Dodaj do ulubionych

Zabawa w przemoc

19.02.09, 10:32
To to samo, co przemoc?

Przemoc - definicja pojęcia.

'W rozumieniu słownikowym przemoc jest to "siła przeważająca czyjąś siłę,
fizyczna przewaga wykorzystywana do czynów bezprawnych dokonywanych na kimś;
narzucona bezprawnie władza, panowanie; czyny bezprawne dokonane z użyciem
fizycznego przymusu; gwałt."

Przemoc określana jest jako użycie siły w stosunku do osoby lub grupy osób,
najczęściej w celu wymuszenia określonych zachowań albo postaw. Takiemu
zachowaniu towarzyszy przyjęte naruszenie norm moralnych.'

Kiedy chwytam męża za włosy podczas seksu oralnego albo kiedy go odpycham, bo
mam już dość i czuję, że oszaleję, to przemoc czy zabawa? Podoba nam się
obojgu. Czy popełniamy przestępstwo?
Obserwuj wątek
    • prosty_facet Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 10:41
      twardycukierek napisała:

      > To to samo, co przemoc?
      >
      > Przemoc - definicja pojęcia.
      >
      > 'W rozumieniu słownikowym przemoc jest to "siła przeważająca czyjąś siłę,
      > fizyczna przewaga wykorzystywana do czynów bezprawnych dokonywanych na kimś;
      > narzucona bezprawnie władza, panowanie; czyny bezprawne dokonane z użyciem
      > fizycznego przymusu; gwałt."
      >
      > Przemoc określana jest jako użycie siły w stosunku do osoby lub grupy osób,
      > najczęściej w celu wymuszenia określonych zachowań albo postaw. Takiemu
      > zachowaniu towarzyszy przyjęte naruszenie norm moralnych.'
      >
      > Kiedy chwytam męża za włosy podczas seksu oralnego albo kiedy go odpycham, bo
      > mam już dość i czuję, że oszaleję, to przemoc czy zabawa? Podoba nam się
      > obojgu. Czy popełniamy przestępstwo?


      Oczywiście !!!! i grzech !!!!!! śmiertelny !!!!!
      Musicie iść się wyspowiadać.
      • twardycukierek Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 10:44
        Jesteśmy niewierzący :)
        • songo3000 Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 10:48
          Spoko, spoko. Neokonserwatyści i na Was znajdą paragraf ;)
          • twardycukierek Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 10:49
            Zakapujesz nas? ;)
            • songo3000 Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 11:13
              Nie za bardzo. Ja jestem w Bojówkach Antyklerykalnych a wiadomo jak to jest z chrześcijańską wdzięcznością i miłosierdziem dla bliźniego ;)
        • prosty_facet Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 11:09
          twardycukierek napisała:

          > Jesteśmy niewierzący :)


          Ło matko !!!!!!!!!!!! Zgnijecie w piekle ......
    • zyg_zyg_zyg Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 10:48
      O, dzięki, Cukierku, za definicję przemocy - szukałam takiej, żeby
      określić fundamenty dyskusji z Bonitą. Znalazłam trochę inną, ale w
      podobnym duchu.

      W Twojej definicji jest o bezprawiu i narzucaniu władzy, w mojej o
      naginaniu woli i wymuszaniu. Z obu tych definicji jasno dla mnie
      wynika, że jeśli robię z partnerem (albo on ze mną :-)) coś, co
      odpowiada nam obojgu, to nie jest to przemoc. Choćby to było łamanie
      kołem, albo wyrywanie paznokci... :-)
      • twardycukierek Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 10:53
        Tak: wymuszanie, postępowanie PRZECIW czyjejś woli to warunki konieczne.
    • luxe.calme.volupte Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 10:49
      Jak ja kocham paradoksy.
      Bo oczywiście zabawa w przemoc to co innego niż przemoc.
      Zabawa to zabawa.
      Problem: zabawa w nieszczerość to nieszczerość.
    • zakletawmarmur Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 10:51

      Też się nad tym ostatnio zastanawiam... Na co może sobie pozwolić
      taki masochista żeby prawa nie łamać? Gdzie jest ta granica prawna?
      Czy bieganie z cegłą na genitaliach nie powinno być zabronione
      (skoro dla mojego dobra trawy palić mi nie pozwalają i jeździć bez
      pasów)? Takie zabawy pejczem czy innymi gadżetami SM też mogą jakieś
      negatywne skutki powodować...


      Żeby nie było. Nie jestem zwolenniczką państwa opiekuńczego...
      Potrafię sama podejmować takie decyzje co mi szkodzi a co nie:-)

      Swoją drogą czy troska państwa nie jest wybiórcza?
      • luxe.calme.volupte Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 10:55

        > Czy bieganie z cegłą na genitaliach nie powinno być zabronione

        Jawnie nie jest. Jest jednak w pewnej ustawie opcja przyjęcia na oddział wbrew
        woli pacjenta, o ile lekarz uzna, iż zachowywał się niebezpiecznie dla siebie.
        Oczywiście musi wystapic potem do sądu o zatwierdzenie decyzji.
        Czy cegłę na genitaliach można za niebezpieczną uznać? Nie wiem, nie ja orzekam :).
    • krzysztof-lis Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 11:09
      > Kiedy chwytam męża za włosy podczas seksu oralnego albo kiedy go
      > odpycham, bo mam już dość i czuję, że oszaleję, to przemoc czy
      > zabawa? Podoba nam się obojgu. Czy popełniamy przestępstwo?

      To, co robicie, jest niemoralne i urąga godności człowieka.
    • urquhart Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 11:26
      Czy Perel nie pisze miedzy innymi o tym jak demokracja i równość
      zabija pożądanie w dłuższej skali, a dominacja i uległość , choćby
      tylko na potrzeby seksu ja zaostrza?
      • twardycukierek Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 12:01
        Nie wiem, ale w naszym przypadku na pewno tak jest: pożądanie i 'demokracja' się
        wykluczają. Równość ma to do siebie, że jest bardzo łatwo przewidywalna a co za
        tym idzie: nudna. Chodzi mi o sferę seksualną oczywiście :)
        • zyg_zyg_zyg Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 12:33
          To zależy, co rozumiesz przez "równość" i "demokrację" w seksie.
          Jeśli skupianie sie na tym, żeby żaden z partnerów w żadnym momencie
          nie dominował nad drugim, to dla mnie to też tępi pożądanie.

          Ale z drugiej strony to może oznaczać dbanie o zadowolenie i
          satysfakcję (nie mylić z orgazmem) obojga partnerów. Wtedy jest jak
          najbardziej pożądane... :-)
          • twardycukierek Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 12:48
            Miałam na myśli to pierwsze :)

            Dbanie o zadowolenie, dbanie o siebie wzajemnie jest dla mnie oczywiste i
            pożądane. Jak się to robi, to już kwestia indywidualnego gustu, tak w łóżku jak
            i poza nim. Ktoś potrzebuje do szczęścia kwiatów i śniadania do łóżka, innemu
            jest to obojętne. Moim zdaniem zadowolenie nie polega na milimetrowej równości:
            dostajesz dokładnie tyle, ile mi dałeś i N I C więcej! To delikatny balans,
            czasem daje się więcej, czasem więcej bierze.
    • black-antoinette Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 11:36
      Zabawa to zabawa, również w przemoc. Są zasady i należy ich przestrzegać. Ma
      przynieść frajdę. Przemoc to przemoc, coś co nie powinno się dziać.
    • yoric Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 14:33
      Nie wiem skąd Wy bierzecie te lipne definicje. Ja tu znalazłem taką oficjalną
      definicję PWN

      sjp.pwn.pl/lista.php?co=przemoc
      "Przemoc: coś co robią męskie szowinistyczne świnie pod wpływem instruktażu z
      pornoli. Większość z nich za przemoc tego nie uważa."
      • twardycukierek Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 14:56
        Ooooo, jak to dobrze kiedy prawdziwy mężczyzna się wypowie! :D
        Dzięki za poparcie moralne: kiedy JEGO targam za włosy to nie jest przemoc. Ufff.
      • zakletawmarmur Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 15:20
        Ja myślę, że każdy intuicyjnie rozumie co to jest przemoc.
        Największy problem jest w określeniu tej "wolnej woli"
        "krzywdzonego". Nie pozwalamy na samobójstwa bo twierdzimy, że ktoś
        jest chory. Czy masochista, lubiący ostrą zabawę też jest chory?

        Klaps czy wbicie pazurów w plecy kochanka nikomu trwałej krzywdy nie
        zrobią... Ale jakieś poważniejsze praktyki SM już mogą spowodować
        trwałe uszkodzenia ciała. I teraz pytanie. Czy państwo ma prawo
        ingerować do tego stopnia w nasze życie, żeby zabraniać nam
        okaleczania siebie lub kogoś kto tego chce, tłumacząc
        to "niepoczytalnością"? Wg mnie nie powinno, ale moje poglądy nie są
        popularne:-)
      • zyg_zyg_zyg Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 15:43
        to wredne femki piszą też słowniki pwn? :-)
      • urquhart Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 19:00
        - narzucona komuś bezprawnie władza
        twoja definicja jest ciekawsza
        jak już mamy władzę to już się tylko ją sankcjonuje to już przemoc :)

        ______________________________
        urquart - znachor teoretyk
    • persej Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 15:27
      cukierku... przede wszystkim to co opisujesz, to nie jest przemoc. Szczególnie
      skoro oboje to lubicie:)
      W ogóle jestem zdania, że w sprawach seksu dozwolone jest wszystko, byle nie
      było to wbrew komuś i byle nikomu nie działa się krzywda:)
      • twardycukierek Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 15:49
        Widzisz Persej, była tu niedawno dyskusja, w której ktoś forsował opinię, że
        takie praktyki to zawsze i w każdych warunkach jest przemoc, nie ma innej
        możliwości.

        'Dopóki nie chwyci Cię za włosy i nie zacznie używac Twojej głowy jak
        zabawki, bo 'tak w pornolu lasce się podobało'.'

        Zadałam więc pytanie: kiedy to ja tarmoszę meża za włosy to też jest przemoc czy
        już nie? Tak, obojgu nam się podoba i on ma nadal piękne włosy ;)

    • mistalovalova jaka zabawa? 19.02.09, 17:16

      > Kiedy chwytam męża za włosy podczas seksu oralnego

      od kiedy to nazywa sie przemoc a nei wlasciwa reakcja? ;)


      > albo kiedy go odpycham, bo
      > mam już dość i czuję, że oszaleję, to przemoc czy zabawa? Podoba
      nam się
      > obojgu. Czy popełniamy przestępstwo?

      jasne w oczach prodcentow i konsumentow niemieckich pornoli owszem.
      Wg ludzi o troszek wiekszej subtelnosci w kwestiach seksu bawicie
      sie baardzio grzecznie.

      Caluski
    • mujer_bonita Twardycukierku 19.02.09, 18:26
      Jak widzę mimowolnie poruszyłam drażliwy dla Ciebie temat.

      A kogo interesuje co robicie w sypialni? Lubicie zachowania
      przemocowe, odbywają się za obopólną zgodą - a róbta se co chceta :)

      Nie bardzo rozumiem ten cały atak - uważasz, że przemoc jest dobra,
      fajna - ok - Twoje życie, Twoje ciało, Twoja sprawa. Ja nie toleruję
      przemocy wobec siebie ani fizycznej, ani psychicznej, ani słownej.
      Rozumiem, że w Twoim światopoglądzie jestem zacofana i ograniczona?
      • mistalovalova Re: Twardycukierku 19.02.09, 18:41
        skaad, to tak ja kz niemieckimi pronolami nei sa zacofane i
        ograniczone. Sa nudne i malo subtelne.
      • twardycukierek Re: Twardycukierku 19.02.09, 18:41
        'A kogo interesuje co robicie w sypialni?'

        Najwyraźniej Ciebie, bo kiedy zapytałam o poparcie Twoich jak się okazało, z
        palca wyssanych tez, zamiast merytorycznie odpowiedzieć zeszłaś na moje życie
        prywatne, o którym nie masz pojęcia.
        Toż tłumaczę: to co robimy dzieje się za obopólną zgodą, o przemocy nie ma więc
        mowy.
        • mujer_bonita Re: Twardycukierku 19.02.09, 18:46
          twardycukierek napisała:
          > Najwyraźniej Ciebie, bo kiedy zapytałam o poparcie Twoich jak się
          okazało, z
          > palca wyssanych tez, zamiast merytorycznie odpowiedzieć zeszłaś na
          moje życie
          > prywatne, o którym nie masz pojęcia.
          > Toż tłumaczę: to co robimy dzieje się za obopólną zgodą, o przemocy
          > nie ma więc mowy.

          Moja teza brzmiała, że większość panów nie uważa tego typu zachowań
          za przemoc. Nie ja pierwsza przemocą je nazwałam tylko Eeela.
          Dlaczego piszesz, że teza jest 'wyssana' z palca skoro sama piszesz,
          że się z nią zgadzasz (od strony kobiety)?

          Tu streściłam przebieg rozmowy, przeczytaj DOKŁADNIE:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=91411707&wv.x=2&a=91606316
          • twardycukierek Re: Twardycukierku 19.02.09, 20:36
            'Moja teza brzmiała, że większość panów nie uważa tego typu zachowań
            za przemoc.'

            I nie masz na jej poparcie żadnego argumentu.

            Koniec mojej rozmowy z Tobą.
            • mujer_bonita Re: Twardycukierku 19.02.09, 20:39
              twardycukierek napisała:
              > I nie masz na jej poparcie żadnego argumentu.

              Nie masz żadnego argumentu, że tak nie jest a wręcz sama piszesz, że
              tak uważasz :)

              > Koniec mojej rozmowy z Tobą.

              Cóż... skoro zabrakło Ci argumentów...
              • twardycukierek Re: Twardycukierku 19.02.09, 20:41
                'Cóż... skoro zabrakło Ci argumentów...'

                :D
                :D
                :D
        • luxe.calme.volupte Nie karmić Trolla. Bez podtekstów. 19.02.09, 18:50

      • poitevin Re: Twardycukierku 20.02.09, 10:05
        mujer_bonita napisała:

        > Lubicie zachowania przemocowe, odbywają się za obopólną zgodą

        Przecież to, co napisałaś jest bez sensu, przemoc za zgodą to nie
        przemoc. To z resztą próbowała Ci powiedziec Twardycukierek.
        Ona się bawi, właśnie dlatego, że robią to za obopólną zgodą. Ty się
        na takie zachowania nie zgadzasz, więc użyte w stosunku do ciebie
        byłyby przemocą. Z tego wynika, że nie ma obiektywnej oceny
        przemocy, wszystko zależy od punktu odniesienia.
        A na marginesie - Cukierek nie zarzuca Ci, że jesteś zacofana,
        natomiast Ty słowami - "uważasz, że przemoc jest dobra,
        > fajna - ok - Twoje życie, Twoje ciało, Twoja sprawa" - próbujesz
        zrobić z niej bezwolne, zdominowane kobieciątko. Nieładnie:/


        • twardycukierek Re: Twardycukierku 20.02.09, 14:00
          Poitevin, nie szukaj sensu czy logiki :) kilka minut wcześniej napisałam mniej
          więcej to samo, co Ty, w tamtym wątku:

          'Z całej tej dyskuji wynika, że kobieta
          nie ma wolnej woli, nie wie, czego chce i jest jedynie zabawką w rękach
          mężczyzny. Logiczne, prawda? ;) Jakie to szczęście, że feminizm wyzwoli kobietę
          spod tego panowania i podyktuje jej jak ma myśleć, czuć i czego chcieć. Umysł
          zniewolony :D'

          Popularny lecz nieco nudny chwyt, 'lecieć Goebbelsem' czyli im większe kłamstwo
          tym większa szansa, że ludzie uwierzą. Zamiast konkretnych odpowiedzi następuje
          wchodzenie w prywatne życie.
          • luxe.calme.volupte Re: Twardycukierku 20.02.09, 14:08
            Z całkiem innej beczki: czasem im bardziej mówisz prawdę, tym mniejsza szansa, że ci uwierzą. Bo mają swoją wizję, jak na prawdę wygląda prawda. I jeśli to co słyszą nie jest zgodne z tym co naprawdę za prawdę uważają - logicznie musi to być próba manipulacji.
            Szczególnie przytrafia się to kobietom, choć nie tylko:
            polonia.wp.pl/country,9,title,Bajki-filozoficzne:-Z%B3odziej-siekiery,wid,9344534,akcja.html?ticaid=1789f
            • twardycukierek Re: Twardycukierku 20.02.09, 14:14
              Jest jak wiadomo 'Twoja prawda, moja prawda i gówno prawda'. Kto decyduje, która
              z nich więcej waży? Zrezygnujesz z Twojej na rzecz mojej, albo odwrotnie?
              • luxe.calme.volupte Re: Twardycukierku 20.02.09, 14:17
                I tak Dwoje stało się Jedno.
                A z gówno prawdo to Tischner inaczej mówił.
                • twardycukierek Re: Twardycukierku 20.02.09, 14:28
                  Dwoje - jedno? Nie rozumiem. Za nieścisłość cytatu przepraszam.
                  • luxe.calme.volupte Re: Twardycukierku 20.02.09, 15:00
                    Przed odnalezieniem siekiery istniały dwie prawdy
                    prawda chłopa: młody ukradł siekierę
                    prawda młodego: nie ukradłem siekiery
                    W następstwie odnalezienia siekiery obie prawdy zlały się w jedną, w tym wypadku
                    akurat w prawdę młodego. Chociaż nie zawsze tak musi być, prawda może leżeć
                    pośrodku - i nie być gówno prawdą.
                    Natomiast wedle Twojej interpretacji cytatu chłop po znalezieniu siekiery
                    powinien obstawać przy swojej prawdzie: najwidoczniej młody próbował ukraść mi
                    siekierę, ale zauważył, że znam prawdę i ją podrzucił.
          • poitevin Cukierku:) 20.02.09, 14:32
            Miałam się w tym wątku nie odzywać, ale silnej woli brakło;)

            Dobra, to prawda* jest taka: ja i Ty (i dwie trzecie kobitek)
            jesteśmy głupiutkimi, omamionymi stworzonkami, dającymi się urabiać
            i lać swoim Panom.
            A Bonita to jedyna silna, wyzwolona kobieta, niedająca sobą pomiatać.
            I najlepiej uprawiać seks bezdotykowo, szanse na przemoc
            (przynajmniej fizyczną) drastycznie maleją.

            Amen.

            *to jest właśnie gówno prawda:D


            • twardycukierek Re: Cukierku:) 21.02.09, 10:53
              'Miałam się w tym wątku nie odzywać, ale silnej woli brakło;)'

              Wiem dokładnie, co czujesz ;) Piszę na forum od grudnia i to mój pierwszy wątek,
              podyktowany nomen-omen uczuciem 'muszę, bo inaczej się uduszę' :D
              Właśnie, jak to by wyglądało w praktyce: seks bez użycia siły? W próżni? W
              kosmosie? A może korespondencyjnie jak Abelard i Eloiza?
              Czekaj, wiem: samymi spojrzeniami! :D
              • mujer_bonita Re: Cukierku:) 22.02.09, 11:07
                twardycukierek napisała:
                > Właśnie, jak to by wyglądało w praktyce: seks bez użycia siły? W próżni? W
                > kosmosie? może korespondencyjnie jak Abelard i Eloiza?

                Nie - całkowicie normalnie. Nie trzeba używać siły, żeby druga strona cokolwiek zrobiła. Dla mnie to jest normalne - jak widać dla innych normalna jest przemoc. Co kto lubi.
            • mujer_bonita Re: Cukierku:) 22.02.09, 11:04
              poitevin napisała:
              > A Bonita to jedyna silna, wyzwolona kobieta, niedająca sobą pomiatać.
              > I najlepiej uprawiać seks bezdotykowo, szanse na przemoc
              > (przynajmniej fizyczną) drastycznie maleją.

              Rozumiem, że w Twoim świecie nie ma nic między przemocą a bezdotykowym uprawianiem seksu?
              • poitevin Bonito 22.02.09, 16:40
                W moim świecie Bonitko jest takie bogactwo wrażeń i emocji, o jakich
                zapewne nie masz pojęcia. Nigdy nie doznałam ani nie byłam
                sprawczynią przemocy w seksie. Wszystko co robiłam i robię z moim
                partnerem jest akceptowane przez nas oboje.
                Ty natomiast masz nieprzeciętną zdolność do nierozumienia i
                przeinaczania cudzych argumentów, unikania odpowiedzi na jasno
                sformułowane pytania oraz zbaczania z tematu. Paradoksalnie, też
                jest to rodzaj przemocy.

                A w odniesieniu do mojego ostatniego postu: mniemam, że znasz
                definicję słowa "ironia", jednak dobrze by było umieć ją jeszcze
                rozpoznać w praktyce.

                • mujer_bonita Re: Bonito 22.02.09, 18:55
                  poitevin napisała:
                  > Ty natomiast masz nieprzeciętną zdolność do nierozumienia i
                  > przeinaczania cudzych argumentów, unikania odpowiedzi na jasno
                  > sformułowane pytania oraz zbaczania z tematu. Paradoksalnie, też
                  > jest to rodzaj przemocy.

                  Przykro mi ale to właśnie Ty robisz wobec mnie to co opisujesz - nie rozumiesz i przeinaczasz. Sprowadziłaś moją wypowiedź, owszem ironicznie ale do dwubiegunowego wyboru - przemoc albo bezdotykowość. To, że nie lubię przemocy nie oznacza, że muszę popadać w inną skrajność. Niechęć do przemocy nie czyni mnie również ograniczoną czy zacofaną bo jak sama piszesz 'jest całe bogactwo wrażeń i emocji' o których zapewniam Cię mam bardzo dobre pojęcie.
        • mujer_bonita Nietolerancja 21.02.09, 18:38
          poitevin napisała:
          > byłyby przemocą. Z tego wynika, że nie ma obiektywnej oceny
          > przemocy, wszystko zależy od punktu odniesienia.

          Przecież to oczywiste - każdy punkt widzenia, zależy od punktu
          odniesienia. Mój jest taki, że użycie siły w celu narzucenia woli
          jest przemocą. Wasz jest taki, że jeżeli to lubisz to tak nie jest.
          Jeżeli macie podobno 'macie wolę spełniania woli faceta' to czemu
          używa on siły tylko nie powie? Czyż właśnie nie to użycie siły jest
          podniecające? Poczucie dominacji partnera, poczucie konieczności
          poddania się jego woli? Czyż tego nie chcecie?

          > A na marginesie - Cukierek nie zarzuca Ci, że jesteś zacofana,
          > natomiast Ty słowami - "uważasz, że przemoc jest dobra,
          > > fajna - ok - Twoje życie, Twoje ciało, Twoja sprawa" - próbujesz
          > zrobić z niej bezwolne, zdominowane kobieciątko. Nieładnie:/

          Nic takiego nie napisałam. Każdy ma to co lubi - nie wnikam w życie
          innych i nie oceniam (co jest robione w stosunku do mnie). Jeżeli
          ktoś chce, żeby stosować wobec niego siłę, przemoc - to niech tak
          ma. Gdzie ja napisałam, że to oznaka bycia 'kobieciątkiem'?

          Kto tu jest nietolerancyjny?
          • poitevin Re: Nietolerancja 22.02.09, 17:10
            mujer_bonita napisała:

            > to czemu
            > używa on siły tylko nie powie?

            Co można powiedzieć zamiast dania klapsa w tyłek, podrapania lub
            pociągnięcia za włosy???

            > Czyż właśnie nie to użycie siły jest
            > podniecające? Poczucie dominacji partnera, poczucie konieczności
            > poddania się jego woli?

            Tak, to właśnie jest podniecające, dlatego na to się zgadzam,
            dlatego też sama to robię i na to zgadza się mój partner. Robimy to
            żeby sprawić sobie frajdę - czy sprawianie komuś przyjemności jest
            przemocą?


            > Gdzie ja napisałam, że to oznaka bycia 'kobieciątkiem'?

            Nie napisałaś, dałaś do zrozumienia, w Twoich słowach była pogarda.

            > Kto tu jest nietolerancyjny?

            Ja. Nigdy nie twierdziłam, że jestem tolerancyjna, więc nie wiem w
            czym masz problem.

            Uprzedzając Twoje kolejne pytania, dodam, że jestem wredna,
            złośliwa, pamiętliwa, mściwa i lubię kląć;P
            • zakletawmarmur Re: Nietolerancja 22.02.09, 17:41
              Tak trochę spróbuje stanąć po stronie Bonity...
              Żyjemy w czasach, gdy szeroko rozumiana "przemoc" jest uznawana za
              najgorsze zło. Przemoc to wojny, gwałty, bite i poniżane dzieci,
              terroryzm... Dlatego mamy wychowywać dzieci bez bicia, oduczając je
              siłowych zachowań, bez zabawek militarnych.

              Ja rozumiem, że Bonita może poważnie podejść do problemu. Ja sama
              przez wiele lat tak myślałam. Jako dziecko wiele razy dostałam w
              dupę i klapsy to to nie były. Pamiętam jakie to było dla mnie
              upokarzające doświadczenie. Uważałam, że przemoc = siłowe
              załatwienie sprawy. Jednak przemoc może mieć też inny charakter...
              A siłowe załatwienie sprawy czasami jest dobre i niezbędne:-)
              Wyobraźmy sobie sytuację. Idziemy z dzieckiem, obok ruchliwa ulica.
              Dziecko zaczyna nam się wyrywać... Co robimy? Spokojnie tłumaczymy,
              czekając, aż wpadnie pod koła samochodu? Nie łapiemy je mocno za
              rękę. Używamy siły... Albo ktoś na nas napada i chce nas pobić.
              Pojawia się silny mężczyzna i używając siły obezwładnia napastnika.
              Czy ten mężczyzna źle się zachował? Bo powinien był grzecznie z nim
              porozmawiać?

              Tak samo jest z seksem:-) Tu użycie siły może być pozytywne:-) Tylko
              w pewnym sensie to już nie jest przemoc...
              • mujer_bonita Re: Nietolerancja 22.02.09, 19:07
                zakletawmarmur napisała:
                > Żyjemy w czasach, gdy szeroko rozumiana "przemoc" jest uznawana za
                > najgorsze zło.
                (...)
                > Tak samo jest z seksem:-) Tu użycie siły może być pozytywne:-)

                Właśnie o to chodzi - w dzisiejszych czasach wszystko co dostaje etykietkę 'przemoc' jest kojarzone tylko ze złem. Wobec tego nazwanie przemocą tego, co ktoś lubi wywołuje klasyczny przypadek dysonansu poznawczego - przecież nie można lubić tego co jest złe, w związku z tym (przez zaprzeczenie) sroko coś mi się podoba to nie może być przemocą.

                A moim zdaniem jest inaczej - to, że coś lubimy nie przestaje czynić tego przemocą ale odbiera takiemu zachowaniu ten 'negatywny' charakter. Nie każda przemoc jest samym złem - to czy dane zachowanie jest czy nie jest złe zależy od indywidualnie przyjętych granic - jeden będzie akceptował 0 inny 50% - i nikt nie powinien być z tego powodu obrzucany błotem.
              • poitevin Re: Nietolerancja 23.02.09, 09:21
                >Tylko
                > w pewnym sensie to już nie jest przemoc...

                No i właśnie tego Bonita nie jest w stanie przyjąć do wiadomości.

                • mujer_bonita Re: Nietolerancja 23.02.09, 10:25
                  poitevin napisała:
                  > >Tylko
                  > > w pewnym sensie to już nie jest przemoc...
                  >
                  > No i właśnie tego Bonita nie jest w stanie przyjąć do wiadomości.

                  Przyjmuje do wiadomości że DLA CIEBIE to nie jest przemoc. Ty nie
                  przyjmujesz, że dla mnie jest.

                  Są różne definicje - niektórzy uważają, że nie istnieje coś takiego
                  jak gwałt w małżeństwie (tylko egzekwowanie obowiązku). Przyjmuję do
                  wiadomości, że są ludzie, którzy mają taką definicję. Czy oznacza
                  to, że mam się z nimi zgodzić?
                  • poitevin Re: Nietolerancja 23.02.09, 11:00
                    Rozumiem, że jeśli na scenie jeden aktor udaje, że zabija drugiego
                    to DLA CIEBIE też jest przemoc.

                    Jeszcze raz: jeśli Ty się nie zgodzisz na klapsa, a mimo to go
                    dostajesz to jest przemoc. Ja się na klapsa godzę i to NIE JEST
                    przemoc. To gra. Jak w teatrze.

                    Chodzi mi o jedno - nie mów, że ja się zgadzam na przemoc. Zgoda
                    wyklucza przemoc. Ja się zgadzam na udawanie. Zgoda na przemoc to
                    fałsz logiczny.
                    • mujer_bonita Re: Nietolerancja 23.02.09, 11:25
                      poitevin napisała:
                      > Chodzi mi o jedno - nie mów, że ja się zgadzam na przemoc. Zgoda
                      > wyklucza przemoc. Ja się zgadzam na udawanie. Zgoda na przemoc to
                      > fałsz logiczny.

                      Tak samo dla niektórych fałszem logicznym jest gwałt w małżeństwie.
                      Zależy od definicji. Moim zdaniem zgoda na stosowanie przemocy nie
                      zmienia faktu, że jest to przemoc. Twoim jest inaczej. Mamy rózne
                      definicje czego chyba nie chcesz przyjąć do wiadomości.
                      • poitevin Re: Nietolerancja 23.02.09, 12:27
                        Ok, przyjmuję do wiadomości, że Twoja definicja przemocy jest
                        zupełnie różna od ogólnie obowiązującej.

                        Zupełnie nie czujesz pojęcia fałszu logicznego.
                        • mujer_bonita Re: Nietolerancja 23.02.09, 13:02
                          poitevin napisała:
                          > Ok, przyjmuję do wiadomości, że Twoja definicja przemocy jest
                          > zupełnie różna od ogólnie obowiązującej.
                          >
                          > Zupełnie nie czujesz pojęcia fałszu logicznego.

                          Śmiech na sali - oczywiście Twoja definicja jest ogólnie
                          obowiązująca :) Cóż za egocentryzm :) :) :)
                          • poitevin I wracamy do początku:) 23.02.09, 13:13
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=91581261&a=91581261
                            oraz:
                            sjp.pwn.pl/lista.php?co=przemoc
                            z naciskiem na WBREW
                            • zyg_zyg_zyg Re: I wracamy do początku:) 23.02.09, 14:00
                              Bonito, to ja mam jeszcze jedno pytanie teoretyczne. Weźmy taką
                              hipotetyczną sytuację - podczas namiętnego seksu kobieta nagle mówi
                              do mężczyny "Daj mi klapsa". On myśli sobie "ok" i jej tego klapsa
                              daje. Z wcześniejszej rozmowy z Tobą mogę wnioskować, że widzisz w
                              tym przemoc (choć na życzenie kobiety). Gdzie jest tutaj narzucenie
                              woli mężczyzny lub czego dotyczy wymuszenie?
                              • mujer_bonita Re: I wracamy do początku:) 23.02.09, 15:11
                                zyg_zyg_zyg napisała:
                                > tym przemoc (choć na życzenie kobiety). Gdzie jest tutaj
                                narzucenie
                                > woli mężczyzny lub czego dotyczy wymuszenie?

                                Zyg - w ten sposób dochodzimy do paradoksu. Rozumiem, że amatorzy SM
                                według Ciebie wcale nie lubią przemocy? Bo skoro wszystko dzieje się
                                za zgodą i wolą obu stron i nie służy narzucaniu woli (bo druga
                                strona tego chce) to przemoc nie jest. Wiec co oni lubią?
                                Przytulanki i wierszyki?
                                • zyg_zyg_zyg Re: I wracamy do początku:) 23.02.09, 16:07
                                  Bonito, zadałam proste pytanie dotyczące konkretnej sytuacji.
                                  Wykręcasz się od odpowiedzi.

                                  Z tego, co piszesz dalej, ewidentnie wynika, że rozumiesz przemoc po
                                  prostu jako użycie siły. Można i tak, dla mnie to jest ok i rozumiem
                                  Twoje podejście. Gdybyś na samym początku to przyznała, zamiast
                                  upierać się przy definicji z wymuszaniem i narzucaniem woli,
                                  oszczędziłabyś wszystkim trochę bezsensownej dyskusji.
                                  • mujer_bonita Re: I wracamy do początku:) 23.02.09, 16:12
                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                    > Bonito, zadałam proste pytanie dotyczące konkretnej sytuacji.
                                    > Wykręcasz się od odpowiedzi.

                                    Nie Zyg - zwrcam jedynie uwagę, że nie wyszystko jest tak
                                    jednoznacznie jak Ci się wydaje.
                            • twardycukierek Re: I wracamy do początku:) 23.02.09, 14:41
                              Moja definicja 'zabójstwa' odbiega lata świetlne od tej uznanej w KK, nie mówiąc
                              już o definicji 'śmierci', bo kto tak na prawde udowodni, że zabity przeze mnie
                              sąsiad-perkusista rzeczywiście nie żyje? :D
                              • mujer_bonita Re: I wracamy do początku:) 23.02.09, 15:31
                                twardycukierek napisała:
                                > Moja definicja 'zabójstwa' odbiega lata świetlne od tej uznanej w
                                KK, nie
                                > mówiąc już o definicji 'śmierci', bo kto tak na prawde udowodni,
                                że zabity przeze
                                > mnie sąsiad-perkusista rzeczywiście nie żyje? :D

                                Jeżeli zdefiniujemy 'zabójstwo' jako pozbawienie życia to np. obrona
                                konieczna, eutanazja też zabójstwem będzie. A według oceny moralnej
                                wielu osób nie jest.

                                Tak samo - zabójstwo jest karane prawnie, zabójstwo w obronie
                                konieczniej nie. Czyn ten sam (w sensie skutku dokonanego) a w
                                wyniku oceny sądu może być ukarany dozywociem (jeżeli zostanie
                                uznane za zabójstwo), wyrokiem w zawieszeniu (jeżeli orzeknie
                                przekroczenie obrony koniecznej) lub uniewinnieniem (czyn dokonany w
                                obronie koniecznej).

                                Jak widzisz - nie wszystko jest tak jednoznaczne jak Ci się wydaje :)
                            • mujer_bonita Re: I wracamy do początku:) 23.02.09, 15:08
                              poitevin napisała:
                              > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=91581261&a=91581261
                              > oraz:
                              > sjp.pwn.pl/lista.php?co=przemoc
                              > z naciskiem na WBREW

                              'Wbrew' jest użyte przy definicji słowa 'przemocą' (np. narzucić coś
                              przemocą) a nie 'przemoc' (rzeczownika). W definicji tego drugiego
                              nic takiego nie ma.

                              Co słownik to definicja. Z pierwszego linka:
                              'Przemoc określana jest jako użycie siły w stosunku do osoby lub
                              grupy osób,
                              najczęściej w celu wymuszenia określonych zachowań albo postaw.'

                              Pada słowo NAJCZĘŚCIEJ w celu wymuszenia. Czyli dopuszcza użycie
                              siły bez celu jako przemoc - już samo uzycie siły jest przemocą. Nie
                              mówi nic o 'wbrew woli' etc.

                              Czytasz wybiórczo tylko to co pasuje do Twoich poglądów.
                              • poitevin Re: I wracamy do początku:) 23.02.09, 15:28
                                Powinnam przeprosić wszystkie odkręcane przeze mnie słoiki.
                                W końcu używam siły.

                                Pewnie nigdy nie bawiłaś się we wspólne łaskotanie, albo bitwę na
                                poduszki, przecież nie tolerujesz przemocy.

                                • mujer_bonita Re: I wracamy do początku:) 23.02.09, 15:36
                                  poitevin napisała:
                                  > Powinnam przeprosić wszystkie odkręcane przeze mnie słoiki.
                                  > W końcu używam siły.

                                  Wiesz - dla mnie też ta definicja jest co najmniej dziwna - nie ja
                                  ją przytoczyłam, chciałam jedynie zauważyć, że są różne punkty
                                  widzenia.

                                  > Pewnie nigdy nie bawiłaś się we wspólne łaskotanie, albo bitwę na
                                  > poduszki, przecież nie tolerujesz przemocy.

                                  Mam swoje powody wynikające z różnych doświadczeń. Nie odmawiam
                                  niczego nikomu - lubicie to bawcie się. Nikt nie jest tu ani gorszy
                                  ani lepszy.
                                • twardycukierek Re: I wracamy do początku:) 23.02.09, 16:17
                                  'Powinnam przeprosić wszystkie odkręcane przeze mnie słoiki.
                                  W końcu używam siły.'

                                  Poitevin, już mam to za sobą ;) Krótkie podsumowanie z mojej strony:
                                  Czytam: '...wiekszość czarnych to lenie i złodzieje'
                                  Pytam: 'Skąd te informacje, czy możesz podać źródło?'
                                  Odpowiedź: 'Widzę, że trafiłam w czułe miejsce, bo ty jesteś czarna i lenistwo
                                  plus kradzieże podobają ci się, dlatego tak gwałtownie zareagowałaś'
                                  Po raz kolejny proszę o merytoryczną odpowiedź na moje spokojnie zadane pytanie.
                                  Odpowiedź: 'Z moich doświadczeń. Statystycznie.' i 'Skoro tak ci się podoba, bo
                                  jesteś czarna to sobie żyj na socjalu i kradnij, ja wolę inne życie'

                                  Tyle o tolerancji. Nie prowadzę dyskusji z tą osobą.

                                  Zupełnie spokojnie
                                  • mujer_bonita Re: I wracamy do początku:) 23.02.09, 16:29
                                    twardycukierek napisała:
                                    > Odpowiedź: 'Z moich doświadczeń. Statystycznie.'

                                    Nigdzie nie użyłam słowa statystycznie.

                                    > Tyle o tolerancji. Nie prowadzę dyskusji z tą osobą.

                                    Więc PRZESTAŃ mnie atakować. Rozumiem, że tolerancja to tyko w
                                    stosunku do Twoich zachowań - inni są Ci gorsi? Kalizm.
                                  • poitevin Jestem spokojna:) 23.02.09, 20:51
                                    Cukierku, chętnie wezmę z Ciebie przykład, bo jeszcze dwa, trzy
                                    posty Bonity, a będę zmuszona użyć przemocy wobec mojego kompa.
                                    Mówię o przemocy, gdyż domniewywuję, iż mój komputer nie chce zostać
                                    przeze mnie pogryziony. Natomiast gdyby takowąż chęć wyraził, a ja
                                    bym go pogryzła, byłaby to par excellence przemoc, której oboje
                                    bylibyśmy ofiarami. Komp jako ten, w stosunku do którego użyto siły,
                                    oraz ja, bidulka, której niegodzien krzty szacunku osobnik płci
                                    męskiej swoją wolę był narzucił:PPP

                                    Jak już wspominałam, nie jestem tolerancyjna, zwłaszcza w stosunku
                                    do ludzi zaimpregnowanych na merytoryczne argumenty i logikę.
                                    • twardycukierek Re: Jestem spokojna:) 24.02.09, 11:43
                                      I baaaaardzo dobrze :) Zostaw komputer, bezbronny taki jest :D
                                      PS Zerknij na pocztę.
            • mujer_bonita Re: Nietolerancja 22.02.09, 19:02
              poitevin napisała:
              > Tak, to właśnie jest podniecające, dlatego na to się zgadzam,
              > dlatego też sama to robię i na to zgadza się mój partner. Robimy to
              > żeby sprawić sobie frajdę - czy sprawianie komuś przyjemności jest
              > przemocą?

              Tak - niektórym osobom sprawia przyjemność stosowanie wobec nich przemocy. Może
              to występować wręcz w skrajnym wydaniu - patrz amatorzy SM.

              > Nie napisałaś, dałaś do zrozumienia, w Twoich słowach była pogarda.

              W moich słowach nie było pogardy - jeżeli ją dostrzegłaś to się pomyliłaś. Z
              drugiej strony to ja wyczytuję pogardę w słowach Twoich i Trawdegocukierka.

              > Nigdy nie twierdziłam, że jestem tolerancyjna, więc nie wiem w
              > czym masz problem.

              Problem w tym, że ja nie uważam Cię za gorszą bo coś lubisz - Ty mnie uważasz za
              gorszą bo czegoś nie lubię.
          • zyg_zyg_zyg Re: Nietolerancja 22.02.09, 20:36
            > Jeżeli macie podobno 'macie wolę spełniania woli faceta'

            Nie, to nie tak. Użycie siły może być spełnianiem woli faceta, może
            być spełnianiem woli obojga partnerów, albo spełnianiem woli kobiety
            przez mężczyznę.
          • krzysztof-lis Re: Nietolerancja 23.02.09, 13:53
            > Przecież to oczywiste - każdy punkt widzenia, zależy od punktu
            > odniesienia. Mój jest taki, że użycie siły w celu narzucenia woli
            > jest przemocą.

            A co w sytuacji, gdy siła jest używana dla samego jej użycia, bez narzucania
            kobiecie woli mężczyzny (jeśli wola kobiety jest taka jak wola mężczyzny, nie
            może być mowy o jej narzucaniu)?
            • mujer_bonita Re: Nietolerancja 23.02.09, 15:22
              krzysztof-lis napisał:
              > A co w sytuacji, gdy siła jest używana dla samego jej użycia, bez
              narzucania
              > kobiecie woli mężczyzny (jeśli wola kobiety jest taka jak wola
              mężczyzny, nie
              > może być mowy o jej narzucaniu)?

              Według definicji zacytowanej przez Twardegocukierka:
              'Przemoc określana jest jako użycie siły w stosunku do osoby lub
              grupy osób,
              najczęściej w celu wymuszenia określonych zachowań albo postaw.
              Takiemu
              zachowaniu towarzyszy przyjęte naruszenie norm moralnych.'

              Ta definicja nazywa przemocą również użycie siły bez narzucania czy
              wymuszania niczego. Uzależnia jedynie zaistnienie przemocy od oceny
              moralnej (a tę każdy ma własną). Z punktu widzenia jednej osoby dane
              zachowanie będzie przekroczeniem norm moralnych - z punktu drugiej
              nie.
              • krzysztof-lis Re: Nietolerancja 24.02.09, 13:12
                > Według definicji zacytowanej przez Twardegocukierka:

                Ja nie pytam o definicję twardegocukierka, tylko Twoją. Napisałaś:

                > Przecież to oczywiste - każdy punkt widzenia, zależy od punktu
                > odniesienia. Mój jest taki, że użycie siły w celu narzucenia woli
                > jest przemocą.

                Skoro więc taki jest Twój punkt widzenia, to pytam: co w sytuacji, gdy użycie
                siły nie jest w celu narzucenia woli (woli, którą druga strona już posiada) a
                jest celem samym w sobie? Czy to też jest przemoc?

                Coraz bliżej Ci do słownikowej definicji trolla internetowego. Najpierw piszesz
                coś, zapytana o to stwierdzasz, że tak naprawdę chodziło Ci o coś innego a tylko
                nie zostałaś zrozumiana. I omijasz temat.

                > Z punktu widzenia jednej osoby dane zachowanie będzie
                > przekroczeniem norm moralnych - z punktu drugiej nie.

                Pytam więc, jak to jest z Twojego punktu widzenia, zacytowanego powyżej?
                • twardycukierek Definicja 24.02.09, 13:23
                  Krzysztof, nadzieja umiera ostatnia :)

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=91411707&wv.x=2&a=91507387
                  PS.
                  Autor: mujer_bonita 17.02.09, 21:29
                  Dodaj do ulubionych
                  Odpowiedz cytując Odpowiedz
                  luxe.calme.volupte napisał:
                  > Uważasz za przemoc gdy:
                  > "chwyci Cię za włosy i nie zacznie używać Twojej głowy jak
                  > zabawki"
                  > ???

                  Tak uważam:
                  przemoc - przewaga wykorzystywana w celu narzucenia komuś swojej
                  woli, wymuszenia czegoś na kimś
                  sjp.pwn.pl/lista.php?co=przemoc
                • mujer_bonita Re: Nietolerancja 24.02.09, 14:21
                  krzysztof-lis napisał:
                  > Ja nie pytam o definicję twardegocukierka, tylko Twoją.
                  Odpowiadałam hurtem na posty i przemieszałam Twoją wypowiedź z tym,
                  co napisała Poitevin.

                  Postaram się jak najprościej:

                  Tak - ewidentnym wyznacznikiem przemocy jest dla mnie użycie siły w
                  celu narzucenia woli. Wola osoby będącej podmiotem (co nie jest
                  równoznacznym z byciem ofiarą) nie jest tu decydująca - w moim
                  przekonaniu można lubić, mieć wolę, pragnąć stosowania wobec siebie
                  przemocy (względnie poczucia jej stosowania).

                  Opisany przez Ciebie przypadek jest dla mnie graniczny - jeżeli
                  rzeczywiście nie jest narzuceniem woli używającego siłę (w sensie
                  jest niezgodne z jego wolą, nie odczuwa on woli, chęci, robi to
                  niejako ‘pod przymusem’ - cudzysłów użyty celowo) to nie – przemocą
                  nie jest. Z tym, że dość ciężko jest mi sobie taką sytuację
                  wyobrazić :)

                  Tak samo przemocą dla mnie nie będzie dla mnie wyrwanie przez
                  dentystę zęba dziecku, mimo, że według sugerowanego tu kryterium
                  robienia czegoś ‘wbrew’ woli osoby będącej podmiotem użycia siły
                  będzie to ewidentna przemoc ;)

                  Chciałabym jednak zauważyć, że takie przypadki nie były przedmiotem
                  wcześniejszej dyskusji – wręcz przeciwnie, często podkreślano, że
                  zabawy tego typu odbywają się zgodnie z WOLĄ i ku uciesze OBU stron.
    • zakletawmarmur Re: a wiekszych zmartwien nie masz? :p n/t 19.02.09, 18:50

      To może lepiej porozmawiamy o konflikcie w Darfurze lub łamaniu praw
      człowieka w Korei Północnej?
      :-)
    • yoric Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 23:38
      Z przemocą w seksie to jest śliska sprawa. Śliskość polega na tym, że bez
      najmniejszej wątpliwości kobietom (większości :D) się to podoba, ALE
      jednocześnie nikt (normalny) nie chce zrobić czegoś wbrew woli partnerki. Takie
      coś bowiem nazywa się gwałt. Jeśli natomiast *spytasz* partnerkę, czy dany
      manewr jej odpowiada, czy nie, całą atmosferę momentalnie diabli wzięli. I rolą
      faceta jest sobie z tym paradoksem poradzić - nie stchórzyć przed tematem, ale
      podejść do niego umiejętnie i wyczuciem.

      Pozdrawiam
      • luxe.calme.volupte Re: Zabawa w przemoc 19.02.09, 23:43
        Czyli wyczuwać granice a następnie na nie delikatnie naciskać?
      • mujer_bonita Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 07:49
        yoric napisał:
        > Z przemocą w seksie to jest śliska sprawa. Śliskość polega na tym,
        że bez
        > najmniejszej wątpliwości kobietom (większości :D) się to podoba,
        ALE
        > jednocześnie nikt (normalny) nie chce zrobić czegoś wbrew woli
        partnerki.

        Jak widać nie tylko ja nazywam to przemocą ;)
      • twardycukierek Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 08:23
        'Jeśli natomiast *spytasz* partnerkę, czy dany manewr jej odpowiada, czy nie,
        całą atmosferę momentalnie diabli wzięli.'

        To nie pyta się w trakcie, tylko przed :) To raz. Dwa: są mężczyźni, którzy nie
        mają tego w sobie, dominacja nie leży w ich naturze i wtedy też jest problem, bo
        można ich 'nauczyć' pewnych elementów zachowania ale właśnie nie na siłę i nie
        wbrew woli. Tak samo kobieta, która nie ma w sobie dominacji albo uległości
        potrzebuje wyczucia, o którym piszesz. Kiedy spotkają się osoby, które 'mają to
        w sobie' nie potrzeba długich dyskusji, po prostu 'dzieje się'.
        We wszystkich innych przypadkach idzie się na mniejszy lub większy kompromis.
        • luxe.calme.volupte Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 08:36
          > 'Jeśli natomiast *spytasz* partnerkę, czy dany manewr jej odpowiada, czy nie,
          > całą atmosferę momentalnie diabli wzięli.'
          >
          > To nie pyta się w trakcie, tylko przed :)

          Niekoniecznie. "Jak Ci się teraz podobam?" "Ciekawe, czy tak lubisz?" "Może
          być?" "Szafa gra?" "Przeprosić w inny sposób?"
          • zakletawmarmur Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 10:32
            > Niekoniecznie. "Jak Ci się teraz podobam?" "Ciekawe, czy tak
            lubisz?" "Może
            > być?" "Szafa gra?" "Przeprosić w inny sposób?"

            To może być taki dodatkowy stymulator podczas zabawy... Tak jak
            i "nie rób tego", "nie chcę", "zostaw mnie";-)
            • luxe.calme.volupte Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 10:55
              Niekoniecznie :)
              Bo tamte są ewidentnie pytaniami.
              A te Twoje można wziąć dosłownie.
              • zakletawmarmur Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 11:26

                > Bo tamte są ewidentnie pytaniami.

                Pytania których celem, jest potwierdzenie, że nie przesadzasz? Jeśli
                kobieta ma świadomość celu tych pytań to osłabia atmosferę
                dominacji:-)

                "Silny samiec" wie co robić i nie pyta czy może, bo dobrze wie że
                może:-)
                • luxe.calme.volupte Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 12:00
                  No tak, jesteś kobietą. Sama zakładasz pewnie, że wiesz co myślą inni więc
                  zakładasz też, że samiec wie co Ty myślisz.

                  Zapewne w codziennych relacjach to jest prawda. Ale nie tam, gdzie znajdujemy
                  sie na granicy.
                  • luxe.calme.volupte Suplement ;) 20.02.09, 12:02
                    Ja tylko podałem przykładowe pytania dla dyskusji ogólnej.
                    Osobiście zadaję takie pytania bez używania słów.
                  • zakletawmarmur Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 12:16
                    Źle mnie zrozumiałeś...

                    Piszę, jak teoretycznie powinno to wyglądać, żeby było najlepiej:-)

                    Zgadzam się, że nie jest to łatwe. Oczywiście z dwojga złego lepiej
                    jest popełnić przestępstwo "nieścisłości" niż przesadzić z
                    dominacją...
                    • luxe.calme.volupte Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 13:50
                      > Źle mnie zrozumiałeś...

                      Nie Ciebie pierwszą i nie ostatnią zapewne :)

                      Co do reszty konsensus.
        • zakletawmarmur Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 09:24

          > To nie pyta się w trakcie, tylko przed :) To raz.

          Świadomość, że jakiś czas temu odbyliśmy taką rozmowę, sprawia, że
          jednak nie jest to już to samo... Tym bardziej, że problem jest
          szczególnie na początku związku, kiedy nie znamy się za dobrze.

          Dwa: są mężczyźni, którzy nie
          > mają tego w sobie, dominacja nie leży w ich naturze i wtedy też
          jest problem, b
          > o
          > można ich 'nauczyć' pewnych elementów zachowania ale właśnie nie
          na siłę i nie
          > wbrew woli.

          Zgadzam się, że łóżkowa dominacja/uległość leży w naszej naturze.
          Jednak wszystko zależy od pkt odniesienia. Ta sama osoba przy
          różnych kochankach może być uległa lub dominująca.
          Sceptycznie podchodzę do możliwości nauczenia kogoś dominacji. Może
          zdobycie więcej pewności siebie by pomogło...
          • zyg_zyg_zyg Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 10:24
            > Tym bardziej, że problem jest
            > szczególnie na początku związku, kiedy nie znamy się za dobrze.

            Na początku związku to może wcale nie rajcować. Mnie mój partner na
            wejściu wydawał się wrażliwy, delikatny, taki trochę kobiecy. Zabawy
            w dominację wcale mnie wtedy nie interesowały (choć wcześniej tak).
            Robiliśmy inne, fajne rzeczy :-) i tych zabaw mi zupełnie nie
            brakowało. Wręcz przeciwie, wydawałyby mi się nie na miejscu i wcale
            bym ich nie chciała. Dopiero w trakcie trwania naszej relacji on
            zaczął mi pokazywać drugą twarz, twarz prawdziwego macho ;-) i
            dlatego we mnie pojawiło sie pragnienie poczucia się czasem
            zdominowaną kobietą.

            Dla mnie "nauczenie kogoś dominacji", wbrew jego naturze zupełnie
            nie wchodzi w grę. Nawet, gdyby on chciał się tego nauczyć.
            Odkrywanie takich potrzeb w partnerze, albo czekanie, aż sam je
            odkryje, jak najbardziej.
            • zakletawmarmur Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 12:37
              > Na początku związku to może wcale nie rajcować.

              Oczywiście, tak też może być.
              Z drugiej strony, mnie wydaje się taka męska dominacja na początku
              najbardziej ekscytująca:-) To tylko teoria, bo nigdy nie bzykałam
              się z dominującym mężczyzną. Choć raz prawie takiemu uległam:-)
            • twardycukierek Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 14:19
              'Odkrywanie takich potrzeb w partnerze, albo czekanie, aż sam je
              odkryje, jak najbardziej.'

              Tak, masz rację, w końcu zmieniamy się. Pozostaje mieć nadzieję na to, że
              odkryje, ale delikatna pomoc jest na miejscu, w końcu nie liczymy na telepatię,
              prawda? :)
              • zyg_zyg_zyg Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 14:51
                > Pozostaje mieć nadzieję na to, że
                > odkryje, ale delikatna pomoc jest na miejscu,

                Na przykład położenie sobie rąk partnera na głowie :-) To właśnie
                taka delikatna pomoc - ale dla mnie wchodziła w grę dopiero wtedy,
                kiedy już przeczuwałam, że on też ma na to ochotę. Wcześniej bym się
                nie odważyła - nawet, gdyby mnie ciągnęło w tę stronę.

                > w końcu nie liczymy na telepatię, prawda? :)

                Prawda :-)
                • zakletawmarmur Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 15:08

                  > > w końcu nie liczymy na telepatię, prawda? :)

                  Ale czy tak nie byłoby fajniej??

                  Powiem tak. Z takim seksem jest jak z ruletką. Gdy dajemy sygnały
                  partnerowi jak ma się zachować, to tak jakbyśmy obstawiali kolory.
                  Można wygrać ale nie tak dużo jak przy obstawianiu liczb... Dla
                  odmiany obstawiając liczby można bardzo dużo stracić.
                  • twardycukierek Re: Zabawa w przemoc 21.02.09, 11:04
                    'Ale czy tak nie byłoby fajniej??'

                    Oooo, tak! :) Wiesz sama, że TAK. Niestety nie można mieć wszystkiego w jednym
                    człowieku.
                    Bardzo dobre porównanie, świetne.
                • twardycukierek Re: Zabawa w przemoc 21.02.09, 11:01
                  Wiesz, ja nigdy nie liczę na telepatię. Czekać można dłuuuuugo a życie krótkie
                  jest.
                  Warto zaryzykować, czasem, chodzi o wyczucie...nawet jakby warknął 'zostaw moje
                  włosy!' to świat się z tego powodu nie zawali. Trzeba się jednak znać trochę
                  lepiej, niż trochę...
          • twardycukierek Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 14:08
            'Sceptycznie podchodzę do możliwości nauczenia kogoś dominacji.'

            Ja też, jednak pewnych zachowań można się nauczyć z własnej woli. Jeśli nie ma
            się tego w sobie, to nigdy nie będzie TO. Trochę tak...umie się pływać ale nie
            nurkować na głębokich wodach. Niestety, nie można mieć wszystkiego :)
      • urquhart Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 08:29
        yoric napisał:

        > Z przemocą w seksie to jest śliska sprawa. Śliskość polega na tym, że bez
        > najmniejszej wątpliwości kobietom (większości :D) się to podoba, ALE
        > jednocześnie nikt (normalny) nie chce zrobić czegoś wbrew woli partnerki.

        Trafne, ale odnosi sie szerzej, że kobiety rzadko jasno komunikują czego chcą naprawdę i jak radzą przerózne poradniki potrzebują zdecydowanego mężczyny żeby poznać samą siebie. Taki jest pociągający i atrakcyjny. Ten co sie o wszystko pyta i czeka na akceptacje to ciapa.
        Tak czy owak to wyzwanie rzucone w twarz feministycznym ideałom :)
        ______________________________
        urquart - znachor teoretyk
        • luxe.calme.volupte Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 08:31
          Feministki były ok. dużo wywalczyły dla kobiet.
          Obecnie podszywają sie pod nie różne patologie.
          • kawitator Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 13:03
            co takiego i w jaki sposób wywalczyły feministki ? ;-PPP

            • luxe.calme.volupte Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 13:53
              Googla ci wyłączyli? U mnie działa.
              • kawitator Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 17:08
                Nie wierz w googla bo sobie krzywdę zrobisz ;-PP
                potrafisz odpowiedzieć to odpowiedz jak nie to sie nie odzywaj
        • anais_nin666 Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 19:06
          urquhart napisał:

          > yoric napisał:
          >
          > > Z przemocą w seksie to jest śliska sprawa. Śliskość polega na tym, że bez
          > > najmniejszej wątpliwości kobietom (większości :D) się to podoba, ALE
          > > jednocześnie nikt (normalny) nie chce zrobić czegoś wbrew woli partnerki.
          >
          > Trafne, ale odnosi sie szerzej, że kobiety rzadko jasno komunikują czego chcą
          naprawdę i jak radzą przerózne poradniki potrzebują zdecydowanego mężczyny żeby
          poznać samą siebie. Taki jest pociągający i atrakcyjny. Ten co sie o wszystko
          pyta i czeka na akceptacje to ciapa.
          >Tak czy owak to wyzwanie rzucone w twarz feministycznym ideałom :)

          Cóż do łóżka ma feminizm? To sprawa 2 ludzi, którzy między sobą i tylko między
          sobą budują jakaś erotyczną relację i zaufanie. Femiznizm z łóżkiem pary
          kochających się ludzi nic nie ma wspólnego.
          W codziennym życiu parnerstwo to - dla mnie - norma. Łóżko, seks, zmysły - to
          gra, zabawa, uwodzenie i normy ustalane przez 2 kochajacych sie ludzi. I tylko
          przez nich. Tu granice są płynne i bardzo indywidualne. Nie wynikają z norm
          tylko z potrzeb danej pary.
          W życiu mogę być bojową, energiczną kobietą, w łóżku mogę mieć chęć na nieco
          inną zabawę. Zreszta jak kazda osoba kochajaca seks lubie wszelakie zabawy.
          Zatem bycie dominowana to tylko jedna z form. Zdominowac faceta tez calkiem
          milo. I wiekszosc tych, kt. w seksie znajdują przyjemnośc tę formę też bardzo
          lubi. Wystarczy ufać.
      • anais_nin666 Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 18:55
        yoric napisał:

        > Z przemocą w seksie to jest śliska sprawa. Śliskość polega na tym, że bez
        najmniejszej wątpliwości kobietom (większości :D) się to podoba, ALE
        jednocześnie nikt (normalny) nie chce zrobić czegoś wbrew woli partnerki.

        Myślę, że z tą opinią, że kobiety lubią przemoc to troszkę nabożne życzenie
        panów. Naprawdę ogrom jej nie lubi. Zdecydowanie woli delikatność i subtelność w
        seksie.
        Co do grupy lubiącej odrobinę "szarpaniny" - jak ma mężczyzna wyczuć czy kobieta
        tego chce?
        Myślę, że ryzykowne byłoby branie siłą laski na 1 randce, bo to pachnie gwałtem,
        jednak w miarę poznawania upodobań i preferencji takie rzeczy facet po prostu
        wie!!! I nie musi niczego badać, jedynie podczas seksu wczuć się w atmosferę, by
        w trakcie delikatnych pieszczot, w które akurat partnerka się wyjątkowo danego
        dnia wczuwa, nie przewrócić jej na brzuch i nie dać klapsa, bo może dostać po
        ryju w odwecie;). Ale są dni, gdy bardzo dobrze czuć, że kobieta ma kurwiniki w
        oczach i tylko na to czeka, choc nie mowi tego wprost.
        Gdy para sie zna świetnie czuje takie klimaty.
        POdczas seksu jednorazowego trudno cos takiego wyczuc, ale tez 1. seks nie sluzy
        eksperymentom sado-maso, a poznawaniu cial. Na perwersyjne zabawy, dominację i
        symulacje gwałtów przyjdzie czas. Czas, w którym się wie kiedy i jak.
        • zakletawmarmur Re: Zabawa w przemoc 21.02.09, 00:38
          Ja myślę, że powinniśmy oddzielić praktyki SM od dominacji. SM jest
          oczywiście silniejszą wersją dominacji, jednak to nie to samo.

          Nie jestem pewna czy dobrze to rozumiem ale widzę to tak:

          W dominacji najbardziej podnieca mnie świadomość, że ten super
          samiec jest tak cholernie na mnie napalony, że jest w stanie złamać
          pewne zasady, żeby mnie posiąść... Robi to by zaspokoić swoje żądze,
          bez chęci skrzywdzenia mnie.

          W SM też chodzi o dominację. Partner jest świadomy tego że cierpię i
          napawa się w ten sposób swoją władzą. Sprawdza ile jestem w stanie
          bólu znieść żeby go uszczęśliwić. Mnie podnieca że świadomie robi mi
          krzywdę i poniża mnie.

          Nie zbliżyłam się nawet do tych rejonów seksu, więc do końca nie
          jestem w stanie przewidzieć jak bym zareagowała. Nie lubię czuć bólu
          podczas seksu:-) Wiem jednak, że dla zaspokojenia ciekawości jestem
          w stanie dużo zrobić, potrafię też się dobrze wczuć w rolę co
          ułatwia mi eksperymentowanie. Kto wie do czego odpowiedni partner
          mógł mnie przekonać?

          Na SM na pewno nie zdecydowałabym się na pierwszej randce
          rozbieranej. Bałabym się po prostu, że facet mnie zaszlachtuje:-) Do
          tego potrzeba dużo więcej poczucia bezpieczeństwa i czasu na
          stopniowanie "wtajemniczenia". Na wiele rzeczy zresztą bym się nie
          zdecydowała na początku znajomości... Zdominowanie przez faceta
          potrafię sobie za to wyobrazić:-)
    • gomory Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 09:11
      > to przemoc czy zabawa?

      Jako facet wiec nie wiem jak to wyglada z Twojego punktu widzenia.
      Z mojego to proste: gdy kobietami z siniakami, otarciami, obolalymi
      czesciami ciala chce isc na obdukcje i policje to byla przemoc. Gdy
      ogladajac je mowi: jeeejciu jak mi dobrze bylo - to byla zabawa.
    • aandzia43 Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 11:05
      Przemoc? Kiedy i gdzie leżą jej granice?
      Dla mnie przemoc w seksualnej relacji z mężczyzną będzie miała
      miejsce wtedy, gdy ja po całym zajściu będę miała poczucie, że coś
      jest mocno nie w porządku. Gdy będę przestraszona, zmrożona,
      skurczona wewnętrznie i odcinająca się od bodźców. Gdy będę się czuć
      i zachowywać, jak człowiek po akcie przemocy (w którym był ofiarą,
      rzecz jasna). To może być tylko zbyt mocny klaps w nieodpowiednim
      momencie, warknięcie: chodź do łóżka, zbyt mocne przyduszenie do
      podłoża, czy uparte i celowe nieuwzględnianie moich potrzeb. I wiele
      takich "niewinnych" męskich zachowań. Z drugiej strony mogę nei
      zazwać efektami przemocy siniaków na plecach po spontanicznym akcie
      na twardej podłodze, czy siniaków na przegubach po silnych męskich
      dłoniach.
      Nie powiedziałabym, ze większość kobiet chce przemocy w seksie. (Coś
      tam panowie o tym pisali kilka linijek wyżej) Większość chce
      silnego, zdecydowanego i dominującego mężczyzny. Ale nie przemocowca
      w łóżku. Normalna na umyśle kobieta nie chce się czuc ofiarą aktu
      przemocy. Chce się za to czasem czuć zaopiekowana i dopieszczona
      przez górującego nad nią siłą fizyczną, zdecydowanego w działaniu,
      ale ZAWSZE mającego na uwadze jej dobre samopoczucie, osobnika.
      • zakletawmarmur Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 11:46

        > Nie powiedziałabym, ze większość kobiet chce przemocy w seksie.
        (Coś
        > tam panowie o tym pisali kilka linijek wyżej) Większość chce
        > silnego, zdecydowanego i dominującego mężczyzny.

        Zgadzam się.

        > w łóżku. Normalna na umyśle kobieta nie chce się czuc ofiarą aktu
        > przemocy.

        Zwróciłaś uwagę na ważną sprawę. Rozwinę trochę ten temat. Normalna,
        w pełni zdrowa kobieta faktycznie ma takie oczekiwania jak pisałaś.
        Nie zapominajmy, że istnieje grupa ludzi nie do końca normalnych,
        którzy mają takie a nie inne potrzeby. Może i wynikają ona z jakiś
        problemów, negatywnych doświadczeń czy zrąbanych genów, ale są na
        tyle w nas wrośnięte, że ewentualne pozbycie się ich, można by
        porównać do amputacji całej kończyny. Często jest to nie opłacalne.

        No i w tym miejscu znowu wracamy do pytania. Czy władza powinna
        regulować prawnie czy osoba jest na tyle "poczytalna" żeby godzić
        się na okaleczanie, przemoc? Która kobieta jest zdrowa a którą już
        można uznać za chorą i wymagającą terapii? Znowu wracamy do punktu
        wyjścia...
        • aandzia43 Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 12:13
          > No i w tym miejscu znowu wracamy do pytania. Czy władza powinna
          > regulować prawnie czy osoba jest na tyle "poczytalna" żeby godzić
          > się na okaleczanie, przemoc? Która kobieta jest zdrowa a którą już
          > można uznać za chorą i wymagającą terapii? Znowu wracamy do punktu
          > wyjścia...
          >

          Jak jest dorosła (metrykalnie) to może robić ze swoim ciałem i
          życiem co jej się podoba. Może poddawać się sadystycznym praktykom
          do woli. Nawet jeśli doprowadzą ją do śmierci lub trwałego
          okaleczenia. Jak dla mnie, to niech tak sobie zostanie. Po warunkiem
          rzecz jasna, że robi to z własnej woli. A że u podłoża leży
          najprawdopodobniej to, że kiedyś zrobiono jej to niekoniecznie z jej
          woli, to juz inna sprawa. Na siłę nikt jej nie uzdrowi.
          • zakletawmarmur Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 12:20
            > Jak jest dorosła (metrykalnie) to może robić ze swoim ciałem i
            > życiem co jej się podoba. Może poddawać się sadystycznym praktykom
            > do woli. Nawet jeśli doprowadzą ją do śmierci lub trwałego
            > okaleczenia.

            No właśnie. Ja mam podobne zdanie w tej materii... Ciekawe, jak to
            wygląda z punktu widzenia prawa?
            • aandzia43 Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 12:35
              > No właśnie. Ja mam podobne zdanie w tej materii... Ciekawe, jak to
              > wygląda z punktu widzenia prawa?
              >

              Chyba własnie tak, że można robić ze swoim ciałem i życiem
              seksualnym, co się komu podoba. Jeśli się ma 18 lat, oczywiście.
              Ale... kiedy już dojdzie do zaduszenia pana przez panią, lub
              zatłuczenia pani przez pana, to wyrok raczej jest. Fachowiec od
              prawa mile widziany! Na gwałt;-)!
              • kawitator Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 13:31
                Fachowiec od prawa mile widziany! Na gwałt ;-)!
                Zapytam fachowca od prawa ;-)))) Obiecuję sam nie będę gwałcił ale jak się dowiem to napisze chyba, ze zostanę przemocą odwiedziony od tego

                Podobało mi sie ta twoja wypowiedź
                Dla mnie przemoc w seksualnej relacji z mężczyzną będzie miała
                miejsce wtedy, gdy ja po całym zajściu będę miała poczucie, że coś
                jest mocno nie w porządku. Gdy będę przestraszona, zmrożona,
                skurczona wewnętrznie i odcinająca się od bodźców. Gdy będę się czuć
                i zachowywać, jak człowiek po akcie przemocy (w którym był ofiarą,
                rzecz jasna)
                Myślę ze to wyczerpuje temat Nie ma i nie będzie żadnych obiektywnych niezależnych miar. To sie rozgrywa tylko i wyłacznie w psychice człowieka i granica przebiega tamn gdzie ON sobie ja postawi lub odczuje.
                Strach przed przemocą fizyczną ze strony przeciętnie znacznie silniejszego faceta jest głęboko wpisany w psychikę kobiety i jak sie można domyślać nie bezpodstawnie.
                Nie przeszkadza im to tez oczywiście statystycznie ;-) stosować przemoc fizyczna wobec swoich dzieci jako słabszych fizycznie czego ( też statystycznie aby nie było wątpliwości ) praktycznie nie robią faceci
                Dlatego kobiety tak bardzo podkreślają że od faceta oczekują zapewnienia poczucia bezpieczeństwa na które składa się zapewnienie bezpieczeństwa ekonomicznego , zewnętrznego ale także równowaga emocjonalna która pozwala czuć się z nim bezpiecznie. Im bardziej czuje się bezpiecznie tym mniej ma oporów przed symulowaną czy pozorowana przemocą w seksie Strach doświadczany czy przeżyty stanowi spory afrodyzjak i taka jest jego rola w seksie Jest to element protegujący doznania o ile oczywiście nie przekracza tej granicy o której pisała Andzia.
              • kawitator Re: Zabawa w przemoc 21.02.09, 11:08
                Chyba własnie tak, że można robić ze swoim ciałem i życiem
                > seksualnym, co się komu podoba. Jeśli się ma 18 lat, oczywiście.
                > Ale... kiedy już dojdzie do zaduszenia pana przez panią, lub
                > zatłuczenia pani przez pana, to wyrok raczej jest. Fachowiec od
                > prawa mile widziany! Na gwałt;-)!

                Po konsultacjach z dyplomowanym i aplikowanym fachowcem od prawa:
                A co ty myślisz, że prokuratura nie ma co robic tylko szperać po rodzinnych sypialniach i ustalac jak sie ktoś zabawia

                Jeżeli nastąpi zgon lub w szpitalu pojawi się ktoś kogo uszkodzenia ciała prowadza do ciężkiego kalectwa to zależnie od okoliczności prokuratura rozpoczyna śledztwo szczególnie jak ktoś młody a zgon nasuwa podejrzenia
                Natomiast jak faceta baba leje kijem po plecach i ma sine pręgi w ramach gry wstępnej lub facet podbija jej oko to jest ścigane z oskarżenia prywatnego. Należy po fakcie zrobić obdukcję lekarską zgłosic na policje która wszczyna postepowanie i dalej sie toczy lub oddać pieknym z nadobne jak ktos woli aparatu panstwowego w sprawy rodzinne nie mieszać.
                Specyficznym wyjatkiem sa rany od noża i rany postrzałowe. Tu lekarz ma obowiązek zgłosic na policje fakt przybycia takiego delikwenta.
                Aby uzyskać więcej informacji to musiałbym podać szczegóły casusu.

                Wasze obawy biorą sie chyba z tego że tak zwane słuzby socjalne panstw opiekuńczych wpieprzają sie coraz głębiej w rodziny a pracujące tam nawiedzone kobitki chcą miec możliwośc odbierania dzieci innym kobitkom. Chcą je odbierać z tak ważnych powodów jak poglądy polityczne rodziców, otyłośc lub wychudzenie, skrzywienia przez smarkacza ryja jak nie dostanie lizaczka, nie posyłania na obowiazkow lekcje do wielkiego brata oraz z powodu klapsa który dała mamusia jak się dzieciatko juz 4 godzinę darło. To wszytsko oczywiście dla dobra dziecka i społeczeństwa bo one namaszczone wiedzą nieomylnie co jest lepsze.
                Jak to sie rozwinie to w celach samobrony chyba trzeba bedzie z grobu pobrac DNA jakiegos inkwizytora sklonować i zostawić mu wolną rękę w sprawie czarownic zatrudnionych w takich instytucjach
                • aandzia43 Re: Zabawa w przemoc 21.02.09, 20:09
                  Czyli jest z grubsza tak, jak sądziłam. Zadowala mnie ten stan rzeczy, chociaż
                  zabawianie się do utraty zdrowia i życia nie leży w mych alkowianych obyczajach.
                  Ale, kto wie, co sie człowiekowi porobic może w głowie za czas jakiś;-)

                  > Wasze obawy biorą sie chyba z tego że tak zwane słuzby socjalne panstw opiekuńc
                  > zych wpieprzają sie coraz głębiej w rodziny a pracujące tam nawiedzone kobitki
                  > chcą miec możliwośc odbierania dzieci innym kobitkom.

                  Obaw nie mam żadnych. Snu z powiek nie spędzają mi nawiedzone pańcie ze słuzb
                  socjalnych. W gruncie rzeczy zasięg ich łap nie jest wielki, szkudnośc też
                  problematyczna. Nie mówiąc już o tym, że ja i moja rodzina nie podpadamy pod ich
                  paragrafy.
                  Jeśli juz mam jakies obawy to głęboki lęk przed podpalaczmi stosów. I przed
                  masami głosującymi na klony Hitlerków i Torqemadów w nadziei na to, że psychole
                  zaprowadzą upragniony przez nich "porządek". Potem i tak zmiata ich lawina
                  historii (znaczy się: rewolucja pożera własne dzieci), ale razem z nimi niestety
                  i tych niechętnych "genialnym reformatorom".
                  • zakletawmarmur Re: Zabawa w przemoc 22.02.09, 18:09
                    > Obaw nie mam żadnych. Snu z powiek nie spędzają mi nawiedzone
                    pańcie ze słuzb
                    > socjalnych. W gruncie rzeczy zasięg ich łap nie jest wielki,
                    szkudnośc też
                    > problematyczna. Nie mówiąc już o tym, że ja i moja rodzina nie
                    podpadamy pod ic
                    > h
                    > paragrafy.

                    No właśnie w tym jest problem. Myślimy, że jak coś nie dotyczy
                    bezpośrednio nas to nie ma problemu.

                    Ale takie akcje stopniowo odbierają nam prawa obywatelskie i nikt
                    tego nie zauważa. Dzięki kampanii w mediach nawet się z tego
                    cieszymy. Bo jeśli najpierw zobaczymy program o skatowanym na śmierć
                    dziecku, a później powiedzą, że dla dobra tych dzieci, lepiej
                    wprowadzić większy nadzór nad rodzinami to wszyscy się ucieszą...

                    Zresztą nie chodzi o wiele, wiele spraw. Już przestałam oglądać
                    wiadomości, bo informacje o odbieraniu nam resztek wolności
                    doprowadzają mnie do szału:-)
                    Od wielu lat przeraża mnie ten kierunek który obraliśmy...
                    Orwell się w grobie musi przewracać...
    • yoric Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 13:29
      Przykłady z życia.

      1. Partnerka mówi "przestań" właśnie wtedy, kiedy ma ochotę na kontynuację. Robi
      to w sposób bardzo czytelny, ale facet się w tym nie połapuje, bo to jego
      pierwsza dziewczyna...

      2. Poznają się w klubie, wychodzą razem do knajpki na dopicie. Godzina pewnie
      koło 4, oboje nieźle wstawieni jadą do niej, wiadomo, że nie na herbatę. Nb. w
      mieszkaniu jest jeszcze inna para; śpią. Wskakują do łóżka, seks jest gwałtowny.
      Laska m.in. mocno ciągnie faceta za włosy, on co chwila musi siłą unieruchomić
      jej ręce. Zbliżają się do końca, nb. prezerwatywa jest na miejscu, w tym
      momencie laska stanowczo - na pewno nie 'na niby' - mówi, żeby on przestał.
      Facet nie przestaje.
      Przemoc?
      • kawitator Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 13:38
        bliżają się do końca, nb. prezerwatywa jest na miejscu, w tym
        > momencie laska stanowczo - na pewno nie 'na niby' - mówi, żeby on przestał.
        > Facet nie przestaje.
        > Przemoc?
        TAK PRRZEMOC
        Gierki w: "tak to nie" lub "nie to tak" są możliwe tylko w dłuższych związkach kiedy ludzie znają się i na pewno mają swoje kody i sposoby aby wyrazić "basta koniec" nawet mówiąc tak
        W opisywanym przez ciebie przypadku seksu na jedna noc lub pierwszego seksu należy takie odzywki traktować wprost literalnie i bardzo poważnie
        Howg !!
        • anais_nin666 Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 19:08
          kawitator napisał:

          > bliżają się do końca, nb. prezerwatywa jest na miejscu, w tym
          > > momencie laska stanowczo - na pewno nie 'na niby' - mówi, żeby on przestał.
          Facet nie przestaje. Przemoc?
          > TAK PRRZEMOC
          > Gierki w: "tak to nie" lub "nie to tak" są możliwe tylko w dłuższych związkach
          kiedy ludzie znają się i na pewno mają swoje kody i sposoby aby wyrazić "basta
          koniec" nawet mówiąc tak
          > W opisywanym przez ciebie przypadku seksu na jedna noc lub pierwszego seksu
          należy takie odzywki traktować wprost literalnie i bardzo poważnie

          AMEN.
      • gomory Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 13:49
        1) Jego strata. Albo i nie, bo w sumie nie znam laski ;).
        2) Przemoc.

        A masz inna ocene?
        • yoric Re: Zabawa w przemoc 22.02.09, 13:43
          > 2) Przemoc.
          > A masz inna ocene?

          Może nie tyle 'inną', co kompletniejszą: kobieta konsekwentnie wprowadza do
          seksu scenariusz przemocowy. Zakładając, że chce być 'wzięta siłą', robi
          dokładnie tak, by to osiągnąć.
          • anais_nin666 Re: Zabawa w przemoc 22.02.09, 19:25
            yoric napisał:

            > > 2) Przemoc.
            > > A masz inna ocene?
            >
            > Może nie tyle 'inną', co kompletniejszą: kobieta konsekwentnie wprowadza do
            seksu scenariusz przemocowy. Zakładając, że chce być 'wzięta siłą', robi
            dokładnie tak, by to osiągnąć.

            I w pewnym momencie sobie uświadamia, że ten scenariusz tak, ale jednak nie z
            tym facetem;) I mówi "nie". I wówczas facet ma to nie" uszanować. INaczej będzie
            gwałt.
            Stąd sugestie, by zabawy w branie na siłę zostawić na czas, gdy para się zna, a
            nie dopiero przeciera szlaki, bo tu łatwo o naruszenie delikatnych granic.
            • yoric Re: Zabawa w przemoc 23.02.09, 10:01
              > I mówi "nie"

              z tym, że czeka do takiego momentu, w którym "nie" raczej nie będzie wzięte pod
              uwagę :)
              • anais_nin666 Re: Zabawa w przemoc 23.02.09, 18:33
                yoric napisał:

                > > I mówi "nie"
                >
                > z tym, że czeka do takiego momentu, w którym "nie" raczej nie będzie wzięte
                pod uwagę :)

                Cóż. Wówczas trzeba wziąć pod uwagę fakt że zgwałciło się kobietę. Mało fajne.
                • yoric Re: Zabawa w przemoc 23.02.09, 19:36
                  Widzisz. Widocznie dla niektórych kobiet fajne.
                  • twardycukierek Re: Zabawa w przemoc 24.02.09, 11:41
                    yoric napisał:

                    > Widzisz. Widocznie dla niektórych kobiet fajne.

                    Yoric, wytłumacz, co masz na myśli?
                    • yoric Re: Zabawa w przemoc 24.02.09, 12:30
                      Kiedy kobieta od podstaw buduje cały scenariusz przemocowy - chyba dlatego, że
                      jej to odpowiada...
                      • mujer_bonita Re: Zabawa w przemoc 24.02.09, 12:41
                        yoric napisał:
                        > Kiedy kobieta od podstaw buduje cały scenariusz przemocowy - chyba
                        dlatego, że
                        > jej to odpowiada...

                        Według Ciebie poderwanie faceta w klubie a potem powiedzenie (nawet
                        w ostatnicj chwili) 'nie' to budowanie scenariusza przemocowego,
                        który odpowiada kobiecie?
                      • twardycukierek Re: Zabawa w przemoc 24.02.09, 13:30
                        Yoric :) dziewczyna mogłaby Ci obiecywać cuda nie widy, swoim zachowaniem,
                        słowami, prowokacjami różnej maści. To wszystko nie ma żadnego znaczenia, bo
                        jeśli w trakcie jej się odwidzi bo: chciała Tobą tylko trochę manipulować, albo
                        przestało jej się podobać, albo przypomniała sobie o włączonym żelazku w domu,
                        albo cokolwiek innego:
                        NIE to jest NIE. Dlatego zabawa w przemoc jest zabawą: w każdej chwili można ją
                        przerwać. Jeśli słowo NIE jest częścią zabawy, ustala się inne słowo, hasło,
                        które znaczy: STOP! Każda zabawa ma swój koniec.
                        • zakletawmarmur Re: Zabawa w przemoc 24.02.09, 14:23
                          A jeśli kobieta w trakcie orgazmu, będzie krzyczeć "nie" to facet ma
                          ją z siebie zrzucić:-) Chyba trzeba wsiąść pod uwagę też inne
                          reakcje kobiety...

                          Wiele, wiele razy bawiłam się w prowokowanie facetów... Nie byłam
                          zainteresowana seksem. Zdarzyło się, że niektórzy przekraczali
                          granicę "nie". Wcale im się zresztą nie dziwie, teraz sama w takiej
                          sytuacji chyba bym faceta zgwałciła. Zawsze potrafiłam pokazać w
                          inny sposób, że zabawę ma kończyć. Nigdy nie doprowadzałam do takiej
                          sytuacji gdy widziałam, że facet jest bardzo agresywny.

                          Zdarzyło mi się też zmienić zdanie (fakt, faceta znałam dłużej),
                          choć do konsumpcji nie doszło z innego głupiego powodu... Muszę
                          szczerze przyznać, że było to bardzo podniecające:-)
                          • yoric Re: Zabawa w przemoc 24.02.09, 19:34
                            > Według Ciebie poderwanie faceta w klubie a potem powiedzenie (nawet
                            w ostatnicj chwili) 'nie' to budowanie scenariusza przemocowego,
                            który odpowiada kobiecie?

                            Kobieta ma świadomość, że jak powie "weź mnie siłą", to większość facetów się
                            przestraszy, albo spojrzy jak na wariatkę. Jeżeli natomiast już w trakcie chwyci
                            faceta za włosy w odpowiednio denerwujący sposób, są duże szanse, że facet jej
                            te ręce siłą stamtąd zabierze...

                            > A jeśli kobieta w trakcie orgazmu, będzie krzyczeć "nie" to facet ma ją z
                            siebie zrzucić:-) Chyba trzeba wsiąść pod uwagę też inne
                            > reakcje kobiety...

                            lepszą analogią byłaby babka, która w pozycji na jeźdźca właśnie przekracza
                            granicę orgazmu - w tym momencie facet pod nią świadomie i stanowczo mówi "stop"
                            (choć nie robi żadnej innej akcji w tym kierunku). Kobieta ma się zatrzymać w
                            pół ruchu ;) - czy jeśli wyhamuje dopiero po 5 sekundach, to jest 'gwałt'? :o
                            • twardycukierek Re: Zabawa w przemoc 25.02.09, 09:54
                              'Kobieta ma świadomość, że jak powie "weź mnie siłą", to większość facetów się
                              przestraszy, albo spojrzy jak na wariatkę. Jeżeli natomiast już w trakcie chwyci
                              faceta za włosy w odpowiednio denerwujący sposób, są duże szanse, że facet jej
                              te ręce siłą stamtąd zabierze...'

                              Pod łóżkiem nie leżałam, nie wiem, jak było i zakładam, że mówisz prawdę,
                              inaczej dyskusja nie ma sensu. Takie zabawy z kimś, kogo się nie zna są jak
                              rosyjska ruletka. Jeśli ktoś by mnie targał za włosy i mimo protestu nie
                              przestał, też bym przeszła do rękoczynów.
                              • zakletawmarmur Re: Zabawa w przemoc 25.02.09, 19:07
                                > rosyjska ruletka. Jeśli ktoś by mnie targał za włosy i mimo
                                protestu nie
                                > przestał, też bym przeszła do rękoczynów.

                                Szarpania za włosy to i ja nie cierpię.
                                Taki mały uraz z dzieciństwa. Byłam typem chłopczycy. Gdy biłam się
                                z chłopakami i Ci już nie wiedzieli co robić, szarpali mnie za
                                włosy. Okropność:-)
                                Tak z samego przyzwyczajenia, mogłabym wtedy facetowi krzywdę
                                zrobić:-)
                                • twardycukierek Re: Zabawa w przemoc 26.02.09, 08:24
                                  Tak to mam w normalnych okolicznościach, ale bywa, że nie czuje się bólu. Zależy
                                  od humoru i sytuacji 'szarpiącej' ;))
      • kinkygirl Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 13:57
        2. wlasnie wytrzezwiala. zdarza sie :)
      • zakletawmarmur Re: Zabawa w przemoc 20.02.09, 14:49

        Nie wiem do końca czy o to Ci chodzi...

        Napiszę Ci jak ja rozumiem granice przemocy. "Po" oczywiście łatwo
        powiedzieć czy została przekroczona czy nie. W trakcie trwania
        zabawy ja widzę to tak:

        Gdy mówię "na niby" to dalej chce się facetowi podobać. Gdy jestem
        pewna, że doszłam do granicy, której przekroczenie oznacza przemoc,
        to wpadam w panikę, nie zważam na słowa tylko rzucam mięsem. W
        sytuacji gdy nie chcę to raczej wydrę się na faceta: "k***a
        od******l się p*******u jeden" a nie (nawet zdecydowanie) "nie,
        proszę przestań". Podobnie jest z zachowaniem. Jeśli facet
        kończy "zabawę" na tym etapie to w ostatecznym rozrachunku nie mam
        do niego żalu.

        Pewnie część kobiet zarzuci, że wpadnięcie w panikę jest już "za
        granicą". Dla mnie nie. Nie wiem jak to wytłumaczyć... Jest to też
        taka forma zagrywki, mająca na celu pokazanie facetowi, że sprawa
        jest poważna i musi kończyć zabawę:-) Gdyby facet dalej mnie
        atakował to już byłaby dla mnie przemoc.

        Tak to wygląda z mojej perspektywy...

        1. Standard
        2. Gdybym chciała zakończyć sex przed czasem to zachowałabym się
        bardziej przekonująco: wycofanie i płacz lub totalna agresja.
    • kawowaa Re: Zabawa w przemoc 22.02.09, 19:08
      nie popełnicie.. bawcie sie jak chcecie:)
    • avide Re: Zabawa w przemoc 22.02.09, 21:40
      Pozwólcie, że dorzucę kilka moich refleksji dotyczących całej dyskusji.

      Odpowiadając na Twoje pytanie Twardycukierku. To nie przemoc, to zabawa ;-).
      Wyrafinowana, niebanalna ale jednak gra.
      Bawcie się dobrze ;-).

      Moim zdaniem powinniśmy używać raczej stwierdzenia "zachowania przemocowe" a nie
      "przemoc".

      Czym to się różni ? Zachowanie przemocowe jest wyreżyserowaną formą
      kontrolowanej, POŻĄDANEJ przemocy w łóżku. Jest to takie pogranicze silnej
      dominacji jednej ze stron oraz balansowania na jednak zakazanej granicy, której
      za często się nie przekracza. Dlatego tak podnieca.

      Uważam podobnie jak Yoric, ale trochę inaczej to napiszę. Większość kobiet w
      odpowiednim wydaniu, z odpowiednim facetem (uwaga: niekoniecznie mężem ;D) takie
      elementy jako afrodyzjaki seksualne podniecają. Oczywiście jako przyprawa a nie
      danie główne serwowane co dziennie.
      Świetnie to ujęła Perel w swojej książce.
      Powiem więcej, z moich obserwacji wynika, iż im bardziej silna, stanowcza,
      zdecydowana, NIEZALEŻNA itd. jest kobieta tym mocniej tego pragnie i tym większe
      prawdopodobieństwo, iż takie rodzaj seksu będzie na nią bardziej oddziaływał.
      Z kobietami o delikatnej naturze, mniej dominującej jest większa loteria.
      Nie mniej prawie wszystkie (i te delikatne i te dominujące) chcą silnego,
      zdecydowanego samca, który jak trzeba będzie czuły i delikatny ale jak trzeba
      wyjdzie z niego zwierz. A stąd tylko krok do zachowań przemocowych.

      Pomijam tu przypadki patologiczne ze złą przeszłoscią (ofiary przemocy itp.).

      Równouprawnienie.
      Jest fajne, ale nie w łóżku. Łóżko to pierwotne odruchy i zachowania. Tutaj nie
      ma miejsca na demokrację. W łóżku się zapominamy, oddajemy żądzą i pragnieniom.
      Dlatego właśnie choć to mocno niepopularne (zwłaszcza dla feministek ;D) jest
      mniej więcej tak jak pisze Yoric ;-).

      W zachowaniach przemocowych najfajniejsze jest to że tak naprawdę to jedna
      wielka inscenizacja. Choć jest teoretyczna "siła" tak naprawdę obie strony jej
      pragną. To jest największa różnica od faktycznej przemocy.

      Osobiście uważam że takie "zabawy" zarezerwowane są dla ludzi z "jakimś" już
      stażem. Znających się i ufających sobie.
      Choć piekielnie mnie to kręci nigdy bym się nie odważył na pierwszej czy
      drugiej randce na coś takiego. Świetnie ujęła to Anais. To czas na poznawanie
      się. Na to przyjdzie jeszcze czas. Taka zabawa dla mnie wchodzi w grę tylko z
      kimś kogo znam i komu ufam. A tego niestety nie da się zrobić poznając kogoś na
      dyskotece jak to w przypadku opisanym przez Yorica.


      Czy tego można się nauczyć ? Myślę że tak. Albo inaczej. Można to w sobie
      rozwinąć. Rola kobiety jest tutaj ogromna. Może faceta z tego wykastrować lub
      zrobić z niego prawdziwego zwierza. Oczywiście jeżeli będzie choć odrobina
      potencjału w tym kierunku. Fakt, nie każdy to w sobie ma ;-).
      Żaden kochający facet nie chce krzywdzić w ten sposób swojej kobiety. Mężczyzna
      często czerpie z tego przyjemność tylko wtedy gdy wie, że kobiecie też jest
      dobrze w ten sposób.
      Ja dla przykładu to w sobie odkryłem po .... rozmowie z pewną kobietą ;-).
      Odrobina szczerości i bezpruderyjności sprawiły, że pewne hamulce puściły i
      temat nagle przestał być taboo ;-).
      Także wszystko jest możliwe ;-).
      • twardycukierek Re: Zabawa w przemoc 22.02.09, 22:47
        Avide :) Nie wiem dlaczego nikt nie zwrócił uwagi na fakt, że to ja JEGO targam
        za włosy i z siłą odpycham, ale biorę to jako dowód postępującego
        równouprawnienia, w końcu feministki i nad facetem czasem się zlitują ;) OK, on
        też mnie na różne sposoby dominuje, przyznaję się :D

        > Powiem więcej, z moich obserwacji wynika, iż im bardziej silna, stanowcza,
        > zdecydowana, NIEZALEŻNA itd. jest kobieta tym mocniej tego pragnie i tym większ
        > e
        > prawdopodobieństwo, iż takie rodzaj seksu będzie na nią bardziej oddziaływał.

        Dzięki za kropkę nad i. O to właśnie chodzi: ZABAWA w przemoc, w dominację jest
        najbardziej podniecająca wtedy, gdy osoba silna i niezależna z własnej woli
        poddaje się, oddaje się woli partnera.
        Z partnerem, którego się zna, któremu się ufa przesuwanie granic daje
        nieskończone możliwości spełnienia pragnień.
        Zgadzam się, że takie bezgraniczne i dzikie oddanie cholernie kręci jako
        'fantazja' z kimś, kogo się nie zna, ale w większości przypadków pozostanie to
        tylko...fantazją.

        > Czy tego można się nauczyć ? Myślę że tak.

        Ja też. Nie tylko myślę, WIEM, że można. Długotrwały (w moim przypadku 11 lat),
        dobry związek ma to do siebie, że żywi się nowością i niespodzianką. I szczerością.



        • avide Re: Zabawa w przemoc 23.02.09, 07:46
          twardycukierek napisała:

          > Avide :) Nie wiem dlaczego nikt nie zwrócił uwagi na fakt, że to ja JEGO targam
          > za włosy i z siłą odpycham, ale biorę to jako dowód postępującego
          > równouprawnienia, w końcu feministki i nad facetem czasem się zlitują ;) OK, on
          > też mnie na różne sposoby dominuje, przyznaję się :D


          Bo to tak naprawdę nie ma większego znaczenia. Najważniejsze jest samo
          zachowanie a nie kto komu. Powstanie relacji dominacji-uległości, w ogóle
          zaistnienie takiej sytuacji.
          To jest kręcące zarówno dla faceta jak i dla kobiety i to w obu wydaniach.
          Dlatego ty jego czy on Ciebie za włosy ? ... nie ważne. Ważne że oboje macie z
          tego frajdę ;-). W obu przypadkach działa ten sam schemat.

          Twój facet, gdy go tak targasz czerpie satysfakcje z faktu że jest Ci wtedy
          cholernie dobrze. On to wie, czuje i to go pewnie podnieca. Mnie by podniecało ;-)

          Jeszcze co do równouprawnienie. Objawia się tym właśnie nie raz Ty jego raz on
          Ciebie. I proponowałbym w tym miejscu zakończyć demokrację ;-). Taka jest
          konstruktywna. dalej posunięta może wyrządzić więcej złego niż dobrego ;-).

          Pozdrawiam.

          PS. A tak poza tym to trochę zazdroszczę takiej zabawy ;-). Spróbowałem kilka
          razy takich zachowań w łóżku. Efekt ? Przerażenie strach w oczach żony, a zaraz
          potem łzy. Może kiedyś... spróbuje raz jeszcze,na pewno nie za szybko. Szkoda,
          no ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma...
          • twardycukierek Avide 23.02.09, 08:44
            'Najważniejsze jest samo zachowanie a nie kto komu.'

            Avide, ja to wiem :) Moja ironia w tym wątku jest podyktowana właśnie
            schematycznym myśleniem: facet chwyta kobietę za włosy i 'używa jej głowy jak
            zabawki'. Zawsze FACET 'używa' KOBIETY, nigdy w drugą stronę. Przecież wiem, że
            Ty rozumiesz. I wiele kobiet tu na forum zrozumiało dokładnie o co chodzi. Tak,
            to jest zabawa, cholernie wciągająca właśnie dlatego, że tak dobrze i na wylot
            znany partner, normalny, fajny, miły facet zamienia się w drapieżnika ;)

            'On to wie, czuje i to go pewnie podnieca.'

            Hmm, dla potrzeb tego wątku pytałam go wczoraj, czy bardzo boli, kiedy go
            chwytam za włosy. 'Ból? Jaki ból?' Inne uczucie jest dominujące w tym momencie...
            Co do Twojej żony, nie wszystko ma się w sobie od początku, pewne rzeczy się
            odkrywa z czasem. Jeśli jest bardzo młoda, być może nie jest pewna swojej
            seksualności, wiem, że ja przed 30' na pewno nie byłam. Niepewność siebie w
            lóżku jest wpisana w zachownia wielu młodych, kobiet i facetów. Nad tym można
            pracować.
            Lubi się co się ma...dokładnie. Ja też nie mam WSZYSTKIEGO, ale cholernie lubię
            to, co mam :)

            Pozdrawiam.
      • zyg_zyg_zyg Re: Zabawa w przemoc 22.02.09, 22:51
        Tak, Avide, zgadzam sie z Tobą w całości - ładnie jak zwykle to
        podsumowałeś.

        Dla mnie w tej całej zabawie, oprócz oczywiście jej sedna,
        podniecające jest to, że partner przez cały czas nie traci z oczu
        tego, czy mnie jest dobrze. I to, że granica nie zostaje
        przekroczona, że wszystko, co sie dzieje, jest właśnie tylko
        inscenizacją, zabawą, którą w każdym momencie mogę przerwać.
        Podniecające jest to, że poddając się sile mojego partnera, budząc w
        nim zwierza :-) mam jednocześnie całkowite zaufanie do niego i
        poczucie bezpieczeństwa. Bez tego nie zdecydowałabym się na podobne
        eksperymenty.

        • twardycukierek Re: Zabawa w przemoc 22.02.09, 22:54
          Hej zyg_zyg_zyg, dziewczyno, czy jesteś moją bliźniaczką? ;D
          Zauważyłam, że dysponujesz o wiele większymi zasobami cierpliwości, niż ja, ale
          poza tym... ;)
          • zyg_zyg_zyg Re: Zabawa w przemoc 22.02.09, 22:58
            :-)
      • anais_nin666 Re: Zabawa w przemoc 23.02.09, 18:56
        avide napisał: Równouprawnienie. Jest fajne, ale nie w łóżku. Łóżko to pierwotne
        odruchy i zachowania. Tutaj nie ma miejsca na emokrację. W łóżku się zapominamy,
        oddajemy żądzą i pragnieniom. Dlatego właśnie choć to mocno niepopularne
        (zwłaszcza dla feministek ;D) jest mniej więcej tak jak pisze Yoric ;-).

        Jesteś niekonsekwentny Avide. Piszesz, że zachowania przemocowe, dominacja bawi
        w obie strony, po czym pszesz, że feministkom to by się nie podobało.
        Feministkom nie podoba się uprzedmiotowienie kobiet. Do agresywnych zachowan pan
        w stosunku do panow nic nie mowia, a te w seksie tez czesto maja miejsce, kiedy
        to kobieta bierze mężczyznę mocno za włosy, przyciąga do wzgórka łonowego i
        mówi" wyliż mnie". Sam zreszta mowisz, ze lubisz agresywne lekko zabawy
        wymierzone w Twoją cześć;)
        Niepotrzebnie regularnie wplątuje sie w opowieści o seksie dwóch kochających się
        ludzi feminizm.
        Feministki czepiaja sie pornografii, ale nie tego co 2 ludzi robi we wlasnej
        alkowie wedle wlasnych mniej lub bradziej pokrecocnych, lubieznych lub
        pruderycjnych zasad.
        Dajmy spokoj feministkom. Zajmijmy sie tym co tu wazne - umowa miedzy dwojgiem
        ludzi - gdzie lezy granica, kt. nie nalezy przekraczac lub jak delikatnie
        naginać jej granice, by było pikantnie, bez nudy i przeiwdywalności, ale i bez
        poczucia krzywdy gdy ktoś dostanie zbyt mocnego klapsa lub oberwie po buzi;)
    • loppe Re: Zabawa w przemoc 23.02.09, 08:02
      Bawiliśmy się z kolegą w bokserów i się kolega popłakał
      • twardycukierek Re: Zabawa w przemoc 23.02.09, 08:47
        loppe napisał:

        > Bawiliśmy się z kolegą w bokserów i się kolega popłakał

        Kiedy sie bawi ogniem, można palce przypalić...
    • slonik155 Re: Zabawa w przemoc 23.02.09, 14:34
      :D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:DD: BAWCIE SIE
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka