Dodaj do ulubionych

czy mam szanse na dobrego loda?

02.04.09, 12:56
Nadszedł czas na forumowy aktywny-debiut.
Ja 29. Ona 26. Mieszkamy razem (własne lokum) stabilna praca. Słowem
tło społeczno finansowe OK. Do napisania skłonił mnie poniekąd post
pana elektrona, który żone kocha, uważa za swietną kobietę ale
zrobił jej łózkowy szlaban celem wykazania przez żonkę aktywności. U
mnie jest po trosze podobnie. W zasadzie z tamtych odpowiedzi sporo
się dowiedziałem, z pewnymi radami mógłbym się zgodzić z innymi nie,
w jeszcze innych przejrzec jak w lustrze. Jesteśmy razem od lat 4.
To nie jest moja pierwsza partnerka. Ja dla niej byłem pierwszy;-)
mam większe potrzeby od niej i powiedziałbym –takie, których ona ani
myśli akceptować czyli tym bardziej spełniać a bez których ja
porostu nie wyobrażam sobie już naszego seksu. I nie uważam ich za
jakieś kosmiczne. Przez to, jak dla mnie w łóżku, układa nam się
raczej bardzo średnio. O początku wziałem na siebie ciężar
wprowadzania przyszłej zonki w arkana sypialni jak to piszą mądrzy
tego forum- jako facet starałem się odkrywac w niej kobietę. Seks
mamy góra 2 razy w tyg. A bedzie jeszcze mniej, bo ja mam taki seks
w dupie. Otóż, przyszła żonka ma opory przed aktywnym francuzem.
Sama po długich namowach i tłumaczeniach, podchodach, teraz już daje
się obdarowac jednak bez rewanżu. Od razu nadmieniam, że sprawy
higieniczne Ok. Oboje bardzo o to dbamy ( wykonujemy zawody medyczne
lub okołomedyczne więc raczej można powiedzieć raczej o
skłonnościach do przesadnej –sterylności;) więc to nie to. Przez te
parę lat probowałem przekonac ją do loda, wskazywac co sparwaiłoby
mi przyjemność tak jak nie pozostawałem głuchy na jej podpowiedzi.
Efekt mam taki, że do rączek weźmie, na odczep się poliże,
nieporadnie i bez chęci pomajta i jak tylko jest gotowy uważa sprawe
za zakonczoną. Czekając aż teraz zajmę się nią. Gdzie ja marze o
dobrym obciąganiu, ssaniu, lizaniu itd. Itp. Widok jej głowy między
moimi udami uważam za jeden z najbardziej seksownych i pociągająych.
Ale gdy patrzę na jej nieporadność, głuchote na sugestię, opory a w
najlepszym przypadku brak entuzjazmu w trakcie quasi loda- to
wszytsko mi raczej opada niż staje. Najbardziej czekam dnia kiedy
przywita mnie po pracy i powie mi, że ma ochote mnie possać.
Popracowac ustami., Największa fantazja- aby poprosiła, żebym ją
przeleciał przez usta. Czy to są przesadne oczekiwania? Wymagania?
Jak mam z nia rozmawiac,zachęcić? Twierdzi, ze jej się podobam, że
lubi moje ciało, zapach itd. ale oralu nie trawi:( Może ktoś miał
podobny klopot? Czy moze któras z pan nienawidziła z róznych
względów robić loda a potem przynajmniej polubiła? Czy mam szanse na
to, że coś się zmieni?
pzdr
Obserwuj wątek
    • misyjka Re: czy mam szanse na dobrego loda? 02.04.09, 13:05
      Zapytaj jej może boi się wytrysku prosto do gardła ? Nie każda
      kobieta to zaakceptuje.
      • bi_chetny Re: czy mam szanse na dobrego loda? 02.04.09, 13:10
        pisałeś o sterylności - może to jest problemem ? ja zdecydowanie wolę taką
        niesterylną - wtedy jest ten fajny kobiecy zapach seksu. Zresztą, moja żona też
        woli jeśli nie wymyję się zbyt mocno żelem pod prysznic. higiena - owszem, ale
        bez przesady
    • poitevin Re: czy mam szanse na dobrego loda? 02.04.09, 14:43
      Może, tak jak powiedziała Misyjka, boi się finiszu - zapewnij ją, że
      na początek spróbujecie bez tego miłego akcentu:)
      Może nie umie tego robić i nie wie jak się zabrać, a niewiedza
      frustruje - trzeba pokazać co i jak, jakiej siły użyć, jakie tempo
      ci odpowiada,
      Może ma wrażliwe gardełko i skłonność do odruchów wymiotnych -
      ciężka sprawa, ale dzięki treningowi i ten nawyk można znacznie
      zniwelować.
      Może myśli, że będzie głupio wyglądać z lodem w buzi;) - powiedz, że
      taki widok dla ciebie to siódmy cud świata i powtarzaj to jak
      najczęściej
      A może po prostu nie lubi robić loda, albo nie lubi robić go TOBIE -
      w takim wypadku nie wiem jak ją przekonać.

      I żebyś nie miał wątpliwości z jakiego punktu widzenia te rady -
      jestem kobietą i kocham seks oralny. Bierny kocham bardzo, a od
      aktywnego jestem wręcz uzależniona:)))
    • zakletawmarmur Re: czy mam szanse na dobrego loda? 02.04.09, 14:47
      Na początku związku seks oralny był dla mnie czym nie do pomyślenia.
      Miałam odruch wymiotny od samego patrzenia na te sceny w filmach. W
      ogóle gdy mi lekarz do gardła patyczek ładuje to mnie się podnosi.
      Postawiłam sprawę "loda" jasno. Mój facet to zaakceptował.

      Z czasem zmieniłam zdanie. Dlaczego?
      - Seks zawsze mnie bardzo interesował. Filmy, książki, gazetki,
      Internet, rozmowy ze znajomymi. Spora część mojego wolnego czasu
      kręciła się wokół seksu. Pomogło mi to wszystko oswoić się z tą
      czynnością. Zrozumiałam, że robienie loda to taki standard. Skoro to
      standard i inne kobiety lubią seks oralny, to dlaczego mi miałoby
      się to nie spodobać?
      - Mój partner nigdy nie robił mi wyrzutów z tego powodu. Dzięki temu
      łatwej było mi się z tym oswoić. Oral nie stał się czymś przed czym
      bym się musiała bronić. Nawet zdążył obudzić się pewien niedosyt...
      - To ja jestem stroną bardziej chcącą seksu, więc i musiałam się
      bardziej starać, żeby faceta do łóżka zaciągnąć...
      - Zrozumiałam, że nie muszę od razu, doprowadzać go w ten sposób do
      orgazmu:-)

      Gdy spróbowałam, to okazało się, że jest to bardzo przyjemne też dla
      mnie... Jeszcze ciągle się uczę, nie jestem na pewno "specjalistką".
      Mam jednak spore chęci, żeby nią zostać:-)

      Brakuje mi tylko jego wskazówek. Chciałabym, żeby poprowadził mnie
      za rączkę i dokładnie powiedział co i jak... On jednak nie potrafi
      się ze mną komunikować. Z drugiej strony gdyby potrafił, to pewnie
      nigdy nie przekonałabym się do loda (bo wcześniej wymuszałby to na
      mnie). Wszystko ma jednak swoje pozytywne strony:-)

      ps
      Koleżanka przełamała się, gdy odkryła zielony żel Durex’a. Polecam!
      Nie czuć zapachu naturalnego (ja dopiero z czasem go polubiłam). Ma
      smak mięty i po (ale bez wytrysku) kobieta ma w ustach smak jakby
      dopiero co zęby umyła:-)
    • glamourous Re: czy mam szanse na dobrego loda? 02.04.09, 15:00
      Slowo daje, jakbym czytala historie Avide ;-)... Jestes wypisz-
      wymaluj na etapie, na jakim on byl ze swoja zona
      (identyczny "profil" jak Twoja partnerka) jeszcze jakis czas temu.
      Klimaty identiko - w zwiazku z czym chyba znow Avide powinien sie
      podzielic swoim doswiadczeniem w tym watku...

      Ja ze swojej strony powiem tylko, ze raczej nieciekawie to widze.
      Twoja kobieta nie ma i raczej nigdy nie bedzie miala
      specjalnej "smykalki" do seksu. Zeby dobrze robic lodzika, trzeba to
      po prostu chociaz troche LUBIC. Sama techniczna poprawnosc nie
      wystarczy, a widac, ze i do tego jeszcze Twoja wybranka ma daleka
      droge. O wlozeniu w to odrobiny "serca" (koniecznego zeby lodzik byl
      podniecajacy dla faceta) juz nawet nie wspominam. Jezeli chcesz
      spedzic zycie akurat z ta kobieta, to musisz pogodzic sie z faktem,
      ze czeka Cie bardzo frustrujaca i meczaca rola wiecznego seksualnego
      instruktora, oraz tego ktory zawsze chce wiecej, lepiej, czesciej,
      namietniej, ale dostaje po lapach. Generalnie, jezeli juz na tym
      etapie widzisz miedzy Wami az tak duzy dysonans w tych sprawach, to
      mam ochote powiedziec Ci : uciekaj, poki jeszcze malzensko-zyciowa
      klamka dla Ciebie nie zapadla. Bo male sa szanse ze sie polepszy, a
      Twoja wybranka wreszcie cudownie "zaskoczy". Swiat jest za to pelen
      fajnych kobiet naprawde lubiacych seks i czujacych tego "bluesa",
      ktorych nie trzeba 2 razy prosic ani o lodzika i ani o spelnienie
      innych meskich fantazji.
    • slepa-kiszka Re: czy mam szanse na dobrego loda? 02.04.09, 15:54
      Tez kiedys mialam opory...To bylo takie uwlaczajace...Nie pozwolilam
      tez zadnemu z moich bylych zeby mnie w ten sposob piescil...Tylko,ze
      to bylo dawno temu ... wszystko sie zmienilo jak poznalam mojego
      terazniejszego - po prostu chcialam (chce)mu robic dobrze...
    • mantis_after_dinner Re: czy mam szanse na dobrego loda? 02.04.09, 16:27

      No coz, zebys mial szanse na fajnego lodzika, partnerka musialaby
      spelniac nastepujace warunki:

      1) nie ma zahamowan w glowie np. poglady wyniesione z domu lub z
      podworka typu 'szanujaca sie kobieta takich rzeczy nie robi', 'to
      sie widuje tylko na filmach porno'
      2) ma umiejetnosci - wedlug mnie to jest problem najmniejszy: przy
      odpowiednim podejsciu partnera, kazda jest sie w stanie nauczyc. I
      nie mowie o tym, zebys wytlumaczyl jak krowie na granicy. Zwykle
      kobietom wystarcza tzw. mowa ciala i same sa w stanie dojsc do
      odpowiednich wnioskow. Np. Twoj przyspieszony oddech przy takich a
      nie innych jej ruchach swiadczy ze Tobie sie podoba to, co ona
      akurat robi etc. (Pisze to dlatego, ze wiem ze niektorzy faceci maja
      opory przed mowieniem wprost). Zeby bylo ciekawiej - rozni faceci
      maja rozne preferencje, wiec zazwyczaj nauka techniki nie jest jedna
      i nabyta na cale zycie. Za kazdym razem trzeba sie w tej grze
      orientowac od nowa.
      3) LUBI to robic - juz na tym etapie widze problem w Twoim zwiazku
      4) nawet jesli generalnie lubi to robic, to niekoniecznie z kazdym
      facetem przejawi rownie wysoki poziom zaangazowania. Oczywiscie
      zycze, zebys okazal sie TYM facetem, przy ktorym popadnie w nalog i
      wlozy w to cale serce, ale nie zawsze tak jest. Ja generalnie lubie
      i rzekomo umiem. Trafil mi sie kiedys jednak osobnik, z ktorym
      moglabym to robic nalogowo i przy ktorym wchodzilam w jakis czwarty
      wymiar ... swiat nie istnial i wcale nie zdziwilabym sie gdybysmy
      osiagali wtedy podobny poziom 'odjazdow' (niestety nie byl nim moj
      maz ;(
      • zakletawmarmur Re: czy mam szanse na dobrego loda? 02.04.09, 18:32

        Zwykle
        > kobietom wystarcza tzw. mowa ciala i same sa w stanie dojsc do
        > odpowiednich wnioskow. Np. Twoj przyspieszony oddech przy takich a
        > nie innych jej ruchach swiadczy ze Tobie sie podoba to, co ona
        > akurat robi etc. (Pisze to dlatego, ze wiem ze niektorzy faceci
        maja
        > opory przed mowieniem wprost).

        No właśnie zwykle to wystarczy. Niestety mój faceta jest ekspresywny
        jak choreografia Marka Grechuty:-( No cóż, taki już jego urok.
        Zresztą te jego wady z biegiem czasu bardziej mnie rozczulają, niż
        irytują:-)

    • skarpetka_szara Re: czy mam szanse na dobrego loda? 02.04.09, 17:26
      Wiesz... pierwsza partnerka... ja mozna ulepic jak plasteline.

      Ja tez bylam malo kumata w tych sprawach i to dopiero dzieki mojemu
      partnerowi jak rowniez mojej wlasnej ciekawosci seksem odkrylam
      seksualnosc i wszystkie jej aspekty,

      Osobiscie czulam sie upokorzona robiac seks oralny. Teraz sie z
      tego smieje, ale wtedy bylo to dla mnie po prostu upokarzajace
      (mialam wtedy 18 lat). Co sie zmienilo? zmienil sie MOJ sposob
      myslenia.

      Po obejrzeniu (samej) wielu filmow, przeczytaniu wielu magazynow
      (czesto meskich xxx), poszukaniu informacji na internecie odkrylam
      ze dla mojego partnera seks oralny nie jest pokazywanie mojej
      nizszosci w stosunku do niego. Nie wiem dlaczego tak czulam- ale
      tak bylo.

      Rowniez moj partner byl bardzo akceptujacy, i czulam sie przy nim
      bezpiecznie. To mnie przelamalo.

      Na twoim miejscu dalabym jej dobre lektury o seksualnosci.
      Zasugerowalabym aby posluchala audycji w radiu Tok FM "kochaj sie
      dlugo i zdrowo", jest w srody wieczorami. Nawet
      poczytajcie/posluchajcie razem, rozmawiajcie o tym. Zapytaj sie
      jak sie ONA czuje gdy tobie robi seks oralny.

      Druga sprawa to jezeli ona ma kolerzanki ktore tego nie robia
      partnerom, to byc moze ona idze w ich slad. I trudno bedzie tobie
      to przelamac, ALE jezeli tylko nabierze pewnosci ze mozna sie
      seksem radowac, ze miliony kobiet to robie I TO LUBIA - to to
      zmieni jej swiadomosc.
      • glamourous Re: czy mam szanse na dobrego loda? 02.04.09, 17:58

        skarpetka_szara napisała:

        > Wiesz... pierwsza partnerka... ja mozna ulepic jak plasteline (...)
        > Osobiscie czulam sie upokorzona robiac seks oralny. Teraz sie z
        > tego smieje, ale wtedy bylo to dla mnie po prostu upokarzajace
        > (mialam wtedy 18 lat).

        No tak - jak sie ma 18 lat i zero doswiadczenia to do wszystkiego
        trzeba sie powoli przelamywac. Jednak tutaj kobieta ma 26 lat i od 4
        lat jest juz w zwiazku - a postepow znaczacych w kwestii seksu nie
        robi...
        Ja bym nie byla az taka optymistka w tym konkretnym przypadku -
        wydaje mi sie, ze tutaj kobieta miala juz i czas i warunki zeby
        chociaz jakos minimalnie dojrzec do fajnego i roznorodnego seksu ze
        swoim facetem. Jezeli do tej pory tkwi jeszcze "w powijakach", to
        znaczy, ze albo facet jej nie kreci, albo seks znajduje sie na
        bardzo dalekim miejscu w hierarchii jej wartosci. Albo moze seks i
        lubi, ale jest bardzo niskoerotyczna i nie odczuwa potrzeby
        jakiegokolwiek urozmaicania - same ruchy frykcyjne jej wystarcza. Co
        w polaczeniu z faktem, ze trafil jej sie partner przywiazujacy spora
        wage do "tych rzeczy" niezbyt dobrze rokuje dla zwiazku (vide
        historia Wielkiego Elektrona...)
        • misyjka Re: czy mam szanse na dobrego loda? 02.04.09, 18:23
          Trafne spostrzerzenia, moim skromnym zdaniem to autor tego wątku
          raczej nie doczeka się lodzika o jakim marzy, owszem może i ona się
          postarać , ale jak nie czuje tego tematu to będzie tylko
          namiastka ...Oj kiedy przypomnę sobie swoje początki:)) wcale nie
          musiałam się wcześniej kto wie jak edukowac , czytać o tym itp. Po
          prostu jak już dobrałam się do faceta, to tak byłam tym zachwycona,
          że do głowy mi nie przyszło, że można czegoś w seksie NIE zrobić ,
          nie spróbować , ale ja zawsze szłam na głęboką wodę , więc dla mnie
          osobiście to była tyko radość , a nie tam żadne upokorzenie:))
          • skarpetka_szara Re: czy mam szanse na dobrego loda? 02.04.09, 19:25
            No tak, kazdy jest jednak inaczej wychowywany, i u mnie w domu
            akurat te tematy byly tabu, wiec tacy ludzie maja troche "gorzej" -
            aczkolwiek ile radoscie sprawia przelamywanie tych barier, lol.

            Nie mysle ze trzeba na to patrzec az tak pesymistycznie. 26 to
            nadal mloda kobieta. Nawet ja nadal poszukuje to nowych wrazen.
            Slyszalam o kobietach ktore przelamaly sie w sieku 40 lat, i
            dopiero zrozumialy co to znaczy miec dobry i udany seks. I takich z
            lozka nie mozna bylo wyciagnac.

            Najwazniejsze zeby chlopak nie tracil nadziei i cos robil w tym
            kierunku: jak podsuwanie materialow pod nos. A przy okazji zawsze
            moze sie sam czegos nauczyc. Zawsze jest miejsce na poprawe,
            prawda? ;-)
            • misyjka Re: czy mam szanse na dobrego loda? 02.04.09, 20:17
              skarpetka_szara napisała:

              > No tak, kazdy jest jednak inaczej wychowywany, i u mnie w domu
              > akurat te tematy byly tabu, wiec tacy ludzie maja troche "gorzej" -

              U mnie w domu rodzice nie spali razem, a w ciągu dnia zawsze się
              kłócili, o rozmowie w sprawach seksu mowy nie było, więc ???
              • skarpetka_szara Re: czy mam szanse na dobrego loda? 02.04.09, 21:36
                Wiec nic! nie jestem Twoim psychologiem, nie umiem Tobie
                powiedziec dlaczego akurat tak sie zachowujesz a nie inaczej.

                Czesto ludzie przez seks daja upust stresowi wywolanemu przez
                najrozniejsze problemy. Ale czy tak z Toba bylo? tego nie wiem.
                • songo3000 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 02.04.09, 22:27
                  Śmiem twierdzić, że wszyscy z domu rodzinnego w sprawach seksu mieliśmy pod górę - takie pokolenie. Zgadzam się z Glam, babeczka miała już swój czas na 'oswojenie się' z facetem i seksem. Nie widać postępów bo tak jest jej lepiej, co niby ma zmieniać? Swoją drogą 'otwieranie się' na seks po kilkunastu czy kilkudziesięciu latach związku to jakiś ponury żart. Takiemu partnerowi po takim czasie to co najwyżej można kopa w d. sprzedać, hehe.
                • misyjka Re: czy mam szanse na dobrego loda? 02.04.09, 22:29
                  Właśnie, nie musisz, bo ja nie mam z tym problemu, nie wszystko
                  możemy tłumaczyć niewłaściwym wychowaniem - Dużo, bardzo dużo zależy
                  od nas samych , a nie od naszych rodziców :) warto to sobie
                  uzmysłowić.
                  • gomory Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 00:11
                    > Dużo, bardzo dużo zależy od nas samych , a nie od naszych rodziców :)

                    Rodzice maja jednak najwieksze mozliwosci ksztaltowania. Skoro oni pozostawili wolne karty to u Ciebie wypelnil je ktos za nich. Np. grono rowiesnicze, wujek, ktos kto Ci imponowal. Tego nie mozna czytac tak wprost - to, ze ktos mial nietypowego rodzica (np. chorego psychicznie) latwo "generuje" osobe tolerancyjna. Pewne postawy tworza sie nie tylko poprzez nasladowanie.
                    Mimo powyzszego zdania zgadzam sie z Toba, ze bardzo duzo zalezy od nas samych :). Wszelkie problemy ktore nawciskali nam rodzice jestesmy w stanie pokonac i zwalanie winy na niewlasciwe wychowanie jest postawa niedojrzala i ucieczkowa.
                    • misyjka Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 10:42
                      Ja też się z Tobą poniekąd zgadzam :)) ale...
                      Mi osobiście w dzieciństwie nikt nie impomował , jak to określasz,
                      rodzice też jakoś na swój sopsób mnie kochali, ja jednak miłość
                      inaczej pojmuję i tę rodzicielską i partnerską.
                      Roztrząsanie tej sprawy uważam za niewłaściwe w tym miejscu, wątek
                      dotyczy całkiem czegoś innego.
                      Autor wyraznie i jednoznacznie pyta, czy ma szansę na porządnego
                      loda, tak ?
                      A więc moja odpowiedz na to pytanie brzmi - nie , moze otrzymać
                      tylko namiastkę ,kobieta tego nie czuje i moim zdaniem już nie
                      poczuje, moze sie tylko przymusić do tego, żeby mu dogodzić , ale
                      serca w to nie włoży.I niech się nie łudzi, że to się zmieni.Miała
                      już duzo czasu ,żeby pokonać wszelkie opory, a ja widzę ,że ona jest
                      bierna.
                      • gomory Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 15:45
                        > kobieta tego nie czuje i moim zdaniem już nie poczuje,

                        Zgadzam sie co do tego, ze niewielka jest by szansa by w opisanym
                        ukladzie pani przylozyla sie szczerze. Co najwyzej moglaby ofiarnie.
                        Ale to wcale nie znaczy, ze bierna i niechetna do pracy ustami i
                        jezykiem bedzie zawsze. Ale ewentualna odmiana to raczej nie meza
                        ucieszy ;).
                        • misyjka Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 17:01
                          gomory napisał:

                          . Ale ewentualna odmiana to raczej nie meza
                          > ucieszy ;).

                          To może i dobrze,że on tym mężem jeszcze nie jest :))
              • druginudziarz Re: czy mam szanse na dobrego loda? 12.09.09, 03:28
                misyjka napisała:

                > skarpetka_szara napisała:
                >
                > > No tak, kazdy jest jednak inaczej wychowywany, i u mnie w domu
                > > akurat te tematy byly tabu, wiec tacy ludzie maja troche "gorzej" -
                >
                > U mnie w domu rodzice nie spali razem, a w ciągu dnia zawsze się
                > kłócili, o rozmowie w sprawach seksu mowy nie było, więc ???

                Więc jak widzisz - nie ma reguł.
                Są profile osobowości gdzie jest parcie przede wszystkim na zaprzeczenie
                (odwrócenie) tego co się widziało w domu (tzw. dziecko buntownicze). "Dziecko
                uległe" powtarza schematy z domu.
                pzdr.
                • bakejfii Re: czy mam szanse na dobrego loda? 12.09.09, 10:03
                  Masz tu w pobliskiej lodziarni ,najtansze po 1 zl 20 gr.
            • dziewczynka1979 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 15:48
              Moim zdaniem wychowanie niczego nie warunkuje, choć pewnie może.
              Moja mama wychowywała mnie w stylu: jak dostałam I okres cyt."teraz
              jak cię facet zgwałci, będziesz miała dziecko", świetne
              uświadomienie dziecka. SEks przed slubem i mieszkanie razem, to dla
              niej to zło piekielne. Dlatego dość wcześnie wyszłam za mąż, by się
              z tego wyrwać. Mąż nauczył mnie wszystkiego w łóżku, właściwie dla
              mnie nie ma teraz żadnego tabu. Wychowanie psychiki mi więc nie
              skrzywiło. Moim zdaniem albo się lubi seks albo nie i koniec.
              Stwierdzam nawet, że takie wychowanie przynisło nawet pozytyne
              efekty, uległość i oddanie partnerowi (wg mamy żona ma słuchać męża)
              sprawiły, że godziłam się na wiele rzeczy na początku z oporami ale
              szybko zasmakowałam co dobre i sama zaczęłam proponować rzeczy,
              które dla mnie kiedyś byly obrzydliwe. Ps mój pierwszy raz wcale nie
              był świetny, wydał mi się taki zwierzęcy ale wcale mnie nie
              zniechęcił
    • gacusia1 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 02.04.09, 19:28
      Skoro oralu nie trawi to na co Ty liczysz? Na cud? Szans nie
      ma,chlopie! Kobiety dziela sie na te,ktore uwielbiaja "ciagnac" i
      te,ktore na sama mysl maja odruch wymiotny.
      Wspolczuje i radze zmiane partnerki albo znalezienie
      innej "sluzacej" jedynie w tym celu .-)
      • mrboog Re: czy mam szanse na dobrego loda? 02.04.09, 23:02
        Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Martwiło mnie to bardzo. Teraz
        jeszcze bardziej. Bo generalnie kobitka jest super (właśnie jak u
        pana elektrona), jak to mówił mój dziadek: w kolano!:) do życia, do
        spędzania czasu, rozmowy, itd. Tylko w łóżku jak dla mnie: klapa.
        Lubi bliskość, choć długo przełamywała się do różnych propozycji.
        Zaczynając od seksu po ciemku (teraz da się przeleciec nawet w
        kuchni przy halogenach;) a konczac na kłopotach z francuzem ( tu
        jednak nie jestem nadmiernym optymistą). Jak już mówiłem, ona
        zapewnia mnie, że ją kręce, że się podobam fizycznie, że zapach i
        wrażenia wizualne są ok. Ja ze swojej strony mogę zapewnić (i robię
        to) ją o tym samym. Więc tym bardziej nie mogę pojąc dlaczego nie
        chce/ nie lubi brac do buzi. Mówi, że nie odczuwa przy tym żadnej
        przyjemności, a nawet przeciwnie-wspomniany przez panie –odruch
        wymiotny. Walczyć z tym też nie chce, nie próbuje. Ja wiem, że
        jedyna przyjemność płynąca z faktu że kobieta obciąga – to być może
        dla nie jest taka, że facet przy tym widzi gwiazdy. Ale czy ja nie
        powinienem tego odbierac po tych kilku latach jako zwykły: BRAK
        AKCEPTACJI mnie i mojego ciała? Mimo jej zapewnien, że jest inaczej?
        Czy nie chciałaby abym za jej sprawą te pieprz*one gwiazdy oglądał?
        Nie muszę od razu kończyć jej w ustach ale i bez tego ona wcale się
        nie garnie:( a ja o niczym ostatnio nie mysle, jak to by zobaczyć
        czubek jej głowy jak na kolanach mi obrabia. Uwielbiam ją pieścić
        calutką a nawet z tym były problemy aby mi pozwoliła. Tylko, że czas
        mojego dawania się skończył i chciałbym tez być obdarowany. W dobrym
        związku a już na pewno w małżeństwie niezbędne jest dobre rżniecie,
        przy czym dobre oznacza, że obie strony są zadowolone. Dobrego
        rzniecia nie ma dla mnie bez loda i tu ja nie jestem zadowolony.
        Nie wiem, może spróbujemy z tym żelem Durexa. Trudno dopuścić do
        siebie mysl, że ona raczej z tych co ciągnąc nie lubią i nie będą:(
        o chęci doskonalenia i uczenia się tego nie wspominając i nie
        marząc. Echhh życie…
        • mujer_bonita Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 00:33
          mrboog napisał:
          > Uwielbiam ją pieścić
          > calutką a nawet z tym były problemy aby mi pozwoliła. Tylko, że czas
          > mojego dawania się skończył i chciałbym tez być obdarowany.

          Nigdy nie przestanie mnie dziwić takie podejście - dałeś jej coś co uwielbiasz a czego ona nie chciała a potem żądasz 'zapłaty' :)


          > Ale czy ja nie
          > powinienem tego odbierac po tych kilku latach jako zwykły: BRAK
          > AKCEPTACJI mnie i mojego ciała?

          Nie, nie powinieneś. Niektóre kobiety tak mają i nie ma to nic wspólnego z akceptacją.
          • songo3000 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 00:43
            mujer_bonita napisała:

            > Nigdy nie przestanie mnie dziwić takie podejście - dałeś jej coś co uwielbiasz
            > a czego ona nie chciała a potem żądasz 'zapłaty' :)
            Tak samo jak ja nigdy nie zrozumiem 'czy się stoi czy się leży to babeczce się seks należy' :)))

            Co tam słychać u Ciebie słychać?
            • mujer_bonita Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 01:09
              songo3000 napisał:
              > Tak samo jak ja nigdy nie zrozumiem 'czy się stoi czy się leży to babeczce się
              > seks należy' :)))

              Ależ ja nigdy nic takiego nie twierdziłam :)

              > Co tam słychać u Ciebie słychać?

              Duuuuużo zmian ale zdecydowanie niezgodnych z tematyką tego forum ;)
          • gardenersdog Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 01:16
            Mujer ma rację. Autor chyba zaklina rzeczywistość.
            Czy jest coś, co ta kobieta lubi w seksie sama z siebie i do czego sama się garnie?
          • zakletawmarmur Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 07:03
            > > Ale czy ja nie
            > > powinienem tego odbierac po tych kilku latach jako zwykły: BRAK
            > > AKCEPTACJI mnie i mojego ciała?
            >
            > Nie, nie powinieneś. Niektóre kobiety tak mają i nie ma to nic
            wspólnego z akce
            > ptacją.

            Jakiś czas temu czytałam podobny wywód o akceptacji tylko dotyczący
            jedzenia kupy partnerki:-)
        • kinkygirl Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 01:00
          mam nadzieje, ze nie zostane aresztowana za te wypowiedz, ale czy
          probowaliscie... eee... wycieczki do Amsterdamu?
          (i dla jasnosci, nie mowie tu o dzielnicy o watpliwej jakosci oswietleniu)
          • gacusia1 A mozesz jasniej Kinky? 03.04.09, 04:51
            Bo nie kumam tego Amsterdamu i oswietlenia.
          • zakletawmarmur Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 06:53
            > probowaliscie... eee... wycieczki do Amsterdamu?

            Ależ bym sobie pozwiedzała... Ochoty mi narobiłaś:-)
          • glamourous Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 09:03
            kinkygirl napisała:

            > mam nadzieje, ze nie zostane aresztowana za te wypowiedz, ale czy
            > probowaliscie... eee... wycieczki do Amsterdamu?
            > (i dla jasnosci, nie mowie tu o dzielnicy o watpliwej jakosci oswietleniu)


            Kinky, a co ten Amsterdam niby mialby spowodowac???My z mezem bylismy i jakos
            piorunujacych efektow w seksie nie zauwazylam (nawet pomimo wizyty w wiadomej
            dzielnicy z wiadomym oswietleniem ;-))
            • zamyslonaona Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 10:31
              Tak to jest gdy jesteś tym jej pierwszym, gdyby wcześniej miała
              innych partnerów to pewnie byłoby inaczej, ale z drugiej strony to
              znaczy, że musi Cie kochac skoro do 22 roku życia była dziewica i
              oddała się Tobie wlasnie Tobie to czuła, że to ty ten jedyny,
              ukochany. To nie takie proste się tak przełamac jak nie ma sie
              żadnych wcześniejszych doświadczeń...myślę że gdyby to ona była tą
              pierwszą kobietą dla Ciebie też nie wiedziałbyś jak się zabrac do
              zadowalania jej, zanim bys sie zdecydował to też by nie było takie
              hop siup i od razu perfekcyjnie...Ty możesz porównac co kazda inna
              kobieta z którą byłes lubiała, przełamałes się na którejś przed nią
              i teraz jest to dla Ciebie normalne. Wydaje mi sie że ona by
              chciała, a nie umie sie przełamac, takie sytuacje mimo czterech lat
              waszego związku są dla niej dalej krepujące, może to też jest
              związane z jej wychowaniem, może temat seksu był tematem tabu w jej
              rodzinie...
              • fituq Re: czy mam szanse na dobrego loda? 04.04.09, 21:37
                może ona ma małe potrzeby, a może facet się do niej topornie zabiera?
            • eeela Re: czy mam szanse na dobrego loda? 04.04.09, 18:23
              > Kinky, a co ten Amsterdam niby mialby spowodowac???

              Mam wrażenie, że Kinky nie chciała namawiać autora do czynności nielegalnych w
              kraju, i zaproponowała wykonać je za granicą ;-)

              To prawda, że lekki joint potrafi czynić cuda - można się wspaniale wyluzować i
              doznania w seksie są bardzo ciekawe. Ale jakoś nie widzę tego, żeby ktoś, kto
              nie ma żadnego doświadczenia z trawą, od razu wskoczył w nastrój seksualny -
              pierwsze odczucia po zapaleniu są same w sobie zbyt ekscytujące (nie jakies Bóg
              wie co, po prostu ekscytacja nowym, nieznanym dotąd stanem), żeby zajmować sobie
              głowę seksem ;-)
          • kinkygirl no moge... 03.04.09, 17:15
            jaka jest druga rzecz legalna w Amsterdamie, poza staniem w oknie w samej bieliznie?
            nie namawiam nikogo do opierania swojego zycia seksualnego na sunbstancjach
            zmieniajacych swiadomosc, ale na przelamanie lodow (nomen omen, haha),
            ciasteczko moze pomoc. i na pewno skuteczniej i przyjemniej niz przyslowiowy
            kieliszek czerwonego.
            • gomory Re: no moge... 03.04.09, 19:07
              > jaka jest druga rzecz legalna w Amsterdamie, poza staniem w oknie w samej bieliznie?

              Mozna bzykac sie w parku :).
              • kinkygirl Re: no moge... 03.04.09, 19:22
                naprawde???? toz to raj!!!
                ale czy na pewno? czy jak spytam znajoma holenderke o to wyjde na idiotke?
                • gomory Re: no moge... 03.04.09, 20:26
                  Holenderki sa tolerancyjne wiec nie wyjdziesz.
                  Wpadnij do niej w odwiedziny i sprawdz. Tylko nie moze byc w poblizu dzieci, no i karalne jest smiecenie prezerwatywami. Nawet ze zuzyta powinnas podreptac do smietnika. Milej zabawy.
                  • kinkygirl Re: no moge... 05.04.09, 16:42
                    chyba zwlaszcza ze zuzyta... nie wiem po co mialabym nieuzywana prezerwatywe
                    wyrzucac :)
                    • zakletawmarmur Re: no moge... 01.05.09, 17:47
                      > chyba zwlaszcza ze zuzyta... nie wiem po co mialabym nieuzywana
                      prezerwatywe
                      > wyrzucac :)

                      Bo przeterminowana?

                      Wracając do tematu Amsterdamu... Miałam nadzieję, że pozwiedzam
                      sobie trochę w ten weekend a tu się okazuje, że wszyscy przewodnicy
                      po Amsterdamie albo wyjechali do pracy za granice, albo na
                      przymusowym urlopie w naszym pięknym kraju (na koszt podatnika
                      zresztą). Co to się porobiło? No i nie mam wyboru jak pozostać w
                      polskim klimacie... Zresztą, dobra tradycja nie jest zła:-)
                  • kinkygirl Re: no moge... 05.04.09, 16:54
                    ...musi byc jakas nowa perwersja, a ja nic nie wiem!!!
        • eye-witness Re: czy mam szanse na dobrego loda? 07.05.09, 11:15
          coz, trudna sprawa. podejrzewam, ze nic w tym temacie sie nie ruszy. seks oralny
          albo sie lubi, albo nie. ale przede wszystkim - to nie jest tak, ze kobieta cos
          powinna, ze musi, a jak nie, to cos z nia nie tak. widocznie z jakiegos powodu
          nie chce obciagac - brzydzi sie, boi, nie kreci jej to. ma do tego prawo. bylam
          kiedys z facetem, ktory przez prawie 2 lata ani razu mi minety nie zrobil, bo
          sie brzydzil. ale oczywiscie uwazal, ze w druga strone to MUSI byc przyjemnosc;)
          zeby bylo jasne - lubie oral, nawet bardzo, w obydwie strony. ale nie lykam i
          glebokiego gardla tez nie mam. nie kreca mnie akcje 'fuck my face', co wiecej
          taki widok w jakims pornosiku mnie smieszy:)) nie oczekiwalabym od kobiety tego,
          ze bedzie glebokie gardlo trenowac, bo tak naprawde bardzo niewiele kobiet ma
          ten 'talent'. nawet panie w pornosach dlawia sie i maja odruch, mozliwe, ze
          faceta to podnieca, ale mnie jakos nie:)
          proponuje, zebys jeszcze raz z nia porozmawial, zachecil do rozmowy, moze w
          koncu otworzy sie i powie, w czym problem. moze jakis wyjazd w zaciszne miejsce.
          rozumiem, ze masz dosc, ale moze gdybys ja naprawde rozgrzal, skupil sie na tym
          co ona lubi, moze gdyby sie napalila, zapomnialaby sie:) jesli nie... coz, nie
          wroze Wam swietlanej przyszlosci. jesli przed slubem jest srednio, po nie bedzie
          lepiej. a nie oszukujmy sie, seks jest bardzo wazny w zwiazku. no i niestety,
          jesli na oral nie pozwala, na anal tym bardziej sie nie skusi;))
          powodzenia.
    • dadd Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 01:01
      Zajrzyj tu:
      kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,96110,4067022.html
      To absolutnie najlepszy tekst na temat minetek i lodzików, jaki znalazłam. Nie
      techniczny, ale pełen ciepła, niemal poetycki. Zachęć Twoją lubą do lektury. I
      powodzenia!
    • gardenersdog Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 01:18
      Tak. Z inną partnerką.
    • kachna79 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 08:20
      A może równoczesne (tzn. Ty ją, a ona Ciebie) pieszczoty oralne
      byłyby zachętą...
      Chociaż w sumie podzielam sceptycyzm moich przedmówców.
    • ktos_zupelnie_inny Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 11:17
      Odpowiadając na Twoje pytanie - raczej nie :-)
      a przynajmniej, nie z tą partnerką. Dopóki nie jesteście w sformalizowanym
      związku, warto sobie zadać pytanie, co dla Ciebie (i dla niej) jest najważniejsze.
      Seks jest dla większości dosyć ważny. Ale np. umiejętność gotowania już nie koniecznie.
      Zastanów się, czy jest to dla Ciebie duży problem.
      Jeżeli tak, a widoków na poprawę nie ma - nie ciągnij tego. Ty będziesz
      sfrustrowany, a ona też będzie miała poczuci że nie spełnia Twoich oczekiwań.
      Chyba, że zmienisz swoje nastawienie i będziesz brał to co dają :-)

      Z moich obserwacji wynika, że najbardziej otwarte na eksperymenty
      (i tym samym dobrymi kochankami)
      są kobiety, które nie są 'obrzydliwe'. Co znaczy 'obrzydliwe'? Przesadnie higieniczne,
      brzydzące się wszystkiego. Jak to sprawdzić?
      Można prosto :-) Czy jest w stanie zjeść kupione jabłko bez umycia go i wytarcia?
      Czy jak spadnie jej ciastko na podłogę (w domu)to może je zjeść czy od razu wyrzuca?
      • juzia214 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 12:54
        mrboog napisał:
        >> Ale czy ja nie
        powinienem tego odbierac po tych kilku latach jako zwykły: BRAK
        AKCEPTACJI mnie i mojego ciała? Mimo jej zapewnien, że jest inaczej?<<

        no tak,na pewno powinienes szukać potwierdzenia tego ze ty taki wspaniały i
        łaskawy dla swojej kobiety a ona niewdzięczna taka.
        ale na pewno nie powinienes zadawać sobie pytania o akceptację w druga
        stronę-czy moja kobieta po tych kilku latach czuje ,ze akceptuje ją i jej
        ograniczenia?
        wiesz, jest taka zasada-jesli pokazujesz palcem winnego to pozostałe trzy palce
        pokazuja na ciebie.polecam pod rozwagę.

      • avide Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 15:25
        ktos_zupelnie_inny napisał:

        > Z moich obserwacji wynika, że najbardziej otwarte na eksperymenty
        > (i tym samym dobrymi kochankami)
        > są kobiety, które nie są 'obrzydliwe'. Co znaczy 'obrzydliwe'? Przesadnie higie
        > niczne,
        > brzydzące się wszystkiego. Jak to sprawdzić?
        > Można prosto :-) Czy jest w stanie zjeść kupione jabłko bez umycia go i wytarci
        > a?
        > Czy jak spadnie jej ciastko na podłogę (w domu)to może je zjeść czy od razu
        wyrzuca?


        Wiesz co.... w tym szaleństwie jest metoda... ;-)))))))))))))))
        Niezłe, niezłe.. warte przemyślenia ;-).
        • gacusia1 Ciastko zjem bez zastanowienia .-) 03.04.09, 16:34
          Ale jablka bez umycia nie tkne .-D
          • avide Re: Ciastko zjem bez zastanowienia .-) 03.04.09, 16:46
            Gacusia ja tam nie biorę tego za żaden pewnik. Ale... może to być jeden z
            elementów. Ja dla przykładu wcinak jabłka nałogowo bez mycia. Żyje, jestem
            zdrowy. Zona... nie tknie.
            • aandzia43 Re: Ciastko zjem bez zastanowienia .-) 03.04.09, 17:33
              Skomplikowańsze to trochę bardziej. Ja brzydzę się uchwytów w autobusie, klamek
              w miejscach publicznych, nie lubię patrzeć, jak niektórzy jedzą, nie lubię
              dotykać obcych ludzi i w ogóle ludzi się czasem trochę brzydzę. Zawsze po
              wejściu do domu myję starannie ręce. Owoce myję wszystkie (prócz bananów;-). Ale
              zwierzaki kocham, całuję je w nos, śpię z nimi i jem z jednej michy (to znaczy
              te bydlęta jedzą z mojej;-). No i loda swojemu facetowi robię z entuzjazmem.
              Funkcjonuję w dwóch wymiarach: cywilizacyjnym i zwierzakowym. Kiedy staję się
              cielesnym, swojskim zwierzęciem przestaję się brzydzić. Zaczynam traktować
              siebie, swoją trzodę i małża, jak część przyrody. A kiedy np. jadę pociągiem
              staram się jak najmniej dotykać tego, czego inni wcześniej dotykali, a w
              autobusie zakładam rękawiczki. Jestem wtedy wydelikaconą pańcią.

              Może każdy/kazda trochę tak ma. I to, czy się facet załapie na entuzjastycznego
              lodzika od żony zależy od tego, w którą strefę tejże żony on się wstrzeliwuje.
              Zauważ np., że są mamcie opętane macierzyństwem, które potrafią zjadać swojemu
              dziecięciu resztki żarcia z paszczy (jessssuuu, aż mi się rzygać na samą myśl
              chce!). Dla tych samych mamusiek zrobienie loda chłopu to jakiś zbereźny i
              obrzydliwy rytuał satanistyczny. Dla tych pań facet po prostu nie jest częścią
              ich małego, intymnego, zweirzęcego światka.
              • avide Re: Ciastko zjem bez zastanowienia .-) 04.04.09, 10:05
                Jak zwykle Aandzia widzę że w formie pisarskiej jesteś wybornej ;-).
                Fajnie to ujęłaś ;-).

                A co do meritum,... to wychodzi na to że o kant d..py możemy sobie te nasze
                wszystkie teorie rozbić. I bądź tu człowieku mądry i pisz wiersze....
          • uczula Re: Ciastko zjem bez zastanowienia .-) 16.05.09, 13:55
            Gacusia - bo jablek nie lubisz!
            ja se jablko wytre chociaz reka :)jak jest dobre to zjem jak twarde to nie.
            Wiec to zalezy od jablka a nie od jego czystosci...
            Ale - jest w tym stwierdzeniu czesc prawdy...
      • glamourous Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 16:15
        ktos_zupelnie_inny napisał:

        > Z moich obserwacji wynika, że najbardziej otwarte na eksperymenty
        > (i tym samym dobrymi kochankami)
        > są kobiety, które nie są 'obrzydliwe'. Co znaczy 'obrzydliwe'?
        Przesadnie higieniczne,
        > brzydzące się wszystkiego.


        Eeee tam, chyba troche naciagana jest ta teoria. Pewnie ze pedanci
        zazwyczaj nie sa zbyt dobrymi kochankami, ale wynika to raczej z
        pewnych konkretnych predyspozycji pschychologicznych (brak fantazji,
        przyziemnosc, przywiazywanie wagi do dupereli, "sztywnosc") ale
        akurat z higiena (jedzenie z podlogi) bym tego nie laczyla. Tu
        chodzi po prostu o nieegoistyczne podejscie do seksu, o to zeby
        lubic dawac ukochanej osobie rozkosz. Po prostu trzeba lubic "ten
        sport" oraz umiec podniecac sie organami plciowymi partnera.

        Moj maz bez problemu jada rozne rzeczy z podlogi (sic!;-), jablek
        nie myje jakos maniakalnie, a do minetki zawsze zabiera sie jak pies
        do jeza i mial tak ze wszystkimi partnerkami...
        • ktos_zupelnie_inny Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 17:12
          > Eeee tam, chyba troche naciagana jest ta teoria. Pewnie ze pedanci
          > zazwyczaj nie sa zbyt dobrymi kochankami (...)

          Może i naciągana :-) nie jestem naukowcem. Ale moje obserwacje to potwierdzają
          (co nie znaczy że mam racje).
          Z tym jabłkiem to był tylko przykład - zwykle myję jabłka, ale czasem mam ochotę na jedno
          - więc kupuję, przecieram chusteczką i jem :-).

          Nie ma nic lepszego, jak partnerka, która potrafi wycierać się w łóżku,
          bo na jej ustach zostało trochę twojej śliny po namiętnym pocałunku ;-)
      • kinkygirl Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 17:12
        no ja bardzo przepraszam, moze jestem staroswiecka, ale jak facetowi penis
        spadnie na podloge to do buzi bez mycia nie wezme i juz!

        ;)
      • misyjka Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 17:15
        ktos_zupelnie_inny napisał:

        Czy jest w stanie zjeść kupione jabłko bez umycia go i wytarci
        > a?
        > Czy jak spadnie jej ciastko na podłogę (w domu)to może je zjeść
        czy od razu wyr
        > zuca?


        Fajnie napisane, jednak - wybacz - nijak się ma do rzeczywistości :))
        Za kogoś odpowiadać nie będę , ale o sobie owszem, czyli jabłka się
        nie chwycę , mowy nie ma , chyba,że miałoby mi życie uratowac ,
        cistko mogę zjeść , ze swojej podłogi :))
        Lodzika uwielbiam robić , wręcz czuję ,że to coś niesamowicie
        wyjątkowego , nigdy w życiu się tego nie uczyłam, samo przyszło tak
        jakoś niespodziewanie :))

        Co do jabłuszka , to jeszcze jedno powiem,że gdybyście widzieli
        mojego m. jak je pieczołowicie szoruje i froteruje wręcz , to byście
        chyba ze śmiechu padli:)) a w łóżku robi ze mną dosłownie wszystko,
        nie ma granic i nie jest pedantem, oprócz tego wspomnianego
        jabłuszka, które proprawiło mi humor na cały dzisiejszy dzień :)))
        • mmmamusiaaa Re: czy mam szanse na dobrego loda? 10.06.09, 17:06


          > ktos_zupelnie_inny napisał:
          >
          > Czy jest w stanie zjeść kupione jabłko bez umycia go i wytarci
          > > a?
          > > Czy jak spadnie jej ciastko na podłogę (w domu)to może je zjeść
          > czy od razu wyr
          > > zuca?


          nie zgadzam, się z tą teorią,
          Ja też jestem strasznie obrzydliwa :) akurat nie dotyczy to brudnych owoców ale
          np nienawidzę jak ktoś pije z butelki np fantę i potem chciałby mi nalać z tej
          samej butelki do szklanki, ble... nie wypiłabym (mój ma taką manię picia i
          zawsze gdy go wyzywam mówi "lodzika mi robisz a jak napiję się z butelki to
          mówisz że się brzydzisz"), nie lubię jak ktoś miesza łyżeczką herbatę i potem
          chciałby nią zamieszać w moim kubku, nigdy nie zjadłam potrawy którą ktoś na
          talerzu zostawił (tzw resztek) nawet po własnym dziecku !
          ot takie zboczenie... ale w łóżku to jest inna bajka :) w łóżku wszystko !
          oral, anal, super się z mężem rozumiemy w każdej kwestii, on potrafi w łóżku
          mnie tak rozgrzać że ja nie jestem w stanie mu niczego odmówić :D
          może w tym tkwi błąd? może powinieneś podniecić ją do czerwoności?
    • avide Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 16:19
      Ach ta Glam... wywołuje do tablicy... ;-).
      No to wtrącę swoje 3 grosze.

      Wg mnie, problem dobrego loda to tak naprawdę wierzchołek góry lodowej.
      Tu nie chodzi o loda. Nawet jakbyś dostał tego loda, to po lodzie będziesz chciał analu, później by Cię związała albo ty ją i tak dalej. Po prostu twoja seksualność ciągle się rozwija, ale tak sama z siebie. Jej seksualność rozwija się tylko pod Twoimi naciskami i to w dodatku z dużymi oporami. Kosmiczna wręcz różnica. Im dalej będzie to trwało tym rozdźwięk między wami będzie rósł.

      Tu chodzi o podejście i zaangażowanie w łóżku. Chodzi o to jak czujesz że ona Cie odbiera jako mężczyznę, samca, takie ciacho do zerżnięcia. Bo to, że cię kocha nie mam wątpliwości. Pytanie czy ma ochotę cię zwyczajnie zerznąć, przelecieć ? Miewa ? Chodzi o to, że chcesz odkrywać nowe zakazane rewiry, ale nie masz z kim. Lodzik to tylko symbol.

      Glam nma rację że to wypisz wymaluj jak u mnie.
      Powiem Ci tak, ja nauczyłem żonę robić tego cholernego loda. Do samej czynności przekonywałem ją stopniowo. Zacząłem od prysznica by zneutralizować zapach i smak. Pokazałem, że można użyć własnej śliny jak smak nie odpowiada. Po chwili jak się porządnie napluje (sory za określenie) to nie czuć prawie nic. Później pokazywałem czego ma unikać, gdzie są czułe punkty, wędzidełko, jak się obchodzi z żołądziem i cały instruktaż. Cierpliwie zaciskałem żeby jak zahaczała i się uczyła. No ale w końcu jakoś nawet się wytrenowała. Nawet z finałem z ustach przechodzi. Technicznie.... zupełnie nieźle.

      I po tym jak osiągnąłem niby sukces postało pytanie: "Dlaczego mnie to nie cieszy ??????????????????????".

      Wtedy odkryłem coś najważniejszego wg mnie w seksie dwojga ludzi. ZAANGAŻOWANIE !!!!

      Można nawet technicznie nieźle odwalić robotę. Ale nijak się to ma do tego samego loda robionego przez kobietę, która tego pragnie sama z siebie. Która garnie się do fiuta z naturalnym zapałem i ciekawością. Która uwielbia jego smak i zapach i daje ci o tym znać na każdym kroku. Która robi to i ma frajdę z tego, że facet wije jej się jak niemowlak gdy go ma w ustach ;-).

      Widzisz wtedy właśnie zaangażowanie. Czujesz że ona tego chce. Nie dlatego, że jej kazałeś. Dlatego że sama tego pragnie. Że tak naprawdę jej to tez sprawia frajdę.

      Forumowiczki piszą że można się nauczyć itp. Można. Podawały powyżej różne przykłady jak do tego doszły itp. Piękne. Tylko zauważ jedna prawidłowość. To ONE same tego chciały. Nawet jak nie wiedziały co i jak, były tego ciekawe. Mały właśnie taka osobowość jak TY. Ciekawe seksu, seksualności, ciała własnego i partnera. To wg mnie klucz do sukcesu, i nie ukrywam tego właśnie, owej ciekawości w seksie partnerek ich mężom zazdroszczę. To klucz.

      Jesteście ze sobą 4 lata. Ty dla niej pierwszy. Ona pierwszy raz w wieku 22 lat. Jak widać nie ciągnęło jej do tego sportu jak do tej pory. Obawiam się, że będzie Ci bardzo trudno obudzić w niej demona. Ktoś tam pisał ze nawet koło 40-stki może sę rozbudzić i wtedy z łózka nie będzie wychodzić. Pytanie tylko czy dasz rade wytrzymać 14 lat w takim układzie ? (retoryczne oczywiście :D). Nie wiem, ja to widzę w bardzo ciemnych kolorach. Najlepszym rozwiązaniem było by jakbyście dali sobie spokój na 3 lata. Niech ona zaliczy w tym czasie z 5 różnych facetów. Ty tez kilka lasek zalicz. Poznacie własne pragnienia seksualne i będzie cie wiedzieli czego oczekujecie. Oczywiście to utopia co właśnie napisałem, wiem o tym. Nie mniej, ty do tej pory nie sprawiłeś, że kobieta odleciała na Twoim punkcie. Myślę, że jeżeli w ogóle odleci .... nie to nie z tobą. Przynajmniej nie teraz. Z tobą może za owe 10-15 lat ;-).

      Dlatego tak ważne jest wg mnie posiadanie odpowiedniego doświadczenia w łóżku. Z przynajmniej kilkoma partnerami.
      Zrób jak uważasz.
      Pzdr.
      Avide.
      • ktos_zupelnie_inny Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 17:16
        >Wtedy odkryłem coś najważniejszego wg mnie w seksie dwojga ludzi. ZAANGAŻOWANIE !!!!<

        Dokładnie - i to jest przyczyna dla której mężczyźni lubią filmy porno.
        Nie dla tego że chcą robić to wszystko co tam jest pokazywane (chociaż czasem też ;-) )
        ale właśnie dlatego, że widza tam (co prawda odgrywane, ale zawsze) zaangażowanie.
        I uważam że to jest na prawdę smutne.
        • kinkygirl Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 17:30
          zupelnie sie nie zgadzam! jest wlasnie na odwrot! przyczyna dla ktorej mezczyzni
          lubia filmy porno jest ich generalne uposledzenie zdolnosci od odczytywania
          emocji z mimiki twarzy innych osobnikow wlasnego gatunku.
          ja osobiscie jesli mam patrzec jak ci biedni ludzie sie straszliwie mecza i przy
          tym jeszcze udaje niby wielka ekstaze - to juz wole sobie wlaczyc japonska
          kreskowke.
          • mrboog Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 17:51
            Jeśli chodzi o tą /obrzydliwość/ to faktycznie, może coś w tym być;)
            jak już mówiłem zasady higieny i sterylności ma wdrukowane zawodowo-
            wzorowo;) a tak poważnie: nasz dom nie wygląda jak laboratorium ale
            faktycznie jest osobą bardziej z tych poukładanych i
            pedantycznych niż szalonych, ciekawych zmian czy bałaganiarzy. Lubi
            to co znane, bezpieczne, dla niej pewne. Na pewno przenosi się to na
            łóżko.
            Jeśli mam być szczery to, po tych wpisach jestem trochę podłamany.
            Bo chyba sam przed sobą przyznać nie chciałem, że raczej nie nauczę
            jej euforycznego obciągania. Albo się taką lodziarą z
            predyspozycjami jest, albo nie. Zgadzam się z tym, że jak pisał
            Avide: można pewne zachowania wytrenować, technicznie wyuczyć, ale
            zawsze z tyłu głowy będę słyszał głos mojej potrzeby;) , że to
            wymusiłem, wywalczyłem, w najlepszym razie –wyprosiłem- a właśnie
            taką sytuację mam w dupie , bo to mi zaraz podchodzi już pod jakiś
            szantaż, stręczycielstwo, czy nawet gwałt. Nie mówiąc już o
            fantazjach, w których prosić, ustalać niczego nie muszę, bo to ona
            prosi abym pozwolił jej dobrać się do rozporka. No cóż bilans
            wychodzi taki, że -/wypchanego ptaka/ =kobitki bez polotu- nie
            nauczę latać. Jak pomysle jeszcze, że być może w przyszłości będą
            nam zagrażac problemy w stylu zrobiłeś mi dziecko, więc teraz to już
            w ogóle ja nasz seks, twoje lody i potrzeby mam /gdzieś/, to już
            całkowicie chce mi się- za poradą niektórych- wiać. Tylko, że jak
            człowiek nie jest zimnym głazem, złamanym k..tasem, coś już z druga
            osobą przeżył, to trudno tak powiedzieć: żegnaj Gienia. Ktoś odpisał
            elektronowi, że śmieszne jest ogłosić rodzinie powód rozwodu- żona
            źle du*py daje. Więc u nas to wogóle parodia: gdybym zakomunikował
            dajmy na to przyszłemu teściowi , któremu oczywiście tłumaczyć się z
            niczego nie zamierzam,: że, w zasadzie na naszym związku, no wprost
            mucha nie siada, tylko, że dobrego loda nie ma i nie będzie, a mnie
            przelecieć ją też coraz mniej się chcę, bo córcia się specjalnie nie
            garnie. A może ma /tata/ jakąś sugestie?;) taki mnie wisielczy humor
            naszedł. Z drugiej strony, widok profesjonalistki między moimi
            udami, gdybym zaczął chodzic na lody w miasto-także odpada, bo chcę
            widzieć JEJ usta JEJ język na moim kut..sie! JEJ przyjemność z tego,
            że mi jest przyjemnie. Echh rozmarzyłem się:(
            • skarpetka_szara Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 18:45
              Moze jestem naiwna, ale mysle ze nadzieja JEST.

              Ale tak jak mowilam: poddawac lekture, posluchac pewnych audycji,
              niech sie dowie, ze to normalna zecz - i moze byc przyjemna.

              Moim zdaniem ta antypatia to tylko cos co w glowie siedzi i mozna
              to zmienic.

              Co do odruchu wymiotowego - mozna to wyeliminowac przez trenowanie(
              np. na jakims warzywie :) ). Trzeba tylko chciec!

              Reszta to jej nastawienie do tego. Powiem ci to tak: niektore
              kobiety maja niskie poczucie wartosci i nic w zyciu nie osiagaja.
              I w KAZDYM wieku moze zdarzyc sie tak, ze cos w ich glowach sie
              przestawi i zaczna myslec o sobie inaczej, a przez to robic
              kariere, zyc z usmiechem i na luzie.
              I, MOIM zdaniem, tak jest tez w stosunku do wszystkiego - seksu
              rowniez.
              Rozmawiajcie o tym duzo i opowiadaj co taki seks dla ciebie znaczy.
              • ktos_zupelnie_inny Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 19:00
                MOŻNA tylko co z tego? Czy w seksie nie chodzi o poddanie się namiętności,
                zatracenie się? Oczywiście, że trzeba wiedzieć jak coś powinno się robić (uważam
                że seks to technika). Z drugiej jednak strony, to 'wykonywanie' (że tak brzydko
                to ujmę) powinna wynikać z chęci, z własnej potrzeby, z pasji - a nie 'bo tego
                oczekuje druga strona'.
                Ktoś pisał na tym forum, że rozmawiał z żoną (bodaj że - 12 lat stażu
                małżeńskiego), o tym co lubią, a co nie w łóżku. Ona stwierdziła, że w sumie nie
                lubi seksu oralnego (gdy ona jest stroną 'działającą'). I gościowi zrobiło się
                przykro. Bo co to za fantastyczny seks, gdy sprawia przyjemność tylko jednej
                stronie?

                A co do obrzydliwości, bo pojawiło się parę uwag. Uważam, że osoba która
                obrzydliwa (dużo rzeczy ją brzydzi i zniesmacza), jest potencjalnie osobą z
                którą bardziej 'odważny' seks mniej możliwy. Niestety.
      • kici10 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 04.04.09, 17:52
        I po tym jak osiągnąłem niby sukces postało pytanie: "Dlaczego mnie
        to nie cies
        > zy ??????????????????????".

        Bo nie traktujesz tego jako dar, tylko jako obowiązek. Zafiksowałeś
        się na przymusie.
    • tarantinka Re: czy mam szanse na dobrego loda? 03.04.09, 22:58
      moim zdaniem w najbliższej przyszłości nie masz jesli zapomnisz o
      temacie na kilka lat, to kto wie, może. Bedzie jej przykro jesli
      bedziesz naciskał a argumentem bedzie że skoro nie lubi to cie nie
      akceptuje itp, na 100% nie o to chodzi, moim zdaniem jesli chcesz z
      nią być to odpuść i zapomnij, inna rzecz że może twoja kobieta ma
      jakieś fantazje, których się wstydzi, może ich odrycie ją odblokuje,
      czesto takie "nieśmiałe" kobiety lubia stanowczość w łózku, podpytaj
      ją, może tobie się wydaje ze macie dobry seks, a ona nie ma pojecia
      co ją kręci, jesteś jej pierwszym facetem - poazałeś jej seks ale
      kto wie może nie taki jaka ją kręci, a Ona nie ma o tym pojecia. Tak
      racjonalnie to przydałby się zeby poszła do lóżka jeszcze z kilkoma
      innymi ;)
      • mrboog Re: czy mam szanse na dobrego loda? 04.04.09, 09:57
        W takim razie zapomne o szałowym lodzie, choć nie wiem jeszcze jak
        to zrobię, bo o niczym ostatnio innym nie myślę.. może zajmę się
        strojeniem bukszpanem wielkanocnego koszyczka, choć wolałbym aby ona
        zajęła się moimi jajkami. A Ją samą oddam paru kumplom, co twierdzą,
        że niezłe z nich ogiery i wtedy wróci ochoczo do mnie i naszego
        francuza... moze tędy droga. Przemyśle to. Dzięki.
        • avide Re: czy mam szanse na dobrego loda? 04.04.09, 10:13
          Z własnego doświadczenia jedyne co ci mogę poradzić gdybyś jednak zdecydował się
          czekać i walczyć...

          Wszystko co robisz rób tak by wyglądało to na sugerowanie a nie na mówienie
          wprost. Jeśli się domyśli i polubi wygrasz. Jeśli nie.. trudno.
          Czemu tak właśnie ? Unikniesz wtedy małej pułapki w jaką może wpędzić Cię twój
          własny umysł. Mianowicie to o czym pisałem wcześniej. Zacznie obić Ci tego loda
          ale w Twojej głowie i tak będzie pozostawało pytanie czy robi to dlatego że sama
          chce, czy jednak dlatego że powiedziałeś jej wprost, albo lód, albo nie ma nas,
          tak dla przykładu.

          A tak w ogóle to przegwizdane. Dla mnie to jest niesamowite. Jest się z
          człowiekiem, kocha się go szanuje, ceni, podziwia... Ja bym dla takiej kobiety
          zrobił wszystko co mogę by sprawić jej frajdę. Choćby dla samej satysfakcji
          spełnienia jakiejś jej fantazji. A tu proszę.... Tego nie zrobię bo... tamtego
          bo....
          A mogło by być tak pięknie a tak będzie w końcu płacz i zgrzytanie zębami. Bo do
          tego prowadzi niezaspokojenie seksualne.
          • misyjka Re: czy mam szanse na dobrego loda? 04.04.09, 10:23
            Fakt, mogę się pod tym podpisać, co napisałeś avide.
          • kici10 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 04.04.09, 17:57
            Ja bym dla takiej kobiety
            zrobił wszystko co mogę by sprawić jej frajdę. Choćby dla samej
            satysfakcji
            spełnienia jakiejś jej fantazji.

            A bzyknąłbyś kozę, gdyby miała taką fantazję? :-) Avide, każdy ma
            jakieś granice.
        • tarantinka Re: czy mam szanse na dobrego loda? 04.04.09, 10:55
          zawsze mnie złośliość ogarnia, kiedy słucham opowieści panów jakimi
          to są super kochankami, którzy dla swojej kobiety robią wszystko,
          seks rewelacyjny i wogóle a ona nie chce spróbować czegoś nowego, i
          do głowy im nie przyjdzie że może im sie tylko wydaje że ten seks
          jest taki rewelacyjny, nie usprawiedliwiam kobiet udajacych orgazmy
          itp, ale jesteś jej pierwszym partnerem, ona nie ma zielonego
          pojecia jak seks moze wygladać, ma tylko wzorzec od ciebie, wybacz
          ale moze nie jest najlepszy i tyle. I nie chodzi o technikę, tylko o
          świadomość co mnie kręci, łatwiej to odkryć mając porównania, kazdy
          jest w łózku troche inny, inaczej rozkładają się akcenty itp, byłam
          kiedyś z mezczyzną, który nie zyczył sobie sobie seksu oralnego -
          jesli byłby to mój jedyny to przyjełabym to za norme. Niestety ona
          nie wie za dużo o swojej seksualności, cztery lata w zwiazu to
          długo, na tyle długo zeby czuć się bezpiecznie i odkryć, spróbuj z
          nią pogadać ale nie o was, waszym seksie, po prostu staraj się
          poznac jej poglady, np jesteście na filmie : 33 sceny z życia i tam -
          tam bohaterka odchodzi od meza i ma seks z facetem dużo mniej
          atracyjnym niż jej mąż, taki troche na granicy dobrego smmaku, ale
          są emocje te pierwotne, te które pokonują bariery. Myslę że w takiej
          naeutrlanej tematyce o innych twoja kobieta moze się otworzy i
          dowiesz się co ją kręci, a jak ją zakreci to się zapomni, jest taki
          moment w seksie, na granicy świadomości że sie robi wszystko na co
          się ma ochotę i co sprawia partnerowi przyjemność. Rzadko bo rzadko
          ale jest, chcesz coś dla siebie to paradoksalnie musisz sie skupić
          na niej - nie traktuj tego dosłownie, nie chodzi o minetkę ;)
          • mrboog Re: czy mam szanse na dobrego loda? 04.04.09, 12:53
            Ja nad tą akceptacją jednak bym się odrobinę zatrzymał. No bo czy ja
            mogę oczekiwać od niej spełnienia moich fantazji, jeśli ona niby
            kocha, niby akceptuje, niby rozumie, lecz ciągle ma jakieś: ALE.
            Ja się nie upieram, że jestem super kochankiem. I sam przyznaję, że
            miałem w życiu /lepsze/ kobiety w łózku i lepsze lody. Tak więc,
            można domniemać, że gdyby ona miała porównanie, mógłbym przy kimś
            wypaśc na minus, całkiem blado. Mam tego świadomośc. Lecz chodzi o
            konkretny przypadek. Konkretny związek kochających się ludzi, którzy
            przeciez nie zaczną się puszczać, aby do siebie za jakis czas
            wrócić: lepszymi?, bogatszymi o doświadczenia i otwartymi na siebie
            i partnera. I tu dochodzimy do potwierdzenia reguły, że jak masz
            doświadczenie, to szerzej widzisz pewne sprawy oraz do pytania co
            jest dla mnie ważniejsze? Czekać na jej cudowną przemianę, nie
            naciskać, bo jest w 100 procentach /lepsza/ do życia od tych, które
            były od niej lepsze w łóżku? Czy powiedzieć jednak: żegnaj Gienia,
            bo jak Ty nie ciągniesz, to ja nie ciągnę nas?. Zaczynam rozumieć,
            że prawda jest prostsza. Albo faktycznie Ona nigdy tego nie poczuje,
            albo ma jakies zahamowania. Nie oczekiwałem, że forum da mi
            odpowiedz, i gotową receptę na to jakie to są zahamowania oraz jak z
            nimi walczyć. Ale pewne światło zostało rzucone, tak jak światłem
            jest dla mnie wypowiedz, chyba zaklętejwmarmur: ze sama się
            przekonała do francuza, ale to wyszło po jakims czasie od Niej
            samej, a facet zaakceptował na początku, że loda nie będzie i
            koniec. Zazdroszcze mu, że się miło rozczarował;) Myślę, że jak dam
            Jej spokój, to sama, zacznie się /niepokoić/ że przestałem o oral
            prosić, a nawet sam odmawiam. Tylko, do czego to doprowadzi? Tak
            samo jak męcząca byłaby dla mnie myśl, że Ona robi loda – bo Jej
            kazałem. Tak równie męczące powinno być dla Niej przeświadczenie, że
            Ją już nie namawiam, ale to nie znaczy, że moje pragnienia
            wyrzuciłem z siebie. Więc, nie chcąc abym odszedł, zacznie loda
            robić. Zmuszając się sama. Tak czy siak, nie ważne kto kogo naciska,
            czy sama się zmusza, czy jaj Ją-zrobi to –jeżeli już-interesownie. A
            interesem nie będzie nasza wspolna przyjemnośc. Bynajmniej. Więc
            Avide ma chyba smutną rację… chciałbym aby się mylił:(
            • kici10 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 04.04.09, 16:03
              Cytuję Avide:
              Wg mnie, problem dobrego loda to tak naprawdę wierzchołek góry
              lodowej.
              Tu nie chodzi o loda. Nawet jakbyś dostał tego loda, to po lodzie
              będziesz chciał analu, później by Cię związała albo ty ją i tak
              dalej. Po prostu twoja seksualność ciągle się rozwija, ale tak sama
              z siebie. Jej seksualność rozwija się tylko pod Twoimi naciskami i
              to w dodatku z dużymi oporami

              Zgadzam się z tym. Są różni ludzie. Dla jednych seks jest rzeczą
              najważniejszą w życiu i ciągle będą czegoś szukali, coś
              udoskonalali. Dla drugich jest tylko dodatkiem do życia, i ci
              poprzestaną na zwykłych tradycyjnych metodach z pewnymi
              modyfikacjami, ale bez pasji. Sam musisz sobie odpowiedzieć na
              pytanie, co stanowi istotę Twojego życia. Jeśli okaże się nią seks,
              to musisz poszukać partnerki, dla której to też jest istotą życia.
              Ale wtedy trzeba się zgodzić na niedoskonałości w innych
              dziedzinach. Coś za coś.

              Druga sprawa, to, że Twoja dziewczyna to jeszcze siksa, bez
              specjalnego doświadczenia. Wie tyle, ile ją nauczyłeś. Seksualność
              kobiet rozwija się dużo później niż u facetów. Ponadto, u jednych
              szybciej, u drugich wolniej. Do tego dochodzą rozmaite zahamowania,
              przekonania. Znasz je? Wiesz skąd się wzięły? Podpowiedz jej, żeby
              porozmawiała o tym ze swoimi koleżankami. Jeśli się dowie, że inne
              robią to bez problemu, to trochę zmieni jej percepcję.

              Po trzecie, to skąd ona ma wiedzieć jak się robi dobrego loda?
              Założę się, że w jej przekonaniu, robi to bez zarzutu. Kiedyś na tym
              forum był wklejony dokładny instruktaż. Może ktoś wyszpera i wklei
              link?

              Po czwarte, robienie loda w sensie czysto fizycznym nie należy do
              najprzyjemniejszych rzeczy na świecie. Znam przyjemniejsze. Jeśli
              nie wierzysz, to spróbuj sobie wepchnąć do gardła solidną parówkę.
              Przyjemne jest to tylko w sensie psychicznym, kiedy widzisz radość
              jaką komuś sprawiasz. To dar dla kogoś, a nie własna rozkosz. Chyba,
              że ma się łechtaczkę umiejscowioną w gardle. Nie dyskutuję, bo nie
              wiem.

              Po piąte, stwierdzenie, że robi Ci loda, bo ją do tego zmuszasz,
              jest nieprawdziwe. Stoisz nad nią z batem? Jakby nie chciała, to
              żadna siła by jej do tego nie zmusiła. Robi to, bo ją o to prosisz.
              Robi, bo wie, że Ci na tym zależy. Robi to dla Ciebie. Może
              nieporadnie, ale to tylko oznacza, że kiepski z Ciebie nauczyciel.
              Czy sądzisz, że inne kobiety umiejętność robienia lodów wyssały z
              mlekiem matki? Że się tego nie nauczyły metodą prób i błędów?
              A czy Ty sądzisz, że mineta w Twoim wydaniu jest perfekcyjna? Może
              też masz tu jeszcze spore pole do nauki? Nie oskarżam, tylko pytam,
              czy naprwdę jesteś tego pewien, i co stanowi o Twojej pewności?

              Wiesz, moim zdaniem, cała zabawa polega na pokonywaniu kolejnych
              barier. Zawsze jest coś, na co czekasz, o czym myślisz. Jeśli byś
              dostał wszystko podane na tacy od razu, jak szybko byś się tym
              znudził? Nie wiesz, ale sądzę, że bardzo szybko. I wtedy zamarzyłaby
              Ci się cnotka niewydymka. Najgorszy moment, to taki, jak się już nie
              ma na co czekać.

              I na koniec. Ostatnio w TV leciał program o facetach, którzy
              zmuszają swoje partnerki do oglądania porno i realizowania treści
              tam zawartych. One się broniły jak tylko umiały, ponieważ nie
              sprawiało im to przyjemności. Okazało się, że w zwykłym seksie też
              nie mają przyjemności. Komentarz psychologa był następujący - może
              by najpierw nauczyli się sprawiać przyjemność partnerkom w zwykły
              sposób, zanim wprowadzą jakieś innowacje.
              • misyjka Re: czy mam szanse na dobrego loda? 04.04.09, 17:58
                kici10 napisała:

                > Jeśli okaże się nią seks,
                > to musisz poszukać partnerki, dla której to też jest istotą życia.
                > Ale wtedy trzeba się zgodzić na niedoskonałości w innych
                > dziedzinach. Coś za coś.
                >

                Bardzo bym chciała wiedzieć jakie niedoskonałości miałaś na myśli ???
                Odniosłam wrażenie,że według ciebie kobieta jeśli jest namiętną
                dobrą kochanką , to w żadnym razie nie będzie dobra np. jako żona .
                Oświeć mnie , bo czuję się jakoś tymi twierdzeniami osobiście
                urażona.
                • mujer_bonita Re: czy mam szanse na dobrego loda? 04.04.09, 18:09
                  Misyjko - Kici raczej nie chodziło o 'niedoskonałości kochanki' tylko 'niedoskonałości dopasowania'. Ludzie dobierają się według różnych kryteriów - seksualnych, religijnych, światopoglądowych etc. Znalezienie 100% Graaala graniczy z cudem, dlatego zwykle decydujemy się na jakiś kompromis - zależy co dla kogo jest ważne. Można trafić na super towarzyszkę życia (zgodnośc charakterów, zainteresowań, postaw życiowyh) jak autor wątku i godzić się na to, że w łóżku nie jest idealnie. Można też wybrać super kochankę i liczyć się z tym, że na innych polach nie będzie sielankowo. IMO po prostu należy kierować się tym co dla kogo jest ważne :)
                • kici10 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 04.04.09, 18:49
                  Ach nie bierz wszystkiego tak personalnie. To tylko rozważania
                  teoretyczne oparte na obserwacjach. Nie dotyczą jakiejś konkretnej
                  osoby, a jedynie stawiają problem.
                  Chodziło mi o to, że Bozia nie obdarowała nas wszystkimi talentami
                  po równo. Jeśli ktoś ma talent w bzykaniu, to może go zabraknąć w
                  innej dziedzinie. Może, ale nie musi. Autor postu miał o wiele
                  lepszy seks z innymi partnerkami, ale do stworzenia związku obecna
                  najbardziej mu pasowała. Trzeba zdawać sobie sprawę, że nie ma
                  idealnej kochanki, idealnej żony, matki, pracownika, przyjaciółki w
                  jednej osobie. Wybieramy kogoś, kto choć odrobinę przypomina nam
                  nasz ideał. Ale wiadomo, że nie we wszystkim będzie idealnie. Chodzi
                  tu o wybór, co dla kogo jest najważniejsze, a co może sobie odpuścić.
                  Załóżmy, że autor znajdzie sobie w końcu kobietę, z którą będą
                  realizowali najśmielsze fantazje. A w tym czasie chałupa może leżeć
                  odłogiem, dzieci chować ulica, kiszki marsza grają, a pracodawca
                  może nie chcieć zrozumieć kolejnego usprawiedliwienia nieobecności w
                  pracy itd. Świadomie przerysowane.
                  • misyjka Re: czy mam szanse na dobrego loda? 04.04.09, 19:27
                    Jasne, ale chodzi mi raczej o to,ze powszechnie ludzie , faceci też
                    o zgrozo ! mają przekonanie ,że jeśli kobieta jest dobra w łóżku, to
                    na pewno w czymś innym musi zawalić.Zgodzicie się ze mną ,że tak są
                    odbierane wszystkie nazwijmy to odważne dziewczyny. Ja się
                    bynajmniej z tym spotykam i nie chodzi mi tylko o siebie samą ,choć
                    może zarozumiała jestem , ale nie mam sobie nic do zarzucenia,
                    dzieciaki są wypielęgnowane, dom czysty, praca zawsze solidnie
                    traktowana, a mąż wypieszczony :))) I znam co najmniej kilka pań ,
                    które mogłyby to samo o sobie powiedzieć ,a widac gołym okiem ,że
                    ich związki są szczęśliwe. Widać takie kobiety jeszcze chodzą po
                    ziemi :)))
                    • akira_chan Re: czy mam szanse na dobrego loda? 04.04.09, 22:35
                      > może zarozumiała jestem , ale nie mam sobie nic do zarzucenia,
                      > dzieciaki są wypielęgnowane, dom czysty, praca zawsze solidnie
                      > traktowana, a mąż wypieszczony :)))

                      Ja się
                      > bynajmniej z tym spotykam

                      No ale po polsku mówić nie umiesz - "bynajmniej" to nie to samo, co
                      "przynajmniej". "Bynajmniej" znaczy mniej więcej tyle, co "wcale".
                      Jak widać, doskonałości niet.
                      O tym zresztą była kiedyś bardzo sentymentalna piosenka:
                      tiny.pl/zh7n
                      • misyjka Re: czy mam szanse na dobrego loda? 05.04.09, 10:33
                        Może takie bzdury cię bawią , sądzę ,że tylko ciebie .
                        • akira_chan Re: czy mam szanse na dobrego loda? 05.04.09, 13:32
                          Bzdury czyli umiejętność posługiwania sie językiem? Bawią. Powiem więcej,
                          podniecają ;) I zapewniam Cię, że nie tylko mnie.
                          • misyjka Re: czy mam szanse na dobrego loda? 05.04.09, 17:14
                            Czyżby jakieś dewiacje ? :))
                  • fituq Re: czy mam szanse na dobrego loda? 04.04.09, 21:21
                    racja :) panowie uprawiają "wspaniały" seks z różnymi kobietami a potem na żonę
                    wybieraja sobie.... niedoświadczoną dziewicę... i następnie zaczynją do niej
                    mieć pretensje, ze nie jest tak gibka i wszechstronna w seksie jak laski w
                    pornolach. a może by tak myslenie włączyć skąd takie swoje własne decyzje?
    • fituq Re: czy mam szanse na dobrego loda? 04.04.09, 19:16
      Powiem tak - "loda" zrobilam dopiero mojemu trzeciemu partnerowi.
      Przypuszczam, że zrobiłabym tez pierwszemu, gdybyśmy pochodzili ze sobą trochę
      dłużej :D:D
      natomiast drugiemu(narzeczonemu) zupełnie nie miałam ochoty robić - po prostu
      mnie odrzucało. nie wyobrazałam sobie loda z nim , nawet branie do ręki było
      jakies takie "fe" . choć klasyka świetna bo warunki miał duże. zastanawiałam
      się nawet dlaczego - teraz dochodzę do wniosku, że nie było między nami
      prawdziwej bliskości, poczucia bycia dwoma połówkami jedności, wtedy go
      kochałam ale gdy się rozstaliśmy to szybko mi uczucia do niego wygasły(a jestem
      długodystansowcem emocjonalnym).

      natomiast mój trzeci partner wszystko mi pokazał, a raczej OTWORZYŁ MNIE na
      seks w różnej postaci którego tak naprawdę chciałam zawsze i spowodował , że nie
      bałam się być sobą -dziką kotką. Jak to zrobił? był czuły, bezwarunkowo mną
      zachwycony, kazdym centymetrem ciała, dowartościowywał mnie, w łóżku
      nakierowywał na to co chce, a z drugiej strony bardzo uwazny czy mi jest dobrze,
      był zakochany i ja też i to czułam, ze nie chodzi mu o przetestowanie ulubionej
      pozycji tylko o bycie ze mną.

    • maverick53 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 04.04.09, 20:35
      Czasem trudno mi zrozumieć oczekiwania niektórych forumowiczów. Bez tzw. loda ich związek z drugą osobą jest nic lub mało warty. Czują się niespełnieni i niekochani przez swoje partnerki. Czy nie znaja oprócz "loda" innego sposobu okazania przez partnerkę miłości i przywiązania? W nich jest coś z przysłowiowych wiejskich burków, które każde drzewo czy słup na swoim terenie oznaczają w wiadomy sposób podnosząc tylnią łapę. To tym wziętym ze świata podwórkowych mopsików jest ich pragnienie wytrysku na twarz partnerki jakby chcieli ją oznaczyć jako swoją własność. Tu widać ich samczy egoizm. Czy tak ma wyrażać się uwielbienie dla drugiej osoby?
      • krzysztof-lis Re: czy mam szanse na dobrego loda? 04.04.09, 20:58
        > To tym wziętym ze świata podwórkowych mopsików jest ich pragnienie
        > wytrysku na twarz partnerki jakby chcieli ją oznaczyć jako swoją
        > własność. Tu widać ich samczy egoizm. Czy tak ma wyrażać się
        > uwielbienie dla drugiej osoby?

        mavericku53
      • fituq Re: czy mam szanse na dobrego loda? 04.04.09, 21:28
        mamy teraz społeczeństwo matrixa, wychowane na wszechobecnej pornografii i
        poradnikach w hłamowej prasie, że w łózku nie wypada loda nie robić albo nie
        mieć zrobionego;) , zdjęcia, instrukcje itd. dowód miłości to teraz nie
        pozwolenie dziewczyny na pokazanie pupy tylko umiejętne zrobienie loda panu.
        zrozum poziom świadomości o wspólnocie w związku. za 20 lat dojrzeją (może) do
        wiedzy o wartościach nadrzędnych. a może zawsze zostaną na tym poziomie i umrą
        w błogiej nieświadomości, że cos ich ominęło... ale loda mieli! :D
      • vinczento Re: czy mam szanse na dobrego loda? 16.05.09, 09:34
        maverick53 napisał:

        > Czasem trudno mi zrozumieć oczekiwania niektórych forumowiczów. Bez tzw. loda i
        > ch związek z drugą osobą jest nic lub mało warty. Czują się niespełnieni i niek
        > ochani przez swoje partnerki. Czy nie znaja oprócz "loda" innego sposobu okazan
        > ia przez partnerkę miłości i przywiązania? W nich jest coś z przysłowiowych wie
        > jskich burków, które każde drzewo czy słup na swoim terenie oznaczają w wiadomy
        > sposób podnosząc tylnią łapę. To tym wziętym ze świata podwórkowych mopsików j
        > est ich pragnienie wytrysku na twarz partnerki jakby chcieli ją oznaczyć jako s
        > woją własność. Tu widać ich samczy egoizm. Czy tak ma wyrażać się uwielbienie d
        > la drugiej osoby?

        mrboog , moja opinia w tym temacie będzie dla Ciebe niemiła ale niestety podobna
        do cytowanego fragmentu innej osoby.Takie stawianie sprawy wydaje mi się bardzo
        niedojrzałe.Co prawda piszesz później że jesli nie otrzymasz tego co chcesz nie
        rzucisz swojej kobiety ale wydaje mi się ,że to tylko takie
        samousprawiedliwianie i oszukiwanie samego siebie.Wydaje mi się ,że ta potrzeba
        zrobienia loda urasta do rangi obsesji , to przestała być rzeczywista potrzeba.
    • lilyrush Re: czy mam szanse na dobrego loda? 04.04.09, 20:55
      tak ogólnie niestety ponuro zgodzę sie z przedmówcami- po 4 latach, jak kobieta
      jeszcze nie chce to juz raczej nie zachce. No i należałoby dodać, ze Tobie nie
      zechce. Bo może sie okazać kiedyś, ze pozna faceta, z którym zrobi wszytko.
      A dodając swoje 3 grosze w temacie obrzydliwo- higienicznym. Jak facet
      odpowiedni (znaczy mnie kręci) to uwielbiam robić loda. i rożne inne rzeczy też.
      Ale nie ma opcji, żebym zrobiła loda bez prysznica najpierw. nic z tego i juz. A
      jabłko nieumyte zjeść mogę ;-)
      • prosta-kobieta56 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 04.04.09, 22:18
        Ja nie lubilam i nie uprawialm milosci francuskiej z mezem przez 18 lat a teraz uwielbiam tylko ze to nie jest moj maz.
    • akira_chan Re: czy mam szanse na dobrego loda? 05.04.09, 00:42
      Banał: Jest to na pewno - jak w przypadku większości wątków na tym forum,
      kwestia bardzo złożonych kwestii relacji między dwojgiem ludzi i mnogością
      płaszczyzn, w których mogą być niekompatybilni, co zapewne utrudnia wszelkie
      wymiary pożycia (jak choćby kwestia smaku - mnie na przykład silikonowe
      sformułowania z internetowych odpowiedników springerowskiej kolorowej prasy dla
      dziewcząt w wersji dla dorosłych w stylu "przelecieć przez usta" zniechęciłby
      skutecznie do każdego rodzaju seksu) - moim zdaniem nie do rozwiązania przez
      poradę internetową.
      Nie czuję się więc a siłach, żeby odpowiadać na którekolwiek z Twoich pytań, tak
      sobie jednak myślę, czytając cały wątek, w tym szczególnie osobisty post avide,
      ale i przywołując w myślach mnogie wypowiedzi z różnych innych wątków - czyście,
      co poniektórzy Państwo, jednak tego seksu za bardzo nie stechnicyzowali? Bo,
      przynajmniej niektórym, jak widać, trudno odnaleźć prawdziwy entuzjazm i
      radośnie się angażować, kiedy stara się pod czyjeś dydaktyczne dyktando "dwa
      razy w prawo, trzy razy głęboko, a jak Ci nie zasmakuje, kochanie, to napluj".
      Muszę Wam powiedzieć, że to jednak dość brutalnie koliduje z większością
      kulturowo zaszczepionych wyobrażeń niektórych (może można by się pokusić i
      napisać nawet "większości") młodych kobiet. W końcu w niezliczonych filmach czy
      książkach główny bohater może i uprawia różne rodzaje mniej lub bardziej
      namiętnego seksu ze swoją połowicą, ale raczej rzadko w tych scenach zachęca ją
      do orala słowami "popracuj ustami".
      Może dlatego niezbyt to cieszy, szczególnie młode i wrażliwe partnerki, które
      wyobrażenie o seksie czerpią powiedzmy z dużego ekranu czy beletrystyki,
      niekoniecznie z darmowych fragmentów netowych stron XXX i seks traktują jako
      przeżycie obowiązkowo nieco bardziej tanscendentalne a mniej mechaniczne, a
      których wyobrażenia i potrzeby porównujecie z rozpisującymi się tu szeroko i ze
      smakiem paniami (które wszakże mają za sobą o wiele więcej lat doświadczeń i
      które może jednak, co można wywnioskować z ich aktywności na tym forum, seks
      interesuje jednak ponadprzeciętnie), tak jakby ich wizja tego, co w seksie
      powinno sprawiać przyjemność, stanowiła jakiś niezaprzeczalny standard.
      • songo3000 Ile można :) 05.04.09, 01:16
        Może w końcu dotrze do niektórych czerepów, że istnieją na świecie ludkowie, którzy zawsze byli/będą kiepscy jako kochankowie. I nie ma tu gadki "bo z innym partnerem to...", "bo jak się otworzy to...", kiepscy, beztalencia, prości jak budowa cepa i tyle :)
        Dokładnie tak samo jak trafiają się beztalencia do jazdy samochodem, urządzania wnętrz, szydełkowania :) i innych dziedzin. Tylko, że tam nikt piany o to nie bije.

        Zawsze mnie zastanawia ta reakcja babeczek jak ktoś opisuje, że 'koleżanka' jest słaba w te klocki. Od razu mamy tu 1000 potencjalnych wytłumaczeń, generalnie z silnym wskazaniem na faceta jako 'winnego'. Bodajże jedna, jedyna Glam się wyłamała ;) Litościwie nie wspomnę jakie są komentarze w odwrotnym przypadku.

        To mnie naprawdę fascynuje. Hipokryzja i solidarność jajników to trochę za mało aby tak stanowczo bronić 'swojej'...
        • prosta-kobieta56 Re: Ile można :) 05.04.09, 08:51
          Do sango3000-piszac ze z mezem nie uprawialam milosci francuskiej a z innym uwielbiam nie wspomialam ani slowem ze to byla wina meza nigdy tak nie twierdzilam i wiem ze niczyja w tym wina.Maz nie calowal sie ze mna bo mialam nie swiezy oddech jak twierdzil z powodu zoladka i nie powiem mialam do niego o to zal ale gdy zrozumialam ze to wszystko mialo swoja przyczyne w tym ze nie bylo miedzy nami tego czegos to pasowalo ze ja nie moglam mu lizac a on mnie calowac i to niczyja wina byla i nie mam zamiaru nikogo obwiniac ok.W zyciu tak juz jest ze niektorzy nie pasuja do siebie i tyle i nic nie dadza rady typu zrob tak siak czy owak hej.
        • akira_chan Re: Ile można :) 05.04.09, 09:48
          Songo, jakoś lubię to forum, ale jest też parę rzeczy, które mnie w nim dość
          nachalnie drażnią - m.in.nieustanna próba podciągnięcia opisywanych sytuacji pod
          jakiś schemat. Na przykład okropnie mnie uczula, jak przedstawiciele obu płci,
          używają zwrotów "mężczyźni są jacyśtam", a "kobiety lubią cośtam". Wiem, sama
          gdzieś tam powyżej użyłam podobnych sformułowań, ale - muszę się wytłumaczyć ;)
          - wyjątkowo i sytuacyjnie. Na uogólnianiu i kategoryzowaniu co prawda polega
          nauka, ale, umówmy się, nie uprawia sie tu nauki, tylko zwykłe poobiednie
          gadki-szmatki. Skąd na przykład Twoja pewność, że istnieje coś takiego jak
          uniwersalnie "dobra kochanka". Są mężczyźni, którzy nie lubią laski, wierz mi.
          Nie mówię, że nie mogłoby potencjalnie sprawić im to przyjemności. Ale nie
          wszystko, co potencjalnie jest w stanie nas podniecić jest przez nas akceptowalne.
          Cóż to właściwie znaczy "słaba w te klocki"? Że nie chce czegoś zrobić? No to
          próbujemy dociec, czemu może nie chcieć. A ja próbuję zauważyć, że, oprócz tego,
          że kobiety są różne względem siebie, to różnią sie jeszcze osobniczo na
          przestrzeni czasu. Ja na przykład w przedszkolu miałam - a jakże - swoje
          wyobrażenia na temat alkowy. Zakładałam, że po ślubie - a jakże - złożymy sobie
          z oblubieńcem na złożonych w dziubek ustach serdeczny pocałunek, napięcie i
          natężenie rzewnej muzyki sięgnie zenitu, a następnie już raczej nie będziemy
          tego wyczynu powtarzać, bo by zbrzydł i się znudził, a poza tym strasznie by to
          było wszystko swińskie. I gdyby mnie wtedy, przy moich ówczesnych wyobrażeniach,
          ktoś chciał z dobrego serduszka nauczyć pocałunku z języczkiem, żeby nasza
          przedszkolna miłość mogła ewoluować na wyższy i wspanialszy poziom, nie wydaje
          mi sie, żebym uznała to za dobry pomysł. Czy to czyni mnie na całe życie
          naznaczoną "kiepskością w te klocki"?

          A tak off topic - i to nie jest jakaś tam złośliwość, nawet nie łagodna zaczepka
          ;), zwyczajnie jestem ciekawa - tobie ta Twoja teoria spiskowa odnośnie złych
          bab, co to w każdej populacji spontanicznie kumulują się w większe kohorty na
          pohybel mężczyznom nie przeszkadza w byciu dobrym kochankiem? Myślisz, że co Cię
          właściwie czyni "dobrym w te klocki"? Jeśli już to dyskutowaliście - nie
          zdziwiłabym się - przepraszam, przeglądam forum od niedawna.



          • songo3000 Re: Ile można :) 05.04.09, 11:01
            akira_chan napisała:

            > Songo, jakoś lubię to forum, ale jest też parę rzeczy, które mnie w nim dość
            > nachalnie drażnią
            Ja też lubię to forum a już stan przedorgazmowy doprowadza mnie sytuacja gdy ktoś mówi na temat :) Niestety, coraz rzadziej się to zdarza.

            > - wyjątkowo i sytuacyjnie. Na uogólnianiu i kategoryzowaniu co prawda polega
            > nauka, ale, umówmy się, nie uprawia sie tu nauki, tylko zwykłe
            Khem, nauka (ta akademicka) polega na czymś zupełnie innym :)))

            > poobiednie
            > gadki-szmatki. Skąd na przykład Twoja pewność, że istnieje coś takiego jak
            > uniwersalnie "dobra kochanka".
            Pisałem o czymś zupełnie przeciwnym. Masz ciekawy sposób wyciągania wniosków z tekstu pisanego.

            > Są mężczyźni, którzy nie lubią laski, wierz mi.
            W czym problem, podobno zdarzają się też kobiety co nie lubią analu. Przecież różniaste dziwy po świecie chodzą, prawda?

            > Nie mówię, że nie mogłoby potencjalnie sprawić im to przyjemności. Ale nie
            > wszystko, co potencjalnie jest w stanie nas podniecić jest przez nas akceptowal
            > ne.

            > Cóż to właściwie znaczy "słaba w te klocki"? Że nie chce czegoś zrobić? No to
            Nie ma naturalnego talentu do rozwijania tej sfery. I niezależnie od warunków (w tym osoby partnera) zatrzyma się na jakimś podstawowym, prostym poziomie. Wedle naszego, forumowego słownika jest to osoba niskoerotyczna.

            > ;), zwyczajnie jestem ciekawa - tobie ta Twoja teoria spiskowa odnośnie złych
            Akurat hasełko 'teoria spiskowa' służy obecnie do zamykania ust niewygodnym oponentom. A ja opisałem swoje wrażenia z obecności na tym forum. Może po prostu nie pasują one do Twojego 'schematu'?

            > bab, co to w każdej populacji spontanicznie kumulują się w większe kohorty na
            > pohybel mężczyznom nie przeszkadza w byciu dobrym kochankiem?
            A co ma piernik do wiatraka?

            > Myślisz, że co Ci
            > ę
            > właściwie czyni "dobrym w te klocki"?
            IMO zadowolenie w oczach partnerki (i przed i po) oraz to, że prosi o jeszcze ale co ja tam wiem...

            > Jeśli już to dyskutowaliście - nie
            > zdziwiłabym się - przepraszam, przeglądam forum od niedawna.
            Ano dyskutowaliśmy, tyle że z innych stron. Pooglądaj wątki o wysoko i nieskoerotycznych.
      • mrboog Re: czy mam szanse na dobrego loda? 05.04.09, 08:50
        Nie chciałbym brnąć w jakiś przesadny patos. Tłumaczyć się z
        założonego wątku. Kobietę kocham. I naszego związku, seksu -do loda
        nie sprowadzam. Co niektórzy sugerują. Bo gdyby miało tak być. Nie
        traciłbym czasu na pisanie tutaj, tylko poszedłbym realizować się w
        tym co lubię. Czyli na lody;-)) Jakoże pisałem, że /robi mi ogromną
        różnicę/ kto tego loda ewentualnie postawi. Jestem tu i jednak
        piszę. Może język i chwilami zbyt dosany i być może nawet zdradza
        pierwotne i być może nawet /niskie/ pobudki autora wątku. Jednak
        jak zaznaczyłem zależy mi na Kobitce naszych relacjach i
        przyjemności, i nigdy nie miałem najmniejszego zamiaru olewać Jej
        uczuć, wyobrażeń o seksie, potrzeb ani tym bardziej nie miałem
        zamiaru Jej na tej płaszczyźnie obrażać czy ściągać z
        transcendentnej chmury na twardą/plastikową ziemię, technicznego
        seksu. I to jest poniekąd meritum. Że nie jest tak jakbym chciał,
        ale mi na Niej zależy. A fantazje , tak jak pisano w wątku obok, to
        są w jakimś sensie nasze skryte pragnienia, których wyjawienie
        partnerowi to też wyraz jakiegoś poczucia bliskości i zaufania.,
        choć w jakimś stopniu czasem mają więcej wspólnego z biologią niż
        kulturą seksualną w łóżku. Ale czy taki także nie powinien być seks?
        Cóż, może i racja. Technokratyczny świat, technokratyczny seks a i w
        facetach nieraz delikatności i wyczucia także i tego językowego
        dobrego smaku (dosłownie i w przenośni) tyle co u walca drogowego.
        Ja jednak będę się upierał, że odrobinę łózkowego rycerza;) we mnie
        jednak jest i chciałbym dla Niej wytłuc wszystkie nasze Smok;).pzdr
        • akira_chan Re: czy mam szanse na dobrego loda? 05.04.09, 10:15
          Paniebogu, nie przyszło mi nawet do głowy, że dziewuchy nie kochasz ani że masz
          jakieś świadome intencje obrażenia jej.

          Jedyne co można w przypadku kłopotów łóżkowych chyba w miarę mądrze powiedzieć
          (nie będąc specjalistą i nie znając całego kontekstu), to podzielenie sie
          jakimiś swoimi instynktownymi - właśnie - odczuciami bardziej, niż przemyśleniami.
          W moim odczuciu może jej się ten cały lód makabrycznie źle kojarzyć - z jaką
          pierwszą podejrzaną sceną, w której utipsowana i tandetnie ubrana kobieta
          spazmatycznie wykrzywia twarz jak w "krzyku" Muncha i wygląda na koniecznie
          trochę tylko nieszczęśliwą, bo przecież realizator obrazu chciał delikatnie
          poruszyć drzemiące w nas i nierzadko podniecające podświadome aluzje do sceny
          gwałtu, a makijaż spływa jej z oka, bo stojący obok drugi pan już zdążył go
          rozmyć swoim nasieniem.
          Bo seks francuski jest rzadko pokazywany estetycznie. Nie mówię, że zapewne tak
          jest - ale może tak być. Wtedy, wydaje mi się, "nauka" okraszana określeniami
          kojarzącymi sie z tego typu scenami, raczej nie pomoże.
        • maverick53 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 05.04.09, 11:09
          Ktoś tu dobrze napisał, że faceci skupiają się na technicznych stronach tej szczególnej bliskości dwojga kochających się ludzi. Jeżeli sex jest bez loda to w prostacki sposób określają go jako rżnięcie kłody, a wcale tak nie jest. W naszym społeczeństwie wiekszość ludzi wywodzi się ze wsi, niech nie zaprzeczają mieszkańcy deweloperskich osiedli. W wiejskiej kulturze bliskość dwajga ludzi nazywano rżnięciem, waleniem czy tym podobnymi określeniami. Podobie jest z kierowcami na drogach, ogromna większść to potomkowie niedawnych woźniców, gdzie zasada moja chabeta i furmanka najlepsza, a skutki widać na drogach.
          • songo3000 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 05.04.09, 11:43
            Maverick napisał:
            (........)

            Może dodam, że tzw. 'wieśniaki' często lubuja się w używaniu anglojęzycznych nazw (niekoniecznie ze zrozumieniem) :DDD
          • krzysztof-lis Re: czy mam szanse na dobrego loda? 05.04.09, 17:43
            > Jeżeli sex jest bez loda to w prostacki sposób określają go jako
            > rżnięcie kłody, a wcale tak nie jest.

            Oczywiście, że tak nie jest. Rżnięcie kłody to coś zupełnie innego. I nie ma
            zupełnie nic wspólnego z seksem oralnym.
      • krzysztof-lis Re: czy mam szanse na dobrego loda? 05.04.09, 10:06
        > Może dlatego niezbyt to cieszy, szczególnie młode i wrażliwe
        > partnerki, które wyobrażenie o seksie czerpią powiedzmy z dużego
        > ekranu czy beletrystyki, niekoniecznie z darmowych fragmentów
        > netowych stron XXX i seks traktują jako przeżycie obowiązkowo nieco
        > bardziej tanscendentalne a mniej mechaniczne,

        No właśnie.

        Kobiety widzą tylko szkodliwość filmów porno wdrukowujących facetom w głowę
        wizję seksu zupełnie różną od tego, co one oczekują.
        Ale nie widzą szkodliwości pornografii harlekinowej, która wdrukowuje kobietom w
        głowę wizję seksu różną od tego, co oczekują mężczyźni.

        Ot, paradoks.

        • akira_chan Re: czy mam szanse na dobrego loda? 05.04.09, 10:22
          Znowu robisz to, co mnie w wypowiedziach wielu osób na tym forum drażni. Masz do
          czynienia z jedna kobietą, i wydaje Ci się, że wszystkie cośtam, cośtam, jakby
          powiedziała kobieta-Kruk, jesteś mężczyzną, więc wydaje Ci się, że wszyscy
          mężczyźni obowiązkowo czuć i myśleć powinni tak, jak Ty.
          Dla przykładu - posiadam wszystkorzędowe cechy płciowe, żeby się definiować jako
          kobietę - nie widzę szkodliwości filmów porno (przynajmniej w większości
          przypadków, niektóre na pewno są szkodliwe - vide pornografia z udziałem
          dzieci), ale nie odpowiada mi ich estetyka, podobnie jak nie odpowiada mi
          estetyka harlequinów.
          • zyg_zyg_zyg Re: czy mam szanse na dobrego loda? 05.04.09, 10:51
            > Znowu robisz to, co mnie w wypowiedziach wielu osób na tym forum
            drażni. Masz do
            > czynienia z jedna kobietą, i wydaje Ci się, że wszystkie cośtam,
            cośtam, jakby
            > powiedziała kobieta-Kruk, jesteś mężczyzną, więc wydaje Ci się, że
            wszyscy mężczyźni obowiązkowo czuć i myśleć powinni tak, jak Ty.

            To jest nas dwie :-) Też nie znoszę generalizowania zwłaszcza, kiedy
            mocno mija się z rzeczywistością...
          • krzysztof-lis Re: czy mam szanse na dobrego loda? 05.04.09, 17:48
            > Masz do czynienia z jedna kobietą, i wydaje Ci się, że wszystkie
            > cośtam, cośtam,

            Poczytaj forum, a zrozumiesz, że nie ja jeden doszedłem do takich wniosków i nie
            na podstawie tego, że mam do czynienia z jedną kobietą.
            • zyg_zyg_zyg Re: czy mam szanse na dobrego loda? 06.04.09, 08:53
              > Poczytaj forum, a zrozumiesz, że nie ja jeden doszedłem do takich
              wniosków i nie
              > na podstawie tego, że mam do czynienia z jedną kobietą.

              A kto jeszce doszedł do takich wniosków?
              A propos czytania forum - ile kobiet bywających tutaj Twoim zdaniem
              uważa porno za szkodliwe? I przy tym wypowiadało się o harlekinach?
              95%? 90%? Bo w końcu, jesli piszesz "KOBIETY widzą", to ta teoria
              powinna mieć jakieś pokrycie, prawda? Bonita wiosny nie czyni... :-)
              • mujer_bonita Re: czy mam szanse na dobrego loda? 06.04.09, 11:07
                zyg_zyg_zyg napisała:
                > A propos czytania forum - ile kobiet bywających tutaj Twoim zdaniem
                > uważa porno za szkodliwe? I przy tym wypowiadało się o harlekinach?
                > 95%? 90%? Bo w końcu, jesli piszesz "KOBIETY widzą", to ta teoria
                > powinna mieć jakieś pokrycie, prawda? Bonita wiosny nie czyni... :-)

                Również Bonita tak nie 'widzi' :)
                • zyg_zyg_zyg Re: czy mam szanse na dobrego loda? 06.04.09, 13:40
                  > Również Bonita tak nie 'widzi' :)


                  a, to pardon... :-)
              • krzysztof-lis Re: czy mam szanse na dobrego loda? 06.04.09, 22:11
                > A kto jeszce doszedł do takich wniosków?
                > A propos czytania forum - ile kobiet bywających tutaj Twoim zdaniem
                > uważa porno za szkodliwe? I przy tym wypowiadało się o harlekinach?

                Wiesz co, zapuściłem wyszukiwarkę na hasło i znalazłem sporo najprzeróżniejszych
                wypowiedzi.
                www.a.gd/28f034
                To skrócony link do wyników wyszukiwania, w kwestii szkodliwości harlekinów. A
                to tylko wypowiedzi z tego forum.

                Ja czytam wątki nie tylko tutaj, ale też na "emama", "życie rodzinne", "kobieta"
                i tam wypowiedzi o szkodliwości porno jest znacznie więcej, niż tutaj.

                Nie twierdzę absolutnie, że wszystkie kobiety uważają porno za szkodliwe a nie
                dostrzegają szkodliwości harlekinów.
                • mujer_bonita Re: czy mam szanse na dobrego loda? 06.04.09, 22:40
                  krzysztof-lis napisał:
                  > To skrócony link do wyników wyszukiwania, w kwestii szkodliwości harlekinów. A
                  > to tylko wypowiedzi z tego forum.

                  Pewnie wyjdę na czepialską ale wyniki wyszukiwania pokazują jedynie posty, w których użyto słowa 'harlekin' a nie 'szkodliwość harlekinów' ;)
                  • krzysztof-lis Re: czy mam szanse na dobrego loda? 06.04.09, 22:47
                    > Pewnie wyjdę na czepialską ale wyniki wyszukiwania pokazują jedynie
                    > posty, w których użyto słowa 'harlekin' a nie 'szkodliwość
                    > harlekinów' ;)

                    Zgadza się, tak zostało sformułowane zapytanie.

                    Ale zajrzałaś do ich treści? Bo tak nawet na pierwszy rzut oka większość odnosi
                    się do harlekinów w sposób niepochlebny.

                    • mujer_bonita Re: czy mam szanse na dobrego loda? 06.04.09, 23:04
                      krzysztof-lis napisał:
                      > Ale zajrzałaś do ich treści? Bo tak nawet na pierwszy rzut oka większość odnosi
                      > się do harlekinów w sposób niepochlebny.

                      Oczywiście, że zajrzałam :)W większość nic konkretnego.

                      Ciekawe, że akurat Ty mówisz o szkodliwości harliekinów bo w podlinkowanych postach jest Twoja wypowiedź, że ich nie znasz :P
                      • krzysztof-lis Re: czy mam szanse na dobrego loda? 07.04.09, 12:29
                        > Oczywiście, że zajrzałam :)W większość nic konkretnego.

                        Konkretnych zarzutów nie ma, ale chodzi o przesłanie.

                        > Ciekawe, że akurat Ty mówisz o szkodliwości harliekinów bo
                        > w podlinkowanych postach jest Twoja wypowiedź, że ich nie znasz :P

                        Mam takie coś, że jak ktoś mądrzejszy ode mnie coś uważa, na czym ja się nie
                        znam, a trzyma się to kupy, przyswajam sobie ten punkt widzenia.
                        • glamourous Re: czy mam szanse na dobrego loda? 07.04.09, 12:47

                          krzysztof-lis napisał:

                          > Mam takie coś, że jak ktoś mądrzejszy ode mnie coś uważa, na czym
                          > ja się nie znam, a trzyma się to kupy, przyswajam sobie ten punkt
                          > widzenia.

                          Krzysiek (tylko sie nie obraz, bo to zadna zlosliwosc) ale jakos tak
                          to zdanie skojarzylo mi sie z Twoja historia z zona i jej
                          domniemanymi kokosowymi zarobkami w charakterze poczatkujacej
                          kosmetyczki :-)
                          • krzysztof-lis Re: czy mam szanse na dobrego loda? 07.04.09, 18:19
                            > Krzysiek (...) to zdanie skojarzylo mi sie z Twoja historia z zona
                            > i jej domniemanymi kokosowymi zarobkami w charakterze poczatkujacej
                            > kosmetyczki :-)

                            I słusznie, bo dokładnie tak było. :)
    • nas-daq Re: czy mam szanse na dobrego loda? 05.04.09, 10:31
      A może odpowiedź jest prosta? Łączą was zbyt przyjacielskie stosunki
      żeby ona mogła być wyuzdana w łóżku? Żeby mogła poczuć się kotką
      potrzeba pewnego erotycznego spojrzenia na mężczyznę, a Ty może
      kojarzysz się jej z poczuciem bezpieczeństwa i bliskości, a nie
      namiętnym kochankiem? Trudno robić loda facetowi do którego czuje
      się bratersko- ojcowsko- przyjacielską miłość.
    • anais_nin666 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 05.04.09, 12:23
      Mrboog - nie czytałam wypowiedzi wcześniejszych, zatem być może się powtórzę.
      Masz szansę na to, że przelecisz ją w usta tak jak o tym marzysz. Wystarczą
      rozmowy, awantury, domaganie się, naburmuszanie itp. W pewnym momencie ulegnie i
      Ci pozwoli, ale NIGDY nie będzie to seks o jakim marzysz, bo nigdy nie
      poczujesz w tym jej chęci, nie poczujesz, że i ją to bawi, a uważam, że jedynie
      wzajemność daje prawdziwą frajdę. Każde wymuszenie niestety psuje wszelką
      radość, a to będzie wymuszenie. Dla świętego spokoju da czego chcesz. Z łaską.
      Obrzydzeniem lepiej lub gorzej skrywanym.
      A Tobie pozostanie być może wspomnienie orgazmu, ale i niesmaku w oczach
      partnerki dławiącej się Twoim penisem (jeśli lubiłaby tę zabawę czytałbyś
      pobudzenie, którego nie wróżę niestety).
      Czy Cię to zadowoli? Nie sądzę.
      Są kobiety, które do pewnych form aktywności seksualnej dochodzą etapami.
      Dojrzewają do nich, ale to z reguły dziewczyny, które seks lubią i są na niego
      otwarte, tylko muszą się uporać ewentualnie z problemami natury innej niż
      fizyczna (bo grzeczne dziewczynki tego nie robią..., to tkwi głęboko, choć jest
      do przełamania). Czy Twoja żona do nich należy? Przypuszczam, że jednak nie...
      Co radzę?
      Jeśli to jedyny Wasz smutek - kochać się nadal bez wymuszania oralu.
    • ktos_zupelnie_inny Re: czy mam szanse na dobrego loda? 05.04.09, 20:00
      Ile osób tyle odpowiedzi.
      Niestety - średnia jest dla Ciebie kiepska.
      Albo tego nie lubi i nigdy nie polubi, albo może kiedyś (ja osobiście w coś takiego nie wierzę), albo z następnym partnerem (!) co dla Ciebie nie jest satysfakcjonujące.
      Zastanów się, na ile, na prawdę, jest taki seks ważny. Może ona woli coś innego? A może po prostu nie lubi seksu tak jak Ty? Tego nie wiem.
      Znam kobietę, która nie lubi seksu oralnego bo ją brzydzi. I nie chodzi o higienę partnera - jest to opór psychiczny przed wkładaniem do ust członka, którym także oddaje się mocz. I tyle. Tak samo nie pocałuje faceta po tym, jak on ją pieścił oralnie. Brzydzi się swoich wydzielin. I ma prawo.
    • avide Re: czy mam szanse na dobrego loda? 05.04.09, 20:41
      Po tych wszystkich wypowiedziach na temat tego czy Twoja kobieta polubi czy nie oraz jeśli tak to kiedy tego loda piszę byś poważnie zastanowił się czy tak naprawdę chodzi o loda ?

      Musisz odpowiedzieć sobie jaka ta Twoja kobieta jest w łóżku generalnie. Jak jest jak się kochacie ? Czy podoba Ci się jej ekspresywność, jej zaangażowanie. Czy w łóżku potrafi brać, oczekujesz by brała ? Czy może jednak jedynie oddaje się. To ogromna różnica. Czy ona w ogóle ma orgazmy ? Pytałeś się, jesteś pewien, czy może tak Cię się tylko wydaje ? Czy znasz jej ciało i wiesz jakie pieszczoty ją podniecają i jak Ty się odnajdujesz w tym. Czy takie pieszczenie jakie ona lubi sprawia Ci frajdę czy może jednak wolisz inaczej a do tego się niejako zmuszasz dla niej.
      Jak jest między wami generalnie w łóżku ? Bez owego loda w końcu da się żyć. Bez satysfakcji z seks takiego szeroko pojętego bardzo ciężko. Seks to nie tylko oral.

      Przemyśl jakie są Twoje pragnienia, marzenia, fantazje. Co by ona powiedziała, jakby się w nich odnalazła gdyby się a) dowiedziała, b) byś jej to zaproponował.

      Jeżeli masz głowę naładowaną różnego typu pomysłami (oral, anal, dominacje, może lubisz jak kobieta krzyczy, wzdycha a ona jest cichutka jak myszka, może różne formy dominacji czy zachowań przemocowych itd.)a nie bardzo masz z kim je realizować to tak naprawdę nie chodzi o loda tylko o zupełnie odmienne podejście do seksu a to sprawa duuużo poważniejsza niż sam wspomniany lodzik. I o ile nawet loda nauczy się robić to i tak będzie Ci cięgle źle.

      Problem masz TY nie ona. Musisz tylko ustalić źródło tego problemu a nie zawsze to co nam się wydaje na pierwszy rzut oka jest przyczyną.
      Owocnych przemyśleń.
      Pzdr.
      Avide
      • mrboog Re: czy mam szanse na dobrego loda? 05.04.09, 22:45
        W pierwszym poście pisałem, że w łóżku układa nam się średnio przy
        czym mam tu na myśli tylko swoje odczucia. Ona należy raczej do tych
        kobiet, które w łóżku długo się otwierają. Zapewnia mnie, że ma ze
        zbliżeń przyjemność (oczywiście kiedy nie mówię o obciąganiu). Ale
        wiem, też, że Ona nie ma porównania. Stąd wspominałem o tym, że na
        początku chciała tylko po ciemku, najlepiej w jednej pozycji, w
        jednym miejscu, tylko wieczorem, tylko po kapieli itd….dąży do tego
        co znane, bezpieczne, pewne, sprawdzone. Myślę, że nauczyliśmy się
        siebie, a z czasem i to ewoluowało, niekiedy krok w przód i dwa w
        tył ale raczej z tendencją do przodu. pozwalała, pieścić się oralnie
        (i po tym zawsze pozwala się całować w usta- bo czytałem, że u kogoś
        był to problem). W ogóle to musze zaznaczyć że baaardzo lubi się
        całować w usta. (czy to ma jakies znaczenie?) Długo, na różne
        sposoby, głęboko, namiętnie ( może to te harleqiny? nie wiem)- (a
        nie wszyscy lubią) J aakurat też lubię:) I uwielbiam robić z Nią
        wszystko! oczywiście wszystko czyli to na co mi pozwoli;( Jest
        bardzo emocjonalną osobą, z wypisanymi wszystkimi uczuciami na
        twarzy. Począwszy od śmiechu w stylu Kasi Pakosińskiej z pewnego
        kabaretu, poprzez oczy kota ze Shreka, łez, i miny psa ze
        schroniska. To wszystko ma wypisane na czole także podczas seksu
        więc w mig wiem, czy chce? Co chce? Czy udaje? Czy odlatuje? Nie
        chodzi też o wydzieliny, nie traktuje spermy jak trucizny ale na
        twarz =nie przejdzie. Zdarza się, że kochamy się gdy ma okres, wtedy
        ma nawet nie małą ochotę;) Lubi bliskość, której potrzebuje i którą
        odwzajemnia. Gorzej z odwzajemnianiem jak już idziemy na całość,
        kłodą do zerżnięcia bym tego nie określił ale aby Ona mnie zerżnęła
        to też nie mogę powiedzieć:(:(. W ciągu dnia bardziej czeka na
        przytulenie i ciepłego całusa w szyję niż klapsa. Tu też może być
        problem, bo w końcu jedną z rzeczy, które mnie w oralu kręcą, to
        fakt pewnego górowania nad np. nad klęczącą kobietą. Nawet w tej
        mocno lightowej wersji i to może źle Jej się kojarzyć. Tak więc
        pewna dominacja tak, ale bez przemocy, wiązania itd. Myślałem o tym,
        wcześniej i tu też ktoś pisał, aby Ją zapewniać, że nie chcę przez
        to Nią pomiatać, poniżać tylko taki widok to dla mnie 8 cud świata.
        Używałem tego argumentu. Nie dociera. Na pewno na zmiany potrzeba
        czasu. Zresztą nagłą rewolucją byłbym zdziwiony. I stąd także moje
        pytania w kwestii loda (bo tu natknąłem się na zdecydowany opór i
        odmowy) czy jest szansa, że taka kobieta się przełamie, i czy któraś
        z pań miała podobnie. Po lekturze forum wiem, już, że jestem wysoko
        libidowcem i bardziej erotyczny niż ona. Wiem też, że to duży
        dysonans. Mówisz, że bez loda da się żyć. Innymi słowy, nie samym
        lodem człek żyje;) Zgoda. Mogę więc ustalić z Nią pewne granice.
        Tak, więc, ja jestem w stanie porzucić różne inne fantazje, anal
        itd. Ale dobry francuz od którego zaczynałby się każdy seks, byłby
        dla mnie naprawdę OK. Na to będę czekał, najdelikatniej jak tylko
        potrafię –o to będę walczył..Mam nadzieje, że to nie Donkichoteria.
        • arronia Re: czy mam szanse na dobrego loda? 05.04.09, 23:32
          Przepraszam, że wytnę tylko mały fragment.

          > Tu też może być
          > problem, bo w końcu jedną z rzeczy, które mnie w oralu kręcą, to
          > fakt pewnego górowania nad np. nad klęczącą kobietą. Nawet w tej
          > mocno lightowej wersji i to może źle Jej się kojarzyć. Tak więc
          > pewna dominacja tak, ale bez przemocy, wiązania itd. Myślałem o tym,
          > wcześniej i tu też ktoś pisał, aby Ją zapewniać, że nie chcę przez
          > to Nią pomiatać, poniżać tylko taki widok to dla mnie 8 cud świata.
          > Używałem tego argumentu. Nie dociera.

          Nie dociera, bo chyba to nie jest prawda. Może nie chcesz nią pomiatać, ale
          przecież ten widok z góry nie kręci cię przez wyjątkową seksowność czubka jej
          głowy. Chcesz (przynajmniej wtedy) górować/dominować. A mówisz jej co innego.
          Wrażliwa, emocjonalna osoba (tak ją opisujesz), wyczuje od razu tę rozbieżność
          słów i przekonań. Ja bym już chyba wolała usłyszeć wytłumaczenie zgodne z prawdą.
          A na twoim miejscu, jeśli bym próbowała się tłumaczyć z tego lodowego
          pragnienia, to raczej mówiąc, że przecież nie wszystko w seksie jest serio, że
          część to teatr, i że takie niby-poniżenie czy niby-podporządkowanie jest takie
          właśnie... na niby.

          Więcej grosików do dorzucenia brak.
        • avide Re: czy mam szanse na dobrego loda? 07.04.09, 09:38
          Szanse na loda oczywiście masz. Jednak sądzę, że zanim się przełamie, zacznie
          robić to technicznie aż w końcu może polubi (podkreślam słowo może) minie....
          hymmmm co najmniej kilka lat. Ja stawiam 5-7.
          Czemu akurat tyle ? No cóż. Pani wyraźnie nie wykazuje ochoty sama z siebie.
          Znaczy to, że TY jak samiec, ciało, ciacho takie do schrupania dla niej nie
          istniejesz w jej świadomości. Bolesny to fakt, ale wg mnie tak własnie jest.
          Tego czego się nauczyłem do tej pory o kobietach to to, że jeżeli kobieta trafia
          na TEGO faceta... zazwyczaj znikają wszelkie opory a męskie ciało zazwyczaj jest
          wielbione ;-).

          Co najlepsze, nie zmienia to faktu, że faktycznie ona cię pewnie kocha itp.
          Dobrze jednak zauważyłeś, woli się całować, przytulać, potrzebuje bliskości itd.
          Dla mnie... klasyka. Gdybyś mi ją opisał od tej strony pierwsze o co bym zapytał
          to czy lubi Twego fiuta pod każdym względem, tj. smak, zapach, wygląd, czy się
          nie potrafi zachwycić, czy potrafi go pieścić z swoistą pasja i uwielbieniem.

          Wracając jednak do owych 5-7 lat. Jako, że sama z siebie nie ma speedu nie
          znaczy to, że się kiedyś nie zmieni. To jest właśnie najdziwniejsze w kobiecej
          seksualności. Z nimi cholera nigdy nic nie wiadomo :D. Stuknie jej magiczna + -
          trzydziestka, urodzi dziecko albo..... zwyczajnie da się komuś przelecieć i
          nagle z szarej myszki wszystko jej się w głowie poprzestawia, hamulce które
          wyraźnie teraz posiada nagle pękną i stanie się dziką kocicą zachłanną na seks.
          Oczywiście nie chcąc cię czarować i łudzić osobiście uważam, że z tym jest
          trochę jak z grą w totolotka. Prawie co tydzień ktoś wygrywa, podobno. A weź i
          sam spróbuj wygrać. ;-))). Dziewczyna ma 26 lat tak ? Za 5 będzie miała 31.
          Zakładając, że będziesz miał na tyle cierpliwości i wytrwałości w sobie, że
          przez ten czas kawałek po kawałku będziesz burzył w niej opór możliwy jest taki
          scenariusz. 2-3 lata będzie się przekonywała do pieszczenia. Kolejne ze dwa lata
          oswajała z tym jako z czynnością normalnie seksualną ale bez entuzjazmu. A za ok
          5 lat. Jak dojrzeje jako kobieta, nabierze pewności siebie, kto wie, kto wie...
          może i stwierdzi, że to całkiem przyjemne. A z czasem stanie się pasjonatka.

          Dla pocieszenia napiszę, że jeszcze 3 lata temu w moim związku oral nie
          funkcjonował w żaden ze sposobów. Dzisiaj KAŻDY seks się od tego zaczyna. Pasji
          bynajmniej nie widzę w oczach, ale.... technicznie całkiem nieźle, a i
          zaangażowanie jakby co raz większe. Kiedyś odbywał się w warunkach tylko
          sterylnych (tuż po prysznicu) dziś granica akceptowalności przesunęła się dużo
          dalej. Minus jest taki że ciągle mam wrażenie, że to wszystko dlatego że ja chcę
          a nie że ona chce, no ale to już mój problem. A żona ma 29 lat. Zacząłem jak
          miała hymmm jakieś 26 ;-). Miłość, całowanie, przytulanie tak jak u Ciebie.
          Fiutem, ani ciałem moim się nigdy nie pasjonowała choć zawsze uważała mnie za
          bardzo przystojnego. Nie mniej jak zapytałem się jej co się jej we mnie podoba
          nie potrafiła powiedzieć. Po prostu sama nie widziała co ją kręci. Uczy się tego
          dopiero. Podejrzewam że u Ciebie może być bardzo podobnie.
          Zapytaj się jakie KONKRETNIE części ciała żona lubi w Tobie najbardziej ? Jak
          odpowie, że podobasz się jej cały, tak ogólnie to znaczy, że sama tak naprawdę
          nie wie co ją w Tobie kręci. Poza oczywiście emocjonalnością i charakterem. Seks
          jednak to fizyczność a nie piękne wnętrze. Ty jak patrzysz na kobietę dokładnie
          wiesz co Cię kręci (piersi, tyłek, talia, nogi każdy ma swój fetysz). Osobiście
          odnoszę wrażenie, że kobiety, które nie potrafią określić co w facecie jej się
          konkretnie podoba maja dużo więcej zahamowań i problemów w łóżku.
          Jak kobieta wie co ją konkretnie kręci, takiego faceta sobie szuka. Wtedy taki
          mężczyzna bardziej działa na nią seksualnie i w łóżku jest jej też lepiej. Bo w
          łóżku się nie myśli tylko czuje. I wtedy piękny umysł zazwyczaj przegrywa z
          błękitnymi oczami, 190 cm wzrostu, włochatym torsem, czy pięknie umięśnionymi
          nogami.

          Nie mniej, największą pułapką jaka na ciebie czeka to owe zniechęcenie o którym
          wspomniał poniżej bugbuddy. Kiedy jej się zachce, Tobie przejdzie już ochota na
          cokolwiek... z nią.
          No ale ludzie są różni a życie pisze własne scenariusze dla każdego.

          Pzdr.
          A.

          PS. A tak sobie siedzę i myślę... czy ona nie jest przypadkiem DDA ?
          • mrboog Re: czy mam szanse na dobrego loda? 07.04.09, 22:49
            Avide. No nareszcie konkretny przypadek z konkretnymi zmianami, nie
            całkowitymi ale zawsze;-) Rzuciłeś mi światło;-) 3 lata temu zero
            orala, a teraz w każdym seksie od tego startujecie. Do tego dążę.
            Właściwie jest to odpowiedź na moje pytanie. Wiem, ze to nie jest
            takie proste. Wiele rozmów, pewnie kryzysów, łez. A i tak wiadome
            wątpliwości. Żeby nie było też tak super-przerażają mnie trochę
            te „ramy” czasowe:( ,które wytyczyłeś, umowne, ale jednak- bardziej
            ewolucja niż rewolucja. Niby mówiłem, ze jestem tego świadom- ale
            jednak dostac między oczy taki wyrok w latach;) sam rozumiesz… Przy
            czym podkreślam, że Ona nie jest jeszcze moją żoną! Oczywiście plany
            są i to poważne, ale w obliczu tematu wątku- sami wiecie, co
            czasem „głodnemu” chodzi po głowie. Ja nie chwaląc się;)- jestem
            postawnym facetem, żadnym ułomkiem;-) a Ona jest raczej filigranową
            kobietą, i myślę, że fizycznie szukaliśmy własnie takich „ideałów”
            ale jakby z nieco innych pobudek. Mianowicie, ja- chyba po trosze
            ze względu na te ciągoty do dominacji, i bardzo wyraźnie
            zaznaczonych fizycznych różnic. Nie znaczy to, że się boję
            dużych/wysokich kobiet;) tylko pociągają mnie własnie takie kobiece
            kokietki. Mniejsze, słabsze?;) gdzie ja mam równinę ona ma wypukłość-
            standard. Ona – z poczucia bezpieczeństwa, silnych ramion itd.;) Z
            tym, że „podobam Jej się cały” to trafiłeś Avide w dychę, Mówi też,
            że całego mnie akceptuje. (no ale ja się upieram, że fiuta-nie)
            Gdybym miał ze swojego punktu widzenia coś wytypować, co Jej się we
            mnie podoba- to byłyby właśnie klata i te ramiona=przytulanki +
            całowanie itd. itp. Nie wiem czy ta teoria się sprawdza, mnie się w
            Niej podoba też wszystko;) a najbardziej piersi:)))))))) którym
            poświęcam zawsze baaaaaaaaaaaaaardzo dużo czasu. Hehe. Generalnie
            bym się raczej przejął mocno, gdyby, Ona widziała tak naprawdę we
            mnie tylko Misia (choć nigdy by tego nie przyznała), prztulanke,
            który ją nie podnieca:( A nie faceta, o którym marzy, a nawet
            którego wręcz prosi aby ją zerżnął. Sam się boje, czy „doczekam”
            tych metamorfoz i czy nie uwiędnę do tego czsu, ale już taki ze mnie
            przypadek, że „w miasto” z premedytacją nie pójdę. I co? ćwicz pan
            jogę i ssij sobie sam;( pzdr

            Prawdę mówiąc, to nie wiem, czy Ona jest DDA. Tzn. W sensie,
            pijącego rodzica-to nie. Ale z tą dysfunkcyjnością rodziny to już
            tak łatwo bym niewyrokował, ale nie czuję się na siłach coś więcej
            powiedzieć, nie mam wiedzy.
            • lima Re: czy mam szanse na dobrego loda? 08.04.09, 09:33
              Tak czytam ten wątek - i współczuję dziewczynie...
              Traktujesz ją przedmiotowo i ona dobrze to wyczuwa. Po 3 latach zapewne już się
              czuje zaszczuta i wie, że jak nie będzie "grzeczna" (nie zrobi ci loda) to
              zostanie "ukarana" jakąs emocjonalną jazdą lub pretensjami w twoim wykonaniu..

              Znalazłeś sobie nieśmiałą porządną dziewczynę, do tego dziewicę(bo możesz się
              przy takiej niedoświadczonej czuc panem i władcą) tylko po to żeby miec nad nią
              władzę i ..realizować swoje potrzeby nawet kosztem zmuszenia jej do ich
              spełniania. Nie wyobrażam sobie być z egoistycznym gnojkem który KOSZTEM MOICH
              ŁEZ będzie mi głowę wciskał między swoje nogi...

              Mam nadzieję, że dziewczyna wyzwoli się spod twojego dyktatu i znajdzie
              szczęście z kimś kto ją będzie kochał i szanował - a nie używał.
              • poitevin Re: czy mam szanse na dobrego loda? 08.04.09, 09:44
                lima napisała:

                > Tak czytam ten wątek - i...

                ...nic nie zrozumiałaś. Przeczytaj jeszcze raz i skup się na tej
                czynności. Jeżeli nadal nie będziesz rozumiała, to znaczy że dopadł
                cię analfabetyzm funkcjonalny. Nie wiem czy cię to pocieszy, ale
                spora część naszego społeczeństwa cierpi na tę przypadłość.
                • lima Re: czy mam szanse na dobrego loda? 08.04.09, 09:48
                  a ty nic nie wiesz o przemocy w związku, jej korzeniach i skutkach.
                  radzę poczytać co nieco na ten temat albo popracowac z ludźmi którzy jej
                  doświadczają.
                  • mujer_bonita Re: czy mam szanse na dobrego loda? 08.04.09, 10:02
                    lima napisała:
                    > a ty nic nie wiesz o przemocy w związku, jej korzeniach i skutkach.
                    > radzę poczytać co nieco na ten temat albo popracowac z ludźmi którzy jej
                    > doświadczają.

                    Ależ Pointevin lubi 'zabawy w przemoc' ;) Otwarcie to deklaruje ;)
                    • poitevin Re: czy mam szanse na dobrego loda? 08.04.09, 11:47
                      Poitevin, i nie tylko ona, lubi ZABAWY w przemoc. Natomiast to, że
                      facet chce, żeby kochana przez niego kobieta zrobiła mu loda, nie
                      nosi znamion przemocy.
                      Czy on gdziekolwiek napisał, że ją zmusza?

                      Widzę Bonita, że w Limie znalazłaś sojuszniczkę swojej tezy, że
                      prawdziwą kobietę trzeba wielbić z daleka, a jak już dotykać to
                      tylko kwiatem. Dotknięcie fiutem podpada pod molestowanie prawda? A
                      fellatio powinno być karane spaleniem na stosie.

                      Przemoc w związku jest niedopuszczalna, ale wy dwie akurat popadacie
                      w przesadę, zwłąszcza w tym konkretnym przypadku.
                      Ciekawe czy byście były takie skłonne oskarżać o stosowanie przemocy
                      kobietę, która by narzekała, że facet nie chce realizować jej
                      fantazji?
                      • mujer_bonita Re: czy mam szanse na dobrego loda? 08.04.09, 12:00
                        poitevin napisała:
                        > Widzę Bonita, że w Limie znalazłaś sojuszniczkę swojej tezy, że
                        > prawdziwą kobietę trzeba wielbić z daleka, a jak już dotykać to
                        > tylko kwiatem. Dotknięcie fiutem podpada pod molestowanie prawda? A
                        > fellatio powinno być karane spaleniem na stosie.

                        Nigdy nigdzie tak nie twierdziłam. Ośmieszasz się.

                        Co kto lubi Pointevin. Autor wątku chce czegoś, czego nie chce jego kobieta. Sam mówi, że chce dominować, wręcz wybrał sobie to dego 'drobną kobietkę'. A w związku z tym, że ona tego nie chce to teraz odchodzi mu ochota na seks z nią - czyli dostanie 'karę' ;)

                        Wydaje mi się, że nigdy nie byłaś w sytuacj, gdzie Twój partner chce czegoś, czego Ty nie chcesz. Jemu wydaje się, że to tylko 'zachęcanie', 'pokazywanie', 'uczenie' a z drugiej strony odbierane jest jako 'nagabywanie', 'wymuszanie', 'strofowanie'.

                        Autorowi wątku dość blisko jest do postawy 'Jak mi nie zrobisz loda to seksu nie będzie'.

                        > Ciekawe czy byście były takie skłonne oskarżać o stosowanie przemocy
                        > kobietę, która by narzekała, że facet nie chce realizować jej
                        > fantazji?

                        Mówimy o narzekaniu, czy konkretnych działaniach, które mają te fantazje wymusić?
                        • histeryczka lód lodowi nierówny ;) 08.04.09, 12:27
                          dla mnie wygląda to tak: duży facet wybrał sobie małą kobietkę, do zdominowania,
                          wychowania do seksu, niekoniecznie do opiekowania się nią
                          niedoświadczona dziewczyna wybrała sobie dużego faceta, żeby się nią opiekował i
                          żeby się czuła bezpiecznie, misiaczka a niekoniecznie potężnego testosteronowego
                          samca.

                          czyli wybrali sobie siebie niekoniecznie kierując się tymi samymi potrzebami
                          seksualnymi - no i mają rozjazd.

                          Się dziewczynie nie dziwię, jeśli nie czuje się zbyt pewna siebie w świecie i w
                          związku, że nie chce bawić się w dominację (a mam wrażenie, że to o to chodzi,
                          nie o samego loda) - jest za młoda, za mało miała doświadczeń, facet może
                          kojarzyć jej się z zapewnianiem poczucia bezpieczeństwa a nie
                          podporządkowywaniem mu się. Facet też tak do końca nie jest ze sobą szczery - by
                          chciał seksu oralnego, ale ma też potrzebę dominacji, o której nie mówi wprost,
                          więc samo to, że w końcu dziewczyna weźmie do buzi i poliże nie wystarcza, bo
                          nie o to chodziło od początku.

                          Btw można robić loda i loda - może to być pozbawiony podtekstu fragment gry
                          wstępnej, czy tam dowolna część seksu równorzędnych partnerów, ale też może to
                          być zabawa bardzo silnie zabarwiona dominacją i podporządkowaniem kobiety. I
                          obie wersje mogą być fajne. O ile wszyscy zainteresowani tego chcą.
                        • poitevin Re: czy mam szanse na dobrego loda? 08.04.09, 13:13
                          mujer_bonita napisała:

                          > A w zw
                          > iązku z tym, że ona tego nie chce to teraz odchodzi mu ochota na
                          seks z nią - c
                          > zyli dostanie 'karę' ;)

                          Czy do ciebie nie dociera, że jemu odchodzi ochota, bo ona w jakimś
                          stopniu nie spełnia jego oczekiwań, a nie za "karę". Za karę to
                          niektóre pańcie nakładają szlaban na łóżko i sobie facetów próbują
                          tresować - z marnym skutkiem z resztą.

                          > Wydaje mi się, że nigdy nie byłaś w sytuacj, gdzie Twój partner
                          chce czegoś, cz
                          > ego Ty nie chcesz. Jemu wydaje się, że to
                          tylko 'zachęcanie', 'pokazywanie', 'u
                          > czenie' a z drugiej strony odbierane jest
                          jako 'nagabywanie', 'wymuszanie', 'st
                          > rofowanie'.

                          Masz rację - wydaje ci się. Ja umiem powiedzieć wprost, że czegoś
                          nie chcę i mój partner umie to zaakceptować. Gdybym nie zgadzała się
                          na czynności, które dla niego miałyby pierwszorzędne znaczenie, a
                          dla mnie byłyby nie do zaakceptowanie pogodziłabym się z tym, że go
                          już nie podniecam.
                          Wychodzę z założenia ze dorosły człowiek jeżeli czegoś nie chce,
                          zwłaszcza w seksie, to tego nie robi. A proponowanie pewnych działań
                          (bo to właśnie robi autor wątku) ma się nijak do
                          wymuszania. "Nagabywanie", "strofowanie" i "wymuszanie" to już twoja
                          nadinterpretacja.

                          > Autorowi wątku dość blisko jest do postawy 'Jak mi nie zrobisz
                          loda to seksu ni
                          > e będzie'.

                          Teraz to ty się ośmieszasz.

                          > Mówimy o narzekaniu, czy konkretnych działaniach, które mają te
                          fantazje wymusi
                          > ć?

                          Facet nie pyta jak zmusić kobietę do robienia loda, tylko czy są
                          jakieś szanse, że ona sama zechce. Czaisz różnicę?
                          • mujer_bonita Re: czy mam szanse na dobrego loda? 08.04.09, 13:45
                            poitevin napisała:
                            > Czy do ciebie nie dociera, że jemu odchodzi ochota, bo ona w jakimś
                            > stopniu nie spełnia jego oczekiwań, a nie za "karę". Za karę to
                            > niektóre pańcie nakładają szlaban na łóżko i sobie facetów próbują
                            > tresować - z marnym skutkiem z resztą.

                            Super. Więc niech ją zostawi w spokoju. Nie spełnia jego 'oczekiwań' jest
                            'wybrakowana' więc zmiast ją tresować (co nnazywa 'otwieraniem' i 'edukowaniem')
                            niech ją zostawi w spokoju i poszuka sobie innej skoro to dla niego tak ważne.

                            > Masz rację - wydaje ci się. Ja umiem powiedzieć wprost, że czegoś
                            > nie chcę i mój partner umie to zaakceptować.

                            No widzisz - a tu mamy sytuację, gdzie autor nie potrafi tej sytuacji zaakceptować.

                            > A proponowanie pewnych działań
                            > (bo to właśnie robi autor wątku) ma się nijak do
                            > wymuszania. "Nagabywanie", "strofowanie" i "wymuszanie" to już twoja
                            > nadinterpretacja.

                            No właśnie Pointevin próbuję Ci wyjaśnić jak takie 'proponowanie' jest odbierane
                            przez stronę, która czegoś nie chce. ODBIERANE - wiesz co to słowo oznacza?

                            > > Autorowi wątku dość blisko jest do postawy 'Jak mi nie zrobisz
                            > loda to seksu nie będzie'.
                            >
                            > Teraz to ty się ośmieszasz.

                            Ośmieszam się? Sam autor przecież to napisał: 'Czy powiedzieć jednak: żegnaj
                            Gienia, bo jak Ty nie ciągniesz, to ja nie ciągnę nas?'
                            • poitevin Re: czy mam szanse na dobrego loda? 08.04.09, 14:00
                              > No właśnie Pointevin próbuję Ci wyjaśnić jak takie 'proponowanie'
                              jest odbieran
                              > e
                              > przez stronę, która czegoś nie chce. ODBIERANE - wiesz co to słowo
                              oznacza?

                              Skąd czerpiesz wiedzę, że jest to właśnie tak odbierane przez jego
                              partnerkę?
                              Na szczęście istnieją kobiety odbierające rzeczywistość w inny
                              sposób niż ty.

                              • mujer_bonita Re: czy mam szanse na dobrego loda? 08.04.09, 14:14
                                poitevin napisała:
                                > Skąd czerpiesz wiedzę, że jest to właśnie tak odbierane przez jego
                                > partnerkę?

                                Mogę się domyślać, ponieważ byłam w takiej sytuacji. Wydaje mi się, że psychologicznie jestem bliżej tej kobiecie niż np. Ty. Gdybyśmy rozmawiali o kobiecie, która fantazjuje o tym, żeby ją wiązać prawdopodobnie Ty wiedziałabyś o wiele lepiej co siedzi w jej głowie.

                                > Na szczęście istnieją kobiety odbierające rzeczywistość w inny
                                > sposób niż ty.

                                Ja również mogłabym to samo powiedzieć o Tobie. Ludzie mają różne potrzeby i różnie odbierają bodźce. Nie ma jednego 'właściwego' modelu kobiety. Nie ma 'lepszych' i 'gorszych' kobiet. Zaakceptujesz to w końcu?
                                • poitevin Re: czy mam szanse na dobrego loda? 08.04.09, 14:32
                                  > Gdybyśmy rozmawiali o kobiecie,
                                  > która fantazjuje o tym, żeby ją wiązać prawdopodobnie Ty
                                  wiedziałabyś o wiele l
                                  > epiej co siedzi w jej głowie.

                                  Nie rozsiewaj wyimaginowanych informacji. Nie mam pojęcia co siedzi
                                  w głowach kobiet, które chcą być wiązane, mało tego - nie bardzo
                                  mnie interesuje.

                                  > Mogę się domyślać, ponieważ byłam w takiej sytuacji. Wydaje mi
                                  się, że psycholo
                                  > gicznie jestem bliżej tej kobiecie niż np. Ty.

                                  I znowu ci się wydaje.

                                  > Ja również mogłabym to samo powiedzieć o Tobie. Ludzie mają różne
                                  potrzeby i ró
                                  > żnie odbierają bodźce. Nie ma jednego 'właściwego' modelu kobiety.
                                  Nie ma 'leps
                                  > zych' i 'gorszych' kobiet. Zaakceptujesz to w końcu?

                                  Akceptuję to, że ludzie są różni. Nie znaczy to jednak, że muszę się
                                  z tymi całkiem innymi ode mnie zgadzać.

                                  Ty chyba cierpisz na jakiś kompleks, nigdzie nie napisałam, że
                                  jesteś gorsza. A "na szczęście" miało podkreślić, że gdybyśmy
                                  wszyscy byli jednakowi to świat byłby okropnie nudny;)
                                  • mujer_bonita Re: czy mam szanse na dobrego loda? 08.04.09, 14:44
                                    No właśnie - nie interesuje Cię co siedzi w czyjejś głowie ale wcale nie powstrzymuje Cię to od udzielania rad, atakowania, lekceważenia i wyśmiewania innych.
                                    • poitevin Re: czy mam szanse na dobrego loda? 08.04.09, 15:03
                                      Niepotrzebnie dramatyzujesz;)
              • mrboog Re: czy mam szanse na dobrego loda? 08.04.09, 18:07
                lima napisała:

                Nie wyobrażam sobie być z egoistycznym gnojkem który KOSZTEM MOICH
                ŁEZ będzie mi głowę wciskał między swoje nogi...

                Skoro dochodzisz do takich wniosków i tak mnie osadzasz, to albo
                wyraziłem się nieprecyzyjnie (o co w necie nie trudno) albo
                faktycznie cierpisz na analfabetyzm wtórny. Czyli czytasz ale
                niestety (dla ciebie), nie rozumiesz.
                Przeczytaj raz jeszcze moje posty i jestem pewien, że wtedy nie
                będziesz już tak biegła w osądach. Pisałem, że nie jest moją Żoną,
                czyli -gdyby był ze mnie taki kawał kutas…a -dyktatora - mogłaby
                pokazać mi drzwi i żegnaj Gienia. To, że ma trudności z oralem, i
                potrzebuje bliskości, bezpieczeństwa, nie jest równoznaczne z tym,
                że jest nieporadna życiowo, zaszczuta, czy zahukana. Nigdzie tego
                nie napisałem. Gdy Ją poznałęm, gdy się w Niej zakochałem nie
                wiedziałem, ze to dziewica, i nie było to żadne kryterium. Normalna
                Kobieta, emocjonalna, wrażliwa, porządna, fajna, ciepła, mądra,
                miła, i mógłbym tak wymieniać do wieczora, generalnie wie o co
                chodzi w życiu, i do tego bardzo jestem na Nią napalony fizycznie.
                Tak samo ja, mógłbym szukać kogoś kto dałby mi full serwis w łóżku.
                Ale moja droga to nie jest takie proste, bo MY się Kochamy. Co nie
                zmienia faktu, że za pstryknięciem palca można wyzbyć się swoich
                potrzeb czy fantazji. Pisałem, że nie wyobrażam sobie pójść na lody
                w miasto, że Ją Kocham, Szanuję, nie pomiatam, nie poniżam, NIE
                ZMUSZAM!!! Czy myślisz, że czerpałbym przyjemność widzac Jej łzy i
                strach? Pomyliłaś się. Ni emierz ludiz swoją miarą. Chciałbym aby
                pragnęła piescić mnie oralnie tak jak ja Ją. Pisałem, że chciałbym
                widzieć Jej usta Jej język na moim fiucie. Tak. Jej. Żadnej innej.
                JEJ. To znaczy, że nie chodzi mi tylko i wyłącznie o techniczną
                realizację fantazji, nie tylko o loda gdzie nie ważne jest kto go
                zrobi. Tylko o to, by nasz seks był bogatszy o miłośc francuską.
                Nie jestem gwałcicielem, stręczycielem, chamem, dyktatorem i co tam
                sobie jeszcze wymyśliłaś. itd. A może Ty masz jakieś przykre
                doświadczenia? Współczuję. Tak jak napisała Tobie poitevin. Nie
                prosiłem, nie pytałem forumowiczów by podsunęli mi wyrahowane
                metody wymuszania orala u kobiety. Tylko pytałem o podzielenie się
                doświadczeniami, osób, które być może miały podobnie=Kobiety nie
                garnęły się, z różnych względów miały opory, a potem to się
                zmieniło. Za przykład niech posłuży sytuacja Avide. Pytałem o to
                dlatego, że zależy mi cholernie na Niej, i na tym aby nasz seks był
                pełniejszy, Co nie zmienia faktu, że czasem człowieka nachodza
                wątpliwości. Znasz to? Czujesz róznice w podejściu?

                • misyjka Re: czy mam szanse na dobrego loda? 08.04.09, 20:13
                  Nie musisz się tłumaczyć. Tak to jest , ktoś przeczyta parę postów,
                  niekoniecznie na temat i mylnie interpretuje sprawę. Wyluzuj, nie ma
                  się czym przejmować tak naprawdę, szansę macie, ale tak mi się
                  wydaje, że 100 % tego o co Ci chodzi raczej nie uzyskasz. Z drugiej
                  strony trzeba mieć świadomość,że każdy z nas ma powiedzmy tak -
                  jakieś tam wady i to tyle - powodzenia !
                • igge Re: czy mam szanse na dobrego loda? 15.05.09, 15:00
                  Do autora wątku. A ile Ty już z nią jesteś? Bo ja np też kiedyś nie
                  garnęłam się do seksu oralnego z ukochanym, ale z biegiem czasu
                  nabrałam ochoty i wręcz uwielbiam. Tyle, że to chyba miłość do
                  partnera i czas i zachwyt nim bo wydaje mi się, że on do niczego
                  specjalnie pod tym względem nie dążył, no może raz nie opanował się i
                  mi popchnął głowę w odpowiednim kierunku i spodobało mi się
                  stopniowo, powoli. Najbardziej na początku jak byłam młodziutka nie
                  umiałam nie rozproszyć się zapachem (nie chodzi o higienę, był
                  czysty, umyty etc), pierwsze fajne razy to chyba miałam katar :),
                  potem wkręciło mnie i wręcz aż za bardzo. Ale na pewno nie z dnia na
                  dzień.
    • 1966-irek Re: czy mam szanse na dobrego loda? 05.04.09, 21:13
      Hejka koleś!!! Z tego co podałeś wnioskuję,że długo nie pojedziesz w tym
      związku.To masz bankowe!Po prostu jej nie podniecasz,lub co gorsza dla
      Ciebie-JUŻ jej nie rajcujesz.Zwróć baczną uwagę na jej spóznienia z pracy,lub
      tzw.<nadgodziny>.Jak byś na to nie patrzył w jej sercu chyba Cię nie ma.IrekJ
    • prosty_facet czy mam szanse na dobrego loda? -oczywiście że tak 06.04.09, 22:16
      Należy udać się do porządnej lodziarni - tam lodów pod dostatkiem i w różnych
      smakach ;-) Około 2 zł za kulkę ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka