Dodaj do ulubionych

Wysokolibidowa=puszczalska?

27.04.09, 09:31
Pytanie do płci obojga- panowie co myślicie, panie jakie macie doświadczenia.
Tak mi sie nasunęło po spotkaniu z pewnym panem, z którym od pierwszej chwili
tą "chemie" czuć było. I fajny nastrój był podczas spotkania i potem rozmowy
ciekawe telefoniczne do poduszki.
A potem było 2 spotkanie i pan bardzo liczył, ze seks będzie, bo przecież
oboje mamy ochotę. Tylko ja nie chadzam do łózka z panami na 2 randce...i pan
sie rozczarował i sobie poszedł. Bo on założył, że sporo na siebie lecimy i ja
przecież seks lubię to będzie już zaraz na tacy...
Obserwuj wątek
    • nutka07 Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 27.04.09, 10:13
      Po ktorej randce nie buedzie sie puszczalska?
    • cathy_bum Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 27.04.09, 10:31
      Lily, jako kolejna wysokolibidowa napiszę. Bo sporo o tym
      dyskutowałyśmy:-)
      Za puszczalską nikt mnie nigdy nie wziął. Raczej zarzucano mi nie
      naginanie się do gwałtownej potrzeby drugiej strony "teraz, zaraz,
      już". Jako egoistka rasowa idę do łózka wtedy, kiedy ja mam na to
      ochotę. Raczej nie od razu, żeby kandydata sobie
      trochę "rozpracować". Nawet jak mnie do niego mocno ciągnie. Jeśli
      ktoś ma z tym problem, to jest li tylko jego problem. Aczkolwiek nie
      wierzę w złote zasady, "kiedy już można bez wyjścia na puszczalska".
      Wysokie libido - tak. Partner o podobnym temperamencie?
      Zdecydowanie. Fajnie, że wreszcie jestem z kimś, kto kroku przy mnie
      nie gubi. Ale niekoniecznie seks na tacy dla każdego
      zainteresowanego. Nie rozmieniam się na drobne, a na dupków szkoda
      mi uwagi.
    • songo3000 Jako forumowy feminista ;) 27.04.09, 11:08
      stwierdzam wyraźnie, że termin 'puszczalska' sam w sobie jest antykobiecy, świadczy o zaściankowości i wdrukowanej (za młodu pewnie) dulszczyźnie. Nie ma co ściemniać, osoby myślące w tych kategoriach o babeczkach (czyli większość społeczeństwa?) i jednocześnie deklarujące wielką otwartość światopoglądową są w jakimś tam stopniu hipokrytami. Jest to taka sama sytuacja jak z "ja nie jestem rasistą ale czarnuchy to powinny znać swoje miejsce".
      Osobiście źródło takiej dwulicowości wyraźnie widzę w udziałe w wychowaniu młodych ludzi przez przesiąknięty hipokryzją polski KK. Zresztą, kto ma oczy ten widzi.
      • eeela Re: Jako forumowy feminista ;) 27.04.09, 12:21
        osoby myślące w tych kategoriach o babeczkach (czyli większość społec
        > zeństwa?) i jednocześnie deklarujące wielką otwartość światopoglądową są w jaki
        > mś tam stopniu hipokrytami. Jest to taka sama sytuacja jak z "ja nie jestem ras
        > istą ale czarnuchy to powinny znać swoje miejsce".


        Trafna uwaga, Songo.
        • kachna79 Re: Jako forumowy feminista ;) 27.04.09, 12:43
          A jeśli zastosuje równe traktowanie płci, tzn. kobietę nazwę
          puszczalską, a faceta puszczalskim to już jest OK?
          Dla mnie słowo "puszczalski/ka" to określenie kogoś kto szybko,
          łatwo i bez refleksji (np. o konsekwencjach) wskakuje innym do
          łóżka, a cała teoryjka o religijnej podbudowie tego nazewnictwa
          funta kłaków niewarta:)
          • songo3000 Re: Jako forumowy feminista ;) 27.04.09, 13:07
            Jest sobie w PL taka fajna sekta Himawanti (przy okazji, agresywna konkurencja dla KK, hehe). Jej członkowie też gorliwie i do upadłego twierdzą, że wszelkie zarzuty na nich czy guru 'Mohana' są "funta kłaków niewarte" mimo prawomocnych wyroków sądu. Tak to już jest jak się nie ma dystansu.
      • uczula Re: Jako forumowy feminista ;) 29.04.09, 20:47
        Twoja wypowiedz Songo pozwole sobie przekazac mojemu partnerowi ktory wlasnie
        taka hipokryzja sie popisuje od czasu do czasu..:)hmmm
    • glamourous Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 27.04.09, 11:39
      Jestem wysokolibidowa, ale mam dosc specyficzne podejscie do
      sprawy : do lozka nie wystarczy mi samo tylko zwykle "podobanie sie
      sobie". Mnie kreca klimaty emocjonalne. W relacji z facetem musze
      czuc choc minimum glebii, zaangazowania. Lubie widziec, ze facetowi
      na mnie zalezy, ze jest mna mocno zauroczony. IMO fajnie jest wtedy,
      kiedy sa jakies mocne emocje, kiedy nie jest to tylko sam seks i
      samo pozadanie. Bez tego wszystko jest jakies takie puste,
      pozbawione glebii i raczej nie poszlabym do lozka z kims dla ktorego
      jestem tylko kolejna cipka do zaliczenia, ktora w dodatku jesli nie
      chce sie bzykac 'tu i teraz' to niech spada. Taki seks i tak nie
      mialby dla mnie zadnego smaku.
      Cale szczescie wiec, Lily, ze pan dupek sam sie wyeliminowal...

      Z kolei kiedys trafil mi sie kolega, ktory za chiny nie mogl
      zrozumiec dlaczego taka goraca i bez zahamowan kobieta jak ja (duzo
      gadalismy o seksie, ale nie byly to wizje seksu wspolnego, raczej
      takie luzne pogaduchy w stylu "ja lubie to, a ja tamto") nie ma
      ochoty na seks Z NIM w ramach uwienczenia tych rozmow ;-) Przeciez
      ma temperament, jest wyposzczona, seks uwielbia - to dlaczego NIE
      CHCE? Niepojete :-/ Oczywiscie przykleil mi etykietke kobity
      ktora "sama nie wie czego chce", no bo jak to - o seksie gada bez
      zahamowan, a przeleciec sie nie da - co za freak of nature ;-)

      Mysle, ze facetow takie kobiety czasem po prostu dezorientuja. W ich
      pojeciu rzeczywiscie kobieta goraca = latwa do zbajerowania, taka
      ktora 'goes every way'. A tutaj dostaja sprzeczny sygnal i nie
      bardzo wiedza jak sie do tego ustosunkowac. Wiec wola nas uznac za
      popaprane emocjonalnie laski ktore 'nie wiedza czego chca' i na
      wszelki wypadek zwiac ;-)))
      • lilyrush Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 27.04.09, 11:43
        akurat Glam, my sie w tym temacie rozumiemy idealnie :-)

        no akurat dobrze,ze sobie pan poszedł- jego strata
        • glamourous Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 27.04.09, 11:50
          Poza tym ten chlop wygladal na niskoerotycznego, skoro nie potrafil
          odpowiednio zbudowac napiecia i juz na drugiej randce zazadal
          konsumpcji :-)
          Jednym slowem, Lily - zadna strata :-)
        • cathy_bum Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 27.04.09, 11:52
          Mam podobne do Was zdanie, co zresztą wyżej wyraziłam innymi
          słowami.:-)) Byłam co prawda przez jakiś czas w relacji FWB, ale tu
          też w grę wchodziły emocje: zauroczenie, chemia, ogromna sympatia,
          choć z pełną świadomością, że na stałe nic z tego nie będzie.
          Lily, a pan... Takie cudów w końcu z niego nie było. Jedni wolą
          MacDonald'sa, inni orientalną knajpę, gdzie trochę trzeba poczekać.
          Każdy dokonuje wyboru. Widać wasze nie były kompatybilne;-)
          • glamourous Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 27.04.09, 12:22
            Ja nie mowie, zeby chodzic do lozka wylacznie z facetami, z ktorymi
            moze cos byc na stale, slub dzieci, itp. Niemniej pewne
            zaangazowanie emocjonalne i plynace z niego elementarne zaufanie byc
            musi. A nie tak, ze facet nie ukrywa, ze chce sobie tylko beztrosko
            pobzykac a potem cynicznie zalozyc majtki na tylek i pojsc swoja
            droga. Ooo, takich klimatow nie cierpie i tak bym nie mogla :-/
    • gomory Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 27.04.09, 11:41
      Fontanna rozgoryczenia bije z Twojego postu. Ale faktycznie masz
      prawo czuc sie niezadowolona. Uwielbiajaca seks wysokolibidowka
      ktora nie zdazyla przedstawic swoich atutow - fatalne zakonczenie.
      Pociesz sie jednak, ze moze poczulabys sie jeszcze bardziej urazona
      gdyby pan zwinal zagle po skosztowaniu niezwyklosci chemii Twojego
      ciala ;).
      Kazdy sam stawia barierki na polu po ktorym sie porusza. Ostatnio
      dochodze do wniosku, ze wtlaczanie wszystkich w te same ramy nie
      zawsze daje dobre rezultaty. Wiekszosc ludzi da sie upchac, ale
      bokami zawsze cos wylezie.
      Puszczalska to dla mnie synonim osoby ktora uprawia seks bez
      zastanowienia, olewajac konsekwencje, zalujaca tego gdy tylko sie
      zacznie. No i nie wyciagajaca wnioskow, tylko powtarzajaca takie
      zachowanie.
      Trudniej byloby mi uzyc tego slowa w stosunku do kobiety majacej
      wielu partnerow, dobranych wg przemyslanego klucza. Nawet jesli
      ciagnie te znajomosci jednoczesnie, to juz kobieta wyzwolona lepiej
      mi pasuje ;).
      Czesto przestrzegam przed zbyt szybkim wskakiwaniem do lozka,
      zwlaszcza jesli zalezy nam na czyms wiecej niz przygodzie. Ale
      stawianie sztywnych granic: do lozka ide po 5 randce czy 3
      tygodniach to tez dla mnie dziwaczne. Jesli sie czuje, ze to
      wlasciwa osoba, czas i miejsce to odwlekanie tego w imie nieskalanej
      reputacji jest niepotrzebne. Co nie znaczy, ze trzeba pedzic slepo
      za kazdym porywem serca. Ludziom na poziomie wypada postepowac
      roztropnie, tutaj nie ma regul.
      Badz tez sprawiedliwa dla swojego niedoszlego kochanka: Ty masz
      prawo odmowic nawet gdy jest w Tobie, a on ma prawo zrezygnowac
      nawet gdy do niczego nie doszlo ;). Nie chcial byc cierpliwym - jego
      prawo. Czasy dwornej etykiety odeszly w niepamiec, dzis wypada robic
      tyle ile odpowiada drugiej stronie. Pochodzisz z czasow
      demograficznej nadwyzki kobiet wiec moze kombinowac prosto - po co
      mam marnowac czas i energie, mam na oku alternatywe.

      Ocena drugiej osoby to trudna sprawa. Lubiacemu utarte szlaki,
      stroniacemu od zgielku nowosci nie jest trudno powstrzymac swoje
      checi badania nieznanego. Trudniej tak funkcjonowac komus kogo
      napedza w zyciu rozwiklywanie sekretow. Jednakze moralnosc nad
      obydwoma wisi ta sama. Kazdy sam strzeze swojego dobrego imienia.
      Ilez kobiet trzezwialo z mysla "jeju jak ja moglam to zrobic". A
      przeciez alkohol to nie afrodyzjak, on tylko usypia straznika
      pilnujacego uczuc, pozadania i sklonnosci. Innym pilnowac nie ma
      czego wiec i alko usypiac nie za bardzo ma kogo. Obie jednak
      ocenilibysmy podobna miarka, samo w sobie dziwne no nie?
      • lilyrush Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 27.04.09, 13:10
        Gomory- ja wcale nie czuje sie urażona tym, ze pan mi nie pozwolił sie pokazać.
        Ja sie na tym etapie pokazywać cala nie zamierzam.
        Interesuje mnie bardziej męski punkt widzenia na takie sprawy. Widać znaczna
        różnicę, bo dziewczyny od razu wiedza o co chodzi, a Ty widzisz to zupełnie
        inaczej.
        Ja tez nie określam, ze idę do łózka na randce 3, 4, 10. Idę wtedy, kiedy chce.
        I tyle.
        • gomory Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 27.04.09, 15:04
          > Interesuje mnie bardziej męski punkt widzenia na takie sprawy.
          Widać znaczna różnicę, bo dziewczyny od razu wiedza o co chodzi, a
          Ty widzisz to zupełnie inaczej.

          Meski punkt widzenia jest mocno zalezny od mezczyzny. Jak ktorys
          chce dobrze sie zaprezentowac to pewnie gotow wspiac sie na barykade
          ktora zmontowaly z Toba dziewczyny wysokolibidowe, wysokozmyslowe
          przeciwko dupkowatemu kolesiowi ktory stracil zajebista okazje.
          Okazal sie kiepskim kochankiem zanim do lozka trafil ;). Przyznasz,
          ze zgodnym frontem obnizacie wartosc niedoszlego kochanka
          podbudowujac tym sposobem wlasna. Mimo tego, ze przeciez z ostatnim
          lachmyta nie przeszlabys etapu telefonowania, chemicznego iskrzenia
          i dwoch(?) spotkan.
          Ja jednak chyba wrazliwszy jestem bo odczuwalbym zawod gdyby ktos
          jawnie odrzucil moje awanse a czulbym, ze cos w powietrzu wisi.
          Nie wiem czy to rasowy podrywacz olewajacy laski ktore nie wskakuja
          do lozka po drugiej randce. Faktycznie to dosc prawdopodobne.
          Najwyrazniej sprawilas wrazenie chetnej na seks wiec poczul
          rozczarowanie, ze musi najpierw z Toba pochodzic ;). Widac uznal, ze
          to niewarte i gdzies tam ma na oku intensywniejsza i latwiej
          dostepna chemie.
          • lilyrush Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 27.04.09, 15:14
            gomory napisał:


            > Okazal sie kiepskim kochankiem zanim do lozka trafil ;). Przyznasz,
            > ze zgodnym frontem obnizacie wartosc niedoszlego kochanka
            > podbudowujac tym sposobem wlasna. Mimo tego, ze przeciez z ostatnim
            > lachmyta nie przeszlabys etapu telefonowania, chemicznego iskrzenia
            > i dwoch(?) spotkan.
            > Ja jednak chyba wrazliwszy jestem bo odczuwalbym zawod gdyby ktos
            > jawnie odrzucil moje awanse a czulbym, ze cos w powietrzu wisi.

            A no właśnie- ja go nie oceniam jako kochanka bo o tym pojęcia nie mam. Ja go po
            tej akcji marnie oceniam jako człowieka i tu mi szkoda, bo fajnie sie zapowiadał.
          • glamourous Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 27.04.09, 15:38
            Ta jego "ocene" jako niskoeortycznego napisalam tonem zartu ;-) Tez
            uwazam, ze facet mogl miec co najmniej 10 calkiem sensownych powodow
            zeby nie ciagnac dluzej uwodzenia, tylko odejsc od lady jak urazony
            klient.

            Niemniej jakos nie wierze, zeby facet nie potrafiacy wykrzesac z
            siebie minimum tanca godowego w stosunku do kobiety na ktora ma
            ochote (Lily pisze, ze iskrzylo z obu stron) byl jakims super
            kandydatem na partnera do lozka, o zyciu juz nie wspomne. Na dlusza
            czy krotsza mete.
      • zakletawmarmur Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 27.04.09, 20:09
        > Puszczalska to dla mnie synonim osoby ktora uprawia seks bez
        > zastanowienia, olewajac konsekwencje, zalujaca tego gdy tylko sie
        > zacznie. No i nie wyciagajaca wnioskow, tylko powtarzajaca takie
        > zachowanie.

        Ja o takich kobietach nie potrafię myśleć jak o puszczalskich... Żal mi ich po
        prostu. Takie zachowanie przeważnie wynikają z:
        - choroby (a przyczyny nimfomanii są nieraz bardzo smutne)
        - totalnym braku asertywności, pewności siebie
        - najnormalniejszej w świecie głupoty (iloraz IQ i te sprawy:-)

        Ten rodzaj nałogu jest chyba bardziej społecznie piętnowany niż narkomania a w
        sumie zasada działania jest podobna... Szczerze współczuje takim kobietom.
        • gomory Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 28.04.09, 22:37
          Zasada dzialania kazdego nalogu jest podobna. Czy to bedzie seks, palenie papierosow, nadmiarowe jedzenie czy picie alkoholu, coz wiele czynnosci i uzywek moze doprowadzic do uzaleznienia. A uzaleznienie to uzaleznienie - po prostu destrukcyjnosc niektorych moze byc mniej inwazyjna.
          Trudno mi byloby orzec kto jest spolecznie bardziej napietnowany narkoman czy osoba dotknieta erotomania. Chyba powszechniej jednak np. alkoholizm, lekomanie czy narkomanie postrzega sie jako chorobe. Swiadomosc, ze seks moze byc chorobliwie niszczycielska sila nie bardzo przemawia do ogolu spoleczenstwa. Latwiej takie zachowania polozyc na karb przypadkowych ekscesow, hedonizmu, perwersji czy naiwnosci. Wiele razy slyszalem deklaracje: pragnalbym poznac nimfomanke! Nie wierze by za kazdym razem bylo to wyglaszane swiadomie. Dla mnie to raczej swiadectwo nieznajomosci zagadnienia.
    • marek_gazeta Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 27.04.09, 13:48
      Gdyby mnie kobieta kręciła (i widziałbym, że chemia działa w obie strony), to bym tak szybko nie odpuścił - mocno bym zakombinował, jak ją jednak do łóżka zaciągnąć :)
      • lilyrush Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 27.04.09, 14:20
        A to Marku ciekawy komentarz :-)
        Jak widać jeszcze na leniwca trafiłam ;-)
    • brak.polskich.liter Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 27.04.09, 14:15
      Domniemywanie, ze spotkanie nr 2 moze zakonczyc sie kolacja ze sniadaniem bylo
      jak najbardziej na miejscu - skoro wszytko gralo, tj. byla chemia i obustronna
      ochota. Totez pana rozumiem, ze mogl sie spodziewac roznych milych rzeczy.

      Nie wnikajac w szczegoly, Ty nie mialas na taki scenariusz ochoty. Twoje dobre
      prawo.
      Pan z kolei mial ochote na konsumpcje. A skoro Ty nie bylas nia zainteresowana,
      on z kolei zmienil obiekt zainteresowan.
      Jego dobre prawo.
      Jesli pan nie byl w zaden sposob nieprzyjemny (foch, mina urazonego ksieciunia,
      wypominanie, etc), to naprawde nie widze problemu.

      > Bo on założył, że sporo na siebie lecimy i ja
      > przecież seks lubię to będzie już zaraz na tacy...

      Zalozenie nie od czapy. Skoro ja mam ochote na kawe i moj kolega rowniez ma
      ochote na kawe, obydwoje generalnie kawe lubimy, oboje mamy akurat przerwe na
      lunch, a w poblizu miejsca pracy jest fajna kafejka, to mozna sie spodziewac, ze
      sie na te kawe wspolnie wybierzemy.
      Jezeli moj kolega z jakiegos powodu nie moze na te kawe pojsc (a tak nam sie
      fajnie gadalo o wyzszosci ristretto nad lungo...), to poszukam kogos innego, kto
      mialby ochote na te kawe sie wybrac.
      I tyle.

      Tzn. przyklad z kawa ma te niedoskonalosc, ze na te nieszczesna kawe moglabym
      wybrac sie sama. Ale jesli chodzi o przekaz, to mam nadzieje, ze jest on jasny.
    • zakletawmarmur Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 27.04.09, 16:43

      Sorki ale takie poglądy to ja miałam ostatnio 5 lat temu i wstyd mi za nie do
      tej pory:-) Dlaczego same wprowadzamy sobie takie ograniczenia? Nawet jeśli tego
      nie robimy to chyba lepiej nie odbierać sobie to tego prawa?

      Kiedyś mój kolega powiedział, że Brigitte Bardot była puszczalska bo potrafiła
      zaciągnąć do łóżka boya hotelowego... Stwierdził, że "szła" z każdym... Ja go
      poprawiłam stwierdzając, że taka kobieta jak ona nie idzie do łóżka z każdym,
      tylko z tymi z którymi chce. To taka subtelna acz istotna różnica...
      Nazwałabym ją raczej "kobietą świadomą", choć puszczalska wcale nie ma dla mnie
      negatywnego wydźwięku. Mój narzeczony czasami tak do mnie mówi co w naszym
      domowym języku oznacza "dobra w łóżku":-)

      Gdybym była wolna, mogłabym uprawiać seks na pierwszej randce. Powiem więcej,
      mogłabym zaciągnąć do łóżka faceta tylko w celach seksualnych. I to bez
      najmniejszych wyrzutów sumienia... No ale ja jestem puszczalska:-)
      • stary.kawaler Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 05.05.09, 15:52
        A nie sądzisz, ze formuowanie okreslenia "puszczalska" należy do
        facetów? :). To oni, na podstawie wymiany poglądów przy wódeczce o
        koleżance z pracy mogą taką opinię wspólnie wypracować. Wystarczy,
        że wszyscy mają te same zalecenia od dermatologa ;D.
    • loppe Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 27.04.09, 16:51
      Wg mnie jesteś w porządku. Nie da się zanalizować tej sytuacji bo
      jest wiele i to różnokierunkowych wariantów ad. dlaczego on
      zrejterował po drugiej randce. W każdym razie zachowałaś się
      znakomicie a gdybyś mi się podobała byłaby zaraz trzecia randka.
    • ciezka_cholera Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 27.04.09, 17:26
      'Puszczalska'? A coz to znaczy wg Ciebie? Nie cierpie tego okreslenia i podobnie
      jak pare osob powyzej, uwazam ze jest to termin ukuty w celu trzymania w ryzach
      kobiecej seksualnosci i jest bardzo mizoginiczny. Cala zas opisana przez Ciebie
      sytuacja jest po prostu drobnym rozminieciem sie oczekiwan dwojga ludzi, w
      procesie randkowania rzecz nieunikniona.
    • avide Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 27.04.09, 17:52
      Wypadało by najpierw zdefiniować pojęcie puszczalskiej. Założę się że dla
      każdego znaczy ono coś innego.

      Takie poglądy o których piszesz Lily miałem.... jakieś 5-7 lat temu i do dziś
      się ich wstydzę szczerze mówiąc. ;-).

      Niedawno byłem na wyjeździe firmowym i sącząc drinka patrzyłem wraz z kumplem
      jak jedna koleżanka oblegana przez facetów używała sobie ile wlezie między nimi.
      Tańczyła, flirtowała, czarowała i .... olewała ich.
      Kolega w końcu stwierdził "ta to musi mieć szeroko w nogach, prawdziwa kurwa z
      niej" Stwierdzenie to powaliło mnie... Spytałem się go mniej więcej tak:
      "Rozumiem że mówiąc takie rzeczy masz do tego poważne podstawy, tzn bzykałeś ją
      wraz z pięcioma innymi i zmienialiście się jak dobrzy kumple tak ?" Na to on...
      "Stary przecież to widać, sam zobacz co ona robi ?"
      No to mu powiedziałem że to samo robią faceci do niej startujący ale ich
      dziwkarzami nie nazwał ? Poza tym ja widzę kobietę flirtującą na którą kilku
      innych ma ochotę i tyle. A czy dojdzie do jakiejkolwiek konsumpcji ... szczerze
      wątpię, a jak już to najpewniej z jednym, co można by nazwać zaliczeniem
      najlepszego samca z grona i tyle.
      Punkt widzenia zależy od ... itd.
      Tak rozmowa się skończyła bo argumentów zabrakło koledze ;-).

      Jednym z powodów dla których ciesze się, że jestem jednak facetem jest fakt że
      mogę pójść do łóżka na pierwszej randce i co najwyżej zostanę okrzyknięty "psem
      na baby" co de facto w męskiej nomenklaturze dodaje prestiżu ;-)). Z kobiety
      zawsze zrobią dziwkę. Smutne ale prawdziwe.

      Puszczalska to dla mnie taka kobieta która daje dupy każdemu który ma na to
      ochotę a ona traktuje to jak picie herbaty. Nie szanuje siebie w żaden sposób,
      nie selekcjonuje partnerów. Po prostu dyma ją kto chce i jak chce a ona nie
      bardzo ma co do powiedzenia.

      Kobieta która świadomie wybiera i idzie, (zaciąga jak kto woli ;-)) Na pierwszej
      randce faceta to kobieta świadoma siebie i własnej seksualności. Taka kobieta
      ścisłe selekcjonuje tych z którymi się bzyka. I boy hoteleowy będzie ja miał bo
      będzie miał to coś, a pan prezes niestety nie i już.

      Lata świetlne dzielą je od puszczalskiej choć.... wielu zazdrośników pewnie
      postawi taką w jednym szeregu z puszczalską za to, że to nie oni mieli okazję i
      to nie oni zostali wybrani ;-)).

      Trudno być kobietą namiętna z dużym temperamentem i z nieskalaną reputacją. Ale
      cóż... takie życie. ;-).
      • efi-efi Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 27.04.09, 20:11
        bravo
        :)))
        • bi_chetny Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 28.04.09, 13:44
          "puszczalska to ta która poszła z innym a nie ze mną, super gościem"
          :)
          • songo3000 Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 28.04.09, 14:00
            I jeszcze wersja chorych zazdrośnic: "puszczalska to ta co przespała się z tym fajnym chłopakiem, który mnie ostatnio olał" :)
            • bi_chetny Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 28.04.09, 14:10
              piątka Songo :D
              • songo3000 Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 28.04.09, 14:20
                piątka ;) zakładamy w końcu to TWO?
                • songo3000 sorry, T.W.A. :))) 28.04.09, 14:20

                  • glamourous Re: sorry, T.W.A. :))) 28.04.09, 14:58

                    songo3000 napisał:

                    > sorry, T.W.A. :)))

                    A co tam takiego, chlopaki zakladacie - ze sie tak wscibsko wtrace?
                    ;-)
                    • yayamiomur Re: sorry, T.W.A. :))) 28.04.09, 20:26
                      była taka linia lotnicza - ti-dablju-ej (twa) i źle skończyła... więc może trzeba by zastanowić się chwilę nad nazwą...
                      • songo3000 Re: sorry, T.W.A. :))) 28.04.09, 23:00
                        No co Wy, myślałem że każdy się kapnie ... Towarzystwo Wzajemnej Adoracji :)))
                        Takie to zawsze ma się dobrze, hehe.
                        • efi-efi Re: sorry, T.W.A. :))) 30.04.09, 07:58
                          songo3000 napisał:

                          > No co Wy, myślałem że każdy się kapnie ... Towarzystwo Wzajemnej Adoracji :)))
                          > Takie to zawsze ma się dobrze, hehe.
                          >

                          - przecież już istnieje ...
                          w pewnym momencie ukręca to łeb każdemu forum...
                          • glamourous Re: sorry, T.W.A. :))) 30.04.09, 10:52

                            efi-efi napisała:

                            > - przecież już istnieje ...
                            > w pewnym momencie ukręca to łeb każdemu forum...


                            Jednak tutejsze TWA dobrze sie maskuje, zauwaz ze nikt tu nie
                            uskutecznia prywatnych, osobistych pogaduszek jak na innych forach...

                            Poza tym nasze forum ma dosc solidny łeb (jak sadze ;-)) nie tak
                            latwo go ukrecic ;-))
                            • bi_chetny Re: sorry, T.W.A. :))) 30.04.09, 14:20
                              to forum jest nadal merytoryczne i można się z niego wiele dowiedzieć. również o
                              tym, jak różne jest pojmowanie rzeczy wydawałoby się oczywistych
                  • zakletawmarmur Re: sorry, T.W.A. :))) 30.04.09, 21:48

                    A może jednak TWO-towarzystwo wzajemnej odoracji?
      • zakletawmarmur Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 29.04.09, 04:14
        > Jednym z powodów dla których ciesze się, że jestem jednak facetem jest fakt że
        > mogę pójść do łóżka na pierwszej randce i co najwyżej zostanę okrzyknięty "psem
        > na baby" co de facto w męskiej nomenklaturze dodaje prestiżu ;-)). Z kobiety
        > zawsze zrobią dziwkę. Smutne ale prawdziwe.

        Avi a skąd pomysł, że puszczalskiej taka opinia przeszkadza? Jeśli się coś w
        sobie akceptuje to ze wszystkimi tego okolicznościami:-) Jeśli ktoś w agresywny
        sposób próbowałby mi (lub komukolwiek) wyperswadować swoje zdanie to co najwyżej
        podniosę głowę jeszcze wyżej i pójdę w swoją stronę... Dopóki jednak tego nie
        robi, to nie mam problemów z tolerowaniem i takiej opinii:-)

        Z mojego doświadczenia wynika, że i z dziewicy można dziwkę zrobić, jak i na
        puszczalską patrzeć z szacunkiem:-) Nie ma za grosz sprawiedliwości:-) Tak samo
        jak z wyborem tych mężczyzn na kochanków. Raz boy hotelowy dostanie bardzo hojny
        napiwek na który nawet prezes będzie się musiał sporo napracować... Prezes za to
        będzie miał możliwość wypracować wysoką pensję co miesiąc. Boy hotelowy pewnie
        drugiego takiego napiwku już nie dostanie...
        • avide Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 30.04.09, 21:42
          Oj zaklęta... przy Tobie wojownicza amazonka to istna dziewczynka z zapałkami
          ;-)))).

          Opinia puszczalskiej domyślam się że raczej żadnej kobiecie by nie pasowała. Tak
          jak większość facetów obraziła by się albo co najmniej nie życzyła by sobie
          nazywania ich dziwkarzami.

          Ja tam uważam że wszystko jest dla ludzi. Trzeba tylko wiedzieć jak ego używać.
          Jak ktoś ma się ochotę pieprzyć z 5-cioma na raz można i to zrobić tak by było
          względnie dyskretnie.
          Sprawiedliwości nie ma za grosz... i tutaj się zgadzam. Dlatego trzeba wszystko
          robić z głową, zwłaszcza jak się jest kobietą.

          Pzdr.
          Avi.
          • zakletawmarmur Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 30.04.09, 21:57

            Chodziło mi bardziej o sytuacje w której znalazła się Twoja znajoma:-)

            Fotoblogu z moimi erotycznymi ekscesami prowadzić nie zamierzam póki co (sorry
            chłopaki)... Zwierzać się sąsiadce spod 4 też nie bardzo mam ochotę (Radio
            Maryja rulez):-)

            Z drugiej strony może faktycznie mam taką trochę ekshibicjonistyczną naturę...
            A może to kwestia tego, że moi znajomi są jeszcze bardziej "otwarci" i przy nich
            wypadam dość przeciętnie. Zmienia się więc mój pkt odniesienia do tego co jest
            "normą". Może dlatego piszę/mówię więcej niż "przeciętny zboczeniec" bo nie
            widzę w tym nic niezwykłego...
    • slepa-kiszka Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 28.04.09, 17:47
      A ja sie przespalam na pierwszej randce...zobaczylam "go" kilka dni
      wczesniej i stwierdzilam,ze musze "go miec"...od tej pory minelo 12
      lat,a my nadal jestesmy razem..
    • efi-efi Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 30.04.09, 20:16
      >Poza tym nasze forum ma dosc solidny łeb (jak sadze ;-)) nie tak
      latwo go ukrecic ;-))

      - nie wątpię:)))
    • efi-efi Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 30.04.09, 20:17
      Fora z własnym TWA mają to do siebie, że w pewnym momencie wchodzisz i widzisz,
      że nie ma gdzie wbić zębów jadowych...
      • avide Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 30.04.09, 21:35
        Hej hej hej... oficjalnie nasze forum nie ma jeszcze TWA. Dopiero Songo próbuje
        je założyć do spółki z Krzyskiem ;_))).
        Chłopaki jak już ustalicie jakieś założenia statutowe dajcie znać gdzie
        deklarację członkowską można pobrać. :-))
    • filoz_off_ka Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 01.05.09, 10:41
      nie chodzisz do łóżka na drugiej randce to bardzo
      dobrze :)))...można chodzić na pierwszej,druga randka jest pierwszą
      dla "next one"..a wszystko to w temacie wysokolobidowa puszczalska
      bez znaku "równa się" pomiędzy :)))
    • urquhart Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 05.05.09, 14:39
      Wysokolibidowe są zdecydowanie tępione przez inne kobiety i określane mianem
      puszczalskich bo są sprawczyniami niebezpiecznego zjawiska dewaluacji seksu jako
      środka wywierania wpływu i władzy nad mężczyznami. :)
      • yayamiomur Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 05.05.09, 16:39
        ...no bo ekonomii nie oszukasz - dodrukujesz pieniędzy to ich
        wartość spadnie. trzeba ostrożnie - tylko tyle drukować ile ma
        pokrycie. walutę trzeba szanować.
      • glamourous Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 05.05.09, 16:41
        urquhart napisał:

        > Wysokolibidowe są zdecydowanie tępione przez inne kobiety i
        określane mianem
        > puszczalskich bo są sprawczyniami niebezpiecznego zjawiska
        dewaluacji seksu jak
        > o
        > środka wywierania wpływu i władzy nad mężczyznami. :)


        Dokladnie. "Normalne" kobiety widza w tych
        wysokolibidowych=puszczalskich zagrozenie, bo sa one dla nich
        potencjalnymi "zlodziejkami chlopow". Tak przeciez bylo od wiekow,
        kiedys nawet za nieostrozne okazywanie wysokolibidowosci palono
        laski na stosie, wywozono na gnoju, skazywano na banicje, itp...
        Oczywiscie nie na prosbe lokalnych facetow (bo oni chyba nie mieli
        nic przeciwko, hehe ;-)) tylko tych mniej libidowych, "porzadnych" i
        zagrozonych konkurencja kobiet.

        O genie "latwosci" kobiet oraz o jego wystepowaniu w populacji
        (tudziez o konkurowaniu z genem "normalnosci, wiernosci i sredniego
        kobiecego libido") fajnie pisal R. Dawkins w swoim cyklu ksiazek o
        genie, juz niestety nie pamietam konkretnie w ktorej z nich. Tak czy
        owak pojawienie sie w spolecznosci przedstawicielek tego pierwszego
        zawsze bylo odbierane przez nosicielki tego drugiego jako zagrozenie
        i nastepowalo dazenie do jego eliminacji.
        • arronia Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 05.05.09, 22:01
          > Tak przeciez bylo od wiekow,
          > kiedys nawet za nieostrozne okazywanie wysokolibidowosci palono
          > laski na stosie, wywozono na gnoju, skazywano na banicje, itp...
          > Oczywiscie nie na prosbe lokalnych facetow (bo oni chyba nie mieli
          > nic przeciwko, hehe ;-)) tylko tych mniej libidowych, "porzadnych" i
          > zagrozonych konkurencja kobiet.

          E, nie wydaje mi się. Żeby móc kogoś wywozić/palić/wypędzać, to trzeba mieć moc
          sprawczą. Kobiety mogły jeśli już mogły na siebie nawzajem donosić, ale
          wykonanie wyroku do nich nie należało. To już męska robota. Niepewny siebie
          mężczyzna też się będzie bał takiej rozbuchanej kobiecości, co jej się łatwo nie
          da podporządkować, pokierować, co nie zawiśnie na nim i jego seksualności (ale
          pójdzie szukać gdzie indziej).
          • bi_chetny Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 06.05.09, 11:40
            wystarczy, że kobieta szepnęła facetowi to i owo. jak to było z tą szyją ? :)
            • arronia Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 06.05.09, 12:27
              Taaa... Bardzo wygodne: To nie ja, to ona!
              (Długą tradycję ma to zdanie ;)
              • bi_chetny Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 06.05.09, 12:53
                uzasadniam tylko
                • aandzia43 Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 06.05.09, 23:17
                  Myślę Bi, że i jedna, i druga płeć całkiem dobrze pogrywają lękami i
                  psychicznymi niedomogami partnerów. Ale pogrywanie nie oznacza
                  jeszcze powodzenia w podżeganiu. Gdyby szyja podszeptywał zdrowej
                  głowie głupoty i zagrzewała ją do obrzydliwych czynów, toby ją
                  zdrowa głowa z główki walnęła i tak by się skończyły jej zagrywki.
                  Żeby dac się sprowokować do zła, trzeba jej najpierw mieć w sobie.
                  To dotyczy wszysktich ludzi.
                  • bi_chetny Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 07.05.09, 10:16
                    ale oczywiście że tak. chciałem tylko zrównoważyć :)
        • avide Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 06.05.09, 16:27
          > O genie "latwosci" kobiet oraz o jego wystepowaniu w populacji
          > (tudziez o konkurowaniu z genem "normalnosci, wiernosci i sredniego
          > kobiecego libido") fajnie pisal R. Dawkins w swoim cyklu ksiazek o
          > genie, juz niestety nie pamietam konkretnie w ktorej z nich

          W "Samolubnym genie" to było Glam.
          Trudna lektura, ale ciekawa.
        • eeela Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 12.05.09, 20:18
          > O genie "latwosci" kobiet oraz o jego wystepowaniu w populacji
          > (tudziez o konkurowaniu z genem "normalnosci, wiernosci i sredniego
          > kobiecego libido") fajnie pisal R. Dawkins w swoim cyklu ksiazek o
          > genie, juz niestety nie pamietam konkretnie w ktorej z nich.

          W 'Samolubnym' pisał o tym i o męskich skokach w bok jako o jednej z opcji
          reprodukcyjnych. Podawał tez chyba przykłady z życia społeczności owadzich, a
          Steven Mithen, pisząc o podobnych zagadnieniach w 'Singing Neanderthals',
          opisywał również komputerowe symlacje, jakich dokonano. Chodzi o to, że
          'puszczalstwo' którejkolwiek płci, jeśli przekracza pewną granicę proporcji,
          staje się nieopłacalną grą reprodukcyjną - ponieważ większość się 'puszcza',
          potomstwo otrzymuje gorszą opiekę ze strony matek i zadnej ze strony ojców, w
          związku z czym 'puszczalscy' tracą szansę na sukces reprodukcyjny. Sukces
          reprodukcyjny zaczną osiągać wówczas jedynie ci, którzy zdecydują się
          puszczalstwo odstawić na bok i zająć się wspólnie i wiernie produkcją potomstwa.
          Zatem znów proporcje zmieniają się na korzyść wiernych, co znów z kolei powoduje
          zwiększoną opłacalność strategii oszukańczej - i tak w kółko. Dawkins podawał
          przykład jakichś insektów i stosowania tam jakiejś strategii oszukańczej, i że
          tam właśnie występowały te wahania, ale też twierdził, że społeczności wyrabiają
          sobie zazwyczaj pewną równowagę, w której jest miejsce na jakiś mały margines
          dla strategii oszukańczej, bo jeśli ten margines za bardzo urośnie, strategia ta
          przestaje być opłacalna i zamiast sukcesu zamienia się w porażkę.
      • mujer_bonita Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 05.05.09, 16:47
        urquhart napisał:
        > Wysokolibidowe są zdecydowanie tępione przez inne kobiety i określane mianem
        > puszczalskich bo są sprawczyniami niebezpiecznego zjawiska dewaluacji seksu
        > jako środka wywierania wpływu i władzy nad mężczyznami. :)

        Twoja wypowiedź przypomniała mi pewną dyskusję sprzed paru lat z dobrym kolegą. Dotyczyła ona tematyki wątku a w zasadzie 'granic' seksualnej obyczajowości kobiet i mężczyzn. On, jak to zwykle faceci, stwierdził, że oczywiście do kobiety piętnują te, które lubią seks i nie muszą być zakochane czy w związku, żeby go uprawiać. Że takie kobiety są super a reszta im 'zazdrości' itp.

        Na koniec rzuciłam:
        - Czyli nie miałbyś problemów ze związaniem się z kobietą, która przespała się z 3/4 Twoich znajomych?
        - No co Ty... a po co miałbym się z puszczalską wiązać!?
        (wcześniej określenie to nie padło z żadnej ze stron) ;)

        Coż... może to też ekonomia? W końcu lepszy samochód z mniejszym przebiegiem :P
        • glamourous Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 05.05.09, 17:17

          mujer_bonita napisała:

          > Coż... może to też ekonomia? W końcu lepszy samochód z mniejszym
          przebiegiem :P
          >

          Tu chyba nie tyle o ekonomie chodzi ile o swiadomosc konkurencji ;-)
          Postrachem facetow jesli chodzi o stale zwiazki z 'puszczalskimi'
          jest nie tyle chyba sam ich "przebieg" ;-), ile swiadomosc bycia
          porownywanym do tlumow poprzednikow oraz - niestety - obawa o
          pojawienie sie nastepcow :-) Nikt wszak nie chce obnosic rogow, czy
          wychowywac nie swoich dzieci.

          --
          Sex is kinda like pizza. Even when it's bad, it's still pretty
          good...
          • mujer_bonita Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 05.05.09, 17:25
            glamourous napisała:
            > Postrachem facetow jesli chodzi o stale zwiazki z 'puszczalskimi'
            > jest nie tyle chyba sam ich "przebieg" ;-), ile swiadomosc bycia
            > porownywanym do tlumow poprzednikow

            Ten 'tłum poprzedników' to właśnie przebieg ;)
            • glamourous Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 05.05.09, 17:39

              mujer_bonita napisała:

              > Ten 'tłum poprzedników' to właśnie przebieg ;)

              Aha, bo ja jako "przebieg" zawsze jakos (wiem, nielogicznie)
              rozumialam nie tyle sama liczbe poprzednikow, ile ilosc i
              intensywnosc zaliczonego w zyciu przez kobiete seksu, co nie zawsze
              na jedno przeciez wychodzi ;-))
              Szczerze mowiac, gdybym byla facetem, zdecydowanie bardziej balabym
              sie dalszego potencjalnego lewego trzaskania "kilometrow" przez
              kobiete za moimi plecami, a nie samego jej wysokocyfrowego
              przebiegu ;-)) Ale moze to tylko moje kobiece projekcje... ;-)
          • urquhart Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 05.05.09, 17:37
            glamourous napisała:

            > Postrachem facetow jesli chodzi o stale zwiazki z 'puszczalskimi'
            > jest nie tyle chyba sam ich "przebieg" ;-), ile swiadomosc bycia
            > porownywanym do tlumow poprzednikow

            E, tam tajemnicą poliszynela jest że dziwka która się ustatkowuje jest żoną idealną seks lubi, nie wydziela, a i serwuje w najlepszej jakości. Na forum garsoniery cały czas się przewijają wątki o tych co chcą się koniecznie żenić się dziwkami ( najczęściej są już z jakąś "złą kobietą" :) ).

            > Nikt wszak nie chce obnosic rogow, czy
            > wychowywac nie swoich dzieci.

            To też jest moim zdaniem całkowicie nie usprawiedliwione uprzedzenie. Niegłupich facetów którzy świadomie wiążą z partnerkami które mają dzieci nie brakuje, wystarczy że odpowiednio potrafią oczarować, zamiast myśleć roszczeniowo jak w stosunku do partnera ojca dziecka.
            • glamourous Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 05.05.09, 17:44

              urquhart napisał:


              > To też jest moim zdaniem całkowicie nie usprawiedliwione
              uprzedzenie. Niegłupic
              > h facetów którzy świadomie wiążą z partnerkami które mają dzieci
              nie brakuje

              Eee, no Urquhart, nie zrozumielismy sie. Przeciez ja wcale nie pisze
              ze SWIADOME wychowywanie cudzych dzieci jest frajerstwem i ze nikt
              tego nie chce. No co ty. Ja pisze o NIESWIADOMYM wychowywaniu przez
              faceta nie swojego dziecka, sprokurowanego przez jakiegos obcego
              faceta wlasnej zonie juz w trakcie trwania zwiazku. Przed takim
              czyms chyba kazdy facet ma uzasadnione uprzedzenie.
            • zakletawmarmur Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 05.05.09, 21:36
              > E, tam tajemnicą poliszynela jest że dziwka która się ustatkowuje
              jest żoną ide
              > alną seks lubi, nie wydziela, a i serwuje w najlepszej jakości. Na
              forum garson
              > iery cały czas się przewijają wątki o tych co chcą się koniecznie
              żenić się dzi
              > wkami ( najczęściej są już z jakąś "złą kobietą" :) ).

              Ja też to zauważyłam podczytując garsonierze i czytając wyznania
              prostytutek (na internecie). Myślę, że dodatkowo chodzi o taką
              potrzebę zaopiekowania się partnerką. Facet ratuje skrzywdzoną przez
              życie kobietę. Ona później do końca życia widzi w nim bohatera,
              księcia z bajki. Jako jedyny pomógł jej, gdy wszyscy ją
              wykorzystywali... Akceptuje jej trudną przeszłość, potępienie
              społeczne, daje jej poczucie bezpieczeństwa.

              Zauważ też, że mężczyźni z wiekiem robią się bardziej
              tolerancyjni... Może zauważają, że niektóre sprawy nie mają takiego
              znaczenia jak zawsze im wmawiano. Ranga innych idzie do góry. Ideały
              nie istnieją i czasem bardziej opłaca się przymknąć oko na jakieś
              wady, żeby móc delektować się mnóstwem zalet...
            • glamourous Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 07.05.09, 11:41
              urquhart napisał:

              Na forum garson
              > iery cały czas się przewijają wątki o tych co chcą się koniecznie
              żenić się dzi
              > wkami

              Chca sie zenic z dziwkami, bo :
              1) w podswiadomosci facetow dziwka to absolutna seksualna
              profesjonalistka, wiec w ich pojeciu w takim zwiazku smacznego seksu
              nigdy by im nie zabraklo - maz zawsze bylby obsluzony jak ta lala :-)
              2) Syndrom rycerza ratujacego ksiezniczke przed zlym losem
              3) facet bedzie mial zawsze psychologiczna przewage nad taka
              kobieta, bo jakby co to zawsze bedzie argument "to JA cie z
              rynsztoka wyciagnalem, gdyby nie ja tobys tam szczezla" To daje
              poczucie symbolicznej wladzy w zwiazku, bo kobieta wdzieczna to
              kobieta ulegla.

              Ot i cale sedno. Tak mi jakos powiało M. Hłasko :-))
        • urquhart Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 05.05.09, 17:42
          mujer_bonita napisała:
          > Na koniec rzuciłam:
          > - Czyli nie miałbyś problemów ze związaniem się z kobietą, która przespała się
          > z 3/4 Twoich znajomych?
          > - No co Ty... a po co miałbym się z puszczalską wiązać!?
          > (wcześniej określenie to nie padło z żadnej ze stron) ;)

          Upieram się ze rzeczywiste czy potencjalne puszczalskie są tępione właśnie przez inne kobiety. To mężczyźni czy inne kobiety usuwają w Afryce dziewczynkom łechtaczki żeby nie były zainteresowane seksem i czerpały z tego przyjemności?
          • mujer_bonita Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 05.05.09, 17:50
            urquhart napisał:
            > Upieram się ze rzeczywiste czy potencjalne puszczalskie są tępione właśnie prze
            > z inne kobiety. To mężczyźni czy inne kobiety usuwają w Afryce dziewczynkom łec
            > htaczki żeby nie były zainteresowane seksem i czerpały z tego przyjemności?

            A czy ja przeczę? Tyle, że zwracam uwagę, że o ile tego typu kobieta jest dla faceta ekstra materiałem na kochankę to na żonę często już nie. Jako kochanka jest 'wysokolibidowa' jako kandydatka na towarzyszkę życia 'puszczalska' :) Tak więc dyskryminacja następuje również ze strony panów.
            • avide Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 06.05.09, 16:24
              Bonita bo widzisz... z tymi namiętnymi kobietami to jest tak, że facet mający świadomość jej potencjału seksualnego, wiedząc co z nim robiła w swojej chorobliwej zazdrości od razu widzi, że każdy inny facet robi z nią to samo i szlag go trafia.
              Dlatego te wysokolibidowe do łóżka jak najbardziej tak, bo przecież dobry seks jest super. Na żonę niekoniecznie bo .... nie Ty to inny. A męska duma nie pozwala chodzić z porożem. Taką kobietę trudniej utrzymać w ryzach. Poniżej Aandzia fajnie to też opisała na przykładzie plemienia ;-)

              Bardzo sprytny zabieg męski ograniczający swobodę seksualna kobiet. A wszystko przez dzieci..... kiedyś nie było testów DNA. A każdy samiec inwestując w dziecko tylko się domyśla czy jest ono jego. Pewna jest tylko matka. Zaś jak badania pokazuję ... co 10 mężczyzna nie dość że rogacz to jeszcze nieświadomie wychowuje nieswoje dziecko.
              Ot i sendo dlaczego wysokolibidowa-puszczalska jak to napisała Lily w tytule ;-))))).
              • mujer_bonita Echh... Avide ;) 06.05.09, 16:47
                Po raz kolejny tłumaczysz mi coś co rozumiem. Chciałam tylko zwrócić uwagę, że nie tylko kobiety oceniają swoje koleżanki negatywnie przez pryzmat bogatej przeszłości seksualnej. Mężczyźni częściowo też :)
              • zakletawmarmur Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 12.05.09, 14:37
                z tymi namiętnymi kobietami to jest tak, że facet mający ś
                > wiadomość jej potencjału seksualnego, wiedząc co z nim robiła w swojej chorobli
                > wej zazdrości od razu widzi, że każdy inny facet robi z nią to samo i szlag go
                > trafia.

                Avi a dlaczego, faceta, który nie ma zahamowań i uważa, że seks to coś
                NORMALNEGO(!!!) trafia szlag, gdy ma świadomość, że jego dziewczyna robiła to w
                przeszłości samo z kimś innym? IMO to dowód, że nie uważamy seksu za coś
                oczywistego.

                > Dlatego te wysokolibidowe do łóżka jak najbardziej tak, bo przecież dobry seks
                > jest super. Na żonę niekoniecznie bo .... nie Ty to inny. A męska duma nie pozw
                > ala chodzić z porożem. Taką kobietę trudniej utrzymać w ryzach. Poniżej Aandzia
                > fajnie to też opisała na przykładzie plemienia ;-)

                No moim zdaniem to trudniej w ryzach będzie utrzymać kobietę, która seksu z
                mężem nie lubi. Gdy na horyzoncie pojawi się wygadany i przystojny kolega, to
                mąż ma przerąbane. Taka żona wtedy dopiero traci wszystkie opory i idzie na
                całość. Później wraca do domu i żeby podkreślić swoją wierność obgada
                atrakcyjniejszą koleżankę z pracy... Upiecze dwie pieczenie na jednym ogniu:-)
                Osłabi reputacje znajomej, podniesie sobie...
          • aandzia43 Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 05.05.09, 19:19
            >
            > Upieram się ze rzeczywiste czy potencjalne puszczalskie są tępione
            właśnie prze
            > z inne kobiety. To mężczyźni czy inne kobiety usuwają w Afryce
            dziewczynkom łec
            > htaczki żeby nie były zainteresowane seksem i czerpały z tego
            przyjemności?

            Aleś przykład zasunął!
            Tego, by córka w stosownym wieku została pozbawiona łechtaczki
            dopilnowuje matka, lub inna kobieta z rodziny. Robi to po to, by
            dziewczyna nie została wykluczona ze społeczności, by znalazła męża,
            czyli po prostu po to, by przeżyła. Potem dziewczyna wychodzi za mąż
            i zaczyna ją posuwać facet. Zazwyczaj sprawia jej to cierpienie.
            Trwa to latami. Facetowi to nie przeszkadza.
            Starsze kobiety ze społeczności, gdzei obrzezanie jest stosowane,
            zapytane, czy nadala należy to robić sznurują usteczka i
            odpowiadają: tak, bo inaczej dziewczyna będzie nieczysta, nie będzie
            członkiem plemienia, NIE ZNAJDZIE MĘŻA. Pytani meżczyźni
            odpowiadają: tak, ja lubię, gdy kobieta jest obrzezana, nei
            wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. Czyje więc potrzeby są tutaj
            realizowane w pierwszej kolejności? No chyba nei kobiet, dla których
            okaleczenie jest jedyną drogą do przetrwania? Nie kobiet, które w
            tych okolicznościach przyrody (w tych społeczeństwach) NIE MOGĄ
            NAWET MYŚLEĆ O POGRYWANIU PRZY POMOCY REGLAMENTOWANIA SEKSEM.
            Realizowane są interesy mężczyzn, którzy mają gwarację, że nie
            pragnąca seksu kobieta nei pójdzei z własnej woli na bok. A że
            cierpi przy każdym zbliżeniu? A kogo to obchodzi.
            • stary.kawaler Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 06.05.09, 22:12
              Są jakies względy fizjologiczne, ze seks kobiety obrzezanej jest dla
              niej bolesny? Napisałas, ze "sprawia kek cierpienie" ?
              • aandzia43 Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 06.05.09, 23:04
                Jeśli wycięta jest "tylko" łechtaczka i zrobione jest to zgrabnie, i
                zagoi się ona bez większych problemów, to pewnie da się żyć i nawet
                przyjemnie współżyć. Ale jeśli okaleczenie jest rozlełe (np. tzw.
                obrzezanie faraonów, poelgające na wycięciu łechtaczki, warg
                sromowych i zszyciu prawie na głucho tego co pozostało) i jeśli
                goiło się długo i paskudnie, to stan przez resztę życia też jest
                paskudny. Nie chce mi się dalej szukać, wrzucam tylko to, można
                pogooglać sobie dalej.
                Dodam tylko, że mnie prawidłowo wykonane i dobrze gojące się
                nacięcie krocza przy porodzie, "ciągnęło" latami, a przy ogólnym
                kiepskim samopoczuciu wręcz bolało. Samo z siebie, nie przy
                współżyciu. Maleńka, sprawnie zszyta kreseczka. Seks uprawialiśmy
                tak, by nie poruszać zbyt mocno tego miejsca. A co zrobić, jeśli
                całe krocze jest jedną wielką bolącą blizną? Często ropiejącą. Do
                tego dochodzą stany zapalne reszty narządów płciowych, też bolesne.

                www.dziewczyna.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=2766
                Jeszcze tylko cytat z tego tekstu:
                "Bartosz Szmajdziński wskazuje na psychologiczny efekt tego krwawego
                rytuału: "Jest to wstęp do kształtowania uległej kobiety.
                Okaleczona, zniszczona fizycznie, nie sprzeciwi się krzywdzie, bo
                jest już do niej przyzwyczajona: nauczyła się myśleć, że ból jest
                normą. Zabijana jest jej odwaga i duma. Zaczyna wierzyć w to, że jej
                ciało nie należy do niej. Że jest wręcz wrogiem, bo z natury było
                nieczyste i stało na przeszkodzie jej szczęściu. Aby usunąć tę
                przeszkodę, musiała przejść przez niewyobrażalne cierpienie".
                • aandzia43 Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 06.05.09, 23:11
                  > "Bartosz Szmajdziński wskazuje na psychologiczny efekt tego
                  krwawego
                  > rytuału: "Jest to wstęp do kształtowania uległej kobiety.
                  > Okaleczona, zniszczona fizycznie, nie sprzeciwi się krzywdzie, bo
                  > jest już do niej przyzwyczajona: nauczyła się myśleć, że ból jest
                  > normą. Zabijana jest jej odwaga i duma. Zaczyna wierzyć w to, że
                  jej
                  > ciało nie należy do niej. Że jest wręcz wrogiem, bo z natury było
                  > nieczyste i stało na przeszkodzie jej szczęściu. Aby usunąć tę
                  > przeszkodę, musiała przejść przez niewyobrażalne cierpienie".

                  Zadanie na dzień dobry staraszliwego bólu, zdeprecjonowanie istotnej
                  części człowieka, nadanie jej określenia "nieczysta", to sposób na
                  hodowanie niewolników. Głowy już nie podniosą po takiej tresurze.
                  Nie będą mieć siły.
        • zakletawmarmur Re: Wysokolibidowa=puszczalska? 05.05.09, 20:36
          > Coż... może to też ekonomia? W końcu lepszy samochód z mniejszym
          przebiegiem :P

          Mujer przelicz to sobie najpierw... Nie wiem dokładnie ile kolega
          miał tych znajomych, ale jeśli to typowy młody człowiek to liczba
          kochanków mogłaby być nawet trzy cyfrowa. Zakładając, że chciałby
          dziewczynę w swoim wieku (a pewnie wolałby młodszą) to liczba
          kilkudziesięciu kochanków wydaje się być nie osiągalna dla zdrowej
          psychicznie dziewczyny... W nimfomankach i kobietach skrajnie
          uległych chyba zbyt wielu facetów nie gustuje. Nie dziwie się, że
          kolega skapitulował...

          Znam wiele przypadków, że chłopak zakochał się w dziewczynie kolegi
          (przecież wiedział, że się bzykają i to nie jest jej pierwszy
          facet). Znam też ekipy, które ciągle mieszają się między sobą
          (zupełnie jak w "Modzie na sukces").
          • mujer_bonita Zaklęta :) 06.05.09, 16:53
            Kompoletnie nie zrozumiałaś tego co napisałam.

            1. Mówiąc '3/4 kolegów' rzecz jasna nie miałam tego na myśli dosłownie.
            2. Kolega nie 'skapitulował' bo nie spieraliśmy się - w zasadzie to byłam pewna, że powie coś w stylu 'jasne, że nie' - a tu niespodzianka - zareagował jak typowy samiec ;)
            3. Jasne, że znajdę się faceci, który ożenią się nawet z prostytutką co nie zmienia faktu, że bogata seksualna przeszłość jest minusem jeżeli chodzi dalszą towarzyszkę życia (patrz np. wypowiedź Glam czy Avide).
            4. Chciałam tu zwrócić uwagę na pewne podwójne standardy - faceci uwielbiają 'puszczalskie' w łóżku ale w pewien sposób, właśnie przez to 'puszczalstwo' traktują je jak towar wybrakowany.
            • zakletawmarmur Re: Zaklęta :) 12.05.09, 14:25
              > 1. Mówiąc '3/4 kolegów' rzecz jasna nie miałam tego na myśli dosłownie.

              A co miałaś na myśli? Bo ja w tym momencie wyobraziłam sobie wszystkich kolegów
              mojego chłopaka i świadomość, że mogłabym się bzyknąć nawet z 1/4 tej grupy mnie
              powaliła. Pomijając fakt ilości, to z większością jego znajomych nawet w
              skrajnej abstynencji bym nie poszła...
              Jak dla mnie, to źle się wyraziłaś, jeśli na prawdę nie miałaś tego na myśli. To
              zabrzmiało dość obrazowo... To tak jak pisząc o CO2 dziennikarze używają słowa
              trucizna...

              > 3. Jasne, że znajdę się faceci, który ożenią się nawet z prostytutką co nie zmi
              > enia faktu, że bogata seksualna przeszłość jest minusem jeżeli chodzi dalszą to
              > warzyszkę życia (patrz np. wypowiedź Glam czy Avide).

              Ty chciałabyś wszystko rozdzielić. Tylko, że to nie jest możliwe. Zauważ, że
              niektóre cechy występują kompleksowo... Ja mam świadomość, że każdy pracodawca
              szuka sobie 20-latki po studiach z 10-letnią praktyką w zawodzie... Tylko takie
              cuda to tylko w erze:-) Normalnie musimy iść na ustępstwa. Każdy facet marzy o
              żonie, która będzie dziewicą o ciele i umiejętnościach łóżkowych aktorki porno.
              Tylko ile takich kobiet chodzi po świecie?? 2, 3? I czy one będą chciały się
              związkach z pierwszym lepszym? Raczej też będą mieć jakieś wymagania, na które
              większość facetów się nie załapie...

              Ja też wolałabym milionera niż biedaka. Wiem jednak, że wtedy bałabym się dzieci
              z domu wypuścić (bo ktoś mi je zaraz porwie dla okupu lub z zemsty, za chachmęty
              w interesach). Z dwojga złego wolę normalne, ale trochę szalone życie w klasie
              średniozamożnej...
              • mujer_bonita Re: Zaklęta :) 12.05.09, 15:29
                zakletawmarmur napisała:
                > A co miałaś na myśli?

                Bardzo duże prawdopodobieństwo trafienia we otoczeniu na faceta, z którym ona spała. Kolega zrozumiał, tym bardziej, że oboje taką dziewczynę znamy.

                > Ty chciałabyś wszystko rozdzielić. Tylko, że to nie jest możliwe. Zauważ, że
                > niektóre cechy występują kompleksowo... Ja mam świadomość, że każdy pracodawca
                > szuka sobie 20-latki po studiach z 10-letnią praktyką w zawodzie... Tylko takie
                > cuda to tylko w erze:-) Normalnie musimy iść na ustępstwa.
                (...)
                > Z dwojga złego wolę normalne, ale trochę szalone życie w klasie
                > średniozamożnej...

                No widzisz - sama sobie odpowiedziałaś. Faceci też wolą 'klasę średnią' :)
                • zakletawmarmur Re: Zaklęta :) 12.05.09, 19:51
                  Ja też taką dziewczynę znam... Całą jedną:-) Ale ona jest upośledzona
                  emocjonalnie (0 wyższych uczuć). Nawet on nie spała z 3/4 moich kolegów, co
                  najwyżej z 1/4 wspólnych znajomych:-)
                  "Puszczalska" słyszałam jako określenie wielu kobiet głównie z klasy średniej
                  (pod wzg. ilości kochanków) a nawet sporo poniżej przeciętnej... O tej mojej
                  jednej koleżance puszczalskiej niewiele osób tak by powiedziało...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka