Dodaj do ulubionych

czy mam szanse na dobrego loda?

    • bugbuddy Re: czy mam szanse na dobrego loda? 06.04.09, 23:26
      Nie mam siły aby czytać wszystkie wypowiedzi w wątku, napiszę tylko jak to było
      (jest) u mnie.

      W zasadzie początki miałem dokładnie takie jak Ty. Też większe potrzeby, żonka
      też z tych bardziej opornych, zwłaszcza przed wzięciem do buzi, a to właśnie
      cholernie lubię ;-) Nie, nie jej opór, zeby było jasne.

      Zaczęło się wszystko psuć, usychać, coraz mniej mi się chciało z nią, w wiecznie
      ten sam sposób, wg. tego samego scenariusza. Jak mówiła - 'lubię seks, bo mogę
      leżeć i nic nie robić'.

      Na szczęście jest internet, fora, gg ;-) Zacząłem poznawać 'znajome' które
      bynajmniej nie miały żadnych oporów.

      W międzyczasie żona - muszę przyznać - nabrała ochoty na różne zabawy. Tylko że
      ja... że ja straciłem ochotę na robienie tego z nią.


      Więc albo zaciśniesz zęby i będziesz liczył, że w perspektywie paru lat ona się
      zmieni, albo... albo lepiej zmień partnerkę i oszczędź sobie stresów na przyszłość.
    • lilyrush Re: czy mam szanse na dobrego loda? 08.04.09, 10:05
      hmmm..możliwe, ze będzie tak,jak pisze Avide- zaciśniesz zęby i przeżyjesz te
      kilka lat wyroku pilnie i cierpliwie ucząc ja radości z seksu.
      Całkiem możliwe, ze jej sie po 30-stce, albo po dziecku (to bardziej
      prawdopodobne) coś przestawi i zrobi sie z niej demon seksu.
      tylko wiesz jakie jest ryzyko- że ona wtedy już cię tak będzie postrzegać jako
      misia- przytulankę, ze jako gorący kochanek do głowy jej nie przyjdziesz.
      I będzie sie zwijać bez seksu bo z Toba zupełnie nie będzie miała na niego
      ochoty. I może nawet z Toba zostanie, bo będzie bezpieczny maż, może dziecko i
      taki spokój. Tego chcesz?

      Malo facetów tak bardzo kocha swoją żone jak Avide...ja drugiego takiego nie
      spotkałam...
      • krzysztof-lis Re: czy mam szanse na dobrego loda? 08.04.09, 17:49
        > Całkiem możliwe, ze jej sie po 30-stce, albo po dziecku (to bardziej
        > prawdopodobne) coś przestawi i zrobi sie z niej demon seksu.

        Po dziecku demon seksu? Przecież typowa reakcja kobiety po dziecku to właśnie
        zimna kłoda a nie demon seksu.
        • zyg_zyg_zyg Re: czy mam szanse na dobrego loda? 08.04.09, 18:59
          > Po dziecku demon seksu? Przecież typowa reakcja kobiety po dziecku
          to właśnie zimna kłoda a nie demon seksu.

          Krzysztofie, forum e-mama nie jest miarodajnym źródłem wiedzy o
          wszystkich kobietach... ;-)
        • misyjka Re: czy mam szanse na dobrego loda? 08.04.09, 20:16
          krzysztof-lis napisał:

          > Po dziecku demon seksu? Przecież typowa reakcja kobiety po dziecku
          to właśnie
          > zimna kłoda a nie demon seksu.

          Człowieku, po dziecku to dopiero jazda, już nie jeden orgazm, a
          kilka, aż czasem się wydaje, że się już kolejnego nie przeżyje :))))
        • songo3000 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 08.04.09, 23:27
          Pomyśl, skoro teraz jest kłoda a po dziecku się zmienia to... ;)
    • mujer_bonita Tak się zastanawiam... 08.04.09, 18:27
      Mrboog - tobie przeszkadza brak orala i z tego powodu rozważasz rozstanie, ale co ludzie powiedzą a może Twoja druga połówka myśli tak samo - to znaczy ma dosyć Twojego 'rozwijania' jej tylko 'co ludziom powie jak zapytają o powód rozstania' :D

      W sumie to tak się zastanawiam, czy do Ciebie dochodzi, że to co robisz nie jest Twojej kobiecie do szczęścia potrzebne. Bo mam wrażenie, że uważasz się za mega od niej lepszego, 'PanaBoga' seksu, który swoją małą kobietkę 'edukuje'. Zdajesz sobie sprawę z tego, że nie możesz żądać wdzięczności za coś, czego ona nie chce?
      • gomory Re: Tak się zastanawiam... 08.04.09, 20:04
        Nie no daj spokoj z ta wdziecznoscia. Przeciez on nie zagryza zebow
        i w trudzie nie nie edukuje jej dla jakiegos ewentualnego kochanka
        tylko dla samego siebie. Czyli ich wspolnego zwiazku ;).
        • mujer_bonita Re: Tak się zastanawiam... 08.04.09, 20:21
          gomory napisał:
          > Nie no daj spokoj z ta wdziecznoscia. Przeciez on nie zagryza zebow
          > i w trudzie nie nie edukuje jej dla jakiegos ewentualnego kochanka
          > tylko dla samego siebie. Czyli ich wspolnego zwiazku ;).

          Robi to dla siebie i swoich potrzeb, których jej poziom seksualności nie zaspokaja. A potem stwierdza, że ma dość dawania i teraz on chce być 'obdarowywany'. Urocze :)
    • dobreciacho Re: czy mam szanse na dobrego loda? 08.05.09, 23:36
      Powiem Ci brachu,że nie masz szans.Ze mną było to samo,nawet mnie
      nie pozwalała zrobić sobie minetki,a o lodzie w ogóle nie było mowy
      (nawet nie oczekiwałem żeby było do końca)Po prostu się kładła i
      miałem robić swoje.Aha,i chciała tylko 1 lub 2 razy w
      miesiącu.Miałem dość,odszedłem
    • claudel6 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 14.05.09, 18:24
      Fajny watek.
      Nie wiem, co czuja kobiety, ktore nie lubia robic loda i dla ktorych sex nie
      jest jedna z nawazniejszych rzeczy w zyciu, wiec nic nie poradze.
      Tylko mam taka refleksje – jak to jest, ze faceci, dla ktorych ten sex jest
      jedna z nawjazniejszych rzeczy w zyciu wybieraja sobie kobiety dopasowane do
      nich pod kazdym innym wzgledem, tylko pod tym nie.
      To znaczy pytanie jest inne – jak to jest, ze sie w nich zakochuja.
      U mnie to by po prostu nie zadzialalo – nie zakochalabym sie (namietnie) w kims
      takim.
      Zgodnosc swiatopogladow, wartosci, wrazliwosci to ja mialam w zyciu z kilkoam
      facetami i zostawali moimi przyjaciolmi, i niektorzy sa nimi juz kilkanascie lat.
      Ale namietnosc nie wynika ze zgodnosci swiatopogladow i charakterow. Przy takiej
      zgodnosci jest na pewno latwiej z kims zyc i ma to znaczenie w dlugim okresie,
      ale IMHO duzo latwiej jest pracowac nad partnera swiatopogladem i jego
      wartosciami, bo to mozna osiagnac poprzez rozmowe, dzielenie sie przemysleniami,
      podsuwanie lektur niz nad partnera temperamentem, bo ten jest cecha fizyczna,
      jak kolor oczu.
      Otwarty partner predzej pod waszym wplywem zmieni zdanie na temat polityki czy
      ekologii itp. niz zacznie byc demonem sexu.
      Ale wy uparcie – wybieracie sobie te niby idealne partnerki, ktore nie spelniaja
      sine qua non, by zwiazkowa chemia dzialala.

      Az chce sie powiedziec - sami jestescie sobie winni.
      • igge Re: czy mam szanse na dobrego loda? 14.05.09, 18:44
        eee tam, chemia może być jak najbardziej i partnerowi z większym
        temperamentem może zwyczajnie umknąć, można tego nie zauważyć, że
        druga osoba ma jednak ciut mniejsze potrzeby
        • bi_chetny Re: czy mam szanse na dobrego loda? 15.05.09, 10:09
          dokładnie - tak jest u mnie. chemia działa, tylko rzadziej u żony niż u mnie, a
          poza tym żona oczekuje raczej niewymyślnego, prostego seksu - pewnie wielu
          facetom by to odpowiadało - można spuścić z krzyża raz w tygodniu mniej więcej,
          bez specjalnej gry wstępnej :)
          • claudel6 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 15.05.09, 10:52
            bi-chetny: no wlasnie wasza zwiazkowa chemia w moim rozumieniu nie dziala, bo
            nie jestescie dopasowani. dziala tylko Twoje pozadanie.

            • bi_chetny Re: czy mam szanse na dobrego loda? 16.05.09, 09:21
              claudel6 napisała:
              > bi-chetny: no wlasnie wasza zwiazkowa chemia w moim rozumieniu nie dziala, bo
              > nie jestescie dopasowani. dziala tylko Twoje pozadanie.

              no właśnie że działa. podniecam moją żonę - są symptomy których kobieta nie
              ukryje. Tyle, że dla niej pożądanie gasi się w taki sposób i z taką
              częstotliwością, nie inną. Trochę więcej wyobraźni, moja droga.
        • claudel6 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 15.05.09, 10:50
          igge: jesli mialbys do czynienia z kobieta, dla ktora traci glowe w lozku, to z
          cala pewnoscia bys nie pisal, ze mozna tego nie zauwazyc. Jak bardzo namietny
          jest partner i jakie ma dla niego znaczenie sex, mozna zauwazyc po pierwszym
          razie. To nie wychodzi w praniu, to jest wypisane na partnerze, jest w jego
          gestach, w tym, jak ona/on na ciebie patrzy, w tym jak sie lub Ciebie rozbiera,
          jak patrzy na Twoje cialo, jak je dotyka.
          Sorry panowie, ale jesli jestescie slepi na to, to wiecznie bedziecie ladowac w
          zwiazkach, ktore koniec koncow daja wam tylko frustracje
          • zyg_zyg_zyg Re: czy mam szanse na dobrego loda? 15.05.09, 11:27
            Jak bardzo namietny
            > jest partner i jakie ma dla niego znaczenie sex, mozna zauwazyc po
            pierwszym
            > razie. To nie wychodzi w praniu, to jest wypisane na partnerze,
            jest w jego
            > gestach, w tym, jak ona/on na ciebie patrzy, w tym jak sie lub
            Ciebie rozbiera,
            > jak patrzy na Twoje cialo, jak je dotyka.


            Tak, to wszystko może i mozna wyczytać. Ale informacji o tym, jak
            bedzie za trzy lata, już raczej nie. Z poprzednim facetem, na
            początku, mogliśmy się całować w samochodzie namiętnie i do
            zatracenia przez dwie godziny. Chemia była jak cholera. Nawiasem
            mówiąc, to on parł na seks, to on jak najszybciej chciał mnie
            zaciągnąć do łóżka. Gdy juz do tego doszło, wielbił moje ciało,
            przepadał za pieszczeniem go. Mówił, że nigdy nie było mu tak z
            żadną kobietą. Mnie nigdy nie było tak z żadnym mężczyzną. Feromony
            i iskry latały w powietrzu jak oszalałe. Nasze ciała pasowały do
            siebie jakby były dla siebie stworzone. I co z tego - kiedy sytuacja
            się ustabilizowała, okazało się, że jemu wystarcza seks raz na
            miesiąc. A ja chodziłam po ścianach i wyłam z niezaspokojenia.

            Dopasowani byliśmy w pewnym sensie - np. mieliśmy ochotę na te same
            eksperymenty i przynosiły nam one radochę. Tylko ta cholerna
            częstotliwość...
            • claudel6 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 15.05.09, 11:54
              zyg zyg zyg: no jednak ewidentnie w przypadku mrbooga jak i avide nie mamy do
              czynienia z takimi przypadkami. Rozumiem oczywiscie, ze mozna nie przewidziec,
              ze partner skapcanieje i wtedy absolutnie nie mozna siebie za to obwiniac.
              Natomiast mowimy o przypadkach wiazania sie z idealnymi kobietkami, ktore sa
              wiotkie, ladne, mile, cieple, czule i co tam jeszcze, ale kompletnie nie czuja
              bluesa cielesnego.
              I panowie sobie licza na efekt Pigmaliona, ale Pigmalion tu nie zadziala, bo
              temperament seksualny jest cecha osobnicza i fizyczna, mozna wytresowac
              partnerke, ale nie sprawisz tego, ze ona sie bedzie robila wilgotna na sama mysl
              o Tobie jadac do domu z pracy, jesli jej do tej wilgoci potrzebny wieczor ze
              swiecami, romantyczny nastroj i polgodzinne pieszczoty.

              • zyg_zyg_zyg Re: czy mam szanse na dobrego loda? 15.05.09, 12:28
                Może kiedy widać, że partner pasuje idealnie we wszystkich innych
                sferach, to ma się nadzieję, że i w seksie "się jakoś ułoży"? Może
                dlatego, że trudno trafić na ideał, to wybiera się prawie-ideał?
                Takie "przymykanie oczu" nie musi dotyczyć tylko seksu.

                Inna bajka, że rzeczywistości nie daje się tak łatwo zaczarować.
                Zaklęcie "jakoś to będzie" przestaje w końcu działać - z wypowiedzi
                na forum widać, że bardzo często braki w sferze seksu stają się
                coraz dotkliwsze i rzutują na całą resztę. I ze związku prawie
                idealnego zostają strzępy.
              • avide Claudel... 15.05.09, 14:43
                Gwoli ścisłości ....
                Początki naszej znajomości wyglądały mniej więcej jak jedna wielka króliczarnia. To żona pierwsza mnie pocałowała, pierwsza zaciągnęła do łóżka, pierwsza próbowała. Bynajmniej namiętności nie brakowało. Później przyszły stresy, strach przed ciążą, różne choroby i inne demony i stopniowo kawałek po kawałku namiętność gasła.

                Jako facet któremu wpajano, że kutasem mężczyzna myśleć nie powinien, znając pewne przyczyny czemu się tak działo, postanowiłem nie chować głowy w piach i ratowac się zmianą na nowszy model, tylko pokonać problemy. Wszak takie problemy mogły mnie dopaśc z każdą inną kobietą, i co ? za każdym razem zmiana ? Ucieczka nigdy nie leżała w mojej naturze (może to i błąd ?). Miałem pewną wizję jak to odwrócić. Błędną jak się okazało. Ale o tym musiałem się przekonać na własnej skórze.

