05.12.08, 09:38
Po 10 latach małżeństwa zdradziłem żonę. Zdradziłem dlatego że żyliśmy obok siebie - nie razem...brak wspólnych zainteresowań, brak tematów do rozmów, kiepski seks...nuda...
2 lata temu próbowałem wyciągnąć nas z tego marazmu...ale ona twierdziła że się wygłupiam...że przecież wszystko między nami jest ok. Po roku dałem za wygraną.
Pojawiła się w moim życiu inna kobieta...zakochałem się w niej a ona we mnie. Spotkania...szczere rozmowy o wszystkim...śmiech...czasem smutek...cudowny seks...wszystko cudowne.
Żona dowiedziała się...chyba chciałem żeby się dowiedziała...nawet tego przed nią specjalnie nie ukrywałem. Chciałem odejść od niej...byłem na to zdecydowany. Chciałem zostawić ją, dziecko i cała resztę.
Chciałem...ale po prostu wymiękłem...Prosiła żebym został...tłumaczyła...płakała...obiecywała...wciągnęła w to nasze dziecko i moich rodziców. Zostałem...nie wiem jak długo wytrzymam...
Nie wierzę w cudowną przemianę małżonki...nie wierzę że nagle znajdą się wspólne tematy...że ona zapomni o tym co jej zrobiłem...że nagle stanie się boginią seksu...nie wierzę w jej obietnice.

Dziękuję za uwagę.


Obserwuj wątek
    • kachna79 Re: bez sensu 05.12.08, 09:44
      nie pozostaje Ci nic innego jak usiąść i zapłakać nas swym losem -
      co niniejszym czynisz...
      • biegam-boso Re: bez sensu 05.12.08, 10:51
        tak właśnie jest...
        • kachna79 Re: bez sensu 05.12.08, 11:39
          ale ile to może trwać - taka postawa to może jest dobra w Modzie na
          sukces, ale w prawdziwym życiu już nie.
          • songo3000 Re: bez sensu 06.12.08, 14:44
            Może ktoś testuje tu nowy scenariusz na kolejny polski 'hit' ;)
    • mujer_bonita Re: bez sensu 05.12.08, 09:51
      A dlaczego chcesz zostawić dziecko? Też Ci się znudziło? Brak
      wspólnych tematów, zainteresowań?
      • biegam-boso Re: bez sensu 05.12.08, 10:54
        dlaczego chcę zostawić dziecko?
        1. żona mi go nie odda
        2. wiadomo komu sąd da opiekę nad dzieckiem
        3. dziecko jednak bliżej jest ze swoją matką niż ze mną
        4. nie chcę zabierać dziecku dziadków...kolegów...szkoły...
        • majka_144 Re: bez sensu 05.12.08, 10:57
          biegam-boso napisał:

          > dlaczego chcę zostawić dziecko?
          > 1. żona mi go nie odda
          > 2. wiadomo komu sąd da opiekę nad dzieckiem
          > 3. dziecko jednak bliżej jest ze swoją matką niż ze mną
          > 4. nie chcę zabierać dziecku dziadków...kolegów...szkoły...

          Super wymówki żeby zacząć z czystą kartą, bez dzieci, bez
          zobowiązań, jak 20-latkowie. A żonie zostawić całą resztę.
        • mujer_bonita Re: bez sensu 05.12.08, 11:04
          biegam-boso napisał:
          > dlaczego chcę zostawić dziecko?
          > 1. żona mi go nie odda
          > 2. wiadomo komu sąd da opiekę nad dzieckiem
          > 3. dziecko jednak bliżej jest ze swoją matką niż ze mną
          > 4. nie chcę zabierać dziecku dziadków...kolegów...szkoły...

          5. o ileż to wygodniejsze, cały czas można poświęcić na zabawy z
          kochanką :)
    • krzysztof-lis Re: bez sensu 05.12.08, 10:11
      > Chciałem...ale po prostu wymiękłem...Prosiła żebym
      > został...tłumaczyła...płakał a...obiecywała...wciągnęła
      > w to nasze dziecko i moich rodziców. Zostałem...nie wiem
      > jak długo wytrzymam...

      A na to jest bardzo prosta metoda.

      Siadasz wieczorem po pozałatwianiu najważniejszych spraw z kartką. Na tej kartce
      zapisujesz, co chcesz UZYSKAĆ od żony. Co się ma pozmieniać. Na przykład, że
      chcesz mieć o czym z nią rozmawiać. Że chcesz mieć udany seks.

      Następnie precyzujesz dokładnie, o co Ci chodzi, w sposób dający się łatwo
      "zmierzyć".

      Na przykład
      • biegam-boso Re: bez sensu 05.12.08, 10:56
        Sposób prosty wydaje się być do zrealizowania...
        tyle że opiera się moim zdaniem na szantażu...i wg mnie to bez sensu.
        Mam ją zmuszać do rozmowy? mam ją zmuszać do seksu?

        No i kwestia tej drugiej kobiety...ehhh
        • aandzia43 Re: bez sensu 05.12.08, 11:48

          > Sposób prosty wydaje się być do zrealizowania...
          > tyle że opiera się moim zdaniem na szantażu...i wg mnie to bez
          sensu.
          > Mam ją zmuszać do rozmowy? mam ją zmuszać do seksu?

          To, o czym pisze Krzysztof to nie zmuszanie i szantaż. To się nazywa
          kontrakt. Stosowany w wielu terapiach. Chyba w mażłeńskich też.
          Nie chodzi tu o to, by zmuszać, tylko jasno określać swoje potrzeby
          i oczekiwania związane z nią i waszym małżeństwem. Może coś tam
          wcześniej popiskiwałeś na ten temat, ale widocznie z jakichś powodów
          nie miałeś pozycji i postawy wystarczająco mocnej, by cię poważnie
          wysłuchano i wzięto pod uwagę twoje potrzeby. Z jakich to powodów,
          hę? Spróbuj sobie odpowiedzieć na to pytanie. Może byłeś za mało
          męski i stanowczy, a może byłeś zbyt juz wtedy wyalienowany z życia
          rodziny, by móc czegokolwiek poza jakimś smętnym standardem od niej
          wymagać?

          "Zmuszać do rozmowy, zmuszać do seksu", wystraszyłeś się lamentów
          żony i rodziny. Facet, ty się boisz jakiejkolwiek konfrontacji! I
          ponoszenia konsekwencji swoich czynów! Dopóki nie załatwisz tego
          swojego problemu, nie jesteś w stanie podjąć żadnej samodzielnej
          decyzji i trzymać się jej konsekwentnie. Dopóki będziesz miekkim
          bolkiem bez kręgosłupa wichry życia będą sobie tobą miotały na
          wszystkie strony, jak żółtym jesiennym liściem.
          Dojrzej w końcu.
        • krzysztof-lis Re: bez sensu 05.12.08, 11:52
          > tyle że opiera się moim zdaniem na szantażu...i wg mnie to bez sensu.

          Może dla Ciebie to wyglądać na szantaż, ale przecież inaczej nic nie uzyskasz.
          Przecież widzisz, że żonie jest dobrze tak, jak było.
        • kachna79 Re: bez sensu 05.12.08, 11:52
          biegam-boso napisał:

          > Sposób prosty wydaje się być do zrealizowania...
          > tyle że opiera się moim zdaniem na szantażu...i wg mnie to bez
          sensu.

          Radziłabym wziąć pod uwagę sugestię Krzysztofa. Sformuowanie listy
          życzeń pozwoli Ci uświadomić sobie co jest dla Ciebie ważne, czego
          Ci brakuje. Natomiast jeśli z taką listą staniesz przed żoną i
          powiesz "anal albo odchodzę" to to juz będzie szantaż - dodatkowo
          obnażający Twój egoizm.

          > Mam ją zmuszać do rozmowy?
          Siłą tego nie załątwisz, ale przecież chyba czasem rozmawiacie ze
          sobą. Możliwe, że nawet będziesz żałował, że ta rozmowa nie była
          nudna:)
          • krzysztof-lis Re: bez sensu 05.12.08, 11:55
            > Radziłabym wziąć pod uwagę sugestię Krzysztofa. Sformuowanie listy
            > życzeń pozwoli Ci uświadomić sobie co jest dla Ciebie ważne, czego
            > Ci brakuje.

            Dokładnie o to chodzi. O ułatwienie sprawy SOBIE!

            Ustalenie listy celów i TERMINU ich osiągnięcia dobrze motywuje do pracy a
            jednocześnie ułatwia podjęcie trudnych decyzji. Bo w grę przestają wchodzić
            uczucia i emocje ("a może jednak za rok będzie lepiej?") a analizuje się tylko
            FAKTY. Dlatego wspomniałem o tym, żeby te cele były łatwo mierzalne, policzalne.
      • glamourous Re: bez sensu 05.12.08, 11:04
        Bardzo rozsadna propozycja. Troche odhumanizowana, ale chyba jedyna
        z szansa powodzenia w takim przypadku. Zamiast melodramatyzowania,
        darcia szat i innych sentymentalizmow, po prostu potraktowac to
        wszystko na zasadzie projektu w pracy. Jasne, spisane czarno na
        bialym oczekiwania i wytyczne. Same konkrety. Sytuacja klarowna dla
        obu stron, zadnych niedomowien i zadnych potem wykretow ze strony
        zony "bo ja MYSLALAM, ze...." itp. Plan wykonany - premia. Plan nie
        wykonany - nagana. Przynajmniej wiadomo czego sie trzymac i latwo
        tez ocenic motywacje drugiej strony.
        Ja dodalabym tylko, ze autor watku zdecydowanie powinien zonie
        rowniez cos zaproponowac. Niech ta lista wytycznych nie dotyczy
        tylko jej. Niech zona nie ma wrazenia, ze tylko ona ma to wszystko
        odbudowywac, naprawiac, harowac nad poprawa sytuacji - a maz, niczym
        zniecierpliwiony szef bedzie patrzyl tylko na zegarek i w kalendarz.
        Przeciez to w koncu on zdradzil, chocial odejsc, wyrzadzil rodzinie
        moralna krzywde (nie wazne, jaka byla tego geneza, istotne jest, ze
        to on chcial fizycznie opuscic rodzine, co na pewno nie poprawia
        zonie samooceny, ani samopoczucia. Facet powinien wiec dolozyc
        wszelkich staran, zeby zona jak najszybciej odzyskala szeroko pojete
        poczucie bezpieczenstwa w tym zwiazku. Zeby ona rowniez dostala to,
        czego od niego oczekuje.
        • majka_144 Re: bez sensu 05.12.08, 11:41
          Przepraszam że zapytam - Ale jaki Ty masz właściwie problem? Piszesz
          że żyjecie z żoną obok siebie, że seks nuda, że wszystko nuda, brak
          tematów do rozmów. Z dzieckiem raczej też nie jesteś zżyty bo
          decyzja o zostawieniu go już raz zapadła.

          Z drugiej strony - "zakochałem się w niej a ona we mnie.
          Spotkania...szczere rozmowy o wszystkim...śmiech...czasem
          smutek...cudowny seks...wszystko cudowne."

          No więc ja się pytam - Jaki masz problem? Chyba sprawa jasna?
        • krzysztof-lis Re: bez sensu 05.12.08, 11:53
          > Ja dodalabym tylko, ze autor watku zdecydowanie powinien zonie
          > rowniez cos zaproponowac.

          Ja odniosłem wrażenie, że żonie generalnie było dobrze (skoro odmówiła
          jakichkolwiek zmian 2 lata temu) a zatem samo to, że mąż będzie z nią żyć jej do
          szczęścia wystarczy.

          Jeśli czegoś jej brakuje, rzeczywiście warto to od siebie dołożyć. Od razu a nie
          dopiero po kwartale, gdy żona się spisze.
          • majka_144 Re: bez sensu 05.12.08, 12:17
            krzysztof-lis napisał:

            > > Ja dodalabym tylko, ze autor watku zdecydowanie powinien zonie
            > > rowniez cos zaproponowac.
            >
            > Ja odniosłem wrażenie, że żonie generalnie było dobrze (skoro
            odmówiła
            > jakichkolwiek zmian 2 lata temu) a zatem samo to, że mąż będzie z
            nią żyć jej d
            > o
            > szczęścia wystarczy.
            >
            > Jeśli czegoś jej brakuje, rzeczywiście warto to od siebie dołożyć.
            Od razu a nie
            > dopiero po kwartale, gdy żona się spisze.

            Słuchajcie, autor wątku wcale nie chce takich rad jakie mu
            udzielacie. Przeczytajcie uważnie co On pisze. On nie chce ratować
            małżeństwa, On potrzebuje tylko żebyśmy mu napisali - Stary, zostaw
            żone, dziecko i zmykaj do drugiej, przecież masz prawo do szcześcia.
            On przecież napisał że nie wierzy w przemianę żony, że nie wierzy że
            znajdą tematy do rozmowy...Nie wierzy, bo nie chce, bo mu nie
            zależy, bo wrócił bo mu mama kazała...

            Więc Wasze rady, mimo że są świetne, nie są niestety tym czego
            oczekuje autor wątku :)

            Pozdrawiam
            • majka_144 Re: bez sensu 05.12.08, 12:20
              Zapomniałam jeszcze o radzie:

              Powiedz żonie dokładnie to co napisałeś w wątku, zapewniam Cię, że
              sama pomoże Ci się pakować...
            • kachna79 Re: bez sensu 05.12.08, 12:21
              On potrzebuje tylko żebyśmy mu napisali - Stary, zostaw
              > żone, dziecko i zmykaj do drugiej, przecież masz prawo do
              szcześcia.

              Może jak poczyta, że jest kilka osób, które mają pomysł jak
              powalczyć o małżeństwo to sam pomyśli chwilę nad tą opcją.

              > Więc Wasze rady, mimo że są świetne, nie są niestety tym czego
              > oczekuje autor wątku :)
              My przynajmniej będziemy mieć czyste sumienie:)
              • majka_144 Re: bez sensu 05.12.08, 12:28
                Być może się zastanowi, choć jego obecne podejście...

                "Chciałem odejść...ale po prostu wymiękłem...Prosiła żebym
                został...tłumaczyła...płakała...obiecywała...wciągnęła w to nasze
                dziecko i moich rodziców. Zostałem...nie wiem jak długo wytrzymam...
                Nie wierzę w cudowną przemianę małżonki...nie wierzę że nagle znajdą
                się wspólne tematy...że ona zapomni o tym co jej zrobiłem...że nagle
                stanie się boginią seksu...nie wierzę w jej obietnice."

                ...nie daje zbytnich szans
                • kachna79 Re: bez sensu 05.12.08, 12:35
                  "że nagle stanie się boginią seksu...nie wierzę w jej obietnice."

                  Jak czytam takie wynurzenia to zawsze się zastanawiam, co żona
                  autora wypowiedzi sądzi o umiejętnościach łóżkowych męża.
                  Złośliwość podpowiada mi, że ona po prostu mniej dramatycznie znosi
                  mizerię serwowaną przez męża.
                  • mujer_bonita Re: bez sensu 05.12.08, 12:42
                    kachna79 napisała:
                    > "że nagle stanie się boginią seksu...nie wierzę w jej obietnice."
                    >
                    > Jak czytam takie wynurzenia to zawsze się zastanawiam, co żona
                    > autora wypowiedzi sądzi o umiejętnościach łóżkowych męża.
                    > Złośliwość podpowiada mi, że ona po prostu mniej dramatycznie
                    znosi
                    > mizerię serwowaną przez męża.

                    Może nawet i nie o seks chodzić. Każdy związek to kompromis. IMO
                    problemy zaczynają się jak tylko jedna ze stron o tym pamięta.
                    Niewykluczone, że żona z czegoś dla tego związku rezygnuje ale godzi
                    się na to uznając za rzecz normalną i w zamian dostając coś innego.
                    Natomiast druga strona widzi tylko swaoje wyrzeczenia i ma o to
                    pretensje. Jak to było z tą belką i drzazgą w oku?
                    • kachna79 Re: bez sensu 05.12.08, 13:06
                      > Może nawet i nie o seks chodzić.

                      Ja nie mam wątpliwości, że nie tylko o seks chodzi.
                      Odnosiłam się tylko do tego konktretnego cytatu.
                    • krzysztof-lis Re: bez sensu 05.12.08, 13:24
                      > Może nawet i nie o seks chodzić. Każdy związek to kompromis. IMO
                      > problemy zaczynają się jak tylko jedna ze stron o tym pamięta.

                      Ja tu widzę raczej sytuację, w której jedna ze stron jest poszkodowana, a
                      drugiej jest dobrze. O tym świadczy to, że facet chciał związek ruszyć z miejsca
                      a żona nie, bo jej jest dobrze tak, jak jest.
                      • mujer_bonita Re: bez sensu 05.12.08, 13:35
                        krzysztof-lis napisał:
                        > Ja tu widzę raczej sytuację, w której jedna ze stron jest
                        poszkodowana, a
                        > drugiej jest dobrze. O tym świadczy to, że facet chciał związek
                        ruszyć z miejsca
                        > a żona nie, bo jej jest dobrze tak, jak jest.

                        Krzysztofie nie zrozumiałeś. Autor pisze, że kwestii które JEMU się
                        nie podobały ona nie chciała zmienić. Nie wykluczone, że ona
                        poświęciła coś w INNYCH obszarach czego on nie zauważa, lub nie chce
                        zauważyć.
                        • krzysztof-lis Re: bez sensu 05.12.08, 14:14
                          Żona stwierdziła, że "wszystko między nimi jest okay".

                          A Ty uważasz, że coś poświęciła? Odważna interpretacja.
                          • mujer_bonita Re: bez sensu 05.12.08, 14:23
                            krzysztof-lis napisał:
                            > Żona stwierdziła, że "wszystko między nimi jest okay".
                            > A Ty uważasz, że coś poświęciła? Odważna interpretacja.

                            Krzysztofie, jeszcze raz bo nie nadal nie rozumiesz. Nie wiesz, co
                            według żony jest 'OK'. Dla wielu osób, które z rozsądkiem podchodzą
                            do związku, to że nie mają wszystkiego jest całkowicie 'OK', bo
                            wiedzą, że związek to kompromis. Widzą wady ale godzą sie na nie dla
                            dobra związku. Problem pojawia się, gdy tylko jedna ze stron
                            wykazuje rozsądek bądź żadna go nie wykazuje.

                            Ja też swój związek określiłabym jako OK. Nawet dużo więcej niż
                            OK :) Ale nie znaczy to, że mam wszystko, czego chcę. Coś poświęcam,
                            coś poświęca mój partner. Takie życie.
                            • songo3000 Re: bez sensu 06.12.08, 15:23
                              Eh, Bonitka, Krzysztof dobrze zrozumiał, tylko nie tak jakbyś chciała :P

                              > Ja też swój związek określiłabym jako OK. Nawet dużo więcej niż
                              > OK :) Ale nie znaczy to, że mam wszystko, czego chcę. Coś
                              > poświęcam,
                              > coś poświęca mój partner. Takie życie.
                              Samo to, że się coś poświęca dla związku niestety nie cementuje go 'z automatu'. Na dłuższą metę to liczy się 'feedback' czyli to, co odstajemy. Jeśli zaspokaja to nasze potrzeby (chociażby minimalnie) to 'jest OK' jeśli nie, to 'nie jest OK'. U autora wątku 'nie było OK', bez względu na to co takiego poświęciła żonuś. To wszystko.
                              • mujer_bonita Re: bez sensu 06.12.08, 19:29
                                songo3000 napisał:
                                > U autora wątku 'nie było OK', bez względu na to co takiego
                                poświęciła żo
                                > nuś. To wszystko.

                                Jak sam zwóciłeś uwagę to że 'jest OK' czy 'nie jest OK' nie
                                wyklucza, że żona coś poświęca. To, że jemu to nie wystacza lub nie
                                docenia tego nie wyklucza, że poświęcenia ze stony żony istnieją. To
                                wszystko.
                                • songo3000 Re: bez sensu 07.12.08, 14:02
                                  Rany, ale kogo to obchodzi, że żona >coś< poświęca, jeśli to >coś< nie przekłada się na satysfakcję autora? To tak, jakby strażaka należało pochwalić za to, że wygrał wyścig cystern w trakcie, gdzy spłonął dom.
                                  • urquhart Re: bez sensu 07.12.08, 14:13
                                    songo3000 napisał:
                                    > Rany, ale kogo to obchodzi, że żona >coś< poświęca, jeśli to >coś&#
                                    > 60; nie przekłada się na satysfakcję autora?

                                    Owe "poświęcanie się" kobiet to stary temat na terapię małżeńską. Z reguły
                                    kobiety przecierają oczy ze zdumienia gdy terapeuta tłumaczy że takie
                                    "poświęcanie" się to realizowanie własnych potrzeb a nie partnera, który
                                    najczęściej oczekuje zupełnie czego innego.
                                  • mujer_bonita Re: bez sensu 07.12.08, 14:56
                                    songo3000 napisał:
                                    > Rany, ale kogo to obchodzi, że żona >coś< poświęca, jeśli to >coś&#
                                    > 60; nie przekłada się na satysfakcję autora?

                                    Żonę obchodzi Songo. I być może jego też będzie jak zrozumie co
                                    stacił a czego nigdy nie doceniał.
                                    • krzysztof-lis Re: bez sensu 08.12.08, 10:12
                                      > Żonę obchodzi Songo. I być może jego też będzie jak zrozumie co
                                      > stacił a czego nigdy nie doceniał.

                                      A jak ma doceniać coś, co jest mu kompletnie obojętne? Tylko dlatego, że żona to
                                      poświęca?

                                      Jak moja żona zacznie się ubierać tylko na niebiesko i będzie się w tym celu
                                      specjalnie poświęcać, też tego nie docenię, bo mnie to różnicy nie zrobi.
                                      • mujer_bonita Re: bez sensu 08.12.08, 11:29
                                        krzysztof-lis napisał:
                                        > A jak ma doceniać coś, co jest mu kompletnie obojętne?

                                        'Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie jako smakujesz, aż się
                                        zepsujesz'

                                        Niektóre rzeczy zaczyna się dostrzegać, doceniać dopiero jak się je
                                        straci. Znam taki przypadek w odwrotną stronę. Koleżanka, która parę
                                        lat temu wyjechała do pracy do Angli i poznała tam pewnego Johna.
                                        Gadka była podobna do autora wątku - John super, swojski Janek nudny
                                        i bez polotu. Rozstała się z Jankiem, po pół roku zaczeła sobie
                                        uświadamiać, że jednak nie wszystko było takie 'be', że jednak to co
                                        wydawało jej się takie oczywiste w związku było poświęceniem ze
                                        strony Janka, którego John już nie oferował :)


                                        > Jak moja żona zacznie się ubierać tylko na niebiesko i będzie się
                                        w tym celu
                                        > specjalnie poświęcać, też tego nie docenię, bo mnie to różnicy nie
                                        zrobi.

                                        Tak, ale jak zacznie chodzić non-stop w powyciąganym dresie to nagle
                                        zaczniesz doceniać, że wcześniej może nie chodziła w super
                                        seksownych ciuchach ale wyglądała jak człowiek ;)
                                        • songo3000 Re: bez sensu 11.12.08, 02:32
                                          Czyli posilasz się starą (żydowską zdaje się) radą, że 'im gorzej tym lepiej'...

                                          Powtarzam, 'poświęcalstwo' jednej strony jest psu na budę jeśli nie jest nakierowane potrzeby drugiej strony. Sztuka dla sztuki jest dobra na Akademi Sztuk Pięknych, nie w związku.
            • krzysztof-lis Re: bez sensu 05.12.08, 13:23
              Ja odniosłem wrażenie, że wątkotwórca chce, ale nie potrafi odejść od żony.

              W takiej sytuacji moja propozycja mu pomoże.

              Albo osiągnie poprawę w małżeństwie, z korzyścią dla siebie.
              Albo wreszcie uda mu się podjąć tę decyzję, której teraz sam nie daje rady podjąć.
              • aandzia43 Re: bez sensu 05.12.08, 14:30
                Dobra rada, Krzysztofie, bez wątpienia. Ale żeby móc ją zastosować, trzeba mieć
                odwagę i konsekwencję. Może się mylę, ale wydaje mi się, że Biegającemu Boso
                brakuje tych cech.

                Jest jeszcze jeden minus proponowanego przez ciebie rozwiązania. Żona postawiona
                przed twardymi postulatami najprawdopodobniej wysunie swoje. Niekoniecznie
                dotyczące łóżka i poziomu rozmów przy kolacji. To mogą być rzeczy, których nasz
                bohater nie chce usłyszeć. Bo nei ma zamiaru się zmieniać. Łatwiej jest mu
                wiązać się z coraz to nową kobietą, która jeszcze nie zna dogłębnie jego wad i
                nie wymaga od niego pracy nad sobą.
                • mujer_bonita Re: bez sensu 05.12.08, 14:38
                  aandzia43 napisała:
                  > Żona postawiona
                  > przed twardymi postulatami najprawdopodobniej wysunie swoje.
                  Niekoniecznie
                  > dotyczące łóżka i poziomu rozmów przy kolacji. To mogą być rzeczy,
                  których nasz
                  > bohater nie chce usłyszeć. Bo nei ma zamiaru się zmieniać.

                  I to są Krzysztofie te 'inne' kwestie kompromisowe o których pisałam
                  wyżej :)
                • krzysztof-lis Re: bez sensu 08.12.08, 10:11
                  > Jest jeszcze jeden minus proponowanego przez ciebie rozwiązania.
                  > Żona postawiona przed twardymi postulatami najprawdopodobniej
                  > wysunie swoje. Niekoniecznie dotyczące łóżka i poziomu rozmów
                  > przy kolacji.

                  Dobrze to o żonie nie będzie świadczyć, jeśli nagle stwierdzi, że coś w związku
                  trzeba zmienić.
                  • kici10 Re: bez sensu 08.12.08, 10:46
                    Dobrze to o żonie nie będzie świadczyć, jeśli nagle stwierdzi, że
                    coś w związku
                    > trzeba zmienić.

                    Moim zdaniem wręcz przeciwnie. Będzie to znaczyło, że potrafi uczyc
                    się na błędach, dostosowac do okoliczności.
                    Jeśli jej się wydawało, że jest wszystko w porządku, a dla niego nie
                    było w porządku, to znaczy, że jej się głupio wydawało. W związku z
                    tym, jeśli postanawiają to zmienic, to każdy wysuwa swoje postulaty.
                    • krzysztof-lis Re: bez sensu 08.12.08, 13:26
                      > Jeśli jej się wydawało, że jest wszystko w porządku, a dla niego nie
                      > było w porządku, to znaczy, że jej się głupio wydawało. W związku z
                      > tym, jeśli postanawiają to zmienic, to każdy wysuwa swoje postulaty.

                      Tylko, że mówimy tu o postulatach, które wysunie żona, bo jej coś się jednak nie
                      podoba, tylko ona o tym nie mówi.

                      Będzie więc chciała uzyskać coś dla siebie, przy okazji tworzenia listy rzeczy
                      do zmiany.

                      I to będzie o niej źle świadczyć w mojej opinii.
                      • kici10 Re: bez sensu 08.12.08, 15:28
                        Według mnie niekoniecznie. Nigdy nie jest tak, że się wszystko
                        podoba. Jeśli jedna strona wysuwa swoje żądania, to druga niejako
                        przy okazji załatwia też swoje sprawy.
      • axe11 Re: bez sensu 05.12.08, 12:19
        Z tym wypisaniem na kartce, czego sie chce, to dobra metoda. Tez tak
        kiedys zrobilam - nie dla kogos. Dla siebie. Ale okreslilam deadline.

        Przy czym ja nie mialam dzieci, a zwiazek nie byl sformalizowany.

        To piekne postepowanie - nie chcec zabierac dziecku szkoly i
        kolegow. Bardzo szlachetny jestes. Twoje dziecko ma dobrego ojca.
    • katz3 Re: bez sensu 05.12.08, 11:43
      Skoro żona prosi Cię o szansę, bo tak to zrozumiałem, i został Ci jeszcze
      chociaż cień uczucia do niej to powinieneś spróbować. Musisz być jednak na nią
      otwarty bo inaczej sytuacja może się odwrócić i to ona będzie się starać a Ty
      pozostaniesz obojętny. Jeśli zaś nie ma w Tobie żadnej wiary w przyszłość z żoną
      to wiej bo zgnijesz...

      i dobrze się zastanów bo my tu sobie tylko pie.....my w internecie i nic nie
      ryzykujemy a to TWOJE ŻYCIE!
    • sagittka Re: bez sensu 05.12.08, 13:00
      > Po 10 latach małżeństwa zdradziłem żonę. Zdradziłem dlatego że
      żyliśmy obok siebie - nie razem...brak wspólnych zainteresowań, brak
      tematów do rozmów, kiepski seks...nuda...

      > Pojawiła się w moim życiu inna kobieta...zakochałem się w niej a
      ona we mnie. Spotkania...szczere rozmowy wszystkim...śmiech...czasem
      smutek...cudowny seks...wszystko cudowne.


      Atmosferę tworzą obie strony. Trudno uwierzyć, ze jesteś bardzo
      interesujący, pomysłowy w łóżku itp. Może ci się wydaje, ze taki
      jesteś, ale raczej jest tak, ze dla nowej kobiety się starasz, że
      rozmowy są ciekawe, bo nie znacie się tak dobrze jak z żoną, że seks
      jest cudowny, bo NOWY. Pomyśl, że z żoną też tak było 10 lat temu, a
      może nawet lepiej, skoro zdecydowałeś się ją poślubić. Potem oboje
      przestaliście się starać, czego naturalną konsekwencją stała się
      nuda i obojętność. Poszedłeś na łatwiznę, ale takie mamy
      konsumpcyjne czasy, ze wystarczy sięgnąć ręką (i nie tylko) i już
      ułuda szczęścia. Pamiętaj jednak, że łatwo przyszło, łatwo poszło -
      twój związek z kochanką za 7 lat także stanie się nudny jeśli nie
      wyciągniesz nauki z zaniedbań małżeńskich.


      I jeszcze jedno. Jesli zostawisz dziecko (bez angażowania się w jego
      wychowanie i kochania go), bo tak ci łatwiej, okażesz się zwyczajnym
      dupkiem. Kiedy już to poczujesz, to zobaczysz że miałeś za wysokie
      mniemanie o sobie, bo dupek nie może być interesującym facetem,
      czułym i wrażliwym kochankiem, odpowiedzialnym mężczyzną zdolnym do
      wyższych uczuć.
      • krzysztof-lis Re: bez sensu 05.12.08, 13:25
        > Atmosferę tworzą obie strony. Trudno uwierzyć, ze jesteś bardzo
        > interesujący, pomysłowy w łóżku itp. (...) Pamiętaj jednak, że łatwo
        > przyszło, łatwo poszło - twój związek z kochanką za 7 lat także
        > stanie się nudny jeśli nie wyciągniesz nauki z zaniedbań małżeńskich.

        Racja, o ile rzeczywiście stan ich życia seksualnego nie jest tylko efektem
        rozbieżności libido.
    • kici10 Re: bez sensu 05.12.08, 13:25
      Brakuje mi jeszcze informacji - co zrobiłeś z kochanką? Odstawiłeś,
      czy trzymasz w rezerwie?
    • eeela Re: bez sensu 05.12.08, 14:40
      Zdradziłem dlatego że żyliśmy obok sie
      > bie - nie razem...brak wspólnych zainteresowań, brak tematów do
      rozmów, kiepski
      > seks...nuda...


      Ja mam do powiedzenia jedno: nudza sie ludzie nudni.
      • sagittka Re: bez sensu 05.12.08, 15:14
        > Ja mam do powiedzenia jedno: nudza sie ludzie nudni.

        Tak, tylko ze łatwiej nie być nudnym dla kochanki, niż żony, która
        nas doskonale zna (i np. już nie śmieje się z zabawnej historyjki z
        dzieciństwa, którą słyszała setki razy). Mając świadomość tego
        mechanizmu można (jeśli komuś zależy, żeby walczyć z nudą w długim
        związku) pracować nad swoim i wspólnym obszarem zainteresowań i
        pasji. Jednak wymaga to aktywności oraz własnego rozwoju.
        Można tez iść na łatwiznę w walce z nudą i raz na kilka lat zmieniać
        partnera, który jest w stanie zainteresować się nami (z
        wzajemnością) tylko z powodu nowości.
        • eeela Re: bez sensu 05.12.08, 15:47
          > Tak, tylko ze łatwiej nie być nudnym dla kochanki, niż żony, która
          > nas doskonale zna

          To wlasnie mialam na mysli. W zetknieciu z nowoscia kazdy glupi moze
          byc ciekawy. Na dluzsza mete dopiero sie okazuje, czy jest ciekawy
          tak naprawde.
      • kici10 Re: bez sensu 05.12.08, 15:15
        Ja mam do powiedzenia jedno: nudza sie ludzie nudni.

        O to, to. I jeszcze bierni, bez polotu. "No weź mnie czymś
        zainteresuj, bo ja się nudzę". Chociaż w tym wypadku wykazał się
        polotem i oryginalnością - znalazł kochankę )))).
      • krzysztof-lis Re: bez sensu 08.12.08, 10:24
        > Ja mam do powiedzenia jedno: nudza sie ludzie nudni.

        Zaraz zaraz, powoli...

        SAMEMU nudzą się ludzie nudni i bez polotu. Zgoda.

        W związku można się znudzić drugą osobą. I znudzić się inicjowaniem coraz to
        nowych wspólnych zainteresowań, tematów do rozmów, itd.
        • glamourous Re: bez sensu 08.12.08, 11:03
          Zgadzam sie z Krzyskiem. Co innego nudzic sie samemu ze soba (to
          faktycznie dotyczy tylko ludzie bez polotu) a co innego z KIMS - to
          dwa rozne stany. Bo jak mozna nazwac sytuacje, kiedy partner nie
          wnosi absolutnie NIC do zwiazku i wspolnego zycia, nie wykazuje
          ochoty do rozmowy, nie inicjuje seksu, ma w nosie wspolne spedzanie
          czasu, za to kazda wolna chwile spedza na kanapie z pilotem w reku?
          Owszem, ciekawy czlowiek (i z polotem ;-) znajdzie sobie wtedy
          jakies inne zajecie i nie bedzie sie nudzil w doslownym tego slowa
          znaczeniu, co nie zmienia faktu, ze przebywanie z takim kanapowcem
          to koszmarna nuda.
          • wwwybredna Nuda i nudna... 08.12.08, 11:50
            To ja teraz od strony tej nudnej i zadowolonej ze stanu "swojskości"
            żony.
            Nie tak dawno też usłyszałam od swojego męża, że nic mnie nie
            interesuje, że jestem nudna ,a mój rozwój intelektualny zakończył
            sie kilka lat wcześniej.To były bardzo bolesne słowa, bo uważam
            siebie za osobę inteligentną i ciekawą życia.
            Usiadłam w samotności z moją urażona dumą i poczuciem
            niesprawiedliwości i porządnie sie zastanowiłam...
            Po zastanowieniu się w samotności zapytałam znajomych co sądzą o
            moich zainteresowaniach bądź też ich braku.I co sie okazało??
            Po prostu moje zainteresowania niezupełmnie pokrywały sie z tym co
            za interesujące uważał mój mąż.To co mnie pociągało i zajmowało mi
            czas wolny dla niego było nudne i nieciekawe, bardziej podobało mu
            sie jego hobby.
            Dopiero gdy mu przedstawiłam co o mnie i tym czym się interesuję
            sądzą znajomi -zorientował sie,że nie miał racji.
            Tak to już jest ,że gdy znamy się 10 lat i dłużej to wszystko nam
            powszednieje i wydaje nam się, że ktoś inny ma więcej do
            zaoferowania.
            Może wato byłoby zobaczyć żonę z innej perspektywy?Może wcale nie
            jest taka nudna jak nam się wydaje...
        • eeela Re: bez sensu 08.12.08, 12:29
          > Zaraz zaraz, powoli...
          >
          > SAMEMU nudzą się ludzie nudni i bez polotu. Zgoda.
          >
          > W związku można się znudzić drugą osobą. I znudzić się inicjowaniem coraz to
          > nowych wspólnych zainteresowań, tematów do rozmów, itd.


          W tym sęk, że nie wierzę, iż osoba sama z siebie interesująca jest w stanie
          wytrzymać na tyle długo z nudziarzem, żeby aż zamieszkiwać razem/brać ślub/w
          inny sposób konstytuować stały związek.

          Oczywiście w tym swoim mniemaniu opieram się wyłącznie na własnych obserwacjach.
          Nie znam interesujących ludzi sparowanych długodystansowo z ludźmi nudnymi, a
          sama zwiewałam przed nudziarzami gdzie pieprz rośnie, ewentualnie po kilku
          randkach, jeśli chciałam dac komuś szansę wykazania się. Natomiast całą sobą
          angażowałam się zawsze, kiedy delikwent nudziarzem nie był - i nigdy mi się nie
          zdarzyło znudzić takim wybranym facetem. Nie zdarzyło mi się też nudzić
          wieloletnimi przyjaciółmi, nie znudziłam się swoimi rodzicami czy siostrą. Jeśli
          człowiek nudzi się wieloletnim partnerem tylko dlatego, że jest wieloletni, to
          sam musi być nudny.
          • glamourous Re: bez sensu 08.12.08, 16:13
            Czasami pod taka "nuda" kryje sie po prostu niedopasowanie, widzenie
            swiata przez zupelnie inny pryzmat, brak przyjazni i glebszej
            relacji w zwiazku. Tak jak to napisala Wwwybredna powyzej.
            Bo tu nie tyle chodzi o to, ze nasza polowka nie ma swoich
            zainteresowan i dlatego oceniamy ja jako nudna. Tylko o to, ze jej
            zainteresowania i sposob zycia MY akurat oceniamy jako nudny i
            niekoniecznie NAS inspirujacy. Zwlaszcza, kiedy z hormonami i
            pierwsza fascynacja odplywa nasza nieograniczona tolerancja oraz
            kiedy spadaja nam rozowe okulary...

            Zreszta w koncu typowy po kilku latach wspolnego zycia brak motylkow
            w brzuchu ktos tez moze okreslic slowem "nuda"... Roznie to moze
            wygladac z roznych perspektyw.
            • eeela Re: bez sensu 08.12.08, 16:28

              > Zreszta w koncu typowy po kilku latach wspolnego zycia brak motylkow
              > w brzuchu ktos tez moze okreslic slowem "nuda"... Roznie to moze
              > wygladac z roznych perspektyw.


              Tak. Ja teoretycznie rozumiem, że można znudzić się kimś jako kochankiem.
              Rozumiem, że można się nudzić, będąc skazanym na towarzystwo nudnego człowieka.
              Nie rozumiem, jak można się znudzić kimś, kto wydał nam się interesujący, jako
              człowiekiem. No nie rozumiem. Z matką swoją gadam namiętnie, od kiedy nauczyłam
              się gadać, i jakoś mi się nie znudziła. Dlaczego z facetem ma to działać inaczej?
              • glamourous Re: bez sensu 08.12.08, 16:52
                eeela napisała:


                > Z matką swoją gadam namiętnie, od kiedy nauczyłam
                > się gadać, i jakoś mi się nie znudziła. Dlaczego z facetem ma to
                działać inaczej?


                Bo zwiazki partnerskie rzadza sie nieco innymi prawami niz zwiazki
                przyjacielskie czy przyjacielsko-rodzinne. Przyjaciol dobieramy
                sobie na zasadzie podobienstw, wspolnych zainteresowan, pogladow,
                feelingu. Podstawa przyjazni sa dobre rozmowy i mentalna bliskosc -
                a uczucie wiezi nie zalezy od ulotnych hormonow. Natomiast zwiazki -
                wiadomo. Czesto wspolne zainteresowania sa tylko jednym z kryteriow
                wyboru, niekoniecznie tym kluczowym. Ludzie dobieraja sie, bo chemia
                namacila im w glowach i mocno zafalszowala obraz rzeczywistosci, a
                ktora po wygasnieciu "hormonalnego kredytu" daje o sobie wyraznie
                znac. Dopada nas proza zycia, wychodza na wierzch roznice, kwasy i
                niedopasowania - i tematy do rozmow sie koncza. Ludziom po prostu
                przestaje sie chciec. Bo i ciezko miec zapal do rozmowy do drugiej w
                nocy z kims kto przed chwila na nas powarkiwal ze naczynia nie
                umyte, smieci nie wyniesione, rachunki nie zaplacone, a gra wstepna
                znow trwala za krotko...
                • eeela Re: bez sensu 08.12.08, 18:20
                  Bo i ciezko miec zapal do rozmowy do drugiej w
                  > nocy z kims kto przed chwila na nas powarkiwal ze naczynia nie
                  > umyte, smieci nie wyniesione, rachunki nie zaplacone, a gra wstepna
                  > znow trwala za krotko...

                  Przecież z rodzicami czy rodzeństwem też się na siebie powarkuje z tych samych
                  powodów, wyjąwszy grę wstępną ;-) Ale masz rację co do tego, że w amoku
                  hormonalnym ludzie zapominają o tym, że oprócz kochanka na kawał życia trzeba
                  tez wybrać przyjaciela na kawał życia - to drugie chyba w sumie tak naprawdę
                  nawet ważniejsze.
                  • bi_chetny Re: bez sensu 10.12.08, 16:17
                    post biegam-boso przeczytałem prawie jak swój trzy lata temu.
                    Przeczytałem potem wasze opinie. Różne, radykalne, oceniające...

                    Odniosę się do niektórych, patrząc z mojego doświadczenia:

                    1. facet miał problem w związku - żona uważała że tego problemu nie ma. i mleko
                    się wylało. nie mówię że dobrze zrobił, ale niestety często partnerzy nie widzą
                    sygnałów

                    2. co do jego słabości w łóżku - moja żona przestała mnie postrzegać jako samca,
                    bo zająłem się więcej dzieckiem [super tata!] i domem. Więc przestałem być
                    FACETEM. Wszystko grało, bo jej było dobrze. Kiedy dowiedziała się o romansie
                    [przyznałem się, byłem zdecydowany by odejść] pokazała że chce o mnie walczyć.
                    Poszliśmy na terapię. Bez tego nie dalibyśmy rady przejść pierwszych trudnych
                    kroków. Ja wtedy nie umiałem zdecydować, to była skomplikowana sytuacja. W końcu
                    podjąłem decyzję, choć było trudno. I po półtorej roku udało mi się zamknąć
                    temat kochanki i powrócić w pełni do żony. Bez terapii nie udałoby się to i ze
                    względu na mnie [seksuolog pokazał mi że nie jestem jedyny z takim problemem i
                    że szanse na taki związek są nikłe], jak również ze względu na żonę [dowiedziała
                    się co robiła źle, dlaczego i co powinna zrobić, jeśli chce utrzymać nasz związek].

                    3. dziecko - też miałem problem ze względu na syna z którym mam świetny kontakt,
                    ale wiedziałem że żona będzie chciała zostawić dziecko ze sobą - więc
                    pozostawałyby mi wizyty. To nie jest kwestia chęci zostawienia dziecka, tylko
                    kosztów związanych z wyborem.

                    4. oboje musieliśmy zmienić swoje postępowanie, a dzięki terapii udało nam się
                    dowiedzieć, co musimy zmienić, żeby związek wytrzymał tę trudną próbę.
          • songo3000 Coś słabo u Was z wyobraźnią ;) 11.12.08, 02:43
            Nudni partnerzy, to także ci, którzy 'zatrzymali się w rozwoju' będąc wcześniej całkiem ciekawymi. To te wszystkie kanapowce pospolite, z pilotem w ręku po 'ciężkim dniu pracy'. To te wszystkie mamuśki, którym mleko zalało zwoje mózgowe a szczyt zainteresowań to reklamy pieluch w Pani Domu. Takich, całkiem życiowych przykładów można zaobserwować bez liku...
            • bi_chetny Re: Coś słabo u Was z wyobraźnią ;) 11.12.08, 11:35
              jak kiedyś pisaliśmy - jeśli jeden z partnerów się rozwija a drugi zatrzymuje,
              robi się nudno.
            • eeela Re: Coś słabo u Was z wyobraźnią ;) 11.12.08, 14:31
              Słabo u mnie z wyobraźnią w tej kwestii, bo nigdy nie widziałam przykładu na to
              'na żywo'.

              Ludzie, których znajduję interesującymi, nie przestają być dla mnie
              interesujący. No jakoś się nie zdarza. Nie zwykłam nudzić się ludźmi. Dlatego
              nie rozumiem kompletnie argumentu.
    • szpila43 Re: bez sensu 11.12.08, 14:26
      Zostań z żoną. Nie będziesz szczęśliwy z obcą, tylko 5 minut, a
      potem i tak wrócisz do żony. Miej na uwadze dzieci, jeśli nie masz
      jej już na uwadze. Zawsze można uratować małżeństwo, i zawsze mże
      się zmenić na lepsze. Bądź realistą, a nie tylko marzycielem, który
      potrzebuje odmiany.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka