wiekszą satysfakcję w
        związkach nieformalnych, bo element niepewności działa na
        podtrzymanie namietności, niestety brak bezpieczeństwa jest tym co
        doskwiera kobietom - choć średnio wierząc badaniom pary nieformalne
        deklarują znacznie wyższy poziom satysfakcji ze związku. Wiec nic
        dziwnego że panie pchają jedno i drugie do przodu, jest to w ich
        włanym interesie, to facet jest w tym rachunku do tyłu.

        Życie
        • blue_lena Re: Jak postąpić? 29.03.08, 17:46
          jeśli bardzo pragniesz dziecka to temat będzie powracał. jestem za
          rozmową z partnerem. bo będzie Cię to coraz bardziej frustrowało. no
          i niestety akurat w tym zakresie czas dziala na Twoją niekorzyć.

          na pewno związek po urodzeniu dziecka zmienia się. maluszek plasuje
          się na 1 miejscu i zwłaszcza na poczatku wszystko kręci sie wokół
          niego. nie oznacza to jednak ze zanika wszystko inne. wrecz
          przeciwnie, jeśli partnerzy sa wystarczająco dojrzali i przed ciąza
          było między nimi zrozumienie dziecko tak naprawdę nic nie zmieni.

          no ale niestety nie zawsze jest tak różowo. bo zdarza się ze kobieta
          po urodzeniu dziecka "zapomina" o partnerze bądź też mężczyzna nie
          dorasta do roli ojca. to taka luźna uwaga.

          co do wiązania się - to juz zależy od konkretnej osoby. wcale nie
          uważam zeby kobiety walczyły jak lwice o legalizację, ale moze ślepa
          jestem w tym względzie.
          w kadym bądź razie jestem przed rozwodem i mam małe dziecko. więc
          nie wiem czy tak do końca potrafię być obiektywna, ale myśle ze tak.
          co ciekawsze to m bardziej dązył i do ślubu i do dziecka. i nie
          poradził sobie z tym drugim. zdarza się.
          niemniej uważam ze dziecko jest najwspanialszym darem i super jeśli
          jest się nim obdarowanym. pozdrawiam
          • yadrall Re: Jak postąpić? 29.03.08, 18:39
            Coz chyba musisz zastanowic sie jaki jest Twoj system wartosci-
            bardziej liczy sie obecny zwiazek czy potrzeba posiadania dziecka.
            Nie wiem czy dobrze oceniam sytuacje,ale jak jestem kobieta,to
            wydaje mi sie,ze jezeli Ty naprawde chcesz dziecka to bedzie CI
            ciezko zrezygnowac z roli matki. Twoj facet strzela sobie samoboja
            nie zgadzajac sie na dziecko-zmusi Cie w ktoryms momencie do
            podejmowania wyboru ON czy DZIECKO. Jest to niezwykle trudny wybor i
            nigdy tak do konca nie bedzie Ci dobrze.
            Ty slyszysz juz tykajacy zegar biologiczny i potrzeba bycia mama
            jest zupelnie naturalna,wiec uwazam,ze powinnas z Twoim facetem
            porozmawiac o tym i sprobowac go przekonac,ze pozbawiajac Cie
            dziecka robi Ci krzywde i unieszczesliwia.
            PS. w czasie rozmow z facetem zapewnaj go,ze jak bedziesz mama to
            bedziesz jeszcze bardziej szczesliwa i uznasz to jako olbrzymi dowod
            milosci do Ciebie. I jak juz bedzie dziecko to NIGDY nie zapominaj
            jakiego fantastycznego faceta wybralas na ojca-nie pozwol by stal
            sie nieszczesliwy tylko dlatego,ze macie dziecko.
            • bun.seki Re: Jak postąpić? 29.03.08, 19:11
              U mnie sytuacja odwrotna. Ja nigdy nie chcialam i nie chce miec
              dzieci. Mowilam zawsze o tym otwarcie. Gdy obecny maz mi sie
              oswiadczyl powiedzialm mu, ze to nie najlepszy pomysl bo on chce
              miec dzieci a ja nie i ze lepiej bedzie jesli zwiaze sie z kobieta,
              ktora bedzie chciala zostac matka. Wtedy odpowiedzial mi, ze on nie
              chce miec dzieci w ogole ale ze chcialby miec dzieci ze mna. Jesli
              nie moge mu tego dac to trudno. Inna kobieta to nie jest wyjscie bo
              on nie chce po prostu dzieci, chce dzieci ze mna. Maz zaakceptowal
              fakt, ze ze mna dzieci miec nie bedzie, ale moze bylo mu latwiej bo
              nigdy nie chcial dzieci dla samego ojcostwa ale dzieci z konkretna
              kobieta. Mam wrazenie, ze w przypadku kobiet bardzo czesto wystepuje
              silna chec bycia matka nawet jesli nie ma wlasciwego partnera. Zadaj
              wiec sobie pytanie, czy chcesz dzieci dla posiadania samych dzieci,
              czy z ta konkretna osoba. Odpowdz implikuje kolejne kroki.
        • krissdevalnor100 Re: Jak postąpić? 30.03.08, 22:08

          > Okres w związku po dziecku dla mężczyzn
          > to długofalowy spadek satysfakcji ze związku nierekonmpensowany
          > przez realizowanie sie w macierzyństwie jak u kobiet. Satysfakcja
          > wraca po opuszczeniu domu przez nastolatki.
          Przesada.
          Już wiemy, że jesteś gorącym zwolennikiem teorii o rujnującym dla
          związku wpływie narodzin potomka (dla jasności: nie uważam, ze jest
          to teoria z kosmosu i całkowicie pozbawiona podstaw.) Jednakowoż:
          nie popadaj w przesadę. Obok egocentrycznych potrzeb polegających na
          skoncentrowaniu na sobie 100% uwagi swojej koiety większość mężczyzn
          ma też inne, nieco bardziej złozone potrzeby. jak choćby
          egocentryzna potrzeba;) posiadania potomka, poczucia kreowania
          swojego następcy, przekazania genów, łotewer. Panowie, dla których
          ojcostwo jest źródłem dużej satysfakcji a jego brak źródłem
          dyskomfortu nie są wymierającym gatunkiem
          ;)
    • songo3000 Re: Jak postąpić? 29.03.08, 21:18
      Zasadniczo to z Twoim lubym mogą być dwie możliwośći:
      a) Miga się, bo teraz ma klawe życie i może realizować swoje/wasze pasje. Pojawienie się dzidzi, jakby nie patrzeć przestawia cały ten obraz i związek. Jak facet się wycofa - zły tatuś. Jak na to pójdzie - musi zrezygnować z części siebie (tak samo jak kobieta zresztą).
      b) Miga się, bo w ogóle nie odczuwa potrzeby posiadania potomstwa (albo i gorzej :). Nie widzi siebie w roli ojca i tyle.

      Z typem 'a' jest jeszcze jakaś rozmowa. Jeżeli jest między wami głębokie uczucie to prawdopodobnie facet będzie w stanie odkroić kawałek siebie aby zainwestować w Was (troje, czworo, czy ile tam chcesz :).
      W przypadku 'b' IMHO nie ma szans. I tu nie chodzi o to że on kocha za mało albo nie chce się dostosować. Po prostu równie dobrze możesz zarządać od niego np.: zmiany płci :D
      Wiem co mówiem, bo sam jestem type 'b' co nie przeszkadza mi rozumieć (ba, wspierać nawet :) chęć innych do posiadania potomstwa.

      Tak czy siak sama zastanów się czego naprawdę chcesz i co możesz poświęcić/zrezygnować. I jak najszybciej rozmów się z lubym, bo im dalej tym większe może być poczucie krzywdy.

      Mam taką uwagę ogólną (nie do Ciebie). Ludzie, apeluję - takie sprawy uzgadniamy przez ślubem czy związaniem się długoterminowo. To nie są żadne oczywiste oczywistości jak kiedyś udowadniała na forum jakaś (za przeproszeniem) głupia pińdzia. Nie róbmy niedomówień w sprawach zasadniczyć, bo później będzie płacz.
    • your_and Re: Jak postąpić? 30.03.08, 00:19
      Spróbuj spojrzeć z dwu stron osób które dały priorytet macierzyństwu
      jak i z perspektywy tych co z macirzerzyństwa zrezygnowały - sama
      oceń czy partner ma prawo się bać i właściwie czego:
      emama - pytanie o stosunki z mężem po urodzeniu dziecka
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=65885925&v=2&s=0
      Forum bezdzietnych z wyboru - Dziecko psuje zwiazek ?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49416&w=76164828&v=2&s=0
      Życie to sztuka wyborów.
      Wiem że bez dzieci moja małżonka byłaby bardzo nieszczęśliwa.
      • niezapominajka333 Re: Jak postąpić? 30.03.08, 09:14
        "...Mam taką uwagę ogólną (nie do Ciebie). Ludzie, apeluję - takie
        sprawy uzgadniamy przez ślubem czy związaniem się długoterminowo. To
        nie są żadne oczywiste oczywistości jak kiedyś udowadniała na forum
        jakaś (za przeproszeniem) głupia pińdzia. Nie róbmy niedomówień w
        sprawach zasadniczyć, bo później będzie płacz...."

        No coż Songo...
        Ta głupia pindzia to ja.
        Rzeczywiście zdarzyło mi się w pewnej polemice wykazywać, że kwestia
        posiadania dzieci jest oczywista w małżeństwie, a nie decydowanie
        sie na dziecko należy uzgadniać.
        Niby niewielka różnica, a jednak.
        Zwróć uwagę że negocjowanie kwestii posiadania potomstwa jest
        możliwe od niedawna i ściśle wiąże się z antykoncepcją.
        Do tej pory małżeństwo było możliwościa legalnego założenia rodziny,
        a brak dzieci traktowany był jak dopust boży, a przynajmniej brak
        Bożego błogosławieństwa.
        Oczywiście pomijam już inne kwestie, takie jak zapewnienie opieki w
        wieku podeszłym.
        Faktem jest, że nie było skutecznego sposobu na zapewnienie sobie
        bezdzietnosci bez wyrzeczenia sie seksu. A to dla facetów było
        trudne.
        Od kilkudziesięciu lat mamy antykoncepcję. W porównaniu z czasem
        ewolucji naszego gatunku to nawet mniej niż mrugnięcie okiem.
        Dlatego nie sądzę, żeby małżeństwo było już z założenia traktowane
        powszechnie jako twór bezdzietny, a chęć posiadania dzieci trzeba
        negocjować.
        Mamy do czynienia z nową sytuacją, ciekawą z punktu widzenia
        ewolucji.
        Jak to wykłada Yoric?
        Załóżmy, że mamy dwie grupy samców.
        Grupa pierwsza chce mieć dzieci, grupa druga nie chce.
        Geny której grupy zostaną wyeliminowane po kilku pokoleniach?
        Oczywiście to bardzo uproszczony przykład.
        Widzisz, teraz nie wystarczy być samcem alfa i mieć dostęp do
        najlepszych samic. Trzeba jeszcze chcieć mieć potomstwo. I nie ma to
        związku z wyrzekaniem sie seksu.
        Można się bawić w mniej lub bardziej teoretyczne przewidywania na
        temat przyszłości naszego gatunku.
        Byłoby to nawet ciekawe :)
        Pozdrawiam.
        Głupia pindzia


        • your_and Re: Jak postąpić? 30.03.08, 10:53
          niezapominajka333 napisała:
          > Rzeczywiście zdarzyło mi się w pewnej polemice wykazywać, że kwestia
          > posiadania dzieci jest oczywista w małżeństwie, a nie decydowanie
          > sie na dziecko należy uzgadniać

          Droga Niezapominajko. Widzę to zupełnie innaczej. Kwestia posiadania dzieci podobnie jak obowiązek seksu w małżeństwie przez setki lat była oczywista w małżeństwie i rodzinie ale jedno i drugie już nie jest w rozwiniętym świecie (w 3cim swiecie i islamie ciągle jest). Państwo przejęło podstawowe zadania rodziny, zapewniając opiekę renty i emerytury i jednocześnie pilnując alimentów i fundując zasiłki dla samotnych matek. W zasadzie rodzina jest teraz nie podstawowym ale dodatkowym oparciem. Kiedyś kobieta nie mogła pozwolić sobie na odmawianie seksu bo mężczyzna miał pełną władzę na nią i nad dziećmi i by ją pogonił w trymiga, a facet który nie chciał dzieci na starość i w chorobie zostawał dziadem proszalnym i nędzarzem i zasady były proste. Teraz już nie. Facet nie ma już dawnej władzy a obowiązki i odpowiedzialność pozostała.
          Małżeństwo stało się przede wszystkim drogą do samorealizacji - a potomstwo w związku jak w przyrodzie - wiadomo musi zwiędnąć najpierw piękny kwiat żeby pojawił się owoc.

          Z augmentacją o antykoncepcji całkowicie się nie zgadzam. Antykoncepcja zaś była znana i stosowana zarówno w Babilione jak i starożytnym Egipcie 4 tysiące lat temu przez tamtejsze rozwinięte cywilizacje także przez pleps, i stosunkowo niedawno wytępiona religijnym zapale w okresie późnego średniowiecza przez główne monoteistyczne religie, tak skutecznie że nie przetrwały zioła które do tego służyły jak i niszczone były jakiekolwiek współczesne przekazy wraz z posiadającą ją "wiedźmami" (wiedzę ma - wiedźma, niewiasta - nie ma wiedzy) i nie jest to przecież nasze odkrycie.
          [czytelnia.onet.pl/0,5101,0,1,nowosci.html]

        • songo3000 Re: Jak postąpić? 30.03.08, 13:28
          Nie, to nie Ty :) To były posty sprzed około 1.5 roku, teraz nie chce mi się szukać.
          W tej kwestji skupiam się na tym co się dzieje obecnie, nie wiem co będzie w przyszłości a na przeszłość nie mam wpływu. Co do reszty, to zgrabnie odpowiedział Ci You.

          Pozdrawiam.
      • trzydziestoletnia Re: Jak postąpić? 30.03.08, 13:30
        your_and napisał:

        > Wiem że bez dzieci moja małżonka byłaby bardzo nieszczęśliwa.

        A Ty..?

        Tak to przedstawiasz jakby dzieci były "wynalazkiem" tylko dla kobiet, dla nich waznym i dającym radosc czy spelnienie, a dla mezczyzny byly raczej obciazeniem i przeszkodą w roznych dziedzinach. A prawda, jak to w zyciu, lezy pewnie po srodku.

        Co do kryzysow w zwiazku po pojawieniu sie dziecka, to mysle sobie, ze to jak z kazdym wyzwaniem w zwiazku - jesli jest oparty na idealistycznej wizji "zyli dlugo i szczesliwie", to dziecko moze byc takim pierwszym, powaznym zmierzeniem sie z trudnosciami. Male dziecko to szkoła przetrwania w warunkach ekstremalnych ;) Jesli ktos buja w oblokach to szybko spada na ziemie.
        • your_and Re: Jak postąpić? 30.03.08, 21:49
          trzydziestoletnia napisała:
          > Tak to przedstawiasz jakby dzieci były "wynalazkiem" tylko dla
          kobiet, dla nich
          > waznym i dającym radosc czy spelnienie, a dla mezczyzny byly
          raczej obciazenie
          > m i przeszkodą w roznych dziedzinach.

          Znasz wielu mężczyżn zaglądających do cudzych wózków, zachwycających
          się dzidziami i reagujących empatią a nie rozdrażnieniem na płacz
          dziecka?
          Obiążeniem potomstwo jest nie tyle dla mężczyzny co dla związku -
          w dotychczasowym kształcie - najpradopodobiej na długo koniec
          wspólnych orgazmów, zakręconego seksu, podróży czułości intymości i
          spontaniczności. Czułość i seks nawet potem gdy obok w łożeczku
          nawet grzecznie śpi dzidzia wychodzi niewielu parom. Podobnie z
          podróżami, życiem towarzyskim wieczornymi wyjściami. Coź za coś.
          Partnera który i tak widzi siebie na mieście a żonę z dziećmi nie
          martwi to jednak zbytnio. Mężczyna który od związku oczekuje
          bliskości z reguły patrzy na to bardziej pragmatycznie. W niewielu
          związkach bliskość nie ucierpi w kokurencji z bliskością z
          maleństwem, której to wyjątowej macierzyńskiej relacji mężczyżńie
          zrozumieć i doświadczyć nie sposób.
          Ale wiedząc o tym, można się dużo lepiej przygotować i nastawić.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka