Dodaj do ulubionych

"zdradziecki" gen

04.11.08, 00:46
czy uważacie, że istnieje coś takiego jak "zdradziecki" gen?np. facet, choćby
nie wiem jak chciał być wierny, to i tak nie będzie, bo zdradę ma po prostu we
krwi ;-)) ok. powiedzmy, że jeśli ktoś przez większość życia miał spore
"branie" wśród płci przeciwnej, to wiadomo, że jest większe ryzyko, że
zdradzi, choć oczywiście nie musi, bo przecież ma na to wpływ jego
charakter/system wartości,itp. ale jak sądzicie, czy niektórzy nawet pomimo
socjalizacji środowiska, wychowania i tak będą zdradzać? po niektórych
facetach np. od razu widać, że oj wierni to oni nigdy nie będą :-)))
Obserwuj wątek
    • eeela Re: "zdradziecki" gen 04.11.08, 00:48
      ok. powiedzmy, że jeśli ktoś przez większość życia miał spore
      > "branie" wśród płci przeciwnej, to wiadomo, że jest większe ryzyko, że
      > zdradzi,

      Co za bzdura.
      • nolus Re: "zdradziecki" gen 04.11.08, 00:49
        dlaczego bzdura? im więcej zainteresowanych, tym większe ryzyko ulegnięcia pokusie.
        • eeela Re: "zdradziecki" gen 04.11.08, 02:11
          Po pierwsze: i brzydka, i piękna kobieta mogą miec tyle samo zainteresowanych. I
          na brzydala, i na przystojniaka może polecieć podobna ilość kobiet. Ludzie dość
          często celują w 'swoją ligę', a w tych 'ligach' proporcje liczbowe są podobne.

          Po drugie: nie, wcale nie jest tak, że im większa ilość zainteresowanych, tym
          większe ryzyko ulegnięcia pokusie. Skłonność do ulegania pokusie jest właściwa
          charakterowi danego człowieka, a nie zależy od przypadkowej ilości pokus, na
          jakie jest wystawiany. Jeżeli już mamy się dopatrywac zależności, to raczej od
          JAKOŚCI pokus, niż ilości. W miarę atrakcyjna kobieta spotyka się z awansami
          dość często, ale to nie znaczy, że jest w grupie silniejszego ryzyka niż
          kobieta, która nie spotyka się z awansami wcale. Ta pierwsza może być awansami
          znudzona, ta druga zmieknie przy pierwszej okazji, bo jest tych okazji mało -
          oczywiście nie chcę tu prezentować kolejnej wątpliwej reguły, tylko przykład,
          który zaproponowaną przez ciebie regułę obala. Bycie w grupie ryzyka ulegania
          pokusom jest o wiele bardziej złożone, niż bycie atrakcyjnym czy nie.
          • gomory Re: "zdradziecki" gen 04.11.08, 10:01
            > Jeżeli już mamy się dopatrywac zależności, to raczej od
            > JAKOŚCI pokus, niż ilości. W miarę atrakcyjna kobieta spotyka się
            z awansami dość często, ale to nie znaczy, że jest w grupie
            silniejszego ryzyka

            Nie zgodze sie z Toba.
            Wg mnie ten przyklad ilustruje wlasnie dlaczego atrakcyjna jest w
            grupie "silniejszego ryzyka" jak raczylas to nazwac.
            Staje sie ona obiektem zabiegow panow JAKOSCIOWO ciekawszych, ktorzy
            nie zwracaja takiej uwagi na mniej interesujace kobiety, wiec i
            teoretyczne szanse na to, ze ulegnie pokusie sa u niej wieksze.
            W tym momencie abstrahuje od kwestii moralnosci kobiety, bo ta moze
            byc niewzruszona i wtedy na nic zadne pokusy ;).
            • eeela Re: "zdradziecki" gen 04.11.08, 11:40
              > W tym momencie abstrahuje od kwestii moralnosci kobiety, bo ta moze
              > byc niewzruszona i wtedy na nic zadne pokusy ;).

              Kiedy właśnie abstrahowanie od takich kwestii prowadzi do tworzenia z sufitu
              wziętych reguł i teorii. Nie mówiąc już nic o tym, że dla mało atrakcyjnej
              dziewczyny dobrą jakościowo ofertą będzie Zenek zza miedzy, a dla Angeliny Jolie
              Brad Pitt to taki zwykły chłopak. Trudno więc tu mówić o tym, że atrakcyjne
              kobiety mają lepsze jakościowo pokusy w ogóle. Mogą mieć lepsze jakościowo
              pokusy NA SWOJĄ MIARĘ, i to samo dotyczy Frani z krzywym zgryzem z ósmego
              piętra, jak i Angeliny Jolie.
              • gomory Re: "zdradziecki" gen 04.11.08, 23:32
                > > W tym momencie abstrahuje od kwestii moralnosci kobiety, bo ta moze
                > > byc niewzruszona i wtedy na nic zadne pokusy ;).
                >
                > Kiedy właśnie abstrahowanie od takich kwestii prowadzi do tworzenia z sufitu
                > wziętych reguł i teorii.

                To jednak element podstawowy. Osoby o sztywnych zasadach moralnych po prostu ich nie naginaja wiec sila pokusy jest dla nich mizerna i nie bardzo jest o czym w ogole gadac.
                W sumie masz racje co do ilosci pokus szytych na miare konkretnej osoby. Wieksza ilosc adoratorow raczej tez zwiekszy poprzeczke oczekiwan wiec i Ci teoretycznie doskonali straca nieco ze swego blasku ;).
          • sad-man Re: "zdradziecki" gen 06.11.08, 23:25
            Eeela, zgdzam się z Toba w 100%.
            Ile ja miewam pokus! A jak ciężko im nie ulec. Ale to ja decyduję. Nie panuję
            nad sobą tylko w temacie tytoniu i czekolady. Gdzies to napięcie musi znaleźć
            ujście ;-)))
    • netusek Re: "zdradziecki" gen 04.11.08, 10:04
      z własnego doświadczenia...
      poznałem piękną mężatkę, oczywiście szybko się zaangażowałem -
      umiała dziewczyna czarować facetów, więc mnie wzięło...;)
      i kiedyś rozmawiamy jak to z tą zdradą jest a ona mi na to, że wiesz
      zdradę to trzeba mieć we krwi (konkretnie powiedziała kurestwo
      trzeba mieć we krwi..;), moi rodzice mieli swobodny stosunek co do
      swojej wierności, więc ja to wyssałam z mlekiem matki...:-)
      ale w takim razie co ze mną...pytam ją? Przecież ja również mam
      romams (z tobą).. a w mojej rodzinie nigdy nie było, żadnych
      przypadków zdrady.... Hm.. nie wiem powiedziała.. nie mogę cię jakoś
      rozgryść.. haha...
      A tak na poważnie to braki w pożyciu rodzinnym musiałem jakoś tam
      sobie wyrównać.... i nie ma to nic wspólnego z żadnym genem...
      Kiedyś święcie wierzyłem, że jak miłość to do końca życia i takie
      tam...
    • gomory Re: "zdradziecki" gen 04.11.08, 10:23
      > czy uważacie, że istnieje coś takiego jak "zdradziecki" gen?

      Owszem istnieje taki gen i nosimy go w sobie. Teoretycznie przeciez
      kazdy moze prowadzic podwojne zycie.
      We wlasnym sumieniu rozstrzygamy jakie zachowania uwazamy za
      dopuszczalne. Im ktos ma bardziej niewzruszone zasady postepowania
      tym mniej bedzie podatny na pokusy podsuwane przez zycie, bo takich
      niemalze nie bedzie.
      Powatpiewam w moralne socjalizacje. Niby sie zdarza, ale ;).
      Uwazam, ze to raczej rzadkosc by kogos przestawic z toru
      myslenia "swiat nie jest czarno-bialy, wazne sa okolicznosci,
      sytuacje moga byc rozne" na "dopasowywanie zasad do okolicznosci
      swiadczy o braku zasad wlasnie".
      • sad-man Re: "zdradziecki" gen 06.11.08, 23:28
        Socjalizować dorosłego się nie da, ale dziecko zasady (lub ich brak( wynosi z
        domu. Może się buntować w LO czy na studiach, ale do zasad wyniesionych z domu i
        tak wróci.
    • murakami2 Re: "zdradziecki" gen 04.11.08, 10:45
      wiadomosci.onet.pl/1351226,242,1,1,kioskart.html
      Yoric by pewnie coś ciekawego dodał do tego :)
    • kachna79 Re: "zdradziecki" gen 04.11.08, 10:56
      Mój ojciec mawia czasem, że "kurestwo się dziedziczy" (przepraszam
      za dosadne określenie), ale raczej na zasadzie powielania zachowań
      społecznych, a nie dziedziczenia w sensie biologicznym.
    • ave-74 Jestem tego przykładem 04.11.08, 10:59
      Mój dziadek miał kochankę, mój ojciec poszedł w jego ślady przy moim
      zgorszeniu i ogólnemu sprzeciwowi jak on może coś takiego robić. Nie
      minęło kilka miesięcy, mi stuknęła 30, problemy z mężem no i znalazł
      się kochanek.
      Mam syna i córkę...
      • eeela Re: Jestem tego przykładem 04.11.08, 16:25
        Super nowiny, ojciec mojego wybranka nie ma kochanek na sumieniu - albo nigdy
        nie dał się złapać, dla mnie to wsio rawno w sumie ;-)
    • yoric Re: "zdradziecki" gen 04.11.08, 18:21
      Wszystko jest kwestią konfliktu strategii długo- i krótkoterminowej. Każdy z nas
      ma obie wbudowane i tylko dokonuje wyborów w zależności od sytuacji.

      Faktycznie stwierdzono pewne czynniki genetyczne, które mogą mieć pewien wpływ
      na wybór strategii (krótkoterminowej kosztem długo- --> skłonność do
      zdradzania), ale nie przeceniałbym ich roli.

      Kłóciłbym się co do dwóch spraw. IMO okazja w dużej mierze czyni złodzieja -
      zdecydowanie więcej mają ich ci bardziej atrakcyjni. Po drugie wybierając
      strategię robimy sobie nieświadomy bilans strat i zysków. Sądzę, że osobie
      atrakcyjnej zdrada (wybór strategii krótkoterminowej mimo bycia w związku)
      przyjdzie dużo łatwiej, bo jej ryzyko jest znacznie mniejsze. Taka osoba z
      definicji ma wielu chętnych i zastąpienie obecnego partnera nie będzie dla niej
      problemem; co innego osoba mniej atrakcyjna, która może nie mieć alternatyw.

      Tak to przynajmniej wygląda na papierze.

      Pozdrawiam
      • eeela Re: "zdradziecki" gen 04.11.08, 18:43

        > Tak to przynajmniej wygląda na papierze.

        Tak wygląda na papierze, ale kłóci się z moimi osobistymi obserwacjami, stąd mój
        bunt :-) Przyznaję, że podłoże do niego całkiem subiektywne.
        • yoric Re: "zdradziecki" gen 04.11.08, 19:22
          No, akurat tu nie będę się jakoś szczególnie upierał, bo tu można sobie tworzyć
          różne hipotezy. Np. że atrakcyjna osoba ma atrakcyjnego partnera/kę, którego nie
          jest łatwo zastąpić równie aktrakcyjnym/ą, więc dla niej ew. koszty zdrady też
          są duże, itd. itp.
          Mimo wszystko to, co napisałem we wpisie wyżej wydaje mi się sensownie -
          • eeela Re: "zdradziecki" gen 04.11.08, 19:33
            bo tu można sobie tworzyć
            > różne hipotezy. Np. że atrakcyjna osoba ma atrakcyjnego partnera/kę, którego ni
            > e
            > jest łatwo zastąpić równie aktrakcyjnym/ą, więc dla niej ew. koszty zdrady też
            > są duże, itd. itp.


            No właśnie o to chodzi, że tych dodatkowych uwarunkowań jest cała masa. Na
            przykład też to, że różne osoby reagują różnie na poszczególne wyznaczniki
            atrakcyjności. Dla jednej osoby będzie ważny status zawodowy, dla drugiej
            obowiązkowym wymogiem będzie odpowiedni poziom intelektualny, ktoś nie przyjmie
            partnera spoza swojej klasy społecznej, a ktoś inny nie zaakceptuje kandydata z
            brzuszkiem albo kandydatki z małym B.

            A jak się nałoży tę całą masę dodatkowych uwarunkowań na prostą zasadę 'bardziej
            atrakcyjny = większa szansa zdrady', to ta niby oczywista statystyka może być
            zupełnie zburzona.
            • yoric Re: "zdradziecki" gen 04.11.08, 23:59
              Niemniej zdecydowanie jest coś takiego, jak ocena ogólnej atrakcyjności, a - jak
              to trafnie ujęłaś:

              >Ludzie dość często celują w 'swoją ligę'

              I dopiero wewnątrz tej ligi rozpatrywane są dalsze rzeczy typu preferencje co do
              brzucha, oczu, itd. :).

              Pozdr
        • pipiblond Re: "zdradziecki" gen 05.11.08, 08:01
          To nieprawda, że im więcej facetów, tym więcej zdrad, to nie tak. Musi coś
          błysnąć, żeby mogło zaistnieć. Co do genu, to jest inaczej. To tak jak choroby
          przenoszone genetycznie-to już inny temat. Wróćmy do zdrady genu. Zostawmy to
          dla potomnych-a to ciekawe ?. Czytałam kiedyś o dziewczynce, która nie chodziła
          od urodzenia, nie wiadomo dlaczego. Poddano ją hipnozie, okazało się, że kiedyś,
          kiedyś była dziewczynką(jakby w innym wcieleniu), wpadła pod pociąg, miała
          obcięte nogi. I co?, uszkodzenie energetyczne nie genowe.Nasza energia posiada
          pamięć tak jak woda.Ale wróćmy do zdrady.To czy zdradzimy jest również zależne
          od naszego partnera, od jego zaspokojenia, ale jak on mopsuje, no to co ?, to
          szukamy seksualnego zaspokojenia u innych. I tu już odzywa się natura człowieka.
          Jak suka nie da to pies pójdzie do innej.Niestety oziębłość u kobiet jest duża.
          • sad-man Re: "zdradziecki" gen 06.11.08, 23:37
            Dużo racji, Pipiblond, ale gdyby każdy "głodny" szedł kraść marchewkę z ogrodu
            sąsiadów, to nie byłoby tego forum. Tu są ludzie, którzy kombinują, jak najeść
            się w domu, żeby - nie daj Boże - "diabeł" nie podkusił ich do buszowania w
            cudzym ogródku ;-).
      • sad-man Re: "zdradziecki" gen 06.11.08, 23:33
        Można się z tobą Yoric zgodzić częściowo, ale to kwestia zasad. Dobrze wychowany
        przystojniak lub laska nie będą zdradzać lub przynajmniej postarają się tego unikać.
        A co okazji czyniących złodzieja... Wiesz, ja jestem w "grupie ryzyka" w tym
        temacie. Bywały sytuacje trudne, ale jakoś powstrzymałem się od "kradzieży" i
        nie żałowałem.
        • glamourous Re: "zdradziecki" gen 07.11.08, 15:12
          sad-man napisał:

          > Dobrze wychowany
          > przystojniak lub laska nie będą zdradzać lub przynajmniej
          postarają się tego unikać.


          Eee, moim zdaniem to nie ma nic wspolnego z "dobrym wychowaniem" czy
          rodzinnymi tradycjami. Znalam juz wielu zdradzajacych, ktorzy
          pochodzili z rodzin z zasadami i odwrotnie - ludzi wychowanych
          praktycznie na ulicy, ktorym nie wpojono zadnych wartosci, a mimo to
          nie maja parcia na zdrade. Znam np. dwoch braci wychowanych w jednym
          domu, z ktorych jeden patologicznie zdradza swoja zone, drugi zas
          jest swojej wierny jak pies.

          IMO zdrada ma raczej zwiazek z ogolnie konsumpcyjna natura
          czlowieka, a nie z wychowaniem, czy dziedziczeniem po przodkach.
          Jeden ludzki egzemplarz jest bardziej nastawiony na konsumpcje niz
          inny, i w jego pojeciu zycie opiera sie na swego rodzaju carpe diem
          no matter what. Inny zas ma konsumpcje w nosie i raczej potrafi
          opierac sie roznym - nie tylko seksualnym - pokusom.

          Jest jeszcze wersja neurobiologow, ktorzy wyjasniaja naturalna
          sklonnosc do zdrady jako uzaleznienie od pewnych neurotransmeterow.
          Jedni z nas sa bardziej na nie podatni, bardziej ich spragnieni,
          inni mniej. Ale to nie miejsce na naukowe dywagacje.

          Racje ma Eeela piszac o selektywnosci. Atrakcyjnosc nie ma tu
          absolutnie nic do rzeczy. Byc moze u mezczyzn ich wlasna
          atrakcyjnosc jest w jakims tam stopniu czynnikiem zdradogennym w
          przypadku gdy to oni sa podrywani przez kobiety - bo faceci sa z
          natury bardziej podatni na dzialanie pierwotnego instynktu lowcy i
          maja zakodowany atawistyczny schemat, ze kiedy samica prowokuje,
          samiec powinien wypelnic swa biologiczna powinnosc.
          Ale z kolei z psychologicznego punktu widzenia patrzac, raczej
          powiedzialabym, ze to nieatrakcyjni ludzie beda mieli wieksza
          sklonnosc do ulegniecia okazji do zdrady - bo skoro raz od wielkiego
          dzwonu trafi im sie jakas propozycja, to wieksza jest psychologiczna
          pokusa, zeby z niej skorzystac na zasadzie "lap okazje, bo nastepna
          sie predko nie nadarzy"...
    • sad-man Re: "zdradziecki" gen 06.11.08, 23:22
      Nolus,
      Eeela ma rację - bzdura! Ale twoje pytanie nie jest pozbawione sensu, o tyle, że
      są faceci, którzy notorycznie zdradzają i tacy, którzy nie robią tego wcale lub
      może im się przytrafić...
      Ale to wynika z wielu spraw niż genetyka. Poczytaj o kompleksach - np. Casanovy.
      Są też ludzie niewyżyci. Są skrajni egoiści (np, jedynak, który nie rozumie
      odmowy, a jak się z nią spotyka, szuka kogoś, kto nie odmawia). Bywa, że ktoś
      poczuje się królem, gdy nagle się wzbogaci. Scenariuszy jest wiele, ale zawsze
      człowiek decyduje sam i każdy, teoretycznie, jest tak samo podatny na zdradę i
      tak samo walczy lub nie, z pokusą. C'est la vie.
      • yoric Re: "zdradziecki" gen 08.11.08, 19:52
        > każdy, teoretycznie, jest tak samo podatny na zdradę i
        tak samo walczy lub nie, z pokusą

        Sorry, ale to chyba jest jakiś manifest życzeń (albo po prostu nie rozumiem, o
        co chodzi w tym fragmencie). Oczywiście, że ludzie różnią się predyspozycjami do
        wszelkich zachowań, czy nałogów (np. alkoholizmu) więc nie wiadomo, czemu
        mieliby się nie różnić predyspozycjami do zdrady. Zresztą są dane doświadczalne
        wskazujące możliwe genetyczne mechanizmy tych predyspozycji, np.:

        www.scribd.com/doc/5472502/Genetic-variation-in-the-vasopressin-receptor-1a-gene-AVPR1A-associates-with-pairbonding-behavior-in-humans
        Nigdy nic nie wynika tylko z genów lub tylko ze środowiska; zawsze jest
        współdziałanie czynników. Podsumowuje to statystyka - ludzie z danymi
        predyspozycjami do czegoś tam, np. zdrady, nie MUSZĄ tego robić, niemniej
        faktycznie robią to statystycznie częściej. To chyba dość oczywiste.
        Ponadto upieram się, że ryzyko zdrady jednak wzrasta wraz z atrakcyjnością. Jak
        się nie ma okazji, to się po prostu nie ma i tyle; jak jest ich dużo to ryzyko
        skorzystania z którejś automatycznie wzrasta.

        Pozdrawiam
        • sad-man Re: "zdradziecki" gen 09.11.08, 22:43
          Zgadzam się, że czynniki współistnieją, a nie wykluczają wzajemnie. Możesz też
          mieć rację, że to może być tak jak z genem alkoholizmu. Tego nie wziąłem pod uwagę.
          Co do atrakcyjności. Ja sam jestem facetem przeciętnej urody, z nie najgorszym
          zapleczem intelektualnym i zawodowym (zawsze może być lepiej, ale jest bdb), a
          okazje i pokusy pojawiają się, była kiedyś nawet jakaś wyjątkowo napastliwa
          kobitka, ale to ja podejmuję decyzję, a nie Wacek :-).
        • urquhart Re: "zdradziecki" gen 11.11.08, 19:48
          yoric napisał:

          > > każdy, teoretycznie, jest tak samo podatny na zdradę i
          > tak samo walczy lub nie, z pokusą
          >
          > Sorry, ale to chyba jest jakiś manifest życzeń (albo po prostu nie rozumiem, o
          > co chodzi w tym fragmencie). Oczywiście, że ludzie różnią się predyspozycjami

          O genie zdrady nie słyszałem, ale o hormonie owszem, związek poziomu oksytocyny z odpornością na zdradę u ludzi i zwierząt jest znany chyba od dawna. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę "hormon wierności". Wiec że wszyscy podatni są jednakowo to koncert życzeń.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka