Dodaj do ulubionych

dlaczego_mezczy_ni_nie_chc_sie_ze nic_,psychologia

05.08.08, 09:09
zdrowie.onet.pl/1256332,2041,,,,dlaczego_mezczy_ni_nie_chc_sie_zenic_,psychologia.html
nawiazując do równouprawnienia o kiepskim interesie jaki robią faceci
im inteligentniejsi tym bardziej ich zastanawia ten owczy pęd do podpisania niekorzystnej i niesymetrycznej umowy i coraz więcej zaczyna się wahać i odwlekać :)
faceci robią ten kiepski interes głownie wierząc naiwnie że wraz z małżeństwem nabywają prawo do bezpłatnego seksu bez żadnych ograniczeń w abonamencie, bo to jedyna oczywista korzyść, z tym że baaardzo naiwna i pozorna.
nic dziwnego że samice ssaków to jedne z niewielu gatunków gdzie to samica się stroi żeby przyciągnąć samca, bo bez ogłupiającego marketingu ten interes wcale by sie nie kręcił :)
Obserwuj wątek
    • nico_priv Re: dlaczego_mezczy_ni_nie_chc_sie_ze nic_,psycho 05.08.08, 09:33
      No proszę, książka napisana przez obietę. Chyba, jako psycholog,
      widziała dużo małżeństw bez seksu ;-)
    • avide Re: dlaczego_mezczy_ni_nie_chc_sie_ze nic_,psycho 05.08.08, 09:38
      No to żeś włożył kij w mrowisko tym artykułem ;-)))))))
      • avide Re: dlaczego_mezczy_ni_nie_chc_sie_ze nic_,psych 05.08.08, 09:46
        Swoją drogą jakby się tak zastanowić... mamy tutaj najlepsze potwierdzenie tezy
        że statystycznie kobiety są sprytniejsze i inteligentniejsze od statystycznego
        faceta. Jednak to jednostki wybitne nadają ton społeczeństwu a tutaj już
        niepodzielnie rządzi silna psychicznie i fizycznie płeć męska. ;-)))
    • miedzianakonefka Amerykę odkryli !!!! 05.08.08, 10:18
      Średni rozwinięty facet po kilku latach związku wpada na tą "prawdę objawioną" w
      tym jakże nowatorskim artykule. Z bata wiadomo że kobieta szuka sobie
      najlepszego gniazda i warczy na inne kandydatki do względów samca a jak już się
      umości to wtedy focha pokazuje. W myśl zasady "Załatwiłam co chciałam a teraz
      spierdalaj". To nawet nie wyrachowanie tylko zwykła biologia i nie można nawet
      za to winić. Tak już było, jest i będzie. Druga strona, męska się przeciwstawia
      temu w jedyny możliwy sposób czyli broniąc sie rękami i nogami przed zawarciem
      stałego (prawnie) związku. Po co na łeb sobie brać dodatkowy kłopot jeżeli na co
      dzień jest ich wystarczająco wiele.
      No i tak się świat kręci. Podejrzewam że opowieści o uciśnionych kobietach w
      dawnych czasach to sobie można włożyć... między bajki. W końcu kto wymyślił
      monogamię ?
      Stawiam wór orzechów że nie facet.

      Alleluja i do przodu...
      • audwork Re: Amerykę odkryli !!!! 05.08.08, 14:01
        miedzianakonefka napisał:

        >W końcu kto wymyślił monogamię ?
        > Stawiam wór orzechów że nie facet.

        ha,ha,ha,.....i tu sie mylisz. Monogamie wymyslili mezczyzni.
        Poligamia wbrew pozorom nie jest tak korzytna dla wszystkich
        mezczyzn....ba...jest nawet dla bardzo wielu dosc niebezpieczna:))
        • urquhart Monogamie wymyslili mezczyzni 05.08.08, 15:21
          audwork napisał:
          > ha,ha,ha,.....i tu sie mylisz. Monogamie wymyslili mezczyzni.

          O taaak! Jak łatwo można zaważyć w oświeconych krajach gdzie kobiety najmocniej
          dzierżą władzę i dyktują prawa a gdzie panuje niepodzielnie islam. Jedynie tam w
          końcu zgodnie z kobiecym prawem szamiratu usankcjonowana prawnie panuje poligamia !
          :)
          :)
          :)
          :)
          :)
          • miedzianakonefka To chyba ich pojebało deszczętnie :P 06.08.08, 11:37
            j/w.
    • kachna79 do żonatych 05.08.08, 10:20
      Panowie, dlaczego się ożeniliście? Czy naprawdę głównym powodem był
      darmowy, łatwodostępny seks? Czy czujecie się wmanewrowani w
      małżeństwo? Kurcze, przecież jak chłop nie chce to nawet wołami się
      go do ołtarza nie zaciągnie:)
      Jak tak popatrzę na siebie przed i po ślubie to nie wiem czemu
      niektórzy myślą, że małżeństwo to szczyt aspiracji dla kobiety. To
      ja chodziłam w ciąży, teraz przy dzieciach to ja jestem bardziej
      uwiązana w domu (czemu?), w nocy dzieci częściej wołają mamę a nie
      tatę. Obydwoje pracujemy zawodowo, ale to ode mnie oczekuje się, że
      w domu będzie posprzątane i ugotowane (takie podejście prezentują
      np. moi rodzice i teściowie). Wieczorami mam być super szczupłą i
      chętną boginia seksu:)
      Jestem szczęśliwa - mój mąż też, ale jakoś nie mam wrażenia, że
      jestem beneficjentem instytucji małżeństwa:), do którego mój mąz
      został zmuszony.
      • avide Re: do żonatych 05.08.08, 10:31
        Wiesz co Kachna... tak sobie czytam Twój post i .... dochodzę do wniosku, że
        masz baaaardzo mądrych teściów i rodziców ;-)))))))))))

        Avi ;-))

        PS. A z tą boginią... to święte słowa normalnie piszesz ;-)))))
        • kachna79 Re: do żonatych 05.08.08, 10:49
          > Wiesz co Kachna... tak sobie czytam Twój post i .... dochodzę do
          wniosku, że masz baaaardzo mądrych teściów i rodziców ;-)))))))))))
          Całe szcęście, że Mąż ma inne podejście... No przynajmniej w teorii.

          > A z tą boginią... to święte słowa normalnie piszesz ;-)))))
          No staram się, staram:)))

          A tak podsumowując: jak nie posprzątam to i dzieci odczują i
          teśiowie zauważą podczas wizyty, a jak mnie głowa zaboli (w
          sensie "nie dzisiaj kochanie") to tylko jeden poszkodowany...
      • miedzianakonefka Re: do żonatych 05.08.08, 11:00
        Spieszę z wyjaśnieniami. Ożeniłem się bo rodzice mi wbili do głowy że trzeba
        ponosić odpowiedzialność za własne czyny. To nie była miłość jak "przeminęło z
        wiatrem" Byłem młody i jak się okazało że partnerka jest w ciąży to się
        uchachałem po pachy ale z rozpaczy. No to się zabrałem za ślub, rodzina i inne
        duperele i cały czas zero miłości tylko wbite w głowę słówko "bierz
        odpowiedzialność". Co to jest miłość odkryłem dopiero jak dzieci się pokazały.
        Kocham strasznie w przeciwieństwie do mamusi. No i jak wydoroślałem gdzieś około
        trzydziestki to prosty myk. Rozwód i papa. Dzieci uwielbiam ale słuchać
        mantyczenia i dzielić łoże z osobą z którą nic mnie nie łączy to sorry ale w
        innym życiu.

        Alleluja i do przodu...
        • kachna79 Re: do żonatych 05.08.08, 11:07
          czyli sam sobie (i żonie) zgotowałeś ten los... Kurcze, a z tym
          braniem odpowiedzialnosci to dobry pomysł tylko, że to wymaga już
          dojrzałości. Any way... i do przodu.
          • miedzianakonefka Re: do żonatych 05.08.08, 11:17
            Myślę że dojrzałość polega na powiedzeniu sobie prawdy prosto w oczy i zrobienie
            czegoś ze swoim życiem a nie na udawaniu i oszukiwaniu innych i siebie.

            Alleluja i do przodu...
            • kachna79 Re: do żonatych 05.08.08, 11:39
              Zgadzam się. Tak jest uczciwie tylko, że żadko facet idąc z
              dziewczyną do łóżka mówi jej, że chodzi tylko o seks i on jej nie
              kocha. Dla kobiety często seks wiąże się ściśle z miłością i chyba z
              tego wynika wiele nieporozumień.
              • miedzianakonefka Re: do żonatych 05.08.08, 15:39
                Kiedy byłem jeszcze żonaty... :) Coś jak za górami za lasami :)
                To w knajpie zdarzyło się poznać czasami różne panie. W celu oczywistym, randki,
                kolacja ze śniadaniem itepe. Zawsze mówiłem od razu że mam zonę i dzieci. Kumple
                mieli za złe mówili
                - debilu po co o tym gadasz.
                Ale ja uważam że miałem rację. Może kumple umówili sie z setkami pań ale zawsze
                musieli kręcić i ściemniać (wszyscy żonaci) a ja trafiłem dwie i wiedziały od
                razu o co biega. Żadnego kręcenia opowieści z narnii czy innych tam. Krótka
                piłka. Wiedziały że mam żonę i nie musiałem się kryć jak z domu dzwonili,
                jeszcze doradzały co powiedzieć :) Myślę że lepszy szczery i solidny wróbel w
                garści niż naściemniana sójka za morzem.

                Alleluja i do przodu...
                • kachna79 Re: do żonatych 06.08.08, 11:34
                  Moja wypowiedź dotyczyła faktu, że ożeniłeś się, bo wpadłeś.
                  Wysiliłeś się wtedy na szczerość, ze dla Ciebie to był tylko seks?
                  Przecież swojej żonie przez to mocno naspułeś w życiu - może nie
                  chciałaby ślubu wiedząc jakie masz podejście.
                  A co do panienek z którymi spędzałeś czas - widzę, ze duma Cię
                  rozpiera. Ciekawe czy jesteś w tym szczery:/
                  • misssaigon swieta naiwnosci 06.08.08, 11:45
                    bo zenic sie nalezy wylacznie ze szlachetnych pobudek i wielkiej
                    milosci...najlepiej wczesniej przebadawszy sie na wariografie
                    • kachna79 Re: swieta naiwnosci 06.08.08, 12:13
                      Myślę, że miłość to najlepszy powód by wziąć ślub, a jeśli jest
                      wielka to tym lepiej. I wtedy wariograf nie jest potrzebny.
                      Natomiast jeśli nie potrafimy na starcie uczciwie stawiac sprawy to
                      nie miejmy żalu do innych.
                      • misssaigon Re: swieta naiwnosci 06.08.08, 12:24
                        miłosc to taki sam dobry powód jak i kazdy inny , a na pewno nie lepszy ..

                        kiedy słysze "wielka miłosc" od razu włacza mi sie alarm bo za chwile bedzie
                        "wielka katastrofa"

                        - ja pierwszy raz wyszłam za maz z rozsadku i braku asertywnosci
                        - drugi raz bo wpadłam..

                        a uczucie to naprawde okolicznosc poboczna...;D
                        • kachna79 Re: swieta naiwnosci 06.08.08, 12:29
                          Ja wyszłam za mąż z miłości i kilku innych powodów. W kryzysowych
                          sytuacjach jednak powodem do pracy nad związkiem jest miłość i
                          dlatego uważam, że to najlepszy powód. Dodam, że mam na myśli
                          dojrzałe uczucie dojrzałych ludzi, a nie chwilowe zauroczenie
                          przezwane miłością.
                          • misssaigon Re: swieta naiwnosci 06.08.08, 12:58
                            milosc jako powod to malzenstwa to wymysl XX wieku i niespecjalnie udany :D
                            • kachna79 Re: swieta naiwnosci 06.08.08, 13:02
                              a jakiś konkret zamiast sloganu?
                              • misssaigon Re: swieta naiwnosci 06.08.08, 13:34
                                to nie slogan to realia, aranzowane malzenstwa, posagi, zmieniło sie po
                                pierwszej wojnie swiatowej kiedy to wlasciwie zakonczył sie XIX wiek..

                                kiedys panny uciekały z absztyfikantem z wielkiej miłosci co skutkowało
                                skandalem, czasem zamknieciem w klasztorze, a juz na pewno wydziedziczeniem,
                                slbu brany w ukryciu był niewazny zatem ewentualne potomstwo jako dzieci z
                                nieprawego loza nie miało zadnych praw..itd itp...
                                • kachna79 Re: swieta naiwnosci 06.08.08, 13:47
                                  mówimy o dwóch różnych rzeczach:)
                                • kawitator Re: swieta naiwnosci 06.08.08, 13:51
                                  Poza tym małżeństwa aranżowane przez swatów, rodziny itp długofalowo są trwalsze. Tak zaślubieni też statystycznie oczywiście gdzieś od 4 roku trwania małżeństwa deklarują znacznie wyższy poziom satysfakcji ze związku ( szczęścia ) niż w małżeństwach zawieranych z miłości
                                  Źródła bo to są badania a nie gdybanie podałem i są do znalezienia w archiwum tego forum.
                                  • kachna79 Re: swieta naiwnosci 06.08.08, 14:07
                                    tylko jak to się ma do żalów niektórych Panów: ożeniłem się, bo
                                    zobowiązania, bo rodzina... a teraz nam sie nie układa.
                                    Krótko mówiąc nie wierzę w rzetelność tych badań. O ile są to
                                    faktycznie badania naukowe i reprezentatywne dla Polski. No chyba,
                                    że mówimy o współcześnie aranżowanych małżeństwach w krajach
                                    islamski - to zupełnie inna bajka.
                                    • kawitator Re: swieta naiwnosci 06.08.08, 14:43
                                      Straszenie mi sie podoba
                                      Nie wierze w badania jeżeli wyniki nie są zgodne z moimi poglądami bo to moje poglądy z założenia są słuszne jako Moje.
                                      Badania były rzetelne Poszukaj po archiwum znajdziesz gdzie były publikowane a potem możesz dotrzeć do tekstów źródłowych.
                                      Twoja reakcja jak najbardziej typowa Kobitki nigdy nie przekonasz ( zmusisz do zmiany poglądów) argumentami logicznymi, wynikami badań czy podawanymi faktami. Jeżeli nie są zgodne z poglądami kobitki to logika jest nie taka , badania nierzetelne a fakty kłamliwe
                                      Nic nowego pod słońcem Aby cie przekonać musiałbym zagrać na twoich emocjach a nie na logice. Tylko po co ten wysiłek ;-)))
                                      Ps Niepotrzebnie ograniczyłem - Facetów to też dotyczy w równym stopniu. ;-))
                                      • kachna79 Re: swieta naiwnosci 07.08.08, 08:26
                                        Co do rzetelności: podczas pracy na uczelni widziałam jak powstają
                                        badania naukowe i jak się interpretuje ich wyniki. Dlatego jestem
                                        nieufna, ale oczywiscie uogólniać nie można.
                                        Natomiast co do samych badań: napisz krótko kto je prowadził i na
                                        jakiej populacji. O sponsorów nie pytam, bo nie zawsze są oni
                                        ujawniani.
                                        Co do hasła "typowa Kobitka" i komentarze o emocjach - bez
                                        komentarza.
                                  • aandzia43 Re: swieta naiwnosci 07.08.08, 00:04
                                    kawitator napisał:

                                    > Poza tym małżeństwa aranżowane przez swatów, rodziny itp długofalowo są trwalsz
                                    > e. Tak zaślubieni też statystycznie oczywiście gdzieś od 4 roku trwania małżeńs
                                    > twa deklarują znacznie wyższy poziom satysfakcji ze związku ( szczęścia ) niż w
                                    > małżeństwach zawieranych z miłości
                                    > Źródła bo to są badania a nie gdybanie podałem i są do znalezienia w archiwum t
                                    > ego forum.

                                    A czy przypadkiem nie chodzi tu o małżeństwa zawierane w społecznościch, w
                                    których istnieją tylko takie małżeństwa? Cieszą się, bo muszą, co im innego
                                    pozostało.
                                    Poza tym taka para po czterech latach małżestwa (i mniej więcej tym samy czasie
                                    znajomości) jest na etapie, który pary z naszego kręgu kulturowego osiągają
                                    gdzieś w okolicach ślubu. Rodzime pary, pobierające się z afektu (ale czy
                                    tylko?) po kilku latach chodzenia właśnie biorą ślub. To czas pełnej ekstazy.
                                    Zwykła dynamika związku.

                                    Nie mam nic przeciwko małżeństwom kojarzonym. Jeśli kojarzący (rodzice, swatki)
                                    mają odrobinę rozumu, empatii, zmysłu obserwacyjnego czy zwykłego ludzkiego
                                    miłosierdzia, i jeśli ostatnie słowo należy do zainteresowanych to jest to
                                    niezłe rozwiązanie.
    • glamourous Re: dlaczego_mezczy_ni_nie_chc_sie_ze nic_,psycho 05.08.08, 11:30
      urquhart napisał:

      > faceci robią ten kiepski interes głownie wierząc naiwnie że wraz z
      małżeństwem
      > nabywają prawo do bezpłatnego seksu bez żadnych ograniczeń w
      abonamencie, bo to
      > jedyna oczywista korzyść, z tym że baaardzo naiwna i pozorna.


      Faceci zenia sie zwabieni wizja "darmowego dostepu do seksu"???
      Raczej chyba wrecz przeciwnie - na zdrowy rozum facetow powinna
      wlasnie odstraszac ta wizja usankcjonowanej monogami po wsze czasy z
      jedna i ta sama starzejaca sie kobieta ;-))

      Doskonale wszyscy wiemy, ze malzenskie pobudki mezczyzn sa zupelnie
      INNE niz "darmowy seks". A wiec :

      - potega tradycji (bo "prawdziwy, porzadny chlop powinien sie
      ozenic, zbudowac dom i posadzic drzewo")
      - chec posiadania dzieci i czynnego wychowywania ich (a nie tylko
      beztroskiego rozsiania swoich genow na prawo i lewo)
      - bo koledzy naokolo sie zenia i zakladaja rodziny, wiec "ja tez tak
      chce"
      - bo rodzina namawia
      - bo w pewnym wieku bycie zonatym facetem jest lepiej postrzegane
      spolecznie
      - bo jest bardzo zakochany w kobiecie (zdarza sie ;-), wiec chce
      zaciesnic wiezy i wierzy ze akurat z nia bedzie szczesliwy

      itp, itd.

      A teza z tym "darmowym seksem" przypomina mi gadanie mojego
      dziadka "nie spij z facetem przed slubem, bo skoro on "dostanie"
      wczesniej to PO CO bedzie mu sie zenic?"
      • urquhart Re: dlaczego_mezczy_ni_nie_chc_sie_ze nic_,psych 05.08.08, 11:50
        > - chec posiadania dzieci i czynnego wychowywania ich (a nie tylko
        > beztroskiego rozsiania swoich genow na prawo i lewo)

        Często spotykasz facetów którzy jęczą że chcieliby dziecko? Nie znam takiego osobiście. A kobitek takowych znam sporo. Zresztą wystarczy wejść na jakiekolwiek forum żeby zobaczyć kto ma z tym problem, a kto nie. To typowa babska projekcja kobiecych potrzeb i wmawianie ich facetom że się realizuje ich potrzeby.

        > - bo jest bardzo zakochany w kobiecie (zdarza sie ;-), wiec chce
        > zaciesnic wiezy i wierzy ze akurat z nia bedzie szczesliwy

        Jak by nie nazywać, punktu faceta sprowadza się to do jeszcze lepszego nielimitowanego seksu w abonamencie :)
        Dla mężczyzn to niemal jedyna droga wyrażania bliskości.
        • glamourous Urquhart... 05.08.08, 12:42

          glamourous napisała:
          > > - chec posiadania dzieci i czynnego wychowywania ich (a nie tylko
          > > beztroskiego rozsiania swoich genow na prawo i lewo)

          urquhart napisał:

          > Często spotykasz facetów którzy jęczą że chcieliby dziecko? Nie
          znam takiego osobiście.


          Coz, ja wlasciwie zawsze tylko na takich trafialam. Znalam i znam
          takich mnostwo. Juz moj pierwszy facet w wieku 17 lat (tak!tak!)
          gadal mi o dziecku i tak wlasciwie wpadka i zalozenie rodziny tuz po
          maturze i byla jego wielkim marzeniem. Wiem, ze brzmi to
          niewiarygodnie, ale tak dokladnie bylo. Na szczescie szybko sie
          rozstalismy i on natychmiast zmajstrowal dziecko innej lasce. Sa
          razem do dzis.

          Potem jakos zawsze trafialam na facetow dla ktorych slub i
          posiadanie dzieci byly NORMALNA koleja rzeczy. Zreszta chyba nie
          moglabym byc na stale z kims, o kim wiedzialabym, ze w razie
          ewentualnej "wpadki" wezmie nogi za pas. Po prostu wybieralam sobie
          odpowiedni profil psychologiczny - albo moze to ja wzbudzalam w tych
          facetach takie prokreacyjne zapedy, nie wiem ;-P. I tak sie jakos
          sklada, ze wszyscy moi eks maja dzis dzieci.


          Dzisiaj - oprocz faktu, ze moj wlasny mąż bardzo molestuje mnie o
          dziecko, to ja sie raczej aktualnie srednio palę do prokreacji -
          prawie wszyscy moi znajomi plci meskiej albo dzieci juz maja, albo
          BARDZO i szczerze chca je miec.


          A kobitek takowych znam sporo. Zresztą wystarczy wejść na
          jakiekolwiek
          > forum żeby zobaczyć kto ma z tym problem, a kto nie. To typowa
          babska projekcj
          > a kobiecych potrzeb i wmawianie ich facetom że się realizuje ich
          potrzeby.


          Nie takie znowu wmawianie. Uwierz mi, jest mnostwo facetow, ktorzy
          maja tzw. ojcowska żyłke - autentycznie chca dac zycie i patrzec jak
          sie rozwija i rosnie.


          > seksu w abonamencie :)
          > Dla mężczyzn to niemal jedyna droga wyrażania bliskości.


          Znow uogolniasz i mierzysz wlasna miarka. Chcialabym np. zeby dla
          mojego meza seks byl jedyna droga do wyrazania bliskosci ;-).
          Niestety, on potrafi wyrazac bliskosc bardziej niewinnie, a to ja -
          kobieta - wolalabym seks ;-P
          • urquhart Re: Urquhart... 05.08.08, 13:01
            glamourous napisała:
            > Nie takie znowu wmawianie. Uwierz mi, jest mnostwo facetow, ktorzy
            > maja tzw. ojcowska żyłke - autentycznie chca dac zycie i patrzec jak
            > sie rozwija i rosnie.
            ....
            > Znow uogolniasz i mierzysz wlasna miarka. Chcialabym np. zeby dla

            Można to nazwać uogólnianiem można nazwać przedstawieniem statystki i proporcji w populacji. Oczywiście że są tacy mężczyźni, co nie wyklucza że ja ich nie spotykam a ty spotykasz jedynie. Popatrzmy na forum emama i etata i ilość przykładowo i ilość wpisów i zainteresowanie tematem. Stosunek wpisów 2,7%. W dodatku na forum tata połowa jeśli nie więcej wpisów to wpisy kobiet :) Podobnie z wyrażaniem seksu w typowo męski lub kobiecy sposób. Jest nieliczny procent kobiet z psychiką męską i podobnie parę procent mężczyzn z psychiką kobiecą. Anne Moir cytuje konkretne badania z których wynika że ma na to bezpośredni wpływ zwiększenie wydzielania lub podawania kobiecych lub męskich hormonów w takcie pewnego etapu rozwoju prenatalnego mózgu płodu.
            • zyg_zyg_zyg Re: Urquhart... 05.08.08, 13:43
              >Stosunek wpisów 2,7%.

              To wcale nie jest dowód na to, że statystyczny mężczyzna nie pragnie
              mieć dziecka.
              Uogólniając: kobiety są bardziej "socjalne" - częściej szukają
              rozwiązań problemów w grupie kobiet, niż mężczyźni w grupie
              mężczyzn.
              • glamourous Re: Urquhart... 05.08.08, 14:35
                zyg_zyg_zyg napisała:

                > >Stosunek wpisów 2,7%.
                >

                Po prostu kobiety lubia i potrzebuja werbalizowac, dlatego gadanie o
                dzieciach to rzeczywiscie ich domena. Faceci zas kochaja swoje
                dzieci, ale nie odczuwaja potrzeby koncentrowania sie wylacznie na
                nich oraz spedzania czasu na gadaniu o zupkach i pieluszkach.
                • urquhart Re: Urquhart... 05.08.08, 14:45
                  glamourous napisała:
                  > Po prostu kobiety lubia i potrzebuja werbalizowac, dlatego gadanie o
                  > dzieciach to rzeczywiscie ich domena. Faceci zas kochaja swoje
                  > dzieci, ale nie odczuwaja potrzeby koncentrowania sie wylacznie na
                  > nich oraz spedzania czasu na gadaniu o zupkach i pieluszkach.

                  Jasne. Zobacz wiec jak ci sami faceci lubią "werbalizować i koncentrować się" na samochodach, polityce, komputerach i oczywiście głownie seksie i męski ruch na poświęconych temu podforach... i wtedy porównaj zaangazowanie w tematy.

      • urquhart Re: dlaczego_mezczy_ni_nie_chc_sie_ze nic_,psych 05.08.08, 11:57
        glamourous napisała

        > A teza z tym "darmowym seksem" przypomina mi gadanie mojego
        > dziadka "nie spij z facetem przed slubem, bo skoro on "dostanie"
        > wczesniej to PO CO bedzie mu sie zenic?"

        Dziadek to musiał być łebski facet i wiedział co mówi. Nie lekceważ życiowego
        doświadczenia starszych :)
        Bo ja tak się zastanowić i wziąć po uwagę że ma się gdzieś co ludzie powiedzą to
        właściwie PO CO?
        • glamourous Re: dlaczego_mezczy_ni_nie_chc_sie_ze nic_,psyc 05.08.08, 12:21
          urquhart napisał:

          > Nie lekceważ życiowego
          > doświadczenia starszych :)

          Nie lekcewaze, tylko ze to doswiadczenie bazowane bylo na mlodosci
          przezytej w dosc zamierzchlej epoce, kiedy faktycznie jedyna
          przepustka do seksu dla mlodych facetow byl slub, a przynajmniej
          solidne oswiadczyny ;-) To dopiero bylo niewesole. Ozenic sie w
          wieku 20 lat (nawet sie uprzednio nie wyszumiawszy) z pierwsza
          dziewczyna ktora mialo sie ochote przeleciec - i potem trwac w takim
          zwiazku na dobre i na zle cale zycie... ;-) Tak, ze nie narzekajcie
          panowie, bo dzisiaj nie macie wcale tak zle. Przynajmniej nikt was w
          wieku pomaturalnym nie zagania do slubu i pieluch ;-)Brrrr....
    • yoric Re: dlaczego_mezczy_ni_nie_chc_sie_ze nic_,psycho 05.08.08, 12:09
      Szczerze mówiąc tekst wygląda na napisany przez nawiedzoną dziennikarkę, a nie
      "znaną panią psycholog". Bardzo możliwe, że to wina niereprezentatywnego fragmentu.

      > W końcu kto wymyślił monogamię ?
      Stawiam wór orzechów że nie facet.

      Dawaj orzechy.

      psychologytoday.com/articles/pto-20070622-000002.html

      Prawda nr 3. Na monogamii bardziej zyskuje przeciętny facet, niż przeciętna kobieta.

      Pozdrawiam
      • urquhart Re: dlaczego_mezczy_ni_nie_chc_sie_ze nic_,psych 05.08.08, 12:25
        yoric napisał:
        > Szczerze mówiąc tekst wygląda na napisany przez nawiedzoną dziennikarkę, a nie
        > "znaną panią psycholog".

        Na samym końcu:
        Powyższy tekst stanowi fragment najnowszej książki autorstwa znanej psycholog i psychoterapeutki Zofii Milskiej-Wrzosińskiej "Para z dzieckiem", wydanej przez wyd. Jacek Santorski & Co Agencja Wydawnicza.

        > > W końcu kto wymyślił monogamię ?
        > Stawiam wór orzechów że nie facet.

        W pewnym wieku spada wydzielanie testosteronu, hydraulika usztywniająca w kroku przestaje działać i wtedy także facetom seks wydaje się kompletnie bez sensu, nie mając celu w życiu, zostają różnej maści mędrcami :)

        • yoric Re: dlaczego_mezczy_ni_nie_chc_sie_ze nic_,psyc 05.08.08, 12:55
          > Na samym końcu:
          > Powyższy tekst stanowi fragment...

          No toż mówię. Napisała "znana pani psycholog", a wygląda, jakby pisała
          dziennikarka zaangażowana ideologicznie (i to po stronie facetów!). Dlatego
          zastanawiam się, co tu nie gra - możliwe, że wybrano mocno specyficzny fragment
          tekstu.
          • urquhart Re: dlaczego_mezczy_ni_nie_chc_sie_ze nic_,psy 05.08.08, 13:17
            > Napisała "znana pani psycholog", a wygląda, jakby pisała
            > dziennikarka zaangażowana ideologicznie (i to po stronie facetów!).

            Faceci jak nic przekabacili ją do spisku MSzŚ :)

            Generalnie ta pani psycholog próbuje zobrazować ze kobiece projekcje babskich potrzeb na mężczyzn są niedorzeczne jeśli trafi się na inteligentniejszego osobnika. A jak chce się liczyć na jego długotrwałe zaangażowanie w związek to trzeba wziąć pod uwagę rzeczywiste potrzeby najczęściej ignorowane jak np seks. Czytałem akurat cała książkę i generalnie ma taki wydźwięk ze partnerstwo to wzajemne realizowanie potrzeb obu stron, a nie jedynie swoich projekcji jeśli ma być trwałe i satysfakcjonujące.
            • glamourous Re: dlaczego_mezczy_ni_nie_chc_sie_ze nic_,ps 05.08.08, 13:49
              Wychodzi wiec na to, ze w moim związku wszystko wywrócone jest do góry nogami w
              stosunku do średniej statystycznej. To głównie mój mąż, nie ja, chciał ślubu. To
              on teraz naciska na dziecko, i to - ba, na niejedno ;-) a nie ja ;-) To ja
              potrzebuje więcej seksu, a on ignoruje moje potrzeby i potrafi wydzielać ;-)

              Ale OK, przyznaje Wam racje, ze to dość atypowa sytuacja i ze zazwyczaj jest
              odwrotnie. Tylko ze zapomniałeś jeszcze, Urquart o jednym szczególe. Mianowicie
              DUŻO zależy od wieku tych niechętnych do ożenku i ojcostwa facetów. Nie trzeba
              chyba nikomu udowadniać, ze jakkolwiek mężczyźni w przedziale wiekowym 20-30 lat
              wzdragają się przed wzmianka o ślubie czy dziecku, tak po 30 nierzadko zmieniają
              zdanie i sami zaczynają na to napierać.

              Duzo tez zależy od miejsca zamieszkania. W Europie Zachodniej, z tego co
              obserwuje, faceci są o wiele chętniejsi do ojcostwa, nawet wielokrotnego, niż w
              Polsce. Jak jest u Polaków z podejściem do posiadania dzieci - wiadomo. Nawet
              kobiety grubo po 30 ociągają się z prokreacja - a co dopiero mówić o facetach....
              • urquhart Re: dlaczego_mezczy_ni_nie_chc_sie_ze nic_,p 05.08.08, 14:20
                > Ale OK, przyznaje Wam racje, ze to dość atypowa sytuacja i ze zazwyczaj jest
                > odwrotnie.

                Wy kobiety na tym forum w ogóle jesteście statystycznie atypowe :)

                > wzdragają się przed wzmianka o ślubie czy dziecku, tak po 30 nierzadko zmieniaj
                > ą
                > zdanie i sami zaczynają na to napierać.

                ja czytałem że raczej po czterdziestce, kiedy gospodarka hormonalna upodabnia
                się do tej kobiecej, znaczenia nabierają więzy rodzinne, pragnienie stabilizacji
                a spada znaczenie seksu. Tylko że reprodukcyjne 40tka dla kobiety to
                zdecydowanie ryzykownie za późno.
                • kachna79 Re: dlaczego_mezczy_ni_nie_chc_sie_ze nic_, 05.08.08, 14:31
                  Wtedy to już chyba pragmatyzm bierze górę: ktoś musi się zajać
                  dziadkiem na starość.
                  • urquhart Re: dlaczego_mezczy_ni_nie_chc_sie_ze nic_ 05.08.08, 15:25
                    kachna79 napisała:
                    > Wtedy to już chyba pragmatyzm bierze górę: ktoś musi się zająć
                    > dziadkiem na starość.

                    Pomijając więzy uczuciowe i emocjonalne, pieniądze zainwestowane w potomstwo to
                    najgorsza z możliwych inwestycji współcześnie jeśli chodzi o stopę zwrotu.
                    • kaachna1 Re: dlaczego_mezczy_ni_nie_chc_sie_ze nic 05.08.08, 17:08
                      oj panowie,panowie,kiedy tak was czytam to dochodzę do wniosku,że sami nie
                      wiecie czego chcecie!Większość,którzy się żenią to jak mówią z wielkiej
                      miłości,to wy się oświadczacie i kupujecie obrączki,dla nas kobiet jest to
                      znak,że wiecie czego chcecie i jesteście na to gotowi,a kiedy macie już papierek
                      w kieszeni to nagle się okazuje,że to była życiowa pomyłka!że nie tak to sobie
                      wyobrażaliście i takie tam bzdety,a na dodatek okazuje się,że żona wcale już was
                      nie kręci i seks z nią nie daje wam satysfakcji,że zmuszacie się do tego
                      stopnia,że w końcu już wam nie staje,a my biedne kobiety jesteśmy naiwne i nadal
                      wierzymy,że nas kochacie,szukamy rozwiązań, kombinujemy jakby wam tu urozmaicić
                      pożycie,a i tak potem dowiadujemy się,że niepotrzebnie się zadręczałyśmy bo
                      monogamia nie jest w waszej naturze,no tak najlepiej wszystko zwalić na naturę
                      to i sumienie jakieś takie bardziej czyste,uwierzcie panowie,że my kobiety wcale
                      nie potrzebujemy ślubu do szczęścia,kiedy założycie kobiecie obrączkę na palec
                      od tego momentu przestajecie się starać, bo po co skoro osiągnęliście już cel
                      choć nie zdajecie sobie z tego sprawy
                    • kachna79 Re: dlaczego_mezczy_ni_nie_chc_sie_ze nic 06.08.08, 13:49
                      Ja nie mówię o zwrocie kapitału tylko o trzymaniu za rękę i
                      podcieraniu tyłka.
                      • sagittka Re: dlaczego_mezczy_ni_nie_chc_sie_ze ni 06.08.08, 19:16
                        > Ja nie mówię o zwrocie kapitału tylko o trzymaniu za rękę i
                        > podcieraniu tyłka.

                        ale jeśli o to chodzi, to tez nie jest to dobra inwestycja, bo
                        taniej i pewniej odkładać na prywatną pielęgniarkę,
                        jaką masz gawarancję, ze dziecko zostawi swoją rodzinę, pracę i
                        życie np. na drugiej pólkuli, żeby pielęgnowac starego rodzica?
                        • kachna79 Re: dlaczego_mezczy_ni_nie_chc_sie_ze n 07.08.08, 08:30
                          > jaką masz gawarancję, ze dziecko zostawi swoją rodzinę, pracę i
                          > życie np. na drugiej pólkuli, żeby pielęgnowac starego rodzica?
                          No własnie pewności nie mam - to inwestycja obarczona sporym
                          ryzykiem.
                          Natomiast co do zawodowych opiekunek - większość starszych osób ma
                          nadzieję, że to jednak dzieci będą z nimi do końca (nawet na
                          zasadzie obecności w placówce).
                          • urquhart Re: dlaczego_mezczy_ni_nie_chc_sie_ze 07.08.08, 08:45
                            kachna79 napisała:
                            > Natomiast co do zawodowych opiekunek - większość starszych osób ma
                            > nadzieję, że to jednak dzieci będą z nimi do końca (nawet na
                            > zasadzie obecności w placówce).

                            O tym że cześc ludzi liczy i oczekuje że dzieci są do realizowania ich celów i potrzeb a nie do własnego odrębnego dorosłego zycia i jak sie im skrzywia pod tym kątem psychikę jest książka "Toksyczni Rodzice". Znasz?
                            • kachna79 Re: dlaczego_mezczy_ni_nie_chc_sie_ze 07.08.08, 08:56
                              Moja wypowiedź dotyczy kwestii motywacji do posiadania dzieci -
                              pragmatyzm podałam jako jeden z przykładów, co nie oznacza, że sama
                              to podejście pochwalam. Natomiast sama czuję się zobowiązana do
                              opieki nad rodzicami na starość. I to nie dlatego, że ktoś mnie
                              przymusza tylko dlatego, że tak czuję.
                              P.S. Ksiażkę znam tylko we fragmentach.
                              • urquhart Inwestycja 08.08.08, 08:00
                                No to ja pamietam z niej tyle że wsparcia emocjonalnego, obecności teraz na starość i opieki trzeba oczekiwać od partnera i w to inwestować, oczekiwanie od dzieci które mamy nauczyć własnego odrębnego życia jest właśnie nadużyciem.
                                Dzieci to dar serca a nie inwestycja. Związek to inwestycja, ale ponieważ dzieci łatwiej kształtować do własnych potrzeb, niż wypracowywać to z dorosła osobą i miec nad nimi władzę, wielu z rodziców zwłaszcza matek to nadużycie uważa za oczywistość.
                                • kachna79 Re: Inwestycja 08.08.08, 08:09
                                  OK Święta prawda. Też uważam, ze facet po 40tce, który "na starość"
                                  postanawia sobie sprawić dziecko, żeby nie być samotnym, jest nie w
                                  porządku.
    • urquhart Re: dlaczego_mezczy_ni_nie_chc_sie_ze nic_,psycho 07.08.08, 08:07
      Dwóch 80-letnich staruszków spotyka się w parku.
      - Wiesz - mówi jeden - chyba moja żona umarła.
      - Dlaczego tak myślisz? - drugi na to.
      - No niby z seksem jak dawniej, ale mieszkanie nieposprzątane.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka