Dodaj do ulubionych

Po zdradzie.

29.01.09, 17:24
Witam, jakiś czas temu pisałam o zdradzie mojego m. a własciwie
zdradach, podobno nie fizycznych (według jego zapewnień) ale
psychicznych. Dałam szansę, po 13 latach nie jest łatwo zakończyć
wszystko tak raz i już. Wiele osób tutaj mi pomogło, zwykła rozmowa
dla mnie wtedy to było bardzo ważne (w dalszym ciągu jest):)i za to
chciałam Wam bardzo podziękować.
Czytałam wielokrotnie to co wtedy pisałam i odpowiedzi jakie
dostałam, mało tego dałam do przeczytania jemu i..... Pierwszy raz
od bardzo dawna rozmawialiśmy tak szczerze. PO pierwszym szoku i
nienawiści zaczęlam go słuchać, starałam się go zrozumieć, może to
głupie ale gdzieś podświadomie wiem, że ja tez nie byłam bez winy.
Dowiedziałam się dlaczego tak się stało, brak mojego
zainteresowania, brak uczucia, seksu, nie twierdziłam, że było
inaczej bo nie było. Dorosłam do tego, żeby otwarcie powiedzieć,
traktowałam swojego faceta jak kogos kto ma przynieśc kasę, zrobić
zakupy i ...zniknąć, żeby mi nie przeszkadzać. Nie był mi potrzebny
i tak się czuł.
To co przeżyłam ostatnio otworzyło mi oczy, obudziłam się. On nie
jest moją wlasnością, jest człowiekiem i potrzebuje mnie a
ja .....jego (teraz zrozumiałam różnice miedzy mieszkac z kimś a być
z kimś). Otworzyłam się na niego, jego potrzeby, które jak się
okazało sa tez moimi potrzebami ale dotąd spały chyba. Odkryłam na
nowo człowieka, z którym byłam tyle lat. Nie mówię, ze to wszystko
nie boli, boli jak cholera i pewnie jeszcze długo bedzie dawało znac
o sobie ale dałam szansę jemu i sobie.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • cyklista6 Re: Po zdradzie. 29.01.09, 17:38
      To ładne co napisałaś. Życzę sukcesów na tej drodze, Tobie i Twojemu m.

      Pzdr
      • bi_chetny Re: Po zdradzie. 29.01.09, 17:55
        beznica: czasem dopiero taki wstrząs otwiera oczy. cieszę się że je otworzyłaś.
        pozdrawiam.
        • prosta-kobieta56 Re: Po zdradzie. 29.01.09, 19:51
          Zazdroszcze ci i zycze powodzenia jestes madra kobieta.
    • bada62 Re: Po zdradzie. 29.01.09, 22:51
      Optymistyczne to bardzo! Wynika, ze czasem można wyjść z beznadziejnej sytuacji,
      jeśli podejmie sie próbę rozmowy. Warunek, ze nie tylko ktoś chce mówic, ale
      jeszcze ktoś chce słuchać.
      • anula36 Re: Po zdradzie. 29.01.09, 23:19
        trzymam kciuki:)
    • songo3000 Re: Po zdradzie. 29.01.09, 23:20
      No masz, nareszcie coś miłego.... POWODZENIA :)
    • gacusia1 I zyli dlugi i szcesliwie ,-))) 30.01.09, 03:31
      Tylko oczy miej szeroko otwarte! Zycze szczescia!
    • avide Re: Po zdradzie. 30.01.09, 08:37
      A podobno tu jest tylko ponuro :-))) a proszę jaki powiew optymizmu ;-)).

      Zdrada mocny związek zniszczy, śliny wzmocni.
      Jest szansa że po przebudzeniu jak nie spieprzycie tego drugi raz może teraz
      stworzyć coś dużo bardziej wartościowego niż to co było ;-).

      Powodzenia
    • urquhart Re: Po zdradzie. 30.01.09, 08:58
      Wzajemne ranienie się ludzi nie wynika zwykle ze złej woli czy zepsucia moralnego. Najczęściej nie jest też ono zamierzone. Człowiek rani drugiego człowieka, ponieważ sam został zraniony.
      Czasem poważny wstrząs pomaga wyrwać się z tej spirali innym razem tylko ją mocniej nakręci.
      Wszystko zależny jak się nad tym spojrzy i jakie wyciągnie wnioski.
      Dzieki za wpis zmuszający do refleksji
    • mujer_bonita I niby wszystko fajnie... 30.01.09, 09:15
      Wątek bardzo pocieszający. Kojarzy mi się z niedawnym wątkiem
      pewnego pana ('facet_bez_nica' - cóż za zbieżność ;) ), który po
      drugiej zdradzie żony, uznając swoja współwinę, pytał się jak
      odbudować związek. I został oględnie mówiąc dośc mocno zjechany :(
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=88828586&v=2&s=0

      Pomożecie mi zrozumieć różnicę?
      • urquhart Re: I niby wszystko fajnie... 30.01.09, 09:23
        mujer_bonita napisała:
        > Pomożecie mi zrozumieć różnicę?

        Kobiety są wrażliwe i potrafią wyciągać wnioski a mężczyźni za cholerę nie potrafią.
        Trafiłem???
        • mujer_bonita Re: I niby wszystko fajnie... 30.01.09, 09:32
          urquhart napisał:
          > Kobiety są wrażliwe i potrafią wyciągać wnioski a mężczyźni za
          cholerę nie
          > potrafią.
          > Trafiłem???

          Mnie się nie pytaj ;) A tak poważnie, to w tamtym wątku niby też
          autor wyciągnął wnioski, tyle, że większość forumowiczów od razu
          stwierdziła 'nie ma co zbierać'. Ty jest? Po poprzednim
          wątku 'beznica' raczej tak nie wyglądało.
      • glamourous Re: I niby wszystko fajnie... 30.01.09, 09:34
        mujer_bonita napisała:

        > Pomożecie mi zrozumieć różnicę?

        Facet_ bez _nicka nie zostal zjechany dlatego, ze probuje odbudowac zwiazek po
        zdradzie. Zostal zjechany dlatego, ze pokornie aprobuje pewne konkretne
        okolicznosci : zdrada zony trwa nadal, ona nie ma najmniejszego zamiaru
        zakonczyc romansu z kochankiem, mezowi zas kaze "zacisnac zeby i czekac".
        Facet_bez_Nicka podkulil ogon i cierpliwie czeka, nie wiedzac ile potrwa ta
        upokarzajaca sytuacja oraz bez gwarancji na to, czy zona kiedykolwiek zechce do
        niego wrocic uczuciowo i fizycznie.
        Taki chory uklad ma niewiele wspolnego z ta powyzej, opisana przez Beznice,
        gdzie wszystko jest raczej jasne i dobra wola naprawienia zwiazku jest z obu stron.
        • mujer_bonita Re: I niby wszystko fajnie... 30.01.09, 09:41
          glamourous napisała:
          > Taki chory uklad ma niewiele wspolnego z ta powyzej, opisana przez
          Beznice,
          > gdzie wszystko jest raczej jasne i dobra wola naprawienia zwiazku
          jest z obu st
          > ron.

          Czy jest wola (i możliwość) z obu stron tego nie wiemy jeszcze.
          Główną róznicę widzę taką, że facet_bez_nica spróbował raz i poniósł
          porażkę (raczej z uwagi na to, że źle się do sprawy zabrał)
          a 'beznica' jeszcze nie spróbowała. Chyba nie należy mówić 'hop'
          zanim się skoczy bo za pół roku może okazać się, że wyląduje w
          dokładnie tym samym punkcie. Trzymam kciuki ale tamten wątek
          dowodzi, że wola i zdanie sobie sprawy z przyczyn problemu nic nie
          gwarantuje.
          • beznica Re: I niby wszystko fajnie... 30.01.09, 10:45
            Zdaję sobie sprawę, że długa i cięzka droga przed nami, droga do w
            miarę spokojnego życia, do odbudowania zaufania ale chcemy tego i ja
            i on. Tak jak pisałam wczesniej, rozmawiamy, dużo i o wszystkim a
            takich rozmów od dawna nie było(były wymiany informacji, co kupić,
            co trzeba zrobić, itp). Poza tym, on wie że gdyby znowu coś było to
            byłby koniec. Nie sprawdzam komputera, telefonu, dałam wolna rękę,
            jest dorosły wie co zrobił i wie co mógł stracić. Jesli kiedyś
            znowu skrzywdzi mnie to sprawa bedzie jasna ale ja nie powiem że
            nie walczyłam, czy nie starałam się o nas. Zmieniamy swoje podejście
            do wielu spraw, do siebie, swoich pragnień. Na razie jest bardzo
            dobrze a jak bedzie dalej czas pokaże...:)
            Pozdrawiam.
            • kasiabrzoza Re: I niby wszystko fajnie... 30.01.09, 11:00
              U mnie było dokładnie tak samo. I kiedy odbudowywaliśmy wzajemne
              zaufanie i żwiązek, rozmawialiśmy szczerze i długo, wszystko było
              piękne - on znów to zrobił.
              Życzę Wam aby było lepiej, aby Twój okazał się mądrzejszy od
              mojego :-)
              • mujer_bonita Re: I niby wszystko fajnie... 30.01.09, 11:07
                kasiabrzoza napisała:
                > U mnie było dokładnie tak samo. I kiedy odbudowywaliśmy wzajemne
                > zaufanie i żwiązek, rozmawialiśmy szczerze i długo, wszystko było
                > piękne - on znów to zrobił.

                Niedawno tu na forum był właśnie taki przypadek - szczere rozmowy,
                odbudowa małżeństwa, wymarzona ciąża i ... kwitnący romans w tle :(

                Beznica - trzymam kciuki ale nie trać czujności.
                • toy.a Re: I niby wszystko fajnie... 30.01.09, 11:26
                  Znalazłam sie w dokładnie takiej samej sytuacji. Dopiero zdrada
                  otwożyła mi oczy na wiele spraw. Jeteśmy po terapii małżeńskiej do
                  której doprowadził mój mąż. Jak to mówiła terapeutka możemy być
                  fajnym małżeństwem po przejściach, sądzę że w tym kierunku
                  zmierzamy. Uważam,że nie warto rezygnowac za wcześnie, należy
                  walczyć o swój związek, pod warunkiem, że obie strony są tym
                  naprawdę zainteresowane. Czasem różne okoliczności prowadzą do
                  zdrady,ale to nie powinno przesądzać o końcu związku. Zdrada boli
                  jak diabli i trudno o niej zapomnieć,w moim przypadku łatwiej było
                  wybaczyć. Ale podobno czas leczy rany. Teraz oboje bardziej zwracamy
                  uwagę na swoje potrzeby i słuchamy siebie. Życzę wytrwałósci,dożo
                  miłości i wzajemnego zrozumienia.
                • beznica Re: I niby wszystko fajnie... 30.01.09, 11:32
                  Dzięki, czujności nie tracę i chyba juz nigdy nie stracę:):):)
                  Pozdrawiam.
                  • bi_chetny Re: I niby wszystko fajnie... 30.01.09, 12:45
                    czujność ważna, ale też bez popadania w paranoję.
                    • beznica Re: I niby wszystko fajnie... 30.01.09, 13:50
                      bi_chetny napisał:

                      > czujność ważna, ale też bez popadania w paranoję.
                      >

                      Dokładnie, odpędzam od siebie chęć sprawdzania gg, komórki,
                      powiedziałam jasno, nie sprawdzam, nie przegladam (chociaz dostałam
                      wszystkie hasła i loginy). Patrzę na niego, na zachowanie,to co
                      robi, mówi i myślę, że gdyby coś to bedę wiedziała. Poza tym jaki
                      jest sens ciągłego sprawdzania, przecież już wie, że ja umiem szukać
                      i jeśli chciałby dalej utrzymywac kontakty z "koleżankami" to myślę,
                      że byłby bardzo czujny i pisałby na przykład tylko z pracy. Zresztą
                      skoro się zdecydowałam to nie mogę niszczyc sama siebie zazdrościa o
                      to co było i wmawiac sobie że dalej to ciągnie. Wbrew wszystkiemu
                      jestem teraz bardziej silna i pewna siebie niż kiedykolwiek, aż się
                      dziwię ale tak jest:)
                      Pozdrawiam.
                      • bi_chetny Re: I niby wszystko fajnie... 30.01.09, 15:05
                        bo drugi raz nie zaboli już tak bardzo, a poza tym wtedy zapewne podejmiesz
                        decyzję popartą doświadczeniem
                        • beznica Re: I niby wszystko fajnie... 30.01.09, 15:13
                          Myślisz, ze drugi raz mniej boli? Ja myślę, ze może boleć jeszcze
                          bardziej bo ten, który zdradza wie już co przechodziła ta druga
                          osoba i funduje jej powtórkę z rozrywki. Poza tym boli jeszcze
                          bardziej świadomość, że raz zaufałam, starałam się, kochałam a z
                          jego strony co było? Przeczekanie, wygoda, przyzwyczajenie?
                          Ale z drugiej strony po takiej powtórce chyba podjęcie decyzji o
                          rozstaniu jest już dużo łatwiejsze.
                          • bi_chetny Re: I niby wszystko fajnie... 30.01.09, 15:22
                            nie wiem czy bardziej. na pewno inaczej.
                            w każdym razie trzymam kciuki, za niego i za ciebie
          • glamourous Re: I niby wszystko fajnie... 30.01.09, 15:34
            mujer_bonita napisała:

            > Chyba nie należy mówić 'hop'
            > zanim się skoczy bo za pół roku może okazać się, że wyląduje w
            > dokładnie tym samym punkcie.


            Nikt tu "hop" nie mowi, forumowicze po prostu zycza Beznicy powodzenia. Coz,
            takt nie pozwala odbierac nadziei osobie, ktora probuje odbudowac malzenstwo z
            czlowiekiem, ktory poczuwa sie do winy i deklaruje szczera chec zmian. Rzadko bo
            rzadko, ale zdarzaja sie zwiazki, ktore wychodza z takich doswiadczen poobijane,
            ale umocnione i bez romansowych recydyw. U Faceta_Bez_Nicka jednak sytuacja
            wyglada zupelnie beznadziejnie - chlop z uporem maniaka czepia sie obiektywnie
            b.malo realnej szansy na poprawe w swoim zwiazku. I glownie za taka wlasnie
            ewidentna naiwnosc i uczepienie sie majacej go w nosie kobiety jak pijany plotu
            F_B_N zostal tu na forum zjechany. A nie za to ze probowal, dal szanse i poniosl
            porazke.
    • aandzia43 Re: Po zdradzie. 30.01.09, 15:41
      Wsadzę kij w mrowisko.

      Jestem stara, żyję długo i wiem, że wybaczyć można wiele. Bardzo wiele. Zdradę
      też. I często ma to sens.
      Mam bardzo mieszane uczucia czytajac ten wątek. Z jednej strony cieszę się, ze
      się dogadujecie, że zrobiłaś rachunek sumienia, że otworzyłaś się na jego
      potrzeby (on na twoje też?), że trwa miesiąc miodowy, i że jesteś pełna nadziei
      i spokoju. Z drugiej... Przeczytałam twoje poprzednie wątki i mam wrażenie, że
      zdrada będąca wynikeim waszego oddalenia się od siebie i jego samotności w
      związku to nie takie wielkie zmartwienie w tym wszystkim. Rozumiem jednorazową
      zdradę, będącą krzykiem rozpaczy. Ale krętactwo twojego męża, długotrwałość tych
      "korespondencji" z różnymi paniami, jego glizdowate obmawianie cię przed nimi,
      te smętne żale, zabawianie się w czasie, gdy ty siedzisz z chorymi dziećmi w
      szpitalu... Sorry, ale mnie po prostu nie podoba się charakter twojego męża. A
      jeśli mam rację i jest słabeuszem, to obraz waszej przyszłości nie jawi mi się
      jako sielanka.

      Z moich obserwacji wynika, że recydywa ma miejsce tam, gdzie pan lub pani mają
      problem osobowościowy. Nie koniecznie tam, gdzie jest wysokie libido, brak
      bliskości, brak zaspokojonych potrzeb seksualnych. Ludzie w silnym charakterem
      zbłądziwszy raz inaczej załatwiają swoje sprawy sprawy przy następnych wybojach
      życiowych. Tam raczej nei ma recydywy. Zdradzają po raz kolejny ci, którym "się
      należy, bo jest im źle i już", którzy nei są w stanie odmówić sobie chwili
      przyjemności zamiast zabierać się do roboty nad związkeim i sobą, którzy są
      słabi i pokrętni.

      Mam ogromną nadzieję, że się mylę oceniając na podstawie twoich poprzednich
      postów charakter twojego męża. Albo że on sam zabrał się w końcu za siebie.
      Powodzenia:-)
      • axe11 Re: Po zdradzie. 02.02.09, 16:35
        Zgadzam sie w pelni z Aandzia43. Czytalam Twoje watki, Beznica, i
        nie wiem, czy bardziej Cie podziwiam, czy sie dziwie:)... Zycze Ci
        powodzenia - z calego serca - bo jako kobieta domyslam sie choc w
        czesci, co czulas i rozumiem - po czesci - dlaczego podejmujesz taka
        a nie inna decyzje...
        Ale uwazaj na meza - jesli zdecydowalas sie dac mu druga szanse.
        Domyslam sie, ze chcesz, ze zal marnowac zycie i dotychczasowe
        wlasne idealy... Ale wlasnie - to nie byla jednorazowa zdrada.
        Obrzydliwe jest to, co Ci robil - nie jeden raz, ktory mozna by
        jeszcze (od biedy) jakos wytlumaczyc, ale wiele razy. Uwazaj. Po
        prostu.
        Duzo powodzenia Ci zycze.
    • twardycukierek Re: Po zdradzie. 30.01.09, 15:43
      'Dorosłam do tego, żeby otwarcie powiedzieć,
      traktowałam swojego faceta jak kogos kto ma przynieśc kasę, zrobić
      zakupy i ...zniknąć, żeby mi nie przeszkadzać. Nie był mi potrzebny
      i tak się czuł. '

      To najważniejsze, co napisałaś. Pamiętaj o tym. Powodzenia Wam :)
    • kaachna1 Re: Po zdradzie. 30.01.09, 17:34
      Podoba mi się Twoje podejście,wierzę,że uda Ci się odzyskać męża na nowo,a tak
      przy okazji polecam Ci książkę"Jak odzyskać partnera,który porzucił cię dla
      innej"Diane Baroni,Betty Kelly,można się z niej dowiedzieć wiele ciekawych
      rzeczy polecam i życzę powodzenia:)
      • beznica Re: Po zdradzie. 30.01.09, 18:07
        Dzięki, co do ksiązek to zamówiłam chyba z 8, 2 juz przeczytałam :)i
        cały czas sie uczę bycia z drugim człowiekiem (a wydawało mi sie że
        to takie proste, po prostu się jest i tyle a tu niespodzianka, nic
        nie jest na zawsze ).Pozdrawiam.
        • murakami2 a czy ten dugi człowiek 31.01.09, 16:34
          ...się odwzajemnia, tzn. uczy się życia z Tobą i w rodzinie?
          • beznica Re: a czy ten dugi człowiek 02.02.09, 11:41
            murakami2 napisała:

            > ...się odwzajemnia, tzn. uczy się życia z Tobą i w rodzinie?


            Gdybym nie wiedziała, że on chce naprawić to co sp.... , gdyby nie
            było deklaracji z jego strony, chęci i przede wszystkim gdybym nie
            wiedziała, że on nas kocha to nie próbowałabym. Pisałam o sobie ale
            to my się uczymy siebie od nowa, uczymy się rozmawiać tak żeby to
            drugie słuchało i rozumiało. Chęć jest wspólna bo gdyby było inaczej
            to chyba nie miałoby to sensu. Pozdrawiam.
    • kenya11 Re: Po zdradzie. 02.02.09, 16:15
      Witam,
      życzę ci powodzenia w twoim postanowieniu. Ale jeśli chodzi o twojego małżonka
      to mam mieszane uczucia. Nie wydaje mi się, żeby te zdrady były tylko
      psychiczne.Uważam, że nie jest w stosunku do ciebie szczery. Boi się przyznać
      zresztą mało, który mężczyzna by się przyznał ponieważ w momencie jak się o tym
      dowiadujemy nie myślimy racjonalnie tylko górę bierze złość i od razu chcemy się
      rozstawać. A przecież nie po to budowaliśmy coś przez tyle lat. Nie jestem za
      tym, żeby patrzeć z przymrużeniem oka na wszystkie zdrady męża. Bo każdemu
      należy się druga szansa i ty ja dajesz mężowi. Ale uważaj na niego bo zdrada
      wciąga jak narkotyk i za jakiś czas jak wszystko wróci do normy to on znów to
      może zrobić. Pozdrawiam
      • bi_chetny Re: Po zdradzie. 02.02.09, 16:19
        skoro zdradził, to może nie było w normie ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka