Dodaj do ulubionych

co zrobić? proszę o radę :(

10.09.08, 08:47
Tak jak większość z Was, od dłuższego czasu jestem stałą bywalczynią
forum. Czytałam, czytałam, aż w końcu sama postanowiłam coś napisać.

Jestem w związku od 3 lat, mam wspaniałego mężczyznę, z którym
jestem zaręczona. On jest kochany, troskliwy i dobry.
Ale...oczywiście, musi pojawić się jakieś "ale"...
Mój facet rzadko ma ochotę na seks. A ja w końcu do czegoś dochodzi
to trwa to najdłużej 5 minut :( Po naszych zbliżeniach pozostaje
jedynie niesmak i frustracja. Obecnie, szukanie winy w sobie. Wiem,
że jestem atrakcyjną kobietą, podobam się wielu mężczyzną, ale co z
tego?! Może ja już mu się opatrzyłam?
Mój luby parokrotnie oznajmiał chęć wizyty u seksuologa ale
zazwyczaj kończyło się to tylko i wyłącznie na planach...
Boję się, że teraz jest źle, ale co będzie za jakiś czas... Gdy za
niego wyjdę, może urodzę dziecko i co dalej?
Dodam, że oboje mamy po 26 lat, więc teoretycznie nie powinno być
problemu, a jednak jest.
Co robić? Dalej tak żyć? Czy rozpocząć życie od nowa?
Tylko jak :((
Obserwuj wątek
    • bi_chetny Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 09:10
      1. pogodzić się z tym skoro go kochasz. ale z czasem będzie to tobie doskwierać
      coraz mocniej.
      2. spróbować dowiedzieć się w czym problem. jeśli tylko w libido - nie będzie
      lepiej.
      3. zmienić faceta - inaczej wpadniesz w końcu w gorący romans i związek i tak
      się rozpadnie.

      i błagam: mężczyznom a nie mężczyzną !
      • ka.r Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 09:26
        :) mężczyznom, mężczyznom, mężczyznom...

        To chyba jednak libido...

        To chyba nie jest udany związek :(
        • krzysztof-lis Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 09:37
          Jeśli nie jest to udany związek, to o co chodzi? Nad czym się jeszcze zastanawiać?
        • kropeczka-b Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 09:41
          Skoro już na starcie macie problemy, których nie umiecie rozwiązać,
          brak wam zdecydowania, konsekwencji w działaniu, determinacji,
          wspólnego działania, nie wiem czego tam jeszcze, to jak będzie
          później, kiedy pojawią się kolejne kłopoty, problemy?
          Małżeństwo wszystko zmienia, ale nigdy w tę stronę, co sobie
          wyobrażamy;-).
          Moim zdaniem, albo teraz spróbujecie temu zaradzić, albo nie
          jesteście dla siebie, Ty nie działasz na niego. Przyjaźń jest piękna
          ale różni się od miłości, że jest też w niej seks, intymność i ona
          też musi pasować a często przede wszystkim ta intymność musi
          pasować.
          Lepiej stracić trzy lata, niż kolejnych dziesięć. Im dalej w las,
          tym więcej drzew. Samo nigdy nic się nie zmieni, trzeba działania,
          akcji, by była reakcja. Nie oczekuj na cuda, na olśnienie,
          spłynięcie libida na faceta. Musicie działać, dociekać, szukać,
          próbować. Razem!!! A z tego co piszesz, jest to możliwe, bo on chce
          i też widzi problem. Tym bardziej macie szansę to zmienić. A czy się
          uda? Czy chcesz podjąć wyzwanie? Czy podołasz kolejnemu wyzwaniu
          przy boku tego mężczyzny, jeśli temu problemowi nie dajesz rady?
          Zastanów się tak uczciwie przed samą sobą, czy to jest ten którego
          pragniesz na całe życie i albo działaj, walcz o to, albo nie
          marnijcie sobie wzajemnie kolejnych lat.
          Pozdrawiam
      • prosty_facet Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 09:52
        bi_chetny napisał:
        >
        > i błagam: mężczyznom a nie mężczyzną !
        >

        Właśnie że mężczyzną e nie mężczyznom !!!!!!!
        • bi_chetny Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 09:54
          prosty_facet: wiem że jesteś prosty, ale nie osłabiaj mnie :D
          • prosty_facet Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 16:34
            bi_chetny napisał:

            > prosty_facet: wiem że jesteś prosty, ale nie osłabiaj mnie :D

            Może ty jesteś mężczyznom ale ja jestem mężczyzną :-)
            Bez urazy ale mężczyznom, kobietom, butelkom, poszłem, to na wiochach mówiom ;-)
          • prosty_facet Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 16:37
            bi_chetny napisał:

            > prosty_facet: wiem że jesteś prosty, ale nie osłabiaj mnie :D

            Aaaaaa sorki - nie przeczytałem w jakim kontekście to było ;-)

            "podobam się wielu mężczyzną" - tutaj rzeczywiście powinno być "mężczyznom" ;-)
            • bi_chetny Re: co zrobić? proszę o radę :( 11.09.08, 14:12
              a już chciałem odpisać obraźliwie, ale przeczytałem następny post :D
    • loppe Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 09:38

      trudno coś powiedzieć, może zaaplikuj Partnerowi jakiś wstrząs
      seksualny (leczenie elektrowstrząsami, prawda, zmienia chemię
      mózgu), chodzi o jakąs szczególnie wyuzdaną technikę seksualną, taka
      próba pomoże wyjaśnić sytację - może ekstremalnośc przeżycia sprawi
      że się obudzi na na "średnie" pożycie seksualne którego brakuje,
      może ucieknie od Ciebie przerażony
      • ka.r Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 09:45
        Dzięki loppe :-/ Ale chyba nie zależy mi na tym, by ktoś przede mną
        uciekał. I tym bardziej przerażony.
        Dlaczego go nie zostawię? Bo wciąż wierzę, że może coś się zmieni,
        bo go kocham, bo to on każdego dnia wynagradza mi całe zło mojego
        życia... Bo był przy mnie, zarówno w dobrych chwilach, jak i tych
        złych.
        I czy warto marnować to wszystko dla seksu?
        Cholera, już sama nie wiem.
        • loppe Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 09:46
          No właśnie
          • loppe Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 09:48
            nie ma związków doskonałych
        • bi_chetny Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 09:55
          może będę okrutny, ale zawsze możecie zostać przyjaciółmi. zapytam jeszcze - a
          kiedy jest seks, to jak jest ? namiętnie ? drży ziemia ?
          • ka.r Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 10:02
            bi_chetny, nie, nie drży ziemia, niestety.
            Znam na pamięć każdy jego ruch i doskonale wiem co nastąpi po czym,
            taki nasz scenariusz, który nie uległ zmianie od 3 lat :)
            Ale to chyba też moja wina, poddałam się i nie próbuję niczego
            nowego i może właśnie tu jest pies pogrzebany.
            W sumie cały czas obwiniałam jego, że nie jesteśmy dopasowani itp, a
            może to właśnie ja powinnam bardziej się postarać :)
            • bi_chetny Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 10:06
              ka.r napisała:
              jeśli bardzo tobie na nim zależy jako na kochanku, to zaprowadź go na terapię -
              dowiecie się wtedy czegoś o was, i każdy o sobie samym. jeśli on taki po prostu
              jest i nie ma problemów, to niestety chyba nic z tego...
        • songo3000 Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 10:26
          Nieśmiało zauważam, że w związku nie chodzi o to żeby być dla siebie tylko kolegą, kumplem, przyjacielem, mamusią, tatusiem, taksówką czy bankomatem. Prędzej czy później chcemy NAMIĘTNOŚCI...
      • gomory Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 10:38
        Niewiele osob potrafi i co wazniejsze ma chec traktowac partnera
        seksualnymi elektrowstrzasami co jakis czas gdy mu cisnienie spada.
        Jak pokazuje zycie z biegiem lat zaczynaja swoje starania odbierac
        jako wysilek ktory druga strona nie rownowazy odpowiednio. Duzego
        samozaparcia potrzeba na przestrzeni czasu.
        Mam sporo sceptycyzmu do wprowadzania rewolucyjnych przemian. Nie
        kazdy ma odpowiednia doze konsekwencji by tchnely one autentyzmem.
        Jesli maz miesiacami przekonuje zone, ze jest nakryciem tapczanu
        lezacym przed TV to nie odmieni tego jebnieciem piescia w stol i
        dwutygodniowym machaniem sztanga na silowni. Analogicznie zgrzyta
        wciagniecie ponczoch przez zone ktora maz sobie zaklepal pod czapka
        jako kucharke. Jedyny plus z takich dzialan to mozliwosc
        usprawiedliwniea siebie probwalem/lam wszystkiego ;).
        • aandzia43 Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 10:49
          > Jesli maz miesiacami przekonuje zone, ze jest nakryciem tapczanu
          > lezacym przed TV to nie odmieni tego jebnieciem piescia w stol i
          > dwutygodniowym machaniem sztanga na silowni. Analogicznie zgrzyta
          > wciagniecie ponczoch przez zone ktora maz sobie zaklepal pod
          czapka
          > jako kucharke.

