Dodaj do ulubionych

Powiedziałam

11.11.09, 13:09
Wiecie,że dręczył mnie problem związany z poinformowaniem męża o chorobie
(niby wiedział co i jak,ale nigdy nie użyłam terminu Chad.Czyli wiedział nie
wiedząc...masło maślane :p).No i po wczorajszej rozmowie z Danime na czacie
podjęłam decyzję o szczerej rozmowie.Danime podrzuciła link z czytelną
informacją nt.Chad,która w bardzo przejrzysty i łagodny sposób przedstawia
chorobę od podszewki.
Oczywiście poryczałam się,powiedziałam że może mnie zostawić itp.On przeczytał
całą tą prezentację (forma ppoint)i już wie.
Myślę,że teraz będzie mnie rozumiał o wiele bardziej.Przynajmniej już wie,skąd
te rachunki za kom ;p

Cieszę się,że wreszcie się przemogłam.Dzięki Danime kiss .
Aaa i facet_1 też kopnął mnie w dupę big_grin Na nasze miauczenie (moje i
dan)odpisał,że pieprzymy głupoty ciągle myśląc,że faceci nas zostawią bośmy
chore smile
Kamień z serca...



P.S. Forum jest potrzebne i jak widać jestem następnym śladem zapisanym w
historii pt."forum pomaga".Dziękuję jeszcze raz.Dobrze,że jesteście kiss
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: Powiedziałam 11.11.09, 14:07
      nie kamień tylko kamyczek_0 z serca smile
    • facet_l Re: Powiedziałam 11.11.09, 14:34
      Jak przeżył te wiadomości?
      -------------
      Nie dyskutuję z debilami, najpierw sprowadzają do swojego poziomu, by
      następnie pokonać doświadczeniem
    • danime Re: Powiedziałam 11.11.09, 15:02
      Kamyczku kochany bardzo się cieszę smile i ogromnie gratuluję,
      bo wiem, że wymagało to od Ciebie dużej odwagi.

      Teraz naprawdę bedzie Ci lżej, nie będziesz juz tracić energii na
      ukrywanie tej wiadomości. No i dopiero teraz Mąz będzie mógł Cię
      wesprzeć tak, jak tego potrzebujesz.

      Czekałam dzisiaj na tę wiadomość od Ciebie smile

      pozdrawiam Cię bardzo ciepło smile
      • megan.k Re: Powiedziałam 11.11.09, 15:12
        Mam nadzieję tylko, że diagnoza CHAD została postawiona po ślubie.
        Bo jeśli było inaczej, to taka sytuacja (mówię ogólnie) może być
        podstawą do uznania małżeństwa za nieważne. Chorób psychicznych nie
        można ukrywać przed kandydatami na małżonków.
        • facet_l Re: Powiedziałam 11.11.09, 15:31
          Boli cię, że Kamyczek chce sobie z mężem życie ułożyć? Tobie na
          szczęście ułożenie życia z mężczyzną nie grozi, bo takiej jak ty nikt
          nie zechce.
          Czepiasz się do wszystkich dziewczyn, które układają sobie jakoś życie
          z mężami i chłopakami. Jak nie daj Boże jeszcze któraś radzi sobie
          świetnie zawodowo staje się twoim wrogiem nr1.
          Jako osoba zdrowa jesteś dla mnie wrogiem nr 1 na tym forum.
          -------------
          Nie dyskutuję z debilami, najpierw sprowadzają do swojego poziomu, by
          następnie pokonać doświadczeniem
          • skwr2 Re: Powiedziałam 11.11.09, 20:44
            Nie wiem w jakim celu prowokujesz burdę na forum brzydkimi
            pomówieniami. Tłumaczy Cię w jakimś stopniu choroba, na pewno nie do
            końca.
            Mnie zdrowa osoba na forum w niczym nie przeszkadza. Żyję wśród
            zdrowych na co dzień.
        • 36.a Re: Powiedziałam 11.11.09, 15:48
          Podtrzymuję zdanie Megan, a to co niżej pisze facet_l jest karygodne.
    • 36.a Re: Powiedziałam 11.11.09, 15:43
      POMOCY!
      Nienawidzę tego, co pisze facet_l. Wrrrrrr.
      • facet_l Re: Powiedziałam 11.11.09, 15:50
        Nienawidzę tego co robi Megan, znęcając się nad nami. Pokazując swą
        wyższość. Zawsze będę ją tępił.
        -------------
        Nie dyskutuję z debilami, najpierw sprowadzają do swojego poziomu, by
        następnie pokonać doświadczeniem
        • megan.k Re: Powiedziałam 11.11.09, 16:12
          Prościej będzie zapoznać się z przepisami na ten temat. smile
          Może lepiej by było zrobić to przed napisaniem wcześniejszych
          postów. smile Choroba nie zwalnia ze znajomosci przepisów, jeśli nie
          jest to choroba, której konsekwencją może być ubezwłasnowolnienie.
          • facet_l Re: Powiedziałam 11.11.09, 16:34
            Wiem, Pani by wszystkie kobiety zamężne wysłała najchętniej w kosmos.
            Cóż to że są chore nie znaczy że nie są lepsze pod każdym jednym
            względem.
            -------------
            Nie dyskutuję z debilami, najpierw sprowadzają do swojego poziomu, by
            następnie pokonać doświadczeniem
            • megan.k Re: Powiedziałam 11.11.09, 16:48
              Przeczytaj jeszcze raz moje posty w tym wątku. Nigdzie nie
              napisałam, że kobiety chore są gorsze, nigdzie nawet nie napisałam,
              że chodzi o kobiety. Chodzi po prostu o zwykłą uczciwość, która
              zapisana jest w przepisach. Jeśli przed ślubem wiemy o naszej
              chorobie psychicznej, musimy o tym powiedzieć kandydatowi na
              partnera życiowego. Jeśli nie wiedzieliśmy tego przed ślubem, to
              wszystko jest OK. A jeśli chodzi o małżeństwo, to bardzo lubię
              patrzeć na udane związki. Szkoda tylko, że spotykam je tak rzadko.
              Podziwiam osoby, które potrafią być wsparciem dla swoich chorych
              partnerów. Podziwiam osoby, które wogóle potrafią udzielać wsparcia
              innym. Do której grupy należysz?
              • facet_l Re: Powiedziałam 11.11.09, 17:18
                A ktoś Panią prosił o "poradę" w sprawie unieważniania małżeństwa?
                Dziewczyna się cieszy, że zdobyła się na powiedzenie mężowi, to jej
                trzeba dopieprzyć. Niech się Pani cieszy, że to nie padło na mnie, ale
                ja mam to szczęście, że jestem mężczyzną.
                -------------
                Nie dyskutuję z debilami, najpierw sprowadzają do swojego poziomu, by
                następnie pokonać doświadczeniem
                • megan.k Re: Powiedziałam 11.11.09, 17:43
                  Uwaga była ogólna, co zostało wyraźnie zaznaczone. Jeśli uważasz, że
                  lepiej żyć w nieświadomości, to po prostu nie czytaj moich postów.
                  Nikt z osób, które się dowiedziały o chorobie partnera po ślubie, a
                  powinny wcześniej, nie musi unieważniać swojego małżeństwa. I to dla
                  wielu osób wydaje się jasne. Przykro mi, że tego nie zrozumiałeś.
                  • facet_l Re: Powiedziałam 11.11.09, 19:03
                    Przykro mi, że Pani nie rozumie sytuacji i tego co było złe w Pani
                    poście. Współczuję wszystkim, którym Pani pomaga i przy okazji OGÓLNIE
                    ich Pani depcze.
                    -------------
                    Nie dyskutuję z debilami, najpierw sprowadzają do swojego poziomu, by
                    następnie pokonać doświadczeniem
                    • skwr2 Re: Powiedziałam 11.11.09, 20:48
                      facet_l napisał:

                      > Współczuję wszystkim, którym Pani pomaga i przy okazji OGÓLNIE
                      > ich Pani depcze.
                      Nie czuję się deptana ani ogólnie, ani szczególnie.
                      • bonus1985 Re: Powiedziałam 11.11.09, 21:35
                        spotkają się w realu i będzie "Kill Bill 3" big_grin
        • drugikoniecswiata Re: Powiedziałam 11.11.09, 16:27
          jeśli tak cię to boli, to znaczy, że masz poczucie niższości? bo mnie od tego,
          że ktoś się wywyższa, nie robi się gorzej. myślę, że to jego problem.
      • drugikoniecswiata Re: Powiedziałam 11.11.09, 16:26
        wrrrrrrrrrrrrrrrr
        • stardusts Re: Powiedziałam 11.11.09, 18:46
          Kamyczek gratulacje, jesteś wielka
    • kamyczek_0 Re: :) 11.11.09, 19:49
      Chad zdiagnozowany jeżeli dobrze sięgam pamięcią(a z tym kłopot ostatnio)rok
      temu.Wcześniej depresja.
      Małżeństwem jesteśmy już kilka dobrych lat,wcześniej znaliśmy się również kilka lat.
      Jak zareagował? Lepiej niż myślałam smile Popłakałam się po tej rozmowie
      okropnie,byłam roztrzęsiona.Na moje stwierdzenie,że ma taką żonę jaką ma
      odpowiedział,że przecież nikt choroby sobie nie planuje,tak się dzieje i
      już.Choroba jak choroba.Uspokoił mnie.Nawet obeszło się bez czegoś na uspokojenie.
      Gdyby chciał unieważnić małżeństwo mógłby i tak pewnie próbować wnieść
      pozew.Myślę,że jak ktoś tego chce to jest w stanie mimo wszystko dowieść za
      wszelką cenę,że małżonek miał coś z psychą przed.

      Poza tym gdyby chad stwierdzony był przed,to w ogóle nie wyszłabym za niego
      znając mnie i moją postawę nieobarczania swoją osobą nikogo.
      Cieszę się,że to już za mną smile Przynajmniej on już dokładnie wie z czym to się
      je smile Do tej pory wiedział,że się leczę i biorę leki.Wiedział,że mam
      problemy,ale nie pytał.Może czekał aż sama to zrobię,aż będę gotowa.
      • dzedlajga Re: :) 11.11.09, 22:55
        Jestes naprawde wielka! Gratuluje odwagi

        Co do udawadniania, ze partner przed slubem mial cos nie teges z psychika...
        Jedynie wiedza o chorobie a raczej jej zatajenie jest powodem do uniewaznienia.

        Jesli ktos nawet podejrzewal, ze partner jest chory badz jesli mu sie otwartym
        tekstem to powie a on sie na slub zgodzi - nie ma mowy o uniewaznieniu: widzialy
        galy co braly - brzydko mowiac.
        • awanturka Re: :) 12.11.09, 00:25
          Chciałam jeszcze zauwazyć, że ksiądz ma obowiązek w wywiadzie przedślubnym o chorobę psychiczną zapytać (równiez o choroby psychiczne w rodzinie) jak również o choroby dziedziczne występujące wrodzinie. I odpowiedź na to pytanie musi znalesć się w protokole przdślubnym.

          Nie wiem co się dzieje gdy wywiad przdmałżeński został przeprowadzony niewłaściwie i takie pytanie nie padło albo odpowiedź na to pytanie nie znalazła się w protokole.

          Inna ciekawa sprawa - ksiądz pyta czy nie wykluczam posiadania potomstwa (to nie pozwala zawrarcie slubu w KK), ja niby nie wykluczałam, ale nie zamierzałam leczyć bezpłodności (trochę z premedytacją żeby tych dzieci nie mieć)a nie chciałam mieć dzieci z powodu choroby (mniej z powodu obawy, że CHAD odziedziczą, raczej z obawy, że nie damy rady ze względu na moją chorobę ich wychować).

          Inna sprawa decydująca o ważności małżeństwa (o to tez pyta ksiądz w wywiadzie przedslubnym) - czy uważam, że jestem zdolna do wywiązywania się z obowiązków małżeńskich - odpowiedziałam "nie wiem" a tak naprawdę miałam obawy czy nie powinnam odpowiedzieć "nie". Ksiądz domagał się jednoznacznej odpowiedzi (tego wymagał protokół) ja uparcie twierdziłam, że nie wiem, więc machnął ręką i coś tam w protokle odnotował, pewnie "tak" bo koniec końców wzięłismy ślub.

          Trochę to moim zdaniem nieludzkie, że zabrania się zawierania ślubu osobom nie będącym w stanie sprostać obowiązkom małżenskim (dokładnie nie wiem co to znaczy, nie wiem czy to gdzieś doprecyzowano) mimo, że druga strona wie, że mogą wystąpić takie problemy.

          No i nie dopuszcza się do ślubu osób wykluczających posiadanie potomstwa z ważnych powodów (na przykład choroby dziedzicznej swojej lub współmałżonka). Takie osoby nie dostają ślubu w KK (chyba, że się do tego nie przyznają).
    • kamyczek_0 Re: megan 11.11.09, 19:58
      Nie mam nic przeciwko Twojemu pytaniu smile Tak tylko piszę.
    • kamyczek_0 Re: jeszcze 11.11.09, 20:25
      żeby uporządkować:
      wiedział,że jestem na coś chora.Może znowu depresja.Wiedział,że mam doły i
      górki,biorę leki(leżą w takim miejscu,że wie jakie),kontaktuję się z
      psychiatrą.Po prostu nigdy nie rozmawialiśmy o nazwie jednostki chorobowej.Nazwa
      psychoza jakaś tam na mnie samej zrobiła takie wrażenie,że zeszłabym na zawał.W
      głowie przypomniał mi się film z Dauglasem,w którym ta blondynka rujnuje mu
      życie wdając się z nim w romans i szantażując go potem...wiecie o który mi chodzi?
      Nie wiem czemu,ale tak jakoś wtedy wkręcił mi się ten film.
      Mąż wiedział jak wygląda to,co przeżywam tak z grubsza.Widział że czasami było
      tak a nie inaczej.Często dzwoniąc do mnie słyszał po głosie,że cos jest nie tak
      i źle się czuję.Używaliśmy słowa "źle"pod którym było wszystko i nic za razem.
      Nie pytał,ja nie mówiłam.Nie chciał poruszać tego tematu widząc,że ja nie
      potrafię o nim mówić.Zresztą kiedy przerabiałam depresję sam namówił mnie na
      wizytę u psych.Nie było problemu.
      Wszystko zaczęło się po zdiagnozowaniu chad.Diagnoza-jej stwierdzenie trwało ok
      roku.Mnóstwo obserwacji,wywiadów,leków.Nie miałam pojęcie,że psych rozważa
      chad.I bardzo dobrze,bo mogłabym wmówić sobie cz.objawów.Leki zdały egzamin-to
      był dla mnie dowód,że to jednak chad.Diagnozę przyjęłam z szokiem.Dlaczego? Bo
      DEPRESJA brzmi po stokroć lepiej niż PSYCHOZA m-d lub zaburzenia AFEKTYWNE.
      Dla MNIE tak brzmiała.To tylko moje odczucie.Nie powiedziałam mu.Myślał ,że to
      depresja,może nerwica.Tak,to był mój błąd.Nie mogło mi przejść to przez gardło.
      Wczoraj przemogłam się.Spotkałam się z Danime na czacie i rozmowa tak się
      potoczyła,że zaczęłam ten temat.Mąż zauważył,że siedzę na czacie,często czytam
      jakieś forum.Nie wnikał-a mógł mnie "śledzić"w necie.Jego foch->moje
      podirytowanie->link Danime->moja odwaga "teraz albo kiedyś tam"->wolny czas(mała
      śpi) = poszłooo.
      Wie i dobrze.Żałuję,że wcześniej tego nie zrobiłam.Może teraz zacznę się
      otwierać i przestanę być z tym sama.
      A plan byla taki,że nie chcę obciążać go sobą-swoją chorobą.Dośc mamy problemów
      "z życia codziennego".Dostało mi się za to,że tak myślę wink
      Dzięki,że jesteście.Wszyscy. smile
      • drugikoniecswiata Re: jeszcze 12.11.09, 02:41
        Ja też się cieszę i też gratuluję.
        To ważna rzecz i wielka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka