Dodaj do ulubionych

doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło

24.07.09, 12:43
Przede wszystkim uważam, że tylko krowa nie zmienia poglądów, a
zasady wszelakie weryfikuje życie.
Nigdy nie sądziłam, że jestem zdolna do zrady. Zdrada była dla mnie
niemożnością nie do przeskoczenia.
Przed ślubem (2 lata) seksik jak marzenie, a dwa lata po ślubie-zero-
mężowi w głowie był tylko komp,-jakaś gra sieciowa- ustawianie
jakiejś floty, sprawdzanie czy doleciała i ile zdobył w rankingu
(wiem, bo starałam się zinteresować jego hobby, żeby nas jakoś
wzmacniać )
Kiedy wracał w nocy do domu, ja się stroiłam w gorseciki, pończoszki
i szpilki, a on tylko się uśmiechał i siadał przed kompem!!!czekałam
na niego naga i rozgrzana z wibratorem w akcji, a on pytał co na
kolację. A kiedyś rzucał się na mnie w takich sytuacjach gotów do
zastąpienia wibratorka.
Nie jest to też kwestia tego, że może się zmieniłam, przestałam o
siebie dbać, bo figurę mam naprawdę świetną,jestem zadbana i
atrakcyjna. Zaczęło mi brakować wiary w siebie, myślałam, że coś ze
mną musi byc nie tak, byłam zestresowana, rozżalona, próbowałam z
mężem rozmawiać, próbowałam wszystkiego poza seksuologiem...w końcu
zaczęłam dostrzegac innych facetów wokół mnie i tak się ułożyło, że
zdradziłam. Nie jest to powód do dumy,oczywiście, nie jest to
tłumaczenie siebie, ale niestety-dla mnie seks jest ważny.
W końcu w mężu przestałam dostrzegać mężczyznę-infantylne wydawało
mi się jego zachowanie, jego żarty,był mi bliski jak... młodszy
brat, nie jak mąż. Kiedy on przypomniał sobie o seksie, ja już nie
chciałam-uniesienia wszelkiego typu już dostawałam od kogoś innego.
Dziś jestem żoną tego kogoś-z romansu zrodziła się miłość. Jesteśmy
cztery lata po ślubie i jest bosko. Nadal jest bosko. Także-ja
rozumiem doskonale mężczyzn porzuconych przez żony, mężczyzn, którym
żona zmieniła się w siostrę, matkę, a zapomniała, że powinna być
jeszcze kochanką.
Może kiedyś zapłacę za to, że zdradziłam, ale...nie żałuję.
Obserwuj wątek
    • kalasotka Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 24.07.09, 12:51
      No masz!
      Moj maz tez uzalezniony od gier sieciowych (ustawianie druzyn,
      licytacja pilkarzy, rozgrywanie meczy i te cholerne rankingi) ;)

      Po 2 latach malzenstwa wciaz ma ochote na seks, ale chyba bede
      musiala mu uswiadomic, ze jak dalej tak bedzie to roznie to moze sie
      skonczyc.

      Zdrada to ciezka prawa, ale jezeli jestes teraz szczesliwa, seks Cie
      zadowala i nie zalujesz to tylko sie cieszyc:)
      • mamina79 Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 24.07.09, 13:37
        Hattrick'iem mi tu pachnie...osobiście posłałabym im bombę.
        Ja mogę sią identyfikować z autorką postu, z tym tylko, że ja nie chcę(nie mogę)
        niczego zmieniać. Jest jak jest, cieszę się chwilą, niesamowitym seksem a potem
        wracam do realiów życia. Nie ma się czym chwialić ale to forum do chwalenia się
        chyba nie zostało założone
        • jakubowska100 egoizm 04.08.09, 03:49
          a według mnie kochanie masz trochę za dużo dobrego samopoczucia.
          pachnie egoizmem. seks jest dla mnie ważny? to zmieniłam partnera.
          po co się mówi sakramentalne 'tak'??? żeby powiedzieć 'nie' jak
          tylko między nogami zaczyna swędzieć? dla każdego seks jest ważny.
          nie umiałaś pomóc mężowi, któremu ślubowałaś wierność to tak
          naprawdę nie byłaś jego przyjaciółką albo uznałaś że nie będziesz. w
          związku jest się razem na dobre i złe, ty jesteś tylko na dobre i
          wyłania się bardzo nudny i przewidywalny obraz typowej
          hedonistycznej krowy, która przy pierwszych kłopotach ucieknie
          bocznym wyjściem, najlepiej z trzema kolegami z pracy. echh.
          uzależnienie od kompa to bardzo podobne do alkoholu czy dragów. nie
          umiałaś 'ukochanej' osobie pomóc? widocznie za długo mała główka
          zajęta była swoją własną figulką, koroneckami i spileckami. jednego
          nie znoszę u ludzi - egoizmu, który przejawia się cynicznemu
          zaspokajaniu własnych potrzeb. on się zachował źle, słabo, nie dał
          rady, wciągnął się, ty natomiast go przebiłaś i zachowałaś się jak
          szmata. z twoich postów które czytam na pewno nie wynika obraz osoby
          lojalnej. raczej takiej która zawsze sprytnie i cynicznie znajdzie
          sobie malutką furteczkę, a nuż trzeba się będzie nią ewakuować
          jak .. przestaną spełniać moje potrzeby. gratulacje. szkoda że
          krzywdzisz taką postawą innych. ale o tym pewnie się nie dowiesz bo
          trzeba by było buźkę odwrócić od lustelecka i własnego tyłka albo
          tego co tam ci plesnieje między nogami.
          • wiek_chrystusowy Re: egoizm 04.08.09, 09:46
            Mysle, ze jestes niesprawiedliwa. Przecietny czlowiek nie potrafi pomoc
            nalogowcowi - uzaleznionemu od kompa, alkoholu, masturbacji etc. Tu egoizm nie
            ma nic do rzeczy, zreszta egozim tez jest ludziom potrzebny, bo jak sami o
            siebie nie zadbaja, to kto to zrobi?
      • anyrumianek Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 24.07.09, 13:37
        ..wiesz, mój były chował się nawet między półkami w hipermarkecie,
        żeby z telefonu umożliwiającego połączenie z netem zobaczyć choć na
        chwilę co i jak. A jak poszliśmy do kina, to siedział poł godziny w
        trakcie seansu poza salą, żeby nadzorować budowę imperium-ale
        zaczynało się delikatnie, zupełnie nieszkodliwie.

        Tak, jestem szczęśliwa, choć boję się o tym głośno mówić, żeby nie
        zapeszyc;-)))
        • mamina79 Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 24.07.09, 13:49
          Tylko, ze ja mam wrażenie, zreszta naukowo potwierdzone, że uzależnienia
          społeczne, to jest próba maskowania innych problemów. Mój mąż ma nerwice
          natręctw, życie z takim człowiekiem nie jest łatwe, oj nie. Poza maksymalnym
          skupieniem na sobie jest jeszcze część dla dziecka no i relaks...gry. Trzy
          sieciowe no i nie zapomnijmy o Play'u...tak bratersko-siostrzanie to wygląda.
    • possessive Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 24.07.09, 14:00
      Brawo i niech teraz wszyscy z wątku
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,98131454,98131454,Co_dalej_.html
      sami sobie zobaczą na własne oczy szkodliwość prostych rozwiązań.
      • kachna79 Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 24.07.09, 14:22
        possessive napisała:

        > Brawo i niech teraz wszyscy z wątku
        > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,98131454,98131454,Co_dalej_.html
        > sami sobie zobaczą na własne oczy szkodliwość prostych rozwiązań.

        No nie, chyba muszę zmienić poglądy:) Mamy tu case study
        potwierdzające wszystkie Twoje teorie. Populacja niezbyt
        reprezentatywna, ale do schematu pasuje jak ulał, nieprawdaż?
        • possessive Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 24.07.09, 15:06
          Po prostu czasem trzeba uczciwie powiedzieć: to już koniec bejbe,
          skończyło się love story..(bardzo mądra piosenka). Po co budować
          dom...itd.
          • kachna79 Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 24.07.09, 15:15
            Po co budować
            > dom...itd.

            Tyle, że bohaterka poprzednie wątku nie deklarowała, że chce odejść
            od męża...
            • anyrumianek Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 24.07.09, 15:33
              Ale ja także na początku nie chciałam ani zdrady ani rozwodu-
              absolutnie do głowy mi nie przyszło-tyle, że zaczęłam tracić siebie
              samą-z roześmianej kobiety robiłam się zgorzkniała,czepiałam się
              przede wszystkim siebie(bo kurczę, coś musi być ze mną nie tak,
              skoro własny mąż nie ma ochoty na mnie)a to rzutowało na wszelkie
              inne relacje.Musiałam dojrzeć do decyzji o zdradzie.A od zdrady do
              rozwodu już bardzo blisko,szczególnie gdy nagle znajduje się to,
              czego się szukało.
              Bo wybaczcie-ileż można...?Życie mija z każdą sekundą. Pewnie na
              łożu śmierci byłoby mi wszystko jedno czy to już koniec, czy nie, a
              w obecnej sytuacji czegoś będzie mi żal.
          • mujer_bonita Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 24.07.09, 15:35
            possessive napisała:
            > Po prostu czasem trzeba uczciwie powiedzieć: to już koniec bejbe,
            > skończyło się love story..(bardzo mądra piosenka). Po co budować
            > dom...itd.


            Zgadza się. Tylko wypadałoby to powiedzieć PRZED spaniem z kimś innym. Wtedy dopiero będzie uczciwie.
            • anyrumianek Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 24.07.09, 15:43
              ..no taak- uprzedzałam, że jak w końcu nie zacznie żyć ze mną, a nie
              obok, to tak to się skończy. Oczywiście, nikt nie bierze takich słów
              na poważnie, on też nie wziął ich sobie do serca.
              Oczywiście-zdrada jest zła-nie ma na nią usprawiedliwienia, ale nie
              dzieje się bez przyczyny- i o tym należy pamiętac czy jest się
              kobietą czy mężczyzną.
              • mujer_bonita Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 24.07.09, 15:46
                anyrumianek napisała:
                > ..no taak- uprzedzałam, że jak w końcu nie zacznie żyć ze mną, a nie
                > obok, to tak to się skończy. Oczywiście, nikt nie bierze takich słów
                > na poważnie, on też nie wziął ich sobie do serca.

                Ależ ja nie pisałam o informowaniu, że się zdradzi tylko o uczciwym poinformowaniu o końcu związku, którego nie ma sensu ciągnąć.
                • anyrumianek Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 24.07.09, 15:51
                  ...nie załapałam, choć to oczywiste;-)
                  Tak, tak należałoby zrobić jak piszesz, dlatego nie jestem dumna, że
                  w taki sposób postąpiłam, nie uważam, że to fair i miewam wyrzuty
                  sumienia,że oszukiwałam, ale zrobiłam to i dzięki temu teraz jestem
                  znów sobą i szczęśliwa...
              • polld74 Jeśli uprzedzałaś to o jakiej zdradzie mowa 28.07.09, 14:47
                Po prostu go zostawiłaś i słusznie. Nie rób sobie z tego żadnych wyrzutów. Poza tym zapowiedź zdrady powinna działać, pod warunkiem istnienia jakiejś więzi emocjonalnej. Jeśli zignorował twoje ostrzeżenia, pod warunkiem, że wypowiadałaś je na poważnie to nie dopuściłaś się żadnej zdrady. To czy byłaś jeszcze w poprzednim związku na papierze nie ma znacznia.
            • possessive Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 24.07.09, 15:49
              Wiem. To czy się wyznacza się sobie wysokie standardy moralne, tak
              wysokie że zachowujemy je bez względu na zachowanie innych to już
              indywidualny wybór.
            • possessive Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 24.07.09, 15:54
              Wspomnę tylko że ja czułabym się zwolniona z obowiązku wierności
              gdyby mnie zdradzono. Trudno. Nikogo nie nakłaniam aby podzielał
              moje poglądy. I jestem przeciwna obarczaniu osoby zdradzonej
              odpowiedzialnością za odbudowę związku jak było w wątku "co dalej",
              uważam że odpowiedzialność za odbudowę związku po zdradzie powinna
              leżeć po stronie zdradzającego.
              • bi_chetny Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 24.07.09, 16:11
                a kto ci odmawia ? nie to jest ważne że teraz wolno, tylko czy rzeczywiście to
                pomoże i czy gotowa jesteś na przyjęcie konsekwencji.
                • mamina79 Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 24.07.09, 16:19
                  Mądrze powiedzine. Skoro grzeszy sie myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem to
                  pójście z kimś do łożka to jest już tylko konsekwencja, cóż przeważnie zaniedbania.
                • possessive Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 24.07.09, 16:22
                  Wiesz w taki enigmatyczny sposób można wszystko zdemonizować. A
                  jesteś gotowy przyjąć konsekwencje trwania w zaburzonym związku i
                  tego co się przez ten czas stanie w twojej głowie?
                  • bi_chetny Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 24.07.09, 16:28
                    nic nie demonizuję. owszem, jeśli coś robię to powinienem mieć świadomość
                    konsekwencji i być na nie gotowym.
                    • possessive Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 24.07.09, 16:31
                      Bardzo mnie ciekawi skąd się bierze taką głęboką świadomość. Gdybym
                      była świadoma choć połowy konsekwencji różnych rzeczy w moim życiu,
                      nigdy bym się na nie nie zdecydowała(i byłaby szkoda).
                      • bi_chetny Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 24.07.09, 16:44
                        a to szkoda. może to kwestia wyobraźni ?
    • kompresor666 Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 25.07.09, 10:14
      bardzo dobrze zrobiłaś! a ten pojeb pewnie oprócz gier sieciowych przesiaduje
      dziennie 2h na fotka.pl. brandzlując się przy małolatach.
    • krzysztof-lis wszystko fajnie 25.07.09, 11:43
      Zawsze uważałem, że za zdradę odpowiedzialne są dwie osoby
      • zakletawmarmur Re: wszystko fajnie 25.07.09, 12:08

        > Nie wiem tylko, czy wyczerpałaś wszystkie środki przekazu, by do
        tego seksu z
        > mężem jednak doprowadzić. Wygląda na to, że tak
        • krzysztof-lis Re: wszystko fajnie 25.07.09, 22:36
          > Myślę, że każdy z unikających seksu wolałby chcieć uprawiać seks z
          > mężem/żoną. Problem polega na tym, że nie ma na to wpływu. Jedyną
          > osobą, która ma na to wpływ jest ich partner, który powinien zrobić
          > coś, żeby znowu wydawać się atrakcyjny... No ale po co miałby się
          > męczyć, skoro zawsze można sobie znaleźć kogoś na boku, prawda?

          To jest bardzo optymistyczne
          • zakletawmarmur Re: wszystko fajnie 26.07.09, 09:00
            Wyobraź sobie, że żona po ślubie tyje 50 kilo i nie chce się
            odchudzać... W dodatku wymaga od Ciebie, żebyś regularnie uprawiał z
            nią seks. Czy uważasz, że miałaby prawo Cię zdradzać?

            A jeśli facet po ślubie zmienia się zdobytego, uległego i dupowatego
            męża, tak, że kobieta przestaje widzieć w nim kochanka to czyja to
            jest wina? Kto powinien coś z tym zrobić? Ona nie jest w stanie "się
            przestawić".

            W obu przypadkach to osoba, której się odmawia może i powinna się
            zmienić.
            • mamina79 Re: wszystko fajnie 26.07.09, 11:30
              Zaklenta aż mi się nie chce wierzyć, że uprościłaś to tak strasznie. Na brak
              seksu i zainteresowanie itd. pracują dwie osoby, tu się zgodzę ale jest jeszcze
              morze okoliczności wokoło nich. W moim przypadku jest to choroba męża. Uwierz mi
              nie roztyłam się, nie zaniedbałam, byłam w stanie zgodzić się na każdą jego
              fantazje. Próbowałam rozmawiać, radziłam się terapeutów, milczałam...W końcu
              zrezygnowałam z robienia czegokolwiek bo po prostu nie mam już siły na kolejne
              odrzucenie. Nie mów mi wiec proszę, że to ja mam sie zmieniać. On nie jest w
              stanie a ja nie czuję potrzeby.
              • zakletawmarmur Re: wszystko fajnie 26.07.09, 11:38
                To był tylko przykład:-) Wiem że powodów może być wiele i czasami
                nie chodzi o atrakcyjność fizyczną.

                Mam świadomość, że jest grupa ludzi, którzy wolą być zdradzani a
                nawet są w stanie nawet to wymusić na partnerze...
                • 40cztery Re: wszystko fajnie 26.07.09, 13:57
                  zakletawmarmur napisała:
                  > Mam świadomość, że jest grupa ludzi, którzy wolą być zdradzani a
                  > nawet są w stanie nawet to wymusić na partnerze...

                  ale to chyba jednak mniejszość. generalnie raczej nie lubimy być zdradzani

                  40cztery
                  • rachela25 Re: wszystko fajnie 31.07.09, 01:26
                    No i dobrze ! tak trzymaj . BRAWO
            • krzysztof-lis Re: wszystko fajnie 02.08.09, 21:12
              > Wyobraź sobie, że żona po ślubie tyje 50 kilo i nie chce się
              > odchudzać... W dodatku wymaga od Ciebie, żebyś regularnie uprawiał
              > z nią seks. Czy uważasz, że miałaby prawo Cię zdradzać?

              Nie
              • zakletawmarmur Re: wszystko fajnie 02.08.09, 22:52
                Tak tak Krzysiu...
                Zawsze wina zawsze jest po stronie kobiety:-)

                > Nie
                • krzysztof-lis Re: wszystko fajnie 03.08.09, 23:58
                  > A może ona tyje przez niego?

                  To tylko wtedy, gdy on ją karmi przez rurkę jak gęsi na wątróbki. ;) Bo
                  pomijając naprawdę NIELICZNE przypadki, tyje się przez to, że się za dużo żre.

                  > Chcesz mi powiedzieć, ze biedni mężczyźni nie mają wpływu na swoje
                  > zachowanie? To my kobiety zawsze jesteśmy wszystkiemu winne...

                  Ależ nie
                  • zakletawmarmur Re: wszystko fajnie 04.08.09, 09:52

                    > To tylko wtedy, gdy on ją karmi przez rurkę jak gęsi na
                    wątróbki. ;) Bo
                    > pomijając naprawdę NIELICZNE przypadki, tyje się przez to, że się
                    za dużo żre.

                    No tak, ale może kobieta nie czuje potrzeby by już o siebie dbać
                    przy tym mężczyźnie? Może facet nie jest na tyle atrakcyjny, żeby
                    odstawić dla niego ukochane czekoladki a zamiast kolacji iść
                    pobiegać... Może facet też powinien mieć świadomość, że jego
                    wybranka ma tendencje do tycia i w porę dbać, by do tego nie
                    doszło...

                    > Ależ nie
    • una_mujer Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 02.08.09, 18:37
      Ja w zasadzie mogłabym powiedzieć o sobie to samo. Doprawiłam rogi
      facetowi, który kompletnie od paru lat przestał być zainteresowany
      seksem (komputer + intensywna praca), przemyślałam sprawę,
      postanowiłam zawalczyć o swoje małżeństwo. Nie do końca wiedziałam,
      jak to zrobić - zawsze dbałam o siebie i wiele razy starałam się
      prowokować seks, i nie działało :-(. Okazało się, że romans wyraźnie
      mi pomógł - nawet obce osoby zaczęły zauważać, że wyglądam ostatnio
      wyjątkowo i mam jakiś taki błysk w oku :-). Mąż zaczął przejawiać z
      powrotem zainteresowanie, którego nie widziałam od paru lat.
      Kochanka posłałam do wszystkich diabłów.

      I tylko jeden problem... Coś, co miało być krótkim, bardzo
      bezpiecznym romansem, z żonatym facetem (notabene skrzyżowaniem
      Leonardo di Caprio z Keanu Reeves...) mieszkającym w innym mieście,
      poszło o krok za daleko... Nieopatrznie zgodziłam się na jeszcze
      jedno spotkanie, na którym usłyszałam, że on chce złożyć dla mnie
      wniosek o rozwód i że nie wyobraża sobie życia beze mnie, pragnąłby
      mieć ze mną dzieci, itp. Ja - cóż, wręcz przeciwnie. Zamknęłam ten
      rozdział mojego życia. Tyle, że nie potrafię wyrzucić go z mojej
      głowy...Powiedziałam mu, że nie chcę go więcej widzieć, ale
      podświadomie za każdym razem otwierając komputer czekam na maila i
      rozmawiam z nim w myślach... Mimo, iż wiem, że jeśli nawet napisze,
      to nie odpowiem...

      Mam nadzieję, że czas zaleczy rany, a jednocześnie, że moje
      małżeństwo pozostanie takie, jakie jest teraz... Takie, na jakim mi
      zależy. Może nawet kiedyś ekshumuję moje niegdyś niezłomne zasady
      moralne, którym postawiłam piękny nagrobek z tyłu głowy...

      Ale, co ciekawe- chociaż mam wyrzuty sumienia w stosunku do męża, i
      chociaż te obsesyjne myśli o ostatnim spotkaniu z kochankiem bolą,
      to gdybym mogła cofnąć czas, pewnie zrobiłabym wszystko tak samo...
      Ten zawrót głowy, który przeżyłam spotykając się z tamtym facetem,
      był tak bajecznie kolorowy, że nie potrafię wzbudzić w sobie żalu,
      że to zrobiłam... Strasznie pokręcone to moje myślenie, prawda?
      • 40cztery Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 03.08.09, 10:42
        una_mujer napisała:
        > Ja w zasadzie mogłabym powiedzieć o sobie to samo.
        > Doprawiłam rogi
        > facetowi, który kompletnie od paru lat
        > przestał być zainteresowany
        > seksem (komputer + intensywna praca)...

        A masz pewność, że najpierw nie wsadziłaś go sama w to bagno?
        Mówiłaś mu, że nie ma znaczenia czy macie nowy ładny samochód i mieszkanie czy
        mieszkacie w kawalerce, a szczytem luksusu na randce jest kebab w bułce kupiony
        na ulicy? Może tak się zapracował dla Ciebie?

        40cztery
        • una_mujer Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 03.08.09, 22:53
          Zarabiamy tyle samo, tyle że to akurat ja pracuję więcej i dłużej.
          Mogłam go co najwyżej "wpędzić w bagno" żądając, żeby zmywał
          naczynia :-) Kulą w płot...
          • hipopotam_w_kaluzy Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 04.08.09, 09:09
            Twoje wypowiedzi nie są spójne. Najpierw masz pretensje, ze mąż duzo pracuje, a
            później piszesz, że to jednak ty wiecej i dluzej pracujesz. O co chodzi...
      • bi_chetny Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 04.08.09, 13:55
        una-mujer:
        to jest zawsze spore ryzyko. ja, mimo że zakończyłem tamten związek już dawno,
        nadal nie potrafię o tamtej zapomnieć, bo właśnie zbyt wiele oczekiwałem po
        romansie - dla mnie było to rozpoczęcie nowego rozdziału, dla niej nie.
        Chciałbym już o tym nie pamiętać. Jest lepiej. Ale ta zadra pozostanie.
    • jodem Re: doprawiłam rogi i na dobre mi to wyszło 03.08.09, 23:46
      bardzo odważnie napisane. Mam ten sam dylemat tylko widziany męskimi oczami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka