urquhart
23.01.09, 13:19
Avide podsumował wątek NIE POTRZEBUJE SEKSU zaliczając go do klasycznego zespołu modliszki, ja się z tym nie zgadzam, a moim zdaniem różnica i konsekwencje w postaci możliwości uratowania zwiazku są ogromne.
Warto rozdzielić zespół modliszki od normalnego wyrachowania.
Zespół modliszki rozgrywa się w warstwie nieświadomej a wyrachowanie w świadomej.
Na kobiecych forumach można poczytać wiele historii o kobietach które nie uzyskują oczekiwanej bliskości w relacjach z mężczyzną, nie przeżyły żadnych motylków, a małżeństwo traktują jako środek do celu jakim jest realizacja instynktu macierzyńskiego. Same kobiety o tym piszą parcie na dziecko. Uczucia męża po urodzeniu dziecka ich nie interesują, choć zawsze oczekują od niego pomocy. Kryzys oceniają wyłącznie w kontekście męskiego egoizmu względem dziecka, do którego relacja i bliskość jest dla niej celem i spełnieniem, a nie relacji miedzy partnerami.
To świadome choć społecznie akceptowane wyrachowanie.
Zespół modliszki to coś innego. Tu dzieją się procesy podświadome. Ich ofiary pochodzą najczęściej z rozbitych rodzin. Matka wychowuje córkę w atmosferze nienawiści pogardy i rozczarowania mężczyznami. Córka nie doświadczając relacji z ojcem jest bardzo głodna męskich uczuć uznania i uwagi. Dorastając silnie poszukuje bliskości z mężczyzną do osiągnięcia środkiem otwarta seksualność. Uważane są za namiętne kochanki, jakkolwiek wobec mężczyzn mają uczucia ambiwalentne z którymi walczą pragnąc kontaktu a jednoczesne bojąc się doznanego i zakodowanego zranienia. Urodzenie dziecka, szczególnie syna jest rewolucją i kruszą ten kruchy stan. Wreszcie doznają nowej poszukiwanej "czystej" bliskości, której maż nie jest w stanie doświadczyć i oddalenie narasta. Nie potrzebując już do męża bliskości nie walczą z wpojoną podświadomą niechęcią do mężczyzn. W efekcie seks zaczyna ją brzydzić, a podświadomie tłumiona niechęć ujawniać. Charakterystyczne jest że zainteresowana sama nie rozumie swoich uczuć, racjonalizuje że to mężczyzna stał się osłuchy, denerwujący, irytuje ją jego głos dotyk czy potrzeby. Skupia się na relacji z mężczyzną ale w negatywnym kontekście. Bo ceni sobie relacje z mężem które były przed dzieckiem i wewnętrznie tłumaczy jego zachowaniem zwrot we własnych uczuciach o 180 stopni, nie mogąc oczywiście wiedzieć ze jego dobre lub złe postępowanie jest drugorzędne a decydująca jej podświadomość i destrukcyjny mechanizm zakodowany w dzieciństwie.
O ile z pierwszym zjawiskiem niewiele można robić, o tyle w drugim można sobie poradzić i uratować związek ujawniając prawdziwe źródło i zwalczając je w sobie. Oczywiście właściwe zrozumienie zjawiska pomoże wytrwać także partnerowi.