Dodaj do ulubionych

O masturbacjı

20.06.09, 19:57
Jestesmy razem 3.5 roku, to moj drugı zwıazek a w nım mnostwo
problemow. Juz wczesnıej szukalam tu odpowıedzı na to co mnıe
gryzlo, pracowalam nad soba, kılka ksıazek przeczytalam, a problemy
jak byly tak sa. Jakıs rok temu oswıadczyl mı, ze jestem ogranıczona
bo nıe akceptuje wıeloosobowych warıantow w lozku ı ze nıe moze byc
z osoba, ktora nıe akceptuje jego seksualnoscı. Gratulowalıscıe mı
wtedy, ze nıe dowıedzıalam sıe o tym po drugım dzıecku. Zdanıe
zmıenıl ı uznal, ze ma ınne prıorytety w zycıu.

Pytalam was tez, czy to normalne, ze dorosly facet nıe potrafı
opanowac odruchu ucıskanıa ı masowanıa sobıe przyrodzenıa
(bezwıednego?) przy kazdej nadazajacej sıe okazjı. Rozmawıalam z
nım, probowal sıe kontrolowac.

Co do porno ı masturbacjı solo, zapronowalam umowe, ze nıe ma
problemu, pod warunkıem, ze drugıe nıe znajduje sıe w tym czasıe w
mıeszkanıu. Nurtowaly mnıe zawsze pojekıwanıa dobıegajace z lazıenkı
nıemal przy kazdym prysznıcu, ale zapewnıal mnıe, ze sıe nıe
onanızuje wedle umowy.

No ı pojechalısmy na wakacje - zrobılam cos swınskıego. Uslyszawszy
pojekıwanıa rankıem spod prysznıca, dojrzalam w lustrze jak ten walı
konıa. Nıe chce rozwazac moralnoscı czy uczcıwoscı tego co zrobılam
ı prosze nıe robcıe tego za mnıe - jestem swıadoma pogwalcenıa jego
ıntymnoscı. Dla mnıe problemem jest to, czy ja aby jestem normalna.
Czy mam obsesje na punkcıe seksualnych zachowan partnera, ktora sıe
kwalıfıkuje pod opıeke medyczna. Powıem tylko, ze jestem
znıesmaczona, czuje sıe oszukana, nıe mowıac o tym ze zbedna (facet
walıl konıa na wakacjach!!!!!). Wıecej, jestem rozstrzesıona ı
przerazona tym, ze chore obsesje przenıose w kolejny zwıazek (ten
bedzıe zakonczony, NB z ınnych wzgledow). Dodam ze zaden z
powyzszych problemow nıe ıstnıal w poprzednım zwıazku.

Prosze was o trzezwe komentarze, bo jestem przerazona tym, co sıe ze
mna dzıeje.
Obserwuj wątek
    • caline-czka78 Re: O masturbacjı 20.06.09, 20:10
      Odejdz od niego,nie czuj sie absolutnie winna za cokolwiek,on jest chory i nie
      mowie tu o zlamaniu umowy.Takie zachowanie nie jest normalne,napewno nie.
      • bigbadpig Re: O masturbacjı 20.06.09, 20:50
        cali-neczko możesz podać jakie zachowania są normalne i w którym miejscu opisany
        mężczyzna przekracza jej (normalności) granicę? a także z ciekawości spytam od
        razu, jak Ty te granice poznałaś?

        moim zdaniem autorka wątku jest normalna ale nie dała powodu aby imputować
        'nienormalność' jej (byłemu) partnerowi. Niektórzy do siebie nie pasują, czasem
        na płaszczyznach fundamentalnych. C'est la vie.
        • caline-czka78 Re: O masturbacjı 20.06.09, 21:51
          Jasne ze na codzien spotykam facetow ktorzy wala konia gdzie popadnie,to
          najzupelniej normalne :)
          Autorka watku dokladnie opisuje ze o tym problemie juz z gosciem rozmawiala ale
          on najwyrazniej nic sobie z tego nie robi.
          Tu napewno nie chodzi o kwestie dopasowania.3,5 roku to duzo,mozna sie
          poznac,zmienic dla kogos lub dojsc do wniosku ze nie mamy wspolnego jezyka.A
          tu,dziewczyna sie meczy,cierpi po cichu a facet udaje ze jest ok. Ale o tym bylo
          juz w jakims watku na forum.
          • songo3000 Re: O masturbacjı 20.06.09, 22:22
            Przepraszam ale czy w ogóle zadałaś sobie trud przeczytania poprzedniego 'problemowego wątku' szanownej autorki???

            Bo ja akurat pamiętam kto tu na głowę powinien się leczyć...
            • caline-czka78 Re: O masturbacjı 21.06.09, 09:28
              Nie,nie zadalam sobie trudu.
              Dla mnie to co tu czytam wystarczy."Bezwiedne uciskanie,tarmoszenie"-no smieszne
              mi sie to wydaje.Ludzie jak maja "bezwiedne" odruchy to sie zazwyczaj lecza.
              I nie chodzi tu o to ze jestem przeciwnikiem masturbacji,onanizmu,sexu czy porno
              wogole-nie,nie jestem.Ale to co tu czytam(nawet jesli autorka niedopisala czegos
              co napisala w innym watku)nie wydaje mi sie normalne.
    • stokrootka40 Re: O masturbacjı 20.06.09, 23:02
      A co byś powiedziała, gdyby on robił to leżąc z Tobą w łóżku??!!!
      Przeżyłam coś takiego, koszmar....
      • rigby Re: O masturbacjı 20.06.09, 23:07
        A co byś powiedziała, gdyby on robił to leżąc z Tobą w łóżku??!!!
        Przeżyłam coś takiego, koszmar....

        no nie mogę, aż tak wątpicie w swoją atrakcujność, że wizja onanizującego się
        faceta przyprawia Was o koszmary ?
        a samej przy nim nie łaska ?
        to może być całkiem podniecające....
        ech, ten brak oświaty seksualnej i pogadanki w Radio M....
        • gacusia1 A ja to inaczej odbieram 21.06.09, 01:30
          Mnie sie wydaje,ze autorce chodzi o to,ze facet zaspokaja sie sam a
          z nia nie chce wspolzyc(nie pamietam jej starszego watku i nie chce
          mi sie wracac).
          Oszukuje kobiete,z ktora jest w zywe oczy klamie. Ja tam nie mam nic
          przeciw masturbacji ale gdy partner woli wlasna dlon niz kobiete to
          juz nie jest mile dla owej kobiety. No i niestety powoduje ogromne
          braki w poczuciu wlasnej wartosci. Nie ma chyba faceta,ktory by sie
          nie onanizowal ale zdecydowana wiekszosc z nich robi to w sytuacjach
          wyjatkowych-chwilowy lub dlugoterminowy brak partnerki,odmowy
          partnerki,polog partnerki,choroba itp itd.
          Gdy zdrowy facet ze zdrowa kobieta(chetna!) nie chce
          wspolzyc,zastepujac ja wlasna reka,to raczej nie swiadczy o tym,ze
          on za nia szaleje .-) z pozadania.
          • bigbadpig Re: A ja to inaczej odbieram 21.06.09, 01:38
            Masz zdecydowanie rację. Rzecz w tym, że fakt masturbacji stawianej wyżej nad
            seks z partnerką, nie musi oznaczać patologii dotyczącej seksualności
            opisywanego mężczyzny, ale raczej oznacza źle funkcjonujący związek jako taki
            (przynajmniej na płaszczyźnie seksualnej właśnie) Dlatego rozsądnie byłoby nie
            wskazywać kto jest normalny a kto nie w tej parze.
      • zakletawmarmur Re: O masturbacjı 21.06.09, 10:14
        No co Ty jaki koszmar. Masturbowałam się kiedyś, gdy mój facet obok
        spał:-) Nie widzę nic złego w masturbacji, gdybym go kiedyś w łóżku
        przyłapała to chętnie bym sobie popatrzyła. Można się przyłączyć i
        zrobić to samo:-) Myślę, że widok partnera, któremu jest dobrze,
        może być podniecający...
        • bi_chetny Re: O masturbacjı 22.06.09, 12:26
          moja zona niestety tego nie lubi. autentycznie ma awersję. nie kumam tego, nawet
          już kombinowałem jakieś traumy z dzieciństwa
    • zakletawmarmur Re: O masturbacjı 21.06.09, 10:03

      A ja się zastanawiam dlaczego mu tego wszystkiego zabraniałaś? Jeśli
      wg Ciebie było to chorobliwe (natręctwo) to trzeba go było wysłać do
      specjalisty.

      www.martinoo.republika.pl/teoria/nastrectwo.html
      Może i u Ciebie pojawiło się takie natręctwo kontrolowania pod tym
      względem partnera? Natręctwa mogą być zaraźliwe. Może wzajemnie się
      tak nakręcaliście... Jeśli miałabyś w ten sposób niszczyć swoje
      kolejne związki to powinnaś się do specjalisty sama udać.
    • watersnakes2 Re: O masturbacjı 21.06.09, 12:34
      >Powıem tylko, ze jestem
      > znıesmaczona, czuje sıe oszukana, nıe mowıac o tym ze zbedn
      > a (facet
      > walıl konıa na wakacjach!!!!!).

      A powiedz mi co zlego jest w masturbacji? Oslepnie od tego? Zachoruje? Skonczy
      mu sie nasienie?
      I czemu oszukana? Myslalas ze ludzie ktorzy zaczynaja uprawiac seks koncza z
      niecna praktyka masturbacji?
      Dopoki nie rozbiera sie przed obcymi to imo nie ma problemu i niech sie dotyka
      do woli (oczywiscie o ile nie zaniedbuje waszego wspolnego zycia seksualnego).
      Ty masz zakupy, on masturbacje i fajnie.
    • gomory Masturbacja jako bron 22.06.09, 09:47
      Moze wybierz sie na feministyczne spotkanie? Poszukaj siostry ktora
      wskazalaby Tobie sciezke wyzwolenia? Takie nowoczesne, wyzwolone
      kobiety potrafia nauczyc postawy ktora masturbacje zmienia w orez.
      Bron ktora pomaga wyrwac sie z okowow patriarchalnej dominacji
      seksualnej. Wejdziesz na wyzszy stopien feministycznego rozwoju -
      zadowalajac sie sama mozesz uniezaleznic sie od mezczyzn. Bedziesz
      erotycznie samowystarczalna, a orgazmy mozesz przezywac tak czesto
      jak masz ochote bez ograniczen ktore narzuca chuc i mozliwosci tego
      kutasa. Pobijesz go w tym pojedynku.
    • tomikan73 Re: O masturbacjı 22.06.09, 13:41
      A czy próbowałaś trochę z innej beczki?Może gdyyście robili to
      wspólnie nie było by problemu.
      • bi_chetny Re: O masturbacjı 22.06.09, 14:10
        no co ty. po co, skoro można się pokochać ? ;p
    • mujer_bonita Re: O masturbacjı 22.06.09, 14:41
      Jak już się zapomina jak bardzo to forum jest skrzywione - takie wątki
      przywracają realny obraz :)

      Jasne - masturbacja jest jak najbardziej naturalną i normalną rzeczą. Oczywiste.
      Jak wspomniany pan zacznie się obmacywać na szkolnym przedstawieniu waszych
      dzieci to ciekawe czy też będzie to dla was takie 'normalne' :)

      Ze wszystkim można przesadzić. Z 'naturalnością' też.
      • efi-efi Re: O masturbacjı 22.06.09, 15:26
        Otóz to Bonita!

        Ja też nie mam nic przeciwko pornosom, masturbacji , zabaweczkom itp. pod
        warunkem, że one nie są ZAMIAST.

        Jeżeli facet się z Tobą bzyka regularnie i oprócz tego wali konia bo lubi to daj
        mu spokój.
      • bigbadpig Re: O masturbacjı 22.06.09, 16:21
        Jeśli wiesz, że wspomniany pan robi to publicznie - to wiesz więcej od nas

        mujer_bonita napisała:
        > Jasne - masturbacja jest jak najbardziej naturalną i normalną rzeczą
        Rozwiń czym jest, skoro nie jest normalna?

        BTW Po raz drugi pojawia się w wątku kategoryzowanie na osi
        normalne/nienormalne. To ryzykowne zajęcie jeśli nie dysponujesz naprawdę dobrą
        argumentacją, chyba, że mówiąc 'normalne' masz na myśli przeciętne
        (statystycznie częste).

        Autorka powinna olać człowieka który jej tak nie odpowiada (co też zrobiła)
        Niepotrzebnie, natomiast szuka na forum wsparcia w jego dewaluacji która jest
        jej tak potrzebna.
        Opisała człowieka, którego można sobie wyobrazić w związku bez takich jak
        opisane napięć tyle, że z inną kobietą.
        Wg. mnie komunikuje zapotrzebowanie, na wsparcie w postaci "Ty jesteś normalna,
        on nie" - a to jest bzdura.
        • mujer_bonita Re: O masturbacjı 22.06.09, 17:33
          bigbadpig napisał:
          > Rozwiń czym jest, skoro nie jest normalna?

          Napisałam, że jest normalna i tak myślę. Nie wiem co tu rozwijać.

          > Jeśli wiesz, że wspomniany pan robi to publicznie - to wiesz więcej od nas

          Przykład hipotetyczny nie dotyczył omawianego przypadku.

          > BTW Po raz drugi pojawia się w wątku kategoryzowanie na osi
          > normalne/nienormalne. To ryzykowne zajęcie jeśli nie dysponujesz naprawdę dobrą
          > argumentacją, chyba, że mówiąc 'normalne' masz na myśli przeciętne
          > (statystycznie częste).

          Nie argumentacją tylko wiedzą. Nie podejmuję się ale seksuolog byłby w stanie
          odpowiedzieć, czy takie zachowania są jeszcze normalne czy wskazują na dewiację
          lub inne problemy (np. nerwicę natręctw).

          > Opisała człowieka, którego można sobie wyobrazić w związku bez takich jak
          > opisane napięć tyle, że z inną kobietą.

          Wiesz - są ludzie którzy potrafią żyć z dewiacjami i chorobami innych ludzi. Nie
          znaczy to, że ludzie Ci mieszczą się w normie i że nie są chorzy. Istnieje coś
          takiego jak norma (w sensie medycznym) i są zachowania, które w tej normie się
          mieszczą lub nie. Zachowania seksualne nie są tu wyjątkiem.

          > Wg. mnie komunikuje zapotrzebowanie, na wsparcie w postaci "Ty jesteś normalna,
          > on nie" - a to jest bzdura.

          PS. Proponuję odróżnić kwestię bycia normalnym a zachowania normalnego.
      • zakletawmarmur Re: O masturbacjı 22.06.09, 19:46

        > Jak wspomniany pan zacznie się obmacywać na szkolnym
        przedstawieniu waszych
        > dzieci to ciekawe czy też będzie to dla was takie 'normalne' :)
        >

        Mujer, wiele razy wytykałaś, że kogoś fantazja ponosi, a tym razem
        poniosła Ciebie:-)
        Oczywiście, że ciągłe dotykanie krocza może oznaczać jakiś problem i
        są sytuacje, gdy faceta do lekarza zagonić trzeba lub spakować mu
        walizki i za drzwi wystawić.

        To jednak nie to samo co publiczna masturbacja... Autorka nigdzie
        nie wspomniała, że facet wali konia w przedszkolu:-) Ja doczytałam,
        że robi to w domowym zaciszu, pod prysznicem, tudzież kompem. Nie
        wydaje mi się to patologiczne. Może wskaźnik jego otwartości pod tym
        względem jest większy co u typowego faceta, który czai się przed
        partnerką, ale (IMO) w granicach normy:-) Mieliśmy więc prawo
        napisać, że TAKA masturbacja jest naturalna.

        Co do ciągłego macania krocza... Tu trzeba się zastanowić, czy
        facetowi utrudnia to jakoś życie. Czy robi to w miejscach
        publicznych. Znałam takiego faceta, który robił to tylko w domu... W
        tym przypadku nie wydaje mi się to na tyle poważny problem, żeby
        kolesia po lekarzach ciągać. Można to zaakceptować.

        Swoją drogą, czy nie wydaje Ci się to chore, że kobita, która
        rzekomo kocha swojego faceta, tak go terroryzuje? Chodzenie,
        wypominanie, podglądanie, zabranianie i wręcz pogłębianie jego
        problemów wydają mi sie bardzo egoistyczne:-) A podobno egoizm z
        miłością nie ma nic wspólnego... Gdyby chciała jego dobra, to
        zaciągnęłaby go do lekarza i wspierała w ewentualnym leczeniu a
        jeśli problem okazałby sie dla niej zbyt duży to rozstałaby się z
        nim, żeby nie zatruwać mu życia.
        • mujer_bonita Re: O masturbacjı 22.06.09, 22:41
          zakletawmarmur napisała:
          > Mujer, wiele razy wytykałaś, że kogoś fantazja ponosi, a tym razem
          > poniosła Ciebie:-)
          > Oczywiście, że ciągłe dotykanie krocza może oznaczać jakiś problem i
          > są sytuacje, gdy faceta do lekarza zagonić trzeba lub spakować mu
          > walizki i za drzwi wystawi

          Zaklęta - nie doczytałaś tego co napisałam dalej. Nie chodziło mi o sytuację
          tego pana.
          • zakletawmarmur Re: O masturbacjı 22.06.09, 23:38

            Mujer, czy Ty napisałabyś "masturbacja prawie zawsze jest normalna i
            naturalna". Takie sformułowanie nie wydaje mi się naturalne:-) To
            logiczne, że zawsze są jakieś wyjątki. Nic nie jest ani 0% ani 100%.
            Myślę, że naturalnym rozumieniem (dla większości)
            sformułowania "masturbacja jest normalna i naturalna", jest "ta
            opisana przez autorkę masturbacja..."
    • anika-moi Re: O masturbacjı 22.06.09, 21:38
      Dzieki za komentarze, zwlaszcza te krytyczne.

      Przede wszystkim absolutnie nie zgadzam sie z zarzutem, ze przyszlam
      na forum zeby mnie glaskano po glowie ai zapewniano, ze ze mna jest
      wszystko w porzadku, to ten drugi jest dewiantem. Wydaje mi sie, ze
      jasno wyrazilam swoje obawy, ze to ja mam niezdrowe obsesyjne
      zachowania, a nie moj partner. To ja mam problem, on nie.

      Co do masturbacji, nie jestem ortodoksem i nikomu nic nie zabraniam.
      Czy prosba o to, zeby sie powstrzymac od samozadowalania sie w mojej
      poniekad (nawet jesli nieswiadomej) obecnosci to terror? Jezeli moja
      seksualnosc, co jasno wynika z watku, jeszcze nie zeszla z drzewa w
      porownaniu z jego, to znaczy, ze mam sie gwalcic tolerancja w ktora
      tak naprawde (jeszcze) nie wierze? Jesli chodzi o moje zachamowania,
      to wierzcie mi, ze zrobilam postep, ale nie zostane oswiecona od
      razu.

      I ostatnia, najwazniejsza rzecz. Nasze seks odbywa sie z
      czestotliwoscia nie wieksza niz raz w tygodniu, podczas gdy moje
      libido chetnie by widzialo nie mniej niz trzy. Jezeli wiem, ze ten
      raz ze mna jest uzupelniany autoerotyzmem z jego strony n razy w
      tygodniu, czy wyjatkowe jest to, ze czuje sie ... podle? zle?
      zazdrosna? niedopieszczona? Nie jestem pierwsza kobieta na tym forum
      rozgoryczona tym ze moj partner ma reczne preferencje.

      I jeszcze konkluzja - zdecydowanie jesli chodzi o nasza seksualnosc,
      nie jestesmy spowinowaceni. Jest zwarcie i jesli nie ustapilo po
      ponad trzech latach, nie ustapi.

      Pozdrawiam
      • triss_merigold6 Re: O masturbacjı 22.06.09, 22:06
        Klasyka tematu.
        Tak, jesteś normalna, przynajmniej według mnie.
        Autoerotyzm również jest w porządku o ile nie jest ZAMIAST
        współżycia z chętnym partnerem/ką. I o ile nie odbywa się w sposób
        narzucający myśl o nerwicy natręctw.
        Szczerze mówiąc nie wnikam czy mój partner się sam zaspokaja. Nie
        interesuje mnie to dopóki nie rzutuje na częstotliwość i jakość
        kontaktów ze mną i dopóki nie muszę wysłuchiwac odgłosów z łazienki.
        • songo3000 Re: O masturbacjı 22.06.09, 22:13
          No to klasyczne pytanie do klasyki tematu - dlaczego woli sam a nie z nią? Akurat szczególnie w seksie wybiera się to co przyjemniejsze, resztę można sobie dośpiewać (na wiele sposobów co by każdy był na forum zadowolony :)))
          • triss_merigold6 Re: O masturbacjı 22.06.09, 22:21
            Bo to prostsze? Przyzwyczaił się do określonych bodźców? Ma nerwicę
            natręctw (co by sugerowało nieustanne miętolenie okolicy krocza)?
            Może uważa orgazm z kobietą za niewspółmiernie fajny do włożonego
            wysiłku?
            Cokolwiek to jest jest to pana problem. Nie jej.
            Ona dla własnego dobra powinna go zostawić w diabły, bo tylko
            nabawia się kompleksów.
            • zakletawmarmur Re: O masturbacjı 22.06.09, 23:28
              > Cokolwiek to jest jest to pana problem. Nie jej.
              > Ona dla własnego dobra powinna go zostawić w diabły, bo tylko
              > nabawia się kompleksów

              Oczywiście, że może go zostawić... Problem polega na tym, że każdy
              ma jakieś problemy. Nie wyobrażam sobie jednak, że mogłabym jeszcze
              je u faceta pogłębiać... Mam zawsze prawo odejść, jeśli coś mnie
              przerasta. Mogę też zostać i postawić facetowi ultimatum, idziesz do
              lekarza albo koniec z nami. Jednak zabawa w policjanta wydaje mi się
              dziwna. Nie jest to dla mnie normalne. Piszę to, nie żeby komuś
              dosrać, tylko, żeby uświadomić...

              > Bo to prostsze? Przyzwyczaił się do określonych bodźców? Ma
              nerwicę
              > natręctw (co by sugerowało nieustanne miętolenie okolicy krocza)?
              > Może uważa orgazm z kobietą za niewspółmiernie fajny do włożonego
              > wysiłku?

              Tylko na wiele z tych powodów wpływ ma także kobieta. I odwrotnie...
              Jeśli kobiet woli się pomasturbować, zamiast bzyknąć z mężem, to
              uważasz, że podejście męża nie ma na to wpływu?
              • possessive Re: O masturbacjı 22.06.09, 23:50
                Zapoznałam się z wcześniejszym wątkiem i nie wiem czy to nie
                wpółuzależnienie ze strony partnerki.
          • aandzia43 Re: O masturbacjı 23.06.09, 00:12
            songo3000 napisał:

            > No to klasyczne pytanie do klasyki tematu - dlaczego woli sam a
            nie z nią? Akur
            > at szczególnie w seksie wybiera się to co przyjemniejsze, resztę
            można sobie do
            > śpiewać (na wiele sposobów co by każdy był na forum zadowolony :)))

            Dlaczego woli sam, zamiast z nią, to jedno. Ale niezależnie od tego,
            nerwowe miętolenie okolic przyrodzenia i niedysktretne masturbowanie
            się (mimo dezaprobaty partnerki) są co najmniej podejrzane. Dla mnie
            brak panowania nad swoimi odruchami prezentowany uparcie w obecnosci
            ludzi, którzy wyrazili swój sprzeciw, jest po prostu odstręczający.
            • zakletawmarmur Re: O masturbacjı 23.06.09, 00:21

              Dla mnie
              > brak panowania nad swoimi odruchami prezentowany uparcie w
              obecnosci
              > ludzi, którzy wyrazili swój sprzeciw, jest po prostu odstręczający.

              Andziu to oznacza już po prostu wyższy stopień wtajemniczenia:-)
              Coś staje się tak oczywiste i normalne, że człowiek nie potrafi
              zrozumieć, że dla kogoś jest to nie do zniesienia:-)
              • bi_chetny Re: O masturbacjı 23.06.09, 10:09
                myślę, że znaczenie może mieć też postrzeganie - dla jednego będzie to ciągłe
                tarmoszenie pompona, dla drugiego normalne zachowanie.
      • zakletawmarmur Re: O masturbacjı 23.06.09, 00:12

        > Czy prosba o to, zeby sie powstrzymac od samozadowalania sie w
        mojej
        > poniekad (nawet jesli nieswiadomej) obecnosci to terror?

        Wydaje się to czymś łatwym, bo dla Ciebie nie stanowiłoby to żadnego
        problemu...
        Dla kogoś innego to może być problem...

        Widzisz, jestem dość rozlazła, zatapiam się w moich myślach i nie
        skupiam się przez to na "pierdołach". Tu coś zgubię, tu zapomnę "co
        ja właściwie chciałam". Wiem, że to nieładna cecha i chętnie bym się
        jej pozbyła. Nie potrafię, choć walczę z tym. Dla mojego kolegi,
        który zawsze wszystko ma poukładane, wręcz schematyczne jest to
        całkowicie niezrozumiałe. Uważa, że wystarczyłoby "myśleć o tym co
        się robi":-) Nie rozumie ile mnie to kosztuje energii.

        Nie twierdzę, że Twój facet robił wszystko dobrze a Ty źle. Fatalnie
        dobraliście się pod tym względem. Facet z górnego pułapu
        tych "niekrępujących się" i dziewczyna, o wyższych potrzebach
        intymności w tym zakresie. Oboje więc robiliście sobie źle
        nawzajem... On nie potrafił zrozumieć*, dlaczego masturbacja za
        ścianą może być dla Ciebie pogwałceniem podstawowych zasad
        współżycia. Ty nie potrafisz zrozumieć, jak on może mieć problem,
        żeby się powstrzymać.

        Dobrze, że ten związek się zakończył. Ludzie powinni dobierać się na
        zasadzie podobieństw. Taka duża różnica nie jest do naprawy.
        Oczekiwanie, że całkowicie zrezygnuje z tego, gdy jesteś w domu, to
        tak żądanie żebyś całkowici oswoiła się z jego masturbacjami (nawet
        w tym samym pomieszczeniu) gdy jesteście razem w domu:-)

        * a jeśli faktycznie jest chory to nawet może nie potrafić tego
        powstrzymać... Tu już nie powinnaś mieć problemu z tym, że to robi,
        tylko z tym, że tego nie leczy.
        • bi_chetny Re: O masturbacjı 23.06.09, 10:08
          zakletawmarmur: chyba jesteśmy do siebie bardzo podobni :)
      • kamcia884 Re: O masturbacjı 06.10.09, 14:58
        Anika! kopnij zboka w dupe i wywal ze swojego zycia . Ja tak zrobiłam , jemu to
        nie przejdzie to jest zboczenie .Wiesz ja u swojego odkryłam to samo w 2006r i
        to tez na wczasach , kazałam mu się wyniesc , przed tym tez były rozmowy ,
        przzekania.Wielkie obrzydzenie czułam do niego i tak pozostało , brzydzę się
        jego , jak nigdy nikogo .Ha, byłam dobra, bo jeszcze mu pożyczyłam pościel bo na
        wynajętym nie miał , wiesz jak oddał to przescieradło było niby wyprane ale jak
        popatrzyłam pod swiatło to masa okrągłych plam błłłłłłe żygac mi sie chciało,
        wygotowałam je ale plamy zostały i wywaliłam je i jego na zawsze , zcasami mnie
        odwiedza w pracy . ale dla mnie to kompletne zero.Tyle normalnych ludzi jest na
        swiecie :) Pozdrawiam
        • herbatka.jasminowa Re: O masturbacjı 06.10.09, 17:39
          nerwica natręctw - pomocny byłby seksuolog i psychiatra lub dobry psycholog.
    • gad.forumowy Re: O masturbacjı 07.10.09, 00:08
      Facet zbyt mocno przyzwyczaił się do "robótek ręcznych" za młodu i trudno mu się przestawić na zabawy we dwoje.
      Tu wiele zależy od kobiety - może starać się wciągnąć go we współżycie, ale przez akceptację jego samozaspokojenia. Może spróbujcie masturbacji wspólnej? Może później wzajemnej? Tu potrzeba trochę inwencji i elastyczności umysłu ;-)
      Może być jeszcze inny aspekt - ból przy stosunku. Zapytaj faceta, czy go nie boli, tylko spokojnie z akceptacją jego, żeby był szczery.
      Kończyć związki można w nieskończoność, ale w końcu na coś musisz się zdecydować. Nie można ciągle zaczynać od nowa.
      • referee Re: O masturbacjı 08.10.09, 20:17
        Moim zdaniem,zwiazek partnerski polega na wzajemnym
        zrozumieniu.Osobiscie za niedlugo stuknie mi 41 lat i prawie 18 lat
        zwiazku malzenskiego.Nigdy nie negowalem,nie neguje i nie bede
        negowal masturbacji.Banalny przyklad,zeby stac w jej obronie.Podoba
        mi sie zona kumpla,ktora bardzo mnie podnieca.To samo odnosi sie do
        bardzo dobrej kolezanki(ta jest od kilku lat singlem) mojej zony.Czy
        to znaczy,ze mam od razu szukac seksu z nimi?Dodam,ze sa bardzo
        podniecajace.W takiej sytucji,wole masturbacje:nie ma ani zdrady ani
        obsesyjnego myslenia.Raz nawet doszlo miedzy mna a ta kumpelka solo
        do kontaktu;ale skonczylo sie na szczescie tylko na masturbacji(on
        mi i ja jej)-bylismy troche wypici.
        To samo odnosi sie do seksu, zdrady,gdzies na boku.Dlaczego mam
        ryzykowac i przyniesc jakies chorobsko do domu i zdradzac zone.To
        chyba lepszy jest wirtualny seks i w jego efekcie masturbacja?
        Mysle,ze autorka watku jest nazbyt konserwatywna.Lepiej niech sie
        jej facet rano masturbuje niz ma biegac caly dzien z erekcja i
        myslec obsesyjnie o seksie i zdradzie z obca.
        • alicja_z Re: O masturbacjı 08.10.09, 21:28
          referee napisał:

          > .....ale skonczylo sie na szczescie tylko na masturbacji(on
          > mi i ja jej)-bylismy troche wypici.
          > To samo odnosi sie do seksu, zdrady,gdzies na boku.Dlaczego mam
          > ryzykowac i przyniesc jakies chorobsko do domu i zdradzac zone.

          Nie żebym moralizowała, ale jak panienka ci obciąga (obojętne czym)
          a ty jej robisz dobrze nawet bez zaglądania do środka to qrcze co to
          jest jak nie zdrada ? Gra towarzyska ? Ja bym poszła dalej twoim
          tokiem rozumowania - wkladanie samej główki organu głównego - to też
          nie zdrada - w końcu to tylko parę centymetrów...., albo jeszcze
          inaczej: w jedną dziurke - zdrada, w drugą półzdrada - a do buzi:
          tylko altruizm (przeczytałam, że sperma przedłuża życie).

          A zabawnie to wygląda jak w następnym zdaniu z obrzydzeniem o owej
          zdradzie się wyrażasz....
          Ciekawy relatywizm...
          • referee Re: O masturbacjı 10.10.09, 16:18
            alicja_z napisała:

            > Nie żebym moralizowała, ale jak panienka ci obciąga (obojętne
            czym)
            > a ty jej robisz dobrze nawet bez zaglądania do środka to qrcze co
            to
            > jest jak nie zdrada ? Gra towarzyska ? Ja bym poszła dalej twoim
            > tokiem rozumowania - wkladanie samej główki organu głównego - to
            też
            > nie zdrada - w końcu to tylko parę centymetrów...., albo jeszcze
            > inaczej: w jedną dziurke - zdrada, w drugą półzdrada - a do buzi:
            > tylko altruizm (przeczytałam, że sperma przedłuża życie).
            >
            > A zabawnie to wygląda jak w następnym zdaniu z obrzydzeniem o owej
            > zdradzie się wyrażasz....
            > Ciekawy relatywizm...

            To pragmatyzm-oczywiscie,ze etycznie to nie fair w stosunku do
            zony,ale lepsze niz zdrada;czyli tradycyjne bzykanie.
            W koncu jesli ta kolezanka od kilku lat jest solo(maz ja zostawil i
            dzieci i wybral inna)i badrdzo czesto mowila mi,ze pozostaly jej
            tylko "prace reczne".
            To co za roznica,czy bedzie masturbowala sie osobiscie,czy ja to
            zrobilem?
            To samo,co do mnie,jesli juz sie tylekroc onanizowalem myslac o
            niej,to co w tym zlego, ze raz (tylko raz) skorzystalem z mozliwosci
            i ona mi to zrobila.
            Powtarzam,ze seksu dopochwowego nie bylo-a ten uwazam,za 100
            procentowa zdrade.
            Zdarzylo nam sie jeszcze kilkrotnie zabawiac sie soba przez telefon
            i wirtualnie (z webcam),ale tez stwierdzilismy,ze nie jest to jakos
            wyjatkowo w porzadku.
            Moge spokojnie stwierdzic,ze ta prawie dwumiesieczna sytuacja i
            przygoda erotyczna, sprawila mi mnostwo radosci.


            • alicja_z Re: O masturbacjı 10.10.09, 17:41
              referee napisał:

              > To pragmatyzm-oczywiscie,ze etycznie to nie fair w stosunku do
              > zony,ale lepsze niz zdrada;czyli tradycyjne bzykanie.

              Tradycujne bzykanie = zdrada; nietradycyjne bzykanie = niezdrada :)
              Qrcze co to jest tradycyjne bzykanie ?. Ja czasem staję na rękach
              (co prawda przy ścianie ale zawsze...) i wtedy jestem bzykana -
              pytanie za 100 pkt.? Tradycyjnie ja uprawiam seks czy nie ? Analek,
              oralek, z biustem to chyba też nietradycyjnie ?

              > To co za roznica,czy bedzie masturbowala sie osobiscie,czy ja to
              > zrobilem?

              Absolutnie żadna ;)! Właściwie to wynalazłeś lukę rynkową -
              masturbacja per-procura !

              > Powtarzam,ze seksu dopochwowego nie bylo-a ten uwazam,za 100
              > procentowa zdrade.

              Rogi 50% to też rogi :). Rozumiem, że Twoja osobista panienka może
              bez przeszkód obciagać ustnie,ręcznie, dawać dupci tuzinom
              miejscowych i zamiejscowych, białych i czarnych (nie jestem
              rasistką !) i dalej nie będzie Cię zdradzać :)

              > Moge spokojnie stwierdzic,ze ta prawie dwumiesieczna sytuacja i
              > przygoda erotyczna, sprawila mi mnostwo radosci.
              >

              A mnie wiele radości sprawił Twój post i elastyczność Twojego
              myślenia :)))
              • bi_chetny Re: O masturbacjı 12.10.09, 13:43
                chciałem napisać o różnym postrzeganiu zdrady, ale alicja_z napisała to dobitniej :D
              • referee Re: O masturbacjı 13.10.09, 03:57
                alicja_z napisała:
                > Tradycujne bzykanie = zdrada; nietradycyjne bzykanie = niezdrada :)
                > Qrcze co to jest tradycyjne bzykanie ?. Ja czasem staję na rękach
                > (co prawda przy ścianie ale zawsze...) i wtedy jestem bzykana -
                > pytanie za 100 pkt.? Tradycyjnie ja uprawiam seks czy nie ?
                Analek,
                > oralek, z biustem to chyba też nietradycyjnie ?

                W moim pojeciu i wedlug moich kryteriow to seks dopochwowy i analny
                jest 100 procentowa zdrada.Inne formy jest w stanie interpretowac
                jako nie 100 procentowe.

                > > To co za roznica,czy bedzie masturbowala sie osobiscie,czy ja to
                > > zrobilem?
                >
                > Absolutnie żadna ;)! Właściwie to wynalazłeś lukę rynkową -
                > masturbacja per-procura !

                Zwroc uwage,ze nie masturbowalem obcej mi kobiety tylko bliska mi
                emocjonalnie osobe,ktora dzialala i dziala wyjatkowo na moje zmysly.
                Kolezanka powtarzala mi niejednokrotnie,ze masturbacja jest jej
                jedyna forma seksu. Mysle,ze te fakty swiadcza na moja korzysc i ze
                spontanicznie to uczynilismy sobie wzajemnie (nie ukrywam,ze w
                emocjach,tuz przed pieszczotami wyznalem jej,ze jak to robie z mysla
                o niej od ponad 14 lat,od kiedy ja poznalem). Pragmatycznie
                urozmaicilem jej relatywnie monotonne zycie seksualne.

                > Rogi 50% to też rogi :). Rozumiem, że Twoja osobista panienka może
                > bez przeszkód obciagać ustnie,ręcznie, dawać dupci tuzinom
                > miejscowych i zamiejscowych, białych i czarnych (nie jestem
                > rasistką !) i dalej nie będzie Cię zdradzać :)

                Bledny wniosek. Ale spokojnie zrozumialbym,gdyby moja malzonka
                dogodzila (maksymalnie 2 razy-gdyz zazdrosc i obawa,przed wejsciem w
                pewien rytm, rutyne,gra u mnie rowniez role) niedopochwowo i
                nieanalnie mojemu przyjacielowi-singlowi,ktory jest od x czasu solo
                i pomimo ukonczonych w tym roku 39 lat notorycznie sie onanizuje nie
                majac innej alternatywy-za wyjatkiem wlasnie przypadkowych
                sporadycznych podrywow.
                Podkreslam zrozumialbym ale nie bylbym napewno szczesliwy.

                > A mnie wiele radości sprawił Twój post i elastyczność Twojego
                > myślenia :)))

                A mnie Twoj takze Twoj post i nawyk do schematycznego myslenia :)
                • alicja_z zniszczony makijaż 13.10.09, 18:26
                  Referee, daję 1% szans, że to co piszesz piszesz na poważnie ;).
                  Jeśli jednak zachodzi ten procent zajmiesz poczesne miejsce w moim
                  gabinecie.... gabinecie osobliwości.
                  Przy okazji jesteś mi winien za zniszczenie makijażu - tak, tak to
                  łzy, które ciekły mi ze śmiechu. I czemu ja nieszczęsna kiedyś
                  zrobiłam skok w bok 3 razy z jednym facetem (nie piszesz wszakże czy
                  liczy się raz za razem czy z odstępami - to ważne !) ? Gdybym
                  zrobiła po jednym razie z trzema różnymi facetami -
                  zachowałabym "dziewictwo" - to nie byłaby zdrada !!!
                  • kag73 Re: zniszczony makijaż 13.10.09, 18:31
                    Tia, alicja, przy odrobinie chceci, mozna sobie wszystko ladnie
                    wytlumaczyc i usprawiedliwic.
                    Mnie tez post tego pana po prostu zwlail z nog.
                  • referee Re: zniszczony makijaż 14.10.09, 21:31
                    alicja_z napisała:

                    > Referee, daję 1% szans, że to co piszesz piszesz na poważnie ;).

                    Pisze na powaznie i jezeli sobie zadasz trud,to zrozumiesz,ze
                    nalezy oddzielic poszukiwanie jakiej przygody od przypadkowego
                    emocjonalnego seksu z bliska osoba,o ktorej wiesz detale i ktora
                    jest predysponowana sytuacyjnie(powtarzam kolezanka od kilku lat
                    jest solo) do takiego seksu.
                    > Jeśli jednak zachodzi ten procent zajmiesz poczesne miejsce w moim
                    > gabinecie.... gabinecie osobliwości.

                    Dzieki,ale nie sadze abym byl osobliwy.Jestem pragmatykiem z
                    kilkunastoletnim stazem malzenskim.Poniewaz mam 40 lat(wlasciwie za
                    2 miesiace 41),to wiem czego moze oczekiwac trzydziestoparoletnia
                    kobieta,ktora byla w ponad 10 letnim zwiazku malzenskim
                    przyzwyczajona do regularnego zycia seksualnego,nagle od kilku lat
                    jest tego pzbawiona.Ale pomimo tego nie polowalem na sex z nia,
                    tylko byla to spontaniczna sytuacja.
                    Powtarzam-bylo to tylko raz,nieliczac kilka razy wirtualnie-just for
                    fun.
                    > Przy okazji jesteś mi winien za zniszczenie makijażu - tak, tak to
                    > łzy, które ciekły mi ze śmiechu. I czemu ja nieszczęsna kiedyś
                    > zrobiłam skok w bok 3 razy z jednym facetem (nie piszesz wszakże
                    czy
                    > liczy się raz za razem czy z odstępami - to ważne !) ? Gdybym
                    > zrobiła po jednym razie z trzema różnymi facetami -
                    > zachowałabym "dziewictwo" - to nie byłaby zdrada !!!

                    Mysle,ze porownanie nie jest adekwatne.Sprobuj uwolnic sie od
                    schematycznego myslenia,a dojdziesz do wniosku,ze pewne sytuacje
                    trudno nazwac od razu zdrada. To,ze masturbowalem dobra
                    kolezanke,ktora jest singlem,bedac masturbowany przez nia,gdy
                    dowiedziala sie,ze czynilem to i tak bardzo dlugo myslac o niej, nie
                    nazwe zdrada,tylko sponatnicznym rozladowaniem napiecia seksualnego.
                    • mari.na Re: zniszczony makijaż 15.10.09, 00:28
                      Chyba u ciebie referee dziala inne kryterium..Dla ciebie zdrada jest tylko wtedy
                      gdy TY odczuwasz poczucie winy. Masturbacja z kolezanka w potrzebie to jest
                      sytuacja ktora sobie mozesz rach ciach zracjonalizowac, niemal automatyczna, bez
                      jakichkolwiek wyrzutow sumienia przed czy po. JAk spontaniczne, automatyczne
                      zrobienie siku. Emocjonalnie nie zdrada bo fizjologicznie racjonalne. Moralnie
                      niestety TAK. Zdradziles swoja zone angazujac sie fizycznie z inna kobieta. Sorry.
                      • urquhart Zdrada, nie zdrada 15.10.09, 19:16
                        Zdrada masturbacyjna, emocjonalna, zdrada racjonalna, Co osoba to nowe kryterium. Ten nawet myślał, tamten się z kimś penisem dotykał, owamten oglądał :)
                        A referee ma być najśmieszniejszy...
                        A jak zdradę opisują pisma natchnione, opisując dzieje świętych mężów Biblii, synonim cudzołóstwa, innaczej "obcowali cieleśnie wylewając nasienie"?
                        Ze swoją niewolnicą nie zdrada
                        Z nierządnicą nie zdrada
                        Z poganką nie zdrada
                        Za to z jak wolny czy żonaty posunie mężatę Izraelitkę to cudzołóstwo i czapa dla obojga.
                        i na tym tle niby "referee" ze swoim pomysłem ma być taki wyjątkowo śmieszny? :)
                      • referee Re: zniszczony makijaż 15.10.09, 19:50
                        mari.na napisała:

                        > Chyba u ciebie referee dziala inne kryterium..Dla ciebie zdrada
                        jest tylko wted
                        > y
                        > gdy TY odczuwasz poczucie winy.
                        Jest jednym z istotnych elementow,ale nie tylko.
                        Moim kryterium jest w gruncie rzeczy typowy,czyli nasz system
                        moralno-etyczny. Tylko czym jestem starszy tym,bardziej jestem
                        tolerancjyny- i "poprzeczke" co jest a co nie jest zdrada stawiam
                        wyzej.Nie zapominaj,ze masturbacja jest jak najbardziej wskazana-i
                        jesli od wiekow robie to sam,albo robi mi to zona,to dobre jest
                        jakies urozmaicenie od czasu do czasu.
                        Spostrzeglem,ze kolezanka jest bardzo zadowolona,ja takze.Dobrze
                        jest sobie uprzejemniac zycie,jesli to mozliwe
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka