Dodaj do ulubionych

Czy uciąć go na pnioku?

30.09.08, 14:28
Mąż powiedział ''Nie zmienie się ,jeśli szukasz ciepła to szukaj go sobie
gdzie indziej''.A teraz od kilku dni zbiera go na seks.Mam ochotę
wrzasnąć''Nie zmienie się jeśli masz chęć na seks szukaj go sobie gdzie
indziej''Jestem kobietą potrzebuje ciepła ,wsparcia,rozmów nie koniecznie o
pogodzie czy pracy.Wiem jak się skończy nasz seks- po wszystkim odwróce się do
ściany i będę płakać bo znów byłam ''ugniatana''na ciasto pierogowe.Próbowałam
z nim rozmawiać czego mi brakuje ale usłyszałam pytanie ''A co mam zrobić
uciąć go na pniaku'' Mam trzydziesci lat i już sama nie wiem czy te moje
kobiece tęsknoty,potrzeby są normalne czy może powinnam zacisnąc zęby i się po
prostu przyzwyczaić.Ale z drugiej strony mam tylko jedno życie i chciałabym
doświadczać czegoś dobrego,pięknego.Jak np czuły, delikatny dotyk mężczyzny
który mówi kobiecie JESTEŚ DLA MNIE WAŻNA
Obserwuj wątek
    • miedzianakonefka Pitu pitu 30.09.08, 15:04
      Już widzę jak mąż wykrzykuje frazy;
      "Nie zmienie się ,jeśli szukasz ciepła to szukaj go sobie gdzie indziej"
      Takie rzeczy to w harlekinach.
      Mąż jak wściekły to mówi "spadaj stara nie jęcz" albo "weź się odczep i daj mi
      spokój do cholery"

      Alleluja i do przodu...
      • kajetanb52 Re: Pitu pitu 30.09.08, 15:17
        Kolejny dowód, że kobieta nie słyszy tego co się mówi, a to co chce
        usłyszeć ;)
    • femme.fatale1978 Re: Czy uciąć go na pnioku? 30.09.08, 15:20
      To mnie zawsze dziwiło... niektórzy mężczyźni narzekający na brak seksu w
      małżeństwie nie potrafią zrozumieć, że w sytuacji gdy w związku emocjonalne
      potrzeby kobiety nie są zaspokajane, nigdy nie będzie udanego seksu. A przecież
      to takie oczywiste...
    • killarney5 Re: Czy uciąć go na pnioku? 30.09.08, 15:26
      Posłuchaj rady męża i poszukaj ciepła gdzie indziej. W Twoim mężu go nie ma - a
      jego dotyk nie może Ci powiedzieć, ze jesteś dla niego ważna, bo najwyraźniej
      nie jesteś. Przepraszam za brutalne słowa - ale rzeczywistości nie zmienisz
      złudzeniami, a życia szkoda.
      • lookbill Zgadzam się- to naprawdę działa :)) 30.09.08, 19:08
        Z autopsji to wiem
    • loppe Re: Czy uciąć go na pnioku? 30.09.08, 15:39
      Pieknie to napisałaś. Swoją drogą jaki to dar gdy mężczyna potrafi
      dawać ciepło a nie tylko sex...
      • femme.fatale1978 Re: Czy uciąć go na pnioku? 30.09.08, 15:48
        Jakie to szczęście gdy potrafi dawać i jedno i drugie... :)
        • loppe Re: Czy uciąć go na pnioku? 30.09.08, 16:15

          tak..., na pewno nie jestem sam:)
          • loppe Re: Czy uciąć go na pnioku? 30.09.08, 16:36

            jest trochę facetów potrafiących
    • per_rectum Re: Czy uciąć go na pnioku? 30.09.08, 15:52
      Naklanianie do przestepstwa pozbawienia meza genitaliow jest karalne, wiec tego nie zasugeruje :-) Ale za innym mezem rozejrzec sie mozna.
    • nawrocona5 Re: Czy uciąć go na pnioku? 30.09.08, 16:34
      Wyszłaś za prostaka, ale taki błąd nalezy naprawić. Na świecie jest dość
      mężczyzn, którzy do łóżka chodzą kochac się z kobietą a nie tylko ją zerżnąć.
      • dadaczka tak? to dlaczego tak ich trudno znaleźć? 30.09.08, 17:26
        Kochana - teraz do autorki wątku - Ty masz swoje potrzeby, mąż
        swoje. Cudownie by było, gdyby poczytał te wszystkie babskie
        kolorowe gazetki, które doradzają: jesli chcesz z zoną udanego
        pozycia, to bądz dla niej mily w dzien. Rada skądinąd słuszna, tylko
        błąd w założeniu: bo to nie faceci czytają te poradniki, a kobiety.

        On jest jaki jest. Przed slubem taki nie był? Pewnie był, tylko to
        nie bylo takie wazne. Może nawet i w nim troche tego ciepła jest,
        ale zupełnie inaczej okazywane niż Ty byś chciala. On Ci okazuje
        ciepło, bo idzie do pracy i przynosi kasę do domu, nie chodzi na
        dziwki, a jak pranie powiesi albo odkurzy - to wiesz ile tego ciepła
        Ci własnie okazał??? Tacy po prostu są faceci, wielu z nich.
        Powiedziałabym, ze sposrod tych, ktorych znam, ciepli są w
        mniejszosci. Zdarzaja sie, ale mało ich.

        Jasne, ze jako kobieta Cię rozumiem, też mam takie potrzeby i też
        bywają często niezaspokojone. Ja sobie radzę na trzy sposoby: a)
        mając własnych przyjaciół, którzy mi ciepło okazują i własny swiat,
        b) pracując nad meżem (w okolicach 50 zaczął rozumiec, co do niego
        mówię), c) okazując ciepło mężowi - nie, nie to nie jest łatwe, bo
        tak, jak ja okazywałam cieplo, to on tego "nie łyka". Muszę mu
        okazywać ciepło "w jego języku", np. dobierając się do niego, robiąc
        mu sałatkę, którą lubi, robiąc coś, co dla niego jest przyjemne (a
        to w przypadku mojego męża nie jest łatwe). Wtedy on też odpowiada
        na swój sposób: np. zostaje z dziecmi, zebym mogla się wyrwać z
        kolezankami do kina ;-).

        Coz, takiego masz meza, albo go zaakceptujesz, bo poza tym ma duzo
        zalet, albo zmienisz na innego. Ja tez bym wolała, zeby moj chociaz
        czasem mnie pogłaskał po głowie i powiedział "niunia, nie martw sie,
        będzie dobrze" - ale on tak nie potrafi, co najwyzej na mnie
        warknie, bo go moja slabosc wkurza. Ale ma pare zalet, wiec z nim
        jestem.

        Dla pocieszenia zastanow sie, czy wolisz takiego, czy "ciepłe
        kluchy" ;-)
        • dadaczka acha 30.09.08, 17:27
          i nie bluznij o tym zerżnięciu, bo na tym forum niejedna by chciala
          isc do lozka tylko po to. Juz pal licho te czulosci ;-)
    • grazyna510 To nie "odkrycie" wspolczesnych naukowcow 30.09.08, 17:43
      Moj mocno leciwy krewny mawial , cyt.:"jaki chlop w dzien .....taka
      baba w nocy".
      I do tego sprowadzaja sie wszystkie( wiekszosc) porady na tym
      forum.
      Jak facet w dzien umie zbudowac nastroj( pogadac, przytulic
      i ...niestety :( ..wlaczyc sie w domowe obowiazki ) to
      najczesciej nie ma problemow w nocy.

      Ale nie jestem feministka i po poczytaniu forum , mysle , ze
      powiedzenie mojego wujka rownie dobrze mogloby brzmiec troche inaczej
      np.
      "jaka baba w dzien ...taki chlop w nocy".
      i tez bylaby to prawda
      :)
      • asocial Re: To nie "odkrycie" wspolczesnych naukowcow 30.09.08, 18:13
        tez kiedyś popełniłam ten sam błąd co autorka wątku. aż w końcu doszło do mnie,
        ze gdyby mój facet robił mi takie pitu pitu rodem z bajki o ksiezniczkach,
        patrzył mi głęboko w oczy i smyrał po ciele płatkami róż to chyba bym padła, ze
        śmiechu, obrzydzenia i nudów.
        od tamtej pory stawiam na rzniecie.
        a ciepło codzienne (tylko zapomnij o tym harlekinowatym 'jestes dla mnie ważna,
        ach, ach', myśl o cieple codziennym, normalnym, zwykłym..) dawaj jemu,
        zobaczysz, ze sam po jakimś czasie zupełnie 'niechcący' będzie odpowiadał tobie
        tym samym. w tej kwestii zgadzam sie w 100% z dadaczka.
        • killarney5 Re: To nie "odkrycie" wspolczesnych naukowcow 30.09.08, 19:38
          Do asocial: Dodałaś płatki róż, by ośmieszyć naturalne pragnienie czułości. Może
          dlatego, by nie poczuć, że jednak Ci czegoś brakuje. Wierz mi - codzienny,
          świetny seks czy czułość to nie jest wybór "albo-albo". Ten sam mężczyzna może
          być absolutnym. dominującym macho w seksie w jednej chwili - i czułym kochankiem
          w innej. Nie wszyscy mężczyźni są jednowymiarowi.
          • asocial Re: To nie "odkrycie" wspolczesnych naukowcow 30.09.08, 20:10
            ja niczego nie ośmieszam.
            co więcej, uwazam pragnienie czułości za naturalne.
            jednak, czasem trudno zauważyć, ze czułość sie przejawia tez w innych aspektach życia, nie tylko w łóżku.

            może facet autorki watku jest jak ja: potrzebuje czulosci i potrzebuje ja rowniez dawac,ale POZA lozkiem.
            czuly kochanek mnie nie interesuje w ogole. ja chce sie pieprzyc porzadnie, a nie robic pitu pitu. a wymienione przeze mnie płatki róż to przykład z życia. mój były partner robił tego typu numery, czym ostatecznie stracił w moich oczach jakakolwiek 'seksualność'. w łóżku był czuły i kochany, traktował mnie jakbym była ze szkła, co ostatecznie skończyło sie rozpadem związku, ponieważ miałam wrażenie, ze chodzę do łózka z własnym bratem.

            i oczywiście, nikt nie jest jednowymiarowy. dla przykladu:
            wczoraj bylo mnie i mojemu facetowi rewelacyjnie w lozku. zero czulosci, zero 'jestes dla mnie wazny' ,smyrania po pleckach, nic. sam seks. jednak kiedy wieczorem zaczal mnie bolec przedokresowo brzuch moj mezczyzna bez slowa zrobil mi goraca herbate, i nacieral mi podbrzusze spirytusem (btw, nie wiedzialam, ze AZ TAK pomaga).
            to tez jest czulosc, ktora nalezy doceniac. moze autorka watku jej nie zauwaza w zyciu codziennym?
            nie każdego podnieca i nie każdemu odpowiadają czułości podczas uniesień erotycznych.

            • rumpa Re: To nie "odkrycie" wspolczesnych naukowcow 01.10.08, 11:50
              Popieram
              dodam że masa kobiet myli męża z przyjaciółką
              to fatalna i podgrzewana dodatkowo przez piśmidła dla babek pomyłka

              zresztą równie koszmarnie jest jak facet myli żonę z przyjacielem
              • nawrocona5 Re: To nie "odkrycie" wspolczesnych naukowcow 01.10.08, 12:39
                Robienie herbaty dla cierpiącego współmażonka to zaden cud kiju a zwykły
                obowiązek. Zresztą herbatę w chorobie to robią sobie obcy ludzie np
                współlokatorzy - i jakoś nikt nie czuje od tego dzikiej żądzy.
                To o o czym piszecie - powiesił pranie, zrobił zakupy czy herbatę - to jest opis
                faceta który jest dobrym mężem.
                Dobry mąż może byc do dupy w łóżku i żadne prania, odkurzania tego nie zmienią.
                Oczywiście kryterium "łóżkowe" nie powinno być decydujące na etapie wybierania
                kogoś na całe życie, bo zazwyczaj źle się to kończy:)
                Ale nie można twierdzić, że należy całkowicie pogodzić się z faktem, że mąż jest
                beznadziejnym kochankiem.

                Zastanawiam się czy gdyby napisał na forum facet, że go od żony odrzuca i nie ma
                ochoty się z nią kochać, to czy wtedy radziłybyście mu "a przypomnij sobie jakie
                pierogi gotuje, a jak pięknie gacie pierze! pomyśl o tym o tym w łóżku a
                będziesz miał wzwód, że hej!"

                Problemy autorki nie są wydumane i gdyby małżeństwo udało się do seksuologa, to
                zrobiłby wykład mężowi a nie wmawiał żonie, że zachciewa jej się nie wiadomo czego.

                I nie ma co uogólniać,że faceci tacy są. Może na tym akurat forum nie słychać o
                tym, ale wielu mężczyzn wie jakie są potrzeby kobiety w łóżku.
                I żadna kobieta nie lubi być traktowana jak naczynie na spermę.

                • dadaczka Re: To nie "odkrycie" wspolczesnych naukowcow 01.10.08, 13:08
                  nawrocona5 napisała:

                  >> Zastanawiam się czy gdyby napisał na forum facet, że go od żony
                  odrzuca i nie m
                  > a
                  > ochoty się z nią kochać, to czy wtedy radziłybyście mu "a
                  przypomnij sobie jaki
                  > e
                  > pierogi gotuje, a jak pięknie gacie pierze! pomyśl o tym o tym w
                  łóżku a
                  > będziesz miał wzwód, że hej!"


                  Nie, nikt mu nie wmówi, ze będzie miał wzzwód. Ale ja bym spytała,
                  czemu z żoną jest, zeby sobie oprócz wad przypomniał również zalety.

                  > Problemy autorki nie są wydumane i gdyby małżeństwo udało się do
                  seksuologa, to
                  > zrobiłby wykład mężowi a nie wmawiał żonie, że zachciewa jej się
                  nie wiadomo c
                  > zego.

                  Nie zachciewa jej się nie wiadomo czego. Ja ją doskonale rozumiem,
                  ale jej mąż tego może nie zrozumieć. Dlatego zamiast namawiać ją na
                  małżeństwo namawiam na spojrzenie na problem z trochę innej strony.
                  Jak męża przekonać i poprawić jego sprawność łóżkową - niestety nie
                  wiem, jakbym wiedziała, to bym poradzila. Na pewno nie awanturą i
                  totalną odmową seksu, bo to do niczego dobrego nie prowadzi.

                  > I nie ma co uogólniać,że faceci tacy są. Może na tym akurat forum
                  nie słychać o
                  > tym, ale wielu mężczyzn wie jakie są potrzeby kobiety w łóżku.
                  > I żadna kobieta nie lubi być traktowana jak naczynie na spermę.
                  >

                  Nie no, czy ja mówię, ze tak jest? Nie jest, ale małżeństwo to
                  nieustajacy kompromis pomiędzy potrzebami obu stron, niestety czasem
                  zgniły kompromis. Jak się trafią szczęsciarze, którzy nie muszą iść
                  na kompromis, bo wszystko naturalnie im przychodzi bez zgrzytów, to
                  ja im zazdroszczę. Tyle, ze ja chyba takich szczęściarzy nie znam.
                  • dadaczka Re: To nie "odkrycie" wspolczesnych naukowcow 01.10.08, 13:15
                    tfu, "zamiast namawiać ją na rozwód" powinno być
                • rumpa Re: To nie "odkrycie" wspolczesnych naukowcow 01.10.08, 13:11
                  Robienie herbaty dla cierpiącego współmażonka to zaden cud kiju a
                  zwykły
                  > obowiązek

                  polemizowałabym
                  ja się nie czuję w obowiązku robić komukolwiek herbaty
                  jak poprosi i to ładnie - dostanie
                  dowodem uczuć z mojej strony jest fakt że zauważę że facet jest
                  jakiś zielony i zapytam się czy chce herbaty - choć też nie zawsze
                  :)

                  ciepła ,wsparcia,rozmów nie koniecznie o
                  pogodzie czy pracy
                  - ja wiem, potrzeby normalne, ale czy koniecznie muszą być
                  realizowne z mężem? od czego przyjaciółki?


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka