wwwybredna
09.08.08, 10:06
Mamy kryzys,ciche dni,duzo płaczę.
Uciekam z domu bo jakkolwiek nie sformułowałabym zdania i
jakiejkolwiek intonacji bym nie użyła - zawsze odbiera to jako
złośliwość w stosunku do niego.
Wygląda na to,że również cokolwiek robię to na pewno na złość
jemu.Zjadłam dżem na śniadanie-awantura,bo on ma ochotę.Zepsuł sie
samochód -moja wina,bo na pewno nie patrzyłam na wskaźniki (poszedł
termostat jak isę okazało wiec moja wina zerowa...) itp.itd.
Jestem kłębkiem nerwów i nie wiem jak temu przeciwdziałać.
P.S.Jeżeli sie nie odzywam i po cichu kręcę sie po domu to też na
złość jemu...