          ;-DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
          Nastąpiło zwyczajowe w takiej sytuacji oplucie monitora kawą. Boskie.

          A tak serio, to aby działania takie tchnęły autentyzmem, muszą być
          autentyczne. Tego się nie zagra wystarczająco przekonująco.
          • bi_chetny Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 10:53
            świetnie to ująłeś gomory. i aandzia43 również. jeśli już, musi to być
            autentyczne. przypomniał mi się wątek uwodzenia męża - faktycznie, jeśli przez
            lata nie rozpinania partnerowi rozporka żona/partnerka nie kojarzy się z
            wyuzdaniem, to jak nagle zacznie rozpinać, w głowie rodzi się pytanie: oso hosi ???
            • loppe Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 10:55
              tak musi być autentyczne
              chyba nie ma z tym problemu
              • loppe Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 10:56

                po prostu Partnerka dobierze technikę będacą autentycznym wyrazem
                jej pasji erotycznych, a nie jakieś książkowe włożenie Partnerowi
                wibratora do czeluści
                • murakami2 Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 17:25
                  "do czeluści"...
                  loppe, jesteś w najwyższej formie :)
            • aandzia43 Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 10:58
              faktycznie, jeśli przez
              > lata nie rozpinania partnerowi rozporka żona/partnerka nie kojarzy
              się z
              > wyuzdaniem, to jak nagle zacznie rozpinać, w głowie rodzi się
              pytanie: oso hosi
              > ???
              >

              Rodzi się lek: Dziś sobota, chce ściągnąć ze mnie bieliznę do
              prania? A może chce mi go odgryźć?!
    • kachna79 Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 09:51
      Skoro wyraził chęć wizyty u specjalisty to korzystaj z okacji:) Sama
      umów Was na spotkanie. Oczywiście seksuolog nie doradzi Ci czy wyjść
      za mąż, czy nie, ale rozmowa z fachowcem nie zaszkodzi.
    • femme.fatale1978 Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 11:04
      Czegoś tu nie rozumiem... Piszesz, że twój luby parokrotnie wyraził chęć wizyty u seksuologa, jaki miałby być według niego powód tej wizyty?
      Gdzie wg. niego tkwi problem, który seksuolog miałby rozwiązać?
      Czy on pierwszy wyszedł z tą propozycją, czy raczej uległ twoim prośbom?
      Czy rozmawiacie ze sobą szczerze o wszystkich problemach np: zdrowotnych, intymnych, emocjonalnych itd.?
      • bi_chetny Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 11:09
        może po prostu czuje że coś jest nie tak. a nie widzi nic u siebie - i wtedy
        szacunek, że jest w stanie do tego seksuologa pójść !
    • avide Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 17:40
      Jakiś czas temu dyskutowaliśmy tutaj o męskim libido.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=55792732&a=55792732
      Moim osobistym zdaniem Twój facet z tego co piszesz po prostu tak ma.
      Lubi tak jak lubi i częściej raczej jeśli będzie to tylko jeśli to na nim wymusisz.
      To, że mężczyzna zawsze chce i może jest oczywistym mitem.

      Jeśli seks jest dla Ciebie ważny radził bym BARDZO POWAŻNIE przemyśleć ten związek. Z męskim libido jest tak, że najwyższe jest do 30-35 roku życia. Później zazwyczaj to jednak równia pochyła.
      Śmiem twierdzić, że więcej seksu już raczej nie będzie. Może (co bardzo prawdopodobne) być jeszcze mniej. Po prostu nie trafił Ci się temperamentny facet.

      Chce pójść do seksuologa ? Niech idzie. Jeżeli nie jest chory na jakąś chorobę, hormony ma w normie czy nie przepracowuje się (stres itp.) to znaczy, że to co masz teraz jest jego max-em i więcej nie będzie. Nawet niebieska pigułka nie pomoże, bo ona działa dopiero jak pojawia się ochota a możliwości brak.

      Co do przepracowania i stresu. Naprawdę temperamentny facet nawet wtedy ma ochotę bo jest to jego sposób odreagowania. Tyle, że ten sport trzeba naprawdę lubić.

      Opcja ukrytej choroby. Obniżone libido często jest jedną z pierwszych oznak przewlekłych chorób jak np. cukrzyca.

      Tyle, że Twój facet zdaje się od zawsze tak miał ???
      Myślę że jest to bardzo małe prawdopodobieństwo, że seksuolog coś wskóra, choć na pewno warto go odwiedzić.

      Przemyśl to wszystko bardzo dokładnie. Facetowi raczej libido nie rośnie jak np. kobiecie po magicznej 30-stce czy 40-stce czy np, po ciąży. W tym temacie jesteśmy przewidywalni. I praktycznie pomijając okres różowych okularów czyli pierwsze max 2 lata (zazwyczaj dużo szybciej) masz jak na dłoni jaki "ogier" Ci się trafił.


      Życzę owocnych przemyśleń.
      • kasiamasia Tylko z moich doswiadczen 10.09.08, 19:48
        Moge sie tylko podzielic wlasnymi doswiadczeniami z mojego 20
        letniego zwiazku:
        Przed spotkaniem tego mojego jedynego jak mi sie wydawalo
        (o glupia naiwnosci)bylam 20 letnia dziwica.
        On byl bardziej doswiadczony i to on niby wprowadzal mnie w swiat
        seksu. Bylo to jakies 25 lat temu, nie bylo internetu, ksiazek poza
        Wislocka.....................ani tez zbytniej dostepnosci to tego
        typu wiedzy i lektur...............
        Zakochalam sie jak glupia i nie wyobrazalam sobie zycia bez niego:
        Na poczatku mielismy sie okazje spotykac/kochac niezbyt czesto
        i najczesciej konczylo sie to po jednym razie (nigdy nie udalo mu
        sie wiecej niz raz) i najczesciej za szybko (oczywiscie byla to moja
        wina bo" go za berdzo podniecalam"!!!!!!!!!Alez bylam glupia.
        Potem kiedy okazja trafiala sie czesciej, to i tak konczylo sie moze
        raz na tydzien (teraz z prespektywy czasu probowalam sobie
        przypomiec dzien po dniu, zapominij raz po razie i chyba sie
        starzeje bo nie potrafie sobie takiego przypomiec).
        Kazda rozmowa z nim konczyla sie obietnicami ze po slubie bedzie
        lepiej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        I ja glupia i naiwna myslalam ze "Swiat na dupie nie stoi'
        i licza sie takze inne walory.......................
        Nigdy nie mialam zadnego porownania wiec po pewnym czasie myslalam
        ze to tak po prostu jest...........
        Przeciez mielismy wspolne zainteresowania, wspanialy kontakt (tak mi
        sie glupiej wydawalo), szanujemy sie i kochamy no i chcemy spedzic
        zycie razem do konca.......................
        pobralismy sie 4 i pol roku chodzenia. Po slubie ilosc seksu spadla
        do 1 razu na 4-6 tygodni. Kiedy bylam w ciazy i mi "sie chialo
        seksu" jak nigdy przedtem i mialam go 2 razy przez te 8 i pol
        miesiaca..............a potem juz bylo tylko gorzej
        Ostatni rok naszego bycia razem udawalo sie to raz na jakies 5
        tygodni i on konczyl po 30 s po wlozeniu......................
        Kazdy z tych nieszczesnych razow konczylam sama w lazience
        Kazda rozmowa z nim konczyla sie komentarzem ze jemu jest tak z tym
        dobrze.....i jezeli mamy problem to jest to tylko moja wina.
        Czestotliwosc stosunkow nie miala nic to ile wazylam i w jakiej
        formie fizycznej.
        Gdy zaczynalismy byc ze soba wazylam 60-64 kg przy wzroscie 168 cm
        W ciagu tych 20 lat wazylam roznie pomiedzy 53 a 70 kg teraz 65.
        On sam 165 cm wzrostu i waga pomiedzy 52 na pocztku i 85 kg jak sie
        rozstawalismy.....................

        Tylko ty sama mozesz sobie odpowiedziec jak wazna jest intymna
        strona twoje zycia dla Ciebie!!!!
        W moim przypadku moje libido roslo z moim wiekiem........
        Tylko mojego partnera/meza nie bylo tam ze mna zeby cokolwiek zrobic
        na ten temat.
        Po slubie bedziesz sie czula "zlapana w sytuacje" w ktorej trudno
        bedzie sie Tobie zdecydowac na "porzucenie tego jedynego -
        ukachanego meszczyzny". potem jak pojawia sie dzieci bedzie jeszcze
        gorzej. Nie spodziewaj sie poprawy i fajewerkow po slubie
        jezeli ich nie bylo wczesniej.
        Teraz juz wiem 4 lata po rozwodzie wiem ze naprawde moze byc dobrze
        w lozku z fajerwekami, przed pojsciem spac i po obudzeniu sie i
        wiecej niz jeden raz na 30s.
    • marek_gazeta Re: co zrobić? proszę o radę :( 10.09.08, 20:27
      Nie będę dawał rad; zauważę jeno, że jeśli faceta rzeczywiście kręciłabyś, to byś miała problem z częstotliwością seksu "w drugą stronę". 26 lat... piękny wiek. Mało doświadczenia (przynajmniej u mnie), może nadgorliwość, ale entuzjazmu całe kilometry :)
      • yvona73pol Re: co zrobić? proszę o radę :( 12.09.08, 16:48
        mala sugestia, co do optymizmu dotyczacego jego checi pojscia do
        specjalisty....
        wspomnial, ale nie idzie? proste - bo powiedzial to tylko dlatego,
        ze wydaje mu sie, ze to bys chciala uslyszec, ze jak powie, to samym
        powiedzeniem/wyrazeniem checi "uklepie" problem i chwilowo podmiecie
        pod dywan....
        bo widzi, ze nie za bardzo ci odpowiada ta sytuacja, chce zebys
        sie "lepiej poczula" wiec powiedzial
        prawda, ze poczulas sie chwilowo jakby lepiej? przeciez dba o
        ciebie...
        problem w tym, ze on nie odczuwa wewnetrznej potrzeby, bo cos zrobic
        z tym problemem, ba, dla niego to nie problem, dla niego to norma

        no i o co ci chodzi, przeciez jest cudownie :/
        • mist3 Re: co zrobić? proszę o radę :( 12.09.08, 21:55
          dla mnie najważniejszym problemem jest niechęć do komunikacji - Ty nie mówisz,
          że cię to frustruje on nie mówi dlaczego seks trwa tylko tyle czasu. A czy w
          ogóle go o to pytałaś - bo może on nie wie że seks to nie 5 minut raz na miesiąc?
          Jeśli będąc narzeczonymi boicie się ze sobą szczerze o wszystkim rozmawiać, to
          liczenie na to, że małżeństwo to zmieni jest (mówiąc delikatnie) naiwnością. Nie
          biorę ślubu jeśli nie umiem z narzeczonym rozmawiać o wszystkim przed ślubem. Bo
          po ślubie mogą się pojawić kolejne problemy, o których 'wstyd' będzie mówić i
          wtedy coraz bardziej będziecie się zapętlać w swoim gniewie i frustracjach.
          • mist3 Re: co zrobić? proszę o radę :( 12.09.08, 21:59
            Dodam jeszcze - jak czasem oglądam niektóre filmy czy seriale to często
            przychodzi mi do głowy 'czemu oni o tym nie porozmawiają, zamiast zapętlać się w
            różne dziwne sytuacje? " No ale potem myślę sobie, że w normalnym życiu to się
            nie zdarza.
            Jednak po lekturze tego forum widzę już że szczera rozmowa (z ponoć ukochaną
            osobą) to często ostatnia rzecz, jaka ludziom przychodzi do głowy w razie problemu.
            Począwszy od skarpetek na podłodze, skończywszy na seksie - lepiej wszystko
            międlić w sobie niż szczerze porozmawiać.
    • kobieta-znudzona Re: co zrobić? proszę o radę :( 12.09.08, 22:07
      Jedyne wyjście wizyta u seksuologa.Będzie wszystko dobrze. Zobaczycie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka