Dodaj do ulubionych

rozczarowanie partnerem po 2 latach

28.10.08, 10:51
Witam, jesteśmy w związku 2 lata, 10 miesięcy temu powitalismy dziecko w
naszej rodzinie. Dzidzia nigdy nie była powodem do zaprzestania seksu.
Właściwie to była wpadka, bo tak naprawdę to rozważałam rozstanie. No ale
jakoś chyba znów się w nim zakochałam i to trwa nadal..Seks jeśli chodzi o
jakośc i częstośc spadł do zera. Właściwie to tylko ja inicjuję i robię z nim
co chcę i chyba mu to pasuje.
Na początku to on zaczynał i smakował w różnych pozycjach, choć nie było to za
często, ale było dobrze, i myślałam, ze z czasem będzie częściej. Więc się
również i ja zaczęłam powoli odkrywać z moimi " umiejętnościami"...Myślałam,
że skoro mu uzmysłowię, że ja chcę często i na różne sposoby, co tez czynię,
to on się troszkę chociaż rozpali. A tu jest coraz gorzej.
Mąż był przyzwyczajony w związkach, że to on był inicjatorem, co mnie
zdziwiło, i że potrafił doprowadzić do orgazmu nawet najbardziej, nazwijmy to
"oziębłe" kobiety, które miały z tym problem. Nie gada głupot, wierzę mu i
powoli zaczynam rozumieć, że nie stanowię dla niego żadnego wyzwania i nie
umiem tego zmienić. Osiągam tylko orgazm łechtaczkowy i to sama, ale przy tym
mogę go pieścić i możemy np. kochac się oralnie itp.. Uwielbiam, gdy on jest
we mnie i kiedy ja już zacznę .., to on potrafi się ze mną kochac długo na
różne sposoby. Ale jest to rzadkie, ponieważ ja już nie chcę zaczynac i czekam
jak ta głupia na jego inicjatywę.
Obecnie zaczyna mnie to strasznie irytować, bo jestem rozbuchana jak mlody
byczek i bez ogródek mowiac to bym mogla baaaardzo dlugo nie wychodzic z
lozka, czy tez tam nie wchodzic, grunt wiadomo co (zeby tylko ktos dziecku
dawal jesc;)- zartuje).
Dzis w nocy kochalismy sie, a wlasciwie to ja sie zaspokajalam moim prywatnym
wibratorem z obraczka:( Potem chcialam od niego uslyszec cos milego, nie
uslyszalam i sie poplakalam, a on ZASNAL.
Co ja mam zrobic...?
Przepraszam za chaotyczna i dluga wypowiedz, ale mam nadzieje zrozumiala.
Obserwuj wątek
    • krzysztof-lis Re: rozczarowanie partnerem po 2 latach 28.10.08, 11:13
      > Właściwie to tylko ja inicjuję i robię z nim co chcę i chyba mu
      > to pasuje.
      > Na początku to on zaczynał i smakował w różnych pozycjach, choć
      > nie było to za często, ale było dobrze, i myślałam, ze z czasem
      > będzie częściej. (...)
      > Mąż był przyzwyczajony w związkach, że to on był inicjatorem, co
      > mnie zdziwiło, i że potrafił doprowadzić do orgazmu nawet
      > najbardziej, nazwijmy to "oziębłe" kobiety, które miały z tym
      > problem.

      Mechanizm pojawiający się na forum całkiem często. Facet dobrze się czuł w
      związkach, w których miał większe potrzeby niż kobiety i mógł "gonić króliczka".
      W tym związku ma mniejsze potrzeby i czuje się źle. Widzi, że nie może Tobie
      sprostać i z czasem będzie seksu unikać. :(
      • aandzia43 Re: rozczarowanie partnerem po 2 latach 08.11.08, 14:41
        > Mechanizm pojawiający się na forum całkiem często. Facet dobrze się czuł w
        > związkach, w których miał większe potrzeby niż kobiety i mógł "gonić króliczka"
        > .
        > W tym związku ma mniejsze potrzeby i czuje się źle. Widzi, że nie może Tobie
        > sprostać i z czasem będzie seksu unikać. :(

        Ale, mam wrażenie, że on może "jej sprostac". Przecież ona go chce, pożąda, lubi
        seks z nim, on staje na wysokości zadania, wyrabia się na zakrętach. Mam
        wrażenie, że to, co dolega temu chłopu, to rozbuchana ambicja. Bardziej
        rozbuchana, niż u przeciętnego samca homo sapiens.
    • teklana Re: rozczarowanie partnerem po 2 latach 28.10.08, 11:13
      Hmmm,nie wiem,może mąż ma blokade jakąś zwiazaną z Twoim
      temperamentem?Wczesniej moze mowiono mu ,że jest cudotwórca
      itp.itd. A tu sie okazało,że może on Ci nie wystarcza?Może to go
      przytłacza ,a pokazałas mu co potrafisz i czego oczekujesz;-)A może
      skoro to "wpadka"jak sama okresliłas,zbyt duży szkok dla faceta
      takie nieplanowane dziecko-moze i on miał w zamyśle rozstanie......
      (?)Nie wiem co masz zrobic?Z tego co wnioskuję jesteś otwartą i
      wiedzacą czego chcesz ,dynamiczna osoba.Może porozmawiać?
      • ropuszek Re: rozczarowanie partnerem po 2 latach 28.10.08, 16:21
        dziękuję za odpowiedzi. no właściwie to stale poruszam ten temat,on twierdzi, że
        kocha i że wszystko jest w porzo, tylko praca go męczy i jest zmęczony, hm..
        Mielismy ostatnio taki "ciąg", ze postawil sobie za punkt honoru doprowadzenie
        mnie do orgazmu pochwowego, bylam wlasciwie w roznych pozycjach na gorze, cos
        tam zaczelam odczuwac, ale wiekszy stres byl zwiazany z tym, zeby mu umozliwic
        sukces, tzn jak tu zrobic, zeby on sie cieszyl, ze ja mam orgazm. Najprosciej -
        miec ten cholerny pochwowy, ale jakos nie nadchodzil, choc czulam sie dobrzei
        cos tam ruszylo, ale kompletnie sie jakos wstydzilam i nie moglam juz tak dalej.
        Nastepnej nocy on nalegal, by znow sprobowac, zanim doszlismy do tej "proby" to
        kochalismy sie jak dzikie zwierzeta, ale on musial zaczac probowac toczyc swoj
        boj no i czar prysl:)I tak przez kilka nocy, a juz pozniejszej oboje chcielismy
        isc spac, bo jakos tak:)
        Krzysztof-lis: to mam z niego zrezygnowac?
        Teklana: rozmawiamy, ja jestem bardzo bezrpuderyjna osoba, a on ma z tym
        problem, mysle ze to takze nas przyciagnelo..:)Jesli chodzi o dziecko, to
        rzeczywiscie byl dla niego szok, ale przerabiamy to na biezaco i zaczyna
        odnajdywac sie w roli taty i meza - taty:)
        Tylko ten seks. Czasami mam wrazenie, ze to leniuch i mysli, ze ja juz tak
        zawsze bede sie z nim zabawiac. Szkoda, ze on nie pomysli o mnie w ten sam
        sposob. JEstem kragla, dosc atrakcyjna i ladna kobieta z duzym biustem i wiem,
        ze takie lubi. Ja w lozku sie czuje, jak ryba w wodzie. Co tu z nim czynic dalej?
      • prosty_facet Re: rozczarowanie partnerem po 2 latach 07.11.08, 20:29
        teklana napisała:

        > Może porozmawiać?


        Koniecznie ;-) Jak porozmawiają to On od razu nabierze ochoty ;-)
    • ropuszek Re: rozczarowanie partnerem po 2 latach 28.10.08, 21:35
      Pjosze, doradzcie jak mam postepowac z mezem?
      • kachna79 Re: rozczarowanie partnerem po 2 latach 29.10.08, 07:11
        Może spróbuj być bardziej delikatna i tajemnicza - niech ma
        poczucie, że nie wie wszystkiego o Tobie... Chociaż z tego co
        piszesz wynika, że trudno będzie Ci stać się dla niego "nieodkrytą
        wyspą".
        Piszesz, że często starasz się z nim rozmawiać o seksie i swoich
        potrzebach - może poczuł się wręcz zaszczuty Twoimi oczekiwaniami.
        Wycofuje się, bo ma wrażenie, że nie może Ci nic nowego zaoferować
        skoro Ty już tak wiele wiesz i umiesz.
        Oczywiście to co napisałam to luźne dywagacje, bo danych wejściowych
        mam niewiele...
        • tolmea Re: rozczarowanie partnerem po 2 latach 07.11.08, 20:01
          Kochana, wiem o czym mówisz...
          Ja jestem z moim mężczyzną ponad 8 lat, od ponad 5 po ślubie. Kiedyś było
          cudownie i ekscytująco, mogliśmy całymi dniami nie wychodzić z łóżka tylko
          ciągle się odkrywać, jednak od 4 lat coś się zmieniło. Zmiana była stopniowa, aż
          w końcu kochaliśmy się raz na miesiąc lub 2 miesiące. Ja miałam duże potrzeby,
          on podobno znacznie mniejsze - choć trudno mi uwierzyć patrząc wstecz. Póki
          inicjowałam kontakty to jakoś się wszystko toczyło, pomimo, że po wszystkim
          czułam się okropnie, że znów to ja miałam na niego ochotę, a on na mnie nie. Z
          czasem stało się to dla mnie tak przykre, że po akcie, jak on tylko zasypiał ja
          płakałam w poduszkę... W ten sposób moja frustracja narastała przez lata w ciągu
          których nauczyłam się mniej odczuwać potrzebę kontaktu więc przestałam o niego
          zabiegać. I wiadomo co było potem 1 na miesiąc lub rzadziej :(
          Teraz sytuacja jest już w ogóle tragiczna. w pewnym momencie zaczęliśmy starać
          się o dziecko, to on nalegał bo ja nie byłam zdecydowana. Pewnego razu
          zaskoczyło i teraz jetem już w 7 miesiącu, jednak, od kiedy jestem w ciąży on
          ani razu nie "dobierał się" do mnie (nie mam żadnych przeciwwskazań od mojego
          gin i on o tym wie). Ja próbowałam kilka razy i zawsze kończyło się na "nie
          dziś, jestem zmęczony". Moja frustracja sięga zenitu!!! Płaczę po nocach i nie
          mogę spać. Jednocześnie czuję, że nie mogę z nim otwarcie porozmawiać o moich
          cielesnych potrzebach bo mam wrażenie, że dla niego jestem teraz tylko żoną i
          mam zostać matką. O co chodzi?! Przecież to on chciał dziecka, a ja mam za to
          pokutować?! Domyślam się, a w zasadzie wiem (ameryki nie odkryję), że kobieta z
          brzuchem nie jest atrakcyjna, ale ja pomimo, że sama nie do końca akceptuję tego
          co się dzieje z moim ciałem, jak się zmienia, staram się patrzeć w lustro (choć
          to nie łatwe) i szukać jakichś zalet, szukać w sobie kobiety nie tylko
          ciężarnej, ale takiej którą można kochać i z tej miłości chcieć ją uszczęśliwić,
          nie koniecznie z pożądania... I wiesz co, ja tak "żyję" z dnia na dzień i tylko
          czuję jak umieram śmiercią powolną i w męczarniach. Czuje jak każdego dnia
          umiera kolejna komórka mojego ciała, umysłu, serca... najgorsze są wieczory i
          noce. Niezależnie od tego czy On leży obok mnie czy nie łóżko jest tak samo puste :(
          Sama nie wiem co z tym wszystkim zrobić. Jeszcze trochę wytrzymam, choć muszę
          przyznać, że w głowie kłębią mi się myśli, żeby odejść i zacząć życie od nowa, z
          maluszkiem u boku. Mam wrażenie, że jeśli nie będę musiała przebywać z mężem to
          będzie mi lżej, bo ja go naprawdę kocham, nad życie, ale to mnie niszczy.
          Może kiedyś znajdę kogoś, kto da mi miłość, czułość i sex...

          Przepraszam, że się tak rozpisałam, ale tylko net mi został jako powiernik
          mojego bólu.
          • abbara74 Re: rozczarowanie partnerem po 2 latach 07.11.08, 23:06
            Tolmea, wiesz co bedzie pozniej. U mnie bylo dokladnie to samo, co u
            Ciebie, tylko ja (my) zabrnęlismy nieco dalej. W czasie ciazy 0
            seksu, po porodzie przez 2 miesiace rzeczywiscie ja nie za bardzo
            chcialam, bo popekalam na maksa, ale potem doszlam do siebie i do
            figury sprzed ciazy, a seksu nie bylo, nie bylo i nie bylo i tak nam
            minal rok. W kolejnym bylo moze z 10 razy (po slubie jestesmy ponad
            3 lata, a znamy sie ponad 10). A w tym posucha na maksa. Tez mam
            dosyc, bo brakuje mi prawdziwego mezczyzny obok, ktory bedzie nie
            tylko mezem, ale i kochankiem. Ja tez bylam inicjatorka niemal
            wszystkich naszych zblizeń, ale teraz dalam sobie spokoj i mialam
            zamiar go zostawic i cos zrobic ze swoim zyciem i z dzieckiem razem.
            Poczekam jeszcze do konca roku. Pozdrawiam Was wszystkie i doskonale
            rozumiem. Myślę, ze trzeba uciekac dopoki jest na to czas, potem
            bedzie juz za pozno.
          • aandzia43 Re: rozczarowanie partnerem po 2 latach 08.11.08, 14:34
            > Teraz sytuacja jest już w ogóle tragiczna. w pewnym momencie zaczęliśmy starać
            > się o dziecko, to on nalegał bo ja nie byłam zdecydowana. Pewnego razu
            > zaskoczyło i teraz jetem już w 7 miesiącu, jednak, od kiedy jestem w ciąży on
            > ani razu nie "dobierał się" do mnie (nie mam żadnych przeciwwskazań od mojego
            > gin i on o tym wie).

            Jednym słowem złapał cię na dziecko. To znana praktyka aseksualnych płci obojga,
            którym w głowie tylko jedno: ciepełko domowe. Bleee...;-)
            • anula36 Re: rozczarowanie partnerem po 2 latach 08.11.08, 14:44
              do tego reprezentacja poza domem i gosposiowanie w domu:)
              Tez to przerobilam.
          • krzysztof-lis Re: rozczarowanie partnerem po 2 latach 12.11.08, 15:09
            > Moja frustracja sięga zenitu!!! (...) O co chodzi?! Przecież to on
            > chciał dziecka, a ja mam za to pokutować?!

            Ale przecież Ty nie pokutujesz za dziecko, tylko za to, że jesteś z tym facetem.

            Przecież PRZED dzieckiem też seksu nie było.
    • julka1800 Re: rozczarowanie partnerem po 2 latach 07.11.08, 23:17
      Niestety przychylam sie do zdania Krzysztofa. Maz nie jest "na
      gorze" tzn nie on narzuca ilosc tempo i styl zblizen tylko Ty. To Go
      powala, tak mysle. Jesli jeszcze w tych zblizeniach nie jest w
      stanie Ciebie zaspokoic w pelni a zamiast tego widzi samozaspakajaca
      sie zone to... dol podwojny.

      Rada? trudno tu cos doradzic.
      • tolmea Re: rozczarowanie partnerem po 2 latach 08.11.08, 10:04
        I jak tu za nimi (facetami) nadążyć?!
        Albo są niezadowoleni, bo żona nigdy nie przejmuje pałeczki co może świadczyć o
        braku zainteresowania potrzebami męża,
        Albo im nie pasuje, że to kobieta pokazuje pożądanie. Czy to jakaś podświadoma
        obawa, że skoro jej się tak chce to pewnie mnie na dodatek zdradza? przecież
        taki temperament musi mieć ujście.

        Powiem szczerze, że mój mąż był i jest jedynym mężczyzną w moim życiu i nie
        wyobrażam sobie przespać się z kimś innym. Co ja poradzę na to, że to on jest
        dla mnie nadal tym królewiczem na białym koniu?
        To on mnie nauczył wszystkiego, a przede wszystkim czerpać radość z sexu,
        odczuwać taką nieskrępowaną żądzę, mieć zachcianki na to i owo i realizować je,
        i to z nim chcę to dalej dzielić. Dlaczego on tego nie rozumie?!
        • anula36 Re: rozczarowanie partnerem po 2 latach 08.11.08, 10:29
          a jak tu zrozumiec kobiety ktore z ukladu trudnego wpedzaja sie w jeszcze trudniejszy, bo maz nalegal?

          Trudno odnalezc wlasne szczescie uszczesliwiajac przede wszystkim innych, tu wygrany jest twoj maz ktory ma z toba naprawde klawe zycie- uszczesliwia sam siebie i ty jego, nawet kosztem siebie.
    • eeela Re: rozczarowanie partnerem po 2 latach 08.11.08, 13:30
      > Witam, jesteśmy w związku 2 lata, 10 miesięcy temu powitalismy dziecko w
      > naszej rodzinie. Dzidzia nigdy nie była powodem do zaprzestania seksu.
      > Właściwie to była wpadka, bo tak naprawdę to rozważałam rozstanie.


      Dwa lata, dziecko urodzone 10 miesięcy temu, czyli spłodzone po pięciu
      miesiącach znajomości, po których na dodatek chciałaś się rozstać? Wiem, że to
      już po ptokach, ale też nie rozumiem, czemu tu się dziwić, że czekają cię
      niespodzianki. Zdecydowałaś się na dziecko i związek z mężczyzną, którego ledwo
      poznałaś - powinnaś w sumie się cieszyć, że gorsze rzeczy nie wylazły niż lekka
      obojętność w łóżku. Mógł pić, bić, znęcać się psychicznie, mógł się okazać
      zupełnie niesamodzielny i całkowicie zależny od ciebie, mógł się okazać
      pedofilem albo złodziejem albo bigamistą... no, nieszczęść można wymyślać przez
      następne kilka godzin.
    • seth.destructor A dbasz o siebie? 09.11.08, 02:13
      Może się roztyłaś i zdziadziałaś i go nie potrafisz porządnie
      podniecić?
      • tolmea Re: A dbasz o siebie? 09.11.08, 08:43
        W tym poście jest kilka różnych, choć w pewnym momencie zbieżnych sytuacji
        opisanych, i jeśli Twoja wypowiedź była kierowana do mnie to odpowiadam:
        W ciąży niestety nie da się nie przytyć, taka fizjologia. Ale wszyscy dookoła
        mówią mi, że ciąża mi służy, że tylko po brzuszku widać kg, że wyglądam jakoś
        tak promiennie, że zmieniam się w prawdziwą kobietę, i tylko mój mąż tego nie
        widzi. Oczywiście ciuszki ciążowe też sobie odpowiednie zakupiłam aby nie
        chodzić, nawet po domu w przyktótkiej bluzce czy rozpiętych spodniach. Dzięki
        temu sama czuję się komfortowo...
        A co do nadmiernego marudzenia to nie ma czegoś takiego, no chyba, że mówienie o
        swoich obawach, lękach przed przyszłością jest takim zrzędzeniem. Ale zupełną
        fizjologią jest również to że w moim ciele harcują hormony w lawinowych
        ilościach i nawet jakbym bardzo się starała to one biorą górę.
        No ale życie razem, chęć posiadania dziecka to nie tylko blaski, ale również i
        cienie, właśnie parę kg więcej, czasem smutek i płacz bez powodu, czasem humory
        nie do zniesienia, nawet dla mnie samej.
        Ale to tak jakbym Ci obcięła nogę, a potem miała pretensje, że nie biegasz...
        • pipiblond Re: A dbasz o siebie? 09.11.08, 09:25
          Może ma depresję, coś w pracy nie tak, nie ma chęci na nic. Może to zły jesienny nastrój. Może nie chciał jeszcze dziecka, a tu bach, jak burza. Teraz może musi sobie to poukładać, dłużej niż ty to układałaś jak przyszło dziecko ?. Weż na wstrzymanie.Czas pokaże o co mu chodzi, no ale nie cierp całe swoje życie, tobie też coś się od życia należy. Powodzenia.
        • seth.destructor Nie do ciebie 09.11.08, 16:08
          Ale brawo! Masz dobrą wymówkę. Hormony ci szaleją i możesz spocząć
          na laurach.
          • triss_merigold6 No żesz 09.11.08, 20:27
            Rzadko bywam wulgarna na forum ale tym razem napiszę wprost:
            pieprzysz. Kobieta napisała wyraźnie, że mąż NALEGAŁ na dziecko.
            Kobiecie w ciąży zmienia się gospodarna hormonalna, w okresie połogu
            i laktacji również. Zmiany owe powodują m.in. wahania nastrojów oraz
            lęki dotyczące stanu własnej atrakcyjności. Jak również zmiany
            fizyczne - przybieranie w ciązy na wadze jest normalne i prawidłowe.
            Zdziwiony? To szukamy potwierdzenia u pierwszego z brzegu ginekologa
            położnika czy w stosownych poradnikach.

            A teraz konkluzja: wahania nastrojów, płaczliwość, lęki, smutek,
            zniechęcenie powinny być łagodzone przez partnera. Prochów na
            uspokojenie laska nie weźmie albowiem jest w ciąży. Zadaniem
            dorosłego i dojrzałego chłopa jest pocieszanie, kojenie i głaskanie
            emocjonalne, bo ciąża to stan odmienny nie polegający tylko na
            przytyciu kilkunastu kilogramów.
            To nie jest sielankowy stan przerywany jedynie nagłymi rzutami
            apetytu na lody czy ogórki. To też strach o dziecko, o siebie, przed
            porodem, poczucie uwiązania, nieodwracalności wydarzeń etc.

            Teraz UWAGA, napiszę powoli: stan odmienny ma to do siebie, że mija.
            Wkład chłopa w zadbanie o kobietę w ciąży zaprocentuje mu później.
            Jesli będzie to zlewał ciepłym moczem to też mu zaprocentuje -
            sfrustrowaną, niechętną i rozgoryczoną kobietą, która uczucia
            przeleje na dziecko.
            Jeśli pani na każdym kroku otrzymuje przekaz, że nie jest kochana a
            jej potrzeby są panu równo obojętne to związek albo się skończy albo
            będzie fatalny. Więc jeśli pan chce ów związek utrzymać to jego psim
            obowiązkiem jest ruszenie zadu i zajęcie się żoną.

            • seth.destructor Re: No żesz 09.11.08, 23:00
              No oczywiście. Ona nie musi robić nic, by utrzymać związek. Bo
              przecież to ON musi o to dbać i uspokajać księżniczkę, która uważa,
              że jak jest w ciąży, to jej wszystko wolno i ona nic nie musi, może
              tylko leżeć w wyrze i łaskawie przyjmować względy. Albo pożalić się
              na forum, że dziś nie powiedział, że jej kocha, to na pewno ja
              zdradza i nienawidzi i tym podobne brewerie.
              Dorosłe, dojrzałe kobiety nie wysługują się hormonami i mają na
              uwadze to, że ich fochy to ich prywatna sprawa i zatruwanie komuś
              życia, bo się źle czuje, to zwykła wredota.
              • triss_merigold6 Jeszcze raz bardzo powoli 10.11.08, 11:39
                Pani jest w 7 miesiącu ciąży.
                Sprawdzamy w ggogle informacje na temat wpływu hormonów na
                zachowania ludzkie.

                Ciąże są różne i kobiety różnie się czują. Jedne przechodzą w
                kondycji NRD-owskiej pływaczki a inne zaliczają wszystkie możliwe
                dolegliwości.
                Na stan psychiczny pani w ciąży ma wpływ zachowanie jej partnera.
                Dotąd klarowne? To czytamy dalej.
                Zmiany hormonalne powodują wahania nastrojów. Pani powinna starać
                się je kontrolować w tym sensie, żeby unikać stresów, zdenerwowania,
                nie wpędzać się sama w błędne koło czarnych myśli. Do pana należy
                rozumienie z czego wynika jej nadwrażliwość i branie tego pod uwagę.
                Znaczy powinien być troskliwy, delikatny i pojmować, że wahania
                nastrojów nie wynikają z wrodzonej złosliwości tylko ze stanu.
                Odmiennego. Który mija.
                Na tym polega obustronne dbanie o związek. Jeśli facet oczekuje, że
                kobieta w 7 miesiącu ciąży będzie zachowywała się identycznie jak
                przed ciążą to jest zwyczajnie głupi. To tak jakby oczekiwać od 13-
                latka poddawanego testosteronowemu kopu w czasie dojrzewania, że
                będzie miał reakcje 30-letniego mężczyzny.

                A teraz propozycja: zarzuć sobie prozak albo dużą dawkę sterydów i
                opowiedz w jakim stopniu zmieniło Ci to chwilowy odbiór
                rzeczywistości.
                • seth.destructor Jeszczed wolniej 10.11.08, 22:11
                  Fakt, że ma się problemy hormonalne, nie oznacza, że NALEŻY robić
                  drugiej bliskiej osobie z życia piekło, epatować swoimi problemami i
                  egoistycznie oczekiwać, że partner jest od spełniania wszelkich
                  zachcianek, a na dodatek ma się z tego cieszyć.

                  Nasze babki po wojnie miały dużo dzieci, utrzymywały dom i pracowały
                  w ciąży i krótko po porodzie. I wiedziały, że związek polega na
                  pozytywnej działalności obojga, a nie tylko na aktywności mężczyzny.

                  A tak w ogóle, polecam lekturę "The Taming of the Shrew". Katherina
                  pewnie też miała hormony, PMS, i co tam jeszcze na raz.

                  Jeszcze raz: problemy zdrowotne to nie jest wymówka do niszczenia
                  związku, nie dbania o związek i złego zachowania.
                  • rumpa Re: Jeszczed wolniej 11.11.08, 19:51
                    jeszcze woooolniej - babki miały albo nie miały dużo dzieci, jedne
                    ciąże przechodziły lżej, inne gorzej, jedne miały nawał pokarmu z
                    goraczką 39 stopni, inne nie
                    zrozum człowieku - to nie zależy od kobity - tak jak nie zależy czy
                    będzie miała mdłości, będzie żygać czy tylko coś ją zakręci, czy
                    będzie miała poród do opanowania oddychaniem, czy zwariuje z bólu -
                    ta sama kobieta jeden poród może mieć ulgowy, a przy drugim
                    odchodzić od zmysłów.
                    a co tych babek jeszcze - akurat najwięcej ciekawych historii o
                    odbiciach ciażowych do opowiedzenia mieli - moi dziadkowie - wyczyny
                    babć mocno zapadły im w pamięci :)))
                    nie mam pojecia czy wspomniena przez ciebie Kaśka miała PMS i
                    hormony - jest masa kobiet bez pmsa, tak jak sa takie z trzydniową
                    miesiączką i takie z 11-dniową. Ja ciąże przechodziłam ulgowo i bez
                    zachcianek, dodatkowo w błogim zrównoważeniu psychicznym za którym
                    mój mąż do tej pory tęskni :))) bo nie jest to mój stan naturalny,
                    ale mój PMS zabija.
              • eeela Re: No żesz 10.11.08, 15:19

                > Dorosłe, dojrzałe kobiety nie wysługują się hormonami i mają na
                > uwadze to, że ich fochy to ich prywatna sprawa i zatruwanie komuś
                > życia, bo się źle czuje, to zwykła wredota.

                Nie przeżywasz kobiecych uderzeń hormonalnych - nie gadaj, bo bzdury
                produkujesz. Najrozsądniejsza i najdojrzalsza kobieta nie będzie w stanie
                zwalczyć własnej biologii. A biologia ta jest taka, że powoduje, iż się ni stąd
                ni z owąd płacze, że w środku trzęsie się każdy nerw, że uginają się nogi, że
                łzy same płyną, bez możliwości ich kontroli. Żadna kobieta nie ma ochoty być w
                takim stanie, zapewniam cię.
          • triss_merigold6 I jeszcze 09.11.08, 20:35
            Najpóźniej w okresie dojrzewani chłopcy powinni uzyskiwać cenną
            informację z zakresu odmiennego wpływu hormonów na organizm kobiety
            i mężczyzny w różnym wieku.
            Niektórzy uzyskują, innym wbijają to do głowy kobiety a jeszcze inni
            pozostają niewyuczalni.
            Mam PMS-y. Mam solidne mimo brania od lat pigułek. Mogę się starać
            maksymalnie nad sobą panować ale 2-3 dni w miesiącu nastrój mi
            siada, bywam rozdrażniona i przewrażliwiona. I chłop o tym wie, jest
            uprzedzany, że mogę zareagować nerwowo czy, że oczekuję wzmożonego
            zadbania. I cud - stara się, bo wie, że to minie i że to niczyja
            wina. I to jest IMO normalne a nie fochy do baby w ciąży, że jej
            hormony szaleją.
            • kawitator Re: I jeszcze 10.11.08, 12:23
              Triss_merigold6
              Prędzej mogłem się spodziewać trzęsienia ziemi i widoku UFOl-udków niż tego ze się z Tobą zgodzę
              Ale tym razem muszę przyznać
              Piszesz całą prawdę , tylko prawdę i nawet tyż prawdę
              Ludzie są ze sobą nie tylko dla uzyskiwania własnej doraźnej korzyści czy przyjemności Są ze sobą także aby się wspierać aby stanąć za sobą murem jak sytuacja tego wymaga. Trzeba odłożyć na bok swoje wymagania czy „potrzeby” kiedy parter wymaga pomocy „zaopiekowania” czy wsparcia a nawet wtedy gdy po prostu życie go tego dnia mocniej przywaliło i trzeba podac herbatę z rumem wysłuchać i pogłaskać.
              Ciąża jest jednym z takich momentów kiedy to dziewczyna może dostać małpiego rozumu. Brak zrozumienia szczególnie od faceta który przecież ma niebagatelny wpływ na zaistnienie tego stanu jest szczeniacki
              Takie humorki trza brać z uśmiechem na klatę ;-)) chyba żeś dupa nie facet
              • triss_merigold6 Re: I jeszcze 10.11.08, 13:00
                To się nazywa wyrozumiałość. Jeszcze więcej wyrozumiałości będzie
                wymagało od pana dziecko, bo umiejętności komunikacyjne niemowlaka
                czy przedszkolaka są organiczone.

                Żeby było jasne - sama ciążę przechodziłam bardzo dobrze ale do
                szału zaczyna mnie doprowadzać trend jaki obserwuję od kilku lat.
                Zwłaszcza w artykułach i na forach, bo w realu mam mniej okazji.

                Trend polegający na oczekiwaniu od kobiety, że niezaleznie od wieku,
                stanu fizjologicznego i obciążenia obowiązkami pozostanie super
                hiper laską z filmów porno. Zawsze doskonale zrobiona, uśmiechnięta,
                zrelaksowana, pełna inicjatywy, idealna gospodyni domowa, świetnie
                zarabiająca + oczywiście pomysłowa kochanka. I oczywiście
                niewymagająca od pana niczego poza łaskawym faktem istnienia. Nikt
                nie ma 3 żyć równolegle.

                Jeśli kobieta w II połowie ciązy jest chuda to znaczy, że umiera -
                jasne? Jesli nie odczuwa zmian nastrojów i nasilenia różnych emocji
                (i pozytywnych i negatywnych) to znaczy, że ma poważne zaburzenia i
                powinna skonsultować się z lekarzem psychiatrą.

                Brutalnie powiem tak: można mieć zrelaksowaną, super zadbaną,
                zadowoloną z życia kobietę, chętną w łóżku, która jest jednoczesnie
                matką i dba o pana męża oraz dom. I jeszcze do tego pracującą na
                pełnym etacie. Ale to kosztuje. Kosztuje kasę na opiekunkę, na pomoc
                domową i na zabiegi pielęgnacyjne. Żeby wyglądać pani musi mieć CZAS
                i kasę na SPA, fryzjera, dentystę, pilates i inne masaże. I skoro
                facet oczekuje gwiazdy filmowej to niech pani to umożliwi, coś za
                coś.
                • gomory Re: I jeszcze 10.11.08, 13:06
                  > > Brutalnie powiem tak:(...) Żeby wyglądać pani musi mieć CZAS
                  > i kasę na SPA, fryzjera, dentystę, pilates i inne masaże.

                  Brutalnie powiem tak: mezczyzna ma taka zone na jaka go stac ;).
                  • triss_merigold6 Re: I jeszcze 10.11.08, 13:55
                    Ależ oczywiście. I dlatego pan Miecio zarabiający w biurze jako
                    starszy referent 2 tysiące złotych będzie miał za żonę panią Jadzię
                    w resztkami trwałej na głowie, w butach z plastiku, bieliźnie z
                    bazaru i rękami wyciągniętymi od dżwigania siat z Biedronki.
                    A u pana mecenasa żona w szpilkach i makijażem z kosmetyków Diora
                    będzie mówiła "Marysiu, niech Marysia doda jeszcze wina do sosu".
                    • ropuszek Re: I jeszcze 10.11.08, 17:12
                      No witam i cieszę się, że piszecie, co tu zrobić. Otóż mąz wyjechał na delegację
                      - tydzień i wrócił w sobotę. Od soboty dosłownie zachowuje się jak byk i jestem
                      przeszczesliwa:) Seth destructor: Moze i masz racje, ze ostatnio za mało dbałam
                      o siebie, ale nie zdziadziałam:) Kiedy go nie bylo to nawet trochę kg schudlam,
                      no i moze bardziej wzielam sie za swoje cialo:)
                      Mysle ogolnie, ze potrzeba nam mniej rutyny, ja musze byc bardziej kobieca i ta
                      tajemniczosc, o ktorej ktos wspomnial w poscie (przepraszam nie pamietam kto)
                      tez jest wazna.
                      Jeszcze napisze, dzieki:)
            • urquhart hormony,partnerstwo, demokracja a myślenie fiutem 11.11.08, 19:28
              triss_merigold6 napisała:
              > Najpóźniej w okresie dojrzewani chłopcy powinni uzyskiwać cenną
              > informację z zakresu odmiennego wpływu hormonów na organizm kobiety
              > i mężczyzny w różnym wieku. (...)
              > wina. I to jest IMO normalne a nie fochy do baby w ciąży, że jej
              > hormony szaleją.

              Ciąża, PMS, połóg, zakręcenie przy niemowlęciu, przekwitanie... Facet powinien
              się dostosować i domyślać zmian nastrojów o jakich nie ma pojęcia.
              Podobnie kobiety powinny nabywać cenna wiedzę że większość męskiej populacji w
              wieku reprodukcyjnym ma stałą codzienną dawkę testosteronu kierującą jego myśli
              w jednym kierunku. I niektóre nawet to stwierdzają najczęściej pogardliwie ze
              mężczyźni potrafią myśleć jedynie fiutem.
              Niby partnerstwo i demokracja ale oczekiwane że to mężczyzna ma się dostosować
              jest na porządku dziennym.
              • kawitator Re: hormony,partnerstwo, demokracja a myślenie fi 12.11.08, 14:55
                Niby partnerstwo i demokracja ale oczekiwane że to mężczyzna ma się dostosować
                jest na porządku dziennym.
                To normalne ;-))) w środowiskach nowoczesnych kobitek które uważają ze homoseksualizm to jest genetyczny i nic się z nim zrobić nie da, a różnice między kobitkami a facetami to wpływ wychowania które wpływem społecznym można niwelować, odwracać i dowolnie zmieniać To że jedne poglądy wykluczają drugie wcale im nie przeszkadza Mogą raz opowiadać jedno raz drugie nie dostrzegając swojej śmieszności . Przy tym kompletne nie rozumienie rzeczywistości i myślenie życzeniowe przeciw któremu protestujesz to jest zupełna betka

                Tak jak większość facetów nie wyczuwa odmienności hormonalno psychicznej kobitek, tak samo kobitki nie maj najmniejszego pojęcia co się dzieje w duszy faceta. Wzajemne wyobrażenia są stereotypowe a takie żądania aby sie dostosować za wszelką cenę i uwzględniając potrzeby tylko jednej strony wynikają z bardzo głębokich kompleksów i poczucia mniejszej wartości
                Faceci jako istoty statystycznie bardziej logiczne przynajmniej czasami mogą przyjąć na rozum, że kobitka to nie taki niedorobiony facet i ma swoje inne odczucia i emocje Spotykam takich facetów którzy chociaż się starają . Sądząc po forach do kobitek wiedza ze facet to nie jest niedorobiona kobitka nie trafia nigdy. Stad się biorą takie takie dyskutantki które z poświeceniem walczą z facetem który istnieje tylko w jej wyobraźni i nie ma nic wspólnego z żadnym żyjącym osobnikiem płci męskiej.
                Dalej uważam ze facet jako mądrzejszy bardziej zrównoważony może i powinien strać się rozumieć kobitkę nie licząc na wzajemność ( hej jest tam gdzieś Andzia ? )

                Ps PMS nie istnieje Jest to wymysł badawczyń naukawych który został przyjęty i zaakceptowany przez ogół kobitek jako wytłumaczenie i usprawiedliwienie napadów wścieklicy
                • mujer_bonita Re: hormony,partnerstwo, demokracja a myślenie fi 12.11.08, 15:28
                  Kawi, 'statystycznie bardziej logiczny', 'mądrzejszy i bardziej
                  zrównoważony' mężczyzno:

                  PMS nie isnieje? Bardzo ciekawe. W takim razie hormony też nie?
                  Estrogeny, testosteron? Testosteron nie istnieje to tylko wymysł
                  badaczy na usprawiediwienie pewnych zachowań facetów :)

                  Gratuluję podejścia do tematu :)
                  • kawitator Re: hormony,partnerstwo, demokracja a myślenie fi 12.11.08, 19:47
                    Bonito mniej zrównoważona za to bardziej empatyczna i emocjonalna
                    >PMS nie isnieje? Bardzo ciekawe.
                    Nic w tym ciekawego poza powszechnością przekonania że jest. To tak jak z UFO
                    Podaję źródła do sprawdzenia
                    1 E. A. Hardie „Prevalence and predictors of cyclic and non cyclic afective Change” Psychology of Woman Quarterly 21 1997 s. 299-314
                    2 C. Mac Farland, M. Ross, N. DeCourville, „Women'sTheories of Menstruation and Biases in Recall of Menstrual Symptoms” Journal of personality and Social Psychology 57, 1989 s. 552-531
                    Jak Cię nie przekonają to podam jeszcze inne ale dzisiaj nie che mi się grzebać w poszukiwaniu .

                    PMS nie istnieje a ty wierzysz w niego bo ci tak każą Twoje przekonania tak samo zresztą jak widzisz że ziemia jest płaska
                    Co do hormonów to nic nie pisałem ani nic nie sugerowałem to juz Twój jalże emocjonalny i nielogiczny zawijas myślowy ;-P
                • eeela Re: hormony,partnerstwo, demokracja a myślenie fi 13.11.08, 15:53
                  > To normalne ;-))) w środowiskach nowoczesnych kobitek które
                  uważają ze homoseks
                  > ualizm to jest genetyczny i nic się z nim zrobić nie da, a różnice
                  między kobi
                  > tkami a facetami to wpływ wychowania które wpływem społecznym
                  można niwelować
                  > , odwracać i dowolnie zmieniać To że jedne poglądy wykluczają
                  drugie wcale im
                  > nie przeszkadza


                  Racja, ze kombinacja pogladow smieszna.


                  > Faceci jako istoty statystycznie bardziej logiczne przynajmniej
                  czasami mogą pr
                  > zyjąć na rozum, że kobitka to nie taki niedorobiony facet i ma
                  swoje inne odczu
                  > cia i emocje Spotykam takich facetów którzy chociaż się starają .
                  Sądząc po
                  > forach do kobitek wiedza ze facet to nie jest niedorobiona kobitka
                  nie trafia
                  > nigdy.



                  Kawi, czy ty sobie sam dla siebie urzadzasz konkurs na najgorsza
                  bzdure/uogolnienie/seksizm? Co cie ugryzlo ostatnio? Zona cie
                  wkurza? 'Kobitki zawsze', 'kobitki nigdy', rzucasz tymi kobitkami
                  ostatnio na prawo i lewo, az dziw, ze przy takich pogladach wciaz
                  jeszcze chcesz z nami rozmawiac. Mnie by sie nie chcialo zaplatywac
                  w dyskusje z osobami, o ktorych mialabym takie zdanie.
              • aandzia43 Re: hormony,partnerstwo, demokracja a myślenie fi 12.11.08, 20:03
                > Ciąża, PMS, połóg, zakręcenie przy niemowlęciu, przekwitanie... Facet powinien
                > się dostosować i domyślać zmian nastrojów o jakich nie ma pojęcia.

                A po co ma się bawić we wróża i domyślać? Wystarczy jak przyjmie do wiadomości i
                będzie miał na względzie w pewnych okolicznościach przyrody. W wyjątkowych
                okolicznościach przyrody. Ciąża i połóg to rok (a niektóre znoszą to śpiewająco,
                bez fochów), PMS parę dni w miesiącu (jeśli w ogóle kobieta go ma), przekwitanie
                - trochę trwa, ale też nie wszystkie marudzą. Co to jest wobec kilkudziesięciu
                lat wspólnego pożycia? Myślę, że jak się chłop spręży i przyjmie na klatę tych
                parę ciężkich, lecz krótkich chwil, to mu się opłaci na resztę życia z babą;-)

                > Podobnie kobiety powinny nabywać cenna wiedzę że większość męskiej populacji w
                > wieku reprodukcyjnym ma stałą codzienną dawkę testosteronu kierującą jego myśli
                > w jednym kierunku.

                Powinny nabywać. I mieć to na względzie. Przez cały okres reprodukcyjny swojego
                samca;-)
                • urquhart Re: hormony,partnerstwo, demokracja a myślenie fi 13.11.08, 01:26
                  aandzia43 napisała:
                  > - trochę trwa, ale też nie wszystkie marudzą. Co to jest wobec kilkudziesięciu
                  > lat wspólnego pożycia? Myślę, że jak się chłop spręży i przyjmie na klatę tych
                  > parę ciężkich, lecz krótkich chwil, to mu się opłaci na resztę życia z babą;-)

                  Jakoś nie wygląda mi to na parę krótkich chwil, ale i to brzmiałoby nieźle gdyby
                  ta empatia działała faktycznie w obie strony.
                  Ale statystycznie wygląda mi to na to że damska część w miarę elastycznie
                  dostosowuje się do hormonalnych potrzeb faceta przez krótki okres do czasu aż
                  namówi go na sakramentalne tak, a potem to już oczekuję że jak klamka zapadła to
                  następne "kilkadziesiąt lat" on ma się dostosowywać do jej hormonalnych potrzeb :)
                  • aandzia43 Re: hormony,partnerstwo, demokracja a myślenie fi 13.11.08, 20:29
                    > Jakoś nie wygląda mi to na parę krótkich chwil

                    Jak ma kobita jazdy cały boży miesiąc, cały rok i całe życie to to
                    nie są kwestie hormonów ciązowy, PMs-owych czy przekwitaniowych. To
                    jest paskudny charakter. Albo paskudne małżeństwo, bez porozumienia,
                    szacunku, uwzględniania potrzeb partnera itd. Jak ona ma paskudny
                    charakter, to niewiele na to poradzisz. Jak macie paskudne
                    małżeństwo, to zawsze coś ze swojej strony możesz zrobić.

                    > Ale statystycznie wygląda mi to na to że damska część w miarę
                    elastycznie
                    > dostosowuje się do hormonalnych potrzeb faceta przez krótki okres
                    do czasu aż
                    > namówi go na sakramentalne tak

                    Różnie bywa. Nie wiem, jakie kobiety znasz. Jak dziewczyna z
                    temperamentem i pełna dobrej woli, to żaden problem ze zgraniem się
                    z ociekającym testosteronem samcem. Sporo tu takich na forum. Az
                    kwiczą do towarzystwa w/w panów, a w domu mają takich, co to złapali
                    je na dziecko i teraz w łóżku tylko chrapią;-) Punkt widzenia zależy
                    od punktu siedzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka