Testosteron dla niskolibidowca

23.12.08, 12:17
KOchani,
Nie będę tutaj rozwlekać swojej historii bo jest ona podobna to
innych tutaj. Ja 30 lat, mąż 38 i z jego strony zero zainteresowania
seksem. Na poczatku (jak u wielu) było cudownie - potem okazało się,
że mężuś nie chce tak często jak ja. Od pewnego czasu staramy się o
dziecko - tzn. ja wyliczam dni płodne i mówię kiedy ma być bzykanko.
Bez takiego komunikatu musiałabym sobie dziecko zrobić sama, bo mąż
generalnie ma to wszystko gdzieś.
Ale po pół roku nieudanych starań o dziecko wybraliśmy się na
badania. I okazało się, że mężulek ma testosteron na dolnym
poziomie. I zastanawiam się czy to nie powód jego niskiego libido.
A może mężulek powinien brać testosteron, to wtedy chęci będą
większe...?
    • glamourous Re: Testosteron dla niskolibidowca 23.12.08, 12:54
      Troche Ci sie dziwie, ze brniesz dalej w zwiazek i planujesz
      prokreacje z facetem o ktorym juz teraz wiesz, ze kompletnie nie
      pasuje do Ciebie pod wzgledem seksualnych potrzeb. Bo co bedzie
      dalej? Zrobisz sobie z nim (ciagnac go za uszy) dziecko i potem
      bedziesz go blagala o seks az do menopauzy? Bedziesz z nim
      szczesliwa? Unikniesz zgorzknienia, poczucia ze cos ci umyka,
      przerzucania frustracji na dziecko? Poradzisz sobie z tym ze jestes
      matka, zona ale Twoja kobiecosc lezy odlogiem? Nie bardzo sie
      orientuje, ale testosteron to przeciez silny hormon i nie mozna brac
      go chyba przez cale zycie jak witaminy C, w zwiazku z tym jest to
      chyba metoda niezbyt dlugofalowa, w dodatku nie wiem na ile
      skuteczna w podnoszeniu libido.

      A moze on nie bardzo chce dziecka, skoro piszesz, ze "mąż generalnie
      ma to wszystko gdzieś"...?
      Coz, Twoje zycie - jak sobie poscielesz tak sie wyspisz.

      Odpowiedzi na swoje pytanie poszukaj w necie - google powinny
      skierowac Cie na rozne specjalistyczne strony, fora itp.
      • marek_gazeta Re: Testosteron dla niskolibidowca 23.12.08, 14:55
        Dokładnie tak - Quo vadis?

        Pomijając względy religijne bądź, nazwijmy to, wygodę życiową, brniesz w ślepy zaułek. Co będzie dalej?

        Seks nie jest najważniejszą rzeczą, prawda?
      • rud_ka Re: Testosteron dla niskolibidowca 23.12.08, 15:16
        > Troche Ci sie dziwie, ze brniesz dalej w zwiazek i planujesz
        > prokreacje z facetem o ktorym juz teraz wiesz, ze kompletnie nie
        > pasuje do Ciebie pod wzgledem seksualnych potrzeb. Bo co bedzie
        > dalej? Zrobisz sobie z nim (ciagnac go za uszy) dziecko i potem
        > bedziesz go blagala o seks az do menopauzy? Bedziesz z nim
        > szczesliwa?

        glamourous - nie jest mi łatwo podjąć decyzję o rozstaniu bo brak
        seksu to jedyna "skaza" męża. Sprawdza się doskonale w innych
        dziedzinach - jest opiekunczy, zaradny, itd. Nie odejdę od niego bez
        podjęcia prób naprawiania tego co nie działa. A skoro na badaniach
        wyszedł ten testosteron to pomyślałam, że może to jest powód.
        • glamourous Re: Testosteron dla niskolibidowca 23.12.08, 15:57
          rud_ka napisała:

          > glamourous - nie jest mi łatwo podjąć decyzję o rozstaniu bo brak
          > seksu to jedyna "skaza" męża.

          Ja rozumiem, ze ciezko jest spisac na straty dobry zwiazek TYLKO z
          powodu niekompatybilnosci w seksie. To nie to samo co rzucic
          emocjonalnego popapranca, nieroba, alkoholika, damskiego boksera czy
          zdradzacza.
          Jednak Ty jestes jeszcze mloda, a brak seksu juz na tym zyciowym
          etapie i w tym wieku moze z biegiem czasu zniszczyc Cie rownie
          skutecznie jak zycie z popaprancem czy amatorem zdrad. Wystarczy
          poczytac troche forum, zeby dowiedziec sie jak bardzo na dluzsza
          mete cierpia temperamentne zony zimnych mezow, oraz jak destruktywna
          dla kobiecej psyche moze byc wieloletnia seksualna zebranina
          uprawiana w malzenskiej sypialni.

          Oczywiscie to jest Twoja decyzja, mnie nic do tego jak ukladasz
          sobie zycie, z kim zamierzasz zyc, miec dzieci itp. Chodzi mi tylko
          o fakt, ze pojawienie sie w waszym zyciu dziecka wywola
          efekt "klamka zapadla" - i wtedy nie bedzie juz mozliwosci
          bezbolesnego odwrotu gdyby sytuacja zaczela Ci z biegiem czasu
          bardziej doskwierac. Nie radze Ci tu bynajmniej rzucac meza, ale
          moze przynajmniej odlozyc plany macierzynskie (masz jeszcze czas,
          trzydziestka to dzisiaj zaden deadline)) i w miedzyczasie zastanowic
          sie jeszcze, poobserowac sytuacje, sprobowac jakos sie z mezem
          dograc jesli chodzi o potrzeby seksualne (kuracja podwyzszajaca
          libido, ew. terapia seksuologicznej itp)

          --
          Sex is kinda like pizza. Even when it's bad, it's still pretty
          good...
          • rud_ka Re: Testosteron dla niskolibidowca 24.12.08, 15:34
            glamourous - zgadzam sie z Tobą w 100%
      • aandzia43 Re: Testosteron dla niskolibidowca 23.12.08, 16:00
        Bo co bedzie
        > dalej? Zrobisz sobie z nim (ciagnac go za uszy) dziecko i potem
        > bedziesz go blagala o seks az do menopauzy?

        A po menoapuzie to już nieeee...? Ojej;-D
        • glamourous Re: Testosteron dla niskolibidowca 23.12.08, 17:17
          aandzia43 napisała:

          > A po menoapuzie to już nieeee...? Ojej;-D

          Zabrzmialo rzeczywiscie niefortunnie, ale to za sprawa mojej
          ostatniej rozmowy z bliska osoba plci zenskiej, ktora stwierdzila,
          ze wraz z menopauza drastycznie spadla jej ochota na seks i
          przestalo jej zalezec na tej sferze malzenskiego zycia.
          Stad moze przyjelam takie niezbyt obiektywne a priori...chociaz
          doskonale wiem przeciez, ze menopauza nie jest zadna granica
          czegokolwiek poza plodnoscia...;-)
    • kachna79 Re: Testosteron dla niskolibidowca 23.12.08, 12:58
      > A może mężulek powinien brać testosteron, to wtedy chęci będą
      > większe...?

      Nie mam odpowiedniej wiedzy, ale gdyby rozwiązanie było takie proste
      to chyba nie byłoby naszego forum.
      • porshe Re: Testosteron dla niskolibidowca 21.01.09, 18:23
        a ja mam!

        Poziom testosteronu twojego męża jak sama napisałaś 'mieści się w normie', mąż
        zbliża się do 40 czyli fizjologicznego okresu 'kryzysu wieku średniego'.

        To, co zaobserwowałaś na badaniach to nic innego jak ten 'spadek', poziom
        testosteronu spada (i spadnie od wyjściowej wartości o 60%). Tak więc, jeżeli
        twój mąż zacznie brać testosteron to co z tego?
        Po kilku miesiącach jego jądra będą w zaniku, bez 'zastrzyku' nie będzie miał
        energii na nic, życie seksualne generalnie spadnie w jakości, pogorszy się
        jakość jego nasienia (staracie się o dziecko!), a po 'zakończeniu' etapu
        zastrzyków czeka go depresja.
        Ja dziękuję za taką żonę.
    • krzysztof-lis Re: Testosteron dla niskolibidowca 23.12.08, 13:02
      > Ja 30 lat, mąż 38 i z jego strony zero zainteresowania seksem. Na
      > poczatku (jak u wielu) było cudownie - potem okazało się, że mężuś
      > nie chce tak często jak ja.

      Tobie z wiekiem chciało się coraz więcej, jemu z wiekiem chciało się coraz mniej.

      Typowy związek z tak dużą różnicą wieku.
      • wers-alik Re: Testosteron dla niskolibidowca 23.12.08, 13:44
        Typowy specjalista od ustalania różnicy wieku! Podaj właściwe parametry: 1 rok, 2, 3, 4...? Normalny chłop w wieku 38 lat bzyka, aż
        furcy. Starsi - też. Przyczyn osłabienia libido jest więcej, niż 100.
      • aandzia43 Re: Testosteron dla niskolibidowca 23.12.08, 15:59
        > Typowy związek z tak dużą różnicą wieku.

        Tak, dwudziestopięcioletni Krzysztofie typowe bezsensowne
        stwierdzenie;-) Po pierwsze bzykają panowie w dużo
        bardziej "podeszłym" wieku (wyobraź sobie), po drugie pożądają żon
        również w bardzo różnym wieku. Niby logika podpowiada, że bardziej
        tych młodszych, ale... Jak pan niechętny z zasady, to i młódka nie
        skusi takiego na figle. Jak widac na załączonym obrazku.
        Mojego czterdziestoczteroletniego nie trzeba kijem zaganiać do
        sypialni. Póki co;-)
        • krzysztof-lis Re: Testosteron dla niskolibidowca 29.12.08, 14:32
          > Po pierwsze bzykają panowie w dużo bardziej "podeszłym" wieku
          > (wyobraź sobie), po drugie pożądają żon również w bardzo różnym
          > wieku.

          To jeszcze nie dowodzi nieprawdziwości tego, co napisałem.

          Fakty: faceci mają największą ochotę na seks w wieku lat dwudziestukilku.
          Kobiety w wieku lat trzydziestukilku. Związek faceta w wieku 35 lat z kobietą w
          wieku 25 lat oznacza, że za 10 lat ona wejdzie w swoje maksimum a on od swojego
          się o tyleż lat oddali.
    • yoric Re: Testosteron dla niskolibidowca 23.12.08, 14:39
      Lol,

      po diagnozę idziesz do profesjonalnego laboratorium i z tą diagnozą potem po
      receptę do babki szamanki?

      IMO najpierw powinno się spróbować naturalnej stymulacji (ZMA, saponiny, DHEA,
      trening siłowy), bo egzogenny testosteron powoduje zanik produkcji własnej i po
      odstawieniu jest jeszcze gorzej (vide problemy koksiarzy). Ale co innego moje
      zdanie, a co innego zdanie lekarza :).

      Nawiasem mówiąc testosteron może być przyczyną, ale nie musi. Tak czy inaczej za
      każdym razem najlepiej jest na start wyeliminować przyczyny hormonalne.
      • anula36 Re: Testosteron dla niskolibidowca 23.12.08, 15:38
        Sprobowac mozna,niestety zwiekszenie libido przewaznie dziala tak dlugo jak podawanie testosteronu, potem poziom we krwi spada i wszystko wraca do "normy" a to nie insulina zeby kluc sie codziennie do konca zycia.
    • arronia Re: Testosteron dla niskolibidowca 23.12.08, 17:09
      > (...) wybraliśmy się na
      > badania. I okazało się, że mężulek ma testosteron na dolnym
      > poziomie. I zastanawiam się (...)

      A ja się zastanawiam - poszliście na badania: i co?
      Lekarze was ot tak zostawili z wynikami?

      Jeśli ten niski testosteron męża na sprawę "rozmnożenia się" nie ma wpływu
      (czyli już waszych lekarzy od płodności nie obchodzi), to tak czy inaczej macie
      podstawę, żeby teraz iść do specjalisty (androlog? urolog? seksuolog?). Może
      podrąży temat, stwierdzi, skąd ten niski testosteron, ustali leczenie/uzupełnianie.

      Bez sprawdzenia, jak jest "z testosteronem" to nie wiem, jak się inaczej
      dowiedzieć, czy to nie on jest przyczyną problemów? Ja bym szła do lekarza, nie
      gdybała.

      A czy branie hormonów "na stałe", to takie zło? Ja pewnie do końca życia będę
      sobie uzupełniać jeden taki, którego moje ciało nie chce produkować. I tyle. No
      ale o uzupełnianiu testosteronu to mało wiem, może jest inaczej.
      • anula36 Re: Testosteron dla niskolibidowca 23.12.08, 17:38
        mysle ze to kwestia podawania.
        Naprawde skuteczne sa iniekcje domiesniowe, to nie tabletki,ani zastrzyk podskorny do samodzielnego stosowania.
      • rud_ka Re: Testosteron dla niskolibidowca 24.12.08, 15:38
        arronia
        poszliśmy do ginekologa i androloga - obaj stwierdzili, norma to
        norma a że w dolnej granicy to nic i stwierdzili, ze robic z tym nic
        nie trzeba.

        Teraz musze znalezc specjaliste, ktory popatrzy na sprawe nie tylko
        pod kątem "rozmnażania się".
    • kicia031 Re: Testosteron dla niskolibidowca 23.12.08, 19:44
      A moze mezowi nie odpowiada bzykankie sie na komende, bo dzien plodny? To moze
      skutecznie zgasic najwiejsze nawet pozadanie. Dla mnie fakt, ze w ogole godzi
      sie na wspolprace w takiej sytuacji jest juz duzym plusem, jak ty bys sie czulam
      gdyby maz przychodzl 3 razy w miesiacu mowiac dzis sa dni plodne, wiec idziemy
      do lozka?

      Rozumiem stres i pragnienie posiadania dziecka, sama byla w podobnej sytuacji,
      ale gdy przychodzily dni plodne, to uwodzilam partnera, a nie komunikowalam mu,
      ze to dzis...
      • rud_ka Re: Testosteron dla niskolibidowca 24.12.08, 15:40
        kicia,

        gdyby nie to, że sygnalizuję, że to dni płodne ( a staram się to
        robić w sposób delikatny i niebezpośredni) to nie byłoby seksu
        wcale. Miałabym go może tylko na wyjazdach wakacyjnych - bo wtedy
        mężulek się ożywia i przypomina, że istnieje seks.
        • songo3000 Re: Testosteron dla niskolibidowca 24.12.08, 23:41
          Ja to widzę tak:
          - mąż nie jest specjalnie zainteresowany seksem z Tobą. Może jest znudzony czy też bzyka inną. Kij wie.
          - mąż nie jest szczególnie zainteresowany posiadaniem dzieci (przynajmniej teraz, z Tobą).
    • mondrian4 Re: Testosteron dla niskolibidowca 27.12.08, 16:21
      Ale po pół roku nieudanych starań o dziecko wybraliśmy się na
      > badania. I okazało się, że mężulek ma testosteron na dolnym
      > poziomie. I zastanawiam się czy to nie powód jego niskiego libido.
      > A może mężulek powinien brać testosteron, to wtedy chęci będą
      > większe...?


      Sam testosteron nie spowoduje niestety że z ciepłej kluchy zrobi się nagle
      jurny byczek. To nie tak. Na libido wpływa wiele czynników i poziom testosteronu
      jest tylko jedną z nich. Na przykład nieprawidłowy poziom estradiolu - zbyt
      niski lub zbyt wysoki jest najczęstszą przyczyną zaburzen libido u młodych
      ludzi. jeśłi podejrzewasz że mąż może miec problemy hormonalne to wysłij go na
      badania. Niech zrobi testosteron całkowity/wolny,estradiol i LH. jak coś bedzie
      nie tak to wtedy odwiedzić lekarza. No i tarczycę mozna sprawdzić bo
      niedoczynnoś zabiera trochę energii.
      Wracając do testosteronu. Żaden lekarz zdrowemu człowiekowi nie poda
      testosteronu tylko dlatego że ma problemy z libido. Hormonalna terapia zastępcza
      jest na całe życie dlatego ze jak podasz testosteron zdrowemu chłopakowi i
      będziesz to robić przez dłuższy czas to jego jądra przestaną pracować i nie
      tylko seksu nie będzie ale i zamiast na wózek to bedziesz odkladać na szczęśliwą
      emeryturę bo dzieci mieć nie będziecie.
      Kłopot tylko w tym że rzeczywiscie jak bedzie miał poziom całkowitego
      testosteronu w okolicach 3ng/ml to jest to dosc trudna sytuacja bo rzeczywiscie
      przy takim poziomie trudno że tak powiem znaleźć motywację do "działania" a jak
      pisałem podanie mu testa z zewnątrz skończy się nieciekawie. Zdrowy facet w tym
      wieku powinien mieć w okolicach 5-7ng/ml. Z tym ze jak pisałem sam poziom
      testosteronu jeszcze nic nie daje. jak będzie miał nieprawidłowy estradiol czy
      słaby wolny tetosteron (a co za tym idzie wysoki poziom shbg) to choćby
      testosteronu miał po uszy to jedyne co mu urośnie to pryszcze. Wspominani tu już
      koksiarze czesto biorą dawki testa w miesiacu takie jakie chorym ludziom
      starczają na rok a z libido jest róznie
      Napisz ile "mężulek" ma testosteronu (i jakie to badanie) to wtedy bedzie można
      coś napisac wiecej choć z drugiej strony to tylko to jedno badanie nic w
      zasadzie nie mówi ale wskazuje w czym problem choć z drugiej strony mam wielu
      znajomych którzy maja bardzo niskie poziomy test i żyją normalnie jeśli życie po
      nowotworach jąder można nazwać normalnym. Sam od kilkunastu lat jestem na HRT i
      nie jest to nic przyjemnego wiec nie ma sensu szarpać sie tak od razu z
      testosteronem bo to dosć droga impreza w dodatku jak chce się uniknąc częstego
      kłucia . z własnych doświadczeń wiem że libido to przede wszystkim sprawa
      psychiki choć nie da się ukryć że i chemia gra dużą rolę. nie spodziewaj się
      bynajmniej że po zastrzyku omnadrenu będzie chciało mu się bzykać na zawołanie.
      jak teraz mu się nie chce to marnie to widzę, ale moze rzeczywiscie niech
      posprawdza hormony to będzie przynajmniej wiedział na czym stoi bo tak to go
      tylko w jakąś frustrację wpędzisz bo wiem jak panowie reagują na wszelką
      ingerencję w rozporkowe królestwo.
      ps. Bardzo ciężko znaleźć lekarza który ma pojęcie o hormonach wykraczające poza
      książkową wiedzę. Założylbym się nawet że jedyne co facet usłyszy od endo to to
      że ma wyniki w normie. no i szluss.
      Istnieją metody stymulacji jąder do zwiększonej pracy ale tu też bez lekarskiej
      recepty się nie obejdzie. jedną z nich jest zwiększenie poziomu LH ale tego nie
      da się zrobić domowym sposobem.Wszelkie ZMA i tribulusy czy jak to się to nazywa
      dają jeden efekt - placebo a jak czytam ze ZMA może podnieść poziom testa o 45%
      no to cóż... ręce opadają. Są na to jakieś dowody? To praktycznie jak środek
      dopingujący.
      Pozdro - napisz jaki ma poziom tego testosteronu. Moze co z niego jeszcze bedzie
      ;-) A on ma jakieś objawy które sugerowałyby że cierpi na niedobór? Nerwowy,
      zaspany, zmęczony, jadem strzyka albo żyć mu się nie chce? Facet przy niedoborze
      zachowuje się po prostu jak d..a po prostu choć pewnie nie jest to jakieś pewne
      kryterium ale lepsze takie niż żadne
      • yoric Re: Testosteron dla niskolibidowca 28.12.08, 19:41
        Sensowny wpis. Ja bym może tak nie wyrokował definitywnie, że to czy tamto "to
        czyste placebo".
        Tak, czy inaczej morał pozostaje ten sam: takie kwestie rozstrzyga dobry
        endokrynolog, a nie rada Forumowiczów :).
        • mondrian4 Re: Testosteron dla niskolibidowca 28.12.08, 20:47
          > Tak, czy inaczej morał pozostaje ten sam: takie kwestie rozstrzyga dobry
          > endokrynolog, a nie rada Forumowiczów :).

          Zdziwiłbyś się jak wielu lekarzy postępuje w tej kwestii bardzo dziwnie. Autorka
          napisała że facet ma testa w dolnym poziomie. Dokładnie nie napisała ile ale
          dolny poziom oznacza ni mniej ni wiecej jak poziom 70-80 letniego faceta. ktos
          kto nie miał nigdy niskiego poziomu testa nie wie jak to jest po prostu. I mało
          tego - wbrew pozorom coś takiego moze zdarzyc się nawet juz u ludzi majacych
          18-20 lat. ostatnio długo rozmawiałem z 20-letnim chłopakiem który po zbadaniu
          ma poziom 2,26- w porywach do 2,7ng/ml. Nie wie skad to ma , dlaczego ale czuje
          sie koszmarnie bo testosteron bardziej jak na libido (ono może prawidłowo
          funkcjonować nawet na niskim poziomie) wpływa na psychikę. O fizjonomii nie
          wspominam bo to sprawa oczywista. Ale psychicznie taki człowiek jest nie do
          życia choć znam kilku facetów w USA którzy swiadomie nie prowadzą HRT i z tego
          co piszą czują się z tym dobrze ale biologi nie da się oszukać i prędzej czy
          poźniej pojawiaja się problemy z samym sobą. Kobiety mają menopauzę i wiadomo
          jak to wygląda.
          Lekarze uważaja ze jak facet ma 2,5ng to jest zdrowy tyle ze nie widzą objawów
          postępującego hipogonadyzmu. braku erekcji, niskiego libido, depresji, zaniku
          masy mięśniowej, odkładania się tłuszczu w nietypowych miejscach itd. Nawet
          osobom którzy wymagają ciągłej terapii przypisują dawki w zasadzie symboliczne i
          trzeba mocno kombinowac żeby namówić lekarza na normalną suplementację po której
          nie masz kłopotów w łózku. A wielu facetów nie zdaje sobie sprawy z tego ze
          takie problemy moga miec podłoze hormonalne choć jak pisałem - hormony to tylko
          baza a a reszta to psychika.
          BTW... faceci to ściemniacze w większosci niezłej urody i osobiscie też nie chce
          mi sie wierzyc ze koleś mający 38 lat, żonę z która kiedyś nie było problemów,
          nie chce nagle isć z nią do łóżka "bo mu się nie chce". Facetowi zawsze się chce
          jak ma przed coś ciekawego przed/pod sobą. Chce nawet jak nie może. Spróbowałby
          chociaż a tak.... Cusik nie widzi mi sie to wszystko.
          O rozwalaniu związków tylko z powodu tego ze komuś nie chce bzyknac się żony i
          zostaniu ojcem nie chce mi się nawet pisac bo sam niestety wiem jak to się je.
          na możliwości nigdy nie narzekałem ale dzieci miec nie mogę i niestety pewna
          osoba nie była w stanie tego zaakceptować i po prostu wiem jak człowiek się
          czuje jak coś się rozpada z tego powodu. No ale jeśli ktoś moze a nie chce... No
          cóż. c'est la vie - sam sobie pracuje na rozwód albo rogi ale prędzej czy
          później taki romans zmienia się w dramat i będzie płacz i zgrzytanie zebami...
          No ale ja się nie znam ;-)
        • urquhart Re: Testosteron dla niskolibidowca 28.12.08, 20:56
          Myślę że na podstawie paru drobiazgów z forum można się pobieżnie zorientować
          czy się trafiło na jak piszesz "dobrego endokrynologa" czy na gościa który chce
          cie zbyć i odhaczyć na liście.
          • yoric Re: Testosteron dla niskolibidowca 29.12.08, 02:19
            Dlatego to Forum jest cenne! Od wielkiego dzwonu na konkretny problem odpowie ci
            gość, który przynajmniej trochę zna się na rzeczy (tak jak tu Mondrian) i
            przynajmniej skieruje w dobrą stronę. A czy ktoś z tej rady skorzysta to już
            inna sprawa...
            • mondrian4 Re: Testosteron dla niskolibidowca 29.12.08, 08:44
              Nie wiem czy sie znam. po prostu zyję z tym na codzień i wiem jak teoria
              medyczna i bajki opowiadane o magicznej sile testosteronu mają się do
              rzeczywistości. Z lekarzami nie jest najlepiej i nie potrafię zrozumieć dlaczego
              wiekszosc z nich uważa ze poziom w granicach dolnej normy jest prawidłowy u
              30letniego faceta. w dodatku co laboratorium to inne normy i w zależnosci gdzie
              robisz badania to albo wypadasz poza normę albo "wyniki są w normie". jeśli ktoś
              ma zdrowe jądra to nie ma sensu podawać od razu testosteronu ale trzeba coś
              zrobić zeby było go więcej bo naprawdę... zycie takiego faceta nie rózni się
              niczym od życia kobiety po menopauzie. Przyjemne to to na pewno nie jest.
              niektórzy (niektóre dla swoich facetów) od ginekologów wyciągają Clomid i działa
              ale ja tu nie bedę nic polecał ani nikogo instruował bo przy okazji można sobie
              krzywdę zrobić.
              a natomiast sprawa seksu to jak pisałem inna broszka. Z własnego doswiadczenia
              wiem że poziom testa nie jest decydujacy jak chodzi o wysokie libido. jak jest
              fajna dziewczyna to choćbym miał niski poziom to nie było problemu i pamietam to
              jako bardzo fajny seks a z drugiej strony kiedyś miałem książkowe wyniki,
              dziewczynę modelkę i jakoś nie czułem wielkiej mięty w łóżku. Po prostu nie ta
              chemia i dwoje ludzi mało pasujacych do siebie choć piękniejszej dziewczyny w
              zyciu nie znałem.

              ps. ZMA tonic innego jak cynk z magnezem. Mozna sobie kupić jakis cynk (też
              raczej na receptę) i magnez w aptece, poszperać w poszukiwaniu gramatury i
              dawkowania i będziesz miał domowe ZMA za psie pieniądze a nie za kilkadziesiąt
              złotych. w ZMA masz też chyba korzeń Macy jeśli mnie pamięć nie myli.Czemu
              napisałem że placebo? Bo sam wiem jak człowiek reaguje na podanie nowego leku.
              początkowo jest ekscytacja i roznosi cię energia a potem mimo że wyniki są
              dokładnie takie same nastrój jest już troche inny. Działanie cynku między innymi
              jest takie że jeśli dobrze pamiętam obniża poziom aktywnych estrogenów i tym
              samym uwalnia się z ogólnej zawartości testosteronu w organiźmie większa jego
              ilość. ot i cała tajemnica. tyle że takie zma niektórym zaszkodzi a niektórym
              może jakoś pomóc.
              poza tym jest wiele suplementów wspomagających potencję i libido ale naukowych
              badań i dowodów na to ze działają nie ma bo to nie są leki tylko suplementy
              diety zdaje sie i nie przechodzą testów klinicznych z tego co wiem.
              a poza tym ktoś tu na forum napisał że kiedyś chłopy bzykały do późnej starości
              i nie przeszkadzały barchanowe gacie i gumiaki na codzień. Prawda. tyle że jak
              dziś kolo naogląda się filmików w necie to ma trochę inne spojrzenie na sex. nie
              zawsze zdrowe bo trudno raczej znaleźć księżniczkę która na codzień prowadzi
              dom, dzieciaki a wieczorem zmienia się w boginię seksu. to znaczy można
              znaleźć... na boku
              Pozdro
              • yoric Re: Testosteron dla niskolibidowca 29.12.08, 14:13
                Nie no, jasne, że związek libido z testosteronem nie jest ani tak prosty, ani
                liniowy. Ale związek jest.
                IMO kierunek podejścia jest prawidłowy, tj. najpierw rozpoznać sprawy zdrowotne
                i dopiero potem działać dalej. A że przy tym samym poziomie hormonów do jednej
                osoby czuje się niesamowity pociąg, a do drugiej zero to potwierdza całe
                doświadczenie tego Forum - ale to już jest inna sprawa.
                ZMA to ZMa, czyli Z + Ma, czyli Zinc + Magnesium, czyli cynk i magnez; dowolny
                cynk i magnez :). Ja biorę dokładnie tak jak piszesz magnez najtańszy krajowy z
                e-apteki, a cynk za dwa dolce z Puritansale, bo polski jest drogi. Do tego
                tribulusy za kolejne trzy dolce. Nie będę się kłócił, że działa, ale w
                najgorszym razie stać mnie na placebo za 5$ :)). Natomiast mój kolejny sposób na
                zwiększenie testosteronu ma skuteczność udokumentowaną naukowo - jest nim
                trening siłowy. Przyznaję się również do okazyjnego wspomagania w tej materii
                kolejnym potwierdzonym naukowo sposobem, jakim jest... sam seks :).

                Pozdro
Pełna wersja