Dodaj do ulubionych

Wyrachowanie a zespół modliszki

23.01.09, 13:19
Avide podsumował wątek NIE POTRZEBUJE SEKSU zaliczając go do klasycznego zespołu modliszki, ja się z tym nie zgadzam, a moim zdaniem różnica i konsekwencje w postaci możliwości uratowania zwiazku są ogromne.

Warto rozdzielić zespół modliszki od normalnego wyrachowania.
Zespół modliszki rozgrywa się w warstwie nieświadomej a wyrachowanie w świadomej.
Na kobiecych forumach można poczytać wiele historii o kobietach które nie uzyskują oczekiwanej bliskości w relacjach z mężczyzną, nie przeżyły żadnych motylków, a małżeństwo traktują jako środek do celu jakim jest realizacja instynktu macierzyńskiego. Same kobiety o tym piszą parcie na dziecko. Uczucia męża po urodzeniu dziecka ich nie interesują, choć zawsze oczekują od niego pomocy. Kryzys oceniają wyłącznie w kontekście męskiego egoizmu względem dziecka, do którego relacja i bliskość jest dla niej celem i spełnieniem, a nie relacji miedzy partnerami.
To świadome choć społecznie akceptowane wyrachowanie.

Zespół modliszki to coś innego. Tu dzieją się procesy podświadome. Ich ofiary pochodzą najczęściej z rozbitych rodzin. Matka wychowuje córkę w atmosferze nienawiści pogardy i rozczarowania mężczyznami. Córka nie doświadczając relacji z ojcem jest bardzo głodna męskich uczuć uznania i uwagi. Dorastając silnie poszukuje bliskości z mężczyzną do osiągnięcia środkiem otwarta seksualność. Uważane są za namiętne kochanki, jakkolwiek wobec mężczyzn mają uczucia ambiwalentne z którymi walczą pragnąc kontaktu a jednoczesne bojąc się doznanego i zakodowanego zranienia. Urodzenie dziecka, szczególnie syna jest rewolucją i kruszą ten kruchy stan. Wreszcie doznają nowej poszukiwanej "czystej" bliskości, której maż nie jest w stanie doświadczyć i oddalenie narasta. Nie potrzebując już do męża bliskości nie walczą z wpojoną podświadomą niechęcią do mężczyzn. W efekcie seks zaczyna ją brzydzić, a podświadomie tłumiona niechęć ujawniać. Charakterystyczne jest że zainteresowana sama nie rozumie swoich uczuć, racjonalizuje że to mężczyzna stał się osłuchy, denerwujący, irytuje ją jego głos dotyk czy potrzeby. Skupia się na relacji z mężczyzną ale w negatywnym kontekście. Bo ceni sobie relacje z mężem które były przed dzieckiem i wewnętrznie tłumaczy jego zachowaniem zwrot we własnych uczuciach o 180 stopni, nie mogąc oczywiście wiedzieć ze jego dobre lub złe postępowanie jest drugorzędne a decydująca jej podświadomość i destrukcyjny mechanizm zakodowany w dzieciństwie.

O ile z pierwszym zjawiskiem niewiele można robić, o tyle w drugim można sobie poradzić i uratować związek ujawniając prawdziwe źródło i zwalczając je w sobie. Oczywiście właściwe zrozumienie zjawiska pomoże wytrwać także partnerowi.
Obserwuj wątek
    • mujer_bonita Dowiemy się w końcu, która Cię skrzywdziła ;)? n/t 23.01.09, 13:22
      • urquhart bardzo zabawne, sama sobie wystawiasz ocenę ;) 23.01.09, 13:24
        n/t
      • mujer_bonita Re: Dowiemy się w końcu, która Cię skrzywdziła ;) 23.01.09, 13:29
        Ocenę? Moim zdaniem każdy z nas jest w jakimś stopniu skrzywiony
        swoimi doświadczeniami - po Twoich wypowiedziach bardzo dobrze to
        widać. Moim zdaniem dobrze jest wiedzieć, jakie rozmówca ma
        doświadczenia, żeby 'odfiltrować' to co wynika z takiego a nie
        innego skrzywienia.
        • yoric Re: Dowiemy się w końcu, która Cię skrzywdziła ;) 25.01.09, 15:15
          A jeśli tak, to co z tego? Co to w ogóle wnosi do wątku?

          Serio na tym Forum często nie można słowa napisać, żeby ktoś ci nie robił
          psychoanalizy i nie kazał udowadniać, że nie jesteś wielbłądem.
          • gardenersdog Re: Dowiemy się w końcu, która Cię skrzywdziła ;) 25.01.09, 15:21
            Nawet jeśli jesteś wielbłądem, to na pewno piśmiennym, więc głowa do góry!
          • mujer_bonita Re: Dowiemy się w końcu, która Cię skrzywdziła ;) 27.01.09, 16:38
            yoric napisał:
            > Serio na tym Forum często nie można słowa napisać, żeby ktoś ci
            nie robił
            > psychoanalizy i nie kazał udowadniać, że nie jesteś wielbłądem.

            To zupełnie nie o psychoanalizę chodzi, ale o określenie, czy dane
            wypowiedzi/komentarze biorą się z doświadczenia i
            wiedzy ‘eksperckiej’ rozmówcy czy z jego skrzywień, uprzedzeń bądź
            zgorzknienia.

            Przykład – niedawno na forum w jednym z wątków rozgorzała dyskusja
            na temat czy ksiądz może być dobrym terapeutą małżeńskim. Wyobraź
            sobie, że czytasz dwie diametralnie różne porady dotyczące tego
            samego problemu – napisane przez dwóch terapeutów z odpowiednim
            wykształceniem i wieloletnim doświadczeniem zawodowym. Jedna porada
            jest podpisana ‘profesor X’ a druga ‘ksiądz profesor Y’. Wiedząc,
            kto danej porady udziela możesz spodziewać się pewnego ‘wypaczenia’
            w drugim przypadku z uwagi na religię, która pewne rozwiązania
            promuje a inne wyklucza. Można w pewnym stopniu sposób ‘odfiltrować’
            te kwestie, które mogą zostać przedstawione nieobiektywnie. Z
            drugiej strony brak określenia, kto danej porady udziela i niebianie
            poprawki na ewentualne skrzywienia może prowadzić do przyjęcia za
            obiektywne coś, co zupełnie obiektywne nie jest.

            W przypadku urquharta jestem (i chyba nie tylko ja) bardzo ciekawa
            skąd bierze się jego wrogość wobec kobiet i ich przedmiotowe
            traktowanie. A jest to o tyle ważne, że bardzo często wypowiada się
            on w imieniu wszystkich mężczyzn (w mojej osobistej ocenie dochodząc
            niekiedy do granic absurdu) więc chciałabym wiedzieć ile z tego jest
            wiedzy ogólno-naukowej a ile ekstrapolowania własnych,
            jednostkowych, negatywnych doświadczeń na wszystkie kobiety.
            • yoric Re: Dowiemy się w końcu, która Cię skrzywdziła ;) 27.01.09, 18:22
              Właśnie to jest dokładnie to, o czym mówię :).

              Do każdej wypowiedzi Urquhart powinien załączyć jeszcze skan certyfikatu, że nie
              ma małego, bo jak ma małego, to wiadomo, przemawiają przez niego kompleksy i
              gorycz; że nie jest czarnuchem, bo czarni są głupi, itd.

              Akurat Twoje, Bonita, poglądy, są tak nieskomplikowane, że mniej więcej wiadomo,
              co napiszesz, zanim jeszcze zaczniesz stukać w klawiaturę :) a nikt Ci nie robi
              prania mózgu i nie pyta o doświadczenia z ojcem i chłopakami - umiej to docenić :).

              > skąd bierze się jego wrogość wobec kobiet i ich przedmiotowe
              > traktowanie.

              a mnie zastanawia, skąd się bierze Twoja wiedza na temat tego, jak Urquhart
              traktuje kobiety. Czyżbyście się znali bliżej? ;)

              A w jego wpisach, podobnie jak swoich, nijak nie widzę wrogości wobec kobiet.
              Ostatnio byłem zszokowany oceną, że przejawiam mizoginizm - owszem, *kiedyś*
              byłem mizoginem, ale teraz nauczyłem się rozumieć kobiety i lubić je takimi,
              jakie są (and they like me back :)). To, co niektórzy mogą postrzegać jako
              wrogość, to po prostu otwarte wyrażanie poglądów, które są niepopularne i
              niepoprawne politycznie, ale mają wszelkie symptomy bycia słusznymi.

              Pozdrawiam
              • mujer_bonita Re: Dowiemy się w końcu, która Cię skrzywdziła ;) 27.01.09, 18:46
                yoric napisał:
                > Akurat Twoje, Bonita, poglądy, są tak nieskomplikowane, że mniej
                więcej wiadomo
                > co napiszesz, zanim jeszcze zaczniesz stukać w klawiaturę :)

                Obawiam się, że można to powiedzieć o większości stałych bywalców
                forum ;) Im więcej czytam tym bardziej jestem w stanie określić, kto
                jakie stanowisko w danej sprawie zajmie ;)

                > To, co niektórzy mogą postrzegać jako
                > wrogość, to po prostu otwarte wyrażanie poglądów, które są
                niepopularne i
                > niepoprawne politycznie, ale mają wszelkie symptomy bycia
                słusznymi.

                Dokładnie tak. Wpis na forum anonimowego człowieka może mieć
                wiele 'symptomów' bycia słusznym, dopóki nie dowiesz się, że nie
                wynika z rzeczy obiektywnych a jednostkowych doświadczeń
                ekstrapolowanych na ogół. Nie wiem, czy poglądu Urquharta, które
                wypowiada w imieniu ogółu mężczyzn są obiektywnie słuszne czy tylko
                skutkiem przenoszenia własnych frustracji.
                • yoric Re: Dowiemy się w końcu, która Cię skrzywdziła ;) 27.01.09, 19:03
                  Taka już jest formuła Forum, że każdy mówi za siebie, a nie za 'ogół mężczyzn'
                  :). Niektórzy, w tym ja, starają się nieco łamać tę konwencję i powołują się na
                  badania, statystyki, itd. - które jak wiadomo też mogą być niereprezentatywne,
                  dobrane pod tezę, itd.

                  Mimo wszystko wolałbym, byśmy tu oceniali argumenty po nich samych, a nie po
                  autorach :).

                  Osobiście uważam, że 'syndrom modliszki' to bzdura. Ale może się mylę. Może to
                  sensowna kategoria diagnostyczna z powodzeniem stosowana w najnowszej praktyce
                  terapeutycznej. W takim razie byłby to fakt, a nie mizoginizm.
                  • mujer_bonita Re: Dowiemy się w końcu, która Cię skrzywdziła ;) 27.01.09, 20:13
                    yoric napisał:
                    > Mimo wszystko wolałbym, byśmy tu oceniali argumenty po nich
                    samych, a nie po
                    > autorach :).

                    Argumentów - owszem. Nie polecam jednak brania za prawdy objawione
                    owoców cudzej frustracji :)
                    • yoric Re: Dowiemy się w końcu, która Cię skrzywdziła ;) 27.01.09, 21:51
                      ... a może wujek w dzieciństwie za często brał na kolanka? ;)))
                  • urquhart Re: Dowiemy się w końcu, która Cię skrzywdziła ;) 27.01.09, 20:32
                    Nauczyłem się już w życiu tyle że dobra wola obojga to naprawdę mało bo nie mamy czasem pojęcia na ile nasze działania są zdeterminowane przez destrukcyjne mechanizmy. Dlatego wole zawsze zastanowić się nad tym mechanizmami zamiast przypisywać komuś złą wolę.
                    Ja dowiedziałem się o opisywanym mechanizmie dawno temu u psycholog gdy rozwiązywałem swoje własne problemy, zrozumienie go pomogło mi, więc uważam że warto się nad nim zastanowić, niezależnie czy komuś pachnie mizoginizmem czy nie.
                    Z tego co się zorientowałem w psychologii przydatność istnienia różnych teorii weryfikuje się przede wszystkim tym czy ujawnienie pierwotnej przyczyny i nieuświadomionego mechanizmu pomaga rozwiązać dany problem.
                    Po wpisaniu zespół modliszki w google można znaleźć dokładny opis tego o czym piszę zarówno w poradach seksuologa jak i w encyklopedii zaburzeń emocjonalnych, jeżeli kogoś to tylko interesuje.
                    W temacie mówienia za siebie - zawsze interesowało mnie że język myślenia męski i kobiecy jest inny i lubię jak inteligentnie konfrontować moje spojrzenie z tym innym światem w gronie ciekawych osób na tym forum, doceniam to bo nie mam w życiu prywatnym do tego wielu okazji. Oczywiście wiem że udowadniając na forum jak się bardzo rozumie i wspiera kobiety w odróżnieniu od większości nieczułych mężczyzn można bardzo wiele osiągnąć, ale to już zostawiam innym.
              • lilith969 Re: Dowiemy się w końcu, która Cię skrzywdziła ;) 27.01.09, 21:38
                "To, co niektórzy mogą postrzegać jako
                > wrogość, to po prostu otwarte wyrażanie poglądów, które są
                niepopularne i
                > niepoprawne politycznie, ale mają wszelkie symptomy bycia
                słusznymi."

                W Polsce często błędne poglądy są określane jako politycznie
                niepoprawne, jakby to miało je uczynić słusznymi.
            • urquhart mujer_bonita 28.01.09, 07:55
              mujer_bonita napisała:
              > To zupełnie nie o psychoanalizę chodzi, ale o określenie, czy dane
              > wypowiedzi/komentarze biorą się z doświadczenia i
              > wiedzy ‘eksperckiej’ rozmówcy czy z jego skrzywień, uprzedzeń bądź
              > zgorzknienia.(...)


              Czy twoja ekspercka wiedza poza przypisywaniem mi frustracji, wrogiego nastawienia do kobiet, przedmiotowego traktowania kobiet i ma cokolwiek do powiedzenia w przedmiocie wątku?
              Poza sugerowaniem że jest "to prawda objawiona owoców cudzej frustracji" co akurat nawet taki ekspert jak ty mógł sprawdzić używając zwykłej wyszukiwarki internetowej?

              Bo jeśli tego nie wiesz to też typowy mechanizm że w dyskusji że jeśli poziom frustracji narasta, a argumentów brakuje, to nie pozostaje nic innego agresywnej stronie ja skupić się na osobie nie przedmiocie dyskusji i osiągnąć przewagę.
              Co ciebie frustruje tak mocno że reagujesz tak agresywnie?



              • kachna79 daleko od tematu 28.01.09, 08:26
                Urquhart, kiedy przeczytałam kilka Twoich wpisów też zastanawiałam
                się jaką masz przeszłość skoro tak nie lubisz kobiet. Wiem, że to
                moja subiektywna ocena (oparta li tylko na kilku wpisach) i dlatego
                nie poruszałam tego tematu, ale jak widzisz Mujer nie jest
                odosobniona w swoim odczuciu. Na dzień dzisiejszy mam wrażenie, że
                wg. Ciebie kobieta to modliszka, która wykorzystuje mężczyzn
                (niewiele dając w zamian i robi to z wyrachowania i wygodnictwa).
                Domyślam się, że Twoje kolejne wpisy spowodują, że obraz Twojej
                osoby w moich oczach ulegnie zmianie, ale na razie jest jak jest.
                Poddaję to pod rozwagę...
                • urquhart Re: daleko od tematu 28.01.09, 12:22
                  kachna79 napisała:
                  > nie poruszałam tego tematu, ale jak widzisz Mujer nie jest
                  > odosobniona w swoim odczuciu. Na dzień dzisiejszy mam wrażenie, że
                  > wg. Ciebie kobieta to modliszka, która wykorzystuje mężczyzn
                  > (niewiele dając w zamian i robi to z wyrachowania i wygodnictwa).

                  No widzisz kierując się emocjami nie zauważyłaś nawet ze sens tego co napisałem jest odwrotny.
                  Nie sądzisz że przewijający zaś się przez forum problem w wielu wątkach do których się ostatnio dopisałem braku ochoty na seks bliskość kobiety po urodzeniu dziecka i rozpad związku choć drażliwy warty jest dyskusji poza oczywistości oczekiwania ze jak facet kocha to poczeka? Choćby wiele lat jak w ostatnich wątkach.
                  Jak zachowuje się zatem ktoś kto twoim zdaniem lubi kobiety w takiej sytuacji? Odchodzi tworzyć następny związek jak jego potrzeby nie są wtedy zaspokajanie?

                  Zauważyłem to o czym piszesz już wcześniej że wpisy kobiet pod artykułami dotyczącymi tego kryzysu w związku są reguły histeryczne i napastliwe z stosunku do ich autorów psychologów, a męskich niemal brak.
                  • kachna79 Re: daleko od tematu 28.01.09, 12:53
                    > Nie sądzisz że przewijający zaś się przez forum problem w wielu
                    wątkach do któr
                    > ych się ostatnio dopisałem braku ochoty na seks bliskość kobiety
                    po urodzeniu
                    > dziecka i rozpad związku choć drażliwy warty jest dyskusji poza
                    oczywistości oc
                    > zekiwania ze jak facet kocha to poczeka?

                    Jest wart dyskusji, ale Ty nie dyskutujesz w takich sytuacjach - Ty
                    diagnozujesz "modliszka i koniec".

                    > Zauważyłem to o czym piszesz już wcześniej że wpisy kobiet pod
                    artykułami dotyc
                    > zącymi tego kryzysu w związku są reguły histeryczne i napastliwe z
                    stosunku do
                    > ich autorów psychologów, a męskich niemal brak.

                    Dla mnie diagnoza seksuologa czy psychologa powinna być punktem
                    wyjścia do pracy nad sobą. Natomiast mam wrażenie, że dla części
                    Panów diagnoza ma być usprawiedliwieniem - to teraz mogę odejść.
                    Zresztą nadal uważam, że ferowanie pewnymi określeniami
                    typu "modliszka" czy "madonna i ladacznica" jest szkodliwe dla osób
                    proszących o poradę i dziwi mnie, że niektórzy na podstawie jenego
                    wpisu potrafią wysuwać tak daleko idące wnioski.
                    • urquhart Re: daleko od tematu 28.01.09, 18:15
                      kachna79 napisała:
                      > Jest wart dyskusji, ale Ty nie dyskutujesz w takich sytuacjach - Ty
                      > diagnozujesz "modliszka i koniec".

                      "w takich sytuacjach"? A konkretnie gdzie i kiedy? Kolejne generalizacje i uogólnienia. Czytałaś to gdzieś faktycznie czy sugerujesz się tym co przypisuje mi mnie bonita.

                      > Dla mnie diagnoza seksuologa czy psychologa powinna być punktem
                      > wyjścia do pracy nad sobą. Natomiast mam wrażenie, że dla części
                      > Panów diagnoza ma być usprawiedliwieniem

                      Znowu bezpodstawna sugestia. Przeczytaj ostatnie zdanie pierwszego wpisu w wątku. Akurat napisałem że jest dokładnie odwrotnie. Zrozumienie ukrytej przyczyny mechanizmu jest szansą do jego przełamania przez obie strony.

                      > Zresztą nadal uważam, że ferowanie pewnymi określeniami
                      > typu "modliszka" czy "madonna i ladacznica" jest szkodliwe dla osób
                      > proszących o poradę i dziwi mnie, że niektórzy na podstawie jednego
                      > wpisu potrafią wysuwać tak daleko idące wnioski.

                      Krótko mówiąc dzielisz mechanizmy zachowań na szkodliwe i nieszkodliwe o których można i nie powinno się rozmawiać?
                      • kachna79 Re: daleko od tematu 29.01.09, 07:38
                        > "w takich sytuacjach"? A konkretnie gdzie i kiedy? Kolejne
                        generalizacje i uogó
                        > lnienia. Czytałaś to gdzieś faktycznie czy sugerujesz się tym co
                        przypisuje mi
                        > mnie bonita.
                        Czytam Twoje wypowiedzi i nawet na nie odpowiadam:)

                        > Krótko mówiąc dzielisz mechanizmy zachowań na szkodliwe i
                        nieszkodliwe o któryc
                        > h można i nie powinno się rozmawiać?

                        Krótko mówiąc dzielę ludzi na tych którzy mają kwalifikacje, by
                        diagnozować czyjeś problemy seksualne i tych, którzy absolutnie
                        takich kompetencji nie posiadają. Znachorom i teoretykom mówię
                        stanowcze NIE:)
                        • urquhart Re: daleko od tematu 31.01.09, 15:02
                          kachna79 napisała:
                          > Krótko mówiąc dzielę ludzi na tych którzy mają kwalifikacje, by
                          > diagnozować czyjeś problemy seksualne i tych, którzy absolutnie
                          > takich kompetencji nie posiadają. Znachorom i teoretykom mówię
                          > stanowcze NIE:)

                          urquart - znachor teoretyk. Istotnie interesujące, rozważę taką sygnaturkę.
                • yoric Re: daleko od tematu 28.01.09, 12:26
                  Ekhem... Forum to nie konkurs piękności - większość Forumowiczów (no... jest
                  JEDEN wyjątek :)) pisze głównie po to, by coś powiedzieć, a nie żeby zbudować
                  korzystny image, czy żeby "obraz osoby ulegał zmianie w czyichś oczach".
                  Przy tym spore grono osób chciałoby nie tylko opisać świat, ale i go zrozumieć.
                  Urquhart wskazał na pewien możliwy mechanizm, tak się składa, że dotyczący
                  kobiet - to co, miał dla równowagi podać dwa męskie mechanizmy?
                  Z tego, co widzę Urquhart nigdzie nie pisał, że wszystkie kobiety to modliszki -
                  generalizację byłaś uprzejma dodać sama i na tej podstawie wyciągasz wnioski.
                  • kachna79 Re: daleko od tematu 28.01.09, 12:45
                    nie żeby zbudować
                    > korzystny image, czy żeby "obraz osoby ulegał zmianie w czyichś
                    oczach".

                    Mam nadzieję, że niewiele tu atokreacji, ale nie zmienia to faktu,
                    że my sami tworzymy sobie jakiś obraz rozmówcy, o czym świadczą
                    wypowiedzi typu "wiesz Bonita zanim coś napiszesz ja już przewiduję
                    Twoją odpowiedź"

                    > Z tego, co widzę Urquhart nigdzie nie pisał, że wszystkie kobiety
                    > to modliszki
                    Nie, ale postawił taką diagnozę w kilku wątkach co jednak jakąś
                    formą generalizacji jest.

                    > generalizację byłaś uprzejma dodać sama i na tej podstawie
                    wyciągasz wnioski.
                    Przeczytaj jeszcze raz mój wpis. Wyraźnie napisałam, że zdaję sobie
                    sprawę z subiektywności moich wrażeń i dlatego nie chcę używać ich
                    jako argumentów w dyskusji. Natomiast nie wiem co nazywasz
                    wnioskiem - tu proszę o wyjaśnienie.
                  • mujer_bonita Re: daleko od tematu 28.01.09, 13:46
                    yoric napisał:
                    > Urquhart wskazał na pewien możliwy mechanizm, tak się składa, że
                    dotyczący
                    > kobiet - to co, miał dla równowagi podać dwa męskie mechanizmy?
                    > Z tego, co widzę Urquhart nigdzie nie pisał, że wszystkie kobiety
                    to modliszki
                    > generalizację byłaś uprzejma dodać sama i na tej podstawie
                    wyciągasz wnioski.

                    Generalizacja zapewne została dokonana na podstawie wcześniejszych
                    wpisów Urquharta, które w zasadzie więszkośc zachowań kobiecych
                    tłumaczą kierowaniem się macicą (nawet w wątku Avide o ilości
                    poświęcanego sobie czasu musiał wtrącić 3 grosze o symbiotycznym
                    związku matki z niemowlęciem). Teraz pojawia się wątek rozdzielający
                    to kierowanie się macicą na wynikające z błędów wychowawczych lub
                    wyrachowania.

                    To daje do myślenia ;). I nie jesteśmy z Kachną jedynymi:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=90230681&a=90243241
              • mujer_bonita Re: mujer_bonita 28.01.09, 10:07
                urquhart napisał:
                > Czy twoja ekspercka wiedza poza przypisywaniem mi frustracji,
                wrogiego nastawie
                > nia do kobiet, przedmiotowego traktowania kobiet i ma cokolwiek do
                powiedzenia
                > w przedmiocie wątku?

                Obawiam się, że ani Ty ani ja wiedzy eksperckiej odnośnie tego wątku
                nie mamy. Jedyne co mogę to podzielić się własnym doświadczeniem.

                > Co ciebie frustruje tak mocno że reagujesz tak agresywnie?

                Frustruje mnie przedmitowe traktowanie kobiety jako bezmózgiej
                istoty napędzanej instynktem macierzyńskim. Frusrtuje mnie kurczowe
                trzymanie się stereotypów i schematów. Mam wrażenie, że jak sam
                napisałeś 'dowiedziałemś się o opisywanym mechanizmie dawno temu u
                psycholog' i teraz na siłę starasz się całą wiedzę podporządkować
                teorii. A jak fakty jej przeczą... tym gorzej dla faktów.

                Frusrtruje mnie pozorne przejawianie postawy 'jestem otwary, staram
                się zrozumieć' a tak naprawdę uparte trzymanie się lichej teorii,
                totalny brak elastyczności w myśleniu i niemożność wyjścia poza
                własny punkt widzenia.
                • urquhart Re: mujer_bonita 28.01.09, 12:05
                  mujer_bonita napisała:
                  > Frustruje mnie przedmitowe traktowanie kobiety jako bezmózgiej
                  > istoty napędzanej instynktem macierzyńskim. Frusrtuje mnie kurczowe
                  > trzymanie się stereotypów i schematów. Mam wrażenie, że jak sam
                  > napisałeś 'dowiedziałemś się o opisywanym mechanizmie dawno temu u
                  > psycholog' i teraz na siłę starasz się całą wiedzę podporządkować
                  > teorii. A jak fakty jej przeczą... tym gorzej dla faktów.
                  > Frusrtruje mnie pozorne przejawianie postawy 'jestem otwary, staram
                  > się zrozumieć' a tak naprawdę uparte trzymanie się lichej teorii,
                  > totalny brak elastyczności w myśleniu i niemożność wyjścia poza
                  > własny punkt widzenia.

                  Dzieki, zatem do rzeczy. Zajmijmy się faktami.
                  Jak twój elastyczny punkt widzenia odnosi się do faktu istnienia mechanizmu o suchej encyklopedycznej definicji:

                  Zespół modliszki
                  Postawa kobiety wobec mężczyzny polegająca na przewadze lub wyłącznym istnieniu uczuć negatywnych, a po urodzeniu dziecka braku potrzeby więzi uczuciowej oraz seksualnej z partnerem. Najczęściej dotyczy kobiet wychowywanych przez dominujące i oziębłe płciowo matki, w atmosferze negacji wobec męskiego świata. Może być on wyrazem ukrytych lub nieuświadomionych skłonności homoseksualnych.
                  Zbigniew Lew-Starowicz: Miłość i seks. Słownik encyklopedyczny. Wrocław 1999

      • songo3000 Mnie kiedyś skrzywdziła modliszka 23.01.09, 15:22
        Siedziała mi na paluchu i zrobiła kupe :(
    • kachna79 Re: Wyrachowanie a zespół modliszki 23.01.09, 13:27
      Czy to co napisałeś to Twoje własne przemyślenia i obserwacje, czy
      cytujesz jakąś literaturę?
      Zaznaczam, że moje pytanie nie jest złośliwe - po prostu jestem
      ciekawa:)
    • yoric Re: Wyrachowanie a zespół modliszki 25.01.09, 15:36
      Jedyne, co mi się podoba, to rozgraniczenie na motywy świadome i nieuświadomione.

      Ludzie często nie dostrzegają tej różnicy, dlatego często różne rzeczy wrzucają
      do jednego worka. Np. 'kobiety lecą na kasę' (tak, ALE tylko niewielka część
      robi to świadomie!), 'kobiety chcą faceta tylko po to, by mieć dziecko' (czasami
      tak, ale przecież to nie jest ich świadoma motywacja!).

      No i ew. racjonalizacja 'wsteczna', tj. umysł nie znosi pustki poznawczej - nie
      wiemy, skąd się bierze nasze zachowanie, więc 'doklejamy' najbardziej
      prawdopodobną przyczynę.

      Natomiast do samego 'zespołu modliszki', itp. mam wielką nieufność i podobnie
      jak Kachna jestem ciekaw, czy to są tylko mity ludowe, czy stoją za tym jakieś
      badania ilościowe z ostatnich kilku dekad.

      Pozdrawiam
    • twardycukierek Re: Wyrachowanie a zespół modliszki 26.01.09, 08:20
      Jezu jak się cieszę, bo jestem zaszczepiona przeciw temu 'zespołowi modliszki'.
    • urquhart Jak to rzeczy nie są takie jak się tylko wydaje 31.01.09, 15:25
      Co prawda niewiele pogadaliśmy w samym jakże zajmującym temacie, ale wątek i tak był moim zdaniem bardzo ciekawy.
      Jak to ładnie widzę w tym wątku męskie doszukiwanie się w życiu związków przyczynowo skutkowych kontra kobiece kierowanie się emocjami i zaburzoną na tym tle męsko damską komunikację.
      Kachna buduje sobie obraz urquharta i potem już dyskutuje z twierdzeniami które wynikają z takiego a nie innego obrazu, a nie z tym co faktycznie napisał. Przekaz emocjonalny przesłania werbalny. Czyż to nie właśnie nie doprowadza mężczyzn do pasji podczas szczerych rozmów???
      Mujerka ciekawie za to zarzuca mi ciasnotę umysłową i trzymanie się jednego schematu, jedynie pozory otwartości a tymczasem wcale nie widzi że sama trzyma się politycznie poprawnej wersji zachowań kobiety która wyklucza dyskusję nad kierowaniem się macicą, a opisy takich zachowań automatycznie zalicza jedynie do owoców frustracji.

      Dlaczego wiec można rozmawiać o facetach kierujących się jedynie kutasem, wykorzystujących kobiety seksualnie a potem porzucających z wyrachowania, nad zespołem zachowań narcystycznych który powoduje ze taki mechanizm niemożności utworzenia stałego związku, a tymczasem każdy kto wspomni o podobnych mechanizmów wykorzystywania mężczyzn przez kobiet do realizacji swoich instynktów macierzyńskich jest automatycznie podejrzany o nie lubienie kobiet? Czy to nie czysta hipokryzja politycznej poprawności?

      Pozdrawiam
      • mujer_bonita Re: Jak to rzeczy nie są takie jak się tylko wyda 31.01.09, 15:50
        urquhart napisał:
        > Mujerka ciekawie za to zarzuca mi ciasnotę umysłową i trzymanie
        się jednego sch
        > ematu, jedynie pozory otwartości a tymczasem wcale nie widzi że
        sama trzyma się
        > politycznie poprawnej wersji zachowań kobiety która wyklucza
        dyskusję nad kier
        > owaniem się macicą, a opisy takich zachowań automatycznie zalicza
        jedynie do ow
        > oców frustracji.

        Sprostowanie - nie trzymam się 'politycznie poprawnej' wersji
        zachowań i nie wykluczam kierowania się przez kobiety macicą. Jedyne
        z czym walczę (od lat niestety) to właśnie zwalanie WSZELKICH
        kobiecych zachowań właśnie na tę nieszczęsną macicę :/

        > Dlaczego wiec można rozmawiać o facetach kierujących się jedynie
        kutasem, wykor
        > zystujących kobiety seksualnie a potem porzucających z
        wyrachowania, nad zespoł
        > em zachowań narcystycznych który powoduje ze taki mechanizm
        niemożności utworze
        > nia stałego związku, a tymczasem każdy kto wspomni o podobnych
        mechanizmów wyko
        > rzystywania mężczyzn przez kobiet do realizacji swoich instynktów
        macierzyńskic
        > h jest automatycznie podejrzany o nie lubienie kobiet? Czy to nie
        czysta hipok
        > ryzja politycznej poprawności?

        Urquhrcie - tu nie ma można/nie można. Dla obu stron wrzucanie
        przyczyn wszystkich zachowań do jednego worka (czy zwanego kutasem
        czy macicą) jest równie frustrujące.

        Sam temat jest dla mnie bardzo interesujący i chcętnie bym się
        wypowiedziała ale jeżeli ma być otwarta i merytoryczna dyskusja a
        nie wylewanie żalów i karmienie frustracji. Na forach
        mężczyzna/kobieta co rusz pojawiają się wątki rzucające jakąś tezę
        ('czy wszyscy faceci zdradzają', 'kobiety to tylko materialistki'
        etc.), w których autorzu odbijają sobie osobiste urazy. Dyskusja z
        takimi osobami nie ma najmniejszego sensu.
      • aandzia43 Re: Jak to rzeczy nie są takie jak się tylko wyda 31.01.09, 16:15
        > Jak to ładnie widzę w tym wątku męskie doszukiwanie się w życiu
        związków przycz
        > ynowo skutkowych kontra kobiece kierowanie się emocjami i
        zaburzoną na tym tle
        > męsko damską komunikację.

        No popatrz Urquhart, a ja mam w rodzinie i wsród znajomych
        odwrotność. Mianowicie kobiece doszukiwanie się związków przyczynowo-
        skutkowych i męskie kierowanie się emocjami, unikanie konfrontacji,
        ucieczki i zaburzona z tej przyczyny komunikacja damsko-męska. I co
        my z tym zrobimy? Rachunki ci się nie zgadzają?;-)
        • urquhart Re: Jak to rzeczy nie są takie jak się tylko wyda 31.01.09, 16:21
          aandzia43 napisała:
          > skutkowych i męskie kierowanie się emocjami, unikanie konfrontacji,
          > ucieczki i zaburzona z tej przyczyny komunikacja damsko-męska. I co
          > my z tym zrobimy? Rachunki ci się nie zgadzają?;-)

          Widocznie nie czytali jeszcze Mężczyźni są z Marsa Kobiety Wenus :)
          ______________________________
          urquart - znachor teoretyk
          • aandzia43 Re: Jak to rzeczy nie są takie jak się tylko wyda 31.01.09, 16:24
            > Jak to ładnie widzę w tym wątku męskie doszukiwanie się w życiu
            związków przycz
            > ynowo skutkowych kontra kobiece kierowanie się emocjami i
            zaburzoną na tym tle
            > męsko damską komunikację.

            I za cholerę nei przeczytają. Bo według tych panów TAKIE! książki
            czytają tylko kobiety i pedały;-))) Niegodne prawdziwego faceta, he,
            he ;-)
      • yoric Re: Jak to rzeczy nie są takie jak się tylko wyda 01.02.09, 00:07
        Mówiłem Ci, udowodnienie że nie jesteś wielbłądem jest warunkiem wstępnym dyskusji.

        Udowodnij!!!
      • kachna79 Re: Jak to rzeczy nie są takie jak się tylko wyda 25.02.09, 11:49
        > Kachna buduje sobie obraz urquharta i potem już dyskutuje z
        twierdzeniami które
        > wynikają z takiego a nie innego obrazu, a nie z tym co faktycznie
        napisał. Prz
        > ekaz emocjonalny przesłania werbalny. Czyż to nie właśnie nie
        doprowadza mężczy
        > zn do pasji podczas szczerych rozmów???

        Musisz oddzielać ziarno od plew. Mój głos w żadnej mierze nie był
        związany z dyskusją w temacie tego wątku. Włączyłam się do Twojej
        polemiki z Bonitą, bo chciałam pokazać, że nie jest ona odosobniona
        w swoich odczuciach (w tym sensie dorzuciłam do wątku plew). No
        właśnie "w odczuciach" - sama zasugerowałam, że moja ocena jest
        subiektywna i wynika z emocji. Nie rozumiem więc czemu poświęciłeś
        akapit swojej wypowiedzi na powtórzenie moich słów. Demagogia???
        Odradzałabym rozmowę z konkretną osobą (kobietą) traktując ją jako
        część gromady 'Kobiety', bo możesz utracić wiele niuansów istotnych
        dla jej stanowiska.
        A tak na marginesie: uwielbiam podział na emocjonalne kobiety (w
        domyśle gorsze) i trzeżwo myślących mężczyzn. Cieszę się, ze
        przynajmniej w tej kwestii się określiłeś, bo to rzuca pewne światło
        na Twoje wypowiedzi.
        • songo3000 Re: Jak to rzeczy nie są takie jak się tylko wyda 28.02.10, 11:33
          kachna79 napisała:

          > A tak na marginesie: uwielbiam podział na emocjonalne kobiety (w
          > domyśle gorsze) i trzeżwo myślących mężczyzn. Cieszę się, ze
          > przynajmniej w tej kwestii się określiłeś, bo to rzuca pewne światło
          > na Twoje wypowiedzi.
          Przekaz emocjonalny (tu byłbym ostrożny w DZISIEJSZEJ rzeczywistości do przypisywania go tylko kobietom) z punktu widzenia studium problemowego JEST gorszej jakości. Czasami wręcz szkodzi a nie pomaga. Coś jak tęczowy papier do faksu.

          Z punktu widzenia samych interakcji międzyludzkich jest lepszy. Wzbogaca, uatrakcyjnia i rozszerza te pole. Dodaj współżyciu głębsze, inne i atrakcyjniejsze wymiary. Kto by chciał przykładowo seksu bez emocji, nawet udawanych?
    • 35years Re: Wyrachowanie a zespół modliszki 25.02.09, 11:29
      Nasz syn ma 3 lata i nasze życie intymne, kiedyś bardzo udane
      praktycznie nie istnieje. Mały i żona często chorują i nie śpimy
      razem, ale jej oschłość mówi mi że nie tylko o to chodzi. Wszystkie
      sposoby typu wieczór tylko we dwoje, kąpiel, masaż rozpalanie w
      środku dnia, odciążanie w opiece nad dzieckiem, czy romowy o moich i
      jej potrzebach zupełnie nie pomagają. Tak jak opisujecie ona też nie
      utrzymuje kontaktów z ojcem, którego raczej nienawidzi za to że
      zostawił ich i ma inną rodzinę. Jeżeli nawet tak jest to jak sobie z
      tym dalej radzić?
    • yayamiomur Re: Wyrachowanie a zespół modliszki 25.02.09, 13:07
      1. nie jestem wielbłądem!
      gdybym był, to bym kopytkami nie mógł stukać po klawiaturze. qed.
      2. urquhart przytacza opis schematu zachowań determinowany ukształtowania psychiki poprzez bodźce środowiskowe i takie a nie inne wychowanie.
      wszyscy mamy jakąś historię (niektórzy historyjkę), nie ma chyba czegoś takiego jak normalna rodzina - każdy ma coś tam za pazurami. Dzieciństwo, młodość, relacje między rodzicami - to wszystko kształtuje nas jak wiatr kształtuje drzewa - jedne powygina bardziej, inne mniej, jedna w prawo, drugie przeciwnie...
      www.onlinephotographers.org/pl/big/4869/
      a psycholodzy... cóż, taki ich zawód. muszą do tych skomplikowanych przypadków przykładać jakieś schematy, tworzyć narzędzia, szufladkować...
      tworzą więc kompleks edypa, zespół modliszki, narcyzm i tysiąc innych ale to nic innego jak tylko pewne przybliżenia różnych wymiarów ludziej psychiki.
      pl.wikipedia.org/wiki/Kompleks_(psychologia)
      że może jakaś kobieta podpada pod schemat zespołu modliszki? no to co? przecież to nie obelga i nie jej wina. nie ma się co oburzać drogie panie - panowie mają swoje problemy.

      i jeszcze jedno. kobiety i męźczyźni dobierają się w pary (tworzą związki) w szalenie skomplikowany sposób. to nie przypadek, że jakiś facet doświadcza w życiu ciągle tych samych problemów z coraz to różnymi kobietami - to on dokonuje wyboru w oparciu o swój własny bagaż "schematów".
    • 35years Re: Wyrachowanie a zespół modliszki 25.02.09, 13:58
      U jakiego specjalisty trzeba szukać pomocy w takiej sytuacji?
      Seksuologa czy psychologa? I jak przekonać do tego żonę, bo jak
      mówię o specjaliście reaguje histerycznie ze jestem egoistą i jej
      nie rozumiem. Przy okazji uważam że jest bardzo nadopiekuńcza w
      stosunku do syna. Czy poza teoretyzowaniem ktoś poradził sobie w
      takiej sytuacji?
      • yayamiomur Re: Wyrachowanie a zespół modliszki 25.02.09, 14:24
        35years - u psychologa i seksuologa - to najczęściej idzie w parze i
        nazywa się terapia dla par.
        w niektórych przypadkach, jeśli zachodzi taka potrzeba, zalecają oni
        (no ci psychologowie / seksuolodzy) żeby jedno z pary lub oboje
        najpierw odbyli terapię indywidualną.
        ale... jeśli piszesz, że musisz przekonać do tego żonę, jeśli ona
        "nie widzi potrzeby" to całe przedsięwzięcie nie ma szans. dopóki
        one nie poczuje potrzeby żeby się za siebie (i za wasz związek)
        wziąć nic z tego nie będzie. nikogo się nie da "zpsychoanalizować"
        na siłę.
        czy terapia przynosi skutki - tak. czasem rozwód, czasem poprawę
        (pardon) stosunków.
      • s_majda Re: Wyrachowanie a zespół modliszki 06.07.17, 20:58
        Poszukaj tu Kobieta Modliszka a potem ,,wiedźma,, modlitwainnanizwszystkie.pl/kategorie.php?id_kategoria=10
    • tomasz_pol Re: Wyrachowanie a zespół modliszki 14.01.10, 07:56
      Moja żona jest dokładnie taką modliszką.
      Czy pomaga na to jakaś terapia?
      Jak do niej dotrzeć skoro ona uważa że to właśnie ja mam problem?
      • urquhart Pytanie zasadnicze: kto ma problem? 14.01.10, 10:12
        tomasz_pol napisał:
        > Jak do niej dotrzeć skoro ona uważa że to właśnie ja mam problem?

        He, he, he, tak samo tu babki mnie zaatakowały że skoro poruszam tą sprawę to oznaka że sam muszę mieć problem. Trzecia siła w postaci obiektywnego terapeuty na pewno niezbędna. Jak dotkniesz się tematu uzna to za atak na siebie. I jedynie kolejny dowód męskiej "niedojrzałości".
        • naomel86 Re: Pytanie zasadnicze: kto ma problem? 16.01.10, 16:14
          Niestety, ale zgadzam się z Tobą. Nie znam swojego biologicznego ojca i niestety
          nie lubię mężczyzn. Spotkałam na swojej drodze bardzo wielu, bardzo różnych
          facetów, ale niestety nie wyleczyło mnie to z jakiejś takiej podświadomej
          niechęci i żalu do waszej płci. Mam obecnie świetnego partnera, a i tak nie
          obyło się bez ekscesów z mojej strony (dzięki bogu za jego wrodzoną cierpliwość).

          Tak jak piszesz seksualny promiskuityzm służył mi jako substytut prawdziwych
          więzi, a podświadoma niechęć była dodatkowym podniecająco-tragicznym elementem,
          doskonale plątającym poplątane historie.

          Dzieci nie mam, więc nie mam nic do powiedzenia w temacie zaniku uczuć do męża
          po porodzie. Na razie jakoś wychodzę na prostą, i póki co dzieci nie chcę mieć w
          ogóle. Boję się właśnie tego, że albo moje albo mojego faceta uczucie wygaśnie.
          Nie chce rodzić dzieciaka, aby mieć "kogoś do kochania". A już jakby miała się
          powtórzyć historia mojej mamy i mojego ojca-dawcy plemnika to już prawdopodobnie
          nigdy nie byłabym zupełnie normalna ;)
          Generalnie to panowie bądźcie odpowiedzialni za bachory, które zrobiliście, bo
          potem wyrastają z tego wszystkiego, różne pokręcone człowieki.
      • czerwony.poll74 Re: Wyrachowanie a zespół modliszki 13.08.10, 19:51
        Jest tylko jeden sposób, musisz przekonać ją, że ona też ma problem, a za chwile tylko ona może mieć problem. Zapytaj jakie rozwiązanie ci proponuje, jeśli nie podejmie rozmowy, powiedz, że w takim układzie czujesz się zdradzony i jednocześnie zwolniony z jakichkolwiek zobowiązań małżeńskich przynajmniej w aspekcie seksu. Nie musisz od razu zdradzać, w ogóle nie musisz zdradzać, jeśli żonie cokolwiek na tobie zależy, to w chwili gdy poczuje, że mówisz poważnie szybko pojmie, że ona też ma problem. A jeśli nie zrobi to na niej wrażenia, to odejdź od niej, bo nic z tego nie będzie.
    • zly-porucznik Re: Wyrachowanie a zespół modliszki 27.02.10, 21:56
      Witajcie, Widzę że urodzenie dziecka to pole minowe. Moja żona ma
      dominująca matkę i na pewno nie szanuje swojego ojca z którym nie ma
      żadnego kontaktu . Od kiedy jest w ciąży ciągle nie ma ochoty. Chce
      mojego udziału w porodzie rodzinnym. I dzięki wam dowidziałem się o
      tym że to może sie źle skończyć. Co prawda jeszcze dużo czasu do
      namysłu ale brak seksu z powodu jej problemów ze zdrowiem mi już
      doskwiera.
      • urquhart Re: Wyrachowanie a zespół modliszki 28.02.10, 10:34
        zly-porucznik napisał:

        > Witajcie, Widzę że urodzenie dziecka to pole minowe.

        To wszystko jedynie mechanizmy i uwarunkowania, które znając można łatwiej unikać i przełamać znając ich prawdziwe powody.

        Polskie podejście do problemu lepiej ironicznie opisuje poeta:
        "Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie,
        Ja z synowcem na czele, i - jakoś to będzie!"
        :)
      • yoric Re: Wyrachowanie a zespół modliszki 28.02.10, 12:31
        > Moja żona ma dominująca matkę i na pewno nie szanuje swojego ojca z którym nie
        ma żadnego kontaktu . Od kiedy jest w ciąży ciągle nie ma ochoty.

        No i co, teraz nie chce seksu, bo w ciąży wyszła jej psychoza związana z
        dominującym ojcem, czy jak? Czy problemy ze zdrowiem ma przez dominującą matkę?
    • m00nlight Jest jeszcze trzecia opcja... 13.08.10, 21:22

      O której zapomniałeś/ celowo pominąłeś.

      Często facet jest istotnie upośledzony emocjonalnie, przez co ten
      głód uczuć u kobiety często trwa latami powodując jej frustrację i
      poczucie krzywdy.

      Gdy pojawi się dziecko, kobieta w końcu ma szansę odnaleźć
      katalizator tych swoich uczuć i 'przelewa je' na dziecko właśnie. I
      w końcu kocha z wzajemnością, bezwarunkowo- spełniona nie potrzebuje
      już żebrać o uczucia faceta, wobec czego nie czuje się w obowiązku
      dbac o jego potrzeby, skoro on wczesniej nie dbał o nią.

      Często myli się skutek z przyczyną, a przyczynę ze skutkiem.
      • triss_merigold6 Re: Jest jeszcze trzecia opcja... 13.08.10, 21:43
        Albo pan zwala wszystkie obowiązki związane z małym dzieckiem na
        matke tegoż dziecka, a potem jest zdziwiony, że pani poświęca
        dziecięciu niemowlęciu maks czasu. Bo ktoś qr... musi, inaczej by
        umarło.
        • yoric Re: Jest jeszcze trzecia opcja... 14.08.10, 02:48
          Umarłoby?
          • santo_inc Re: Jest jeszcze trzecia opcja... 14.08.10, 21:54
            > Umarłoby?

            Przecież powszechnie wiadomo, że SIDS powodowane jest przez kurz na półkach i
            sterty garów w zlewie oraz niewyprasowane ręczniki.
    • s_majda Re: Wyrachowanie a zespół modliszki 06.07.17, 19:24
      Kobieta która nie chce seksu ma wzorce wiedźmy, a nie modliszki. Nie ma wiedźm mających męża, seks. To sa fanaberie dla nich. Kobieta modliszka może mieć kolekcję zdobytych na panach penisów, czyli jakąś wprawę w seksie z panami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka