Dodaj do ulubionych

Zdarza się...

07.08.08, 15:14
Napiszę tutaj bo wydaje mi się że macie spore doświadczenie w
kształtowaniu, sukcesach i porażkach związków i może napiszecie coś
co wpłynie na moją decyzję.

Sprawa stara jak świat. Wpadka, pomimo stosowania pigułek. Nie chce
mi się wnikać więc zakładam że to ten mikroskopijny ułamek procenta
kiedy antykoncepcja nie zadziałała a nie niedbałość lub zła wola
mojej partnerki. Nie jesteśmy małżeństwem ani specjalnie stałą parą.
Nie łączy mnie z nią żadne głębsze uczucie. Fascynacji z mojej
strony brak. Spotykaliśmy się sporadycznie, coraz rzadziej.
Zazwyczaj po to żeby nie siedzieć samotnie w domach, wypić butelkę
wina, obejrzeć film.
Czasem kończyło się seksem, czasem po prostu snem.

Do dzieci mam stosunek zdecydowanie negatywny, wynikający z dwóch
różnych zjawisk. Po pierwsze nie lubię ich czysto fizycznie,
momentami wręcz czuję odrazę. Takie małe uszkodzenie postrzegania
dzieci - zauważyłem że mocno odbiegam na tym tle od moich znajomych.
Po drugie uważam, że wychowywanie dziecka to olbrzymia
odpowiedzialność. Nie będę wnikał w to jak ja tę odpowiedzialność
rozumiem bo to jest temat na sporą rozprawkę, napiszę jedynie że
świadomie zdecydowałem się nie posiadać dzieci ze względu na tę
odpowiedzialność której najnormalniej w świecie nie chcę brać na
siebie. Nie kryłem tego mojego stosunku do dzieci i wszyscy ludzie w
moim otoczeniu świetnie sobie z niego zdają sprawę. Dlatego bardzo
dbałem o antykoncepcję. Nie jest dla mnie problemem abstynencja,
rozważałem wazektomię. Wiele lat udanego seksu wraz ze stosowaniem
pigułek przez moje partnerki chyba stępiło jednak moją czułość na
tym punkcie i mam teraz efekt.

To co wiem o tym co ona wiedziała/myślała przed wpadką: zdawała
sobie sprawę z charakteru naszych spotkań - rozmawialiśmy o tym.
Sama wyartykułowała w którymś momencie że mieć ze mną dziecko to
była by tragedia, najgorsze co może się wydarzyć. Zdawała sobie
sprawę że angażowanie się nie ma sensu. Ja na nic nie naciskałem, w
ostatnim czasie nawet zdecydowałem się zakończyć znajomość.
Teraz tak sobie siedzę i analizuję sytuację i widzę że ona chyba
jednak miała nadzieję że ja się zaangażuję.

Jestem zwolennikiem aborcji - szczególnie w takiej sytuacji jak
nasza. Uważam to za jedyne słuszne rozwiązanie. Sam jestem wpadką
dla moich rodziców i szczerze mówię, że wolałbym aby przerwali ciążę
ze mną.

Obecnie muszę podjąć decyzję co do przyszłości. Aborcja odpadła bo
ona nie chce. Nie wiem czy ona chce dziecka, ale zdecydowanie
stwierdziła że urodzi. W ten sposób zostałem postawiony przed faktem
dokonanym - nie chcę ale będę miał dziecko, albo raczej będzie
istniało moje dziecko.

Po pierwsze muszę przedefiniować całe moje plany i spojrzenie na
życie. Po drugie muszę coś zrobić aby móc w ogóle jakoś efektywnie
żyć - muszę albo pozbyć się przekonania że jestem odpowiedzialny za
powołanie do życia kolejnej świadomości, albo pozbyć się złości,
poczucia starty własnego życia i wściekłości na siebie za kontakt z
tą kobietą i na nią za (moim zdaniem) totalny brak odpowiedzialności
za siebie i dziecko podejmując decyzję o urodzeniu.

Tak, wiem że każdorazowo podejmując decyzję o współżyciu powinienem
akceptować fakt że może dojść do poczęcia. Ale w takim razie powinno
się taką nieplanowaną ciążę przerywać jak najszybciej. W końcu
stosowanie antykoncepcji wyklucza nastawienie pro-prokreacyjne.

Obecna moja sytuacja nauczyła mnie przynajmniej tego że czasem nie
ma nawet takiej opcji. A ponieważ nawet wazektomia nie daje 100%
pewności (zdarzają się samoistne udrożnienia nasieniowodów)
pozostaje mi więc abstynencja.


Minęło już kilka miesięcy, zbliża się poród. Ona potrzebuje coraz
więcej pomocy. Staram się, ale coraz gorzej śpię, chodzę wkurzony,
coraz bardziej męczy mnie beznadziejność sytuacji do jakiej
dopuściłem.

Zostać z nią czy odejść? Zmieniam zdanie kilka razy dziennie.

Ona chce spróbować zbudować związek. Ma nadzieję że nam się uda. Uda
nam się? Szczerze wątpię. Czy waszym zdaniem związek jaki możemy
próbować budować ma jakiekolwiek szanse czy szkoda naszego czasu?

Ja świadomie nie chciałem mieć dzieci. Jeżeli odejdę to nie mam
zamiaru ubiegać się o jakiekolwiek prawa, choć od obowiązków
finansowych się nie będę uchylał. Ale pozostałym obowiązkom raczej
nie sprostam.

Napiszcie coś bo oszaleję.
I nie piszcie że za kilka lat będę żałował że nie mam/nie chciałem
mieć dzieci, bo nie będę działał wbrew sobie z myślą o tym, że
kiedyś będę żałował jeżeli teraz nie zadziałam… Po prostu nie
wiadomo co będzie za kilka lat.

P.S. Mamy oboje troszkę ponad 30 lat. To tak żeby umiejscowić
sytuację wiekowo.
Obserwuj wątek
    • julka1800 Re: Zdarza się... 07.08.08, 15:28
      Napisze Ci skoro masz juz teraz na miejscu oszalec.

      Skoro tak bardzo nie chciales miec dzieci, to nie trzeba bylo zwalac
      na kobiete antykoncepcji, tylko wziac ja rowniez na swoje barki. Ale
      gumka pewnie sie brzydzisz, albo komfort nie ten, prawda?
      Kurw... szkoda mi Ciebie, bo jestes porysowany i to niezle, i jej
      ale przede wszystkim szkoda mi tego nie narodzonego dziecka.

      Tyle.
    • misssaigon Re: Zdarza się... 07.08.08, 15:29
      1. aborcja jest zakazana prawem, namawiajac partnerke do tego popelniles
      przestepstwo
      2. nie rozczulaj sie tak nad soba - i tak głowny ciezar wychowania dziecka
      spadnie na twoja partnerke - jesli nie chcesz - nie angazuj sie - wystarcza alimenty
      3. jesli zamierzasz miec do wszystkich pretensje o to co sie stalo i wyladowywac
      zlosc na , w gruncie rzeczy niczemu nie winnych ludziach - spakuj walizko i
      wynies sie po prostu - stwierdziles, ze nie podolasz? to powiedz to wprost i nie
      stwarzaj nadziei swoja biernoscia i brakiem zdecydowania
      4. takie sytuacje sie zdarzaja - i nie jest to niczyja wina - nie jest to takze
      najgorsza rzecz, jak ci sie mogla w zyciu przydarzyc
      5. jesli nie chcesz miec wiecej dzieci - marsz do chirurga


      z zycia wziete - moje pierwsze dziecko to autentyczna wpadka - pomimo stosowania
      pigulek - raptem po miesiacu do poznania sie - bylam przerazona -
      autentycznie...kiedy juz uporalam sie ze swoimi emocjami i doszlam do wniosku,
      ze potrafie jednak zaakceptowac ojca mojego dziecka jako partnera zyciowego -
      udalo mi sie go rowniez pokochac...

      to bylo 4 lata temu
    • mam_to_w_nosie Re: Zdarza się... 07.08.08, 15:31
      Moim zdaniem słusznie wątpisz, że uda wam się stworzyć związek,
      nie łączy was nic poza spólnym dzieckiem, a to nie jest dobry fundament,
      na którym można by zbudować związek. Dodając do tego twoje nastawienie
      do dzieci zostanie z matką twojego dziecka to najgorsze rozwiązanie.

      > I nie piszcie że za kilka lat będę żałował że nie mam/nie chciałem
      > mieć dzieci, bo nie będę działał wbrew sobie z myślą o tym, że
      > kiedyś będę żałował jeżeli teraz nie zadziałam… Po prostu nie
      > wiadomo co będzie za kilka lat.

      Właśnie, nie wiadomo ... może jednak lepiej nie odcinać się całkiem
      i wziąć na klatę, że będziesz miał dziecko i się ciut zaangażować, nie
      tylko finansowo?
      Masz trochę ponad 30 lat, twoje nastawienie do dzieci może spokojnie
      ulec zmianie i ja bym wzięła to pod uwagę. Ale decyzję musisz podjąć
      sam...
      • mam_to_w_nosie Re: I jeszcze jedno ... 07.08.08, 15:34
        ... piszesz, że zawsze dbałeś o antykoncepcję, ale jednocześnie to partnerka
        łykała pigułki ... jakoś tu twojego dbania nie widać.
        • misssaigon Re: I jeszcze jedno ... 07.08.08, 15:37
          mam_to_w_nosie napisała:

          > ... piszesz, że zawsze dbałeś o antykoncepcję, ale jednocześnie to partnerka
          > łykała pigułki ... jakoś tu twojego dbania nie widać.
          >
          >

          moze dbal, aby przypominacz w telefonie byl wlaczony :D
          • ahuman Re: I jeszcze jedno ... 07.08.08, 17:01
            Piszę że dbałem, ale napisałem również że ostatnio wykazywałem się mniejszą w
            tej kwestii aktywnością - skoro jest moją regularną partnerką i stosuje
            antykoncepcję hormonalną.... Ech...
            • krzysztof-lis Zrób badanie DNA 08.08.08, 09:23
              Po urodzeniu dziecka zrób koniecznie badanie DNA na ojcostwo. Może się uda i się
              wyłgasz od wszystkiego. :)
    • marek_gazeta Re: Zdarza się... 07.08.08, 15:36
      Kto wie?

      Może za jakiś czas spojrzysz na syna/córkę i dojdziesz do wniosku, że jednak to był wygrywający los na loterii? Paradoksy się zdarzają.
      • jakniejatokto Re: Zdarza się... 07.08.08, 15:44
        to znaczy co tak dokladnie? chcesz odejsc, ale szukasz tutaj potwierdzenia, ze
        dobrze zrobisz odchodzac?
        Nie chcialabym ani takiego partnera dla mnie, ani ojca dla mojego dziecka, skoro
        namawiales ja na adopcje. Mysle, ze jak to juz ktos wczesniej napisal - alimenty
        wystarcza. Trzeba bylo wczesniej o wasektomii pomyslec, skoro tak bardzo dbales
        o antykoncepcje, a nie zwalac odpowiedzialnosc na kobiete, a teraz jeszcze
        sugerowac, ze moze ona tak specjalnie wpadla. Bo ponad trzydziestoletnia kobieta
        musialaby byc niezle walnieta, zeby robic taki numer facetowi o ktorym wie, ze
        nic do niej nie czuje. Takie rzeczy to robia dziewczyny po 20tce, a nie dorosle
        kobiety. Ta ciaza chyba jej zycie tez troche przewrocila do gory nogami, nie
        uwazasz?
        • ahuman Re: Zdarza się... 07.08.08, 17:14
          Oczywistym jest że z takim nastawieniem nie jestem wymarzonym partnerem.

          Po prostu szukam optymalnego rozwiązania sytuacji. Mam bardzo silne poczucie
          odpowiedzialności za to co się stało ale wiem że podstawy dla tego związku są z
          mojej strony tak kruche, że może się okazać że po prostu nie dam rady i wyrządzę
          jej/im dodatkową krzywdę.

          Nie sugeruję że specjalnie wpadła. W zasadzie nic poza tym że teraz chce ze mną
          być nie wskazuje na to aby planowała taki manewr, bo jej to strasznie życie
          utrudnia. Dużo bardziej niż mi.

          Nie chcę za kilka lat pisać na forum rozwodowym tylko dla tego że teraz podejmę
          zupełnie niewłaściwą decyzję.

          Nie zostawię jej teraz bo ona coraz bardziej potrzebuje pomocy. Tak jak to
          glamourous dużo niżej zasugerowała jestem cały czas do jej dyspozycji, tylko że
          tak czy inaczej muszę się w końcu zdeklarować i zacząć działać konsekwentnie.
    • kalina1970 Re: Zdarza się... 07.08.08, 15:41
      Zdajesz sobie sprawe z tego,ze namawiajac parnerke do aborcji
      popelniasz przestepstwo? Plac na dziecko alimenty,nie rozczulaj sie
      nad soba,bo az niedobrze mi sie robi,czytajac te twoje
      wypociny.Zachowaj sie jak facet.Do kontaktow z dzieckiem nikt nie
      bedzie cie zmuszal i mam nadzieje,ze kobieta,ktora jest z toba w
      ciazy jak najszybciej pogoni cie ze swojego i dziecka zycia.
      • ahuman Re: Zdarza się... 07.08.08, 17:18
        Zdaję sobie sprawę że namawianie do aborcji jest przestępstwem. Ale zapytanie
        czy chce urodzić już nie jest.

        Nie namawiałem i nie namawiam i przyjmuję do wiadomości jej decyzję. A że się z
        nią nie zgadzam to w tym układzie mój problem.

        W zasadzie wszystko poza powyższym poruszyłem w głównym poście - jeżeli odejdę
        to nie zamierzam wracać i bruździć w ich życiu. A do odpowiedzialności
        finansowej się jak najbardziej poczuwam.
    • glamourous Re: Zdarza się... 07.08.08, 15:42
      Skoro partnerka podjela decyzje o urodzeniu, a ciaza jest juz
      zaawansowana, to mleko sie juz wylalo - i nie pozostaje teraz nic
      innego jak jakos wspolnie dobrnac do porodu. Bez zrywania, rozstan,
      dylematow i hamletyzowania. Ty - nie tyle w roli kochajacego ojca
      niecierpliwie oczekujacego potomka ile dyskretnego opiekuna
      ciezarnej kobiety. I nie mam tu na mysli, ze powinienes biegac w
      nocy do sklepu po truskawki, ale po prostu objac
      dyskretny "patronat" nad ta ciaza. Po prostu byc obok i pomoc w
      potrzebie. Uwazam, ze przynajmniej ten rodzaj odpowiedzialnosci
      powinenes z siebie zdroworzsadkowo wykrzesac.

      I nie miotac sie, a zwyczajnie poczekac, zobaczyc co bedzie dalej.
      Kto wie jak sie to potoczy. Czasem bywa tak, ze odczuwamy fizyczna
      niechec do cudzych dzieci (samej mi sie to nawet czasem zdarza,
      przyznam sie bez bicia) ale jednak wlasne geny to wlasne geny i nie
      ma tu zadnego porownania. Byc moze, kiedy dziecko bedzie juz na
      swiecie to serce Ci stopnieje na widok tego okruszka... ;-) Nie
      powinienes sie do niczego zmuszac, ale nic nie da sie przewidziec.
      Powiem tylko, ze widzialam juz zatwardzialych i wydziwiajacych na
      cudze dzieci radykalnych przeciwnikow macierzysntwa oraz ojcostwa,
      ktorym "po fakcie" calkowicie sie odmienilo.¨Zwlaszcza, ze dzieci z
      wpadek potrafia byc wyjatkowo slodkie i czesto maja w sobie cos w
      rodzaju "aktywatora milosci".

      Przetestuj sie. Zobacz, jak bedzie. Badz w zgodzie z samym soba, ale
      nie ustawiaj sobie zadnych a priori. Po porodzie bedzie mnostwo
      czasu na podjecie decyzji na tak lub na nie - masz do tego pelne
      prawo.

      Pozdrawiam :-)
      • glamourous A co do wazektomi... 07.08.08, 15:55
        Owszem daje ona 100% efekt antykoncepcyjny pod warunkiem ze
        nasieniowody zostaja przeciete (i odseparowane od siebie), a nie
        tylko podwiazane.

        No i w razie niepewnosci zawsze mozna robic okresowe USG zeby miec
        pewnosc, ze nic tam sie w miedzyczasie nie zroslo. Tak czy owak, to
        duuuzo pewniejsza metoda niz pigulki u 30 letniej (zegar biologiczny
        na full !!) kobiety.
    • miedzianakonefka To juz z dziesiąty... 07.08.08, 17:17
      Się kurde chwast pleni gorzej niż Barszcz Sosnkowskiego.

      Alleluja i do przodu...
      • miedzianakonefka Wyjaśnienie. 07.08.08, 17:24
        Jak nie baba co jej mąż nie pozwala na antykoncepcje bo katolik to znowu chłop
        co wpadł i nie wie jak do aborcji przekonać, ściema wyłazi jak koszula z
        przykrótkich gaci.

        Alleluja i do przodu...
    • eeela Re: Zdarza się... 07.08.08, 17:17
      > Jestem zwolennikiem aborcji - szczególnie w takiej sytuacji jak
      > nasza. Uważam to za jedyne słuszne rozwiązanie. Sam jestem wpadką
      > dla moich rodziców i szczerze mówię, że wolałbym aby przerwali
      ciążę
      > ze mną.

      Bardzo smutne to, co piszesz. Czyzbys byl az tak niezadowolony ze
      swojego zycia?

      Nie mozna zmuszac kobiety do aborcji. To musi byc jej decyzja. W
      twojej gestii zostaje, czy chcesz angazowac sie w wychowywanie tego
      dziecka, czy nie.

      > Tak, wiem że każdorazowo podejmując decyzję o współżyciu
      powinienem
      > akceptować fakt że może dojść do poczęcia. Ale w takim razie
      powinno
      > się taką nieplanowaną ciążę przerywać jak najszybciej. W końcu
      > stosowanie antykoncepcji wyklucza nastawienie pro-prokreacyjne.


      Nie mozna zmuszac kobiety do usuwania ciazy, jezeli ona czuje, ze
      nie chce/nie jest w stanie tego zrobic. Podejmujac wspolzycie ZAWSZE
      trzeba miec na wzgledzie to, ze nie wynaleziono jeszcze
      stuprocentowo pewnej antykoncepcji.

      > Zostać z nią czy odejść? Zmieniam zdanie kilka razy dziennie.

      Osobiscie wydaje mi sie, ze bez sensu byloby wiazanie sie z matka
      twojego dziecka. Dziecka sie nie wyrzekniesz i nawet jesli nie
      zechcesz miec zadnego kontaktu z nim, to bedzie spoczywac na tobie
      prawna odpowiedzialnosc - chyba ze uzgodnisz z matka dziecka, ze
      chcesz zrzec sie praw ojcowskich. Musisz miec jednakze na wzgledzie
      to, ze ona sie na to nie zgodzi, jezeli nie czuje sie gotowa poniesc
      sama wszystkich konsekwencji posiadania dziecka. Mozesz byc pozwany
      o alimenty.

      Jezeli czujesz taka ogromna niechec do zycia rodzinnego i ojcowania
      dzieciom, a na domiar wszystkiego nie ma miedzy toba a matka twojego
      dziecka specjalnej wiezi emocjonalnej, to moim zdaniem nie ma
      najmniejszego sensu wiazac sie na stale. Jedyne, co sie od ciebie
      prawnie nalezy, to wsparcie finansowe (alimenty). Do niczego wiecej
      nikt nie moze cie zmusic.
      • ahuman Re: Zdarza się... 07.08.08, 17:31
        eeela napisała:

        > > Jestem zwolennikiem aborcji - szczególnie w takiej sytuacji jak
        > > nasza. Uważam to za jedyne słuszne rozwiązanie. Sam jestem wpadką
        > > dla moich rodziców i szczerze mówię, że wolałbym aby przerwali
        > ciążę
        > > ze mną.
        >
        > Bardzo smutne to, co piszesz. Czyzbys byl az tak niezadowolony ze
        > swojego zycia?

        Nie tyle z mojego (choć mogło być lepsze ;) ) ile z ich życia. Mam po prostu negatywny przykład. Jeśli bym się nie urodził to dla mnie nie miało by to żadnego znaczenia, a dla nich mogło by oznaczać zmianę na lepsze. Sumarycznie ilość szczęśliwych ludzi prawdopodobnie by się wtedy zwiększyła.


        > Nie mozna zmuszac kobiety do usuwania ciazy, jezeli ona czuje, ze
        > nie chce/nie jest w stanie tego zrobic.
        Ja jej nie zmuszam, nie namawiam, ale musiałem zadać pytanie czy chce urodzić.

        Zło się stało. Po prostu szukam teraz rozwiązania minimalizującego negatywne skutki dla całej naszej trójki.
        • glamourous Re: Zdarza się... 07.08.08, 17:59
          ahuman napisał:


          > Zło się stało. Po prostu szukam teraz rozwiązania minimalizującego
          negatywne sk
          > utki dla całej naszej trójki.


          Moze nie tyle "zlo", ile niepozadana i nieprzewidziana okolicznosc.
          Rowniez uwazam, ze nie ma co sie zmuszac do zwiazku "bo dziecko"
          Zreszta takie heroiczne poswiecenia i rezygnacje z siebie nie leza
          chyba w Twojej naturze. Zreszta, jak wynika chocby z historii
          Koneffki nie bardzo chyba uszczesliwiaja kogokolwiek ;-)

          Zamiast jednak kierowac sie roznorakimi a priori, z gory zakladac
          niepowodzenie i odchodzic juz teraz w sina dal, sprobuj chociaz
          zobaczyc jak to bedzie, kiedy to dziecko juz sie pojawi. Przekonaj
          sie sam co do swoich odczuc na podstawie konkretow, a nie
          domniemywan w stylu "skoro mam wstret do cudzych dzieci, wiec do
          swojego tez sie nie przekonam".

          Nie namawiam wiec oczywiscie do rezygnacji z siebie, z wlasnych
          przekonan w imie wymuszonej odpowiedzialnosci rodem z zamierzchlej
          epoki. Bycia z matka dziecka - jesli nie ma milosci i nie czujesz
          bluesa - w zadnym wypadku nie doradzam.
    • krissdevalnor100 Re: Zdarza się... 07.08.08, 17:56
      Wiem, ze nie o to pytasz, ale nie masz potrzeby przetrawienia
      własnych problemów? Nie wyglądasz mi na typ co to "tak se nie lubię
      dzieci, bo mi tak wygodnie", tylko raczej na nieźle pocharataną
      osobowość i po tym co napisałeś- rodzice wyjeżdżają na plan
      pierwszy. Jak nie terapia to chociaż jakieś ksiażki osobiste
      przemyślenia?
      Sama jestem wpadka ale nigdy by mi we łbie nei postało, że mogli
      mnie wyskrobać i to by było wiekie szczęscie. A zwiazku nigy im sie
      stworzyc nie udało, więc teoretycznie mogłabym mieć takie wnioski.
      Zamiast wniosków mam rodzinę a w niej adekwatnie do mnie
      pocharatanego meża i dwoje zdrowych na umyśle dzieci.

      Powiem tak: jak nie chcesz- TO JEJ TO POWIEDZ. Nic gorszego jak
      zmuszanie się dla wyimaginowanych korzysci (czyich??????)
      i "odpowiedzilności". Chcesz znikać- znikaj jak najszybciej. Nie
      odmieni Ci sie spojrzenie na dzieci od zmuszania sie do dzieci. To
      napewno nie. Piszesz też, że kompletnie nie zależy Ci na tej
      dziewczynie. No to przecież nei będziesz z nią mieszkał na siłę. A
      moze jednak coś Cie w niej pociagało poza, wybacz, posiadaniem
      vaginy?

      Co do aborcji, to, jak 15 razy napisano, jest karalna. Poza tym
      przeciętnie wrazliwa osoba rozumie, ze jest to jedna z
      najdelikatniejszych kwestii a sama skrobanka jest, delikatnie
      mówiąc, poważnym zabiegiem na czyimś ciele- więc stroić fochy, że
      kobieta nie chce sie skrobać, to NAPRAWDE przegięcie. Piszę to ja,
      zwolennik pro-choice, z podkreśleniem słowa WYBÓR, czyli naciski w
      obie strony są dla mnie nie do przyjęcia.

      Musisz się zdecydowac, bo czas działa na niekorzyść wszystkich, i
      Twoja i tej biednej cieżarnej również.

    • sunflower30 Re: Zdarza się... 07.08.08, 18:38
      Ahuman.... dawno nie czytałam smutniejszego i bardziej
      przerażającego jednocześnie wpisu. W pierwszym momencie po
      przeczytaniu byłam zła, że są na świecie tak bezwzględni i okrutni
      mężczyźni. Dlatego przeczytałam jeszcze raz i wiesz co.....zmieniłam
      zdanie. Masz cholerny problem, trochę jak z tragedii greckiej, jak
      byś nie postapił, to będzie źle. Problem z gatunku tych, co to nie
      da sie ich zamknąc, czy rozwiązać radykalnym cięciem, bo i tak
      pozostanie na całe życie. Dlatego nie mam zamiaru ci dowalać, ani
      krytykować twojej postawy.

      Zdałam sobie sprawę, jakie życie potrafi być czasami
      niesprawiedliwe, wiem ze to nic odkrywczego, co piszę, ale patrząc
      ze swojej strony, powiem ci tylko tyle, że oddałabym WSZYSTKO, żeby
      być matką, nawet samotnie wychowującą dziecko. Ludzie czasami niebo
      i ziemię poruszaja, aby je mieć, a ktos inny po prostu wpada i ma
      problem. Życie.
      To było tak BTW, oczywiście ;-))))

      Teraz rady. Rozumiem, że z ową kobieta nic cie nie łączy, nawet
      sympatia, spotykaliście sie tylko na seks. Zdarza się, układ to
      układ. Tylko widzisz.... kobiety baaaaardzo rzadko przez "układ"
      rozumieja to samo, co mężczyźni. Podczas gdy dla mężczyzn seks od
      czasu do czasu dla umilenia sobie życia, albo choćby dla
      rozładowania napięcia, to dość częste zjawisko, o tyle dla kobiet
      seks od czasu do czasu z tym samym mężczyzną zwykle bywa próba
      budowania relacji lub związku.
      Kobieta może przespać sie z mężczyzną dla fanu, na chłodno, raz,
      może dwa, ale to wszystko. Natomiast takie, jak to napisałeś
      spotykanie Zazwyczaj po to żeby nie siedzieć samotnie w domach,
      wypić butelkę
      > wina, obejrzeć film. - kobiety interpretują zupełnie inaczej.
      Liczą na coś wiecej oprócz seksu, bo angażują sie emocjonalnie.
      Wydaje mi sie, że twoja znajoma dokonała własnie takkiej
      nadinterpretacji waszej relacji i byc może miała nadzieję, że kiedyś
      narodzi sie z tego cos wiecej.

      W takich okolicznościach wpadka "zaplanowana" przez kobietę po 30-
      tce, wcale by mnie nie zdziwiła. Takie zachowania nie leżą w naturze
      20-latek, które maja sporo czasu na wybór odpowiedniego partnera
      zyciowego i ojca ich dzieci. Kiedy kobieta ma 30+ ma ograniczony
      wybór oraz czas na prokreację. Więc jesli ona dokonała takiego
      wyboru za was i zwyczajnie "pomogła" temu dziecku sie począć, znając
      równocześnie twoje nastawienie do dzieci i do niej samej, uważam, że
      masz prawo odejść. Ale nie kiedyś tam, kiedy dziecko będzie miało
      miesiąc, rok, czy 10 lat. Jesli masz odejść, to zrób to teraz, przed
      jego narodzeniem.
      Wiesz dlaczego w takim momencie ???? Piszesz, ze twoja znajoma jest
      w ostatnich miesiącach ciązy i potrzebuje twojej pomocy. To prawda,
      ale tej pomocy będzie potrzebowała jeszcze bardziej, kiedy dziecko
      będzie na świecie. I nie mam tu na mysli wyłącznie pomocy
      finansowej. Dlatego powtarzam, jesli masz odejść, zrób to teraz. Ale
      odejdź zamykając za sobą wszystkie drzwi, tzn. zrzeknij sie praw
      rodzicielskich i absolutnie nie utrzymuj z ta kobieta kontaktów.
      Żadnych.

      Jesli natomiast postanowisz zostać, to musisz obiecać sobie, że tej
      decyzji nigdy nie będziesz żałował i obarczał nią swoja partnerkę
      lub dziecko. Bo czas na podjęcie decyzji masz teraz!

      Odpowiedzialność. w twoim wypadku odpowiedzialność wcale nie musi
      oznaczać podjecia sie ojcostwa. Odpowiedzialność jest wtedy, gdy
      działamy zgodnie z sobą, z tym co czujemy, a nie tak, jak wypada,
      albo jak powinnismy sie zachowac. Ty najlepiej znasz siebie i tak,
      jak napisałeś, twoje dziecko będzie istniało, ale ty nie musisz być
      ojcem, jesli tego nie chcesz i wiesz, że nigdy nie zechcesz.

      I jeszcze jedno, czy uda wam sie stworzyc związek..... podobnie jak
      ty, szczerze watpię. Nie widzę krzty na to szansy. Nie mówie, żeby
      nieodłącznym elementem związku była miłość, ale chociaz sympatia,
      nić porozumienia i to musza czuc obie strony. A w twoim przypadku
      powyższe elementy wystepują u twojej partnerki, a u ciebie jest co
      najwyżej złość, poczucie bycia oszukanym.

      Dlatego tez daj szanse tej kobiecie i jej dziecku na życie u boku
      mężczyzny, dla którego będą oni ważni. Będzie to mozliwe jedynie
      wtedy, gdy usuniesz sie z ich życia definitywnie.

      P.S. definitywnie z życia dziecka jednak nie znikniesz nigdy.
      Pozdrawiam.
      • kaszmir74 Re: Zdarza się... 07.08.08, 19:50
        Ciekawe czy dziecko w przyszlosci bedzie na tyle zadowolone z
        Ciebie,ze poda Ci szklanke wody na starosc?Nie dziecka nalezy
        zalowac tylko Ciebie.
        • eeela Re: Zdarza się... 07.08.08, 22:08
          Co wy wszyscy z tą szklanką wody? Czasy, w których posiadanie dzieci było
          inwestycją na starość, minęły. Oczywiście, można wychować dzieci w ten sposób,
          by zostały najbliższymi przyjaciółmi, na których zawsze można polegać, ale nie
          sądzę, aby dało się to osiągnąć, traktując je jako inwestycję, która ma się
          zwrócić w postaci mitycznej szklanki wody.
          • woman-in-love Re: Zdarza się... 07.08.08, 22:14
            lepiej nie stwarzaj kobiecie złudzeń, z pewnością nie będzie mogła na ciebie
            liczyć. Szkoda tylko że reprodukujesz swoje mięczakowate geny.
    • wellaa Re: Zdarza się... 08.08.08, 00:04
      już po samym tytule Twojego wpisu można wyprowadzić wniosek jaki masz stosunek
      do tego, co Ci sie "wydarzyło". No cóż, nie stawia Cię to w dobrym świetle,
      przynajmniej w moich oczach. Bo zdarzyć to sie może wypadek na drodze a nie
      poczęcie dziecka w wieku ponad 30 lat. Wydajesz mi się facetem, który powinien
      wiedzieć, co się może stać, kiedy dwoje ludzi uprawia ze sobą sex, ba, Ty nawet
      miałeś tego świadomość, jak sam piszesz. Każdy wie, jak Ty sam, ze nie ma 100%
      antykoncepcji, więc dlaczego zanim zdecydowałeś sie na ten sporadyczny sex, bez
      zobowiązań, cokolwiek to znaczy nie przemyślałeś sobie opcji po tzw. ZDARZENIU.
      Ja Ci nie powiem, co masz zrobić, nie powinieneś też liczyć na odpowiedź nikogo
      z piszących, tylko sam podjąć decyzję. Nas nie pytałeś, czy chodzić do łóżka z
      dziewczyną do której nic nie czujesz. A
      Ale z takimi założeniami jak miałeś co do dzieci, nie powinieneś nigdy z żadną
      z kobiet uprawiać sexu. Bo widzisz, jakbyś uprawiał sex dla miłości, to właśnie
      oczekiwałbyś owocu tej miłości i byłbyś Ty i ona najszczęśliwszą osobą na
      świecie. A tak macie efekt ZDARZENIA. Nie zazdroszczę Wam i wszystkim tym, co
      życie oddaliby za taki problem jak Twój.
      Jak go rozwiążesz, Twoja sprawa, Twojego sumienia, odpowiedzialności, za siebie,
      nią i dziecko, których Ty nie umiesz pogodzić. A powinieneś.
      Jedno tylko Ci napiszę, nigdy nie ma dobrego czasu na dzieci, one nie pytają,
      czy mają przyjść na świat teraz czy potem, są dzieci, które chcą się nigdy nie
      urodzić tak jak Ty, i tylko im współczuć.
      Jak Cię wreszcie weźmie na dzieci, o ile to sie stanie, po tym jak pewnie
      będziesz miał już samochód, dom i znajdziesz kobietę, z którą pójdziesz do łóżka
      z Miłości to obyś był jeszcze w stanie te dzieci mieć.
      Przed Tobą wielki egzamin, zdajesz go sam, nie wiem w którym terminie i z jaką
      oceną, sam się na niego zapisałeś a teraz tylko nadszedł jego czas.

      Tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono..... to mi teraz przyszło do głowy

      • wiek_chrystusowy Re: Zdarza się... 08.08.08, 12:40
        > Ale z takimi założeniami jak miałeś co do dzieci, nie powinieneś nigdy z żadną
        > z kobiet uprawiać sexu. Bo widzisz, jakbyś uprawiał sex dla miłości, to właśnie
        > oczekiwałbyś owocu tej miłości

        moherowa propaganda :P
        przyjmij do wiadomosci, ze mozna kochac, kochac sie z kims kogo sie kocha i nie
        miec najmniejszej ochoty na zadne owoce tych czynosci w postaci
        bachorow/fasolek/innego dziadostwa.
        • kachna79 Re: Zdarza się... 08.08.08, 12:47
          przyjmij do wiadomości, że jak sie uprawia seks to można zajść w
          ciążę - ta świadomość powinna wynikać z wiedzy o
          antykoncepcji.Dojrzały człowiek ma tego świadomość i przynajmniej w
          teorii powinien być przygotowany (chociaż mentalnie) na taką
          okoliczność.

          > bachorow/fasolek/innego dziadostwa.
          Może lepiej mi nie odpisuj...
          • wiek_chrystusowy Re: Zdarza się... 08.08.08, 13:02
            To jest myslenie zyczeniowe. Mezczyzni powinni byc kulturalni, opiekunczy,
            przystojni, kobiety powinny byc piekne i umiec gotowac, politycy powinni byc
            madrzy, lekarze powinni byc wyksztalceni. Co to ma do rzeczywistosci? Niewiele.
            Ale olac reszte, skupmy sie na jedynym niedoskonalym mezczyznie, ktory nie
            chcial miec dzieci. Nie chcial, wiec zdaniem wellii powinien przezyc zycie w
            celibacie.
            Jezeli sie pod tym podpisujesz moje gratulacje i to ty do mnie nie odpisuj.
        • kalina1970 Re: Zdarza się... 08.08.08, 13:03
          Szkoda,ze twoja matka nie wyszla z takiego samego zalozenia jak
          ty,wtedy o jednego dziada byloby mniej
          • wiek_chrystusowy Re: Zdarza się... 08.08.08, 13:17
            :)))))))
            • woman-in-love Re: Zdarza się... 08.08.08, 14:51
              jak się tak bardzo nie chce dziecka, to sie go nie robi. Gume się
              zakłada.
              • wiek_chrystusowy Re: Zdarza się... 08.08.08, 14:59
                zgadzam sie calkowicie.
              • ahuman Re: Zdarza się... 08.08.08, 15:56
                woman-in-love napisała:

                > jak się tak bardzo nie chce dziecka, to sie go nie robi. Gume się
                > zakłada.

                Oczywiście. Bo ma 100% skuteczności.

                A jeżeli guma zawiedzie to należało stosować pigułki. Albo pigułki i gumę. I
                spiralkę. A dla pewności jeszcze stosunek przerywany i w ogóle sex tylko w dni
                niepłodne.

                Rozumiem że wy wszyscy stosujecie zawsze po kilka środków antykoncepcyjnych na
                raz...
                • misssaigon Re: Zdarza się... 08.08.08, 16:00
                  znamy cene ryzyka - ludzie dorosli tak maja :))
                • julka1800 Re: Zdarza się... 08.08.08, 16:56
                  Nie my nie stosujemy po kilka srodków na raz, ale tez poczecie
                  dziecka nie jest dla nas tym czym dla Ciebie - TRAGEDIĄ i końcem
                  swiata
    • fatty-jou Re: Zdarza się... 08.08.08, 00:19
      Musisz byc bardzo nieszczesliwym czlowiekiem, ale nie Ciebie mi zal,
      tylko Twojego nienarodzonego Dziecka.
    • gacusia1 Re: Zdarza się... 08.08.08, 00:41
      Matka Twojego dziecka niepotrzebnie robi sobie nadzieje.Ty sie nie
      zmienisz a juz na pewno nie zmienisz stosunku do NIEJ.Nie pokochasz
      nagle,nie zauroczy Cie niczym a tym bardziej nie
      kobiecoscia "pociazowa".
      W/g mnie nierozsadne byloby tworzenie zwiazku. Trudno powiedziec,jak
      zareagujesz na widok Twojego dziecka-czlowieka z Twojej krwi i kosci.
      Mysle,ze nie ma co liczyc na milosc od pierwszego
      wejrzenia.Jedyne,co prawdopodobne to zwykly szacunek do potomka i
      jego matki.Pomoc finansowa i pewnie to wszystko.
      No ale.... "nigdy nie mow NIGDY"... Decyzja nalezy do Ciebie,Ahuman!
    • kachna79 Re: Zdarza się... 08.08.08, 07:35
      Kurcze dzieci powinni płodzić faceci z jajami, a nie mięczaki o
      rozhuśtanych emocjach. Może ta sytuacja to okazja żeby stac sie
      mężczyzną - czas pokaże... Szkoda, że ten Twój "eksperyment" odbije
      się na dziecku - tym razem mam na myśli nienarodzone dziecko, a nie
      Ciebie.
      • avide Re: Zdarza się... 08.08.08, 21:59
        Chciałbym tylko delikatnie zauważyć, iż każdy z nas został poczęty przez z
        faceta z jajami ;-)))))))))))), przynajmniej tymi w spodniach ;-))), bo z tymi
        "drugimi" to faktycznie... różnie bywa ;-))).
        • kachna79 Re: Zdarza się... 11.08.08, 08:57
          Pisząc o jajach miałam na myśli te "drugie", a do zapłodnienia
          wystarczą jądra:)
    • ahuman Re: Zdarza się... 08.08.08, 12:19
      Dziękuję wszystkim którzy się wypowiedzieli. Tego właśnie potrzebowałem - różnych punktów widzenia i spojrzenia zupełnie z zewnątrz. Kopniak z jednej strony, pogarda z drugiej, z trzeciej kilka spokojnych w tonie, choć prezentujących różny pogląd na zaistniałą sytuację i możliwe dalsze działania, wypowiedzi.

      Pomocny materiał do określenia się.

      Pozdrawiam wszystkich. I obyście zawsze wiedzieli co robicie i co zrobicie z konsekwencjami.
    • avide życie..... 08.08.08, 22:13
      Mówcie co chcecie ale to życie jest popieprzone na maxa i kurewsko niesprawiedliwe.
      Ludzie z antykoncepcją którzy nie chcą mieć nic wspólnego z potomstwem zostają nim obdarowani a inni walczą o to z całych sił i często zostają odesłani z kwitkiem. Matka natura lubi sobie z nas drwić, nie ma co.

      W pewnym sensie to niesamowite jak niektóre geny mają pęd do powielania. Nic ich nie powstrzyma przed rozmnożeniem.

      Osobiście uważam, że w ojcostwo zostałeś wmanewrowany. Łykanie pigułek wcale nie oznacza bezpieczeństwa bo np. Twoja pani mogła "pomylić" pigułki antykoncepcyjne z np "folikiem" ;-))). To pigułki i to pigułki. Jak się pytałeś to opowiadała, że bierze i ... hehehe tutaj najlepsze... nie kłamała ;-)))))).

      Franek do Marysi: "Kochanie wzięłaś pigułkę"
      Marysia do nieświadomego Franka "Oczywiście że wzięłam" po czym wszyscy widzieli poza Frankiem ten błysk w oku i szyderczy uśmiech ;-)))).

      Pamiętaj, że czasami dziecko to zupełnie niezła inwestycja finansowa na dłuuuugie lata.
      Tak troche okiem cnika.

      Poz atym co dalej.

      Jestem zdania że jak już dałeś się wobić w dziecko to chociaż daj szanse. Podzielam tutaj zdanie Glam. Obce geny często odstraszają. Własne ... potrafią człowieka nieźle urobić. Przy odrobinie szczęścia kto wie, kto wie... może okażesz się lepszym ojcem niż ci się wydaje. Odejść zawsze zdążysz. Myślę że twoja kobieta chciała mieć dziecko. Może jesteś nieźle sytuowany, to i stwierdzała, że najwyżej jak sobie pójdziesz to przynajmniej finansowo nie będzie ciężko. Motywacji mogła mieć milion. Nie ważne.

      Seks był fajny. Kobieta nie głupia bo z nią jednak jakoś byłeś. Zostać poczekaj i zobacz. Jak pierwsze pół roku - rok Cię wykończą zwiniesz manatki i odejdziesz w siną dal.

      Takie moje zdanie.

      Nie pozdrawiam.
      Avide


      PS Czy wspominałem już, że życie jest KUREWSKO niesprawiedliwe ?????
      • kalina1970 Re: życie..... 08.08.08, 22:52
        A dlaczego Ty uwazasz,ze kobieta wrobila go w to dziecka...musialaby
        byc niespelna rozumu,zeby to zrobic:),a o to jej nie podejrzewam.I
        nastepna rzecz...radzisz panu,okres probny przez pol roku,dziecko to
        nie praca na okres probny,ktora albo sie chce albo nie.DZIECKO to
        zobowiazanie na cale zycie,dobrze by bylo o tym pamietac,zanim
        zacznie sie cwiczyc pewne miesnie.
      • murakami2 Re: życie..... 08.08.08, 23:13
        Avide, starasz się zawsze być obiektywny, ale solidarność plemników zwyciężyła w
        Tobie, jak sądzę. Wmanewrowany czy nie, po jakiego grzyba to przesądzać, co to
        da w tej sytuacji? Doprawdy, jakiś pierwotny męski lęk przed uwięzieniem przez
        ciebie przemawia, czy co? Niby czemu facetowi, który nie chce mieć dzieci tak
        histerycznie, miano by robić tak "okrutną" rzecz? (trochę śmiać mi się też chce,
        bo faceci ciągle myślą, że dla kobiety decyzja o macierzyństwie to łatwizna i
        duża część z nich tylko czyha na odpowiednie plemniki, żeby sobie zapewnić
        ciążę, poród i dożywotni przypływ gotówki).


        > Seks był fajny. Kobieta nie głupia bo z nią jednak jakoś byłeś. Zostać poczekaj
        > i zobacz. Jak pierwsze pół roku - rok Cię wykończą zwiniesz manatki i odejdzie
        > sz w siną dal.

        Wiesz co, zamiast dawać takie cyniczne rady, może pomyśl chwilę, co prowokujesz.
        Przypuśćmy, że facet zostanie. Wykończą go? A co to jest, dwójka potworów? Czy
        ona i dziecko zmuszają go do pozostania? Czy on jest aż tak cenną osobistością,
        że należy rozpatrzyć, co jest mu wygodniejsze i czy ona go nie wykańcza? A może
        on ją będzie wykańczał swoją histeryczną i hamletyczną postawą (odejść, nie
        odejść? w co ja się biedny wkopałem?)

        Mam nadzieję, że pisałeś ironicznie i nie rzuciłeś nam tu w twarz swoich męskich
        widzimisię. Pozdrawiam :)
      • krissdevalnor100 Re: życie..... 10.08.08, 22:23
        Kompletnie się nie zgadzam. Zakładanie rodziny to nie jazda testowa,
        to jest od pierwszego dnia na serio i później przez wszystkie
        następne. Jak pan spłynie z prądem w dniu dzisiejszym, to pozostawi
        mniej lub bardziej zmartwioną cieżarną, które, co tu dużo gadać:
        doskonale liczyła i liczy się z takim scenariuszem (sądząc z opisu).
        Może ma nadzieję na COŚ, ale w szoku nie będzie. Natomiast jak się
        autor za rok czy dwa zdecyduje zakończyć próbę i wtedy zniknie, to
        niech sie znajdzie ten geniusz, który wytłumaczy małemu dziecku, że
        tatuńcio był z nim na próbę i właśnie orzekł, że próba wypadła
        niepomyślnie (!!!)
        To jakaś masakra. Złamie dziecku serce i podepcze podstawy, na
        których dzieci budują swój pogląd na życie.
        Równie kiepsko będzie, jak odmieni mu się nawet pogląd na dziecko
        (wątpliwe ale możliwe) ale się nie odmieni na MATKĘ dziecka. I wtedy
        co? Lodowaty zwiazek "dla dobra dziecka" aż ono samo kiedyś nakryje
        matke lub ojca z kochanką/kiem.
        Protestuję więc. Uważam, że namyślać i zastanawiać można sie z
        daleka.

        Co do tzw wrobienia, to niewiele wskazuje na to, aby laska
        koniecznie chciała go złowić. Wszak nie spostrzegł, żeby sie na
        niego okrakiem rzucała. Teraz sie do niego garnie- naturalne, jest z
        nim w ciąży i ma pietra, szuka wsparcia. Mooooożeeee, ewentualnie,
        jeśli chciała "zjaść" to poprostu ze wzgledu na wiek i brak innego
        kandydata (ten znany, zdrowy itp). Trzeba jednakowoż pamiętać, że
        wielka skuteczność tabletek to też mit. W tych kilku promilach
        mieści się niemało ciąż, bo promil dotyczy JEDNEGO cyklu. Mnozymy
        przez odpowiednia ilość w ciągu kilu lat. Poza tym promile są wtedy,
        kiedy wszystko przebiega 100% prawidłowo. Wyjazdy, stresy, zmiany
        diety, choroby, w szczególności zatrucia i biegunki, inne leki i
        trzysta innych rzeczy może obniżyć skuteczność tabletek lub wręcz
        je "unieszkodliwić". Znam też osobiście dzieci "tabletkowe" w
        liczbie większej niż 1:)))
        • agatjka beznadjzieja jak moja 11.08.08, 00:15
          to samo mam
          tylko, ze jaj uz 3 latra po narodzinach i jestme nia

          nie zdecydowałam sie na skrobankę..bo nie mogłam i w tym pieprzonym kraju jest o
          to trudno.. normalna rzeźnia.. wiec nie chciałam zeby ktos mnie dotykał..
          skorbal itp-chore, nie? tylko dlatego-z powodwo egoistycznych nie poszłam.. bo
          moim zdaniem: dziecko jakos by to zniosło, ja gorzej..
          potem żałowałam
          zaluje jeszcze dzisiaj

          moze jak zobaczysz dziecko, podobno na facetów to dizala

          u mnie nie działało-nie dotykałam do dziecka, brzydziłam sie, nie mogla patrzeć
          na brzuch itp................

          z perspektywy czasu pytam: jak mogłam?
          co z tego ,ze pytam, jak znów byłoby to samo, gdyby sie przytrafiło

          bo ja dzieci nie chce

          trzyma to w kupie ojciec dziecka, bo ja juz dawno bym od tego zwiała..

    • agatjka a to jest cytat, tego co czulam jeszcze po ciazy.. 11.08.08, 00:18
      '''''Minęło już kilka miesięcy, zbliża się poród. Ona potrzebuje coraz
      więcej pomocy. Staram się, ale coraz gorzej śpię, chodzę wkurzony,
      coraz bardziej


      męczy mnie beznadziejność sytuacji do jakiej
      dopuściłem.''''''''''''''''''''''
    • panna08 Re: Zdarza się... 11.08.08, 10:25
      nie bardzo rozumiem, czego ty chcesz? chcesz od niej odejść,
      przecież pisałeś,że nawet nie byliście według ciebie razem?! naciska
      cie ktoś na ślub? szukasz potwierdzenia, aby móc więcej sie z nią
      nie widywać? jakby nie było tego dziecka, bylibyście razem dalej?
      Według mnie sam nie wiesz czego chcesz...Sa związki, gdzie ludzie
      nie mieszkają ze sobą a mają wspólne dziecko, utrzymują kontakt ze
      względu na nie, czasami po jakimś czasie jest im ze sobą jednak
      dobrze a czasami pozostaje kontakt z dzieckiem, a czasami oczywiście
      nie ma nawet kontaktu z dzieckiem. Jeśli uznasz dziecko masz
      względem niego obowiazki chociazby finansowe, jeśli go nie uznasz,
      może twoja partnerka będzie chciała to zrobić sądownie, udowodni ci
      ojcostwo i i tak będziesz ojcem...tego nie cofniesz, więc pomyśl
      czego chcesz...
      ja uważam, że na razie jesteś strasznie pokręcony, bo spotkało cie
      coś czego nie planowałes i się miotasz strasznie...wyłącz na razie
      analizę. Nie mieszkasz z nią, powiedz jej na czym stoi, będzie jej
      ciężko, ale będzie chociaz wiedziała, czego się po tobie spodziewać,
      określ co możesz z siebie teraz dać i czekaj... powiedz jej wprost
      że nie wiesz co będzie, dziecko się urodzi i pewnie je uznasz, a co
      dalej czas pokaże, może ci się zmienić widzenie na dzieci na tyle,
      że bedziesz jednak ze swoim chciał mieć chociaż sporadyczny kontakt
      ja widze że się cholernie boisz tej zmiany, bo nagle świat z ciebie
      zakpił... weź sie chłopie w garść, nic jej nie obiecuj, daj tyle ile
      możesz na teraz, nawet jeśli cię to przytłacza, a czas zweryfikuje
      czy bedziesz tylko bankomatowym tatusiem, czy bedzie z tego cos
      więcej... dziecko to jedno, pytanie jakie chcesz miec stosunki z
      jego matką, bo to wbrew pozorom jest dla niej teraz wazniejsze i to
      powinienes jasno okreslic i jej powiedziec... może i ona ci powie,
      czego od ciebie oczekuje i co jest dla niej najwazniejsze...a
      roztrzasanie, czy była to wpadka, czy nie, nie ma najmniejszego
      sensu, bo do niczego nie prowadzi, fakty są takie, że jestes ojcem i
      z tym sie trzeba zmierzyc...
      dzieci to duza zmiana, wiem co mówie, to przewrocenie świata o co
      najmniej 180 stopni, niektorzy do tego nigdy nie dorosna, bo to
      niestety tez umiejetnosc kompromisow...z drugiej jednak strony,
      jedno dziecko to nie tragedia, mozna z tym życ zapewniam cie:) od
      ciebie zalezy jakosc tego zycia i to powinienes okreslic juz teraz,
      a czas i tak wszystko zweryfikuje, na czyją korzyść nie wiadomo...
      patrzac z perspektywy matki dziecka, ważne jest abyś jej powiedział,
      na ile czujesz sie na siłach
      i prosze nie rób tego błędu, nie żeń się ze wzgledu na dziecko i nie
      sprowadzaj się do niej, na to zawsze będzie czas...
      pozdrawiam ciepłóo i życze mądrych i dobrych decyzji
    • lonely_one Re: Zdarza się... 11.08.08, 10:47
      Zesz ty ... a ja 3 lata seks przrywany bez zabezpieczen i nic :)
    • claudel6 Re: Zdarza się... 11.08.08, 17:03
      sluchaj, kazdy tu ma swoje zdanie, czy ona Cie wrobila czy nie - mysle, ze tak
      naprawde to Ty to najlepiej wiesz, Ty ja znasz, Ty z nia rozmawiasz i ja
      obserwujesz. nie jest prawda, ze musialaby upasc na glowe, by celowo zajsc w
      ciaze, jak tu ktos napisal. oczywiscie, ze nie - wystarczy, ze sobie tak -
      bardziej emocjonalnie, niz racjonalnie - wykombinowala, ze to dobry sposob na
      zalatwienie 2 w 1. dziecka i "meza".
      ale niewazne, ciaza jest.
      jaka jest teraz sytuacja - mieszkacie razem? czy ona pracuje? rozmawiales z nia
      - zdecydowala, ze chce miec dziecko wbrew Twojej woli - czy ma plan na jego
      utrzymanie jego i siebie? Ty bedziesz placil alimenty przeciez tylko na dziecko,
      nie na nia.
      a moze ona zaklada, ze Ty nie odejdziesz, ze nie odwazysz sie i ze bedzie miala
      sponsora?
      nie powinna tak zakladac. moim zdaniem musisz z nia byc szczery - nie chciales
      dziecka, nie chcesz nia byc. niech ona majac te informacje tez podejmie jakies
      dorosle decyzje - np. na temat tego, jak sobie wyobraza swoje dalsze zycie jako
      samotnej matki.
      a, i co do Twojej winy - imho jak dwoje doroslych uczciwych ludzi, decyduje sie
      na jedna w miare pewna metode antykoncepcji, to zakladaja, ze ona zadziala.
      trudno tu mowic o nieodpowiedzialnosci czy winie. nie widze powodu, dla ktorego
      mialbys nie ufac partnerce. chyba, ze wszyscy tu gremialnie sie zgodzimy, ze
      kobiety to suki i nigdy, pod zadnym pozorem, nie mozna im ufac, szczegolnie,
      jesli chodzi o prokreacje.
      choc oczywiscie jest prawda, ze zawsze pozostaje ten promil niepewnosci - i jesi
      mezczyzna wspolzyje, to powinien brac pod uwage taka mozliwosc. i nie czuc sie
      pozniej tak, jakby spotkala go najwieksza w zyciu tragedia.
      wiec...sprobuj w tej sytuacji popracowac przede wszystkim nad soba i nad tym
      poczuciem. ale nie eksperymentuj ze zwiazkiem, bo a nuz wyjdzie. jak cos w Tobie
      drgnie, to mozesz, ale nie w takiej sytuacji, gdy wyraznie czujesz tylko zlosc i
      zal. lepiej byc tata dochodzacym (jesli bedziesz chcial byc tym tata ponad
      placenie alimentow) niz bawic sie w nienawidzaca sie pare z dzieckiem u boku.
    • ni24 Re: Zdarza się... 18.08.08, 19:24
      wiesz...nie uwazam sie za najmadrzejsza i wszytsko wiedzaca ale mi to kurcze nie
      wyglada na przypadek!!!!!! wydajesz sie byc milym fajnym facetem...sam napisales
      jestescie po 30...wiec dla kobiety w tym wieku zegar biologiczny nie tyka ale
      pedzi...ja mysle ze poczula ze to juz czas..ba a moze ostania szansa na
      dzidziusia i ...sam mowisz dodatkowo ona chce sprobowac stworzyc zwiazek(moze
      sie zakochala???moze pomyslala ze nikogo juz nie znajdzie)...dla mnie sytuacja
      jest jednoznaczna...
      • kropeczka-b myśl przed a nie po! 18.08.08, 22:06
        Nie wierzę w cudowne „nawrócenie”, zmianę podejścia i inne cud po
        narodzinach dziecka. Avide doradził spróbować, dać sobie szansę może
        z rok, a jak nie to odejść. Ten rok to największa harówka przy
        dziecku, teraz sobie facet nie daje rady a co będzie jak dziecko się
        pojawi? Olśni go? znajdzie w sobie nadprzyrodzone siły? Bzdura!!!
        Będzie dodatkowym balastem dla kobiety. Zostać dla dziecka, a nie
        dlatego, że jest to ta kobieta z którą chce się być to tylko
        odwlekanie rozstania się i marnowania sobie wzajemnie życia.
        Czy za pięć lat będziecie się wzajemnie szanować, wspierać,
        będziecie mieli o czym rozmawiać, czy seks będzie istniał z kobietą,
        która była dla Ciebie przyzwyczajeniem, jak będą zaspakajane jej
        potrzeby, czy będziesz umiał o nie dbać? Czy kobieta niespełniona
        jako żona, jako kobieta będzie szczęśliwa, pogodna?. Teraz ona chce
        mieć TYLKO ojca dla dziecka, ale jak go będzie już miała odezwą się
        inne potrzeby, inne wymagania. Sprostasz im? Czy raczej postarasz
        się o kochankę? Tu nie chodzi tylko o dziecko, ale o waszą
        ewentualną trójkę. Czy masz w ogóle świadomość tego wszystkiego i
        rozumiesz w pełni o czym piszę? Tu nie chodzi tylko czy masz być
        ojcem pod jednym dachem, czy tylko finansowo? Tu chodzi o to, czy
        potrafisz z tą kobieta stworzyć przyszłość dla siebie, dla niej i
        dla dziecka??? Oboje myślicie tylko tym co teraz, a to nie tylko
        teraz się liczy ale później też. Tylko później nie da się cofnąć do
        teraz.
        Jesteś ojcem, od tego nie uciekniesz, ważne jest teraz być dalej nie
        narobił więcej szkód niż do tej pory. Ona i tak będzie cierpieć,
        teraz czy później zapłaci za swoja naiwność. Odejdziesz teraz albo
        za jakiś czas- tego jestem prawie pewna ( choć wolałaby nie mieć
        racji;).Bez więzi uczuć nie dacie nawet dziecku tego co potrzebuje
        najbardziej: miłości rodziców do dziecka i wzoru miłości dwojga
        ludzi.
        Szkody już są, teraz nie rób kolejnych, nie dlatego by z siebie
        zrzucić odpowiedzialność za wychowanie dziecka, ale by w dalszej
        przyszłości bilans szkód nie był większy.
        Życzę dużo siły i mądrości matce Twojego dziecka, Tobie ona jest i
        tak już zbędna. Wybacz szczerość, ale tak uważam.
        Pozdrawiam
        • wiek_chrystusowy Re: myśl przed a nie po! 18.08.08, 22:20
          > Życzę dużo siły i mądrości matce Twojego dziecka, Tobie ona jest i
          > tak już zbędna.

          zgadzalam sie ze wszystkim, az do tego momentu.
          Madrosc bedzie mu bardzo potrzebna, kiedy znajdzie nastepna babe do lozka i
          zdecyduje sie zepchnac na nia cala odpowiedzialnosc za antykoncepcje ;-)
          • kropeczka-b Re: myśl przed a nie po! 18.08.08, 22:44
            wiek_chrystusowy napisał:
            > Życzę dużo siły i mądrości matce Twojego dziecka, Tobie ona jest i
            > tak już zbędna.

            zgadzalam sie ze wszystkim, az do tego momentu.
            Madrosc bedzie mu bardzo potrzebna, kiedy znajdzie nastepna babe do
            lozka i
            zdecyduje sie zepchnac na nia cala odpowiedzialnosc za
            antykoncepcje ;-)
            • m.nikla Re: myśl przed a nie po! 19.08.08, 10:21
              Do autora postu mam tylko jedno zdanie: Szkoda rzeczywiście ,ze Cie nie
              wyskrobali..,..
              • wiek_chrystusowy Re: myśl przed a nie po! 19.08.08, 10:40
                zdanie istotnie wiele wnoszace. Czy jezeli ja napisze: szkoda, ze nie wyskrobali
                m.nikla bede rownie pomocna?
                • krzysztof-lis Re: myśl przed a nie po! 19.08.08, 10:54
                  > Czy jezeli ja napisze: szkoda, ze nie wyskrobali m.nikla bede rownie
                  > pomocna?

                  Nie. Bardziej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka