Dodaj do ulubionych

Boli jak cholera :-/

26.06.08, 12:10
Moze nie powinnam zamieszczac tego watku akurat teraz, kiedy na
forum panuje wysyp trolli (ktore delikatnie mowiac nie przebieraja w
slowach), ale problem jest na tyle delikatny, ze naprawde nie mam z
kim o tym pogadac. Zdaje sobie sprawe, ze sie powtarzam i ze jest to
nudne, ale musze sie koniecznie wygadac, bo powoli zaczyna mnie to
przerastac.

No coz, nihil novi :-( Znowu przypadkowo odkrylam akt masturbacji w
wykonaniu mojego lubego :-/ Hehe. Niby po tylu recydywach nie mialam
juz zadnych zludzen, ze nadal to robi, tylko moze bardziej sie
kryje. Niby pogodzilam sie tez z faktem, na jakim tle odbywaja sie
te jego seanse - zazwyczaj podnieta jest jakas inna laska ktora
widzialw ciagu dnia gdzies w internecie, na ulicy, a zwlaszcza na
plazy (mieszkamy w turystycznym miejscu i na plazy bywamy kilka razy
w tygodniu, wiec okazji do podniet jest sporo :-/)Juz dawno
pogodzilam sie z tym, ze faceci tak maja, ze musza uprawiac
poligamie chocby tylko w glowie - i w normalnych warunkach nie
robilabym z tego problemu.

Ale cholernie boli mnie fakt, ze - mowcie co chcecie - moj maz nie
funkcjonuje jak normalny facet. Przypuszczam, ze Normalny Facet,
podnieciwszy sie jakas fajna (niekoniecznie atrakcyjniejsza od
wlasnej kobity, ale za to OBCA) laska na plazy, potem chcialby to
rozladowac w ramach normalnej interakcji z zywa, chetna i dostepna
partnerka. Moj chlop jednak wyraznie i uparcie WOLI zrobic to sam w
niezbyt malowniczej ubikacyjnej scenerii :-/ A przeciez to byloby
takie proste i piekne, gdyby wieczorem (majac nawet przed oczami te
laske z plazy, pal licho) powiedzial mi "skarbie mam ochote na seks
pod prysznicem/namietnego lodzika/wspolna masturbacje" itp,
wariantow jest sporo. Bylabym zachwycona i nie musialby mnie 2 razy
prosic. Ale on woli SAM i wybiera opcje fantazja + masturbacja jak
nastolatek, podczas gdy obok usycha zywa, goraca kobieta zwana
ukochaną zoną ;-/ Nie powiecie mi, ze to normalne. KJM.

No i w zwiazku z tym klasyczny forumowy dylemat : zakonczyc w
cholere ten, pod innymi wzgledami bardzo dobry zwiazek, fajne zycie,
i znalezc sobie jakiegos Normalnego Faceta, ktory jest zorientowany
na wspolne erotyczne przezycia i potrafi NORMALNIE funkcjonowac w
seksualnych relacjach? Czy pogodzic sie z losem na zasadzie ze nie
jest tak zle, bo lepszy taki onanista niz ewentualny "zdradzacz" a
kto wie, czy na takiego nie trafilabym w przyszlosci...

Gdybym mieszkala w Warszawie wiedzialalabym do kogo udac sie z tym
problemem (jestem fanka Starowicza ;-) jednak tu gdzie mieszkam
teraz znalezienie dobrego specjalisty od terapii uzaleznien
przypomina kosztowne szukanie igly w stogu siana...

No i taki to lajf :-/
Obserwuj wątek
    • flamenco_night Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 12:19
      Masturbacja, to fizjologia, nie erotyka - można nie mieć ochoty na
      seks, na bliskość, a napięcie trzeba rozładować.. c'est la vie! -
      jak mawiają górale..

      Swoją drogą, pierwszy raz widzę kobietę, która chciałaby zastąpić
      rękę masturbującą, zamiast być obiektem pożądania..
      • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 12:29
        flamenco_night napisała:

        > Masturbacja, to fizjologia, nie erotyka - można nie mieć ochoty na
        > seks, na bliskość, a napięcie trzeba rozładować..

        Totez nie mowie o bliskosci i romantycznym dwugodzinnym seksie, ale
        o szybkim rozladowaniu za pomoca chetnych kobiecych ust, czy, no
        wlasnie, masturbujacej reki :-/ Cokolwiek by zaproponowal czy
        zainicjowal, zrobilabym z wielka ochota.
        Tylko nie mowcie mi, ze wlasna reka jest dla faceta atrakcyjniejsza,
        bo skuteczniejsza ;-//////


        > Swoją drogą, pierwszy raz widzę kobietę, która chciałaby zastąpić
        > rękę masturbującą, zamiast być obiektem pożądania..


        To efekt utraconych zludzen modej mezatki, ze facet w stalym zwiazku
        bedzie pozadal zawsze tylko MNIE :-/ Wiem, ze tak nie jest i tak nie
        bedzie, no trudno sie mowi, taka fizjologia. Ale u licha, chcialabym
        przynajmniej jakiegos KOMPROMISU, a nie taki seksualny egoizm od
        poczatku do konca...

        KJM. Sorry ze tak klne, ale wzburzonam bardzo :-/
        • ilragazzo Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 12:51
          glamourous napisała:

          > Tylko nie mowcie mi, ze wlasna reka jest dla faceta
          atrakcyjniejsza,
          > bo skuteczniejsza ;-//////

          hm... łatwiejsza? Jednak seks z kobietą jest zawsze bardziej
          absorbujący (zakładając, że facet nie jest egoistą absolutnym), a
          ręka (własna) zrobi tak jak się chce, szybko, nie wymaga uwagi,
          dzięki czemu i myśli mogą krążyć zupełnie gdzie indziej...

          Glam, rady nie mam żadnej dla Ciebie niestety:((((
        • krzysztof-lis Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 12:59
          > Tylko nie mowcie mi, ze wlasna reka jest dla faceta
          > atrakcyjniejsza, bo skuteczniejsza ;-//////

          Ale często tak właśnie jest...
          • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 13:10
            krzysztof-lis napisał:

            > > Tylko nie mowcie mi, ze wlasna reka jest dla faceta
            > > atrakcyjniejsza, bo skuteczniejsza ;-//////
            >
            > Ale często tak właśnie jest...


            No ale wydaje mi sie ze fachowo zrobiony lodzik - chyba
            przyjemniejszy??
            A moze sie myle????
            • krzysztof-lis Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 13:18
              > No ale wydaje mi sie ze fachowo zrobiony lodzik - chyba
              > przyjemniejszy??
              > A moze sie myle????

              W sumie to nie mam doświadczeń w kwestii fachowo zrobionego lodzika. Albo
              takiego nigdy nie miałem albo taki był, tylko nie zdawałem sobie z tego sprawy.
              Nigdy natomiast w ten sposób nikt mnie nie doprowadził do orgazmu. Mam wrażenie,
              że jak się człowiek przyzwyczai do jednego rodzaju stymulacji przez kilkanaście
              lat to potem żaden inny dotyk nie dostarczy takiej przyjemności.
        • flamenco_night Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 13:13
          Ale jesteś jego żoną i seks z Tobą nie jest tym samym, co
          mechaniczny "spust z krzyża" dla ulgi - brutalnie, ale szczerze,
          wybacz. Powiemj Ci, że gdyby "używał" Ciebie w tym celu, to po kilku
          razach żaliłabyś się tutaj, że jesteś dla niego nikim, tylko się
          Tobą masturbuje.. i tak źle, i tak niedobrze. Warto nie zrównywać
          onanizmu z seksem partnerskim, bo będzie Ci coraz gorzej!

          A reszta.. Panowie już Ci dopowiedzieli oczywistość.
    • aandzia43 Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 12:29
      I znowu walimy głową w mur... Paskudne uczcie. Współczuję i życzę
      jednak odnalezienia dziury, przez którą wyjdziesz na drugą stronę;-)
      • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 12:31
        Aandzia, dzieki za mile slowo wsparcia.
        Na razie jednak nie widze nawet zalazka zadnej dziury, a dylemat jak
        byl, tak jest :-(
    • eeela Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 13:09
      Przypuszczam, ze Normalny Facet,
      podnieciwszy sie jakas fajna (niekoniecznie atrakcyjniejsza od
      wlasnej kobity, ale za to OBCA) laska na plazy, potem chcialby to
      rozladowac w ramach normalnej interakcji z zywa, chetna i dostepna
      partnerka. Moj chlop jednak wyraznie i uparcie WOLI zrobic to sam w
      niezbyt malowniczej ubikacyjnej scenerii :-/

      Mnie się wydaje, że tu nie podziału na normalne i nienormalne zachowanie. Wydaje
      mi się raczej, że są to po prostu dwa modele występujące w rzeczywistości:
      jeden, który napięcie spowodowane inną kobietą może rozładować ze swoją, i
      drugi, który wymaga do tego samotności.

      Ja swojemu nie żałuję. Nie krępuje mnie to, kiedy wiem, że przedłuża pobyt pod
      prysznicem, albo podejrzanie długo zwleka się z łóżka. Nocami czasami rozbudzam
      się, czując, że się zabawia. Czasami dołączam, ale też i czasami pozwalam mu się
      odprężyć z jego własnymi fantazjami - nie muszę się pchać z łapami w każdy
      aspekt jego seksualnego życia. Ja też mam swoje fantazje, w których go nie ma.
      • eeela Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 13:11
        Przepraszam, nie zaznaczyłam wyraźnie - pierwszy akapit jest cytatem z Glam.
      • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 13:14
        Kurde, eeela chyba zamiast latac po psychologach zapisze sie na
        korespondencyjna terapie relatywizujaca DO CIEBIE ;-)) Jakie masz
        taryfy? ;-)
        (do wczoraj myslalam, ze juz jestem cool i ze zrelatywizowalam, ale
        okazuje sie ze musze zrelatywizowac jeszcze bardziej :-)
        • eeela Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 13:26
          Nie mam profecjonalnej licencji, więc działalność uprawiam pro publico bono ;-)
        • new.one Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 13:34
          hmm.. ja tez myślę, że eeela to jednak mądra kobieta jest...;)
          każdy z nas ma jakiś własny świat swoich fantazji, którymi nie
          zawsze chce się dzielić i ewentualne rozładowanie swoich emocji i
          pragnień zdecydowanie woli realizować w swoim własnym świecie..
          nikt oprócz twojego męża nie wie na czym polegają jego fantazje bo
          one siedzą w jego głowie..
          wyobraź sobie sytuację, że te fantazje to seks z kilkoma kobietami
          na raz niby nic wielkiego, ale jednak rozładowanie tego napięcia z
          Tobą kiedy myśli i kilku laskach, które właśnie widział na plaży a
          są teraz w jego główie jako nałożnice jest w pewnej sprzeczności
          nawet z najlepszym lodzikiem żonki...;)
          proponuję odpuścić sobie i dać na luz... obojgu to wam dobrze zrobi..
          zrealtywizuj poglądy na jego zachowanie, sama fantazjuj do woli
          zgodnie z powiedzeniem żyj i pozwól, żyć innym.. a w tym konkretnym
          przypaku masturbuj się i pozwól to robić jemu...;)

          BTW gdybyś go jednak przez to rzuciła błagam napisz do mnie...;)))
          • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 16:06
            new.one napisał:


            > BTW gdybyś go jednak przez to rzuciła błagam napisz do mnie...;)))

            ;-)
            OK, nie omieszkam ;-)
          • avide Re: Boli jak cholera :-/ 04.07.08, 16:45
            Eeela mądrą kobietą jest .... zgadzam się w całej rozciągłości.
            Dodam jeszcze, że cholernie wyrozumiałą i tolerancyjną.
            I wszystko było by pięknie gdyby nie pominięty wg mnie najważniejszy aspekt w tej całej historii masturbacyjnej zamieszczonej przez Glam,
            (BTW Glam który to juz raz o tym piszesz, toz to wielokrotna recydywa !!! ;-)) ????)

            Mianowicie chodzi o to, że nie chodzi o sam fakt masturbowania się męża Glam tylko o fakt, że rozładowuje napięcie podczas gdy nie jest w stanie zaspokoić swojej żony. A ta czeka jak wygłodniała foczka na swojego adonisa a ten ukradkiem spuszcza do kibla swoją namiętność, doprowadzając do furii rozpaloną kobietę.

            Eeela powiedz mi czy gdybyś chodziła po ścianach z pożądania a Twój facet wolałby własną rękę też spokojnie byś się temu przyglądała z pełną wyrozumiałością ???????

            W każdym innym wypadku mężowi Eeeli wszyscy na trzy-cztery składamy głębokie gratulacje posiadania nieprzeciętnie wyrozumiałej, mającej na względzie również inne, własne potrzeby faceta kobiety.
            Ja przynajmniej takowe składam.

            Wracając jednak do Glam i jej utrapienia myślę, że mało ma to wspólnego taka "wyrozumiałość". Dla mnie to jak wyrozumiałość dana narkomanowi. Niech ćpa, przecież facet musi mieć odrobinę prywatności.

            Glam, po tym co po raz kolejny piszesz o mężu i jego nałogu (tak nazwijmy rzecz po imieniu !!!!) szczerze powiedziawszy nie widzę dla Ciebie ratunku. Dziura w murze o której pisała Andzia nie istnieje.
            Wg mnie musisz się pogodzić z tym, że Twój facet ma taką przypadłość że dla Ciebie osobiście postanawia przeznaczyć tylko część swojej namiętności. Albo to zaakceptujesz, albo wykończysz się rozmyślając o tym. Jeśli po tylu rozmowach, ostrzeżeniach, groźbach, prośbach i innych takich tam nie zadziałało to już raczej nie zadziała. Możzesz spróbować jeszcze specjalisty typu Starowicz, ale jakie są na to szanse sama wiesz najlepiej.

            Zatem przestań bić głową w mur bo to i tak nic nie da. Jeśli Masturbacja męża jest faktycznie dla Ciebie nie do przeskoczenia - wiej. Jednak muślę, że mimo, iż nie możesz mić jego pożądania w całości to chyba nie jest to az taki grzech.
            Chyba, że masturbacja to tak naprawdę tylko skrawek seksualnej góry lodowej której sobie do tej pory jeszcze nie uświadomiłaś lub z któej zdjaesz sobie sprawe ale racjonalizujesz z różnych względów jak tylko możesz.

            BTW czasami się zastanawiam czy takie zachowanie fceta to nie jest mistrzowskie posunięcie względem własnej namiętnej kobiety.
            Za jednym zamachem sprawia, że ona nie ma go dosyć, a jednocześnie fantazjując zaspokaja swoje seksualne drugie "ja". najważniejsze tylko by umieć balansować na linie ale z jej nie spaść. Bo sie okazać może że żona nie wytrzymała i na boku sama zaczęła balansować tyle że z innym(i) ;-)). Zycie.....

            Glam, o swoim problemie wiesz już wszystko, czas wyciągnąć wnioski.

            Pozdrawiam
            Avide.
            • eeela Re: Boli jak cholera :-/ 04.07.08, 18:30
              Ja jestem świadoma tego, że moja sytuacja całkowicie nie przystaje do Glam. I że
              ten jej facet ma jednak ze swoją seksualnością pewien problem. Jasne, że jej się
              należy więcej uwagi, i tu już nawet nie mam na myśli 'częściej', ale 'na sposób
              skoncentrowany na jej potrzebach'.

              Nadal jednak uważam, że każdemu facetowi - co ja gadam, każdmu człowiekowi -
              należy się odrobina samotnej niezalezności w życiu seksualnym. Nie da się
              zagarnąć drugiej osoby pod każdym względem na żadnej płaszczyźnie. Wszyscy mamy
              swoje fantazje i swoje własne potrzeby.

              Rzeczywiście byłoby mi strasznie przykro, gdyby facet, którego naszła chuć,
              wstał z łóżka czy kanapy, na której oboje leżymy, i poszedł wytrzepać kapucyna!
              W takiej sytuacji doskonale rozumiem, że Glam poczuła się zraniona. Ale są
              sytuacje, w których nie należy się tym przejmować, tylko zaakceptować to, że
              partner ma też inne potrzeby, w których dla nas nie ma miejsca - niechże je
              tylko realizuje w sposób taktowny i bez ranienia bliskich.
      • flamenco_night Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 13:27
        >Ja swojemu nie żałuję. Nie krępuje mnie to, kiedy wiem, że
        >przedłuża pobyt pod
        >prysznicem, albo podejrzanie długo zwleka się z łóżka. Nocami
        >czasami rozbudzam
        >się, czując, że się zabawia. Czasami dołączam, ale też i czasami
        >pozwalam mu się
        >odprężyć z jego własnymi fantazjami - nie muszę się pchać z łapami
        >w każdy
        >aspekt jego seksualnego życia. Ja też mam swoje fantazje, w których
        >go nie ma.

        Nic dodać, nic ująć ;)
    • feelit1 Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 13:49
      Sluchaj, twoj facet jest jak najbardziej zdrowy, to ze robi to sam
      na sam to tylko sie ciesz, ze nie jezdzi po agencjach (szkoda
      kasy..;) ) a powaznie no to tak juz jest u facetow: szybkie
      podniecenie, szybka akcja i szybki "zjazd". Wiem bo sam jestem
      facetem przed 30-stka i calkiem rozumiem twojego goscia. To jest
      takie cisnienie ze malo glowy nie rozwali czasami ;) Powiesz: no to
      ja bym mu zrobila.. Tutaj jest roznie. Zazwyczaj jest tak ze facet
      jezdzi cale zycie mercedesem ale ciekaw jest jak jezdzi sie np Audi
      albo VW i sie na niego przesiadzie na jedna chwile albo dwie.
      Pojezdzi, pojezdzi bez dowodu rejestracyjnego i stwierdzi ze jednak
      ten mercedes to bylo jednak to, wygodny, niezawodny, a przede
      wszystkim legalny.. ;) Inna wiekszosc facetow, wlasnie jak twoj
      facet, moze woli nie wsiadac do cudzego samochodu tylko wybiera
      zabawe w symulator samochodowy, czyli wlasnie dluzsze pobyty pod
      prysznicem czy inne jakies tego typu zabawy z wyobraznia.. Sfera
      erotyczna mezczyzn jest barddzo nieskomplikowana. to jest takie
      uwarunkowane genetyczne, jeszcze z czasow mamutow.. Szybko kokretnie
      i na temat, a jak nie to przyleci kokurencja z maczugą i ubiegnie.
      Kiedys nawet podobnymi slowami opisane bylo to zjawisko w jakiejs
      gazecie - pamietam.. Zeby facet idac przez plaze, czy miasto nie
      ogladal sie za innymi czy nie podniecal to albo: musi byc gejem,
      albo miec cholerne stresy(praca i inne..), albo jakas babka musiala
      by mu "robic..." srednio co godzine..
      • juzniekochanka Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 14:03
        feelit1 ma rację:)
        Zresztą, kurcze, to nie tylko faceci tak mają:) Ja też czasami robię
        to sama. Rzadko, ale robię. I nie dlatego, ze brakuje mi seksu.
        Zasmuciło mnie tylko jedno - Twoje stwierdzenie, ze wogóle
        dopuściłaś do siebie myśl, o zostawieniu go z TAKIEGO powodu.
        Gdyby mój M "złapał" mnie na masturbacji i powiedział, że zastanawia
        sie, czy mnie rzucić z tego powodu, to hmmmm, coś tu chyba innego
        jest na rzeczy:/
        • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 15:14
          juzniekochanka napisała:

          > Zresztą, kurcze, to nie tylko faceci tak mają:) Ja też czasami
          robię
          > to sama. Rzadko, ale robię.


          Ja tez to robie sama. Kazdy to chyba robi. Ale ja robie to wtedy,
          kiedy NIE MAM WYBORU, bo wiem, ze na seks akurat w tym momencie z
          jakiegos powodu nie moge liczyc. A nawet, jesli wiedzialabym, ze
          bedzie to mozliwe np. za godzine, to wstrzymalabym sie i poczekala,
          bo przeciez fajniej jest to robic z autentycznym speedem i ochota
          niz tak na pol gwizdka po wczesniejszym rozladowaniu napiecia ;-/

          Prawie 100% facetow z ktorymi kiedykolwiek poruszylam ten temat (w
          tym moj nieodzalowany przyjaciel, ktory akurat wyjechal z zona na
          wakacje i nie moge mu tradycyjnie pochlipac w rekaw), twierdzi, ze
          robia to wtedy kiedy MUSZA, bo akurat nie ma pod reka chetnej
          kobiety. Jednak, gdyby ta kobieta siedziala sobie, dyspozycyjna, w
          pokoju obok to woleliby po stokroc zrobic to z nia niz zwalic konia
          do sedesu :-(
          • juzniekochanka Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 15:51
            glamourous napisała:

            > Ja tez to robie sama. Kazdy to chyba robi. Ale ja robie to wtedy,
            > kiedy NIE MAM WYBORU, bo wiem, ze na seks akurat w tym momencie z
            > jakiegos powodu nie moge liczyc. A nawet, jesli wiedzialabym, ze
            > bedzie to mozliwe np. za godzine, to wstrzymalabym sie i
            poczekala,
            > bo przeciez fajniej jest to robic z autentycznym speedem i ochota
            > niz tak na pol gwizdka po wczesniejszym rozladowaniu napiecia ;-/


            Ale ja właśnie dlatego napisałam, że czasami robię to sama, ale nie
            z powodu braku partnera tylko dlatego, że czasem mam ochotę sama na
            siebie:) Czesem nie mam ochoty na grę wstępną/rozmowy przed-
            po/nastrój/i tysiące innych rzeczy - po prostu samo samozaspokojenie
            się:) (masło maślane) I nic więcej:)
            • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 16:11
              juzniekochanka napisała:


              Czesem nie mam ochoty na grę wstępną/rozmowy przed-
              > po/nastrój/i tysiące innych rzeczy - po prostu samo
              samozaspokojenie
              > się:) (masło maślane) I nic więcej:)


              Matko, ale przeciez jesli ma sie ochote na szybki seks, to te rzeczy
              (gra wstepna, nastroj itp) mozna doskonale ominac. Ja na przyklad
              wolalabym, zeby w ramach szybkiego rozladowania facet postawil mnie
              pod sciana i - bez wstepow - wylizal, niz samotnie onanizowac sie w
              kibelku. Dla mnie wlasciwie nie ma przypadku w ktorym wolalabym
              autoerotyzm majac do wyboru penisa/palce/jezyk krecacego mnie
              faceta. No chyba, zeby mnie NIE KRECIL, ale wtedy to juz jest
              zupelnie inna para kaloszy.
              • juzniekochanka Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 16:33
                glamourous napisała:

                >
                > Matko, ale przeciez jesli ma sie ochote na szybki seks, to te
                rzeczy
                > (gra wstepna, nastroj itp) mozna doskonale ominac. Ja na przyklad
                > wolalabym, zeby w ramach szybkiego rozladowania facet postawil
                mnie
                > pod sciana i - bez wstepow - wylizal, niz samotnie onanizowac sie
                w
                > kibelku. Dla mnie wlasciwie nie ma przypadku w ktorym wolalabym
                > autoerotyzm majac do wyboru penisa/palce/jezyk krecacego mnie
                > faceta. No chyba, zeby mnie NIE KRECIL, ale wtedy to juz jest
                > zupelnie inna para kaloszy.
                >
                Glamourous, ale mi nie chodzi o szybkość seksu tylko o inny rodzaj
                seksu;) Czasem mam ochotę zrobić to sama i już! :)
                • anais_nin666 Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 18:02
                  Hm... Ja też mam jak JUzniekochanka. Po prostu czasami mam chec na siebie. I
                  chocby obok mnie byl super napalony samiec, to nie zmieniloby to mojej potrzeby
                  - SIEBIE.
              • krzysztof-lis Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 20:06
                > Matko, ale przeciez jesli ma sie ochote na szybki seks, to te rzeczy
                > (gra wstepna, nastroj itp) mozna doskonale ominac.

                Jak się ma ochotę na _łatwy_orgazm_, to łatwiej zrobić go samemu. Mniej
                pieprzenia. ;) Mniej wysiłku.
    • justyna302 Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 14:12
      Ja przepraszam, że się wcinam, bo wobec forumowych wyjadaczy
      ekspertem się nie czuję, ale wydaje mi się, że glamorous w ogóle nie
      została zrozumiana.. Chyba czym innym jest gdy mąż masturbuje się
      dodatkowo, a czym innym jest gdy jest to jego WYŁACZNA forma
      zaspokajania potrzeb seksualnych, a spragnionej, stęsknionej żony w
      ogóle nie tyka, bo chyba o tym pisze glamorous, prawda? I to jest
      moim zdaniem wielki problem? To nie jest normalne! A w odpowiedziach
      wyczuwam taką pobłażliwość: ach, nie znasz męskiej fizjologii, toż
      każdy tak ma, nie przesadzaj, itd.
      Wydaje mi się, że każdy tak ma (powinien mieć) że nr 1 to kontakty z
      żoną a masturbacja w ramach uzupełnienia, a nie na odwrót.
      Glamorous ma całkowitą rację, że życie seksualne męża stoi wywrócone
      do góry nogami.
      • flamenco_night Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 14:15
        Życie seksualne męża w ogóle nie"stoi" - jest tylko fizjologiczna
        ulga. Problemem jest brak sfery seksy, anie obecność sfery
        samodogadzania sobie. To dwie RÓŻNE płaszczyzny.
        • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 14:48
          Uscisle w ramach doinformowania "mlodszych" forumowiczow, oraz zeby
          zostac dobrze zrozumiana (starsi forumowicze moga sobie ten post
          darowac ;-)

          Nie mam problemu z BRAKIEM seksu w zwiazku. Maz z ochota wywiazuje
          sie z obowiazkow malzenskich ;-) jednak z czestotliwoscia
          odpowiadajaca JEMU, nie mnie. Czyli srednio raz na 3 dni. Oraz na
          jego warunkach, czyli koniecznie w lozku i bez specjalnych
          urozmaicen. Ja jednak kobieta namietna jestem, i on wie doskonale
          (komunikacja miedzy nami przebiega prawidlowo) ze wolalabym czesciej
          (nawet codziennie) a zwlaszcza bardziej spontanicznie. Przy czym ja
          niekoniecznie potrzebuje dlugich, romantycznych i skoncentrowanych
          na mnie maratonow. Ot, np. taki niezobowiazujacy lodzik na dywaniku
          w lazience bylby wrecz moim marzeniem. Ta jego wczorajsza chcica to
          moglaby byc akurat swietna okazja zeby mi cos takiego zaproponowac,
          wie przeciez ze o tym marze. Jednak on nie proponuje nigdy takich
          akcji, bo "nie przyszlo mu do glowy" ;-) - woli isc do ubikacji i
          zwalic samotnie konia. Ja z kolei incjowac juz dawno przestalam, bo
          z nim nie te numery - zazwyczaj moje inicjatywy odtraca "nie, bo cos
          tam". Generalnie seks ma byc wtedy kiedy ON chce, czyli raz na 3 dni
          w lozku i his way.

          A mi po prostu zal patrzec jak marnuje swoj potencjal (z ktorego
          b.chetnie bym skorzystala) do muszli klozetowej. Przykro mi, ze
          pomimo licznych rozmow, w ktorych komunikowalam mu swoje zupelnie
          standardowe przeciez potrzeby (typu niezobowiazujace, spontaniczne
          fellatio czy szybki seks na kanapie w salonie) - on ma to kompletnie
          GDZIES i NIGDY ich nie realizuje. Smutno, ze jest takim
          niereformowalnym egoista. Boli, ze te fantazje o innych kobietach sa
          tak cenne, ze nie ma ochoty rozladowac ich ze mna. Zal mi dupe
          sciska, ze nie probuje chociaz odrobine sie do mnie dostroic, pojsc
          na jakis kompromis - tylko z zapalem kultywuje swoja egoistyczna
          seksualnosc jak gimnazjalista...
          • eeela Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 14:53
            To jest całkiem zrozumiałe, Glam. Moim zdaniem (zapewne mało zresztą na forum
            popularnym) tego typu niezgranie temperamentów to jeszcze nie powód do rozstań i
            szczerze mówiąc, mniej złego dopatrywałabym się w okazyjnym realizowaniu swoich
            potrzeb na zewnątrz związku niż rozwalania dobrej przecież ogólnie relacji z tak
            marnego powodu.
          • flamenco_night Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 15:14
            Miałam poprawić formę osobową zdania na bezosobową, ogólną, ale..
            zarówno z tego, jak i literówek, mi się nie chciało pana lenia
            wyganiać, wybacz ;)) Stanowczo w trakcie jedzenia obiadu, należy się
            skupiać na trawieniu, nie na tworzeniu - uwaga dla mnie ;)
      • eeela Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 14:27
        Z rozmów z Glamorous z ostatnich paru lat :-) wiem, że nie jest tak, iż jej mąż
        preferuje WYŁĄCZNIE samozaspokajanie się, i że z żonką też lubi pofiglować :-)
        Tyle że Glam jest osobą temperamentną i jej mało. To jest pewien problem, bo
        jest między nią a jej mężem różnica temperamentów. Rzecz jednak tkwi w tym, że
        facet potrzebuje i seksu z partnerką, i odrobiny niezależności w swoim życiu
        seksualnym - zwykłego 'spustu z krzyża' i samotnych fantazji. Jeśli skoncentruje
        wszystkie swoje seksualne działania na żonie, będzie odczuwał wyraźny brak tego
        marginesu wolności, i może to doprowadzić do przesytu i znudzenia małżonką. Może
        więc jednak lepiej pozwolić mu jednak ten niewielki margines zachować?
      • new.one Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 14:28
        > Ja przepraszam, że się wcinam, bo wobec forumowych wyjadaczy
        > ekspertem się nie czuję, ale wydaje mi się, że glamorous w ogóle
        nie
        > została zrozumiana.. Chyba czym innym jest gdy mąż masturbuje się
        > dodatkowo, a czym innym jest gdy jest to jego WYŁACZNA forma
        > zaspokajania potrzeb seksualnych, a spragnionej, stęsknionej żony
        w
        > ogóle nie tyka, bo chyba o tym pisze glamorous, prawda? I to jest
        > moim zdaniem wielki problem? To nie jest normalne! A w
        odpowiedziach
        > wyczuwam taką pobłażliwość: ach, nie znasz męskiej fizjologii, toż
        > każdy tak ma, nie przesadzaj, itd.
        > Wydaje mi się, że każdy tak ma (powinien mieć) że nr 1 to kontakty
        z
        > żoną a masturbacja w ramach uzupełnienia, a nie na odwrót.
        > Glamorous ma całkowitą rację, że życie seksualne męża stoi
        wywrócone
        > do góry nogami.

        no tu i się strasznie mylisz, ale właśnie dlatego zapewne, że nie
        jesteś jak piszesz forumową wyjadaczką..
        glam zamieszcza już kolejny tego typu wpis zresztą szczerze mówi o
        recydywie swojega małża.. jednak ją irytuje to, że mimo ciągłych
        rozmów z nim on nadal sam się zabawia ignorując chetną, młodą
        żonę... jednakże i tu najważniejsze, robi to jako przerywnik (tyle,
        że ją to i tak drażni) w całkiem udanym życiu erotycznym... gdyby
        tak nie było, gdyby jej facet robił to zamiast już by go dawno
        wykopała z łózka a pewnie i z życia..
        na co większość facetów tu liczy i temu kibicuje ja oczywiście
        również...;)
    • beauty_niteczka Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 14:36
      Glamourous, czytam o Twoich klopotach juz jakis czas i tak sie
      zastanawiam, czys Ty tego swojego meza nie 'wykastrowalas'
      psychicznie ta swoja goraca, namietna seksualnoscia..
      Ze czuje sie tym przytlumiony i zniechecony do seksu z Toba i
      wybiera wlasna reke zamiast 'fachowo zrobionego lodzika'.
      Wybiera dlatego, ze wlasna reka nie wymaga od niego nic. Ani
      przebieranek, ani scenek ani tryskania seksualna fantazja, ktora
      Tobie przychodzi z latwoscia a on zwyczajnie boi sie ze nie jest w
      stanie Ci w lozku w tej materii sprostac.
      I jego ucieczka w 'reczne robotki' wcale nie musi oznaczac, ze ma
      jakies swoje specjalnie wyrafinowane fantazje, jak kilkoro
      forumowczow sugeruje. Biorac pod uwage Twoja akceptacje dla
      najdziwaczniejszych fantazji jakos nie chce mi sie wierzyc, ze gdyby
      takowe mial to by sie z Toba 'czail' podzielic. Moze on, patrzac na
      te laski w necie, wyobraza sobie, ze kocha sie z nim klasycznie i
      pod koldra o one sa cale przeszczesliwe i w zaden sposob nie chca
      tego ulepszac.
      • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 15:02
        beauty_niteczka napisała:

        > Glamourous, czytam o Twoich klopotach juz jakis czas i tak sie
        > zastanawiam, czys Ty tego swojego meza nie 'wykastrowalas'
        > psychicznie ta swoja goraca, namietna seksualnoscia..
        > Ze czuje sie tym przytlumiony


        Ech, toz ja doskonale wiem nie od dzis, ze kobita nie moze faceta
        kluc swoja seksualnoscia w oczy. I ja wcale go nie kluje. Nie
        osaczam. Czekam nobliwie i dyskretnie az jemu sie zachce. Moja
        wielka komoda pelna fajnej bielizny pokrywa sie kurzem w oczekiwaniu
        na "lepsze okazje", a ja wcale nie truje mu kolo d... dniami i
        nocami ze mi sie pozycja klasyczna nie podoba czy ze on mi nie
        wystarcza. Nie wymagam. Nie nagabuje. Nie przytlaczam. Poza kilkoma
        rozmowami w ktorych delikatnie, acz wyraznie zakomunikowalam mu, ze
        chcialabym po prostu wiecej spontanicznosci, jak przytalo na mlodych
        malzonkow, ktorzy jeszcze nie maja nawet dziecka. Mamy duze
        mieszkanie, tak fajnie byloby kochac sie w roznych jego miejscach. A
        tu tylko to cholerne lozko
        ;-/
        Czy delikatna, nienachalna komunikacja moze byc az tak kastrujaca ??
        • aureliana Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 15:16
          a zapytalas sie go, jak lubi, zebys go dotykala albo calowala? moze robisz to w
          sposob, ktory go nie podnieca (nie chce cie urazic, ale znam to z autopsji, moj
          eks partner byl bardzo chetny do seksu oralnego i do dotykania mnie, robil to w
          tak beznadziejny sposob, sama penetracja rowniez bez polotu, ze dosc czesto
          zdarzalo mi sie zaspokajac mnie sama, rezgnujac z nocy z eks)?
          a moze po prostu wejdz kiedys do tej lazienki i niech to zrobi przy tobie?
          a moze go kreci to, ze ty nie wiesz, choc sie domyslasz, ze moze byc 'zlapany'
          przez ciebie itp?
          • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 16:01
            aureliana napisała:

            > a zapytalas sie go, jak lubi, zebys go dotykala albo calowala?
            moze robisz to w
            > sposob, ktory go nie podnieca


            Nieeee, nigdy nie zainteresowalam sie tym co go podnieca, prawde
            mowiac zawsze mialam to gdzies i gryzlam go podczas fellatio ;-)
            (to tyle ironii i sarkazmu ;-)

            A tak powaznie, napisze nieskromnie ze po latach doswiadczen oraz
            dzieki wrodzonemu talentowi do tych klockow ;-) jestem naprawde
            sprawna, empatyczna (oraz zorientowana na potrzeby partnera)
            kochanka. Wiem doskonale, ze kazdy facet ma nieco inna "instrukcje
            obslugi" i przez te 5 lat mojego zwiazku zdazylam sie doskonale
            zorientowac jak dotykac mojego faceta (czymkolwiek) zeby naprawde
            dawac mu rozkosz.

            Jesli ktos w naszym zwiazku nie ma polotu w seksie czy w
            pieszczotach to zdecydowanie on a nie ja.
            • beauty_niteczka Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 16:31
              Wydaje mi sie, ze facet Glam intuicyjnie stosuje 'Yorikowy' sposob
              na podtrzymanie zainteresowania seksualnego swojej zony na wciaz
              bardzo wysokim poziomie. Nawet pomimo zauwazalnych przez nia brakow
              lozkowych.
              Glam, mimo, ze ma zastrzezenia do czestotliwosci i jakosci zycia
              seksualnego, pozada go, bo to on rozdaje lozkowe karty!
              Kochaja sie jak _on_ chce i tak czesto, jak _on_ chce.
              Mysle, ze gdyby mieli sie kochac tak jak chce Glam - szybko by jej
              pozadanie opadlo. Bo paradoksalnie ja dlatego wciaz kreci jej maz,
              bo nie dostaje dokladnie tego, czego chce.

        • gomory Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 17:58
          > Czy delikatna, nienachalna komunikacja moze byc az tak kastrujaca ??

          Wg mnie juz dawno go przeskoczylas i przytloczylas meza swoja seksualnoscia.
          Nie kazde z Twoich zachowan z przeszlosci zakwalifikowalbym jako "delikatna, nienachalna komunikacje". Nawet jedno nieodpowiednio uzyte slowo moze wzbudzic lawine, a chyba sama przyznasz analizujac historie waszego zwiazku, ze bywalo troche bardziej niz delikatnie ;).
          Wspolczuje smutku jaki odczuwasz, musi Cie bolec bardzo mocno. Wszak przyjmujesz razy w jeden ze swych najczulszych punktow.
          Twoj maz zdaje sie miec pewna "fiksacje" na punkcie onanizmu, ale nie obstawialbym, ze jest jakims szczegolnym masturbacyjnym dewiantem. Wielu ludzi przymuszanych do czegos reaguje oportunizmem. Twoj maz dosc latwo moze wskakiwac w skore buntownika ;).
          Nie daj sie tak latwo zwiesc meskim opowiesciom adresowanym do Ciebie. Patrz przez palce - facet przy Tobie zawsze bedzie sie (chocby podswiadomie) kreowal. Tak samo Ty majac pryszcza na lewym policzku bedziesz mu sie prezentowala z prawej strony mimo tego, ze nie chcesz go zaciagnac do lozka. Ot rozejrzyj sie po forum - wielu dostrzegasz mezczyzn piszacych, ze sa kiepskimi kochankami? My jestesmy super, co najwyzej nasze zony nie chca z nami sypiac bo sa zimne ;).
          Mezczyzni sie onanizuja nie tylko wtedy gdy nie moga pobzykac!
          Ale trudno o takie wyznanie (zwlaszcza do kobiety), gdyz podkopuje to meskie ego. Seks wymaga wysilku, zabawa na wlasna reke nie. A my bywamy bardzo leniwi ;). Latwiej takie razy wyrzucic z pamieci i rozsiewac aure seksualnego samca. To dla nas tak samo przyjemne poczucie, jak dla was swiadomosc wlasnej urody. Majac swobodny dostep do seksu mezczyzni najczesciej powaznie ograniczaja samozaspokajanie. Jestem przekonany, np. Twoj maz zanim sie z Toba zwiazal robil to wielokrotnie czesciej.
          Tutaj bede go bronil - naprawde nie jest taki zly jaki zdaje Ci sie byc w porownaniu z innymi :).
          Chociaz oczywiscie nie wiem czy caly czas podswiadomie nie zbierasz na niego kwitow, bo ten uklad dla Ciebie sie wyczerpal.
          Caly czas mam niejasne przeswiadczenie, ze Twoja seksualnosc ma dla Ciebie szczegolna role jakby ta sfera byla czyms wiecej niz tylko erotyka. Ladujesz w to wielkie emocje, klebi sie tutaj poczucie wartosci, uroda, zadry, nie wiem czy to nie jest rejon na ktorym wy toczycie jakas wojne ;). Zauwaz - gotowa bylabys swiadczyc erotyczne poslugi bez osiagniecia seksualnego spelnienia byle tylko wyeliminowac zachowanie nad ktorym nie masz wladzy. Nie masz i nigdy nie bedziesz miala, najwyzej znow poczujesz sie zawiedziona. Walczysz z poczuciem wlasnej krzywdy ze strony mezczyzn, a nie tylko masturbacja meza - tak to widze.
          No offence - moim zamiarem nie jest dowalenie Tobie. Wiem, jak rozgoryczona musisz czuc sie teraz i nie chcialbym bys odebrala moja pisanine jako rzucanie kamieniem ;).
          • eeela Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 18:25
            Jak ciekawie, z dystansem i przekonująco napisane. Podoba mi się.
          • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 20:18
            Fajnie i mądrze napisales, Gomory.

            Jedno malutkie ale. To nie jest tak, ze :

            > gotowa bylabys s
            > wiadczyc erotyczne poslugi bez osiagniecia seksualnego spelnienia byle tylko wy
            > eliminowac zachowanie nad ktorym nie masz wladzy.

            Dla mnie cel seksu to niekoniecznie orgazm i "seksualne spełnienie" tak jak się
            to potocznie rozumie. To przede wszystkim BLISKOŚĆ, wejście w intymna interakcje
            z partnerem i wymiana seksualnej energii. To sprawia, ze czuje ze związek ŻYJE.
            W moim odczuciu to nawet ważniejsze niż mój obowiązkowy orgazm i zaspokojenie.
            Ja mam tak, ze nie muszę mieć koniecznie orgazmu, żeby było mi w seksie super.
            Dlatego bezinteresowne robienie facetowi loda nie jest dla mnie, jak piszesz,
            "wykonaniem seksualnej posługi" a cudownym sposobem na zbliżenie się do niego,
            na "picie energii z jego źródła" ;-)
            (Tylko żeby nie było, ze jestem jakimś energetycznym wampirem i lubię faceta
            wysysać z jego męskiej witalności niczym czarownice w średniowieczu ;-))) Raczej
            mam naturę odaliski - uwielbiam dawać mężczyznom rozkosz, niekoniecznie
            oczekując rewanżu...;-)Wystarczy mi wymiana energii oraz poczucie ze jestem
            pożądana.
            • eeela Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 22:46
              > mam naturę odaliski - uwielbiam dawać mężczyznom rozkosz, niekoniecznie
              > oczekując rewanżu...;-)Wystarczy mi wymiana energii oraz poczucie ze jestem
              > pożądana.


              Kiedyś pewien znajomy dla żartu napisał seksualny horoskop dla mojego znaku, na
              bazie własnych doświadczeń z paniami spod tego samego znaku. Użył tam terminu
              'sakralna prostytutka' - na opisanie kobiety czerpiącej czystą, seksualną
              rozkosz z samego obdarowywania. W tym punkcie istotnie horoskop się zgadzał ;-)
              Spod jakiego jesteś znaku, Glam? :-D
              • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 27.06.08, 12:18
                Jestem (paradoksalnie) Panna czyli najbardziej aseksualnym znakiem w
                calym zodiaku ;-)) W dodatku z ascendentem w Koziorozcu, ktory to
                znak tez przeciez zmyslowoscia nie grzeszy ;-) Podobno o mojej
                bardzo seksualnej naturze stanowi jakis tam "Ksiezyc w Skorpionie"
                tak przyjanmniej twierdzi moj przyjaciel - profesjonalny astrolog.
                Ale poniewaz od paru lat wystawia mi same niesprawdzajace sie
                prognozy, uwazam, ze cala ta "astrologie utylitarna" mozna sobie o
                kant d... potluc ;-)
                • eeela Re: Boli jak cholera :-/ 04.07.08, 18:35
                  > Jestem (paradoksalnie) Panna czyli najbardziej aseksualnym znakiem w
                  > calym zodiaku ;-))

                  Panna nie grzeszy seksualnością? Mam szczęście w takim razie, oba moje stałe
                  związki były/są z Pannami, i nigdy nie miałam powodu w zadnym narzekac na
                  aseksualność ;-)

                  Nie pokładam zbytniej ufności w astrologię zodiakalną, ale tamten tekst był
                  całkiem trafiony ;-)
            • gomory Re: Boli jak cholera :-/ 27.06.08, 12:24
              > uwielbiam dawać mężczyznom rozkosz, niekoniecznie
              > oczekując rewanżu...;-)

              To zrozumiale - niezwykle wazny dla Ciebie jest zachwyt ktory wzbudzasz :). Jest to cecha kobiet ktora mezczyzni generalnie blogoslawia - dzieki niej nasze pozadliwe spojrzenia sprawiaja wam przyjemnosc. Pozwala to wielu paniom (z przyjemnoscia!) znosic przykre zabiegi, dokonywac wyrzeczen, wkladac rzeczy ktore w sumie sa np. niewygodne. Wspaniala kobieca proznosc ;).
              Jesli jednak to na niej glownie opiera sie seksualnosc kobiety to predzej czy pozniej czekaja ja bolesne zawody. Juz tego doswiadczasz - a poki co nie czujesz by urody Ci zbywalo. Do lozka idziesz z mezem i tym wszystkim co Ci sie klebi w glowie.
    • lambert77 no to masz faceta uzależnionego... 26.06.08, 15:23
      ... od marszczenia freda... tylko współczuć. Nawet nie wiem czy i
      jak to się leczy. Może jakieś elektrowstrząsy
      • eeela Re: no to masz faceta uzależnionego... 26.06.08, 15:27
        I tak wszystkich po kolei facetów mamy elektrowstrząsami traktować za
        marszczenie freda? :-D
        • nico_priv Re: no to masz faceta uzależnionego... 26.06.08, 15:40
          Nie wszystkich - tylko takich, co nagle lecą spuścić się mimo że
          doskonale wiedzą, jak żona pragnie im ulżyć. I to facet który nie
          jest demonem seksu, więc raczej nie ma "nałogu" (a może, właśnie ma?)

          Ode mnie druga dawka (tak z 40 V), chętnie dopłacę.
          • eeela Re: no to masz faceta uzależnionego... 26.06.08, 15:44
            Mnie się wydaje, że całkiem wielu panów ma taki 'nałóg'. Wszystko jest dla
            ludzi, jak pijesz dziennie jedną filiżankę kawy, to nic ci się nie stanie, a jak
            pijesz dwadzieścia, to już możesz wykorkować. Tak samo z męską masturbacją: jak
            robisz to trzy razy dziennie w kiblu bądź do komputera, kiedy baba obok, to coś
            jest nie w porządku, ale kiedy zdarza się raz na kilka dni, a baba w
            międzyczasie jest obsłużona, to przecież nic złego :-)
            • nico_priv Re: no to masz faceta uzależnionego... 26.06.08, 15:47
              No ale tu baba (sorry, Glam ;-) NIE JEST obsłużona. I to jaka baba!
              Śmiem twierdzić, że niewielu panów ma taki nałóg. Prądem ich,
              prądem ;-)
              • glamourous Re: no to masz faceta uzależnionego... 26.06.08, 16:14
                Bohaterów???!! Prądem???!!
                ;-))
                • nico_priv Re: no to masz faceta uzależnionego... 26.06.08, 16:21
                  Czy ta wspomniana niezbyt malownicza ubikacyjna sceneria to było już
                  w domu, czy jeszcze na plaży?

                  Jak na plaży, hm, to trochę by tłumaczyło.
                  Jak w domu - wymiękam (oczywiście nie dosłownie ;-)
                  • glamourous Re: no to masz faceta uzależnionego... 26.06.08, 16:30
                    w domu, drogi Nico, w DOMU :-(
                    (tak jak to opisalam w moim poscie ponizej pt. "kontekst")
              • eeela Re: no to masz faceta uzależnionego... 26.06.08, 16:23
                Ja tam bym nie chciała, żeby mojego bohatera prądem potraktować. Muszę się
                przyznać, że te nocne pobudki, o których wyżej wspomniałam, to dla mnie bardzo
                ekscytujące są - i to nie tylko jak dołączam do igraszek, ale również wtedy, gdy
                postanawiam zostawić mu swobodę fantazjowania :-) Wczuwam się w jego delikatne
                ruchy (on zawsze stara się mnie nie budzić), wsłuchuję w oddech, wyobraźnia mi
                gra. Poza tym mam chyba lekki odchył na podglądactwo. W każdym razie sprawia mi
                to wielką przyjemność, tak go sobie popodsłuchiwać ;-)
                • nico_priv Re: no to masz faceta uzależnionego... 26.06.08, 16:28
                  Przez długi czas nic się ciekawego na forum nie działo, a ostatnio
                  jest nieźle. Powiedziałbym - trochę "wykrętów" tu trafiło i od razu
                  jest ciekawie ;-)
            • flamenco_night ekhm! sorry.. 26.06.08, 15:54
              ..jeśli robię to kilka razy dziennie, do tego ze dwa razy ze Ślubnym
              i co kilka dni z.. no, kimś innym, to.. prądem mnie, bo jestem c"coś
              nie tego"? ;> ;P
              • nico_priv Re: ekhm! sorry.. 26.06.08, 16:03
                Jeśli dwa razy dziennie ze Ślubnym (i on zapewne nie ma już siły na
                więcej), a Ty chcesz jeszcze - a rób sobie. Ale jak Ślubnego
                zlewasz, a codziennie sama - to jest coś nie tak (ze związkiem,
                umiejętnościami Ślubnego itp).

                To nie ja wymyśliłem z tym prądem, ja tylko dla żartu twórczo
                rozwinąłem temat ;-)
                To taki krzyk zazdrości, że sa goście, co mają chętną na codzienne
                dogadzanie żonkę, a im się nie chce (rzadko i bez fantazji). Więc
                jak se dogadza sam, to jak napisała Glam - cholernie boli. No co mu
                szkodzi pomyśleć o (podobno) kochanej osobie?

                Ech.
                :-(
                • glamourous Re: ekhm! sorry.. 26.06.08, 16:22
                  nico_priv napisał:

                  No co mu
                  > szkodzi pomyśleć o (podobno) kochanej osobie?
                  > Ech.
                  > :-(

                  No wlasnie, na pytanie, dlaczego nie wykorzystal tej naglej chcicy
                  na zaproszenie mnie do wspolnej (szybkiej i bez zbednych ceregieli)
                  zabawy odpowiedzial "nie przyszlo mi to do glowy" ;-/

                  Moja interpretacja : Nie przyszlam do glowy jako ewentualny obiekt
                  rozladowania, choc bylam obok. Ergo - chyba srednio mu sie w ogole z
                  seksem kojarze... :-(
                  • nico_priv Re: ekhm! sorry.. 26.06.08, 16:26
                    Może za bardzo Cię szanuje? (nie żartuję).
                    Może musisz trochę pokazać mu, czego potrzebujesz (tak odpowiednio,
                    nawet jak się posuniesz dalej niż zwykle). Może jak będzie wiedział,
                    że może UŻYĆ CIĘ, to zacznie to robić częściej i rozwinie skrzydła...
                    Niezbadane są głębie duszy kobiecej ;-)
                    • flamenco_night Re: ekhm! sorry.. 26.06.08, 16:37
                      :))))

                      Chyba nam przyszło to samo na myśl :) Sorry za powielenie słów niżej
                      w moim komentarzu ;)
                  • flamenco_night Re: ekhm! sorry.. 26.06.08, 16:35
                    glamourous napisała:

                    Ergo - chyba srednio mu sie w ogole z
                    > seksem kojarze... :-(
                    >

                    Oj! Bo przekombinujesz z dywagacjami na temat.. ://
                • flamenco_night Re: ekhm! sorry.. 26.06.08, 16:34
                  Czasem ma jeszcze siłę, ale fakt - upływ czasu Wam nie służy
                  jednak ;)

                  > No co mu
                  > szkodzi pomyśleć o (podobno) kochanej osobie?

                  Może On to.. z szacunku?? CHGW, jak mawiają Indianie ;)
                  Może, nie chcąc ograniczać roli kochanej osoby do masturbującej
                  ręki, woli swoje wąskie potrzeby realizować samemu, by jej szerokie -
                  raz na jakiś czas - w pełni zrealizować?
              • lambert77 Re: ekhm! sorry.. 27.06.08, 07:23
                za robienie "tego" z kimś poza ślubnym jak najbardziej Ci się
                należą ;)... a co do reszty a zabawiaj się dopóki wszyscy są
                szczęśliwi. Facet glam powiem wulgarnie zwalił konia o jeden raz za
                dużo i mu to weszło w krew. Nie czuje potrzeby kochania się z
                partnerką bo ma własną dłoń to jest choroba.
                • flamenco_night może bym się podpięła.. 27.06.08, 10:28
                  gdyby nasze wspólne założenia wykluczały seks pozamałżeński ;)
    • yoric Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 16:14
      Laski dały radę :).

      W szczególności podpisuję się pod tym, co pisze Ela, a także Niteczka.

      Jeśli facet tak ma, to tak będzie miał i koniec :). Próby reformowania go, żeby
      się dostosował najwyżej go zdenerwują.
      Może spróbuj wprowadzić elementy nieprzewidywalności - ze swojej strony - w
      Wasze relacje łóżkowe i zwłaszcza pozałóżkowe. No i delikatnie pograć na uczuciu
      zazdrości, byle z wyczuciem :).

      Pozdro
    • glamourous Dorzuce jeszcze kontekst... 26.06.08, 16:26
      ...tej calej sytuacji. Otoz kiedy naszla go ta
      wczorajsza "nieprzeparta ochota" siedzielismy sobie RAZEM NA KANAPIE
      (ja w baaardzo wydekoltowanej minisukience) po czym on WSTAL,
      zostawil mnie na tej kanapie, POSZEDL DO KIBLA I ZWALIL KONIA.

      I co Wy na to?
      Moim zdaniem niezbyt sympatyczne wzgledem "uwielbianej zony"
      • nico_priv Re: Dorzuce jeszcze kontekst... 26.06.08, 16:31
        Uważam, że to niemożliwe. I tej wersji będę się trzymał.
        • glamourous Re: Dorzuce jeszcze kontekst... 26.06.08, 16:32
          Ale co niemozliwe? Ze to zrobil, czy zeby mnie uwielbial jako zone?
          • nico_priv Re: Dorzuce jeszcze kontekst... 26.06.08, 16:41
            Tak tylko napisałem, dając wyraz prostego(stackiego) widzenia świata
            zwykłego mężczyzny, który (jak piszą gazety) co 5 minut myśli o
            seksie. A co tu można mądrego napisać, jak po czymś takim to cud, że
            nie walnęłaś go w twarz? Przecież to niemalże jawne poniżenie
            kobiety. Rozumiem, jakbyś wyszła na spacer z psem albo do sklepu i
            tak by go naszło. Ale przy napalonej (niemalże stale) żonie wyjść do
            łazienki? To nawet teoria o zbytnim szacunku do Ciebie pada.

            Skoro tak jest, to jednak możliwe (niestety). Mnie by na Twoim
            miejscu rozniosło. A tłumaczenie "nie pomyślałem..." - no wybacz,
            chyba nic głupszego nie da się już wymyślić. Przecież nie da się nie
            pomyśleć, skoro właśnie ma chcice.

            Może ma jakiś żal do Ciebie? Za co Cie tak nie lubi (i nie za bardzo
            jest to zart :-(
      • aandzia43 Re: Dorzuce jeszcze kontekst... 26.06.08, 16:34
        To rzeczywiście bardzo przykre dla "uwielbianej żony". Z tego co
        pamiętam, on jest dla ciebie dobrym mężem. Nie narzekasz na niego,
        jako towarzysza życia. Może ona ma taką nieseksulaną wizję
        małżeństwa? Żona-towarzysz, żona-przyjaciel, żona-matka. Ale nie
        żona-kochanka. Wyjąwszy oczywiście pierwsze porywy namiętności. To
        chyba nie to samo, co zespół Madonny i Ladacznicy. Mój mąż jest
        właśnie z takiego hm... "kręgu kulturowego". Ciężko bywało.
        • glamourous Re: Dorzuce jeszcze kontekst... 26.06.08, 16:41
          Mam niejasne przeczucie, ze ten krag kulturowy (od madonny i
          ladacznicy ) jest w kazdym miejscu na naszym globie ;-/
          Ale, na litosc, przeciez ja mu nawet jeszcze dziecka nie urodzilam!
          To co bedzie pozniej? Dziwki? bezseksie? bo przeciez w domu madonna
          z dzieciatkiem ;-/

          Ych ;-/
          • nico_priv Re: Dorzuce jeszcze kontekst... 26.06.08, 16:46
            Chyba jednak musisz podrążyć temat, co to znaczy, że nie pomyślał o
            Tobie. Tak wyciągnąć krok po kroku:
            1. co se myślał siedząc (skoro taka chcica go naszła)
            2. co se myślał zanim zdecydował się wstać (siedziałaś obok)
            3. co se myślał wstając i idąc do łazienki.
            4. Co se myślał w łazience w temacie, że za chwilę usiądzie koło
            Ciebie samozaspokojony.

            Musiał coś mysleć, nic się nie dzieje kompletnie bez myślenia.
          • aandzia43 Re: Dorzuce jeszcze kontekst... 26.06.08, 16:53
            Właśnie napisałam, że to w moim odczuciu nie to samo co zespół
            Madonny i Ladacznicy. Mam wrażenie, że są ludzie, dla których
            małżeństwo jest instytucją "bezpłciową" w swoim charakterze. Kiedy
            się żenią, lub wychodzą za mąż dobór seksualny jest ostatnią rzeczą,
            jaką biorą pod uwagę. Wszystko jest ważne: wykształcenie,
            upodobania, poglądy na życie, zawód, kasa. Dogadywanie się w łóżku
            gdzieś na końcu. Takie zdroworozsądkowe podejscie do zawierania
            związku. Potem starają się być dobrymi małżonkami pod wielom
            względami. Ale kiedy każesz takiemu/takiej popracować nad sobą w tej
            (seksulanej) materii, robią wielkie oczy i kompletnie nie wiedzą, o
            co chodzi. Przecież oni są zupełnie w porządku, robią dla małżeństwa
            WSZYSTKO! Wszystko to, co sami uważają za ważne. Dla nich małżonek
            to nie kochanek, o ktorego należy dbać i o którego względy zabiegać.
            Mam wrażenie, że to postawa niezależna od poziomu libido. Napięcie
            zawsze przecież można rozładować masturbacją. To wdrukowana wizja
            małżeństwa, jako związku, gdzie seks i napięcie między małżonkami
            nie ma znaczenia. Jest to jest, a jak nie ma to nic nie będziemy z
            tym robic.
            • nico_priv Re: Dorzuce jeszcze kontekst... 26.06.08, 16:57
              Zakładając, że to nie problem libido, to trzeba po prostu znaleźć
              strunę, za którą szarpnięcie spowoduje, że własna ręka wyda mu się
              beznadziejna. Jak uda się znaleźć ścieżkę do "tych" emocji - to
              żadne postawy nie powstrzymają ich eksplozji. W końcu - hormony
              podniecenia sa bliskie narkotykom. Może potrzebna większa dawka?
      • flamenco_night Re: Dorzuce jeszcze kontekst... 26.06.08, 16:39
        glamourous napisała:

        > ...tej calej sytuacji. Otoz kiedy naszla go ta
        > wczorajsza "nieprzeparta ochota" siedzielismy sobie RAZEM NA
        KANAPIE
        > (ja w baaardzo wydekoltowanej minisukience) po czym on WSTAL,
        > zostawil mnie na tej kanapie, POSZEDL DO KIBLA I ZWALIL KONIA.
        >
        > I co Wy na to?
        > Moim zdaniem niezbyt sympatyczne wzgledem "uwielbianej zony"
        >

        TYM BARDZIEJ powtórzę :

        To czysta fizjologia - poszedł tam na podobnej zasadzie, jak i w
        innym celu tam załatwianym ;)
        • glamourous Re: Dorzuce jeszcze kontekst... 26.06.08, 16:45
          flamenco_night napisała:


          > To czysta fizjologia - poszedł tam na podobnej zasadzie, jak i w
          > innym celu tam załatwianym ;)


          No to do jasnej cholery nie mogl mi, z przeproszeniem, fiuta miedzy
          cycki na tej kanapie wlozyc?????
          W celu zalatwienia tej fizjologicznej, niecierpiacej zwloki
          potrzeby...
          Doskonale wiedzial, ze bylabym zachwycona...
          :-///////
          • flamenco_night Re: Dorzuce jeszcze kontekst... 26.06.08, 16:49
            Palnę Cię przez monitor, przysięgam :)) ;P

            Nie mógł, bo Ciebie traktuje, jak kobietę, jak żonę, którą kocha i
            której należy się od niego szacunek i uczucie, gdy chodzi o seks.
            Szczególnie, jeśli jest tak, jak wyżej czytałam - lubi to robić w
            łóżku, poprzedzając grą wstępną, pieszczotami.
            A to WYKLUCZA sprowadzanie tejże kobiety do masturbującej ręki!!
            • glamourous Re: Dorzuce jeszcze kontekst... 26.06.08, 17:07
              flamenco_night napisała:

              > Szczególnie, jeśli jest tak, jak wyżej czytałam - lubi to robić w
              > łóżku, poprzedzając grą wstępną, pieszczotami.


              JAK GRA WSTEPNA?? JAKIE PIESZCZOTY??
              To ze lubi robic to W LOZKU nie znaczy, dba o oprawe, o nastroj, o
              gre wstepna i caly ten stuff. Hy hy (sarkastyczny smiech) to jest
              facet, dla ktorego seks to wlasciwie tylko wsadzic-wyjac, gra
              wstepna ogranicza sie do trzyminutowego possania moich sutkow i w
              zasadzie moglaby calkowicie nie istniec! Kiedy mu mowie "wez mnie od
              razu" jest przeszczesliwy.
              A wiec nie tu jest pies pogrzebany. Obawiam sie, ze Nico - jako
              facet wie co mowi- ma racje. Albo moze Aandzia z "madonnna i
              ladacznica" To by mialo sens. Zona, chociaz przedmiot pozadania
              wszystkich jego kolegow oraz polowy ulicy - NIE PASUJE MU DO WIZJI
              SEKSU.
              • nico_priv Re: Dorzuce jeszcze kontekst... 26.06.08, 17:10
                My God, ale kopnął mnie zaszczyt! Glam mnie pochwaliła. Uwielbiam
                Cię.
                Wiesz, co - mylisz się. Jakie pół ulicy! Chyba, że to autostrada do
                stolycy ;-)) bo i tu masz wielbicieli, jak widać ;-)
                • glamourous Re: Dorzuce jeszcze kontekst... 26.06.08, 17:25
                  nico_priv napisał:


                  > Wiesz, co - mylisz się. Jakie pół ulicy!

                  No tak, hymmm, zapomnialam na moment, ze takie w Polszcze sa
                  zwyczaje, ze dziewka musi skromna byc, spuszczac oczy i stale
                  umniejszac swoja wartosc, inaczej ludzie zjedza... ;-)
              • flamenco_night Re: Dorzuce jeszcze kontekst... 26.06.08, 17:21
                Zona, chociaz przedmiot pozadania
                > wszystkich jego kolegow oraz polowy ulicy - NIE PASUJE MU DO WIZJI
                > SEKSU.


                O tym też wspominałam.. jak i połowa "opiniujących" ten przypadek ;)
              • new.one Re: Dorzuce jeszcze kontekst... 26.06.08, 17:31
                > JAK GRA WSTEPNA?? JAKIE PIESZCZOTY??
                > To ze lubi robic to W LOZKU nie znaczy, dba o oprawe, o nastroj, o
                > gre wstepna i caly ten stuff. Hy hy (sarkastyczny smiech) to jest
                > facet, dla ktorego seks to wlasciwie tylko wsadzic-wyjac, gra
                > wstepna ogranicza sie do trzyminutowego possania moich sutkow i w
                > zasadzie moglaby calkowicie nie istniec! Kiedy mu mowie "wez mnie
                od
                > razu" jest przeszczesliwy.
                > A wiec nie tu jest pies pogrzebany. Obawiam sie, ze Nico - jako
                > facet wie co mowi- ma racje. Albo moze Aandzia z "madonnna i
                > ladacznica" To by mialo sens. Zona, chociaz przedmiot pozadania
                > wszystkich jego kolegow oraz polowy ulicy - NIE PASUJE MU DO WIZJI
                > SEKSU.

                cholera.. a ja myślałem gupi, że ty masz jednak fajny seks z nim a
                tu generalnie... porażka... :-(
                kurcze byłem pewien, że ty tak narzekasz trochę dla kokieterii, ale
                to co teraz czytam to nie wesoła sprawa a kontekst to już całkiem
                tragedia...
                nawet sądziłem, że może rzeczywiście on traktuję Cię jak "matkę
                Polkę", na którą spuścić się nie wypada, ale teraz myślę, że on jest
                pospolita łajza (sorry za wyrażenie) nie odstająca wcale od wielu z
                tego forum!!!
          • nico_priv Re: Dorzuce jeszcze kontekst... 26.06.08, 16:52
            Każ się związać, albo zwiąż jego, wypij piwo i wręcz mu butelkę
            (Corona?), (o innych rzeczach krępuje się pisać publicznie) -
            słowem: no sprowokuj go, żeby zobaczyć co jest grane. Coś musi w
            duszy mu grać, co go odciąga teraz od Ciebie.
            • glamourous Re: Dorzuce jeszcze kontekst... 26.06.08, 17:14
              nico_priv napisał:

              > Każ się związać, albo zwiąż jego, wypij piwo i wręcz mu butelkę
              > (Corona?), (o innych rzeczach krępuje się pisać publicznie) -
              > słowem: no sprowokuj go, żeby zobaczyć co jest grane.

              Niby co - zwiazac, upic i wziac na spytki? Jak Janda i Ferency? :-/
              Tylko co by to dalo poza dozywotnia trauma na moim punkcie? ;-)
              (Yoric, nie oskarzaj mnie tu o bycie control freak tylko zobacz co
              tu inne chlopy proponuja ;-))))
              • nico_priv Re: Dorzuce jeszcze kontekst... 26.06.08, 17:18
                Nie, nie na spytki. Zobacz, kiedy zaświecą mu się oczy. Może to
                będzie właśnie to, czego mu trzeba, a jeszcze sam o tym nie wie
                (tylko uważaj, żeby nie rozsmakował się np. w pasku, bo związana nie
                uciekniesz ;-)
          • flamenco_night Wiesz? 26.06.08, 16:53
            Mężczyzna musi dojrzeć do zrozumienia, że uczucie do kobiety - w
            seksie - wyraża się czasem i traktowaniem jej, jak pospolitą dziwkę,
            zachciankę, przedmiot.
            Niektórzy mężczyźni w ogóle tego nie potrafią przetrawić i
            zrozumieć.
            Innym zajmuje to wiele czasu.. być może tak to wygląda w przypadku
            twojego męża?
            Jeszcze inni, choć na szczęście w mniejszości, przenoszą takie
            traktowanie kobiety poza łóżko - i takie przekonanie i zachowania
            trzeba szybko, w zarodku utłuc, żeby się nie zakorzeniły na amen! ;)
            • new.one Re: Wiesz? 26.06.08, 17:16
              flamenco_night napisała:

              > Mężczyzna musi dojrzeć do zrozumienia, że uczucie do kobiety - w
              > seksie - wyraża się czasem i traktowaniem jej, jak pospolitą
              dziwkę,
              > zachciankę, przedmiot.
              > Niektórzy mężczyźni w ogóle tego nie potrafią przetrawić i
              > zrozumieć.


              do wszystkich facetów... zapamiętać i powtarzać jak mantrę.. ;-)
              (ja o tym wiedziałem jakby co....)

              > Jeszcze inni, choć na szczęście w mniejszości, przenoszą takie
              > traktowanie kobiety poza łóżko - i takie przekonanie i zachowania
              > trzeba szybko, w zarodku utłuc, żeby się nie zakorzeniły na
              amen! ;)

              do wszystkich kobiet... zapamiętać i zgnieść w zarodku (utłuc).. ;-)
              • flamenco_night yyyy.. 26.06.08, 17:24
                tylko, jak który zbierze w dziób, bo zaszłego wieczora mówił swojej
                Pani "mój aniele słodki", a dzisiaj po pracy wyskoczy z "ciągnij
                suko!!", to.. ja szwów nie założe! ;P;P Wszystko z umiarem i
                etapami ;)
            • krzysztof-lis Re: Wiesz? 26.06.08, 20:13
              > Niektórzy mężczyźni w ogóle tego nie potrafią przetrawić i
              > zrozumieć.

              Niektórzy mężczyźni i większość kobiet. :(
      • eeela Re: Dorzuce jeszcze kontekst... 26.06.08, 16:44
        Rzeczywiście kontekst paskudnie nieciekawy.
    • yoric Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 17:06
      > Chyba jednak musisz podrążyć temat, co to znaczy, że nie pomyślał o
      Tobie. Tak wyciągnąć krok po kroku:
      1. co se myślał siedząc...

      Itd.
      Jednym słowem bardziej hardkorowa wersja uwielbianego przez mężczyzn pytania
      "kochanie, o czym myślisz?" ("gdybym chciał, żebyś wiedziała, to bym mówił, a
      nie myślał!!!").

      W żadnym razie nie rób czegoś takiego! Jak go zaczniesz dusić, to dopiero
      zacznie uciekać.

      Ogólnie moją opinię znasz: chcesz mieć kontrolę nad każdym aspektem Waszego
      życia seksualnego. To nie jest dobra postawa. Rozumiem Twój ból, bo sam byłem
      stroną chcącą. Ale wyluzuj trochę. Słuchaj co się do Ciebie mówi, bo ludzie Ci
      naprodukowali już 60 wpisów w tym tonie, a Ty dalej swoje.

      No!

      Pozdrawiam

      PS: W ogóle wydaje mi się, że problem leży w tym, że on Cię nie bije :).
      • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 17:08
        Yoric, ale kontekst, KONTEKST!
        Powiedz szczerze, zrobil bys tak swojej POZADANEJ KOBIECIE???
      • nico_priv Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 17:16
        Może i lepiej, jak ucieknie. Ty wiesz co będzie za dwa - trzy lata?
        Glam rozniesie dom. Stanie się wredną, zgorzkniałą babą. Albo będzie
        miała kochanka(ów). Taki związek będzie bardzo, ale to bardzo
        toksyczny. Zresztą - jeśli on udaje, że wszystko jest ok, to
        toksykologia już się zaczęła. Co też w tytułowym poście znalazło
        odbicie.

        Tak więc Glam - nie odpuszczaj, bo samo się nie rozwiąże.
        • woman-in-love wiać, wiać! 26.06.08, 17:20
          I jeszcze raz - WIAĆ! I Starowicz tu nie pomoże.
          • glamourous Re: wiać, wiać! 26.06.08, 17:47
            O prosze. Wszyscy tu (no moze z wyjatkiem jednego Nico) postuluja,
            zeby przymknac oko i wyluzowac, a Ty, W-i-L, ze sowim zyciowym i
            forumowym doswiadczeniem jednoznacznie radzisz, zeby wiac. Starowicz
            tez raz mi powiedzial "wiac" i MIAL RACJE.
            • gomory Re: wiać, wiać! 26.06.08, 18:22
              Obawiam sie, ze nawet jesli zmienisz partnera to po pewnym czasie
              bedziesz sie borykala z podobnym problemem.
              • new.one Re: wiać, wiać! 26.06.08, 18:39
                dlaczego zakładasz, że w nowym związku miałaby tak samo...?
                ludzie, którzy już raz się sparzyli następnym razem raczej
                szczególną uwagę zwróciliby na tą kwestię... raczej stawiam na to,
                że mogły by być inne problemy... ale to inna bajka...

                a gdyby się tak rozstała... hm.. napewno połowa ulicy by się
                ucieszyła o połowie forum nie wspomnę...;)

    • flamenco_night A tak 'WOGLE', to.. 26.06.08, 17:30
      Masturbacja dostarcza innych odczuć, niż "lodzik", czy stosunek.
      Może on po prostu na to właśnie miał ochotę??
      Jak to jest z waszą wspólną masturbacją - swobodnie, czy raczej Ty
      go na to namawiasz? Może on uważa, że nie fair jest onanizować się
      przy Tobie, zamiast się z Tobą kochać?
      • glamourous Re: A tak 'WOGLE', to.. 26.06.08, 17:43
        Na nic go nie "namawiam" nie wywieram takze presji w stylu "ja ci
        zrobilam ludzika to teraz ty masz mnie zaspokoic" Nic z tych rzeczy.
        Jestem naprawde cool.
        Patrzenie na to jak on marszczy sobie freda bardzo mnie swoja droga
        podnieca - i on o tym wie o tym wie. Wie tez, ze moze to
        zrobic "niezobowiazujaco" to znaczy bez zadnych pozniejszych
        roszczen z mojej strony.
        • glamourous ups ;-) 26.06.08, 17:44
          mialo byc "lodzika", a nie "ludzika" ;-))
          • kawitator Re: ups ;-) 26.06.08, 17:53
            > mialo byc "lodzika", a nie "ludzika" ;-))
            Może to było takie freudowskie przejęzycznie ;-PP Może pora już na ludzika ? nieprawdaż ?
            Glam Pamietasz dowcip o domu towarowym z męzami Jak nie to poszukaj w archiwum. Przecztaj. Napij sie winka i odpuść sobie
            • kawitator Re: ups ;-) 26.06.08, 17:55
              Jeszcze jedno bo nie docztałem. Yoric ma racje Nie bije cie więc Ci odwala
              CBDO
            • glamourous Re: ups ;-) 26.06.08, 18:10
              kawitator napisał:

              > > mialo byc "lodzika", a nie "ludzika" ;-))
              > Może to było takie freudowskie przejęzycznie ;-PP Może pora już na
              ludzika ? ni
              > eprawdaż ?


              He he. Prawda, ze to wyjatkowo modelowy lapsus? ;-)

              > Przecztaj. Napij sie winka i odpuść sobie

              Kawi, zarazasz mnie swoim stoicyzmem ;-) Az mi sie lepiej zrobilo. W
              pracy przy biurku, i bez winka sie obeszlo :-)
              • kici10 Re: ups ;-) 01.07.08, 19:14
                Tyle osób się wypowiedziało w tym wątku, że ja też postanowiłam dać
                głos.

                W zasadzie Glam, na większość wapliwości sama sobie odpowiedziałaś.
                Jesteś z facetem, który na początku swojej drogi seksualnej miał
                problemy. Trudno, żeby to nie miało wpływu na dalsze życie. Jeśli
                problemem był wzwód, to jest rzeczą zrozumiałą, że jeśli obecnie mu
                stoi, to pragnie to jak najszybciej wykorzystać, zanim opadnie. Nie
                ma czasu na żadne gry wstępne. A zresztą, od kogo miał się tego
                nauczyć?
                Czyli, on chce szybko i krótko, Ty chcesz długo i powoli. W związku
                z tym, szybko i krótko to może tylko sam, bo z Tobą to będzie
                celebra. Wybrał złoty środek, trochę z Tobą, trochę sam. Z tego co
                piszesz wynika, że też czasami to robisz sama, co dla Ciebie nie
                jest problemem. Dlaczego więc jesteś zazdrosna o niego? Ty możesz,
                on nie powinien.
                Piszesz, że sypia z Tobą kilka razy w tygodniu. Ty potrzebujesz
                więcej. Moje pytanie brzmi, czy naprawdę potrzebujesz więcej, czy ta
                potrzeba podszyta jest strachem, żeby czasem nie zaczął rozglądać
                się za kimś innym. Może nabiłaś sobie głowę przekonaniem, że musisz
                być bardzo chętną i wszechstronną kochanką, żeby utrzymać związek? I
                ilość bzyknięć jest dla Ciebie miarą jakości związku? Glam,
                pamiętaj, że można kota zagłaskać na śmierć. Albo zajeździć, jak
                wolisz.

                Do eeeli
                eeela, dzięki, że w końcu ktoś napisał, że 69 jest przereklamowane.
                Naprawdę trudno się wtedy skupić na sobie, w związku z czym napięcie
                opada i trzeba zaczynać od nowa.

                do aandzi
                bardzo piękny tekst, o tym jak się może coś urodzić, czy obudzić. Ja
                wiem, że może. Jest to odpowiedź dla wielu forumowiczów, którzy
                pytają, czy to możliwe.

                do glam
                wywołałaś temat, który moim zdaniem funkcjonuje w wielu związkach.
                Ktoś woli robić to sam, niż z partnerem. Myślę, że wiele niedosytów
                seksualnych ma z tym związek. Ktoś płacze, że partner nie chce z nim
                sypiać, podczas gdy on w tajemnicy sam się zaspakaja. Myślę, że
                często dlatego, że ktoś coś robi nie teges, to się tego unika.
                • kici10 Re: ups ;-) 01.07.08, 19:16
                  Przepraszam, źle mi się wkleiło. Miało być na końcu.
            • eeela Re: ups ;-) 26.06.08, 18:41

              > > mialo byc "lodzika", a nie "ludzika" ;-))
              > Może to było takie freudowskie przejęzycznie ;-PP Może pora już na ludzika ? ni
              > eprawdaż ?

              Zgadzam się, zgadzam, i jeszcze raz zgadzam. Kobieta, aby się nieco uniezależnić
              emocjonalnie i fizycznie od mężczyzny, potrzebuje dziecka. W przeciwnym wypadku
              niewykorzystany zapas uczuć, energii i zainteresowania kieruje na mężczyznę.
              Jemu to się może podobać, ale do czasu. Po jakimś czasie zacznie go przytłaczać.
              Dopiero kobieta całkowicie zaabsorbowana innymi niż on sprawami mobilizuje go do
              ponownego zdobywania.

              Tak mi mówiła moja Mama. Nie wiem, jak jest ogólnie, nie prowadziłam statystyk ;-)
              • aandzia43 Re: ups ;-) 26.06.08, 20:43
                He, he, już widzę i słyszę głosy oburzenia panów z definicji
                zazdrosnych o miejsce, jakie w życiu i sercu kobiety zajmuje
                potomstwo;-DDD
                Był tu kiedyś taki apostoł separowania "nadopiekuńczych" matek od
                ich dzieci. Oczywiście w celu sklejenia tych wyrodnych żon na powrót
                z ich synalkowatymi mężami. Bo tam ich miejsce, hi, hi...

                Dziecko to naturalna kolej rzeczy. Po dziecku nic już nie jest
                takie, jak było wcześniej. Jest inaczej, co nie znaczy gorzej. I tak
                ma być.
                • eeela Re: ups ;-) 26.06.08, 21:07
                  > Dziecko to naturalna kolej rzeczy.

                  Też mi się tak wydaje. Przetrzymywanie związku zbyt długo tylko we dwoje to
                  chyba nie jest dobra rzecz. Wydaje mi się, że dziecko powinno się pojawić ZANIM
                  nastąpi zmęczenie materiału - czyli jakieś dwa do pięciu lat związku.

                  Znam jedno małżeństwo, które żyje ze sobą od lat prawie dwudziestu, bezdzietni z
                  wyboru, i nadal dobrze im się razem żyje. Ale takie sytuacje są chyba raczej
                  wyjątkami od reguły.

                  (śliczny jest dzisiejszy mecz, trudno odrywać od niego wzrok ;-) )
                  • krzysztof-lis Re: ups ;-) 26.06.08, 22:38
                    > > Dziecko to naturalna kolej rzeczy.
                    >
                    > Też mi się tak wydaje. Przetrzymywanie związku zbyt długo tylko we
                    > dwoje to chyba nie jest dobra rzecz. Wydaje mi się, że dziecko
                    > powinno się pojawić ZANIM nastąpi zmęczenie materiału - czyli jakieś
                    > dwa do pięciu lat związku.

                    Czyli co
                    • eeela Re: ups ;-) 26.06.08, 22:48
                      Związki się nie rozpadają automatycznie po przemęczeniu materiału :-) Tylko
                      wzrasta takie ryzyko. Dziecko w moim odczuciu jest etapem koniecznym dla
                      utrzymania dobrego związku.
              • claudel6 Re: ups ;-) 29.06.08, 03:47
                >Kobieta, aby się nieco uniezależnić
                > emocjonalnie i fizycznie od mężczyzny, potrzebuje dziecka.

                jezu co za bzdura.


                gdybym sie odważyła radzić w tej sprawie - nic tu nie ma do naprawiania. musisz
                zdecydować, czy decydujesz się zostać - i decydujesz na pewien oportunizm
                świadomie i już bez roszczeń seksualnych. tzn. rozumiem, że z powodów
                pozaseksualnych można zostać w takim związku, ale bardzo świadomie decydując sie
                na kompromis ze sobą.
                btw, po takiej akcji bym swojemu facetowi urządziła niezłą awanturę. nie
                dlatego, ze to takie straszne, ale ze mój mężczyzna musi wiedzieć, gdzie jego
                miejsce. przede wszystkim - między moimi nogami.
                • eeela Re: ups ;-) 29.06.08, 12:35

                  > >Kobieta, aby się nieco uniezależnić
                  > > emocjonalnie i fizycznie od mężczyzny, potrzebuje dziecka.
                  >
                  > jezu co za bzdura.


                  A dlaczego tak uważasz? Uważasz, że dziecko nie jest naturalnym etapem w
                  związku? Uważasz, że związek się nie wypali przy ciągłej kobiecej atencji i
                  męskiej rosnącej obojętności? Kobieta, która ZBYT wiele uwagi poświęca
                  mężczyźnie, staje się dla niego na dłuższą metę męcząca. Jeśli ma coś lub kogoś,
                  na kogo może skanalizować swoje nadmierne potrzeby obdarzania atencją, związek
                  staje się zdrowszy.
                  • claudel6 Re: ups ;-) 01.07.08, 01:32
                    >A dlaczego tak uważasz? Uważasz, że dziecko nie jest naturalnym etapem w
                    związku?
                    jezu kurcze eeela - nie. uniosłam sie trochę, sorry. ale to twierdzenie dla mnie
                    brzmi tak samo prawdziwie jak dla was twierdzenie, że kobiety z natury nie lubią
                    sexu, tylko zgadzają się na niego, żeby zatrzymać przy sobie facetów.
                    uważam, ze związek to związek między dwojgiem ludzi, a nie miedzy kobietą,
                    mężczyzna i dzieckiem. dla niektórych (wiem, ze dla większosci) naturalnym
                    etapem zycia jest posiadanie dziecka, ale to są osobne, nowe relacje: ja-dziecko.
                    ja mam nadzieję, że mój związek nigdy nie będzie potrzebował dziecka jako etapu,
                    bo to będzie dla mnie naprawdę duży problem
                    • eeela Re: ups ;-) 01.07.08, 13:05
                      Nie no, spokojnie. Nie napisałam, że dziecko jest obowiązkowe, i nawet chyba
                      gdzieś podałam przykład pary, która żyła długo i szczęśliwie bez dzieci (albo
                      tylko mi się wydaje i napisałam o tym zupełnie gdzieś indziej). Mówię o regule,
                      a od reguł są wyjątki. Reguła ta jednak jest dość częsta - dziecko jest
                      naturalnym etapem rozwoju związku. Potencjał pary bez dziecka często się wyczerpuje.
        • flamenco_night OK.. więc będzie pytanie POZORNIE nie na temat ;) 26.06.08, 17:57
          Jesteś może jedynaczką, albo najmłodszym dzieckiem, tudzież 'jedyną
          dziewcynką pośród stadka chłopcyków'? ;))
          • glamourous Re: OK.. więc będzie pytanie POZORNIE nie na tema 26.06.08, 18:05
            Owszem, jestem najmlodszym dzieckiem, wychowywanym praktycznie jak
            jedynaczka, bo rodzenstwo sporo starsze zawsze bylo. Do tego
            zakochany we mnie rozpieszczajacy tatus oraz mama - pedagog ;-))

            Jesli to ma jakos pomoc w analizie ;-)
            • flamenco_night MA :))) I to nie wiesz, jak bardzo :)) 26.06.08, 18:09
              Wszystko odnosisz do siebie.. niepotrzebnie :)
              Również masturbację męża przenosisz podświadomie w sferę Waszego
              seksu i traktujesz, jako porażkę.. swoją, bo to TY uważasz siebie za
              niepożądaną, nieatrakcyjną jako obiekt seksualny, niechcianą jako
              alternatywne dla onanizmu spełnienie. A to wcale tak nie jest :))

              Skąd ja to znam heh.. szybko się tego nie oduczysz.. chociaż.. może
              jednak jesteś zdolniejsza ode mnie i pójdzie Ci błyskiem ;D
              • glamourous Re: MA :))) I to nie wiesz, jak bardzo :)) 26.06.08, 18:11
                No, ale co z ta rodzina? ;-) czekam na analize...;-)
                • flamenco_night Re: MA :))) I to nie wiesz, jak bardzo :)) 26.06.08, 18:17
                  No właśnie dokładnie to, co napisałam - jedynacy i najmłodsze
                  dzieci, szczególnie rodzynki (te sporo młodsze od reszty, czy
                  pojedyncze płcią) mają tendencję do odbierania wszystkiego ad
                  persona, do brania do siebie czegoś, co wcale ich nie dotyczy :)
                  Zarówno sukcesów, jak i porażek. Często mają przerost ambicji i
                  uważają, że wszystko od nich zależy, wszystko jest konsekwencją ich
                  działań, bądź braku takowych. Ty uważasz, ze jego masturbacja ma
                  jakiś związek z Tobą i Waszym seksem - przenosisz sferę jego
                  intymności do Waszego wsólnego "łóżka" i.. cierpisz, wściekasz się,
                  masz nadzieję, że rozmowy na ten temat zmienią stan rzeczy.. a tak
                  naprawdę nie masz na to najmniejszego wpływu, jest to sfera poza
                  Twoim zasięgiem. Twoim i Twoich nerwów;) Odpuść :)
            • nico_priv Re: OK.. więc będzie pytanie POZORNIE nie na tema 26.06.08, 23:07
              HA, HA, HAHAHA. Nie śmiałem pytać, żeby moje rady nie poszły za
              śmiało do przodu, ale słyszałem (i nie tylko słyszałem), że z
              rozpieszczonymi jedynaczkami to trzeba brutalnie. Oczywiście tylko w
              niektórych aspektach ;-)

              No i wszystko jasne. A koleś NIC NIE WIE NA TEN TEMAT, bo tego
              samemu nie można się domyślić, ani samodzielnie nauczyć.

              Jak pisałaś o scence, jak siedzicie na łóżku, te słowa jak byłaś
              ubrana i co byś chciała, to korciło mnie spytać o rozpieszczone
              jedynactwo.

              To było tak offtopic tylko.
    • anais_nin666 Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 18:10
      Glam, mnie interesuje skąd wiesz, że mąż poszedł do kibla zwalić konia.
      Podglądałaś go? Opowiedział Ci? Był ochlapany spermą? Przynaj się.
      • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 18:17
        anais_nin666 napisała:

        > Był ochlapany spermą?

        :-)))))))
        Sperma ochlapana byla podloga kiedy weszlam tam pol godziny pozniej
        za (zwyczajna) fizjologiczna potrzeba ;-)

        Ech ci faceci ;-/ nie potrafia nawet porzadnie zatrzec sladow swoich
        nielegalnych (s)ekscesow ;-)))
        • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 18:19
          ...a sperma jak wiadomo dlugo schnie i sama z siebie nie tak latwo
          dezintegruje
          ;-)))))
        • anais_nin666 Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 18:30
          glamourous napisała:Sperma ochlapana byla podloga kiedy weszlam tam pol godziny
          pozniej za (zwyczajna) fizjologiczna potrzeba ;-)

          O rany! To faktycznie porażka.
          Już widze Twój wzrok zerkający na tyle dobra marnującego sie na podłodze.

          A serio to sądzę, że Twój mąż nie widzi w masturbacji problemu. Myślę, że on nie
          do końca czuje jaka srawia Ci przykrość. Gdyby wiedzial, to sadze, ze nie
          przestalby sie onanizowac, ale zaczlby sie lepiej kryc;) Tymczasem slady
          rozsiewa po podlodze niczym tropy... Moze marzy, ze go ukarzesz;)? Chciałby
          dostać lanie? Ciekawe...
          • eeela Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 18:50
            Gdyby wiedzial, to sadze, ze nie
            > przestalby sie onanizowac, ale zaczlby sie lepiej kryc;) Tymczasem slady
            > rozsiewa po podlodze niczym tropy... Moze marzy, ze go ukarzesz;)? Chciałby
            > dostać lanie? Ciekawe...


            Właśnie to mi się uroiło, kiedy czytałam ten wątek - że może Glam powinna sama
            tak zacząć czynić? Bawić się ze sobą tak, żeby on wiedział? Usłyszał? Niechcący
            podejrzał? Uchylone drzwi od sypialni, teatralnie przyspieszony oddech? Może to
            tylko ze względu na mój osobisty podglądacki odchył, ale tak mi się zdało, że
            mogłaby mu się taka zabawa spodobać, mogłaby go zaintrygować?
            • kaachna1 Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 19:45
              a ja myślę,że twojego faceta rajcuje to,że może być na tym przyłapany,wie,że
              jesteś obok i możesz w każdej chwili wejść lub mu przerwać i tak to go
              kręci.Myślę,że tutaj też sporo racji ma eeela on może marzy też o tym żeby
              zobaczyć ciebie jak się sama zabawiasz,nic tylko ściągaj majtki i działaj,ale
              tak żeby mógł cię nakryć i zobaczysz jaka będzie jego reakcja
              • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 19:55
                kaachna1 napisała:


                marzy też o tym żeby
                > zobaczyć ciebie jak się sama zabawiasz,nic tylko ściągaj majtki i działaj,ale
                > tak żeby mógł cię nakryć i zobaczysz jaka będzie jego reakcja


                Ojejku, widział mnie jak to robię sto razy.
                Dziewczyny, to nie jest tak, ze on o czymś w seksie "marzy" a ja mu tego "nie
                daje". Nie ma takich zachowań których nie przerabialiśmy, ja jestem osoba "bez
                tabu" i może tu jest właśnie pies pogrzebany, bo rozwinęłam przed nim cały
                wachlarz mojego seksualnego repertuaru jeszcze przed upływem.... hmmm (poproszę
                o wyrazy współczucia z powodu naiwności i braku strategii) MIESIĄCA ZNAJOMOŚCI.
                • krzysztof-lis Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 20:19
                  > rozwinęłam przed nim cały wachlarz mojego seksualnego repertuaru
                  > jeszcze przed upływem.... hmmm (poproszę o wyrazy współczucia z
                  > powodu naiwności i braku strategii) MIESIĄCA ZNAJOMOŚCI.

                  Nie będę Ci współczuć, raczej jemu zazdrościć.
            • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 19:50
              Anais i Eeela :
              Nie, nie, nie. To zdecydowanie NIE jest tak ze on ma ochotę na podglądactwo czy
              moje uczestnictwo. Kryje się, czai jak partyzant, zamyka w tej ubikacji na 4
              spusty, a ta sperma na podłodze to nie była jakaś wielka ostentacyjna kałuża ;-)
              tylko zaledwie drobna plamka, w którą prawem Murphy'ego (na niekorzyść męża)
              niechcący wdepnęłam i hmmm... pośliznęłam się ;-/

              Zresztą powiedział mi kiedyś, ze czułby się UPOKORZONY gdybym chciała się w
              takim momencie do jego autoigraszek przyłączyć. To jego prywatny ogródek. Wiec
              nawet nie zamierzam próbować.
              • eeela Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 19:54
                Czy czułby się również upokorzony gdyby 'przypadkiem' natknął się w takiej
                sytuacji na Ciebie? Jak sądzisz? :-)
                • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 20:01
                  eeela napisała:

                  > Czy czułby się również upokorzony gdyby 'przypadkiem' natknął się w takiej
                  > sytuacji na Ciebie? Jak sądzisz? :-)


                  Hehe, no właśnie, to bardzo ciekawe :
                  Zawsze kiedy mnie nakrywa na samotnej masturbacji jest piekielnie wkurzony ;-)))
                  "bo to godzi w moja męskość"
                  Obrażanki, jakie mi wtedy funduje nie ma nic wspólnego z moja - lightową w
                  porównaniu - reakcją.

                  Nie muszę chyba dodawać, ze kiedy robimy to wspólnie - a zdarza się i oboje to
                  lubimy - to wszystko jest w porządku...
                  • eeela Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 20:08

                    > Nie muszę chyba dodawać, ze kiedy robimy to wspólnie - a zdarza się i oboje to
                    > lubimy - to wszystko jest w porządku...

                    Tak czułam, że w swoim rozżaleniu trochę przesadzasz z tym 'po bożemu i pod
                    kołdrą' ;-)

                    Wspólna masturbacja to przecież rzecz, do której większość ludzi w ogóle nie ma
                    śmiałości!

                    A za takie obrażanki to ja bym się z kolei wściekła. Ale tak poważnie. Jak nie
                    chce, żeby godzić w jego męskość (kurna, co to jest?!), niech tę męskość wsadza
                    tam, gdzie ona się może wykazać, a nie zamyka ją na cztery spusty w kiblu :-D
                    • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 20:23
                      eeela napisała:

                      Jak nie
                      > chce, żeby godzić w jego męskość (kurna, co to jest?!), niech tę męskość wsadza
                      > tam, gdzie ona się może wykazać, a nie zamyka ją na cztery spusty w kiblu :-D


                      ;-))))))
                      eeela, kolejny buziak za piękny tekst!!
    • victta Re: Boli jak cholera :-/ 26.06.08, 22:20
      Wydaje mi sie Glam,ze zamiast pytania:"dlaczego mój chłop woli robić to sam?"
      powinnaś zapytać "dlaczego wybrałam chłopa ,który woli robić to sam?"
      Wydaje mi sie,że Ty jesteś kobietą uwodzicielką,łowczynią,jak nie zdobywasz nie
      czujesz.Przeglądasz się w męskich oczach szukając potwierdzenia swojej
      atrakcyjności.(tak często maja ukochane córunie tatusiów.)Wybrałaś sobie
      faceta,który podświadomie jest dla ciebie mega wezwaniem i to Cię rajcuje,a
      jednocześnie niszczy.Takie wewnętrzne zapętlenie.
      Takie moje gdybanie.;-)))
      • alicja_z Re: Boli jak cholera :-/ 27.06.08, 08:21
        Wiele rozsądnych rzeczy napisali Ci już forumowi guru i gurki.

        W uzupełnieniu – wiem od swojego - że tak jak my mamy różne orgazmy
        tak i oni podczas masturbacji odczuwają "to" nieco inaczej. Ręczne
        sterowanie jest bardziej precyzyjne niż automatyka, w końcu ciężko
        waginom w stosunku do penisa wyprodukować doznania od delikatnego
        lekkiego dotyku do brutalnego i mocnego ściskania, chyba że ma Kegla
        na poziomie cyrkowo-olimpijskim ;-).
        Poza tym dla facetów to takie szybkie danie z puszki. Nie wymaga
        umiejętności, przygotowań, czasu. (W)stawia i ..fruuuu!

        Więc masturbacja nawet w fajnym naseksowanym związku wydaje się OK –
        oczywiście w rozsądnych proporcjach. Mnie osobiście najbardziej
        razi w Twojej sytuacji kwestia estetyki : kibel – brrrr i krycia się
        przed Tobą.
        Więc:
        Nie ma problemu i masz normalnego faceta bo:
        1. sobie obciąga

        Jest problem i masz nienormalnego faceta
        1. sobie obciąga w kiblu
        2. sobie obciąga w samotności kryjąc się przed Tobą
        3. preferuje obciąganie niż posuwanie

        Słowem jest bardziej nienormalny (bez obrazy) niż normalny i masz
        bardziej problem niż go nie masz.

        Spytaj go...jeśli jest kibicem: Why..., why ? ;-)
        • avide Re: Boli jak cholera :-/ 04.07.08, 16:58
          Alicja, tak tylko gwoli ścisłości...
          Owy tak potępiany przez ciebie "kibel" dla niego nie ma najmniejszego znaczenia. Po prostu w "kiblu" może zastać na chwilę sam. Dlatego "kibel". Nie doszukuj się tutaj żadnych ukrytych znaczeń.
          Skąd to wiem ????? Setki razy robiłem to w najróżniejszych miejscach które zagwarantowały mi choć odrobinę spokoju by móc dojść.
          Ot dlaczego "kibel".
          Dla faceta nie ma najmniejszej różnicy pomiędzy owym "kiblem", fotelem w salonie, czy tylim siedzeniem w aucie.

          Pozdrawiam
          Avide.
    • krissdevalnor100 Re: Boli jak cholera :-/ 27.06.08, 08:41
      Hmm, ja też myślę, ze masturbacja jest czymś zupełnie innym niż
      pełnowymiarowe bzykanie (tego sie nie da skopiować!) i czasem jest
      tak, że potrzeba właśnie TEGO. Jak masz ochotę na sex, nie zastąpi
      tego masturbacja i oto w drugą stronę jest dokładnie tak samo...

      Dla mnie pytanie główne to jak często i w jakiej proporcji do seksu.
      I chyba w tym leży problem?
      I wiesz, prawdę mówiąc, jak mój facet podnieci się kimś innym, to
      wolę, żeby sobie sam zrobił, niż bzykał mnie i myślał o "źródle"
      podniety. Jakoś nie mogę przyjąć Twojego argumentu, że przecież
      powinien wtedy bzyknąć żonę :/ Dla mnie mocno nieteges. Żonę sobie
      bzyknie, jak na żonę właśnie będzie miał ochotę a nie myśląc o innej
      osobie.
      • victta Re: Boli jak cholera :-/ 27.06.08, 10:06
        Zgadzam sie z krissdevalnor100.
        Mój małżonek miał przez pewien czas zwyczaj przychodzić do łóżka w pełnej
        gotowości po obejrzenie pornosa w samotności.Czułam się hmmm obrzydliwie.Jakbym
        była dziurą niezdolną podniecić swojego mężczyznę.
        Na szczęście porzucił te praktyki.Już wolę żeby zrobił to do końca z przedmiotem
        pożądania.

    • meg758 Re: Boli jak cholera :-/ 28.06.08, 16:15
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=74496639&v=2&s=0
    • cyjanokobalamina Re: Boli jak cholera :-/ 28.06.08, 21:38
      Glamourous,

      Sledzilam wszystkie Twoje watki o masturbacji meza. Dla mnie Ty albo
      go nie krecisz, albo w lozku nie spelniasz jego oczekiwan na tyle,
      zeby 'pomyslal' o Tobie w momencie podniecenia.

      Wspominasz, ze jest kiepski podczas gry wstepnej, natomiast Ty po
      tych 5 latach wiesz za jakie sznurki pociagnac, zeby sprawic mu
      przyjemnosc. A moze wlasnie wcale nie wiesz. Moze nie wiesz na tyle,
      zeby sprawic, ze wybierze Ciebie, a nie onanizm.

      Nie wiem dlaczego nikt z forumowiczow 'glosno' nie powiedzial tego,
      co mnie sie od razu nasuwa na mysl czytajac Twoj kolejny watek -
      Twoj maz na Ciebie nie leci (przynajmniej nie w takim stopniu jak
      teoretycznie powinien). Albo... Ty nie jestes tak dobra w te klocki
      jak Ci sie wydaje.
      • anais_nin666 Re: Boli jak cholera :-/ 28.06.08, 22:28
        cyjanokobalamina napisała: Nie wiem dlaczego nikt z forumowiczow 'glosno' nie
        powiedzial tego,co mnie sie od razu nasuwa na mysl czytajac Twoj kolejny watek
        -> Twoj maz na Ciebie nie leci (przynajmniej nie w takim stopniu jak
        teoretycznie powinien). Albo... Ty nie jestes tak dobra w te klocki jak Ci sie
        wydaje.

        Ta opcja juz padła. Poza tym podano szereg innych powodów dla kt. mąż Glam
        wybiera siebie, a nie ją. Cześć z nich całkiem sensowna.
      • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 28.06.08, 23:20
        cyjanokobalamina napisała:

        > Sledzilam wszystkie Twoje watki o masturbacji meza. Dla mnie Ty albo
        > go nie krecisz, albo w lozku nie spelniasz jego oczekiwan na tyle,
        > zeby 'pomyslal' o Tobie w momencie podniecenia.

        Cóż, tez mam takie wrażenie, ze (JUŻ) go niespecjalnie kręcę. Wiem, ze kręciłam
        go straszliwie przez pierwsze 3 lata związku, miedzy innymi właśnie dlatego,
        miał hopla na punkcie seksu ze mną. Poruszył niebo i ziemie żebyśmy mogli razem
        zamieszkać, poniósł wiele wyrzeczeń żeby ze mną żyć (np. zrezygnował z pewnej
        wielkiej życiowej szansy oraz z własnej inicjatywy w podskokach pognał do
        ołtarza, chociaż wcześniej był zupełnie przeciwny instytucji małżeństwa). Coz,
        zakochał się jak sztubak, myślę, ze gdybym "na wejściu" go nie kręciła czy była
        jego zdaniem kiepska w łóżku, nigdy by się na to wszystko nie zdecydował.

        O tym, ze go cholernie krecilam w przeszłości, wiem doskonale. Teraz mam wiele
        wątpliwości, czy nadal na niego działam tak jak powinnam, pomimo ze ma ochotę na
        seks ze mną parę razy w tygodniu. Może się zwyczajnie znudził, może w głębi
        duszy ma potrzebę poligamii (wiec woli w kibelku pofantazjować o innych pannach,
        zamiast bzykać się ze mną) A moze jest po prostu uzalezniony od tej formy
        zaspokajania sie, bo wcześniej - przede mna - nigdy nie prowadzil zbyt bujnego
        zycia seksualnego z kobietami...

        Tak wiec nie sadze, żeby poddawanie w wątpliwość moich łóżkowych kompetencji
        było tu zasadne. Tym bardziej ze mąż nie jest moim pierwszym, ani jedynym
        partnerem - i wiem jak reagowali na seks ze mną wszyscy inni faceci... Moze po
        prostu nie jestem kobieta dla niego...
        • kawitator Re: Boli jak cholera :-/ 29.06.08, 07:35
          Moze po prostu nie jestem kobieta dla niego...

          Chyba Cie pokręciło! Facet jest z tobą ? Bzyka kilka razy w tygodniu ? O co ci chodzi?
          Musisz być strasznie przestraszona, zakompleksiona, niepewna siebie pomimo takiej pokazywanej na zewnątrz twardości i optymizmu.

          Nawet największą śpiewaczka operowa nie może bez przerwy wyć wysokiego C !! Też musi mieć czas na zaczerpniecie oddechu. Nawet najbardziej dopasowana para nie może bez przerwy być na najwyższym napięciu pożądania To jest po prostu niemożliwe psychologicznie Czasami ono opada z jednej lub drugiej strony czasami skacze do góry Zmienia sie w czasie Tak jak ze wszystkim w życiu trzeba się starać aby chociaż przez jakiś czas było OK

          Cóż takiego zrobił ten twój facet Spuścił trochę spermy bez ciebie w samotności a ty juz sie nakręcasz jak naiwna nastolatka

          On nie miał prawa. Tylko ze mną ma to robić. Jak tak zrobił to nie kocha Nie pociągam go już. Zaraz sobie znajdzie inną. Zdradzi, odejdzie porzuci dla jakiej zdziry. Teraz jeszcze zrób mu awanturę lub pokazuj naburmuszoną minę Najlepiej sie obraź Gwarantuję ze facet nigdy sie nie domyśli o co Ci chodzi, a jak mu wytłumaczysz swoje pretensje prostymi zdaniami to w duchu uzna za niezrównoważaną bo co sie właściwe stało.

          W każdym małżeństwie jest tak ze cały czas każdy z nas balansuje pomiędzy MY które przecież musi być jeżeli chcemy być razem oraz swoim osobnym JA które tez jest niezbędne aby być razem czasami nawet bardziej niż MY To właśnie jego JA stanowi o ciągłym zainteresowaniu partnerem O tym ze jest dla nas nie tylko ciepłymi papciami znanymi na wskroś ale ciągle kimś godnym zainteresowania i pożądania. Wiem ze kobitki chciały by pożreć faceta z kościami aby nie miał myśli o której by nie wiedziały, zachowania którego nie mogła by przewidzieć aby był posłuszny i grzeczny. Jak byś do tego doprowadziła to wtedy straciłabyś zainteresowanie nim jako partnerem do bzykania. Forum jest pełne facetów którzy wszystko zrobią dla żonki, pogłaszczą, zrobią śniadanie, zgodzą się we wszystkim.. Są takimi super oswojonymi misiami. I co ? Piszą o tym, że nic z seksu bo są traktowani jak tatusiowie przyjaciele a nie faceci. Pełne jest kobitek które maja takie wspaniałe związki, że się rozumieją, ze są jak dwie połówki jabłuszka. Rozumieją sie super tylko facet traktuje jak siostrę a nie jak kobitkę Oni właśnie pożarli sie całkowicie Oni maja tylko MY a własne JA gdzieś się rozpuściło w tym związku
          Przeczytaj uważnie posty Andzi Ona sie wyzwoliła z takiego obezwładniającego MY Odbudowała swoje JA i jest zadowolona delikatnie mówiąc :-)))

          .Silna kobitka i silny facet psychicznie oczywiście pozwalają swoim partnerom na zachowanie sporego JA poza zawiązkiem Mają swoje osobne zawody , pasje, zainteresowania, zajęcia, a nawet takie drobne przypadłości jak mały autoerotyzm. To powoduje ze nawet po latach są dla nas interesujący, tajemniczy i nie do końca poznani i oswojeni a to powoduje pożądanie.

          Tak nawiasem
          Dzięki temu ze wali tego konia w łazience masz jeszcze większą chcice na niego a twoje wyrażane tu emocje obawy a nawet wściekłość i strach napędzają i protegują pożądanie powodując ze czerpiesz większą radość z bzykanka
          Daj se na luz napij sie winka i pozwól aby Twój facet był facetem i może rzeczywiście pora na dzidziusia :-))))
          • anais_nin666 Re: Boli jak cholera :-/ 29.06.08, 12:14
            O, Kawitator gada do rzeczy;)
            • eeela Re: Boli jak cholera :-/ 29.06.08, 12:42
              Bardzo do rzeczy, podoba mi się od góry do dołu w każdym calu.
          • krissdevalnor100 O! :) n/t 29.06.08, 15:13
        • bmatt Re: Boli jak cholera :-/ 01.07.08, 16:08
          "Cóż, tez mam takie wrażenie, ze (JUŻ) go niespecjalnie kręcę. Wiem, ze kręciłam
          go straszliwie przez pierwsze 3 lata związku, miedzy innymi właśnie dlatego,
          miał hopla na punkcie seksu ze mną."

          Hmm... czyli jezeli dobrze rozumiem, to przez pierwsze 3 lata zwiazku znosilas
          czesty ale bardzo slaby seks (wyzej napisalas, ze maz nie wie jak cie dotykac,
          nie ma pojecia o grze wstepnej, tylko wklada i wyjmuje itp.; slowem - kiepski z
          niego kochanek). 3 lata to kupa czasu. Czy moge zapytac, calkiem powaznie, jak
          to sie stalo, ze zostaliscie malzenstwem?
          • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 04.07.08, 19:50
            bmatt napisał:


            kiepski z
            > niego kochanek). 3 lata to kupa czasu. Czy moge zapytac, calkiem powaznie, jak
            > to sie stalo, ze zostaliscie malzenstwem?


            Nie tyle "nie ma pojęcia" o grze wstępnej, ile nie chce mu się postarać. Może to
            trochę i moja wina, bo nie jestem pod tym względem istota nadmiernie
            skomplikowana czy wymagająca, podniecam się dość szybko. Początkowo jednak nie
            odczuwałam tego braku polotu i inwencji, bo bardzo nadrabiał ogólna namiętnością
            i częstotliwością. Jego specjalnością były szybkie, gorące i spontaniczne
            numerki, co brałam za dobra monetę. I w sumie teraz właśnie TEGO najbardziej mi
            teraz brakuje, a nie gry wstępnej.

            A z tym zostaniem małżeństwem, no cóż, życie to nie tylko seks, aczkolwiek gdyby
            przed ślubem jakoś strasznie mnie zaniedbywał, nie wyszłabym za niego, tylko
            uciekała gdzie pieprz rośnie. Były to jednak wtedy bardziej niedociągnięcia niż
            konkretne braki - które składałam na karb faktu, ze stuprocentowych ideałów po
            prostu nie ma.
    • wierna123 Re: Boli jak cholera :-/ 29.06.08, 16:58
      Ja mam podobny problem.Dwa dni temu przyłapalam męża pierwszy
      raz.Jesteśmy razem od 9 lat.Bylam bardzo zaskoczona,oj jak bardzo:
      (.Rozumiem,że robiłby to gdyby mnie nie było w domu,zachciało mu się
      i tyle:).Ale byłam.I to mnie zabolało.Bylam w łazience a on zamiast
      przyjść do mnie,to sam się zabawiał.Zawsze mi powtarza,że mnie kocha
      i podniecam go.Jak go zapytałam dla czego,tak zrobil,to powiedział
      cytuje"że konika nie robi się dla przyjemności,tylko dla
      rozładowania stresu".Ale coś w te słowa nie wierze:(.Dla mnie to
      sygnał "hello twój men już cie nie chce,nie chce żebyś go
      dotykała,znudził się tobą,woli siebie samego".Jak go kiedyś
      poprosiłam,żeby mi pokazal jak lubi,żeby go pieścić,to się
      zawstydził!!Po tylu latach,normalnie zawstydził:).Nie wiem czy
      rozmawialiście na ten temat,nie mam czasu czytać wszystkich
      wypowiedzi.Ale jak on to tłumaczy?
      • eeela Re: Boli jak cholera :-/ 29.06.08, 17:05
        Rozmawialiśmy głównie o tym, że masturbacja to naturalna męska potrzeba i nie ma
        z czego robić awantury.
        • motmot Re: Boli jak cholera :-/ 29.06.08, 21:39
          Im dluzej czytam ten watek tym bardziej rece mi opadaja (jeszcze troche a ze wstydu za rodzaj meski opadna nie tylko rece:)). Nie pojmuje zachowania Twojego faceta, fakt moznaby go roznie tlumaczyc, ale "kontekst" po prostu mnie rozwalil... Moim skromnym zdaniem on nie zasluguje na Ciebie, albo ma jakis skret psychiczny ktorego nie zmienisz i jesli planujesz dalej z nim byc musisz go zaakceptowac. Z tego co piszesz to jednak on gra te wazniejsze skrzypce w waszym lozku - "zawsze His way" i jesli to trwa juz tyle lat to przyjal to za rzecz naturalna i nie chce tego zmieniac a juz na pewno nie bez powazniejszego wstrzasu (nie wykluczam tu wcale elektro...:)) ale do rzeczy: moze zabrzmi to dziwnie z meskiej strony ale jesli powaznie myslisz o tym zwiazku to chyba jednak czas na dziecko... Twoje libido na jakis czas (dosc dlugi) opadnie i bedzie Ci sporo latwiej dopasowac sie w lozku do faceta a moze to nawet on bedzie sie jakis czas czul niezaspokojony (czego aktualnie ma chyba w nadmiarze jesli nachodza go takie zachcianki) i cos go ruszy, bo to faktycznie jest potezne uderzenie mentalno/emocjonalne i Bog wie jakie jeszcze ale generalnie (z doswiadczenia) wychodzi na dobre:).
          Z drugiej strony Ty pozniej wrocisz do normy a z nim moze byc roznie...
          BTW
          Jesli prawda jest to co piszesz o sobie to drugiej takiej to ze swieca szukac...
          • eeela Re: Boli jak cholera :-/ 29.06.08, 21:43
            Hihi, nie jesteś pierwszy, ktory to pisze :-) Niedługo całe forum ustali, że
            Glamorous powinna zacząć starać się o dziecko ;-)
            • anais_nin666 Re: Boli jak cholera :-/ 29.06.08, 22:01
              eela napisała:
              > Hihi, nie jesteś pierwszy, ktory to pisze :-) Niedługo całe forum ustali, że
              Glamorous powinna zacząć starać się o dziecko ;-)

              Ta rada niezmiernie mnie bawi. To jakby głodnemu zaproponować, że skoro nie ma
              jedzenia to niech może zatańczy i zapomni wówczas, że jest głodny.
              Masa kobiet w ciązy ma potęzny apetyt na seks. Co wówczas? Myśleć, że sie jest w
              ciązy i nie wypada chcieć?
              • eeela Re: Boli jak cholera :-/ 29.06.08, 22:44
                Ciąża trwa 9 miesięcy i dla zdrowej kobiety nie jest specjalnym obciążeniem.
                Natomiast hodowla dziecka zajmuje znacznie więcej czasu i jest znacznie bardziej
                wyczerpująca :-)
              • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 29.06.08, 22:45
                anais_nin666 napisała:

                > Ta rada niezmiernie mnie bawi. To jakby głodnemu zaproponować, że skoro nie ma
                > jedzenia to niech może zatańczy i zapomni wówczas, że jest głodny.
                > Masa kobiet w ciązy ma potęzny apetyt na seks. Co wówczas? Myśleć, że sie jest
                > w
                > ciązy i nie wypada chcieć?

                Dokładnie, Anais, tez tak to odbieram. NIE MAM GWARANCJI (wbrew temu co tu
                wszyscy niezbicie twierdza) ze ciąża i macierzyństwo odbiorą mi apetyt na seks.
                A co, jeśli NIE ODBIORA? Mój facet dotychczas kręcił mnie niezmiennie - nawet
                kiedy jestem zmęczona, zdenerwowana, zajęta czymś innym, patrze na niego jak na
                obiekt do konsumpcji - co będzie jeżeli macierzyństwo tego nie zmieni z mojej
                strony, a z jego wręcz POGORSZY?

                Wystarczy poczytać posty chociażby Gacusi czy Kaachny; które nie straciły libido
                po ciąży, a ich mężowie i owszem...

                Wtedy dopiero wkręcę się w kanał, bo nie jestem z gatunku kobiet które bez
                mrugnięcia okiem odbierają ojca swojemu dziecku.

                Poza tym nie uważam, ze dziecko powinno być plastrem na problemy w związku.
                • eeela Re: Boli jak cholera :-/ 29.06.08, 22:50
                  Poza tym nie uważam, ze dziecko powinno być plastrem na problemy w związku.
                  >

                  Glam, ja sobie trochę tak żartuję. Nie zaczynam krucjaty pod tytułem 'Glamorous
                  ma natychmiast mieć dziecko' ;-) Ale nie do końca zgadzam się z powyższym
                  zdaniem. Owszem, dziecko nie powinno być plastrem na problemy w związku. Należy
                  jednak pamiętać, że w wielu związkach brak dziecka jest właśnie przyczyną
                  narastających problemów.

                  Tyle tu rozprawiamy o socjobiologii w odniesieniu do samych zachowań godowych, a
                  jakoś zapominamy o socjobiologii, kiedy przychodzi do tematu rozmnażania.
                  Tymczasem jej założenia tutaj także działają. Mamy wszczepiony mechanizm
                  łączenia się w pary w celu rozmnażania i wychowania potomstwa. Zachwianie tym
                  mechanizmem może powodować i często powoduje kłopoty w związkach.
                  • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 29.06.08, 23:22
                    Sugerujesz, ze jałowy pod względem prokreacji związek prędzej czy później się
                    "wyprztykuje", bo biologia nie lubi pustostanów ;-)Wiem, rozumiem co masz na
                    myśli, bo tez mam podobne przemyślenia. Ale z kolei bywa, ze po pomyślnej
                    reprodukcyjnej eksploatacji pary biologia tez potrafi być okrutna. Facet
                    podświadomie może stracić zainteresowanie już raz przez siebie zapłodnioną
                    partnerka (całkiem częsty casus) i zacznie rozglądać się za innymi, świeżymi
                    kandydatkami do rozsiewania swoich genów. A profil seksualno-psychologiczny
                    mojego lubego niepokojąco wskazuje na to, ze nie jest wcale wykluczone ze sprawy
                    przybiorą właśnie taki obrót (choć jestem przekonana, ze ojcem będzie akurat
                    świetnym)

                    Cóż, jeśli on już teraz on ma problemy z postrzeganiem mnie jako dostępny obiekt
                    pożądania, to co będzie później? Te obawy wcale nie są takie bezpodstawne w
                    mojej sytuacji. A nie chce, żeby potem został mi tylko płacz i zgrzytanie
                    zębami, bo wiem, ze kiedy już dziecko będzie faktem, będzie mi potwornie ciężko
                    odejść ;-/
                    • eeela Re: Boli jak cholera :-/ 29.06.08, 23:32
                      > Cóż, jeśli on już teraz on ma problemy z postrzeganiem mnie jako dostępny obiek
                      > t
                      > pożądania, to co będzie później? Te obawy wcale nie są takie bezpodstawne w
                      > mojej sytuacji.


                      Glam, no szczerze mówiąc, to ja należę do grupy tych, którzy uważają, że trochę
                      robisz z igły widły :-) Facet ma na Ciebie ochotę kilka razy w tygodniu po ilu?
                      Pięciu latach małżeństwa? Przecież to jest zawyżanie normy ;-) A co do skutków
                      ewentualnego macierzyństwa, no to prawda, że może być różnie. Może być tak, że
                      znów Cię zacznie gonić, jak zostanie pozbawiony solidnej porcji Twojej uwagi, a
                      możliwe, że - tak jak mówisz - będzie jeszcze gorzej. Fifty - fifty ;-) 'Kto nie
                      ryzykuje, ten żałuje' - jak powiedział kiedyś mój profesor od P.O.,
                      ostentacyjnie nie wstawiając nieobecności zauważonym wagarowiczom. Clue sprawy
                      tkwi w tym, że (moim zdaniem) czas na pewne decyzje w Twoim życiu: wóz czy
                      przewóz, ryzyko czy ucieczka, wstępowanie w następną fazę związku czy szukanie
                      następnego. Życie ciągle stawia przed nami wybory, których dokonując, zamykamy
                      jakąś tam ilość innych drzwi. Ale nie da się całe życie spędzić przed drzwiami w
                      oczekiwaniu, aż któreś się same łaskawie otworzą.
                      • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 29.06.08, 23:59
                        Racja, po stokroć racja.
                        Tyle, ze ja przedstawiłam w tym wątku tylko fragment obrazka. Ta sprawa z
                        waleniem konia jest tylko fragmentem większej całości, bo nasz problem nie
                        polega jedynie na tym jego konkretnym, uparcie powtarzanym "grzeszku".
                        Problemem jest cala jego, mówiąc w skrócie, niedojrzała seksualność, a ten
                        onanizm to tylko jej przejaw - tak jak łamanie w kościach jest objawem grypy. I
                        właśnie w tym kontekście mam naprawdę poważne podstawy żeby sadzić, ze po
                        porodzie nasze - już teraz kulejące - życie seksualne po prostu RUNIE.

                        Jednocześnie jest to ogólnie zbyt dobry związek na wielu płaszczyznach żeby tak
                        po prostu spakować manatki i odejść w próżnię. Nie będę melodramatyzowała, ze go
                        kocham ;-) bo akurat realizmu oraz cynizmu mam w sobie tyle, ze pomimo iż
                        uczucie jest jeszcze z mojej strony żywe, byłabym w stanie to zrobić.

                        Raczej czekam teraz dyskretnie na jakiś "znak z niebios" który pokaże mi drogę -
                        wóz albo przewóz... Zycie daje nam znaki, staram się wiec teraz uważać, żeby
                        niczego nie przegapić.
                        • yvona73pol Re: Boli jak cholera :-/ 30.06.08, 10:40
                          no, ale to w takim razie lepiej nie miec dziecka na wszelki wypadek?
                          bo moze byc potem kiepsko?
                          chyba nie....
                        • wierna123 Re: Boli jak cholera :-/ 30.06.08, 11:01
                          Glamourous.Eeela,troche ma racje,a troche nie.Jak już pisałam jestem
                          w podobnej sytuacji.Ale musze stwierdzic,ze z tym dzieckiem to na
                          prawde ogromne ryzyko.I masz sluszne obawy.Albo bedzie dobrze,albo
                          tragedia.Duzo prawdy w tym braku potomstwa w zwiazku.Mam przyklad w
                          rodzinie.To jednak rozdziela i to skutecznie!
                          U nas było tak,że jak zaszłam w ciaze(bylismy wtedy 5 lat razem),to
                          pierwszy miesiac był bez sexu.Głownie przez moje samopoczucie.Za to
                          pozniej ciagle mielismy apetyt:).I tak do 8 miesiąca.Dalej
                          radziliśmy sobie inaczej:),na rozne sposoby.Bo lekarz nam zabronił.
                          Piszesz,ze bedzie dobrym ojcem.Jeśli jest mimo wszystko bardzo
                          wrazliwym człowiekiem,to sytuacja moze być taka,ze głupio mu bedzie
                          kochac sie z Toba wiedzac o plumkającym dziecku w brzuchu.Faceci
                          roznie reaguja na kobiety w ciazy.Od wiekszosci znajomych słysze,ze
                          jednak bardzo podnieca ich ten stan.
                          Mysle,ze rozmawialiscie nie raz o Waszej sytuacji,jak on to wszystko
                          tłumaczy?Skoro Wasz związek jest zgodny na wielu innych
                          płaszczyznach,to mysle,ze jakos powinniscie w koncu i pod tym
                          wzgledem dojsc do porozumienia.Ja wczoraj odbyłam z moim menem,długą
                          i szczera rozmowe,chociaz bronił sie rekami i nogami:).Wyjasnilismy
                          sobie pare spraw.Wygląda na to,ze pomogło.Czy to prawda pewnie
                          przekonam się za jakis czas.Bede obserwowac sytuacje.
                          Moze wam tez pomoze taka powazna i szczera rozmowa.Czego zycze z
                          całego serca!!Głupio by było rezygnowac z dobrego zwiazku,z powodu
                          onanizmu lubego.Natomiast nie wiem,co masz na mysli piszac o jego
                          niedojrzałosci seksualnej?Ze lubi byc sam zadawalany,a nie cieszy go
                          jak jego kobieta jest podniecona?
                          • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 30.06.08, 12:59
                            Dlugo by tu pisac, na czym polega jego seksualna niedojrzalosc.
                            Ogolnie tak wygladala diagnoza seksuologa u ktorego bylismy. Moj maz
                            zatrzymal sie w swoim seksualnym rozwoju na etapie egoistycznej
                            seksualnosci nastolatka, nie nauczyl sie byc z kobieta kiedy byl ku
                            temu czas, nie -+wyeoluowal w strone partnerstwa. Podkreslam, ze
                            chodzi tu tylko o seksualnosc, w normalnym zyciu partnerem jest
                            bardzo dobrym, chociaz pewne oznaki nieszkodliwego na szczescie
                            egoizmu czasami przeswituja. Widzisz, to jest ponad trzydziestoletni
                            facet ktory do momentu kiedy mnie poznal praktycznie nie zbudowal
                            zadnego stalego zwiazku. Mial bardzo trudna inicjacje, i ta porazka
                            zablokowala go na dlugie lata. Pomimo, ze jest bardzo przystojny i
                            dobrze zyciowo poukladany, z obawy przed niepowodzeniem wolal
                            kobiety ogladac z daleka - jesli ktoras mu sie spodobala wolal
                            zwalic sobie konia myslac o niej, niz narazac sie na kolejny obciach
                            jezeli w lozku z nia znowu by mu cos nie wyszlo. I tak spedzil wiele
                            lat - komputer i masturbacja do zdjec panienek, latwe i szybkie,
                            bezproblemowe zaspokajanie sie. Jak przypuszczam ten masturbacyjny
                            schemat utrwalil mu sie to na amen, trzebaby chyba teraz odwalic
                            porzadny kawal psychoterapii, zeby biedak mogl wyewoluowac w strone
                            partnerskiego seksu.


                            > Ze lubi byc sam zadawalany,a nie cieszy go
                            > jak jego kobieta jest podniecona?


                            Dokladnie, jest wlasnie tak jak piszesz. Lubi byc sam zadawalany, a
                            ma wlasciwie w nosie to co czuje partnerka, czy jestem podniecona,
                            czy jest mi dobrze. Ma w nosie gre wstepna, nie dotyka mnie, nie
                            potrafi tego robic, ni wykazuje inicjatywy zeby cos urozmaicic, a
                            jedyne co go rajcuje to szybki seks wlozyc-wyjac, ewentualnie szybki
                            lodzik. Alleluja i do przodu aby szybko miec orgazm i pojsc spac.
                            Nie mamy wlasciwie zadnej seksualnej interakcji, zadnego
                            podgrzewania atmosfery, rozkoszowania sie soba nawzajem, bo on sie
                            zachowuje jak wstydliwy nastolatek "oj, juz daj spokoj".

                            > Moze wam tez pomoze taka powazna i szczera rozmowa.Czego zycze z
                            > całego serca!!

                            Rozmawialismy juz setki razy, zawsze jest "tak, kochanie, masz
                            racje, rozumiem, to nie tak powinno byc, postaram sie bardziej
                            poczuc tego bluesa" Po czym nie dzieje sie nic, za to za jakis czas
                            wyskakuje kolejny diabel z pudelka czyli radosne walenie konia za
                            moimi plecami, podczas gdy ja chetna i spragniona.

                            Ech, nie mam juz sily walczyc z wiatrakami, ale z drugiej strony to
                            naprawde dobry zwiazek. Tylko ten nieszczesny, kulejacy seks... I
                            jak ja mam w takiej sytuacji myslec o dziecku??? Dziecko nie naprawi
                            tak specyficznej seksualnosci jaka ma moj luby, nie odblokuje tych
                            wszystkich jego zahamowan. Nie zlikwiduje problemu, a tylko zamiecie
                            go pod dywan - choc to tez nie jest wcale takie pewne.
                            • eeela Re: Boli jak cholera :-/ 30.06.08, 13:10
                              Rzeczywiście wygląda na to, że nie za bardzo przypsowany seksualnie jest ten
                              chłop do Ciebie :-/

                              Nikt Ci tu nic więcej chyba mądrego nie powie. Znaków z niebios tez nie
                              dostaniesz. Musisz się chyba jakoś zmobiliować do podjęcia jakiejś decyzji w
                              którąś stronę. Czas ucieka, i dla znalezienia nowego partnera, i dla posiadania
                              dziecka. Im dłużej zwlekasz, tym więcej czasu tracisz.

                              A jak się Twój facet w ogóle zapatruje na kwestię dzieci?
                              • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 30.06.08, 14:52
                                On bardzo chcialby miec dziecko, chocby dzis. To taki "natural born
                                father" ;-)
                                Masz racje, Eeela, moze juz dosyc tej forumowej wiwisekcji, starczy
                                narzekania, trzeba w koncu cos postanowic. A piszac o "znakach z
                                niebios" nie mialam na mysli oczywiscie nic doslownego ;-) myslalam
                                raczej o jakims zbiegu okolicznosci dajacemu mi wskazowke czy
                                ciagnac to dalej czy sie wycofac ;-)
                            • wierna123 Re: Boli jak cholera :-/ 30.06.08, 13:51
                              Wiesz.Wydaje mi sie,ze w zasadzie masz dwa wyjscia.
                              Albo zacznijcie chodzic do seksuologa.To,ze zatrzymal sie na,pewnym
                              etapie,nie znaczy,ze nie zrobi kroku do przodu.Musze powiedziec,iz
                              moj men tez nie mial wczesniej powaznego zwiazku.
                              Moze trzeba go nauczyc pewnych zachowan,tak jak nauczyl sie tego
                              konika:).Bron Boze nie sugeruje,ze nie probowalas.
                              Chyba,ze on na prawde jest oporny.
                              Albo pogadaj z nim na powaznie.Bo rozmowa w stylu,tak kochanie
                              poprawie sie.To nie rozmowa.Powiedz,ze chcesz wiedziec na czym
                              stoisz,bo to tez twoje zycie.
                              Jesli to nie pomoze,to chyba nie ma sesu byc razem.Bo ile tak
                              wytrzymasz?Dziecko na pewnonic nie rozwiaze.Lepiej sie rozejsc w
                              przyjacielski sposob,dopoki zal jest mniejszy:).Meczysz sie Ty i On.
                              Myslalam,ze on normalnie z toba sypia tzn.gra wstepna itp.ale widze
                              tu glebszy problem.Pozdrawiam i powodzenia
                              • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 30.06.08, 14:43
                                wierna123 napisała:

                                No bo normalnie ze mna sypia, tzn. wprawdzie gra wstepna jest na
                                odwal sie, ale z "sednem sprawy" nie ma zadnych problemow (a ja
                                jestem pobudliwa, malo wymagajaca i potrafie na szczescie sama sie
                                nakrecic) wiec jest OK, pomimo ze nie jest. Doszlo do tego, ze musze
                                MARZYC i fantazjowac o takich standardach jak 69, minetka na
                                stojaco, seks pod prysznicem czy jego reka w moich majtkach
                                gdziekolwiek poza lozkiem ;-/. Bo jego on jest zamkniety wlasciwie
                                nie rajcuje nic poza czubkiem wlasnego... penisa.

                                O seksuologu pisalam w starterze, tu gdzie mieszkam nie znam nikogo,
                                a nie mam ochoty tracic czasu i kasy biegajac od Annasza do
                                Kajfasza. Bo maz raczej nie pobiega bo " to ty jestes specjalistka
                                od psyche, kochanie, a ja sie nie znam na psychologach"

                                Pozdrawiam :-)
                                • eeela Re: Boli jak cholera :-/ 30.06.08, 16:02
                                  Glam, kochana, przecież 69 jest zdecydowanie przereklamowane ;-) Ja tam
                                  strasznie nie lubię być rozpraszania - zarówno przy braniu jak i dawaniu. 69 to
                                  zło!!!

                                  ;-)
                                  • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 30.06.08, 16:16
                                    eeela napisała:

                                    Ja tam
                                    > strasznie nie lubię być rozpraszania - zarówno przy braniu jak i
                                    dawaniu. 69 to
                                    > zło!!!


                                    Wiem, ale to taka fajna interakcja...:-)
                                    Widzisz, doszlo juz do tego, ze zwykly, niezbyt nawet sam w sobie
                                    atrakcyjny hotdog z budki stal sie moim niedoscignionym marzeniem
                                    (kto jak kto, ale Ty metafory rozumiesz ;-)
                                    • eeela Re: Boli jak cholera :-/ 30.06.08, 16:31
                                      Rozumiem. I pamiętam inną kwestię, przy której omawianiu podobne sformułowanie
                                      padło. Więc przy całym procesie decyzyjnym nie powinnaś chyba zapominać o tej
                                      innej kwestii, czyli o naszym mitycznym biologicznym Graalu. Szanse, że spotkasz
                                      kogoś, kto przy Tobie będzie przeciętnym kochankiem, są spore. Szanse, że
                                      spotkasz kogoś, kto będzie Cię tak kręcił jak obecnie mąż, są niewielkie.

                                      Ale co ja Cię będę ewangelizować. Weź kartkę i długopis, zrób sobie listę 'za' i
                                      'przeciw'. I przypilnuj, żeby mąż jej nie dorwał, bo znowu go urazisz w męskość
                                      ;-)))
                                      • kaachna1 Re: Boli jak cholera :-/ 30.06.08, 16:57
                                        dziecko tu na pewno nie pomoże rozwiązać problemu,jesteś na forum chyba już od
                                        jakiegoś czasu i sama widzisz,że nie ma poprawy,twój facet nie zrezygnuje z
                                        masturbacji,będzie co najwyżej bardziej się krył,problem polega na tym,że nie
                                        daje ci tego,czego potrzebujesz,rozmawiałaś z nim pewnie setki razy i on zna
                                        twoje potrzeby,a mimo to bagatelizuje je,ciąża może na jakiś czas odstawić
                                        problem na bok,ale potem wróci ze zdwojoną siłą.Ok faceci lubią się masturbować
                                        mogę to zrozumieć,ale pod warunkiem,że nie zaniedbują partnerki,kiedy dziecko
                                        przyjdzie na świat zaczną się inne problemy,a brak seksu tylko wszystko
                                        spotęguje,przemyśl to bardzo dobrze,bo zegar biologiczny tyka,chyba musicie
                                        zacząć od terapii
                                      • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 30.06.08, 16:59
                                        eeela napisała:


                                        Weź kartkę i długopis, zrób sobie listę 'za'
                                        > i
                                        > 'przeciw'. I przypilnuj, żeby mąż jej nie dorwał, bo znowu go
                                        urazisz w męskość
                                        > ;-)))


                                        Hehe, mysle, ze akurat na dzien dzisiejszy maz znioslby wszystko,
                                        nawet taka kartke ;-) Ba, znioslby chyba nawet zlowieszcza
                                        prezerwatywe w mojej torebce, albo sms'a "Zdzisiu, bylo mi z toba
                                        cudownie tamtej nocy w delegacji" ;-)
                                        Jest bowiem na etapie mea culpa oraz "lapania mnie za noge" zebym
                                        nie odeszla.
                                        Graal? No wlasnie. Myslisz, ze dlaczego nadal tkwie w tym zwiazku?
                                        Juz dawno zauwazylam, ze tym trudniej nam odejsc im bardziej partner
                                        wydaje nam sie z jakiegos wzgledu unikalny i "irreplacable" :-/ Ta
                                        sama zasada dotyczy rowniez cierpienia po rozstaniu - boli nas tym
                                        dotkliwiej, im bardziej mamy wrazenie ze "ze swieca szukac" godnego
                                        nastepcy :-/
                                        A ja akurat za polsrodkami nie przepadam.
    • victta Re: Boli jak cholera :-/ 30.06.08, 17:05
      Glam,czytam Cię i mam bardzo podobny problem.Mój mąż tak samo zatrzymał sie w
      rozwoju seksualnym na poziomie nastolatka.Onanizuje się do kompa,tak samo
      brakuje mu wyobraźni erotycznej,zero gry wstepnej.Ja mam o tyle łatwiej,że nie
      miałam wielu doświadczeń,więc nie wiem specjalnie co tracę.Choć potrafię sobie
      wyobrazić.Mamy dziecko,ja się zdecydowałam.I macierzyństwo bardzo zmieniło mnie
      na plus.Dostałam jakiejś siły wewnętrznej.
      Pogodziłam sie z faktem,ze on nigdy nie będzie moim seksualnym ideałem.
      Natomiast zaczęłam stawiać warunki i to zaczyna skutkować.
      Mam do Ciebie pytanie? Dlaczego Twoja bielizna koronkowa sie kurzy?
      Dlaczego jej nie nosisz?Przecież to lubisz.
      Dlaczego nie powiesz mu zerżnij mnie teraz w kuchni.Przecież on nie musi czuć
      blusa ,żeby to zrobić?Dlaczego nie egzekwujesz?Nie ma co gadać
      ,rozmawiać,analizować.On mówi daj spokój.A Ty mówisz -nie dam spokoju ,bo mi na
      tym zależy.Albo mnie wyliżesz,albo wychodzę z domu.
      No kurcze.Walcz.
      • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 30.06.08, 18:08
        victta napisała:

        > Natomiast zaczęłam stawiać warunki i to zaczyna skutkować.

        Ja jestem chyba za delikatna oraz zbyt dobrze znam mechanizmy jakimi
        rzadzi sie psychologia, zeby stawiac takie bezlitosne warunki
        facetowi. Przeciez z niewolnika nie ma pracownika. Nie chce go do
        tego wszystkiego zmuszac, bo takie molestowanie byloby dla nas
        obojga zwyczajnie upokarzajace. Dla niego w dodatku kastrujace. Nie
        chce zeby wspolny seks byl dla mnie egzekwowaniem, a dla niego
        upokarzajacym, przykrym i wymuszonym obowiazkiem z cyklu "pan kaze,
        sluga MUSI".

        > Dlaczego Twoja bielizna koronkowa sie kurzy?
        > Dlaczego jej nie nosisz?Przecież to lubisz.

        Normalna bielizne koronkowa oczywiscie nosze na codzien, bo
        rzeczywiscie lubie czuc sie kobieco. I mam w nosie to ze on woli na
        mnie bezpieczna bawelne w traktorki. A to co sie kurzy w szafie to
        gorsety, podwiazki, pasy do ponczoch, przezroczyste haleczki i inne
        takie lozkowe "przebieranki", ktorych po prostu nie mam kiedy i dla
        kogo zalozyc. Gdybym to zalozyla wieczorem i po prostu stanela w
        drzwiach sypialni, on poczulby sie "osaczony" i "zmuszany". Wiem, bo
        probowalam tak robic - bezskutecznie. Potem rozmawialismy i na
        pytanie "dlaczego nie moge z Toba nic zainscenizowac, nic
        zainicjowac?" odpowiedzial mi, ze nie lubi presji w seksie, a
        wszelka kobieca inicjatywa w seksie kojarzy mu sie z presja, ktora z
        kolei odbiera mu apetyt :-////

        > Dlaczego nie powiesz mu zerżnij mnie teraz w kuchni.Przecież on
        nie musi czuć
        > blusa ,żeby to zrobić?Dlaczego nie egzekwujesz?Nie ma co gadać
        > ,rozmawiać,analizować.On mówi daj spokój.A Ty mówisz -nie dam
        spokoju ,bo mi na
        > tym zależy.Albo mnie wyliżesz,albo wychodzę z domu.

        Jak wyzej. Presja na niego dziala bardzo negatywnie - blokuje sie i
        traci apetyt na cokolwiek. Sprobowalam zreszta kiedys takiego
        desperackiego "mam w nosie, ze ci sie nie chce, przelec mnie
        natychmiast, bo jak nie to wyjde na ulice i puszcze sie z pierwszym
        lepszym facetem, albo pojade do S." (kolega z pracy, ktory chetnie
        widzialaby mnie w swoim lozku oraz zyciu ;-) Nic to nie dalo. Nie
        chce sie tak napraszac. Nie to nie. Wolalabym juz chyba faktycznie
        wtedy wyjsc i zrobic to z kims innym, zamiast uprawiac zebranine.
        • eeela Re: Boli jak cholera :-/ 30.06.08, 18:21
          Z Twoich opowieści wyłania się obraz strasznej konserwy, już nie tyle w
          kwestiach łóżkowych zabaw, co w kwestii miejsca przynależnego kobiecie i
          mężczyźnie. Tobie nie wypada się masturbować, nie wypada Ci go kusić, nie wypada
          to i nie wypada tamto, bo jesteś kobietą, a on najwyraźniej przynajmniej w łóżku
          woli widzieć kobietę w roli podległej, oczekującej i przyjmującej, a nie
          biorącej i mającej jakieś wymagania.

          To niedobrze. (cóż to dla Ciebie za nowina ;-) )
        • victta Re: Boli jak cholera :-/ 30.06.08, 20:58
          > Ja jestem chyba za delikatna
          Glam jesteś super babką,tylko musisz wyjść z roli córeczki,stać sie partnerką.A
          w sypialni możecie odgrywać scenki-Pan i uległa,ale to ma być tylko gra,inaczej
          wasze małżeństwo będzie katastrofą.

          >zeby stawiac takie bezlitosne warunki facetowi
          źle rozumiesz bezlitosne warunki.Bezlitosne warunki to straszenie zdradą(wyjdę
          na ulicę i się puszczę) i kombinowanie,czy się nie rozwieść.Ty masz walczyć o
          swoje potrzeby i nie po to ,żeby Tobie było dobrze.Po to,żeby WAM było dobrze.

          >Dla niego w dodatku kastrujace.
          Nie martw sie na zapas o jego męskość,bo on póki co świetnie sobie radzi i
          radzić będzie.

          > odpowiedzial mi, ze nie lubi presji w seksie, a wszelka kobieca inicjatywa w
          seksie kojarzy mu sie z presja, ktora z kolei odbiera mu apetyt :-////
          Super,cudownie.A gdzie jest miejsce dla Ciebie w tym stwierdzeniu?
          Ciebie tu nie ma,nie ma uwzględnionych Twoich potrzeb.
          On Cie zapędził w kozi róg(nieświadomie pewnie),nie pozwala na inicjatywę ,a sam
          wykazać sie nie chce.A Ty siedzisz w tym rogu,jak grzeczna,potulna i
          nieszczęśliwa dziewczynka.
          Do wszystkiego musi być dwóch i Ty sama ten schemat nakręcasz.

          Moja rada jest taka.Po pierwsze wyrzuć z głowy obawę o jego kastrację,pozwól mu
          się zmierzyć z prawdziwą,silną kobietą w Tobie.Wierz w niego.Na pewno sobie poradzi!
          Po drugie nie postrzegaj związku jak idylli(będę grzeczna,więc spełnisz moje
          potrzeby) lub jak walki(jak nie zrobisz co chce to sie puszcze z innym).Związek
          to współpraca i twarde negocjowanie swoich potrzeb.On musi poczuć, że Tobie jest
          źle i boli Cię jak cholera.Więc krzycz,płacz,obraź sie,wyjdź z domu,spal
          ostentacyjnie koronkową bieliznę- cokolwiek.Niech zagrają mega emocje.Tu nie ma
          czasu na analizy i rozmowy.
          Po trzecie.Myśl cały czas o tym,że walcząc o siebie ,Walczysz tak na prawdę o Was.
          Po czwarte , porzuć wreszcie rolę kulturalnej intelektualistki.Stań sie dzikuską
          i wariatką.Przestań uwodzić zacznij walczyć,nawet jakby twoje ego czuło sie
          sponiewierane i upokorzone.
          • krissdevalnor100 Re: Boli jak cholera :-/ 01.07.08, 07:40
            Bardzo sie zgadzam z tym, co Victta pisze! Poprostu ch(h?)uchanie i
            dmuchanie na faceta wydają mi się bardziej kastujące niż tupnięcie w
            jego obecności. To fakt, że on Ciebie (Glamourous:)) sam poucza i
            ostrzega, że masz na jego super-delikatną psychikę;) uważać "bo sie
            zamknie", sam Ciebie w takie postawy wpędza. Tylko, że to, czego sie
            domaga nakręca IMO sytuację. Niby facet tego chuchania chce, ale
            sobie samemu robi kuku- bo jak tu się poczuć super-smacem gotowym do
            skoku na kobietę mając świadomość, że ona niańczy i caca się jak z
            dzieckiem.
            • krissdevalnor100 errata: kastRujące naturlich :) n/t 01.07.08, 07:41
      • beauty_niteczka Re: Boli jak cholera :-/ 30.06.08, 18:49
        victta napisała:

        Albo mnie wyliżesz,albo wychodzę z domu.

        Cudowny tekst!
        Musze go wykorzystac ;-)
        • kawitator Re: Boli jak cholera :-/ 30.06.08, 22:40
          Moja rada jest taka. Po pierwsze wyrzuć z głowy obawę o jego kastrację,pozwól mu się zmierzyć z prawdziwą,silną kobietą w Tobie. Wierz w niego. Na pewno sobie poradzi!
          Po drugie nie postrzegaj związku jak idylli(będę grzeczna,więc spełnisz moje potrzeby) lub jak walki(jak nie zrobisz co chce to sie puszcze z innym).Związek to współpraca i twarde negocjowanie swoich potrzeb
          Kurde prawdzie męski tekst Podoba mi sie
          Zawsze ceniłem dobrych ostrych przeciwników lub partnerów W biznesie w sporcie i w życiu tak zwanym osobistym Trafiłem na taka ostra i lat więcej niż wy żyjecie kręcimy się w chocholim tańcu lub żyjemy ciekawie ciągle zainteresowani sobą bo cholery my som.
          Glam Przestań się bać dorośnij do.( cenzura własna bo słowo grube a sprośne)
          Jak jesteś z facetem to nie uważaj go za popierdułkę , idiotę lub dzidziusia którego masz chronić lub się nim opiekować, który po krytyce wpadnie w depresję .
          TO JEST FACET i traktuj go poważnie
          Dobrze pisze piękna niteczka cokolwiek by ten nick miał znaczyć

          Kawi zmęczony odpowiednio i napity odpowiednio
          Ps dlaczego Glamourous Nic zawsze cos mówi o użytkowniku Możesz powiedzieć dlaczego wybrałaś taki nick
          Mój na ten przykład mówi o mnie wiele
          • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 01.07.08, 00:22
            kawitator napisał:


            > Ps dlaczego Glamourous Nic zawsze cos mówi o użytkowniku Możesz powiedzieć
            > dlaczego wybrałaś taki nick
            > Mój na ten przykład mówi o mnie wiele


            Mój nick tez mówi o mnie całkiem sporo (forumowicze, którzy znają mnie prywatnie
            wiedza, co konkretnie ;-P), chociaż jest celowo przerysowany, pretensjonalny i
            przekorny - taka płachta na frustratów ;-) Poza tym to mój prywatny ukłon w
            stronę Dity von Teese, uwielbiam jej klimaty.
            PS. A błąd ortograficzny wziął się stad, ze poprawna pisownia była już na
            Gazecie zajęta ;-/

            No to słowo się rzekło - teraz jestem ciekawa jak się Kawi wytłumaczy z Kawiego ;-)
            • eeela Re: Boli jak cholera :-/ 01.07.08, 01:30
              > PS. A błąd ortograficzny wziął się stad, ze poprawna pisownia była już na
              > Gazecie zajęta ;-/

              O kurcze, nadzialabym sie na pewno, nigdy nie zarejestrowalam, ze masz blad w
              nicku :-)
              • kawitator Re: Boli jak cholera :-/ 01.07.08, 06:43
                Dity von Teese, uwielbiam jej klimaty.

                Ja tyż Mogę sie podpisać obiema rękami ;-)))

                (forumowicze, którzy znają mnie prywatnie
                wiedza, co konkretnie ;-P), chociaż jest celowo przerysowany,

                Tu też się podpisuje tom razom obu rękoma

                Z przodu znajduje się kawitator, czyli element wytwarzający wokół torpedy niszę superkawitacyjną. Kawitator ma prawdopodobnie kształt niesymetrycznie ustawionego dysku o ostrych krawędziach. Za nim znajdują się dysze wyprowadzające gazy z silnika, co pozwala na zasilenie i powiększenie niszy superkawitacyjnej.
                Co do tego jak wygląda i naprawdę działa w szczegółach kawitator jest wiele sprzecznych doniesień i nie ma żadnych wiarygodnych informacji poza taki dosyc pobieżnym opisem

                1 wtedy nie googlował sie nigdzie
                2 technika z pogranicza fizyki
                3 technika morska
                4 militarysta ze mnie spory jak to chłop
                5 zaspakajał moja potrzebę oryginalności ;-PPPPP
              • cyjanokobalamina Off topic - jaki blad w nicku? 02.07.08, 14:17
                Nie bardzo rozumiem o jaki blad w nicku Glamourous chodzi?

                'Glamourous' to brytyjski odpowiednik 'glamorous'.
                • glamourous Re: Off topic - jaki blad w nicku? 02.07.08, 14:52
                  Zawsze myślałam, ze "glamOrous" to jedyna poprawna forma, może dlatego ze mój
                  angielski ukuł się w Stanach a nie w WB.
                  Poważnie mówisz, ze forma glamoUrous jest w WB dopuszczalna??
                  • eeela Re: Off topic - jaki blad w nicku? 02.07.08, 15:59
                    Widocznie tak samo jak flavour zamiast flavor czy labour zamiast labor :-) No
                    muszę przyznać, że choć siedzę w UK, byłam zawsze przyzwyczajona do pisowni
                    'glamorous'. Zresztą nie mam okazji używać tego słowa ani w języku mówionym, ani
                    pisanym, więc się nad tym nie zastanawiałam :-)
                    • glamourous Re: Off topic - jaki blad w nicku? 02.07.08, 21:33
                      No, ale przecież po hamerykańsku tez pisze się glamour a nie glamor ;-)
                      Ale wierze Wam na słowo, dziewczyny, i ciesze się, ze nikt nie będzie mnie mógł
                      oskarżyć o ignoranckie świecenie błędem w nicku ;-))))
                      • eeela Re: Off topic - jaki blad w nicku? 02.07.08, 21:39
                        Pisze się po hamerykańsku jak najbardziej glamor. Jak tak się teraz zastanawiam,
                        to wygląda na to, że wszystkie 'oury' brytyjskie po hamerykańsku są 'orami'.
                        • glamourous Re: Off topic - jaki blad w nicku? 02.07.08, 22:41
                          O!
                          No proszę!
                          Dziwne, bo zawsze jak jestem w Stanach to z lubością przeglądam te ich potwornie
                          grube jak cegły (w Europie aż takich grubych nie wydaja!) kobiece magazyny typu
                          Vanity Fair i inne takie ;-) (notabene tylko w tego typu prasie można w ogóle
                          uświadczyć słowo "glamour" oraz wyrazy pokrewne ;-)
                          I zawsze właśnie wydawało mi się ze widziałam w tych amerykańskich edycjach
                          pisownie "glamour". No, ale wierze Ci na słowo, Eeela, w końcu to Ty żyjesz
                          stale zanurzona po uszy w anglosaskich klimatach, wiec pewnie wiesz co mówisz
                          ;-) Ja, bywając okazjonalnie, nie mam aż tak szczegółowego rozeznania.
          • aandzia43 Re: Boli jak cholera :-/ 01.07.08, 09:28
            Glam, podpisuję się pod tym, co napisali Victta, Niteczka i Kawi. I
            podpieram to własnym doswiadczenie. Nie wdając się w zbędne
            szczegóły, miałam ze swoim chłopem podobny problem. To znaczy on
            miał, a ja nauczyłam się tańczyć wokół jego zahamowań, niedojrzałej
            męskości i innych takich przejawów chłopięcości u starego chłopa.
            Kiedy przestałam go niańczyć w tej kwestii, kiedy stanęłam
            naprzeciwko niego jak rozjuszona lwica, kiedy musiał zmierzyć się z
            tą kulą energii, to najpierw miotał się jak w klatce, straszył,
            pokazywał kły, a potem pogalopował przez prerię za moim znikającym
            ogonem. Już jako Król Lew, a nie kulawy kotek. Nie wiem, jak to się
            stało, do dziś nie bardzo rozumiem mechanizm tych przemian, ale to
            jest jakiś innym facet. Coś mu się w środku urodziło, albo wylazło
            coś, co spało. Mówię o łóżku, inne kwestie pomijam, bo o seksie tu
            rozmawiamy.
            Nie bój się swojej siły, przestań mu matkować w sypialni. Nie bój
            się też, że zrobisz mu krzywdę. Bardziej wykastrujesz go swoją
            zgorzkniałoscią, kumulowaną negatywną energią i jadem, który
            niedługo może zacząć się z ciebie wylewać.

            Powodzenia:-)
            • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 01.07.08, 12:10
              aandzia43 napisała:


              > Nie bój się swojej siły, przestań mu matkować w sypialni. Nie bój
              > się też, że zrobisz mu krzywdę. Bardziej wykastrujesz go swoją
              > zgorzkniałoscią, kumulowaną negatywną energią i jadem, który
              > niedługo może zacząć się z ciebie wylewać.
              >
              > Powodzenia:-)


              Dzieki Aandzia. Wiem, wiem, niby racja - sama jestem zdania, ze
              cackac sie z facetem nie mozna. Ale z drugiej strony przyznam, ze
              wersja a la Horpyna "bzykaj mnie tu zaraz, bo jak nie, to walkiem po
              glowie!!!" nie bardzo licowala do tej pory z moim wyobrazeniem o
              psychologii zwiazku ;-)

              Fakt, ze tylko prawdziwy facet jest w stanie pozytywnie zareagowac
              na takie postawienie sprawy, mieczak ucieknie gdzie pieprz rosnie.
              No, ale skoro nawet Kawi i Aandzia tak radza...Coz, moze
              rzeczywiscie zamiast chronic JEGO powinnam zaczac chronic siebie i
              byc bardziej stanowcza, asertywna...

              Dzieki Wam wszystkim za te wszystkie cenne rady i opinie.
              Niesamowite, jak wiele moze byc punktow widzenia...

              Pozdrawiam
              • aandzia43 Re: Boli jak cholera :-/ 01.07.08, 14:04
                Nie Horpyna, tylko Królowa (ale nie Księżniczka). Nie: "Bzykaj mnie
                tu i teraz, bo ci wałkiem przywalę, ty łachudro", tylko: "Jestem
                wspaniała, gorąca i warta grzechu. I potrzebuję obok siebie w łożu
                Króla. Co ty na to? Wskakujesz?".
                • claudel6 Re: Boli jak cholera :-/ 01.07.08, 22:32
                  "ty łachudro" :)))))))
    • greg32.online Re: Boli jak cholera :-/ 02.07.08, 14:07
      Bardzo fajnie piszecie, i często bardzo trafnie. Teraz trochę ze
      strony bardziej tego "biednego", wystrachanego faceta, bo myślę, że
      mam podobny problem.

      1. Przede wszystkim dziecko nie rozwiąże sytuacji. W ciąży moja żona
      miała potrójną ochotę na seks. Po urodzeniu taką samą jak przed
      zajściem w ciążę. Brak aktywności ze stron Twojego męża może co
      najwyżej wtedy przełożyć się, poza frustracją, na Twoją
      nadopiekuńczość wobec dzieciaka. U mnie już powoli zaczynało mieć
      miejsce. A to juz tworzenie kolejnego pokolenia patologii. Poza tym
      pamiętaj, że w ciąży, szczególnie pod koniec możesz stać się dla
      niego po prostu mniej atrakcyjna fizycznie (+ ryzyko odrzucenia po
      wspólnm porodzie itp.). Słowem - ciąża i dziecko to duże pole
      minowe.

      2. Jeśli w Twoim związku rzeczywiście jest miłość, walcz. Seks to
      tylko jeden z aspektów, choć jak kuleje, to z nim cały związek.
      Akcje typu odchodzę, idę się przespać z kimś innym, wyliż mnie,
      jeśli pomogą to tylko doraźnie. Twój facet musi zrozumieć, że
      partnerski związek polega na BLISKOŚCI i dawaniu (nie tylko kasy i
      poczucia bezpieczeństwa) a nie tylko na braniu. Jego blagania o
      Twoje pozostanie, po krótkotrwałej poprawie, będą go wpędzac w
      ponowne frustracje, co znów odbije sie na waszym życiu łóżkowym.

      3. To prawdopodobnie nie jego wina. Wrozdzona nieśmiałośc wobec
      kobiet, strach przed porażką, próba kontroli całego życia (swojego i
      twojego) mają swoje źródło pewnie w dzieciństwie - może
      nadopiekuńcza matka, rodzice nie trzymający granic. Swoją drogą - to
      jedynak? Ale to ON musi uświadomić sobie, że to nie jest jego wina i
      tym bardziej, że z powodu swojego niedowartościowania nie może w
      winę wpędzać Ciebie.

      4. Nie wiem jak u NIEGO z moralnością (w sensie wiarą religią itp.),
      ale brnąc w to dalej facet może zwyczjnie Cię zdradzić przy
      nadażającej sie okazji. Skoro wyrwał wspaniałą i temperamentną laskę
      po całym życiu porażek, to czemu nie sprawdzić sie gdzie indziej.

      5. Powinien pójść na terapię, do dobrego seksuologa. Wtedy będzie
      miał nie tylko większe szanse na wyzwolenie swojego potencjału
      (który, jak rozumiem, nie jest najmniejszy - 3xtydzień + samotne
      sesje na klopie), ale również rozprawić się z blokadami z
      przeszłości, które w nim siedzą. Może wyzwoli wreszcie siedzącego w
      nim prawdziwego FACETA, który przy spotkaniu z Twoim temperamentem i
      osobowością gdzieś się skulił i przysnął.

      6. Jesteś fantastyczną kobietą. Ktoś taki jak ty w związku to skarb -
      wiem, bo wydaje mi się, że mam szczęście mieć podobny. Miej tego
      świadomość. Nie przyjmuj na siebie jego projekcji (czy jak to sie
      tam mówi :-)) i postaw jasno sprawę - wyznacz mu czas na działanie,
      np. wizyta u terapeuty, zrobienie czegoś dla Ciebie. A potem
      egzekwuj.

      Kwitnij i powodzenia.
      • glamourous Re: Boli jak cholera :-/ 02.07.08, 14:58
        Greg, wielkie dzięki za mądre i precyzyjne męskie spojrzenie na sprawę.
        Jesteście wszyscy cudowni, uwielbiam to forum.
        Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka