Dodaj do ulubionych

Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał?

23.07.08, 13:01
Witajcie.Moja historia jest dosc smutna- małżeństwo z 10-letnim stażem, 2
dzieci- udane w opinii wszystkich (naszej również...).Seks- na początku
genialny, potem, wiadomo troszke rzedziej-z różna częstotliwościa, ale zawsze
udany.Mąż miał zawsze większe potrzeby niz ja-a ja nie chciałam się zmuszac,
miałam okresy że kochalismy sie naprawdę rzedko - ale one juz minęły, poza tym
nigdy nie zostawiałam go z tym samego- zawsze tłumaczyłam dlaczego, że jest
ok, ale cos tam...zdarzało mi sie go zaspokoić z właśnej inicjatywy.Od roku
około się to unormowało- seks- 1-2 razy w tygodniu, czasem częściej, czasem
rzedziej.Rzadziej- zauważyłam- wtedy, gdy zaczął delikatnie nalegac na anal-
ja nie chciałam.Ale generalnie było ok- moim zdaniem, on równiez nie
sygnalizował jakiegos problemu- no, że chciałby częściej to tak - iczasem tak
bywało. A potem....najpierw szok pierwszy - odkryłam przypadkowo,że ma konto
na portalu erotycznym "Szukam kochanki, tylko seks bez zoobowiązań"Szok-
pytałam, jak to? Czemu nie powiedział, jak mógł?On- że to dla żartów, z
głupoty, że i tak nic by nie zrobił....Uwierzyłam.Po 3 miesiącach-kolejny
szok- zobaczyłam że otwoera inna skrzynkę mailową a w niej....w kontaktach
jakies seksi kasie...no i mail "Może to powtórzymy?Szok podwójny.Wyrzuciłam go
z domu.Przed wyjściem powiedział,że sobie z tym nie radzi.Że to silniejsze od
niego.Po dwóch tygodniach (spał w aucie cały czas, całą wypłatę miał na
współnym koncie, codziebnnie przychodził do dzieci- zmiękłam i pozwoliłam mu
wrócić - ale do osobnych pokoi i z warunkiem że cos z tym zrobi.Nic mu nie
obiecywałam- to ciągle boli jak cholera:(((Wczoraj był u
psychiatry-seksuologa- przepisał mu leki, powiedział tez że koniecznie musi ze
mną porozmawiać.Wcześniej próbowalismy tez sami rozmawiać - ale gdy tylko było
jakies przytulenie to on chciał cos więcej, ale sie powstrzymywał...choc raz
powiedział,że boi sie że już sie nie powstrzyma i zrobi cos na siłę:(((Boję
sie teraz przytulić, brzydzi mnie to jak o tym myśle...Z drugiej strony-
szkoda mi wspólnych lat, dzieci...mężem i ojcem był dobrym....Nie wiem, czy ma
sens w to brnąc...czy skazane jest to na niepowodzenie?Co o tym myślicie?Boję
sie o siebie, że sama będę mieć jakieś blokady...help!
Obserwuj wątek
    • lajlah Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 23.07.08, 13:04
      Jeśli zalezy Wam na tym związku to walczcie, długa terapia przed Wami. Facet
      wygląda na chorego, a nie na zwykłą świnię, a to już coś.
      • titta4 Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 23.07.08, 13:14
        No własnie tego nie wiem na pewno....boję sie że to takie mydlenie samcze oczu
        "nie moge sie powstrzymać, ble ble"Z drugiej strony- chyba by psychotropów wtedy
        nie brał?
        • megg2003 Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 23.07.08, 13:17
          Ale przed czym nie może się powstrzymac? Przed seksem wogóle, czy przed seksem z
          inną kobietą? Bo to chyba mała różnica..
          • titta4 Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 23.07.08, 13:24
            No ja tego nie wiem dokładnie- pytałam o co chodzi- czy o to że inna kobieta
            ?Powiedział,że o seks, po prostu, o to co będzie z nia robił:((((Wszystko mu
            było jedno, kto to będzie:((((
            • lajlah Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 23.07.08, 13:29
              Jesli to seksoholizm, nerwica natręctw, to jest mu wszystko jedno z kim, nie
              potrafi się powstrzymać. Ale to musi stwierdzić lekarz, nie Ty, nie ja, i nie on
              sam.
        • lajlah Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 23.07.08, 13:21
          No, tutaj musisz się zdać na opinię lekarzy. Mam znajomą, która leczy się z
          podobnej przypadłosci, a było już bardzo źle, jej mąż był na skraju załamania
          nerwowego. Nie wiem jak jest u nich dzisiaj, ale są ze sobą nadal. Cóż Ci więcej
          poradzić, sama nie wiem, jak zachowałabym się w podobnej sytuacji. Ty znasz
          najlepiej swojego mężczyznę i rozumiem, ze to dla Ciebie bardzo trudne, skoro
          budzi takie emocje. Trzymaj się mocno i idź do lekarza. Nawet jesli nie pomoże
          to Waszemu związkowi, to może Tobie.
    • tukata Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 23.07.08, 13:37
      Dokładnie 8 lat po ślubie, potem przerwa, potem po roku wróciło
      (dwójka dzieci).Początek uzależnienia nie wiem od czego, zaczęło się
      od oglądania stron pornograficznych, potem sextelefony, meile,sms,
      rozmowy, spotkania. Mówił, że nie chce, ale nie może sobie dać z tym
      rady. Nie wiem czy kiedykolwiek do czegoś doszło więcej. Czułam się
      zdradzona. Potem była terapia: najpierw moja(parę spotkań z
      psychologiem - bardzo pomogło), potem jego, potem chyba dwa
      spotkania wspólne. Miałam odejść, ale uznałam, że powinnam spróbować
      ratować małżeństwo ( w gruncie rzeczy dobre): walczyłam o mnie, o
      jego, o nas, o rodzinę. Dziś po czterech latach wiem, że było warto.
      Jesteśmy razem, bo się kochamy. Jest normalnie, dobrze, czasami
      fantastycznie, mamy swój bagaż doświadczeń -ale w gruncie rzeczy
      bardzo wzmocniło to nasz związek.A może wytrzymał próbę. Ale wiem,
      że musiałam być silna i byłam. Było bardzo trudno, ale walcz jeśli
      uważasz, że warto. Z tego co opisałaś wynika, że warto!
      • titta4 Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 23.07.08, 13:59
        Tukata- dzięki za post!Włąsciwie to nikt z bliskich którzy o tym wiedzą ( nie
        jest ich wielu oczywiście) nie wierzy w to że może sie udać....A Wam sie
        udało.To bardzo dobra wiadomość:)Pozdrawiam!
    • nico_priv Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 23.07.08, 13:49
      Napisałaś:
      "seks- 1-2 razy w tygodniu, czasem częściej, czasem rzadziej"

      No to co się mu dziwisz? A co ma robić w pozostałę dni? Dla
      normalnego faceta seks raz w tygodniu to raczej kicha, powód do
      frustracji. Wiesz co to znaczy leżeć koło kobiety, która cholernie
      kręci i nic nie móc zrobić? Na to się mówi - "sperma uderza do
      głowy". I nie ma na to lekarstw, więc ciekawe, co mu lekarz
      przepisał.

      Wiem, że wielu kobietom wystarcza seks 1-2 w tygodniu. Tylko
      dlaczego uważają, że partnerowi to też powinno wystarczyć?
      • titta4 Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 23.07.08, 14:04
        I uważasz ,że to usprawiedliwia zdradę? Seks 1-2 razyw tygodniu, gdy oboje
        pracujemy, mamy małe dzieci????Rany...no jeśli to jest stan graniczny dla
        normalnego faceta, po którym trzeba koniecznie przespać sie z kimkolwiek.....to
        ja chyba jestem z innego świata:(
        • kachna79 Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 23.07.08, 14:13
          tego typu wypowiedzi (jak ta nico-priva) nie traktuj poważnie. To
          jest bzdura, z którą nie chce mi się polemizować:)
          • puszysta_gimnazjalistka Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 23.07.08, 15:47
            To nie jest bzdura, zwyczajnie nie zdajesz sobie sprawy z siły pożądania u
            faceta, z tego jak bardzo potrzebuje seksu, jest dokładnie tak jak pisał nico,
            nie masz pojęcia jak to jest kiedy leży się wieczorem koło kobiety które
            niesamowicie kręci, czuć jej ciepło i zapach, wtedy naprawdę nie wiadomo co robić.
            • kachna79 Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 24.07.08, 07:16
              Wiem natomiast, jak to jest kiedy leżysz obok mężczyzny, który mnie
              niesamowicie kręci... I nie jest to dla mnie wystarczajacy powód
              żeby zmuszać go do czegoś na co nie ma w tym momencie ochoty. Siła
              pożadania jest ogromna (i dobrze, że taka jest), ale dojrzały
              człowiek nie musi jej ulegać za każdym razem.
              • megg2003 Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 24.07.08, 08:06
                Podpisuję się.
            • megg2003 Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 24.07.08, 08:04
              Dlatego kierując się instynktem pieska trzeba bzyknąć. Nie ważne kogo, nie ważne
              gdzie, byle bzyknąć, bo mi sperma mózg zaleje albo nerwicy się nabawię.

              Ludzie, czy Wy udajecie, czy naprawde nie widzicie powagi problemu, który może
              wymagać leczenia specjalistycznego??
        • theoutsider Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 26.08.08, 18:04
          titta4 napisała:

          > I uważasz ,że to usprawiedliwia zdradę? Seks 1-2 razyw tygodniu,
          gdy oboje
          > pracujemy, mamy małe dzieci????Rany...no jeśli to jest stan
          graniczny dla
          > normalnego faceta, po którym trzeba koniecznie przespać sie z
          kimkolwiek.....to
          > ja chyba jestem z innego świata:(

          Wiesz, 60-latkowi może by wystarczyło ale zdrowemu facetowi raczej
          nie. Jeszcze na dodatek leżycie w tym samym łóżku. Chyba za bardzo
          gościa głodzisz. Nie dziw że korzysta z usług...
      • titta4 Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 23.07.08, 14:06
        Poza tym...wydaje mi sie wtedy uczciwa byc rozmowa- nawet jeśli jest tak jak
        mówisz.Można coś wtedy z tym zrobić...lub sie rozstac jeśli sie nie da z tym nic
        zrobić. a nie oszukiwac i brnąc w jakies bagno...
        • el_kommendante4 Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 23.07.08, 15:41
          temat wątku to: Nie umiem zrozumieć
          to ja sie pytam czego Ty nie umiesz zrozumieć? Tego że facet po
          kilku latach próśb i góźb zaczął się realziować z jakąś laską? To
          jest dla Ciebie niejasne? Nie sądzisz ze jest to zdrowsze niz
          faszerowanie sie psychotropami? Może pomysl najpierw ze jego problem
          zaczął sie właśnie od Ciebie. Widać nie umiesz zrozumiec czym dla
          zdrowego faceta jest seks z kłodą lub drętwą żoną. I tak powinnac
          zatytuowac ten wątek.
          • el_kommendante4 Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 23.07.08, 15:43
            Poza tym kto ci pozwolił czytac prywatna korespondencję. Ciekawość
            to pierwszy stoipien do piekła. No i masz teraz piekło jak chciałaś.
    • glamourous Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 23.07.08, 16:29
      Coz, nie bede po kobiecemu solidarna, bo akurat zgadzam sie z
      wypowiedziami panow w tym watku (Nico oraz Kommendante).
      Rzeczywiscie raz w tygodniu to niewiele - i facetowi z duzym
      temperamentem moze to zwyczajnie nie wystarczac. Tym bardziej, ze z
      Twoich postow wynika, ze to Ty narzucilas taki rytm, wydzielajac
      seks i nawet nie pytajac meza co on na to. Przyjelas zalozenie ze
      skoro TOBIE wystarcza, to i mezowi MUSI. A tu zonk, bo okazalo sie,
      ze maz poszukal zaspokojenia na wlasna reke.

      Pytasz, czy niedobor seksu usprawiedliwia mlalzenska zdrade. Uwazam
      niestety, ze w pewnych warunkach owszem, TAK. Np. wtedy kiedy facet
      nie chce rozbijac swojej rodziny i odchodzic, a naprawde wyczerpal
      juz wszystkie mozliowosci dialogu z zona i wie, ze nie moze liczyc
      na jej wspolprace w kwesti czestotliwosci oraz wiekszego
      zaangazowania w ich pozycie. Czesto bowiem kobiety przyjmuja
      postawe "nie, bo nie - bo MI sie nie chce" i zostawiaja faceta z
      bolem w jadrach samemu sobie, nie zaprzatajac sobie nawet glowy tym
      co on czuje. Coz, nawet swietemu zakielkowalaby w takiej sytuacji
      mysl o zdradzie.

      Piszesz, ze raz w tygodniu to Twoim zdaniem duzo jak na dzieciata i
      pracujaca pare. Coz, mylisz sie - praca ani posiadanie potomstwa nie
      sa dla kobiety zadnym usprawiedliwieniem od wykrecania sie od seksu.
      Mysle, ze to nie brak czasu jest tu problemem. Zamiast wyrzucac
      faceta z domu oraz pozowlic faszerowac sie prochami (prawdopodobnie
      ten lekarz przepisal biedakowi cos na oslabienie libido) powinnas
      zdecydowanie z nim POGADAC. Szczerze pogadac i postarac sie
      zrozumiec nawzajem. Moze kompromis jest w zasiegu reki i nie trzeba
      bedzie wcale rozwodow, rozbijania rodziny ani cyrkow ze spaniem w
      samochodzie zeby wszystko sie jakos ulozylo.

      Ja w kazdym razie trzymam kciuki :-)
      • kawitator Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 23.07.08, 16:59
        Dobrze ci Komendante napisał Zastanów sie nad tym.
        Dodam jeszcze jedno
        Facet spał pod domem w samochodzie Całą wypłatę miał na wspólnym koncie czyli nie mógł skorzystac bo wspolne konto ta takie do którego dokłada facet a kobitka wybiera Przychodził i błagał
        Nie masz pojęcia o psychice facetów
        Może udało ci sie wywołać w nim poczucie winy ale to na chwilę tylko.
        Upokorzyłaś go! Lepiej było zabić bo ci tego nigdy nie zapomni To z nim bedzie siedziało i narastało Wyjdzie w momecie kiedy tego sie nie będziesz spodziewać
        Właściwe to już mozesz odwiedzać forum rozwód i co dalej.
      • kachna79 Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 24.07.08, 06:57
        natomiast ja jak czytam wypowiedzi niektórych internautów to
        dostrzegam jakim skarbem jest mój Mąż:)
    • nas-daq Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 23.07.08, 17:40
      Nie pozwól zwalić całej winy na siebie. Z tego co piszesz mąż
      wcześniej nie rozmawiał z Tobą o swoich pragieniach, nie nalegał na
      spełnianie fantazji. Wspominał o analu, nie zgodziłaś sie i miałaś
      do tego prawo. Częśtotliwość 1-2 x w tygodniu w 10-letnim związku to
      całkiem niezły wynik szczególnie jeśli są dzieci. Wcale nie widzę
      powodu dlaczego partner o niższym libido miałby się zmuszać do seksu
      jeśli jemu to nie odpowiada (przy takiej częstotliwości współżycia
      jaką podajesz). Ale prawda jest że go upokorzyłaś tym spaniem w
      aucie i tego rzeczywiście może Ci nie wybaczyć. Jeśli nadal Ci na
      nim zależy, to na Twoim miejscu dałabym mu szansę, poszła razem na
      terapię i próbowała dostrzec również błędy w swoim postępowaniu.

      Co do sprawdzania skrzynki mailowej, nie pochwalam, ale czasem
      przeczucie nie zawodzi. W końcu to on złamał przysięgę uczciwości
      małżeńskiej, więc gdyby nie było powodów, to pewnie byś tam nie
      zaglądała. Nie mówimy przecież o ustawicznym grzebaniu w cudzej
      korespondencji.
      • glamourous Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 23.07.08, 18:03
        nas-daq napisała:


        Wcale nie widzę
        > powodu dlaczego partner o niższym libido miałby się zmuszać do
        seksu
        > jeśli jemu to nie odpowiada (przy takiej częstotliwości współżycia


        Jesli to mialoby polegac na "zmuszaniu sie" i na takim wlasnie
        cierpietniczym podejsciu, to rzeczywiscie nie ma sensu. Ja jednak
        uwazam, ze partnerowi o mniejszym temperamencie nie ubedzie, jesli
        dla dobra wlasnego zwiazku zainteresuje sie rozterkami swojej
        bardziej temperamentnej polowki, jesli wykaze troske o to jak
        partner sobie radzi z rozladowaniem swoich nadmiarow. Dziwne sa dla
        mnie takie malzenstwa, gdzie "kazde sobie rzepke skrobie" i w
        ktorych nie ma za grosz empatii. Tak jakby nie mozna bylo choc
        troche wyjsc mezowi naprzeciw, postarac sie, osiagnac jakis
        kompromis. A nie zamknac sprawe "nie bede sie zmuszala i kropka". No
        coz, jezeli kobieta TAK stawia sprawe, to z kolei facet ma prawo nie
        zmuszac sie do wiernosci ;-/
      • titta4 Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 24.07.08, 14:33
        Jedna Ważna uwaga!!!!!!Ja absolutnie nie zmuszałam go do spania w aucie, cały
        czas mówiłam żeby sobie cos wynajał!Dorosły człowiek chyba potrafi wynając sobie
        pokój jak nabroi?To ja sie właśnie o to martwiłam i nie chciałam żeby tak
        było...dlatego m.in. przyjęłam go z powrotem, choćby po to zeby miał czas
        poszukac sobie czegos. zwypłata też była to jego inicjatywa- miał swoje troche
        pieniędzy, sam mi dał karte do bakomatu(mamy jedną) i to ja sie pytałam z czego
        zyje, żeby wziął jakies pieniądze...łatwo osądzać...
    • tukata Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 23.07.08, 18:46
      "Titta4" nie dywaguj z tymi panami(paniami)na temat częstotliwości,
      bo to nie ma sensu (zresztą mam wrażenie, że to napalone małolaty).
      Problem leży zupełnie gdzie indziej, przede wszystkim nie w tobie.
      Ja to potraktowałam jako uzależnienie, a uzależnienie to choroba, a
      chorego nie opuszcza się w potrzebie.Bez względu na to co mówił mąż,
      najczęściej kłamał, robiłam swoje. Zaczną się schody: brak zaufania,
      sprawdzanie, kontrola, koszty(rachunki telefoniczne). To ja szukałam
      terapeuty i ja umawiałam spotkania, różne, w różnych miejscach.
      Pozostawało przekonać męża, że trzeba pójść, nie zawsze się to
      udawało. Nie szukaj winy w sobie, bo jej tam nie ma. Odnoszę się
      tutaj do tej konkretnie sytuacji. Dzisiaj, z perspektywy czasu jest
      mi łatwo mówić, ale wtedy zdawało mi się, że przechodzę przez jakiś
      horror, bez widocznych efektów poprawy i szansy, że się uda.Byłam,
      wiele razy załamana. Obawiam się, że czeka cię to samo. Głupio
      opowiadać bliskim o takim zachowaniu męża, aczkolwiek możliwość
      rozmawiania z kimś bardzo pomaga.Powtórzę. Ratuj swoje małżeństwo,
      jeśli jest tego warte. Powodzenia. Jeśli będziesz chciała się
      wypłakać( a płakać będziesz często) to służę swoją osobą.
      • asiara74 Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 23.07.08, 20:06
        Chęć częstszego seksu dla faceta niż 1, 2x w tyg to nie jest żadne uzależnienie.
        To zwykła potrzeba, jeśli nie zaspokojona w małżeństwie, to niestety wcześniej
        czy póżniej poza nim. Smutna prawda.
      • markos28mr Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 23.07.08, 20:59
        Do tukaty i Titt4, jakby mnie żona wywaliła na 2 tygodnie z domu do
        samochodu, to ja bym już do takiej jędzy nie wrócił. Jak można
        położyć się do jednego łóżka z taką jędzą, która najpierw wydziela
        Ci byle jaki (według niej dobry hahaha)sex,a później za jeden skok
        do agencji wywala cię na dwa tygodnie do samochodu.Babo jesteś
        POTWÓR I POWINNAŚ DO KOŃCA ŻYCIA POZOSTAĆ SAMA, CZEGO CI
        SERDECZNIE ŻYCZĘ. Mogłaś sobie na to pozwolić bo twój mąż to
        mięczak, a dla takich kobiety nie mają sumienia.Wyobraś sobie,że to
        mąż wyrzucił żonę , żeby spała dwa tygodnie w samochodzie, co byś
        na to powiedziała druga jędzo tukato ?
        • kachna79 Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 24.07.08, 07:50
          Ciekawa jestem czy w realu wziąłbyś odpowiedzialność za swoje
          słowa...
        • avide Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 24.07.08, 08:08
          weź się chłopie puknij w czoło zanim nazwiesz kogoś potworę i obrzucisz innymi inwektywami.
          Nierozumienie potrzeb drugiego człowiek lub ich nieświadomość nie czyni z nikogo potwora.
          Może facet nie potrafi odpowiednio wyartykułować swoich potrzeb. Puszczał jakieś znaki dymne, a które zarobiona kobieta nie reagowała i tyle. Nie każdy potrafi gadać o seksie. Siedzieli sobie tak pod jednym dachem w bezdomnym niedopowiedzeniu i klimat kisł z dnia na dzień.

          Wiem co piszę bo sam przeżyłem taką właśnie sytuację. Żyłem w takim związku jakieś 7 lat. Dopiero jak trafiłem na to forum, nauczyłem się artykułować swoje potrzeby poprzez słowa, zobaczyłem że moje pragnienia nie są jakieś zboczone tylko że wiele osób tak ma i to tylko kwestia otwartości lub trafienia na odpowiednią osobą.
          Nie zmienia to faktu że przez 7 lat waląc konia przed kompem jakby mnie żona przyłapała spaliłbym się ze wstydu. Dziś zaś... dziś bym ją poprosił by się przyłączyła. Ale tego trzeba było się nauczyć.
          Może mąż autorki tego właśnie nie umie, ona sama nie jest zaś wyuzdaną kochanką z pragnieniami i problem gotowy.
          Możliwości jest ogrom.
          Do potwora.... duuuuzo jej brakuje. Na takie miano trzeba sobie porządnie zapracować.
        • megg2003 Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 24.07.08, 08:09
          A czy ty czytales zasady wypowiadania się na forum??
        • sherman-doberman Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 27.08.08, 16:09
          wróciłbyś synku i to galopem, Ta baba od wymyślnego seksu., jedna,
          druga i trzecia jest tylko od seksuŁ gaci ci nie upi. Faceci, którzy
          zdradzają swoje żony dla seksu też nie są idiotami i zdają sobie
          tego sprawę. Mają szczęście, jeżeli potrfią się odpowiednio ukorzyć
          i zdradzna "jędzaę chce uratować małżeństwo, bo inaczej sam sobie te
          gacie pierz,,,itd, a na to żadne z tych niewyżytych seksualnie
          facetów nie ma ochoty, Bo jeśli będą to wszystko robili, co teraz za
          nnich seksualnie niewydolna żona robi, to by czasu na seks nie
          mieli, ani siły i ochotz!
    • avide Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 24.07.08, 01:16
      hehe dobrze, że napisałaś, że wg "niej". To bardzo subiektywny punkt widzenia,
      który z rzeczywistością może nie mieć wiele spólnego.
      Facet raz drugi trzeci zaproponował coś i dostał burę więc wiedząc, że żona
      wulkanem seksu nie jest odpuścił kolejne propozycje.
      Sam w swoim małżeństwie mam tyle pomysłów, ze jakby żona się dowiedziała...
      padła by na zawał. Wiem że na pewne rzeczy nigdy się nie zgodzi dlatego nawet o
      nich nie wspominam, co wcale nie znaczy że o nich nie myślę, czy nie fantazjuję.

      Także z tą satysfakcją z seksu bym uważał. Jedno co wiemy to to, że autorce 1-2
      razy wystarczyło. Mężowi z pewnością nie. Jaki był jego poziom satysfakcji
      zarówno ilościowej jak i jakościowej możemy jedynie domniemywać.

      Podejrzewam, że autorka nie wie nawet połowy seksualności swojego męża. Zna
      tylko tą część którą pozwoliło jej poznać jej własne postrzeganie seksu w takich
      a nie innych ramach. Natomiast świat seksu w głowie jej męża może być mroczny i
      piekielnie wyuzdany.
      Pytanie jak zareagowała by autorka jakby go faktycznie poznała ???
      Dla niej wyraźnie seks jest między pracą a dziećmi gdzieś tam wciśnięty. Założę
      się o butelkę dobrego czerwonego wina, że dla jej męża praca i dzieci wciśnięte
      są gdzieś między seks.
      Czujesz różnicę w podejściu ??????

      Pozdrawiam
      Avide
    • miedzianakonefka Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 24.07.08, 01:58
      To się chyba nie dzieje naprawdę...

      Alleluja i do przodu...
      • kachna79 ad. miedzianakonefka 24.07.08, 06:54
        też mam takie wrażenie choć nie wiem czy myślimy o tym samym:)
        • miedzianakonefka Re: ad. miedzianakonefka 24.07.08, 07:42
          Jako szowinistycznej męskiej świni żal mi sponiewieranego biedaka :)

          Alleluja i do przodu...
          • kachna79 Re: ad. miedzianakonefka 24.07.08, 07:45
            Akcji z samochodem nie komentuje, ale ja miałam na myśli wypowiedzi
            typu: jak mu tak rzadko dajesz to nie dziwne, ze idzie do innej:)))
            • avide Re: ad. miedzianakonefka 24.07.08, 07:55
              Myślę, że Konefka jednak trochę przesadził podobnie jak i Kawi.

              Idę o zakład że facet nie poczuł się upokorzony bo.... miał w sobie poczucie
              winy. Co to oznacza ??? Że kocha, że mu zależy i że faktycznie ma problem
              którego żona nie do końca rozumie a namiętności nim targające chwilami biorą górę.
              Z jednej strony nie chce tego robić ale to jest jak nauczenie tygrysa bycia
              kotem domowym. Można go oswoić ale jego natury się nie zabije. Jak tylko poczuje
              ofiarę obudzą się w nim natychmiast wszystkie instynkty.

              Dla mnie niesamowite jest, że mając kasę nie wziął tego auta i nie pojechał do
              jakiejś kochanicy. Tylko jak pies warował pod domem.

              Tutaj mała uwaga do autorki wątku. Raz facet to wytrzymał. Kolejny raz jak go
              wyrzucisz w ten sposób może się okazać że nie chce mu się wracać, bo gdzie
              indziej jest dużo lepiej. Kochający facet też dużo potrafi wybaczyć, zwłaszcza
              taki z poczuciem winy (wszak zdrada ?? ) jednak każdy ma swoją wytrzymałość.

              Jeśli stan się utrzyma nie wróżę happy endu temu związkowi. Wyraźnie widać
              różnicę potrzeb temperamentów. Potrzebę odkrywania nowości z jednej strony i
              konwencjonalizm na przeciwległym biegunie. Trzeba koniecznie coś z tym zrobić
              inaczej, dzieci będą oglądały tatusia raz w tygodniu tako jako sąd orzecze na
              sprawie rozwodowej.

              Pozdrawiam
              Avide
              • kachna79 Re: ad. miedzianakonefka 24.07.08, 08:00
                > Wyraźnie widać różnicę potrzeb temperamentów. Potrzebę odkrywania
                i nowości z jednej strony i
                > konwencjonalizm na przeciwległym biegunie.
                Myślę, że rok temu tak zdiagnozowałbyś moje małżeństwo. Po roku
                starań (WZAJEMNYCH) udało nam się spotkać. Ja polubiłam
                eksperymenty, a Mąż postanowił powalczyć z problemem (nie podaje
                szczegółów, bo to dotyczy mojego M).
                • avide Re: ad. miedzianakonefka 24.07.08, 08:38
                  kachna79 napisała:

                  Po roku
                  > starań (WZAJEMNYCH) udało nam się spotkać. Ja polubiłam
                  > eksperymenty, a Mąż postanowił powalczyć z problemem (nie podaje
                  > szczegółów, bo to dotyczy mojego M).

                  kachna79 dokładnie do tego właśnie zmierzam.
                  O to właśnie chodzi.
                  Ja wyznaję taką zasadę, że skoro decyduję sie na życie z drugim człowiekiem to idę na pewne ustępstwa i dla tego człowieka staram się zmieniać. Chcę go poznać, jego wady i zalety i chcę w sobie zmienić to co mu najbardziej nie odpowiada.

                  Nie wiem czy się to uda ale właśnie... trzeba chcieć.
                  Nie każdemu chce się chcieć. Bo to ciężka praca bez żadnej gwarancji sukcesu. Ale jak się uda, jest naprawdę pięknie.
                  Ludzie którzy tego odmawiają argumentując "bo ja tam mam i już" znaczy, że tak naprawdę dużo bardziej zależy im na słowie JA a nie słowie MY. Zatem najlepiej by byli sobie sterem żaglarzem i okrętem i innym głowy nie zawracali.

                  Dlatego (wracając do tematu wątku), facet wykazując skruchę pokazał wg mnie, że ciągle mu bardzo zależy. Teraz wg mnie wszystko w rękach autorki. Przynajmniej na początku. Ma temat, wie że mąż do banalnych kochanków nie należy. Od niej zależy czy zechce poznać świat seksualności męża czy zostawi go samego sobie nazywając zboczeńcem lub inne takie tam. Kto wie, choć na chwilę obecną jego świat może ją przeraża, to jednak jak zechce włożyć trud i wysiłek w poznanie go z czasem może stanie się akceptowalny przynajmniej w części, a następnie... kto wie, kto wie... może stanie się nawet fascynujący, pociągający. Wszak wszyscy ewoluujemy i to co jeszcze rok, dwa temu było niewyobrażalne dziś wygląda zupełnie inaczej.

                  Dzięki temu być może kobieta ma szanse wejść w świat erotyki jaki się jej do tej pory nie śnił i poczuć jak piękny i fantastyczny może być seks w nowym wydaniu, ale z tym samym człowiekiem. Jak podniecające mogą być nowe horyzonty jeśli się tylko człowiek na nie otworzy.

                  Mam tutaj takie swoje ulubione porównanie z życia. Żona nigdy nie była zwolenniczką podróżowania zagranicznego na wakacjach. Wakacje = polskie morze. Na pierwszy zagraniczny wypad nad basen morza śródziemnego zaciągnąłem ją prawie siła. Dziś, po kilku już takich wyjazdach opcja wakacji nad polskim morzem dla niej nie istnieje. Była na nim tyle razy, a na świecie jest tyle pięknych, ciekawych pasjonujących, egzotycznych miejsc. Jadąc w nowe miejsca uczymy się nowych kultur, widzimy jak żyją ludzie, jaką lubią muzykę, co jedzą, jacy są. Te podróże kształtują, rozwijają. Złapała bakcyla. To co było dla niej tajemnicze i obce teraz stało się ciekawe i chce więcej i więcej. I o to właśnie chodzi. Rozbudzić ciekawość, otworzyć się na nowe horyzonty.

                  Z łóżkiem jest identycznie. Trzeba tylko dać się namówić, i może być naprawdę ekstra.
                  Pzdr.
                  Avide
              • miedzianakonefka Re: ad. miedzianakonefka 24.07.08, 08:16
                To druga strona medalu. Widać że gościowi zależy lub nie ma innego wyjścia bo
                inaczej by takich hitów typu spanie w aucie (cholernie niewygodne) nie robił.
                Była mowa o wzajemnych kompromisach ale zdaje się że wyjątkowo jednostronnych.

                Alleluja i do przodu...
                • kachna79 Re: ad. miedzianakonefka 24.07.08, 08:24
                  To spanie w samochodzie to chyba jakaś poza i demonstracja była. Ja
                  bym na to nie wpadła - poszłabym do hotelu i stamtąd czyniłabym
                  odpowiednie starania:)
                • avide Re: ad. miedzianakonefka 24.07.08, 08:43
                  Konefka... a tak poza tematem ...
                  Ty czasami sypiasz ;-)))
                  Jeden wpis o 2 w nocy kolejny o 7 rano ;-))))
                  Masz chłopaku zdrowie ;-)))
                  • miedzianakonefka Re: ad. miedzianakonefka 24.07.08, 08:57
                    Spałem dzisiaj. Od około 3:30 do 6:34 mniej więcej :)

                    Alleluja i do przodu...
                    • avide Re: ad. miedzianakonefka 24.07.08, 08:59
                      Przesadziłeś, co najmniej o te 4 minuty ;-))
                      6.30 było by w sam raz !! ;-))))
                      • miedzianakonefka Re: ad. miedzianakonefka 24.07.08, 09:13
                        Ta wskazówka co to się ją na budziku nastawia na dzwonienie do pracy zawiodła o
                        4 min. Inna sprawa że chętnie bym gada ciepnął za okno z tym jego całym
                        dzwonieniem ;)

                        Alleluja i do przodu...
                • fajnynowy Re: ad. miedzianakonefka 24.07.08, 09:08

    • miedzianakonefka Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 24.07.08, 02:09
      Dokładnie. Napisałaś
      > związek to dla mnie zmienność
      No to sobie gość zmienił cierpiącą padającą na nos i zmuszaną do seksu żonę na
      kogoś kto czerpie przyjemność ze wspólnej z nim zabawy.
      Dziwne że jeszcze mu się chce być z taką osobą. Jako sztukę kompromisów
      proponował bym mu rozwód.

      Alleluja i do przodu...
    • glamourous By the way 24.07.08, 10:53
      Rozumiem rozgorycznie autorki watku, ale nie wyobrazam sobie jak
      zona moze pozwolic zeby maz i ojciec jej dzieci - chocby nawet
      wiarolomny - spal w samochodzie jak kloszard. Rozumiem szok i bol po
      odkryciu zdrady, ale nikogo nie mozna az tak upokarzac, zwlaszcza
      bliskiej osoby. Pewnych granic sie po prostu nie przekracza,
      przynajmniej ja sobie czegos takiego nie wyobrazam.

      Aha, i nie podciagajmy zaraz zdrady, nawet wielokrotnej, pod
      UZALEZNIENIE od seksu czy inna ciezka erotomanie, tak jak to uparcie
      sugeruje powyzej Tukata. Najprawdopodobniej maz autorki watku ma po
      prostu spory seksualny apetyt, a ze domowa lodowka przewaznie
      zamknieta (w dodatku bez dyskusji i negocjacji) to zwyczajnie wpadl
      na pomysl zeby sie troche "dozywic na miescie". Ot i cala filozofia -
      nie diagnozujmy tu zaraz na sile patologii klinicznej.
      • titta4 Re: By the way 24.07.08, 14:52
        Dziękuje za wszytskie wpisy...no, prawie wszystkie;)Parę kwestii wyjaśnienia:
        -o spaniu w samochodzie napisałam powyżej- ja nawet na początku nie miałam o tym
        pojęcia, nie był to mój pomysł ale właśnie ten fakt sprawił m.in. że pozwoliłam
        mu wrócić.
        -co do jakości naszego współżycia....rozmawiałam o tym z mężem wielokrotnie -
        zawsze twierdził że jest super stąd trudno żebym telepatycznie odkryła że nie
        jest:/, teraz jak rozmawiamy nadal tak twierdzi!Tn że było super
        -jednym z pierwszych pytan jakie mu zadałam było -co zrobiłam lub czego
        zabrakło?On twierdzi wciąż że to nie moja wina, że on nie umiał sobie z soba
        poradzić,że stres straszny (awansował twtedy)i nie wie dlaczego w ta stronę
        zaczął sobie kompensować...
        -część osób wybiórczo czyta posty- napisałam że nigdy nie zostawiałam go z
        "odmową", próbowałam nawet innymi sposobami...nie zawsze oczywiście, ale zarzut
        totalnego ignorowania jego potrzeb jest sprzeczny z tym co napisałam
        -tajemnica korespondencji....pierwszy raz w życiu sprawdziłam jego pocztę - i
        powód miałam, to było głupie kłamstwo....jakbym nic tam nie znalazła to nie
        zajrzałabym tam więcej- po co? Ale niestety....widac tak miało być. Może inni
        wolą nie wiedzieć- ja wolę wiedzieć
        -róznica temperamebntów- owszem.Ale odwrotna niż ktos sugerował- to ja jestem
        ekstrawertyczką z mnóstwem pomysłów itp.Mąż zawsze był milczący introwertyk.
        -wracam do początku-nadal uważam,że nic nie usprawiedliwia zdrady....
        • glamourous Re: By the way 24.07.08, 16:45
          titta4 napisała:


          > -część osób wybiórczo czyta posty- napisałam że nigdy nie
          zostawiałam go z
          > "odmową", próbowałam nawet innymi sposobami...nie zawsze
          oczywiście, ale zarzut
          > totalnego ignorowania jego potrzeb jest sprzeczny z tym co
          napisałam


          To nie wybiorcze czytanie, tylko tak mozna bylo wywnioskowac z
          Twojego pierwszego postu. A napisalas tak :

          > nigdy nie zostawiałam go z tym samego- zawsze tłumaczyłam >
          dlaczego, że jest
          ok, ale cos tam...zdarzało mi sie go zaspokoić z właśnej inicjatywy.
          > -wracam do początku-nadal uważam,że nic nie usprawiedliwia
          zdrady....


          Kobiece tlumaczenie "dlaczego mi sie nie chce" oraz ze "wszystko
          jest OK" niestety nie zastapia napalonemu facetowi seksu. On tak czy
          owak zostaje niezaspokojony, wiec na jedno mu wychodzi - coz mu z
          tego ze zna przyczyne :-/


          > -wracam do początku-nadal uważam,że nic nie usprawiedliwia
          zdrady....


          A ja uwazam ze owszem, sa takie sytuacje kiedy zdrada jest
          calkowicie usprawiedliwiona. Moze nie dotyczy to Twojego przypadku,
          skoro twierdzisz, ze jestes taka empatyczna zona i gdyby tylko maz
          zasygnalizowal Ci problem z niezaspokojeniem, pospieszylabys ze
          zrozumieniem, kompromisem oraz pomocna dlonia ;-)) Ale wystarczy
          poczytac troche to forum, zeby sie zorietnowac, ze w wielu zwiazkach
          decyzja o zdradzie poprzedzona jest wieloletnim beznadziejnym
          waleniem glowa w mur, zawracaniem Wisly kijem i desperackim wolaniem
          o pomoc. A tu czesto ta chlodniejsza strona nawet rozmawiac nie
          chce... Trudno wiec sie wtedy dziwic, ze zdrada przychodzi ludziom
          do glowy jako jedyne wyjscie - jesli nie chce sie rozbijac rodziny...
          • titta4 Re: By the way 24.07.08, 17:44
            glamourous napisała:
            >
            >
            >
            > Kobiece tlumaczenie "dlaczego mi sie nie chce" oraz ze "wszystko
            > jest OK" niestety nie zastapia napalonemu facetowi seksu. On tak czy
            > owak zostaje niezaspokojony, wiec na jedno mu wychodzi - coz mu z
            > tego ze zna przyczyne :-/

            No cóż....tu sie różnimy.Ja w takim przypadku wolałabym spróbować coś zrobić
            żeby partnerowi się "chciał", w ostateczności myślałabym o rozstaniu.
            >
            >
            > > -wracam do początku-nadal uważam,że nic nie usprawiedliwia
            > zdrady....
            >
            >
            > A ja uwazam ze owszem, sa takie sytuacje kiedy zdrada jest
            > calkowicie usprawiedliwiona. Moze nie dotyczy to Twojego przypadku,
            > skoro twierdzisz, ze jestes taka empatyczna zona i gdyby tylko maz
            > zasygnalizowal Ci problem z niezaspokojeniem, pospieszylabys ze
            > zrozumieniem, kompromisem oraz pomocna dlonia ;-)) Ale wystarczy
            > poczytac troche to forum, zeby sie zorietnowac, ze w wielu zwiazkach
            > decyzja o zdradzie poprzedzona jest wieloletnim beznadziejnym
            > waleniem glowa w mur, zawracaniem Wisly kijem i desperackim wolaniem


            To rzeczywiście sa uwagi ogólne, nie odnoszące się do naszej sytuacji...W takim
            ujęciu jednak tez się nie zgadzam.Lepiej sie rozstać, no chyba że wierność i
            szczeerość nie jest dla kogoś czymś istotnym
            >
            • neecia Re: By the way 24.07.08, 20:13
              Mądra Kobieta z Ciebie.Zgadzam się z Twoimi poglądami.Pozdrawiam i życzę żeby
              Wam się udało.
            • kawitator Re: By the way 25.07.08, 20:30
              No cóż....tu sie różnimy.Ja w takim przypadku wolałabym spróbować coś zrobić żeby partnerowi się "chciał", w ostateczności myślałabym o rozstaniu.
              .W takim
              > ujęciu jednak tez się nie zgadzam.Lepiej sie rozstać, no chyba że wierność i szczeerość nie jest dla kogoś czymś istotnym
              Titta
              Nie podoba mi sie twoje załatwienie sprawy i wyraziłem to jasno. Że nie rozumiesz facetów to drugie, ale to co piszesz jest dla mnie oczywiste i jasne. To popieram
              Dałes słowo kobyłka u płota.
              Nie podoba się. Starałeś sie, nie wyszło. Zdarza sie. Trudno może nie po drodze nam dalej ale nie wolno robic świnstwa. Trzeba mieć możliwość popatrzenia się w lustro rano przy goleniu lub przy upiekszaniu się (to kobitki) i zobacznia tam przywoitego człowieka
        • kachna79 spojrzenie na małżeństwo 25.07.08, 07:14
          Titta tym wpisem wiele wyjaśniłaś.
          Wydaje mi się, że z pewnymi osobami nie dojdziesz do porozumienia,
          bo bardzo poważnie traktujesz małżeństwo, w tym kwestie lojalności i
          wierności. Ja uważam, że jak się złożyło przysięgę (jakąkolwiek!),
          to nie wolno się z niej zwalniać, bo nam się nie układa...
          Sporo jest wpisów (niekoniecznie w tym wątku), gdzie za brak seksu w
          związku obwinia się kobiety (niech żyją stereotypy). Poza tym dla
          wielu osób odejście jest receptą na całe zło w związku.
    • kachna79 Re: spojrzenie na małżeństwo 25.07.08, 10:19
      Zaczekaj na diagnozę lekarza. Wierzę, że sporo się wyjaśni. Życzę Ci
      duzo spokoju. Może wybierzcie się gdzie rodzinnie na wycieczkę zeby
      nie myśleć cały czas o problemach
    • krissdevalnor100 Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 25.07.08, 20:30
      A mnie wcale nie szokuje spanie w samochodzie. To rodzaj małzeńskiej
      gry: ona pokazuje, że się kategorycznie na to-a-to nie zgadza i jest
      zdeterminowana, a on demnstruje poczucie winy. Jest dokładnie tak,
      jak napisała autorka: gdyby chciał, to by sobie coś znalazł.
      Istnieją znajomi, rodzina, niektórzy mogą przekimać w pracy wreszcie
      można coś wynająć albo iść prosto do kochanki. I zgadzam się 100% z
      Avide, ze jeśli facet wytrzymał 2 tygodnie, to po to, aby pokazać,
      ze mu zależy:)
      • ciszaprzedburza Re: Nie umiem zrozumieć...może ktos tak miał? 25.07.08, 21:11
        Jestem tego samego zdania. To była demonstracja. Demonstracja tego, że facet
        wie, iż źle zrobił i ma w związku z tym poczucie winy. Pewnie chciał pokazać,
        że wie, iż "należy mu się kara" oraz to, jak bardzo mu zależy na tym, żeby nie
        stracić żony i nie rozwalić małżeństwa. No, i oczywiście jawne branie jej na
        litość ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka