mixxxer12
01.08.08, 12:57
Z moją żoną jestem 10 lat, od niecałych 2 jesteśmy małżeństwem. Od jakichś
trzech lat mamy problem z seksem. Ona nie odczuwa praktycznie żadnej z niego
przyjemności. Wcześniej stymulacja łechtaczki, czy to oralnie czy w inny
sposób działała cuda. Kiedy dochodziło do stosunku wszystko uciekało. Z
biegiem czasu nawet pieszczenie łechtaczki przestało sprawiać jej przyjemność.
I zaczęły się kłopoty - nigdy nie była jakimś wulkanem seksu, ale przez
ostanie dwa lata było dramatycznie - kochaliśmy się dwa-trzy razy w tygodniu,
potem miesiąc, nawet 2-3 miesiące przerwy. Oczywiście nie obywało się bez
kłótni z tego powodu, co tylko ptęgowało uczucie zrezygnowania. Potem znowu
przychodził tydzień lub dwa z seksem, potem znowu przerwa. Ona traciła chęć na
mnie, ja traciłem chęć na jakiekolwiek zbliżanie. I znowu - złość, kłótnie,
poczucie winy. Nie chcę się tłumaczyc - wiem że po mojej stronie jest bardzo
dużo winy, ale zawsze starałem się i staram aby sprawić jej przyjemność,
podczas gdy ona nastawiała się głównie na branie. Pieszczoty oddawała pod
postacią "gumowej lalki", a przecież nikt mając kochającą osobę przy boku nie
chce korzystać z takich "przyjemności". Domyślam się, że bez seksuologa sie
nie obejdzie, ale z drugiej stronuy wiem co powie - potrzeba masturbacji, aby
poznać swoje ciało - moja żona pewnie na to odpowie ze ona nie lubi i tak się
koło zamyka. Nie wiem co robić, jak nauczyć sie dawać rozkosz żonie. Kocham ją
a nie chcę aby się wszystko popsuło przez ten fakt