melan2
03.03.09, 11:52
Moj chlopak ma STRASZNY pociag do innych dziewczyn. podziwia
niesamowicie ich urode, sa dla niego bardziej atrakcyjne ode mnie
(=zblizone do IDEALu ktorego wszedzie poszukuje). widzi moje
mankamenty i po prostu mu przeszkadzaja zeby mnie uwazac za
atrakcyjna kobiete (chodzi glownie o nos, jest wiekszy troche niz
powienien, szczegolnie widac z profilu)
Od poczatku ogladal sie ale wrecz nienormalnie, stawal na palcach
zeby dostrzec cala sylwetke, w autobusie potrafil czekac na ktorym
przystanku jakas laska wysiadzie. nawet gdy nie widzielismy sie
miesiac, wyszedl po mnie na dworzec i pozniej jechalismy ruchomymi
schodami, i stala przed nami blond dziewczyna (twarzy nie bylo
widac), to pozniej ciagle sie ogladal zeby dostrzec jak wyglada. W
koncu przeczytal gdzies ze to mozna zwalczyc i - teraz jedyne co
pomaga, to swiadomie nigdzie sie nie stara patrzyc. Aha Kazda
kobiete odbiera od razu poprzez pryzmat - czy sie nadawalaby do ...
czy nie. Nie jest w stanie normalnie nawet pojsc do banku, czy w
inne miejsce, bo jesli tylko gdizes go obsluguje ladna dziewczyna to
glupieje.
Problem polega na tym, ze on mysli ze im blizsza dziewczyna IDEALOWI
(piekna, wyzywajaco ubrana albo wygladajaca jak Barbi) tym
niewiadomo jakie przezycia seksualne z nia beda. Kiedy tylko taka
widzi (albo wylowi z tlumu bo tym sie glownie zajmuje w miejscach
publicznych) OD RAZU ma ochote ja przeleciec, i cos mu podpowiada,
ze NA TAKA nie moglby sie napatrzec przez caly dzien...
Mowi ze mnie kocha, i ze seks mu sie podoba. Ale no ze marzyl zawsze
o kontakcie z taka piekna dziewczyna, i nie moze sie tego wyzbyc.
Dla niego idealami sa aktorki, piosenkarki i ciagle chodzi i takich
szuka podswiadomie.
Pewnie myslicie ze jest glupi ze mi o tym powiedzial. otoz moja
trauma trwa 3 lata. On od poczatku sie ogladal, i jak powiedzial
nawet podczas I miesiecy zakochania inne byly atrakcyjne. Przez
pierwsze lata z seksem bylo cienko. Ja siebie obwinialam, bo bylam
jego I dziewzyna powazna z ktora zaczal uprawiac seks, (czekal z
seksem na osobe ktora niby bedzie kochac...),a on moim I chlopakiem,
no i czytalam ze ludzie na poczatku nie moge sie oderwac od siebie.
On niby byl zmeczony, ale ja widzialam ze do innych ma pociag - On
nie mogl tego wytlumaczyc, milczal na pytania czemu to robi, mowil
ze nie chcial mnie zranic. A w mojej glowie przez te lata narosly
kompleksy ze ze mna jest cos nie tak. I dopiero niedawno okazalo sie
ze jak skonczyl studia , odpoczal to chce mu sie wiecej seksu. No
ale bylo juz za pozno. Mnie bardzo bolalo ze nawet nie umial mi
powiedziec, ze tamte sa ladne ale to mnie kocha. Glownie milczal,
albo wymyslal jakies powody, ze to niby patrzy sie wtedy jak sie
klocimy itp
Ale w koncu na moje prosby ze ja wole nawet najgorsza prawde - w
koncu otworzyl sie i mi powiedzial to wszystko.
I teraz pytanie:
czy tez tak macie? czy to normalne, ze od poczatku partnerka nie
pociagala was najbardziej? ze mieliscie ogromny pociag do innych? ze
w kontaktach z kobietami tez tak glupiejecie, ze podchodzicie od
razu do nich czy jest sexi czy nie? czy mozna zyc w takim rozdarciu
bedac KONESEREM urody kobiecej a majac przy boku no kobiete ktora
nam nawet nie odpowiada ubiorem, nie mowiac o tym ze twarzy nie ma
idealnej? (on lubi ostro wyzywajace stroje, albo cos a la plastik,
ja nosze sie raczej skromniej, ale nie jestem zaniedbana).
Czy MOZliwy JEST ZWIAZEK, czy nie zdradzi?
Czy te kobiety ktore sa dla swoich facetow *najpiekniejsze* bo je
kochaja, sa oklamywane, czy po prostu naprawde o idealnej urodzie?
Czy moze tutaj chodzi o to ze ja jestem dla niego Mamuska (jestem b.
niepewna siebie, wole jemu pomoc niz sobie, taka ciapa troche -nie
dbam o swoje sprawy, a zarazem bardzo jemu matkuje)
Prosze o wypowiedz glownie tych mezczyzn ktorzy pozostaja w takim
zwiazku (partnerka jest dla nich srednio atrakcyjna, podswiadomie
pragnie i marzy o innych)