                Nie zawsze wszystko jest tak jasne jakby się wydawało.....
          • zakletawmarmur Re: czy mam szanse na dobrego loda? 15.05.09, 11:36
            Mężczyznom chodzi po prostu o coś innego... Oni faktycznie chcą uprawiać seks z
            kobietami lubiącymi seks... ale nie chcą się z nimi wiązać:-) Wolą wiązać się z
            tymi porządnymi, bzykać je od czasu do czasu i w ramach zadośćuczynienia
            zdradzać je z tymi puszczalskimi. Nie muszą wtedy przeżywać, że ich prywatna
            żona eksowi też brała do buzi (przecież "szanująca się" kobieta tak nie robi:-)
            czy bzykała się analnie (a fuj)...
            Później ponarzekają sobie jakie to mają okropne żony, które to "nie akceptują
            ich ciała", "nie szanują ich potrzeb" i czują się zwolnieni z obowiązku
            szczerości, wierności itd, itp...

            Co w takim razie możemy robić my kobiety lubiące seks?
            Albo zostać konformistką* zgodzić się na panujące zasady i na każdym kroku
            podkreślać swoją "porządność", tylko w ten sposób przekazując komunikat "seks
            jest zły, nienormalny". Wtedy nie powinnaś narzekać, jakie to życie jest
            niesprawiedliwe. Ci, co lubią seks, ale podświadomie uważają, że jest zły, niech
            wiążą się z konformistkami.
            Albo zabawić się w "rewolucjonistkę" i otwarcie powiedzieć "seks jest super"...
            Wtedy musisz mieć w sobie spory zapas pewności siebie i słuszności swoich
            poglądów, bo inaczej ludzka chęć zestandaryzowania wszystkiego Cię zmiażdży...
            No i zmniejsza się grupa potencjalnych kandydatów na stałych partnerów:-) Tylko,
            czy chciałabyś związać się z facetem, którego bolałoby doświadczenia seksualne
            kobiety z poprzedniego związku? Ja tam zdecydowanie wolałabym wybrać kogoś z
            własnej niszy "zboczeńców":-) Ludzie jednak powinni dobierać się na zasadzie
            podobieństw.

            *wcale nie uważam, że jest w tym coś złego. Doceniam zalety tej taktyki na
            różnych płaszczyznach życia... Nie leży w mojej naturze, choć jest nieunikniona
            w wielu sytuacjach.
            • avide Re: czy mam szanse na dobrego loda? 15.05.09, 14:31
              zakletawmarmur napisała:

              > Mężczyznom chodzi po prostu o coś innego... Oni faktycznie chcą uprawiać seks z
              > kobietami lubiącymi seks... ale nie chcą się z nimi wiązać:-) Wolą wiązać się z
              > tymi porządnymi, bzykać je od czasu do czasu i w ramach zadośćuczynienia
              > zdradzać je z tymi puszczalskimi. Nie muszą wtedy przeżywać, że ich prywatna
              > żona eksowi też brała do buzi (przecież "szanująca się" kobieta tak nie robi:-)
              > czy bzykała się analnie (a fuj)...
              > Później ponarzekają sobie jakie to mają okropne żony, które to "nie akceptują
              > ich ciała", "nie szanują ich potrzeb" i czują się zwolnieni z obowiązku
              > szczerości, wierności itd, itp...



              Cały powyższy akapit uznaję jako facet za stek bzdur.
              Chyba pierwszy raz kompletnie się z Tobą nie zgadzam Zaklęta.

              Co do drugiej części postu nie wypowiadam się. Nie jestem kobietą tak naprawdę
              nie mam pojęcia jak to działa.
              • urquhart Re: czy mam szanse na dobrego loda? 15.05.09, 14:37
                avide napisał:
                > Cały powyższy akapit uznaję jako facet za stek bzdur.
                > Chyba pierwszy raz kompletnie się z Tobą nie zgadzam Zaklęta.

                Opisani przez Zakletą faceci z syndromem madonny i ladacznicy jakkolwiek
                istnieją to nawet u nas ciągle nie jest to większość.
                • zakletawmarmur Re: czy mam szanse na dobrego loda? 15.05.09, 15:17
                  Czytając to forum zastanawiam się czy każdy facet w jakimś procencie nie jest
                  nim obdarzony. Facet nie chce inwestować w związek z kobietą, która może go
                  zdradzić. A podświadomie wyczuwa, że te które seks lubią będą bardziej skore do
                  zdrady. On jako siewca nasienia ma stałą, niedoskonałą żonę i przez to czuje się
                  zwolniony z obowiązku wierności. Nie mówcie, ze takich mężczyzn jest mało,
                  obserwuje znajomych i większość ostatecznie związała się z szarymi myszkami
                  (łóżkowymi). Nie żebym miała coś przeciwko temu. Taka bezpieczna strategia,
                  dobra jak wszystkie inne...
              • zakletawmarmur Re: czy mam szanse na dobrego loda? 15.05.09, 14:55
                > Cały powyższy akapit uznaję jako facet za stek bzdur.
                > Chyba pierwszy raz kompletnie się z Tobą nie zgadzam Zaklęta.

                Nie musisz się zgadzać... Ale przyznaj, że za żonę, to sobie wybrałeś porządną
                kobietę:-) Oczywiście może to być przypadek... Jednak większość panów z tego
                forum tak zrobiła. Wszyscy marudzą, ale jak przychodzi co do czego to rozwieść
                się nie chcą tylko jako alternatywę wybieracie opcję z puszczalską kochanką*:-)
                Za dobrze wam z tymi okropnymi żonami i tyle:-) I powód do zdrady na tacy wam
                dają...
                Czy ktoś z tego forum rozwiódł się z żoną? Zresztą u wielu kobiet wygląda to
                podobnie. Tylko one częściej tracą głowę dla kochanka i jak tylko mają okazję to
                odchodzą od męża.

                *To że się niektórzy z was później w tych puszczalskich kochankach zakochują to
                już inna sprawa...

                PS
                Nie kieruje tego konkretnie do Ciebie:-) Podejrzewam, że Ty i tak jesteś jednym
                z tych bardziej tolerancyjnych...
                • avide Re: czy mam szanse na dobrego loda? 15.05.09, 15:12
                  Wiesz co, ciężko mi polemizować bo ..........
                  za żoną wybrałem sobie porządną dziewczynę.;-))) Choć.. czy ja wiem....

                  Do łózka pierwsza mnie ona zaciągnęła i w sumie jakbym miał być szczerym....
                  bardziej ona mnie poderwała niż ja ją. Chemia była ogromna. Była....

                  Osobiście uważam, że jest jedną z najładniejszych kobiet z jakimi spałem. Co
                  roku wg mnie staje się atrakcyjniejsza. Ciało ma doskonałe. Piękne kształtne
                  piersi w odpowiednim rozmiarze (nie za duże, nie za małe), świetny jędrny tyłek,
                  boską figurę no i te nogi do samej podłogi.... ;-))). Choć wielu pewnie uznała
                  by, że przesadzam to jednak piszę jak czuję. Doskonale wstrzela się w moje
                  preferencje fizyczności kobiety i gdyby była wyuzdaną dziwką w łóżku (kurewstwo
                  oraz burdelowe wyuzdane klimaty w łóżku od zawsze mnie kręciły:D) pewnie byłbym
                  najszczęśliwszym facetem w tym kraju. I początki wskazywało na taki obrót
                  sprawy. Tyle, że po drodze gdzieś się coś spiep...ło.
                  Bynajmniej nie wybrałem jej bo uważałem ją za "grzeczną". Przeciwnie. Była
                  piekielnie niepokorna i niezależna i to mnie w niej nie ukrywam również
                  pociągało. Była jak wyzwanie.

                  Z grzeczną szara myszką nie wytrzymał bym miesiąca. Zanudziłaby mnie.

                  Dlatego z jednej strony była grzeczna ale z drugiej...kawał diablicy z niej był.
                  brała co chciała. Wszak to kobieta ostatecznie wybiera, czy nam się to podoba
                  czy nie ;-).
                  • zakletawmarmur Re: czy mam szanse na dobrego loda? 15.05.09, 16:25

                    Czyli kolejna osoba, która ma żonę doskonałą w 95% i jeszcze marudzi:-) Czy wam
                    się w d****h nie poprzewracało:-) Czy mając tak wiele, nie można zaakceptować
                    tych kilku procent wad? Jak słowo daje, polakowi nie dogodzisz... Zawsze powód
                    do narzekań się znajdzie:-)

                    Przypomina mi się rodzinka. Zbudowali sobie wypasiony dom (w bardzo drogim
                    mieście, prawie całkowicie za gotówkę) i narzekali, że nie mają sobie za co
                    bramy zbudować:-)

                    > za żoną wybrałem sobie porządną dziewczynę.;-))) Choć.. czy ja wiem....
                    > Do łózka pierwsza mnie ona zaciągnęła i w sumie jakbym miał być szczerym....
                    > bardziej ona mnie poderwała niż ja ją.

                    > Bynajmniej nie wybrałem jej bo uważałem ją za "grzeczną".

                    Avi, czy gdybyś miał świadomość, że Twoja żona podobnie zachowywała się z trójka
                    swoich eks (o zaciąganie do łóżka mi chodzi) to czy takie samo wrażenie
                    zrobiłoby na Tobie to jej przejęcie inicjatywy na początku?
                    • avide Re: czy mam szanse na dobrego loda? 15.05.09, 17:11
                      zakletawmarmur napisała:
                      >
                      > Czyli kolejna osoba, która ma żonę doskonałą w 95% i jeszcze marudzi:-) Czy wam
                      > się w d****h nie poprzewracało:-) Czy mając tak wiele, nie można zaakceptować
                      > tych kilku procent wad? Jak słowo daje, polakowi nie dogodzisz... Zawsze powód
                      > do narzekań się znajdzie:-)


                      Zaklęta. Mam pełną świadomość wszystkiego. Czy narzekam ? Staram sie nie, choć
                      trochę się zdarza.
                      Masz pełną rację z tymi 95%. No może ja bym określił to na poziomie 80% ale to i
                      tak całkiem dużo. Nie mniej zauważ że owe kilka procent przypada na jedna z
                      najważniejszych sfer w moim światopoglądzie. Mam głęboko w d..e że nie potrafi
                      gotować, że nie ma pasji którymi mi imponuje, że nie jest panią prezes z 5
                      cyfrowa pensją. Chcę od niej partnerstwa, dzieci i DOBREGO seksu. Bo to dla mnie
                      jest ważne.
                      Partnerstwo jest takie właśnie jakiego oczekuję, seks... jakiś jest, dzieci nie
                      ma (może kiedyś, przy czym podkreślam liczbę mnogą ;-)) )
                      Dlatego właśnie paradoksalnie sytuacja jest trudna. Gdyby tak nie było, już
                      dawno problemu by nie było.

                      I takie właśnie problemy ma większość ludzi na tym forum. Choćby Glam (przykład
                      pierwszy z brzegu) Chodzi właśnie o owe kilka procent Zaklęta. Tak nie wiele a
                      jednak jak wiele...

                      Jak widzę czasami z jakimi wrednymi suk..i niektórzy kumple się użerają... to
                      sobie myślę, że albo te ich żony potrafią zrobić najlepszą laskę na świecie a
                      Mata Hari to przy nich grzeczna dziewczynka albo ... one ich czymś szantażują,
                      że ci pozostają w związkach z nimi.

                      A tak poza tym podzielam to co napisała Claudel, iż dużo łatwiej dotrzeć się w
                      życiu niż w łóżku.
                      • zakletawmarmur Re: czy mam szanse na dobrego loda? 15.05.09, 17:35
                        > Masz pełną rację z tymi 95%. No może ja bym określił to na poziomie 80% ale to
                        > i
                        > tak całkiem dużo. Nie mniej zauważ że owe kilka procent przypada na jedna z
                        > najważniejszych sfer w moim światopoglądzie. Mam głęboko w d..e że nie potrafi
                        > gotować, że nie ma pasji którymi mi imponuje, że nie jest panią prezes z 5
                        > cyfrowa pensją. Chcę od niej partnerstwa, dzieci i DOBREGO seksu. Bo to dla mni
                        > e
                        > jest ważne.
                        > Partnerstwo jest takie właśnie jakiego oczekuję, seks... jakiś jest, dzieci nie
                        > ma (może kiedyś, przy czym podkreślam liczbę mnogą ;-)) )

                        > Jak widzę czasami z jakimi wrednymi suk..i niektórzy kumple się użerają... to
                        > sobie myślę, że albo te ich żony potrafią zrobić najlepszą laskę na świecie a
                        > Mata Hari to przy nich grzeczna dziewczynka albo ... one ich czymś szantażują,
                        > że ci pozostają w związkach z nimi.

                        Czyli rozumiem, że Ty jesteś z nią z powodu tego partnerstwa i przyszłego
                        potomstwa? To chyba lepszy powód wchodzenia w związek, niż dobry lodzik, sam
                        powiedz? Na pewno logiczniejsze:-)
                        Tak mi się skojarzyło z tym wątkiem:

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=91577051&a=91606233
                        • zakletawmarmur Re: czy mam szanse na dobrego loda? 16.05.09, 08:26
                          Sorki Avide, że tak się nad Tobą pastwię. Poprzednie posty były dość złośliwe,
                          bo chciałam Cię sprowokować do poszukania pozytywnych stron Twojego
                          małżeństwa... Myślę, że się udało. Masz piękną żonę, która jest dobrą partnerką
                          i nadal kręci Cię jak za nastoletnich czasów. To dużo, bardzo dużo:-)

                          Mam nadzieje, że mój post Cię nie obrazi, jeśli tak to z góry przepraszam:-)

                          Wydaje mi się, że Twoja taktyka w sensie "jak nie zrobisz mi tego i tego to
                          znajdę sobie taką, która mi to zrobi" nie ma szans zdziałać cudów w przypadku
                          Twojej żony...
                          To tak jak powiesz niejadkowi "jeśli nie zjesz obiadu, nie będzie dzisiaj
                          bajki". Niejadek zje, ale jeszcze bardziej będzie się do jedzenia zniechęcał,
                          szczególnie gdy będzie widział wiecznie niezadowoloną minę matki i przeżywał co
                          godzinne próby nakarmienia go.

                          Gdy natomiast się go odpowiednio przegłodzi a później przy drobnym
                          zainteresowaniu jedzeniem, jeszcze zabiera talerz to niejadek nawet
                          znienawidzonego brokuła polubi:-)
                          Jeśli chodzi o seks, pożądanie, miłość to tu nie można iść na kompromisy. Tak
                          jak nie można nikogo zmusić do miłości, tak nie można oczekiwać od kogoś, że
                          będzie regularnie poświęcał się w seksie.

                          Żona nie miała przez cały ten czas rozbudzonej seksualność. Twoje działanie
                          mogło niestety hamować jej rozwój. Robiła tylko to co musiała, żeby Cię
                          zatrzymać. Po co miałaby dawać coś z siebie więcej? Niejadek też nie poprosi
                          o dokładkę:-) Ale słyszałeś o niejadku w biednej rodzinie, gdzie nie ma
                          pieniędzy nawet na jedzenie?

                          Jestem przekonana, że jej seksualność rozbudzi się, kiedy Tobie spadnie libido,
                          kiedy seks z nią przestanie Cię tak bardzo interesować. Kiedy przestaniesz
                          karmić ją na siłę, szantażować i zmusisz do walki o pożywienie:-) I teraz
                          najważniejsze (!!!): Szantaż "jak nie zjesz nie będzie bajki" nie zmusza do
                          walki o jedzenie, tylko do walki o bajkę.

                          Mam takie wrażenie, że większość z osób na forum popełnia te same błędy.
                          Wmawiamy sobie, że coś nam się z góry należy i partner powinien sie
                          dostosować... Tylko seks, pożądanie, potrzeby erotyczne to nie to samo co mycie
                          garów, czy wynoszenie śmieci. W seksie pójście na kompromis jest nieopłacalne
                          dla obu stron. Tu jakiekolwiek poświęcanie się powoduje większe szkody...
                          Naturalnym zjawiskiem jest, że gdy jesteśmy zakochani pokonujemy swoje słabości.
                          Gdy jednak ten mechanizm nie działa, to druga strona musi wyzwolić znowu w
                          partnerze ten stan, żeby mu się chciało.
              • zakletawmarmur Re: czy mam szanse na dobrego loda? 15.05.09, 15:06

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=94565092&a=94946176
                • avide Re: czy mam szanse na dobrego loda? 15.05.09, 15:15
                  kurna ale z Ciebie detektyw :D

                  Przedstawiłem tam pewien sposób myślenia. Co nie znaczy że każdy facet tak ma.
      • avide Re: czy mam szanse na dobrego loda? 15.05.09, 14:25
        Odpowiem Ci.
        Wiążemy się z takimi kobietami bo .... zwyczajnie nas kręcą. Tak osobowościowo jak i fizycznie. Potem zaś liczymy, że jadąc sile na początkowej chemii dojedziemy do późnej starości. Że się to nie zmieni w czasie. Ze będzie constans. Niestety, kobieta zmienną jest.

        Nawet demon seksu w okresie zakochania, przedślubnym etc. po ślubie, po urodzeniu dziecka, po jeszcze kilku innych rzeczach potrafi zmienić się o 180 stopni. Faceci co by nie mówić są pod tym względem dużo prostsi w obsłudze. Ma ochotę to ma ją i po ślubie i po dziecku i po 10-15 latach. Może stanie się wrednym zgredem, może przytyje ale bzyknąć zawsze będzie miał ochotę, przynajmniej do póki będzie mu stawał.
        Nie ma jej, lub ma ją średnią to później zazwyczaj jest już tylko gorzej.

        Dlatego chwała Ci za to że uświadomiłaś sobie ową prawdę na tyle wcześnie że dobrałaś sobie takiego faceta który chciał i chce się kochać często i dużo i tak jak lubisz.
        My faceci, mamy dużo gorzej. Na tzw wersję demo niejeden się naciął.
        I aż chciało by się rzecz, że miało być tak pięknie a wyszło jak zawsze.
        Z kobietami sprawa jest dużo bardziej skomplikowana.
        • claudel6 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 15.05.09, 16:00
          avide: ale zaraz, czy oby na pewno Twoja malzonka byla na poczatku demonem
          seksu? bo mi sie zdaje z Twojej forumowe historii, ze nie – ze wlozyles w nia
          mnostwo pracy, zeby ja otworzyc i ze teraz jest troszke lepiej, aczkolwiek
          bardzo daleko do idealu.

          • avide Re: czy mam szanse na dobrego loda? 15.05.09, 16:57
            Claudel to nie tak.
            Jak się poznaliśmy to co mi oferowała w zupełności mi wystarczało.
            A oferowała chęć i swego rodzaju napalenie na moją osobą.
            A nic bardziej na facet nie działa jak napalona na niego mająca pożądanie w oczach kobieta. To czułem, to widziałem. Potrafiliśmy się kochać w pociągu w przedziale, gdy w każdej chwili mógł ktoś wejść, albo gdzieś w krzakach 5 metrów od najbardziej ruchliwej promenady nadmorskiej.
            To była czysta chuć. Piękna, niczym nie skrępowana potrzeba, która domagała się bycia zaspokojoną tu i teraz.
            To był prosty seks. Ale było w nim ogrom namiętności. I owa namiętność w natłoku różnych problemów i przeżyć znikła, wygasała.
            Problem polegał na tym że na tamtym etapie nie wypracowaliśmy w sobie zachowań, które w każdej sytuacji dawałyby satysfakcję nawet w najtrudniejszych chwilach. Jej ciało nie rozbudziło się dostatecznie, ja go nie poznałem na odpowiednim poziomie. Ona sama też tego nie uczyniła. Było też kilka innych przyczyn.

            Demonem seksu nie była w myśl techniki, wyuzdania, itd. Być nie mogła bo się dopiero uczyła. Była chętna i nie protestowała. To mi wystarczyło... wtedy. Pewnych rzeczy nie robiliśmy bo ... ja nie miałem na to wtedy odwagi ;-).

            Problem w tym że ludzie ewoluują.
            Zatem nastąpiło z jednej strony wygaszenie jej ochoty spowodowane szeregiem różnych problemów. Z drugiej strony nałożyło się na to rozwinięcie mojej, wtedy jeszcze uśpionej, wysokoerotycznej natury (nastąpiło to dopiero po 25-26 roku życia).
            Tak narodził się dysonans między potrzebami a chęciami i możliwościami ich zaspokojenia. Jak do tego jeszcze dołożyć moją naturę perfekcjonisty to kociołek zrobił się całkiem niezły.
            • igge Re: czy mam szanse na dobrego loda? 15.05.09, 17:42
              rozumiem avide, część z tego co napisał w moim związku też zachodzi
              chyba, tyle, że u nas nadal jest namiętność, mimo nawału życiowych
              problemów. Czasami wydaje się, że za wcześnie się
              poznaliśmy,(niespełna 20 lat na związek na całe życie to może za
              wcześnie) czasami, że moja "odwaga" jest jakaś nie na miejscu w takim
              kochającym się, gorącym związku, mam wrażenie, że czasami krzywdzę
              męża swoim "rozerotyzowaniem", ciekawością, chęcią do nowych
              szokujących doświadczeń, eksperymentów, rozciąganiem erotyki na każdą
              chwilę bycia razem, kiedy są ważniejsze sprawy na głowie, a ja mam w
              nosie, że je zawalamy. Przecież jak jest świetnie, lepiej niż we
              wszystkich znajomych związkach to po co chcieć jeszcze więcej? Po co
              ryzykować, narażać szczęśliwą rodzinę i parę na jazdę bez trzymanki
              brzegiem przepaści. I nawet nie wiem czy to na co mam ochotę, w ogóle
              by mi się spodobało :(
    • mrboog Re: czy mam szanse na dobrego loda? 15.05.09, 18:05

      Gdy poznałem swoją kobietę, nie wiedziałem, że to dziewica.
      Zainteresowałem się jej fizycznością, byłem na nią napalony jak
      przysłowiowy pies, ale także przyciągała mnie do siebie jak magnes
      swoją interesująca osobowością. Nim się obejrzałem, zakochałem się w
      niej zanim zrozumiałem, że wymarzonego oralu miał nie będę,
      przynajmniej na tamten czas i na dzień dzisiejszy… Teraz.. Staram
      się uczciwie traktować siebie, Ją, nasze uczucia, nasz związek,
      nasz seks. I wiem, że bycie razem to nie tylko robienie loda. Nie
      robie z tego sensu życia, ale pragnąłbym uczynić jeszcze bardziej
      pełniejszym nasz seks. Aby ten seks się od tego zaczynał, a nasz
      swiat z powodu tego ewentualnego braku –na tym nie kończył. Claudel,
      to o co pytasz może i Ciebie zadziwia, i może nawet mnie jako
      faceta zadziwia, bo przecież powinienem szukać dobrego ruchania i
      wymarzonego oralu do skutku, a reszta sama powinna przecież przyjść
      i przyszłą żonkę dałoby się może w innych sferach jakoś /urobić/ i
      wsadzić w ramy wymarzonego obrazu, byleby była gorąca i dobrze
      lizała. Niestety to nie jest takie proste jak z Twojego opisu
      wynika. Sama decyzja o zostawieniu jej bo nie radzi sobie z
      francuzem na miarę moich oczekiwań, wydaje mi się śmieszna i jest
      jakimś pójściem na łatwiznę, choc rózne człowieka nachodza czasami
      myśli. Tak! Dobraliśmy się pod każdym względem tylko jest to jedno
      ale…Amerykanie mają na to takie określenie, że /jest się z kimś na
      tej samej stronie książki/… lecz jednak pozstaje to –ale… jak w
      temacie wątku.. Oczywiście powiesz zaraz: to się stary teraz tutaj
      nie użalaj, nie marudź, masz co chciałeś, widziałeś co brałeś.
      Zaciskaj zęby i chociaż zerżnij pożadnie skoro obciągania ni widu,
      ni słychu. A jak nie nie widziałeś co brałeś to spijaj to piwo.
      Możesz nawet zapytać mnie: I po co się zakochiwałeś w kobiecie
      która nie lubi brac do buzi? Jak mogłeś? No więc najwyraźniej
      mogłem, i może nawet nie prosiłem się o to, nie szukałem, nie
      chciałem – ale dopadło;))) . I ja chce powiedzieć, że wcale nie
      marudze i nie użalam się bo nawet nie oczekuję, że jakiekolwiek moje
      problemy zostaną rozwiązane gotową receptą tu na forum. Byłem
      jedynie ciekaw, zakładając ten wątek czy ktoś ma podobne
      doświadczenia do moich i okazało się, że z wielu wypowiedzi
      zaczerpnąłem co nie co tak jak wiązkę światła skierował na moje
      pytanie min. Avide. Z moich poprzednich wpisów wynika, że moja
      kobieta nie jest szarą myszką w życiu a i w łóżku dzięki pewnym
      staraniom jest o wiele lepiej niż było. Jest jeszcze młodą kobietą i
      nie wykluczone, że pozytywne zmiany nastąpią. O to będę się starał.
      Dlatego i na naszego orala, choć tu już szło oporniej, staram się
      patrzeć optymistyczniej w przyszłość. Nigdy jako facet , z żadnymi
      wcześniejszymi kobietami nie rozmawiałem tyle na temat seksu co z
      nią, nigdy nie zależało mi tak bardzo aby poznać czyjeś odczucia jak
      jej, nigdy nie zastanawiałem się i nie chciałem tak poprawic
      ewentualnych problemów i niedociągnięć w łóżku jak z nią. Mimo, że
      kobiety były na wyciągnięcie ręki, chętne i nawet lepsze od niej w
      łózku i chetniejsze do francuza. Ktoś mi poradził wyżej: jeśli to
      wasze jedyne zmartwienie i smutki-kochajcie się i na razie bez
      tego.. i tak właśnie robimy. Bo czy ona przestanie mnie pociągać i
      być mi mniej bliska jak odejdę z powodu braku loda i będę daleko?
      • mujer_bonita Re: czy mam szanse na dobrego loda? 16.05.09, 15:42
        mrboog napisał:
        > Jest jeszcze młodą kobietą i
        > nie wykluczone, że pozytywne zmiany nastąpią. O to będę się starał.

        Robisz sobie krzywdę takim myśleniem.
      • uczula kilka takich sobie refleksji 17.05.09, 16:03
        postanowilam w koncu zabrac glos w tej dyskusji, jako ta niskolibidowa i raczej
        nie lubiaca lodzikow.
        Widze tez pewne podobienstwo do dziewczyny autora watku, bo rowniez u mnie
        inicjacja zaczela sie pozno (22 lata!) no i ja rowniez podswiadomie szukam
        mezczyzn o cieplych ramionach, gdzie mozna sie wtulic :) reszta jest jednak
        troche inna :)
        Chcialabym rowniez zaprzeczyc kwestii, iz kobieta jak juz czegos nie chce to
        nigdy nie ruszy. To nieprawda :)
        wszystko zalezy tak naprawde od pewnego rodzaju dojrzalosci emocjonalnej i od
        partnera.
        No i niewatpliwie jest faktem rzecz, ze kolo 30 zmieniaja sie hormony na korzysc
        oczywiscie.

        Chcialam poruszyc 3 kwestie :

        -antykoncepcji
        Nie, nie chodzi o zabezpieczanie, raczej o to ze przy tabletkach spada na ogol
        libido.
        Wyglada to tak: bez tabletek, cykl zaczyna sie powiedzmy od -5 z checia na
        loda(czyli absolutnie nie), na 3 dzien wskakuje na +5 (czyli moze byc ale bez
        zaangazowania) potem libido rosnie z kazdym dniem mniej wiecej do +20, +30 w
        szczycie (gdzies w okolicy owulacji) gdy jestem w stanie nawet zaskoczyc
        partnera zaangazowaniem i checia no i by po fakcie (czyli gdy juz nie mozna
        zajsc w ciaze) spasc do 0.
        a na tabletkach zaczynamy od +5 i jedziemy jedziemy, jedziemy , tendencja jest
        jednak lekko znizkowa po roku brania tabletek, libido zjezdza do-5 i wtedy
        trudno o cokolwiek, jest to bardzo frustrujace gdy nawet swiatelka w tunelu nie
        moge zobaczyc.

        czyli stad wniosek, ze chec do loda zalezy od pobudzenia seksualnego...im wyzsze
        tym opory mniejsze...
        przynajmniej tak jest u mnie.
        Odstawienie tabletek wiaze sie z wieksza radoscia w sexie ale tez zabezpieczanie
        sie spada na partnera ( co bynajmniej latwe nie jest) bo nic mi nie daje takiego
        poczucia bezpieczenstwa jak tabletki.
        A bez tego poczucia, z sexu nici. Jak widac do partnera mam ogromne zaufanie -
        co jest prawda :)

        -wyzszosci partnera nad partnerka
        nooo
        to jednak nie jest tak do konca, gdyz w pewnym momencie wszystko zalezy od
        parnerki.Wiec z ta wyzszyscia jednak nie jest tak do konca.
        Ja mam wrazenie ze to ja pozniej "goruje" i prowadze.
        Facet mi sie oddaje - taka prawda.
        W naszej kulturze jednak nie jest to cos normalnego, kobiety maja dawac i byc
        bierne - taki panuje schemat, ktory siedzi w glowie.
        Troche to trwa, zanim dziewczyna nauczy sie oprocz dawania rowniez brania.

        -no i ewentualnego "wymuszania" czy tez wyblagania tej czy innej pozycji
        ja mysle, ze takich wytrychem, zdaniem ktore moze wiele zmienic, rowniez dla
        Avide jest haslo :" jesli nie chcesz, nie musisz" i mowienie tego przed, w
        trakcie i po.
        Avide mial racje ze tu nie chodzi o samego loda.
        Do partnerki musi dojsc, ze i ona w tym uczestniczy i od niej zalezy jak dalej
        bedzie. Ze podniecenie partnera nie bierze sie z powietrza, tylko powstaje
        dzieki jej udzialowi.
        reakcje moga byc rozne - jak nie chciala, to przestanie, moze jej ulzy ze nie
        musi juz, a tobie ulzy ze jej juz nie zmuszasz, a jak nie przestanie to znaczy,
        ze chce? no wlasnie :)
        Kocham mojego faceta, wiec chce zeby mu bylo ze mna dobrze, chce zeby byl
        szczesliwy, bo jego szczescie to moje szczescie, wiec jezeli chce tak bardzo
        tego loda, to dlaczego nie?
        jezeli to wywyzszanie sie jest dla niej problem to moze zaczac na lezaco? wtedy
        kwestia gory i dolu jest jakby nieco zamazana no ijakby co to niewatpliwie ona
        jest na gorze...
        tu nie chodzi o to jak to wyglada, ale jak kto sie w tym czuje.

        Nie do konca wszystko napisalam to co myslalam, kilka rzeczy mi ucieklo, ale
        niewatpliwie dziewczyna musi dojrzec do bycia partnerka w sexie, na to potrzeba
        czasu i nie warto sie spieszyc :)


        Natomiast od mojej strony to troche zdziwilo mnie, ze facetowi tak moze zalezec
        na tej czy tamtej pozycji...to mnie zastanawia.:)
        no nic :) jeszcze pomysle.
        poki co, powodzenia.:)
      • claudel6 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 18.05.09, 17:12
        ale mrboog, Ty mi sie nie musisz tlumaczyc, jak bardzo autentyczna i gleboka
        jest Twoja milosc. Nie napisalam nigdzie z oburzeniem ‘jak mogles sie wniej
        zakochac?!’. Napisalam tylko, ze zastanawiaja mnie faceci, ktorzy tak sie
        zakochuja, bo myslalam, ze facetom do zakochania jednak potrzebny jest sex, tak
        jak mi. Ja osobiscie nie potrafie zakochac sie bez seksu. To znaczy moge sie
        kims zainteresowac, moge nawet zadurzyc, powzdychac, ale takie prawdziwe
        zakochanie przychodzi dopiero po tym pierwsyzm razie, po konfrotacji z caloscia
        czlowieka – jego cielesnoscia, a nie tylko duchem.
        Troche naiwnie myslalam, ze wiekszosc facetow ma podobnie, ale miedzy innymi
        lektura tego forum (oraz ostatnio real) weryfikuje moje wyobrazenia na temat
        meskiego zakochiwania sie.
        • kinkygirl Re: czy mam szanse na dobrego loda? 18.05.09, 18:00
          no ale zwroc uwage, ze to dziewice byly. podejrzewam, ze mysleli, ze sie
          rozkreca. Z DEFINICJI :)
    • tylko_f10 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 16.05.09, 23:12
      Nie chodzi Ci o dobrego loda, tylko o dominację ( z pierwszego
      Twojego wpisu w tym wątku to nie wynikało, z następnych juz tak) -
      powinieneś sobie to uświadomić. Bardzo prawdopodobne, że Twoja
      dziewczyna właśnie dlatego na lody nie ma ochoty.
      • igge Re: czy mam szanse na dobrego loda? 16.05.09, 23:26
        a mi się zdaje, że sensownie teraz mówi...tylko trzeba mieć
        świadomość, że to ryzyko i że może się zmieni, a może się nie zmieni
        i czy autor wątku będzie kochał ją wystarczająco, żeby zaakceptować
        ewentualnie to, że sorry, może się nie zmienić...
    • maggi75 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 09.06.09, 23:19
      Niestey nie wydaje mi się ze coś się zmieni - ja tak miałam z mężem.
      Na początku jeszcze przed urodzeniem dziecka on mnie pieścił na
      dole, ustami bez żadanego ale póxniej już nigdy - minęło 12 lat.
      Jest jak twoja żona - bardzije pukładany, czysćiutki itp. Pow. że
      kiedys się porostu zmuszał tak na prawde tego nie lubi.Względy
      hignieniczne nie stawnoią tu probelmu - dla iego się całkiem
      wygoliłam - woskiem i nic. Nie zmuszam nie ma sensu, przeżyję ale
      sama uwielbiam mu robić i robie to podbnież doskonale ale ja się
      niczego nie brzydze, dla mnie nie ma ograniczeń - mama tego
      mnie "nuczyła - że jak się kogoś kocha to można wszystko i taka
      zasadę wyznaję
    • symmetryisall Re: czy mam szanse na dobrego loda? 25.06.09, 12:04
      Masz szansę.

      Z moją żoną na początku było podobnie - miała uraz po jakimś poprzednim facecie,
      który ją do tego zmuszał, i nie chciała. Ale byłem niczym kwiat lotosu na tafli
      górskiego jeziora, nie namawiałem i nie męczyłem, i w końcu sama się przekonała.
      Teraz - hoho, tyle tylko powiem :)

      Dodam jeszcze, że ja osobiście bardzo lubię seks oralny z pozycji wykonującego -
      taki mam skręt, lubię go dawać chyba nawet bardziej niż odbierać, toteż nie
      namawiałem, tylko robiłem swoje. Naturalnie żonie się podobało, choć pewne opory
      na początku miała, no ale łatwiej przekonać do "ja ci zrobię, będzie ci fajnie",
      niż "ty mi zrób, to będzie fajnie mi" :) I tak pomalutku, powolutku, jakoś
      poszło. Ale trwało to chyba z rok.

      Tak samo mieliśmy z innymi zabawami, typu erotyczne gadżety czy seks analny. Jak
      to mówią - "powoli, powoli dziadek babcię zniewoli" :)
      • asdaa Re: czy mam szanse na dobrego loda? 25.06.09, 14:02
        symmetryisall napisał:
        > Tak samo mieliśmy z innymi zabawami, typu erotyczne gadżety czy seks analny.
        Mogę prosić o jakieś szczegóły związane z przekonaniem do anala? Mój facet ma
        opory. Może ma jakiś uraz, bo mówi, że kiedyś próbował i go to nie kręci (ta
        dziurka służy do czego innego :( ) ale nie chce przybliżyć tematu. Ja z kolei
        mam wielką ochotę spróbować.
        • bi_chetny Re: czy mam szanse na dobrego loda? 25.06.09, 15:09
          to może najpierw niech mąż będzie aktywny :)
        • symmetryisall Re: czy mam szanse na dobrego loda? 25.06.09, 15:22
          asdaa napisała:


          > Mogę prosić o jakieś szczegóły związane z przekonaniem do anala? Mój facet ma
          > opory.

          Powoli, nic na siłę. Jakieś sugestie można podsuwać, tu dotknąć, tam dotknąć -
          to jest strefa mocno erogenna u wszystkich, więc mniej lub bardziej każdemu jest
          tam przyjemnie, o ile się wyzbędzie oporów. U nas też było na początku mocne
          "nie", a potem się spodobało.
      • bi_chetny Re: czy mam szanse na dobrego loda? 25.06.09, 15:09
        symmetryisall: to jak to w końcu jest z tym twoim seksem, bo się pogubiłem.
        Fajnie czy jednak nie ?
        • symmetryisall Re: czy mam szanse na dobrego loda? 25.06.09, 15:19
          Ech... Jak już małżonce się zachce, to fajnie, tylko rzadko się zachciewa.
    • nalogowyczekoladozerca Re: czy mam szanse na dobrego loda? 28.06.09, 13:46
      Mógłbym sie próbować pomądrzyć, dawać rady, ale jedno co rzuca mi
      się w oczy, to "punkt widzenia" w Twoim zapytaniu.

      Zauważ różnicę między tymi bardzo podobnymi do siebie pytaniami:"co
      zrobić żeby moja kobita miała radość z robienia mi loda" i "co
      zrobić, żeby moja kbieta chciała mi robić loda". Teoretycznie chodzi
      o to samo, ale praktycznie różnica ogromna.

      Z jednej strony cieszysz się, że jesteś jej pierwszym facetem, a z
      drugiej chcesz, żeby po 4 latach była mistrzynią "obciągania" - nie
      można mieć ciasto i zjeść ciastko.
      • nisia4_kr Re: pewnie masz. 28.06.09, 15:40
        Zgadzam się. Mogę powiedzieć z własnego doświadczenia. Ja nie
        miałabym nic przeciwko robieniu loda i moj mąż jest moim pierwszym
        mężczyzną.To jest fascynujące i dla kobiet. Ale jakoś tak się czuję
        jak największy naiwniak w wojewodztwie, gdy widzę i słyszę, że mój
        mąż za coś naturalnego uważa, że tylko on musi przeżyć orgazm, bo
        "kobiety mają z tym problem", a gra wstępna go frustruje. A zresztą
        "w małżeństwie nie może być tak jak gdy się poznaliśmy" a "mężczyźni
        po 30ce (w tym wypadku 30 + 2 miesiące...)już nie mają takich
        możliwości seksualnych jak 18-latek".

        (Trochę wyżalania się i przy okazji prośba o pomoc jak tu dalej z
        takim rozmawiać, może ktoś ma jakieś podobne doświadczenia? Czy to
        prawda z tym seksem po 30-ce? bo jakoś nigdy nie byłam facetem więc
        nie wiem nawet jak się do tego odnieść ;)).

        Generalnie panowie postarajcie się po prostu, żeby kochanka czuła się
        jak kochanka a nie za przeproszeniem byle dziura i w większości
        przypadków zostaniecie nagrodzeni jej pomysłoością :)
        • songo3000 Re: pewnie masz. 28.06.09, 22:05
          nisia4_kr napisała:

          > Generalnie panowie postarajcie się po prostu, żeby kochanka czuła się
          > jak kochanka a nie za przeproszeniem byle dziura i w większości
          > przypadków zostaniecie nagrodzeni jej pomysłoością :)
          Jest tu pewien paradoks. Panowie mogą się postarać jeżeli kobieta już JEST kochanką a nie rozmemłaną 'deską' w łóżku i poza nim. Panie mogą być kochankami jak panowie się postarają... i bądź tu mądry ;)

          Aha, jako facet 'po trzydziestce' mogę powiedzieć, że sprawność 18-sto latka to nie problem. Ale bądźmy poważni - z nową partnerką.
          • atela Re: pewnie masz. 13.09.09, 22:01
            Ja polubiłam dzięki
            - poczytaniu teorii (czemu to dla mężczyzn takie ważne i o co właściwie
            tu chodzi ;)
            - przetłumaczeniu sobie, że ta część ciała we wzwodzie NIE MA nic
            wspólnego z moczem (wydalin się brzydzę)
            - odkryciu, że wydzieliny zdrowego człowieka nie tylko nie śmierdzą a
            wręcz pachną
            - spotkaniu partnera z odległymi genami ("chemia")
            • atela Re: pewnie masz. 13.09.09, 23:36
              A, jeszcze: bardzo motywuje chęć odwdzięczenia się - za super oral :)
    • mrboog Re: czy mam szanse na dobrego loda? 28.11.09, 22:59
      Mineło juz osiem miesięcy odkad mrboog postanowil sie w sieci
      obnazyc i problemem z uzuskaniem dobrego loda podzielic. Podczytuje
      forum nadal, biernie w miare regularnie, wciaz sie czegos
      dowiadujac, uczac, nad czyms zastanawiajac.. dzis postanowilem wpasc
      i napisac, że parafarazujac słowa pewnej powiesci u mnie nadal "na
      zachodzie bez zmian". Czas chyba stanac w jasnym swietle i
      powiedziec sobie:loda nie ma i nie bedzie. Jak wielu wtedy w
      kwietniu pisalo i radzilo: nie z ta kobietą. wszystko świetnie
      tylko, że serce nie zna co to "pany", nie sługa -cóż, życie jest
      złośliwe...
    • sonix24 Re: czy mam szanse na dobrego loda? 30.11.09, 14:43
      Przepraszam, ale po pierwsze każda, podkreślam, każda kobieta mówi swojemu
      następnemu facetowi, że jest albo pierwszy, albo była z jednym, to stary tekst.
      W Twoim przypadku gratuluję łatwowierności, naiwności (?). Powód jej niechęci
      może być inny. Być może nie wszystko o niej wiesz. Być może ma taką przeszłość,
      w której robienie laski z połykiem było taką normą, że aby ciebie odróżnić od
      rzeszy poprzedników nie robi ci loda, bo uważa że przeszłość należy zostawić za
      sobą, w tym robienie laski. Właśnie tak najchętniej zachowują się kobiety z
      bujną przeszłością. Wiem to z znajomości z takimi. Nie licz na loda kiedykolwiek
      od niej, bo ona swój limit robienia laski wyczerpała. A jaj zachowania wskazują,
      że próbuje ci wmówić, pokazać ,ze to co o sobie mówi jest prawdą. Przykre jest
      to co piszę, ale to mi się wydaje bliższe prawdzie. Jeden pozytyw, skoro udaje
      porządną, to może to być, choć nie musi, oznaką, że jej na tobie zależy. Ale i
      tak na laskę nie masz co liczyć, ona już z tym skończyła i nikogo o zdanie się
      nie będzie pytać, ani z nikim liczyć w tej kwestii. Z tobą włącznie. Przykro mi.
      {pozdrawiam.
      o nie jest moja pierwsza partnerka. Ja dla niej byłem pierwszy;-)
      > mam większe potrzeby od niej i powiedziałbym –takie, których ona ani
      > myśli akceptować czyli tym bardziej spełniać
      • mrboog Re: czy mam szanse na dobrego loda? 01.12.09, 23:13
        dzieki za głos w wątku, faktycznie, nowatorskie spojrzenie na moj
        problem, nie wiem co popalasz, ale nie przesadzaj juz z iloscią. pzdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka