aisha12345
07.08.08, 02:20
Jestem na skraju depresji..
Jestem młoda mężatką, nie chcę na razie mieć dzieci, więc chciałabym się
zabezpieczać.. Niestety mój Mąż zgadza się jedynie na naturalne metody
(twierdząc, że reszta to grzech), co w moim przypadku oznacza jedynie metodę
kalendarzykową która mnie stresuje i frustruje plus ogląd śluzu (który zresztą
od około 12 dnia cyklu jet wciąż białkowaty). Co się z tym wiąże - kochać
możemy się zaledwie kolka dni w cyklu, a poza tym nie zawszę przeciez muszę
mieć ochotę. Mąż nie uznaje prezerwatyw, mimo, że przed ślubem je normalnie
jak ludzie używaliśmy! Najchętniej nawtykałabym lub wykrzyczała co myślę tym
przykościelnym bandom NPRowców-działają jak sekty mamiąc te głupie młode
kobietki i facetów (którym zwisa czy się kochają w 14 czy 22 dni cyklu) jakie
to metody naturalne są świetne, niezawodne i pogłebiające miłość
małżeńską!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! A reszta to samo zło!!!! Jedyne słuszne metody
to wspaniałe NMPR!!!! Wrrrrrrrrrrrrrr!
Drugi mój poważny problem jest taki, że jak już mamy się kochać to gra wstępna
trwa od pół do pięciu minut (dłużej nam się nie chce lub Mąż nie może już
wytrzymać), a seks trwa od minuty do pięciu minut (w zależności od
intensywności). Nie jestem wymagająca, bo przy pozycji na jeźdzca jestem w
stanie szybko osiągnąć orgazm, no ale bez przesady:( W związku z powyższym
orgazm posiadam średnio raz na 2 miesiące....:( Mąż natomiast duuuużo
częsciej, bo jak np mam dni płodne to zaspakajam go ręką..
Co na to Panie i Panowie? Jakieś rady? Jak porozmawiać z Mężem? Jestem
strasznie uparty!!