Dodaj do ulubionych

Luksusowa prostytucja

13.07.09, 10:13
Czytam polemikę zakleletawmarmu vs reszta forum na temat najstarszego zawodu świata i mam takie jedno nieodparte wrażenie.

Wszyscy jak jeden "mąż" widzimy w prostytucji upokorzenie, poniżenie, ofiary itp. Wiemy o co chodzi. Wszyscy poza zaklejrtawmarmur tak dla ścisłości ;-)))
Zastanawiam się czy tak się nie dzieje dlatego, gdyż prostytucja kojarzy na się bezpośrednio z sutenerstwem, wykorzystywaniem, ubezwłasnowolnieniem, przemocą. Z tirówkami lub z burdelami w których załatwia się pewną potrzebę fizjologiczną dosłownie jak w kiblu.

Co do takiej prostytucji to ja się z zgadzam z całym forum a w szczególności podzielam w 100% zdanie Gomorego na ten temat (co by sie nie rozpisywać ponownie o tym samym)

Weźmy jednak pod uwagę inny rodzaj prostytucji. Prostytucji nie dla każdego. Prostytucji za duże pieniądze i tylko z wybranymi klientami. Prostytucji w której to PROSTYTUTKA wybiera klienta. Ona decyduje z kim gdzie na jakich warunkach no i za ile oczywiście.
Luksusowej prostytucji.

Escort girli, sponsoring czy jak tam to zwał.

Młode, atrakcyjne, najczęściej niegłupie, dobrze wykształcone kobiety. Kobiety do wynajęcia. Na bal podczas którego trzeba się pokazać w towarzystwie kobiety (najlepiej pięknej), na wyjazd służbowy co by nudno nie było, lub po prostu na spędzenie inaczej wieczoru.
Najpierw z taka się rozmawia, bierze się ją na drinka, w jakiś sposób uwodzi. Później... zabiera do hotelu i rżnie. Spełnia się swoje fantazje, zaspokaja chuć. Efekt końcowy ten sam, forma zgoła odmienna.

Takie kobiety-prostytutki mają wybór. Nie idą z każdym klientem. Facet musi być na poziomie, nie może być zwykłym burakiem. Musi być cysty i w miarę zadbany. Zazwyczaj sa to mężczyźni ze świata biznesu. Mający pozycję zawodową wykształcenie, pieniądze. Pachnący drogimi perfumami a nie 3-dniowym potem.

Co z taka prostytucją ? Czy dalej jest to takie uwłaczające i poniżające dla kobiety ?

Na pytanie czy chciałbym aby moja córka parała się takim zawodem na pewno odpowiem nie. Każdy rodzic marzy o tym by ich dziecko było kimś mądrym znanym itp. Ale czy te same wszystkie slogany jakie piszemy o najstrojniejszym zawodzie świata w klasycznym tego słowa znaczenia możemy napisać też o tej formie prostytucji ?

Czytałem kiedyś artykuł o sponsoringu. Kobiety które się tym zajmowały miały naprawdę różne do tego podejście. Czasami żal to było im ich klientów, czasami dawały się przelecieć bez emocji, czasami mówiły, że niektórym dałyby i za darmo. Nie miewały po kilkunastu facetów w ciągu nocy, a co najwyżej kilku w ciągu tygodnia czy miesiąca. Za to za naprawdę dobrą kasę i w zupełnie innych okolicznościach. No ale żeby takową dostać to raz, że musiały mieć dobre warunki fizyczne. Dwa reprezentować się odpowiednio intelektualnie. Bo pokazać się w towarzystwie głupiej blondynki lub bystrej, oczytanej sex-laski to zupełnie inna sprawa. To prestiż dla faceta i za to się płaci.

I teraz na koniec ostatnie pytanie.
Tir-ówka, burdelówka vs. escor girl, sponsoring.
Wszystko to zwykła prostytucja. Jednak czy w obu przypadkach można mówić że to to samo ??????????????????????????????????
Obserwuj wątek
    • sagittka Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 10:23
      > Tir-ówka, burdelówka vs. escor girl, sponsoring.
      > Wszystko to zwykła prostytucja. Jednak czy w obu przypadkach
      można mówić że to
      > to samo ??????????????????????????????????

      Tak, wszystkie to dziwki za pieniądze, jedynie z różną dostępnością
      i jakością usług.

      Jeśli chodzi o temat oceny, czy współczucia (jak w łatku niżej), ja
      bym rozróżniła tylko ze względu na wybór zawodu.
      1. Dziewczyny zmuszane, wplątane w kontakty ze światkiem
      przestępczym, bez innych perspektyw, molestowane w dzieciństwie, z
      patologicznych rodzin, niejako z rozpędu wtłoczone w prostytucję.
      2. Dziewczyny wybierające prostytucję dla łatwych pieniędzy, np.
      studentki, które za pieniądze na wynajęcie mieszkania sypiają z
      żonatymi facetami, bo przecież cipka się nie zmydli, a do McDonalds
      pracować nie pójdą. Rodzicom mówią, że to w studenckiej bibliotece
      tyle można zarobić jako pomoc biblioteczna :)
      • avide Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 11:46
        sagittka napisała:


        > Tak, wszystkie to dziwki za pieniądze, jedynie z różną dostępnością
        > i jakością usług.


        Z tym nie polemizuję. Nie uprawiam podwójnych standardów. Seks za pieniądze w jednym i drugim przypadku.


        > 1. Dziewczyny zmuszane, wplątane w kontakty ze światkiem
        > przestępczym, bez innych perspektyw, molestowane w dzieciństwie, z
        > patologicznych rodzin, niejako z rozpędu wtłoczone w prostytucję.

        to jest przestępstwo i takiej kobiety nie dotknąłbym choćby dlatego by nie dać sukinsynowi, który jest jej alfonsem zarobić złotówki że nie wspomną o całej reszcie.


        > 2. Dziewczyny wybierające prostytucję dla łatwych pieniędzy, np.
        > studentki, które za pieniądze na wynajęcie mieszkania sypiają z
        > żonatymi facetami, bo przecież cipka się nie zmydli, a do McDonalds
        > pracować nie pójdą. Rodzicom mówią, że to w studenckiej bibliotece
        > tyle można zarobić jako pomoc biblioteczna :)

        OOOO właśnie. O to mi chodziło ? Czy jest na żal wspomnianej sprzątaczki dlatego że jest sprzątaczką z wyboru ? Sprzątaczki tez są takie co kible w publicznym WC szorują za psie pieniądze oraz takie co na zachód do bogatych domów jeżdżą pracować za ciężkie pieniądze.

        Tak samo jest z dziwkami.
        Czy powinno być nam żal takiej prostytutce, która sama wybrała łatwe pieniądze ? Więcej, ona całkiem świadomie naprawdę nieźle z tego żyje. Fakt każdy zawód ma swoją cenę. Swoje plusy i minusy. Ten też. Ważne żeby nikt nikogo do niczego nie przymuszał.

        Mężczyzna jadący do pracy za granice też sprzedaje w jakimś sensie to co dla niego najcenniejsze. Zostawia swoją rodzinę. Żonę bzyka mu sąsiad, dzieci pozbawione opieki piją, ćpają i staczają się w margines społeczny, on sam traci z nimi kontakt i w końcu okazuje się że w sumie nie ma po co do domu wracać.

        Mnie osobiście tak samo jest go żal jak i świadomej prostytutki z własnego wyboru. Oboje coś poświęcili, oboje dostają za to odpowiednią gratyfikację, oboje nie mieli w jakimś sensie wyboru i zmusiła ich do tego szeroko pojęta sytuacja ekonomiczna. Oboje dokonali SAMI SWOICH WYBORÓW.

        • felicia.3 Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 14:49
          Avide:)ja tam akurat nie ubolewam nad losem prostytutek.Wrecz przeciwnie
          uwazam,ze maja sie calkiem niezle.Kazda przecietna kobieta przegrywa w
          konkurencji z panna lekkich obyczajow-miewa nastroje,cellulit,brak ochoty na
          seks,ma cos do powiedzenia itp.Podobnie nie mam dobrego zdania o rzekomo
          biednych facetach pracujacych za granica.Znam takich i uwierz,ze zaden z nich
          sie nie poswieca i nie placze na emigracji.Niektorzy to po prostu lubia.I ich
          zony tez.Nie zyjemy w czasach wojny albo innych zniewolen.Kazdy robi co
          chce.Kazdy ma wybor.Byc sprzataczka czy dziwka?Do bycia sprzataczka trzeba miec
          charakter do bycia dziwka wystarczy jego brak.
          • eeela Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 18:15
            Byc sprzataczka czy dziwka?Do bycia sprzataczka trzeba miec
            > charakter do bycia dziwka wystarczy jego brak.

            Cóż za pusty slogan. Do bycia sprzątaczką wcale nie trzeba koniecznie mieć
            charakteru, a bycie dziwką nie wyklucza, że się ten charakter posiada.
            • felicia.3 Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 20:30
              slogan moze i pusty.tylko ze znam fajne dziewczyny,ktore sa
              sprzataczkami,ekspedientkami,nauczycielkami etc. a moglyby przeciez byc
              prostytutkami prawda?mniej roboty,a kasa wieksza.bo zeby byc prostytutka to i
              owszem trzeba miec specyficzny charakter-trzeba umiec upasc tak nisko.i nikt mi
              nie wmowi,ze one musza to robic.po prostu sa albo glupie albo super cwane.i za
              normalna robote im sie nie chce zabrac.
              • eeela Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 21:06
                Zwiazek frazeologiczny 'miec charakter' oznacza 'miec silna, charakterystyczna,
                wybijajaca sie osobowosc, nie ulegajaca zewnetrznym wplywom'. Zarowno
                sprzataczka, jak i prostytutka moga sie wyrozniac taka osobowoscia, i ich zawod
                nie ma tu nic do rzeczy.
    • efi-efi Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 10:23
      Odpowiem anegdotą .
      Bernard Shaw brał udział w elitarnym przyjęciu . Obok niego przy stole siedziała
      atrakcyjna lady. Spytał
      - czy poszłaby pani ze mną do łóżka za 100 tysięcy funtów?
      Dama na to, że i owszem dlaczego nie.
      Bernard:- a czy poszłaby pani ze mną do łózka za 1 funta?
      Dama oburzona:- ależ drogi panie za kogo pan mnie uważa?
      Bernard:- to już ustaliliśmy, teraz pozostaje kwestia ceny.
      :)
      • zakletawmarmur Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 11:39

        Oczywiście, że to kwestia ceny... Za milion dolarów to i ja bym się
        puściła (odrzucając facetów, których się brzydzę i to nie bynajmniej
        z powodu wyglądu ale uważam, że są złymi ludźmi np. Łyżwiński, Bush).

        Avi, może więc ty mi wyjaśnisz co takiego jest upokarzającego, ze
        ludzie wykluczają prostytutki poza nawias społeczeństwa?
        Czy brzydziłbyś się swoją córką, która oddała się mężczyźnie za
        milion dolarów?
        • avide Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 12:36
          Zaklęta wszystko zawsze jest kwestia ceny. ;-)
          De mono o tym śpiewało w swojej piosence "Wszystko jest na sprzedaż"

          Odnośnie Twojego pytania.
          Mam wrażenie że mówisz o tym samym ale widzisz w swoich myślach inną sytuację.
          Do tego jakaś forma niespełnienia seksualnego powoduje że wiele rzeczy się
          relatywizuje. Mam dokładnie tak samo. Jak jestem zaspokojony kryteria oceny
          pewnych zachowań są ostrzejsze. Jak mi czegoś brakuje poprzeczka systematycznie
          idzie w dół. Naturalne ludzkie zachowanie.

          Czytają tamtą dyskusję odniosłem następujące wrażenie:
          Ty mówiąc o prostytucji widzisz sytuację prostytutki świadomie wybierającej ten
          zawód. Takiej formy sponsoringu cy Escor Girl.
          Widzisz wybieranych klientów, poszanowanie klienta do kobiety mimo jej zawodu,
          widzisz mimo płatnej formy seksu jakiś szacunek w relacji klient-prostytutka.
          Odniosłem wrażenie, że masz na myśli taką formę właśnie luksusowej" formy
          najstarszego zawodu świata.

          Większość ludzi myśląc o prostytucji widzi oczami wyobraźni sprzedawanie tego co
          dla nich samych najcenniejsze, ale przede wszystkim wyzysk, zmuszanie do
          prostytucji, nierzadko dramaty ludzkie, upodlenie, zatracenie siebie samej.

          Myślę, że gdyby ten zawód był bardziej ucywilizowany, legalny, był pod jakąś
          kontrolą rządową i wszelkie formy "szarej strefy" napiętnowane jak najcięższe
          przestępstwo podatkowe to jego odbiór społeczny też by się zmienił. Wtedy może
          ludzie nie widzieli by w takich kobietach ofiar ale widzieli by świadome wybory.
          Obecnie niestety jest tak, że większość prostytutek nigdy by nimi nie była,
          gdyby nie że zostały do tego zmuszone. Często wbrew ich woli. A już to co mnie
          osobiście bulwersuje najbardziej to instytucja alfonsa. Czerpiącego z tego
          krociowe zyski. Niech sam dupy daje jak chce z tego czerpac zyski a nie wyręcza
          się innymi. Dopóki tego się nie wyeliminuje dopóty prostytucja będzie napiętnowana.

          Osobiście sam potępiam wszelkie formy burdeli, alfonsów itp.
          Co do kobiet typu Escort Girl, oraz sponsoringu nie mam nic do nich. Ich wybór
          ich sprawa. Najważniejszy by były to własne wybory nie podszyte ludzkimi
          dramatami a tak często niestety jest.
          W filmie Taken (Uprowadzona) jest taka scena w której porywane dziewczyny sa
          szprycowane narkotykami a następnie sprzedawane do burdelu na budowie
          urządzonego w baraku. Faceci chcący skorzystać stoją w kolejce jak do WC. Scena
          koszmarna. Mną wstrząsnęła. Zobacz sobie, może zrewidujesz swoje poglądy na
          temat prostytucji.

          Mało która prostytutka pracująca w pospolitym burdelu kojarzona jest z
          bizneswoman. Piękne inteligentne luksusowe prostytukti mają to zupełnie inna
          kategoria.

          Poza tym jeszcze jeden aspekty Zaklęta. Ludzie zazwyczaj nie szanują i nie
          doceniają tego co im łatwo przychodzi, co jest łatwo dostępne.
          Tirówka, dziwka w burdelu jest relatywnie tania łatwo dostępna. Luksusowa
          prostytutka nie dość, że nie taka dostępna bo nie z każdym pójdzie to jeszcze i
          piekielnie droga. Od razu zmienia się jej odbiór.

          Avi.
          PS. Czy brzydziłbym się moją córką która by się oddała mężczyźnie za milion
          dolarów ? Hymmm sam bym mu się oddał za taką kwotę ;-). Ale wolałbym jednak by
          córa zarabiała na życie inaczej. Gdyby jednak to zrobiła dalej byłaby moją
          córką. Nie wyparłbym się jej, nie napiętnował. Na pewno bym z nią dużo rozmawiał.
          W sumie ... jak to się mówi jak kraść to miliony ;-) Mogła by się z tym samym
          gościem bzyknąć za zupełną darmochę mówiąc że był czarujący ;-). Zatem, lepiej
          by tego miliona miała na koncie. ;-))))
          • zakletawmarmur Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 13:19

            > Odnośnie Twojego pytania.
            > Mam wrażenie że mówisz o tym samym ale widzisz w swoich myślach
            inną sytuację.
            > Do tego jakaś forma niespełnienia seksualnego powoduje że wiele
            rzeczy się
            > relatywizuje. Mam dokładnie tak samo. Jak jestem zaspokojony
            kryteria oceny
            > pewnych zachowań są ostrzejsze. Jak mi czegoś brakuje poprzeczka
            systematycznie
            > idzie w dół. Naturalne ludzkie zachowanie.

            Żałuje że o tym wspomniałam, bo teraz wszyscy będą podawać to jako
            argument:-) A jeśli Ci powiem, że zdanie o prostytutkach mam od
            zawsze a fantazje dopiero od roku?

            > Ty mówiąc o prostytucji widzisz sytuację prostytutki świadomie
            wybierającej ten
            > zawód. Takiej formy sponsoringu cy Escor Girl.
            > Widzisz wybieranych klientów, poszanowanie klienta do kobiety mimo
            jej zawodu,
            > widzisz mimo płatnej formy seksu jakiś szacunek w relacji klient-
            prostytutka.
            > Odniosłem wrażenie, że masz na myśli taką formę właśnie
            luksusowej" formy
            > najstarszego zawodu świata.
            >

            Nie zrozumiałeś mnie!!! Chodzi mi o to, że sam fakt wymiany seksu za
            pieniądze nie wydaje mi się zły. A myślę że w tym właśnie jest
            problem, że to to powoduje, że prostytutki wyklucza się poza nawias
            społeczeństwa:-)
            Jeśli masz jednak na myśli okoliczności dodatkowe jak
            np. "niebezpieczeństwo pracy" to czy współczujesz np. poławiaczom
            pereł, strażakom lub kaskaderom? IMO takie zawody wybierają ludzie,
            którzy mają wyżej postawioną poprzeczkę ryzyka... Nie współczuje im
            i nie potępiam. Jak pewnie większość ludzi:-) A prostytutki się
            potępia:-)

            > Poza tym jeszcze jeden aspekty Zaklęta. Ludzie zazwyczaj nie
            szanują i nie
            > doceniają tego co im łatwo przychodzi, co jest łatwo dostępne.

            No ok, to zmienia odbiór tirówa/ekskluzywna callgirl. Jednak nie
            ogólnie prostytucji. Jeśli ktoś ma głowę na karku i założy biznes,
            który da mu kupę kasy w pierwszym roku działalności, to ludzie będą
            go raczej podziwiać, będą mu zazdrościć... Na pewno bardziej, niż
            jak ktoś całe życie tyra, żeby sobie na emeryturze dom wybudować i
            kilkuletni samochód kupić. Jeśli oczywiście jego celem też były
            pieniądze.

            > W filmie Taken (Uprowadzona) jest taka scena w której porywane
            dziewczyny sa
            > szprycowane narkotykami a następnie sprzedawane do burdelu na
            budowie
            > urządzonego w baraku. Faceci chcący skorzystać stoją w kolejce jak
            do WC. Scena
            > koszmarna. Mną wstrząsnęła. Zobacz sobie, może zrewidujesz swoje
            poglądy na
            > temat prostytucji.

            To już dla mnie nie jest prostytucja tylko gwałt. Uwierz mi Avi
            widziałam kilka programów na ten temat. Mnie to się bardziej kojarzy
            z obozem koncentracyjnym, gdzie ludziom kazano pracować... Czy można
            jednak powiedzieć, że Ci ludzie byli pracownikami obozów?
            • the_pariah Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 13:37
              > No ok, to zmienia odbiór tirówa/ekskluzywna callgirl. Jednak nie
              > ogólnie prostytucji. Jeśli ktoś ma głowę na karku i założy biznes,
              > który da mu kupę kasy w pierwszym roku działalności, to ludzie
              będą
              > go raczej podziwiać, będą mu zazdrościć... Na pewno bardziej, niż
              > jak ktoś całe życie tyra, żeby sobie na emeryturze dom wybudować i
              > kilkuletni samochód kupić. Jeśli oczywiście jego celem też były
              > pieniądze.

              Pomijajac drobny szczegol: streczycielstwo jest w Polsce
              przestepstwem.

              > A prostytutki się potępia:-)
              Potepia sie raczej kobiety, ktore prostytutkami nie bedac, zachowuja
              sie jakby nimi byly.

              > Jeśli masz jednak na myśli okoliczności dodatkowe jak
              > np. "niebezpieczeństwo pracy" to czy współczujesz np. poławiaczom
              > pereł, strażakom lub kaskaderom? IMO takie zawody wybierają
              ludzie,
              > którzy mają wyżej postawioną poprzeczkę ryzyka... Nie współczuje
              im
              > i nie potępiam. Jak pewnie większość ludzi:-)
              Porownanie prostytucji do wyzej wymienionych fachow jest takie
              adekwatne i swiadczy o dojrzalosci Twoich przemyslen...


              Zeby bylo jasne, nie potepiam prostytutek: ani tych tanich, ani tych
              drozszych.
              • zakletawmarmur Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 14:22
                > Pomijajac drobny szczegol: streczycielstwo jest w Polsce
                > przestepstwem.

                Nie pisałam nigdzie o stręczycielstwie. Pisałam o "łatwości"
                zdobywania pieniędzy, które pojawiło się jako jeden z argumentów
                przeciw prostytucji. Napisałam więc przykład biznesmena spoza branży
                seksualnej, który dzięki zaradności szybko dorabia się fortuny (w
                uczciwy sposób żeby nie było)...

                > Porownanie prostytucji do wyzej wymienionych fachow jest takie
                > adekwatne i swiadczy o dojrzalosci Twoich przemyslen...
                >

                Proszę o rozwinięcie myśli... IMO pod względem niebezpieczeństwa są
                podobne. Proszę o jakieś konkretne argumenty, że porównanie jest
                nieadekwatne...
                • the_pariah Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 15:42
                  zakletawmarmur napisała:

                  > Proszę o rozwinięcie myśli... IMO pod względem niebezpieczeństwa

                  > podobne. Proszę o jakieś konkretne argumenty, że porównanie jest
                  > nieadekwatne...

                  Jest nieadekwatne, poniewaz (to tylko moje wewnetrzne przekonanie)
                  prostytutka nie wybiera swojego fachu dlatego, ze czuje w sobie
                  zylke ryzykanta.

                  Po drugie - ponownie w moim przekonaniu - w ogole rzadko dobrowolnie
                  postanawia wykonywac ten zawod.

                  Po trzecie - jesli chcesz porownywac tylko pewne elementy tych
                  profesji, pomijajac inne - moim skromnym zdaniem takie porownanie
                  jest niepelne i jako takie nieadekwatne.



                  Hope it helped.
                  • zakletawmarmur Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 16:17

                    > Jest nieadekwatne, poniewaz (to tylko moje wewnetrzne przekonanie)
                    > prostytutka nie wybiera swojego fachu dlatego, ze czuje w sobie
                    > zylke ryzykanta.

                    Nie wybiera go tylko z tego powodu ale ma wewnętrzną poprzeczkę
                    poczucia bezpieczeństwa na innym poziomie niż reszta społeczeństwa.

                    Po drugie - ponownie w moim przekonaniu - w ogole rzadko
                    dobrowolnie
                    > postanawia wykonywac ten zawod.

                    A jakieś statystyki? Kto je zmusza? Znam kobietę, która działa w
                    organizacji pomagającej prostytutkom... Proponują im między innymi
                    pracę... Większość z dziewczyn wyśmiewa te propozycje, bo tyle to
                    one zarabiają w jeden lub kilka wieczorów... Gdzie więc widzisz
                    przymus pracy? Nie rozważam tu sytuacji, gdzie dziewczyna jest
                    wywożona do pracy w burdelu i szantażowana…

                    > Po trzecie - jesli chcesz porownywac tylko pewne elementy tych
                    > profesji, pomijajac inne - moim skromnym zdaniem takie porownanie
                    > jest niepelne i jako takie nieadekwatne.

                    No to jakie jeszcze ważne elementy przyszły Ci do głowy? Dla mnie
                    element niebezpieczeństwa jest ważny przy wyborze zawodu... Sama mam
                    ciut podniesioną poprzeczkę ryzyka, ale kaskaderem bym być nie
                    chciała:-)

                    PS
                    Pewnie gdybym urodziła się w rodzinie humanistów zostałabym jakimś
                    filozofem, gdybym urodziła się w rodzinie muzyków to pewnie grałabym
                    na skrzypcach... Urodziłam się jednak w rodzinie ścisłowców i miało
                    to wpływ na moje życie:-) Też więc do końca świadomie sobie zawodu
                    nie wybrałam:-)
                    • the_pariah Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 16:37
                      > Nie wybiera go tylko z tego powodu ale ma wewnętrzną poprzeczkę
                      > poczucia bezpieczeństwa na innym poziomie niż reszta
                      >społeczeństwa.
                      Skad taki pomysl? Z wlasnych obserwacji czy mozesz to jakos
                      udowodnic? W jakiej skali mierzysz 'wewnetrzna poprzeczke poczucia
                      bezpieczenstwa'? (czymkolwiek by ona nie byla)

                      > A jakieś statystyki? Kto je zmusza? Znam kobietę, która działa w
                      > organizacji pomagającej prostytutkom... Proponują im między innymi
                      > pracę... Większość z dziewczyn wyśmiewa te propozycje, bo tyle to
                      > one zarabiają w jeden lub kilka wieczorów... Gdzie więc widzisz
                      > przymus pracy? Nie rozważam tu sytuacji, gdzie dziewczyna jest
                      > wywożona do pracy w burdelu i szantażowana…

                      Ja rowniez chetnie zobacze statystyki, ktore mowia, ze XX%
                      prostytutek wykonuje ten zawod dobrowolnie. Do tego czasu moje
                      zdanie wazy tyle, co Twoje (pomijajac fakt, ze ja zaznaczylem ze to
                      wylacznie moja opinia)

                      > No to jakie jeszcze ważne elementy przyszły Ci do głowy? Dla mnie
                      > element niebezpieczeństwa jest ważny przy wyborze zawodu... Sama
                      mam
                      > ciut podniesioną poprzeczkę ryzyka, ale kaskaderem bym być nie
                      > chciała:-)

                      Chociazby dyskutowana przez nas wlasnie dobrowolnosc wykonywania
                      oraz zmiany zawodu (co do ktorej jak widze mamy rozbiezne zdanie)



                      > Pewnie gdybym urodziła się w rodzinie humanistów zostałabym jakimś
                      > filozofem, gdybym urodziła się w rodzinie muzyków to pewnie
                      grałabym
                      > na skrzypcach... Urodziłam się jednak w rodzinie ścisłowców i
                      miało
                      > to wpływ na moje życie:-) Też więc do końca świadomie sobie zawodu
                      > nie wybrałam:-)

                      Szczescie, ze nie urodzilas sie w rodzinie prostytutek ;)
                      • zakletawmarmur Re: Luksusowa prostytucja 17.07.09, 10:41
                        kobieta.wp.pl/kat,26353,title,Prostytucja-po-polsku,wid,8852185,wiadomosc.html

                        "Tylko niecałe 3% z nich jest zmuszane do wykonywania tej profesji.
                        55% prostytutek deklaruje, że samodzielnie podjęło decyzję o wyborze
                        tego zawodu. Pozostałe twierdzą, że zrobiły to po namowach
                        koleżanek."

                        3% to ta większość?

                        > Szczescie, ze nie urodzilas sie w rodzinie prostytutek ;)

                        Fakt, ciesze się, że urodziłam się w rodzinie, w której się
                        urodziłam:-)
                  • uczula Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 18:14
                    the_pariah napisał:
                    > Jest nieadekwatne, poniewaz (to tylko moje wewnetrzne przekonanie)
                    > prostytutka nie wybiera swojego fachu dlatego, ze czuje w sobie
                    > zylke ryzykanta.

                    sobie pomyslalam, ze ten zawod jest raczej wybierany jako prostsza
                    droga do latwego i lekkiego zycia jesli tak to jest to przyczyna dla
                    ktorej prostytutki sa potepiane.

                    ja osobiscie to im bardzo wspolczuje, nie spotkalam w swoim zyciu
                    kobiety ktora by latwo i chetnie i kilkanascie razy na dobe
                    spolkowala tylko dla swojej wlasnej przyjemnosci....
                    dlatego nie wierze, ze to latwy i lekki zawod.
                    No i zloszcza mnie tego typu hasla.
                    Moze jestem "skazona" jakos mysleniem na ten temat, ktory ciagle
                    widzi w prostytutkach ofiary glownie.
                    moze.
                    • nutka07 Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 18:43
                      A mnie interesuje kto potepia prostytutki i dlaczego?

                      Moim zdaniem problem nie tyle w samych prostytutkach ale w tym kto z tych uslug
                      korzysta ;)
                      • avide Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 11:13
                        Chyba nie bez powodu pół-żarte, pół-serio mówi się, że największymi krytykantkami prostytutek są .... kobiety.

                        Gdyby nie było najstarszego zawodu świata seks stałby się baaardzo luksusowym dobrem. A tak, można go mieć nawet za kilkadziesiąt zł. w ostateczności.

                        Poza tym powoduje to, iż kobieta traci niejako grunt i musi o tego chłopa się co nieco starać. Bo jak nie to pójdzie na jakieś "kurwy" (cytat z mojej znajomej).

                        No i jeszcze jedna rzecz, owe "kurwy" zawyżają standardy seksualne które są czasami zwyczajnie nieosiągalne dla wielu kobiet.
                        Jakie ? Oral, anal, wyuzdane bielizna, perwersje itd. Wszystko co wykracza poza klasyczna alkowę. Nie każda to raz, że lubi, dwa nie każdej chce się w tym temacie rozwijać. U prostytutki wszystko jest w opcji podstawowej (no prawie). Trzeba jedynie parę złoty wysupłać z portfela.

                        Myślę że gdyby świat męskiego seksu działał na podobnych zasadach i istniała męska prostytucja w takim wydaniu jak i damska, każdy szanujący się facet chciałby choćby dla zasady obić ryja takiej męskiej dziwce. Ot tak co by mu nie przyszło do głowy zerżnąć za 100 zł. jego żony jak jemu samemu się nie będzie chciało, albo jak nie będzie miał ochoty na zachowania seksualne których żona by od niego oczekiwała i mogła by u takiego żigolaka dostać za wspomnianą 100 zł.

                        To że kochankowie robią to za zupełną darmochę to już inna sprawa. Nie mniej z kochankiem też nie jest tak łatwo. Takiej męskiej dziwce płacisz i wymagasz. On profesjonalista ja trzeba przytuli, jak trzeba da klapsa z odpowiednia siła jak trzeba przeleci w tyłek i później go wyliże. Z kochankiem jednak trzeba się tez zgrać ;-).
                        • aandzia43 Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 16:39
                          Avide, przeuroczy fantasto:-)
                          Prostytucja nigdy nei była i nadal nie jest konkurencją dla małżeństwa.
                          Prostytutka zaś nie jest konkurencją dla żony. Obojętnie jakie czasy, jakie
                          obyczaje, jakie formy obowiązują w związkach formalnych - prostutucja świetnie
                          się do tego wszystkeigo dostosowuje. I zawsze wygrywa żona. Perspektywa zaś
                          udania sie męża na dziwki do niczego szczególnego żon w większym wymiarze nie
                          zmusza. Bo i często ich wpływ na tę perspektywę był żaden;-)

                          Jak talibowie starożytności, czyli Grecy, zamknęli swoje kobiety w domach i
                          zrobili z nich istoty bez wpływu na cokolwiek i bez możliwości bycia partnerem w
                          czymkolwiek, jak grzyby po deszczu wyrosły hetery. To one, nie żony, OFICJALNIE
                          towarzyszyły mężczyznom w życiu towarzyskim i społecznym. Podobną sytuację
                          mieliśmy w Japonii (gejsze). Najlepsze z nich, farciary, mogły nawet poślubiać
                          protektorów, ale to dość wyjątkowe sytuacje. W naszym kręgu kulturowym istniały
                          zawsze luksusowe prostytutki, ale oficjalnie przy boku męża stała żona i to jej
                          należały się odpryski chwały męża, a przede wszystkim możliwość uczestniczenia
                          w życiu społecznym. Kurtyzana na salony raczej wejść nei miała szans. Zakłamanie
                          naszej kultury? Nie. Wyższa pozycja kobiety w ogóle i więcej uprawnień już w
                          "oficjalnym obiegu", bez sięgania po sposoby dla wyjątkowych wyjątków.

                          Jak wiktoriańskie panny chowano w nieświadomości i we wrogości wobec spraw ciała
                          produkując w ten sposób wieczne ofiary gwałtów małżeńskich, burdele kwitły jak
                          nigdy dotąd. Zespół madonny i ladacznicy był normą kulturową. Na przerażoną żonę
                          wchodziło się w noc poślubną i jeszcze potem jakiś czas (im krótszy, tym lepiej
                          dla biedaczki), a po wyuzdanie chodziło się masowo do burdeli. Bardziej masowo
                          niż dziś. Żona w sypialni słuzyła do spuszczenia z krzyża i do prokreacji,
                          prostytutka do perwersji, czyli: stosunki małżeńskie i akty nierządne a miłości
                          niet;-) Ale żonie nic nei zagrażało, bo była nie do ruszenia. A to, ze mąż robił
                          poza domem to, co dla niej było przykre i bolesne, było sytuacją wręcz
                          wymarzoną. Prostytutki zaś zazwyczaj dobrze nie kończyły.

                          A jak teraz mąż powie żonie, że jak mu nie da w pupę, albo nie da na siebie
                          nasikać, to on pójdzie do agencji, to ona...może zrobić, co jej się podoba z tą
                          propozycją. W zależności od charakteru kobiety i charakteru zwiazku. Mój
                          wyleciałby przez okno bez prawa wstępu z powrotem. I kijem od szczotki bym
                          buraka więcej nie tknęła. Ale gdyby mi powiedział, że jest nieszczęśliwy i że
                          mogłabym się bardziej postarać, i gdybym czuła, że rozgląda się tęsknie za
                          innymi paniami, to bym się była skłonna zastanowić powaznie nad naszymi
                          relacjami i moim postępowaniem.
                          • avide Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 17:29
                            aandzia43 napisała:

                            > Avide, przeuroczy fantasto:-)

                            Dziękuję za komplement. Fakt, fantazji ci u mnie dostatek ;-).

                            Aandzia, przepiękny rys historyczny...
                            Tylko że wiesz co ... ŻYJEMY W XXI WIEKU.
                            Zostawmy już tą historię w spokoju.

                            Prostytutka nigdy nie będzie konkurencja dla żony jako INSTYTUCJI.
                            Jak osoba świadcząca te same usługi będzie konkurencją czy Ci się to podoba czy nie.

                            Aandzia, podoba mi się w Tobie charakter. Masz "jaja", przyznaję.
                            Dla Ciebie nie tylko prostytutka nie jest konkurencją w łóżku. Dla Ciebie ŻADNA
                            kobieta nie jest konkurencją.
                            Stawiam orzech przeciwko talarom, że gdyby Twój małż zrobił to niezależnie
                            jakąkolwiek inną kobieta Twoje reakcje była by identyczna.
                            I dobrze.

                            Jednak Aandzia, zdziwiłabyś się jak reagują inne kobiety na taka wiadomość.
                            Do wielu dociera że czasami jednak trzeba wziąć się w grasic i zrobić tego loda
                            lub sprężyć się w łóżeczku odrobinę bardziej. Bo chłop może aż taki głupi nie jest.

                            Mógłbym podać taki przykład z TEGO forum. Choć może tam nie była to prostytutka
                            ale "zwykła" kochanka. Chociaż jak dla mnie nie ma różnicy. Tu czy tu zdrada.
                            Schemat zas identyczny. Wcześniej zahamowania i blokady, PO puszczenie dość
                            swobodne hamulców.
                            I aż się chce zacytować dowcip "I co jednak się dało!"

                            PS. Gdyby kobiety nie były takie ograniczone w łóżku, faceci pewnie dużo mniej
                            by korzystali z usług prostytutek. I to że Ty i jeszcze jakieś 50 innych pań z
                            tego forum takowych zahamowań nie posiadacie i potraficie się cieszyć
                            seksualnością dana od natury w pełni nie zmieni faktów. A są one takie że często
                            idzie się do dziwki po to czego w domu się niema odwagi zrobić bądź czego
                            doprosić się nie można.
                            • aandzia43 Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 18:24
                              > Stawiam orzech przeciwko talarom, że gdyby Twój małż zrobił to niezależnie
                              > jakąkolwiek inną kobieta Twoje reakcje była by identyczna.
                              > I dobrze.
                              >

                              Mieszasz ze sobą dwie różne rzeczy: zdradę z prostytutką i zdradę z np.
                              koleżanką. Zdrada z prostytutką to udanie się po szybką, mechaniczną i samolubną
                              (bo prostytutka nie jest stroną, której potrzeby bierze się pod uwagę) usługę.
                              Zdrada z koleżanką to jakieś (choćby chwilowe) zaangażowanie w relację równy z
                              równym. W jaki rodzaj relacji facet wchodzi (lub wchodzi częściej) jest
                              wskaźnikiem tego, jaki ma stosunek do relacji z kobietą. W bardzo dużym rzecz
                              jasna uproszczeniu. Gdybym miała na karku groźbę, że mój stary pójdzie na
                              dziwki, to bym już tego starego dawno nie miała na karku. Brzydziłby mnie
                              niepomiernie i nie wydałby mi się wart dalszego inwestowania emocji i czasu
                              właśnie przez tę lekkość uprzedmiotowiania partnerki. Natomiast na groźbę
                              (niewyrażoną zresztą nigdy werbalnie), że stary pójdzie na inne baby (zada się
                              cieleśnie z chętną koleżanką) reaguję tak, jak sporo kobiet: lekkim przestrachem
                              i przynajamniej próbami wzięcia się w garść. Chyba jednak przegrałbyś i talary
                              i orzechy;-)

                              Moja reakcja nie byłaby więc identyczna. Prostytutka i kochanka to są dwie
                              kompletnie różne bajki. Z punktu widzenia zdradzanej lub zagrożonej zdradą żony
                              też. Oczywiście kobiety są różne, mają różne wymagania i poglądy. Mój punkt
                              widzenia jest tylko jednym z wielu.

                              > PS. Gdyby kobiety nie były takie ograniczone w łóżku, faceci pewnie dużo mniej
                              > by korzystali z usług prostytutek.

                              Nie sądzę. Nie jest to takie proste przełożenie. Z usług pań lekkich obyczajów
                              korzystają przecież faceci, którzy spokojnie są sobie w stanie znaleźć kochankę.
                              I to taką chętną do różnorodnych igraszek. Naprawdę większosć prostytutek nie
                              prezentuje jakiegoś wybitnie szerokiego wachlarza usług. Mają natomiast
                              wszystkie jedną wspólną cechę: robią dokładnie to, czego sobie facet w danej
                              chwili zażyczy (po wcześniejszych ustaleniach i opłatach, oczywiście). Bez
                              wyrażania swoich chęci, niechęci, obiekcji, poglądów. Ten brak sprzeciwu i
                              indywidualnego rysu to podstawowa zaleta prostytutek, jako parnterek seksualnych.
                            • mujer_bonita I tak w kółko ;) 14.07.09, 18:25
                              avide napisał:
                              > PS. Gdyby kobiety nie były takie ograniczone w łóżku, faceci pewnie dużo mniej
                              > by korzystali z usług prostytutek. I to że Ty i jeszcze jakieś 50 innych pań z
                              > tego forum takowych zahamowań nie posiadacie i potraficie się cieszyć
                              > seksualnością dana od natury w pełni nie zmieni faktów. A są one takie że częst
                              > często idzie się do dziwki po to czego w domu się niema odwagi zrobić
                              > bądź czego doprosić się nie można.

                              Gdyby babka miała wąsy toby była dziadkiem. Znów wracamy do dyskusji dlaczego faceci nie chcą się wiązać z tymi seksualnie wyzwolonymi. Dlaczego wiążą się z 'porządnymi' dziewczynami a potem latają do prostytutek?
                              • urquhart Re: I tak w kółko ;) 14.07.09, 20:32
                                mujer_bonita napisała:

                                > Gdyby babka miała wąsy toby była dziadkiem. Znów wracamy do dyskusji dlaczego f
                                > aceci nie chcą się wiązać z tymi seksualnie wyzwolonymi. Dlaczego wiążą się z '
                                > porządnymi' dziewczynami a potem latają do prostytutek?

                                A niby nie chcą???
                                Bo ja ostatnio sprowokowałem parę rozmów i usłyszałem na pewnym wieczorze kawalerskim wyznania i rady jak to one najpierw wszystkie są chętne wszystkie i seksualnie wyzwolone, a po ślubie najpóźniej po urodzeniu potomka nagle im mija jak ręką odjął :)
                            • nutka07 Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 20:02
                              avide napisał:

                              Wcześniej zahamowania i blokady, PO puszczenie dość
                              swobodne hamulców.
                              I aż się chce zacytować dowcip "I co jednak się dało!"

                              PS. Gdyby kobiety nie były takie ograniczone w łóżku, faceci pewnie dużo mniej
                              by korzystali z usług prostytutek.

                              A znasz ten dowcip?

                              Kierowca tira wraca do domu po kilkutygodniowej nieobecnosci. Zona robi mu loda.
                              Ten sie przeciaga i mowi: wszedzie dobrze ale w domu najlepiej. ;)
                            • felicia.3 Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 23:39
                              Avide-dokladnie to samo mam na mysli co Ty,tylko nie potrafie tego tak zgrabnie
                              ujac.Prostytutka,nawet smierdzaca i glupia jest zagrozeniem czysto seksualnym
                              dla zony,a nie spolecznym,emocjonalnym,socjologicznym etc.Chodzi po prostu o
                              zdrade.I mnie osobiscie nie robiloby roznicy czy maz mnie zdradzi z
                              niedorozwinieta,popaprana kobieta z trzeciego swiata,bedaca ofiara handlu ludzmi
                              czy z inteligentna i wyksztalcona kolezanka z pracy,klasy,dziecinstwa.koniec
                              koncow brutalizujac "fiut laduje w cipce".niewazne jakiej.
                          • zakletawmarmur Re: Luksusowa prostytucja 15.07.09, 16:44
                            > Prostytucja nigdy nei była i nadal nie jest konkurencją dla
                            małżeństwa.
                            > Prostytutka zaś nie jest konkurencją dla żony. Obojętnie jakie
                            czasy, jakie
                            > obyczaje, jakie formy obowiązują w związkach formalnych -
                            prostutucja świetnie
                            > się do tego wszystkeigo dostosowuje. I zawsze wygrywa żona.
                            Perspektywa zaś
                            > udania sie męża na dziwki do niczego szczególnego żon w większym
                            wymiarze nie
                            > zmusza. Bo i często ich wpływ na tę perspektywę był żaden;-)

                            Prostytutce musi zapłacić a jak płaci to te pieniądze do domowego
                            budżetu nie trafiają.
                            Prostytutka może mu pokazać, że seks to ni e tylko leżenie z
                            rozłożonymi nogami. Może mieć później większe oczekiwania niż
                            wcześniej.
                            Mężczyzna decydując się na prywatną prostytutkę (patrz sponsoring)
                            już wchodzi w bliższe relacje. Więź z żoną może ulegać osłabieniu...
                            Przez instytucje prostytutki, żona nie będzie mogła szantażować tak
                            bardzo męża brakiem seksu.
                            • aandzia43 Re: Luksusowa prostytucja 16.07.09, 19:20
                              > Prostytutka może mu pokazać, że seks to nie tylko leżenie z
                              > rozłożonymi nogami. Może mieć później większe oczekiwania niż
                              > wcześniej.

                              O ile w ogóle jakiejś "ruchliwości" do niej oczekuje;-) Zasada "nie
                              rób z zony kochanki" obowiązywala i obowiazuje może nawet w
                              większości kultur.

                              > Prostytutce musi zapłacić a jak płaci to te pieniądze do domowego
                              > budżetu nie trafiają.

                              Aaa, to jest poważny arument. Całkeim serio. Mając do wyboru własny
                              komfort psychiczny a żarcie dla dzieci wybrałabym danie dupy panu
                              małżónkowi nawet, gdyby był brutalny, obleśny i sprawiał mi ból. I
                              pewnie byłabym wtedy prostytutką. Bo "wszystkei baby to kurwy", jak
                              mawiają niektórzy, a mężczyźni zawsze płacą za seks. Jak ustalają
                              relacje na pewnym poziomie między sobą a swoją kobietą, tak i płacą.
                              Baby neiwiele tu mają do gadania. No chyba, że maja swoja kasę, ale
                              to już odrębny temat.

                              > Mężczyzna decydując się na prywatną prostytutkę (patrz sponsoring)
                              > już wchodzi w bliższe relacje. Więź z żoną może ulegać
                              osłabieniu...


                              Jak mąż sprawia sobie prostytutkę (prywatną, czy użytku ogólnego),
                              to raczej na więzi z zoną mu nie zależy. Jak ma romans, albo sie
                              zakochuje, to chyba rzeczywiście brakuje mu tej więzi.

                              > Przez instytucje prostytutki, żona nie będzie mogła szantażować
                              tak
                              > bardzo męża brakiem seksu.
                              >

                              Prawda.
                              • urquhart Re: Luksusowa prostytucja 17.07.09, 01:02
                                aandzia43 napisała:
                                > O ile w ogóle jakiejś "ruchliwości" do niej oczekuje;-) Zasada "nie
                                > rób z zony kochanki" obowiązywala i obowiazuje może nawet w
                                > większości kultur.

                                A widzisz dałaś sobie wmówić. A To jedynie kultury Północnej Afryki i
                                judeochrześcijastwo.
                                Tantra czy Kamasutra jak najbardziej dotyczy właśnie małżonków.
                                Pieśń nad Pieśniami zresztą też ale to przecież tylko alegoria
                                miłości Chrystusa do Kościoła :)
                                • aandzia43 Re: Luksusowa prostytucja 17.07.09, 13:14
                                  > A widzisz dałaś sobie wmówić. A To jedynie kultury Północnej Afryki i
                                  > judeochrześcijastwo.
                                  > Tantra czy Kamasutra jak najbardziej dotyczy właśnie małżonków.
                                  > Pieśń nad Pieśniami zresztą też ale to przecież tylko alegoria
                                  > miłości Chrystusa do Kościoła :)

                                  Wiem o istnieniu Kamasutry;-), ale na kulturę Indii patrzę przez pryzmat tego,
                                  co dzieje się tam w ostatnich dwustu latach. Bo z grubsza od kilkustet lat
                                  europejczyk ma jakieś dokładniejsze doniesienia na temat tych rejonów. No więc z
                                  punktu widzenia syyuacji kobiety nie dzieje się tam nic ciekawego, przyznasz
                                  chyba. W szczegóły wchodzić nie będziemy. I na islam, co tam sobie siedzi
                                  wygodnie od tysiąca lat, też zganiać nie będziemy, bo intereusjący nas syf
                                  dotyczy zarówno hinduistów, jak i muzułamanów. Kamasutra... może to resztki
                                  czegoś fajnego, co było kiedyś i zdechło. A może tylko jeden z wentyli
                                  bezpeiczeńswta, jakie produkują kultury, żeby się nei udusić własnymi spalinami.
                                  • urquhart Re: Luksusowa prostytucja 17.07.09, 19:39
                                    aandzia43 napisała:
                                    > dotyczy zarówno hinduistów, jak i muzułamanów. Kamasutra... może to resztki
                                    > czegoś fajnego, co było kiedyś i zdechło. A może tylko jeden z wentyli
                                    > bezpeiczeńswta, jakie produkują kultury, żeby się nei udusić własnymi spalinami

                                    Wschód jeżeli tak to widzisz miał przynajmniej takie religijnofilozoficzne
                                    wentyle na doskonalenie małżeńskiego seksu, a Zachód co w tym czasie? Znajdował
                                    wentyle grzesznego seksu jedynie w burdelach i nierządzie :)
                                    • aandzia43 Re: Luksusowa prostytucja 17.07.09, 20:21
                                      > Wschód jeżeli tak to widzisz miał przynajmniej takie
                                      religijnofilozoficzne
                                      > wentyle na doskonalenie małżeńskiego seksu, a Zachód co w tym
                                      czasie? Znajdował
                                      > wentyle grzesznego seksu jedynie w burdelach i nierządzie :)
                                      >

                                      No nie tylko. Jakby tak ktoś poznawał cywilizację europiejską
                                      ostatniego tysiąclecia od strony literatury, to mógłby pomyśleć, że
                                      my strasznie kochliwi, namiętni i wysokoerotyczni. Naczytałby się
                                      poematów o Tristanie i Izoldzie, ballad trubadurów średiowiecznych,
                                      wesołych historyjek Brantoma o paniach swoawolnych, potem Ronsarda,
                                      potem dyszących namiętnością dramatów Racina i tak dalej... Miałby
                                      obraz społeczeństwa, dla którego członków zaspokajanie namiętności
                                      (cielesnych jak najbardziej) jest na jednym z pierwszych miejsc.
                                      Literatura z miłością, namiętnością i seksem (choć czasem w
                                      zawoalowanej formie) w roli głównej to nasz zawór bezpieczeństwa.

                                      Przyznaję, że namiętność i więź erotyczna w małżeństwie nie były
                                      obficie opisywane. Za to związki pozamałżeńskie i przedmałżeńskie
                                      cieszyły się u pisarzy i poetów wielką estymą;-)
                                      • urquhart prostytutki mięsem armatnim 18.07.09, 10:02
                                        aandzia43 napisała:
                                        > Przyznaję, że namiętność i więź erotyczna w małżeństwie nie były
                                        > obficie opisywane. Za to związki pozamałżeńskie i przedmałżeńskie
                                        > cieszyły się u pisarzy i poetów wielką estymą;-)

                                        Wzorców pozytywnego i seksu w małżeństwie nie było, seks miał oficjalne spełnienie jedynie w NIERZĄDZIE (przedmałżeńskie, pozamałzeńskie z pannami, i czy za pieniądze czy zauroczenia to nierząd z punktu widzenia prawa i moralności do 20 wieku).
                                        I to nas odróżnia.
                                        W rożnych kulturach Wschodu seks oficjalnie od wieków uświęca małżeństwo a Zachodu począwszy od Augustyna i potem Tomasza z A. jedynie bruka świętość małżeństwa (z wyjątkiem konieczności prokreacji) i lepiej żeby te brudne i grzeszne pragnienia spełniać w burdelu a nie w uświęconym małżeństwie skoro nie można ich wyplenić. Prostytutki są w tym mechanizmie okopowym mięsem armatnim spisanym od razu na straty.
                                        :)
                                        • aandzia43 Re: prostytutki mięsem armatnim 18.07.09, 13:00
                                          (przedmałżeńskie, pozamałzeńskie z pannami, i czy za p
                                          > ieniądze czy zauroczenia to nierząd z punktu widzenia prawa i
                                          moralności do 20
                                          > wieku).

                                          Prawo prawem, a obyczajowość obyczajowoscią. Zarówno kutlura wyższa,
                                          jak ta ludowa nieźle dawały czadu w kwestii opiewania erotyki
                                          wszelakiej. A jeśli chodzi o prawo, to i kultury wschodu mocno
                                          pilnowały cnoty panien i czci mężatek. Czyli własnosci ojca i męża.

                                          Prostytutki są w tym mechanizmie okopowym mięsem armatnim spisanym
                                          od
                                          > razu na straty.
                                          > :)

                                          I jeszcze kloaką kultury czy cywilizacji, nie pamiętam. Czyba
                                          Augustyn. Jasne, że są przez społeczeństwo z góry spisane na straty
                                          i są niczym. Fajnie, że to ty napisałeś:-) Ponieważ tak jest, nie
                                          widzę powodu,by pudrować gówno i dorabiać jakąś ładną ideologię do
                                          tego paskudnego zjawiska.
                                          Ale taki stosunek do prostytucji nie jest właściwością tylko kultur
                                          judeo-chrześcijańskich. Prostytutki na Wschodzie miały tak samo
                                          przerąbane, jak i u nas. Że niby gejsze? Gejsza po piersze nie była
                                          prostytutką sensu stricte, a po drugie to jest dopiero przykład na
                                          to, jak można oficjalną żonę pozbawic prawa do wyrażanai osobowości
                                          i erotyzmu. Gejsza jest uosobieniem wszystkich fetyszy seksualnych,
                                          jakie kręcą Japończyka. Żonie nie wolno było wyrażać sobą tego, co
                                          wyrażała gejsza. Wszystkie marzenia o kobiecosci Japończyk przenosił
                                          na gejsze. Życie domowe i życie publiczne, w którym to właśnie życiu
                                          jest miejsce na erotykę. To jest zespół madonny i ladacznicy do
                                          kwadratu! W tym czasie "uczciwe" kobiety Zachodu nosiły się i
                                          zachowywały mniej ewidentnie, niż kurtuyzany, to oczywiste, ale
                                          różnica była raczej ilościowa. Jakościowo obyczajowość przyznawała
                                          im takie samo prawo do wyrażania seksapilu.
                                          • urquhart Re: prostytutki mięsem armatnim 20.07.09, 02:16
                                            aandzia43 napisała:
                                            > I jeszcze kloaką kultury czy cywilizacji, nie pamiętam. Czyba
                                            > Augustyn. Jasne, że są przez społeczeństwo z góry spisane na straty
                                            > i są niczym. Fajnie, że to ty napisałeś:-)

                                            O ile ja pamiętam to jednak św. Tomasz z Akwinu chociaż w necie
                                            przypisuje się to często ikonie brudu w sexie sw. Augustynowi.

                                            Nie czepiam się prostytutek w naszej kulturze które są trybikami
                                            jedynie ale kwestionuje sens całego mechanizmu który implikuje
                                            konieczność ich istnienia :)
                                            W innych kulturach niekoniecznie są przecież "niczym" choć na
                                            szacunek mogą zapracować bardzo nieliczne
                                            • bi_chetny Re: prostytutki mięsem armatnim 20.07.09, 17:59
                                              a kościół faktycznie organizował i utrzymywał zamtuzy :)
                                            • aandzia43 Re: prostytutki mięsem armatnim 20.07.09, 20:53
                                              > W innych kulturach niekoniecznie są przecież "niczym" choć na
                                              > szacunek mogą zapracować bardzo nieliczne
                                              >

                                              Na szacunek moga zapracować nieliczne, ale nie przy pomocy swoich
                                              działań zasadniczych;-)
                                              Jeśli mówimy o gejszach i heterach (bo w tej chwili tylko one
                                              przypominają mi się, jako te, które mogły dochrapać się szacunku i
                                              wejść w oficjalny obieg) to zauważ, że działały one w
                                              społeczeństwach, gdzie uczciwa kobieta oficjalnie nie mogła
                                              dochrapać się niczego. Były bezpiecznym dla porządku publicznego i
                                              obyczajów tworem. Taką niegroźną namiastką kobiety-partnera. Żony
                                              były ubezwłasnowolnione i prawem i obyczajem, gdzieś trzeba było
                                              realizować tę drzemiącą w niektórych meżczyznach tęsknotę za kobietą-
                                              człowiekiem. Metodą prób i błędów na przestrzeni setek lat utworzyły
                                              się kasty luksusowych kobiet do towarzystwa, nawet nie kurtyzan, bo
                                              np. gejsze prostytutkami nie były. Prostytutki istniały obok tych
                                              luksusowych pań do inteligentnej rozmowy i uprawiania sztuki (a
                                              tylko dla wybrańców do bzykania) w wymiarze takim samym, jak w
                                              każdej innej kulturze i miały się, jak to zwykle, nie najlepiej.
                                              Więc tylko zupełnie wyparcie z układów małżeńkich partnerstwa i
                                              erotyzmu mogło doprowadzić do tego, że szacunek i uznanie publiczne
                                              miały panie, będące surogatem partnerki. I nie za swoje zasługi
                                              łóżkowe panie te były szanowane i czasem w majestacie prawa brane za
                                              żony, tylko właśnie za tę namiastkę układu człowiek-człowiek.

                                              > Nie czepiam się prostytutek w naszej kulturze które są trybikami
                                              > jedynie ale kwestionuje sens całego mechanizmu który implikuje
                                              > konieczność ich istnienia :)

                                              Sądzisz, że w kulturze judeo-chrześcijańskiej prostytucja istnieje
                                              tylko dlatego, albo głównie dlatego, że seks jest z załozenia brudny
                                              i w małżeństwie to brzydko go uprawiać? Mnie się wydaje, że istnieje
                                              z grubsza z tych samych powodów, co w każdej innej. Ludzka (w tym
                                              przypadku męska) potrzeba spuszczenai z krzyża za wszelką cenę tu i
                                              teraz, to pierwszy i najpowszechniejszy powód w każdej kulturze i
                                              obyczajowości. Banał. Dajmy spokój judeo-chrześcijaństwu. Nie
                                              wygenerowało więcej burdeli, niż inne kultury. I nie zapędziło
                                              prostytutek do bardziej ciemnego kąta, niż inne kultury.

                              • urquhart ot geneza patriarchatu wyjaśniona! 17.07.09, 01:15
                                aandzia43 napisała:

                                > Aaa, to jest poważny arument. Całkeim serio. Mając do wyboru własny
                                > komfort psychiczny a żarcie dla dzieci wybrałabym danie dupy panu
                                > małżónkowi nawet, gdyby był brutalny, obleśny i sprawiał mi bólenez

                                Ot i geneza patriarchatu wyjaśniona przez Andzię :)
                                Gdzie jest równouprawnienie a potrzeby jak wiadomo statystycznie
                                seksu większe są po stronie mężczyzn z uwagi na testosteron - wygrywa
                                komfort psychiczny i z dawania dupy nici. Patriarchat zaś przywraca
                                ową motywację!
                                • aandzia43 Re: ot geneza patriarchatu wyjaśniona! 17.07.09, 12:47
                                  > Ot i geneza patriarchatu wyjaśniona przez Andzię :)
                                  > Gdzie jest równouprawnienie a potrzeby jak wiadomo statystycznie
                                  > seksu większe są po stronie mężczyzn z uwagi na testosteron - wygrywa
                                  > komfort psychiczny i z dawania dupy nici. Patriarchat zaś przywraca
                                  > ową motywację!

                                  O tak, z pewnością patriarchat przywraca motywację do "dawania dupy". Zazwyczaj
                                  jest to jedyna droga do biologicznego przetrwania. Czy z małżeństwie, czy w
                                  burdelu. Innej drogi po prostu nei ma. Jeśli natomiast mówimy o motywacji do
                                  uprawiania seksu satysfakcjonującego obie strony patriarchat jak do tej pory nei
                                  wsławił się szczególnie na tym polu.
                                  Chociaż kwiaty zakwitają i na śmietnikach, dzieje się to wbrew regułom panujacym
                                  na śmietniku. Porywy miłości (w tym erotycznej) miały miejsce w sytuacjach, gdy
                                  kochankowie (czasem nawet połączeni węzłem małżeńskeim) sprzeciwiali się
                                  regułom. Bo gdyby żyli zgodnie z nimi czekałaby ich zaledwie wegetacja
                                  uczuciowo-erotyczna, czyli spełnianie obowiązków i spuszczanie z krzyża.
                                  • urquhart Re: ot geneza patriarchatu wyjaśniona! 17.07.09, 19:13
                                    aandzia43 napisała:
                                    > burdelu. Innej drogi po prostu nei ma. Jeśli natomiast mówimy o m
                                    otywacji do
                                    > uprawiania seksu satysfakcjonującego obie strony patriarchat jak do tej pory ne
                                    > i
                                    > wsławił się szczególnie na tym polu.

                                    Cóż moim zdaniem jest odwieczna nierównowaga, kobiet zainteresowanych
                                    "satysfakcjonującym seksem" jest znacznie mniej niż mężczyzn zainteresowanych
                                    jakimkolwiek seksem, stąd odwieczny konflikt interesów...
                              • zakletawmarmur Re: Luksusowa prostytucja 17.07.09, 13:05

                                > Aaa, to jest poważny arument. Całkeim serio. Mając do wyboru
                                własny
                                > komfort psychiczny a żarcie dla dzieci wybrałabym danie dupy panu
                                > małżónkowi nawet, gdyby był brutalny, obleśny i sprawiał mi ból. I
                                > pewnie byłabym wtedy prostytutką. Bo "wszystkei baby to kurwy",
                                jak
                                > mawiają niektórzy, a mężczyźni zawsze płacą za seks. Jak ustalają
                                > relacje na pewnym poziomie między sobą a swoją kobietą, tak i
                                płacą.
                                > Baby neiwiele tu mają do gadania. No chyba, że maja swoja kasę,
                                ale
                                > to już odrębny temat.

                                No wiesz co:-) Ja wolałabym iść do pracy i na żarcie zarobić,
                                tudzież upolować coś w lesie i do domu przyciągnąć... Z drugiej
                                strony "danie dupy" mężowi dla wielu kobiet wydaje się
                                łatwiejszą/przyjemniejszą drogą do zdobycia pokarmu dla własnych
                                dzieci... Ktoś powie, że to lenistwo w pewnych dziedzinach życia tej
                                kobiety, ktoś inny stwierdzi, że kobieta "została zmuszona"...

                                W sumie wiele osób jest zmuszanych do pracy... Gdyby tak nam
                                wszystkim należało się poczucie bezpieczeństwa materialnego "za
                                darmo" to mało kto chciałby pracować... Ktoś zobaczy w tym zmuszanie
                                do pracy biednych ludzi, inny zobaczy w tym motywacje żeby byli
                                mniej leniwi:-)
                                • aandzia43 Re: Luksusowa prostytucja 17.07.09, 13:21
                                  > No wiesz co:-) Ja wolałabym iść do pracy i na żarcie zarobić,
                                  > tudzież upolować coś w lesie i do domu przyciągnąć...

                                  No, ja też wolałabym coś upolować:-) Zakładając, że mam możliwość chodzić na
                                  polowanie i dysponować tym, co upoluję.

                                  Ktoś powie, że to lenistwo w pewnych dziedzinach życia tej
                                  > kobiety, ktoś inny stwierdzi, że kobieta "została zmuszona"...

                                  W ogóle nie jest ważne, co ktoś powie. Ważne jest, co stało się naprawdę między
                                  tymi ludźmi. Wliczając w tę prawdę ukryte nieco po płaszczykiem "wolnej woli" i
                                  "świadomej decyzji" motywacje i powody tej decyzji.
                                  • zakletawmarmur Re: Luksusowa prostytucja 17.07.09, 13:37

                                    Generalnie wychodzi na to, że mężczyźni są od kobiet silniejsi
                                    psychicznie...
                                    Gdy kobieta mu nie daje dupy, powinien zaciskać zęby i dalej
                                    zwierzynę do domu znosić i nie wymuszać.
                                    Gdy spotyka taką co to mu chętnie da, powinien dalej zęby zaciskać,
                                    bo przecież zdrada byłaby pójściem na łatwiznę:-)
                                    Generalnie to mężczyzna zawsze ma wybór, biedna kobieta zawsze jest
                                    niewolnikiem jego decyzji...

                                    Nie uważam się specjalnie za feministkę, ale mam wrażenie (może
                                    bardziej z obserwacji to wynika), że kobiety mają więcej do
                                    powiedzenia niż się niektórym feministkom wydaje...
                    • bi_chetny Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 13:17
                      uczula napisała:
                      > ja osobiscie to im bardzo wspolczuje, nie spotkalam w swoim zyciu
                      > kobiety ktora by latwo i chetnie i kilkanascie razy na dobe
                      > spolkowala tylko dla swojej wlasnej przyjemnosci....
                      > dlatego nie wierze, ze to latwy i lekki zawod.

                      dla ciebie z pewnością nie, trudna do wyobrażenia byłaby nawet chęć kobiety do
                      spółkowania raz dziennie :)
                      • bi_chetny Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 14:04
                        pl.wikipedia.org/wiki/Historia_prostytucji
                        nie zawsze prostytucja była potępiana i uważana za zło.
                        • aandzia43 Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 15:46
                          > nie zawsze prostytucja była potępiana i uważana za zło.

                          Nie zawsze tłuczenie dzeici (nie mówię o klapsach) było potępiane i uważane za
                          zło. Nie zawsze handel ludźmi był zły. Nadal nie wszędzie gwałcenie
                          dziewięcioletnich panien młodych jest potępiane. I tak dalej.
                          • laflover Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 15:51
                            aandzia43 napisała:

                            > zło. Nie zawsze handel ludźmi był zły. Nadal nie wszędzie gwałcenie
                            > dziewięcioletnich panien młodych jest potępiane. I tak dalej.

                            Ale u nas dzieci się już tak nie leje a prostytucja kwitnie :D
                            I co powiesz?
                          • bi_chetny Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 16:01
                            znów te porównania
              • jesod Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 14:47
                the_pariah napisał:
                > Potepia sie raczej kobiety, ktore prostytutkami nie bedac,
                > zachowuja sie jakby nimi byly.

                Czy nie uważasz, że te kobiety również dokonują samodzielnie takich
                wyborów?
                Swoją drogą, jak można zachowywać się jak prostytutka jednocześnie
                nią nie będąc? :)
                • zakletawmarmur Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 14:51
                  > Swoją drogą, jak można zachowywać się jak prostytutka jednocześnie
                  > nią nie będąc? :)

                  Np. tak jak typowa żona, która daję mężowi, tylko jak "zasłuży":-)
                  • nutka07 Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 18:31
                    A kochanka na uslugach zonatego? To taka callgirl? ;)
              • songo3000 Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 20:55
                To jeszcze sobie wpisz w google co to takiego te stręczycielstwo skoro już się wymądrzasz prawie na temat.
    • urquhart Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 11:01
      avide napisał:
      > Czytam polemikę zakleletawmarmu vs reszta forum na temat najstarszego zawodu św
      > iata i mam takie jedno nieodparte wrażenie.
      >
      > Wszyscy jak jeden "mąż" widzimy w prostytucji upokorzenie, poniżenie, ofiary it
      > p. Wiemy o co chodzi. Wszyscy poza zaklejrtawmarmur tak dla ścisłości ;-)))

      O przepraszam, czyżby blokujesz sobie może wyświetlanie moich wypocin :) ???
      Historycznie zawód prostytutki miał prestiż i jak każdy inny dzielił się na godnych pożałowania patałachów i otaczanych czcią artystów.
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,97490554,97725062,prestiz_prostytutek_a_kultura_widzaca_brud_w_seksi.html?wv.x=2
      • bi_chetny Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 11:17
        ja też się zgodziłem z zaklętą :D
        • avide Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 11:33
          Z racji wzmożonych obowiązków zawodowych nie czytam uważnie każdej wypowiedzi. ;-)
          Soreczka jeśli nie doczytałem ;-).
          • bi_chetny Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 12:25
            spoko :)
    • jesod Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 12:47
      avide napisał:
      > Tir-ówka, burdelówka vs. escor girl, sponsoring.
      > Wszystko to zwykła prostytucja. Jednak czy w obu przypadkach można
      mówić że to to samo ??????????????????????????????????

      Wydaje się, że to jest to samo, tylko standard różny. :)
      To, co ma ładne opakowanie jest łatwiejsze do akceptacji, ale to
      tylko opakowanie - ważne co jest w środku, to stanowi istotę rzeczy.
      Wiele rzeczy można robić z klasą lub bez, to kwestia indywidualnych
      potrzeb.

      Nie potępiam kobiet zajmujących się prostytucją, ani też ich nie
      oceniam. One dokonują takich wyborów życiowych, mają do tego prawo -
      to ich decyzja.
      Mają też ku temu swoją motywację i uważam, że to ich sprawa, jak
      układają sobie życie. Jest to kwestia mentalności i wewnętrznej
      wrażliwości, która pozwala im na właśnie takie życie i takie
      decyzje, a ważne jest, aby żyć w zgodzie ze sobą.
      • the_pariah Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 12:58
        > Nie potępiam kobiet zajmujących się prostytucją, ani też ich nie
        > oceniam. One dokonują takich wyborów życiowych, mają do tego
        prawo -
        > to ich decyzja.

        No to pojechales... Ale to offtop, wiec niewazne.
        • jesod Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 13:04
          the_pariah napisał:
          > No to pojechales... Ale to offtop, wiec niewazne.

          Dlaczego pojechałam? :) Dlaczego offtop?
          Jestem kobietą i akceptuję życie takim jakie ono jest.
          Nie mogłam inaczej napisać biorąc pod uwagę początek mojej
          wypowiedzi.

          • the_pariah Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 13:09
            Sorry, pomylilem plec.

            Offtop byl moj, bo nie odpowiedzialem na pytanie autora watku.

            A pojechalas, bo rownie dobrze moglas napisac, ze kury na fermie
            decyduja sie na swoj los i skoro sa kurami, to pewnie chca trafic do
            KFC jako "Pyszne Kubelki" czy cokolwiek innego.

            Osobiscie nie ryzykowalbym twierdzenia, ze prostytutki zawsze, czy
            nawet czesto same wybieraja swoj los. Mam nadzieje ze to rozwiniecie
            Cie satysfakcjonuje.
            • jesod Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 14:35
              the_pariah napisał:
              > Osobiscie nie ryzykowalbym twierdzenia, ze prostytutki zawsze, czy
              > nawet czesto same wybieraja swoj los.

              A gdzie ja coś takiego napisałam?
              Mam wrażenie, że nie do końca zrozumiałeś (bez urazy) post avide, a
              więc przeczytaj jego jeszcze raz i zwróć uwagę, między innymi, na
              ten fragment:

              avide napisał:
              > Co do takiej prostytucji to ja się z zgadzam z całym forum a w
              > szczególności podzielam w 100% zdanie Gomorego na ten temat (co by
              > sie nie rozpisywać ponownie o tym samym)
              > Weźmy jednak pod uwagę inny rodzaj prostytucji. (...)

              Rozmawiamy o prostytucji z wyboru, czyli takiej, gdzie nikt nie
              wpływa na nasze decyzje. Mówię o czynniku ludzkim, a nie o warunkach
              i okolicznościach.

              > A pojechalas, bo rownie dobrze moglas napisac, ze kury na fermie
              > decyduja sie na swoj los i skoro sa kurami, to pewnie chca trafic
              > do KFC jako "Pyszne Kubelki" czy cokolwiek innego.

              Nie widzę związku, z tym co napisałam, bo równie dobrze mógłbyś
              napisać, że część kur nie musi żyć na fermie ale w zamku, co pozwoli
              im nie trafić do KFC. :)
              Weź pod uwagę, że kury same fermy nie wybierają, są tylko w niej
              osadzone w określonym celu. :-)))
              • the_pariah Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 15:23
                jesod napisała:

                >avide napisał:
                >> Tir-ówka, burdelówka vs. escor girl, sponsoring.
                >> Wszystko to zwykła prostytucja. Jednak czy w obu przypadkach
                >>można
                >>mówić że to to samo ??????????????????????????????????

                >Wydaje się, że to jest to samo, tylko standard różny. :)
                >To, co ma ładne opakowanie jest łatwiejsze do akceptacji, ale to
                >tylko opakowanie - ważne co jest w środku, to stanowi istotę rzeczy.
                >Wiele rzeczy można robić z klasą lub bez, to kwestia indywidualnych
                >potrzeb.

                >Nie potępiam kobiet zajmujących się prostytucją, ani też ich nie
                >oceniam. One dokonują takich wyborów życiowych, mają do tego prawo -

                >to ich decyzja.
                >Mają też ku temu swoją motywację i uważam, że to ich sprawa, jak
                >układają sobie życie. Jest to kwestia mentalności i wewnętrznej
                >wrażliwości, która pozwala im na właśnie takie życie i takie
                >decyzje, a ważne jest, aby żyć w zgodzie ze sobą.

                Cytuje calego posta do ktorego sie odnioslem. Nie komentowalem slow
                avide, tylko Twoje.

                A wiec po kolei:

                Napisalem:
                > > Osobiscie nie ryzykowalbym twierdzenia, ze prostytutki zawsze,
                czy
                > > nawet czesto same wybieraja swoj los.

                Odpowiadasz:

                >A gdzie ja coś takiego napisałam?

                Tutaj:

                >>One dokonują takich wyborów życiowych, mają do tego prawo -
                >>to ich decyzja.

                Probujesz tlumaczyc:

                > Rozmawiamy o prostytucji z wyboru, czyli takiej, gdzie nikt nie
                > wpływa na nasze decyzje. Mówię o czynniku ludzkim, a nie o
                warunkach
                > i okolicznościach.

                tymczasem w cytowanym poscie:

                jesod napisała:

                >Wydaje się, że to jest to samo, tylko standard różny. :)


                Temat kur uwazam za zamkniety, nie upieram sie przy tym przykladzie,
                podalem go, zeby zaznaczyc moje przekonanie, ze prostytutka rzadko
                kiedy ma cos do powiedzenia w kwestii swojego zycia.
                • jesod Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 23:07
                  Posłuchaj, wydaje mi się, że niepotrzebnie to wszystko zapętlasz. :)
                  Odpowiadałeś na mój post w całości, ale powinieneś wziąć pod uwagę,
                  że ja odpowiadałam avide i w tym kontekście należało go odebrać.

                  Nigdzie nie napisałam, że prostytutki zawsze wybierają swój los, to
                  Ty użyłeś słowa "zawsze".
                  Odnosiłam się tylko do tego co napisał avide, a On swoją wypowiedź
                  odniósł do bycia prostytutką z wolnego nieprzymuszonego wyboru.
                  Pisząc wcześniej tak:

                  > jesod napisała:
                  > >Wydaje się, że to jest to samo, tylko standard różny. :)

                  Odpowiedziałam na pytanie avide, które zacytowałam i potwierdziłam,
                  że tir-ówka, burdelówka vs escor girl, sponsoring to to samo tylko
                  sandard różny itd.....

                  the_pariah napisał:
                  > moje przekonanie, ze prostytutka rzadko
                  > kiedy ma cos do powiedzenia w kwestii swojego zycia.

                  W jakim sensie ta "kwestia swojego życia"? :)
                  Kobieta, która świadczy swoje usługi seksualne w zamian za określone
                  profity finansowe, przyjmuje taki sposób na życie z wyboru.
                  Nie mówimy tutaj o zmuszaniu do nierządu w jakiejkolwiek postaci -
                  ten wariant jest przyjęty od początku tematu.
                  Podjęcie takiej decyzji jest wyrażeniem jej woli i zgody, nie
                  rozpatruję tego w kategorii warunków i okoliczności, które skłaniają
                  kobietę do takiego wyboru.

                  • the_pariah Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 08:58
                    Niech bedzie.
    • kropeczka-b Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 14:33
      Dodam swoje parę zdań na temat prostytucji.
      Pisałam pracę na studiach na ten temat sporo czytałam, sporo
      rozmawiałam...
      To co "zwykłym" ludziom się wydaje, że wiedzą na ten temat to jedna
      wielka mrzonka.
      Wiele, a nawet większość dziewczyn decyduje się na prostytucję z
      własnego wyboru! Bo łatwa i szybka kasa. Nawet te z tzw. "dobrego
      domu". Zaczynają jako nastolatki ( dziewczyny i chłopacy) a później
      juz leci. Nawet dzieje się to też za cichym przyzwoleniem rodziców.
      Np. rodzice maja rodzinny pensjonat, nastoletnie dzieci pomagają,
      oprowadzają turystów po okolicach. W większości są to turyści
      zagraniczni, dzieci znają języki...choć w łóżku nie jest to im
      potrzebne. Ale robią to, bo szybki, "czysty" zarobek. Inny przykład:
      ojciec wojskowy częste przeprowadzki, brak przyjaciół ale za to ojca
      znajomi są mili i baaardzo hojni. "Co z tego, że ojciec się domyśla?
      Woli milczeć i przynajmniej nie on mi daje kasę na ciuchy i
      kosmetyki".
      Dzieciaki widzą świat kolorowych i bogatych reklam, nie widzą dla
      siebie perspektyw...a ciało jest zawsze w cenie.
      Dorosłe dziewczyny nie mają na studia...sponsoring.
      Ekskluzywne prostytutka też oczywiście robi to świadomie i z
      własnego wyboru, do tego wiele w siebie inwestuje...

      Na początku wszystko wygląda nie najgorzej...świat nie jest taki
      zły i klienci też bywają nawet czuli...

      Ale nie ważne z jakiego pułapu się zaczyna...z jakich powodów się
      zaczyna...zawsze już tylko spada się w dół. Nie ma awansu na wyżej,
      nie ma, że się odłoży na dom, samochód, lepsze życie później. Czas
      szybko mija, nie stoi się w miejscu, nocne życie, alkohol itp
      odznacza pięto na człowieku. W tym zawodzie nie da się długo być
      młodym i pięknym, nawet jak się w siebie mocno inwestuje. Wysoki
      standard życia, stale podniesiony poziom emocji ciężko jest zamienić
      na zwykłe, szare życie.
      Dziewczyny się starzeją, jak każdy człowiek, pojawiają się
      konkurentki, a żyć za coś trzeba...na początku wybiera się dwóch
      trzech stałych klientów...później dochodzą dodatkowi na sporadyczne
      numerki...aż kończy się na każdym, który tylko zapłaci.
      To co pobudzało i podniecało podczas pracy nie da się później
      odtworzyć w "normalnym" życiu.
      To co na nas działa w życiu intymnym zależy w dużym stopniu od
      naszych pierwszych doświadczeń...nie da się tego z siebie wymazać i
      powiedzieć, że od dzisiaj nie będzie już całkiem inaczej. Młode
      dziewczyny zaczynające od silnych podniet, mocnych emocji nie wrócą
      do punktu wyjścia. Rozwój intymny, emocjonalny idzie w jedną stronę.
      Przechodząc pewne etapy nie da się cofnąć na niższy.
      Są dziewczyny, które wycofują się z tego zawodu po jakimś czasie
      i "próbują" żyć "normalnie". "Nie da się- to zostaje gdzieś tam w
      środku- czasami chociaż raz na pól roku jadę do innego miasta do
      baru i daję się przelecieć za pieniądze. Potrzebuję tej atmosfery,
      tego polowania na klienta...mąż jest dobrym i kochanym człowiekiem,
      ale nie może mi tego dać, nie zerżnie manie jak dziwki, a ja inaczej
      już nie umiem..."- to powiedziała mi jedna z takich „ekskluzywnych
      kobiet”
      Wiele kobiet to lubi- na początku… koniec raczej nigdy nie jest taki
      piękny jak początek.
      Wiele rzeczy możemy w nas oszukać...ale na jak długo? I czy
      wszystko? Czy każdy świadomy wybór jest taki do końca świadomy?
      Wiedzą, co robią, ale nie wiedzą ile ich to jednak będzie
      kosztować...

      Czy jedne raz za pieniądze to już prostytucja? Czy bez pieniędzy ale
      z wieloma, przygodnymi to nie prostytucja a akcja charytatywna?
    • jeepwdyzlu nie tylko prostytutki... 13.07.09, 15:36
      avide celnie
      pamiętajcie, ze seks za pieniądze jest równie stary jak ludzkość..
      I niekoniecznie dotyczy tylko prostytutek..
      Co myślec o kobietach, którym iponuja wyłacznie pieniądze ich
      facetów?

      patrzcie na ta wypowiedź sprzed 2 lat:


      weekend w wenecji
      hotel, kolacja, gondola..
      prezent dla niej (szwajcarski zegarek), dla mamusi (szkło Murano za
      200 Eur)
      dla córeczki (jakieś skóry za kolejne 130, w międzyczasie
      hiszpańskie buciki,
      bluzeczki, kapelusze, tiszerty)
      w drodze powrotnej Wiedeń - tu piekny płaszcz z cudownej wełny....
      w sumie wydane 3000 Eur, dwa razy wyproszony seks...
      Po powrocie zepsuty komputer (łzy..) kupuję nowego laptopa (seks),
      potem
      weekend w Sopocie (kłopoty z ratami - przelewam kilka tysięcy zł -
      seks),
      sobotę wycieczka rowerowa (mój rower lepszy), kupuję jej Scotta
      (seks)...

      Najśmieszniejsze, że w ogóle tego nie widziałem... Byłem nawet
      zadowolony...
      Żałosne... (o sobie myślę, o sobie)
      Pozdrawiam
      ...


      :-)
      pozdrawiam
      jeep

      • ulmani Re: nie tylko prostytutki... 13.07.09, 15:43
        Smutne, nawet bardzo. A szacunek do samego siebie. to ja już wolę
        klepać swoją "biedę" i przynajmniej moge sobie spojrzeć w lustro
        • efi-efi Re: nie tylko prostytutki... 13.07.09, 16:40
          Rzeczywiście jak świat światem prostytucja istniała.
          Istnieli też przestęcy, złodzieje, drobni oszuści czy regularni bandziorzy.
          Ale to się nazywał półświatek.
          I jak dla mnie to tak powinno pozostać.

          Tak naprawdę co to jest za różnica czy obciąga za 50 zł Jaśkowi z tira czy
          Andrzejowi L. liderowi jakiejś śmiesznej partii za 500 zł?
          Może Jasiek miał nawet czyściejszego i doszedł gładko po 5 minutach, a z
          Andrzejem nigdy więcej za żadne pieniądze?

      • zakletawmarmur Re: nie tylko prostytutki... 13.07.09, 16:18

        Jak będziesz szukał nowej dziewczyny to daj znać:-)
        • bigbadpig Re: nie tylko prostytutki... 13.07.09, 16:31
          zakletawmarmur napisała:

          >
          > Jak będziesz szukał nowej dziewczyny to daj znać:-)
          >

          Dla uściślenia: adresujesz ofertę do jeepwdyzlu czy ulmaniego, który nie boi się
          spojrzeć w lustro? :P
    • sagittka Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 17:36
      Tak sobie analizujemy i co do tirówek czy prostytutek w agencjach i
      prywatnie się ogłaszających z własnymi kawalerkami nie mamy
      wątpliwości - to rasowe dziwki.

      Ale co z bardziej zakamuflowanymi formami wymiany seksu za dobra
      materialne?
      Czy studentka, która umawia się ze sponsorem jej czynszu na seks
      jest prostytutką? Sama by się tak z pewnością nie nazwała.

      A przykład z życia: dziewczyna, która poznała zamożnego mężczyznę,
      który robi jej drogie prezenty, funduje fajne wyjazdy, w zamian
      wymagając "jedynie" towarzystwa, seksu i wspólnej zabawy. Nie ma
      miłości, nie ma wspólnych planów na przyszłość, nie ma więc
      znaczenia, czy on jest żonaty, czy nie. Dziewczyna zdaje sobie
      sprawę, że to tymczasowy związek, wie również, że jeśli nie będzie
      seksu, to pan poszuka sobie innej przyjaciółki. Poczuwa się więc do
      zaspokajania jego potrzeb, bo fajnie się jej żyje na jego koszt.
      Nazwiemy ją prostytutką? Puszczalską? Sprytną?
      A gdyby tych panów było dwóch, trzech? Inaczej byśmy na to patrzyli?
      • kropeczka-b Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 18:02
        Może nie do końca chodzi co jest a co nie prostytucją...ale czy to
        jest faktycznie takie bez wpływu na dalsze życie? Czy zwykła tirówka
        tak bardzo różni się od luksusowej prostytutki? Czy ich życie nie
        kończy się podobnie? Może jednej szybciej, drugiej póżniej...po
        drodze jedna ma mniej lub bardziej drastyczne doświadczenia...ale
        czy one faktycznie miały w życiu to, czego najbardziej pragnęły?

        Dokonujemy wyborów, by być szczęśliwym w życiu...nic nie daje
        gwarancji na udane życie, ale czy prostytucja to dobry start w
        życiu? Nie ważne za jakie pieniądze...
      • urquhart Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 19:14
        sagittka napisała:
        > Ale co z bardziej zakamuflowanymi formami wymiany seksu za dobra
        > materialne?
        > Czy studentka, która umawia się ze sponsorem jej czynszu na seks
        > jest prostytutką? Sama by się tak z pewnością nie nazwała.

        Ty się lepiej sagittka zapytaj o najczęstszą formę prostytucji zdaniem Lwa
        "prostytucję małżeńską", czyli manipulowanie seksem w zamian za określone dobra,
        ustępstwa, zachowania w związku :)
    • kropeczka-b Zastanawia mnie też jedno 13.07.09, 18:40
      avide napisał:

      > I teraz na koniec ostatnie pytanie.
      > Tir-ówka, burdelówka vs. escor girl, sponsoring.
      > Wszystko to zwykła prostytucja. Jednak czy w obu przypadkach można
      mówić że to to samo ??????????????????????????????????

      Analogiczne można zadać to samo pytanie do złodzieji: czy ten co
      kradnie moje auto spod bloku lub napada na starsze panie to taki sam
      złodzieje jak ten np z filmu Ocean's eleven? Jedni i drudzy kradną,
      ale jedni wzbudzaja naszą złość drudzy sympatię.
      Prostytutkami jest tak samo...
      Proceder nazywa się dokładnie tak samo...jest dokładnie tym samym, a
      że lepiej nam "przełknąć" ładną oprawę, to zwykła ludzka cecha:-)
      • laflover Re: Zastanawia mnie też jedno 14.07.09, 14:55
        kropeczka-b napisała:

        > Analogiczne można zadać to samo pytanie do złodzieji: czy ten co
        > kradnie moje auto spod bloku lub napada na starsze panie to taki

        Prostytucja jest analogią do kradzieży ??
        A to dobre...
        Mam wrażenie że większość osób tutaj piszących się trochę wymądrza co najmniej
        tak jakby sami mieli doświadczenia z tej płaszczyzny życia.
        Chciałbym tylko zwrócić Wam uwagę że o zwykłych "szarych prostytutkach" nikt nie
        napisze książki w dzisiejszych czasach, nikt nie nakręci filmu bo to po prostu
        nie przyciąga ludzi. Dopiero kiedy w tle jest jakaś tragedia życiowa to ludzi
        porusza w ten czy inny sposób. Ale nie można po takich przypadkach oceniać czy
        szufladkować wszystkich co do jednego. Nawet wyciągnięcie jakiejś średniej
        zawsze zafałszuje rzeczywisty obraz sytuacji.

        To co widać w filmach jak dla mnie jest obrazem sytuacji skrajnych. Tak samo jak
        ciągłe zabójstwa, gwałty czy kradzieże. Ja obok siebie tego nie widzę
        codziennie, nie mam z tym do czynienia - tak samo nie uważam że prostytutki to
        muszą być jakieś wulgarne pasztety z lasu które ani siebie ani niczego w życiu
        nie szanują.

        I potem są takie sytuacje kiedy dziewczyna mnie pyta, wyraża obawę że "chyba
        zachowuję się jak dziwka" bo bzykamy się po obiedzie, za który ja zapłaciłem....
        Albo spotykamy się gdzieś w lesie na polance - bo przecież normalni ludzie to w
        łóżku w domu się bzykają.

        A nawet w małżeństwie bywa tak że seks jest jak się zasłuży, czy to jest
        wyniesienie śmieci czy kupno nowych kolczyków.

        Każdy facet chciałby mieć dziwkę w łóżku... ale dziwka w łóżku innego faceta to
        już kurwa nie warta poszanowania ?? :D
        Można mieć klasę będąc dziwką jak i nie mieć klasy będąc prezydentem.

        Ciekaw jestem czy każdy facet jest w 100 % pewien co jego kobieta robiła przed
        nim, z iloma facetami i czy za darmo czy nie do końca.

        Pffff....

        • kropeczka-b Re: Zastanawia mnie też jedno 14.07.09, 15:55
          laflover napisał:

          > kropeczka-b napisała:
          >
          > > Analogiczne można zadać to samo pytanie do złodzieji: czy ten co
          > > kradnie moje auto spod bloku lub napada na starsze panie to taki
          >
          > Prostytucja jest analogią do kradzieży ??
          > A to dobre...


          Wyrwane zdanie z całości faktycznie może być : a to dobre...
          Nie porównywałam prostytutki do złodzieja, ale odbiór dwóch
          społecznie nie akceptowanych zachowań: prostytucji i kradzieży.
          Jedno i drugie jest uważane za złe...ale w zależności w jakiej jest
          oprawie, nie zawsze odbierane jest negatywnie.
    • nutka07 Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 20:07
      Charakter pracy ten sam tylko warunki pracy inne.

      Mozesz byc sprzedawca w wiejskim sklepie, gdzie wiekszosc klientow to smakosze
      alpag albo pracowac w ekskluzywnym sklepie z bizuteria, gdzie najnizsze ceny
      przekraczaja polroczne zarobki Kowalskiego. Sila rzeczy klientela bedzie inna
      ale Ty nadal bedziesz sprzedawca ;)


      Z Wikipedii:
      Prostytucja – sprzedaż usług seksualnych (głównie: odbywanie stosunków
      płciowych) za pieniądze lub inne korzyści.

      Maly OT:
      Jezeli w ciagu miesiaca spotkam sie z 3 mezczyznami posiadajacymi grube
      portfele, bedziemy na kolacjach, jakis spotkaniach a zakonczymy to wszystko
      seksem bez pieniedzy to kim bede?
      Zalezy to od moich intencji? Czy chce byc altruistka czy chce czerpac korzysci? ;)
      • songo3000 Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 21:11
        Zdaje się, że cały czas będziesz sobą a różnorakie przymiotniki zależą wyłącznie od oceniających.
      • laflover Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 14:57
        nutka07 napisała:

        > portfele, bedziemy na kolacjach, jakis spotkaniach a zakonczymy to wszystko
        > seksem bez pieniedzy to kim bede?

        Każesz płacić z góry i jeszcze masz wątpliwości ? ;-)
    • possessive Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 21:16
      Prostytycja jest zła bez względu na to czy ubrana w luksus czy
      smród, jest tak samo zła, niszcząca i świadczy o hipokryzji
      społeczeństwa.
      • songo3000 Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 22:20
        Bo?

        No to instytucja małżeństwa jest tak samo 'zła', mechanizmy bawają przecierz podobne.
        • possessive Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 10:48
          Ja tam bym nie chciała być wyceniana na 100 wielbłądów a jak ktoś
          tego pragnie to wiadomo że zawsze znajdzie się ktoś lepszy. Zresztą
          lepszy gorszy samo to jest okropne - rankingi. Małżeństwo to też
          instytucja kapitalistyczna.
          • avide Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 11:21
            a za 1000 wielbłądów albo jeszcze lepiej, za powiedzmy 2 milony USD ?

            W końcu jak to się mówi 5 minut wstydu, całe życie luksusu.


            Każdy z nas się jakoś sprzedaje. Sprzedaj coś co w nim jest najlepszego. Jedni
            intelekt, inni silę fizyczną, inni wygląd (modele) jeszcze inni ciało.
            • possessive Re: Luksusowa prostytucja 15.07.09, 17:58
              Nieprawda że modelki lub prostytutki sprzedają się bo mają piękne
              ciało i nic więcej do zaoferowania. Modele to często ludzie
              przeciętni, prostytutki bardzo inwestują w swoje ciała jak już
              podejmą zawód. Widzałeś jaką kobietą była przed operacjami Pamela?
              Była drobną(zdaje się) szatynką. Właśnie w tym sęk, że nie
              sprzedajemy tego co w nas najlepsze tylko to na co aktualnie nadarzy
              się popyt. Jeśli poprzez pryzmat tego co chcą od nas kupić inni
              widzimy siebie, to tragedia.
              Klucz to osobowość. Jedna osoba sprzeda swój seks itd. za tysiąc
              wielbłądów tylko dlatego że ktoś akurat rzucił ofertę a inna nie.
              Prostytucja często tak się zaczyna - ktoś rzuca ofertę, dana osoba
              ją przyjmuje i zaczyna określać się przez pryzmat tej oferty.
              To znane złudzenie. Jak ktoś ma kiepską pracę to myśli że nie
              zasługuje na lepszą.
      • jesod Re: Luksusowa prostytucja 13.07.09, 23:18
        Ale co tutaj jest hipokryzją? :)
        Ten rynek prosperuje, jak każdy inny. Jest popyt, jest i podaż. Tak
        było, jest i będzie.
        Chyba, że....zaniknie popęd płciowy i związane z nim potrzeby,
        zaspokajane tylko i wyłącznie w sensie fizycznym. No i psychicznym,
        czasem też....
      • laflover Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 15:01
        possessive napisała:

        > Prostytycja jest zła bez względu na to czy ubrana w luksus czy
        > smród, jest tak samo zła, niszcząca i świadczy o hipokryzji
        > społeczeństwa.

        A kto niby jest tym hipokrytą? Bo bądź co bądź ja jestem częścią społeczeństwa i
        Ty także.
    • misssaigon Moi Drodzy ...bez ściemy 13.07.09, 22:48
      moze w koncu pora zeby odmitologizowac prostytucje z seksem wespol zespol
      po pierwsze - czy to łatwe pieniadze? niech avide spróbuje zrobic min 10 lodów
      per 24h - zobaczy jaka to ciezka harówa za marne pieniadze

      po drugieie - kogo to upokarza?
      prostytutka spzredaje usługe korzystajac ze swojego ciała, jka trnerka fitness,
      masazystka, kosmetyczka - klient jest jej doskonale obojetny o ile nie zagraza
      jej bezpieczenstwu

      itp itd..kolejne mity i dyrdymaly


      prostytuujemy sie kaxedego dnia - pracujac za marne pieniadsze, dajac sie
      wykorzystywac sprytniejszym od nas, zgadzajac sie na mobbing i tym podobne
      traktowanie w pracy - w imie pieniadza...
      ale czujemy sie lepsi?
      niby czemu?
      jestesmy tacy sami jak prostytutki, które traktujemy z oczywistym poczuciem
      wyzszosci...
      • aandzia43 Re: Moi Drodzy ...bez ściemy 13.07.09, 23:44
        > jestesmy tacy sami jak prostytutki, które traktujemy z oczywistym
        poczuciem
        > wyzszosci...

        Ja nie traktuję prostytutek z poczuciem wyższości... Dlaczego
        miałabym to robić?
      • nutka07 Re: Moi Drodzy ...bez ściemy 14.07.09, 00:29
        Kobiety od wiekow sa wychowywane na prostytutki. Prostytutki swoich mezczyzn.

        Chocby swatane malzenstwa zawierane w celu podwyzszenia statusu spolecznego albo
        'ratowania' majatku.


        Samo traktowanie seksu jako karty przetargowej jest zenujace. W relacji
        malzenskiej zakrawa o prostytucje. 'Dam' mu jak bede miala korzysci.
        • possessive Re: Moi Drodzy ...bez ściemy 14.07.09, 10:58
          O masz znowu feminizm. Od nas chyba zależy czy jesteśmy
          prostytutkami w pracy, w małżeństwie, w życiu. To trudne wybory i
          nie przynoszą korzyści ale istnieją.
          • nutka07 Re: Moi Drodzy ...bez ściemy 14.07.09, 19:21
            Nie napisalam przeciez, ze jestesmy bezwolnymi istotami.
      • bigbadpig Re: Moi Drodzy ...bez ściemy 14.07.09, 00:34
        > prostytuujemy sie
        > ale czujemy sie lepsi?
        > niby czemu?
        > jestesmy tacy sami jak prostytutki, które traktujemy z oczywistym poczuciem
        > wyzszosci...

        Zmień sobie nicka na Milijon
    • gomory Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 00:25
      Luksusowa prostytucja jest zlem tyle, ze luksusowym. Owszem, moze i
      w warunkach znosniejszych niz autostrada zima ale nadal w dluzszej
      perspektywie czasu wyrzadza prostytuujacym sie wielka krzywde. Tak
      to widze.
      Nijak do mnie nie przemawiaja porownania, ze ktos tam tez ma prace w
      ktorej jest upokarzany, ma lamana wole i uczy sie z pokora znosic
      swoj los. To jak sytuacja w ktorej oprawca daje wybor: okaleczyc
      reke, noge czy palce? Kazdy wybor konczy sie bardzo bolesnie.
      To co czyni Urquhart z proba siegania w zamierzchle czasy i
      wyciagnianiem np. prostytucji sakralnej jest wg mnie manipulacja.
      Patrzymy sie na to z punktu widzenia czlowieka XXI w. nie majac
      nawet mglistego pojecia o moralnosci, etyce czy filozofii ludzi
      tamtej epoki.
      Zal mi tych ludzi. Chociaz Zakleta forsuje teze, ze moje wspolczucie
      ich degraduje to jakos nie moge sie z nia zgodzic. Uczucia mam jakie
      mam i trudno mi o tym dyskutowac. Po prostu nie znajduje w sobie
      pogardy czy checi wywyzszania sie kosztem nierzadnic. Najwyzej nie
      potrafie siegnac w siebie dostatecznie gleboko ;).
      Wiadomo, ze latwy zysk jest magnesem sciagajacym ludzi do
      sprzedawania swojego ciala. Ale to nie jedyny bonus. W takiej pracy
      wzbudza sie zainteresowanie, pozadanie. Przez chwile staje sie
      bardzo wazna osoba niezwykle intensywnie skupiajaca uwage. Dla ludzi
      majacych deficyt takich uczuc to wielki zysk. Dlatego np. aktorka
      porno czy prostytutka moze autentycznie mowic, ze lubi swoja prace.
      Kobiety chyba dobrze potrafia zrozumiec jak przyjemnym moze byc
      uczucie facetow jednoznacznie wariujacych na ich widok ;). Ale jakby
      sie zaglebic w zyciorys tego czlowieka to tam duzo smutnych wydarzen
      by sie znalazlo.
      Naprawde nie pluje na te osoby, nie obrazam ich, nie uwazam za
      godnych pogardy, zlych ludzi. Po prostu im wspolczuje. Bo jest czego.
      • aandzia43 Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 00:58
        Podpisuję się pod każdym słowem Gomorego.
        • snieznylampart Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 03:42
          Kropeczka-b, to że dziewczyny decydują się na prostytutcję ze
          względu na "łatwą" kasę jest tak potwornym uproszczeniem, że aż się
          boję o tę pracę, którą pisałaś...
          Nie wiem, nie rozumiecie, że prstytucja to wynik czegoś strasznego
          i do czego jeszcze straszniejszego prowadzi?
          Aż mnie wcięło, jak przeczytałam ten wątek...
          Jeszcze to, że ekskluzywna prostyttucja (??????????????????) to coś
          nie do końca złego, ale własnej córce bym na to nie pozwolił...
          No to co to jest?

          Bez komentarza już dalej, naprawdę.
          • snieznylampart Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 03:58
            Tak, ja też się podpisuję pod Gomorym i Andzią.
            Ale widzę, że większość tu kręcą kobiety gotowe oddać wszystko za
            chwilę akceptacji i przyzwalające na niszczenie samych siebie, bo
            tak bardzo siebie nienawidzą. Które, tam gdzie jest miejsce na
            godność i szacunek do siebie mają wielką ziejącą dziurę, którą
            trzeba zapełnić, bo zasysa. A zawsze się znajdą panowie, co
            zapełnią, dosłownie i w przenośni.

            Boże, dawno nie czytałam tu tak żałosnego wątku. A wydawałoby się,
            rozsądni ludzie...
            • the_pariah Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 09:07
              snieznylampart napisała:

              > Boże, dawno nie czytałam tu tak żałosnego wątku. A wydawałoby się,
              > rozsądni ludzie...

              Rzeczy na ogol nie sa takimi jakim sie byc wydaja.
              Pozostaje tez kwestia osoby, ktora czyni obserwacje.
          • kropeczka-b Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 09:00
            snieznylampart napisała:

            > Kropeczka-b, to że dziewczyny decydują się na prostytutcję ze
            > względu na "łatwą" kasę jest tak potwornym uproszczeniem, że aż
            się boję o tę pracę, którą pisałaś...
            > Nie wiem, nie rozumiecie, że prstytucja to wynik czegoś strasznego
            > i do czego jeszcze straszniejszego prowadzi?

            Chyba nie do końca zrozumiałaś tego co napisałam...
            Dziewczyny i chłopacy też, decydują się na "łatwą" kasę nie do końca
            świadomie wiedząc co robią. Wiem, że nie jest to wynik tylko i
            wyłącznie chęci szybkiego zarobienia kasy...ale duzo wiekszych i
            głębszych problemów. Ale decydują się na to, by zarobić kasę, sądzą,
            że w ten sposób sobie "pomogą"...bo zyskają akceptację chociaż na
            chwile innych, bo czują się chociaż przez chwilę ważni dla kogoś, bo
            czują , że chociąż na chwilę mają przewagą nad kimś, bo chociaż na
            chwilę czuja inny ból niż ten, który jest w nich na stałe...
            Dzieciaki nawet z tzw."dobrych domów" ida na ulicę, bo nie maja
            kontaktu z rodzicami, bo czuja się niepotrzebne...maja kasę ale nie
            mają czułości i miłości, a od klienta na początku to
            dostają...później już leci tylko w dół...


            > Jeszcze to, że ekskluzywna prostyttucja (??????????????????) to
            coś nie do końca złego, ale własnej córce bym na to nie pozwolił...
            > No to co to jest?

            To już nie moje zdanie i nie podpisuję się pod tym.
            • snieznylampart Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 16:33
              Kropeczka-b: wydawało mi się, że wcześniej co innego chciałaś
              powiedzieć, może nie zrozumiałam rzeczywiście. Zgadzam się z tym,
              co teraz napisałaś. To ostatnie zdanie nie było do Ciebie. Tak
              zbiorczo odpowiadałam - nie zaznaczyłam tego, przepraszam i wyszło,
              jakby było do Ciebie.
          • laflover Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 15:15
            snieznylampart napisała:


            > nie do końca złego, ale własnej córce bym na to nie pozwolił...
            > No to co to jest?

            Tak sama jak na narkotyki prawda?
            Problem w tym że masz tak naprawdę ograniczony wpływ na innych ludzi.
      • laflover Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 15:11
        gomory napisał:

        > sie zaglebic w zyciorys tego czlowieka to tam duzo smutnych wydarzen
        > by sie znalazlo.

        To pewnie tak samo jak w życiorysach narkomanów, samobójców albo
        psychopatycznych morderców? :)
        Mi czasem wydaje się że takie prostytutki mogą być bardziej normalne od tych
        "normalnych" ludzi, którym tak łatwo przychodzi ocenianie innych członków
        społeczeństwa.
        • gomory Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 16:19
          > Mi czasem wydaje się że takie prostytutki mogą być bardziej
          normalne od tych "normalnych" ludzi, którym tak łatwo przychodzi
          ocenianie innych członków społeczeństwa.

          Ja jednak pozostane przy swojej opinii, ze nie ma czego zazdroscic
          prostytutkom. Przyznaje dosc ciezko mi zrozumiec ludzi twierdzacych,
          ze prostytucja to taka sama praca jak ta na etacie. Po prostu nie
          wiem jak dosc obrazowo przekazac, ze taka nie jest.
          Ksiegowa, kucharka, kasjerka, sprzedawczyni, fryzjerka i nagle bach
          prostytutka. Gdyby ufne dziecko dalo w szkole taka odpowiedz na
          pytanie o Mame to szybko uczyloby sie duzej odpornosci. Mozemy
          wzdychac nad okrucienstwem spoleczenstwa ale tak jest.
          Zreszta ja juz chyba powiedzialem ze swojej strony wszystko na temat
          i lepiej sobie pojde ;).
          • bi_chetny Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 16:25
            nie jest tym samym, ale niektórym jest łatwiej taką pracę wykonywać, innym trudniej.
            • aandzia43 Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 16:47
              bi_chetny napisał:

              > nie jest tym samym, ale niektórym jest łatwiej taką pracę wykonywać, innym trud
              > niej.

              Znamienne, że najłatwiej tę "pracę" wykonywać tym najbardziej przez los po
              psychice przejechanym. Nie uważasz, że tu jest sedno sprawy?
              • bi_chetny Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 17:08
                nie przeczę, że wiele osób właśnie z tego powodu ten zawód uprawia.
              • laflover Re: Luksusowa prostytucja 16.07.09, 18:20
                aandzia43 napisała:

                > Znamienne, że najłatwiej tę "pracę" wykonywać tym najbardziej przez los po
                > psychice przejechanym. Nie uważasz, że tu jest sedno sprawy?

                Andzia, skąd takie przekonanie ? Moim zdaniem bzdurne. Nie możesz tego wiedzieć.
          • laflover Re: Luksusowa prostytucja 16.07.09, 18:19
            gomory napisał:

            > Ja jednak pozostane przy swojej opinii, ze nie ma czego zazdroscic
            > prostytutkom. Przyznaje dosc ciezko mi zrozumiec ludzi twierdzacych,
            > ze prostytucja to taka sama praca jak ta na etacie. Po prostu nie
            > wiem jak dosc obrazowo przekazac, ze taka nie jest.

            Zazdrościć? Ale kto pisał o zazdrości ? Bo ja na przykład myślałem tylko o
            ewentualnej większej czy mniejszej akceptacji.
            I z pewnością nie można powiedzieć że to taka sama "posada" jak kucharki na
            etacie, no nie oszukujmy się - to zupełnie szara strefa, a właściwie czarna
            strefa rynku pracy. I mimo braku "akceptacji społecznej" takie miejsca i ludzie
            istnieją dość jawnie - i tu się zgodzę że jest to pewna hipokryzja ludzi którzy
            powinni podejmować pewne decyzje wynikające z obowiązującego prawa.

            Ale np. porównanie do takiego przestępstwa określanego jako zabór mienia jest
            moim zdaniem nietrafione zupełnie. Chociaż można by tu zacząć dyskusję na ile
            skuteczne prawo jest w przypadku kiedy komuś ukradli samochód ? Ale to OT zupełny :D
    • zakletawmarmur Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 20:15

      Widzę, że temat się rozwija...Bardzo chciałabym, żeby mogło istnieć
      społeczeństwo bez pieniędzy, w którym każdy wykonywał by swoją pracę
      uczciwie i nie patrzył na ręce kolegi... Wszyscy jednak wiemy, ze
      jest to nie możliwe. Taki eksperyment nawet został przeprowadzony i
      zakończył się fiaskiem, bo zamiast pieniędzy wprowadzono bony:-)

      Dopóki są pieniądze dopóty będziemy się sprzedawać. Każdy z nas bez
      wyjątku:-) Dlaczego więc zawód prostytutki budzi tyle negatywnych
      uczuć?

      Seks jest dla kobiety od zawsze był większym obciążeniem, to ona
      zachodzi w ciąże i musi sobie radzić z utrzymaniem potomstwa. Już w
      tej dyskusji widać przewagę kobiet przeciwnych prostytucji.
      Dlaczego? Niby wiadomo, że mężczyzna nie będzie chciał zainwestować
      na stałe środków w taką kobietę... Ale jednak... Taka prostytutka
      daje mu seks najlepszej jakości (nawet jeśli to tylko gra) to i może
      się okazać, że zostawia u niej sporą część budżetu domowego.
      Kiedyś , gdy taka puszczalska zostawała matką, nie mogła liczyć na
      pełne zaangażowanie jednego samca, ale na pewno wielu mężczyzn
      (którzy mogli być ojcami) pomagali jej w mniejszym zakresie. Gdy
      pomagali jej traciły ich partnerki. Naturalnym zjawiskiem więc
      wydaje się, ze prostytutki nie cieszą się ich szacunkiem i sympatią.

      Tylko, czy faktycznie ich strategia jest gorsza od naszej? Ludzie tu
      porównują je do złodziei, przestępców... Dlaczego? Mnie wydają się
      bardziej szczere od większości kobiet... Wiadomo czego oczekują
      wiadomo co dają w zamian, bez obłudy. Mam dużo ładnych koleżanek,
      które oczywiście mają podobne zdanie o prostytutkach co panie w tym
      wątku... Nie przeszkadzało im to czerpać korzyści materialnych z
      faktu bycia w związku. Jednej kochanek kupił nawet mieszkanie...
      Jeśli więc potępiamy sprzedaż seksu za pieniądze, to zastanówcie się
      na ile dla was jest ważne ile ten wasz mąż zarabia... Czy
      mogłybyście spotykać się z biedakiem? Czy goniłybyście chłopa do
      pracy, tylko dlatego, że ma okazję podnieść wasz status społeczny?
      Czy gdyby wasz mąż wrócił dzisiaj z pracy i powiedział, "od nowego
      miesiąca pracuje w MCDonaldzie, nie będę tak zestresowany i będę
      częściej bywał w domu" to ile z was by się ucieszyło? Nawet jeśli tu
      na forum wszystkie panie by się ucieszyły, to uwierzcie mi większość
      kobiet jednak wolałoby być żonami tych zestresowanych karierowiczów.
      To Ci panowie mają większe powodzenie. Dlaczego? Bo wszystkie
      jesteśmy dziwkami... Część kobiet robi to wprost...

      Śmieszy mnie pisanie tu współczuciu dla prostytutek i nie
      umiejętność napisania właściwie dlaczego? Jako jedyny argument
      przeciw prostytucji pozostaje fakt, że prostytutka jest skazana na
      brak społecznej akceptacji Czyli nie tolerujemy ich zawodu, bo
      społeczeństwo tego nie robi:-) Tak jak to, że homoseksualiści nie
      powinni mieć dzieci, bo społeczeństwo tego nie toleruje:-)
      Argumenty pod tytułem "niebezpieczeństwo pracy" dotyczą nie tylko
      tego zawodu. Przecież prostytutka może mieć bezpieczniejszą pracę
      niż inżynier.
      "Zmuszanie"- Tylko, że jak kobietę się zmusza to już nie jest
      prostytucja, tylko gwałt!!! Nie nazwałabym prostytutką, kobiety,
      która została zgwałcona.
      "Bo nie wiedzą co robią"- A kto z nas wie? Mój kumpel aktor musiał
      na scenie robić takie rzeczy, że sam się sobie dziwi. Czy ktoś go
      zmuszał? Nie dostał by angażu, gdyby na scenie nie musiał udawać
      kopulacji z drugim mężczyzną (a wiadomo, ze robił to przy pełnej
      sali ludzi, wszystkich znajomych, matce, bracie, cioci). Jednak to
      ON podjął decyzje, żeby w tej sztuce wystąpić:-)
      "Bo narkotyki, alkohol" Tak jak w nieciekawej dzielnicy, czyżby tam
      wszystkie kobiety były dziwkami?:-) A prostytutka co ma mieszkanko i
      przyjmuje w nim klientów? A i kobieta "normalnie pracująca" może
      mieszkać w nieciekawej dzielnicy...
      "Bo sprzedaż tego co najintymniejsze" Czyli czego? Dlaczego
      większość z nas potrafiłaby się podzielić tym najintymniejszym czymś
      z kimś, kto na to nie zasługiwał (wiele pań pisało tu na forum o
      takich przypadkach)...
      Kolejna sprawa "cena". Niby każda, która idzie za pieniądze jest
      prostytutką, nie zależnie od ceny... Jeśli tak, to kobieta, która
      raz pójdzie z kimś za milion dolarów też... Rozumiem, ze jej też
      współczujecie... A jej koleżance, co z tym samym gościem poszła za
      darmo ale bez uczuć już nie:-) A czy współczujemy, tym kobietom, co
      bzykają się bez przyjemności? One też podejmują decyzje, że pomimo
      braku satysfakcji będą to robić... Ile z nas zawsze uprawiało seks z
      powodu "wyższych uczuć"? Czym ekskluzywna prostytutka różni się od
      puszczalskiej? Może chodzi jednak o coś innego niż "wrażliwość"...
      Tak się składa, że uważam się za osobę wrażliwą, może nawet bardziej
      niż te osoby co mi tu brak wrażliwości zarzucają... Zresztą co to za
      wrażliwość, współczucie, gdy od prostytutki wymaga się, żeby
      żałowała tego co robi, żeby się siebie brzydziła, bo społeczeństwo
      mówi, że "seks wprost za pieniądze jest zły":-) Jeśli tak nie robi,
      to znaczy, że ma poranioną duszę:-) Rozumiem, że Ci co nie sprzedają
      się uważają, że ich dusza nie jest poraniona:-) Czyli dla mnie
      oznacza to, że uważamy się cza lepszych, wrażliwszych od tych
      zepsutych prostytutek. Pisanie, że się komuś czegoś współczuje choć
      nie uważa tej cechy za gorszą za jest obłudą!

      • urquhart Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 20:56
        Szympansice też kopulują w zamian za pokarm a nie tyko kiedy chcą się rozmnażać. Są grzeszne i niemoralne?
        www.dziennik.pl/nauka/article356957/Szympansy_wymieniaja_jedzenie_na_seks.html
        • gomory Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 21:22
          Sadzisz, ze szympansy maja podswiadomosc, sumienie itp. ;)?
          • urquhart Re: Luksusowa prostytucja 16.07.09, 12:10
            gomory napisał:

            > Sadzisz, ze szympansy maja podswiadomosc, sumienie itp. ;)?

            Gomory, szympansy na pewno przejawiają empatię na krzywdę i ból współplemieńców
            Podświadomość? Na pewno nie widzą w obdarzaniu seksem kogoś jako coś złego i
            wstydliwego, podobnie jak ludzie który nie są indoktrynowani kulturą i systemami
            filozoficznymi w rożnych innych odosobnionych częściach świata.
            Ale podobnie nie widzą też nic złego nie mają empatii w wymordowaniu innego
            plemiona szympansów jeżeli zejdą się ich drogi z zaczną zagrażać władzy zasobom
            i terytorium :)
            • laflover Re: Luksusowa prostytucja 16.07.09, 18:26
              urquhart napisał:


              > Ale podobnie nie widzą też nic złego nie mają empatii w wymordowaniu innego
              > plemiona szympansów jeżeli zejdą się ich drogi z zaczną zagrażać władzy zasobom
              > i terytorium :)

              Patrz, to zupełnie tak jak ludzie :D
        • bigbadpig Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 21:29
          Haha, no w końcu szympansy są świetnym punktem odniesienia i powinniśmy czerpać
          garściami z ich wyższej od naszej kultury. Goryle mordują nie swoje dzieci
          swojej partnerki, więc czy możemy oceniać ludzkich ojczymów którzy tak postąpią?
      • aandzia43 Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 22:32
        Naturalnym zjawiskiem więc
        > wydaje się, ze prostytutki nie cieszą się ich szacunkiem i
        sympatią.

        Klienci, Zaklęta, klienci. I rodzaj relacji między klientami a
        prostytutkami. Nie wmawiaj osobom wypowiadającym się w wątakch
        dotyczących prostytucji niechęci i potępienia wobec samych
        prostytutek. Poza może jedną osobą (na kilkanaście czy
        kilkadziesiąt) nei znajdziesz słów potępienia wobec samych pań
        lekkich obyczajów.

        > Kiedyś , gdy taka puszczalska zostawała matką, nie mogła liczyć na
        > pełne zaangażowanie jednego samca, ale na pewno wielu mężczyzn
        > (którzy mogli być ojcami) pomagali jej w mniejszym zakresie.

        Akurat;-D


        > Bo wszystkie
        > jesteśmy dziwkami... Część kobiet robi to wprost...


        Czy mogłabyś nie wypowiadać się w moim imieniu?


        > Śmieszy mnie pisanie tu współczuciu dla prostytutek i nie
        > umiejętność napisania właściwie dlaczego?

        Dużo zostało napisane na ten temat. Jeśli nei masz ochoty spróbować
        zrozumieć, twoja sprawa.


        > "Bo sprzedaż tego co najintymniejsze" Czyli czego? Dlaczego
        > większość z nas potrafiłaby się podzielić tym najintymniejszym
        czymś
        > z kimś, kto na to nie zasługiwał (wiele pań pisało tu na forum o
        > takich przypadkach)...


        Ale nei robimy sobie tego kuku pięć razy dziennie i nie wmawiamy
        sobie, że wszystko jest OK i pod kontrolą.


        > Zresztą co to za
        > wrażliwość, współczucie, gdy od prostytutki wymaga się, żeby
        > żałowała tego co robi, żeby się siebie brzydziła, bo społeczeństwo
        > mówi, że "seks wprost za pieniądze jest zły":-) Jeśli tak nie
        robi,
        > to znaczy, że ma poranioną duszę:-)

        Co ty znowu z tym społeczeństwem, które zmusza prostytutkę do
        brzydzenia się SOBĄ? Czy ktoś coś takiego tu napisał? A może coś mi
        umknęło? Dlaczego osoba w ostatecznym rozrachunku najmniej
        zyskująca w danym układzie miałaby się jeszcze brzydzić siebie? Po
        co jej dokopywać?

        Co do duszy... Czasem trzeba ratować w pierwszej kolejności byt, bo
        świadomość sama w sobie nie istnieje i bez tego prozaicznego bytu
        można ją sobie w dupę wsadzić. Doskonale to rozumiem. Najpierw
        micha, potem reszta subtelności. Takie jest prawo buszu. Ale nie
        róbmy z tego zdobywania wsadu do michy (fizycznej czy emocjonalnej)
        czegoś więcej poza parszywym sposobem na przeżycie. Nie
        uświęcajmy bylejakości w naszych wzajemnych relacjach.
        • urquhart Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 23:13
          aandzia43 napisała:
          > > Kiedyś , gdy taka puszczalska zostawała matką, nie mogła liczyć
          na
          > > pełne zaangażowanie jednego samca, ale na pewno wielu mężczyzn
          > > (którzy mogli być ojcami) pomagali jej w mniejszym zakresie.
          >
          > Akurat;-D

          Z tego co pamiętam u wspólnot pierwotnych i w różnych teraźniejszych
          rozsianych po dzunglach amazonii plemionach potomstwem opiekuje się wspólnie grupowo grupa społeczna nie rodzice i czy ludzi nie zalicza się do społecznych dlatego?
          • aandzia43 Re: Luksusowa prostytucja 14.07.09, 23:36
            > Z tego co pamiętam u wspólnot pierwotnych i w różnych
            teraźniejszych
            > rozsianych po dzunglach amazonii plemionach potomstwem opiekuje
            się wspólnie gr
            > upowo grupa społeczna nie rodzice i czy ludzi nie zalicza się do
            społecznych dl
            > atego?

            Z tego, co pamiętam interesujący nas fragment postu Zaklętej parę
            linijek wyżej nie odnosił się do wspólnot pierwotnych, tylko czasów
            i układów bardziej nam współczesnych. Przynajmniej tak go
            zrozumiałam.
            • urquhart Re: Luksusowa prostytucja 15.07.09, 07:58
              W czasach cywilizacji opieka odpowiedzialność nad nie swoimi dziećmi w grupie
              społecznej się zinstytucjonalizowała ale istnieje w pewnej formie jako pomoc
              społeczna, fundusz alimentacyjny z podatków ode mnie i nas tu pozostałych.
              Tak że i ja płacąc nie małe podatki pomagam na nie swoje dzieci "puszczalskich w
              mniejszym zakresie" no nie ? :)
        • zakletawmarmur Re: Luksusowa prostytucja 15.07.09, 15:58

          > Akurat;-D

          Wiele razy (też na forum) spotkałam się z tym, że kobiet, która
          zaszła w ciąże mając kilku kochanków w zbliżonym czasie mogła liczyć
          na różnego rodzaju gratyfikacje od mężczyzn, którzy mogli być ojcami
          jej dziecka. Nawet tu na forum był podany taki link do wątku, gdzie
          żona zaszła w ciąże z kochankiem i mąż zaczął sprawę podejrzewać bo
          zauważył, że ten mężczyzna kupuje ich dziecku drogie zabawki:-) Daje
          to do myślenia...

          > Klienci, Zaklęta, klienci. I rodzaj relacji między klientami a
          > prostytutkami.

          Czy jeśli kobieta jest policjantką i też ma przejścia ze
          swoimi "klientami" (wkońcu za łapanie przestępców jej płacą), to czy
          ten zawód też budzi w Tobie współczucie?
          A poza tym nigdzie nie jest powiedziane, że każda prostytutka
          ma "złych" klientów. Czy fakt, że alkohol uzależnia oznacza, że jest
          zły? Poza tym w tym miejscu zastanowić można się dlaczego klienci je
          źle traktują. Może właśnie dlatego, że społeczeństwo zgodnie
          twierdzi, że sprzedaż seksu jest zła... A co z tymi prostytutkami,
          które na klientów nie narzekają? Koleżanka kiedyś pracowała w dziale
          reklamacji tam dopiero się działo... Czy fakt, że grupa prostytutek
          pracuje w najgorszych dzielnicach i jest bita przez alfonsów
          oznacza, że te panienki z normalnych agencji też powinny budzić
          nasze współczucie? A sklepowa z gorszej dzielnicy też je budzi? W
          końcu też jest narażona na wiele nieprzyjemności…

          > Czy mogłabyś nie wypowiadać się w moim imieniu?
          >

          Dobrze wszystkie poza kobietami z tego forum. Przecież nie zależy im
          na pieniądzach faceta:-) Najlepiej widziałyby swoich mężów na jakimś
          niskopłatnym stanowisku... żadna też się nie sprzedaje, wszystkie
          żyją miłością więc i pracować nie muszą…

          > Ale nei robimy sobie tego kuku pięć razy dziennie i nie wmawiamy
          > sobie, że wszystko jest OK i pod kontrolą.

          Nie mam dokładnie pojęcia jak to wygląda u prostytutek, czy to
          faktycznie taka męczarnia... Czy nie potrafią się "odciąć". Poza tym
          robimy pięć razy dziennie inne nieprzyjemne rzeczy, których one nie
          muszą...

          > Co ty znowu z tym społeczeństwem, które zmusza prostytutkę do
          > brzydzenia się SOBĄ? Czy ktoś coś takiego tu napisał? A może coś
          mi
          > umknęło? Dlaczego osoba w ostatecznym rozrachunku najmniej
          > zyskująca w danym układzie miałaby się jeszcze brzydzić siebie? Po
          > co jej dokopywać?

          No bo przecież dobra prostytutka to żałująca prostytutka...
          A jak nie żałuje to znaczy, że coś z nią jest źle...

          > Dużo zostało napisane na ten temat. Jeśli nei masz ochoty
          spróbować
          > zrozumieć, twoja sprawa.

          Czyli co(?) bo jakoś nie zauważyłam, żadnego sensownego argumentu...

          Doskonale to rozumiem. Najpierw
          > micha, potem reszta subtelności. Takie jest prawo buszu. Ale nie
          > róbmy z tego zdobywania wsadu do michy (fizycznej czy
          emocjonalnej)
          > czegoś więcej poza parszywym sposobem na przeżycie. Nie
          > uświęcajmy bylejakości w naszych wzajemnych relacjach.
          >

          Rozumiem, że każdy musi czuć większą potrzebę w tym zakresie. Jeśli
          nie czuje to należy mu współczuć... To samo dotyczy tych co jadają w
          fastfoodach lub siedzą w domu zamiast świat zwiedzać...
          • aandzia43 Re: Luksusowa prostytucja 16.07.09, 00:05
            Poza tym w tym miejscu zastanowić można się dlaczego klienci je
            > źle traktują. Może właśnie dlatego, że społeczeństwo zgodnie
            > twierdzi, że sprzedaż seksu jest zła...

            Chcesz powiedzieć, że klienci źle traktują prostytutki, bo złe,
            zakłamane społeczeństwo ich do tego natchnęło? Nie doceniasz
            paskudnych zakamarków natury człowieczej. Tym razem przegięłaś;-D


            Przecież nie zależy im
            > na pieniądzach faceta:-) Najlepiej widziałyby swoich mężów na
            jakimś
            > niskopłatnym stanowisku... żadna też się nie sprzedaje, wszystkie
            > żyją miłością więc i pracować nie muszą…

            Jak babka nieźle zarabia, wygląda i poprawnie się wypowiada to
            logiczne, ze żąda od swojego chłopa podobnych atrybutów. Wyganianie
            chłopa, z którym się sypia, do pracy to jeszcze nie prostytucja i
            sprzdawanie się, nie sądzisz? To raczej branie sobie partnera z tej
            samej półki i pilnowanie, by z niej nei spadł.

            > Czy jeśli kobieta jest policjantką i też ma przejścia ze
            > swoimi "klientami" (wkońcu za łapanie przestępców jej płacą), to
            czy
            > ten zawód też budzi w Tobie współczucie?

            Klientem policjantki jest społeczność, która wynajmuje ją do
            pilnowania porządku. A wobec żula, którego ma unieszkodliwić nie
            musi być miła i nadskakujaca i nei musi mu się udostępniać w żaden
            sposób.

            > Nie mam dokładnie pojęcia jak to wygląda u prostytutek, czy to
            > faktycznie taka męczarnia... Czy nie potrafią się "odciąć"

            Większość potrafi się odciąć. Jakoś doraźnie trzeba sobie radzić.
            Wiesz zapewne, czym kończy się odcinanie się od emocji w sytuacji
            ciągłego bycia narażonym na przekraczanie granicy intymności.

            > Poza tym
            > robimy pięć razy dziennie inne nieprzyjemne rzeczy, których one
            nie
            > muszą...

            Co takiego niby? Jaki życiowy problem nei dotyczy prostytuki? Że
            może zarabiają takie kokosy, że już nic poza tym nie muszą?


            > No bo przecież dobra prostytutka to żałująca prostytutka...
            > A jak nie żałuje to znaczy, że coś z nią jest źle...

            Nie ma w moim słowniku pojęcia dobra czy zła prostytutka. To ty
            wprowadzasz jakieś wartosciowania i ciągle, z uporem maniaka
            sprowadzasz problem do kwestii "paskudne, zakłamane społeczeństwo
            kontra uciśnione przez nie prostytutki i brak jakiegokolwiek innego
            problemu". Tymczasem zasadnicza akcja i problem rozgrywa się między
            dwojgiem ludzi - klietem i prostytutką.

            > Czyli co(?) bo jakoś nie zauważyłam, żadnego sensownego
            argumentu...

            Na przykład posty Gomorego.


            > Rozumiem, że każdy musi czuć większą potrzebę w tym zakresie.
            Jeśli
            > nie czuje to należy mu współczuć...

            Po co zaraz współczuć komuś, kto ma w jakiejś dziedzinie nikłe
            potrzeby. Ale nie ma sensu nazywać śmierdzącej kupy pachnącą niekupą
            i jeszcze nadawać jej rangę pełnowartościowego posiłku. To nikomu
            nei służy, a ogółowi zaniża standardy.
            • zakletawmarmur Re: Luksusowa prostytucja 16.07.09, 12:18
              Czyli generalnie nie chodzi o to, że kobieta się sprzedaje, tylko o
              to, że klient ją źle traktuje, tak?
              Czyli nie współczujesz już tym prostytutkom, które maja fajnych
              klientów? Albo dziewczynom sponsorowanym przez miłych panów?

              > Jak babka nieźle zarabia, wygląda i poprawnie się wypowiada to
              > logiczne, ze żąda od swojego chłopa podobnych atrybutów.
              Wyganianie
              > chłopa, z którym się sypia, do pracy to jeszcze nie prostytucja i
              > sprzdawanie się, nie sądzisz? To raczej branie sobie partnera z
              tej
              > samej półki i pilnowanie, by z niej nei spadł.

              Patrzę na to jednak inaczej... To też jest materializm. Oczywiście,
              że kobieta ma prawo wymagać (tak samo jak i mężczyzna). Nie zmienia
              to faktu, że aspekt materialny determinuje seks. Gdyby facet był
              biedny to nie wiązałaby się z nim, nie uprawiałaby seksu. Jednak
              bogatsi panowie cieszą sie większym zainteresowaniem... To Ty
              uważasz, że to jest złe, ja uważam, że jest to naturalne...

              > Klientem policjantki jest społeczność, która wynajmuje ją do
              > pilnowania porządku. A wobec żula, którego ma unieszkodliwić nie
              > musi być miła i nadskakujaca i nei musi mu się udostępniać w żaden
              > sposób.

              Zależy co ona w tej pracy musi robić... Nie raz musi być właśnie dla
              tego żula miła.... Poza tym, czy udawanie "bycia miłym" jest
              bardziej upokarzające niż udawanie "bycia złym, agresywnym"? Jeśli
              komuś to przeszkadza to zawsze może pobawić się w dominę i będzie
              mogła wyzywać klientów do woli:-) Policjantka też może mieć ochotę,
              żeby spałować takiego pedofila a nie może…

              > Większość potrafi się odciąć. Jakoś doraźnie trzeba sobie radzić.
              > Wiesz zapewne, czym kończy się odcinanie się od emocji w sytuacji
              > ciągłego bycia narażonym na przekraczanie granicy intymności.


              Nie mam pojęcia... Czy prostytutki nie mogą później sie już
              zakochać? Bzykać dla przyjemności?

              > Co takiego niby? Jaki życiowy problem nei dotyczy prostytuki? Że
              > może zarabiają takie kokosy, że już nic poza tym nie muszą?
              >

              Nie muszą robić tych rzeczy, które robią kobiety pracujące w innych
              zawodach...

              ty
              > wprowadzasz jakieś wartosciowania i ciągle, z uporem maniaka
              > sprowadzasz problem do kwestii "paskudne, zakłamane społeczeństwo
              > kontra uciśnione przez nie prostytutki i brak jakiegokolwiek
              innego
              > problemu".

              Czyli w krajach arabskich problem podejścia mężczyzn do kobiet nie
              dotyczy społeczeństwa, tylko poszczególnych ludzi? Czyli jak na
              złość akurat tam wyemigrowali wszyscy ci źli panowie i pomimo, że
              nikt im nigdy nie powiedział jak kobietę trzeba traktować większość
              z nich tak robi... Zbieg okoliczności jakich mało...
              by Gomory...
              "Dawne czasy wspomina jako wesole przygody tak jak wszyscy ludzie
              przywoluja mlodziencze zdarzenia. Zawsze twierdzi, ze niczego nie
              zaluje. Bo tego wlasnie uczy prostytucja: zduszenia wszelkich
              emocji. Latwo byloby Ci zaczac przytaczac jej opinie, ze przeciez
              miala niebanalne zabawowe zycie i sama tak twierdzi."

              Kobieta jest zadowolona, niczego nie żałuje więc niby wszystko
              powinno być ok. Okazuje sie jednak, że tak nie jest. Nie robiąc tego
              jest odbierana za pozbawioną uczuć... Do tego się odniosłam. Dla
              mnie dowodem na pozbawienie uczuć byłoby, gdyby nie czerpała
              satysfakcji z seksu i kontaktów z mężczyznami...

              > Po co zaraz współczuć komuś, kto ma w jakiejś dziedzinie nikłe
              > potrzeby. Ale nie ma sensu nazywać śmierdzącej kupy pachnącą
              niekupą
              > i jeszcze nadawać jej rangę pełnowartościowego posiłku. To nikomu
              > nei służy, a ogółowi zaniża standardy.

              No właśnie po co?? Dla mnie fastfood może oznaczać kupę, dla kogoś
              nie. Nie współczuje tym co się w MCDonaldzie stołują, znają
              zagrożenia:-)
    • substantial odnośnie podsumowania 14.07.09, 22:19
      Dawanie dupy za pieniądze zawsze będzie prostytucją i tyle. A w jakiej formie? A
      kogo to obchodzi.
      • urquhart Re: odnośnie podsumowania 14.07.09, 23:33
        substantial napisał:

        > Dawanie dupy za pieniądze zawsze będzie prostytucją i tyle. A w jakiej formie?
        > A
        > kogo to obchodzi.

        No właśnie! A dawanie dupy jest to zawsze dawanie dupy i tyle. Usprawiedliwia
        takie poniżenie jedynie ewentualnie stan niepoczytalności i pomieszania zmysłów
        zwany miłością :)
    • niebieska_malina "Luksusowa" ?????? 14.07.09, 23:53
      Prostytucja to prostytucja, jak twoim zdaniem może być mniej czy bardziej
      luksusowa?? Chodzi ci o to w jakich warunkach daje się *** czy o to czy ma na
      sobie kabaretki czy wytworną suknię czy może czy czuje przy tym dziką rozkosz,
      czy dziewczęce zawstydzenie??
    • urquhart prostytucja w małżeństwie 15.07.09, 08:36
      Ta, Avide, a pamiętasz jak o związku pisał nasz krajowy guru od relacji w parze
      i miłości Wojciszke? Związek w sensie biologicznym to dalej PŁACENIE ZA SEKS.
      Tylko nie łamie jakiś tam społecznych cywilizacyjnych tabu, rożnych zresztą w
      rożnych kulturach i cywilizacjach. Czyli sprzedawanie dupy :)

      "Związek to wymiana seksu za dobra? W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie
      chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością,
      zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi.
      Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz"
      • avide Re: prostytucja w małżeństwie 15.07.09, 08:48
        I ja się z tym zgadzam w każdym calu.
        Niestety jak pisze, że facet ZAWSZE płaci za seks bo lecą na mnie gromy.
        Tak było jest i raczej będzie.

        Choć... ciekawi mnie pewien socjologiczny fakt.
        Kobiety stają się co raz bardziej niezależne i wyzwolone seksualnie.
        Ciekawe czy to odwrócenie pierwotnych ról jakby postąpiło zdecydowanie mocniej
        nie spowodowały by niejakiego wyrównania, tudzież odwrócenia ról w tej materii.
        Mianowicie jak kobieta zacznie bardziej zależeć na seksie czy tak jakoś
        naturalnie to faceci nie zaczną tego wykorzystywać i czerpać z tego korzyści w
        tym wypadku stricte materialnych czyli kasy.
        Przykład np. starszej partnerki od partnera.
        Ona więcej może i chce jest seksualnie wyzwolona i chce z tego czerpać ale już
        nie taka atrakcyjna za to już dorobiona finansowo (np 40+). On dużo może ale za
        to biedny jak pies. Ona z nim jest dla seksu, on z nią jest dla pieniędzy.
        Przykład z życia Tomasz Kamel. ;-). Męska dziwka ? A może oni faktycznie się
        kochają ;-)) Kto ich tam wie.
        • aandzia43 Re: prostytucja w małżeństwie 15.07.09, 11:11
          > Ona więcej może i chce jest seksualnie wyzwolona i chce z tego
          czerpać ale już
          > nie taka atrakcyjna za to już dorobiona finansowo (np 40+). On
          dużo może ale za
          > to biedny jak pies. Ona z nim jest dla seksu, on z nią jest dla
          pieniędzy.

          Też mi nowość, phiii... A Stachu Wokulski i jego żona?;-)
          • aandzia43 Re: prostytucja w małżeństwie 15.07.09, 11:41
            A bohaterowie Balzaka? Rastignac, Lucjan Chardon de Rubempré i wielu
            innych. Balzak jako młody meżczyzna miewał bardzo owocne dla niego,
            nie tylko w sferze erotycznej, związki ze starszymi od siebie
            paniami. Początek XIX wieku. Jednym słowem sprawa stara, jak świat i
            nawet wówczas nieszczególnie tuszowana.
        • the_pariah Re: prostytucja w małżeństwie 16.07.09, 14:36
          > I ja się z tym zgadzam w każdym calu.
          > Niestety jak pisze, że facet ZAWSZE płaci za seks bo lecą na mnie
          gromy.
          > Tak było jest i raczej będzie.
          No i to jest oczywiscie bzdura, (moim zdaniem :P)

          Ja tam lubie sobie sobie z moja kobieta porozmawiac, razem cos
          ugotowac, nie wspominajac juz o tak trywialnych rzeczach jak
          wzajemne wspieranie i wspolne rozwiazywanie problemow.

          Wyjdzcie z jaskin, chlopaki - mamy ksiazki, teatry i dynamit. Dzidy
          zostawcie w stojaku na parasole...
          • urquhart Re: prostytucja w małżeństwie 16.07.09, 14:48
            the_pariah napisał:

            > Wyjdzcie z jaskin, chlopaki - mamy ksiazki, teatry i dynamit. Dzidy
            > zostawcie w stojaku na parasole...

            A może niektórzy zmęczeni różnym indoktrynowaniem jacy POWINNI być wolą zajrzeć
            w głąb swojej prawdziwej natury zamiast frustrować się żyjąc ciągłą walką z nią ? :)
            • the_pariah Re: prostytucja w małżeństwie 16.07.09, 15:02
              Kultura jest przeciwienstwem natury. I - w mojej opinii - dzieki
              niej mozemy mowic o roznicach miedzy nami i zwierzetami. Ja
              osobiscie wole widziec siebie jako istote samoswiadoma, a nie jako
              inteligentne zwierze.

              Naturalnie kazdy moze wybierac (pomijajac ograniczenia spoleczne i
              prawne - ale to tez zdobycz kultury).
              • bi_chetny Re: prostytucja w małżeństwie 16.07.09, 15:10
                zdziwiłbyś się, jak niewiele się od zwierząt różnimy :). Ale może niektórym taka
                nieświadomość pomaga ?
                • the_pariah Re: prostytucja w małżeństwie 16.07.09, 15:40
                  Nie musze sie dziwic, chyba, ze posiadasz jakies nowe dla mnie
                  informacje. Jak na razie nie podzieliles sie nimi, a Twoj post nic
                  nie wnosi.

                  Rownie dobrze mozna napisac: zdziwilbys sie jak bardzo sie od nich
                  roznimy. Ale moze Tobie ta nieswiadomosc pomaga?
                  • bi_chetny Re: prostytucja w małżeństwie 17.07.09, 14:00
                    informacji jest pełno, tyle że ty nie przyjmujesz ich do wiadomości :)
            • aandzia43 Re: prostytucja w małżeństwie 16.07.09, 17:20
              > A może niektórzy zmęczeni różnym indoktrynowaniem jacy POWINNI być
              wolą zajrzeć
              > w głąb swojej prawdziwej natury zamiast frustrować się żyjąc
              ciągłą walką z nią
              > ? :)

              A może niektorzy juz dawno zajrzeli, problem przrobili, sprawę
              załatwili. A tkwić w przedszkolu wiedzy na swoj temat nie chcą.
              Dlaczego zakładasz, że ktoś, kto nie kończy roztrząsania swojego
              życia na kwestaich biologicznych, nie ma ich świadomości?
      • aandzia43 Re: prostytucja w małżeństwie 15.07.09, 11:32
        > "Związek to wymiana seksu za dobra? W sensie biologicznym. Skoro
        kobiety nie
        > chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością,
        > zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku -
        pieniędzmi.


        W sensie biologicznym. I tylko do momentu, gdy kobieta z różnych
        przyczyn (najczęściej wyprodukowanych w celu zabezpieczenia męskiego
        interesu nie przywleczenia do domu cudzego pomiotu) nie odczuwa
        przyjemności z pożycia. Wtedy, czyli np. obecnie, zasada ta
        przestaje być główną siłą określającą stosunki w związku.

        Lubicie płacić za seks, prawda panowie? Nie tylko pieniędzmi
        prostytutce. To dość wygodny układ. Nic się nie musi, nie trzeba sie
        wysilać. Ale jeśli sprowadzacie uparcie relacje między płciami do
        jednej z biologicnych zasad leżących u podstaw pożycia naszych
        małpich i wczesnoludzkich przodków, to nie płaczcie, że kolejna żona
        okazała się "dziwką", która każe sobie płacić za seks. Zgodnie z
        zasadą: im więcej gadam i trzęsę się nad jakąś ludzką przywarą, tym
        częściej dopadają mnie jej skutki. (Do panów w abstrakcyjnej
        ogólności, nie do panów na tym forum:-)
        • misssaigon system 15.07.09, 21:29


          a co złego jest w systemie, który zakłada, ze za spełnianie naszych potrzeb
          musimy zapłacić. Czy zaćmienie pt miłość, stały związek implikuje od razu
          konieczność świadczenia za friko? W związku zakładamy, że będziemy wzajemnie
          realizować swoje potrzeby. Jeśli ktoś się uchyla to 2 ostrzeżenia i walizki
          spakowane za drzwiami - jak mawiała w-i-l
          btw
          Jakoś trudno mi uwierzyć , że altruizm to immanentna cecha ludzkiej natury
          • aandzia43 Re: system 15.07.09, 23:22
            misssaigon napisała:

            > a co złego jest w systemie, który zakłada, ze za spełnianie
            naszych potrzeb
            > musimy zapłacić.

            Nic złego. To uczciwa zasada. Tylko jakos trudno mi uwierzyc, ze
            faceci płacą za seks wszystkim, co w nich najlepsze:

            > "Związek to wymiana seksu za dobra? W sensie biologicznym. Skoro
            kobiety nie
            > chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością,
            > zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku -
            pieniędzmi.

            ...a otrzymują w zamian od kobiet tylko seks. To dużo bardziej
            skomplikowane zależności. A powyższe postawienie sprawy zakłada, ze
            kobieta to zawsze, w każdym związku, jakiś stwór nadstawiający tylko
            dupy i zbierający śmietankę, co ją sobie biedny, szlachetny
            mężczyzna z żył utoczył.Tak, zdecydowanie sprowadzanie relacji
            damsko-męskich do prostytucji nobilituje mężczyznę;-)
            • felicia.3 Re: system 16.07.09, 00:02
              przygladam sie tej smiesznej dyskujsji i smiac mi sie chce.albo te prostytutki
              biedne i popaprane albo faceci zenujacy,bo placacy.nie mogloby byc
              prosciej.prostytutki robia co robia,bo tak sobie wybraly,a faceci dokladnie to
              samo.tu akurat zadne filozofie sie nie sprawdzaja.prosta transakcja jak
              kupowanie butow czy chleba.no dobra w wersji luksusowej moze byc kupowanie
              zegarka(niekoniecznie roleksa;0)

              nie podzielam tez pogladu,ze z prostytutka albo w delegacji to nie jest
              zdrada."fiut w cipie" to zdrada.koniec kropka.
              • songo3000 Re: system 16.07.09, 00:13
                > zdrada."fiut w cipie" to zdrada.koniec kropka.
                Właśnie dlatego 'na Clintona' to już zdrada nie jest :D
              • possessive Re: system 16.07.09, 00:21
                felicia.3 napisała:

                prosta transakcja jak
                > kupowanie butow czy chleba.no dobra w wersji luksusowej moze byc
                kupowanie
                > zegarka(niekoniecznie roleksa;0)
                No nie wiem. Ja nie mam orgazmu jak kupuję buty i chleb.
                To nie jest prosta transakcja - czasem to wyczyn iście akrobatyczny.

                Ta dyskusja to absurd. Podobnie jak porównywanie prostytutek do
                innych zawodów lub do zakupów. Prostytucja to fałsz. Nie da się
                kupić miłości fizycznej. Najwyżej jej marną namiastkę.
                • urquhart Re: odwieczny system 16.07.09, 11:19
                  possessive napisała:

                  > Ta dyskusja to absurd. Podobnie jak porównywanie prostytutek do
                  > innych zawodów lub do zakupów. Prostytucja to fałsz. Nie da się
                  > kupić miłości fizycznej. Najwyżej jej marną namiastkę.

                  Nie widzisz że to co najmniej dość idealistyczne podejście? Ile małżeństw współcześnie w populacji na świecie zawiera małżeństwo w ciemno z powodu jedynie majątku, potomstwa przy okazji kupując miłość fizyczną :)

                  Przez wieki istniało jedno biblijne podejście. Seks w małżeństwie: jedynie słuszny, bo małżeństwo zobowiązuje mężczyznę do podjęcia opieki i odpowiedzialności za kobietę i spłodzone w wyniku seksu potomstwo w zamian za wierność kobiety. Seks poza małżeństwem kobiet niezamężnych to nierząd niezależnie czy pobudką była miłość czy pieniądze. Seks z inną mężatką to dopiero zdrada i cudzołóstwo.
                  • gomory Re: odwieczny system 16.07.09, 12:08
                    Malzenstwo nie jest gwarantem uczuc tutaj zgoda. Zalegalizowany
                    zwiazek moze byc przepelniony zarowna miloscia, nienawiscia jak i
                    wersjami posrednimi.
                    Tym niemniej wyciaganie obcych nam kulturowo zwyczajow donikad nie
                    prowadzi i niczego nie udowadnia. Nie oddalbys zony na noc koledze
                    tylko dlatego, ze on by sie powolal na taki obyczaj panujacy
                    kilkadziesci wiekow temu - nieprawdaz?
                    Zyjemy tu i teraz, wiedza skad moga wywodzic sie jakies tam
                    zachowania moze byc przydatna do poszerzenia pogladu ale
                    rzeczywistosci w kotrej funkcjonujemy to nie zmienia.
                    • urquhart Re: odwieczny system 16.07.09, 13:02
                      gomory napisał:
                      > Tym niemniej wyciaganie obcych nam kulturowo zwyczajow donikad nie
                      > prowadzi i niczego nie udowadnia. Nie oddalbys zony na noc koledze
                      > tylko dlatego, ze on by sie powolal na taki obyczaj panujacy
                      > kilkadziesci wiekow temu - nieprawdaz?
                      > Zyjemy tu i teraz, wiedza skad moga wywodzic sie jakies tam
                      > zachowania moze byc przydatna do poszerzenia pogladu ale
                      > rzeczywistosci w kotrej funkcjonujemy to nie zmienia.

                      Czy uważasz że podświadomość i wpojona kultura ma prawo panować nad tobą czy masz ambicje zapanować nad podświadomością?

                      Właśnie. Do tego jest inspiracją ta dyskusja dla mnie bo nawet nie korzystałem nigdy z sług prostytutek. Dlaczego ten seks jest upokarzający i zły a inny niby mniej jest zły i dlaczego poddaję się kulturze która mi to wpoiła?

                      Ze słownika: Nierząd, określenie prawne czynów naruszających normy moralno-obyczajowe danej epoki i społeczeństwa w zakresie stosunków seksualnych. Potocznie - prostytucja.
                      • zakletawmarmur Re: odwieczny system 16.07.09, 14:13
                        > Czy uważasz że podświadomość i wpojona kultura ma prawo panować
                        nad tobą czy ma
                        > sz ambicje zapanować nad podświadomością?

                        Sceptyczne myślenie nie jest naturalne i trzeba sie go nauczyć...

                        Mnie zawsze irytuje gdy podczas dyskusji o limitach CO2 podajesz
                        logiczne argumenty, dlaczego te limity nie są opłacalne zarówno dla
                        naszych kieszeni, jak i dla środowiska a ludzie nawet cię nie
                        słuchają powtarzając slogany z tv... Są proeko, więc tych argumentów
                        nie dopuszczają do głosu:-) Jako kontrargumenty słyszę wtedy:
                        - jesteś zacofana, nie myślisz o dobru środowiska
                        - chyba jesteś sponsorowana przez kogoś komu ekologia się nie opłaca
                        (niestety nie jestem:-)

                        Gdzie pojawiają się emocje diabli biorą logiczne myślenie... A
                        zarówno ekologia, jak i prostytucja takie silne emocje budzą:-)
                        • zakletawmarmur Re: odwieczny system 16.07.09, 14:20
                          logiczne argumenty, dlaczego te limity nie są opłacalne zarówno dla
                          > naszych kieszeni, jak i dla środowiska a ludzie nawet cię nie

                          Chodziło mi oczywiście o te nowe limity związane z walką z GO...
                          Normalnie rozumiem oczywiście sens ograniczenia prawnego emisji
                          zanieczyszczeń:-)
                      • possessive Re: odwieczny system 16.07.09, 14:20
                        urquhart napisał:

                        > Właśnie. Do tego jest inspiracją ta dyskusja dla mnie bo nawet nie
                        korzystałem
                        > nigdy z sług prostytutek. Dlaczego ten seks jest upokarzający i
                        zły a inny niby
                        > mniej jest zły i dlaczego poddaję się kulturze która mi to
                        wpoiła?
                        >
                        > Ze słownika: Nierząd, określenie prawne czynów naruszających normy
                        moralno-obyc
                        > zajowe danej epoki i społeczeństwa w zakresie stosunków
                        seksualnych. Potocznie
                        > - prostytucja.

                        Nie możesz tak po prostu zmienić sobie norm kulturowych w których
                        żyjesz. Nie dasz rady poprzestawiać sobie w głowie rzeczy które cię
                        ukształtowały. O ile pamiętam próbowali tego już hippisi żyjąc w
                        komunach, odrzućmy normy "moja trawa to jest twoja trawa, moja
                        kobieta to twoja kobieta" i niestety ta rewolucja nie przetrwała.
                        Możesz sobie np. zostać buddystą, muzułmaninem i kim chcesz ale
                        tylko z wierzchu bo nigdy nie zrozumiesz obcej kultury tak jak
                        rozumieją ją ludzie którzy w niej wyrośli.
                        Obecnie twoje myślenie jest zdeterminowane wzorcami z kręgu kultury
                        zachodniej. Nigdy nie zrozumiesz czym jest tradycja prostytucji dla
                        Hindusa. Czym gejsza dla Japończyka (to mieszanina błazna i ideału
                        pięknej kobiety). Bo to zupełnie co innego. I w tym problem. Ten
                        rodzaj szacunku jakim były otaczane prostytutki w kulturach wschodu
                        nigdy nie będzie miał miejsca u nas.

                        Nierząd to pojęcie o charakterze pejoratywnym i zawsze będzie
                        odnosił się do zjawisk negatywnych. Takie ma znaczenie to słowo
                        chyba że ktoś go niepoprawnie użyje.
                        • zakletawmarmur Re: odwieczny system 16.07.09, 14:29
                          > Nie możesz tak po prostu zmienić sobie norm kulturowych w których
                          > żyjesz. Nie dasz rady poprzestawiać sobie w głowie rzeczy które
                          cię
                          > ukształtowały.

                          No to jest powód, żeby bawić się w konformizm... Jeśli większość
                          ludzi nie lubi homo to ja też powinnam o nich dobrze nie mówić:-)
                          IMO jestem na tyle rozumną osobą, żeby móc sama oceniać czy ktoś
                          zachowuje się źle. Jeśli nie widzę złego zachowania to dlaczego
                          miałabym być przeciwko? To ja tworzę społeczeństwo i wyznaczam
                          normy... Jesli boje się wyrażać własne zdanie wprost, robią to za
                          mnie inni:-)
                          • urquhart Re: odwieczny system 16.07.09, 15:31
                            zakletawmarmur napisała:

                            > IMO jestem na tyle rozumną osobą, żeby móc sama oceniać czy ktoś
                            > zachowuje się źle. Jeśli nie widzę złego zachowania to dlaczego
                            > miałabym być przeciwko?

                            Ot prawdziwie staropolskie podejście wolności jednostki :)
                            Za to właśnie nienawidzili nas i skarżyli się inkwizytorzy którzy mieli tu marny posłuch wzywając do palenia na stosach innowierców i heretyków w imię Pana.
                            Bo niby właśnie dlaczego ??? :)
                        • urquhart Re: odwieczny system - po co to wszystko ?? 16.07.09, 15:26
                          possessive napisała:

                          > pięknej kobiety). Bo to zupełnie co innego. I w tym problem. Ten
                          > rodzaj szacunku jakim były otaczane prostytutki w kulturach wschodu
                          > nigdy nie będzie miał miejsca u nas.

                          Dobrze to ujęłaś.
                          Ten rodzaj szacunku który nigdy u nas nie ma miejsca dotyczy nie tylko prostytutek ale znacznie szerzej szacunku i piękna seksu w ogóle zakorzenionego w naszej kulturze. :)

                          I uświadomienie sobie ambiwalentnych uczuć z jakimi walczymy jako ukształtowani w tej kulturze zachodniej judeochrześcijańskiej (która też bardzo ewaluowała w tym względzie) czasu rewolucji seksualnej może mieć kluczowe znaczenie w poznaniu siebie.

                          Demagodzy wiekami wmawia że zachodnie widzenie seksu jest uwarunkowane biologicznym imperatywem, wrodzoną naturą człowieka co ma się tak do rzeczywistości i nie da się dziś obronić jak rzekomo oparta na biblii teoria geocentryczna. Ale jednocześnie tak sfrustrowani jesteśmy bardziej agresywni, ekspansywni, łatwiejsi w rządzeniu jako społeczeństwo i eksterminowaliśmy albo przynajmniej zdominowali i podporządkowali rożne społeczeństwa żyjące w zgodzie z sobą w tolerancji i harmonii :) Który władca zrezygnował by z takiego atutu?
                          • laflover Re: odwieczny system - po co to wszystko ?? 16.07.09, 18:51
                            urquhart napisał:


                            > ednocześnie tak sfrustrowani jesteśmy bardziej agresywni, ekspansywni, łatwiejs
                            > i w rządzeniu jako społeczeństwo i eksterminowaliśmy albo przynajmniej zdominow
                            > ali i podporządkowali rożne społeczeństwa żyjące w zgodzie z sobą w tolerancji
                            > i harmonii :) Który władca zrezygnował by z takiego atutu?

                            No właśnie. Wygląda na to że jak do tej pory ta właśnie strategia okazała się
                            zupełnie skuteczna. Jednak co przyniesie przyszłość ?
                            :-D
                        • laflover Re: odwieczny system 16.07.09, 18:48
                          possessive napisała:


                          > Nie możesz tak po prostu zmienić sobie norm kulturowych w których
                          > żyjesz. Nie dasz rady poprzestawiać sobie w głowie rzeczy które
                          > cię ukształtowały.

                          A to niby dlaczego ??
                          Może przychodzi czas kiedy niektóre osoby widzą że żyją w bagnie stworzonym
                          przez tych "onych" ;D
                          Tylko część z nich to zaakceptuje bo tak będzie im wygodniej, inna część się
                          zbuntuje - może spróbuje stworzyć własny świat czy to tylko w głowie czy pośród
                          współ-świadomych. Pozostali będą mieć to wszystko głęboko w d.

                          > O ile pamiętam próbowali tego już hippisi żyjąc w
                          > komunach, odrzućmy normy "moja trawa to jest twoja trawa, moja
                          > kobieta to twoja kobieta" i niestety ta rewolucja nie przetrwała.

                          No nie zmienia fakt że ludzie dalej żyją w komunach, geje wychodzą na ulice a
                          prostytutkę można znaleźć w 30 sekund.

                          > tylko z wierzchu bo nigdy nie zrozumiesz obcej kultury tak jak
                          > rozumieją ją ludzie którzy w niej wyrośli.

                          nie wiem jak TY ale moim zdaniem człowiek uczy się całe życie i do jego końca ma
                          szansę nauczyć się czegoś nowego, zrozumieć to i zaakceptować bądź odrzucić.
                          Naprawdę nie mogę zrozumieć ludzi którzy MI mówią co mogę a co nie...
                          Mogę kogoś zastrzelić? Ty mi powiesz że nie a ja to zrobię. Tylko będę narażony
                          na konsekwencje albo to już zupełnie inna para kaloszy.

                          > nigdy nie będzie miał miejsca u nas.

                          Bo większość z nas to "debile"... - może tu jest pies pogrzebany.

                          > Nierząd to pojęcie o charakterze pejoratywnym i zawsze będzie

                          ale "nierząd" to tylko słowo... które się kojarzy.
                          proponuję spojrzeć na siebie i zrobić rachunek sumienia pt. "jak(a)i to ja
                          jestem święty" i czy żadne pejoratywne określenia się mnie nie imają.
                          Mówiąc o ludziach i próbując ich oceniać musimy wyjść poza pojedyncze określenia.
                          • possessive Re: odwieczny system 17.07.09, 09:38
                            laflover napisał:

                            > A to niby dlaczego ??
                            > Może przychodzi czas kiedy niektóre osoby widzą że żyją w bagnie
                            stworzonym
                            > przez tych "onych" ;D
                            > Tylko część z nich to zaakceptuje bo tak będzie im wygodniej, inna
                            część się
                            > zbuntuje - może spróbuje stworzyć własny świat czy to tylko w
                            głowie czy pośród
                            > współ-świadomych. Pozostali będą mieć to wszystko głęboko w d.

                            Proszę na co to przyszło w tej współczesności. Bagnem nazywasz
                            negatywny stosunek do prostytucji? Czyli de facto pochwalasz
                            traktowanie ciał i osobowości kobiet takich jak ty jak towar i
                            dowolny nim obrót. Rozumiem że tolerancyjna jesteś do momentu gdy
                            sama nie musisz handlować tyłkiem. Z domowej kanapy można walczyć o
                            zbawienie świata. Oczywiście ludzie dzielą się na konformistów i
                            resztę ale to podział uproszczony budzący wiecznie kłótnie kto
                            konformista kto buntownik. Trwają obecnie spory czy konformizmem
                            jest potępianie prostytucji czy jej akceptacja :). Buntownik to
                            raczej ktoś kto chce zmieniać istniejącą rzeczywistość. Prostytucja
                            istnieje i zawsze istniała więc pobłażliwy do niej stosunek będzie
                            podchodził pod konformizm. Kobiety które były żonami i matkami w
                            epoce wiktoriańskiej też akceptowały milcząco nierząd i wyzysk ciał
                            innych kobiet oraz wycieczki swoich mężów do domów publicznych więc
                            wyjaśnij mi jaki tu postęp prezentują ci którzy walczą o akceptację
                            prostytucji. Mężczyzn jeszcze rozumiem bo chcieliby skorzystać ale
                            że kobieta akceptuje prostytucję to świństwo wobec chociażby małych
                            obecnie dziewczynek których część z różnych przyczyn podzieli los
                            pań lekkich obyczajów. To jest właśnie konformizm.


                            > No nie zmienia fakt że ludzie dalej żyją w komunach, geje wychodzą
                            na ulice a
                            > prostytutkę można znaleźć w 30 sekund.

                            Tak, ale kobietom które rodziły dzieci w komunach przestało być
                            wesoło i jakoś przestało je bawić, że raz śpią z grubym murzynem,
                            potem z chudym blondynem a potem z rudym brodaczem.
                            Błagam patrzmy na mechanizmy i użyteczność społeczną pewnych norm a
                            nie na fanatyczną idęę rzekomej wolności. Wiadomo że jest wolność od
                            czegoś i wolność do czegoś.

                            Geje wychodzą na ulicę bo nie chcą tkwić po za nawiasem
                            społeczeństwa w darkroomie czyli mrocznym labiryncie w którym nie
                            wiadomo jak się poruszać i nie wiadomo kto cie za chwilę wydyma.
                            Darkroom to też rzeczywistość prostytutek. Geje chcą tzw.
                            normalnośći. Konformizmu, norm? Jakie to straszne. Chcą mieć
                            małżeństwa i dzieci. Jak sie okazuje normy chronią cię przed
                            łamaniem twoich praw na każdym kroku, szkoda że tego nie doceniasz
                            bo pokolenia o to walczyły.
                          • possessive Re: odwieczny system 17.07.09, 09:42
                            O kurcze wybacz nie wiem czemu wzięłam cię za kobietę? Sposób
                            myślenia mi pasował?
                      • gomory Re: odwieczny system 17.07.09, 11:47
                        > Czy uważasz że podświadomość i wpojona kultura ma prawo panować
                        nad tobą czy masz ambicje zapanować nad podświadomością?

                        Jesli cos jest nieuswiadomione to i tak tego nie dostrzegam ;).
                        Moze kiedys by mnie bardziej pociagala idea pelnego panowania nad
                        swoja osoba. Obecnie raczej widze w tym narcystyczna daznosc do idee
                        fix. Chyba wole podryfowac w strone akceptacji siebie.
                        Inspiruje Cie ta dyskusja do przemyslen? To akurat calkiem dobrze bo
                        masz mniejsze szanse na Alzheimera :). Ale poza czysto intelektualna
                        przyjemnoscia z klepania masz tez wlasna opinie w tej kwestii.
                        Niezaleznie od naszego zdania prostytucja istnieje i nadal bedzie
                        sie niezle trzymala. Ale czy Ty dzisiaj tu i teraz uksztaltowany tak
                        a nie inaczej widzisz jakies zlo czy tez krzywde stojaca za
                        uprawianiem nierzadu? Oczywiscie nie mam na mysli potepiania
                        prostytutek ze wzgledu na profesje zeby nie bylo ;).
        • laflover Re: prostytucja w małżeństwie 16.07.09, 18:34
          aandzia43 napisała:

          > Lubicie płacić za seks, prawda panowie? Nie tylko pieniędzmi
          > prostytutce. To dość wygodny układ. Nic się nie musi, nie trzeba sie
          > wysilać.

          Ale z drugiej strony - jak trzeba się wysilać to tak jakby... sprowadza się do
          "zapłaty" wysiłkiem :P
          • aandzia43 Re: prostytucja w małżeństwie 16.07.09, 19:30
            > Ale z drugiej strony - jak trzeba się wysilać to tak jakby...
            sprowadza się do
            > "zapłaty" wysiłkiem :P

            W tej sytuacji zapłatą nie jest wysiłek, tylko więź między dwojgiem
            ludzi. Jest to "zapłata" dla obydwu starajacych się stron. Nowa
            wartość w ich relacjach.
            • urquhart Re: prostytucja w małżeństwie 17.07.09, 01:55
              aandzia43 napisała:
              > W tej sytuacji zapłatą nie jest wysiłek, tylko więź między dwojgiem
              > ludzi. Jest to "zapłata" dla obydwu starajacych się stron. Nowa
              > wartość w ich relacjach.

              Przypadek akademicki, rzadko jednak spotykany w przyrodzie.
              Jakkolwiek trzeba do niego dążyć.
              • aandzia43 Re: prostytucja w małżeństwie 17.07.09, 12:30
                >
                > Przypadek akademicki, rzadko jednak spotykany w przyrodzie.
                > Jakkolwiek trzeba do niego dążyć.
                >

                Rzadko, powiadasz? Hmmm... punt widzenia w duzym stopniu zależy od punktu
                siedzenia. Chyba w bardzo smutnym świecie żyjesz.

                Ale jeśli dąży się do pewnego pożądanego punktu, to trzeba wyeliminować ze
                swojego życia przyzwolenie na ucieczki w wygodne, a przede wszystkim kompletnie
                jałowe z puntku widzenia obranej drogi, poczynania. Bo potem zdziwienie
                niepomierne i żal, że się nie udało. Zdziwienie, że tyjemy, a to przecież tylko
                jedno ciasteczko na noc, zdziwienie, że sesja nie zaliczona, a to przecież tylko
                przeimprezowane majowe weekendy, zdziwienie, że z kolejną kobietą nie wyszła ta
                miłość, co to się do niej tęskni, a to przecież tylko kilka wizyt w agencji
                rocznie. Wszystko ma swoją cenę. Albo decydujesz się ją płacić (nie mając
                zresztą gwarancji, ze się uda), albo już na wstępie wymiksowujesz się z
                możliwości osiagnięcia sukcesu. Decyzja należy do zainteresowanego. W praktyce
                wygląda to tak, że większość ludzi ściemnia sama przed sobą i "liczy na
                drapane". Potem wzdycha gorzko i wygłasza sentencje typu: wszystkie kobiety to
                kurwy, wszyscy faceci to świnie. I umiera w poczuciu niespełnienia i ze
                wspomnieniem paru miałkich przyjemności.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka