Dodaj do ulubionych

Paniczny lęk/pomoc

23.10.09, 08:50
Od wczoraj, a prawdę mówiąc od niedzieli czułam ogarniający mnie
lęk. Coraz mocniejszy. Dziś rano - jego najlepszy czas... Panika
ogarnęła mnie całą. Totalny paniczny lęk. Bezpodstawny, aczkolwiek
reaktywny. Fizycznie mnie dusił. Trzęsłam się ; płacz ; skuliłam się
cała w sobie, niemoc wielka... Horror. Niedecyzyjność. Bezsilność.
Ból psychiczny/ból fizyczny... A tu- praca, dziecko, etc...
Dzięki ci Boże za mądrego partnera. Dzięki wielkie.. Za co? Jaką
otrzymałam pomoc? Otóż to:
1. Pomoc w znalezieniu tranxenne (przeciwlękowe)
1. Przytulenie
2. Zapewnienie mnie o miłości osób bliskich
3. Zapewnienie, że jestem dobrym człowiekiem/ partnerką / mamą
4. Uświadomienie, że świat się nie zawali, jeśli spóźnię się do pracy
5. Odprowadzeniemnie do pracy

Uffffff............Lepiej mi.
Serdeczne dzięki, Cz.

Czy możecie liczyć w ciężkich chwilach na pomoc, wsparcie ze strony
bliskich? To jest wielki dar, kiedy wiem, że mogę na kogoś liczyć, a
On wie, że może liczyć na mnie. Wzajemne wsparcie... Wielka ulga.
Wielkie szczęście.

-
Obserwuj wątek
    • 36.a Re: Paniczny lęk/pomoc 23.10.09, 09:04
      Pionizują mnie 2 mamy. Na szczęście mają od cholery zdrowego
      rozsądku. Ktoś też, ale nie teraz (jest ledwie przytomny).
      Pomaga mi rozmowa z ludźmi.
      Matrioszka fajnie wali w czółko.


      P.S. Niepokojąco Tobą kiwa...
      • majagor Re: Paniczny lęk/pomoc 23.10.09, 10:14
        Ja teraz mam dość trudny czas i nie wiem czy poradziłabym sobie bez mego faceta,
        który motywuje, który chwali i karci, gdy trzeba. Przy tym przytula nawet, gdy
        ja krzyczę, fochuję, w nocy przykrywa mnie ładnie pierzynką i codziennie rano
        serwuje śniadanie do łóżka. Niby takie bzdety, niby drobnostki - ale dla mnie
        bezcenne.

        Jestem takim narcyzem, który lubi bywać królewinką, o którą się dba, której się
        schlebia - oczywiście w granicach rozsądku - i on mi to zapewnia.

        Do pomocy oprócz partnera mam jeszcze przyjaciela. Najlepszego przyjaciela na
        świecie. Wiem, że w każdej chwili, w każdym momencie, w każdej sytuacji mogę się
        do niego zgłosić. I wiem, że gdyby nawet był w Ameryce to wróci, tak szybko jak
        to możliwe i mi pomoże.
        Działa to rzecz jasna w obie strony - np. on właśnie dziś zadzwonił do mnie w
        środku nocy i nawet, że byłam półprzytomna to wiedziałam, że te 10-15 min. przez
        telefon są dla niego w tym momencie ważne.

        Tak więc Panowie - M. i J. - dziękuję śliczniesmile

        Są jeszcze inne osoby, których jestem "pewna", które wiem, że dobrze mi życzą -
        ale partner i właśnie ten przyjaciel to podstawa. Co ciekawe u mnie, nie otaczam
        się kobietami. Nie zwierzam się koleżankom, nie wołam ich o pomoc. Jakoś
        mężczyźni mi bardziej w tym pasują.
    • grzechisme Re: Paniczny lęk/pomoc 23.10.09, 11:04
      Czy możecie liczyć w ciężkich chwilach na pomoc, wsparcie ze strony
      > bliskich? To jest wielki dar, kiedy wiem, że mogę na kogoś liczyć,
      a
      > On wie, że może liczyć na mnie. Wzajemne wsparcie... Wielka ulga.
      > Wielkie szczęście.
      >
      ---------------------------------------------------------------------

      Wyobrażam sobie ,że jest to bardzo pomocne szczególnie w naszej
      chorobie.

      Nie , nie mam takiego wsparcia (czyt. szczęścia)od najbliższych.

      A wręcz przeciwnie. W depresji moja M*** robi wszystko , aby mnie

      pogrążyć bardziej (sądzę , że tym się dowartościowuje)A w manii

      tworzy mnóstwo tajemnic ,wycieczek (nie wiadomo gdzie, nie wiadomo
      z kim?)itd.itp...

      Żongluje moimi emocjami jak wytrawny cyrkowiec.(pogłębiając te
      stany)


      Tak, że zazdroszczę Ci poetkam.

      Doceń to co otrzymałaś od losu i nie daj się jesiennym smutom.

      ( Dziś na nowo uczę się słońca, przechodząc przez cień samotnej
      nocy.)

      • ditta12 Re: Paniczny lęk/pomoc 23.10.09, 11:46
        grzechisme napisał:


        ---------------------------------------------------------------------



        >
        >
        > Tak, że zazdroszczę Ci poetkam.
        >
        > Doceń to co otrzymałaś od losu i nie daj się jesiennym smutom.
        >
        > ( Dziś na nowo uczę się słońca, przechodząc przez cień samotnej
        > nocy.)
        >
        (Gdzie zima trwa tydzień a wiosna następuje ósmego dnia chyba.....)
        • grzechisme Re: Paniczny lęk/pomoc 25.10.09, 16:31
          > (Gdzie zima trwa tydzień a wiosna następuje ósmego dnia
          chyba.....)

          ditta12-daisy.-------------------------------Ale jednak jak by
          nie liczył to jednak "następuje".smile
          A czasem nawet lato .

          U ciebie też nastąpi.Jestem tego pewien.Trzym się ciepło i noś

          szalik wełniany.wink
    • w_dole Re: Paniczny lęk/pomoc 24.10.09, 00:37
      Tak to prawda-potrzeba kogos bliskiego do walki z tym draństwem .
      Moi-nie dają rady, przerasta ich to,nie mają cierpliwości, to nie na
      ich psychikę (te chuśtawki nastrojów,irracjonalne obawy,użalanie się
      and sobą,). Dlatego jestem tu. Po wczorajszym odezwie na mój post
      poczułam sie troszkę lepiej.Wy rozumiecie. Dziękuję smile
      • cassandrax Re: Paniczny lęk/pomoc 25.10.09, 22:53
        w czasie lata sama sobie pozwoliłam na odstawienie leków...bo
        stwierdziłam,że jestem na 100 % zdrowa....od dłuższego czasu, wraz z
        nadejściem jesieni ( a raczej zimy) zaczyna sie
        karuzela....pogodziłam się z Hydroxyzyną....ostatnio w czasie pracy
        nie mogłam opanować lęku i dziwnego przeczucia, zwolniłam się do
        domu, bo nie mogłam przestać płakać.....kiedy wracalam do domu
        chciałam wbiec pod samochód...ale facet za kierownicą tylko postukał
        się w czoło.....aż głupio mi znów iśc do lekarza który znów powie
        mi "a nie mówiłem"...albo "nie wolno samemu odstawiać leków".....a
        już uwierzyłam ,że jestem całkiem normalna....

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka