karolinawww26
29.08.09, 17:19
Nigdy jeszcze nie dotyczył mnie osobiście problem braku seksu w
związku. Jesteśmy razem 1,5 roku od paru miesięcy wciąż slysze od
partnera ze nie ma ochoty . Początkowo byłam w szoku wcześniej w
łóżku było cudownie ,kreatywnie (dalej tak jest jesli juz do czegos
cudem dojdzie ) wiec nie rozumialam skad ten jego staly brak checi.
Teraz juz calkiem mi sie rece zalamaly . Po pierwsze slyszec dzien w
dzien ze nie ma ochoty samo w sobie jest dla mnie czyms w rodzaju
odrzucenia. Tym bardziej ze staram sie byc atrakcyjna dla niego. Ale
nawet na niewinny calus za uchem on rearguje takim grymasem i mowi
jak to go nogi (po pilce) bola albo plecy albo glowa ..czasem nawet
ma (przynajmniej tak twierdzi)jednodniowa goraczke itp. Nie jest
chorowity i wiem doskonale ze to wymowki. Dzis mamy sie spotkac
wieczorem , juz przez telefon oznajmil mi ze cos go glowa boli ,
czesto tak robi jakby z gory chcial mi zasugerowac ze dzis znowu nic
z tego nie bedzie.
Nigdy nie mialam takiej sytuacji w zwiazku i kompletnie nie wiem jak
ten temat sobie z nim obgadac??? Zbywa moje pytania tekstem "kotku
nadal cie pragne zrozum ze mnie boli" ..Ok ale do lekarza nie pojdzie
i przed przeciwbolowka broni sie jak diabel przed swieconym. Jak z
nim to wyjasnic? Moze zaczac rozmowe w neutralnej sytuacji czy lepiej
zaraz po kolejnym "nie dzis"???? Jak nie dac sie zbyc???
Zawsze deklarowal ze seks jest b.wazny i ja rowniez . A teraz...Co
robic w tej sytuacji licze na odpowiedzi bardziej niz ja
doswiadczonych.