Dodaj do ulubionych

Wychodzenie z depresji - jak wygląda

16.10.09, 22:55
Potrzebuję jakiegoś praktycznego poradnika.

Przespałam niemalże cały dzisiejszy dzień, ale nie może przecież tak być. Już nie siedzę w zupełnych ciemnościach. Ufarbowałam piórka. Jutro spróbuję się ubrać, umyć okna. Lęki paraliżują, ale zamierzam stawić czoła, nie mogą zjadać, szkoda mnie. Mrugam okiem: nie mogą zżerać razem z butami takiej fajnej osoby. A może by tak zacząć się złościć zamiast reagować strachem? Głośno myślę.

Coś mi się ostatnio stało z poczuciem własnej wartości. Stąd lęki.

Wskazówki?
W jaki sposób przywracacie siebie światu?
Obserwuj wątek
    • dr.zabba Re: Wychodzenie z depresji - jak wygląda 17.10.09, 00:05
      Depresja jest introwertowaną złością. Nazwa choleryk pochodzi od łacińskiego
      chole, co znaczy żółć. Melancholik zaś od melanum chole, czyli czarna (zepsuta,
      zatrzymana) żółć.
      Więc z tą złością jest coś na rzeczy.
      • drugikoniecswiata Re: Wychodzenie z depresji - jak wygląda 17.10.09, 14:50
        greka, greka, nie łacina smile
        (tzn. być może łacina później też, ale z greki, jak często)

        ad pytanie zasadnicze
        ja też nie umiem wychodzić z błotka. Zwykle muszę swoje odleżeć i potem w końcu
        kiedyś wstaję. myślę, że więcej dyscypliny by zaprocentowało, ale na razie nie
        umiem jej w sobie znaleźć. to co mi się sprawdziło, to przeformułowanie tego
        nieszczęsnego niewstawania i wykasowanie poczucia winy z tego powodu. mam
        nadzieję, że kiedyś w końcu osiągnę etap, w którym świadomość, że to mi się
        zwyczajnie nie opłaca, będzie silniejsza niż potrzeba schowania się pod kołdrą
        przed światem i życiem.

        Byłabym ostrożna w nazywaniu takiego stanu depresją. skłaniam się ku myśli, że
        jest to wyuczona (niestety) reakcja na obniżony (być może w granicach
        "normalnych" wahań) nastrój, z którym sobie nie radzimy, bo dopada nas panika,
        że zmieni się to w depresję jako taką, kiedy horyzont makabrycznie się zawęża i
        zamienia w czarny tunel.
        • 36.a zniechęcenie 19.10.09, 11:16
          obudzić się o 10, przeczytać sms-a, nie bardzo rozumieć o co cho,
          odpisać, przypomnieć sobie, że się bylo umowionym na podcięcięcie
          włosów (głowy...), iść się wykąpać, załamać się bo włosy czują prawo
          grawitacji, walnąć 1/3 opakowania odżywki, usiąść na wannie,
          zadzwonić do bliskiej osoby, aby odwołała obcięcie głowy (już mi
          wstyd), zjeść jakiś twarożek (wchodzi tylko to, co się je łyżeczką),
          wysuszyć włosy, wejść z lapkiem do łóżka, zaraz zasnąć znowu.
          telepraca to obecnie cudne wyjście. zniechęcenie.
          • dr.zabba Re: zniechęcenie 19.10.09, 13:52
            A dopiero nas z lekka nosiło, mniej lub bardzie hipomaniakalnie... Ciebie, 36,i
            raczej chyba bardziej mniej niż bardziej więcej? Nosiło, a teraz powoli się
            zapadamy. W weekend włączała mi się depresja co i rusz. Czyli tak właściwie lęk.
            Na szczęście po kilku chwilach się wyłączał. Boje się tylko, że się za którymś
            razem nie będzie chciał wyłączyć i zostanie na dłużej. Ale walczę nadal i mam
            wiarę, że się w tym roku uda.

            Ann, jeśli możesz okopać się w łóżku, korzystaj z tego. Mi zawsze w dep było
            najlepiej, gdy nie musiałam nic robić. Nie musiałam się starać wyzdrowieć. Co
            się raczej nie udawało z racji towarzystwa pociech. Moim zdaniem, dobrze jest
            się wyleniuchować. Zgadzasz się/nie?
            • 36.a Re: zniechęcenie 19.10.09, 15:44
              Poczucie winy. I wyrzut w oczach bliskich. Ta kuchnia jest więc dziś
              posprzątana. Mogę z powrotem wskoczyć do łóżka i pracować.
              Matrioszka na GG walnęła mnie kochana skutecznie pięścią w czoło,
              jest OK.

              Czy na ludzi w depresji można krzyczeć? Bo to bardzo wyrywa z
              zamknięcia. Matrioszko Kochanie na mnie wolno Ci krzyczeć.
              • matrioszka42 Re: zniechęcenie 20.10.09, 08:33
                Możesz na mnie liczyć. Dziś jestem stworzona do waleniawink
        • 36.a Re: Wychodzenie z depresji - jak wygląda 25.10.09, 08:51
          dziś i teraz, gdy czuję w sobie życie skłaniam się ku myśli, że jednak depresja. co więcej mało spowodowana czynnikami zewnętrznymi. może się dziać bardzo dobrze albo: normalnie i jest w człowieku jakaś ściana, która sprawia, że prawie nic nie cieszy. chemizm organizmu tak po prostu? złe neuroprzewodnictwo? bo teraz myślę, że nie zmoże mnie nic. tfu odpukać, niech nic złego się nie dzieje. moja koleżanka (etnolog i tłumacz smile tak ładnie o tym powiedziała: dziś jestem Panią samej siebie. Genialny stan. Stan wewnątrzsterowny, o.
    • megan.k Re: Wychodzenie z depresji - jak wygląda 17.10.09, 04:49
      Teraz już mnie to nie dotyczy, ale z perspektywy czasu pamiętam, że
      wychodzenie z depresji zaczynało się u mnie dopiero wtedy, kiedy
      zaczynałam wychodzić do ludzi. No ale to nigdy (poza jedynym
      epizodem), nie były głębokie depresje. Może umówimy się na kawę albo
      jeszcze lepiej czekoladę? Wczoraj właśnie poznałam Dittę, to
      przemiła osoba. Postaram się jej pomóc znaleźć pracę, w końcu jestem
      Ambasadorem aktywizacji. Na pewno mogę zarazić Cię swoją energią. Co
      Ty na to?
      • ditta12 Re: Wychodzenie z depresji - jak wygląda 17.10.09, 10:44
        Cały czas trzymam kciuki 36.a
    • awanturka Re: Wychodzenie z depresji - jak wygląda 17.10.09, 16:38
      Ja tam nie stosuję żadnych metod wychodzenia z depresji, bo przekonałam się, ze absolutnie nie skutkują, natomiast w jakimś tam niewielkim stopniu skuteczne są metody stosowane po to by nie zapadac się głębiej i te stosuję. Natomiast każdy jest inny i co innego na niego działa. Ten wątek o tyle ma sens, że metody innych mogą stać się inspiracją do tworzenia własnych.

      Co do wychodzenia z depresji to wszystkie moje "duże" depresje (ciężkie, kilkuletnie - zaliczyłam ich do tej pory 4) kończyły się w jednym momencie (jestem w stanie to okreslić z dokładnościa do 10-15 minut) przechodząc w krótkotrwałą i delikatną hipomanię trwającą od kilka - kilkanascie godzin po której następował juz powrót do zupelnie normalnego nastroju.
      • dr.zabba Re: Wychodzenie z depresji - jak wygląda 17.10.09, 22:38
        Tak, ja się podpiszę. Moje depresje (duże!) kończyły się jak nożem uciął. Bez
        stabilizatorów kilkudniową hipo. Taki nagły koniec jest ponoć charakterystyczny
        dla chad. A sposoby na wyjście z depresji dla mnie nie istnieją. Ona jest
        silniejsza ode mnie.
    • bonus1985 Re: Wychodzenie z depresji - jak wygląda 17.10.09, 19:30
      1. Nie rozkminiasz tematu.
      2. Bierzesz dropsy.
      3. Pomału zaczynasz przebywać wśród ludziów.
      4. Dbasz o swój wygląd.
      5. Zdrowo się odżywiasz.
      6. Regularnie się wysypiasz.
      7. Często chodzisz do kina.
      8. Troszczysz się o kondycje fizyczną.
      9. Pracujesz.
      10. Jesteś obecna na tym forum

      i po depresji... wink <przytul>
      • 36.a Re: Wychodzenie z depresji - jak wygląda 17.10.09, 19:36
        cmok, trzymasz mnie przy życiu
        • bonus1985 Re: Wychodzenie z depresji - jak wygląda 17.10.09, 20:01
          przez chwile poczułem się jak kroplówka heheheheh... 3maj się tam Ann i nie
          dawaj zmiennym nastrojom - ChAD nas nie pokona wink buziole
    • matrioszka42 Re: Wychodzenie z depresji - jak wygląda 19.10.09, 14:34
      Nie wiem, właśnie w nią wchodzę i nie mam koncepcji jak wyjść
    • 36.a trochę już wiem 25.10.09, 08:45
      budzisz się człowieku rano i jest ogromnie ciepło. i czujesz, że
      masz ochotę na seks. tak po prostu.
      puszcza depresja i stąd chęć do życia i różnego rodzaju pragnienia?
      bo takie, żeby wstać i uporządkować własne otoczenie, życie w
      dalszej kolejności też jest. można zmyć naczynia, kawa znowu ma
      smak, nie tylko dostarcza kofeiny.
      pozostała nadwrażliwość na zapachy i hałas. w związku z tym drugim
      odetchnęłam z ulgą, gdy domownicy pojechali na grzyby.
      mam nadzieję, że jest klęska urodzaju i do południa nie wrócą.
      i jeszcze jedno, co mnie niepokoi.
      z moimi papużkami dzieje się źle, gdy mam depresję. pomijam, że
      poświęcam im wtedy malo uwagi. owszem, sprzątam im, daję am am,
      ale one jakby...łapały też depresję. no i budzę się dziś i one tak
      słodko i cicho sobie coś gadają. marzec czy jak?
      • bonus1985 Re: trochę już wiem 25.10.09, 09:34
        po kazdej depresji lub sub-depresji jest marzec smile

        Buziole na nowej drodze zycia <przytul>
    • 36.a Nawet najtrudniejsza podróż zaczyna się od 30.10.09, 12:02
      pierwszego kroku. Wpadam w depresję i z niej wychodzę co parę dni.
      Dziś przyznałam się komuś bliskiemu, że wysiadam, przeciążenie. Że
      już nie mogę. Uspokoił, ukoił, rozpłakałam się.
      Muszę koniecznie sprzątnąć. Mój pierwszy krok teraz to dmuchnąć na
      kurz z kilku miesięczników i tygodników, które leżały na podłodze,
      przeczytać je, wyrzucić. I potem kolejne kroki.
      • megan.k Re: Nawet najtrudniejsza podróż zaczyna się od 01.11.09, 07:17
        Tak trzymaj, Ann. Cieszę się, że Cię poznałam na tym forum. To
        dzięki Tobie już wiem, że jestem ZDROWA. Wiem, że dziękuję Ci we
        wszystkich wątkach, ale nie mam po prostu pewności, czy wszystko
        czytasz, a własnego wątku nie mam ochoty już zakładać. Nie wiem
        tylko, czy potrafię zapomnieć o tym forum. Polubiłam tu tak wiele
        osób. Gdyby ktoś miał do mnie jakieś pytania z wiadomych dziedzin,
        to proszę je kierować na skrzynkę megan.k@wp.pl, bo z czasem pewnie
        zaglądać tu będę coraz rzadziej. Trzymajcie się i wspierajcie
        nawzajem. smile Ann, będzie dobrze, sama przecież wiesz.
        • bonus1985 Re: Nawet najtrudniejsza podróż zaczyna się od 01.11.09, 18:51
          yyyy Megan z ChAD-u wyzdrowialas ? To Ann Cie uzdrowila ? wyjasnij ciekawskiemu...
        • 36.a Re: Nawet najtrudniejsza podróż zaczyna się od 04.11.09, 14:12
          wow.
          mam etat zapisywania komplementów/robienia screenów z napisanego. moje poczucie własnej wartosci jest nie bardzo ostatnio smile
          akapit dolącza do kolekcji smile

          Megan, Ty jesteś Jadwiga Staniszkis. Masz malo empatii i dlatego sprawnie działasz. Ja tam nie wiem, czy jesteś zdrowa. Nawet wlasnej papużki nie potrafiłam wyleczyć. Miala coś z upierzeniem, nasmarowalam ją olejkiem rycynowym czy innym "towotem", siedziala osłupiała na galązce przez 3 dni aż jej przeszło. Wyglądała jak ptak w ropie naftowej sad

          Trzymaj się ciepło.
          Ja też Ci dziękuję.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka